Author Topic: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa  (Read 5002 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« on: (Sat) 19.04.2014, 12:45:30 »
Chazarska konspiracja, która rządzi światem (polskie napisy):
https://vimeo.com/37080364

Chazaria to imperium wymazane z historii. Oglądając ten film musimy pamiętać że Syjoniści to nie Żydzi tylko dawni Chazarowie - "Ludzie Węże" jak siebie nazywali......
W filmie przewija się wiele wątków dotyczących Syjonizmu. Oglądając ten film musimy pamiętać że Syjoniści to nie Żydzi tylko dawni Chazarowie - "Ludzie Węże" jak siebie nazywali, bardzo eufemistyczne określenie. Chazarowie pochodzą z prostej linii Sumeru skąd linie rodowe "wężowych ludzi" rozlały się po całym świecie siejąc terror i zamęt aż po dzień dzisiejszy. W filmie nie ma może zbyt wiele o historii, jednak stanowi on połączenie dzisiejszej sytuacji na świecie z realizacją założeń Syjonizmu zawartych w "Protokołach Mędrców Syjonu".
Zanim uzurpowali sobie żydowską religię i nazwali siebie "Żydami" w ósmym stuleciu N.E. nazywali siebie "Wężowymi Ludźmi." Określenie "Żyd" nawet jeszcze nie istniało.
Cytując Protokoły Mędrców Syjonu: "Cała długa ścieżka którą podążaliśmy zmierza teraz ku zakończeniu Symbolicznego Węża którym symbolizujemy nasz lud.
Tylko KTO właściwie symbolizuje swoich ludzi za pomocą Węża?
Byli wojowniczym plemieniem które żyło głęboko w sercu Azji i byli tak wojowniczy, że nawet Azjaci wygnali ich z Azji do Europy Wschodniej i Centralnej.
Obecnie społeczność żydowska składa się z 85% do 92% Aszkenazyjczyków i tylko 15% do 8% Sefardyjczyków (zależnie od źródła informacji).

palestyna.wordpress.com
Kilka dni temu, a więc w połowie miesiąca lutego, zadzwonił do mnie mój dobry znajomy. Po grzecznościowych powitaniach, w których jak zwykle trzeba koniecznie zapytać o zdrowie i samopoczucie piękniejszej połowy, mój przyjaciel z ledwie hamowanym entuzjazmem oznajmił, że właśnie dowiedział się z jakiejś internetowej publikacji o istnieniu Chazarów. Entuzjazm brał się głównie z nowo nabytej wiedzy, że dzisiejsi Żydzi dzielą się na Sefardyjczyków oraz Aszkenazyjczyków i że tylko ci pierwsi pochodzą z Judei. Aszkenazyjczycy bowiem nie mają nic wspólnego z Semitami, choć również podają się za Żydów.


Mówiąc szczerze wcale mnie rozgorączkowanie kolegi nie zdziwiło, bowiem doskonale pamiętam, jak coś ze dwa lata temu omal nie spadłem z krzesła, kiedy sam odkryłem tę prawdę o dzisiejszej społeczności żydowskiej. I, jak się nad tym dobrze zastanowić, to faktycznie, wiedza o Chazarach nie jest specjalnie eksponowana, choć swego czasu stworzyli całkiem silne państwo i, w związku z tym, odcisnęli swe piętno na przyszłych pokoleniach. Rzecz w tym, że to piętno odczuwamy do dziś, i to, niestety, w coraz straszniejszej formie. Dlatego też nauczyciele nie uczą dzieci w szkołach historii Chazarów, bowiem, jak sądzę, sami mało lub nic nie wiedzą o tym temacie. Co prawda w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1995 roku jest krótka wzmianka o Chazarach, ale już Internatowa encyklopedia „WIEM” jest znacznie bardziej ogólnikowa. Poza tym to ostatnie źródło wiedzy świadomie lub nie kłamie na temat pochodzenia Aszkenazyjczyków, ale o tym to za chwilę. Problem oczywiście w tym, że na przestrzeni wieków wiedza ta musiała być świadomie ukrywana, tak, że dziś nawet nauczyciele jej nie znają. I, jak zawsze w takich wypadkach, musi być powód, dla którego tak się dzieje. Ale, zacznijmy od początku.

Skąd Chazarowie biorą swe korzenie, dziś już nie bardzo wiadomo, choć większość znawców tematu zgadza się, że przybyli gdzieś ze środkowej Azji. Ogólnie określa się ich jako ludy Ugrofińskie lub Mongolsko – Tureckie. Byli ponoć wyjątkowo znienawidzeni w swym pierwotnym miejscu zamieszkania i w związku z tym, w wyniku nieustannych wojen z sąsiadami, zostali zepchnięci na zachód, w kierunku budzącej się do życia Europy. Na swej drodze do nowej ojczyzny nie szczędzili nikogo, utrzymując się z rozboju oraz haraczów, co, zdaje się, było ich nie tyle drugą, co pierwszą naturą. Kiedy dotarli do brzegów Morza Czarnego zorientowali się, że okoliczne plemiona nie są zorganizowane w jakąś państwową jedność i w związku z tym, stanowiące łatwą zdobycz. I tak też się stało, w stosunkowo krótkim czasie Chazarowie podbili dwadzieścia pięć lokalnych plemion, zajmujących się głównie uprawą roli i łowiectwem a nie wojaczką i dlatego nietrudnych do ujarzmienia.

Około roku 1000 A.D. Chazarowie tworzyli już silne państwo pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, w rzeczy samej największe oraz najbogatsze we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów.

W sprawach religijnych, Chazarowie byli przykładowymi poganami, choć wyróżniała ich wyjątkowa gorliwość w czczeniu fallusa. Doszło nawet do tego, że choć było to plemię wyjątkowo agresywne, to kult siusiaka zaczął stopniowo podkopywać jego zdolności bojowe jak i rozkładać moralnie warstwy przywódcze. W tej sytuacji, aby zapobiec dalszej degeneracji swego narodu, w roku 730 A.D. chan Bulan zdecydował, że konieczne są głębokie zmiany. I tak, w ramach odbudowy plemiennego morale, Bulan zaprosił do Itil, stolicy Chazarii położonej przy ujściu Wołgi, przedstawicieli religii chrześcijańskiej (przybyłych z niedalekiego Bizancjum), islamskiej oraz talmudycznej. Każdy reprezentant wyznaniowy przedstawiał swe wierzenia a potem nastąpiła ponoć długa dysputa, mająca na celu przekonanie chana Chazarii, że to właśnie ta a nie inna religia jest słuszna czy też prawdziwa. Jedne źródła mówią, że w rezultacie polemiki chan Bulan zdecydował, że jego ludzie powinni przyjąć wiarę talmudyczną. Inne twierdzą, że kuty na cztery nogi władca Chazarów zorientował się, iż z jednej strony, Talmudyzm był tolerowany tak w krajach islamskich jak i w Bizancjum, a z drugiej, dawał religijną niezależność od sąsiadów, co znaczyłoby, krótko mówiąc, że u podłoża wyboru religii talmudycznej leżały względy polityczne. Są też znawcy tematu, którzy twierdzą, że najbardziej chanowi Chazarów spodobało się w wierzeniach Hebrajczyków to, iż ich Bóg Jahwe obiecał im panowanie nad światem, czyniąc z nich tzw. „naród wybrany.” Tak czy inaczej, przyjął religię Hebrajczyków jako swoją własną, a z nim, chcąc czy też nie, zmuszeni byli zrobić to samo wszyscy notable chazarscy, których było wtedy około 4 tysięcy. Swoją drogą musiało to wyglądać nieco zabawnie, kiedy tak wielka liczba chłopów chodziła kilka dni okrakiem po przymusowym obrzezaniu.

Sam fakt masowej zmiany obowiązującej religii nie jest czymś nowym, wszak Polanie za panowania Mieszka I przyjęli od Czechów chrześcijaństwo. Niemniej pozostali Polanami a nie zaczęli udawać, że od teraz są Czechami albo, na przykład, Germanami. Natomiast w wypadku Chazarów, wraz ze zmianą wierzeń nastąpiło coś wręcz zdumiewającego: otóż chan Bulan postanowił, że Chazarowie są tzw. 13 zaginionym plemieniem hebrajskim czy też od tego czasu powinni za takowy uchodzić. Taki rozwój wypadków zdawałby się jednoznacznie wskazywać na to, że u podłoża zmiany religii leżało jednak przeświadczenie, że kiedyś Hebrajczycy będą panować nad światem.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, która to tak bardzo wstrząsnęła mym znajomym.

Otóż do dziś społeczność żydowska, jak świat długi i szeroki, dzieli się na dwie główne grupy: Aszkenazyjczyków oraz Sefardyjczyków. Ci pierwsi nie mają nic wspólnego z narodem semickim, jakim są Sefardyjczycy, bowiem, jak to już wyjaśniłem, są potomkami Chazarów.

Zaś co do samych Sefardyjczyków to są to potomkowie Izraelitów, z Judei, których to tak surowo potraktował Hadrian, cesarz rzymski (76 – 138). Otóż w roku 132 A.D. Szymon Bar Kosiba stanął na czele ostatniego powstania Hebrajczyków (Bar Kochba) przeciwko rzymskim okupantom. Po początkowych sukcesach przyszedł czas porażki, zburzenia Jerozolimy (na jej miejsce Hadrian kazał wybudować nowe miasto Aelia Capitolina) oraz ostatniej walki w twierdzy Betar, w 135 roku, gdzie wraz z Szymonem Bar Kosibą zginęli niemal wszyscy obrońcy. Ostateczną represją rzymską był finalny rozdział Diaspory (z hebrajskiego Galut) czyli przymusowe wygnanie, które zaczęło się w roku 70 n.e. Stąd właśnie brały swój początek kolonie hebrajskie w rejonie basenu morza Śródziemnego. Jedna z nich została założona w Hiszpanii, gdzie doczekała się okresu rozkwitu aż do czasu kolejnego wypędzenia w roku 1492. I to właśnie tych potomków Izraelitów, posługujących się językiem ladino, który był mieszaniną dialektu kastylijskiego oraz zapożyczeniach z hebrajskiego, nazywamy dziś Sefardyjczykami.

Natomiast Aszkenazyjczycy pochodzą w prostej linii od Chazarów i ich językiem był i jest Jidysz (żargon), czyli mieszanina języka germańskiego, słowiańskiego, tu i tam przetykana hebrajskim. I bodajże największym nieporozumieniem w historii Polski jako kraju jest przekaz, że większość polskich Żydów przybyła z zachodniej Europy, gdzie byli systematycznie prześladowani. To znaczy fakt prześladowania Izraelitów nie podlega najmniejszej dyskusji, byli wypędzani bodajże ze wszystkich krajów Europy z wyjątkiem Polski, niemniej Sefardyjczyków było w naszej ojczyźnie akurat niewielu. Tak się bowiem składa, wbrew popularnym wierzeniom, że wypędzeni z Hiszpanii Sefardyjczycy osiedlili się we Włoszech, Portugalii, Anglii oraz Holandii. Natomiast, żeby zrozumieć masowy napływ Chazarów na tereny polskie, trzeba znowu cofnąć się do historii.

Otóż na początku VI wieku n.e. dzisiejsze tereny Rosji europejskiej były w posiadaniu szczepów Germańskich, przybyłych tu z dalekiej Danii oraz południowej Skandynawii. Po ciężkich walkach z Mongołami (Madziarami) doszli oni aż do Donu, który to obszar nazywali wtedy „Wielką Szwecją” i który na południu opierał się o państwo Chazarów. Wtedy też po raz pierwszy pojawiło się słowo „Rus”, pochodzące ze szczepu Alansów, od wiodącego rodu zwanego Ruhs – As. Wysocy, germańscy blondyni nazywali siebie Waregami, a w reszcie Europy znani byli pod nazwą Wikingów. Po kilku spokojnych latach, nagle i bez ostrzeżenia, Chazarowie uderzyli na Waregów, spychając ich na Północ. W odpowiedzi na atak, wkrótce przybyły ze Skandynawii drużyny Wikingów, niosąc pomoc oblężonym braciom. W roku 964 A.D. władcą Rusi został Świętosław, który pomimo młodego wieku był już znanym powszechnie jarlem, nieustraszonym w boju, a jednocześnie przebiegłym i mądrym. Jako pierwszy cel swego panowania wyznaczył sobie pokonanie Chazarów, płacąc im w ten sposób pięknym za nadobne. I tak, w roku 965, wojownicy Ruscy wraz z Wikingami pod dowództwem Świętosława runęli na południe jak grom z jasnego nieba i wkrótce doszczętnie rozgromili armię Chazarską. Zwycięstwo było tak totalne, że od tego czasu Chazaria przestała istnieć, a niedobitki rozproszyły się po wschodniej i centralnej Europie i odtąd znani byli tam jako Aszkenazyjczycy a w Polsce Żydzi. Duża grupa Chazarów, która upodobała sobie dzisiejsze tereny Niemieckie, wkrótce zyskała sobie opinię najlepiej zorganizowanych oraz najzamożniejszych i to właśnie od nich pochodzi nazwa Aszkanaz – z hebrajskiego Germanie.

Tak więc masy polskiego Żydostwa, szczególnie te na wschodzie kraju, w prostej linii pochodzą ze szczepów Ugrofińskich, które kiedyś zamieszkiwały tereny Azji. Natomiast jest prawdą, że z Izraelitami łączy ich wspólna religia, a mianowicie judaizm, ale oprócz tego nic więcej. I co ciekawe syjonizm, czyli ideologia narodowego odrodzenia Hebrajczyków, powstał właśnie w kręgach Aszkenazyjczyków, choć mają oni takie prawo do Palestyny jak Warszawiacy do Kalifornii.
Nie od rzeczy będzie także przypomnienie, że obecnie społeczność żydowska składa się z 85% do 92% Aszkenazyjczyków i tylko 15% do 8% Sefardyjczyków (zależnie od źródła informacji).

Natomiast co do samych Chazarów, to choć niewiele po nich zostało w sensie cywilizacyjnym, niemniej w jednej dziedzinie okazali się prawdziwymi mistrzami. Otóż opanowali trudną sztukę handlu niewolnikami niemalże do perfekcji, w związku z czym jeszcze do niedawna zarzut, że obrót żywym towarem był domeną żydowską, ma, jak się wydaje, pewne pokrycie w historii.

Podobnie zresztą dzieje się z legendarną już orgiastycznością hollywoodzką – jak się zdaje kult fallusa, pomimo zmiany religii na judaistyczną, jednak nie poszedł w zapomnienie.

Zbyszek Koreywo


Chazarskim tropem
Od dawna twierdzę, że historia jako nauka podporządkowana jest polityce. Szczególnie dotyczy to dziejów najnowszych, ale nie tylko. Również wydarzeniom odleglejszym czasowo, a pisząc dokładniej: niektórym naukowym teoriom, które są z nimi związane, grozi celowe zepchnięcie w otchłań niepamięci. Bo są niewygodne, niepoprawne, wręcz groźne dla możnych tego świata. Jedna z takich teorii, nie pozbawiona kontrowersji, lecz prawdopodobna, dotyczy pochodzenia większości europejskich Żydów, których potomkowie oprócz naszego kontynentu zamieszkują obie Ameryki, Australię oraz Izrael. W tym ostatnim do dnia dzisiejszego tworzą warstwę rządzącą państwem. Mówiąc wprost, chodzi o etnogenezę Aszkenazyjczyków.

We wczesnych wiekach średnich na euroazjatyckich stepach rozciągających się od Wołgi , Morza Kaspijskiego i Kaukazu pojawiły się bitne plemiona chazarskie. Był to koczowniczy lud turecki ( a raczej turecko-tatarsko-mongolski), który wkrótce częściowo osiadł na roli. W VIII w. Chazarowie tworzyli już dobrze zorganizowany organizm państwowy obejmujący swym zasięgiem Krym i północne obrzeża Morza Czarnego po rzekę Dniestr. Prawdziwe imperium: od Kaukazu po tereny współczesnej Mołdawii! Pośrednicząca w wymianie handlowej między Wschodem i Zachodem Chazaria była rządzona przez chana (kagana), pod władzą którego znajdowały się trzy główne prowincje, siedem zależnych królestw oraz siedem plemion lennych. Wśród lenników plemiennych dominowali Słowianie oraz ludy fińskie.

Pierwotnie Chazarowie byli pogańskimi szamanistami, później zdawało się, że przyjmą islam, ostatecznie jednak przeszli na… judaizm, który stając się religią państwową ogarnął również prosty lud. Stali się „chazarskimi Żydami”, chociaż – nie zapominajmy – w chanacie mieszkali również „Żydzi-semici” uciekający przed władzą Bizancjum i muzułmanami.

Przybywający wraz z nimi rabini stali się duchowymi przewodnikami Chazarów. Świadczą o tym chociażby prace wykopaliskowe Murada Magomedowa w Belendjerze i Semenderze (dawnych chazarskich miastach nad Morzem Kaspijskim). Uczony ten odkrył nie tylko groby chanów, ale i symbol ich władzy: sześcioramienną gwiazdę.

Zjudaizowani Chazarowie, dominujący oczywiście liczebnie nad semickimi uciekinierami, stanowili groźnych przeciwników dla swych sąsiadów. Wojowali z Bizancjum, przedsiębrali łupieżcze, wyjątkowo okrutne wyprawy na tereny czysto słowiańskie. Echa tych eskapad długo jeszcze pobrzmiewały w ruskich i rosyjskich legendach. Wspominały one o pełnych dramatyzmu bojach z „Wielkim Żydowinem”. Nie mógł być nim z oczywistych względów „Żyd-semita”, lecz chazarski konwertyta. Być może późniejszy niechętny stosunek wielu Rosjan i innych wschodnich Słowian do Żydów był następstwem utrwalonych w ludowej pamięci wydarzeń sprzed ponad 1000 lat. Wszak w historii nic się nie dzieje bez przyczyny.

Etniczne skutki budzących grozę rajdów były oczywiste. Pojmanych mężczyzn napastnicy sprzedawali w niewolę, natomiast Słowianki stawały się chazarskimi nałożnicami lub – po przejściu na judaizm – żonami. Tłumaczyłoby to współczesny antropologiczny obraz potomków europejskich Żydów, wśród których nie dominuje typ semicki (jego cechy są co najwyżej w niektórych przypadkach mniej lub bardziej wyeksponowane) a turecko-tatarsko-słowiański.

Sprawa zasadnicza: co się stało ze zjudaizowanymi Chazarami? Czy tak silne, żywotne plemię mogło rozpłynąć się we mgle ? Cóż, w II połowie X w., mniej więcej w czasach chrztu Polski, państwo chazarskie zostało rozbite przez księcia kijowskiego Światosława. Tytułem rewanżu Słowianie popędzili wielu Chazarów na Ruś . Reszta dołączyła do współbraci później, uciekając przed hordami Czyngis Chana na ziemie polskie, rusko-litewskie, węgierskie i dalej.

W ten sposób stali się europejskimi Żydami.

Jest rzeczą otwartą jak długo zachowali niektóre obyczaje chazarskie, czy ogólniej świadomość swego pochodzenia. Albo jak mocno utrwalił się w nich żal lub wręcz nienawiść do sprawców upadku Chazarii. Czy były to uczucia stałe, podświadomie rzutujące na ich stosunek do sukcesora Rusi Kijowskiej aż do czasów współczesnych? Ciekawe pytanie, ale nie śmiem na nie odpowiedzieć.

Wersja o chazarskim pochodzeniu europejskich Żydów (Aszkenazyjczyków) ma swoich zwolenników. Przede wszystkim od dawna skłaniało się ku niej wielu uczonych i publicystów rosyjskich.

Na Zachodzie natomiast przetarł jej drogę nie kto inny jak Artur Koestler. Autor „Ciemności w południe” napisał był prawie 30 lat temu książkę „The thirteenth Tribe: The Khazar Empire and Its Heritage”, w której udowadniał, że Chazarowie byli antenatami Aszkenazyjczyków, czyli stali u źródeł europejskiego żydostwa. Wspierał tym samym wcześniejsze ustalenia mieszkańca Izraela Natana M. Pollocka.

Ten tłumacz naukowych tekstów i korektor w firmie wydawniczej poświęcił 40 lat życia na udowodnienie tezy, że 6 z 10 żydowskich mieszkańców Izraela i 9 z 10 Żydów mieszkających w Europie i obu Amerykach ma korzenie chazarskie, a nie semickie.

Jako ciekawostkę podam, że według ustaleń Pollocka nazwiska: Halperin, Alpert, Halpern, Galpern itd.- tak częste wśród europejskich Żydów – świadczą o chazarskim rodowodzie ich nosicieli (np. „Alper” w języku chazarskim oznacza „śmiałego rycerza”; miano to chan przyznawał szczególnie wybijającym się wojownikom). Podobnież: Kaplan, Caplon, Koppel itd. („Kaplan” oznacza „dzikiego jastrzębia”) oraz – co oczywiste – Kogan, Kagan, Kaganowicz.

We wrześniu 1966 r. Pollock postanowił oficjalnie uczcić 1000-lecie żydowsko-chazarskiego przymierza. Nie zgodziły się na to izraelskie władze między innymi dlatego, że teorię o chazarskim, to jest nie palestyńskim pochodzeniu europejskich Żydów, podjęli Arabowie. Naprawdę nikogo z oficjeli nie obchodziło, czy Pollock ma rację czy też mija się z prawdą.

Po raz kolejny polityka nie pozwoliła historii wybić się na niepodległość.

A tak przy okazji: ciekawe, co by napisali publicyści „Gazety Wyborczej” gdyby okazało się, że rzekomi polscy antysemici są w istocie nieszkodliwymi anty-Chazarami?!
Dariusz Ratajczak


Niepewne pochodzenie Żydów
Historycy starają się ustalić genetyczne pochodzenie Żydów. Spekulacje w tej sprawie sięgają przodków Abrahama i niektórzy uważają, że słowo „Abraham” składa się z dwóch części. Mianowicie „a”, co znaczy w sanskrycie „nie”,  przed słowem „braham” ma znaczyć „nie Bramin”, czyli członek niższej kasty hinduskiej.

Jak wiadomo, w religijnej tradycji żydowskiej Żydówka zawsze rodzi Żyda, bez względu na tożsamość ojca. Nieraz miało to zły wpływ na moralność, tak że wielu Żydów, którzy pochodzą z ziem słowiańskich, ma geny Słowian. Podobnie jak Niemcy, zwłaszcza w Bawarii, mają turkmeńskie geny Awarów, którzy po klęsce w walkach przeciwko Słowianom uciekli pod opiekę króla Franków i założyli marchię pod nazwą „Awaria”. Słowo to z czasem zostało zmienione na „Bawaria”. Mimo tego, za przykładem Żydów Niemcy chełpili się wyższością rasową, zwłaszcza nad Słowianami.

Wiadomo, że w połowie ósmego wieku przywództwo Chazarów, z pochodzenia Turkmenów, zamieszkałych nad deltą rzeki Wołgi, ze stolicą mieście Itel, nawróciło się na judaizm i sprzedawało żydowskim handlarzom niewolników, dostarczanych przez Żydów Maurom na rynek w mieście Kordoba w Hiszpanii. Wkrótce później pojawiła się w listach handlarzy niewolników nazwa Polski jako „Nowego Kanaanu”, na pamiątkę podboju w starożytności i zniewolenia przez Hebrajczyków, mieszkańców starożytnego Kanaanu w Palestynie.

Obecnie profesor historii uniwersytetu w Tel Awiwie, Szlomo Sand, opublikował książkę pod tytułem: „  The Invention of the Jewish People”, („Wymysł istnienia narodu żydowskiego ”), w której to książce autor udowadnia, że wielka część Żydów Chazarów osiedliła się na Ukrainie, Litwie i w Polsce, gdzie byli podstawową częścią ludności żydowskiej, która w Polsce korzystała z autonomii opartej na Statutach Kaliskich z 1264 roku. Ludność ta z czasem stała się trzonem kultury żydowskiej w Europie. Żydzi w Polsce żyli według praw Talmudu.

W Polskiej Rzeczypospolitej przed rozbiorami mieszkało 80% wszystkich Żydów na świecie. Uważa się, że Polska uratowała Żydów przed wymarciem i że na ziemiach polskich uformowała się nowoczesna żydowska tożsamość narodowa. Według profesora Szlomo Sanda większość żydowskich przybyszów do Palestyny nie ma genów semickich, ponieważ przeważają wśród nich geny Chazarów. Ironią losu jest fakt, że obydwie grupy etniczne, tak Niemcy jak i Żydzi, mają poważny wkład genów azjatyckich Turkmenów.

Brak genetycznego związku wielkiej części Żydów w Izraelu z rasą semicką pochodzi od faktu, że genetycznie nie są oni potomkami starożytnych mieszkańców Palestyny. Dlatego profesor Szlomo Sand kwestionuje uzasadnianie państwa izraelskiego na Bliskim Wschodzie dziedzictwem po przodkach. Natomiast profesor Sand rozpowszechnia swój program szerzenia demokracji i integracji Żydów z Arabami.

Książka profesora Sanda ukazała się po hebrajsku w 2008 roku i była bestsellerem w Izraelu, a opublikowana po francusku w marcu 2009 była bestsellerem we Francji, gdzie otrzymała prestiżową nagrodę „Aujourd’hui” jako książka historyczna. Obecnie książka ta jest tłumaczona na kilkanaście języków, pewnie i na polski [w Polsce książka Szlomo Sanda ukazała się w 2011 r. pod tytułem: '  Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski ' - przyp. WP]. Autor podróżuje w USA z wykładami na jej temat.

Profesor Sand twierdzi, że wpływ genetyczny Chazarów prawdopodobnie dominuje wśród ludności żydowskiej w Palestynie, która była zmuszana, za pomocą pogromów, do wyjazdów po wojnie z państw satelickich do Palestyny, w okresie, kiedy Stalin tworzył tam państwo Izrael, po zainicjowaniu w Narodach Zjednoczonych, w marcu 1947, pierwszych oficjalnych żądań o uznanie państwa Izrael przez ONZ. Historyk żydowski, Roman Brackman pisze, że wczesny Izrael był „nieudanym satelitą Stalina”.

W 1976 roku Artur Koestler opublikował książkę pod tytułem: „Trzynaste Plemię”, w której napisał, że Żydzi stanowią „pseudo-naród” oparty na mylnej tradycji, uformowany pod wpływem Talmudu. Naturalnie książki Koestlera i Sanda są ostro atakowane przez zwolenników stosowania talmudycznych przepisów, zwłaszcza w stosunkach Żydów z nie-Żydami.

Krótko przed publikacją książki Koestlera Arabia Saudyjska żądała uznania syjonizmu przez ONZ jako programu i systemu bezprawnego, ponieważ był to system stworzony przez nie-semickich Żydów, nie mających według Arabów żadnych praw dziedzicznych do Palestyny. Niepewne pochodzenie Żydów w Izraelu dodatkowo kompromituje obecne nieludzkie traktowanie Palestyńczyków przez władze izraelskie. Niestety obecnie Arabowie palestyńscy są traktowani podobne do traktowania Żydów w gettach przez Niemców w czasie wojny.
Iwo Cyprian Pogonowski
pogonowski.com
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:20:05 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #1 on: (Sat) 19.04.2014, 12:46:14 »
Research Article The Missing Link of Jewish European Ancestry:Contrasting the Rhineland and the Khazarian
Hypotheses
"Brakujące ogniwo pochodzenia żydostwa europejskiego: konkurencja hipotezy „nadreńskiej” i „chazarskiej”"


http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2013/03/1208-1092.pdf



Poniżej przedstawiony skrót z raportu o wynikach badań genotypu chazarskiego jest cennym materiałem. Przy właściwym opracowaniu przedstawionych w nim danych, daje nam do ręki oręż pozwalający na rzeczową selekcję „ziarna” i „plew”. Przeprowadził go co prawda zespół chazarski w Johns Hopkins University Bloomberg School of Public Health, Baltimore, MD, USA, oraz McKusick-Nathans Institute of Genetic Medicine, Johns Hopkins University School of Medicine, Baltimore, MD, USA. Ale otrzymujemy prezentację wyników badań genetycznych. Przy zebraniu odpowiednio aktywnej i fachowej grupy Polaków, jesteśmy w stanie poznać przeróżnych przebierańców bez wróżenia z kart.

Pełny tekst w oryginale z tablicami wyników w pliku pdf do pobrania tutaj: 1208.1092

Skrót w języku polskim poniżej:


Sprawa korzeni żydostwa była przedmiotem sporów przez ponad 2 wieki, a obecnie zdaje się mieć swoje rozwiązanie. Hipoteza „nadreńska” (“Rhineland Hypothesis”) zakłada, że żydzi z Europy wschodniej wywodzą się z małej grupy niemieckich żydów, którzy emigrowali na wschód i szybko wzrastali liczebnie.

Z drugiej strony hipoteza „chazarska” zakłada, że żydzi wschodnioeuropejscy pochodzą od plemion judejskich, które dołączyły do Chazarów, mieszaniny klanów plemiennych Turków, jakie osiadły na Kaukazie w pierwszych wiekach po Chrystusie i przyjęły judaizm w VIII wieku.

(…)

Wiele badań genetycznych starało się położyć kres konkurencji tych dwóch hipotez, ale dostarczyło wyniki nie pozwalające na jednoznaczne wnioski. Część badań wskazało na podobieństwo między żydami wschodnimi a narodami Bliskiego Wschodu, jak Palestyńczycy (Hammer et al. 2000; Nebel et al. 2000; Atzmon et al.2010), inne wskazały na związek z narodami mieszkającymi na Kaukazie (Behar et al.2003; Levy-Coffman 2005; Kopelman et al. 2009). Jest też grupa badań, jakie wskazują na związki z narodami Europy południowej, jak Włosi (Atzmon et al. 2010; Zoossmann-Diskin 2010).

Większość z zacytowanych badań zrobiono w erze sprzed powszechnego użycia metody genomów, z zastosowaniem markerów dziedziczenia po jednym z rodziców, a zakres badań dotyczył różnych populacji, co sprawia że trudno jest porównywać otrzymane wyniki. Najnowsze badania w oparciu o metodę pełnego genomu wskazują na wysokie podobieństwo genetyczne żydów europejskich do narodów: druzyjskiego, włoskiego i Europy wschodniej  (Atzmon et al. 2010; Behar et al. 2010).

(…)

Materiał badawczy i metody

Podstawa badań: baza badawcza zawiera próbki od 1287 osób nie powiązanych ze sobą związkami rodzinnymi z 8 żydowskich i 74 nie-żydowskich populacji poddanych genotypowaniu, w wyniku czego otrzymano ponad 531.315 autosomalnych polimorfizmów jednego nukleotydu (SNP).

(…)

W obiegowym pojęciu, żydzi ze wschodniej i środkowej Europy określani są synonimem – żydzi aszkenazyjscy i uważani są za jeden podmiot (Tian et al. 2008; Atzmon et al. 2010; Behar et al. 2010). Jednakże to określenie jest mylące, gdyż hebrajskie słowo „aszkenaz” stosowało się do Niemiec w średniowiecznej literaturze rabinicznej, stąd czyni to swój wkład do przyjęcia poglądu, że współczesne wschodnioeuropejskie żydostwo pochodzi znad Renu. Dlatego zrezygnowano z użycia określenia „żydzi aszkenazyjscy”. Da się tę grupę podzielić z grubsza na żydów wschodnich (Białoruś, Łotwa, Polska, Rumunia) oraz środkowoeuropejskich (Niemcy, Holandia, Austria).

(…)

Wyniki wszystkich testów typu PC (tablica 3, S2-3) wskazują, że ponad 70 % żydów europejskich oraz niemal wszyscy z Europy wschodniej mają geny żydów ormiańskich, gruzińskich oraz azerskich z gromady ludów zamieszkałych w obszarze Kaukazu (tablica 3, S3).

Ok. 15 % żydów z Europy środkowej ma geny druzyjskie, a reszta cypryjskie. Wszyscy żydzi europejscy mają genotyp różniący ich od związków z Bliskim Wschodem. Mocnym dowodem na poparcie hipotezy chazarskiej jest genetyczne powiązanie żydów europejskich z ludami, które zamieszkują na zewnętrznych kręgach starodawnej Chazarii: Ormian, Gruzinów oraz Azerów (tablica 1).

Wobec faktu, że ludy kaukaskie pozostawały w izolacji w rejonie Kaukazu oraz z braku dowodów na to, że ludy kaukaskie odbywały jakieś masowe akcje przesiedleńcze do Europy wschodniej lub środkowej przed upadkiem Chazarii (Balanovsky et al. 2011), te odkrycia pozwalają zakładać wspólne pochodzenie żydów europejskich i ludów na Kaukazie.

W celu dokonania oznaczenia biogeograficznego miejsca pochodzenia ludu, Novembre et al. (2008) zaproponował użycie metody opartej na teście PCA, co pozwala na określenie w promieniu kilkuset kilometrów.

Zastosowaliśmy tę metodę modyfikując jej użycie poprzez podwójny system weryfikacyjny, aby zmniejszyć ryzyko wypaczeń wyników badania próbek. Aby dokonać sprawdzenia trafności wybranej metody, najpierw spróbowaliśmy zidentyfikować biogeograficzne pochodzenie narodu druzyjskiego (Hitti 1928). Znaleźliśmy w ten sposób koordynaty następujące: 38.6±3.45° N, 36.25±1.41° E (tablica S4) na Bliskim Wschodzie (tablica S1). Połowa Druzów ma ścisłe związki genetyczne z ludami zamieszkałymi w płd-wsch. Turcji, pozostała część rozrzucona jest na obszarze płn. Syrii i Iraku. Te wyniki zgadzają się z odkryciami Shlush et al.(2008), podczas których stosowano metodę analizy mtDNA.

(…)

Europejscy żydzi powinni być umiejscawiani na Bliskim Wschodzie wg hipotezy nadreńskiej lub w rejonie między Bliskim Wschodem a Kaukazem wg hipotezy chazarskiej.

Chociaż geograficzny rodowód europejskich żydów różni się wynikami w relacjach do różnych innych narodów (tablica 4, S5), wyniki wszystkich badań schodzą się w jeden wniosek, związek z południową Chazarią położoną na obszarze współczesnej Turcji, Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu (tablica 1). Najmniejsze odchylenia od tego obrazu w zakresie koordynatów geograficznych uzyskano w przypadku mieszaniny genetycznej z Ormianami w stosunku do zarówno wschodnich (38±2.7° N, 39.9±0.4° E), jak też środkowo-europejskich żydów (35±5° N, 39.7±1.1° E) (tablica 4). Co ważne, centralne koordynaty żydów z Europy wschodniej leżą 560 km od południowych granic Chazarii (42.77° N, 42.56° E) w pobliżu miasta Samandar – stolicy Chazarii od 720 do 750 r.n.e. (Polak 1951). Wschodnioeuropejscy żydzi byli ściśle powiązani genetycznie z żydami z Europy środkowej we wszystkich badaniach.

(…)

Wschodnioeuropejscy żydzi są jedną z najczęściej badanych grup etnicznych, szczególnie w zakresie badań chorób, w związku z istnieniem przesłanki o ich wysokim stopniu endogeniczności (chów wsobny – przypis). A zatem wg hipotezy nadreńskiej, zarówno żydzi wschodni, jak i z Europy środkowej są genetycznie bardzo niepodobni do sąsiadujących z nimi narodów, są zaś podobni do ludów z Bliskiego Wschodu. W odróżnieniu od tego poglądu, zdaniem hipotezy chazarskiej, różne społeczności żydowskie są bardzo heterogeniczne, co jest skutkiem wymieszania się z narodami kaukaskimi i powoduje posiadanie domieszki genowej tych populacji. Przebadaliśmy poziom endogeniczności żydów poprzez ocenę występowania cechy długości allelu (ASD) między społecznościami euroazjatyckich żydów. Porównaliśmy również różnice allelów metodą ASD między żydami a ich nie-żydowskimi sąsiadami – ludami z Kaukazu i Bliskiego Wschodu.

(…)

W końcu przeprowadziliśmy analizę dziedziczenia po jednym z rodziców na podstawie metod mtDNA oraz Y-chromosomu, porównując częstotliwość występowania zbieżności haplogrupy między żydami europejskimi a innymi ludami. Hipoteza nadreńska wskazuje na bliskowschodnie pochodzenie europejskich zydów zarówno od przodków ze strony ojca, jak i matki, natomiast hipoteza chazarska przedstawia źródło pochodzenia z Kaukazu z dodatkiem genów z Europy południowej oraz Bliskiego Wschodu w związku z migracjami z Bizancjum i Kalifatu. Ze względu na to, że judaizm był dziedziczony po matce dopiero od III wieku n.e.  (Patai and Patai 1975), uznajemy że test mtDNA wskazać może silniejsze miejscowe podstawy ustaleń wg genotypu żeńskiego niż metoda Y-chromosomu. Podobieństwa haplogrupy między żydami europejskimi a innymi narodami zostały zakropkowane jako gorące miejsca na mapach ukazujących namiary geograficzne (tablica 7).

(…)

Dyskusja

Wschodni i środkowoeuropejscy żydzi stanowią największą grupę współczesnego żydostwa, oblicznego na prawie 90 % z ponad 13 mln żydów na świecie (United Jewish Communities 2003). Wschodnioeuropejscy żydzi stanowili ponad 90 % żydów europejskich przed II WŚ. Pomimo ich niejasnego pochodzenia, żydzi europejscy są ciekawą grupą badań genetycznych i chorobowych w związku z przypisywaną im historią genetyczną  (Ostrer 2001). Biorąc poprawkę na strukturę ludnościową z zastosowaniem odpowiednich wskaźników kontrolnych w zakresie badań nad chorobami, ważne jest, aby określić czy żydzi europejscy mają pochodzenie semickie, kaukaskie, czy może inne.

Chociaż narodził się judaizm zawarty w teologiczno-historycznym micie, nie powstała żadna historiografia żydowska od czasów Józefa Flawiusza (I w. n.e.) aż do XIX wieku (Sand 2009). Dawni niemieccy historycy tworzyli hipotetyczny most w tej historycznej próżni w prosty sposób, mianowicie przez łączenie współczesnych żydów bezpośrednio ze starożytnymi mieszkańcami Judei. (tablica 1); ten paradygmat został szybko utrwalony w zakresie nauk medycznych i skrystalizował się jako niepodważalna narracja. Wiele osób podjęło wyzwanie obalenia tej obowiązkowej narracji (Koestler 1976; Straten 2007), głównie poprzez wskazywanie, że jedyne pochodzenie z Judei nie może być źródłem wielkiej populacji żydów wschodnioeuropejskich na początku XX w. bez wielkiego wkładu ze strony zjudeizowanych chazarów oraz poprzez wskazywanie, że taki monolog jest w konflikcie z dowodami o charakterze antropologicznym, historycznym oraz genetycznym (Dinur 1961; Patai and Patai 1975; Baron 1993).

Dowodzenie z pochodzenia z jednego z rodziców oraz analizy całego genomu dają różnorakie i sprzeczne odpowiedzi (Levy-Coffman 2005; Atzmon et al. 2010; Behar et al. 2010), a sprawa pochodzenia europejskich żydów pozostawała przedmiotem sporów zasadniczo między zwolennikami hipotezy nadreńskiej a zwolennikami hipotezy chazarskiej.

Obecny dostęp do danych o genomie narodów z Kaukazu (Behar et al. 2010) pozwolił sprawdzić hipotezę chazarską po raz pierwszy od chwili jej postawienia. Aby dokonać oceny obydwu hipotez, przeprowadziliśmy serię badań porównawczych między żydami z Europy a surogatami populacji chazarskiej, jak i tej, która zamieszkiwała Judeę, stawiając za każdym razem to samo pytanie – czy żydzi ze środkowej i wschodniej Europy są genetycznie bliżsi z narodami z Kaukazu czy też z Bliskiego Wschodu? Kładziemy nacisk na fakt, że te dwie hipotezy nie mają wyłącznego prawa do bycia jedyną słuszą odpowiedzią, i że część żydów europejskich może mieć innych przodków.

(…)

Przedstawiamy, że hipoteza chazarska daje wielostronne wyjaśnienie otrzymanych rezultatów, w tym o przodkach z płd. Europy (Atzmon et al. 2010; Zoossmann-Diskin 2010) oraz z Bliskiego Wschodu (Nebel et al. 2000; Behar et al. 2010). W przeciwieństwie do niej, hipoteza nadreńska nie potrafiła wyjaśnić wielkiego komponentu kaukaskiego w genomie żydów z Europy, co jest zjawiskiem rzadkim w nie-kaukaskich populacjach (tablica 5) oraz wielkich obszarach na jakich wspólnie zamieszkiwali żydzi europejscy i narody kaukaskie, co wskazuje na ich wspólnych przodków.

Największy problem z hipotezą nadreńską polega też na tym, że brak historycznego i antropologicznego dowodu na częste fale migracyjne z Palestyny do Europy (Straten 2003; Sand 2009), inny problem to kwestia wyjaśnienia ogromnej ekspansji populacji żydowskiej wśród żydów ze wschodniej Europy z 50 tysięcy (XV wiek) do 8 milionów (XX wiek).

(…)

Najbardziej oszczędnym w słowach wyjaśnieniem dla tych odkryć jest to, że żydzi z Europy wschodniej mają judeo-chazarskie pochodzenie sfałszowane potem wiele wieków później na Kaukazie. Obecność żydowska na Kaukazie, a potem w Chazarii, została odnotowana jeszcze w ostatnich wiekach p.n.e., a potem zwiększyła się wskutek przebiegu Szlaku Jedwabnego  (tablica 1), upadku Judy (I-VII wiek), powstania Chrześcijaństwa i islamu (Polak 1951). Greko-romańscy i żydzi pochodzący z Mezopotamii ciążący w swych migracjach ku Chazarii byli tu również nagminnie spotykani, a te przesiedlenia wzmogły się jeszcze bardziej wskutek konwersji chazarów na judaizm (Polak 1951; Brook 2006; Sand 2009).

Migracje na wschód (tablica 7) z Europy do Chazarii utrwaliły egzotyczny rys pochodzenia południowoeuropejskiego w puli genetycznej chazarów (tablica 5) oraz zwiększyły niejednorodność genetyczną judeo-chazarów. Religijna konwersja chazarów objęła wszystkich mieszkańców imperium chazarskiego i plemion podporządkowanych i trwała przez kolejne 400 lat (Polak 1951; Baron 1993) aż do czasów inwazji Mongołów (Polak 1951; Dinur 1961; Brook 2006).

Wraz z ostatecznym upadkiem swego imperium (XIII wiek), judeo-chazarzy uciekli do Europy wschodniej, a potem migrowali do Europy środkowej, mieszając się z sąsiednimi narodami.

Odkrycia historyczne i archeologiczne rzucają światło na wydarzenia o charakterze demograficznym, jakie nastąpiły po konwersji chazarów. Przez 500 lat (740–1250 n.e.) swego istnienia, judeo-chazarzy wysłali swoich następców na ziemie słowiańskie, jak Rumunia i Węgry (Baron 1993), rzucając ziarno, z jakiego wyrosły wielkie społeczności żydowskie stanowiące w następnym czasie schronienie dla chazarskiej diaspory.

Stawiamy hipotezę, że osadnictwo judeo-chazarów we wschodniej Europie było następstwem serii ważnych wydarzeń, jakie powodowały migrację ludności z Kaukazu do Europy wschodniej i środkowej poprzez skuteczny podział populacji, gdzie wyznaczona do przesiedlenia część prowadziła ekspansję na nowe terytoria przy zmieniających się warunkach socjo-politycznych (Gilbert 1993). W wyniku tego, społeczności żydowskie wzdłuż granic Kaukazu są bardziej niejednorodne niż inne społeczności żydowskie (tablica 1).

Po upadku swego państwa, judeo-chazarscy uciekinierzy znaleźli schronienie w rosnącym w siłę Królestwie Polski i wśród innych społeczeństw wschodniej Europy, gdzie stali się specjalistami w sprawach gospodarczych, finansach i polityce. Przed tym exodusem, populacja judeo-chazarów wynosiła pół miliona osób, tyle samo, ile żydów mieszkało w Królestwie Polsko-Litewskim 4 wieki później (Polak 1951; Koestler 1976). Część judeo-chazarów pozostała na dotychczasowych terytoriach, głównie na Krymie i na Kaukazie, gdzie utworzyli żydowskie enklawy, jakie przetrwały do czasów nam współczesnych. Jedna z dynastii żydowskich książąt rządziła w XV wieku na Krymie pod kuratelą Republiki Geniu, a potem Tatarów Krymskich. Innym śladem nacji chazarskiej są tzw. „żydzi górscy” w rejonie płn. Kaukazu (Koestler 1976). W XVI wieku ogólna liczba populacji żydowskiej na świecie wynosiła ok. 1 miliona, co sprawia, że można zakładać, iż w Średniowieczu większość żydów miała pochodzenie judeo-chazarskie (Polak 1951; Koestler 1976).

(…)

Uzyskane przez nas wyniki odpowiadają istniejącym dowodom z wielu innych dziedzin. Znaleziska językowe przedstawiają żydów ze wschodniej Europy jako kogoś, kto pochodzi z mniejszości izraelicko-palestyńskich żydów, jacy wyemigrowali i wrzenili się w bardziej niejednorodne genetycznie populacje nawróconych na judaizm z Kaukazu, Bałkanów oraz ziem Germano-Serbskich (Wexler 1993). Yiddish, język żydów wschodnich, ma swój rodowód z języka Słowian, a poddany został ponownej kodyfikacji na staroniemiecki w dawnych czasach (Wexler 1993). Nasze wyniki znajdują odpowiednik również w badaniach genetycznych, archeologicznych, historycznych, antropologicznych, pozostają także w zgodności ze sprzecznymi wynikami badań genetycznych dotyczących pochodzenia żydów europejskich (Polak 1951; Patai and Patai 1975; Wexler 1993; Brook 2006; Kopelman et al. 2009; Sand 2009). W końcu, nasze odkrycia potwierdzają zarówno słowny przekaz, jak też kanoniczną literaturę żydowską opisującą konwersję chazarów na judaizm oraz judeo-chazarskie pochodzenie zydów z Europy (np. “Sefer ha-Ittim” rabina Jehudah ben Barzillai [1100 n.e.] , “Sefer ha-Kabbalah” Abrahama ben Dauda [1161 n.e.], a także “The Khazars” rabina Jehudah Halevi [1140 n.e.]) (Polak 1951; Koestler 1976).

Zaznaczamy, że nie mamy zamiaru podważać badań Behar et al. (2010), czy Atzmon et al. (2010), lecz proponujemy bardziej obszerną interpretację wyników, co wyjaśnia wzorce widoczne w całym genomie, dane o jakich mowa w literaturze oraz te, jakie pozyskujemy z innych źródeł.

(…)

[align=center:gswjk8tl]Wnioski[/align:gswjk8tl]

Porównaliśmy dwa modele genetyczne w sprawie pochodzenia żydów europejskich ukazane w postaci chazarsko-europejsko-bliskowschodnim modelu oraz w modelu zakładającym tylko pochodzenie z Bliskiego Wschodu.

Współczesne narody posłuzyły jako surogaty względem starożytnych chazarów oraz judejczyków, a ich związek z żydostwem europejskim został sprawdzony na podstawie obszernego materiału użytego w badaniach genetycznych.

Nasze odkrycia wspierają hipotezę chazarską wskazującą na głównie kaukaskie pochodzenie wraz z domieszką południowo-europejską, bliskowschodnią oraz ze wschodniej Europy. Pozostaje to w zgodności z najnowszymi badaniami oraz tradycją ustną i pisaną.

Stwierdzamy, że genom żydów europejskich jest mozaiką starych populacji, w skład której wchodzą zjudeizowani chazarzy, żydzi greko-romańscy oraz mezopotamscy, a także judejczycy oraz to, że struktura ludnościowa została ukształtowana na Kaukazie oraz nad brzegami Wołgi, przy czym korzenie sięgają do Kaanan i brzegów Jordanu.
[/color]
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #2 on: (Sat) 19.04.2014, 12:47:03 »
Dr Dariusz Ratajczak: Chazarskim tropem



Chcąc poniekąd uczcić pamięć zmarłego historyka, poświęcamy rubrykę jednemu z jego felietonów. Jest to już trzeci artykuł dotyczący bardzo ciekawego i dość kontrowersyjnego zagadnienia – domniemanego chazarskiego pochodzenia Żydów europejskich (aszkenazyjskich).

CHAZARSKIM  TROPEM

Od dawna twierdzę, że historia jako nauka podporządkowana jest  polityce. Szczególnie dotyczy to dziejów najnowszych, ale nie tylko. Również wydarzeniom odleglejszym czasowo, a pisząc dokładniej: niektórym naukowym teoriom, które są z nimi związane, grozi celowe zepchnięcie w otchłań niepamięci. Bo są niewygodne, niepoprawne, wręcz groźne dla możnych tego świata. Jedna z takich teorii, nie pozbawiona kontrowersji, lecz prawdopodobna, dotyczy pochodzenia większości europejskich Żydów, których potomkowie oprócz naszego kontynentu zamieszkują obie Ameryki, Australię oraz  Izrael. W tym ostatnim do dnia dzisiejszego tworzą warstwę rządzącą państwem. Mówiąc wprost, chodzi o etnogenezę Aszkenazyjczyków.

We wczesnych wiekach średnich na euroazjatyckich stepach rozciągających się od Wołgi , Morza Kaspijskiego i Kaukazu pojawiły się bitne plemiona chazarskie. Był to koczowniczy lud turecki ( a raczej turecko-tatarsko- mongolski), który wkrótce częściowo osiadł na roli. W VIII w. Chazarowie tworzyli już dobrze zorganizowany organizm państwowy obejmujący swym zasięgiem Krym i północne obrzeża Morza Czarnego po rzekę Dniestr. Prawdziwe imperium: od Kaukazu po tereny współczesnej Mołdawii! Pośrednicząca w wymianie handlowej między Wschodem i Zachodem Chazaria była rządzona przez chana (kagana), pod władzą którego znajdowały się trzy główne prowincje, siedem zależnych królestw oraz siedem plemion lennych. Wsród lenników plemiennych dominowali Słowianie oraz ludy fińskie.

Pierwotnie Chazarowie byli pogańskimi szamanistami, później zdawało się, że przyjmą islam, ostatecznie jednak przeszli na… judaizm, który stając się religią państwową ogarnął również prosty lud. Stali się „chazarskimi Żydami”, chociaż- nie zapominajmy- w chanacie mieszkali również „Żydzi-semici” uciekający przed władzą Bizancjum i muzułmanami.Przybywający wraz z nimi rabini stali się duchowymi przewodnikami Chazarów. Świadczą o tym chociażby prace wykopaliskowe Murada Magomedowa w Belendjerze i Semenderze (dawnych chazarskich miastach nad Morzem Kaspijskim). Uczony ten odkrył nie tylko groby chanów, ale i symbol ich władzy: sześcioramienną gwiazdę.

Zjudaizowani Chazarowie, dominujący oczywiście liczebnie nad semickimi uciekinierami, stanowili groźnych przeciwników dla swych sąsiadów. Wojowali z Bizancjum, przedsiębrali łupieżcze, wyjątkowo okrutne wyprawy na tereny czysto słowiańskie. Echa tych eskapad długo jeszcze pobrzmiewały w ruskich i rosyjskich legendach. Wspominały one o pełnych dramatyzmu bojach z „Wielkim Żydowinem”. Nie mógł być nim z oczywistych względów „Żyd-semita”, lecz chazarski konwertyta. Być może późniejszy niechętny stosunek  wielu Rosjan i innych wschodnich Słowian do Żydów był następstwem utrwalonych w ludowej pamięci wydarzeń sprzed ponad 1000 lat.Wszak w historii nic się nie dzieje bez przyczyny.

Etniczne skutki budzących grozę rajdów były oczywiste. Pojmanych mężczyzn napastnicy sprzedawali w niewolę, natomiast Słowianki stawały się chazarskimi nałożnicami lub- po przejściu na judaizm- żonami. Tłumaczyłoby to współczesny antropologiczny obraz  potomków europejskich Żydów, wśród których nie dominuje typ semicki (jego cechy są co najwyżej w niektórych przypadkach mniej lub bardziej wyeksponowane) a turecko-tatarsko- słowiański.

Sprawa zasadnicza: co się stało ze zjudaizowanymi Chazarami? Czy tak silne, żywotne plemię mogło   rozpłynąć się we mgle? Cóż, w II połowie X w., mniej więcej w czasach chrztu Polski, państwo chazarskie zostalo rozbite przez księcia  kijowskiego Światosława. Tytułem rewanżu Słowianie popędzili wielu Chazarów na Ruś . Reszta dołączyła do współbraci później, uciekając przed hordami Czyngis Chana na ziemie polskie, rusko-litewskie, węgierskie i dalej . W ten sposób stali się europejskimi Żydami. Jest rzeczą otwartą jak długo zachowali niektóre obyczaje chazarskie, czy ogólniej świadomość swego pochodzenia. Albo jak mocno utrwalił się w nich żal lub wręcz nienawiść do sprawców upadku Chazarii.Czy były to uczucia stałe, podświadomie rzutujące na ich stosunek do sukcesora Rusi Kijowskiej aż do czasów współczesnych? Ciekawe pytanie, ale nie śmiem na nie odpowiedzieć.

Wersja o chazarskim pochodzeniu europejskich Żydów  (Aszkenazyjczyków) ma swoich zwolenników. Przede wszystkim od dawna skłaniało się ku niej wielu uczonych i publicystów rosyjskich.Na Zachodzie natomiast przetarł jej drogę nie kto inny jak Artur Koestler. Autor „ Ciemności w południe” napisał był prawie 30 lat temu ksiażkę „ The thirteenth Tribe: The Khazar Empire and Its Heritage”, w której udowadniał, że Chazarowie byli antenatami Aszkenazyjczyków, czyli stali u źródeł europejskiego żydostwa. Wspierał tym samym wcześniejsze ustalenia mieszkańca Izraela Natana M. Pollocka. Ten tłumacz naukowych tekstów i korektor w firmie wydawniczej poświęcił 40 lat życia na udowodnienie tezy, że 6 z 10 żydowskich mieszkańców Izraela i 9 z 10 Żydów mieszkających w Europie i obu Amerykach ma korzenie chazarskie, a nie semickie. Jako ciekawostkę podam, że według ustaleń Pollocka nazwiska: Halperin, Alpert, Halpern, Galpern itd.- tak częste wsród europejskich Żydów- świadczą o chazarskim rodowodzie ich nosicieli (np. „Alper” w języku chazarskim oznacza „śmiałego rycerza”; miano to chan przyznawał szczególnie wybijającym się wojownikom). Podobnież: Kaplan, Caplon, Koppel itd. („Kaplan” oznacza „dzikiego jastrzębia”) oraz- co oczywiste- Kogan, Kagan, Kaganowicz.

We wrześniu 1966 r. Pollock postanowił oficjalnie uczcić 1000-lecie żydowsko-chazarskiego przymierza. Nie zgodziły się na to izraelskie władze między innymi dlatego, że teorię o chazarskim, to jest nie palestyńskim, pochodzeniu europejskich Żydów podjęli Arabowie. Naprawdę nikogo z oficjeli nie obchodziło, czy Pollock ma rację czy też mija się z prawdą. Po raz kolejny polityka nie pozwoliła historii wybić się na niepodległość.

A tak przy okazji: ciekawe, co by napisali publicyści „Gazety Wyborczej” gdyby okazało się, że rzekomi polscy antysemici są w istocie nieszkodliwymi anty-Chazarami?!

[align=right:pzly6paq]DARIUSZ  RATAJCZAK[/align:pzly6paq]

Źródło: CTTTRLKOQ -->[url=http://www.nacjonalista.pl/2010/06/18/chazarskim-tropem-dariusz-ratajczak/]http://www.nacjonalista.pl/2010/06/18/c ... ratajczak/[/url]
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #3 on: (Sat) 19.04.2014, 12:47:30 »
W żywocie świętych Cyryla i Metodego, jest epizod z pobytu Cyryla (zwanego Konstantym Filozofem) w Chazarii, który jak się wydaje zainspirował go to pracy misyjnej wśród Słowian:

"W r. 855 dwudziestosiedmioletni Filozof porzucił dotychczasowe zajęcie.
Chazarowie, lud pochodzenia fińsko-uralskiego, posiadali bogate stacje handlowe nad Wołgą,
Morzem Kaspijskim i Czarnym. Pozostawali w dobrych stosunkach z Bizancjum. Ówczesny
kagan, czyli książę Chazarów, budując nową stolicę, Sarkał nad Donem, zapragnął wznieść
ją w stylu nowoczesnym, z łaźniami, teatrem, amfiteatrem. W tym celu zwrócił się do cesarza
greckiego, Michała III, z prośbą o użyczenie mu uczonych, artystów, krasomówców „nie
lękających się niebezpieczeństwa", inżynierów i budowniczych. Basileus przyjął poselstwo z
zadowoleniem, bo gród budowany przez Greków zwiększy wpływy greckie. W liczbie
specjalistów, mających spędzić rok czy dłużej u Chazarów, znalazł się Konstanty.
Pełnemu inicjatywy Grekowi nie wystarczała rola doradcy kagana. Wolny czas zużywał na
poznawanie kraju i ludzi. Próbował szerzyć chrześcijaństwo między Chazarami, ale
bezskutecznie. Chazarowie byli wyznawcami religii mojżeszowej, niechętnie usposobionymi
do wyznawców Chrystusa. Filozof zwrócił się zatem do Słowian znajdujących się tu w
służbie greckiej. Jego usiłowania apostolatu znalazły nadspodziewanie życzliwy oddźwięk.
Nauki podawane prostaczkom w ich własnej mowie przyjmowane były z dziecięcą ufnością,
nieomal z zachwytem. Uderzony tym Konstanty przerwał pracę, by odwiedzić Metodego.
— Bracie! — wołał do zatopionego w kontemplacji mnicha. — Dość spokojnego
dumania! Chodź! będziemy razem siewcami Słowa Bożego!"

Zofia Kossak-Szczucka, Zygmunt Szatkowski "Troja północy"


-----------------------



A tu relacja z tych terenów niemal dokładnie 1000 lat później:

"
Był to rok 1844 i lato, kiedy nas kilku młodych ludzi swobodnie postępowało po kijowskiej drodze ku Kaukazowi. Młodzieńcami tymi byli prócz mnie: Antoni Gibasiewicz, Bolesław Maciejowski, Konstanty Sieciński, Stanisław Tomaszewski i Józef Zawadzki.

 Dwóch towarzyszy więzienia z cytadeli warszawskiej, Józefa Lipskiego i Józefa Łojewskiego, już od Brześcia Litewskiego oderwano od nas i skierowano po drodze oremburskiej.

 Tomasza Wernera, również wskazanego do Oremburga [1], jako ciężko chorego, czasowo zatrzymano w szpitalu cytadelnym. Sami zaś musieliśmy pozostawić w szpitalu ostrogskim [2] na Wołyniu, oddawna dotkniętego suchotami, Apolinarego Rawickiego, który tam w trzy dni życia męczeńskiego dokończył; i jeszcze rozstaliśmy się w Kijowie z Antonim Drylewiczem, który długi czas leczył się tam z tyfusu.

 Szliśmy tedy etapami, według wyrażenia urzędowego swobodnie. Znaczyło to, że nas już nie smagano jako w Warszawie, że nas nie więziono na noclegach, ani przykuwano do żelaznego pręta na całe tygodnie; nadto nie roztrząsano nam już rzeczy w rekruckich tornistrach, ani nie narażono nas na szamotanie żołnierstwa i na zajścia podobne do tego, jakie mieliśmy w Zwiahlu, że powstając przeciwko żołnierskiej grabieży i grubjaństwu, o mało skuci, nie padliśmy pod bagnetami.

 Pod okiem etapowych przewodników, między sołdatami uwolnionymi ze szpitali, szliśmy przez wielkie, chędogie a gościnne małoruskie sioła [3], kilkakrotnie napotykając na swej smutnej wędrówce wsie ograbione i ogłodzone przez wojsko carskie, które spędzono tu dla egzekwowania wynędzniałych, przeciążonych pańszczyzną, a powstających przeciwko panom, chłopów.

 Przeszliśmy i przez najniegościnniejszą w świecie, ziemię kozaków Dońskich [4], gdzie bez musu lub korzyści, nikt kropli wody nie poda łaknącemu, nikt kruszyny chleba nie da głodnemu. Smutna ziemia!

 Już na obu stronach Donu widzieliśmy długie, odległe od siebie sioła przesiedleńców moskiewskich, lub rusińskich, a między niemi rozrzucone od kilku lat tysiące rodzin polskich z Ukrainy, z Wołynia i z Podola [5]. Rodzinom tym nigdzie nie pozwalano, jak dozwalano innym narodowościom, osiedlać się w skupieniu, ale umyślnie rozrzucono je na dwustu milowej przestrzeni, aby tem łatwiej mogły się wynarodowić i wsiąknąć w element moskiewski. Dla tej samej przyczyny przymusowi osadnicy polscy, pozbawieni zostali księży i kościołów, w dalekich, zaledwie w głównych miastach istniejących.

 Widok tych rodzin, nie tylko że dla nas marniejących, ale z czasem nawet powiększyć mających liczbę wrogów naszych, nowemi kajdanami krępował ducha naszego! Siły i wielkiej ufności w Opatrzność i w pracę narodową potrzeba było, aby znieść tak boleśną rzeczywistość i potrafić przejść bez klątwy te zaludniające się pustynie, tę paszczę straszną, pożerającą dzieci nieszczęśliwej Polski!

 My jako jeńcy, jako zbrodniarze stanu, szliśmy zapełniać przetrzebione przez epidemje i przez górali kaukazkich, moskiewskie szeregi. Kazano nam wyrzec się przeszłości i narodowości, a walczyć w imię cara z ludem równie jak my dobijającym się niepodległości. Posłano nas na zhańbienie i śmierć.

 Moskale się omylili. Nikt z nas pewno nie zhańbił się podniesieniem ręki na dzielnego górala; prawie wszyscy ocaleliśmy od kul i od epidemji, choć losy nasze różnemi poszły drogami.

 Pobyt na Kaukazie nie uwalniał nas od obowiązków względem kraju i od pełnienia ich według szczegółowej każdego z nas zdolności. Nie jeden prowadził dziennik, lub pisał notaty o zaciętych walkach, jakie tam istniały i o ludach, które miały w nich udział. Podjąłem i ja takie zajęcie, a chociaż część notat musiałem zniszczyć sam na Kaukazie, i chociaż inną straciłem śród ostatniej u nas wrzawy wojennej [6], jednak z pamięci i pozostałych resztek, zdołałem ułożyć pewną całość, którą obecnie ogłaszam.

 Aby tym łatwiejszem uczynić to sprawozdanie dla rodaków mniej obeznanych z Kaukazem, na wstępie podaję im streszczenie jeograficzne, dziejowe i etnograficzne."

Mateusz Gralewski "Kaukaz"

Źródło
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #4 on: (Sat) 19.04.2014, 12:47:50 »
To chazarskie żydostwo mordowało Polaków w Katyniu

Kto mordował Polaków w Katyniu? Bardzo ważną informację podał pan Aleksander Barkaszow w roku 1994, lider partii o nazwie Rosyjska Jedność Narodowa. W wypowiedzi dla „Życia Warszawy” z 4 października 1994 r. stwierdził:
Quote
„Wiem jaką tragedią jest dla was sprawa katyńska, ale oświadczam: polskich oficerów nie rozstrzelali Rosjanie. Sprawdzaliśmy przynależność przynależność etniczną enkawudzistów – wykonawców wyroku. Wszyscy byli Żydami i wypełniali rozkazy sobie podobnych, stojących wyżej w ówczesnej hierarchii. Rosjanie są z natury przyjaźnie nastawieni do Polski”.

Rzeź 15.000 niewinnych ludzi jest makabrycznym zadaniem nawet dla najbardziej zatwardziałego oprawcy. Stalin (prawdziwe nazwisko w jęz. pol.: Józef Dawid Dżugaszwili) zwrócił się do głowy tajnej policji sowieckiej, Żyda Ławrentija Berii. Obaj przedyskutowali masowe morderstwo i zdecydowali, że powinno to być wyłącznie zadaniem Żydów, którzy zajmowali czołowe stanowiska w tajnym aparacie. Ich odwieczna nienawiść do katolickich Polaków była powszechnie znana. ( Źródło)

Szokujące wyznanie: Izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polaków.

Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. Wydra powiedział izraelskiej gazecie „Maariv” jak trzech sowiecko-żydowskich oficerów, którzy też byli świadkami zabójstw, powiedziało mu o mordowaniu. Zaznaczył, że dochowa tajemnicy przez cały czas, ale teraz chce ją wyjawić, nim umrze.

Nazwał swojego informatora sowieckim majorem Joshua Sorokin, który przyznał się, że brał udział w masowych egzekucjach na początku wojny. Gazeta przytoczyła wypowiedź Vidry: „Żydowski major w tajnej sowieckiej służbie i inni oficerowie przyznali mi się, że okrutnie zamordowali 12 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim po wybuchu II wojny światowej”.

W drugim obozie pracy dwa lata później dwóch innych oficerów powiedziało, że brali udział w mordach. Wydra powiedział, że wierzyli w niego, ponieważ był Żydem.

Jeden z oficerów, utożsamiany jako porucznik Aleksander Susłow, powiedział mu:
Quote
„Chcę ci opowiedzieć historię mojego życia”. Tichonow (drugi oficer) i ja jesteśmy dwoma najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na całym świecie. Mordowałem »polaczków« moimi własnymi rękami. Zastrzeliłem ich.”


dr Ed Fields

Stalin wybrał Żydów do mordowania Polaków w Katyniu

Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu. Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.

Kto mógł mordować Polaków?

Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.

Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.

Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.
Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.

Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.

Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.

Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.

Więcej szokujących wieści

Katyńska masakra w Trzebusce

Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.
Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.
Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Tłumaczył W.N.
Wreszcie Prawda
Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989


Katyń to zbrodnia i czystka etniczna, to ludobójstwo dokonane przez Żyda Berie i żydowskie NKWD, dokonane w przeważającej większości na oficerach Wojska Polskiego narodowości polskiej lub tych obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia którzy pozostali do końca wierni Rzeczpospolitej oraz złożonej przysiędze.


Kapłan Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej podczas modlitwy za spokój wszystkich dusz tych, którzy zastali zamordowani przez żydobolszewicką władzę. Katyń 15.08.2011 r.
Oceniając Zbrodnie Katyńską trzeba zapytać wprost. Od kogo wyszedł ten pomysł? Czy był to Beria, czy też Stalin? Kto przygotował go do wprowadzenia? Kto przygotował listy osób przeznaczonych do rostrzelania? Nie można usprawiedliwiać Stalina i tych co podpisali rozkaz egezekucji, ale oczywistym jest, że za zbrodnie odpowiada przedewszystkim żydowskie NKWD kierowane przez żydowskiego zbrodniarza Berie.

Mówi się… Federacja Rosyjska nie chce ujawniena dokumentów katyńskich. Nie, to nie państwo rosyjskie tego nie chce… nie chcą tego konkretni ludzie, ci ludzie, którzy dobrze wiedzą, że w aktach Katynia jest dowód na to, wg jakiego klucza dokonano tej zbrodni.

Wciska się opinii publicznej… że z Katynia uratowano jedynie… 400 osób, reklamowanych z powodu na wykształcenie itp. Prawda jest niestety inna. Z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku uwolniono ok. 1700 oficerów Wojska Polskiego, Straży Graniczej bądz Policji Państwowej. Te osoby przeniesiono do obozu w Griazowcu. Kolejne 2 tyś. urzędników policji i pograniczników umieszczono w obozie w Siuzdalu. Pierwszy z nich już jeden dzień po ogłoszeniu amnestii stał się zaczynem Armii Andersa.

To rodzi się pytanie. Skąd Anders wiedział, kto znajduję się w griazowieckim obozie? A wiedział po już jeden dzień od podpisania umowy Sikorski – Mayski, był w tym obozie i przekazał informacje o amnestii. Kim był faktycznie Andres (red. był Żydem prowinencji niemieckiej), kim byli uratowani oficerowie? Nie można też nie wiedzieć, iż około 3 tyś. osób z Armii Andersa zdezerterowało w Palestynie dając podwaliny pod Państwo Izrael. Odszukajmy “Liste Palestyńską”… Ten wykaz jeszcze bardziej unaoczni jaki klucz zatosowano w Katyniu.

Odpowiedzi dostarcza dawno już znana, aczkolwiek nie powszechnie, lista osób osadzonych w Griazowcu. Mnóstwo na niej nazwisk i imion wskazujących na żydowskie pochodzenie. Lista – Griazowiec PDF, [*]

To Chazarzy ( fałszywi Żydzi ) mordowali Polaków w Katyniu !
[video=youtube:b9pvvge0]http://www.youtube.com/watch?v=eMtluzs_KX0[/video:b9pvvge0]

Źródło: marucha.wordpress.com
« Last Edit: (Sun) 26.04.2015, 02:10:52 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #5 on: (Sat) 19.04.2014, 12:48:42 »
Wiem, że to pomówienie wobec tych, którzy uważają się za żydów, ale są chazarami

źródło: http://winstonsmithministryoftruth.blog

Wracamy do sprawy publikowanej już na blogu. Oto zdanie w tej sprawie „fachowca od spraw żydowskich”.



W grudniu 2012 roku izrahellski genetyk, dr Eran Elhaik, opublikował dokument p.t. The Missing Link of Jewish European Ancestry: Contrasting the Rhineland and the Khazarian Hypotheses, (link do tłumaczonego już materiału wraz z plikiem pdf do pobrania tutaj: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20

w jakim naukowo dowiedziono, że żydzi aszkenazyjscy, a więc 90% wszystkich żydów na świecie, są potomkami Chazarów; ludności niegdyś potężnego imperium, którego pogański król, a potem jego pogańscy poddani, dokonali konwersji na judaizm rabiniczny en masse w VIII wieku.

Dr Elhaik omówił poprzednie badania, z jakich wynikało, że istnieje dowód na to, że aszkenazyjscy żydzi nie są potomkami chazarskimi, lecz że pochodzą rzekomo z Lewantu: “Mam wrażenie, że te wyniki zostały napisane zanim rozpoczęły się badania. Najpierw wystrzelono strzałę do tarczy – a potem dopiero zaczęto malować cel strzału”.

W przeciwieństwie do poprzednich badań, jakie “udowodniły” to, co syjonistyczni chazarowie chcieli usłyszeć tzn. że są oni potomkami plemienia z Judei, badanie Elhaika spotkało się z absolutną ciszą w izrahellu, ze strony niemal wszystkich historyków i genetyków. Wszyscy oni odmawiają komentarza dla izrahellskiej gazety Haartez (link do żydowskiej gazety: http://www.haaretz.com/weekend/week-s-e

Pierwszy powiadomił mnie o tym Henry, ceniony komentator na tym blogu, który wskazał mi to badanie i wysłał mi kopie dokumentu Elhaika oraz sprawozdania na temat tych badań, jakie ukazało się w czasopiśmie Genome Biology and Evolution, publikowanym przez Oxford University Press. Nie pierwszy raz dostaję bardzo interesujące dokumenty tą drogą, zatem wielkie podziękowania dla Henry’ego!

Na pierwszych dwóch stronach poniżej wspomniana recenzja z Genome Biology and Evolution sporządzona ręką Danielle Venton, jest ona raczej bardzo jasna. Powyżej link do Haartez, jest to raport mainstreamu o badaniach Elhaika. Samo studium badawcze jest pracą naukową sporządzoną przez genetyków dla genetyków, więc nie wszystko da się „czytać lekko”, delikatnie mówiąc.

Wyjątki z recenzji Genome Biology and Evolution (pod tekstem zdjęcia 2 stron publikacji):

“…czy dowód historyczny tych wydarzeń zachowany został w genomie? Eran Elhaik, genetyk z Johns Hopkins School of Public Health twierdzi, że tak. W niedawno opublikowanej pracy Genome Biology Evolution (2012) wzywa do rewizji powszechnie akceptowanych założeń co do pochodzenia żydów….

Choć jego badania nie spotkają się z ciepłym przyjęciem w wielu kręgach, Elhaika bardziej interesowały odkrycia medyczne niż polityczne….

Elhaik pierwotnie był pod wpływem tej idei, gdy 10 lat temu przeczytał książkę A. Koestlera „Trzynaste plemię”, opublikowaną w 1976 r. Koestler zakładał w niej, że żydów nie mogło być 8 mln w Europie wschodniej bez chazarskiego dodatku. Po przeczytaniu tych myśli „Nie mogłem doczekać się badań genetycznych, jakie pozwoliłyby opublikować ocenę tej hipotezy”, mówi Elhaik….

Rezultaty znajdujące się w obecnej literaturze są mylące. „Każdy generalnie zakłada, że żydzi aszkenazyjscy są wyizolowaną populacją, a zatem są do siebie podobni, co jest całkowicie fałszywe”…

Dla Shlomo Sanda, prof. historii na Tel Aviv University i autora kontrowersyjnej książki Wynalezienie narodu żydowskiego, badanie Elhaika jest potwierdzeniem słuszności dawno skrywanych idei.

Quote
„Jest to dla mnie oczywiste”
mówi Sand.
Quote
„Niektórzy ludzie, w tym historycy, a nawet naukowcy są ślepi na prawdę. Kiedyś powiedzenie, że żydzi to rasa było antysemickie, teraz powiedzenie, że nie są rasą jest antysemickie. To kompletne szaleństwo, jak historia sobie z nami pogrywa”…

http://img62.imageshack.us/img62/3560/05aa319a6f63ddf10448274.jpg
http://img248.imageshack.us/img248/2986/edce7b767d4a3209ad06d9d.jpg

Źródło: stopsyjonizmowi.wordpress.com

Ashkenazi Jews are not Khazars - Ashkenazi Jews are Israelites
http://www.youtube.com/watch?v=udO65M_KIOA

Nikt nie rodzi sie żydem. Żydem jest ten kto wyznaje judaizm. Może nim zostać nawet autor tego tytułu, jeśli zechce.
http://pl.wikipedia.org/wiki/B%27nai_B%27rith
Quote
Członkiem może zostać osoba fizyczna, która ma i deklaruje tożsamość żydowską, świecką bądź religijną, opartą na pochodzeniu żydowskim (z ojca lub matki) lub po konwersji na judaizm.
« Last Edit: (Sun) 26.04.2015, 02:13:12 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Chazarowie – korzenie współczesnego żydostwa
« Reply #6 on: (Sat) 19.04.2014, 12:49:09 »
Fragment książki Zapomniane narody Europy Jerzego Strzelczyka

Chazarowie

I
W tym rozdziale będzie mowa o ludzie-zagadce, a sama decyzja uwzględnienia go w niniejszym zbiorze musiała długo dojrzewać. Mówiąc o Chazarach, poruszamy się na najdalszym południowym wschodzie Europy, a właściwie - na pograniczu europejsko-azjatyckim. Nie wiadomo, skąd się wzięli Chazarowie, nie mamy pewności, jaka była ich etniczna i językowa przynależność, a dzieje stworzonej przez Chazarów organizacji politycznej dają się źródłowo śledzić je­dynie częściowo. Zajmowane czy kontrolowane przez nich terytorium ulegało dużym zmianom. Byli ludem typowo koczowniczym czy czę­ściowo osiadłym? W pomroce dziejów gubią się nie tylko początki, ale i koniec Chazarów i ich państwa.
A jednak warto im się nieco bliżej przyjrzeć. Chociaż bowiem w nauce nie ma zgodności co do wielu kwestii, historycznego zna­czenia Chazarów nie da się zakwestionować. Oni bowiem przez kil­ka stuleci, od wieku VII do IX, dominowali na przestronnych obsza­rach nad morzami Kaspijskim, Azowskim i Czarnym, inaczej mówiąc - nad bez mała całym południem Europy Wschodniej, zapewniając im - co prawda nie przez cały ten okres w równej mierze - rzadki na tych niespokojnych obszarach pokój wewnętrzny (pax Chazarica). Odgrywali wielką, mozolnie przez uczonych rekonstruowaną, rolę w handlu transkontynentalnym, z którego zyski stanowiły podstawę ich organizacji społeczno-politycznej. Trwające ponad stulecie walki z Arabami w stopniu zapewne bez porównania większym niż epizo­dyczne walki Karola Młota na terenie Francji i wytrzymującym po­równanie ze zmaganiami cesarstwa bizantyjskiego przyczyniły się do zatrzymania ekspansji islamu do Europy. Jeszcze jedna osobliwość dziejowa przesądza o wyjątkowości Chazarów: byli oni, o ile wiado­mo, niemal jedynym ludem nieżydowskim, który przyjął judaizm, religię żydowską. Wreszcie istnieje problem zachodniego zasięgu politycznych (oraz kulturowych) wpływów Chazarów i ich państwa i z tym związanych poszlak wskazujących na niebagatelną ich rolę w genezie wczesnośredniowiecznego państwa ruskiego.

II
Materiał źródłowy będący w dyspozycji historyka dziejów chazar- skich, nie licząc nawet ciągle narastających danych archeologicznych i znacznie wolniej narastających językoznawczych, jest dość obszer­ny, ale zarazem fragmentaryczny, rozproszony, nierzadko kontrower­syjny i wzajemnie sprzeczny. Przede wszystkim zaś trudny do ogar­nięcia przez jednego człowieka, a to ze względu na wielojęzyczność. Obok źródeł greckich (bizantyjskich) i łacińskich, historyk powinien uwzględniać źródła arabskie, perskie, ormiańskie, hebrajskie, gru­zińskie i staroruskie, a nawet chińskie. Często są one znacznie póź­niejsze od opisywanych wydarzeń, niekiedy pochodzą z czasów, gdy Chazarowie i państwo chazarskie należały już do przeszłości, i choć wiele tego rodzaju informacji, jako wywodzące się z wiarygodnych dawniejszych źródeł, także tych już obecnie nieistniejących, zasługu­je na zaufanie, stopień ich wiarygodności jest oczywiście różny, tym bardziej że trzeba liczyć się z rozmaitymi przekształceniami, a nawet przekłamaniami "po drodze". Rzecz jasna, w tej sytuacji historyk jest zdany na opinie specjalistów orientalistów i na sporządzane przez nich przekłady tekstów.
Za najwcześniejszą pewną wiadomość o Chazarach uważane są na ogół wzmianki arabskich autorów al-Baladuriego i al-Jakubiego o wojnach chazarsko-perskich na terenie Kaukazu w czasach pano­wania szacha perskiego Kawada I (486-531). Według pierwszego z nich, Chazarowie mieli zdobyć Dżurdżan (Gruzję) i Arran (kau­kaską Albanię, obecnie część Azerbejdżanu), Kawad jednak odparł ich i zajął cały obszar pomiędzy Szirwanem a Araksem. Al-Jakubi pisze ogólniej, że Chazarowie zdobyli całą Armenię, którą Kawad przywrócił Iranowi.
Zasługuje na uwagę, że wczesne źródła bizantyjskie nie wspomi­nają Chazarów, a przynajmniej nie wymieniają ich z nazwy. Proko- piusz z Cezarei pisze o wojnach Kawada I od roku 504 na północy jego imperium, ale nazwa Chazarów u niego nie pada. Istnieje po­dejrzenie, że ukrywają się oni u niektórych innych autorów wczesno- bizantyjskich, zapewne wraz z innymi ludami, pod nazwą Sabirów. Natomiast dziejopis albański Mojżesz z Kalankatük stwierdził, że w 552 r. "nasz kraj [Albania] popadł pod panowanie Chazarów".
Na podstawie różnego rodzaju raczej poszlak niż kategorycznych argumentów rzeczowych przyjmuje się, że najdawniejsze uchwytne źródłowo siedziby Chazarów w Europie znajdowały się w "północnym Dagestanie na północno-wschodnim Kaukazie, między ujściem Wołgi a Morzem Kaspijskim, do Derbentu" (T. Nagrodzka-Majchrzyk). Czy przybyli tam jako lud już w pełni uformowany (jeżeli tak, to skąd?), czy też dopiero tam, w Dagestanie, dokonał się proces ich etnicznego wyodrębnienia i usamodzielnienia? - trudno o jednoznaczną odpo­wiedź. Przeważa w nauce pogląd, że aczkolwiek państwo utworzone później przez Chazarów miało wybitnie wielonarodowy charakter, sami Chazarowie we właściwym tego słowa znaczeniu byli pochodze­nia tureckiego, chociaż występowały i występują w nauce również po­glądy odmienne. Hipotezę turecką popierałaby najbardziej prawdo­podobna wykładnia ich nazwy plemiennej, reprezentowana także przez wybitnego polskiego orientaliste Ananiasza Zajączkowskiego, według której pochodzi ona od tureckiego rdzenia kaz, "błąkać się, wędro­wać", kaz-ar "wędrujący nomada".
Może ona także oprzeć się na wy­raźnych opiniach współczesnych źródeł, takich jak bizantyjski chrono- graf (dziejopis) Teofanes, który pisze, że "cesarz Herakliusz zawarł przymierze z Turkami Wschodnimi, których również Chazarami zowią". Zarówno ten, jak również inni autorzy bizantyjscy oraz arab­scy nazywają wręcz Chazarów "Turkami", a ich kraj "Turkią".
Jako prawdopodobną należy określić hipotezę, według której Chazarowie uprzednio wchodzili w skład wielkiego państwa tzw. Heftalitów w Azji Środkowej, które pod koniec V w. przeżywało szczyt powodzenia, ale uległo zagładzie ok. 565 r. w wyniku skoor­dynowanej współpracy perskich Sasanidów z nowymi przybyszami - Turkami. Nie można jednak wykluczyć ewentualności, że emancypa­cja, a następnie wielka kariera polityczna Chazarów, została umożli­wiona dopiero dezintegracją i rozpadem rozległego imperium (kaga- natu) zachodniotureckiego w pierwszej połowie VII w. Nie może być naszym zadaniem szczegółowe śledzenie zawiłych losów kolejnych, li­cząc od Hunów, migracji ludów azjatyckich do Europy Wschodniej i ich organizacji politycznych. Wspomniani Turcy Zachodni przybyli do Europy Wschodniej aż z Mongolii krótko po połowie VI w. Oczy­wiście, zdominowani przez nich Chazarowie, jak wynika z częściowo jedynie przywołanych powyżej danych źródłowych, a przynajmniej jakieś ich odłamy, mogli występować już wcześniej w rejonie Kauka­zu i walczyć z Persami Kawada I, raczej jeszcze nie samodzielnie, lecz w ramach szerszego ugrupowania politycznego Sabirów.
W piśmiennictwie łacińskim, co jest poniekąd zrozumiałe już ze względu na znaczne oddalenie przestrzenne, wiadomości o Chazarach pojawiają się stosunkowo późno i nie są zrazu zbyt dokładne. Wątpli­we, by ukrywali się oni pod nazwą Akatzirów w Historii Gotów Jorda­nesa (połowa VI w.), o których ten mało krytyczny autor miał widać raczej mętne wyobrażenie, jak zresztą o całej strefie wschodnioeuro­pejskiej. Nie brak co prawda u Jordanesa trafnych obserwacji etno­graficznych - niewątpliwie miał on na myśli jakiś lud stepowy. Każe Akatzirom sąsiadować z nadbałtyckimi Estiami (Aistami) od południa, informuje, że są "nad wyraz wojowniczym" plemieniem,
"nie znają pokarmów zbożowych, lecz żywią się bydłem i dziczyzną",
stwierdza, że
"za Akatzirami, nad Morzem Pontyjskim [Czarnym], rozpościerają się siedziby Bułgarów ... Po nich następują już Hunowie ... Jedni noszą miano Alcjagirów, drudzy Sabirów. Żyją też osobno. Alcjagirowie koczują w okolicach Chersonia, dokąd przywozi towary Azji chci­wy kupiec; latem wędrują z miejsca na miejsce po stepie w poszukiwa­niu pastwisk dla swych trzód, zimą wracają nad Morze Pontyjskie". Chociaż nieznany autor, zapewne z ok. 700 r., zwany w nauce Geo­grafem lub Kosmografem z Rawenny, tak właśnie zidentyfikował Akatzirów Jordanesa ("Chazaria. Których to Chazarów wspomniany wyżej pisarz Jordanes zwie Akatzirami"), w nauce panuje raczej scep­tycyzm, jako że wzmianka Jordanesa o Akatzirach jest jak na Chaza­rów w tej części Europy stanowczo zbyt wczesna. Natomiast źródło z połowy IX w., zwane w nauce najczęściej "Geografem Bawarskim", wymienia Chazarów (Caziri) w sąsiedztwie Rusów, co należy uznać za prawidłowe, dodając, że posiadają oni 100 civitates, czyli mniejszych okręgów lub grodów, co już wygląda na przesadę, ale w tej części źró­dła widać wyraźnie, że informacje autora były wielce niedokładne.

III
Zawiesimy na jakiś czas sprawozdanie z wczesnych dziejów Chazarów, by zapoznać się z jedynymi w swoim rodzaju zabytkami piśmiennic­twa, będącymi co prawda wytworami X w., a zatem doby schyłkowej państwa chazarskiego, ale rzucającymi wielki snop światła na początki i historię tego państwa i ludu. Nawet jeżeli obraz wyłaniający się z tych źródeł niekiedy przypomina raczej krzywe niż normalne zwierciadło, pozostaje dla nas nieocenionym źródłem wiedzy o świadomości krę­gów rządzących w państwie chazarskim, o tym, jak sami Chazarowie spoglądali na własną historię, jak postrzegali stosunki społeczne i ustrój swego państwa itp. Mowa o słynnej "korespondencji chazarskiej".
Połączyła ona niejako dwa skraje X-wiecznej hemisfery śródziem­nomorskiej. Zarówno ze względu na wyjątkową doniosłość w stu­diach nad "zagadnieniem chazarskim", jak i na istnienie polskiego przekładu, żeby w dodatku pomóc czytelnikowi wczuć się w ducha epoki, posłużymy się w miarę potrzeby cytatami fragmentów w pol­skim tłumaczeniu[sup:1yt0ut7x]1[/sup:1yt0ut7x].
Musimy na chwilę opuścić Chazarię i przenieść się myślami aż na Półwysep Pirenejski. Przytłaczająca jego część znajdowała się od prze­szło dwóch stuleci pod panowaniem muzułmańskim, a kalifat kordobański za panowania Abd ar-Rahmana III (912-961) i Hakama II (961-976) był u szczytu potęgi. Na dworze obu wymienionych świa­tłych kalifów przebywał Chasdaj ben Szaprut - żydowskiego pocho­dzenia lekarz, uczony i wysoki urzędnik państwowy. Cieszył się zaufa­niem władców, którzy, korzystając z jego wybitnych zdolności dyplo­matycznych i językowych (znał także łacinę) używali go w różnych misjach do władców chrześcijańskich. Chasdaj interesował się sytuacją Żydów w różnych częściach świata i utrzymywał szeroką koresponden­cję z wybitnymi osobistościami żydowskimi.
Na świetny dwór w Kordobie dotarła wiadomość o istnieniu gdzieś na dalekim wschodzie państwa żydowskiego. Przynieśli ją kupcy z Cho-rasanu, czyli Chorezmu. To środkowoazjatyckie państwo graniczyło od zachodu, poprzez nadkaspijskie stepy, z państwem Chazarów. Chas­daj podjął inicjatywę, kierując do nieznanego mu władcy Chazarów obszerny list. Był to chyba początek lat sześćdziesiątych X w.
Po kwiecistym i dość obszernym, własnoręcznie ułożonym poema­cie wstępnym, który notabene podobno jest najstarszym zachowanym zabytkiem pobiblijnej poezji hebrajskiej, i przedstawieniu się ("Chas­daj, syn Izaaka, syna Ezry, z wygnanych dzieci jerozolimskich co są w Sefarad [Hiszpanii]"), opisuje adresatowi listu swój kraj, jego poło­żenie i rozmiary, wymienia panujących w Hiszpanii władców muzuł­mańskich, ich bogactwa i prestiż, przejawiający się choćby w przyby­waniu licznych poselstw od innych władców2. "A wszystkich tych po­słów i wręczycieli darów pytałem ustawicznie o naszych braci, Izraeli­tów, rozproszonych na wygnaniu ... Aż mi oznajmili posłowie Chora- sanu, kupcy, że się znajduje królestwo izraelskie, zwane al-Chazar". Nie od razu im uwierzył, ale wiadomość ta znalazła potwierdzenie, gdy przybyli posłowie "z Konstantyny" (Bizancjum). Potwierdzili oni,
że tak jest w istocie, że imię tego królestwa jest al-Chazar, a między Konstantyna a ich krajem jest 15 dni drogi morzem, lądem zaś roz­dziela ich wiele narodów. Że imię króla tam panującego jest Józef, że okręty przybywające do nich z tamtego kraju przywożą ryby, skóry i wszelkiego rodzaju towary. I są, rzekli, naszymi przyjaciółmi i w wiel­kim u nas poważaniu, a między nami a nimi wymieniają się poselstwa i składa się wzajemne upominki. Są oni potężni i odważni i mają licz­ne wojska, z którymi w pewnych czasach wyprawy przedsiębiorą.
Takiemu świadectwu trudno było nie dać wiary. Chasdaj rozglą­dał się za posłańcem, którego można by wysłać do władcy Chaza­rów, okazało się to jednak niełatwe. Znalazł się wszakże Mar (pan) Izaak, syn Natana, który podjął się dostarczyć list. Należycie wypo­sażone poselstwo skierowało się najpierw do "króla" Konstantyny u boku niejako oficjalnego poselstwa kalifa do cesarza bizantyjskie­go. Okazało się jednak, że cesarz, okazując posłańcowi skądinąd wiele względów, nie ma zamiaru ani pomóc mu w dalszej drodze, ani nawet zezwolić na kontynuowanie misji, lecz, przetrzymawszy go na swoim dworze przez pół roku, odprawił z powrotem, tłumacząc to tym, iż
Quote
"droga między nami a nimi [Chazarami] jest niebezpiecz­na i narody żyjące między nami są w wojnie, a morze tak burzliwe, iż tylko w pewnych czasach przebyć je można".
Była to najwyraźniej dyplomatyczna wymówka; podejrzewamy, że cesarz nie miał zamia­ru ułatwiać kontaktów pomiędzy muzułmańskim kalifatem hiszpań­skim i swoim niekiedy kłopotliwym sąsiadem wyznającym mozaizm.
Chasdaj jednak nie rezygnował i sondował w Jerozolimie możli­wości dostarczenia listu inną drogą.
I zaręczyli mi mężowie z Izraelu, że poślą list mój z kraju swego do Nezibin [w Mezopotamii], stamtąd do Armenii, z Armenii do Ber- daa, a stamtąd do waszego kraju [czyli do Chazarii]. Nim przestałem mówić z sobą samym [czyli: zastanawiać się], aż oto nadeszli posło­wie od króla Gebalimów, a z nimi dwóch Izraelitów. Jednego imię Mar Saul, a drugiego Mar Józef. I gdy dowiedzieli się o mojej tro­sce, pocieszyli mnie mówiąc:
Quote
"Daj nam twoje listy, oddamy je królo­wi Gebalimów, on przez szacunek dla ciebie odeśle list twój do Izra­elitów mieszkających w kraju Hangryn [Węgry], a ci poślą go do Rum [Bizancjum], a stamtąd do Bułgarów, aż dojdzie list twój według twej woli na miejsce pożądane".
Chasdaj przedstawia następnie pewne wątki tradycji starohebraj- skich, które możemy tu pominąć, po czym raz jeszcze, nieco dokład­niej, opowiada o szczęśliwej okoliczności, która umożliwiła mu pró­bę nawiązania korespondencji:
A ci dwaj mężowie z kraju Gebalimów, Mar Saul i Mar Józef, którzy się podjęli przesłać list mój do króla mego i pana, mówili mi: "Jest temu około sześciu lat jak przybył do nas pewien Izraelita, ciemny na oczy [niewidomy], ale pełen nauki i mądrości. Imię jego - Mar Amram. I rzekł, że jest z kraju al-Chazar, że był w domu króla i pa­na, że przypuszczony był do jego stołu i doznawał od niego poważa­nia". Usłyszawszy to, wysłałem posłańców za nim, aby go do mnie przyprowadzili, ale go znaleźć nie było można. Owóż tą wiadomo­ścią wzmocniła się moja nadzieja i odzyskałem odwagę.
Następuje prośba:
Dlatego to kreślę list niniejszy do króla mego i pana, błagając go naj- pokorniej, iżby nie wzgardził prośbą moją i kazał donieść słudze swe­mu o wszystkim, cokolwiek kraju jego tyczy się.
I teraz dociekliwy Chasdaj ben Szaprut stawia całą litanię pytań, jakiej nie powstydziłby się nowoczesny historyk, etnolog czy wywia­dowca:
Z jakiego pokolenia pochodzi sam? Jaki jest skład rządu? Jakim spo­sobem królowie tron obejmują: czy z jednego szczepu, jednej rodzi­ny królowania godnej i czy syn po ojca królowaniu do królestwa przy­chodzi, jak to był zwyczaj u naszych przodków, gdy jeszcze w ziemi swojej zostawali? ... Jaka jest rozciągłość twego kraju? Jaka długość i szerokość jego? Jakie warownie i miasta? Czy wodociągi lub desz­cze ziemię twą użyźniają? I jak daleko sięga twa władza? Jaka jest siła zbrojna, liczba wojsk twoich i wodzów? ...
Donieś mi też, panie, o wielości krain, nad którymi panujesz, mno­gości podatków które mu płacą i czy mu dają dziesięciny. Czy, panie mój, mieszkasz zawsze w stolicy królestwa, lub też objeżdżasz kraj cały? Czy masz w bliskości wyspy i czy pierwotni mieszkańcy ich prze­chodzą na izraelicką wiarę? Czy sam sądzisz swój lud lub ustanowi­łeś sędziów? Jak uczęszczasz do domu bożego? Z którym narodem toczysz wojnę i czy sobota czynności wojenne przerywa? Jakie są kra­je i narody ościenne, jakie tak jednych, jak i drugich nazwiska? Jakie imiona miast najbliższych od Barsan, Barden i Bab-al-Abuab? Jakim sposobem przybywają kupcy do krajów króla mego i pana? Ilu kró­lów panowało przed nim? Jakie ich imiona i jak długo każdy z nich panował? I jakim językiem rozmawiacie?
Oprócz tych zupełnie doczesnych spraw, żydowskiego mędrca tra­piły także kwestie eschatologiczne:
Upraszam jeszcze o jedno pana mego, aby mi doniósł, azali jest u was jaka wzmianka tycząca się końca rachuby cudów, których od tylu lat oczekujemy, z niewoli do niewoli i z wygnania do wygnania wędru­jąc. Na czym opiera się ta nadzieja, co by mogła być pokrzepieniem dla oczekującego na nie,
po czym następują jeszcze nostalgiczne wspomnienia dawnej świąty­ni izraelskiej i wyrazy żalu za utraconym królestwem:
Strąceni z wysokości, poszliśmy na wygnanie i nie wiemy, co odpo­wiedzieć tym, którzy nam bezustannie mówią:
Quote
"Każdy naród ma swój jakikolwiek kraj, a wy nie macie nic na ziemi takiego, co by wam wasz kraj przypominało".
Owóż, gdy mnie doszła wieść o królu moim i panie, o potężnym króle­stwie jego i licznych wojskach, zdziwiony podniosłem głowę, duch mój ożywił się i wzmocniły się moje ręce. Królestwo więc pana mego bę­dzie dostateczną na ów zarzut odpowiedzią. Dalby Bóg, iżby się ta wiadomość sprawdziła, bo w niej cała nasza pociecha ... Pytałbym pana mego jeszcze o niektóre rzeczy, ale boję się, abym go nie obraził tak wieloma pytaniami, bo już i tak widzę, iż za długo mówiłem.

IV
Posłańcy nie zawiedli Chasdaj a, list został adresatowi widać dorę­czony, a monarcha chazarski bynajmniej się na nadawcę nie obraził. Obszerna odpowiedź króla Józefa jest dla historyka Chazarów jesz­cze bardziej interesująca niż list samego Chasdaj a. Chociaż nie na wszystkie pytania Chasdaj doczekał się odpowiedzi, liczba konkret­nych informacji zawartych w królewskiej odpowiedzi jest imponują­ca, a ich wagę docenimy jeszcze bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę, że jest to w gruncie rzeczy jedyny dokument mówiący o Chazarach i ich państwie, będący ich własnym wytworem, przedstawia zatem - konkretyzując - punkt widzenia króla i zapewne sfer zbliżonych do dworu królewskiego.
Streściwszy zatem w początkowych partiach listu sprawę, w tym także zakres pytań postawionych przez uczonego, informuje Józef mimochodem, że państwo kalifa nie jest mu tak zupełnie nieznane,
Quote
"albowiem przodkowie nasi pisywali już do siebie przyjacielskie li­sty[sup:1yt0ut7x]3[/sup:1yt0ut7x] i takowe przechowują się w naszych archiwach";
stosunki te pra­gnie odnowić.
Pytasz w piśmie twoim, z jakiego rodu i pokolenia jesteśmy. Owóż wiedz, że pochodzimy od synów Jafetowych4, mianowicie zaś od sy­nów Togarmy. Znajduje się bowiem w księgach rodowych naszych przodków, że Togarma miał synów dziesięciu, a oto są ich imiona: Agijor, Tirus, Uwar, Ugin, Bizal, Tama, Chazar, Sanar, Bułgar, Sawir. My jesteśmy z dzieci Chazara, który był siódmym. Zapisano, że za jego czasów była liczba przodków naszych bardzo mała, a Najświęt­szy dal im moc i potęgę, i toczyli wojny z wielu narodami, które były mocniejsze od nich, a za pomocą Bożą wypędzili ich i objęli ich kraj, tamci zaś uciekając, ścigani byli w ucieczce aż do wielkiej rzeki Du­naju, gdzie też mieszkają po dziś dzień, w bliskości Konstantyny, a Chazarowie objęli ich kraj.
Po znacznym przeciągu czasu powstał między nimi król imieniem Bu­lan, mąż mądry, bojący się Boga i całym sercem ufność w nim pokła­dający i wypędził z kraju wróżbitów i bałwochwalców.
Najobszerniej i najbardziej szczegółowo monarcha opowiedział swemu korespondentowi o zagadnieniach religijnych. Czytamy naj­pierw o trzech cudownych widzeniach, jakie stały się udziałem tegoż Bulana i przyczyniły się do konwersji całego ludu na religię mojże­szową. Tekst jest nieco niejasny i trzeba pewnego rozeznania w kwe­stiach ustroju politycznego panującego u Chazarów i niektórych innych ludów tureckich, by go prawidłowo zrozumieć. Bulan jest nazwany królem, ale w rzeczywistości musiał być naczelnikiem (księciem) pew­nego tylko odłamu Chazarów, skoro musiał pozyskać do tej ważkiej decyzji "wielkiego księcia", ten zaś jeszcze "króla", zapewne naczel­nego, zwierzchniego. Otrzymawszy od anioła polecenie wybudowania Bogu świątyni, gdy tłumaczył, że nie ma na to odpowiednich środków, na polecenie tegoż anioła podjął wyprawę do krajów Rudlan i Ardil, a zdobyte tam łupy mógł przeznaczyć na zbudowanie i należyte wypo­sażenie świątyni.
Wygląda na to, że dalsza część opowieści także odnosi się do po­bożnego Bulana, choć sprawia wrażenie pochodzenia z innej trady­cji, dość sztucznie powiązanej z jego osobą. Skoro bowiem konwer­sja króla i ludu już nastąpiła, nie bardzo rzeczowo uzasadniona wy­daje się dalsza część listu króla Józefa, obszernie relacjonująca za­biegi i dysputy "króla" z wysłannikami "królów Edomitów i Izmaelitów" co do wyższości trzech wyznań. "Edomici" to w terminologii hebrajskiej Bizantyjczycy, a zatem chrześcijanie; "Izmaelici" to mu­zułmanie. Dysputy, zręcznie sterowane przez "króla" Chazarów, za­kończyły się, rzecz jasna, wykazaniem wyższości religii żydowskiej, wobec czego nastąpił jak gdyby drugi akt konwersji, łącznie z obrze­zaniem króla i ludu. Odtąd "wszyscy płacą nam dań: królowie Edomów i królowie Izmaelitów".
Po tych zdarzeniach wstąpił na tron jeden z wnuków jego imieniem Obadya, mąż sprawiedliwy i dzielny. On odnowił rząd, utwierdził za­kon według zwyczajów i podań, pobudował synagogi i domy nauki, zgromadził mnóstwo uczonych Izraelitów, dawał im wiele złota i sre­bra i wykładali mu 24 księgi Miszny i Talmud i cały porządek mo­dlitw ...
Po nim zaś nastąpił Hiskia, syn jego; po nim Menase, syn jego; po tym zaś Chanoka, brat Obadiego i Izaak, jego syn; Zebulun, jego syn; Menase, jego syn; Nissi, jego syn; Menachem, jego syn; Benjamin, jego syn; Aharon, jego syn; a ja, Józef, jestem synem pomienionego Aharona. Wszyscy byli synami królów, a żaden obcy nie śmie siadać na tronie naszych ojców.
Teraz monarcha przechodzi do innych spraw interesujących Chas- daja. Uczeni mają sporo problemów ze zrozumieniem rzeczywiście niezbyt przejrzystych danych przestrzennych Józefa:
Na koniec co do pytania twego o rozciągłości naszego kraju wzdłuż i wszerz. Tedy wiedz, że rozciąga się ponad rzeką niedaleko Morza Georgijskiego, ku wschodowi, na cztery miesiące drogi. Nad rzeką mieszka dziewięć licznych narodów we wsiach, miastach i twierdzach, a wszystkie dają mi dań. Stamtąd zwraca się granica ku Georgii [Gru­zji] i wszyscy mieszkańcy nadbrzeża morskiego dań mi płacą. Ku po­łudniowi jest 15 licznych i potężnych narodów aż do Bab-al-Abuab, mieszkają one w górach i w kraju Basa i w Tagat aż do Morza Kon- stantynopolskiego, przez dwa miesiące drogi i wszystkie płacą mi dań. A w stronie zachodniej jest 13 narodów potężnych i bitnych, miesz­kających na wybrzeżach Morza Konstantynopolskiego. Stamtąd zwra­ca się granica ku północy, aż do wielkiej rzeki Jaik [Ural], ludzie żyją tam w osadach bez murów, włócząc się po całym stepie aż do granicy Hangryn, liczni jak piasek w morzu, wszyscy płacą mi dań, a rozle­głość ich kraju jest na cztery miesiące drogi. Ja zaś mieszkam przy ujściu rzeki i nie dopuszczam Rusom, okrętami przybywającym, prze­prawiać się ku tamtym i tak samo ich nie dopuszczam, iżby nieprzy­jaciele ich, lądem przybywający, w ich kraj się przeprawiali, i prowa­dzę z nimi ciężkie wojny, albowiem gdybym im tego dopuścił, tedy cały kraj Izmaela aż do Bagdadu spustoszyliby.
Dalej oznajmuję ci, że mieszkam nad tą rzeką pod opieką Bożą i mam w królestwie moim trzy stolice. W jednej mieszka królowa ze swoimi niewiastami i rzezańcami, stolica ta ma w swojej objętości 40 kwadratowych parasangów5 ze swoimi wsiami i przysiółkami. Miesz­kają w nich Izraelici, Izmaelici, chrześcijanie i inne narody różnoję­zyczne. Druga ze swoimi przynależnościami ma 8 kwadratowych pa- rasangów, w trzeciej zaś mieszkam ja sam z książętami, dworzanami i sługami, którzy mi przynależą. Jest ona mała, obejmuje tylko trzy parasangi, środkiem jej płynie rzeka i mieszkamy w niej całą zimę, w miesiącu zaś Nizan [marzec lub kwiecień] opuszczamy ją i każdy udaje się do swojego pola i ogrodu, które uprawia. Każda bowiem rodzina ma pewną posiadłość ojcowską, w której granicach mieszka i do której wesoło i radośnie udaje się. Nie usłyszysz tam głosu żad­nego hałaśnika, nie zdybie cię tam wróg i nikt ci w niczym nie prze­szkodzi. Ja i moi książęta udajemy się 20 parasangów dalej, aż do wielkiej rzeki Arsan, skąd zwracamy się w sam koniec kraju. To rozmiar kraju naszego i miejsca naszego spoczynku. Kraj nie ob­fituje w deszcze, ale ma wiele rzek wydających wielką ilość ryb, tu­dzież wiele źródeł, a ziemia dobra i żyzna. Są pola, winnice, ogrody i sady rozkoszne, a wszystkie rzekami użyźniane. I mamy drzewa owocowe w wielkiej ilości.
Takoż donoszę ci, że granice mego kraju ciągną się ku wschodowi przez 20 parasangów aż do Morza Georgijskiego, ku południowi 30 parasangów, a ku zachodowi 40. Ja zaś mieszkam w środku wyspy, na której znajdują się moje pola, winnice, ogrody i sady, ciągnąc się w stronę północną na 30 parasangów. Są na niej rzeki i źródła pięk­ne, a przy pomocy Bożej mieszkam w pokoju.
Końcowe partie listu-odpowiedzi zawierają uwagi na temat pod­staw wiary mieszkańców Chazarii ("oczy nasze zwrócone są ku Bogu i siedzibie mędrców izraelskich w Jerozolimie i Babilonie"), niemoż­ności odgadnięcia wyroków Boga co do przyszłości, "nie posiadamy nic więcej jak tylko proroctwo Daniela", oraz zapewnienie, że po­dobnie jak Chasdaj króla, także Józef chętnie poznałby osobiście swego uczonego korespondenta.

V
Nie tu miejsce na szczegóły dotyczące nie do końca wyjaśnionej w na­uce kwestii autentyczności "korespondencji chazarskiej". O ile co do listu Chasdaja wątpliwości wysuwane są rzadziej, o tyle odpowiedź króla Józefa zachowana - dodajmy - w dwóch różniących się niejed­nym szczegółem redakcjach (dłuższej i krótszej) budzi ich więcej. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że niezależnie od tego czy jest to tekst autentyczny (pochodzący rzeczywiście od króla), czy też póź­niejszy falsyfikat, zasadnicza jego treść musi być wiarygodna. Trud­no bowiem przypuścić, by kilka wieków później ktokolwiek był w sta­nie, nie mając pod ręką odpowiedniego wcześniejszego tekstu, wy­myślić tyle i takich szczegółów dotyczących dziesięciowiecznej Cha- zarii. Zresztą już w XII w. zarówno list Chasdaja, jak i odpowiedź króla Józefa były znane w Hiszpanii, co dodaje im, rzecz jasna, zna­mion wiarygodności.
Przekład u A. Bielowskiego, który w obszernym wyborze zapre­zentowaliśmy powyżej, dotyczy krótszej redakcji. Redakcja obszer­niejsza, ujawniona dopiero w 1874 r., nie mogła tłumaczowi być jesz­cze znana. Ma to znaczenie, gdyż zawiera ona pewne dane niewystę- pujące w krótszej redakcji, na które niekiedy będziemy musieli się powołać.
"Korespondencja chazarska", to znaczy jej autentyczność i czę­ściowa przynajmniej wiarygodność, znalazła w bliższych nam czasach dość nieoczekiwane potwierdzenie, a zarazem mnożą się dane po­twierdzające wybitną w międzynarodowej skali rolę Chasdaja ben Szapruta. Pod koniec XIX w. w kairskiej genizie, to znaczy po pro­stu rupieciarni przy jednej z synagog w Starym Kairze, gdzie składa­no bezużyteczne już przedmioty kultu, odnaleziono ogromny, liczą­cy ok. 200 000 tekstów zbiór starych pism żydowskich, w bardzo róż­nym, przeważnie szczątkowym stanie zachowania. Dotyczą one naj­przeróżniejszych spraw, głównie, rzecz jasna, religijnych i kultowych, przeważają teksty i komentarze do Biblii i Talmudu, opinie prawne, występują także listy, dokumenty i teksty liturgiczne, a nawet frag­menty poezji. Niestety, bezcenny zbiór rychło uległ rozproszeniu, jego poszczególne fragmenty można dziś znaleźć w różnych bibliote­kach Europy i Ameryki, mimo wielu dziesięcioleci badań tylko nie­wielka część pierwotnego zasobu została dotąd rozpoznana i ogło­szona drukiem. Wolno oczekiwać jeszcze niejednej rewelacji nauko­wej. Wśród tych nielicznych, które dotąd zostały ujawnione, znajdu­je się fragment listu napisanego przez Chasdaja zapewne do cesa­rzowej bizantyjskiej Heleny, żony Konstantyna VII Porfirogenety (zm. 959 r.), zawierającego prośbę o wstawiennictwo za Żydami żyją­cymi na terenie cesarstwa, pamiętającymi prześladowania, jakich do­znali za panowania Romana I Lakapenosa w latach dwudziestych X w. Chasdaj wspomina o opiece, jakiej nie odmawia chrześcijanom w al-Andalus kalif Abd ar-Rahman, licząc na podobną postawę wład­cy Romajów wobec Żydów. List, jak wspomniałem, zachował się frag­mentarycznie, jego treść zatem jest znana jedynie częściowo. W każ­dym razie w jednym miejscu czytelne są jeszcze słowa: "kraj Chaza­rów", a niedaleko od nich można przeczytać: "statek spośród stat­ków królewskich, rafsadot", wreszcie kilka wierszy dalej: "niech za­tem przybędą, opowiedzą i przedstawią swoje czyny i wyjaśnią swoje działania. Jestem pewien, że ... mojej Pani i moc dowodów Jej czu­łego przywiązania nie pójdą na marne". Jeżeli do tego dodać, że krót­ko przed wzmianką o kraju Chazarów Chasdaj wspomina o "posłań­cach mojej Pani", łamigłówka zdaje się układać w pewien dość spój­ny ciąg i wynika z niej, że mowa o poselstwie bizantyjskim w Kordobie i o staraniach Chasdaja, zmierzających do uzyskania od cesarza statku i jego nadziei na przybycie albo samych Chazarów, albo od­powiednio poinformowanych ludzi cesarza, którzy mogliby dostarczyć do Kordoby informacje o Chazarach. Dalszy ciąg starań pamiętamy z listu Chasdaja do króla Chazarów: cesarz nie spełnił prośby i wręcz storpedował zamysł bezpośredniego skontaktowania się z Chazarami, ale sam użyty we fragmencie hebrajski termin na oznaczenie pożąda­nego statku, znaczący tyle co "tratwa", dowodzi niezłej orientacji Chas- daja w warunkach nawigacyjnych z Konstantynopola do Chazarii; do Atilu/Itilu nad Wołgą statek musiałby być z Morza Azowskiego lub Donu transportowany drogą lądową.
W innym liście Chasdaja do nieznanego adresata znajdujemy nie­co danych rozszerzających naszą wiedzę o wysłannikach, jacy podjęli się dostarczenia jego listu do władcy Chazarów i - jak wiemy - z zada­nia tego pomyślnie się wywiązali: po przekroczeniu Pirenejów zatrzy­mali się najpierw u swoich współwyznawców w Prowansji, przywożąc przełożonemu silnej gminy żydowskiej pozdrowienia od Chasdaja.
Najważniejszym jednak uzupełnieniem "korespondencji chazarskiej" jest także pochodzący ze zbioru kairskiej genizy list niewymienionego z imienia chazarskiego Żyda, zwany od miejsca przechowy­wania "Anonimem z Cambridge", a będący swego rodzaju raportem (niestety, zachowanym tylko częściowo) dotyczącym procesu konwer­sji Chazarów na judaizm, wypraw wojennych i pewnych zagadnień geografii Chazarii. Autor listu nazywa króla Chazarów Józefa swoim mistrzem. Prawdopodobnie adresatem listu był Chasdaj, a w każdym razie zabytek był mu współczesny. Wersja przedstawiona w liście róż­ni się dość istotnie od relacji króla Józefa; wygląda na to, że autorzy obu zabytków nie znali wzajemnie obu dzieł, chociaż przekazali bez wątpienia fragmenty jednej i tej samej tradycji. Według Anonima, Żydzi, którzy niegdyś zbiegli do Chazarii, zmieszali się z tubylcami, stopniowo zapomnieli o swych obyczajach i prawach, zachowując je­dynie obrzezanie i świętowanie soboty. Jeden z takich "pół Żydów, pół Chazarów" zasłynął walecznością i został przez Chazarów obwo­łany naczelnikiem. Pod wpływem żony o czysto żydowskim imieniu Serach i teścia, którzy widać trwali przy bardziej tradycyjnie żydow­skich formach, także ów naczelnik zdecydował się na ścisłe przestrze­ganie wskazań religijnych. Gdy o tym dowiedzieli się Grecy i Arabo­wie, wysłali posłów do książąt chazarskich, by odciągnęli ich od wia­ry mojżeszowej i nakłonili do przejścia na ich wiarę. Doszło do dys­puty, w której żadna z trzech stron nie zdołała zyskać sukcesu. Wte­dy wodzowie chazarscy polecili przynieść "księgi prawa mojżeszowe­go" z "pieczary w dolinie Tizuł" i objaśnić je mędrcom żydowskim. Pod wpływem tych ksiąg Żydzi chazarscy porzucili dotychczasowy obojętny stosunek do tej wiary i nakłonili pozostałą ludność Chazarii do przejścia na jej stronę. Wódz żydowski otrzymał imię Sabriel i został pierwszym królem Chazarów, a ludność wybrała pewnego uczo­nego męża na sędziego, nazywając go w swoim języku "chaganem".
Wreszcie stosunkowo niedawno, bo w 1982 r., światło dzienne uj­rzał (to znaczy został ogłoszony drukiem) jeszcze jeden hebrajski tekst z kairskiej genizy (obecnie także w Cambridge), zasługujący na uwagę przede wszystkim dlatego, że jest to prawdopodobnie jedyny zachowany do naszych czasów (a przynajmniej jedyny dotąd ujaw­niony) autograf, czyli własnoręczny rękopis chazarskich Żydów. Za­chowały się ich imiona, odczytywane hipotetycznie jako Gostata (GWSTT)[sup:1yt0ut7x]6[/sup:1yt0ut7x], Kyabar (KYBR), M anas, Manar i Kofin, uważane przy­najmniej przez część uczonych za chazarskie w sensie językowym. Wiemy, że list był pismem rekomendacyjnym wystawionym przez qahal shel qiyyob (QYYWB), czyli żydowską (chazarską) gminę w Ki­jowie, w dodatku w dolnej części pergaminowej karty znajduje się wyraz napisany chazarskim pismem runicznym, odczytany jako ho- quriim, to znaczy "czytałem". Zabytek ten dowodzi, że na początku X w. (tak bowiem jest datowany) w Kijowie funkcjonowała żydow­ska (chazarską) gmina, ciesząca się pewnego rodzaju autonomią pod rządami Rusów, a zarazem jest wskazówką za dość mimo wszystko szerokim zasięgiem judaizmu wśród Chazarów, nieograniczającym się, jak się nieraz pochopnie ocenia, wyłącznie do kręgów przywód­czych i dynastii.

VI
Spróbujemy nakreślić najpierw choćby w wielkim skrócie rys dzie­jów państwa (chaganatu) chazarskiego. Pojawia się ono w świetle źródeł ok. roku 630. Turcy, dotknięci ciężkim kryzysem wewnętrz­nym, utracili władzę nad północnym Kaukazem. Na stepach czarno- morsko-kaspijskich pojawiły się dwa nowe państwa: Wielka Bułgaria i Chazaria. Prawdopodobnie z tym etapem dziejów Chazarów nale­ży łączyć wiadomość z listu króla Józefa o ich walkach "z wielu na­rodami, które były mocniejsze od nich". Dłuższa redakcja listu do­daje: "W kraju w którym mieszkam, żyli niegdyś Y.n.nt.r liczniej- si niż piasek w morzu"; zdaniem uczonych pod tym hebrajskim zapi­sem ukrywa się protobułgarski lud Onogurów (Utigurów). Około 650 r. Chazarowie, których siedziby obejmowały północny Kaukaz i rejon delty Wołgi, byli już liczącą się potęgą.
Wzrost znaczenia ich państwa zbiega się w sensie chronologicz­nym z wzrostem innej potęgi ówczesnego świata - kalifatu arabskie­go. Zakaukazie stało się na wiele dziesięcioleci terenem ostrej rywa­lizacji arabsko-chazarskiej.
Ekspansja arabska w kierunku Kaukazu rozpoczęła się w 640 r. Dwa lata później wojska arabskie dotarły do Balandżaru (identyfi­kacja i lokalizacja niepewne), jednej z dwóch najdawniejszych - obok Samandaru (nad rzeką Terek w północnym Dagestanie) - "stolic" Chazarów. Po dziesięciu latach względnego spokoju, w 652 r. wódz arabski Abd ar-Rahman ponownie z wielkim wojskiem zaatakował Balandżar, lecz poniósł tam klęskę i śmierć. Arabowie nie zaniechali planów podboju Zakaukazia, lecz Chazarowie stawiali do czasu sku­teczny opór, a często sami przejmowali inicjatywę militarną. W 661­662 r. wyprawa chazarska najechała Albanię (obecny Azerbejdżan), odparta przez dowódcę arabskiego, powtórzona została, przy pomo­cy uzależnionych kaukaskich Hunów w roku 663-664, następne "raj­dy" chazarskie zanotowały źródła w latach 684 i 689.
Ekspansja Chazarów sięgnęła też Krymu, należącego dotąd do ce­sarstwa wschodniego. W połowie VII w. niemal cały półwysep, z wy­jątkiem Chersonia na południu, dostał się w ich ręce. Pod koniec VII i na początku VIII w. wypędzony z kraju cesarz Justynian II znalazł się na Krymie, nawiązał przymierze z chaganem chazarskim, poślubił jego siostrę, stając się elementem gry politycznej pomiędzy Konstan­tynopolem a władcą Chazarów. Równocześnie trwały zmagania Bizan­cjum z Arabami, głównie o Armenię i Iberię (Kartli). Ważna strate­gicznie twierdza Bab al-Abwab (Derbent) przechodziła z rąk do rąk, aż wreszcie w 713/714 roku została zdobyta przez Arabów pod wo­dzą Maslamaha ibn Abd al-Malika, który następnie wdarł się daleko w głąb terytorium Hunów. Ci wezwali na pomoc swych silniejszych partnerów - Chazarów. Wobec połączonych sił przeciwnika dowódca arabski był zmuszony do porzucenia całego obozu i wyprowadzenia wojsk cichcem do Gruzji. W latach 717-718 wojska chazarskie ponow­nie walczyły w Albanii, bez wątpienia w porozumieniu z Bizantyjczy- kami, których stolica właśnie była oblegana przez wojowników Proro­ka. Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem i z przerwami także w la­tach 721-730. W tym ostatnim roku Chazarowie uzyskali wielkie zwy­cięstwo w bitwie pod Ardabil. Dopiero potężna wyprawa arabska pod wodzą utalentowanego, ale okrutnego wodza Marwana ibn Muham- meda z roku 737 przyniosła przełom. Wojska arabskie, wspomagane przez posiłki z Zakaukazia, wtargnęły głęboko do Chazarii, zmuszając przeciwnika do odwrotu na północ, w kierunku Wołgi, gdzie znajdo­wała się nowa ich stolica - Atil (Itil). Chagan został zmuszony do wy­cofania się do kraju Burtasów. Wojska idące mu z odsieczą zostały rozgromione, wobec czego chagan zobowiązał się do przyjęcia islamu i uznania zwierzchnictwa kalifa. Wydaje się, że wymuszona konwersja nie przyniosła trwałych rezultatów i pozostała epizodem.
Zwycięskie kampanie nie były zresztą w stanie zapewnić Arabom rzeczywistego panowania na tak dalekich i rozległych, a poza tym, z ich punktu widzenia, nie nazbyt atrakcyjnych terenach. Upadek dynastii Omajadów i Marwana (744-750), który został ostatnim jej kalifem, dodatkowo utrudnił Arabom, którzy przecież toczyli wojny na różnych frontach, działania na północ od gór Kaukazu. Rezulta­tem była swego rodzaju równowaga arabsko-chazarska, przerywana niekiedy pomniejszymi epizodami wojennymi z inicjatywy to jednej, to drugiej strony. Wyprawy chazarskie, już raczej o charakterze ra­bunkowym, odnotowały źródła w latach 762 i 764, a w 799 r. próbo­wali Chazarowie nawet interweniować w wewnętrzne sprawy kalifa­tu. Północny Kaukaz pozostawał pod kontrolą Chazarów. Stosunki chazarsko-bizantyjskie utrzymywały się w zasadzie poprawne, przy­najmniej tak długo, jak długo obu stronom zagrażała potęga Ara­bów. W 732 lub 733 r. następca tronu w Bizancjum ożenił się z księż­niczką chazarską, a syn z tego związku, panujący w latach 775-780 jako Leon IY, otrzymał nawet przydomek "Chazar". W 787 r. Cha- zarowie zdołali jeszcze podporządkować sobie obszar zamieszkały przez Gotów w południowo-zachodniej części Krymu.
Na wstępie niniejszego szkicu wyraziłem opinię o doniosłej roli chaganatu chazarskiego jako obrońcy Europy Wschodniej przed eks­pansją arabską. Opinia ta nie zmierza do idealizacji Chazarów, któ­rych najazdy na Zakaukazie nie były mniej, a prawdopodobnie były nawet bardziej niszczycielskie niż najazdy arabskie. Pamiętać należy również, że z punktu widzenia Damaszku, a później Bagdadu, kraj Chazarów i pozostałe kraje na północ od Kaukazu były odległą pe­ryferią, niełatwą do opanowania, a praktycznie niemożliwą do utrzy­mania przez dłuższy czas w rzeczywistej zależności i w dodatku - ogólnie rzecz biorąc - nie nazbyt atrakcyjną jako cel akcji zdobyw­czej. Uporczywość wojen chazarsko-arabskich tłumaczy się w znacz­nej mierze rzeczywistą i potencjalną rolą chaganatu w ważniejszych dla Arabów zmaganiach z Persami Sasanidów i z Bizancjum, w ry­walizacji o uzależnienie ludów kaukaskich oraz względami ekono­micznymi - dążeniem do uzyskania i utrzymania kontroli nad wspo­mnianym już transkontynentalnym szlakiem handlowym wiodącym przez obszary nadczarnomorskie i nadkaspijskie.

VII
Przytoczymy teraz kilka najważniejszych arabskich świadectw źródło­wych o Chazarach i ich państwie. Jak zobaczymy, wiele obserwacji au­torów arabskich potwierdza lub konkretyzuje informacje znane nam już z listu króla Józefa. Oto, czego możemy się dowiedzieć z dzieła Księga drogocennych klejnotów Ibn Rosteha - pisarza arabskiego po­chodzenia perskiego z przełomu IX i X w.7:
Quote
Pomiędzy Pieczyngami a Chazarami jest 10 dni (drogi), (wiodącej) przez stepy i przez obszary lesiste. Nie ma pomiędzy nimi a Chazara­mi utartej drogi, ani uczęszczanych szlaków ... Chazaria jest obszer­nym krajem, przylegającym z jednej strony do wielkich gór ... Posia­dają oni (Chazarowie) króla, który zwany jest Isa. Ale najwyższym ich władcą jest Hazar-haqan. Chazarowie są mu posłuszni jednak tylko nominalnie, a cała władza spoczywa w ręku Isy, jako że w przewodze­niu (im) i w wojsku zajmuje on pozycję, w związku z którą nie musi liczyć się z nikim ponad nim. Najwyższy ich władca wyznaje judaizm, podobnie jak Isa i ci spośród dowódców i wielmożów, którzy starają mu się przypodobać; reszta z nich wyznaje natomiast religię podobną do religii Turków. Stolicą ich jest Sari' sin, a w niej [lub: kolo niej] znajduje się inne miasto zwane Hab.-n.l. ... Ludność (miejscowa) mieszka w zimie w tych miastach. Z początkiem wiosny wyruszają oni na stepy, na których pozostają aż do nadejścia zimy. W tych dwóch miastach mieszkają (również) muzułmanie, którzy posiadają meczety, imamów, muezzinów i szkoły koraniczne.
Król ich, Isa, nałożył na możnych i bogatych spomiędzy nich obowią­zek dostarczania jeźdźców, (w ilości) zależnej od ich majątku i stop­nia ich zamożności. Najeżdżają oni co roku na Pieczyngów. Sam Isa zajmuje się organizacją wyprawy i udaje się na swe ekspedycje wo­jenne wraz ze swymi wojownikami. Posiadają oni piękny wygląd. Kie­dy wyruszają w jakąś stronę, wychodzą w pełnym uzbrojeniu, z cho­rągwiami, włóczniami, (odziani) w mocne kolczugi. (Isa) wyjeżdża na czele 10 000 jeźdźców, spośród których jedni stanowią regularne wojsko będące na żołdzie, inni zaś należą do tych (wojowników), któ­rych wystawili (dlań) jako powinność (wspomniani wyżej) bogacze. Kiedy wyrusza (on) w jakąś stronę, sporządza się w jego obecności coś w rodzaju tarczy słonecznej, uformowanej na kształt bębna. Tar­czę tę dźwiga jeździec, który jedzie z nią przed nim. Następnie jedzie on sam, a za nim jego wojsko, które widzi blask tej tarczy. Jeżeli wezmą jakąś zdobycz, zbierają ją całą w jego obozie; następnie Isa wybiera z niej, co mu się podoba i bierze to dla siebie, pozostawiając dla nich (tj. dla pozostałych wojowników) resztę łupów, aby podzie­lili je pomiędzy siebie.
Jednym z najważniejszych źródeł arabskich do dziejów ludów Europy Wschodniej jest sprawozdanie Ibn Fadlana, posłującego z ra­mienia kalifa bagdadzkiego al-Muktadira do króla Bułgarów nad- wołżańskich w latach 921-922. Ibn Fadlan w kraju Chazarów osobi­ście nie był, informacje o Chazarach otrzymał właśnie od owych Bułgarów:
Quote
A co się tyczy króla Chazarów, który zwie się Hakan, to ukazuje się on (tylko) co cztery miesiące, trzymając się z dala od ludzi. Nazy­wają go Wielki Hakan, a jego zastępcę zwą Hakan Beh. To on zarzą­dza wojskami i dowodzi nimi, kieruje sprawami królestwa i utrzymu­je w nim porządek, pokazuje się publicznie i urządza wyprawy wo­jenne; jemu też podlegają sąsiadujący z nim królowie. Każdego dnia wchodzi on do Wielkiego Hakana w pokornej postawie, okazując (mu) posłuszeństwo i uległość. Wchodzi doń tylko boso, trzymając w ręku kawałek (smolnego) drewna, a gdy go pozdrowi, zapala przed nim to (drewno). A skoro[sup:1yt0ut7x]8[/sup:1yt0ut7x] tylko kończy palenie, siada wraz z Hakanem na jego tronie, po prawej stronie. Zastępuje go mąż noszący nazwę Kundur-Hakan, a tego z kolei zastępuje inny, zwany Dżaw- szygyr. Taki jest obyczaj najwyższego Hakana, że nie udziela nikomu posłuchania i nie rozmawia z nikim, i nikt nie staje przed nim, z wy­jątkiem tych, których wymieniliśmy, a uprawnienia do wykonywania zadań, karania (przestępców) i rządzenia państwem należą do jego zastępcy - Hakan Beha.
Relacja Ibn Fadlana jest zbyt obszerna, byśmy mogli ją zacytować w całości. Dalej czytamy o skomplikowanym rytuale pogrzebowym Wielkiego Hakana, o jego bujnym życiu seksualnym (25 żon dobie­ranych spośród córek sąsiednich władców, do tego jeszcze 60 pięk­nych nałożnic). Interesująca jest wiadomość, że długość panowania władcy jest ściśle określona i wynosi 40 lat. "Jeżeli przeżywa ten okres choćby o jeden dzień, poddani i jemu bliscy zwalniają go [zgod­ności] albo zabijają, twierdząc: «Rozum mu się już skurczył, a je­go osąd stał się zagmatwany»". Następnie czytamy o postępowa­niu w przypadku zbiegostwa w bitwie i o wielkim grodzie Chazarów na rzece Atil (Wołdze). Potwierdza się wiadomość o muzułmanach w Chazarii, którzy mieli zajmować połowę tego grodu. Władzę czy kontrolę nad muzułmanami zarówno stale żyjącymi u Chazarów, jak również przybywającymi w charakterze kupców, sprawuje przedsta­wiciel Hakana z tytułem Chaz, sam wyznający islam. Muzułmanie dysponują meczetem z minaretem i muezzinami.
Quote
Gdy do króla Chazarów w 310 roku9 dotarła wiadomość, że muzułma­nie zniszczyli synagogę znajdującą się w dworze al-Babunadż [miejsco­wość niezidentyfikowana, zapewne na terenie kalifatu], nakazał on, by [w odwecie] zburzono minaret, zgładzono muezzinów i powiedział: "Po prawdzie, gdybym się nie obawiał, że w krajach islamu nie pozostanie ani jednej niezniszczonej synagogi, z pewnością zburzyłbym także i sam meczet".
Relacja Ibn Fadlana o Chazarach kończy się następująco: "Wszy­scy Chazarowie i ich król są żydami [tzn. wyznają wiarę żydowską], a Słowianie i wszyscy ich sąsiedzi pozostają w zależności od niego, on zaś odnosi się do nich, tak jak do znajdujących się w niewolnic­twie, ci natomiast korzą się przed nim z pokorą". Dodać należy, że termin "Słowianie" (Sakaliba) w terminologii źródeł arabskich nie jest jednoznaczny i może oznaczać rzeczywiście Słowian, ale w szer­szym znaczeniu także inne niesłowiańskie ludy północy, jak Fino­wie, Bułgarzy, a nawet Germanie.
Jeszcze inny autor arabski z X w., al-Masudi, w swym encyklope­dycznym dziele Złote łąki, pisząc o Chazarach i opierając się w zasa­dzie na wcześniejszych, częściowo już znanych nam autorach, jak gdy­by uściśla dane dotyczące okoliczności depozycji Wielkiego Chagana (lub jego zastępcy; tekst jest w tym punkcie nie do końca jasny):
Quote
Jeśli Chazarowie cierpią od głodu lub jakieś inne nieszczęście doty­ka ich kraj, albo gdy losy wojny zwracają się przeciw nim, lub gdy jakiś naród ogłasza im nieprzyjaźń ... lud i możni śpieszą do króla i mówią: "Ten Chagan, którego panowanie zapowiada jedynie nie­szczęścia, nie wróży nam nic dobrego, zatem albo go zabijcie, albo wydajcie nam, byśmy my mogli to uczynić". Niekiedy król wydaje go im i ci go uśmiercają, niekiedy pozwala mu popełnić samobójstwo, niekiedy zaś z litości broni go dowodząc, że nie popełnił żadnego przestępstwa, które zasługiwałoby na karę.
Jedną z najobszerniejszych i najbardziej wszechstronnych relacji o Chazarach i ich państwie zawdzięczamy geografowi arabskiemu także z X w., al-Istachriemu:
Quote
Jeżeli chodzi o Chazarię, jest to nazwa kraju, a jego stolicą jest Atil ... Atil składa się z dwóch części, jednej, większej, na zachód od rze­ki Atil, drugiej na wschód od niej. Król przebywa w części zachod­niej. W ich języku król nazywany jest Bak lub Bek ... Ich domy są namiotami z wyjątkiem niewielu zbudowanych z gliny. Mają targi i łaźnie ... Zamek króla znajduje się w pewnej odległości od rzeki i jest z cegły. Nikt inny nie posiada domu z cegieł, gdyż król nikomu na to nie pozwala. Wał [okalający miasto] ma cztery bramy, jedna z nich wychodzi na rzekę, druga - z tyłu miasta - na step, dwie pozo­stałe także na step ... Król nie ma praw do własności swych podda­nych. Jego skarb składa się z ceł i dziesięcin na towary, zgodnie z ustalonymi zwyczajami, [pobieranych] na wszystkich szlakach lądo­wych, morskich i rzecznych. Należą do niego regularne daniny przy­pisane do ludzi w różnych miejscach i regionach, składające się z wszelkiego rodzaju żywności, napojów itp., jakich zażąda. Król po­siada [wyznacza?] siedmiu sędziów pochodzących od żydów, chrze­ścijan, muzułmanów i bałwochwalców1" ... Miasto nie ma przynależ­nych wsi, lecz posiadłości wiejskie [Chazarów] są rozległe. Latem udają się około 20 mil w celu zasiewów. Część plonów zbierają nad rzeką, część w stepie, a plony zwożą wozami lub spławiają. Ich głów­nym pożywieniem jest ryż i ryby. Miód i wosk uzyskują we własnym kraju lub sprowadzają z Rusi i z kraju Bułgar. Podobnie skóry bo­brów, które wywożą do wszystkich części świata, znajduje się tylko w rzekach w ziemi Bułgar, w Rusi i Kijowie [Kuyaba], i nigdzie - o ile mi wiadomo - poza tym ... Wschodnią połowę (stolicy) Chazarów za­mieszkuje większość kupców, muzułmanów [i składają tam] towary, zachodnia jest zarezerwowana dla króla, jego orszaku, wojska i czystej krwi Chazarów ... Chazarowie mają miasto zwane Samandar pomię­dzy (stolicą a) Bab al-Abwab. Jest w nim wiele ogrodów. Twierdzi się, że jest tam około 4000 winnic ... Podstawowym owocem są winogro­na. Mieszkają tam muzułmanie i mają meczety ... ich król jest żydem, spokrewnionym z królem Chazarów ... Chazarowie nie przypominają z wyglądu Turków. Są ciemnowłosi i dzielą się na dwa odłamy. Jeden z nich to Qara [Czarni] Chazarowie, tak ciemnej karnacji, że zbliżają się do głębokiej czerni, jakby byli rodzajem Hindusów, drudzy, jaśni, są wyjątkowo przystojni ... W kraju Chazarów nie wytwarza się nicze­go, co można by eksportować, z wyjątkiem żelatyny (kleju rybiego) ... Godność chagana nie może przypaść nikomu, kto nie jest żydem, (przeł. J.S. na podstawie angielskiego przekładu P.B. Goldena)

VIII
Mimo wszelkich różnic w szczegółach, z dotychczas - w dużym wybo­rze - przedstawionych świadectw źródłowych z dostateczną, jak sądzę, jasnością wyłaniają się pewne zasadnicze rysy społeczeństwa chazar- skiego. Przede wszystkim miało ono charakter wieloetniczny, było "rzeszą" różnych ludów, mówiących różnymi językami, reprezentują­cych różne tradycje i typy bytowania, pozostających na różnym stop­niu rozwoju społecznego. Sami Chazarowie - lud najprawdopodob­niej tureckiego pochodzenia, choć zapewne z silną domieszką scyto- -sarmacką i kaukaską (zwróćmy uwagę na to, że autorzy arabscy nazy­wali niekiedy Chazarów Turkami, zarazem jednak podkreślali ich od­mienność w stosunku do tych ostatnich), byli warstwą dominującą wobec podległych sobie ludów tureckich (Bułgarów), irańskojęzycz- nych (Alanów), kaukaskich, ugrofińskich oraz słowiańskich. Mimo wszelkich zastrzeżeń co do zasadności identyfikowania ludów i kultur archeologicznych, można przychylić się do opinii, że archeologicznym odpowiednikiem "Rzeszy chazarskiej" jest tzw. kultura
sałtowo-ma-jacka[sup:1yt0ut7x]11[/sup:1yt0ut7x], występująca na przestrzeni od połowy YIII do końca X w., z centrum na obszarach przyazowskich, w dorzeczu Donu, Dońca Sie- wierskiego i ich dopływów, a poza tym w Dagestanie, na wschodnim Krymie i stepach nadczarnomorskich (Z. Kurnatowska).
Źródła zgodnie podkreślają znaczenie handlu w chaganacie chazarskim. Było to tym istotniejsze, że sami Chazarowie, jak się wydaje, pozostali długo, jeżeli nie wręcz do końca swego niepodległego istnie­nia, w zasadzie przy tradycyjnym, koczowniczym, czy raczej półkoczowniczym, trybie życia. Egzystencja ich zatem opierała się w znacz­nym stopniu na symbiozie z podległymi (podporządkowanymi lub pod­bitymi) ludami rolniczymi, czy po prostu ich eksploatacji. Państwo chazarskie nie miało więc jakichś godnych uwagi produktów, które mo­głoby w większych ilościach eksportować (choćby nawet przytoczona wiadomość autora arabskiego, jakoby jedynym produktem eksporto­wym był klej rybi, trąciłaby przesadą). Jedynym przeto poważniejszym i stałym źródłem dochodu państwa były cła i inne opłaty związane z handlem dalekosiężnym. Mamy podstawy sądzić, że poważną rolę w gospodarce państwa chazarskiego odgrywał handel niewolnikami pochodzącymi z innych krajów, zwłaszcza uzależnionych lub dotknię­tych wyprawami wojennymi. Nadwołżański Atil (Itil) był poważnym emporium handlu niewolnikami. Transkontynentalny szlak handlowy, na którym według świadectw autorów arabskich (zwłaszcza Ibn Hur- dadbeha, drugiej połowie IX w.) szczególnie aktywną rolę odgrywali kupcy żydowscy, z Europy przez kraje muzułmańskie i Chorezm na Daleki Wschód, swym północnym odgałęzieniem prowadził przez kraj Chazarów. Dochody z opłat od kupców były, przynajmniej w czasach pomyślności chaganatu, na tyle znaczne, że umożliwiały utrzymywa­nie licznych wojsk zaciężnych, niezbędnych do utrzymania podporząd-
kowanych ludów w posłuszeństwie i do aktywnej obrony własnego sta­nu posiadania. Jeżeli o aspekt obronny chodzi, to po zasadniczej pa­cyfikacji stosunków z kalifatem arabskim, rezygnacji z panowania na Zakaukaziu i przesunięciu się terytorialnym chaganatu z przedgórza Kaukazu (Dagestan) na obszary przyazowskie i przyczarnomorskie, przez dłuższy czas chaganat chazarski nie miał praktycznie równorzęd­nych przeciwników. Dopiero wzrost znaczenia i naporu kolejnych fal koczowników: najpierw Pieczyngów, a następnie Połowców (Koma­nów), skomplikował ponownie byt chaganatu, a decydujący i ostatecz­ny cios zadali mu w X w. Rusowie.
Jak z powyższego nietrudno wywnioskować, warunkiem pomyślnej egzystencji pozbawionej rzetelnych i stabilnych wewnętrznych źródeł dochodów "Rzeszy chazarskiej" było staranie się o utrzymywanie ładu i pokoju wewnętrznego. Istotnie, zasadniczy zrąb terytorialny chaga­natu był, poczynając mniej więcej od drugiej połowy VIII do pierw­szej połowy X w., obszarem stosunkowo spokojnym (pax Chazarica), a jego rola jako swego rodzaju tarczy czy puklerza najpierw przeciw ekspansji świata islamu, później zaś przeciwko kolejnym falom noma­dów, powinna być z punktu widzenia Europy Wschodniej doceniona i oceniona dodatnio. Pokój wewnętrzny, choćby względny i nie bez ele­mentów przymusu, w warunkach wieloetniczności i występowania w jednym państwie różnych tradycji kulturowych i religijnych, opie­rał się w niemałej mierze na wyraźnej tolerancji religijnej chaganów i warstw rządzących w Chazarii, o czym dobitnie świadczą choćby przy­toczone opinie autorów arabskich o współistnieniu nawet w stolicy wszystkich trzech monoteistycznych wyznań, a także swobodnym wy­znawaniu kultów politeistycznych ("bałwochwalczych") i o respekto­waniu przez władze chaganatu opartych na religii różnic wymiaru spra­wiedliwości. Wiąże się z tym sprawa judaizmu samych Chazarów.

IX
Wiadomo, że judaizm (mozaizm), czyli religia żydowska, był i jest religią "zamkniętą", religią narodu wybranego - Żydów, niezorien­towaną na pozyskiwanie i nawracanie innych ludów. Od upadku starożytnego Izraela, ostatecznie w czasach rzymskich, aż po powstanie po II wojnie światowej państwa Izrael, Żydzi żyli w rozproszeniu (diasporze), niekiedy i gdzieniegdzie w większych skupiskach, ale niemal nigdy nie tworząc odrębnych państw. Co prawda, wyjątkowo dochodziło do konwersji władców na judaizm. I tak w I w. n.e. dokonał tego Izates, władca Adiabene (w północnej Mezopotamii), a na początku VI w. istniało żydowskie królestwo konwertyty Dhu Nuwa- sa w Jemenie. Niewiele jednak o nich wiadomo i większej roli histo­rycznej na pewno nie odegrały.
Co innego Chazarowie. Judaizm stał się ich poniekąd wyróżnia­jącą cechą. W tradycji Słowian Wschodnich pojęcia "Chazar" i "Żyd" (Żidowin) stały się niemal wymienne. Dyskusyjne są jednak nie tylko okoliczności judaizacji Chazarów (przypomnijmy dość zawikłaną i za­gadkową relację samego króla Józefa w liście do Chasdaja ben Sza-pruta), jak również jej społeczny zasięg. Prawdopodobnie konwersja na judaizm objęła przede wszystkim warstwę przywódczą Chazarów z dworem czy otoczeniem chagana na czele, ale na pytanie, czy się do niej ograniczyła, nie znajdujemy w źródłach wyraźniejszej odpowiedzi.
Król Józef przedstawia niejako oficjalną wersję okoliczności kon­wersji. Nie było tam miejsca dla wyjaśniania rzeczywistych przyczyn ani konkurencyjnych prób pozyskania Chazarów. To, że chazarskie kręgi przywódcze zapewne odczuwały potrzebę wprowadzenia nowej religii, która, podobnie jak w innych państwach znajdujących się na porównywalnym stopniu rozwoju społeczno-politycznego (dość wspo­mnieć choćby Polskę i Ruś), mogłaby stanowić czynnik unifikacji ide­ologicznej, sakralnie sankcjonować władzę państwową oraz zapewnić swego rodzaju równouprawnienie w stosunkach międzynarodowych, wydaje się nie podlegać dyskusji, podobnie jak to, że dla Chazarii, zajmującej stanowisko konfrontacyjne, a przynajmniej niezbieżne, z muzułmańskim kalifatem i chrześcijańskim Bizancjum, i obawiającej się nie bez podstaw nadmiernych wpływów jednych czy drugich w przy­padku przyjęcia islamu lub chrześcijaństwa, judaizm, trzecia z "religii księgi", jako niezwiązany z żadnym konkretnym ośrodkiem politycz­nym, mógł wydawać się bezpieczną i atrakcyjną alternatywą.
Dane źródłowe dotyczące czasu przyjęcia judaizmu przez Chaza­rów nie są jednoznaczne. Jeżeli wierzyć geografowi arabskiemu Ibn al-Fakihowi, piszącemu zapewne ok. 903 r., "Chazarowie wszyscy są żydami; wiarę mojżeszową przyjęli jednak niedawno", nie wiadomo jednak, czy jest to oryginalna wiadomość tego autora, czy przejęta od jakiegoś wcześniejszego autora. Znany nam już al-Masudi (zm. krót­ko po polowie X w.) donosi, że przyjęcie judaizmu przez chagana chazarskiego nastąpiło znacznie wcześniej, bo w czasach kalifa bagdadzkiego Haruna ar-Raszida, panującego w latach 786-809. Pamiętając o wspomnianej wyżej, jeszcze wcześniejszej (pierwsza połowa VIII w.), wymuszonej konwersji na islam, nie można wykluczyć, że rzeczywiście już pod koniec VIII lub na początku IX w. miała miejsce jakaś próba zaszczepienia religii żydowskiej w Chazarii, tym bardziej że Żydów we właściwym słowa tego znaczeniu nigdy tam chyba nie brakowało, a po występujących od czasu do czasu prześladowaniach w cesarstwie wschodnim napływ ich niewątpliwie się wzmagał. Piszący w muzułmań­skiej Hiszpanii ok. 1140 r. Jehuda Halewi, o którym będzie jeszcze mowa i który miał dobre wiadomości o Chazarach, twierdzi, że zostali oni nawróceni na mozaizm przed trzema stuleciami, co odpowiadało­by czasom ok. 840 r. Wydaje się jednak, że nastąpiło to nieco później.
Żadne bowiem źródło łacińskie ani słowiańskie słowem nie wspo­mina o judaizmie u Chazarów przed latami sześćdziesiątymi IX w., ani o samym akcie konwersji. Odwrotnie, żadne źródła hebrajskie ani arabskie nie wspominają o próbach ich chrystianizacji. Tymczasem w starosłowiańskim Żywocie św. Konstantyna (Cyryla), jednego z dwóch - obok Metodego - "braci sołuńskich"[sup:1yt0ut7x]12[/sup:1yt0ut7x], późniejszych "apostołów Sło­wian", obszernie została opisana jego wyprawa misyjna do Chazarów ("Kozarów"), którą datuje się najczęściej na ok. 861 r. Otóż chagan tego ludu wysłał posłów do cesarza bizantyjskiego, "mówiąc: od po­czątku Boga jednego wyznajemy, który jest ponad wszystkim i jemu się kłaniamy ku wschodowi, inne zaś obyczaje za szpetne uważając". Żydzi i Saraceni radzą im przyjąć ich wiarę i obyczaje. Chagan pro­si o przysłanie uczonego, "abyśmy przyjęli wiarę waszą, jeśli Żydów
i Saracenów w rozprawie pokona". Cesarz wysłał Konstantyna, ten w Chersoniu nauczył się mowy żydowskiej, przetłumaczył "osiem czę­ści gramatyki", od pewnego tamtejszego Samarytanina otrzymał "księ­gi samarytańskie" i pilnie je studiował. Pomijam pewne szczegóły. Drogą morską misjonarz udał się "do kraju Kozarów nad Jezioro
Meockie [Morze Azowskie], ku bramie kaspijskiej Gór Kaukaskich". Większą część relacji z misji Konstantyna zajmuje opowiadanie o dys­putach teologicznych, jakie misjonarz z wielką zręcznością wiódł z uczonymi żydowskimi i muzułmańskimi, musimy z braku miejsca zre­zygnować z ich referowania[sup:1yt0ut7x]13[/sup:1yt0ut7x]; zdaniem żywotopisarza odniósł też suk­ces, zyskując uznanie uczestników dysputy i chagana (sam on wyraził ponoć w liście do cesarza nadzieję, że także on kiedyś przyjmie chrzest), postanowiono, że "kto może zaraz ... niechaj się chrzci do­browolnie, kto zechce, od dnia dzisiejszego. Kto zaś z was skłania się ku zachodowi albo modli się po żydowsku lub trzyma się wiary saraceńskiej, wkrótce będzie przez nas zabity", ale sukces jednak okazał się ograniczony, jako że chrzest przyjęło ponoć ok. 200 ludzi, a o ja­kichkolwiek dalszych konsekwencjach działalności Konstantyna czy o represjach wobec niechrześcijan nic nie wiadomo
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje