Author Topic: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie  (Read 7783 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« on: (Sat) 19.04.2014, 11:54:22 »
Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie

Czy wiesz, że:

● W granicach Warszawy znajduje się miejsce kultowe Słowian na wzniesieniu gdzie obecnie jest kościół pod wezwaniem " św. Katarzyny", przy ulicy fosa 17 (żółty kościół przy dolinie służewieckiej)

 ● Słowianie zasiedlili Grancję (Peloponez), Kretę, Azję mniejszą, Syrię, półwysep iberyjski, Maroko. Liczni Słowianie występowali w Egipcie. Poza tym osady słowiańskie znaleziono w Skandynawii, na Islandii i w północnych Włochach.

 ● Słowianie jako pierwsi zaczęli chmielić piwo.

 ● Słowianie chętnie spożywali kiszonkę, co w tamtych czasach chroniło ich przed szkorbutem ( ponownie dokonano tego odkrycia w XVIII w)

 ● Słowianie, co było rzadkością w średniowieczu, dbali o higienę. Każda wieś posiadała przynajmniej jedną łaźnię.

 ● Słowianie wprowadzili do Europy piece, które były umiejscowione wewnątrz chat. Rzecz wówczas niespotykaną.

 ● W środku zimy całe wsie przenosiły się do lasu na obóz. Powód ? Zimnem starano się wytępić robactwo panujące w chatach.

● To Słowianie wprowadzili do kultury europejskiej postać wampira.

● Waregowie po osiedleniu się na Rusi nie tylko przejęli zwyczaje Słowian, ale również porzucili swoje straszne drakkary na rzecz słowiańskich dłubanek.

● Skandynawowie przejęli od Słowian topór. Nawet nazwa pozostała ta sama " taparoex"

● Słowianie i Bałtowie jako jedyni w Europie przechowali praindoeuropejski rdzeń słowa oznaczającego "uderzać" (per-) w słowach Perun, prać (por. Hetyckie Perunaś).

● Słowianie wyobrażali sobie, że w centrum świata jest potężne drzewo życia (np. Dąb), którego korzenie sięgają świata podziemnego (umarłych), pień znajduje się w świecie ludzi a korona drzewa znajduje się w krainie bogów. W korzeniach na złotym tronie siedzi Weles, a Perun przebywa wśród gałęzi drzewa. To wyobrażenie jest obecne w kulturze ludowej do czasów obecnych. W bajkach występują drzewa, w których korzeniach żyje ogromna żmija.

● Tak popularny w polskich baśniach skarbnik, król jeziora, król utopców, król żmij i kaszubski duch morza gosk to jedna osoba - Weles.

● Tęcza dla Słowian to smok wypijający wodę (jezioro, rzekę) "Dunaj" oznacza dużą, graniczną rzekę kraina umarłych to "naw"

● Słowianie wśród innych amuletów nosili miniaturowe toporki na szyi.

● Amuletem związanym z Perunem były belemnity czyli "piorunowe strzałki".

● Chorwaci mają podanie ludowe, że pochodzili z terenów Polski, a wyemigrowali ok. VIII w

● Berlin, Drezno, Lipsk, Greifswald, Brema, Wolgast, i wiele innych miast niemieckich zostało założonych przez Słowian.

● Zanim pojawiły się u Słowian koty ich rolę spełniały łasice.

● Uderzenie pioruna w trakcie pierwszej wiosennej burzy było traktowane jako akt miłosny Peruna z ziemią. Podobnie traktowano orkę. Do XIX w chłop by żniwa się udały przed orką symulował stosunek płciowy z ziemią.

● Istnienie bogini ziemi przetrwało w naszym wyrażeniu : "że tez cię święta ziemia nosi"

● Jeszcze w XX w na wsi polskiej traktowano słońce ze szczególna czcią, prócz kłaniania się nie wolno było w jego kierunku pluć, wyrzucać śmieci. Słońce było nazywane okiem boga.

● Na wiosnę nie wolno było uderzać ziemi, tupać zbyt mocno gdyż uważano, że jest brzemienna jak kobieta i takie zachowanie może zaszkodzić plonom, które urodzi.

● Choć Słowianie nie posiadali pisma ( choć w tej sprawie nadal toczy się dyskusja) posiadali system liczenia oparty na karbach czyli nacięciach na drewnie. System ten panował aż do XIX w. Niektórzy chłopi w tym czasie ( wcześniejszych świadectw o tym nie mamy) potrafili tymi karbami na swoich laskach oznaczać nie tylko święta ale i najważniejsze wydarzenia ubiegłych lat i koligacje rodzinne ( kto nie wierzy niech sprawdzi Moszyńskiego  Kultura ludowa Słowian", tam też konkretne przykłady )

● Uderzenia pioruna były traktowane jako atak Peruna na wszelkiego rodzaju demony należące do sfery chtonicznej, albo jako skuwanie boga Welesa w łańcuch, którym był spętany w podziemiach.

● Noc kupały była i jest obchodzona u Słowian płd, zach, i wsch. O samym kupale nie wiemy nic.

● Słowianie wierzyli, że w noc po urodzeniu u dziecka zjawiają się trzy rodzanice, które przepowiadają jego los i pieczętują go w sposób niewidzialny na czole dziecka. By były łaskawe zostawiano im poczęstunek.

● Zmarłym zostawiano w ustach monety na opłacenie podróży w zaświaty. Zwyczaj ten panował na wsi polskiej do poł XIX w ( świadczą o tym daty monet znalezionych w ustach zmarłych podczas wykopalisk).

● Starocerkiewnosłowiański jest oparty na dialekcie Słowian z okolic Tesalonik.

● Najstarsze zapisane słowo w jęz. Słowiańskim to "treba" czyli "ofiara" (poł VIII w)

● Najstarszym (pierwsze zapiski) a zarazem najmłodszym (opracowanie nowoczesnego języka literackiego) językiem słowiańskim jest macedoński.

 ● "Olbrzym " pochodzi od " obrzyn" czyli "Awar".

● Nie jest prawdą, że Słowianie przed chrystianizacją tylko palili zmarłych. Również pod wpływem Awarów grzebali "w całości" z koniem. Powszechnie grzebano też bez koni. Po kremacji ustawiano urnę na wysokim palu lub kopczyku albo zakopywano.

● Wiara w wampiry była powszechna na całej słowiańszczyźnie, a praktyki antywampiryczne były stosowane aż do XX w. Co ciekawe przebicie kołkiem nie było jedyną metodą. Stosowano też przecinanie kolan i innych stawów, umieszczano pod plecami noże i inne ostre przedmioty, obcinano głowę i zakopywano ją w innym miejscu bądź umieszczano między nogami, przywalano delikwenta głazami. Wiara w wampiry być może brała się stąd, że człowiek po śmierci przechodzi "gigantyzm pośmiertny" czyli rozdęcie ciała gazami gnilnymi. Stąd opisy potencjalnych wampirów jako istot rozdętych, opitych krwią ( staropolskie " ąpir" oznacza kogoś rozdętego). Wbiciu kołka miał towarzyszyć syk śmiertelnie rannego potwora, tymczasem mógł to być dźwięk nagle wyzwolonych gazów.

● Religia słowiańska miała wpływ nie tylko na chrześcijaństwo ( czy się to komu podoba czy nie ), co widać choćby w kilku pogańskich pieśniach przerobionych bez większego sensu na kolędy czy pieśni wielkanocne, ale także wywarło wpływ na inna religię - gnostycyzm, tworząc wraz z innymi wyznaniami (paulicjanizmem) bogomilstwo.

● Zabójstwo rycerza powodowało stan prywatnej wojny między rodziną zabitego i zabójcy. Taką wojnę nazywano "wróżdą"

● Wojewoda zazwyczaj ( do XIV w) był jeden na całe państwo. Jego zadaniem było przewodzenie w zastępstwie władcy wojskiem i sprawowanie władzy sądowniczej. Miał też prawo udzielania azylu każdemu kto do niego się zgłosił. Azyl wówczas nazywano przemirzem wojewodzińskim.

● Niektóre monety Bolesława Chrobrego miały napisy w cyrylicy.

● Na monetach Mieszka I obok będącego w centrum krzyża znajdują się swastyki czyli symbole solarne. Dlatego niektórzy badacze uważają, że w zamierzeniu mieszka nie leżało antagonizowanie nowej i starej wiary.

● Nieodłącznym elementem mody słowiańskiej były kabłączki skroniowe. Kobiety zawieszały je na opasce noszonej na głowie w ten sposób, że zwisały one na wysokości skroni. Po miejscu ich występowania możemy poznać gdzie przebywali Słowianie a gdzie nie.

● Pod "Mnichem z Garncarska" ostatnia ofiara złożona przez chłopów została w 1937 r.

● Do ostatnich lat w określone dni chłopi polscy składali warzywa, drobne pieniądze, i wypieki z ciasta na dawnych kamieniach ofiarnych Słowian. Kamienie te można rozpoznać dzięki wyrzeźbionych na ich powierzchniach półksiężycowatym zagłębieniu. Najbliżej Warszawy kamienie takie znajdują się w Kamieńcu (powiat w granicach z 1975 r: Grodzisk Mazowiecki) woj. mazowieckie; w Kołbieli ( powiat w granicach z 1975: Mińsk mazowiecki) woj. mazowieckie.

● Słowianie budowali wspaniałe łodzie przystosowane do podróży morskiej. Różniły się one od skandynawskich tym między inny mniej wywrotne i przystosowane do transportu koni ( ogółem do łodzi wchodziło 40 ludzi i kilka koni) . Na tych łodziach Słowianie łupili wikingów. Nazwy czterech rodzajów statków przejęli wikingowie. Łodzie wikingów były budowane przy użyciu gwoździ, Słowianie używali drewnianych klinów.

● Dzięki Słowianom germanie południowi ( np. Niemcy) zaznajomili się z ogórkami (gurken) a także z czereśnią turecką i brzoskwinią hodowaną w Polsce już w ix w.

● Słowianie byli mistrzami w budowie drewnianych mostów. Najdłuższy z nich na jeziorze Teterów (RFN) liczy 3 m szerokości i 750 m długości.

● Fermanie przejęli od Słowian słowo " gród" . Widać to choćby w takich określeniach: asgard, gardarike itp.

● Nazwa "niewolnik " w językach germańskich ( ang: slave) i łacinie ( gdzie zastąpiła starszą " servus") wywodzi się od słowa " Słowianin".

● Obrzęd postrzyżyn zachował się w kulturze polskiej do 1794 roku. Otóż woźni w sądach szlacheckich, gdy obejmowali tę funkcję, byli strzyżeni przez sędziego, co jak niektórzy podejrzewają było pierwotnie usynowieniem.

● Tak popularny zwyczaj, że od śmierci może skazańca wybawić kobieta, która owinie mu głowę narzutką ( znany choćby z „Krzyżaków" ) nie jest pochodzenia słowiańskiego. Pochodzi on z niemieckiego zbioru prawa "Sachsenspiegel" (zwierciadło saskie). Ostatni raz na ziemiach polskich miał on miejsce około roku 1793.

● Dziecko urodzone podczas burzy mogło zostać płanetnikiem. Istota taka pomagała Perunowi. Jej zadaniem było gromadzenie odpowiedniej ilości chmur i deszczu z ściąganej z ziemi wody. Chroniła ona przed ulewą i gradem. Ich wrogami były smoki, które po zwyciężeniu zaprzęgali do wspólnej pracy. Płanetnikem mogli się stać także ci, którzy zostali przez tęczę (czyli smoka) lub chmurę wciągnięci na niebo. Swe moce otrzymywali od Peruna pod postacią różdżki ( choć ten element może pochodzić już z czasów chrześcijańskich). Najgorszą ich przewiną było pobieranie opłaty za swoje zdolności, wówczas płanetnik mógł być pozbawiony za karę swego kunsztu. Ich cechami charakterystycznymi wyglądu były: szerokoskrzydłe kapelusze, sznury na chmury i worki na grad.

● Smoki, istoty podległe Welesowi, w czasie upałów ulegały żądzy i spółkowały. Ich nasienie gdy spadło na ziemię zatruwało źródła i studnie.

● Pod bzem czarnym, według wierzeń Słowian, znajdować się miały wejścia do nawi, krainy umarłych. Tych wejść miały pilnować żmije.

● Żmija po siedmiu latach zamieniała się w smoka (żmija)

● W czasie kupały chłopcy niecili ogień. Bardzo ważna rzeczą było by bardzo dymił. Miało to odstraszać smoki.

● Dusze Słowianie wyobrażali sobie, podobnie jak inne ludy indoeuropejskie jako ptaki, owady, motyle.

● Utopce to duchy ludzi utopionych. Złe i przewrotne wciągają pod wodę zwierzęta i kąpiących się ludzi. Wywołanych przez utopce coś nieodparcie ciągnie do wody, aż w końcu topią się sami. Podczas nowiu wychodzą na brzeg suszą się, iskają, szyją buty i żywią promieniami księżyca. Jedzą też groch i bób ( które są związane w kulturze europejskiej w tym słowiańskiej z sferą chtoniczną). Gdzie nie stąpną tam pojawia się kałuża. Można je zainteresować zagadkami, których nie potrafią rozwiązać. Żeńskie demony to topielice, wodnice. Wabią mężczyzn swym pięknem, a potem topią, podobnie czynią utopcy z dziewczętami. Mają oni wygląd wysokich i chudych ludzi o oślizgłym ciele, dużej głowie i ciemnych włosach.

● Mamuny to żeńskie demony żyjące w jeziorach. Mają wygląd starych, pokracznych kobiet o obwisłych piersiach, którymi jak kijankami piorą bieliznę na brzegu. Gdy nie piorą to zarzucają je sobie na ramiona. Nocami lubią tańczyć i kąpać się.

● Pierwszą osobą, która podeszła do mitologii słowiańskiej od naukowej, filozoficznej strony był Polak, Bronisław Trentowski ( 1808-1869). Opracował on około roku 1847-48 " wiarę słowiańską czyli etykę piastującą wszechświat" gdzie ( co było herezja na owe czasy w Polsce ) wykazać, że bogowie słowiańscy z ich zwierzchnikiem - Jeszą są postacią tego samego boga, którego czczą chrześcijanie. Jego ogromna praca, w której zawarł moc informacji o mitologii słowiańskiej znanych mu z badań etnograficznych, do tej pory nie została opublikowana. Zamiast tego niejaki Joachim Szyc dokonał kradzież intelektualnej i skrócił, streścił i wydał tą pracę pod własnym nazwiskiem. Wspomniane dzieło Trentowskiego było tomem III " Bożycy lub teozofii" - kilkutomowego i jednego z pierwszych opracowań mitologii różnych ludów. Warto tu przytoczyć jego myśl przewodnią w " Wierze słowiańskiej..." . Otóż przez całe dzieło dowodzi on jak wiele elementów obcych zostało wprowadzonych do "polskiego ducha i umysłu" ponieważ " przerwany został samoistny rozwój narodu oderwanego od swych korzeni" (sic!). Więcej na ten temat w " Słowiańskie bogi i demony, z rękopisu b. Trentowskiego" T.Linknera, Gdańsk 1999r.
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:09:08 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #1 on: (Sat) 19.04.2014, 11:55:29 »
SŁOWIANIE


SŁÓW KILKA Z PRZERÓŻNYCH DZIEDZIN WIEDZY I SPOSTRZEŻEŃ WŁASNYCH NA TEMAT POCHODZENIA I PRZESZŁOŚCI SŁOWIAN.

Część pierwsza

Historia jak i inne dyscypliny naukowe bardzo niechętnie wkraczają na pole wiedzy o Słowianach traktując ich co nieco po macoszemu. Nawet w czasie kiedy genetyka bezsprzecznie udowadnia, że haplogrupa R1a1a od wielu dziesiątków tysięcy lat istnieje i rozwija się, że nie wspomnę o typowo polskiej R1a1a7. Na temat Słowian znawcy historii jak i filozofowie cywilizacji komponowali teorie, nawet pozbawione dobrego smaku i taktu wykazując, prymitywność tego ludu, co świadczy o braku elementarnej wiedzy.
Początek rozważań na temat Słowian determinuje sama nazwa jako taka,tak przez polskich jak i obcych badaczy nie dość, że błędnie wnioskowana to najczęściej wulgarna i obraźliwa. Z nikim nie zamierzam podejmować polemiki, gdyż obecna nauka przyjmuje stanowisko jedynie poprawne politycznie znacznie odbiegające od prawdy historycznej. Celowe i tendencyjne zamazywanie historii i osiągnięć Słowian na przestrzeni tysiącleci prowadzone równolegle z ciągłym ich podbojem, a raczej z rozbijaniem ich od wewnątrz przez wrogie haplogrupy wpisuje się dokładnie w ów schemat poprawności politycznej.
Etymologia nazwy SŁOWIAN wywodzi się od SŁOWA SOWA, tak też i termin SŁOWO pochodzi od tejże SOWY. Prześledziwszy zapisy historyczne z wykorzystaniem tej nazwy spotkamy się bardzo często w formie znanej nam jako sowa jak i pochodzące od nazwy zwyczajowej i regionalnej tego ptaka. Analiza nazwy Sowa w innych językach, czy też w zapisie odwrotnym może dokonać wielu zmian w historii wszystkich cywilizacji.
W polskich nazwach geograficznych Sowa obecna jest w nazwie Mazowsza – Masovia, regionu Rzeszowskiego – Resovia, czy w nazwie stolicy Warsovia, przy dogłębnej analizie słowa Warsovia możemy się dopatrzeć zwrotu „ czekająca sowa” bądź „gotująca czy też gotowa sowa” jako że źródłosłów „war” obecny jest w słowie warzyć-gotować. ( od słowa war- warzyć-gotować pochodzi angielskie słowo wojna -„gotuj się”). Przeniesienie stolicy do Warszawy odbyło się w dość enigmatycznych okolicznościach, tu wyrażam przypuszczenie, że taka kolej rzeczy była przewidziana przez Lechitów i nazwa GOTOWA SOWA = WARSZAWA, była przygotowana wcześniej przez owych.
W językach Słowian Wschodnich; rosyjskim, ukraińskim czy białoruskim sowę nazywają „sicz” , „sawa” czy też „sowopodobna” poddawszy analizie owe nazwy w połączeniu z wiedzą z innych dziedzin możemy wysnuć ciekawe wnioski. Wziąwszy pod uwagę nazwę „sicz” kojarzy się nieodłącznie z Kozakami, dla których sowa była bardzo ważnym zwierzęciem, jednak historia przypisała im nazwę związaną z kozą chcąc przedstawić ich w złym świetle. Dziś w niektórych społecznościach koza budzi różne skojarzenia, najczęściej jest synonimem biedy i zacofania jakby nikt nie pamiętał, że Zeusa Gromowładnego wykarmiła Koza Almatea z rogiem obfitości, a Djonizje odbywały się w przebraniach z kozich skór. Tarcza Ateny pokryta była kozią skórą, zaś na jej ramieniu siedziała Sowa symbol mądrości. Wyrażenie mądrość, czyli sofia (SOFIA) , a także podobnie brzmiące imię Zofia,skąd już tylko mały krok do filozofii , wywodzi się od słowiańskiego wyrażenia S O V I A – S O W A.
Mleko kóz wolnego chowu ma właściwości lecznicze. Wiedza o tym przetrwała do dziś ale cała tajemnica tkwi w tym, że koza przy swobodnym chowie na naturalnych pastwiskach żywi się bardzo wybiórczo i może zjadać nawet rośłiny trujące, a organizm jej jest tak zbudowany, że potrafi przetworzyć je na substancję leczniczą. Przy dzisiejszym chowie kozy zjadają to co im dostarcza człowiek i z właściwości leczniczych pozostała legenda. Genetyka zaś twierdzi, że wszystkie gatunki kozy na całym globie pochodzą od niewielkiej grupy tzw. pionierów, których występowania w stanie dzikim nie stwierdzono.
Następna nazwa sowy „Sawa” jest imieniem bardzo często przyjmowanym przez osoby duchowne w Cerkwi Prawosławnej, co jest bez wątpienia echem dawnej tradycji religijnej czcieli wody- wody z lodu, którzy dziś nazywają się chrześcijanami ( z czasem spróbuje udowodnić czy wszyscy zasługują na to miano).
Naukowa nazwa sowy w tychże językach brzmi sowopodobna; z wyjaśnieniem tej nazwy proponuję wycieczkę w przestrzeń kosmiczną do gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, bądź Wielkiego Wozu , gdzie we wnętrzu tego obiektu znajduje się Mgławica Sowy z towarzyszącymi jej gwiazdami Sową Północną i Sową Południową. Będąc przy gwiazdozbiorze Wielkiego Wozu, chciałbym zaznaczyć, że taka nazwa teraz astronomiczna wcześniej astrologiczna obowiązuje tylko w Polsce i Chinach i czy czasem nazwa chińskiej prowincji Syczuan nie jest dalekim echem nazwy „sicz”. W takim przekonaniu może nas utwierdzić fakt, że ligatura głagolicowa oznaczająca Sowę jest w nazwie Chin. Głagolica jest to najbardziej rozbudowany system pisma z dotychczas poznanych i jest „o zgrozo” uznawany z najstarsze pismo słowiańskie utworzone jako pomoc w chrystianizacji Słowian, przez Braci Sołuńskich Cyryla i Metodego. Całe rzesze historyków róznych dziedzin przechodziły do porządku dziennego po zaznajomieniu się z tym pismem. Zamazywanie historii Słowian jest już widoczne w nazwie całego systemu piśmienniczemu odpowiadającemu Głagolicy. System nazywał się BOHOMAZY czyli boskie znaki, z czasem upodlono tą nazwę i ma on oznaczać coś pisanego bez ładu i składu. Nazwę Głagolica wyprowadza się od znaku litery „G” przy, której stoi znak pisarski głagolicy będący jednocześnie ligaturą wyrażenia GŁAGOŁ wyjaśniając , że w języku starocerkiewnosłowiańskim tak brzmi nazwa ‘SŁOWO’. W dalszej części owego alfabetu znajduje się znak pisarski oznaczający literę „S” a zarazem ligaturę oznaczającą „SŁOWO”. Takie zachowanie paleografów może budzić poważne wątpliwości co do ich kompetencji. Przy tym wszystkim we wszystkich językach słowiańskich wyraz ‘SŁOWO’ brzmi „SŁOWO” bądź „SLOWO” i jego etymologia wywodzi się od SOWY, zaś to SŁOWO jest tym samym SŁOWEM z Ewangelii Janowej. Natomiast wyrażenie GŁAGOŁ oznacza Chochoła postać mityczną bądź pierwszego człowieka. System piśmienniczy BOHOMAZY jest potężnie rozbudowany i wszystko ma w nim znaczenie ponieważ nie dość, że posiadał on 46 znaków pisarskich( tyle ile chromosomów ma człowiek oraz tyle ile usypano kopców-piramid w Krakowie) , to również w nim zawarty był dziesiętny system liczbowy. Za pomocą tego systemu piśmienniczego możliwe było opisanie wszystkich zjawisk przyrodniczych na ziemi jak i na niebie do czego służyły opisane znaki pisarskie, jak też około 20 000 ligatur na , których to podstawie utworzono pismo chińskie jak też inne znane i nie znane systemy pisarskie. Pozostałością pisma węzełkowego są znane wici – wieści tak te same, których używali Chińczycy oraz Inkowie. Wszystkie znaki oznaczające ciała niebieskie, oraz relacje między nimi do dziś stosowane w astrologii i astronomii są ligaturami G Ł A G O L I C O W Y M I, nie mam żadnych wątpliwości kto był twórcą astronomii i astrologii na pewno nie Kaldejczycy tylko Słowianie. Znaki stosowane w matematyce „plus”, „minus” itp., stary zapis nutowy to też BOHOMAZY. Jaki cel i czym kierowali się Cyryl i Metody tworząc tak skomplikowany system piśmienniczy mając za zadanie misję chrystianizacji niezbyt rozgarniętej„bandy obdartusów”( Słowian) całe przedsięwzięcie komplikując dodatkowo potrójnym systemem zapisu czyli: kursywnym, kwadratowym i okrągłym.
Artefakt archeologiczny tzw. Waza z Bronocic datowana przez naukowców amerykańskich na 3500 lat p.n.e, którzy twierdzą , że ornament tam umieszczony jest dowodem na pierwsze w dziejach ludzkości użycie koła jest niczym innym jak zapis literowo – ligaturowy w systemie BOCHOMAZÓW, o czym dokładnie wiedzą, a z tym kołem chcieli się obłudnie podchlebić. Władcy Słowiańscy od zawsze nazywani byli P I A S T A M I – K O Ł O D Z I E J A M I, co ma bezpośredni związek z kołem i jego piastą jak też wytwarzaniem. Jakiekolwiek wątpliwości powinien rozwiać fakt , że pierwsze rydwany zaczęto produkować w ARKAIM (bardzo blisko ARKI) w południowej części Uralu, gdzie odnalezione szczątki ludzkie zawierały kod genetyczny R1a1. Profesor Jasienica twierdził, że VII w p.n.e na terenie Polski istniało dobrze zorganizowane Państwo Rydwanów, tym samym należy wykonać ukłon w stronę Wincentego Kadłubka, a dzieło nieznanego nikomu Galla Anonima uznać za apokryf i poddać gruntownej analizie w czyim interesie napisał swoją kronikę.
Po dziś dzień wykorzystywana jest magia zawarta w Bohomazach. Wszystkie inicjacje w reiki odbywają się za pomocą tajemnych znaków, jest to nic innego jak ligatury Głagolicowe, w nieco innej formie dokonuje ksiądz katolicki odwiedzający swych parafian podczas corocznej kolędy, obecnie pisząc litery łacińskie a wcześniej pisano ligatury na odpędzenie złych mocy.
Jednoznakowe oznaczenie walut USA to jest dolara $ z dwoma kreskami, oraz funta Wielkiej Brytanii stylizowaną literą Ł jest niczym innym jak ligaturami, jakiś cel musiał temu przyświecać aby do języka angielskiego wprowadzić polskie ł, te ligatury zapisane są prawidłowo. Nieco inaczej ma się sprawa z euro, które jest również oznaczone ligaturą głagolicową oznaczającą literę „E” a także wyrażenie „jest” z tym , że zapisaną odwrotnie wówczas oznacza on wyrażenie „niema” i zapewne tak potoczą się losy owej waluty.
Prowadzona obecnie likwidacja szkół oraz inne działania administracyjne, medialne itp. prowadzące do ogłupiania społeczeństwa, można porównać do czasów zaborów i okupacji , takie rzeczy nie działy się nawet w PRL. Początek takich działań można datować dość precyzyjnie i podaję dwie do wyboru; pierwsza to 04.06.1989r. i druga , która wydaje się bardziej adekwatna 22.12.1990r. , kiedy to prezydenturę objął ” próżny ignorant’’ (Oriana Fallaci).
W swojej, można przypuszczać utopijnej twórczości Orwell niewiele pomylił się w datowaniu istniejącemu status quo, co ciekawe brzmienie jego pseudonimu jako źródłosłów odpowiada wyrażeniu „Sowa” w języku angielskim i po usunięciu liter „r” i „e” otrzymamy owl-sowa. Twórca „Wielkiego Brata” przewidział również, że wielu będzie pośpiesznie kręcić bat na własną dupę, zaś twórcy nowego systemu poniosą dotkliwe konsekwencje.
Preferowane dziś prymitywne języki zachodu, w stałym słownictwie posiadające wyrażenia onomatopeiczne zbliżające je do języka mlasków; w angielskim krowa to MUU, a baran to BEE, nie posiadające własnego nazewnictwa gramatycznego z iście akrobatycznym słowotwórstwem, które bardzo ogranicza myślenie o rzeczach abstrakcyjnych, jest jednym z elementów ogłupiania społeczeństw. Wszystkie języki zachodnie, zresztą jak i społeczności nie radzą sobie z dziesiętnym systemem liczbowym.
Ciekawe co na to ścigacze z IPN, których ustawa zobowiązuje do ścigania działań skierowanych przeciwko Narodowi Polskiemu, a także co na ten temat powiedzą historycy z sympozjum na temat Miecza św Piotra.

Trzebnica dnia 24.01.2012r.
Tadeusz Mroziński



Część druga



Słowianie jako jedyna społeczność plemienna nigdy nie byli poganami, wszelakie próby stworzenia ich mitologii najczęściej paliły na panewce, to też dziś historia uznaje nas za społeczność bez przeszłości. Takie pojmowanie historii Słowian wynika z normalnej niewiedzy, a przy tym lenistwa do jej odkrywania , tu także stykamy się z jeszcze jednym problemem jakim jest brak odpowiednio szerokiej pojmowalności badaczy zajmujących się tym tematem.
Słowianie od początków swoich dziejów byli czcicielami wody z lodu, od czasów Jezusa z Nazaretu dla tego wyznania obowiązująca nazwą jest chrześcijaństwo. Wszystkie inne haplogrupy Y DNA po za R1a1 to bałwochwalcy. W celu udowodnienia tezy postawionej w powyższym zdaniu, należy dokonać analizy nieprzetłumaczalnego słowa ALLELUJA. W tym to słowie zawarta jest informacja jak odbywa się wędrówka pojęciowa, wyraz Alleluja można odnaleźć również w zapisie Hallelujah. W lingwistyce, a także w życiu dzieci często zastępują spółgłoski „L” oraz „R” spółgłoską „J”, natomiast spółgłoska „H” może być wymawiana lub nie. Zgodnie z zasadami lingwistyki omawiany wyraz możemy zapisać A L L E L U L A H. Aby poznać jego znaczenie należy go podzielić i tak otrzymamy AL- Bóg Ojciec, EL-Syn Boży i LULAH czyli Duch Święty.W ostatnim słowie LULAH zawarta jest zwyczajowa nazwa łacińska sowy Alulu, bądź Alula, jak też nazwa zwyczajowo przypisywana Polakom czyli LAH, przy czym spotykamy się z różnym zapisem; Lech, Lach, Lack Lac, Las-Lesz od tego zaleszanie a nie zalesianie. Przy zapisie i wymowie mogą zmieniać się samogłoski , a spółgłoska „H” może przechodzić w „K” lub „G” czy „C” .
Tu natychmiast rozwiewam wątpliwości co do łaciny; otóż mieszkańcy Lacjum posługiwali się językiem L A C K I M, a staropolska nazwa Włoch wywodzi się od wyrażenia W L A C H, nie od długich włosów czy też od warzyw – włoszczyzny, oczywiście przyjęcie etymologii zależy od pojęciowości.
Wyrażeniem utworzonym z ostatniej sylaby „ACH” określano stan zachwycenia odpowiadający stanowi ekstazy doznawanej przy kontakcie z siłami nadprzyrodzonymi, lub osobami będącymi w stanie uświęcenia Duchem Świętym. Wyrażenie to koresponduje również z nazwą egipskiego krzyża ANKH.
Powyższy wywód daje podstawy do postawienia tezy, że to sowa a nie gołębica jest symbolem Ducha Świętego, aby czytelnika utwierdzić w sugerowanym przekonaniu przeprowadzimy dalszy ciąg dowodzenia. Przede wszystkim sowie, a szczególnie płomykówce przypisywano związek z duchami. W angielskim nazywana jest Ghost Owl- Sowa Duch, tamże kojarzona jest z Syreną- Sirin, podobnie jak w Rosji z jej smutnośpiewem od Sirin już niedaleko do Syreny symbolu Warszawy- Warsovi. Imię Sirin nosiła sowa towarzyszka mitycznych podróży Sindbada Żeglarza z mitologi perskiej(Persowie haplogrupa „R”). W zamkach Francji płomykówka nazywana Białą Damą podobnie jak w Polsce, a legendy związane z Białą Damą obecne w każdym starym zamku bliżej są sowy płomykówki jak owej Damy, ponieważ sowa ta w średniowieczu uznana za symbol herezji została wyparta z opowieści .
Szlara sowy płomykówki ma kształt serca, a w tłumaczeniu z angielskiego szlara znaczy szkaplerz, fotografia obrazu Jasnogórskiego wykonana systemem Kirlianina przedstawia szlarę sowy płomykówki. Uczestnicy wojen wandejskich(Wandea-Wanda) nazywani szuanami od dźwięków naśladujących głos płomykówki służący do komunikacji za symbol przybrali podwójna szlarę. Taki sam symbol przyjęli Lefebryści ekskomunikowani przez papieża. Taka podwójna szlara symbolizuje buddyjską medytację dwóch serc i jest przesłaniem medytacyjnym.
Odwołanie się do Ewangelicznego Słowa wyrażenia pochodzącego od nazwy sowa w językach słowiańskich jeszcze nie wprowadzi nas w sfery mistycyzmu, a przybliży nam kilka spostrzeżeń w dziedzinie etymologii słów jak i lingwistki. Rozważania na tym polu mogą przybliżyć nam pojęcie Biblijnej Wieży Babel=Wawel, przy czym ciąg naszych rozważań biegnie tym samym torem i w tym samym kierunku. Będąc przy Krakowie z jego najważniejszym czakramem na ziemi nie sposób nie wspomnieć o królu Akkadyjskim Sargonie I, który urodził się w tajemniczym mieście szafranu i krokusów –Krakusów, a jego wychowawcą był ogrodnik AKKI. Myśliciele przeszłości znając wartość wspomnianego „SŁOWA” celowo wprowadzili wiele zawiłości językowych, aby wprowadzić utrudnienia dla profanów. W czasach historycznych wprowadzano także szyfry i symbole.
Forma felietonu czy artykułu prowadzonych niniejszych rozważań nie daje szerszych możliwości wyjaśnienia tematu, dlatego też skupimy się na najistotniejszych. Brak znajomości genetyki , a wcześniej zwykłe lenistwo w badaniu zależności językowych są czynnikami utworzenia odrębnej rodziny językowej nazywanej ugrofińską do której zaliczamy Węgrów i Finów. Bardzo znaczne nasycenie społeczności Finów , a szczególnie naszych bratanków Węgrów, w granicach 40-50% haplogrupą R1a wykazuje na bardzo znaczne powinowactwo haplogrupowe. Jednak język jest diametralnie różny, otóż język węgierski jest językiem słowiańskim mówionym odwrotnie wspak. Sprawdzenie tego jest bardzo proste i należy wykonać nagranie jakiegoś tekstu mówionego po polsku, a następnie puszczenie go od tyłu. Podobnie rzecz ma się z językiem fińskim. Zróżnicowanie tych języków spowodował czas i odległość , a także miejsce w historii jak i środowisko oraz zwyczaje. Podobnie rzecz ma się z językami zaliczanymi do grupy języków semickich to jest z arabskim, oraz hebrajskim gdzie w zapisie wprowadzono dodatkowe utrudnienia. Zapis zgodny z kierunkiem mowy, od prawej do lewej z brakiem stosowania samogłosek. Brak stosowania samogłosek nie wynikał z niewiedzy, a stanowił utrudnienie w odczycie, drugim powodem było to, że samogłoski są własnością Boga, np. najważniejsze bóstwo starożytnego Sumeru to bóg „EEA”. Wizerunek pisma arabskiego zbliżony jest do głagolicy okrągłej, natomiast pisma hebrajskiego do kwadratowej. Stosowanie zapisu spółgłoskowego stwarza inne możliwości językotwórcze np: polski zapis wyrażenia ROBOTA wyglądałby tak R B T,gdy wstawimy odpowiednie samogłoski otrzymamy, zupełnie inaczej brzmiący wyraz ARBEIT , o tym samym znaczeniu w językach germańskich. Stosując zapis odwrotny do języka niemieckiego ze słowa PREIS otrzymamy polski SIERP, natomiast WEIS to otrzymamy SIEW. Stosujac przechodzenie spółgłoski „J” w „R” lub w „L” z angielskiego JOB otrzymamy ROB. Gorąco polecam , językoznawcom i amatorom, sprawdzenie smodzielnie podanych jedynie przesłanek uprawniających mnie do stwierdzenia, że owa wieża BABEL to nic innego jak WAWEL, gdzie zachodzi przechodzenie z „B” w „W”, co czytane na wspak może odnosić się do strony LEWEJ lub LWA, w moim przekonaniu obu rzeczy naraz.
Po nieznacznym przesunięciu granic poznania niektóre pojęcia umieśćmy w tzw. Realu. Wyrażenie ALLACH jest dwuczłonowe i składa się z dwóch słów, to jest AL.- Bóg Ojciec oraz LACH, którego znaczenie jest wiadome. Samo słowo ARAB również wywodzi się z języka słowiańskiego i swój źródłosłów ma w słowie BARAN czytanym wspak, jest całkiem możliwe że była to pełna nazwa. W terminach określających duchownych Islamu MUŁŁA bądź ULEM pobrzmiewa nazwa sowy Alula , także imię jedynego Proroka Islamu jest pochodzenia słowiańskiego. Tu jednak będziemy musieli wkroczyć w systematykę roślin i uczynię to w dalszym ciągu niniejszego opracowania.
Przechodząc do religii nazywanej judeo-chrześcijańską w wyrażeniu Judeo wymieniwszy „J” na „L” otrzymamy Ludeo od słowiańskiego LUD-ludzie, zapewne jest to mało przkonujące, dlatego też pójdziemy co nieco dalej i w wyrażeniu JAHWE zmienimy „J” na „L” i otrzymamy LAHWE. Najważniejsi prorocy judaizmu IZAJASZ po małej kosmetyce lingwistycznej nazywa się IZA-LASZ, natomiast EZECHIEL czytany wspak to LEIH-CEZE ze źródłosłowem LEIH czytanym LECH. Imię Jezusa z Nazaretu JOSZUE, JEHOSZUA CZY JESHUAH we wszystkich formach sprowadza się do słowa LECH, po zamianie „J” na „L”, imię NMP MARIA po usnięciu litęry „M” brzmi ARIA, co bez wątpliwosi wskazuje na jej przynależność do haplogrup R1a1. Po odkryciu i udowodnieniu autentyczności Całunu Turyńskiego określono grupę krwi , jednak ciągle nauka milczy co do przynależności haplogrupowej osoby zawiniętej w ów całun. Badania na pewno przeprowadzono i niewygodna prawda trzymana jest w tajemnicy bo jest to haplogrupa R1a1a, a całkiem możliwe ze R1a1a7-Piastowska. Rzecz podobnie ma się Synami Bożymi nazywanymi EL LOCHIM gdzie EL oznacza syna natomiast LOCHIM to LECHICI. Ojciec NMP o imieniu JOACHIM to także ów Syn Boży o imieniu skróconym do LOACHIM. Najsłynniejszy cadyk w Polsce z Leżajska Weisblum miał na imię EbimeLECH. Judaistyczna TORA KRÓLEWSKA to nic innego jak Tora HameLECH. Słowiańskość Judaizmu ortodoksyjnego determinuje fakt, że połowa społeczności Żydów Aszkenazyjskich oraz Lewitów należy do haplogrupy słowiańskiej Y-DNA czyli R1a1. Przekonany jestem, że skrajnie ortodoksyjni Haredim reprezentują tą haplogrupę w znacznie większym stopniu. Haredim, którzy każdy szczegół życia regulują odnosząc go do religii, reprezentują taką samą postawę życiową jak nasi Staroobrzędowcy. Tworzenie teorii, że są to społeczności dyskryminujące kobiety jest mitem i po prostu nie dali się zwariować przez cywilizację. Takie społeczności należy umieścić w dziale kultura, kiedy upadają cywilizacje oni pozostają. Dla każdej osoby w tej społeczności jest miejsce i nie ma tam gradacji, jak też społecznie wykluczonych, dzieci szanują rodziców i dziadków, a małżeństwa szanują się między sobą.

POSZUKUJĄCYM 72 IMION BOGA POLECAM DOGŁĘBNĄ ANALIZĘ 36 PODGATUNKÓW SOWY PŁOMYKÓWKI Z JEJ NAZEWNICTWEM MIEJSCOWYM I ZWYCZAJOWYM , A TAKŻE CZYTANYMI WPROST I WSPAK . 36 razy 2 = 72.

Trzebnica 25.01.2012r.
Tadeusz Mroziński



Część trzecia


Dokonujące się na naszych oczach odkrycia genetyczne bardzo mocno zmieniają nasz poziom wiedzy na tematy związane z rozwojem cywilizacji. W zbyt wielu punktach burzą od dawna przyjęty i zaakceptowany model, który stanowi jeden z działów tak zwanej poprawności politycznej. Historycy jak i filozofowie cywilizacji owych odkryć genetyki nie wprowadzają do swoich rozważań mimo tego, że dowody genetyczne pozbawione są całkowicie subiektywizmu. Znamienne jest również, że w znanych i bardzo dobrze udokumentowanych źródłach uzyskanych w trakcie badania owych kanonicznych cywilizacji istnieje istotna ilość dowodów wskazująca na realny byt cywilizacji o wiele starszych. W badaniach cywilizacyjnych skromny udział ma także dziś ogrom wiedzy dotyczący zmian klimatycznych jaki posiadamy dzięki historykom ( klimatologom, sejsmologom itd.) pracującym nad dziejami ziemi. Przyjęto, że czas Ery Lodowcowej kiedy poziom Oceanu Światowego był niższy nawet o 350m , to w pasie międzyzwrotnikowym społeczność ludzka zajmowała się zbieractwem i łowiectwem, mimo tego że szczątki kopalne świadczą o rozwoju mózgu na obecnym poziomie, a być może nawet wyższym, o czym świadczą badania nad człowiekiem z Boskop. Odkrywane w wielu miejscach ziemi podwodne miasta świadczące o bardzo dużym zaawansowaniu technicznym budowniczych dziś najczęściej uważane są za twory geologiczne, jednak gdy do badań cywilizacyjnych włączymy genetykę i pozbędziemy się uprzedzeń wówczas uzyskamy zupełnie inny obraz. Biorąc pod uwagą tylko badania udokumentowane, jak istnienie możliwości przesunięcia biegunów ziemskich; północnego do północnej części Kanady, natomiast południowego na obrzeża Antarktyki przy zmianie nachylenia osi ziemskiej w stosunku do ekliptyki do 47 stopni ( precesja Milutin Milankowicz, Mikołaj Kopernik i inni badacze także starożytni), o wiele łatwiej przyjdzie nam wytłumaczenie tak historii jak i zjawisk przyrodniczych i historycznych którymi się zajmujemy. W takiej samej mierze dotyczy to zmian klimatycznych i przebiegu prądów morskich jak migracji zwierząt, czy istnienia mostów lądowych uzasadniających przemieszczania się przedstawicieli poszczególnych haplogrup Y-DNA i pozostawiania przezeń śladów świadczących o ich stopniu zaawansowania technologicznego.
Zaledwie tyle tytułem wstepu jako że podstawowym tematem naszych rozważań jest historia Słowian dlatego też uwagę skupimy na tej społeczności z przypisaną im haplogrupą Y-DNA, a mianowicie R1a1, oraz ich koegzystencji z innymi haplogrupami nie zawieszając ich w pustce. Celem zobrazowania zagadnienia posłużę się mapkami i wykresami ogólnie dostępnymi, a zamieszczonymi w Wikipedii ( ACTA nie wiem czy do końca legalnie).
Rozprzestrzenianie haplogrupy R w rodzimej populacji. Obecność R1 na kontynencie amerykańskim jest nadal niepewna i prawdopodobnie jest to wynik ostatnich Europejskiej domieszką lub pochodzi z Syberii.

Mapka oraz tekst za Wikipedia.uwaga: na mapkę należy patrzeć po różnymi kątami(fizycznie) wówczas widać większe pola.
Z powyższej mapki wynika bardzo mocno nie uzasadnione twierdzenie, że miejscem powstania haplogrupy „R” Y-DNA jest Euroazja, gdyż 60 procentowe nasycenie czarnoskórej społeczności Kamerunu tą haplogrupą całkowicie burzy ciągłość wywodu, przy okazji dając odpór wszelakim rasistowsko-nazistowskim teoriom( o tym już pisałem). Zastanawiającym jest również fakt, że owi Kameruńczycy od razu przyjęli synowską R1b dla której ojcowską jest R1a, wyjaśnienie jest w skrzętnie ukrywanej wiedzy na temat ludu Fulani, który dziś w liczbie około 15 mln od 50 tys lat zamieszkuje wiele afrykańskich krajów na południe od Sahary łącznie z Egiptem. Bardzo daleko posunięta hermetyczność tego ludu na wszystkich płaszczyznach w ich rozwoju powoduje miarodajność badań genetycznych z których wynika, że obecność haplogrupy R1a1 (słowiańskiej) wynosi 54 procent, czyli o 2 % mniej niż u Polaków. Tym to sposobem pozbawiliśmy sieroctwa haplogrupę R1b w Kamerunie. Uzupełniając dowód należy zauważyć, że tylko w haplogrupie R1a występują unikalne znaczniki, a szczególnie SPN M 173. Lud Fulani zamieszkuje obejmujące całą dolinę Nilu łącznie z jego oboma źródłami, masyw Tibesti oraz rejon Timbuktu, z jego starożytnymi bibliotekami. Jako bliskich krewniaków na tym samym terytorium żyje lud Wodaabe, ludzie o najbardziej symetrycznej budowie ciała. Oba te ludy mają swój symbol mądrości jakim jest Sowa Płomykówka występująca tam pod systematyczną nazwą Tyto Alba Affinis, myślę że starsza jest sowy od Ateny czy Minerwy, bądź Izis. Spotykany zapis nazwy Fulani – Phulani – Polani jak też plemienia WODA- abe może wywołać różne skojarzenia jak też nazwa rzeki NIL czytana wspak brzmi LIN i we wszystkich językach indoeuropejskich służy jako źródłosłów dla wyrażeń oznaczających coś długiego. Zapewne bardzo nienaukowym i przeskakującym etapy będzie wysunięcie tezy, że jakieś 50 tyś. lat temu paczka jurnych chłopaków z Radomia (RA-DOM) udała się do wspomnianych Fulani zrobiwszy co swoje, odczekali znowu jakieś 45 tys. lat zbudowali Egipt i Sumer, a w tzw. międzyczasie nauczyli tych ludzi wszystkiego łącznie z pismem i astrologią. Po czym jakby nigdy nic wrócili do Radomia.
Opisywane ludy żyją także w bezpośrednim sąsiedztwie prymitywnych społeczności posługujących się językiem khoisan zaliczanych do haplogrupy „A” i”B” Y-DNA, jednak dla ułatwienia prowadzenia dalszch rozważań posłużymy się grafiką zaczerpniętą również z Wikipedii.

_______|____
A _____BR ____________
B _______CR___________
C DE___ _____F______________
D E G H __IJ___ __K____________
I J L M NO P
N O Q R


Powinowactwo ewolucyjne ludzkich haplogrup chromosomu Y-DNA.

Zaznaczenie haplogrupy „R” przy „B” znacznie przenosi w czasie początek jej powstania z 20-34 tys. lat na co najmniej 50 tys. lat łacznie z miejscem, a mianowicie z Azji Centralnej do Afryki. Na tymże wykresie bardzo nieodpowiedzialnie umieszczono haplogrupę „R” jako wyłaniającą się kolejno z haplogrupy „K” oraz „P”, które to stanowią znikomą część obecnej populacji, jak i czasowo są tworami znacznie późniejszymi niż haplogrupa BR, przy czym nzleży podkreślić ogrom zasięgu występowania we wszystkich częściach globu haplogrupy „R” wraz z haplogrupami od niej pochodzącymi. Ze względu na istnienie wspomnianych unikalnych znaczników właściwych jedynie tej haplogrupie nauka niebawem zweryfikuje powyższe dla mnie oczywiste fakty i do haplogrupy „A” dołączy literkę R, czym znacznie przeniesie ją w czasie i dokładnie umiejscowi. Ciągłe krętactwo upewnia mnie w przekonaniu, że hipotetyczny Adam miał coś wspólnego z haplogrupą „R” i połączenie go z haplogrupą „A” całkowicie jest niepoprawne politycznie, tym bardziej niewygodne mogą okazać się skojarzenia „AR” – AIRIA bądż nie daj Boże RA Słońce, choć temu, który w swym życiu cokolwiek przeczytał rozmieszczenie haplogrupy „R” i jej powinowatych może dać co nie co do myślenia o rozmieszczeniu Kultu Słońca i Wielkiego Ducha. Przypuszczam, że pomocna może być dalsza część niniejszego wywodu, przy którym także jest niezwykle pomocna nasza Sowa Płomykówka.
Zapisana jako haplogrupa „CR” nie przechodzi w „C” i „R”, a jedynie w „C” i „DE” jakby to „R” umarło, haplogrupą „C” zasiedlone są niemalże wszystkie wyspy mórz południowych, oraz obu Ameryk łącznie z Australią, tamże jako osobną haplogrupę umieszcza się haplogrupę „R” . Szczególnie Kult Słońca i Wielkiego Ducha rozprzestrzenił się drogą południową jaką obrała z Afryki haplogrupa „CR”, a utwierdziła ich w przekonaniu migracja północna zanosząc w niektóre rejony kult Wielkiej Niedźwiedzicy bądź niedźwiedzia w ogóle, szczególnie tam gdzie tego gwiazdozbioru nie widać. Dla Indian preriowych najważniejszym świętem był Taniec Słońca, kiedy to oddawano cześć Wielkiemu Duchowi mającemu pieczę nad siłami przyrody. Aztecki Quetzal to nic innego jak Kadłubkowy Lestek, ten od posłów Aleksandra Macedońskiego zapisany wspak co da nam Ketzel. Wyrażenie INKA czytane wspak brzmi AKNI, przy przechodzeniu „K” w „G” zabrzmi AGNI-Bogini Indyjska, stąd już niedaleko do naszej rodzimej ognichy rośliny krzyżowej dającej początek wielu roślinom uprawnym. Inni zaś bogowie indyjscy mieli swojsko brzmiące nazwy: Śliwa, Czereśnia czy Wiśnia, które zaliczamy do roślin różowatych. Wdaje mi się, że nie potrzeba tu ponad przeciętnej wyobraźni aby z nazwy roślin różowatych i krzyżowych wyprowadzić pojęcie RÓŻOKRZYŻOWCÓW jak i kult i symbol krzyża w naszym obecnym chrześcijaństwie. Taka wiedza przechowywana jest w różnych tajnych stowarzyszeniach. Jeżeli ktoś dalej będzie żył w przekonaniu, że systematyka to dzieło Linneusza, a teoria Darwina ma coś wspólnego z prawdą to tkwi w pożądanym błędzie. Na ten i podobne tematy musimy jeszcze poczekać.
Obchodząc się bez polemiki z genetykami spróbuję pokrótce omówić haplogupę „D” bez złośliwości przypisywania do niej „R”; otóż największe nasycenie społeczności tą haplogrupą wykazują ludy Azji Wschodniej moi ukochani Ajnowie, Tybetańczycy mieszkańcy Archipelagu RIUKU, oraz lud YI a także Andamańczycy. Zupełnie na marginesie zaznaczam, że bezsensownie powiązano „D” z „E”, gdzie między tymi haplogrupami nie ma żadnej łączności gdyż „E” zamieszkuje głownie Afrykę Północną.
Rozmieszczenie haplogrupy „D” na dwóch przeciwległych krańcach Japonii dowodzi, że w przeszłości ląd ten zamieszkiwany był w głównej mierze przez tą społeczność. Pozostałością obecności jest właściwa Sowa Płomykówka, kult słońca w mitologii Japonii z boginią Amaterasu, jak też kult niedźwiedzia u Ajnów. Sama nazwa Tybetańczyków bardzo mocno koresponduje z masywem Tibesti z miejscem zamieszkania ludu Fulani. A jeżeli już jesteśmy przy skojarzeniach to jedna z lini przekazu buddyzmu tybetańskiego w Sudetach wybudowała ośrodek tegoż buddyzmu w miejscowości Darnków, skąd niedaleko jest do DARMY pojęcia obejmującego wszechistnienie i aby tam dojechać musimy przejechać przez Bardo, co w buddyzmie oznacza stan między życiem a śmiercią. Bardzo ciekawy lud Yi zamieszkujący min. Syczuan posiada indywidualne pismo zawierające około 8000 znaków niezależne choć podobne do pisma chińskiego, zaś sylabariusz podstawowy tegoż pisma zawiera 819 znaków to dokładnie tyle samo ile jest podstawowych ligatur głagolicy. Towarzysząca im sowa płomykówka nazywa się sicz stąd nazwa Syczuan, ludzie zaś obyczajem znacznie różnią się od Han. Teraz już całkiem bez wyobraźni jeżeli połączymy Nazwę YI z TI (od Tybetu-Tibesti), a także znaczne owłosienie Ajnów oraz braterstwo czy też powinowactwo haplogrupowe między tymi społecznościami, mój tekst na temat YIETI staje się bardziej zrozumiały.
Pozostali nam jeszcze Adamańczycy ze swoją sową płomykówką, oraz najwyższym bóstwem nazywanym Lecz bądź Lech i mitem całkiem podobnym do Prometejskiego, co jest bardzo ciekawe ze względu na całkowitą izolację trwającą niemalże do dziś.
Być może tym felietonem przyczynię się do odkrycia budowniczych podwodnego miasta w pobliżu Okinawy. Wgląda na to, że to haplogrupa „D” synowska od „R”, a między Kubą a Florydą haplogrupa „C” synowska od „R”.
Do omówienia w następnym felietonie zostawimy sobie haplogrupę „E”, a może i inne.

Trzebnica dnia 28.01.2012 r.
Tadeusz Mroziński
lut 2nd, 2013


Część czwarta

Zanim przejdziemy do dalszego omawiania przebiegu przemian mutacyjnych w dziale genetyka, co prawda jedynie hasłowo przedstawimy związek mistyki zawartej w Głagolicy i korzystanie z niej w teraźniejszości. W kwestii znaków Głagolicowych, , bardzo łatwo można je odnaleźć w internecie bądź dać mi wiarę.
Podkreślając ważność tematu jako pierwsze rozważmy nazwę Wielkiej Brytanii, którą to zapisuje się jako United Kingdom, zaś w skrócie UK. Teraz zaglądamy do głagolicy i tam znajdujemy znak literowo ligaturowy czytany jako sylaba „uk’ bądź jako ligatura znacząca „Wiedza Oświecona”.
Wyjaśnienie nazwy Głagolicy już czynione w poprzednich felietonach ma ciąg dalszy. Zanim otrzymała nazwę Głagolica zwulgaryzowano jej nazwę na „Bohomazy” a nazwa ta zgodnie z tą, że Głagolica powinna brzmieć Boże Myśli, i współbrzmieć z literami mającymi również znaczenie ligaturowe Buki-Boże Myslite-Myśli. Litery „B” „M” obecnie można znaleźć w inicjałach nazw takich szeroko znanych firmach jak: Mercedes Benz, co oznacza Myśli Boże, starsi czytelnicy zapewne pamiętają jaką wielką awanturę urządzili Niemcy Czechom, którzy Skodzie 1000 dodali litery MB co miało znaczyć Mlada Bolesław. Nazwa Firmy BMW jest równoważna z dodaniem literki w-v co odpowiada ligaturze „ żyjący wiecznie”. Całkiem podobna jest nazwa firmy IBM, która została poprzedzona litero-ligaturą odpowiadającą „I” co w głagolicy oznacza „który jest”. Firma japońska powstała w 1876 roku MitsuBishi, jej nazwa także zawiera w sobie omawiane liero-ligatury, tu rzecz ciekawa dla uważnego analityka, że jedna z firm należących do tego koncernu nazywa się NIKON, tak też nazywał się reformator Cerkwi Prawosławnej, który to Głagolicę- Boże Myśli zastąpił, bardzo krwawo, pozbawioną myśli bożej cyrylicą. Dla parających się historią współczesną tym sposobem związki firm niemieckich i japońskich w czasie wojny jak i przed, oraz po staną się jaśniejsze. Firmy Mercedes Benz oraz Mitsubishi jako znaczek logo mają trójramienną gwiazdą, co odpowiada greckiej literze „lambda”, zaś posunąwszy rozważania o krok dalej otrzymamy ligaturę głagolicową odpowiadającą naszej dobrej znajomej sowie płomykówce,( wygląda jak łacińska litera „Y” do góry nogami z poziomą kreską przez środek). W tejże ligaturze na podstawie, której powstała litera „lambda” po środku wprowadzona jest pozioma kreska, taka ligatura znajduje się w nazwach, zapisanych znakami chińskimi, Chin i Japonii a także w nazwisku Mao Tse tunga.
Tak litera po transkrypcji w alfabecie łacińskim stosowanym w Polsce oznacza litrę „Ł” duże tzw pisane kursywą co zostało przyjęte jako oznaczenie dla funta brytyjskiego(czy to nie dziwne), otóż nie i prawidłowa nazwa dla tegoż funta powinien brzmieć „Sowa Płomykówka”. Dolar Amerykański oznaczony literką „$” ( tu nie jest dokładny) z dwoma pionowymi kreskami jest symbolem błyskawicy; Zeus; Taranis, Perun, Jezus o Jakubie Major i Janie mówił Synowie Gromu, aby uzyskać podwojenie „S” wprowadzono owe kreski, gdyż symbol ten w postaci „SS” ma niechlubną przeszłość. Frank Szwajcarski ze swoim symbolem CHF jest również magicznym zabiegiem ligaturowym gdzie „C” jest zlatynizowaną ligaturą od „Cl” co oznacz CEL , następnie „H” co znacz hir- chór, bądź razem- wspólnie oraz „F”co jest ligaturą„FRT” co oznacza „oddanie się”. Pełna nazwa owego franka brzmi „wspólne oddanie się celowi”. Symbol euro ( o tym wspominałem) to również ligatura głagolicowa € oznaczająca literę „E” jak również pojęcie „jest” z tym, ze symbol ten zapisany jest odwrotnie i wtedy znaczy „nie jest” czyli nie ma, tego zabiegu magicznego dokonano celowo i temuż € nie można wywróżyć świetlanej przyszłości.
Wszystkie trzy programy Telewizji Polskiej jako swój znak firmowy mają niby nic nie znaczący symbol trzech kratek odpowiadam; jest to ligatura połączonych liter „TV”.
Wracając do poprzedniego felietonu i mapki tam umieszczonej należy zauważyć znaczną częstotliwość występowania w Ameryce Północnej i w ogóle haplogrupy R-M17, bardzo blisko spokrewnioną z haplogrupą R-M173 (słowiańską), występującą także w Skandynawii. Pokłosiem takich faktów powinno być natychmiastowe usunięcie z kanonu historycznego bzdur o germańskim etnosie Wikingów, jak też germańskich Waregów ( War pierwszy człon Warszawy), przy czym należy to traktować jako którąś z kolei wizyt Słowian na tym Kontynencie. Wszystkie odkrycia Ameryki to wyłącznie zasługa Słowian, łącznie z Kolumbowym co udowadnia prof. Manuel Rosa w swojej książce. Wydanie tej pozycji naukowej program I TVP w wydaniu głównych Wiadomości fakt ten skomentował złotymi ustami znanego i cenionego filozofa cywilizacji niejakiego Krzysztofa Skiby, który będąc w bardzo głębokiej fazie uniesienia „filozoficzno-zadumaniowego” rzekł; cyt (ACTA) „ Merlin Monroe to Marysia Kapusta ze Zgierza” koniec cytatu (ACTA). Zapewne całkiem przypadkowo bardzo cicha edycja prof. Rosy zbiegła się z otoczoną wielkim szumem medialnym edycją eseju wybitnego socjologa Jana Tomasza Grossa pt: „Złote żniwa” czy coś takiego. Najbardziej znamienne w wielu audycjach podejmowanych przez media było to, że prof. Gross przyparty do muru rzeczowymi pytaniami z zakresu socjologii odpowiadał że socjologiem nie jest, zaś napisany zresztą bardzo niechętnie esej jest jakimś tam tramtamtam i nie ma nic wspólnego z socjologią. Pragnąc bardzo mocno dowiedzieć się czy J. T. Gross jest socjologiem czy też nim nie jest, nie usłyszałem tego nawet z ust wypowiadających tylko mądrości Salomonowe Adama Michnika, który z kolei nazywał JTG wybitnym eseistą i masz babo placek. Bardziej poraża obłuda zachowań niż treść.
Mając w ciągłym zamiarze opisywanie zachowań społecznych w oparciu o genetykę, celem uniknięcia bardzo dużej liczby dygresji wprowadzanych do pisanych felietonów zamieszczę choćby część owych dygresji w tym felietonie z nakreśleniem przyszłych dywagacji.
Nauka uzyskując uwieńczone sukcesem badanie kodu genetycznego (Y-DNAR1a1), ze znikomej ilości materiału badawczego w próbkach z Eulau- Sowowo, Tochar, Andronowo, czy też Cucuteni – Trypolie, przy takich samych badaniach mumi egipskich czy inkaskich, a także szczątków ludzkich z rejonu Mezopotamii wynajduje przeróżne myki i i trudności warunkujące niemożność uzyskania kodu Y-DNA, a jedynie mtDNA, co przy ogromie materiału badawczego jest zwykłą blagą. Należy także zauważyć ze badania kodu Y-DNA są powszechniejsze i dalej badawczo rozwinięte choćby ze względu na wieloletnią praktykę badań w celu ustalenia ojcostwa, nie zaś szukanie matkostwa poprzez mtDNA. Badania mumii objęte są zakazem badania kodu Y-DNA, a raczej publikowania ich wyników ze względu na posiadanie przez nie kodu R1a1(słowiańskiego). Wielki szum przy publikacji kodu Tutanchamona R1b1(celtycki) w świetle takiego postępowania może być zwykłym blefem podanym do wiadomości publicznej na odczepnego. W badaniach nad Całunem Turyńskim ustalono grupę krwi, skąd tylko jedno proste badanie prowadzi do uzyskania kodu genetycznego osobnika i co i pstro.
W felietonach umieszczonych na moim bloogu wyjaśniam znajomość genetyki przez chrześcijan, zaś wcześniej przez czcicieli wody z lodu, których chrześcijanie są naturalnymi spadkobiercami.
Teraz spróbujemy przejść do działu mistyka, który ja nazywam wiedzą, otóż na zamieszczonej powyżej tabelce haplogrupa „R” Y-DNA umieszczona jest na początku i na końcu, co bardzo dobitnie tłumaczy słowa Chrystusa „Jam jest początek i koniec czyli alfa i omega”. Dalsze dowodzenie dla większej wiarygodności przeniesiemy do czasów współczesnych aby uniknąć całego szeregu wątpliwości. Znane są powszechnie fakty sztucznego wywoływania epidemii grypy, odry, czy też innych chorób zakaźnych wśród Indian po przez dostarczenie im zainfekowanych kocy i odzieży. Bardzo dużo niejasności gromadzi się wokół gryp: hiszpanki, kurzej i świńskiej, a także przy chorobie Kreuzfelda-Jakoba (szalone krowy). Taki sam model działania zastosowano wobec matecznika haplogrupy „R” Y-DNA czyli „Czarnej Afryki, najpierw niewolnictwo i kolonializm, z obecnym ciągłym dostarczaniem broni i napuszczaniem jednych na drugich, a jak to nie pomogło w wytępieniu ludności to poczęstowanie ich wirusem najpierw ebola a potem HIV. I tu sprawa się całkowicie rypła. Unikalna właściwość haplogrup „RA” i „RB” Y-DNA spowodowała powstawanie mutacji uodparniających na to schorzenie, natomiast liski chytruski muszą patrzeć na powolne umieranie swoich dzieci i wnuków objętych tym schorzeniem, gdyż przedstawiciele niektórych haplogrup nie są w stanie wytworzyć odpowiedniej mutacji immunologicznej. Przechodząc na poziom świadomości zbiorowych możemy założyć powstanie takiej mutacji u innych przedstawicieli haplogrupy „R” – YDNA w innych rejonach globu bez kontaktu fizycznego. Jak widać na załączonym obrazku owa pseudonauka nie zaprzestała dłubania przy bakteriach i wirusach, zapewne kręcąc następny bat na własną dupę.
Zaproszenie polskich naukowców do Cern, gdzie prowadzone są badania nad uzyskaniem tzw. bozonu Higgsa, owej iskry bożej, który to ma otworzyć co niektórym władzę nad światem, nie wynikało z żadnej uprzejmości ani kurtuazji. Jest to przejaw zwykłego wyrachowania, gdyż tylko języki słowiańskie, czyli ludzie z haplogrupy „R” Y-DNA są w stanie wznieść się na wyżyny abstrakcyjnego myślenia. Tym, którzy próbują to zdyskredytować twierdząc, ze słowian przewyszają Żydzi, wyjaśniam,że rzeczywiście też, ale tylko posiadający w swych genach haplogrupę R1a1(słowiańską) Y-DNA co spróbuję bardzo krótko acz dobitnie wyjaśnić etymologicznie : otóż od słowiańskiego słowa frasunek- intensywne myślenie pochodzi niemieckie fresen-żarcie. Po za tym w dawnej przeszłości słowian-ariów są niezbite dowody na posiadanie ogromnej wiedzy w tym zakresie zawarte w Wedach jak i Aweście.
Świat zachodu ze swoim czołowym mocarstwem czyli USA najbardziej obawia się haplogrupy R1a1 słowiańskiej, a szczególnie R1a1a7 czyli Piastowskiej. Bierze na serio przepowiednię Majów oraz przepowiednie mistyków, którzy umiejscawiali w Polsce powstanie Iskry Bożej zmieniającej świat,( czy tu czasem nie chodzi o bozon Higgsa), o czym przygotowuję materiał.
Jeden z kandydatów na prezydenta USA zapewne członek tajnego stowarzyszenia niejaki Rick czy Nick Santorum, tak przejął się swoją rolą i instruktarzem tegoż stowarzyszenia, że wypalił prosto z mostu że największym zagrożeniem dla USA jest Polska. Zbigniew Brzeziński doradca wszystkich prezydentów od Cartera nie kiwnął palcem w sprawie wiz, a za każdym przyjazdem do Polski za wszelką cenę podgrzewa nienawiść wewnątrz naszej wspólnej słowiańskiej haplogrupy. Ostatnio z takim podburzaniem wystąpił w Jarosławiu w świętym mieście haplogrupy R1a1, którego nazwa bardzo koresponduje ze staroegipskim „Szebet Jaru” czyli Kraina Umarłych.
Moje felietony są sygnalizowaniem, wielowątkowych dociekań historycznych i dziejowych, które mają bezwzględny wpływ na rzeczy dziejące się dziś, co zmierzam wydać w formie książkowej i teraz znajduję się na etapie szukania wydawcy.

Trzebnica dnia 02.02.2012r

Tadeusz Mroziński


Głagolica najstarsze pismo słowiańskie
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:30:21 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #2 on: (Sat) 19.04.2014, 11:56:03 »
Włosy jak dbać - Słowiański sposób ;) ;)

Włosy to błogosławieństwo, więc warto mieć je na głowie. Mają one swoje szczególne zadanie, które pozwala nam zachować siłę oraz zdrowie fizycznego ciała.

Włosy jak dbać - Słowiański sposób ;) (3:20)
http://www.youtube.com/watch?v=CFLWNjRBu5o
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:27:42 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #3 on: (Sat) 19.04.2014, 11:58:01 »
SŁOWIAŃSKIE ZDROWIE

- Seminarium Praktyczne.
- Odbudowa pierwotnego naturalnego zdrowia na bazie Starosłowiańskiej Wiedzy Wedyjskiej.
- Witajcie!
- Dziś opowiem o spotkaniach poświęconych przywróceniu naturalnego zdrowia.
- Wedy głoszą, że przywrócenie zdrowia powinno być czynione na wszystkich czterech poziomach bytu.
- Na poziomach Świata Jawi, Nawi, Sławi i Prawi.
- Seminarium stworzone jest według tego czteropoziomowego schematu.
- Na początek rozpatrzymy jak osiągnąć zdrowie na poziomie Świata Jawi.
- Czyni się to poprzez odnowienie relacji ze wszystkimi pięcioma żywiołami przyrody.
- Z żywiołem ziemi, z żywiołem wody...
- Z żywiołem powietrza, z żywiołem ognia i z żywiołem eteru.
- Jak się to czyni dowiecie się na seminarium...
- Ale w każdym razie uzyskacie rezultat podobny do tego jak...
- Poprzez włączenie wtyczki do kontaktu uzyskuje się moc sieci energetycznej...
- Tak samo człowiek, który podłączył się do wszystkich pięciu żywiołów przyrody...
- Otrzymuje moc i zdrowie całej Mateńki Ziemi.
- W ten oto sposób odbudujecie swoje zdrowie.
- Nie tylko w teorii, ale praktycznie.
- Każdy zapyta: - "A dlaczego, aż 7 dni na to potrzeba?".
- A dlatego, że te 7 dni nie upływa wyłącznie na teorii.
- Te 7 dni jest praktycznym wcieleniem w życie...
- Systemu nauczania, lecząco-uzdrawiającego, leczniczo-odmładzającego poprzez głodówki.
- Wielu ludzi w ogóle nie rozumie sensu głodówek.
- Jeśli przeanalizujecie staroruski wariant wyrażenia: "Głód"...
- To usłyszycie słowo: "Gład" i wtedy stanie się zrozumiałe, bo w staroruskim...
- "GA" oznacza drogę, dążenie.
- "ŁAD" nie wymaga tłumaczenia - oznacza to porządek, harmonię, równowagę.
- W ten sposób otrzymujemy: "Gład - to droga ku harmonii, porządkowi i równowadze".
- Porządek pojawia się na poziomie ciała, duszy, ducha i sumienia.
- Odpowiadających Światom Jawi, Nawi, Sławi i Prawi.
- Przez 7 dni człowiek żyje prawdziwie praktykując.
- Wchodzi przez 3 dni w proces leczniczo-ozdrowieńczy.
- Potem czwartego dnia głoduje.
- A piąty, szósty, siódmy wychodzi z leczniczej-uzdrowieńczej głodówki.
- Oczywiście nie jest to prawdziwe głodowanie.
- Gdyż prawdziwe to 10 dni bez wody i jedzenia, albo 30 dni na samej wodzie.
- Plus 5 dni wejścia i 5 dni wyjścia dla głodowania "suchego".
- Albo 15 dni wejścia i 15 wyjścia z...
- 30 dniowej głodówki na wodzie.
- Tak czy inaczej podczas tych 7 dni otrzymujecie praktyczne nawyki...
- Prawidłowego wejścia, prawidłowego głodowania i właściwego wyjścia z niej.
- A także teoretyczne przygotowanie według Wedyjskiego Światopoglądu...
- Wedyjskiej Wiedzy i Wedyjskich Sposobów Uporządkowania Siebie.
- Powtórzę się: - "Na poziomie ciała, duszy, ducha i sumienia".
- Bardzo wielu boi się głodowania - bardzo wielu się tego boi.
- A to dlatego, że jest bardzo dużo książek...
- Bardzo dużo jest programów w środkach masowego przekazu...
- Bardzo dużo jest filmów...
- Z pomocą których tworzy się, a także wymusza histerię strachu dotyczącą głodowania.
- Ja już nie mówię o odżywianiu wegetariańskim.
- Tak więc tutaj za jednym zamachem usuwacie wszystkie problemy od razu.
- Pozbywacie się strachu dotyczącego przejścia na odżywianie wegetariańskie.
- Gdyż jeśli jesteście chodzącym grobowcem zwierząt...
- Sądzę, że doskonale rozumiecie sens jedzenia mięsa, także jedzenia ryb itd.
- Człowiek staje się chodzącym grobowcem zwierząt.
- Wy w naturalny sposób poprzez menu jakie jest przewidziane na czas przebiegu seminarium...
- Odżywiacie się jedzeniem wegetariańskim...
- I otrzymujecie wytłumaczenie, dlaczego jest ono korzystne dla waszego zdrowia.
- Te objaśnienia nie tylko trafiają do waszych uszu...
- Ale trafiają do waszego żołądka na przykładzie tego prawdziwego wegetariańskiego jadłospisu...
- Którego używacie w czasie śniadań, obiadów i kolacji.
- Czyli teoria naprawdę łączy się z praktyką.
- W ten sposób żyjecie przez 7 dni.
- Ponadto otrzymujecie teoretyczne podstawy oczyszczenia organizmu...
- I stosujecie to wszystko na sobie w praktyce.
...

Słowiańskie Zdrowie (15:38)
http://www.youtube.com/watch?v=BxqsgHH59mM



-----------------------


Zdrowo Myślenie - najważniejsza jest zmiana myślenia, wszystko zaczyna się w naszych głowach.

Zdrowo Myślenie
- Czym kierować się podczas dokonywania wyborów ?
- Jak wykluczyć grzech z naszego życia ?
- Jak przestać błądzić i skierować się na właściwą drogę ?
- Co to jest wiara ?
- Kim jesteśmy ?
- Czym jest Zdrowomyślenie ?
- Czym jest Zarozumialstwo ?
- Jakie jest nasze zadanie na tym Świecie ?

Jeżeli szukaliście odpowiedzi na te pytania - dobrze trafiliście.


Oto owoc trudu użytkownika michalxl600 (easy russian). Jest to link do postu(materiału) o Kamasutrze - Obowiązkach Męża wobec Żony, oraz Obowiązkach Żony wobec Męża.

http://davidicke.pl/forum/trehlebov-nieludzie-pl-t2826-240.html#p68375

Artykuły: http://www.eioba.pl/siemargl/articles

Pozdrawiam
s.g.l.
Kup „Mohicans” w

Myśl Zdrowo (29:07)
http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88



----------------------



Etniczne święto Słowian, przypadające na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca.



Dla Rodzimowierców słowiańskich święto poświęcone szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok. Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach. Również i w tym przypadku nie obyło się ze strony Chrześcijaństwa z próbami zakazania tego starosłowiańskiego zwyczaju czego pierwsze wyrażne wzmianki odnajdujemy w 1420 roku na Synodzie Poznańskim. Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIII wieku próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w okresie środy przed wielkanocnej) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem.

Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie “budowali” wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie, pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze.

Najważniejsze było jednak malowanie jajek – prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym – w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt.

Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz obchodzono Śmigus – rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw. złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę. Kulminacją Jarego były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie – z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem – miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i pozostawiano dla nich jadło. Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza.

W pewnych regionach dodatkowo urządzano barwne pochody zwierząt i ludzi przebranych za zwierzęta. Szły też w nich dziewczęta w brzozowych wiankach i młodzieńcy niosący palmy. Korowód zamykali muzykanci, którzy hałasowali głośno, żeby wywołać burzę, deszcz i pioruny – pierwsza wiosenna burza była bowiem postrzegana jako akt miłosny Peruna z Ziemią (dopiero po pierwszym grzmocie można było rozpoczynać wszelkie prace związane z uprawą roli) . W szczególnych przypadkach czarnym i białym wołem orano zarys wioski, co miało dodatkowo chronić jej mieszkańców przed złymi mocami.
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:27:04 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #4 on: (Sat) 19.04.2014, 11:58:40 »
Rok Słowian zaczynał się wraz z początkiem marca, a kończył wraz z lutym.

1 marca – Jaskółka
Początek wezwań wiosny.

9 marca – Wiosenny Nowy Rok (Szczodry Wieczór, Święto Matki Ziemi)
Wzywanie wiosny i modły o urodzaj. Przewidywano także pogodę na lato: ładna pogoda oznaczać miała ciepłe lato, śnieg – urodzaj, ciepły wiatr – lato mokre, a wiatr północny – lato chłodne.

13-20 marca: Wiosenny Tydzień Jarowita
Śpiewanie pieśni pochwalnych.

16 marca: Wierzbica (Pasieka Wiosenna)
Oświęcenie wierzby, Pradrzewa Wszechświata. Chłostanie gałązką wierzby uważane było za magiczny sposób życzenia zdrowia. Oświęcano również pasieki, zanosząc modły o zdrowie i miododajność pszczół.

17/18 marca: Wiosenne Zrównanie Dnia Z Nocą (Święto Dadźboga)
Modły do Dadźboga wiążące się z korowodami dziewcząt.

20 marca: Nawski Wielki Dzień
Na ziemie przybywają dusze zmarłych, czyli nawie. Przed wschodem słońca ludzie kąpią się w rzekach lub symbolicznie oblewają wodą, co dawać ma moc i zdrowie.

Pierwsza niedziela po wiosennym zrównaniu dnia z nocą: Wielkidzień (Pierwszy Dzień Wiosny)
Święto przebudzenia się przyrody i narodzin nowego cyklu życia. Topienie Marzanny, malowanie jajek (symboli odradzania się życia) oraz modły do Dadźboga.

Poniedziałek po Wielkimdniu (Wołoczilne)
Chłopcy chodzą po chatach, oblewając wodą dziewczęta. Te z kolei obdarowują ich pisankami.

25 marca: Święto Wiosny
Rozpalanie ognisk i skakanie przez nie celem oczyszczenia, wrzucanie do rzek ofiar z chleba.

26 marca: Wielkie Święto Peruna
Oświęcenie ziarna i rozpoczęcie zasiewów. Oczekiwanie na pierwszą wiosenną burzę.

11 kwietnia: Wodnik Wiosenny
Składanie ofiar wodnikom, by nie zatapiały ludzkich siedzib.

15 kwietnia: Święto Jarowita
Tańce, pieśni i zabawa (rytualne tarzanie się po ziemi). Jest to święto mężczyzn – składanie ofiar z kogutów, palenie ognisk i spryskiwanie ich rytualnym piwem. W obrzędach nie mogą brać udziału kobiety.

22 kwietnia: Wielka Mokosz
Święto, podczas którego dziewczęta modlą się do Mokosz i składają jej ofiary z białych kogutów. Dorosłe niewiasty śpiewają pieśni, tańczą i urządzają korowody.

30 kwietnia: Święto Welesa
Składanie ofiar Welesowi, wypędzanie bydła na pastwiska.

1 maja: Święto Wesny (Wiosny)
W ziemię wkopywano zielone drzewko, które dekorowano wstążkami. Wesnę przedstawiała młoda dziewczyna, na której skroni umieszczano zielony wieniec. Strój dziewczyny przybiera się gałązkami bzu. Śpiewano piosenki (wiośnianki) i tańczono wokół drzewka. Śladowymi pozostałościami po tym święcie są majówki oraz gra w zielone, która polegała na tym, że dziewczyna i chłopak umawiali się, że będą przez cały maj nosić coś zielonego. Ceną za roztargnienie i zapomnienie był całus.

2-11 maja: Tydzień Rusalny (Rusalia)
Kobiety zawieszają na przybrzeżnych drzewach kawałki płótna dla rusałek, dziewczęta wiją dla nich wianki, a następnie wrzucają je do wody.

11 maja: Zielnik
Zbiory ziół leczniczych, rytualne spożywanie posiłków w lasach i na polach. Plecenie wieńców i ozdabianie zielenią chat.

15 czerwca: Świętowit Letni
Wznoszenie modłów do Świętowita o obfite plony.

20/21 czerwca: Noc Kupały (Słońcakres)
Pierwszy dzień lata. Święto obchodzone ku czci ognia, poświęcone Dadźbogowi. Zabawy w lasach i nad rzekami, skakanie przez ogień, puszczanie wianków na wodę, poszukiwanie kwiatu paproci. Łączenie się w pary, szczęśliwy czas poczynania dzieci. Święto Kupały, czyli Sobótki zostało później zawłaszczone przez chrześcijan jako noc świętego Jana…

29 czerwca: Wodnik Letni
Składanie ofiar wodnikom z pierwszej złowionej ryby, tytoniu i piwa.

30 czerwca: Pogrzeb Jarowita
Spalanie kukły Jarowita, który – jako bóg wiosny i miłości – wszystko już posiał i zapłodnił.

1 lipca: Święto Dadźboga
Czczenie Dadźboga jako boga kowalstwa, początek sianokosów.

4/5 lipca: Letnie Święto Miesiąca
Modły do Chorsa, personifikacji księżyca.

20-27 lipca: Tydzień Peruna
Wznoszenie modłów do Peruna, świętowanie w dębowych gajach, składanie ofiar z wieprzowiny, wołowiny i kogutów.

22 lipca: Perunica Letnia
Czczenie kobiecego wcielenia Peruna – Błyskawicy. Tego dnia nie należało pracować w polu, by nie ściągać na siebie jej gniewu.

6 sierpnia: Spas Jabłkowy
Święcenie i spożywanie jabłek, gruszek i innych darów sadu.

16 sierpnia: Spas Chlebowy
Święcenie i spożywanie chleba z nowego ziarna, okazywanie wdzięczności bogom za urodzaj.

16 sierpnia: Święto Leszego
Oddawanie czci Leszemu, składanie ofiary z chleba na polanach i w lasach. Modlono się, by duch lesny nie wodził ludzi po bezdrożach i nie plątał im leśnych ścieżek.

19 sierpnia: Letni Strzybóg
Czczenie Strzyboga, obserwowanie wiatrów i wróżenie z ich kierunków.

4 września: Perunica Jesienna
Ostatnie święto na cześć błyskawicy i gromu, które na zimę zasypiają. Palenie ognisk z gałęzi tarniny i czynienie zamówień od pożaru.

8-9 września: Rodzanice
Modły kobiet o dobry połóg, zdrowie niemowląt i całej rodziny. Początek babiego lata.

20 września: Jesienny Strzybóg
Modły do Strzyboga o dobrą pogodę, prognozowanie pogody na jesień z kierunków wiatrów.

23 września: Święto Plonów
Pierwszy dzień jesieni. Święto plonów, poświęcone tegorocznym zbiorom. Dziękowanie za plony i proszenie o jeszcze lepsze w przyszłym roku.

24 września: Święto Domowika i Owinnika
Składanie ofiar ww. bóstwom z koguta oraz miseczek owsianki, by opiekowały się domem i obejściem, strzegły gospodarskich zwierząt i składowanego w budynkach gospodarczych ziarna.

26 września: Świętowit Jesienny
Święto urodzaju – modły w chramie Świętowita, składanie ofiar, wróżby z obrzędowego napoju o przyszłej zimie.

27 września: Pasieka
Święto pszczelarzy.

1 października: Jesienne Święto Matki Ziemi
Początek jesienno-zimowych robót. Okres wyprawiania wesel. Modlitwy młodych dziewcząt o szczęśliwe zamążpójście.

25 października: Dziady
Dzień wspominania przodków. Raz w roku duchy odwiedzają swoje rodzinne domy oraz zostają ugoszczone gorącym posiłkiem (stypą). Przy stole nie może zabraknąć miejsca dla żadnego z przodków.

31 października: Święto Mokosz
Kobiety oddają cześć Mokosz, której ofiarują przędziwo i płótno, a następnego dnia rozpoczynają wielkie roboty – szycie i tkanie.

8 listopada: Tury
Święto myśliwych i początek sezonu polowań. Łowcy składają ofiary i wznoszą modły o dobre polowania.

24 listopada: Święto Złotej Baby
Dziewczęta wróżą sobie przyszły los, a chłopcy jaką kto będzie miał żonę. Ciężarne kobiety modlą się o lekki połóg.

30 listopada: Święto Goduna
W tym dniu odprawiano różnorakie wróżby, które miały odpowiedzieć, które panny pierwsze wyjdą za mąż. Potem przez cały rok młodzieńcy starali się o ręce niewiast. Wyrazem odmowy było podanie gęsi w czarnej polewie lub przywiązanie worka grochowin do bryczki. Święto zostało zaanektowane przez chrześcijaństwo jako andrzejki.

6 grudnia: Spas Zimowy
Dzień nadejścia zimy. Chrześcijaństwo funkcje Spasa Zimowego przetransponowało na świętego Mikołaja, o czym świadczyć może powiedzenie poproś Mikołaja, on przekaże Spasowi.

21-23 grudnia: Święto Godowe (Zimowe Staniesłońca)
Czczenie Swarożyca, uroczyste spożywanie świętej wieczerzy. Przewidywanie pogody na kolejny rok.

23 grudnia: Święto Roda
Wygłaszanie zamówień ku czci Roda (“niech rodzi się wszystko dobre”), wypiekanie ciast, warzenie piwa i miodu.

24 grudnia: Święto Kolady
Wszystko co zostało upieczone i uwarzone dzień wcześniej, było konsumowane na wielkiej plemiennej wieczerzy, która składała się z dziewięciu potraw. Podczas posiłku, śpiewano pieśni, a potem następowały wróżby. Teraz wszyscy znamy to święto jako wigilię Bożego Narodzenia.

2 lutego: Gromnica
Zima spotyka się z wiosną. śpiewanie pieśni, zamawianie ciepła, modły do słońca, czczenie wszystkich bogów.

9-15 lutego: Tydzień Welesa
Czczenie Welesa, wywracanie kożuchów futrem na wierzch. Żercy Welesa chodzą po wioskach, zaglądają do gospodarstw i wygłaszają zaklęcia mające zapewnić zdrowie zwierząt hodowlanych.

21 lutego: Wiosenny Strzybóg
Odprawianie modłów do boga wiatrów, przewidywanie pogody na wiosnę i lato.

26 lutego: Nowolecie
Rytualne zakończenie odchodzącego roku.

BORZYWOJ

Za:

http://boruta.6te.net/readarticle.php?article_id=18

.

Poniżej zamieszczam inną wersję kalendarza, którą  wyszperał Mezamir.



KALENDARZ SŁOWIAŃSKI



1.02 Gromnica – zima spotyka się z wiosną, wyjście po raz pierwszy na miejsce obrzędowe, przyzywanie Bogów, czczenie ich

21.02 Strzybóg – modły i prośby o pogodę i „przywianie” wiosny, przewidywanie pogody

1.03 Perepłut – w nocy (z 28.02) rodzi się nowa woda; uświęcanie wody, zbieranie „żywej wody” ( z trzech źródeł) do celów magicznych, symboliczne  spryskiwanie się nią

od 9.03 Jaskółka – początek wzywania wiosny, przyzywanie ptaków do powrotu z wyraju, przewidywania pogody, czczenie Mokoszy, zostawianie na ziemi symboli solarnych w celu przyciągnięcia słońca

13.03-20.03 Tydzień Jarowita – modły i przywoływania Jarowita; dawniej oprowadzano po wiosce chłopca przebranego za Jarowita (tj. ubranego na biało z kłosami żyta w dłoni, siedzącego na białym koniu)

20.03 Dzień oczyszczenia – symboliczne spryskiwanie się wodą w celu oczyszczenia przed wielkim dniem

21.03 Jare święto - wiosenna równonoc; witanie Słońca – Swarożyca, czczenie Mokoszy, wbicie w ziemię pierwszej kłody jako symbol zapłodnienia (wcześniej nie wolno było tego robić, ponieważ Ziemia była brzemienna), taczanie jaj po ziemi, wyniesienie kukły Morany ze wsi, składanie ofiar

22.03 Wełkydeń -  pierwszy dzień świąteczny; święcenie jadła i jaj „żywą wodą”, modły do Bogów

23.03 Konopielka – polewanie dziewcząt wodą przez chłopców (wezwanie urodzaju), a te z kolei obdarowywują ich pisankami

24.03 Bogini wiosna – Przebudzenie Ziemi, palenie ognisk w celu ogrzania jej, święcenie ziarna na zasiew

25.03 Perun – przywoływanie burzy, rozpoczęcie siejby

15.04 Jarowit – dzień poświęcony czczeniu Jarowita

16.04 Rachmański wełkydeń – puszczanie na wodę skorupek po pisankach

22.04 Łada - czczenie jej, dzień ten zaprowadza równowagę w przyrodzie i w ludziach; święto dziewcząt

23.04 Święto mężczyzn - czczenie ognia i spryskiwanie go piwem, obmywanie się rosą, modły do Świętowita

1.05 Żywia - święto zieleni i życia

2.05-11.05 Rusalny tydzień – ofiarowywanie chleba, płótna i wianków dla rusałek, wił i Mokoszy

10.05 Zielnik - zbieranie ziół, święcenie ich, składanie roślinom żertrwy z piwa lub miodu

10.05-17.05 Nowe lato - pierwotna nazwa zielonych świątek; wicie wieńców i majenie domów, oprowadzanie po wiosce dziewczyny przebranej za Ładę (błogosławi ona każdy dom, obdarowywując go płodnością)

15.06 Świętowit – modły o urodzaj, żertwy

21.06-24.06 Kupała – letnie przesilenie; magiczna noc, rośliny zebrane tej nocy mają niezwykłą magiczną noc; wygaszenie starego, brudnego już ognia i zapalenie w tym miejscu nowego (chodzi o ogień domowy, który płoną przez cały rok), pierwsza prawdziwa kąpiel, dziewczęta puszczały wianki na wodę, wróżyły na temat zamążpójścia; święto miłości, kojarzenia się par, jedyna noc, kiedy mężczyzna mógł bezkarnie posiąść kobietę

30.06 Pożegnanie Jarowita – żegnanie Jarowita, jako że wiosna się skończyła

1.07 Swaróg – oddawanie mu czci, początek sianokosów

13.07 Chors - modły, przewidywanie pogody

20.07 Perun - modły, czas na składanie przysiąg, braterstwa

22.07 Perperuna - modły, prośby o urodzaj

6.08 Spas - święto Simargła, składanie mu ofiar, święcenie owoców i zbóż

15.08 Mokosza – czczenie Matki Ziemi oddającej swe plony  ludziom

19.08 Strzybóg - prośby o pogodę

1.09 Dadźbóg - rytualne zapalanie świec w domu wieczorną porą, święcenie ognia domowego

4.09 Perun i Perperuna - pożegnanie ich, palenie ognisk i zamawiania przed pożarem

8.09-9.09 Rodzanice – modły, poświęcanie chleba i jego błogosławieństwo

14.09 Święto wyraju - pożegnanie ptaków, które na zimę odlatują do wyraju

21.09-23.09 Święto plonów – równonoc jesienna; dziękowanie Mokoszy za plony, częstowanie obrzędowym kołaczem, robienie wieńców z kłosów zboża i święcenie ich, żegnanie Słońca, wróżby dotyczące urodzaju na rok następny

24.09 Domowy – modły do niego, by  strzegł zapasów, składanie mu ofiar w czterech kątach domu

24.10 Dziady - dzień pamięci o zmarłych, równocześnie święto Welesa; palono grumadki na grobach zmarłych, spożywano obiaty (rytualne bezmięsne posiłki dla zmarłych), prośby do Welesa o opiekę nad duszami

24.11 Dola - wróżby dotyczące przyszłego losu

29.11 Kalita - od tego dnia odgryza się kęsy z rytualnego chleba, co symbolizuje zmniejszanie się dnia

6.12 Dziadek Mróz - przychodzi zima, a z nią Dziad Mróz, trzeba go zaprosić na kolację

21.12-23.12 Szczodry wieczór – zimowe przesilenie; witanie Słońca, które od tego dnia będzie coraz dłużej gościć na niebie, rozpalanie ognisk w celu przywołania go, w domu zapalano tzw. podłaźniki – świeczki na gałązkach sosnowych lub świerkowych ozdobionych kokardkami

24.12-30.12 Szczodre gody -świąteczne obchodzenie rozpoczęcia nowego cyklu, który był za razem rozpoczęciem nowego roku; w tych dniach czczono przodków, Roda jako ojca wszystkiego, Swaroga, Swarożyca, Mokoszę

 
  Kalendarz ten został opracowany na podstawie książki Haliny Łozko Rodzima wiara ukraińska.
Za: http://welesowy-jar.fm.interia.pl/new_page_6.htm
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:24:10 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #5 on: (Sat) 19.04.2014, 11:59:34 »
-------------------------------------------------------------------------
Karty historii Słowian - "U źródeł Słowiańszczyzny - Sklawinowie"
Witam i zarazem zapraszam do kolejnej czytanki kart historii Słowian ;) ;)

--------------------------------------------------------------------------
U źródeł Słowiańszczyzny - Sklawinowie


Wkroczenie Słowian na ziemie polskie nastąpiło najprawdopodobniej w drugiej połowie V lub najpóźniej na początku VI w., gdy teren Małopolski i zapewne Mazowsza został zajęty przez nową ludność, określaną w źródłach pisanych jako Sklawinowie. Jordanes, historyk gocki, autor dzieła - "Getika" czyli "O pochodzeniu i dziejach Gotów" który jako pierwszy zauważa ich obecność, tak pisze: "... wzdłuż ich (tj. Alp) lewego stoku który skłania się ku zachodowi, rozsiadł się, poczynając od źródeł Wiskla, na niezmierzonych obszarach liczny naród Wenedów. A choć ich imiona zmienne są teraz, stosownie do rozmaitych szczepów, to przecież głównie nazywa się ich Sklawenami i Antami...". W początkowym okresie wielkiej ekspansji, Sklawinowie opanowują tereny od źródeł Wisły, wzdłuż Karpat, aż do dolnego Dunaju. Dane historyczne i wykopaliskowe wskazują na to, iż Sklawinowie byli ludem o jednolitym obliczu etnicznym. Ich kulturę materialną charakteryzuje występowanie ceramiki wykonanej ręcznie z brunatnej gliny z dużą domieszką piasku. Ceramika ta to przede wszystkim garnki typu "praskiego" bądź "korczak". Sklawinowie zamieszkiwali w niewielkich osiedlach umiejscowionych wzdłuż rzek w półziemiankowych domostwach, z wbudowanym piecem kopułkowatym w jednym z kątów. Swych zmarłych po uprzednim spaleniu, chowano wraz ze szczątkami stosu pogrzebowego w popielnicach, które składano na płaskich cmentarzach. O obecności Sklawinów na terenie późniejszej Ziemi Sanockiej świadczą fragmenty naczyń praskich znalezione w Uluczu nad Sanem.Nieco bardziej na północ w Bachórzu koło Dynowa, zlokalizowano całe osiedle wczesnosłowiańskie, na którym odkryto m.in. dwanaście chat półziemiankowych oraz dwie jamy (gospodarskie ?) o nieznanym przeznaczeniu (może spichlerze).

Prokop z Cezarei o religii i ustroju Słowian


(...) te plemiona, Sklawinowie i Antowie, nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co tyczy się innych szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urządzenia i obyczaje jedni i drudzy ci północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne. O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy czy to w chorobie, czy na wojnie, ślubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy składają ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby. Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stając do walki na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mając w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszuli, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.


Obydwa plemiona mówią jednym językiem niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się miedzy sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani też nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci i brudem są stale okryci tak jak oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów przypominają Hunów. Także i imię mieli z dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie zamieszkują swój kraj. Dlatego też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru bowiem przeważnie oni mieszkają.


autor: Piotr Niemir Kotowicz
----------

Karty historii Słowian - "Pod berłem Rusi"

Jako, że chcę jak najwięcej podzielić się z wami informacjami o naszych przodkach, będę dodawał kilka kart z ich historii, skąd się wzięli itp, itd...., tak więc nie pozostało nic innego jak tylko zaprosić was do czytania tej jakże ciekawej historii o Słowianach, miłego czytania ;) ;)



Pod berłem Rusi

Od IX wieku nad Dnieprem poczęła kształtować się nowa potęga - Ruś. Jej początki jak i nazwa, są przedmiotem wieloletnich sporów, nie ulega jednak wątpliwości udział obcego etnicznie elementu (Waregów), w tworzeniu się i rozwoju państwa słowiańskich Polan kijowskich. W ciągu IX i X ww. Ruś powoli zaczęła zmieniać się w państwo ruskie - organizm terytorialny, podobny do innych państw europejskich. Za czasów księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego, Ruś przyjęła chrzest z Bizancjum (988 r.), co ostatecznie ugruntowało jej pozycję w Środkowej Europie. Jak już wspomniano w 981 roku Włodzimierz wyprawił się na Przemyśl, Czerwień i inne grody, zajmując prawdopodobnie ziemie Lędzian. Byli zaś Lędzianie ludem bogatym i silnym dzięki dochodom z eksportu soli do Polski, na Ruś i w mniejszej mierze na Węgry. Prawdopodobnie zaopatrywali też w sól Pieczyngów (lud koczowniczy osiadły na stepach nadczarnomorskich). Ośrodkami ich posiadłości były Przemyśl, Zwenigród i Trembowla, a w XI wieku rosło powoli znaczenie Halicza, położonego u zbiegu ,,solnych" bystrzyc z Dniestrem, a więc ważnym punkcie przeładunkowym. Sól wydobywano również w okolicach Sanoka, o czym świadczą takie nazwy jak Góry Słonne czy Tyrawa Solna.

Włodzimierz Wielki zmarł w 1015 roku, a jego śmierć pociągnęła za sobą natychmiastowy wybuch walk między synami. W ich toku doszło do pierwszej wielkiej wojny polsko- ruskiej. Bolesław Chrobry, książę polski, zakończywszy zwycięsko wojny z Niemcami, zdecydował się przywrócić na tron kijowski swego zięcia, Światopełka, planując uczynić z niego swego lennika. W lipcu 1018 roku doszło do decydującej bitwy nad Bugiem, pod grodem Wołyń (dziś Gródek n. Bugiem, woj. lubelskie), zwycięskiej dla Polaków. Jarosław Mądry, pretendujący do tronu kijowskiego musiał się wycofać do Nowogrodu, a Bolesław bez trudu wkroczył do Kijowa. Nie utrzymał się tam jednak długo, gdyż Światopełk zdradził i podburzył miejscową ludność, wspieraną przez wierne mu drużyny ruskie. Chrobry złupił więc Kijów i inne grody i powrócił do Polski zajmując po drodze "Grody Czerwieńskie" i prawdopodobnie Przemyśl. Niewykluczone, że i późniejsza Ziemia Sanocka weszła wtedy w skład Państwa Polskiego. Tymczasem na Rusi, Jarosław odzyskał władzę, skonsolidował państwo i zeslawizował obrządek cerkiewny, czyniąc go zrozumiałym dla ogółu społeczeństwa. Podczas załamania wewnętrznego w Polsce, w latach 1030- 31, interweniował Jarosław na korzyść walczącego z Mieszkiem II, Bezpryma i w toku walk ponownie przyłączył do swego państwa "Grody Czerwieńskie", i wprowadził Bezpryma na stolec książęcy.

Po śmierci Jarosława Ruś została podzielona na liczne dzielnice książęce ze zwierzchnictwem w Kijowie. Niemal natychmiast rozpoczęły się walki między książętami, niezadowolonymi z otrzymanych działów. W wojnach tych młodsi książęta jednoczyli się przeciw seniorom, izgoje (książęta pozbawieni własnych dzielnic) przeciw panującym, a jedni i drudzy przywoływali na pomoc Połowców, kolejny lud koczowniczy, który przybywszy ze wschodu zmiażdżył dominujących dotąd na stepach - Pieczyngów.

Ruś podupadała z roku na rok. W toku tych wojen miała miejsce kolejna interwencja króla polskiego- tym razem był nim Bolesław Śmiały. W 1069 roku wprowadził on na tron kijowski swego kuzyna Izjasława, przyłączając w czasie powrotu do Polski - Grody Czerwieńskie wraz z Przemyskim. Zdobycze te przetrwały do jego śmierci.

Nie jest jasne kiedy władza ruska utrwaliła się w okolicach Przemyśla i Sanoka. Musiało się to stać gdzieś przed rokiem 1087, gdyż wtedy, jak informuje nas Powieść Minionych Lat (tzw. Kronika Nestora), w Przemyślu panował już Ruryk Rościsławowicz. Zapewne w tym samym czasie, jego bracia, Wasylko i Wołodar sprawowali rządy w Trembowli i Zwenigrodzie. Ci trzej książęta byli synami Rościsława Włodzimierowicza, władcy tmutarańskiego, pierwszego z kniaziów - izgojów, pominiętego w testamencie Jarosława, który usiłował wywalczyć sobie jakieś władztwo na Rusi. Być może to on uzyskał dla swych synów ziemie Lędzian; może tam wymarła właśnie lokalna dynastia i możni woleli zaprosić na tron obcych niż dopuścić do wyniesienia jednego spośród siebie. Nie mamy niestety na ten temat żadnych wskazówek źródłowych, jeśli jednak było to dzieło Rościsława, musiało mieć miejsce najpóźniej w roku 1066, kiedy to poległ on w walce z Połowcami. Z pewnością jednak wiemy, ze w 1087 roku na zjeździe w Lubeczu, Wołodar występował już jako książę przemyski (Ruryk musiał zatem w międzyczasie bezpotomnie zemrzeć), a Wasylko - jako kniaź trembowelski. Tymczasem książęta kijowscy nie uznali władzy Rościsławowiczów i w 1097 roku Wasylko został porwany przez siepaczy ks. kijowskiego Światopełka, oślepiony i uwięziony na Wołyniu. Wołodar uwolnił jednak brata, a następnie wojska przemysko-trembowelskie rozgromiły wczesnym latem w bitwie na Nieżętej Niwie drużyny Światopełka.

W dwa lata później (1099 r.) nad Wiarem w okolicach Przemyśla rozgromili oni Kolomana węgierskiego, który z południa prawdopodobnie Przełęczą Dukielską lub Łupkowską przeszedł doliną Sanu ku północy na pomoc Światopełkowi. Tym samym ostatecznie utrwalił Wołodar swą niezależność od Kijowa.

Teraz gdy władał całością ziem Lędzian, trzykrotnie najechał Małopolskę (1092, 1101, 1124), a łupieżcze te zagony, w których brali udział także Połowcy, sięgały Biecza. Wyprawa 1101 roku zakończyła się porażką, Wołodar został pojman przez Piotra Własta, a wykupując się musiał uznać zwierzchnictwo Bolesława Krzywoustego, co jednak nie miało żadnych praktycznych konsekwencji.

Władca ten poświęcił wiele trudu rozbudowie Przemyśla i związanego z nim ośrodka grodowego. Między innymi nakazał wzniesienie w latach 1120-1124, cerkwi Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela, zwaną powszechnie cerkwią Wołodara. Zachodnie granice jego państwa sięgały wododziału Wisłoka i Wisłoki po skraj Puszczy Sandomierskiej, północne biegły zaś bagiennym pasmem Roztocza. Wschodnie granice umiemy określić jedynie w grubym przybliżeniu, jednak prawdopodobnie sięgały okolic Kamieńca Podolskiego. Głównymi jego ośrodkami miejskimi były obok Przemyśla, Trembowli i podupadającego już Zwenigrodu, także rosnący w znaczenie Halicz oraz Sanok, otwierający szlak handlowy i komunikacyjny z Węgier na Ruś i do Polski poprzez przełęcze karpackie - Radoszycką i Ruską.

Kolejny władca na Przemyślu, Włodzimierz Wołodarowicz (zwany często Wołodymirką), przeniósł stolicę swego państwa do Halicza w 1134 lub 1140 roku, łącząc dotychczasowe księstwa: przemyskie, trembowelskie i zwenigrodzkie w jedną całość - Księstwo Halickie.

Nazwa Halicza pochodzi prawdopodobnie od ruskiego "halica/galica"- co oznacza "gołogórze, bezleśne wzgórze". W jego herbie występuje czarny ptak w koronie, stojący z rozpostartymi skrzydłami. Niektórzy uważają, iż jest to kawka, bardziej jednak prawdopodobne, że jest to kruk bądź orzeł.

W 1144 roku osadzony jako lennik na stolcu w Zwenigrodzie, bratanek Wołodymirki - Iwan Rościsławowicz, usiłował odebrać stryjowi Halicz, a pokonany zbiegł na Bierładź zyskując przydomek Bierładnika. Sama Bierładź, położona na południe od Haliczyzny, to niezmiernie interesujący region. W średniowieczu pełniła taką rolę jak późniejsza Sicz Zaporoska, będąc miejscem gdzie gromadziły się grupy chłopów zbiegłych spod panowania książąt. Na ich czele stawali często watażkowie- awanturnicy, utrzymujący się z mordów i rabunku. Wracając do Iwana Bierładnika, wiemy o nim, że wynajmował się wraz z licznymi drużynami książętom ruskim, bywał zwycięzcą i pokonanym, parokrotnie cudem uniknął egzekucji - jak w 1159 roku, gdy w Kijowie domagali się wydania go przedstawiciele Halicza, Czernichowa, Polski i Węgier. Wreszcie w tymże 1159 roku, Iwan zebrał na Bierładzi aż 6000 ludzi i ponownie ruszył na Halicz. Po drodze przyłączyło się do niego 300-stu smerdów (wolnych chłopów). Zdołał jednak opanować jedynie gród w Uszycy, zaś w następnym roku jego siły zostały rozgromione pod Decyniem przez wojska księcia kijowskiego. Niefortunny kniaź zbiegł aż do Salonik, gdzie dwa lata później został otruty.

Z okresu panowania Wołodymyrki pochodzi też pierwsza wzmianka o Sanoku. Jak podaje latopis hipacki pod rokiem 1150 - "...Włodzimierz zaś w tym czasie stał opodal Bełza i tu usłyszał, że król (węgierski) już wszedł w Góry, i tu zostawił wozy swoje, a sam pognał z drużyną swoją do Przemyśla. Król zaś przeszedł Góry i wziął gród Sanok i posadnika jego ujęto, i siół opodal Przemyśla wiele wzięto...". Nazwa Sanoka pochodzi na pewno od Sanu - rzeki nad którą usadowił się gród. Natomiast nazwa Sanu jest niejasna, raczej niesłowiańska. Niektórzy widzą w niej hydronim pochodzenia celtyckiego (Celtowie, jak wynika z ostatnich ustaleń archeologicznych, z pewnością przebywali w II wieku p.n.e. na ziemiach nadsańskich), i miałaby oznaczać "rzekę o silnym nurcie", inni twierdzą, iż jest pochodzenia illiryjskiego. Jakby nie było w XII wieku, Sanok był już poważnym grodem na pograniczu polsko-rusko-węgierskim, pilnowanym od południa przez kilka mniejszych warowni strażniczych (Hoczew, Sanok-Biała Góra i być może Sanok-Wzgórze Zamkowe oraz Sobień). Ostatnie badania archeologiczne na grodzisku "Horodyszcze" w Trepczy, gdzie posadowiony był latopisowy Sanok, mówią nam o potędze i znaczeniu grodu nad Sanem. Na czterowałowym grodzisku odkryto pozostałości cerkwi drewnianej być może pod wezwaniem św. Dymitra, otoczonej rozległym cmentarzem, a także budowlę świecką - prawdopodobnie siedzibę posadnika, czyli ruskiego kasztelana. Nie ulega wątpliwości, że znaczniejszy na dużym obszarze gród obronny, otoczony był licznymi wsiami, posiadał też osiedle z ludnością trudniącą się rzemiosłem i handlem. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa śladem takiego osiedla może być nazwa: Posada, przypominająca staroruski posad, czyli podgrodzie. W pierwotnym herbie Sanoka widniał archanioł Michał zabijający smoka/szatana, który był pewnie patronem jednego z książąt. Istnieje również hipoteza, iż nie jest to wcale Michał, ale wspomniany wyżej Dymitr, patron sanockiej cerkwi.

Po Włodzimierzu na tron halicki wstąpił Jarosław, zwany przez "Słowo o wyprawie Igora na Połowców", słynny epos ruski - Ośmiomysłem (O Ośmiu Zmysłach, Mądrym). Za jego panowania Księstwo urosło do nie lada jakiej potęgi. Mimo że stosunkowo niewielkie, zamożnością i poziomem kultury ustępowało jedynie Nowogrodowi Wielkiemu. Oprócz handlu solą bogactwo przynosił mu również rosnący w znaczenie szlak europejsko - czarnomorski, wiodący z Europy Zachodniej przez Pragę, Kraków i Przemyśl do Halicza i dalej do Akermanu. Księstwo Halickie różniło się znacznie od pozostałej Rusi pod względem struktury społecznej - widać tu o wiele więcej podobieństw do Polski czy Węgier. Potęga możnych (bojarów) halickich przewyższała wszystkie podobne struktury w innych księstwach. Posiadali oni własne grody, własne drużyny, przez co często posiadali możliwość szantażowania księcia wypowiedzeniem posłuszeństwa nawet w obliczu wroga, na polu bitwy.

Inaczej niż wszędzie na Rusi, na kształtowanie się ustroju Księstwa Halickiego wyraźny wpływ wywarło zachodnioeuropejskie prawo feudalne i rycerskie. Stosunkowo szybko zanikło pospolite ruszenie (opołczenje), które gdzie indziej utrzymywało się jeszcze bardzo długo. Tu także, inaczej niż na Rusi, a podobnie jak w Polsce i na Węgrzech - mieszczaństwo wyodrębniło się od bojarstwa i uformowało w odrębny stan. Jeszcze w XIII wieku przeważali też na Naddniestrzu smerdowie, zaś poddani (chołopy) byli stosunkowo nieliczni.

Jarosław Ośmiomysł, który utrzymywał dobre stosunki z Węgrami, zdobył dla Halicza niesforną Bierładź. Dla utrwalenia tu swego władztwa wzniósł on nad Dunajem gród - Mały Halicz (dziś Gałacz-Galati w Rumuni). W 1158 roku zajął także Jarosław Kijów, nie usiłował się jednak utrzymać w mieście, poprzestając na jego złupieniu.

W 1173 roku żona i syn Jarosława zbuntowawszy się przeciw faworyzowaniu przez księcia jego kochanki, uciekli do Polski, a bojarzy haliccy nie dość że księcia uwięzili, ale tę że kochankę Nastazję, spalili na stosie (!), a następnie zmusili księcia do ... zaprzysiężenia wierności własnej żonie. Konflikt Jarosława z synem nie został jednak zakończony i Włodzimierz nie powrócił do Halicza. Umierając w 1187 roku Jarosław wyznaczył swym następcą Olega Nastazjewicza, który został jednak niezwłocznie wygnany, na tron zaś wstąpił prawowity następca, Włodzimierz.

Nie był on jednak władcą na miarę Jarosława a i działać mu przyszło w niepomiernie trudniejszych czasach. Wdał się bowiem w konflikt z księciem krakowskim Kazimierzem Sprawiedliwym, który na wielką skalę interweniował w sprawy ruskie popierając na Wołyniu swego siostrzeńca Romana Mścisławowicza, a w Księstwie Halickim - właśnie Olega. Gdy tego zabrakło spowodował Kazimierz interwencję Romana, który w 1188 roku zagarnął dla siebie stolec halicki. Włodzimierz uciekł na Węgry. Już w rok później powrócił na czele wojsk węgierskich króla Beli III. Ten jednak, po zwycięstwie zamiast zwrócić tron Włodzimierzowi, uwięził go, a na tron wprowadził swego syna Andrzeja. Włodzimierz tymczasem zbiegł z Węgier do Niemiec, gdzie uzyskał pomoc cesarza Fryderyka Barbarossy i jeszcze w tym samym 1189 roku powrócił na Ruś Halicką z posiłkami niemieckimi i polskimi i w sierpniu ponownie wstąpił na tron. Miał panować spokojnie do śmierci przez kolejnych 10 lat.

Ze śmiercią Włodzimierza Jarosławowicza wygasła dynastia Rościsławowiczów. Bojarzy haliccy podzieleni na szereg stronnictw zdecydowali się w końcu wybrać na księcia najpotężniejszego z kandydatów- księcia Romana, władcę Wołynia. Książę ten w 1195 roku udzielił pomocy małopolskim stronnikom małoletniego Leszka Białego w walce o tron krakowski i przechylił szale bitwy nad Mozgawą ( koło Jędrzejowa 15 IX 1195 r.), niezmiernie ciężkiej i krwawej, decydującej o klęsce Mieszka Starego. Teraz Leszek Biały poparł Romana, który bez trudu objął tron halicki jednocząc Haliczyznę i Wołyń w jedno państwo - Ruś Halicko-Włodzimierską. Roman panował w księstwach; halickim, zwenigrodzkim, trembowelskim, włodzimierskim, łuckim, bełzkim i chełmskim. Gdy zaś w 1202 roku sięgnął po Kijów, osiągnął potęgę jaką ongiś posiadał Jarosław Mądry. Nie miała ona jednak długo przetrwać.

W ostatnim roku panowania księcia na Ruś przybył z Konstantynopola zdetronizowany cesarz bizantyjski Aleksy III Angelos, a wkrótce potem doszły wieści o potwornościach jaką w samą Wielkanoc 1204 roku sprawiły w "Mieście strzeżonym przez Boga", hordy zachodnioeuropejskich krzyżowców. Rzeź Carogrodu połączona z drastycznymi aktami świętokradztwa, wywołała wielki wstrząs w całym chrześcijańskim Wschodzie, powodując nieodwracalne już zerwanie Wschodu z Zachodem. Wydarzenie to było najprawdopodobniej jedną z przyczyn dla której Roman zmienił orientację polityczną i wystąpił w 1205 roku przeciwko Leszkowi Białemu. Ten ostatni był bowiem sojusznikiem Stolicy Apostolskiej przeciwko Cesarstwu i Czechom. Roman jako sprzymierzeniec cesarza, wyprawił się więc na Kraków, jednak 19 czerwca 1205 roku, zaskoczony na przeprawie pod Zawichostem, poniósł druzgocącą klęskę, a sam znalazł śmierć na polu bitwy.

Czas po śmierci Romana to okres tzw.: "Smuty Halickiej", okres walk międzyksiążęcych o władzę, spisków, zrywanych sojuszów i traktatów. Synowie Romana; Daniel i Wasylko w chwili śmierci ojca mieli zaledwie 5 i 3 lata, byli więc za młodzi by objąć samodzielną władzę. Opiekę nad nimi roztoczyła ich matka, księżna Anna, która szukała poparcia najpierw na Węgrzech a później w Polsce u ... Leszka Białego. W czasie tej wędrówki dotarła do Sanoka, co wzmiankuje latopis pod rokiem 1205, tak opisując całe zdarzenie; "...Ruryk (Rościsławowicz - książę kijowski) tymczasem zebrał mnóstwo Połowców i Rusinów i ruszył na Halicką ziemię i wyszli przeciw niemu bojarzy haliccy i włodzimierscy koło grodu Mikulin nad Seretem i bili się oni przez jeden dzień poprzez rzekę Seret i wielu było rannych i nie utrzymawszy się (bojarzy) wrócili do Halicza. Ruryk podszedł pod Halicz ale nie zdobył go, dlatego że po śmierci Romanowej spotkali się król (węgierski - Andrzej) z jatriwką swoją (żoną "brata"- Romana) - Anną w grodzie Sanok. Przyjął on Daniela jako miłego syna swego i zostawił u niego w Haliczu, załogę- wojewodę Mokjana i Karczuna i Wołpta i syna jego Witomira i wojewodę Błagina i wielu innych Węgrów. Ruryk powrócił do Kijowa...". Dobre stosunki księżnej Anny z królem węgierskim nie dziwią, wiadomo bowiem, iż Anna była córką bizantyjskiego cesarza Izaaka II Angela (Komnena) i drugiej jego żony, siostry Andrzeja II, córki króla węgierskiego Beli III. Wspomniany zaś Ruryk Rościsławowicz (zmarł w 1212 roku), syn Rościsława Mścisławowicza, był ojcem pierwszej żony Romana - Przedsławy, którą ten odesłał, księciem nowogrodzkim, a później kijowskim; nie dziwi więc fakt jego zainteresowania się sytuacją w Haliczu. Jego związki z Sanokiem, poświadczają również- dwie, znalezione na Horodyszczu, pieczęcie Ruryka, które wskazują na jakieś kontakty dyplomatyczne między tym władcą a grodem nad Sanem.

Tymczasem Haliczanie wezwali z Nowogrodu Siewierskiego na trony swej ziemi aż trzech synów księcia Igora, bohatera najpiękniejszego eposu staroruskiego - "Słowa o wyprawie Igora na Połowców". Bojarzy nie przewidzieli jednak, iż Igorewicze, choć słabi postanowią ująć w swe ręce całą władzę. Gdy więc urządzili rzeź możnowładców (wedle latopisu - 500 ofiar), nawet wrogowie księżnej wdowy wystąpili przeciw nim. W 1208 roku wybuchł otwarty bunt- dwu książąt powieszono (!), trzeciemu udało się zbiec. Z powrotem sprowadzono Daniela, który stał się marionetką w rękach bojarów. Niedługo zresztą nacieszył się tą iluzorycznym panowaniem - w 1213 roku władzę przejął bojar Władysław Kormyłycz, piastun Daniela, a w następnym roku w Haliczu panowali już Węgrzy.

W tym bowiem roku na zjeździe w Spiszu, Leszek Biały i Andrzej II węgierski uzgodnili, że tron halicki obejmie Koloman, królewicz węgierski ożeniony z córką Leszka - Salomeą. W rzeczywistości zaś Haliczem zarządzać mieli namiestnicy węgierscy. Władzę na Wołyniu powierzono Danielowi. Korzystając z okazji Leszek przyłączył do Księstwa Krakowskiego Ziemię Przemyską, a niewykluczone że i Sanok. Wątpliwe jednak czy długo zdołał ją utrzymać - nie przetrwała raczej jego śmierci w 1227 roku.

Węgrzy zaprowadzili w księstwie istny terror, m.in. usiłując wymusić na miejscowej ludności przejście na katolicyzm co doprowadziło do zaostrzenia tam stosunków wyznaniowych. Nie dziwne więc, że gdy w 1218 roku dorosłego już Daniela, dążącego do zajęcia Halicza, poparł jego teść Mścisław Udały, Haliczanie nie stawiali większego oporu, pomagając w wypędzeniu Węgrów. Mścisław nie oddał jednak panowania Danielowi, lecz sam zaczął władać w księstwie. W 1227 roku, zapewne wskutek postępującej choroby, Mścisław nieoczekiwanie zmienił front, wydając swoją córkę za drugiego królewicza węgierskiego, Andrzeja i przekazał im tron halicki. W rok później zmarł jako mnich w Torczesku.

Andrzej węgierski nie utrzymał się długo w Haliczu i musiał ustąpić przed Danielem. Teraz nadszedł jego czas. Przy pomocy drobnego rycerstwa halickiego, liczącego na zaszczyty, sięgnął on po władzę wbrew nawet bojarom i przywrócił w 1234 roku jedność Księstwa Halicko-Włodzimierskiego. Sam panował odtąd w Haliczu, na Wołyniu pozostawiwszy swego brata Wasylkę.

Pod jego rządami księstwo rosło w siłę i bogactwo. Sprzyjało temu jego położenie na kluczowych szlakach handlowych łączących Czarnomorze z Europą Zachodnią. Podnosiła się też kultura, a Haliczanie osiągnęli wysoki stopień piśmiennictwa, ustępując pod tym względem jedynie Nowogrodowi Wielkiemu.

Objąwszy władzę musiał się Daniel liczyć z silną opozycją bojarów. Przyszło mu znieść niejedno upokorzenie i tolerować liczne spiski. Tak np. w 1230 roku bojarzy usiłowali spalić księcia w jednym ze swych grodów- spisek ten udaremnił Wasylko. Później w Sądowej Wiszni bojarzy, zmówiwszy się wpierw z kuzynem Daniela, Aleksandrem Wsiewołodowiczem usiłowali zabić obu książąt i oddać mu władzę w księstwie, a gdy to się nie powiodło, 28 pojmanych zamiast dać głowy pod topór, uzyskało przebaczenie (!). Z wydarzeniem tym wiąże się trzecia i ostatnia już z wzmianek o Sanoku w kronikach ruskich: "...Aleksander zbiegł wtedy z Bełza do Przemyśla, a Wasylko wziął Bełz... Kiedy Daniel przyszedł do Przemyśla Aleksander nie utrzymawszy się, zbiegł, a w pogoni wojewoda Szełw ranny został, a był on człowiekiem chrobrym, i w wielkiej czci - zmarł. Niewierny bojarzyn Włodzisław Jurijowicz, który miał z nim zmowę (tj. Aleksandrem), gnał jego, aż do Sanoka, wrót uhorskich. I poszedł Aleksander na Węgry - podburzać króla węgierskiego - Andrzeja...". Warto się zastanowić dlaczego Daniel prowadził politykę ugodową względem bojarów. Przede wszystkim dlatego, iż możnowładztwo halickie posiadało własne grody i drużyny, a wojna domowa doprowadziłaby do niechybnej interwencji wojsk polskich i węgierskich. Istniał jednak znacznie ważniejszy powód. Ze stepów nadciągała nowa, przerażająca siła - Mongołowie, do zatrzymania których, jak zapewne wiedział Daniel, potrzebne były wszelkie dostępne środki.

Do pierwszego spotkania Daniela z hordami koczowników doszło w 1223 roku. Wtedy to wyprawił się on wraz z drużynami wołyńskimi na odsiecz Połowcom, na których zza Kaukazu uderzyły zagony Sudebeja. Wraz z nim wyprawili się książęta: kijowski, czernichowski i smoleński. W bitwie nad Kałką - Połowcy i Rusini, nie mogąc dojść do porozumienia nawet w kwestii dowodzenia, ponieśli mimo przewagi liczebnej i zmęczenia wojsk Subedeja druzgoczącą klęskę, a sam Daniel, ranny "zwrócił swego konia ku ucieczce". Mongołowie dotarli aż pod Kijów jednak zmęczeni trzyletnim pochodem wrócili w rodzinne strony.

Jesienią 1237 roku przeszło 150 tysięcy ruszyło na Ruś, zajmując jej część wschodnią i północną. Wiosną 1239 roku książę kijowski Michał zbiegł z miasta. Oblężony jesienią tegoż roku Kijów stawił bohaterski opór, jednak w końcu miasto zostało doszczętnie zniszczone, a Mongołowie ruszyli na Księstwo Halicko-Włodzimierskie. Szybko padł Halicz, nie mający po tym ciosie już nigdy podnieść się z ruiny, podobnie było ze Zwenigrodem, którego rolę przejął później Lwów. Ze wszystkich twierdz halickich jedynie Kamieniec Podolski, położony w wybitnie obronnym miejscu- oparł się inwazji.

Daniel nie podjął walki, lecz z większością wojsk schronił się na Mazowszu. Wiosną 1241 roku Mongołowie ruszyli na Polskę i Węgry, Daniel zaś powrócił do swego państwa, zakładając nową stolicę w Chełmie (dziś w woj. lubelskim).

W ten sposób zachował, mimo kolosalnych strat materialnych, gros swych sił zbrojnych i możliwość prowadzenia aktywnej polityki. Drużyny te rychło miały się okazać niezwykle potrzebne - już w 1244 roku musiał Daniel stawić czoła Polakom i Węgrom usiłującym wprowadzić na tron halicki Rościsława Michaiłowicza. Wojska halickie rozgromiły najeźdźców pod Jarosławiem.

W tym samym roku pod groźbą nowej wojny, książę musiał pośpieszyć do nadwołżańskiej siedziby Batuchana z wizytą hołdowniczą. Składał przysięgę wierności jako ostatni z książąt i zyskał lepsze niż pozostali warunki. Nie otrzymał mianowicie jarłyku czyli pisemnej nominacji na stanowisko księcia, lecz hołdował jako podporządkowany Ordzie władca samodzielnego księstwa.

Wkrótce po powrocie zaczął Daniel montować szeroką koalicję antymongolską. Nawiązał kontakt z papieżem Innocentym IV, zawarł przymierze z Węgrami, wydając swego pierworodnego Lwa za Konstancję, córkę Beli IV, która w posagu wniosła mu Zakarpacie. Zawiązał również sojusz z Krzyżakami przeciw Litwie, z którą w latach 1251-1252 toczył wojnę, później jednak godząc się z Mendogiem, księciem litewskim. W ten sposób, bezpieczny o swe granice, mógł w spokoju realizować swój dawno obmyślony plan- złamanie potęgi mongolskiej.

W 1255 roku, w leżącym na uboczu Drohiczynie, legat papieski Opitz ukoronował Daniela na króla Rusi, co łączyło się równocześnie z zobowiązaniem do "świętej wojny" przeciw Ordzie.

W 1254 roku nadeszła długo oczekiwana godzina rozprawy. W poprzednim roku wódz mongolski Kuremsa naszedł Podole, teraz Daniel zmusił go do opuszczenia tamtejszych grodów wraz z Kamieńcem Podolskim. Przed marszem na Kijów czekał Daniel na nadejście armii Mendoga. Czekał jednak nadaremnie. Wcześniej nadciągnęła wielka armia Burundaja, który wystąpił z przewrotnym twierdzeniem, że Mongołowie wyprawiają się przeciw Polsce i pragną tylko swobodnego przechodu przez państwo Daniela, który powinien się z nimi ugodzić. W przeciwnym razie...

Zorientowawszy się, że nie może liczyć na posiłki litewskie i węgierskie, król musiał przyjąć dyktat mongolski. Wiązało się to z uznaniem zwierzchnictwa chana, zerwaniem kontaktów ze Stolicą Apostolską, wspomożeniem najazdu Burundaja na Polskę, wreszcie zburzeniem nowych umocnień wzniesionych we Włodzimierzu, Łucku, Krzemieńcu i Chełmie. To ostatnie było największą klęską - Mongołowie nie byli w stanie zdobyć takich unowocześnionych obwarowań. W 1259 roku Burundaj ruszył na Małopolskę pustosząc ją straszliwie. Wojska halickie musiały iść w przedniej straży najeźdźców.

Daniel, król Rusi zmarł w 1264 lub 1265 roku i pochowany został w Chełmie. Jego państwo utrzymało jednak jedność i jako jedyne z państw ruskich nie uległo w tym czasie rozdrobnieniu. Doszło jednak do poważnych zaburzeń kiedy Szwarn, desygnowany przez ojca na księcia zwierzchniego, nie ugruntowawszy jeszcze swej władzy, najechał Małopolskę, korzystając z pomocy litewskiej. W odwecie wyprawa polska spustoszyła Wołyń. Sytuację uratował Wasylko, który odsunął Szwarna od władzy i zapewniwszy władzę pierworodnemu Daniela - Lwu, władał faktycznie sam, aż do śmierci w 1271 roku. Po nim już bez zaburzeń władzę przejął Lew.

Książę Lew nie koronował się, zadawalając się jedynie nie drażniącym Ordy tytułem książęcym. W polityce zagranicznej utrzymywał przyjazne stosunki z Węgrami, w Polsce natomiast przeciwdziałał jednoczeniu się państwa, z czasem poparł jednak Władysława Łokietka. Wcześniej , w 1280 roku, po śmierci Bolesława Wstydliwego wyprawił się Lew na Kraków, pragnąc zasiąść na jego tronie. Wraz z posiłkami tatarskimi i jaćwieskimi został jednak zatrzymany i rozgromiony pod Goślicami przez Małopolan Leszka Czarnego, który w odwecie złupił Ruś od Brześcia po Lwów i przyłączył do Księstwa Krakowskiego- Przeworsk, gród o dużym znaczeniu strategicznym. W 1286 roku Lew ponownie najechał Małopolskę, odbijając Przeworsk. Leszek w odwecie spustoszył Przemyskie. W 1287 roku wojska halicko-wołyńskie ponownie brały udział w najeździe na Polskę, bodaj najbardziej pustoszącym. Lew i jego stryjeczny brat Mścisław dowodzili strażami przednimi dwu kolumn idących na Kraków. Miasto za nowymi wałami oparło się oblężeniu, Tatarzy wzięli jednak w jasyr tysiące brańców.

Lew zmarł w 1301 roku, a jego następcą został syn Jerzy, który odnowił związek ze Stolicą Apostolską, koronując się na króla Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Władca ten położył ostatecznie kres wojnom polsko- ruskim i zdecydowanie popierał swego teścia, Władysława Łokietka. Prowadził też politykę antymongolską, do czego zobowiązywała go korona, Orda zresztą nie była już w tym czasie w stanie przeciwstawić się samodzielności Królestwa Halickiego. Panowanie Jerzego I, mimo że nie trwało długo- zmarł w 1308 lub 1315 roku, miał znaczny wpływ na docieranie kultury Zachodu na Ruś. Zacieśnił on kontakty z Polską i Zakonem Krzyżackim, wprowadził łacinę do swej kancelarii, nawiązał współpracę handlową z miastami nadbałtyckimi. Szerzej też niż dotychczas nad Dniestr zaczął docierać etos rycerski, w czym wielką rolę mieli Krzyżacy, a zwłaszcza ich "goście", rycerze niemieccy i francuscy. Jerzy przeniósł swą stolicę bardziej w centrum państwa - do Włodzimierza Wołyńskiego.

Po śmierci Jerzego, politykę jego kontynuowali synowie; Andrzej i Lew II, pierwszy z nich władał na Wołyniu, drugi na Rusi Halickiej. Okres zacisza jednak przeminął. Litwa Gedymina rychło oderwała od Rusi Drohiczyn i Brześć, a wkrótce potem Tatarzy, uporządkowawszy swe wewnętrzne sprawy ruszyli by zmitygować swego niesfornego lennika. Pierwszy ich najazd nastąpił w 1316 roku, następny w 1323. Podczas tego drugiego, obaj książęta polegli (lub otruto ich - jak podają niektóre źródła). Władysław Łokietek tak pisał o tym wydarzeniu do papieża Jana XXII: "Dwaj książęta Rusinów (...) których uważaliśmy za niezwyciężoną tarczę przeciw okrutnemu ludowi Tatarów, odeszli z tego świata".

Po śmierci Andrzeja i Lwa II, ostatnią z Romanowiczów była Maria, siostra Jerzego, zamężna z Trojdenem, księciem czerskim i sochaczewskim. Władysław Łokietek przeprowadził więc powołanie na tron halicko-włodzimierski jej syna Bolesława. Przyjąwszy prawosławie wstąpił on na tron w 1323 lub 1325 roku pod imieniem Jerzego II. Miał być ostatnim księciem na stolcu halickim. Jerzy II nie był popularny wśród swych poddanych, głównie bojarów. Raził ich cudzoziemski, polsko-niemiecki charakter dworu władcy. Nie budziły też zapewne zaufania "nowinki" w rodzaju wprowadzenia prawa magdeburskiego. Jako jedno z pierwszych miast Rusi (pierwsza znana lokacja na prawie niemieckim na tych ziemiach to dokument księcia Lwa, wydany dla katolików z Przemyśla), uzyskał je Sanok w dniu 20 I 1339 roku, od razu z polskim zasadźcą - Bartkiem z Sandomierza. W dokumencie stwierdza się, że Bartko ma prawo sądzić każdego człowieka, czy by to był Niemiec, Polak, Węgier czy Rusin. Wymienia też wieś Trepczę, gdzie znajdował się młyn wodny.

Jerzy II utrzymywał sojusz zarówno z Polską jak i Krzyżakami (ten ostatni przeciw Litwie). Nie przeszkodziło mu to wysłać w 1330 roku znacznych sił na pomoc Łokietkowi walczącemu z Zakonem na Ziemi Chełmińskiej; nie brały już one chyba udziału w kampanii zakończonej bitwą pod Płowcami. W osiem lat później bezpotomny książę zawarł z Kazimierzem Wielkim, zresztą swym bliskim krewnym, umowę, w której przekazał mu następstwo tronu.

Fakt zawarcia przez Trojdenowicza umowy sukcesyjnej wywołał prawdopodobnie otwarty bunt bojarów przeciw księciu; także Tatarzy nie rezygnujący z nominalnego bodaj zwierzchnictwa nad Rusią, mieli w nim zapewne swój udział. W kwietniu 1340 roku Jerzy II został otruty, a już w dziesięć dni później Kazimierz Wielki stanął u bram Lwowa. Księstwo Halickie przestało istnieć.

autor: Piotr Niemir Kotowicz
----------
Karty historii słowian - "W Granicach Korony"
Zapraszam do czytania kolejnej karty z historii naszych przodków ;) ;)
--------------------------------------------------
W Granicach Korony

Niemal równocześnie z wkroczeniem Kazimierza Wielkiego na Ruś, książę litewski Lubart opanował Wołyń, a książęta mazowieccy- Podlasie. Rozpoczął się okres zaciętych walk o spuściznę po Romanowiczach. W 1340 roku Kazimierz osiągnął jednak niewiele; oblegał i splądrował Lwów. Wkrótce potem Polacy musieli opuścić Ruś Halicką by stawić czoła nadciągającej szlakiem wołyńskim odsieczy tatarskiej. Tatarzy spustoszyli Sandomierskie i dopiero w początkach 1341 roku udało się ich odeprzeć spod Lublina.


Tymczasem bojarzy ruscy powołali na tymczasowego zwierzchnika państwa, wojewodę przemyskiego Dymitra Detkę, któremu przypisuje się właśnie wezwanie na pomoc Tatarów. Posiłki te okazały się jednak zbyt uciążliwe dla Haliczan i rychło postanowiono ugodzić się z Polakami, którzy obsadzili Przemyśl, Lubaczów i Sanok, oraz z Węgrami. W 1344 roku Kazimierz Wielki dodał do swej tytulatury tytuł "pana i dziedzica Rusi". Niektórzy historycy wiążą dopiero z tą datą opanowanie przez Polskę Sanoka i Przemyśla, aczkolwiek Ziemia Sanocka jako najbardziej wysunięta na zachód, była tą częścią Rusi, która najprawdopodobniej najwcześniej przeszła pod panowanie polskie. Pięć lat później rycerstwo polskie przy znikomym oporze Rusinów, opanowało Księstwo Halicko-Wołyńskie. Lubart utrzymał się jedynie w Łucku, a Aleksander Koriatowicz, inny książę litewski - w Kamieńcu Podolskim, obaj jako lennicy Kazimierza. Bojarzy i mieszczanie, którym zbrzydło jarzmo litewskie, dotkliwsze nawet od tatarskiego, na ogół życzliwie witali Polaków. Panowanie Polski mogło bowiem zapewnić pokój na granicach, przestrzeganie prawa i niezakłócony handel.


Za czasów Kazimierza , Ruś objęta została szeroką akcją osadniczą, tak w miastach jak i na wsi. W miastach w większym stopniu osiedlali się teraz Polacy, Niemcy a także Żydzi i Ormianie. Osadnictwo na terenach wiejskich miało charakter kolonizacji rycerskiej. Obok ogromnych nadań czynionych wielmożom i na rzecz biskupstwa przemyskiego, król rozsiedlał też na Podkarpaciu setki rodzin ogromnie rozrodzonego rycerstwa małopolskiego.


W Ziemi Sanockiej osiedlali się również rycerze z Węgier, Moraw i Miśni. Kazimierz nadawał tu prawo niemieckie istniejącym już osadom, jak też zakładał nowe na karczunku leśnym (np. Brzozów w 1359). Sprzyjał też powstawaniu nowych miast w Ziemi, założył m.in. Jaśliska (1366), czy Tyczyn (1368). Kazimierz Wielki wielce się zasłużył także i dla samego Sanoka. Wzniósł tutaj nowy murowany zamek, za jego panowania wybudowano także kościół parafialny pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Dnia 25 IV 1366 roku podczas swego pobytu w Sanoku, król potwierdził prawo magdeburskie nadane miastu przez Jerzego II.


Po śmierci Kazimierza Wielkiego w 1370 roku, tron polski przeszedł w ręce Ludwika Andegaweńskiego. Nowy władca zerwał związek Rusi z Polską, powierzając w 1372 roku jej namiestnictwo Władysławowi Opolczykowi, zniemczonemu księciu piastowskiemu. Ten okazał się znakomitym administratorem, sprzyjał rozwojowi miast i handlu, a zwłaszcza zapoczątkował osadnictwo rolne na prawie niemieckim. Za tegoż księcia powstały m.in. takie wsie jak Lutoryż koło Tyczyna (1373), Lubatowa (1376). Prócz osadnictwa na prawie niemieckim, które objęło głównie zachodnią, północną i środkową część Ziemi, rozwijało się również osadnictwo na prawie wołoskim. Prawo to przynieśli pasterze wołoscy, którzy posuwając się grzbietami Karpat od wschodu i południa (z terenu dzisiejszej Rumuni), tworzyli pierwsze osady tego typu. Założenie wsi Hadle w 1377 roku to pierwszy przykład osadnictwa wołoskiego na tym obszarze. Związki Władysława Opolczyka z Sanokiem ograniczają się w świetle źródeł do inicjatywy budowy za murami miejskimi w latach 1372-1376, kościoła po wezwaniem N.P. Marii, który następnie został nadany zakonowi minorytów ze Lwowa, czyli franciszkanom. Mówi o tym przywilej z 27 II 1377 roku, wystosowany do Macieja - arcybiskupa lwowskiego i Macieja- burgrabiego sanockiego, polecając im przy tym wyposażyć franciszkanów w dwór.



W 1377 roku Ludwik Węgierski odwołał Opolczyka, zastępując go starostami węgierskimi, co równało się wcieleniu Rusi Czerwonej (w tym czasie takie miano nosiła) do Węgier. W dziesięć lat później dokonał się ostatni etap. Aktem unii w Krewie, Władysław Jagiełło zobowiązał się między innymi do przywrócenia Polsce Rusi Czerwonej. Wiosną 1387 roku rycerstwo małopolskie z młodziutką królową Jadwigą (Jagiełło przebywał wtedy na Litwie) ruszyło na Ruś. W Jarosławiu i Gródku (później zwanym Jagiellońskim) witały ich uroczyste poselstwa, a kolejne miasta i zamki bez walki otwierały swe bramy. Starostowie węgierscy, nie mogąc liczyć na pomoc z ogarniętego wojną domową kraju, skupili swe siły w Haliczu i tu dopiero stawili opór. Utrzymali się w mieście do października, nie szturmowani zbyt energicznie. Kiedy zaś nadciągnęły posiłki litewskie pod wodzą Witolda, zawarto układ na mocy którego starostowie i ich oddziały spokojnie odeszli za Karpaty. Ruś Czerwona została wcielona do Korony Królestwa Polskiego.


autor: Piotr Niemir Kotowicz

Legenda O Lechu I Białym Orle

O Lechu i Białym Orle - Zmęczona już była drużyna Lecha. Tyle to już dnie wędrówki mieli za sobą i tyle przebyli ziem... Zliczyć nie można tego. Szli tak, by znaleźć miejsce założenia grodu, by znaleźć ziemię, na którą sprowadzą żony i dzieci, aby osiąść tu na zawsze. Odpoczywali właśnie po kolejnym męczącym dniu wędrówki. Część wojów legła w cieniu. Od rozpalonych ognisk szedł zapach dymu i pieczonego mięsiwa. Lech stał na skraju puszczy, wodził wzrokiem po rozciągającej się przed nim równinie i zamyślił się głęboko. Może wspominał braci: Czecha i Rusa, z którymi rozstał się niedawno ? Oni również poszli szukać sposobnego miejsca na osiedlenie. A może wracał myślami do ziemi, z której wyszli, w której pozostawili swoich współplemieńców ? A może rozważał, czy by nie osiąść właśnie tu, na tej równinie, na skraju puszczy ? Przecież puszcza w zwierzynę bogata, ziemia zda się urodzaj zapowiadać, a jeziora rybę wszelaką obiecuję ale ziemi, na której mają się rodzić ich dzieci i wnuki nie wybierają pochopnie. To jest ziemia na zawsze. Może więc są ziemie piękniejsze, bogatsze, bezpieczniejsze?
Myślał, być może, nad tym Lech wodząc wzrokiem po równinie i bezchmurnym niebie. Nagle ptak nieznany pojawił się nad jego głową. Połyskiwał bielą szeroko rozpostartych skrzydeł. Potem zatoczył łuk nad wiekowym dębem, rosnącym na skraju puszczy, na niewielkim wzgórzu. Lech zaciekawiony ptakiem i jego dziwnym lotem, zbliżył się do drzewa i ujrzał na nim gniazdo wielkie i wychylające się z niego główki białych piskląt. Otwarte dziobki prosiły o pokarm. Białopióry ptak przysiadł na skraju gniazda i troskliwie je karmił. Ożywił się nagle Lech, rozchmurzyło się jego czoło i gromkim głosem wojów do siebie przywołał. A gdy przy nim stanęli, powiedział:
- Tu zostaniemy. Tu będzie nasze gniazdo, a ten biały ptak, karmiący pisklęta - naszym znakiem. A gród, który tu zbudujemy, Gnieznem nazwiemy.
Ucieszyli się wojowie, że zakończyła się ich uciążliwa wędrówka, że miejsca swego doszli i głośnym okrzykiem postanowienie Lecha poparli.
I w ten sposób biały orzeł stał się ptakiem królewskim na ziemi Lecha i tak doszło do powstania pierwszego grodu, później Gnieznem zwanego.



Trzymajcie "Legendę o Synach Swaroga" w następnym poście opowiem wam kim jest Swaróg i kim są jego synowie, a tym czasem życzę miłego słuchania ;) ;)


Legenda o synach Swaroga (2:48)
http://www.youtube.com/watch?v=q2PR9ROEuXc
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:21:57 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czy wiesz że... ciekawostki Słowiańskie
« Reply #6 on: (Sat) 19.04.2014, 12:00:22 »
Historia Słowian w Wedach Słowiańskich

Tekst pochodzi ze strony ArsaGianta http://ag.108.pl/index.php/polska/135-historia-slowian-w-wedach-aryjskich

Wiedza zawarta w Wedach o tysiące lat wyprzedza historie opisane w Biblii. Wedy – to opowieść o prastarej, wysokorozwiniętej cywilizacji istniejącej na Ziemi w czasach prehistorycznych. Wreszcie Weda – traktuje o dawnych ludach żyjących w zamierzchłych czasach na Arktydzie (?), które w związku ze zmianami klimatu migrowały na północne terytoria Starej Rusi.

Wedy mówią, że we Wszechświecie Boga Ramhi istnieje ogromna ilość boskich światów umieszczonych na różnych poziomach Wszechświata. Człowiek może przejść do nich jeżeli tylko będzie kierował się mądrymi prawami i wybierze Złotą Drogę Duchowości. Wedy odkrywają kosmiczne tajemnice o dawnych walkach jasnych sił Niebiańskich Gmachów z planety Makoszy w Wielkiej Niedźwiedzicy, planety Rad z Oriona i planety Rasa z gwiazdozbioru Lwa z ciemnymi mocami kosmicznego mroku.
Wspominają także, iż była stworzona ochronna granica, dzieląca Niebieskie Gmachy Białoboga i Podniebne Gmachy Ciemności Czarnoboga, a przebiegająca przez nasz System Słoneczny.

Wedy opowiadają, iż około 150 tys lat temu Wajtmara – ogromny statek kosmiczny uległ uszkodzeniu, w skutek czego zmuszony został do awaryjnego lądowania na planecie Ziemia, które nastąpiło gdzieś w okolicach tajemniczego lądu zwanego Arktyda. Na okręcie przebywało około 2 tysięcy istot, przedstawicieli czterech kosmicznych rodów pochodzących z planety Ingard, układu gwiezdnego Dienieboła z gwiazdozbioru Lwa. Nowa planeta bardzo przypominała rozbitkom ich daleką ojczyznę, dlatego postanowili zostać na planecie, którą nazwali Midgard. Wajtmara zaś po naprawach odleciała w otchłań kosmosu.
Kosmiczni rozbitkowie byli wysokimi, białoskórymi humanoidami,  o wzroście około dwóch metrów, różniący się między sobą jedynie kolorem oczu i włosów:

D’Aryjczycy – stalowe oczy i białe włosy
H’Aryjczycy – zielone oczy i jasnoblond włosy
Światorusy – niebieskie, chabrowe oczy  i ciemnoblond włosy
Raszeny – jasno-piwne oczy i ciemnoblond włosy.

W Wedach historia powstania nowego państwa Arktydy umiejscawiana jest w okresie istnienia cywilizacji Atlantydy i Lemurii. Wajtmara kilkukrotnie przylatywała na ziemię Midgard z nowymi przesiedleńcami na pokładzie. Kosmiczni emigranci nazwali swój kraj Daaria, siebie zaś plemieniem Rasy – Asami, posiadającymi głęboką duchową wiedzą, którą przekazali im Gwiezdni Opiekunowie.

Około 112 tysięcy lat temu ziemię Midgard odwiedzili Dadźbóg (dający, obdarowujący) Tarch wraz z Boginią Tarą przywożąc i przekazując osadnikom mądrość przodków – zasady wspólnego życia, przedłużania rodu, hodowli jadalnych roślin i traw z nasion, które przywieźli ze sobą. Ponadto w tym czasie Dadźbóg przekazał Asom Wedy zwane Aryjskimi, które zostały spisane sanskrytem na płytach z metali szlachetnych

Mniej więcej 109 tysięcy lat temu w skutek naturalnych katastrof Ariowie zostali zmuszenie do wielkiej migracji. Ariowie rozdzielili się na trzy główne grupy: jedne plemiona udały się na kontynent Oceanu Atlantyckiego, inne zaś posuwały się na południowy wschód, w głąb Azji, jeszcze inne zaludniały równiny Syberii. W czasach starożytnych, w miejscu równiny zachodnio-syberyjskiej istniało lodowate morze, zaś bardziej na południe znajdował się półwysep Awanturnik. Około 30 tysięcy lat temu rasa Asów założyła miasto Asgard Daryjski. Asy głównie zajmowały się rolnictwem nazywając się ariami-oraczami. Jednakże w skutek kataklizmów naturalnych na około tysiąc lat państwo-miasto przestało istnieć, jednakże w ciągu kolejnych 500 lat Ariowie odbudowali swoje państwo. Powstało wielkie “Siedmiorzecze” – miasta i osady na brzegach rzek: Irtysz, Iszym, Toboł, Tara, Jenisej, Lena i Ob, które utworzył wielkie państwo kultury wedyjskiej.

W tym czasie Ziemię zamieszkiwały także inne kosmiczne rasy. Atlantydę zasiedliły rasy z Marsa oraz gwiezdnego systemu Liry – czerwona rasa pochodziła z Gmachu Ognistego Smoka (Żmija) – gwiazdozbiór Wężownika. Z Gmachu Wielkiej Niedźwiedzicy, planety Makoszy przybyli żółci ludzie, i założyli chińską rasę, wojna między narodami była nieuchronna, żółte rasy były przeciwne przeniesieniu się białych ludzi w rejony południowej Azji. Z Gmachu Ciemnej Pustki, gwiazdozbioru Smoka przybyli ludzie o czarnej skórze i zaludnili 13 planetę systemu słonecznego, jednakże tuż przed jej zniszczeniem przenieśli się na Midgard. Czarnoskórzy Drawidzi i Nagowie czciciele Ognistego Smoka zaludnili Afrykę oraz Indie, gdzie nie niepokojeni oddawali cześć i składali ofiary swym bałwanom.

Rusowie prowadzili wojny z Drawidami i protochińczykami, którzy zdecydowanie sprzeciwiali się rozprzestrzenianiu białej rasy po całym kontynencie eurazjatyckim. Plemiona Daryjskie Kapłana Anta emigrowały na Atlantydę. Pewne grupy przelatywały na wimanach, inne zaś przepłynęły ocean na wyspę Tule, a następnie dalej, na wyspy Atlantydy. Przeszło 15 tysięcy lat przeżyli Ariowie na Atlantydzie początkowo tocząc walki z Atlantami, później jednak nastąpiło pomieszanie niektórych plemion Arian z Atlantami.

Po kolejnej katastrofie sejsmicznej rada wyższa Kapłanów Trójzębu Boga Mórz wyspy Posejdona stworzyła państwo Starej Grecji. Kapłani aryjsko-atlantyckiego pochodzenia przybyli na Północ Afryki, w dolinę Nilu by założyć nowe państwo – Egipt. W świętych papirusach Egiptu wspomina się, iż około 34 tysięcy lat temu pod kierunkiem kapłanki Izydy i jej męża Ozyrysa państwo Egipt założyło dziewięciu białych kapłanów przybyłych z Północy Atlantydy. Oni nie byli bogami, lecz przodkami Darian. Gdy Atlantyda zaczęła się zapadać, potomkowie Atlantów i arktycznych narodów rozpoczęły migrację na wschodnią Europę. Zaludnili brzegi Dniepru i terytoria obszaru nad Morzem Czarnym. Około 9 tysięcy lat temu atlantyccy Aryjczycy osiadli w stepowo-leśnej strefie wzdłuż 50 równoleżnika tworząc bardzo silne państwo Aratta.

Antyjski związek protosłowianin – skifów i sormatow istniał aż do czasu powstania Rusi Kijowskiej, gdy to nastąpił rozłam na dwie gałęzie – południowo-wschodnich i południowo-zachodnich Słowian. W początku IV wieku naszej ery Europę dewastowały dzikie hordy Hunów, jednakże nie zdołali pokonać Antyjskiego związku Słowian.

W przekazach wedyjskich wspomina się także o tym, że około 50 tysięcy lat temu na ziemię Midgard przyleciały dziwne istoty z Piekielnego Gmachu będące hermafrodytami, których płeć zmieniała się zależnie od faz księżyca. Stwarzali dzikie religijne kulty z ofiarami. Początkowo żyli w odizolowanych grupach na terenie Europy zachodniej w dorzeczach Renu. Na przestrzeni kolejnych stuleci, mieszając się z ludźmi stali się dwupłciowi, lecz w ich krwi nadal żyły zaborcze, agresywne i niskie instynkty – sensem ich życia było ujarzmianie innych narodów, grabież ich mienia i bogactwa. Te piekielne narody nie miały żadnych wysokich zasad moralnych i przeszły do historii pod ogólną nazwą barbarzyńców.

Prowadzili wojny z narodami aryjskimi. 17 tysięcy lat temu w Azji doszło do wojny z zastosowaniem technologii jądrowych. Kiedy aryjskie Asy pojawili się w Indiach, przynieśli ze sobą duchową mądrość Wed, którą podarowali czarnoskórym Drawidom. Ostatnie pojawienie się Ariów w Indiach miało miejsce około 7500 lat temu, gdy wódz Rama pochodzący z Arkaim wkroczył tam wraz ze swoim wojskiem. Drawidowie stawili opór, wybuchła wojna, zmagające się strony stosowały najróżniejszą broń, w tym jądrową, która rzucana była z latających wiman. Nie bacząc na liczne ofiary z obu stron wojna trwała do czasu, aż Ariowe odnieśli całkowite zwycięstwo, po którym na podbitym terytorium ustanowili swoje zwyczaje i tradycje kulturowe eliminując krwawy kult Kali-Ma. Wojna i kształtowanie się indoaryjskiej cywilizacji zostało opowiedziane w starym dziele epickim « Mahabharata Gita ». Ariowie zawierali mieszane związki z Drawidami, wskutek czego powstała brązowa rasa Hindusów.

Wedy zostały spisane znakami runicznymi na płytach ze szlachetnego metalu, nie podlegającego korozji. Złote Płyty zostały połączone trzema pierścieniami, które symbolizowały trzy światy:

Jawi – świat ludzi (świat mineralny)
Nawi – świat duchów (świat astralny)
Prawi – świat Jasnych Bogów (świat mentalny)

Santi Wedy przepisywali Kapłanami na pergaminie lub skórach zwierząt, te teksty otrzymały nazwę Harati. W późniejszych wiekach Wedy transformowały się w Święte Pisma Indii – « Rigweda » i « Wisznu Parana », których wiedzę z pokolenia na pokolenie przechowywali bramini.

Harati zostały spisane na tysiącach wołowych skór i połączone w jedną naukę zwaną Awesta. Aryjskie plemiona Asów po dotarciu na tereny Persji i Iranu stworzyły kult Ognia i religię zaroastrianizmu. Pierwsi kapłani tych plemion należeli do kultury wedyjskiej, którzy starą mądrość transformowali w nową naukę. W III w. p.n.e. wszystkie księgi Awesty zostały zniszczone przez żołdaków Aleksandra Macedońskiego.

Imperium słowiańsko-aryjskie, które nazywano “Świętą Ziemią Rasy” istniało przez wiele tysiącleci rozciągając się od gór Ripiejskich, aż po Ocean Spokojny. Zarówno stolicą, jak i centrum duchowym był kompleks świątynny o nazwie Asgard Iryjski, który znajdował się pod osłoną boskiej mocy Inglii. Przez wiele wieków wrogowie nie byli zdolni nawet zbliżyć się do miasta, o podboju nie wspominając.  Przez wiele wieków mieszkańcy żyli w zgodzie surowo przestrzegając zasad, zakazów i nakazów płynących z tradycji wedyjskiej jednocześnie zachowując pamięć przodków z Arktydy oraz wiedzę o niewidzialnych światach Boga Ramhata. Po kataklizmie planetarnym, w którego efekcie zniszczeniu uległa świątynia z kryształem generującym ochronne pole energetyczne miasto zostało zdobyte przez Dżungarów – plemię z północy Chin.

Dzikie hordy zniszczyły bezcenne rękopisy i książki zabijając większość kapłanów. Raszeny prowadzili długą i wyniszczającą wojnę z protochińczykami, z kraju Ognistego Smoka. Jednak w końcu odnieśli całkowite zwycięstwo, po którym zaproponowali Dżungarom rozejm, który podpisano w Gwiezdnej Świątyni Światła 22 września 7521 lat temu. Zaś dzień ten nazwano Dniem Stworzenia Świata rozpoczynając od niego nowy cykl odmierzania lat.

40 tys lat temu Ariów odwiedził Piorun, który przyniósł nową wiedzę. Pozostawił proroctwa oraz ostrzeżenia o ludziach z Piekielnego Kręgu, którzy nie będą żyć w zgodnie z boskimi prawami. Ostrzegł, iż nadejdą czasy moralnej, etycznej i psychicznej degeneracji społecznej prowadzącej do samozagłady. Będzie to czas, gdy Bogowie Światłości nie będą mogli otwarcie przybyć na odsiecz mieszkańcom Ziemi. Gdy jednak nastanie Święty Rok Proklamowania Nowego Świata w Gwiezdnej Świątyni Światła 7521 roku (przełom 2012 i 2013 roku) wtedy nastanie królestwo Sprawiedliwości i Światła.

Jednak nie wszyscy otrzymają prawo wstępu do Gmachu Światłości, a jedynie ci, którzy żyli i postępowali zgodnie z prawami Inglii (świata przyczynowo-skutkowego) i Boga Swaroga.

Na podstawie: http://www.znaxar.com

Za: http://ag.108.pl/index.php/polska/135-historia-slowian-w-wedach-aryjskich

************

Powyższy tekst zapewne zostanie uznany przez wielu jako tylko i wyłącznie “mitologia” słowiańska. Ale nawet w takim przypadku ignorowanie tejże mitologii, ośmieszanie jej jako wyssanych z palca bajek będzie wyrazem ignorancji. Znane są wprawdzie “mitologie” przywłaszczone, zafałszowane i wypaczone dla politycznych celów – tak jest np. z żydowską Torą, przywłaszczoną mitologią sumeryjską, przerobioną na rasistowską i zbrodniczą ideologię “narodu wybranego”.

W powyższej historii znajdziemy znacznie więcej prawdy, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać. A na pewno więcej niż na przykład w zmitologizowanej propagandzie jahwizmu-żydo-katolicyzmu, jakoby od tzw. “chrztu” renegata Mieszka Polacy byli przykładnymi i gorliwymi katolikami.

Nie będę wypowiadał się, co w opisanej powyżej wedyjskiej historii Słowian uważam za fakty, a co za ich mitologiczną oprawę. Jest to sprawą do indywidualnej oceny każdego z nas, odpowiednio do posiadanej indywidualnej wiedzy i stopnia uwolnienia się od zindoktrynowania tzw. “nauką”.
Polecam jedynie jeszcze uważne obejrzenie poniższego filmu pokazującego ciekawe odkrycia podwodne – formacje, które trudno uznać za “naturalne”, a które albo zbudowano od razu pod wodą, albo które zostały zalane wodą z topniejących lodowców – przed kilkunastu tysiącami lat. Obie alternatywy pokazują, jak ślepa jest dzisiejsza “nauka”.

Starożytni kosmici S02E03 Podwodne światy (do poprawy)
http://www.youtube.com/watch?v=o7u4m-d-Bjg

Gdy oglądałem ten film pierwszy raz – pomyślałem sobie – jak to dobrze, że te formacje uchroniły morza i oceany przed niszczycielską pasją wyznawców bredni objawionych. Którzy pewnie by je zniszczyli  jako artefakty sprzeczne i z ich księgą zbrodni i z ich “nauką” ojców, ojczymów, teściów i szwagrów kościoła.

Przed laty dłuższy czas zajmowałem się paleoastronautyką i problematyką UFO (które widziałem zresztą na własne oczy). Odrzucam hurra – oszołomstwo i ślepą wiarę w każde zjawisko interpretowane jako UFO, ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że przed wieloma, wieloma tysiącami lat istniały na Ziemi wysoko rozwinięte cywilizacje techniczne. Oraz, że Ziemia była na przestrzeni wielu tysięcy lat odwiedzana przez “obcych” z kosmosu.

opolczyk

Źródło: http://opolczykpl.wordpress.com/
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:16:33 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje