WyBudzeni

KOMUNIKATY i INFORMACJE => Zdrowie i medycyna => Szczepienia => : BladyMamut (Thu) 26.03.2015, 11:40:28

: Debata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki
: BladyMamut (Thu) 26.03.2015, 11:40:28
Debata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki

(http://i.imgur.com/2hKQuEn.jpg)

Przyglądając się argumentom używanym do uzasadnienia przymusu szczepień wśród dzieci (nigdy wśród dorosłych) stwierdziłam, że wiele z nich bazuje na nietrafionych porównaniach i wnioskach z takich porównań (patrz mój pierwszy tekst „Epidemia nietrafionych analogii… (http://nowadebata.pl/2012/03/14/epidemia-nietrafnych-analogii-szczepienia-a-ruch-drogowy/)”). Niektóre z nich są obarczone błędami logiczno-merytorycznymi lub wybiórczo przedstawiają jedynie korzyści z masowych szczepień. Inne jeszcze sięgają do czasów epidemii nieporównywalnie cięższych chorób wywołanych wirusem ospy prawdziwej czy polio.

W kilku kolejnych tekstach spróbuję przedstawić moje spostrzeżenia i uzupełnić brakujące strony danego aspektu szczepień bądź wykazać, dlaczego uważam niektóre stanowiska za błędne. Całą serię rozpocznę komentarzem do argumentu często powtarzanego w dyskusjach między zwolennikami przymusu szczepień (cudzych dzieci) i rodzicami będącymi przeciwko przymusowi szczepień. W dyskusjach takich bezrefleksyjnie powtarzany jest wniosek epidemiologów o
pozytywnym bilansie korzyści szczepień (zmniejszenie ilości  powikłań poprzez zmniejszenie ilości zachorowań) i ryzyka szczepień (powikłań poszczepiennych) na poziomie populacji,

który jest następnie przekuwany na stwierdzenia typu:
według twardych dowodów naukowych prawdopodobieństwo powikłań pochorobowych u twojego dziecka jest [ileś tam razy] wyższe niż prawdopodobieństwo powikłań poszczepiennych.

Czy tylko ja widzę błąd polegający na łączeniu dwóch pojęć, które są ze sobą zupełnie niezwiązane?

* Pierwsza część powyższej argumentacji odnosi się do wniosku na podstawie populacyjnych danych epidemiologicznych dotyczących powikłań pochorobowych różnych podgrup dzieci, w tym dzieci z obniżoną zdolnością układu immunologicznego do zapobiegania powikłaniom po chorobie, np.: dzieci niedożywionych, dzieci otyłych, dzieci matek palących/spożywających alkohol w ciąży, dzieci eksponowanych na bierne palenie, dzieci niekarmionych mlekiem matki, dzieci z wrodzonymi lub nabytymi immunologicznymi zaburzeniami i wielu innych. Co więcej, te dane zawierają także powikłania spowodowane przez błędne diagnozy lekarskie, zastosowanie przez lekarza nieskutecznego leczenia, skutki uboczne zastosowanego leczenia, a także zaniedbania rodzicielskie i rezygnację rodziców z odpowiedniego leczenia (np. historia zejścia śmiertelnego powiązanego z infekcją wirusa ospy wietrznej (http://www.wprost.pl/ar/304927/Czteromiesieczne-dziecko-zmarlo-na-ospe-Rodzice-uslyszeli-zarzuty/)).

* W drugiej części argumentacji wniosek z danych populacyjnych przekuwany jest przy pomocy rachunku prawdopodobieństwa na indywidualne ryzyko wystąpienia powikłań chorobowych. Jest to wielki błąd, ponieważ rachunek prawdopodobieństwa można stosować jedynie do zdarzeń losowych takich, jak losowanie kulek z totolotka, gdzie każda kulka ma takie same właściwości i taką samą szansę wylosowania. Wystąpienie lub brak powikłań chorobowych przy najczęściej dyskutowanych infekcjach, takich jak odra, różyczka, świnka, ospa wietrzna czy krztusiec, nie jest zdarzeniem losowym, ale wynikiem odpowiedniej „pielęgnacji” układu immunologicznego dziecka przed i w czasie infekcji. Odpowiednia „pielęgnacja” obejmuje nie tylko rodzicielski obowiązek codziennego dbania o zdrowie dziecka (od momentu poczęcia), ale także stosowanie odpowiednich metod diagnostycznych i skutecznych form leczenia danej infekcji.

Wyliczone przez epidemiologów korzyści i ryzyka masowych szczepień w postaci redukcji ilości powikłań pochorobowych na poziomie populacji i ilości powikłań poszczepiennych nie mogą być równoważone z bilansem korzyści dla każdego indywidualnego przypadku.

Osobiście jestem zdania, że każdy rodzic ma prawo, a nawet obowiązek wobec swojego dziecka, aby domagać się indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka dla każdej szczepionki. Jednocześnie uważam, że rodzice rezygnujący z ochronnego działania szczepionek powinni liczyć się z możliwością infekcji nieszczepionego dziecka (np. odra, świnka, różyczka, krztusiec, ospa wietrzna) i być przygotowani na taką ewentualność.

Indywidualny bilans korzyści i ryzyka wybranego szczepienia dla konkretnego dziecka to jedna, bez wątpienia kluczowa, przesłanka do podjęcia decyzji w sprawie szczepień. Innym ważnym elementem jest nasze uczestnictwo w zjawisku zbiorowiskowej odporności, ale o tym innym razem.

Justyna Socha


O autorce:
Doświadczyłam jak działa w Polsce system przymusu szczepień, wygrałam w sądzie z sanepidem, a obecnie działam na rzecz wolności wyboru zabiegów medycznych jakimi są szczepienia i pełnej informacji, zarówno o korzyściach, jak i ryzyku z nimi związanym.

Źródło: http://nowadebata.pl/2012/04/06/bledne-laczenie-epidemiologii-i-matematyki/


Epidemia nietrafnych analogii – szczepienia a ruch drogowy

(http://i.imgur.com/JGpalbD.jpg)

Od jakiegoś czasu, z wielkim niepokojem obserwuję nielogiczne porównywanie „obowiązku i przymusu szczepień” – zagadnienia zarówno etycznego, medycznego, społecznego jak i prawnego do różnych aspektów ruchu drogowego. Brak zrozumienia nietrafności tych analogii ma już skalę epidemii, zwłaszcza wśród wykształconych ludzi zajmujących się medycyną, bioetyką czy ustawodawstwem. Przykładów jest wiele. Zacznę od najbardziej znanego celebryty sceny wakcynologicznej – dr med. Pawła Grzesiowskiego, który na łamach Przewodnika Katolickiego w 2011 roku porównał szczepienia do jazdy w pasach bezpieczeństwa:
Dlatego szczepimy wiele dzieci, aby te nieliczne, które nie mogą być zaszczepione, mogły być bezpieczne dzięki odporności grupowej (zbiorowej). Można to porównać do jazdy w pasach – w 99 na 100 wypadków, pasy ratują nam życie, ale w 1 przypadku na 100 mogą być powodem większego urazu, czy to oznacza, że ta jedna ofiara została poświęcona dla pozostałych 99? Nie, to jest demagogia, bo bez pasów groźnym obrażeniom ulegnie znacznie więcej osób. Tak samo jest ze szczepieniami, jeśli nie ma szczepień, powikłania dotyczyć mogą nawet kilkuset dzieci rocznie, a po wprowadzeniu szczepień, gdy liczba zachorowań spada, powikłań jest także mniej.

Powyższa analogia jest błędna. Paweł Grzesiowski podaje jedynie przykład indywidualnej ochrony podczas używania pasów bezpieczeństwa i trudno sobie wyobrazić, że pasy bezpieczeństwa mają wpływ na innych uczestników ruchu drogowego. W tej analogii nie ma efektu odporności grupowej. Dużo lepszym punktem wyjścia do głębszego komentarza są prowokacyjne stwierdzenia Marcina Waligóry – bioetyka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, na przykład komentarz na blogu bio-etyka.blogspot.com (http://bio-etyka.blogspot.co.uk/2012/02/dlaczego-powinnismy-szczepic-swoje.html):
Obowiązek szczepienia uzasadniany jest bezpieczeństwem zdrowia publicznego. Jeżeli ktoś mu się nie podporządkowuje, zwiększa zagrożenia epidemiologiczne. Jak ktoś prowadzi auto zbyt szybko, to także stanowi zagrożenia innych użytkowników dróg. Wola i „widzimisię” kierowcy podlega w tym przypadku ograniczeniu. Podobnie jest z wolą rodziców, którzy zdecydowali, że nie będą szczepić swoich dzieci, bo ciocia im powiedziała, że to jest szkodliwe.

Faktycznie, utrzymywanie odpowiedniej prędkości, dystansu i przestrzeganie przepisów ruchu drogowego jest elementem bezpieczeństwa na drogach. W tej analogii znaleźć można efekt wpływu jednego kierowcy na bezpieczeństwo drugiego, czyli mechanizm podobny do odporności grupowej, które dają niektóre szczepionki. Na tym jednak kończą się podobieństwa i zgodność tych analogii. Analogia Marcina Waligóry zawiera kardynalne błędy logiczne i merytoryczne.

Poniżej przedstawiam argumenty, dlaczego ta i inne analogie (np. porównanie nieszczepienia do jazdy autostradą pod prąd) są ze swej natury błędne i prowadzą do fałszywych wniosków.

1. Szczepienie jako zabieg medyczny może być porównywane jedynie do innego zabiegu medycznego o podobnym charakterze

Szczepienie jest zabiegiem medycznym, a obowiązek szczepienia swoich dzieci czy siebie samego jest naruszeniem prawa pacjenta do zgody na zabiegi medyczne. Użytkowanie dróg czy samochodu nie jest zabiegiem medycznym, dlatego analogia z tak odmiennej dziedziny życia jest od początku kompletnie nieadekwatna. Równie nieadekwatne jest porównywanie szczepień, czyli zabiegów profilaktycznych z zabiegami ratującymi życie takimi jak np. transfuzja krwi czy zabiegi chirurgiczne.

Bardziej trafna (nadal nieidealna) byłaby analogia z obszaru medycyny, gdzie zabieg medyczny na jednej osobie z założenia może pomóc drugiej osobie, np. porównanie odebrania rodzicom prawa decyzji o szczepieniu własnych dzieci do odebrania rodzicom prawa decyzji o poddaniu swojego dziecka zabiegowi pobrania krwi do transfuzji dla innego dziecka lub odebrania rodzicom prawa decyzji, co stanie się z organami ich własnego dziecka po jego śmierci. Łatwo się domyślić, jaką burzę i sprzeciw wywołałaby inicjatywa przymusowego pobierania organów od zmarłych dzieci do transplantacji lub do celów naukowych, a przecież inaczej niż szczepienia ten zabieg jest wolny od ryzyka dla nieżyjącego dziecka.

2. Piętnowanie niezaszczepionego dziecka jako „zagrożenie epidemiologiczne” oznaczałoby piętnowanie każdego kierowcy jako “zagrożenie motoryzacyjne”

Faktem jest, że w przebiegu każdej infekcji, wraz z naturalnymi procesami takimi jak kichanie, kaszel czy nawet zwykłe oddychanie, dochodzi do rozsiewania zarazków. Jednak podatność na infekcje wszystkimi patogenami, również takimi jak np. wirus odry, wirus świnki, wirus różyczki czy bakterie B. pertussis jest naturalnym stanem człowieka, a bycie człowiekiem nie może być piętnowane jako „zagrożenie epidemiologiczne”. Takie wypaczenie naturalnego stanu człowieka pozwala na wprowadzenie niekończących się represji i dyskryminacji wobec każdej osoby w przypadku odmowy nawet jednego szczepienia. Do tej pory takie wypaczenie doprowadziło do wzniecenia społecznej agresji wobec garstki rodziców nieszczepiących swoich dzieci, mimo że równolegle występuje ogólnospołeczna akceptacja rezygnacji ze szczepień dla doroslych np. przeciwgrypowych wśród całego społeczeństwa a zwłaszcza wśród szczególnych grup zawodowych jak na przykład pracownicy służby zdrowia.

Wrócę do analogii motoryzacyjnej, aby pokazać, że nie ma podobieństwa między naturalnym stanem zdrowia człowieka a aspektami ruchu drogowego.

Zupełnie inną częścią życia jest świadome stawanie się kierowcą i użytkowanie wynalazków cywilizacji, jakim są drogi i samochód. Wszystkie te czynności są wynikiem woli przemieszczania się i wynikiem codziennych wyborów między najbezpieczniejszym transportem publicznym i najmniej bezpiecznym środkiem transportu czyli samochodem. Jednocześnie społeczne postrzeganie kierowcy jest zupełnym zaprzeczeniem postrzegania nieszczepionego dziecka. Żaden kierowca nie jest piętnowany jako „zagrożenie motoryzacyjne” od momentu zrobienia prawa jazdy lub zakupu samochodu, choć w każdej chwili może zmienić styl prowadzenia na “widzimisię”. Ponadto w naszym kraju nie można zmusić posiadacza odpowiednich uprawnień do rezygnacji z używania samochodu i przymusić go do korzystania z  transportu publicznego pod pretekstem “dla dobra twojego i innych”. Każdy kierowca podejmuje własne decyzje i dobiera środek transportu wg własnej indywidualnej kalkulacji korzyści i ryzyka, wybierając najczęściej wygodę i komfort w zamian za wyższe ryzyko indywidualne i zwiększenie ryzyka dla innych użytkowników dróg.

3. Nieporównywalny stosunek korzyści do ryzyka

Trudno jest doszukać się jakichkolwiek długofalowych indywidualnych czy kolektywnych pozytywów jazdy samochodem wg „widzimisię” i narażania siebie samego i innych użytkowników ruchu na ogromne ryzyko. Jazda po publicznych drogach wg „widzimisię” kierowcy jest bezdyskusyjnie zagrożeniem dla innych i wystarczy jeden pirat drogowy, aby spowodować ogromne niebezpieczeństwo dla wielu uczestników ruchu. Dlatego każdy, kto ma wolę przemieszczenia się po drogach publicznych samochodem musi akceptować i respektować reguły poruszania się po tych drogach, inaczej może zostać ukarany.

Zupełnie odwrotnie wygląda kwestia przechodzenia przez dzieci chorób określanych jako „choroby wieku dziecięcego”. Oczywiście nie ma infekcji bez ryzyka, ale używanie określenia „zagrożenie” w stosunku do np. odry, świnki, różyczki, ospy wietrznej, krztuśca jest wielką przesadą. Ponad 99% dzieci przechodzi to „zagrożenie” bez komplikacji, skąpoobjawowo a nawet bezobjawowo, pod warunkiem, że rodzice czy opiekunowie dbają odpowiednio o dziecko przed i w czasie każdej infekcji. Pozytywnym efektem końcowym naturalnej infekcji jest naturalne uodpornienie na wiele lat, a nawet dożywotnio, co daje ochronę indywidualną, ochronę osób z otoczenia, umożliwia bierne uodpornienie niemowląt przez matki i uniezależnienie od akceptacji szczepień wśród innych osób i przyszłych pokoleń (warto wiedzieć, że przynajmniej 10% osób szczepionych dwukrotnie przeciwko odrze nadal jest podatne na infekcję wirusem odry).

Jeśli ktoś nadal uważa, że analogia Marcina Waligóry jest prawidłowa, to proponuję przyjrzeć się jej spójności. Przyjmę, że według tej analogii nieszczepienie dzieci jest równoważne z jazdą wg „widzimisię” kierowcy, które jak wiadomo stanowi niebezpieczeństwo na drodze.

4. Brak spójności analogii motoryzacyjnej

W naszym kraju dominująca część populacji dorosłych jest podatna na wiele chorób, przeciwko którym szczepi się „obowiązkowo” jedynie dzieci (np. krztusiec). Nie ma obowiązku szczepień tej grupy wiekowej mimo, że w aptekach dostępne są odpowiednie preparaty (np. Adacel (http://www.sanofipasteur.pl/pdf/ADACEL_2013.pdf) i Boostrix (http://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=boostrix%20ulotka&source=web&cd=1&ved=0CCMQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.gsk.com.pl%2FDownloadProductResource.aspx%3FID%3D661&ei=8D1XT8ufDI_98QP46LmFDw&usg=AFQjCNFMooXo98kEDROw_Nh6GFRKG3rHnA) przeciwko krztuścowi). Na dzień dzisiejszy nie ma też żadnych represji za rezygnację ze szczepień przez osobę dorosłą (np. lekarzy), nie ma też inicjatyw forsujących przymus szczepienia wszystkich dorosłych. Obowiązek szczepienia dzieci wraz z represjami za nieszczepienie tylko dla tej grupy wiekowej przeniesiony na motoryzacyjną analogię bioetyka Marcina Waligóry oznacza, że część użytkowników dróg np. kierowcy do 30 roku życia muszą pod groźbą kary jeździć wg przepisów, a dominująca reszta kierowców może bezkarnie jeździć wg „widzimisię”.

Czas na zakończenie. Użycie analogii wymaga aby porównywane problemy wykazywały duże podobieństwo. W przypadku porównania nieszczepienia do wymienionych powyżej aspektów ruchu drogowego kluczowe elementy są zdecydowanie odmienne. Dlatego proponuję, aby w debacie dotyczącej etycznej, medycznej, społecznej i prawnej strony obowiązku szczepień i represji wobec nieszczepiących rodziców i nieszczepionych* dzieci porównania do aspektów ruchu drogowego były od razu odrzucane. Warto też rozważyć, czy użycie argumentów opartych na analogiach w przypadku tak kompleksowego zagadnienia  jak szczepienia ma w ogóle sens.

* Według klasyfikacji polskich sanepidów „nieszczepione” dziecko to każde dziecko, któremu brakuje przynajmniej jednej dawki wybranego szczepienia przewidzianego w najświeższym Programie Szczepień Ochronnych ogłaszanym w Komunikacie Głównego Inspektora Sanitarnego.

Justyna Socha

Źródło: http://nowadebata.pl/2012/03/14/epidemia-nietrafnych-analogii-szczepienia-a-ruch-drogowy/

Jeden komentarzy pod tekstem:

Urszula Tomicka
Proponuję zamiast wymyślać analogie i traktować je jako argument za lub przeciw, skoncentrować się na merytorycznych aspektach problemu. Śledząc dyskusje na temat szczepień dostrzegam ogromny chaos informacyjny. Adwersarze nie ustalają o jakim aspekcie rozmawiają. Czy mówimy o szkodliwości szczepionek? Czy o przymusie szczepienia? Czy rozmowa dotyczy ryzyka szczepienia lub niezaszczepienia? i tak dalej i tak dalej. Jest to niezwykle istotne o ile w dyskusji biorą ludzie dobrej woli, chcący szukać rowiązania problemu lub poszerzenia wiedzy a nie egotyczni, zakochani we własnym intelekcie, sprawni retorycznie bufoni. Przerzucanie się argumentami z dziedziny etyki, biologii, medycyny, socjologii, prawa itp. w celu udowodnienia prawidłowej odpowiedzi na pytanie szczepić czy nie szczepić jest niekończącym się procesem, wojną przynoszącą straty po obu stronach. W trakcie tego procesu umiera szybko idea rozwoju wiedzy i nauki na rzecz dobra człowieka. Ludzie, którzy chcą odpowiedzieć tak lub nie na tak złożone zjawisko, obecne na tylu płąszczyznach człowieczego życia, to najcześciej ci, którzy dzieją poglądy na własne i nieprawdziwe, którzy poczucie własnej wartości identyfikują z posiadaniem racji.
Rodzic, który staje w obliczu takiego pytania, przyglądając się takim dyskusjom staje ogłupiały. Jest manipulowany najprostrzą techniką jaką jest dezinformacja, demogogia i strach. Jeśli ma dość sił to zaczyna pytać szczegółowo a odpowiedzi na konkretne pytania wymagają konkretów. Podsumowując, jesli chcemy dojść do jakiegokolwiek porozumienia, przestańmy się posługiwać mniej lub bardziej trafnymi czy poetyckimi parabolami. Jeśli mówimy o etyce to cytujmy filozofów. Jeśli pytamy o bezpieczeństwo danej szczepionki to powołujmy się na wiedzę o wpływie poszczególnych jej składników na organizm żywy. Jeśli mówimy o ryzyku szczepienia vs ryzyku powikłań po chorobie zakaźnej to powołujmy się na dane epidemiologiczne i medyczne. Twierdzenie w jednym zdaniu, że szczepionki są dobrem ludzkości i że dobro ludzkości wymaga ofiar ponieważ choroby wieku dziecięcego są śmiertelnym zagrożeniem dla populacji to nie argument ale obelga dla inteligentnego człowieka. To hasło kiepskiej reklamy opartej na nieświadomości konsumenta.


Dr. Kulisz, Texas
Wymuszanie procedur medycznych „dla wiekszego dobra” jest tym za co Dr. Mengele byl scigany do konca zycia. A o katastrofalnych skutkach szczepien moge powiedziec jako lekarz ktory widzi takich pacjentow codziennie. Zgodnie z zasada wolnosci — kazdy czlowiek jest wolny — nie jestem przeciwko szczepieniom. JESTEM PRZECIWKO PRZYMUSOWYM SZCZEPIENIOM.
http://www.youtube.com/watch?v=bBZ1G-FHz38


Bill Gates opowiada o szczepieniach na zamkniętej dla szerokiej publiczności konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii (fragment):
„Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”.
Bill Gates i depopulacja ziemi.
https://www.youtube.com/watch?v=Mm6RQqbKUN0

„Widzimy teraz, że istnieje rodzaj pomocy zagranicznej, realizującej się poprzez szczepienia i leczenie AIDS, które są niesamowicie efektywne. One wszystkie skupiają się na ratowaniu życia. I dobrą wiadomością jest to, że dokonując tych przełomów populacja w kraju spada. [Bill Gates dla CNN]”
Bill Gates i skuteczne techniki depopulacji.
https://www.youtube.com/watch?v=TzPiX5abxJ8


Zobacz na:
Odporność Stada
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1745.0
PRZECIWCIAŁA = ODPORNOŚĆ?
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=2226.0
: Odp: Debata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki
: BladyMamut (Mon) 27.04.2015, 11:38:28
Szczepionki vs Samochody.
https://www.youtube.com/watch?v=wh3rw0BsJ1c