Author Topic: Syjonizm i III Rzesza  (Read 3299 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Syjonizm i III Rzesza
« on: (Sat) 19.04.2014, 13:06:27 »
Syjonizm i III Rzesza

Źródło: ussus.wordpress.com
Zionism and the Third Reich
http://www.ihr.org/jhr/v13/v13n4p29_Weber.html
Autor: Mark Weber, przekład: Tomasz Nowakowski


Pamiątkowa moneta wypuszczona przez wpływowy berliński dziennik "Der Angriff".

Na początku 1935 r., statek pasażerski płynący do Hajfy w Palestynie opuścił niemiecki port Bremerhaven. Na sterburcie, hebrajskimi literami wypisana była nazwa statku – „Tel Awiw” – a na maszcie powiewała flaga ze swastyką. Mimo że statek był w posiadaniu syjonistów, kapitan był członkiem partii narodowosocjalistycznej. Wiele lat później, jeden z pasażerów przebywających na pokładzie, przypomniał tę kombinację jako „metapsychiczny absurd”.(1) Absurd czy nie, jest to scena z mało znanego rozdziału historii: szeroko zakrojonej współpracy między syjonistami a III Rzeszą pod przewodnictwem Hitlera.

Wspólne cele

Po latach, ludzie w wielu krajach borykają się z „kwestią żydowską” tj. z pytaniem o właściwą rolę żydów w nieżydowskim społeczeństwie. W latach 30. XX w., syjoniści żydowscy i niemieccy narodowisocjaliści mieli podobny pogląd na rozwiązanie tej kłopotliwej kwestii. Zgadzali się, że żydzi i Niemcy są zupełnie innymi narodami i że żydzi nie są częścią Niemiec. Zatem żydzi mieszkający w Rzeszy nie są „Niemcami wyznającymi judaizm”, ale raczej członkami oddzielnej społeczności. Syjonizm (żydowski nacjonalizm) implikował także obowiązek wobec syjonistycznych żydów do przesiedlenia się do Palestyny – „żydowskiej ojczyzny”. Potrafili uparcie obstawać przy twierdzeniu, że są szczerymi syjonistami, a jednocześnie domagać się równych praw w Niemczech i jakimkolwiek innym „zagranicznym” kraju.

Teodor Herzl (1860 – 1904), założyciel nowoczesnego ruchu syjonistycznego, utrzymywał, że antysemityzm nie jest żadną aberracją, ale naturalną i zupełnie zrozumiałą reakcją nieżydów wobec obcych żydowskich zachowań i stosunków. Jedynym rozwiązaniem, argumentował, jest uznanie przez żydów rzeczywistości i zamieszkanie w oddzielnym, własnym państwie. „Kwestia żydowska powstaje gdziekolwiek żydzi zamieszkują w zauważalnej liczbie”, pisał w swojej najważniejszej książce „The jewish state”. „Tam gdzie jej nie ma, zostanie przyniesiona przez przybywających żydów… Sądzę, że zrozumiałem antysemityzm, który jest bardzo złożonym problemem. Rozważyłem jego rozwój jako żyd, bez uprzedzeń i nienawiści.” Uważał, że kwestia żydowska nie jest problemem społecznym, czy religijnym. „Jest to kwestia narodowości. Aby ją rozwiązać musimy, przede wszystkim, zrobić z niej międzynarodowe polityczne zagadnienie…” Bez względu na ich obywatelstwo, twierdził Herzl, żydzi to nie tylko społeczność religijna, ale także narodowa, naród, Volk.(2) Syjonizm, pisał Herzl, oferuje światu oczekiwane „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.”(3)

Sześć miesięcy po dojściu do władzy Hitlera, Niemiecka Federacja Syjonistyczna (jak dotąd największa syjonistyczna grupa w kraju) przedłożyła szczegółowe memorandum nowemu rządowi. Przedstawiła w nim relacje niemiecko – żydowskie i formalnie zaoferowała wsparcie w „rozwiązaniu” drażniącej „kwestii żydowskiej.” Pierwszym krokiem, sugerowanym w memorandum, powinno być szczere rozpoznanie fundamentalnych różnic narodowościowych:(4)

Quote
Syjonizm nie ma złudzeń co do problematycznych żydowskich kondycji, na które składają się przede wszystkim nienormalny wzorzec zawodowy, karygodne moralne i religijne postawy wyrosłe z własnych tradycji. Syjonizm dekady temu rozpoznał, że w rezultacie asymilacyjnych trendów pojawią się symptomy pogorszenia…

Syjonizm uważa, że odrodzenie życia narodowego, które obecnie postępuje w Niemczech poprzez akcentowanie chrześcijańskiego i narodowego charakteru, wpłynie także na żydów. Także dla żydów pochodzenie nacyjne, religia, wspólne przeznaczenie oraz zrozumienie własnej wyjątkowości powinny stanowić decydujące składniki ich egzystencji. Oznacza to, że egocentryczny indywidualizm liberalnej ery musi zostać porzucony i zastąpiony poczuciem wspólnoty oraz kolektywnej odpowiedzialności…

Wierzymy, że właśnie nowe (narodowosocjalistyczne) Niemcy mogą przyczynić się do tego, poprzez odważne podjęcie kwestii żydowskiej, podjęcie stanowczych kroków rozwiązania problemu, który w rzeczywistości musi zostać rozwiązany przy udziale większości Europejczyków…

Nasz szacunek wobec żydowskiej społeczności gwarantuje jasne i szczere relacje wobec niemieckiego narodu i jego otoczenia. Szczególnie dlatego, że nie chcemy fałszować tych fundamentalnych zasad, bo my także jesteśmy przeciwni mieszanym małżeństwom, chcemy zachować czystość żydowskiego społeczeństwa i odrzucamy każde wtargnięcie w naszą kulturową domenę, my – będący przeniesieni do niemieckiego języka i niemieckiej kultury – możemy okazać zainteresowanie w pracy dla niemieckiej kultury wraz z podziwem i wewnętrzną sympatią…

Dla swoich praktycznych celów, syjoniści mają nadzieję wygrać na współpracy nawet z wrogo nastawionym rządem, ponieważ rozwiązanie kwestii żydowskiej nie jest jakimś sentymentem, ale realnym problemem, którego rozwiązanie leży w interesie wszystkich ludzi, a w tym momencie szczególnie w interesie Niemców…

Propaganda bojkotu – która obecnie jest prowadzona przeciwko narodowi niemieckiemu na wiele sposobów – w rzeczywistości jest antysyjonistyczna, ponieważ syjoniści nie chcą walczyć lecz przekonywać i budować…

Nie jesteśmy ślepi na fakt, że kwestia żydowska istnieje i będzie istniała. Poczynając od nienormalnych, przykrych rezultatów dla żydów, a także trudnych do zaakceptowania warunków dla pozostałych ludzi.

Gazeta Federacji, „Jüdische Rundschau” („Przegląd żydowski”), ogłosiła takie samo przesłanie: „Syjonizm rozpoznaje istnienie żydowskiego problemu i pragnie dalekosiężnego i konstruktywnego rozwiązania. W tym celu syjoniści chcą otrzymać wsparcie wszystkich ludzi, bez znaczenia pro czy antyżydowsko nastawionych, ponieważ naszym zdaniem dzielimy wspólny, realny problem i wszyscy są zainteresowani rozwiązaniem.”(5) Młody berliński rabin, Joachim Prinz, który później osiedlił się w Stanach Zjednoczonych i został przywódcą Amerykańskiego Kongresu Żydów, napisał w 1934 r. w swojej książce pt. „Wir Juden” („My żydzi”), że rewolucja narodowosocjalistyczna w Niemczech oznaczała: „Żydów dla żydów”. Tak to wyjaśniał: „Żadne matactwa nie mogą nas już uratować. Zamiast asymilacji żądamy nowego pomysłu: uznania istnienia narodu żydowskiego i żydowskiej rasy.”(6)

Aktywna współpraca

Wskutek podobnych ideologii dotyczących etniczności i narodowości, narodowisocjaliści oraz syjoniści współpracowali ze sobą; obie grupy uważały, że taka współpraca leży w ich własnym, narodowym interesie. Rezultatem tego było duże wsparcie udzielane przez rząd Hitlera syjonistom w żydowskiej emigracji do Palestyny od 1933 r. aż do lat 1940 – 1941, kiedy druga wojna światowa przeszkodziła tej intensywnej kolaboracji.

Nawet gdy III Rzesza została okrążona, wielu niemieckich żydów, prawdopodobnie większość, nadal uważała się za, często z dumą, w pierwszej kolejności Niemców [to chyba przypomina dzisiejszą sytuację między Odrą i Bugiem, a Bałtykiem i Tatrami <!-- s:/ -->:/<!-- s:/ --> - T. N.]. Niektórzy byli entuzjastami akcji osiedleńczej w Palestynie i rozpoczęcia tam nowego życia. Jednakże w tym okresie coraz więcej i więcej niemieckich żydów zostawało syjonistami. Od końca 1938 r. syjonizm w Niemczech pod panowaniem Hitlera rozkwitał. Nakład dwutygodnika „Jüdische Rundschau”, gazety wydawanej przez Federację Syjonistyczną, rósł kolosalnie. Publikowano liczne syjonistyczne książki. „Syjonistyczna robota była w pełnym rozkwicie” w Niemczech w tamtych latach – podaje „Encyklopedia Żydowska”. Konwencja syjonistyczna zwołana do Berlina w 1936 r. odzwierciedlała „w swojej kompozycji żywiołowość niemieckich syjonistów.”(7)

SS była szczególnie entuzjastycznie nastawiona do wspierania syjonizmu. W czerwcowym numerze z 1934 r. wewnętrznej gazety SS, domagano się aktywnego, szeroko zakrojonego wsparcia dla syjonistów od rządu i partii, jako najlepszego sposobu do popierania emigracji niemieckich żydów do Palestyny. Wymagało to wzrostu żydowskiej samoświadomości. Żydowskie szkoły, żydowskie ligi sportowe, żydowskie organizacje kulturalne – wszystkiego co zwiększyłoby żydowską samoświadomość – powinno być promowane, rekomendowała gazeta.(8)

Oficer SS Leopold von Mildenstein i działacz Federacji Syjonistycznej Kurt Tuchler podróżowali razem po Palestynie przez pół roku w celu oszacowania tam syjonistycznego rozwoju. Bazując na swoich obserwacjach, von Mildenstein napisał serię dwunastu ilustrowanych artykułów dla ważnego berlińskiego dziennika „Der Angriff”, które pojawiły się pod koniec 1934 r. w serii zatytułowanej „Podróż nazistów do Palestyny”. Artykuły wyrażały wielkie uwielbienie dla pionierskiego ducha i osiągnięć żydowskich osadników. Syjonistyczna ewolucja, pisał von Mildenstein, wydała nowego żyda. Chwalił syjonizm jako wielkie osiągnięcie zarówno dla żydów jak i dla całego świata. Żydowska ojczyzna w Palestynie, pisał w podsumowującym artykule, „jest lekarstwem na uleczenie wielowiekowej blizny na ciele świata: kwestii żydowskiej.” „Der Angriff” wypuścił specjalny medal, ze swastyką z jednej strony i z gwiazdą Dawida z drugiej, w celu upamiętnienia syjonistyczno – esesmańskiej wizyty. Kilka miesięcy po ukazaniu się artykułu, von Mildenstein został mianowany szefem ds. żydowskich w departamencie bezpieczeństwa SS; miał za zadanie wspierać syjonistyczną migrację do Palestyny oraz jej rozwój na miejscu.(9)

Oficjalna gazeta SS, „Das Schwarze Korps”, ogłosiła swoje poparcie dla syjonizmu w maju 1935 r. w okładkowym artykule: „Być może bliski jest czas, kiedy Palestyna ponownie przyjmie swoich synów, którzy byli zagubieni przez ponad tysiąc lat. Składamy im szczere życzenia wraz z życzeniami od czynników rządowymi, niech idą wraz z nimi.”(10) Cztery miesiące później podobny artykuł pojawił się w gazecie SS:(11)

Quote
Uznanie żydów za społeczeństwo rasowe oparte na krwi a nie na religii skłania rząd niemiecki do zagwarantowania bez uprzedzeń rasowej odrębności tej grupy. Rząd w zupełności rozumie ten wielki duchowy ruch, tzw. syjonizm, zgadza się z jego założeniami – solidarność żydów na całym świecie – oraz z odrzuceniem przez nich wszelkich asymilatorskich pomysłów. Niemcy podejmą starania, które w przyszłości z pewnością staną się znaczące w kwestii rozwiązania żydowskiego problemu na całym świecie.

W październiku 1933 r. wiodąca niemiecka linia promowa otworzyła bezpośrednie połączenie z Hamburga do Hajfy w Palestynie zapewniając „w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu.”(12)

Korzystając z oficjalnego wsparcia, syjoniści niestrudzenie pracowali nad „reedukacją” niemieckich żydów. Francis Nicosia, amerykański historyk, w 1985 r. w „The Third Reich and the Palestine Question” zanotował: „Zachęcano syjonistów, by ci zalecali żydowskiej społeczności zbieranie pieniędzy, oglądanie filmów o Palestynie i w ogóle edukowanie się w kwestii Palestyny. Odczuwało się poważną presję, by uczyć żydów zaprzestania identyfikowania się z Niemcami, a budzić w nich nową żydowską samoświadomość.”(13)

Były szef Niemieckiej Federacji Syjonistycznej, dr Hans Friedenthal, w wywiadzie udzielonym po wojnie, tak podsumował sytuację: „W tych dniach Gestapo czyniło wszystko, by promować emigrację, szczególnie do Palestyny. Często otrzymywaliśmy od nich wsparcie, gdy jakieś inne władze odmawiały nam pomocy w sprawie emigracji.”(14)

We wrześniu 1935 r. Reichstag uchwalił tzw. prawa norymberskie, które zabraniały małżeństw i relacji seksualnych między żydami a Niemcami, w efekcie czego, uczyniły żydów obcą mniejszością „narodową”. Kilka dni później, syjonistyczna „Jüdische Rundschau” tak powitała nowe porządki:(15)

Quote
Niemcy… wychodzą naprzeciw żądaniom Światowego Kongresu Żydowskiego deklarując, że żydzi zamieszkujący w Niemczech uzyskują status mniejszości narodowej. Kiedy tylko żydzi uzyskali status mniejszości narodowej, możliwe staje się ułożenie normalnych relacji między narodem niemieckim a żydami. Nowe prawa dają mniejszości żydowskiej w Niemczech własne życie kulturalne, własne życie narodowe. W przyszłości będą mogli zakładać własne szkoły, teatry, związki sportowe. Szybko będą mogli stworzyć własną przyszłość we wszelkich narodowych aspektach…

Niemcy dają mniejszości żydowskiej szansę zupełnie swobodnego życia i oferują ochronę państwową; proces ich rozwoju w naród będzie teraz dopingowany a establishment będzie zachęcany do tolerowania relacji między dwoma narodami.

Georg Kareski, szef „rewizjonistycznej” Syjonistycznej Organizacji Państwowej i Żydowskiej Ligii Kultury, były szef Berlińskiej Społeczności Żydowskiej, w wywiadzie z końca 1936 r. dla berlińskiego dziennika „Der Angriff” zadeklarował:(16)

Quote
Przez wiele lat uznawałem zupełną separację w stosunkach kulturalnych między dwoma grupami ludzi (Niemcami i żydami) jako warunek bezkonfliktowego współistnienia… Przez długi czas wspierałem taką separację zapewniając, że wiąże się ona z respektowaniem obcych sobie narodowości. Prawa norymberskie… według mnie poza oficjalnym znaczeniem, mają dostosować warunki życia do żądania oddzielnego współistnienia u którego podstaw leży wzajemny respekt… Ta przerwa w procesie rozkładu wielu żydowskich społeczności, który powstał poprzez mieszane małżeństwa, jest dla żydów, z ich punktu widzenia, bardzo pożądana.

W innych krajach przywódcy syjonistyczni podzielali ten pogląd. Stephen S. Wise, prezes Amerykańskiego Kongresu Żydów i Światowego Kongresu Żydów, na wiecu w Nowym Yorku w czerwcu 1938 r. powiedział: „Nie jestem amerykańskim obywatelem wyznania żydowskiego. Jestem żydem… Hitler miał rację w jednym. Nazywa żydów rasą, my jesteśmy rasą.”(17)

Dr Bernard Lösener, minister spraw wewnętrznych i specjalista od spraw żydowskich, wyraził poparcie dla syjonizmu w „Reichsverwaltungsblatt”, w artykule z listopada 1935 r.<!-- s:( -->:(<!-- s:( -->18)

Quote
Jeśli w końcu żydzi posiądą na własność państwo w którym będą stanowili większość, wtedy kwestia żydowska zostanie uznana za zupełnie rozwiązaną, także przez samych żydów. Minimalne oznaki opozycji wobec zasadniczych idei praw norymberskich są okazywane przez syjonistów, ponieważ uzmysławiają sobie iż te ustawy są jedynym dobrym rozwiązaniem dla żydów. Każdy naród musi posiadać własne państwo jako uzewnętrznienie swojego poszczególnego pochodzenia.

Przy współpracy z władzami niemieckimi, syjonistyczne grupy zorganizowały sieć około czterdziestu obozów i centrów rolniczych na terenie Niemiec, gdzie przyszli osadnicy byli zaprawiani do swojego nowego życia w Palestynie. Chociaż prawa norymberskie zabraniały żydom paradowania z niemieckimi flagami, to żydzi mogli wywieszać swoją białoniebieską flagę „narodową”. Flaga, która pewnego dnia zostanie przyjęta przez Izrael, powiewała nad obozami syjonistów w hitlerowskich Niemczech.(19)

Służba bezpieczeństwa, której szefował Himmler, kooperowała z organizacją o nazwie Haganah – podziemną organizacją w Palestynie. SS płaciło jej członkowi – Feivel’owi Polkes’owi – za informacje o sytuacji w Palestynie i za pomoc w prowadzeniu emigracji żydów w tamtym kierunku. Tymczasem Haganah była bardzo dobrze poinformowana o planach Niemców, dzięki zainstalowaniu szpiega w berlińskiej kwaterze SS. Współpraca ta dotyczyła nawet tajnego przerzutu niemieckiej broni dla żydowskich osiedleńców w Palestynie w celu zwalczania Palestyńczyków, arabów.(21)

W następstwie nocy kryształowych noży (listopad 1938 r.), wybuchu przemocy i zniszczenia, SS pomogło syjonistycznym organizacjom szybko stanąć na nogach i kontynuować prace w Niemczech jednak już pod zwiększonym nadzorem.(22)

Oficjalne zastrzeżenia

Niemieckie wsparcie dla syjonizmu nie było nieograniczone. Członkowie rządu i partii byli niezwykle pomni wobec prowadzonych kampanii przez wpływowe społeczności żydowskie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajach, w których mobilizowano rządy i obywateli przeciwko Niemcom. Jak długo żydzi na całym świecie pozostawali nieubłaganie wrogo nastawieni wobec Niemiec narodowosocjalistycznych, tak długo ogromna większość żydów na całym świecie okazywała nikłe zainteresowanie na osiedlenie się w syjonistycznej „ziemi obiecanej”, toteż suwerenne państwo żydowskie w Palestynie w rzeczywistości nie może „rozwiązać” międzynarodowej kwestii żydowskiej. Natomiast niemieccy oficjele uważali, że wydatnie zwiększy niebezpieczną antyniemiecką kampanię. Niemieckie wsparcie dla syjonistów było przeto ograniczone do wspierania żydowskiej ojczyzny w Palestynie pod kontrolą brytyjską, nie jako suwerennego państwa żydowskiego.(23)

Żydowskie państwo w Palestynie, informował w czerwcu 1937 r. dyplomatów minister spraw zagranicznych, nie jest w interesie Niemiec, ponieważ nie będzie w stanie zaabsorbować żydów z całego świata, a jedynie posłuży do zwiększenia wpływu międzynarodówki żydowskiej w taki sam sposób jak Moskwa służy za bazę dla międzynarodowego komunizmu.(24) Rozważając pewne przesunięcia w oficjalnej polityce, niemiecka prasa wyrażała w 1937 r. dużo większą sympatię dla palestyńskich arabów niż dla syjonistów, w czasie gdy konflikt między żydami i Palestyńczykami szybko przybierał na sile.(25)

Okólnik ministerstwa spraw zagranicznych z 22 VI 1937 r. zjadliwie ostrzegał, że wsparcie dla żydowskiego osadnictwa w Palestynie „wszelako będzie błędem jako że zostanie uznane za wsparcie niemieckie dla formowanie państwa w Palestynie pod pewną formą kontroli żydowskiej. Ze względu na przekaz antyniemieckiej propagandy międzynarodowego żydostwa, Niemcy nie mogą zgodzić się z poglądem, że formowanie żydowskiego państwa palestyńskiego wspomoże pokojowy rozwój narodów na świecie.”(26) „Proklamacja państwa żydowskiego lub Palestyny pod administracją żydowską”, ostrzegała w wewnętrznym memorandum wydanym przez sekcję SS ds. żydowskich, „wytworzy Niemcom nowego wroga, który będzie dysponował szerokim wpływem na rozwój relacji na Bliskim Wschodzie”. Kolejna agenda SS przestrzegała, że żydowskie państwo „podejmie prace na rzecz specjalnej protekcji mniejszości żydowskiej w każdym kraju, przeto legalizując wykorzystywanie przez żydowską międzynarodówkę.”(27) W styczniu 1939 r. nowy minister spraw zagranicznych, Joachim von Ribbentrop, podobnie ostrzegał w wydanym biuletynie, że „Niemcy muszą uznać formowanie żydowskiego państwa w Palestynie za zagrożenie”, ponieważ „przyniesie ono wzrost wpływów żydostwa na całym świecie.”(28)

Hitler osobiście przyjrzał się temu problemowi na początku 1938 r. i, wobec swojego głębokiego sceptycyzmu wobec syjonistycznych ambicji oraz obaw wobec tworzenia państwa żydowskiego, zdecydował się udzielić jeszcze większego poparcia migracji żydowskiej do Palestyny. Perspektywa pozbycia się żydów z Niemiec, myślał, jest zbyt kusząca i przeważa możliwe zagrożenia.(29)

Tymczasem rząd brytyjski nakazał bardzo drastycznie ograniczenia wobec żydowskiej emigracji do Palestyny w 1937, 1938 i 1939 r. W odpowiedzi SS sfinalizowało sekretny sojusz z tajną syjonistyczną agencją Mossad le-Aliya Bet w celu szmuglowania żydów do Palestyny. W rezultacie tej aktywnej współpracy kilka konwojów statków dobiło do Palestyny pod bokiem brytyjskich okrętów wojennych. Żydowska migracja, legalna i nielegalna, z Niemiec (włączając Austrię) do Palestyny wzrosła gwałtownie w 1938 i 1939 r. Kolejne 10000 żydów planowo odjechało w październiku 1939 r., lecz wybuch wojny we wrześniu 1939 r. przyniósł koniec tych wysiłków. Te same władze niemieckie kontynuowały promowanie pośredniej żydowskiej migracji do Palestyny w latach 1940 i 1941.(30) Nawet jeszcze w marcu 1942 r. ostatni autoryzowany przez syjonistów kibuc – obóz szkoleniowy dla potencjalnych emigrantów – prowadził działalność w hitlerowskich Niemczech.(31)

Porozumienie transferowe

Centralnym punktem współpracy niemiecko – syjonistycznej w czasach Hitlera było porozumienie transferowe, pakt umożliwiający dziesiątkom tysięcy niemieckich żydów migrować do Palestyny z całym swoim majątkiem. Porozumienie, zwane także Haavara (z hebrajskiego „transfer”), zostało zawarte w sierpniu 1933 r. w czasie rozmów między niemieckimi oficjelami a Chaimem Arlosoroffem, sekretarzem Agencji Żydowskiej oraz palestyńskim centrum Światowej Organizacji Syjonistycznej.(32)

Dzięki tej niezwykłej umowie każdy żyd mógł złożyć pieniądze na specjalne konto w Niemczech. Pieniądze były używane na zakup towarów niemieckiej produkcji – narzędzi rolniczych, materiałów budowlanych, pomp, nawozów oraz wielu innych eksportowanych następnie do Palestyny i sprzedawanych w Tell Awiwie przez żydowską spółkę. Dochód ze sprzedaży przekazywany był żydowskim imigrantom przybywającym do Palestyny w proporcji odpowiedniej do depozytu złożonego w Niemczech. Niemieckie dobra spływały do Palestyny poprzez porozumienie Haavara; w krótkim czasie doszło do tego porozumienie handlowe na podstawie którego palestyńskie pomarańcze były wymieniane na pochodzące z Niemiec drewno budowlane, samochody, maszyny rolnicze i inne produkty. Zatem porozumienie służyło syjonistom pomocą jako wsparcie żydowskich osadników w Palestynie oraz w przenoszeniu tam kapitałów żydowskich, a równocześnie służyło Niemcom, którzy chcieli pozbyć się ze swojego kraju niechcianej, obcej grupy obywateli.

Delegaci na kongres syjonistyczny w Pradze w 1933 r. żywiołowo debatowali o zaletach porozumienia. Kilku obawiało się, że pakt podkopie międzynarodowy żydowski bojkot ekonomiczny wymierzony w Niemcy. Jednak syjonistyczni oficjele uspokoili kongres. Sam Cohen, kluczowa figura stojąca za porozumieniem Haavara, podkreślał, że porozumienie nie jest ekonomicznie korzystne dla Niemiec. Arthur Ruppin, specjalista emigracyjny z Organizacji Syjonistycznej który pomagał negocjować pakt, spuentował, że „porozumienie transferowe w żaden sposób nie zakłóci bojkotu, dopóki żadna nowa waluta nie wpłynie do Niemiec jako jego rezultat…”(33) Na spotkaniu kongresu syjonistycznego w Szwajcarii w 1935 r. większość uczestników zaaprobowała umowę. W 1936 r. Agencja Żydowska (syjonistyczny „rząd cieni” w Palestynie) przejęła kontrolę nad Ha’avarą, która w wyniku drugiej wojny światowej została zapomniana.

Niektórzy niemieccy urzędnicy sprzeciwiali się porozumieniu. Np. Hans Döhle, niemiecki konsul generalny w Jerozolimie, kilka razy ostro je skrytykował w 1937 r. Podkreślał, że przynosi ono straty niemieckiej wymianie handlowej – produkty eksportowane do Palestyny mogłyby być sprzedane gdzie indziej. Monopol Haavary na sprzedaż niemieckich dóbr do Palestyny przez żydowskie spółki słusznie denerwuje niemieckich i arabskich przedsiębiorców. Oficjalne wsparcie Niemiec dla syjonizmu może prowadzić do utraty przez nie rynku w całym arabskim świecie. Rząd brytyjski również był oburzony porozumieniem.(34) W czerwcu 1937 r. wewnętrzny biuletyn niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych odniósł się do „poświęceń w wymianie zagranicznej” które były rezultatem Haavary.(35)

Wewnętrzne memorandum wydane w grudniu 1937 r. przez niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych recenzowało wpływ porozumienia transferowego: „Nie ma wątpliwości, że porozumienie Haavara znacząco przyczyniło się do szybkiego rozwoju Palestyny od 1933 r. Porozumienie ściągnęło do Palestyny nie tylko mnóstwo pieniędzy (z Niemiec!), ale również inteligencką imigrację oraz towary niezbędne do rozwoju przemysłowego.” Główną zaletą paktu, według memorandum, była emigracja dużej części żydów do Palestyny, najlepszego kraju – celu pożądanego przez Niemcy. Jednak dokument wspominał także o poważnych mankamentach o których mówił konsul Döhle i inni. Minister spraw wewnętrznych, kontynuowano w dokumencie, stwierdził, że ujemne strony porozumienia przeważyły już strony dodatnie zatem należy już skończyć z porozumieniem.(36)

Tylko jedna osoba mogła zakończyć kontrowersje. Hitler osobiście w lipcu i wrześniu 1937 r. oraz w styczniu 1938 r. badał problem. Za każdym razem decydował o kontynuowaniu współpracy. Cel jakim było usunięcie żydów z Niemiec, twierdził, niwelował ujemne strony umowy.(37)

Minister finansów Rzeszy pomagał organizować kolejną spółkę transferową International Trade and Investment Agency, zwaną też Intria, dzięki której żydzi z całego świata mogli pomagać niemieckim żydom w emigracji do Palestyny. Prawie 900000 $ zostało przelane poprzez Intria do kieszeni niemieckich żydów w Palestynie.(38) Inne europejskie kraje pragnące wspierać żydowską emigrację zawarły porozumienia z syjonistami wzorowane na Ha’avara. W 1937 r. Polska autoryzowała spółkę transferową Halifin (z hebrajskiego „wymiana”). Późnym latem 1939 r. Czechosłowacja, Rumunia, Węgry i Włochy podpisały podobne umowy. Jednak wybuch wojny we wrześniu 1939 r. zapobiegł wprowadzeniu ich w życie na dużą skalę.(39) [Przypadek? - T. N.]

Osiągnięcia Haavary

Między 1933 a 1941 r. około 60000 niemieckich żydów emigrowało do Palestyny dzięki porozumieniu Ha’avara i innym syjonistyczno – niemieckim porozumieniom; inaczej mówiąc dziesięć procent całej żydowskiej populacji w Niemczech z 1933 r. (Ci niemieccy żydzi stanowili około piętnaście procent żydowskiej populacji Palestyny w 1939 r.) Niektórzy emigranci przenieśli znaczne osobiste bogactwa z Niemiec do Palestyny. Żydowski historyk Edwin Black napisał: „Dla wielu z tych ludzi, szczególnie pod koniec lat 30. XX w., pozwolono transferować repliki ich domów i fabryk – w rzeczy samej niewybredne kopie ich prawdziwego życia.”(40)

Całkowita suma przetransferowana z Niemiec do Palestyny poprzez Ha’avarę między sierpniem 1933 a końcem 1939 r. wyniosła 8.1 miliona funtów lub 139.57 milionów marek niemieckich (ekwiwalent 40 milionów dolarów). Suma uwzględnia 33.9 miliona marek niemieckich (13.8 miliona dolarów) dostarczonych przez Reichsbank w związku z porozumieniem transferowym.(41)

Black oszacował, że do Palestyny mogło wypłynąć dodatkowo 70 milionów dolarów poprzez komercyjne umowy i specjalne międzynarodowe transakcje bankowe. Niemieckie kapitały wywarły wielki wpływ na rozwój powstającego państwa w Palestynie w końcu lat 30. XX w., podsumowuje historyk. Kilka wielkich przemysłowych kompanii zostało zbudowanych dzięki kapitałom pochodzącym z Niemiec, np. wodociągi Mekoroth, czy tekstylna spółka Lodzia. Napływ dóbr i kapitałów Ha’avary, wnioskuje Black, „wywołał ekonomiczny rozkwit żydowskiej Palestyny” i był „nieodzownym czynnikiem utworzenia państwa Izrael.”(42)

Porozumienie Ha’avara wielce przyczyniło się do żydowskiego rozwoju w Palestynie tak więc i bezpośrednio do założenia państwa Izrael. Biuletyn niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych ze stycznia 1939 r. głosił z pewnymi obawami, że „transfer żydowskiej własności z Niemiec (poprzez porozumienie Ha’avara) przyczynił się w niemałym stopniu do budowania państwa żydowskiego w Palestynie.”(43)

Byli oficjele ze spółki Ha’avara w Palestynie podzielali ten pogląd w szczegółowym studium na temat umowy transferowej z 1972 r.: „Ekonomiczna aktywność wywołana poprzez impuls niemieckich kapitałów oraz transferów Haavary do sektora prywatnego i publicznego była najistotniejszym czynnikiem dla rozwoju państwa. Wiele nowych fabryk i przedsiębiorstw założono w żydowskiej Palestynie; także wiele spółek nadzwyczaj ważnych nawet dla dzisiaj ekonomii Izraela zawdzięcza swoje istnienie Haavarze.”(44) Dr Ludwig Pinner, będący urzędnikiem spółki Ha’avary w Tell Awiwie w latach 30. XX w., skomentował później, że nadzwyczaj kompetentni imigranci Ha’avary „zdecydowanie przyczynili się” do ekonomicznego, społecznego, kulturalnego i edukacyjnego rozwoju żydowskiej społeczności w Palestynie.”(45)

Porozumienie transferowe jest najbardziej dalekosiężnym przykładem współpracy Niemiec hitlerowskich i międzynarodowego syjonizmu. Poprzez ten pakt, III Rzesza Hitlera zrobiła więcej niż jakikolwiek inny rząd w latach 30. XX w. dla popierania żydowskiego rozwoju w Palestynie.

Syjoniści oferują Hitlerowi sojusz wojskowy

Na początku stycznia 1941 r. mała lecz ważna organizacja syjonistyczna oficjalnie zaoferowała niemieckim dyplomatom w Bejrucie sojusz wojskowo – polityczny, mimo trwającej wojny. Oferta została złożona przez radykalne, podziemne ugrupowanie „Wojownicy o wolność Izraela”, szerzej znana jako Lehi lub Gang Sterna. Ich lider, Abraham Stern, niedawno zerwał z radykalną Narodową Organizacją Wojskową (Irgun Zvai Leumi) ze względu na Brytyjczyków, którzy co faktycznie zerwali ze wsparciem dalszego osadnictwa w Palestynie. Stern uznawał Brytyjczyków za największych wrogów syjonizmu.

Ta pamiętna propozycja syjonistów „rozwiązania kwestii żydowskiej w Europie przy aktywnym udziale Narodowej Organizacji Wojskowej (Lehi) w wojnie po stronie Niemiec” warta jest zacytowania:(46)

Quote
W swoich mowach i oświadczeniach mężowie stanu Niemiec narodowo-socjalistycznych często podkreślają, że Nowy Porządek w Europie wymaga, jako warunku wstępnego, radykalnego rozwiązania kwestii żydowskiej poprzez ewakuację. („Europa wolna od żydów”)

Ewakuacja mas żydowskich z Europy jest warunkiem wstępnym rozwiązania kwestii żydowskiej. Jednakże jedynym sposobem na osiągnięcie tego jest osiedlenie tych mas w ojczyźnie żydów, Palestynie, i założenie żydowskiego państwa w historycznych granicach.

Celem politycznej aktywności i lat walki Izraelskiego Ruchu Wolności i Narodowej Organizacji Wojskowej w Palestynie (Irgun Zvai Leumi) jest rozwiązanie problemu żydowskiego w taki sposób by zupełnie wyzwolić na zawsze żydów.

NOW, która zgadza się z dobrą wolą rządu Rzeszy niemieckiej i jego urzędnikami wobec syjonistycznej aktywności wewnątrz Niemiec i syjonistycznego programu emigracji, podziela pogląd:

1. Wspólne interesy mogą istnieć między Europejskim Nowym Porządkiem opartym na konceptach niemieckich a prawdziwymi aspiracjami narodowymi żydów ucieleśnianymi przez NOW.

2. Możliwa jest kooperacja między Nowymi Niemcami a odnowionym narodowo – folklorowo żydostwem.

3. Założenie historycznego państwa żydowskiego na narodowych i totalitarnych podstawach i związanego sojuszem z Rzeszą niemiecką, będzie stało w interesie Niemiec – umocni niemiecką pozycję na Bliskim Wschodzie.

Na podstawie tych rozważań i pod warunkiem, że rząd Rzeszy niemieckiej uzna narodowe aspiracje Izraelskiego Ruchu Wolności wspominanego powyżej, NOW w Palestynie oferuje swój aktywny udział w działaniach wojennych po stronie Niemiec.

W skład oferty NOW może wchodzić militarna, polityczna i wywiadowcza aktywność wewnątrz Palestyny, a po szczegółowych ustaleniach, również poza Palestyną. Równocześnie żydzi europejscy będą odbywali szkolenie wojskowe i będą z nich tworzone oddziały wojskowe pod przywództwem NOW. Wezmą one udział w operacjach wojennych mających na celu podbicie Palestyny.

Pośredni udział Izraelskiego Ruchu Wolności w Nowym Porządku Europy, już w fazie początkowej wraz z pozytywnie radykalnym rozwiązaniem problemu europejskich żydów, wydatnie zwiększy moralne fundamenty Nowego Porządku w oczach całej ludzkości.

Współpraca Izraelskiego Ruchu Wolności będzie zgodna również z przesłaniem ostatniej przemowy kanclerza Rzeszy niemieckiej, w której zaakcentował iż zetrze każdą koalicję w celu izolowania i zniszczenia Anglii.

Nie zachowała się niemiecka odpowiedź. Jednakże akceptacja tej oferty była bardzo mało prawdopodobna, ponieważ w tym czasie niemiecka polityka była zdecydowanie pro – arabska.(47) Szum uczyniony przez grupę Sterna w celu zawarcia paktu z III Rzeszą, gdy jednocześnie krążyły historie o tym jakoby Hitler eksterminował żydów, dotarł do szerokiej publiczności. Najwyraźniej Stern nie wierzył w te historie lub, w celu utworzenia żydowskiego państwa, wolał współpracować ze śmiertelnym wrogiem swojego ludu.(48)

Yitzhak Shamir był ważnym członkiem Lehi, w czasie gdy ta przedstawiła swoją ofertę. Był on później ministrem spraw zagranicznych Izraela oraz premierem w latach 80. XX w.; z premierostwem na dobre rozstał się w czerwcu 1992 r. Po śmierci Sterna w 1942 r. został szefem operacyjnym Lehi. Shamir zorganizował wiele operacji terrorystycznych, włączając w nie zamordowanie w listopadzie 1944 r. lorda Moyna (brytyjskiego ministra ds. Bliskiego Wschodu) oraz zabójstwo we wrześniu 1948 r. hrabiego Bernadotte (szwedzkiego mediatora z Narodów Zjednoczonych). Po latach, gdy zapytano Shamira o ofertę z 1941 r., potwierdził iż wiedział o propozycji sojuszu z Niemcami wysuniętego przez jego organizację.

Konkluzja

Na przekór pozornej wrogości między reżimem Hitlera a międzynarodowym żydostwem, przez kilka lat interesy żydowskich syjonistów i niemieckich narodowychsocjalistów były ze sobą w koincydencji. We współpracy z syjonistami dla obopólnych celów, dla znalezienia ludzkiego rozwiązania złożonego problemu, III Rzesza była gotowa ponieść wiele poświęceń, nadwątlić relacje z Brytyjczykami oraz rozwścieczyć arabów. Faktycznie w latach 30. XX w. żadne inne państwo nie zrobiło tak wiele dla poparcia żydowsko – syjonistycznych celów jak Niemcy Hitlera.

Przypisy:

« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:30:40 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #1 on: (Sat) 19.04.2014, 13:07:24 »
Źródło: stopsyjonizmowi.wordpress.com

Hitler ZAŁOŻYCIELEM IZRAELA?



Oficyna Wydawnicza FULMEN”
Warszawa 1995
Tytuł oryginalu:
ADOLF HITLER - BEGRÜNDER ISRAELS
Oficyna Wydawnicza FULMEN - POLAND” Sp.z o.o. OO-955 Warszawa 15 Skr.poczt. 65
ISBN: 83-86445-02-5
Spis treści:
Informacja o Autorze 11
Wstęp 13
Rodzina tułaczy 19
Wiedeński włóczęga 26
Ochotnik na front, który nie chciał służyć w wojsku 41
„Aleja postanowiłem zostać politykiem” 48
„Żydzi są naszym nieszczęściem” 64
Main Kampf - dzieło z Landsbergu nad rzeką Lech 75
Jego walka - amerykańska historia sukcesu 83
Socjaliści opuszczają NSDAP” 99
Zamiast rewolucji uroczyste przejęcie władzy 107
Wszystko idzie dobrze 118
Doktor Moreli; osobisty lekarz i co z tego wyszło 131
Nikt nie chce Żydów Hitlera 136 Przeliczyli się - odpowiadamy ogniem 153
Akcja germańskiego zakonu pod przywództwem żydowskich mieszańców 186
Ostateczne rozwiązanie: Izrael 199
 
OD WYDAWCY

„Eichmann wspominał - a nie ma powodów, by mu nie wierzyć - że Żydzi znajdowali się nawet wśród
szeregowych członków SS. choć sam fakt żydowskiego pochodzenia takich ludzi jak: Heydrich, Mikh,
Hans Franki in. był sprawą ściśle poufną - wiedziała o tym jedynie garstka ludzi...” (Hannah Arendt,
Eichmann w Jerozolimie, ZNAK, Kraków 1987, s.228).
Z biegiem lat o tych faktach dowiadywały się coraz szersze rzesze ludzi, tak jak w niedalekiej
przeszłości o zbrodni katyńskiej - i tych, którzy za nią stali - wiedziało wbrew oficjalnej propagandzie
każde polskie dziecko już w szkole podstawowej. Dzisiaj o licznych Żydach wśród notabli III Rzeszy
Niemieckiej oraz o finansowaniu partii hitlerowskiej przez te same żydowskie banki, które wcześniej
finansowały Lenina, Trockiego i Stalina otwarcie mówi się wśród badaczy historii najnowszej. Niemniej
informacje te nadal wzbudzają emocje i dodatkowe komentarze typu: „Zamierzano całkowicie
wyniszczyć europejskich Żydów. Wykonawcą tego był jeden z najbardziej wpływowych nazistów, szef
policji bezpieczeństwa i SD, SS-obergruppenfahrer, kierownik Głównego Urzędu Bezpieczeństwa SS,
Heydrich, który sam, choć brzmi to niewiarygodnie i zarazem straszliwie, był w 50 % potomkiem
żydowskiego narodu, czyli półżydem „. (Otto Ogiermann, Do ostatniego tchu, EDITIONS DU
DIALOGUE, Paryż 1983, s.72). Dla nas nie brzmi to ani niewiarygodnie, ani straszliwie.
Takie są fakty, a z faktami się nie dyskutuje.
Hennecke Kardel przytacza w trzymanej przez Państwa książce wiele faktów pozornie już dziś
powszechnie znanych, ale pierwszy raz w polskim przekładzie, w jednym miejscu zgromadzonych i
wydanych. Ilość poważnych źródeł, do których dotarł Autor, sprawin, że książka broni się sama i jest
inspiracją do dalszego studiowania poruszonych tutaj spraw. Niewątpliwie jest ona godnym uwagi
uzupełnieniem naszej wiedzy na temat Adolfa Hitlera i jego Tysiącletniej Rzeszy.
Praca ta, pisana przez niemieckiego autora, nie pozbawiona jest niemieckiej optyki wydarzeń,
niekiedy trudnej do przyjęcia dla polskiego czytelnika
. Ale jest to dodatkowy atut i zaleta tej
książki, gdyż nieczęsto możemy zapoznać się z tak wnikliwą, choć pisaną z niepolskich pozycji,
analizą pewnych faktów z historii najnowszej. Taką arcyciekawą próbą całościowego spojrzenia na
fenomen Żydów czynnie współtworzących najbardziej chyba antyżydowski system w historii jest
niniejsza pozycja.
Twórca idei syjonistycznej Teodor Herzl sugerował w 1896 roku w swojej programowej broszurze
Der Judenstaat (Państwo Żydowskie), iż nie mogło być mowy o narodzeniu się politycznego
syjonizmu bez antysemityzmu. Dlatego później jego uczniowie nieraz uciekali się do antysemickich
prowokacji, aby integrować ogół Żydów wokół często niepopularnej wśród nich idei syjonistycznej.
Niemiecki badacz historii najnowszej Hennecke Kardel stawia w niniejszej książce tezę podobną -
choć dalej idącą, że bez dojścia w demokratycznych wyborach Hitlera do władzy w Niemczech i
rozpętania przez niego antysemickiej nagonki, a później t.zw. „Ostatecznego Rozwiązania” kwestii
żydowskiej nie powstałaby w tak krótkim czasie polityczna koniunktura dla zrealizowania
syjonistycznych planów - odbudowy po wiekach diaspory Państwa Izrael.
Nas Polaków te fakty, połączone przez Autora w całość nie szokują, gdyż niejednokrotnie mogliśmy
zetknąć się z tą niczym nie uzasadnioną sympatią Żydów w stosunku do naszych wrogów: Niemiec i
komunizmu. Było tak w czasie I wojny światowej i wojny z bolszewikami w 1920 roku. w 1939, gdy
Żydzi witali bramami triumfalnymi nie tylko oddziały Armii Czerwonej, ale także i Wehrmachtu, a
przecież i współcześnie, gdy oskarżani jesteśmy o autorstwo Holocaustu. Wzajemna miłość
niemiecko-żydowska trwa natomiast przez wieki, tak że nawet po brawurowej akcji Mossadu z 11V.
1960 roku porwania z Argentyny hitlerowskiego zbrodniarza wojennego żydowskiego pochodzenia
Adolfa Eichmanna i po pokazowym procesie, na którym skazano go na śmierć, odezwały się w Izraelu
głosy w jego obronie. Na przykład słynny filozof i pisarz żydowskiego pochodzenia, znawca
chasydyzmu Martin Buber nazwał egzekucję Eichmanna „błędem o wymiarach historycznych „ gdyż
jego zdaniem powstała sytuacja mogła „przyczynić się do wymazania winy odczuwanej przez wielu
młodych ludzi w Niemczech
Jaki interes ma żydowski intelektualista w przezwyciężaniu poczucia winy, w której wychowuje się
urzędowo niemiecką młodzież od czasu II wojny światowej?
Gdzie jest sens historii, w której na scenie naprzeciw siebie stają potęgi inspirowane przez dc facto te
same idee, gdyż ezoteryczne źródła nazizmu nie różnią się specjalnie od ezoterycznych źródeł
syjonizmu?
Po której stronie powinniśmy w historii stawać, gdy tak jak w H wojnie światowej mamy do wyboru
antychrześcijańskie potęgi: narodowo-socjalistycze Niemcy, komunistyczną Bolszewię, masoński
Zachód.
Wydaje się, iż jedyną receptą jest po prostu pozostać sobą, aby i inni sobą pozostać mogli. Nasze
czasy bowiem - jak pisał zmarły niedawno działacz i ideolog narodowy Wojciech Wasiutyński – są
czasami odrodzenia tożsamości oraz uczuć narodowych i religijnych, a nie jak chcieliby niektórzy
końcem religii i nacjonalizmu.
Dlatego musimy pogodzić się z paradoksami historii tym, że polskie Ziemie Zachodnie powróciły
do Polski także dzięki Stalinowi, a Państwo Izrael tak szybkie powstanie po H wojnie światowej
zawdzięcza także Hitlerowi.
I dobrze się stało, że Ziemie Odzyskane należą do Polski, a powstanie państwowości żydowskiej
upodabnia naród żydowski do innych narodów. Nie było więc przypadkiem, że polscy narodowcy
widzieli Sojusznika w kwestii emigracji Żydów z Polski do Palestyny i ideowego - przyjaciela w
żydowskim nacjonaliście Włodzimierzu Żabotyńskim, twórcy i przywódcy i-uchu syjonistycznego, o czym warto pamiętać stając przy grobie Dmowskiego
na warszawskim Bródnie, czy przy grobie Żabotyńskiego na palestyńskiej górze Syjon.
RAFAŁ T. MOSSAKOWSKI

Wydawca
INFORMACJA O AUTORZE
Hennecke Kardel to niemiecki badacz historii najnowszej. Urodził się w 1922 roku w rodzinie
archiwisty w Szlezwiku Holsztynie. Maturę zdał w czasie wojny, by potem walczyć z bolszewikami
na Wschodzie jako oficer piechoty. Odznaczony Krzyżem Rycerskim pod Leningradem. W
pierwszych latach powojennych był partyzantem w krajach bałtyckich. W latach 50-tych pracuje jako
kupiec w Hamburgu, a w latach 60-tych handluje w Afryce Północnej. Lata 70-te powięcil podróżom po świecie i wówczas pod ich wpływem w latach 1973-1974 pisze trzymaną w Pastwa rękach książkę.
Poza tym opublikował m.in. książki p.t.: Historia 170-tej Dywizji Piechoty” i Chusta” (Das Tuch”).

WSTĘP

W 1973 roku na pewnej wyspie na Atlantyku spotkałem oficera sztabowego, z którym 30 lat
wcześniej brałem udział w oblężeniu Leningradu - wraz z przedstawicielami wielu innych narodów
europejskich. Jego rodzice, wiedeńscy Żydzi odbywający w momencie wybuchu I Wojny Światowej
podróż morską, zostali na tej wyspie internowani a potem osiedlili się na niej na stałe.
Kiedy whisky wypita w kasynie koszar piechoty rozwiązała języki, zapytałem mego towarzysza:
Amigo, jak ty czystej krwi Żyd możesz nosić na swojej piersi ordery i odznaczenia ze swastyką?” Na
co on odpowiedział czysto wiedeńskim dialektem: „No, poskrob no kiedyś po Hitlerze, to zobaczysz,
że wyjdzie na wierzch taki sam wiedeński Żyd jak ja„.
W dwa tygodnie później małym włoskim frachtowcem udałem się do Buenos Aires. W kawiarniach i
prywatnych mieszkaniach rozmawiałem z kilkoma Żydami, których w tym mieście żyje około
miliona. Podczas wieczornej popijawy w Chaco od tzw. zbrodniarzy wojennych usłyszałem: Hitler
austriackim mieszańcem żydowskim? Boże zlituj się! Toż przecież Eichmann, którego tu złapali, był
czystej krwi Żydem
Kiedy później w Andach wykształcona, żydowska antysyjonistka wykrzyknęła w mojej obecności ze
złością: „Ten Ben Gurion to drugi Hitler”, postanowiłem rzeczywiście „poskrobać po Hitlerze” i
dowiedzieć się, czy istnieje jakiś związek pomiędzy niewyjaśnionym do końca pochodzeniem Hitlera,
a utworzeniem państwa Izrael, którego nie było przez dwa tysiące lat i które powstało nagle dokładnie
w trzy łata po śmierci Hitlera.
Trzeba być bardzo pewnym swoich racji, by tak jak czyni to Maser, uznawany za niemieckiego
„papieża” w dziedzinie badań nad Hitlerem, uznać tę kwestię za rozwiązaną: wszyscy przodkowie
Hitlera, który, będąc raczej wyjątkową koncentracją przebiegłości, energii i inteligencji, odcisnął swe
piętno na historii świata, byli według Masera, skromnymi prowincjuszami pochodzącymi z okolicy
zwanej Waldyiertel i nie ma tu żadnych niejasności czy komplikacji, gdyż wątpliwości w kwestii
żydowskiego pochodzenia nieślubnego dziadka Hitlera nazwiskiem Frankenberger zostały wyjaśnione
przez trzech analfabetów: Romedera, Breitenedera i Paukha, i przez dokument opatrzony trzema
krzyżykami, ale bez wymaganego podpisu proboszcza. Czyż Hitler nie powiedział swemu prawnikowi
Hansowi Frankowi (zresztą synowi żydowskiego adwokata z Brambergu), że od swojej babki Anny
Schickigruber wie na pewno, iż jej syn Alois, ojciec Hitlera nie jest owocem jej związku z Zydem
Frankenbergerem? Dlaczego w takim razie ów Frankenberger przez 14 lat płacił na nieślubnego
Aloisa? Co zaś się tyczy opowiadania Hitlera o jego babce, to należy wziąć pod uwagę fakt, że kiedy
się urodził, ona dawno już nie żyła.
Maser, który przyznaje, że „o fuehrerze Wielkich Niemiec nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa”,
dochodzi do następującego wniosku: „Hitler wiedział, iż od końca 1941 roku (koniec błyskawicznych
zwycięstw w moskiewskim śniegu i równoczesne przystąpienie USA do wojny) tylko dlatego każe
walczyć i umierać, aby odwlec decyzję o samobójstwie „.
12 To dalece fałszywy wniosek. Bowiem
dokładnie w tym momencie kiedy wojna stała się wojną na dwa fronty, co stało się przyczyną klęski,
Hitler wezwał do siebie najbliższego człowieka Reinharda Tristana Eugena Heydricha, którego ojciec
nazywał się Suess i o którym Reichsfuehrer SS Himmler powiedział, że „przezwyciężył w sobie Żyda„ [sup:1w8ym1iw]3[/sup:1w8ym1iw]
 Hitler zlecił szefowi policji Heydrichowi tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. I tylko
dzięki zniszczeniu żydowskiej egzystencji, stare marzenie o „stworzeniu ojczyzny dla całego narodu
żydowskiego spełniło się w kilka lat później”.
Genealogiczne dociekania Masera spotkały się z gwałtownym sprzeciwem nowej gwiazdy w
dziedzinie badań nad Hi tle- rem, Joachima Festa, który w rok później stwierdził: „Maser nie może
oczywiście udowodnić swojej tezy. Mimo to nadaje swoim argumentom formę dowodów. Równie
wątpliwe są wszystkie inne jego argumenty „. Po tym całkowicie słusznym stwierdzeniu, cała sprawa
staje się nagle dla Festa zupełnie prosta: „Zresztą w tym kontekście kwestia, kto był dziadkiem Hitlera
jest naprawdę drugorzędna „. Całą kwestię żydowskiego pochodzenie uznaje Fest za nie wartą
zainteresowania.5 W tym miejscu należy zgłosić stanowczy protest. Niewiele zrozumie z historii XX
wieku, nie pojmie okoliczności powstania państwa Izrael i tego wszystkiego, co nastąpiło potem ten,
kto nie chce zajmować się ojcem Hitlera mającym przypuszczalnie pochodzenie w połowie żydowskie, którego fuehrer uważał za „alkoholika” i którego „strasznie się wstydził zmuszony
wyciągać go z zadymionych i obskurnych knajp „. Nie będziemy mogli zrozumieć postępowania
Hitlera, jeśli nie uwzględnimy jego bezgranicznej nienawiści, jaką darzył swoich pobratymców.
Niekochany i zapewne znienawidzony ojciec oraz pochodzący z nieprawgo łoża dziadek są głównymi
postaciami pozwalającymi zrozumieć późniejszego Hitlera. Jego doświadczenia z Zydami w Wiedniu,
a potem w okresie pierwszej wojny światowej i w monachijskiej Republice Rad są tylko dodatkowym
potwierdzeniem spełniającym rolę ornamentu.
Po 150 latach nie da się w sposób bezdyskusyjny udowodnić, że Żyd Frankenberger był dziadkiem Hitlera ze strony ojca. Ale jest rzeczą absolutnie pewną, że
Hitler wiedział o pieniądzach, jakie Frankenberger płacił na utrzymanie jego ojca Aloisa. Równie
pewne jest to, że lęk przed posiadaniem dziadka Życia nie opuszczał go przez cale życie wpływając w
ogromnym stopniu na wszystkie jego działania.
W przeciwieństwie do wielu historyków nie przeceniam wagi wywiadowczych i urzędowych
dokumentów, z których wiele zniszczonych zostało przez jednych po 1933 rokuj przez drugich po
roku 1945. Wiele też zostało ukrytych lub sfałszowanych. Posługując się zdrowym rozsądkiem
analizuję osobiste wspomnienia i wrażenia wiarygodnych świadków, obojętnie czy są to ludzie starzy,
Żydzi czy tzw. zbrodniarze wojenni. Literatura przedmiotu zawarta w przypisach pozwoli
czytelnikowi wyrobić sobie własny sąd o przedstawionych wydarzeniach.
Pewien nowojorski sędzia po długim procesie krzyknął z wściekłością do oskarżonej, którą właśnie
uniewinnił: „Nie życzę sobie Pani Dziękuję Panu, Panie Sędzio”. Brakowało tylko jednego ogniwa w
łańcuchu dowodów, aby Panią skazać za zamordowanie męża!” Nie jestem aż takim skrupulantem.
Do 1933 roku otwarcie mówiono i pisano o przypuszczalnym żydowskim pochodzeniu Hitlera. Jego
związki z kobietami żydowskiego pochodzenia były przedmiotem żartobliwej krytyki. Po 1933 roku
zaczęto w Niemczech traktować tę sprawę coraz bardziej ostrożnie, a za granicą dyskretniej. Po 1945
roku żaden ze zwycięzców dokonujących re-edukacji” narodu niemieckiego nie zdradzał najmniejszej
nawet chęci, by choć słówkiem wspomnieć o udziale Żydów w żydowskim nieszczęściu.
Udział Żydów w realizacji zrodzonego w Wiedniu młodzieńczego marzenia Hitlera, aby uczynić
Europę judenfrei” poprzez utworzenie w arabskiej Palestynie państwa żydowskiego, jest dziś uparcie i
celowo tuszowany zarówno przez starych narodowych socjalistów jak i syjonistów czyli, by tak rzec,
nazionistów. W tych kręgach nikt nie rozważa możliwości, że Hitler wcale nie był narodowym
socjalistą, lecz zdradził tę szlachetną ideę, która narodziła się w okopach I Wojny Światowej i przy
pomocy różnych krętactw podporządkował ją swej nienawiści do pobratymców czyniąc z niej
narzędzie swej antyżydowskiej obsesji.
Nietrudno udowodnić, że ideologia narodowego socjalizmu sama w sobie nie jest i być nie musi
antyżydowska. Wystarczy przypomnieć wydarzenia w Argentynie w 1973 roku. Wówczas to Peron
powróciwszy do władzy mówi otwarcie czego chce a jego zwolennicy piszą na murach: socialismo
nacional”. Najważniejszym ministrem Perona próbującym wyciągnąć gospodarkę z bagna, w które
wepchnęli ją wojskowi, był „premier d/s gospodarczych” Ber Gelbard - Żyd urodzony w Polsce.
Nieszczęśliwe połączenie Osobistej psychozy nienawiści”, na którą cierpiał Hitler z jego przeżyciami
w okresie rządzonej przez Żydów Republiki Rad w Monachium sprawiło, że kiełkujący po I Wojnie
Światowej w Niemczech narodowy socjalizm przyjął zwyrodniałą formę ideologii rasowej.
Badając kwestię mordów na Żydach, które są faktem historycznym, zobaczymy, że wśród tych, którzy
ich dokonywali trudno jest znaleźć łudzi nie mających żydowskiego pochodzenia żeby wymienić
choćby trzech namiestników na Wschodzie: Heydricha, Franka i Rosenberga.
Na końcu tej książki zamieszczone są fotografie trzech głównych sprawców, których oczy, nos i usta
są czysto żydowskie. To właśnie oni - Hitler, Heydrich i Eichmann - chcąc lub nie chcąc, w
największym stopniu przyczynili się do powstania państwa Izrael. Zdjęcia pochodzą z okresu, gdy
mieli po około 40 lat, a więc byli dojrzałymi mężczyznami. Pierwszy z nich powiedział nad trumną
drugiego: „Jako przywódca partii i Rzeszy Niemieckiej, nadaję ci, drogi towarzyszu Heydrich,
najwyższy rangą order niemiecki.7
Czytelnik musiałby długo szukać, by znaleźć niezwykle pouczającą, a prawie całkowicie niedostępną
na rynku księgarskim książkę „Zanim przyszedł Hitler” (1964), której autorem  jest niemiecko-żydowski wykładowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co następuje:
żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy
Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermnann Goering;
Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie
Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku
pierwszym prezydentem Izraela Chaimemn Weizinannem) i von Keudell, gauleiterzy Globocznik
(tępiciel Zydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von
dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von
Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch,
podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP
dla prasy zagranicznej i późniejszy doradca Roosvelta) i prof Haushofer”.8
Powyższa lista nie jest pełna, ale jest prawdziwa, co sprawdzić może każdy, kto bliżej zainteresuje się,
jaki jest związek między chorobliwą nienawiścią Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a
powstaniem państwa Izrael.

RODZINA TUŁACZY

Chłodnym i wilgotnym popołudniem 20 kwietnia 1889 roku w gospodzie w Braunau nad rzeką mn
rozległ się krzyk dziecka. Na pierwszym piętrze młoda żona liczącego ponad pięćdziesiąt lat
urzędnika celnego urodziła syna. Ten krzyk mial potężnieć w miarę jak mijała pierwsza połowa
naszego stulecia, by zakończyć się dopiero wówczas, gdy narodzony tego dnia strzelił sobie w usta
(swój najbardziej używany organ) w 1945 roku w Berlinie wśród ruin kancelarii Rzeszy.
Trawiący go przez całe Życie niepokój i ciągła obecność gotowej wybuchnąć w każdym momencie
furii miały swą główną przyczynę w tym, że był Hitler mieszanką dwóch narodów, z których najpierw
jeden apotem drugi wierzył, że wybrany został przez Boga lub Opatrzność: Żydów i Niemców -
Ciebie wywyższę ponad inne narody”
Dumny ojciec małego Adolfa był nieślubnym dzieckiem i przez czterdzieści lat nosił panieńskie
nazwisko matki: Schicklgruber. Pewnego wieczoru kiedy rozchodzili się po pracy do domu mruknął
spod wąsa do swoich kolegów - celników: Od jutra mówcie do mnie Hitler”. Trzej analfabeci w
podeszłym wieku zostali wysłani do wiejskiego proboszcza i oświadczyli, że nieżyjący od 20 lat Johann Georg Hiedler cały czas nosił się z zamiarem adoptowania Aloisa, ale
zmarł zanim zdążył to uczynić. Swoje złożone przed księdzem oświadczenie potwierdzili na piśmie
składając pod nim trzy grube krzyżyki.9 Swoje nowe nazwisko Hiedler - niekiedy również Huettler -
zmienił później celnik na spotykane często wśród Żydów „Hitler”. Tak więc jego syn, który przyszedł
na świat 20 kwietnia również nosił nazwisko Hitler. Dano mu na imię Adolf, co dziewczęta zdrabniały
później na Wolf. Jeszcze później zwracano się do niego prosto i zwyczajnie: „Mein Fuehrer”.
Powieszony w Norymberdze półżydowski gubernator generalny w Polsce Hans Frank, adwokat
Hitlera przed 1933 rokiem w swoich wyznaniach (ukazały się jako książka pod tytułem „W obliczu
szubienicy”) ujawnił wiele szczegółów na temat żydowskiego pochodzenia Hitlera. Badacz biografii
Hitlera, wspomniany już Maser, zinterpretował wyznania Franka posługując się antykatolickimi
argumentami. Odpowiadając na pytanie dlaczego Hans Frank wyraził przed śmiercią tak ważkie
stwierdzenia Maser pisze: „Być może Frank, który w Norymberdze pozostawał pod duszpasterską
opieką energicznego amerykańskiego katolickiego kapelana Sixtusa O’Connora i ostentacyjnie
okazywał swoją wiarę i skruchę, chciał na przyszłość „uwolnić” katolików od katolickiego”
zbrodniarza Adolfa Hitlera, a wśród „Żydów” zasiać niepokój, niepewność i poczucie winy”. Można
tylko wyrazić zdziwienie, że są jeszcze ludzie, którzy biorą poważnie te fantastyczne spekulacje
Masera.

Ojciec Adolfa, urzędnik celny Alois Hitler pochodził z tej części Austrii, która nazywa się
Waldviertel, położonej niedaleko czeskiej granicy, a więc „jak się to mówi, z okolicy zabitej deskami.
Terminował u szewca, ale nie pozostał przy szewskim kopycie i jako osiemnastolatek wstąpił do
straży skarbowej, co otwierało przed nim pewne widoki na biurokratyczną karierę. Był młodzieńcem
inteligentnym, więc starał się iść do przodu. Wziął do siebie swoją trzynastoletnią siostrzenicę z
rodzinnej wsi Klarę Poelzl, która zaszła z nim później w ciążę
w czasie, gdy jego druga żona była umierająca. Klara została jego trzecią żoną. Z sześciorga dzieci,
które urodziła przeżyło tylko dwoje: Adolf i jego młodsza siostra Paula, która potem prowadziła domowe gospodarstwo brata wspinającego się po szczeblach kariery politycznej. Podróże służbowe do
Wiednia, które odbywał od czasu do czasu cesarski i królewski urzędnik celny Alois Hitler dotyczyły
w pierwszym rzędzie jego nieślubnych potomków z tego miasta, które naonczas nie słynęło z nazbyt
surowych obyczajów.
W 1936 roku biograf Hitlera Konrad Heiden nieopatrznie ujawnił w Szwajcarii, że jeden z przodków
Hitlera ze strony matki nazywał się Johann Salomon i że wielu Żydów nosi nazwisko Hitler. Heiden
wygadał się również, że na cmentarzu żydowskim w miejscowości Polna jest grób Rosalie Mueller z
domu Huettler. W tym świetle nie może zaskakiwać fakt, że po anschlussie Austrii zniknęły całe
wioski i cmentarze w rodzinnych stronach Hitlera. Potrzebowano rzekomo miejsca pod place ćwiczeń
i poligony.

Matka Hitlera, która swego męża nazywała często „wujek Alois” była kobietą cichą i skromną.
Pomagała mężowi we wszystkim, także w przeprowadzce na Linzerstrasse w Braunau, która nastąpiła
zaraz po narodzeniu się Adolfa. Wiedziała, że klej pod tapetami nie zdąży obeschnąć, a Alois będzie
się rozglądał za nowym mieszkaniem. To nowe mieszkanie było często ciemniejsze i wilgotniejsze,
ale najważniejsza była zmiana. Z Braunau przeprowadzili się do nadgranicznego Passau, gdzie na
terytorium Rzeszy austriacki urząd celny posiadał swoje przedstawicielstwo. I tu jednak nie zagrzali
długo miejsca i przeprowadzili się do Linzu, miasta, które mówiący bawar- skini dialektem mały
Adolf będzie kochać do końca życia. Ojciec poszedł na emeryturę, zakupił w miejscowości Hafeld nad
rzeką Traun dom wraz z polem. W tym spokojnym zakątku między Linzem a Salzburgiem hodował
pszczoły nie wadząc nikomu. Kiedy wszystkie meble były już na swoim miejscu, sprzedał dom i
ziemię, i przeniósł się do pobliskiego Lambach, gdzie zamieszkał najpierw w domu nr 58, a później wynajął locum u młynarza Zoebla.

Jego syn był już w wieku szkolnym i zaczął uczęszczać do wiejskiej szkoły. Dobrze malował, a poza
tym głośno i poprawnie śpiewał. Wkrótce konwikt Lambach, wielka podłużna budowla górująca nad
całą wsią zyskał nowego chórzystę. Adolf został ministrantem w kościele Trójcy Świętej, również
wspaniałej barokowej budowli, i był dumny ze swego nowego, kolorowego stroju. Opaci
benedyktyńskiego klasztoru w Lambach od wieków mają w swym herbie swastykę. Po raz pierwszy
usłyszał mały Adolf o Żydach, tych bogobójcach, którzy męczyli Pana i Zbawiciela i przybili go do
krzyża. Potęga i blask barokowych budowli wywarła na nim wielkie wrażenie. Tu znalazł coś, czego
nie miał - dom rodzinny. Do końca życia został mu podziw dla Kościoła katolickiego: on, który unikał
płacenia wszelkich podatków, zawsze, aż do 1945 roku, sumiennie płacił podatek kościelny. W
przyklasztornej szkole w Lambach uczył się dalej. Ojciec był surowy wobec Adolfa, który już wtedy
ku przerażeniu nauczycieli zaczął palić. Dostawał w skórę często i mocno. Ochrony szukał u matki,
którą bardzo kochał. Kiedy ojciec zadecydował, że Adolf zostanie urzędnikiem, strach zamienił się w
krnąbrność i niezłe do tej pory stopnie pogorszyły się wyraźnie. Było to ze strony Adolfa całkiem
zamierzone. Postanowił bowiem żyć wedle własnych upodobań i unikać stałego, regularnego zajęcia.
Po pewnym czasie rodzina przeniosła się do miejscowości Leonding położonej w pobliżu Linzu.
Ojciec zmusił krnąbrnego ucznia, aby zaczął uczęszczać do cesarsko-królewskiej państwowej szkoły
realnej w Linzu. Od razu w pierwszej klasie Adolf został na drugi rok. Pod ławką leniwy chłopak
czytał powieści Karola Maya. Innych wyskoków syna ojciec nie musiał już oglądać, gdyż w styczniu
1903 roku w gospodzie w Leonding został rażony apopleksją i zmarł w ramionach mistrza
ciesielskiego Josepha Ranzmeiera, który także przyszedł tam na jednego. Wdowa umieściła syna w
internacie. Jedna z wychowawczyń pochodziła z Waldviertel, więc też szybko krnąbrnego chłopca zaczęto przezywać
„żydziakiem”. Po dwóch latach matka przeniosła się do małego mieszkania w Linzu. Adolf otrzymał
promocję do czwartej klasy, ale pod warunkiem, że zmieni szkołę. Ze wszystkich nauczycieli szkoły w
Linzu ciepło wspominał Hitler tylko nauczyciela historii. Dr Poetsch pochodził z nadgranicznych
okolic na południu, brał udział w walkach narodowościowych i był wrogiem monarchii habsburskiej,
która była według niego za mało niemiecka. W radzie gminnej reprezentował frakcję
narodowoniemiecką. W 1938 roku Hitler odwiedził starego Poetscha i rozmawiał z nim godzinę w
cztery oczy. Swojej świcie powiedział potem: „Nie macie pojęcia, ile zawdzięczam temu starenu
człowiekowi” „. Adolf Hitler musiał więc opuścić Linz. Przyjęty został do szkoły realnej w Steyr i zamieszkał w domu
Ignaza Kammerhofera przy placu Gruenmarkt. Pierwsze świadectwo, które otrzymał było tak słabe, że
wraz z innymi towarzyszami niedoli udał się do odległej chłopskiej gospody, gdzie wykrzykiwał
groźby pod adresem nauczycieli tych zurzędniczałych bałwanów”. Upił się okropniej całkiem
pozbawił swe świadectwo wartości podcierając nim sobie - za przeproszeniem - tyłek. Ktoś je znalazł i
trafiło w końcu do dyrektora szkoły. Można było na nim odczytać uwagę, że jego posiadacz opuścił
wciągu pół roku 30 dni bez usprawiedliwienia. Krótko mówiąc, sprawa była bardzo poważna i po
rozmowie z dyrektorem szkoły Lebedą, uczeń Hitler przysiągł uroczyście nigdy w życiu nie wziąć
alkoholu do ust.

W jakiś czas potem zaczął chorować i wszyscy (a on sam najbardziej) ucieszyli się, że sprawiający
stale kłopoty szesnastolatek przestał chodzić do szkoły. Pojechał z matką do ciotki W Waldviertel,
gdzie pił dużo mleka, jadł obficie i szybko powracał do zdrowia. Następnej wiosny odwiedzał często
wiedeńskie muzea i opery. W Linzu w mieszkaniu matki miał swój pokój, gdzie rysował, malował,
czytał i pisał wiersze. Brał także lekcje gry na fortepianie i czuł się świetnie w ciągu tych
dwu lat beztroskiego próżnowania. Oczarowała go pewna zgrabna blondynka o imieniu Stefanie, więc
popołudniami wystawał wyelegantowany i wymuskany, w miejscu, gdzie jasnowłosa piękność zwykła
spacerować z matką. Każdy jej uśmiech sprawiał, że czuł się wniebowzięty. Nigdy jednak nie zamienił
z nią ani słowa. W listach nazywał ją „Bankieser” - takie nazwisko nosił jeden z jego żydowskich
kolegów szkolnych.
Jedynym przyjacielem młodego Adolfa był czeladnik tapicerski Kubizek, podobnie jak on zapalony
miłośnik opery. Można go uznać za pierwszego zwolennika Adolfa Hitlera. To on w czasie długich
wspólnych spacerów cierpliwie wysłuchiwał monologów przyszłego fuehrera, który opowiadał o tym,
że ofiaruje Stefanie wielki nowy dom w renesansowym stylu z muzycznym salonem, odpowiednio
zaprojektowanym pod względem akustycznym. „Gdzie ustawić fortepian” pytał były uczeń szkoły
realnej swego przyjaciela Kubizka. A gdy ten nieśmiało napomykał o pieniądzach, zniecierpliwiony
Adolf prychał ze złością: „Co tam pieniądze! „ pewien, że taki drobiazg jak pieniądze, da się zdobyć
nawet, gdy nie ma się ani wykształcenia, ani zawodu. Kiedy Stefanie przestała się uśmiechać - młodzi
oficerowie, „nadęci głupcy” zaczęli ją adorować - Adolf - marzyciel postanowił skoczyć z mostu do
Dunaju. Oczywiście Stefanie powinna skoczyć razem z nim.”10 Ale nic z tego nie wyszło i historia
świata potoczyła się tak, jak miała się potoczyć.
Jesienią 1907 roku młody Adolf zdecydował, ze pojedzie do Wiednia studiować malarstwo. Walizka,
wypełniona głównie książkami o legendarnych germańskich bohaterach, była już spakowana, kiedy
matka podeszła do jego lóżka i położyła mu rękę na ramieniu. Z wąskich ust steranej życiem kobiety,
która kilka miesięcy wcześniej przeszła operację raka piersi popłynęły te słowa: „Posłuchaj. Powiem
ci wszystko. W Wiedniu przydadzą ci się adresy. Matka ojca zaszła w ciążę. Miała wtedy ponad 40 lat
i była służącą u Frankenbergera w Grazu, takiego Żyda, który przyjechał z Węgier, a potem
przeprowadził się do Wiednia. To od Frankenbergera go miała, Aloisa znaczy, twojego ojca. Płacili na niego aż skończył
14 lat. Potem był w terminie u szewca. Ci Frankenbergerowie pisali i przysyłali prezenty. Dobrzy
ludzie. Masz tu adres Frankenbergera w Wiedniu. To jest twój wujek Może... „. Nie powiedziała nic
więcej. Śmiertelnie chora kobieta wsunęła kartkę pod poduszkę, pocałowała syna w czoło i cicho
zamknęła za sobą drzwi. Tej nocy syn długo nie mógł zasnąć. Następnego dnia przyjaciel Kubizek
dźwigał jego ciężką walizkę na dworzec.

Z wiedeńskiej wyprawy powrócił Adolf po trzech miesiącach - blady, wychudzony, z zapadniętymi
oczami. Żydowski lekarz domowy dr Bloch oznajmił mu, że choroba matki jest nieuleczalna. Adolf
wykrzyknął z gniewem: „Co to znaczy, że choroba jest nieuleczalna? Ona jest uleczalna, tylko wy
lekarze tego nie potraficie zrobić”. Choć zrozpaczony i przybity, zakasał rękawy: sprzątał, palił w
piecu i gotował matce jej ulubione potrawy. Na trzy dni przed Bożym Narodzeniem 1907 roku matka
zmarła w wieku lat 47. W przeddzień wigilii niewielki kondukt pogrzebowy wyruszył na cmentarz. Po
wąskich uliczkach kłębiła się naddunajska mgła. 18-letni Adolf podążał za trumną w długim, czarnym
zimowym surducie trzymając w jednej ręce cylinder, a drugą ujmując rękę swej jedenastoletniej
siostry Pauli. Żydowski lekarz dr B loch „nigdy wciągu swojej czterdziestoletniej praktyki lekarskiej
nie widział młodego człowieka tak cierpiącego i tak przytłoczonego ciężarem bólu”. W długą cichą i świętą noc tamtego roku, samotny młodzieniec krążył po uliczkach Linzu aż do świtu.

WIEDEŃSKI WŁÓCZĘGA
Zanim Adolf wrócił do Linzu i opiekować się zaczął swoją umierającą matką, przepadł na egzaminie
w Powszechnej Szkole Malarskiej. Spadło to na niego jak „grom Z jasnego nieba „. Opuszczał
budynek szkoły mieszczący się przy placu Schillera, zrozpaczony i przybity. Na prowincji był
najlepszym rysownikiem w klasie, ale tutaj był Wiedeń, dwumilionowe miasto. Wielkie nadzieje
rozwiały się. Długo walczył z pokusą udania się pod adres, który dała mu matka. W końcu podjął
decyzję: on też jest Żydem i teraz, gdy przyszła na niego taka bieda, tam musi szukać pomocy.
Błąkał się po żydowskim cmentarzu w Wiedniu poszukując grobu dziadka, ale znalazł tylko kilka
nagrobków z nazwiskiem Frankenberger i obok kilka z nazwiskiem Hitler. Potem kupił pocztówkę
przedstawiającą wiedeńską synagogę i cały dzień spędził nad akwarelą, która była całkiem udana.
Następnego dnia kupił sobie żydowski kaftan i po południu wkroczył do pięknego ogrodu
otaczającego willę Frankenbergerów w Hietzing. Otworzyła mu służąca i zaprowadziła go do salonu,
którego podłoga pokryta była grubym dywanem. Na fotelu w kącie położył swoje akwarele, tak aby na
samym wierzchu znalazła się ta z synagogą. Zaczął się przyglądać portretom swoich przodków: taki
sam, trochę za duży i lekko zakrzywiony nos. Taki nos miał on, jego przyrodnie rodzeństwo - Alois i
Angela - urodzeni z innej matki. Do salonu wszedł Frankenberger, mężczyzna około sześćdziesiątki,
zadbany, postawny. Taki sam duży nos, skonstatował miody Hitler, cecha rodzinna. To dodało mu
odwagi. Przedstawił się. Mówił płynnie i szybko wyjaśniło co mu chodzi: „Pańska rodzina, pański
ojciec, pański dziadek, uczynili tyle dla mojego ojca, świeć Panie nad jego duszą. Niech mi pan
pomoże, jego synowi, który nie ma nikogo. Nie chcę pieniędzy. Niech mi pan pomoże dostać się na
akademię. Przecież ma pan takie wpływy”. Stary Frankenberger odłożył swoje cygaro i zaczął
przechadzać się po salonie. „Niech pan posłucha, młody człowieku” - powiedział - To prawda, że
dawaliśmy pieniądze na pańskiego ojca. Ale nikt nie może stwierdzić, że spłodził go ktoś z naszej
rodziny. Mówią, że to mój ojciec. Ale kto tak mówi? Pańsko babka, ale ją zostawmy w spokoju „.
Zamachał gwałtownie rękami. Młody Hitler stał z otwartymi ustami jak zamurowany.- „Niech pan
słucha, nie jestem mecenasem sztuki. Nie znam się na tym”. Nagle coś przyszło mu do głowy: „Niech
pan zaczeka. Mamy tu w Wiedniu taką kuchnię dla naszych starców. Może tam mógłby się pan
zaczepić”. Hitler zabrał teczkę z akwarelami, skłonił się lekko i wyszedł bez słowa. Wypadł z ogrodu
na ulicę. Tam zatrzymał się, wyjął akwarelę z synagogą, podarł ją na strzępy i cisnął za żywopłot.
Popędził dalej. Po chwili zatrzymał się, ściągnął Czarny kaftan. Zawrócił i cisnął kaftan w siad za
podartą akwarelą. Kaftan zawiesił się na krzaku zwiędłych róż. Poślę was z powrotem na pustynię” -
krzyknął z groźbą w głosie podnosząc w góre zaciśniętą pięść. - „Idźcie tam, skąd przyszliście. Poślę
was wszystkich na pustynię”. Dwaj przechodnie zatrzymali się zdumieni. Młodzieniec pobiegł dalej.
Poły jego surduta powiewały na wietrze..

Da sobie radę bez niczyjej pomocy. Będzie pracował nad sobą i następnej jesieni zda egzamin. Matka
właściecielki domu w Linzu znała profesora Alfreda Rollera z Wiedeńskiej Szkoły Rzemiosła Artystycznego, ten zaś
znal rzeźbiarza Panholzera, który zgodził się przygotować Adolfa do egzaminu roku 1908.
Hitler chciał, aby jego przyjaciel Kubizek także przeniósł się do Wiednia. Dlaczego Gustaw nie
miałby studiować muzyki? Dlaczego jego talent miałby się marnować w Linzu? Po raz pierwszy
wypróbował Hitler swoje zdolności krasomówcze i silę sugestii na ojcu Gustawa, który swemu
jedynemu synowi chciał pozostawić w spadku tapicernię. Muzyczne powołanie, wspaniała kariera
dyrygenta, zapylone płuca w tapicerni i szybka śmierć - Hitler zagrał na wszy$kich rejestrach i w
lutym 1908 roku nie był już sam w Wiedniu: przybyłego z Linzu przyjaciela poprowadził z dworca
przez Mariahilferstrasse, bocznymi ulicami do Stumpergasse. Tam w oficynie domu nr 29 przyjaciele
Adolf i Gustaw mieli dzielić niewielki pokój u pochodzącej z Czech wdowy nazwiskiem Zakreys.
Następncgo ranka, kiedy Adolf jeszcze spal. Gustaw Kubizek udał si do konserwatorium. W południe
obudził śpiącego jeszcze przyjaciela: zdał egzamin. Studiował pilniej dobrze sobie radził. Wkrótce
zaczął dorabiać udzielając lekcji muzyki panienkom z wyższych sfer.
Adolf tymczasem uczył się u rzeźbiarza Panholzera, ale bez większego zapału. Cały czas dręczyły go
pyta. Kim był jego dziadek? Jaka była jego babka? Czy rzeczyście jako ponad czterdziestoletnia kobieta zadała się z dziewiętnastoletnim synem Frankenbergerów? Cóż za hańba - to „uwodzenie setek
tysięcy dziewcząt przez krzywonogie, żydowskie bękarty”.
Nadal jego ulubionym zajęciem było chodzenie do opery. Pieniędzy starczało, aby wykupić miejsce na
galerii. Oper Wagnera nie opuszczał nigdy, szczególnie po tym, jak przecz”tał, co Wagner zdradził
Nietzschemu podczas jednego ze wspólnych spacerów, że jest naturalnym synem swojego ojczyma,
żydowskiego aktora Ludwiga Geyera .11 więc Wagner także, Wagner twórca nordyckiego mitu. Tak,
jak Wagner pragnął Hitler zwalczyć i przezwyciężyć w sobie Żyda. Grób Wagnera i Bayreuth stały się
potem dla niego celem pielgrzymek. Jego późniejszy główny ideolog Rosenberg, potomek Żyda
osiadłego w Szwecji 12 przerobiony na aryjczyka podczas pobytu na Łotwie i w Estonii oznajmiał
tryumfalnie: „Bayreuth jest spełnieniem aryjskiego misterium. U Richarda Wagnera objawia się istota
całej sztuki Zachodu, nordycka piękność, najgłębsze odczucie natury, prawość i honor bohaterów”
W tym kierunku szły poszukiwania Adolfa Hitlera, który bywał często głodny i któremu nigdzie się
dotąd nie powiodło. On również chciał „po heroicznym życiu znaleźć się w Waihalli”. Nad łóżkiem
zawiesił kunsztownie wymalowany przez siebie napis: „Spoglądamy swobodnie i otwarcie, patrzymy
nie spuszczając wzroku, patrzymy radośnie ku naszej niemieckiej ojczyźnie! Hej!!
Zajmowanie się kwestią żydowską było dlań ważniejsze niż studia artystyczne. Zdarzało się, że
student muzyki Kubizek zasypiał słuchając wywodów swego przyjaciela. Adolf budził go wówczas:
„Jesteś moim przyjacielem czy nie?” Kubizek z oddaniem kiwał potakująco głową. - „Więc słuchaj”.
Często całymi dniami żył Hitler tylko o chlebie i mleku. Kubizek zabierał go wówczas do stołówki
studenckiej i kupował mu jego ulubione dacie - leguminę. „Smakuje ci?” - pytał zatroskany. Adolf gn
wnie odburknął: „Nie rozumiem, jak tobie może cokolwiek s. „akować w towarzystwie tych ludzi „.
„Ci ludzie” to byli żydowscy studenci muzyki. Hitler siadał w kącie odwracając się do nich plecami.
„Ale Gustawa Mahlera I Mendelssohna-Barholdy’ego, słuchasz chętnie, chociaż to Żydzi?” - Kubizek
próbował wybadać Hitlera przy sprzyjającej okazji. - „Chodź ze mną” - Usłyszał w odpowiedzi.
Kubizek poszedł posłusznie za przyjacielem. Przyszli do synagogi. Adolf znał się lepiej na
żydowskich obyczajach, bo był tu już wcześniej kilka razy. „Nie zdejmuj kapelusza” - powiedział
półgłosem do Gustawa. Obaj wzięli udział w żydowskim ślubie Kubizek próbował odwieść przyjaciela od jego obsesji. Ale usłyszał od niego: „Dzisiaj wstąpiłem do Związku Antysemitów. Ciebie też zgłosiłem na członka
Kilka dni wcześniej Hitler wystąpił jako świadek na policji: przy MariehilferstraSse, przed domem
towarowym Gerngrossa jakiś „handełes”, czyli Żyd ze Wschodu sprzedawał sznurowadła i guziki.
Hitler utrzymywał, że handlarz go nagabywał, co było zabronione. Inni świadkowie potwierdzili
wersję Hitlera i wszyscy wraz z przerażonym Zydem udali się na najbliższy posterunek policji, gdzie
jeden z policjantów wyciągną” mu z kaftana 3.000 koron, co dla Hitlera było olbrzymią sumą.13
Początkujący malarz, który miał się przygotowywać do egzaminów wstępnych, postanowił spróbować
swych sił w literaturze. Kubizek znal z konserwatorium pewnego dziennikarza z „Wiener Tagblatt”,
który obiecał mu, że pomoże opublikować Hitlerowi krótkie opowiadanie w swojej gazecie. Udali się
na Langgasse, gdzie mieszkał ów dziennikarz. Hitler przyniósł opowiadanie zatytułowane „Następny
ranek”. Kiedy jednak zobaczył dziennikarza, obrócił się na pięcie i wyszedł. Nawrzeszczał potem na
Kubizka: „Ty bałwanie, nie widzisz, że to Żyd!”
Jesienią 1908 roku Hitler po raz drugi przystąpił do egzaminu na studia malarskie i po raz drugi nie
zdał. W tym samym czasie Kubizek, choć Hitler namawiał go, aby wykręcił się od wojska, odbywał
dwumiesięczną służbę wojskową - „całkowicie stracony czas” w życiu młodego muzyka.
Po powrocie z wojska Gustaw dowiedział się, że jego przyjaciel Adolf zniknął bez siadu. - „Nic dla
mnie nie zostawił” - pytał zdumiony - „nawet kilku słów na pożegnanie ? „. Stara Zackreys pokiwała
tylko głową ze współczuciem.
W parku Schoenbrunn Hitler wybrał sobie ławkę, na której siadywał, by czytać, odpoczywać i
zażywać kąpieli słonecznej. Pewnego dnia przechodził tamtędy mężczyzna nazwiskiem Grill. Widząc
porozkładane na ławce antysemickie broszury, głównie zeszyty „Ostary” przystanął i po krótkim
wahaniu przysiadł na skraju ławki. Z kieszeni marynarki wyciągnął jakąś broszurę
mówiąc: „To ja napisałem „. Hitler spojrzał krótko na intruza. Jego wzrok padł na tytuł broszury:
„Przeciw hierarchii kościelnej”. Nawiązali rozmowę. Okazało się, że Grill chce stworzyć religię
prawdziwej i czystej miłości bliźniego. Hitler zaraz zauważył, że w urzeczywistnieniu tego celu przeszkadzają Zydzi, którzy są „bakteriami rozkładającymi narody od środka
Hitler i Grill, dwaj młodzi marzyciele odkryli u siebie duchowe pokrewieństwo. Hitler, który chciał
rozmów politycznych na pewnym poziomie, spostrzegł, że Grill to nie Kubizek potrafiący jedynie
przytakiwać. Grill przyszedł znowu, potem przychodził prawie codziennie i rozwijał swoją koncepcję
religii opartej na czystej miłości bliźniego. Hitler zgadzał się z nim, zastrzegając jednak, że miłość
bliźniego nie powinna obejmować Zydów. Grill”był księdzem katolickim, który zrzucił sutannę.
Młodość spędził w klasztorze. W kwestii Zydów nie chciał przyznać Hitlerowi racji. W końcu kiedy
dyskusja stała się już bardzo gorąca Grill wyznał nagle: „Urodziłem się jako Żyd. Mój ojciec był
rabinem. „. Grill wzbudził duże zainteresowanie u Hitlera. Ich kontakty trwały dłuższy czas.W końcu
wprowadził się do domu dla samotnych mężczyzn przy Meldemannstrasse, gdzie Grill mieszkał i
gdzie zarabiał na życie adresując koperty.
Grill - odszczepieniec od żydostwa i od Kościoła katolickiego wiele nauczył Hitlera. W czasie długich
spacerów po parkowych alejach wymieniali poglądy i opinie. Grill uczył Hitlera języka jiddysz.
Godzinami wędrowali razem przez śródmieście i dzielnice położone na północ od kanału Dunaju, w
których zamieszkiwało wielu Zydów. Było ich w całym dwumilionowym Wiedniu 200.000, a więc
dobre 10%. Wieczory i noce spędzali u żydowskich rabinów, z którymi Grill był zaprzyjaźniony
dyskutując zawzięcie. Hitler pragnął przyswoić sobie ich dialektykę. W końcu wykrył na czym ona
polega: „Najpierw zrób głupca z przeciwnika. Jeśli to nie pomoże sam udawaj głupca. Jeśli i to nie
pomoże, zmień temat i upieraj się przy oczywistościach „. Hitler był pojętnym uczniem.

Dla Grilla wszyscy ludzie byli równi i dobrzy: „są zające z niebieski,ni oczami i zające z czerwonymi
oczyma. Wszystkie są dobre”. - „Nie” - protestował Hitler - zajqce z czerwonymi oczami należą do
gorszej rasy. Podobnie jak Zydzi”.
Udali się obaj do cysterskiego klasztoru Św. Krzyża, aby dowiedzieć się gdzie mieszka Lanz,
wydawca czasopisma „Ostara „ głosiciel nowej nauki o rasie. To właśnie ten klasztor opuścił w 1899
roku brat Jerzy czyli Adolf Josef Lanz. Wkrótce potem związał się z Zydówką nazwiskiem Liebenfels
i od tego czasu nazywał się dr Georg Lanz von Liebenfeis. Swego ojca, skromnego wiedeńskiego
nauczyciela zrobił baronem. Niewiele natomiast mówiło swojej matce, która nazywała się z domu
Hopfenreich i miała ojca Zyda. Od 1905 roku wydawał czasopismo „Ostara”, które osiągało niekiedy
100.000 egzemplarzy nakładu. „Ostara” to tyle samo co Maria czyli „pramatka szlachetnej,
jasnowłosej rasy aryjsko-heroicznej”. Jezus natomiast był według Lanza nordyckim Fraua. Lanz
rozróżniał pomiędzy jasnowłosymi synami bohaterów (o kobietach nie wspominał) i małpoludami. W
swoim póżniejszym bestsellerze Hitler nawiązał do tej religijno-rasowej manii Lanza pisząc:
„Państwo yolkistowskie będzie musiało w pierwszym rzędzie wyrwać małżeństwo z poziomu trwałego
pohańbienia rasy, aby nadać mu uświęcony charakter instytucji powołanej do płodzenia ludzi na
obraz Pana, a nie małpio-ludzkich mieszańców „.
Na okładkach „Osiary” można było przeczytać: „C”zy masz jasne włosy? Czy jesteś mężczyzną? Jeśli
tak, to sięgnij po „Ostarę „ wydawnictwo dla blondynów i tych, którzy walczą oprawa mężczyzn!”
Przeciętny anysemita nie lubi Zydów, nie lubi z zawiści lub z poczucia wyższości. Albo po prostu
dlatego, że tak został wychowany. Nic nie ma do Arabów. Natomiast prawdziwy antysemita wie, że
oprócz Zydów semitami są również Arabowie i Etiopczycy. Dzięki Lanzowi Hitler staje się
prawdziwym antysemitą.
W klasztorze Świętego Krzyża Grill i Hitler dowiedzieli się wiedeńskiego adresu tego nieprzeciętnego
sekciarza. Z początkiem 1908 roku Hitler pojawił się w jego miejskim biurze. Lanz von Liebenfeis
podarował gościowi brakujące numery „Ostary” i dwie korony na tramwaj, które Hitler przyjął z
wdzięcznością. Poźniej spotykali się na dalszych rozmowach w kawiarni „Pod Złotą Kulą”. Pewnego
dnia Grill stwierdził o Lanzje: „On bredzi” i od tego czasu trzymał się od niego z dala.
W zeszytach „Ostary” z lat 1908 i 1909 opublikował Lanz instrukcje dotyczące obmierzania różnych
części ciała w celu ustalenia stopnia nordyckości. Np.: „U ludzi heroicznych duży palec u nogi jest
dłuższy i mocniejszy niż wszystkie inne palce „. Były też rysunki pośladków wyższej rasy i pośladków
rasy niższej. Najszczęśliwszym dniem w życiu Hitlera był dzień, w którym po (chyba raczej niezbyt
dokładnych) pomiarach okazało się, że przeważa u niego krew nordycka.
Mimo iż Lanz był przypadkiem medycznym odwiedzało go wielu znanych ludzi m.in. szwedzki pisarz
August Strindberg i angielski lord, marszałek polny Herbert Kitchener, który zapewniał gospodarza: „Na tyłach utrzymuję zasady rasowej czystości, kolorowych zaś bez litości wysyłam w ogień „.
W Szwajcarii Lanz von Liebenfeis spotkał Lenina, który miał inne poglądy, ale swą opinię ubrał w
subtelną ironię:
„Pańskie idee są słuszne. Ale wcześniej niż Pan my zrealizujemy nasze kontr-idee „. Lanz był więc
rozmówcą dwóch mężczyzn, którzy w największym stopniu wpłynęli na historię pierwszej połowy XX
wieku. Jądro poglądów wiedeńskiego poprawiacza świata zawiera się w jednym zdaniu: „My kontrrewolucjoniści przyznajemy Żydom prawo do utworzenia własnego państwa w Palestynie „.
Lanz von Liebenfels założył „zakon” i za zebrane pieniądze zakupił zamek Werfenstein. W 1907 roku
na wieżę tego zamku Wciągnięta została flaga ze swastyką. Podobne zamki miały W zamyśle Hitlera
być nuejscanii kształcenia partyjnej elity. Jasnowłosym mężczyznom Lanz przyznawał prawo
zapładniania Wielu kobiet. Hitler zaś cieszył się później na Obersaizbergu:
„Tutaj w okolicach Berchtesgaden zastałem swego czasu rasowy miszmasz. To zasługa mojej gwardii przybocznej, że dziś biega po okolicy tyle zdrowych i silnych
dzieci”. Lanz zalecał kastrację i sterylizację ludzi gorszych pod względem rasowych. Nie można
powiedzieć, że Hitler tego zaniedbał.
Zarówno Lanz jak i Hitler ukrywali pewne fakty ze swej rodzinnej genealogii. Pierwszy dał drugiemu
idee, które ten chciwie podchwycił. 22 lutego 1932 roku, a więc na rok przed zdobyciem władzy przez
Hitlera, pisał Lanz von Liebenfeis do brata zakonnego” Emiliusza: Wiesz, Hitler jest jednym z naszych
najlepszych uczniów. Jeszcze zobaczysz, że zwycięży, a my wraz z nim, i zainicjujemy ruch, który
wprawi świat w drżenie. Heil Dir”.
Szczególny wpływ na dwudziestoletniego Hitlera wywarli również dwaj wybitni przeciwnicy Żydów -
Ritter von Schoenerer i jego zwolennik, adwokat dr Lueger, który został potem burmistrzem Wiednia.
Ich oświadczenia, apele i artykuły pożerał Hitler tak samo jak „Ostarę„
Różnica pomiędzy Schoenererem i jego „Związkiem Wszechniemieckim” a dr Luegerem i jego
„Partią Chrześcijańsko- Społeczną” polegała na tym, że Schoenerer twierdził: „Żyd pozostaje Zydem
„ podczas gdy Lueger stanowczo temu zaprzeczał: „Ochrzczony Zyd jest chrześcijaninem”. (To dla
Luegera Hitler roznosił ulotki). Pod pewnym względem nie było żadnej różnicy pomiędzy tymi
dwoma przywódcami ruchów antyżydowskich - obaj dobierali sobie na najbliższych
współpracowników Zydów albo ludzi z domieszką krwi żydowskiej. U Schoenerera byli to: pisarz
Karl Emil Franzos, późniejszy socjaldemokrata Viktor Adler oraz współtwórca tzw. Linzkiego
Programu Wielkoniemieckiego (Jeden naród, jedna Rzesza!) Heinrich Friedjung z Moraw, także Zyd.
Natomiast zastępcą Luegera był drugi burmistrz Wiednia, pół-Zyd Porzer. To od Luegera pochodzi
powtarzane wielokrotnie zdanie: „O tym, kto jest Zydem, ja decyduję” Działalność obu polityków była
inspiracją dla powstania w Sudetach, na wiele lat przed powstaniem monachijskiej NSDAP,
„Niemieckiej Narodowosocjalistycznej partii Robotniczej”, której założycielem był Karl Wolff, parlamentarzysta z ugrupowania Schoenerera.

Schoenerer posługiwał się kategoriami rasowymi, ale nie był socjalistą. Natomiast Lueger był
socjalistą i dlatego antysenijtą, ale nie był rasistą. Ich drogi musiały się więc rozejść. Koncepcja
Hitlera polegała na syntezie rasizmu Schoenerera i socjalizmu Luegera.
Dla Hitlera dr Lueger był „najpotężniejszym burmistrzem niemieckim wszechczasów”. Także
wiedeńscy socjaldemokraci zaanektowali dla siebie tego wroga Zydów: „Wszystko, co w tym czasie
zostało stworzone, nosiło osobiste piętne Luegera, wynikało z jego inicjatywy lub przez niego zostało
zadekretowane. Dr Lueger był prekursorem komunalnego socjalizmu, który swój rozkwit osiągnął w
10 lat po jego śmierci będ4c wybuchem twórczej siły socjalistycznych robotników Wiednia „. Z
robotnikami Wiednia młody Hitler nie potrafił się dogadać. Na krótko przed powrotem Kubizka z
wojska, przeprowadził się na Felberstrasse w XV okręgu. Ponieważ nie stawił się do poboru łamiąc w
ten sposób austriackie prawo, musiał zmienić miejsce zamieszkania. Przeniósł się więc na
Sechshauserstrasse, a w miesiąc później podnajął pokój przy SimonDenk-Gasse. Pieniądze, które miał
z niewielkiej renty sierocej i skromnych zapisów spadkowych, szybko się skończyły. W końcu po
kilku nocach spędzonych po knajpach, wylądował w zbudowanym za żydowskie pieniądze przytułku
dla bezdomnych w robotniczej dzielnicy Meidlirig. Aby nie umrzeć z głodu, zaczął pracować na
budowie. Podczas przerwy obiadowej pomocnik murarski wykładał starszym robotnikom swoje teorie o
wyzysku dokonywanym przez żydowskich właścicieli domów, którzy żyją w Hietzing i przez
żydowskich pracodawców, którzy piją w Grinzing. Ale robotnicy wierzyli żydowskim redaktorom
gazet obiecującym im chleb i pracę. Zagrozili więc młodemu gadule, że jeśli nie Przestanie gadać, to
może spaść z rusztowania. Ustąpił i zapamiętał, że najlepiej zdobywa się ludzi obiecując im chleb i
pracę.
 
Z początkiem zimy blady i wymizerowany Adolf zabrał się za uprzątanie śniegu z ulic. W klasztorze
przy Gumpendorferstrasse biedni mogli dostać zupę; w południe kuchnia założona przez żydowskiego
filantropa barona Koenigswartera dawała schronienie przed zimnem i ciepły posiłek. Wieczorem
starczało pieniędzy na chleb i kawałek końskiej kiełbasy. Potem przychodziła długa noc na twardej
pryczy. Buty i wszystko, co miało jakąkolwiek wartość trzeba było trzymać pod głową. Cienki koc i
kurtka dawały niewiele ciepła.
Na jednej z sąsiednich pryczy leżał Reinhold Hanisch, grafik z Sudetów mający powody, aby pod
nazwiskiem Fritz Walter rozpłynąć się pośród 2 milionów mieszkańców Wiednia. Hanisch dostrzegł u
Hitlera talent malarski i wpadł na pomysł: „Ty będziesz malował, a ja opchnę twoje obrazki. Zhliża się
Boże Narodzenie, więc będzie forsa „. Hitler malował chętnie i dobrze. Hanisch chodził zręcznie
malowanymi obrazkami po knajpach i kawiarniach. Handel kwitł. Po Bożym Narodzeniu polepszyło
im się finansowo i przeprowadzili się na Meldernannstrasse w XX okręgu do domu dla samotnych
mężczyzn, gdzie mieszkał Grill. Doba kosztowała tam pół korony. Zyciowi bankruci, wyrzuceni z
wojska oficerowie, zubożali hrabiowie, splajtowani kupcy, początkujący malarze mieszkali tutaj
czasem kilka dni, czasem tygodni, miesięcy lub lat. Hitler cztery razy obchodził urodziny w tej
„sziwle życia „.

Najpierw rysował pocztówki, potem zaczął malować akwarele. Hanisch znajdował nabywców wśród
handlarzy mebli i producentów ram do obrazów. Dużym wzięciem cieszyły się obrazki, które można
było wmontować w oparcie sof. Hanisch zapędzał przyjaciela do pracy. Ale Hitler malował tylko
wówczas, kiedy potrzebował pieniędzy na czynsz, mleko i ryż. Większość czasu spędzał na górze w
czytelni czytając wyłożone gazety lub wygłaszając polityczne prelekcje. Słuchacze się zmieniali,
temat pozostawał zawsze ten sam. Wieczorem wkraczał Hanisch i przerywał Hitlerowi wołając od
progu: „Bierz się do roboty”. Słuchacze krzyczeli: „Hitler do pracy, twój szef przyszedł”. Hitler
tłumaczył, że nie jest chińskim kulisem i potrzebuje inspiracji. Ale Hanisch nie chciał o niczym
słuchać.
Nasz artysta próbował również fałszerstwa. Namalowane przez siebie obrazy starego Wiednia
podbrązawiał w brytfaninc u swojej zamężnej starszej siostry mieszkającej w Wiedniu. Potem
składował je przez jakiś czas u niej w piwnicy. Chyba zbyt długo, gdyż pogniły i nikt nie chciał ich
kupić. [sup:1w8ym1iw]14[/sup:1w8ym1iw]
Ciemny, podobny do kaftana surdut, który podarował mu inny współlokator z Meldemannstrasse Zyd
Neumann, nikły zarost i włosy spadające na kark sprawiały, że niejeden nowy lokator brał go za Zyda
ze Wschodu. Hanisch szydził: „Twojego ojca musiało raz nie być w domu. Popatrz na swoje buty -
marka „Wędrowiec na Pustyni” „. Ale Adolf nie przywiązywał wówczas wagi do swojego
zewnętrznego wyglądu.

Po prawie półrocznej współpracy Hanisch nie rozliczył się pewnego razu z jednego sprzedanego
obrazka. Mimo obawy, że wyjdzie najaw jego uchylanie się przed poborem do wojska, Hitler zgłosił
sprawę na policję. Hanisch stanął przed sądem a póżniej wyprowadził się.
Nowym sprzedawcą obrazów został Neumann - Zyd z Węgier, ktÓry sprezentował Hitlerowi surdut.
Nabywcami byli głównie Zydzi np. niemiecko-żydowski inżynier Retschay, wiedeński adwokat dr
Josef Feingoid i handlarz ramami do obrazów Mogenstern.
Inny współlokator nazywał się Greiner. Był to młody człowiek, który zamierzał zostać księdzem, ale
odszedł z Kościoła na krótko przed święceniami On również żył zmalowania. Tak, jaki Hitler
zaprzyjaźniony był z Grillem. Często wszyscy trzej gotowali razem ryż na mleku mieszając na zmianę
w garnku. Greinerowj pozowała dziewczyna imieniem Gretl. Hitler też ją Znal. Matka dziewczyny
odkryła u niej zadrapania i pokąsania Pochodzące od Hitlera i pozowanie się skończyło. Greti szybko
Została zaręczona z ochrzczonym Zydem ze Wschodu. Hitler wysłał do niego list: „Niemiecka
dziewczyna, która dla marne j mamony zrywa z przyjacielem, aby sprzedać się śmierdzącemu, porośniętemu szczeciną, brudnemu, świńskiemu Żydowi, jest pohańbiona. Żydowi przystoi brać
sobie kobietę własnej rasy Żydowską Rebekę lub inną tłustą żydowską gęś. Poznacie jeszcze cud
niemieckiego heroizmu” 15
Aby zaspokoić swoje męskie potrzeby Hitler zapuszczał się od czasu do czasu w ciemne zaułki
Leopoldstadt, gdzie wystawały dziewczęta chętne do świadczenia odpowiednich usług. A kto stał za
tym wszystkim: „tak samo zimny jak bezwstydnie chciwy dyrygent tego brudnego geszeftu” Zyd.
W kawiarniach Wiednia młody Hitler uchodził za specjalistę podkładającego niepostrzeżenie pod
siedzenia grubych Zydówek rybie pęcherze napełnione czerwonym atramentem. Pęcherze pękały
wprawiając damy w wielkie zakłopotanie.
Hitler zawsze odróżniał bardziej wykształconych Zydów z Zachodu od Zydów napływających ze
Wschodu - szwargoczących handełesów. Dostrzegał różnice między nimi jaki wrogość trwającą od
stuleci. Kiedy poi Wojnie Światowej polscy Zydzi zaczęli masowo napływać do Berlina, Rathenau -
żydowski minister spraw zagranicznych Republiki Weimarskiej mówił o „azjatyckich hordach na
brandenburskich piaskach”. Uderzająca jest zgodność poglądów Hitlera i Rathenaua, Ten ostatni
pisał: „Należy podążać drogą, którą kroczy sama natura, drogą „nordyfikacji”. Nadchodzi nowy
romantyzm: romantyzm rasy! Będzie on sławić czystą krew nordycką i stworzy nowe pojęcia cnoty i
występku. Podstawowym zjawiskiem naszych czasów jest mieszanie się ras, co prowadzi do zamulenia
cha rak- terów „16
Jeszcze w kilkanaście lat po swoich doświadczeniach z tymi biednymi handlarzami szelek z Wiednia,
tego miasta Feaków ucieleśniającego pohańbienie krwi, Hitler stwierdzał:
„W Linzu tak nie wyglądali. Przez kilka wieków zeuropeizowali się stając się podobni do ludzi „. W
Linzu był przyjaźnie nastawiony do Zydów. W Wiedniu stał się Hitler wrogiem Zydów i antysemitą.
Jego zainteresowanie wzbudzał tworzący się ruch syjonistyczny gdyż syjoniści opowiadali się zdecydowanie za uznaniem Żydów jako odrębnego narodu.
Wątpliwości nachodziły go wówczas, gdy zastanawiał się, czym powinna stać się Palestyna:
„państwem żydowskim czy miejscem schronienia dla lumpów i uniwersytetem przyszłych
przestępców”

Zwalczanie Zydów było celem jasnym i prostym. Ale rozwiązanie kwestii żydowskiej takie proste nie
było. Dlatego nie jest prawdą to, co Hitler twierdził dziesięć lat później: „Do idei, które kiedyś
wymyśliłem, niewiele musiałem dodawać, zmieniać nie potrzebo wałem niczego”
Grill, żydowski uczeń szkoły klasztornej zniknął z horyzontów; w każdym razie nie słyszano już
później o jego nowej religii. Kubizek po I Wojnie Światowej porzucił muzykę, został pisarzem
miejskim i założył rodzinę. W 1942 roku wstąpił, choć me całkiem przekonany, do partii. Hanisch po
wyjściu z więzienia puścił w obieg masę kłamstw. Wielu publicystów uwierzy- łomu. W 1938 roku
dostał się w ręce Gestapo i krótko potem strażnicy znaleźli go powieszonego w celi. Greiner spotkał
się w 1922 roku z Hitlerem, naonczas znanym już liderem partyjnym, w Monachium. Hitler prosił go
usilnie, aby „nikomu, nawet najbardziej zaufanym towarzyszom partyjnym nie udzielał informacji z
czasów mojej młodości „. Jako znany przedsiębiorca inżynier Greiner spotkał się później kilkakrotnie
z Mussolinim. W 1938 roku policja Heydricha obiecała mu, że jeśli „złamie nakaz milczenia zostanie
wysłany do obozu kancentracyjnego”. W 1947 roku Amerykanie zebrali wszystkie dostępne
egzemplarze wspomnień Greinera i dali je na przemiał. Lanz von Liebenfeis dostał od Rosenberga
zakaz publikowania, gdy zaczął bredzić o „stacjach rozpłodowych zjasno-wlosymi kobietami „; gdyż
„sama natura przeznaczyła kobiety na nasze niewolnice „. Jednak istotniejszym powodem było to, że
występował publicznie na rzecz realizacji celu Hitlera - stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie
- wczasie, kiedy sprawa nie Powinna być nagłaśniana. Uznał się za prześladowanego przez reżim
narodowosocjalistyczny. W 1954 roku, opatrzony sakramentami opuścił ten niewdzięczny świat.
W „twardej szkole życia”, obcując z Żydami ze Wschodu, z wykorzenionymi żydowskimi
mieszańcami, religijnymi sekciarzami, drobnymi handlarzami i próżniakami, w oficynach, kuchniach
dla ubogich, kawiarniach i w wiedeńskim domu dla samotnych mężczyzn - zbudował sobie Hitler
ideologiczne fundamenty dla dzieła swego życia: wypędzenia Zydów w taki lub inny sposób najpierw
z Niemiec, a potem z Europy.

OCHOTNIK NA FRONT, KTÓRY NIE CHCIAŁ SŁUŻYĆ W WOJSKU

Pod koniec maja 1913 roku 24- letni artysta-malarz Adolf Hitler, obywatel austriacki uchylający się
od służby wojskowej z powodu swoich przekonań, przybył do miasta sztuki. do Aten nad izarą czyli
do Monachium. W Wiedniu grunt palił mu się pod nogami. Pieniądze na podróż dała mu opiekuńcza
przyjaciółka, Zydówka, p. dr Loewy zamieszkała na wiedeńskim Schottenringu.17 Przy
zameldowaniu określił się jako bezpaństwowiec. Rodzina krawca męskiego Poppa, u której przy
Schleissheimerstrasse wynająl pokój, już pierwszego wieczora dowiedziała się, jak się ma sprawa z
Austro-Węgrami: Popatrzcie na pułkownika Redla, szefa sztabu generalnego w Austrii ten łajdak to
homoseksualista i do tego szpieg rosyjski. Jak wyjeżdżałem z Wiednia wpakował sobie kulę w swoją
pustą mózgownicę, bo go nakryli. Wszyscy na czele tej wytwornej cesarsko-królewskiej armii to Żydzi
jak Redl”. Mistrz krawiecki Josef Popp, pochodzący z rodziny żydowskich konwertytów, pracował w
eleganckiej pracowni mody paryskiej. 18 Pokiwał głową:
„il s’est brule le cerveau, przypalił sobie mózg. Dobrze pan zrobił, że nie poszedł pan służyć do tego
burdelu”. Hitler kontynuował: Jak długo, myśli pan, przetrwa to spróchniałe państwo? Austria, ta mumia już dawno
przestała być niemieckim państwem. Tępi się niemieckość, a winni są socjaliści i Żydzi, to idzie z
Wiednia. starej niemieckiej stolicy. Franz-Joseph jest stary I zdemencialy”.
W Hofbraeuhaus przy piwie i białej kiełbasie wokół wiecznego dyskutanta Hitlera zbierali się
słuchacze, wśród nich austriacki pisarz Lindmann. Tu Hitler wznosił się na wyższy poziom: Ten
nieszczęsny układ Rzeszy Niemieckiej z upadającymi Austro-Węgrami, jak sądzicie panowie. co on
przyniesie Rzeszy Niemieckiej? Tylko pociągnie ją w przepaść za AustroWęgrami. Trzeba wyjść,
powtarzam, wyjść z tego sojuszu. To, co i tak ma upaść, należy popchnąć”. W tym czasie Hitler czytał
Nietzschego.
Zyt całkiem dobrze. Wieczorami, elegancki i zadbany spacerował i odwiedzał kawiarnie i restauracje.
Malowanie przynosiło mu niezłe dochody. Dużo sprzedawa
« Last Edit: (Sat) 14.03.2015, 22:04:50 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #2 on: (Sat) 14.03.2015, 23:29:48 »
MAIN KAMPF - DZIEŁO Z LANDSBERGU NAD RZEKĄ LECH
Nieprzyjemne konsekwencje postanowienia o zrobieniu kariery politycznej skłoniłyby wielu do
odłożenia na półkę swoich ambicji politycznych. Ale nie Hitlera, którego ujęto w willi Hanfstaenglów
w kilka dni po nieudanej akcji pod Feldhernnhalle. Podczas aresztowania Hitler poprosił o pióro i
papier. Napisal: „Do wszystkich! Nie upadać na duchu! Zachowajcie je— dność! Bądźcie lojalni i
posłuszni obecnym przywódcom! Podążajcie za Ojczyzną, anie za jej wrogami. Podpisano: Adolf
Hitler, sporządzone w chwili aresztowania” Około godziny jazdy samochodem od Monachium na wzgórzu kolo Landsbergu nad rzeką Lech znajduje się twierdza, do ktej policja zawiozła nocą swojego aresztanta. „Zaopiekujcie się nim
dobrze” - prosili na odjezdnym policjanci. Strażnicy Więzienni obudzili hrabiego Arco, który przed
czterema laty Wbiały dzień zastrzelił na ulicy komunistycznego premiera Ei8 fla-Kosmanowskiego:
„Dalej wstawać! Fuehrer przybył”. Hribia przetarł oczy, poznał wchodzącego Hitlera i radośnie
„YĆqgnąl do niego rękę. Hitler odwrócił się; po pierwsze dlatego że Arco był żydowskiego
pochodzenia, a po drugie, ponieważ Hitler chciał zostać politykiem - ale od tej chwili działającym legalnie.
Lekarz więzienny dr Brinsteiner stwierdził złamanie przedramienia. Częściowe zesztywnienie lewego
barku pozostanie, ale nie będzie przeszkodą w uczestniczeniu w procesie. O to, kto ma przeprowadzić
proces spierał się socjaldemokratyczny rząd Rzeszy w Berlinie z katolicko-konserwatywnym rządem
Bawarii w Monachium. W końcu uparci Bawarczycy postawili na swoim. Proces Hitlera rozpoczął się
z początkiem 1924 roku. Odbywał się w dawnej stołówce monachijskiej szkoły wojskowej przy
Blutenburgstrasse. Przegrany puczysta, który nadal „miał głowę na karku” panował nad salą sądową.
By odpowiedzieć na pytanie, potrzebował często kilku godzin. Publiczność słuchała i notowała, także
korespondenci prasy francuskiej. angielskiej i amerykańskiej. - „Cóż za nadzwyczjny człowiek ten
Hitler” - powtarzał pełen zdumienia jeden z sędziów. Akurat mowa była o „bandzie przestępców z
Berlina „. Wszystko szło gładko. W ciągu trzech tygodni „pan oskarżony” powiedział to, co miał do
powiedzenia. O wcześniejszej umowie z panami Kabrem, von Lossowem i Seisserem nie mówiono i
wszyscy trzej zostali uniewinnieni. Hitler otrzymał łagodny wyrok z perspektywą przedterminowego
zwolnienia. Uniewinniony został również generał Ludendorff, który jako nowy głównodowodzący
armii zdążył już wydać trochę rozkazów. Bardzo go to oburzyło: „Uważam swoje uniewinnienie za
hańbę, na która nie zasłużył mój mundur i moje odznaczenia „.
W Landsbergu można było spędzić czas spokojnie i miło. Wyżywienie było takie samo dla strażników
jaki dla więźniów. Hitler miał swój pokój i sypialnię, i oczywiście ordynansa, który dbał o czystość i
porządek. Do twierdzy przywożono kolejno następnych uczestników puczu. Skazani mogli
otrzymywać z zewnątrz napoje orzeźwiające, głównie jałowcówkę. Hitler dostawał książki i mogł
przyjmować gości. Niekiedy odbywał trwające pięć lub sześć godzin narady z przyjaciółmi i
zwolennikami przebywającymi na wolności. Strażnikowi nadzorującemu
wizyty utrudno było wczasie odwiedzin przerwać Hitlerowi jego wywody
W osobnym procesie skazany został przywódca narodowo„ jJistycznych studentów Rudolf Hess.
Wprowadził się do tego samego skrzydła twierdzy, w którym mieszkał Hitler, a które pywano
„skrzydłem Feldherrnhalle „. Dwa lub trzy razy w tygodniU pojawiał się żydowski i nacjonalistyczny
geopolityk Hausbofer zaprzyjaźniony z Hessem. Oprócz idei, przyniósł maszynę do pisania i można
było rozpocząć dzieło. Prywatny sekz Hess wystukiwał na maszynie to, co mówił fuehrer - mówił
tylko do niego albo do dwóch czy trzech wsp<Słwięźniów, albo też wczasie wieczornych zebrań do
wszystkich uwięzionych towarzyszy, którzy w ciągu dnia grali w piłkę na więziennym dziedzińcu lub
w karty przy stolikach. W czasie trwania tych wieczornych zebrań, „na klatce schodowej gromadzili
się pracownicy więzienia i słuchali. Strażnicy pełniący służbę zbierali się na dziedzińcu. Nikt nigdy nie
zakłócił przebiegu wieczornych spotkań”
Już wówczas Hitler uważał, że przemówień nie należy oceziać według wrażenia, jakie robią na
profesorach uniwersytetu, alepo wrażeniu, „jakie wywierają na lud”. Dzieło, które pomogło Hitlerowi
odnieść ostatecznie sukces polityczny, skiada się Z antyżydowskich prelekcji uwięzionego szefa partii,
wygłaszanych na tym „uniwersytecie utrzymywanym przez państwo”.
W indeksie rzeczowym „Mein Kampf” „Zydostwo” występuje około 100 razy, podczas gdy
„Francja” czy „Rosja” tylko pokilkanaście razy. A i tutaj pojawiają się Zydzi: „Zatrucie Przez
murzyńską krew nad Renem, w sercu Europy wyniku zarówno z sadystycznej, perwersyjnej żądzy
zemsty tego szowifli cznego, światowego wroga naszego narodu jak i z zimnej kal Iilacji Zydów, żeby
bastardyzację europejskiego kontynentU*JCzqć od centrum i żeby poprzez zainfekowanie niższym
tyPem złowieka pozbawić białą rasę jej władczej egzystencji. To, q(Francja motywowana własną
żądzą zemsty, kierowana przez Z$w, wyprawia dziśw Europie, jest grzechem przeciw istnieniu białej rasy I rzuci kiedyś na ten kraj wszystkie demony zemsty z pokolenia, które pohańbienie rasy
uznało za grzech pierworodny ludzkości „. Albo: 4”Najbardziej przerażającym przykładem jest Rosja.
gdzie Zyd z prawdziwie fanatyczną dzikością, zadając nieludzkie cierpienia, zabił lub pozwolił umrzeć
30 mln ludzi, aby zapewnić panowanie nad wielkim rzarodem żydowskim literatom i giełdowym
bandytom”. Późniejszy fueh— rer i kanclerz Rzeszy Niemieckiej wyznał swojemu ministrowi spraw
zagranicznej, że największym błędem” „Mein Kampf” były rozważania na temat polityki zagranicznej.
Niesłuszne jest traktowanie „Mein Kampf” jako „rozkładu jazdy dla zdobywcy świata”. Hitler chciał
przestrzeni na wschodzie Europy: Naszym zadaniem, misją ruchu narodowosocjalistycznego jest
wpojenie naszemu własnemu narodowi politycznego poglądu, żeby swojego celu nie upatrywał w
upajającym odurzeniu nowej wyprawy Aleksandra, ale w wytrwałej pracy niemieckiego pługa, dla
którego miecz może jeaynie zdobyć ziemię”. Hitler dochodzi do wniosku, że „w dającej się przewidzieć
przyszłości Niemcy będą miały w Europie tylko dwóch sojusznikow: Anglię i Wiochy”. Albowiem
„dzisiaj nie walczynry o pozycję światowe go mocarstwa, ale zmagamy się w walce o istnienie naszej
ojczyzny, o jedność naszego narodu io chleb powszedni dla naszych dzieci. Niemcy nie są dziś
mocarstwem światowym. Nawet gdyby udało się nam przezwyciężyć naszą obecną bezsilność
militarną, to itak nie moglibyśmy zgłaszać pretensji do takiego tytułu „.
„Rozkład jazdy” wyglądał następująco: „wschód Europy dla Niemiec wpołączeniu z wygnaniem
wszystkich Zydów z niemieckieh sfery wpływów („Sam los zdaje się dawać nam tutaj wskazówkę.
Oddając Rosję bolszewizmowi, pozbawił naród rosyjski warstwy inteligencji, która do tej pory tworzyła
rosyjską państwowość i gwarantowała jej trwanie”). Dla germańskiej i pobratymczej Anglii możliwie
największe imperium, i żadnej litości dla ludów kolonialnych pod jej panowaniem. Hitler pisał: „Tak
samo żałosne są nadzieje na legendarne powstanie w Egipcie. „Święta Wojno” tylko u naszych
niemieckich graczy j1ia” może wywoływać przyjemny dreszczyk Jako człowiek
4,zjqcy w substancję narodu i oceniający wartość człowieC 5g,fstWa przy pomocy kryteriów rasowych,
nie mogę związać lasu naszego narodu z losem tych „uciskanych narodów”, u których rozpoZnaję
rasową niższość”. To, że Niemcy, którym przewodził nie mogły porozumieć się z bratnim germańskim
narodem w Anglii, było dla Hitlera czymś, czego nie mógł pojąć i przeboleć do końca swych dni.
Zapytał kiedyś pewnego Szweda: „Panie Dahierus, niech pan mi powie, dlaczego nie potrafIłem dojść
do porozumienia z rządem angielskim. Pan chyba dobrze zna Anglię, może pomógłby mi Pan
rozwiązać tę zagadkę? „. Kiedy w kilka dni później, we wrześniu 1939 roku Wielka Brytania
wypowiedziała wojnę Rzeszy Niemieckiej, Hitler siedział „przy swoim biurku, siedział jak skamieniały
pat rząc przed siebie. Nie szalał. Siedział nieruchomo i milczał. „Co teraz?” - zapytał po chwili, która
zdawała się trwać całą wieczność”.38
Wówczas w 1924 roku uwięzionymi pilnowanym towarzyszotu także wszystko wydawało się proste: wschód
Europy dla Niemiec, dla germańskiej Anglii szeroki świat. Sprzymierzone
Włochy niech sobie zrobią Morze Śródziemne „mare nostrum”. Anryka była daleko. Resztę niech zachowają
sobie bezbożnicy.
Większość słuchaczy stanowili twardzi katolicy, którzy pamiętali z listów św. Pawła, że „Zydzi nie
podobają się Bogu i wstrętni są wszystkim ludziom”. Dlatego landsberskiemu mówcy nie sprawiło
kłopotu, aby swoją walkę z Zydami przedstawić jako „dzieło Pana „ które on Hitler ma dokonać.
U Hitlera narastająca od czasu pobytu w Wiedniu nienaWiga do Zydów - rzekomych czy
prawdziwych krewniaków - Uhiiona została i podbudowana teoretycznie naukami SchoLueger i Lanza
von Liebenfelsa. Potem w Landsbergii Zapoznał się z teoriami rasowymi Darwina, Mendla,
BoelSebego, Gobineau i Guenthera. Natomiast odwiedzający go w twierdzy Haushofer i Rosenberg dodali do tego swoje aneksjonistyczne koncepcje polegające na
rozbiciu Związku Sowieckiego rządzonego przez żydowskich komisarzy ludowych. Haushofer
wspierany przez swojego pomocnika, Egipcjanina” Rudolfa Hessa, mial dalekosiężne plany i oczyma
wyobraźni widział już Rosję ujętą w kleszcze z różnych stron. A urodzony w Estonii Rosenberg - od
kilku miesięcy dopiero posiadający niemieckie papiery, poznał z bliska, a mianowicie z Moskwy
przejęcie władzy w Rosji przez Zydów. Razem z białymi emigrantami rosyjskimi znalazł się w
Paryżu. Potem W Monachium ogłosił, że w Związku Sowieckim dokonała się rosyjsko-żydawsiw
rewolucja „. Jego ówczesne traktaty nosiły tytuły: „Kwestia żydowska „ „Protokoły Mędrców Syjonu i
żydowska polityka światowa”
Rosenberg wiedział, że kierowany przezeń „Voelkischer Beobachter” dostał pieniądze od Zyda
Pinkelesa. Wiedział również o tym, że Hitler co nieco przeczuwał, gdy chodziło ojego odlegle żydowskie pochodzenie, które widoczne było także w nazwisku. Kiedyś opowiedział Hitlerowi,
otwariszy Leksykon Meyera na odpowiedniej stronie, jak to przechrzczony Zyd hiszpańsk
Torquernada jako Wielki Inkwizytor wypędził z Hiszpanii wszystkich Zydów, także tych
przechrzczonych. Nic dziwnego, że Hitler mianował właśnie Rosenberga swoim zastępcą na czas
odbywania kary. Pozostający na wolności ideolog mógł przedstawić partyjnym towarzyszom rozkaz
fuehrera: „Drogi Rosenberg! Od tej chwili pan obejmuje przywództwo ruchu „.
Byłoby rzeczą nazbyt nużącą wymienianie wszystkich zbrodni, które według „Mein Kampf” popełnili
i popełnią jeszcze Zydzi. Hitler z lubością porównywał ich do bakterii gruźlicy lub dżumy. Ponieważ
niektóre spostrzeżenia były słuszne, w 1945 roku zwycięzcy zakazali Niemcom drukowania tego
dzieła. Zakaz ten pozostaje nadal w mocy, stąd dwa pokolenia w Niemczech nie mogą sobie wyrobić
własnej opinii na-temat „Me in Kampf”
Ze słusznych spostrzeżeń przytoczmy jedno: „Zaden inny na świecie nie ma tak rozwiniętego
instynktu samozachoq wczego jak tzw. naród wybrany. Najlepszym na to dowodem je3 prostY fakt
przetrwania tej rasy”
Spośród twierdzeń fałszywych przytoczmy również jedno:
ajeśli Żyd przy pomocy swojej marksistowskiej wiary zwycięży narody świata, to jego korona stanie
się pogrzebowym widcem dla ludzkości, a nasza planeta będzie, bezludna jak przed milionami lat,
krążyć w eterze”
Nie ulega wątpliwości, że Hitler obiecał Zydom wypędzenie, a w przypadku wojny, z którą liczył
sięjak każdy politycznyi alista, zniszczenie: „Gdyby na początku wojny w 1914 roI podczas wojny
potrzymano ze 12 lub 15 tysięcy tych hebrajskich zdrajców narodu pod trującym gazem, tak jak
wycierpłeć to musiało napolu bitwy setki tysięcy najlepszych niemieckich robotników, wtedy miliony
oJar na froncie nie byłyby daremne.
Wiara Hitlera, że jest wysłańcem Wszechmocnego, która była przyczyną przedłużenia wojny i
milionów ofiar, widoczna jestjużw „Mein Kampf”: „Wierzę, że działam dziś zgodnie zza- miarami
Wszechmocnego Stwórcy: broniąc się przed Zydami, walczę o wypełnienie woli Pana „.
Dwutomowa księga Hitlera wpłynęła na bieg historii. Kiepskato Wymówka wrogów i zwolenników,
że jej nie czytali. Autorzy politycznych wstępniaków zarówno jednej jak i drugiej stumy wyszukiwali
w niej sobie to, co im odpowiadało. To samorobiono w rozgłośniach radiowych. Szkoleniowe imprezy
Hitkr-Jugend, SA i SS obywające się bez „Mein Kampf” bylylzadkością. Od 1933 roku prokuratorzy i
sędziowie interpretowali takie pojęcia jak „obywatelstwo” i „przynależność państW0W ” dokładnie
według wytycznych zawartych w cMei Kwqpf”. Dzieło fuehrera cytowano w elementarzach, a
nowoZe cy otrzymywali je przy ślubie od urzędnika stanu cywilnego. Najczęściej wywieszanym
hasłem w gimnazjach, by towaYZdyrektor mógł się później w auli rozwodzić nad jego sensem był
cytat z „Mein Kampf”: „Każdy mężczyzna ma obok 
siebie doradców - ale decyzję podejmuje sam „.
Z powodu przedterminowego zwolnienia, Hitler nie ukończył w więzieniu drugiego tomu. Ale dało się
to nadrobić dzięki temu, że po swoim pierwszym publicznym wystąpieniu otrzymał zakaz
wygłaszania przemówień, który obowiązywał dwa lata. Jego towarzysz brom, sierżant i sekretarz
partii Max Amam wystukał na maszynie to, co jego pracodawca podyktował mu na Obersaizbergu.
Dla obu był to życiowy interes: „Mein Kampf” osinąl w Niemczech nakład 10 mln egetuplarzy,
przetłumaczony został na wszystkie języki świata, także na chińskii rosyjski. Zyski ze sprzedaży
wyniosły 15 mln marek, z czego autor aż do swojej gwałtownej śmierci odciągnął dla siebie
połowę.37
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #3 on: (Sat) 14.03.2015, 23:30:26 »
JEGO WALKA- AMERYKAŃSKA HISTORIA SUKCESU
Kto interesuje się przyczynami wybuchu II Wojny Światowej, ten powinien przyjrzeć się proroczej
karykaturze, którą zamieściła gazeta „Daily Herald” w momencie zawarcia traktatu wersalskiego.
Dwaj główni sprawcy Wilson i Clemenceau opuszczają gmach, przy którego marmurowej kolumnie
płacze małe, europejskie dziecko. Nad jego główką widnieje napis:
„Pobór do wojska 1940”. Późniejszy prezydent Republiki Fedeminej Niemiec musiał mieć podobne
odczucia, kiedy w 1932 roku napisał: „Miejscem narodzin ruchu narodowosocjalistycznego nie jest
Monachium, ale Wersal” Hitler odsiadywał wyrok w Landsbergu. Kierownictwo nichu izejąj ostatecznie nie teoretyk Rosenberg
nazywany „plotk41*q partij”, ale bardziej bojowy Ludendorff. „Haniebny dyktQtHP j.$gkj” - to był
jego konik. Na NarodowosocjalistyczY Ruch Wolności glosowało w wyborach powszechnych w maju
1924 roku prawie 2 miliony Niemców. Uskrzydlony tym sukcesen i zainspirowany przez swoją żonę,
lekarza-psychiatrę, Ludmio podjął inny temat, który będzie zajmował się aż do ierci: Rzym i walka z
ultramontanizmem. I to w Bawarii. Wówczas wszystko zaczęło się psuć.
Pierwszym znaczącym posunięciem Hitlera po opuszczern twierdzy w Landsbergu była
grzecznościowa wizyta u bawar skiego premiera Helda na początku stycznia 1925 roku. Heh ucieszył
się, gdy usłyszał: „Akcja 9 listopada była błędem, ek. scelencjo, moim błędem. Od dzisiaj będę
pomagał władzy pati stwowej w stabilizowaniu sytuacji politycznej. Jesteśmy prze. cież całkowicie
zgodni, jeśli chodzi o zwalczanie marksizinźt Ludendorffijego walka z Kościołem? Oświadczam
uroczyście że z Ludendorffem nie mam już nic wspólnego „. Heid nie posid. dał się z radości: „Bestia
została oswojona „.
Następnie Hitler odwiedził Ludendorffa: „Co też wygaduj ci pańscy ludzie z północy” - pragnął się
dowiedzieć od gene rała. - „Niebezpieczeństwo ultramontanizmu ma być większe ni:
zagrożenie żydowskie? Kto tosą ci ignorancizpółnocy, ten WuJ le i ten von Graefe? Dla zbudowania
mojego ruchu potrzebuj J zarówno katolików z Bawa ni jak i pruskich protestantów”. Lu dendorff
próbował oponować. Hitler, któremu znudziło się jU2 trzaskanie obcasami przed generałem
oświadczył: „Kobiety kiechów zostawie mi w spokoju „. I tak rozeszły się drogi dwóc uczestników
marszu 9 listopada.
Dwa tygodnie po tym spotkaniu, które wyjaśniło sytuacj w ruchu, Hitler zwołał swoich
najwierniejszych ludzi do „Bu ergerbraeukeller”, skąd wyszedł pucz listopadowy. Przysz! wszyscy,
około 40.00 osób. Fuehrer grzmiał: „Sam kieruję ri chem i nikt nie będzie stawiać mi warunków”. Po
trwającycl dwie godziny wyjaśnieniach Hitlera ludzie powchodzili na stolt obejmowali się i krzyczeli
tak, że aż zachrypli. Uznany za stra conego syn narodu powrócił do domu.
Krótko po tym nowym zebraniu założycielskim partii „os wojona bestia” otrzymała zakaz wystąpień
publicznych w Ba waru. Większość landów niemieckich zrobiła to samo. PruSJ zniosły zakaz dopiero
w 1928 roku.
Przyszły gorsze czasy dla Hitlera i jego partii, bo sytuaCji gospodarcza w Niemczech poprawiała się.
Z trzech milionóW bezrobotnych w 1923 roku prawie 2 mln znalazło pracę - głównie dzięki
zagranicznym kredytom. Ale Hitler nie dał się zwieść. Swoim towarzyszom mówił to, co podpowiadał
mu jegopolityczny instynkt: „To pozorny boom, drodzy towarzysze. Wyzysk Niemców przez Zydów
napływających ze Wschodu W połączeniu z dyktatem wersalskim, jego aneksjami i giganpjcznymi
kontrybucjami bez wątpienia wtrącą w nędzę szerokie kręgi naszego narodu i nieuchronnie wyniosą
nas do władzy. Cierpliwości.”
Hitler pozwolił sobie na twórczą przerwę trwającą 4 lata. A później, gdy oczekiwany wielki kryzys
nadszedł biorąc sw6j początek w Czarny Piątek na nowojorskiej Wali Street, rozpoczął swój
zwycięski marsz do władzy zdobywając w ciągu czterech lat najpierw Kancelarię Rzeszy i Reichstag,
a wkrótce potem prezydenturę i Wehrmacht i tym samym pełną i nieograniczoną władzę w Rzeszy.
Zmuszony do milczenia Hitler powierzył pracę partyjną w Niemczech płn. aptekarzowi z Landshut
Gregorowi S tras- serowi, który zajmował się sprawami organizacyjnymi partii. Strasser stworzył
wkrótce partię w partii nazywającą się „zespół robocy gauleiterów NSDAP z zachodnio-płn.
Niemiec”. Szczeg6lnie w Zagłębiu Ruhry, które obudziło się politycznie po wkroczeniu tam
Francuzów w 1923 roku (pod pretekstem, żewdostawach reparacyjnych brakowało kilku słupów
telegraticZflych), pod sztandary ze swastyką napływało wielu nowych lUdrNajgłośniejszy był tam
sekretarz Strassera, Joseph Goebbels który zażądał, aby żyjącemu spokojnie na południu fuehrerj
zapewnić jeszcze więcej spokoju: „Z.ądam wykluczenia NSDAP drobnego burżuja Adolfa Hitlera „.
Strasser był Z teD zadowolony, ale Hitler poradził sobie łatwo z tą burzą W S?lance wody. Zwołał
zjazd partii do Bambergu. Większość lUd* północy nie miała ani czasu, ani pieniędzy na daleką
POdt6ż, więc nie przyjechała. Hitler mówił do swoich, wyjaśniał lPtkonywał Ci z południa stanęli po
jego stronie. Przybity zanotował w swoim dzienniku: „O Boże, nie  dorastamy do piętpm świniom z południa. Straciłem wewnę. trzne oparcie. Została tylko polowa mnie.
W dwa tygodnie poźniej, kiedy Hitler miły i życzliwy oprowadził ciągle wahającego się Josepha
Goebbe'sa po Monachium. ten znowu był cały, czego dowodzi sumiennie prowadzony dziennik:
„Kocham go. Poddaję się większemu ode mnie, politycznemu geniuszowi! Poszliśmy coś zjeść i z
radości podpiliśmy sobie nieco.
Gregor Strassy nigdy nie zapomniał elastycznemu Nadreńczykowi tej zmiany frontu. Hitler działając
zgodnie z rzymską zasadą „dziel i rządź” wysłał ich obu do Berlina, gdzie poróżnili się ostatecznie. I
tak toczyły się spory i konflikty aż do mniej lub bardziej otwartych walk rasowych wewnątrz NSDAP.
Jest sprawą dosyć oczywistą, że główny antyżydowski agitator w Niemczech ze swoim niejasnym
pochodzeniem przyciągał do siebie przede wszystkim ludzi, któtzy podobnie jak on nie mogli
wykazać się nieskazitelnie czystym aryjskim pochodzeniem. W ten sposób fuehrer nie musiał obawiać
się niczego ze strony najbliższych współpracowników, jak również ze strony prasy kontrolowanej
przez Zydów, która zaprzestała grzebania w tej ranie, aby samej się nie poranić. Zresztą fuehrer
uważał, że żydowscy mieszańcy są inteligentni i posłuszni. Kłótnię rozpoczął Goebbels, który
posłużył się żydowską babką Heinricha Himmlera, która pochodziła z włoskiej rodziny handlarzy
owoców. Goebbels pragnął utrącić Hinimlera, ponieważ ten rozbudowywał SS będące konkurencją dla
SA. Do kłótni wmieszał się Rosenberg i naskoczył ostro na Goebbelsa zarzucając mu, że jego
przodków należałoby szukać wśród hiszpańskich Zydów osiadłych w Holandii i że w szkole wołano
na niego „rabbi „. Partyjny teoretyk z Estonii przypomniał żydowskiego profesora Gundolfingera z
Heidelbergu, u którego Goebbels pisał pracę doktorską. Ale zaraz potem Rosenberg złagodniał:
„propaganda uprawiana przez Goebbelsa jest oczywiście lewantyńska. Ale kwestia rasowa bardzo
ciąży nad nim jako nad człowiekiem. Powinniśmy wszyscy wykazać zrozumienie dla je-
0sobisteJ sytuacji”. Wzburzone fale wygładził doradca prawy Hitlera, młody monachijski adwokat
Hans Frank z partyjnej misji rozjemczej, którego żydowski ojciec przeszedł w Barnbćrgu na
katolicYzm. Od końca lat dwudziestych W sprawach pochodzenia zapanowała dyscyplina partyjna i
nowego blasku n*brałO stare powiedzenie Luegera „O tym, kto jest Zydem, rozj ygamia „.
Wynaleziono też tytuł „honorowego Aryjczyka”.
Przy tym wszystkim partia nie odnosiła sukcesów. W wybcraCh do Reichstagu w 1928 roku
narodOWi socjaliści nie otrzymali nawet miliona z 40 mln oddanych głosóW, czyli dostali oponad
połowę umiej w porównaniu z dwoma milionami uzyskanymi cztery lata wcześniej przez
Ludendorffa.

Te spokojne lata dające okazję do personalnych kłótni z powodu dziadków, zakończył w gorące lato
1929 roku niejaki Mr Young z kraju wybranego przez Boga czyli z USA. Wystąpił on i swoim planem
polegającym na nałożeniu kontrybucji w wysokości 110 mld marek, które ówczesna młodzież
niemiecka miała zapłacić w ciągu 59 lat. To, że bezrobotnY niemiecki ojciec dostawał wtedy z urzędu
pracy Ii marek zasiłku, nie przejmowało specjalnie tego wybitnego znawcy gospodarki.
Młodzi mężczyźni, którzy nie rozpoczęli wojny światowej, ale przeżyli ją głodując albo jedząc buraki,
masowo napływali do SA. Nic bardziej naturalnego, gdyż Hitler obok Niemiec konarodoweJ Partii
Ludowej Hugenberga najglośiliei walił w bęben „jemieckiegO referendum ludowego.” Projekt ustawy
przeciw „oddaniu w niewolę narodu jernieckiego” zaczynał się od dobitnej deklaracji: „Rząd Rzeszy
winien bezzwłocznie oświadczyć zagranicznym mocarstwom, że uczynione pod przymusem uznanie
winy za wybuch wojny znajdujące się w traktacie wersalskim sprzeczne jest z prawdą historyczną „.
W chwili, gdy ponad cztery miliony „biednych i utrudzonych” podpisało się pod projektem ustawy, w
październiku 1929 roku nastąpił słynny Czarny Piątek i krach na nowojorskiej giełdzie. Czterdzieści
lat później Curtis B.Daił, wtenczas młody makler giełdowy na Wali Street, apotem zięć Roosyelta wyjaśnił jak do tego doszło: „Przyczyną katastrofy była chciwość. Cała operacja przeprowadzona
została niezwykle sprawnie i z bezwzględnym wyrajinowaniem. Zniszczenie było wielkie. Spekulacja
na bessę nie jest sama w sobie czymś złym, przy założeniu, że nie stosuje się bandyckich metod. Moim
zdaniem, metody stosowane przez Bena nie były od tego nazbyt odległe. Długo nie rozumiałem, że
największą i najszybszą korzyść bankierzy i macherzy od kredytów uzyskują wówczas, gdy sprzedają
tuż przed wywołanym przez siebie krachem „P38 Po kilku dniach mocno zadłużeni Niemcy odczuli co się stało. Gwałtownie wzrosła liczba
samobójstw. Wielka armia bezrobotnych i robotników sezonowych wystawała bezczynnie na rogach
ulic. Te 4,5 mln poszukujących pracy zastanawiało się i dyskutowało o tym, co się dzieje. Po czym
podejmowali decyzję - albo na lewo do komunistów, albo na prawo do narodowych socjalistów.
Socjaldemokratyczny rząd Rzeszy nazywany przez Hitlera „rządem uległości” zniknął bezgłośnie ze
sceny politycznej, a pojawił się na mej polityk katolickiego Centrum - Bruenning, który od razu zaczął
swoją zabawę ze „specjalnymi dekretami” Owacji nie dostał.
Bezrobotni mężczyźni siedzieli i dyskutowali w swoich knajpach, i każdy kto się pomylił i wszedł nie
do tego lokalu, co trzeba, ryzykował życiem. Bojówki komunistów i narodowych socjalistów miały
rocznie po 100 zabitych i 10.000 rannych w swoich szeregach. Przez kraj, i przez lokale i sale
zgromadzeń przeciągała wojna domowa. Główną bronią były kamienie, kastety, krzesła i kufle od
piwa. Liczyły się tylko przekonania polityczne. Autor tej książki przypomina sobie, jak przyprowadził
do domu swojego nowego szkolnego kolegę. „A kim jest twój ojciec?” - zapytała zatroskana matka.
„Komunistą” - odpowiedział sześciolatek wypinając dumnie pierś.
Ludzie cierpieli głód. Rosły kolejki przed urzędami pracy. Konna policja waliła po głowach tych,
którzy krzyczeli na ulicach „pracy i chleba „.
Gdy człowiek ma wybierać między wolnością a chlebem,
wybiera chleb - zwłaszcza wtedy, gdy ma rodzinę lub chce ją żałożyć. Dlatego wokół Hitlera
gromadziło się coraz więcej ludni. Jego karna SA stała się oddziałem młodych straceńców ona-
rodowych poglądach. Poza tym, co równie ważne, w lokalach SA można było dostać talerz ciepłej
zupy, a w razie konieczności i miejsce do spania. SA urządzała dla siebie kwatery podobne do koszar.
Goering wrócił ze szwedzkiej emigracji. Roehm z Boliwii, by przejąć dowództwo SA. Już wkrótce
kilkaset tysięcy ludzi w całej Rzeszy słuchało jego rozkazów. „Jeśli Adolf rozkaże: jutro rano przy
Bramie Zwycięstwa, to wszyscy tam będziemy” - grzmiał Roehm do swoich chłopców.
Wszystko to wymagało pieniędzy. I pieniądze przyszły, przyszły od ludzi, od których, jak wyraził się
kanclerz Bruenning, najmniej można by tego oczekiwać”.
Hitler walczący ze wschodnim Zydostwem wspierany był finansowo przez Zydów z Nowego Jorku.
Tylko dzięki nim NSDAP mogła działać w następnych latach. Ci Zydzi z Nowego Jorku jeszcze i dziś
Zydom ze Wschodu, choćby od trzech pokoleń żyli w USA, odmawiają miejsca na swoim cmentarzu.
„Nigdy nie mówiłem o tym publicznie” - pisał Bruenning w liście do swego przyjaciela dra Pechela -
„ale w interesie Niemiec leżałoby to uczynić i ujawnić, jak cisami bankierzy jesienią 1930 roku
wywierali naciski na ambasodara amerykańskiego Sakeita, aby nastawić go negatywnie do mojego
rządu a pozytywnie do partii narodowosocjalistycznej”.39 Bruenning nie ujawnił jednak tego, co
wiedział. No coż, został później profesorem na jednym z amerykańskich uniwersytetów.
Już bardzo wcześnie, bo na początku lat 20 hamburski bankier Warburg radził prezydentowi Rzeszy
Ebertowi, aby zastopował emigrację Zydów ze Wschodu. Kiedy jednego z wysłańców Wali Street,
który miał przekazać Hitlerowi pieniądze, ogarnęły wątpliwości, Warburg tylko się roześmiał: „Hitler
to mocny człowiek i takiego człowieka Niemcy potrzebują. Mówiąco Zydach Hitler ma na myśli Zydów
galicyjskich, którzy od wojny zapowietrzają Niemcy. Zydów z dziada pradziada żyjących w Niemczech traktuje po partnersku. W partii socjaldemokratycznej i komunistycznej ton
nadają Zydzi. Za nich się weźmie, nie dlatego, że sa Zydami, ale dlatego, że są socjaldemokratami
albo komunistami „.
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #4 on: (Sat) 14.03.2015, 23:32:54 »
SA kosztowała w 1932 około 180 mln marek. Razem z innymi kosztami, takimi jak: utrzymanie
aparatu partyjnego, wybory, podróże samolotami wychodziło dobre 300 mln marek. Około 116
wydatków pokrywana była ze składek i datków towarzyszy członków partii. Na temat marnych 516 z
kilkuset milionów ukazał się w poważnym wydawnictwie holenderskim raport oparty na analizie
różnych dokumentów. Książka zawierała też nazwiska i wkrótce po ukazaniu się zniknęła z rynku.
Nikt nie podał wydaWców do sądu. Wszystkie dokumenty zostały zniszczone po zajęciu Holandii.
Autor raportu Schoup zmarł w gestapowskim więzieniu.
Wspomniany raport podaje następujące sumy: raz 10 mln i raz 15 mln dolarów od banku Mendelsohn
8r Co. w Amsterdamie, podobne kwoty przekazały banki: Kuhn, Loeb 8r Co., L.Morgan 8r Co.,
Samuel 8 Samuel. Szwajcar Rene Sondezugger (Seyerin Reinhard) opisuje w swojej książce
„Hiszpańskie lato „ która ukazała się w Szwajcarii w 1948 roku, głównego doręczyciela tych pieniędzy: „Człowiekiem, którego bankierzy wysłali do Niemiec, aby zbadał sprawę niemieckiej
rewolucji, był młody Warburg, inteligentny, wykształcony, rozważny, znający język niemiecki gdyż
pracował kilka lat w hamburskim banku swoje go wuja. Zaopatrzony w najlepsze rekomendacje
spotkał się w Monachium z Hitlerem, który bardzo chętnie „przybił” wyciągniętą dłoń bogatego
Amerykanina „.
Znany wówczas na całym na świecie amerykański dziennikarz H.R. Knickerbocker w swojej książce
„Niemcy: tak albo tak?” dokładnie przepowiedział, co się stanie: „Amerykańskie inwestycje w
Europie lokowane są na polu bitewnym „.
Szczególnie użyteczny okazał się podstawiony przez Royal Dutch SheH Cie. sir Henry Deterding,
którego pieniądze szły przez londyński bank Samuel 8 Samuel. Nafciarz dawał
pieniądze także po przejęciu władzy przez Hitlera. W „1-lam- urgerFremdenblatt” z 15 lutego 1939
roku znajdziemy wzmiankę, że jeszcze w 1937 roku nadeszło 10mln guldenów. Sir Henry zmarł na
kilka dni przed ukazaniem się tej informacji i został uroczyście pochowany w Dobin (Meklemburgia).
Biskup krajowy Schultz, towarzysz partyjny ze Schwerinu, docenił zasługi zmarłego: „z odwagą
Napoleona, z duchową silą Cromwella walczył przeciw demonowi zniszczenia i deptania wszelkich
praw ludzkich, który działa w bolszewizmie. Odrodzenie Niemiec było dla niego warunkiem
uratowania św jata przed bolszewiynem „.
Człowiekiem, który stal za sir Henry Deterdingiem był założyciel t3rmy SheU Marcus Samuel - Zyd,
który zbierał muszle w Azji Wschodniej i spieniężał w Londynie. Stąd znaki nazwa jego firmy. Na
naftowej fali z okresu I Wojny Światowej, z Samuela zrobił się lord Bearstedt. W 1918 roku Sowieci
wywłaszczyli w Baku Shella bez odszkodowania. W Trzeciej Rzeszy zabroniono sowieckim spółkom
naftowym eksportować ropę do Niemiec. W lukę na rynku weszła firma Shell.
Krótko przed zakończeniem I Wojny Światowej pisarz i brat Tomasza Manna - Heinrich Mannn
odczuwał wielką potrzebę skierowania apelu do mieszkańców Berlina: „Teraz możecie się dowiedzieć,
co zdarzyło się naprawdę: zapobiegli waszej rewolucji, zatrzymali wasz społeczny ruch, bo kilku
magnatów przemysłowych użyło go przeciw różnym narodom. Ich pełnomocnik Hitler był tak samo
mało niemiecki jak oni „•41 Heinrich Mann przyleciał z Nowego Jorku.
Szwajcarska gazeta „Neue Zuercher Zeitung” napisała w numerze „758 z 2 maja 1946 roku: „Kiedy
wczasie procesu norymberskiego Schacht ponownie zaczął mówić o stosunku zagranicy do rządu
narowosocJaliStYcZneg0 i o pomocy, którą otrzymywał, sąd zdecydował, że nie ma to nic wspólnego
ze sprawą i nie dopuścil do rozpatrywania tej kwestii „.
Pieniądze żydowskich bankierów odbierali allo sam Hitler osobiście, albo Gregor Strasser. O
wszystkim wiedział również szef wywiadu Reichswehry generał von Bredow. W noc długich noży” 30 czerwca 1934 roku
zarówno Strasser jak von Bredow zostali zamordowani. Wiedza to nie tylko potęga, może być też
niebezpieczna dla tego, kto ją posiada.
Dr Abegg, od 1926 do 1932 roku szef pruskiej policji, uciekł do Szwajcarii zabierając ze sobą
dokumenty mówiące o finansowaniu Hitlera z zagranicy. W Zurychu stworzył tzw. archiwum Abegga.
Ujawnił on m.in. sprawę słynnego samochodu meblowego Hitlera: „Dolcumenty dotyczące tajnego
funduszu znajdowały się w samochodzie meblowym, który wiatach 1929- 32 kursował stale pomiędzy
Berlinem a Monachium tak, żeby ani policja pruska, ani bawarska nie mógła go odkryć i
skonjskować”.
W wyborach do Reichstagu w 1930 roku narodowi socjaliści zdobyli kilkakrotnie więcej głosów niż w
poprzednich wyborach, dokładnie 6 mln 401 tys. 210. Zamiast dotychczasowych 12w Reichstagu
zasiadło 10”7 deputowanych, wszyscy oczywiście w brunatnych koszulach. Władcy republiki pilnie
nakazali wybierać ponownie, bo jako demokraci, chcieli się dowiedzieć, co się dzieje. No i się
dowiedzieli: w lipcu 1932 roku na Hitlera głosowało prawie 14 mln Niemców. Jego partia stała się
największą partią w Rzeszy. Przewodniczącym Reichstagu, który narodowi socjaliści nazywali
parlamentem Younga „ został Hermann Goering.
W ciągu tych lat będących jednym pasmem sukcesów niezmordowanemu wędrownemu kaznodziei
narodowego odrodzenia, który z szybkiej limuzyny marki mercedes coraz częściej przesiadał się do
partyjnego samolotu, tylko dwa razy przytrafiło się nieszczęście. Za każdym razem chodziło o sprawy
osobiste, ale - jakżeby inaczej - o politycznym zabarwieniu. Alois, starszy brat przyrodni Hitlera opuścił dom rodzinny w młodym wieku, robił różne głupstwa,
trafił do więzienia za kradzież i bigamię, a w Irlandii spłodził syna. Syn ów, William Patrick Hitler,
podobnie jak ojciec nie lubił regularnej pracy i oburzał się: mam zarabiać 125 marek? To jest głodowa
pensja za którą nie można ani wyżyć, ani umrzeć”. Dlatego nic nie wydawało mu się bardziej
naturalne niż zaszantażowanie żydowskim dziadkiem stryja Adolfa, który w międzyczasie doszedł do
pieniędzy. Począł czynić aluzje, że z pewnością w związku z niektórymi enuncjacjami prasowymi. nie
byłoby rzeczą dobrą nagłaśnianie niektórych faktów z historii naszej rodziny „42 Pon-zebny był
adwokat i Hans Frank, który z niejednego pieca chleb jadł, zasiadł wkrótce naprzeciw fuehrera w
salonie jego dziewięciopokoj owego mieszkania przy Prinzregentenplatz w Monachium. „Obrzydliwy
szantaż” - zaczął Hitler. Widzipan, drogi towarzyszu Frank, pan wie, kto był pańskim ojcem, godny
szacunku Zyd, Niemiec od pokoleń, nie z tych galicyjskich kaftaniarzy. Ale czy wie pan, jak to jest, gdy
sp rawa jest niejasna? Kto był moim dziadkiem, ojcem mojego ojca? Frankenbergerowie, bogaci
Zydzi płacili na niego przez 14 lat. Ale nie chcą się do niczego przyznać. Wytworna hołota. Niech pan
to załatwi, niech pan uwolni mnie od tego szantażysty „. Hitler wstał:
Obiecuję panu, mój drogi towarzyszu Frank, że również sprawa pańskiego pochodznia zostanie
uregulowana. Mam wystarczające środki i pomogę panu, tak jak pomogłem mojemu przyjacielowi
Hoffmanowi”. Podszedł do biurka i z szuflady wyciągnął plik banknotów. „Niech pan to weźmie” -
podał pieniądze młodemu adwokatowi - „Niech pan wyrusza natychmiast. I nich mi pan da znać, jeśli
potrzeba będzie więcej. Trzeba tej sprawie ukręcić łeb „.
W 1930 roku Hans Frank w roli badacza genealogii częściej przebywał w Austrii niż w Rzeszy.
Wiedeń, Graz i Waldyiertel były najczęściej celami jego podróży. Fakt, że władze austriackie uznały
myszkującego po archiwach Franka za niepożądanego cudzoziemca, nie przeszkodził mu w dalszych
poszukiwaniach. W końcu sprawa została załatwiona i Hitler mógł swobodniej odetchnąć. Niektóre
papiery zniknęły, natomiast papiery Franka zostały „doprowadzone do porządku „. Frank napisał o
tym, gdy w swojej norynberskiej celi czekał na egzekucję:
„Istniała wieloletnia korespondencja pomiędzy tymi Frankenbergerami a babką Hitlera. Z listów tych można było wyczytać obopólną, choć pomijaną milczeniem,
wiedzę o tym, że nieślubne dziecko Anny Schickigruber spłodzone zostało w okolicznościach, które
zobowiązywały Frankenbergera do płacenia alimentów. Dlatego nie jest wykluczone, że ojciec Hitlera
był pół-Żydem, owocem pozamałżeńskich stosunków Anny Schicklgruber i Zyda z Grazu. Hitler byłby
zatem w 1/4 Zydem. Stąd jego nienawiść do Zydów byłaby w części uwarunkowana buntem przeciw
własnej krwi, psychozą nienawiści do pobratymców „. Ponieważ o machlojkach z papierami w Austrii
rozchodziły się różne plotki, Frank kiedy został komisarzem sprawiedliwości Rzeszy, po anschlussie
Austrii, w Sądzie Rzeszy utworzył wydział, który bardzo życzliwie rozpatrywał podania o aryjskie
papiery tych Austriaków, którzy pochodzili ze związków pozamałżeńskich. Wystarczyło oświadczyć,
że rzekomy żydowski ojciec został wskazany przez matkę tylko ze względu na alimenty.
Drugie nieszczęście tych lat również wiązało się z rodziną:
kiedy w ów ponury grudniowy dzień 1907 roku Hitler odprowadzał na cmentarz w Linzu swoją
zmarłą matkę, jego przyrodnia siostra Angela jechała z tyłu jednokółką. Była w zaawansowanej ciąży.
Szczęsliwe rozwiązanie mastąpiło w pierwszych dniach nowego roku. Mała córeczka, również o
imieniu Angela lub krótko Geli, rosła zdrowo ku radości wszystkich. Jej matka, młoda wdowa,
pracowała uczciwie w Wiedniu w kuchni gminy żydowskiej. Kiedy jej brat dzięki „Mein Kampf” stał
się bogatym człowiekiem, zabrał ją do siebie na Oberalzberg w Berchtesgaden i zrobił gospodynią w
swoim „Haus Wachenfeid”. Ładna, o rozkwitającej urodzie maturzystka Geli, która chciała studiować
muzykę, wprowadziła się do monachijskiego mieszkania wujka Adolfa przy Prinzregentenplatz. Dalej
wszystko potoczyło się tak, jak można było tego oczekiwać. W końcu lata 1931 roku Geli stwierdziła,
że jest w ciąży. Bardzo się ucieszyła. Wujek Adolf nakazał aborcję. Zaczął narastać podskórny
konflikt, który osiągnął punkt kulminacyjny
pewnego wrześniowego poranka. Gospodyni wyszła akurat do sklepu po bułki. Zrozpaczona Geli
wybuchnęła: Za dużo się naczytałeś tego swoje go Mendla. Prawa dziedziczności, nauka o
dziedziczności. Po prostu się boisz, że wyjdzie na wierzch nasza żydowska krewi że się urodzi
krzywonogi bobas z kędzie„zawą głową. Co za bura!” Rozległ się strzał. Geli zginęła trafiona prosto w
serce.
W knajpie niedaleko Norymbergi, Hitler odbywający samochodową wycieczkę razem ze swoim przyjacielem i osobistym fotografem Hoffmanem, dał się zaskoczyć przez telefon od HesSa, który
poinformował go, że Geli nie żyje. Nie, to niemożliwe. Około południa szybki samochód był z
powrotem w Monachium. Hitler był załamany, mówiło samobójstwie, chwycił za pistolet, ale Hess
mu go wyrwał z ręki. Groził, że wszystko rzuci, apełni współczucia towarzysze partyjni odwodzili go
od tego, pocieszali i dodawali otuchy. Dochodzenie w sprawie śmierci Geli przejął dr Guertner z
bawarskiego ministerstwa sprawiedliwości. Wynik dochodzenia: samobójstwo. W Trzeciej Rzeszy dr
Guertner został ministrem sprawiedliwości Rzeszy. Hitler miał spowiednika, zwalczającego Zydów
ojca Stempfle. Także i on został zamordowany w „noc długich noży”. Hitler rozpaczał: Zamordowali
biednego ojca StempJle!” Po czym obaj sprawcy zostali awansowani.
Kościół katolicki nie grzebie samobójców w poświęconej ziemi. Ksiądz, który pochował Geli na
wiedeńskim cmentarzu, powiedział pełnemu wątpliwości Otto Strasserowi: „Z faktu, że została
pochowana po chrześcijańsku, może pan sobie wyciągnąć odpowiednie wnioski”.43 Badacz życia
Hitlera Konrad Heiden napisał w przedmowie do swojej biografii fuehrera wydanej w 1936 roku:
„Tylko W jednej kwestii należałoby dokonać zmian. ŚmierciAngeli Raubal nie uważam już za
samobójstwo „. Inny biograf Hitlera Allan Bulock wyraził się na ten temat zadziwiająco zwięźle:
„Najlepiej byłoby, gdyby sprawa Geli Raubal pozostała tajemnicą „.
Wszystkie te życiowe kłopoty i przeciwności losu nie zatrzymały strumienia amerykańskich pieniędzy. Partia mogła sobie pozwolić na kupno Brunatnego Domu” w Monachium za milion marek. Tylko dwie partie spośród ponad czterdziestu działających w Niemczech odnotowały znaczny przyrost liczby członków i głosów: NSDAP i finansowana ze
Wschodu Komunistyczna Partia Niemiec.
Zaden kapitalista nie lubi tracić tego, co zarobił. Wall Street, która zainwestowała w Niemczech
miliardy w twardej walucie, postępowała całkiem logicznie wydając miliony, aby zabezpieczyć się
przed koniunistycznymi wywłaszczeniami. Stare przeciwieństwo między Zydami zachodnimi i
wschodnimi grało tutaj tylko drugorzęiną rolę. Nie przewidywano też, że Hitler zdecyduje się na
wojnę, od której zresztą Wali Street nie zbiedniała.
„Amerykańskie inwestycje będą pod rządami narodowych socjalistów bezpieczniejsze niż pod rządami
jakiejkolwiek innej partii” - często i dość otwarcie mówił Hitler. I jak tu się nie dziwić zdziwieniu
Bruenniriga?
Przewodniczący partii latał samolotem i przemawiał, przemierzał kraj wraz z kolumną samochodów i
przemawiał:
Nie traćcie wiary w przyszłość naszego narodu, w wielkość naszej ojczyzny iw zwycięstwo naszej
sprawy. Dopóki żyję należę do was, a wy należycie do mnie „.
To było wszędzie dobrze przyjmowane. Brytyjski attache wojskowy Thorne pisał do swojego
ambasadora w Berlinie:
„Wszyscy ojice rowie czują, że ruch narodowosocjalistyczny jest dziś najlepszym środkiem
zdyscyplinowania niemieckiej młodzieży i wyrwania jej spod wpływu komunistów „.
Zydzi są naszym nieszczęściem” - we wszystkich rozmowach z przemysłowcami, przywódcami innych
partyj prawicowych, w przemówieniach na placach iw salach przewijała się ta myśl, dostosowywana
każdorazowo do publiczności. Tysiące ludzi czekało w deszczu do trzeciej w nocy na samolot
spóźniający się z powodu złej pogody - ale przyleciał, a oni słuchali i oglądali swojego idola, swojego
fuehrera, który miał ich wyprowadzić z biedy i upokorzenia.
Żydzi sami ułatwiali zadanie wiecowemu mówcy. Oni również mówili o strasznych rzeczach, na
przykład o trującym gazie: Oby gaz przeniknął do pokoi waszych dzieci. Oby powoli pogrążały się w
śmierć, te wasze laleczki. Zyczę żonie radcy konsystorialnego i żonie naczelnego redaktora, matce
rzeźbiarza i siostrze bankiera, aby umierały w boleściach. Kto w tej godzinie zostawia ojczyznę na
pastwę losu, niech będzie błogosławiony W ten oto sposób nie przebierając w słowach walczył piórem
najczęściej na łamach czasopisma Weltbuehne” Zyd ze Wschodu Kurt Tucholsky piszący też pod
pseudonimami: Ignaz Wrobel, Kaspar Hauser, Theobald Tiger i Peter Panter.
Przed 1933 rokiem Zydzi stanowili 1% ludności Rzeszy Niemieckiej. W prasie, filmie i bankowości
ich udział przekraczał 50%. W Berlinie Zydami było 55% adwokatów i 52% lekarzy.
15 Zydów obsadzało 718 stanowisk w radach nadzorczych. Cudzoziemcy odwiedzający Berlin znali tylko życie na Kudammie i w nocnych lokalach, gdzie nie
spotkali głodujących bezrobotnych i robotników sezonowych. Łatwo więc przychodziło im mówić i
pisać o „złotych latach dwudziestych „.
Zachodni Zyd Steru, bardziej znany jako brytyjski magnat prasowy lord Rothemere i brat innego
magnata prasowego lorda Northcliffe”a, stwierdził w 1930 roku:
Jeżeli wnikliwiej zanalizujemy możliwość przejścia władzy w ręce narodowych socjalistów, to
zobaczymy, że miałoby to wielorakie zalety. Narodowy socjalizm tworzy mocny wal przeciw
bolszewizmowi eliminując niebezpieczeństwo, które polega na tym, że sowiecka krucjata przeciw
europejskiej cywilizacji dociera do Niemiec uzyskując w ten sposób taką pozycję w strategicznym
centrum Europy, że będzie nie do pokonania
Podobnie pisał Stern-Rothemere w książce wydanej w 1939 roku:
„Hitler cierpiał widząc nieudolność ludzi rządzących jego krajem. Jako osobistą zniewagę odczuwał
to widowisko, w który,n przedstawiciele innej rasy robili w Nienwzech i Austrii
znakomite interesy, podczas gdy jego rodacy żyli w nędzy”.
Emigranci informowali na lamach „Pariser Tageszeitung”,że niemieccy Zydzi negocjowali z
„Brunatnym Domem” na temat utworzenia specjalnych żydowskich oddziałów SA - nic jest
nie bardziej naśladowane niż sukces.
SOCJALIŚCI OPUSZCZAJĄ NSDAP
Gdy połączy się nacjonalizm i socjalizm jest rzeczą naturalną, że rozmaite grupy społeczne zaczynają
zbyt wiele oczekiwać. Zwłaszcza, że Hitler nie skąpił obietnic przemawiając do kapitanów gospodarki
w Hamburgu lub w Zagłębiu Ruhry, a w kilka dni później do tłumu bezrobotnych w berlińskim Pałacu
Sportu, a w końcu przedstawiając swoje zamierzenia na przyszłość meklemburskim chłopom nękanym
przez komorników. Nikt nie wiedział dobrze, jak Hitler wyobraża sobie socjalizm, a plotki o jego
związkach z żydowską finansjerą jeszcze bardziej pogłębiały zamieszanie i wywoływały kolejne
nieporozumienia.
Punkt 17 programu partii postulował „wywłaszczenie ziemi bez odszkodowania”. Nieufnym chłopom
Hitler wyjaśniał: „Ponieważ NSDAP stoi na gruncie poszanowania własności prywatnej, to jest rzeczą
oczywistą, że passus „wywłaszczenie bez odszkodowania” odnosi się wyłącznie do prawnej
możliwości wywłaszczenia, jeśli to konieczne, gruntów nabylych bezprawnie lub używanych w sposób
szkodliwy dla dobra narodu.
Wpierwszym rzędzie odnosi się to do żydowskich spółek spekulujących gruntami”.
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #5 on: (Sat) 14.03.2015, 23:33:49 »
Gdy Goebbelsa pytano o socjalizm, unikał zręcznie odpowiedzi na sposób lewantyński: „Narodowy
socjalizm nie jest dziś czymś raz na zawsze określonym, ale znajduje się w procesie stawania. Ciągle
ulega zmianom i nie daje się w sposób całościowy precyzyjnie zdefiniować”
Przeciwnicy z obozu socjalistycznego mieli podobne odczucia: Być może na początku
działalnośćAdolfa Hitlera miała swe źródła w szczerym sprzeciwie wobec panujących stosunków
społecznych. Ale dziś jest on tylko marionetką w rękach wielkiego byznesu. Czy ktoś wyobraża sobie,
że magnaci stalowi i węglowi będą dawać swe cenne pieniądze na organizację, której celem byłoby
ich wywłaszczenie i powieszenie na najbliższej latarni jako ofiar złożonych ku czci germańskich
bogów?”
Także Kurt Tucholsky, piszący pod wszelkimi możliwymi nazwiskami, nie miał wątpliwości: „W
polityce wewnętrznej? Nic, o czym państwo myślicie. Trochę wyroków, trochę szykan wobec Zydów i
garstki zwolenników republiki, zakaz działalności dla partii komunistycznej i nic więcej”.
Z kolei Albert Einstein, który wyemigrował do USA nie niepokoił się zbytnio rozwojem wydarzeń i
finansowaniem Hitlera przez WalI Street: „w ruchu narodowosocjalistycznym widzę na razie tylko
konsekwencję obecnej trudnej sytuacji gospodarczej i dziecięcą chorobę republiki. Solidarność Zydów
jest jak najbardziej wskazana, ale jakąś specjalną reakcję na wyniki wy- bo rów uważam za niecelową
Dawny minister sprawiedliwości Rzeszy Otto Landsberg z SPD uspokajał sam siebie i innych mówiąc
o nadchodzącej przyszłości: „Pan jest jeszcze młody, drogi kolego, i przecenia pan niebezpieczeństwo,
jakie płynie od tych antyżydowskich krzykaczy. Wiele razy przeżyłem, jak te antysemickie prądy
przypływają i odpływają. W latch osiemdziesiątych były one silne w moim rodzinnym mieście Ostrowie i mój brat uczęszczający wówczas do gimnazjum wiele z tego powodu wycierpiał. Kiedy kilka później
ja poszedłem do tego samego gimnazjum, nic
nie zostało z tych nastojów. Byłoby błędem traktowanie tych ludzi jako poważnej siły politycznej”.
Pruski premier Braw, również z SPD tak oceniał zamieszanie spowodowane obietnicami, które Hitler
składał wszystkim naokoło: „Hitler to typ politycznego awanturnika, który dzięki swojej
demagogicznej 2gitacji skupił wokół siebie i przekonał do swojej mgławicowej wizji Trzeciej Rzeszy
zarówno masy ludzi zdesperowanych, zrozpaczonych i pozbawionych nadziei jak i te wszystkie kręgi,
kt5re z powodu swojej kapitalistycznej zachłanności i swoich reakcyjnych poglądów lub też zpowodu
swojej politycznej głupoty śmiertelnie nienawidzą obecnego państwa ludowego. Hitler obiecuje
wszystkim to, czego sobie życzą i zawsze są to obietnice czynione kosztem innych „.
W maju 1930 roku młodszy z braci Straserów - Otto postanowił dowiedzieć się, czego właściwie mają
socjaliści szukać w NSDAP, która wspomagana jest przez wielki kapitał. Pakt zawarty między
Hitlerem i możnymi tego świata niepokoił zarówno jego, jak i jegc brata Gregora i wielu innych.
Pozycja Ottaw partii była mocna m.in. dzięki temu, że był wydawcą czasopisma
„Nationalsoziaristische Briefe”. Dlatego to on właśnie, w obecności swego brala Gregora, odbył
zasadniczą rozmowę z Hitlerem w berlińskim hotelu „Sanssouci”. Nie rozwiała ona
niepokojów dra Strassera i zachował on o niej przykre wspomnienie.
W kwestii socjalizmu Hitler miał najwyraźniej inne zdanie:
„Widzipan, drogi towarzyszu Strasser, właściciel fabryki zależny jest przecież od pracowitości i
wydajności swoich robotników. Jeśli oni strajkują, to jego własność staje się bezwartościowa. Poza
tym, jakim prawem ludzie ci żądają udziału we własności lub w kierowaniu fabryką?”
Zapalając się coraz bardziej Hitler kontynuował swoje wywody: „Niech Pan zrozumie, olbrzymia
większość robotników nie chce niczego oprócz chleba i igrzysk, i nie ma żadnego zrozumienia dla
jakichkolwiek ideałów. Nie możemy liczyć na to, że pozyskamy szerokie masy robotnicze. Chcemy, aby 
wyłoniła się nowa warstwa panująca, która nie kieruje się etyką współczucia, lecz jest świadoma tego,
że ze względu na swoją rasową wyższość ma prawo rządzić i bezwzględnie egzekwować swoje
panowanie nad szerokimi masami „.
Dawny członek SPD Strasser zdobył się na odwagę: „KPanie Hitler, jeśli chce pan utrzymać system
kapitalistyczny, to nie może pan równocześnie mówić o socjalizmie! Gdyż zwolennicy naszej partii są
przede wszystkim socjalistami ipowołują się na program partyjny, w którym postuluje się
uspołecznienie zakładów pracy „.
Kończąc rozmowę, Hitler powiedział krnąbrnemu towarzyszowi: „Słowo socjalizm nie oznacza, że
zakłady pracy muszą, ale że mogą zostać uspołecznione, jeśli szkodzą interesowi narodowemu. Jeśli
tego nie czynią, to zbrodnią byłoby niszczenie gospodarki. W rzeczywistości tylko jeden system
zapewnia gospodarce sukces: odpowiedzialność w górę, autorytet w dół”.
Po tej wyjaśniającej rozmowie Hitler napisał gniewny list do swojego berlińskiego gauleitera
Goebbelsa z żądaniem, aby Otto Strassera i jego zwolenników wyrzucić z partii na zbity pysk:
„Dopóki ja kieruję partią narodowosocjalistyczną, nie będzie ona klubem dyski4syjnym dla
wykolejonych literatów lub salonowych bolszewików. Nie została stworzona dla doktrynerskich
błazeństw politycznych harcerzyków „.
Strasser, który także i w NSDAP nie znalazł socjalizmu, odszedł spod jej sztandarów. Opublikował
manifest zatytułowany „Socjaliści opuszczają NSDAP”, w którym dał dał upust swojej wściekłości na
„orientalny sułtanat Hitlera”: Uważamy, że coraz bardziej rozwodnione sformułowania dotyczące
naszych socjalistycznych dążeń stoją w sprzeczności z 25 punktami programu partyjnego, a ciągłe
miarkowanie socjalistycznych postulatów zawartych wprogramie uważamy za sprzeniewierzenie się
duchowi i programowi narodowego socjalizmu. Z nieubłaganą konsekwencją forsowana jest w
NSDAP linia zdrady jej zasad”.
Razem z Otto Strasserem odeszło do narodowosocjalistyczne
opozycji,która później nazwała się „Czarny Front”, kilku- nastii redaktorów i dziennikarzy gazet
partyjnych, różni aktywiści Hitler-Jugend, kilku funkcjonariuszy partyjnych i kilku
narodowosocjalistycznych radnych gminnych i miejskich. Masy partyjne pozostały wierne fuehrerowi.
Brat Otta Gregor pozostał w partii jeszcze przez dwa lata.
Hitler miał duże pieniądze i parł naprzód od sukcesu do sukcesu. Natomiast Ono Strasserowi z jego „lewicowcami z prawicy” nie wiodło się w dalszym życiu. Udał się na emigrację do Pragi.
Największy zawód sprawił mu jego najbardziej zaufany współpracownik - Zyd nazwiskiem Mahr,
który pomagał mu kolportować ulotki szmuglowane z Czechosłowacji do Rzeszy. W rzeczywistości
pracował dla SS i sterował nim szybko awansujący Heydrich. W końcu Mahr został aresztowany przez
czeską policję i spędził kila lat za kratkami. Potem podstawiono Strasserowi innego żydowskiego
agenta o nazwisku Pollak. Eks-narodowy socjalista Strasser musiał uciekać z kraju do kraju, aż
wreszcie w czasie wojny Kanada udzieliła mu azylu. W połowie lat pięćdziesiątych, dziesięć lat po
zakończeniu wojny, ten niezłomny wróg Hitlera znowu przeżył wielkie rozczarowanie: nie zezwolono
mu na powrót do Republiki Federalnej Niemiec. Kiedy udało mu się w końcu przezwyciężyć
wszystkie przeszkody i powrócić do ojczyzny wysunięto wobec niego najbardziej nieprawdopodobne
zarzuty. Strasser szukał sprawiedliwości w sądzie, ale wszyscy sędziowie, także ci z Trybuna- hi
Konstytucyjnego w Karlsruhe, w większości dawni towarzysze partyjni, oddalili skargi człowieka, za
którego głowę Hitler wyznaczył milion marek nagrody: „Jego poparcie dla NSDAP więcej waży niż
jego późniejszy opór wobec tej partii”47
- tak toczy się ten świat.
Do berlińskiego biura SA zajmującego się pomocą dla uwięzionych towarzyszy wpadł jak bomba
esaman zwany ze względu na pyzatą twarz „Świńskie Polika „ jeden z najbardziej znanych i
najodważniejszych uczestników bójek z komunistami. Już od progu krzyknął do siedzącej przy
maszynie do pisania panny Jolandy von Pescatore: „Gów,w, gówno. Wszystko do dupy. Fuehrer kupuje sobie mercedesa za
40 mln, a SA nie ma co do garnka włożyć”. SA podniosła bunt. Związek z manifestami,
przemówieniami i artykułami Otto Strassera był oczywisty. Szef SA Pfeffer von Salomon i szef
berlińskiej SA, były kapitan policji Stennes walnęli pięścią w stół. Monachijska centrala natychmiast
przykręciła kurek z pieniędzmi. I wtedy się zaczęło. SS Himmlera przejęło ochronę Goebbelsa i
siedziby okręgowej organizacji partyjnej obleganej przez SA. Nie ocalał ani jeden mebel.
Zakrwawieni esesmani nie mogli podnieść się z ziemi - jeszcze niewiele umieli.
Stennes postanowił pozbawić Hitlera władzy. Hasło „Adolf zdradza nas proletariuszy” zrobiło karierę
wśród bojowców berlińskiej SA. Grupy SA, po drugiej stronie Łaby, z rozwiniętymi sztandarami
przeszły na stronę Stennesa, który objął przywództwo buntu. W Brandenburgii, Meklemburgii, na
Pomorzu i Śląsku partyjne bojówki nie były już skłonne pójść w ogień za Hitlerem. Nikt tu już nie
śpiewał pieśni, która jeszcze niedawno zwabiała ludzi do okien:
„Hitler jest naszym wodzem
jego nie skusi złoty żołd,
który od żydowskich tronów
toczy się do jego stóp:
który od żydowskich tronów
toczy się do jego stóp.”
Melodię do tego raczej problematycznego tekstu ułożyli komuniści.
Po pewnym czasie w kasach SA nie było ani grosza. I to był moment, w którym do akcji wkroczył
Hitler: przybył z Monachium, chodził od knajpy do knajpy, obiecywał pieniądze, posady, fotele
parlamentarne i rychle zwycięstwo. Esamani z mężnym spokojem przyjmowali najpierw jego groźby,
apotem obietnice. Wraz z Pfefferem von Salomonem i Stennesem odeszli z ruchu dalsi zwolennicy
socjalizmu. Pfeffer trafił później do gestapowskiego więzienia, a Stennes do Chin, gdzie został
doradcą
Przyszły pieniądze i przyszedł Roehm, który trzy trypry swojego życia uważał za karę wymierzoną mu
przez naturę” i który od czasu postrzału w twarz wolał towarzystwo mężczyzn. Tak czy owak SA - jak
uważał Hitler - nie była „zakładem wychowawczym dla panienek z dobrych domów”.
W 1932 roku także Gregor Strasser odpowiedzialny dotąd w partii za sprawy organizacyjne i
prawdziwy przywódca partii w płn. Niemczech, a przez to nr 2 w ruchu, poszedł w ślady swojego
brata i Stennesa. „CNie mogę” - pisał człowiek, który z powodu ciągłych walk wewnątrzpartyjnych,
tarć i konfliktów zachorował na cukrzycę - „znakceptować takiego kursu. Odmawiam przyjęcia zań
odpowiedzialności „.
Póżniejszy laureat pokojowej nagrody Nobla - Carl von Ossietzky obwieszczał radośnie na pierwszej stronie styczniowego wydania z 1933 roku swojego pisma „Weltbuehne”: Na początku 1932 roku
nazistowska dyktatura była tuż. tuż. W końcu tego samego roku partia Hitlera przeżywa poważny
kryzys. Długie noże pochowano cichcem do futerałów ijeślipublicznie widać coś długiego, to są to usta
fuehrera „.
W berlińskim hotelu Kaiserhof” Hitler otworzył list od Strassera. Po przeczytaniu zagroził, że popełni
samobójstwo:
„Jeśli partia się rozpadnie, w ciągu trzech minut skończę ze sobą”.
Podczas gdy wszyscy gorączkowo go szukali, Gregor Stras- ser siedział spokojnie, pogodzony z sobą
wjednej z berlińskich knajp w towarzystwie całkiem apolitycznego człowieka i popijał małe jasne.
Wieczorem wsiadł do pociągu jadącego do Monachium, a rankiem następnego dnia udał się
samochodem wraz Z rodziną na wypoczynek do zajętego przez Włochów Płd. Tyrolu, który przez
Hitlera spisany został na straty mimo wielu protestów w partii.
U wielu towarzyszy partyjnych pozostała „antyk.apitalistyczna tęsknota „ do której tak często
odwoływał się Gregor Strasser. Także u jego osobistego wroga, późniejszego ministra propagandy dra
Goebbelsa. Długoletni referent prasowy ministra von Oyen, mieszkający razem z szefem w jego willi na Schwanenwerder, został ofuknięty przez
gauleitera Saksonii Mutschmanna na pewnym przyjęciu w 1944 roku, na który wszyscy pojawili się
obwieszenie orderami i odznaczeniami; „Jeśli nie ma pan żadnych orderów, mój drogi, to niech pan
przynajmniej przypnie sobie odznakę partyjną”. Na to Oyen: „Niestety, nie mogę tego zrobić, panie
gauleiterze, w 1932 wystąpiłem z NSDAP”.48
ZAMIAST REWOLUCJI UROCZYSTE PRZEJĘCIE WŁADZY
W wyborach do Reichstagu w listopadzie 1932 roku ku zaskoczeniu wszystkich narodowi socjaliści
stracili niespodziewanie ponad dwa miliony głosów. Komuniści zdobyli o 3/4 miliona głosów więcej
niż w poprzednich wyborach. Porażka NSDAP była konsekwencją otwartego paktowania Hitlera z
wielkim kapitałem oraz propagandy Strassera i Stennesa. Mnożyły się wystąpienia z partii. W Berlinie
bojowcy SA organizowali razem z komunistami strajk komunikacji miejskiej. Brunatni i Czerwoni
świetnie się rozumieli. Razem prosili przechodniów odatki: „Na fundusz strajkowy komórek
zakładowych narodowosocjalistycznej opozycji! Na fundusz strajkowy rewolucyjnej opozycji związków
zawodowych! „. Szef SA Roehm oświadczył: „Drogi mieszczuchu tylko nie zemdlej! Uważam, że
wśród komunistów z Czerwonego Związku Fro ntowców jest wielu wspaniałych żołnierzy”.
W tych pełnych napięcia dniach Hitler przemierzał wielkimi krokami sale berlińskiego „Kaiserhofu”.
Potem wyruszył w objazd po kraju. Jeździł od okręgu do okręgu, żądał wytrwałości i lojalności, nie
szczędził też obietnic. Mimo tych wysiłków stracił prawie połowę głosów w wyborach w Turyngii, które odbyły się miesiąc później.
Koniec NSDAP zdawał się być bliski. Gauleiter Berlina Goebbels zanotował w swoim dzienniku:
Brak pieniędzy uniemożliwia jaką kolwiek sensowną pracę. Człowiek jest tak rozbity wewnętrznie, że
jedyne o czym marzy, to wyrwać się z tego zamętu na kilka tygodni”.
Następcą kanclerza Bruenninga został inny polityk Centrum - von Papen, ale i on poniósł porażkę. Po
nim szczęścia próbował generał Reichswehry Schleicher, ale nikt, po prostu nikt nie chciał o nim
słyszeć. Nawet Reichswehra, która w półtora roku póżniej nawet okiem nie mrugnęła, gdy ludzie z SS
zastrzelili generała przy jego własnym biurku.
Partia Hitlera nie płaciła ani długów, ani pensji etatowym pracownikom. Esamani krązyli jak żebracy
po ulicach wielkich miast: Berlina, Kolonii, Duesseldorfu czy Essen i pobrzękiwali puszkami ciesząc
się z każdego wrzuconego feniga. Obrzucani wyzwiskami wielcy przemysłowcy wyglądali przez okna
swoich biurowców i widzieli jak rozwiewają się ich nadzieje, co upodobniało ich sytuację do tej, w
której znajdował się Hitler. „Alarm” - rozdzwoniły się telefony kapitanów gospodarki i zaczęli się
naradzać, co robić dalej.
Wieczorem 3 stycznia 1933 roku ze swego tyrolskiego urlopu powrócił do Berlina wypoczęty Gregor
Strasser, zdecydowany przejąć kierownictwo rozpadającej się partii. Tego samego dnia Hitler wsiadł
do nocnego pociągu pospiesznego, który jechał na zachód. W Bonn czekał na niego jego szofer
Schreck z mercedesem. Jechali poranną szarówką poprzez wznoszącą się mgłę. W Bad Godesberg
Hitler zjadł śniadanie w towarzystwie dawnego towarzysza broni Dreesena. Po śniadaniu wyruszyli w dalszą drogę. Przed Duesseldorfem zawrócili i późnym popołudniem 4 stycznia 1933 roku samochód
zatrzymał się przed wspaniałą willą na przedmieściach Kolonii. Na schodach stał baron von Schroeder
le richejinancier d”origine israelite” -jak napisał w Paryżu Otto Strasser.49 Ten współwłaściciel
wielu banków niemieckich i anglosaskich, którego rodzina od pokoleń zajmowała się operacjami
finansowymi i w 1866 została uszlachcona przez króla pruskiego. Baron von Schroeder, bankier
związany z amerykańskim koncernem ITr, o którym znowu się dużo mówiło, skierował Himmlera i
Hessa towarzyszących Hitlerowi do jednego z bocznnych pokoi. Swojego honorowego gościa
zaprowadził na pierwsze piętro, gdzie oczekiwał ich były kanclerz i najbardziej zaufany człowiek
sędziwego, a w opinii innych zgrzybiałego prezydenta Rzeszy Hindemburga. Gdy weszli, von Papen
podniósł się z miejsca i wolnym krokiem ruszył naprzeciw przyszłemu wodzowi Trzeciej Rzeszy.
Jeszcze przed obiadem panowie osiągnęli porozumienie: kanclerz Rzeszy - Adolf Hitler, wicekanclerz
- von Papen, Hugenberg i inni konserwatyści miii sercom sponsorów mieli objąć teki ministerialne.
Ministrami mieli również zostać dwaj narodowi socjaliści - Goering i Frick.

Bogaty finansista izraelskiego pochodzenia” baron von Schroeder, który wkrótce włożył mundur
generała SS, zeznawał po wojnie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w
Norymberdze: „Kiedy 6 listopada 1932 roku NSDAP poniosła porażkę i poparcie dla niej zaczęło
maleć, pomoc dla niej stała się sprawą nie cierpiącą zwłoki. Wspólny interes całej gospodarki wynikał
z lęku przed bolszewizmem „.
Mimo podjęcia wszelkich środków ostrożności nie udało się spotkania utrzymać w tajemnicy. 5
stycznia gazety informowały o nim na pierwszych stronach. Goebbels nie czuł się już wewnętrznie
rozbity i nie chciał już uciekać od tego zamętu”. Wprost przeciwnie: Finanse nagle się poprawiły.
Jeśli cały manewr się powiedzie, to mamy władzę w zasięgu ręki „.
~Hitler
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #6 on: (Sat) 14.03.2015, 23:43:28 »
Źródło: PrisonPlanet.pl

Wall Street i dojście do władzy Hitlera. #1



Aby zrozumieć co naprawdę wydarzyło się w historii Polski na przestrzeni ostatnich 70 lat musimy cofnąć się do czasów przed II wojną światową. Po “wielkiej depresji” lat 20-30 do władzy w Niemczech dochodzi Adolf Hitler. Ustanawia nowy porządek, odbudowuje gospodarkę, buduje na ówczesne czasy największą machinę wojenną na świecie i w konsekwencji rozpoczyna II wojnę światową. Dalszą część historii można przeczytać w większości książek historycznych traktujących o tych czasach. To co jest kompletnie pominięte w książkach historycznych to odpowiedź na pytanie: jak to było możliwe, i skąd Hitler miał fundusze na swoje działania? W tym artykule na podstawie książki Antonyego C. Suttona postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

Antony Sutton. “Wall Street i dojście do władzy Hitlera.” (ang. “Wall Street and the rise of Hitler”)

“Przygotowania do wojny w Europie przed i po 1933 roku w dużej mierze były możliwe dzięki wsparciu finansowemu płynącemu z Wall Street – co zaowocowało powstaniem niemieckich karteli – oraz technologicznemu ze strony przemysłu amerykańskiego (nazwy konkretnych firm pojawią się wielokrotnie na kartach tej książki), czego skutkiem stała się potęga Wehrmachtu. Jakkolwiek to wsparcie jest określane jako „incydentalne” lub wynikające z „krótkowzroczności” amerykańskich przedsiębiorców, dowody zgromadzone przez autora i przedstawione poniżej sugerują, że przynajmniej do pewnego stopnia było ono przemyślaną działalnością ze strony amerykańskich biznesmenów...”

“...Amerykański przemysł i instytucje finansowe odegrały kluczową rolę w przygotowaniu Niemiec do wojny przed 1940 rokiem. Z pewnością odcisnęły one piętno na niemieckim potencjale wojskowym. Dla przykładu, w 1934 roku Niemcy wyprodukowały zaledwie 300 000 ton paliwa pochodzącego z przerobu ropy naftowej i niespełna 300 000 ton benzyny syntetycznej; resztę trzeba było importować. Tymczasem dziesięć lat później, pod koniec II wojny światowej, dzięki transferowi nowoczesnych technologii wytwarzania syntetycznej benzyny z węgla ze Standard Oil do IG Farben, Niemcy wyprodukowały około 6,5 miliona ton paliwa – z czego aż 85% (5,5 miliona ton) to było paliwo syntetyczne wytwarzane na podstawie opatentowanej przez Standard Oil technologii wodorowania węgla. Co więcej, kontrolę nad produkcją benzyny syntetycznej w Niemczech sprawował Braunkohle-Benzin AG, przedsiębiorstwo zależne od IG Farben, a sam kartel Farben otrzymał w 1926 roku substancjalne wsparcie finansowe ze strony kapitału amerykańskiego...”

“... Traktat wersalski po I wojnie światowej nałożył na pokonane Niemcy obowiązek wypłacenia ogromnych reparacji wojennych. Te ciężary ekonomiczne – prawdziwa przyczyna frustracji niemieckiego społeczeństwa a w konsekwencji rosnącej popularności Hitlera – zostały wykorzystane przez międzynarodową finansjerę do swoich własnych celów. Plan Dawesa a następnie Plan Younga dotyczące redukcji długu i rozłożenia go na raty, przewidywały możliwość udzielania niemieckim kartelom kredytów na warunkach korzystnych dla amerykańskich banków. Obydwa plany zostały skonstruowane przez bankierów, którzy dla własnych korzyści manipulowali opracowującymi je komisjami. Choć formalnie w skład komisji wchodzili międzynarodowi eksperci, w rzeczywistości obydwa plany zostały zaaprobowane i wprowadzone w życie przez rząd amerykański...”

Kim byli owi międzynarodowi bankierzy, którzy wchodzili w skład komisji reparacyjnych?

W komisji Dawesa Stany Zjednoczone reprezentowali polityk i finansista Charles Dawes oraz Owen Young, prezes General Electric Company. W 1924 roku międzynarodowej komisji ekspertów przewodniczył Dawes. W 1929 roku ta rola przypadła Owenowi Youngowi, który reprezentował holding finansowy JP Morgan, a któremu sekundowali zastępcy: T.W. Lamont, partner Morgana, oraz T.N. Perkins, bankier również powiązany z JP Morgan. Innymi słowy, delegacja amerykańska była, jak to zauważył C. Quigley (w książce “Tragedy and Hope”), delegacją imperium finansowego JP Morgan, wykorzystującą autorytet i powagę państwa do wcielenia w życie korzystnego dla banku planu finansowego.“


“Równie interesującymi postaciami są eksperci po stronie niemieckiej. W 1924 roku był to Hjalmar Schacht, prezes Reichsbanku (Banku Rzeszy) oraz Carl Melchior, bankier. W 1928 jednym z delegatów został A. Voegler z koncernu stalowego Stahlwerke Vereinigte. Mówiąc wprost, dwa znaczące kraje na arenie międzynarodowej – Stany Zjednoczone i Niemcy – reprezentowane były z jednej strony przez bankierów JP Morgan, a z drugiej przez Schachta i Voeglera, którzy odegrali istotną rolę w dojściu Hitlera do władzy i w niemieckich zbrojeniach..."

“Konkretny przykład międzynarodowej finansjery działającej potajemnie, by manipulować systemami polityczno-ekonomicznymi, można znaleźć, gdy się prześledzi powstawanie karteli w Niemczech. Trzy największe kredyty, jakich na Wall Street udzielono niemieckim przemysłowcom w latach 20., jeszcze na warunkach określonych w Planie Dawesa, przyniosły zysk trzem kartelom, które w późniejszym okresie aktywnie wspierały marsz Hitlera i nazistów do władzy. Amerykańscy finansiści zasiadali w radach nadzorczych dwóch z trzech wspomnianych karteli. James Martin opisuje to następującymi słowami: „Kredyty na odbudowę przemysłu stały się narzędziem wykorzystanym do przygotowania II wojny światowej, a nie budowanie pokoju po I wojnie światowej”.(James Stewart Martin, All Honorable Men, (Boston: Little Brown and Company, 1950), s. 70)”
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #7 on: (Sat) 14.03.2015, 23:44:07 »

Wysokość pożyczek udzielonych niemieckim kartelom przez syndykat instytucji finansowych z Wall Street wygląda następująco:

Niemiecki kartel       Syndykat Wall Street  Udzielona pożyczka
Allgemeine Elektrizitäs-
Gesellschaft (AEG)
(niemieckie General Electric)
National City Co.$35 000 000
Vereinigte Stahlwerke
(United Steelworks)
Dillon, Read & Co. $70 225 000 
IG Farben
(amerykańskie IG Chemical)
 
National City Co.$30 000 000

“Analizując wszystkie przyznane Niemcom pożyczki1 można zauważyć, że niemieckimi reparacjami zajmowało się kilka zaledwie instytucji finansowych. Trzy banki inwestycyjne – Dillon, Read & Co., Harris, Forbes & Co. oraz National City Company – udzieliły niemal trzy czwarte całkowitej wielkości pożyczek i zgarnęły większość zysków.”

Bank zarządzający
syndykatem Wall Street
Kredyty dla
niemieckiego
przemysłu na
amerykańskim
rynku kapitałowym
Zysk na
kredytach
dla Niemiec
Procentowy
udział w
kredytach
dla Niemiec
Dillon, Read & Co.
Harris, Forbes&Co.
National City Co.
Spyer & Co.
Lee, Higginson&Co.
Guaranty Co. of NY
Kuhn, Loeb & Co.
Equitable Trust Co.
$241 325 000
$186 500 000
$173 000 000
$59 500 000
$53 000 000
$41 575 000
$37 500 000
$34 000 000
$2 700 000
$1 400 000
$5 000 000
$600 000
brak danych
$200 000
$200 000
$300 000
29,2%
22,6%
20,9%
7,2%
6,4%
5,0%
4,5%
4,1%
RAZEM$826 400 000 $10 400 000 99%



“W drugiej połowie lat 20. dwa niemieckie koncerny IG Farben (przemysł chemiczny) i Vereinigte Stahlwerke (hutnictwo i przemysł stalowy) zdominowały kartele, które powstały w Niemczech dla wykorzystania amerykańskich pożyczek. Chociaż firmy miały pozycję monopolistyczną w wytwarzaniu dwóch lub trzech podstawowych produktów w swoim segmencie rynku, udało im się – kontrolując ich sprzedaż – podporządkować sobie pozostałe przedsiębiorstwa wchodzące w skład kartelu. IG Farben (Wspólnota Interesów Przemysłu Farbiarskiego) dostarczała na rynek podstawowe chemikalia używane przez inne zakłady chemiczne, więc prawdziwej ekonomicznej potęgi tego koncernu nie można mierzyć jedynie w jego potencjale produkcyjnym. Analogicznie, Vereinigte Stahlwerke (Zjednoczenie Zakładów Stalowych – największe konsorcjum hutnicze w Niemczech) dostarczało więcej surówki hutniczej niż wszystkie inne niemieckie huty i stalownie łącznie, ale w kartelu producentów żelaza i stali miało jeszcze silniejszą pozycję, niż wynikałoby to z udziału w globalnej produkcji. Jednak warto przytoczyć dane dotyczące poziomu produkcji, gdyż najlepiej świadczą one o znaczeniu obu koncernów dla niemieckiej gospodarki.”

Produkty Vereinigte Stahlwerke Procentowy udział w globalnej produkcji Niemiec
w 1938 roku
Surówka hutnicza
Rury
Blachy
Materiały wybuchowe
Smoła pogazowa
Pręty stalowe
50,8%
45,5%
36,0%
35,0%
33,3%
37,1%

“Zarówno IG Farben jak Vereinigte Stahlwerke produkowały smołę pogazową i azot, które mają pierwszorzędne znaczenie przy wytwarzaniu materiałów wybuchowych; i to właśnie zaowocowało kooperacją obu koncernów. IG Farben miała w Niemczech monopolistyczną pozycję w produkcji i sprzedaży wytwarzanego chemicznie azotu, ale zaledwie 1% udziału w produktach uzyskiwanych w procesie koksowania. Zawarto porozumienie, na mocy którego filie IG Farben specjalizujące się w produkcji materiałów wybuchowych zamawiały benzen, toluen oraz produkty destylacji smoły pogazowej w zakładach Vereingte Stahlwerke i na warunkach przez nie dyktowanych, podczas gdy produkcja materiałów wybuchowych w Vereingte Stahlwerke odbywała się w oparciu o dostawy azotanów z IG Farben i na warunkach drugiego kartelu. Dzięki temu systemowi wzajemnych powiązań, współpracy i współzależności, w latach 1937-38, w przededniu II wojny światowej, Vereingte Stahlwerke i IG Farben wytwarzały 95% materiałów wybuchowych produkowanych w Rzeszy. Było to możliwe dzięki potencjałowi niemieckiego przemysłu, zbudowanego dzięki amerykańskim kredytom i w pewnej mierze przy wykorzystaniu amerykańskich technologii.”

“Współpraca między IG Farben a Standard Oil przy produkcji paliwa syntetycznego z węgla dała IG Farben monopol na produkcję benzyny w Niemczech w czasie II wojny światowej. Niemal połowa wysokooktanowej benzyny w 1945 roku pochodziła bezpośrednio z IG Farben, podczas gdy druga część wytwarzana była przez zakłady kooperujące z kartelem.”
“Podsumowując, jeśli idzie o benzynę syntetyczną i materiały wybuchowe (dwa niezbędne elementy współczesnych działań wojennych) losy II wojny światowej spoczywały „w rękach” dwóch konsorcjów powstałych dzięki amerykańskim kredytom na warunkach określonych w Planie Dawesa.”


"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #8 on: (Sat) 14.03.2015, 23:44:53 »
Wall Street i dojście do władzy Hitlera. #2



"W przededniu wybuchu II wojny światowej spółka IG Farben (Wspólnota Interesów Przemysłu Farbiarskiego) była największym koncernem chemicznym na świecie, z wyjątkową polityczną i ekonomiczną pozycją oraz szczególnymi wpływami w Trzeciej Rzeszy. Najlepszy dowód, że bywa określana jako „państwo w państwie”.

"Powstała w 1925 roku, kiedy Hermann Schmitz – prawdziwy geniusz organizacyjny – (dzięki kredytom zaciągniętym na Wall Street) stworzył gigantyczny koncern chemiczny z połączenia sześciu dużych przedsiębiorstw branży chemicznej: Badishe Anilin, Bayer, Agfa, Hoechst, Weiler-ter-Meer i Griesheim-Elektron. Utworzoną w ten sposób spółkę akcyjną nazwano Internationale Gesellschaft Farbenindustrie AG – w skrócie IG Farben. Dwadzieścia lat później ten sam Hermann Schmitz znalazł się na ławie oskarżonych w Norymberdze za zbrodnie wojenne popełnione przez IG Farben. Obok niego na ławie oskarżonych znaleźli się pozostali dyrektorzy i zarząd spółki – wszyscy poza amerykańskimi kooperantami i Amerykanami zatrudnionymi w firmie; ich udział został przemilczany, a prawda została pogrzebana w przepastnych archiwach."

"Jednak nas będą interesowały przede wszystkim amerykańskie wątki tej historii. Bez kapitału z Wall Street z pewnością nie byłoby IG Farben, a zapewne i Adolfa Hitlera i II wojny światowej.
“Jednym z niemieckich bankierów z rady nadzorczej Farben (Aufsichsrat)1 był finansista z Hamburga, Max Warburg, którego rodzony brat Paul Warburg, naturalizowany obywatel amerykański, był jednym z czołowych twórców Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (amerykańskiego banku centralnego). Nieprzypadkowo Paul Warburg znalazł się później w radzie nadzorczej amerykańskiej filii IG Farben (American IG Chemical Company). Poza wymienionymi już Maxem Warburgiem i Hermannem Schmitzem (mózgiem stojącym za operacją połączenia przedsiębiorstw) w zarządzie Farben (Vorstand) zasiadali Carl Bosh, Fritz ter Meer, Kurt Oppenheim i George von Schnitzler2. Wszyscy poza Maxem Warburgiem po II wojnie światowej byli sądzeni przed Trybunałem Norymberskim jako zbrodniarze wojenni.”

“W 1928 roku spółki wchodzące w skład amerykańskiego holdingu powiązanego z IG Farben (Bayer Company, General Aniline Works, Agfa Ansco i Winthrop Chemical Company) w wyniku fuzji stworzyły jedną zarejestrowaną w Szwajcarii korporację IG Chemie (Internationale Gesellschaft fur Chemische Unternehmungen AG), której pakiet kontrolny należał do IG Farben w Niemczech. Spółka IG Chemie przekształciła się następnie w American IG Chemical Corporation, przemianowaną później na General Aniline & Film. Hermann Schmitz, założyciel IG Farben, został prominentnym nazistą i stronnikiem Hitlera, co nie przeszkodziło mu piastować funkcji prezesa szwajcarskiej IG Chemie i American IG. Imperium przemysłowe stworzone przez Farben zarówno w Niemczech jak w Stanach Zjednoczonych zaczęło odgrywać istotną rolę w formowaniu i funkcjonowaniu nazistowskiego aparatu państwowego, łącznie z Wehrmachtem i SS.”

“Kompetentni komentatorzy twierdzą, że bez IG Farben Niemcy nie rozpętałyby wojny w 1939 roku. W ciągu dwunastu lat koncern powiększył się dwukrotnie, w znacznej mierze dzięki finansowej i technologicznej współpracy z Amerykanami – wystarczy tu przypomnieć emisję akcji przeprowadzoną przez National City Bank, która przyniosła 30 milionów dolarów wpływu. W 1939 roku IG miała udziały i kontrolowała 380 niemieckich spółek i ponad 500 zagranicznych. Farben to było imperium przemysłowe, w skład którego wchodziły kopalnie węgla, elektrownie, huty i stalownie, banki, instytuty badawcze i dziesiątki spółek handlowych. IG zawarła ponad 2000 umów kartelowych z zagranicznymi przedsiębiorstwami – w tym Standard Oil z New Jersey, DuPont, Alcoa, Dow Chemical i inne firmy amerykańskie.”

“Proces produkcji tetraetyloołowiu, ważnego składnika paliwa lotniczego, jaki stosowano w zakładach IG Farben, został opracowany w Stanach Zjednoczonych. W 1939 roku Standard Oil sprzedał niemieckiemu koncernowi wysokooktanową benzynę lotniczą za 20 milionów dolarów. Jeszcze zanim Niemcy zaczęli sami produkować tetraetyloołów dzięki wdrożeniu amerykańskiej technologii, udało im się „pożyczyć” 500 ton tej substancji z Ethyl Corporation. Ta pożyczka nie została zwrócona, a IG straciła kaucję wysokości miliona dolarów. IG zamówiła także w Dow Chemical duże dostawy magnezu do bomb zapalających i zgromadziła ogromne zapasy środków wybuchowych, fosforu, stabilizatorów i cyjanków, kupując je na całym świecie.”

“ Berlińska siedziba IG Farben była prawdziwym centrum operacji szpiegowskich prowadzonych w Ameryce. Dyrektorem biura był tu Max Ilgner, siostrzeniec prezesa koncernu Hermanna Schmitza. Obaj – Ilgner i Schmitz – zasiadali też w radzie nadzorczej amerykańskiej filii IG, obok takich amerykańskich biznesmenów jak Henry Ford z Ford Motor Company, Paul Warburg z Bank of Manhattan i Charles E. Mitchell z Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku. Tak zwany departament statystyczny berlińskiego biura Farben (znany jako VOWI) powstał w 1929 roku i wkrótce przerodził się w komórkę ekonomicznego wywiadu Wehrmachtu.”

“W przededniu wybuchu wojny w 1939 roku pracownicy departamentu zostali zmobilizowani, ale w rzeczywistości jako żołnierze i oficerowie Wehrmachtu kontynuowali pracę wykonywaną wcześniej dla IG Farben. Jednym z pracowników berlińskiego Farben był przed wojną książę Bernhard of Lippe-Biesterfeld (niemiecki arystokrata, w przyszłości mąż królowej Holandii, Juliany), który trafił tu na początku lat 30., zaraz po zakończeniu służby wojskowej w SS.3”(3 Kongres Stanów Zjednoczonych, Izba Reprezentantów, Komisja do Badania Działalności Antyamerykańskiej, Investigation of Nazi Propaganda Activities and Investigation of Certain other Propaganda Activities, (Washington: Government Printing Office, 1934), tom VIII, s. 7323.
Bernhard of Lippe-Biesterfeld, holenderski książę małżonek, po II wojnie znany jako organizator Klubu Bilderberg – poufnych spotkań wpływowych międzynarodowych polityków.)



Uzależnienie Wehrmachtu od produkcji zakładów IG Farben w 1943 roku:


“W przedwojennych Niemczech IG Farben była spółką przynoszącą skarbowi państwa największe wpływy walutowe, a waluty obce umożliwiały Niemcom gromadzenie zapasów strategicznych surowców, kupowanie uzbrojenia i nowoczesnych technologii, a także finansowanie akcji wywiadowczych w różnych częściach świata, prowadzenie propagandy na arenie międzynarodowej i podejmowanie różnych militarnych i politycznych działań. IG Farben prowadziła interesy na całym świecie w interesie Trzeciej Rzeszy i w porozumieniu z nazistowskim reżimem i Wehrmachtem. Dla ułatwienia komunikacji między koncernem a niemieckim Ministerstwem Wojny, powołano biuro łącznikowe, Vermittlungsstelle W.”

“ W rezultacie, w latach 30. IG Farben zrobiła wiele ponad zwykłe stosowanie się do poleceń faszystowskiej władzy. Inicjowała i realizowała działania, które miały ułatwić Niemcom podbój świata. Farben była laboratorium badawczym i centrum wywiadowczym niemieckiej armii i dobrowolnie partycypowała w wykonywaniu planów Wehrmachtu. Faktem jest, że armia z rzadka zwracała się do Farben z konkretnymi zleceniami; ocenia się, że 40-50% projektów wojskowych zrealizowano z inicjatywy samej spółki. Tak mówi o tym dr von Schnitzler:”
Kim byli ci znani i poważani finansiści z Wall Street, którzy zarządzali American IG, amerykańską spółką należącą do IG Farben i sponsorującą nazistowską propagandę?
Znajdziemy wśród nich postacie z elity Wall Street. Wkrótce po I wojnie światowej Niemcy ponownie pojawili się na amerykańskim rynku; IG z powodzeniem poradziła sobie z utrudnieniami, które miały powstrzymać jej ekspansję: ani przejęcie niemieckich patentów, ani utworzenie Chemical Foundation, ani zaporowe cła nie stanowiły tu większego problemu."

"W 1925 roku wyłącznym przedstawicielem handlowym zakładów farbiarskich Grasselli Dyestuff (od 1929 roku, po zmianie właściciela na IG Farben, przemianowanych na General Aniline Works) została nowo powołana spółka General Dyestuff Corporation, która miała prócz tego prawa do sprzedaży na rynku amerykańskim produktów niemieckiego przemysłu chemicznego. W 1929 roku akcje General Aniline Works zostały przetransferowane do American IG Chemical Corporation, a w 1939 roku zakończył się proces fuzji obu przedsiębiorstw: z American IG i General Aniline Works powstała spółka General Aniline & Film. American IG a następnie General Aniline & Film to były kluczowe dla kontrolowania przez IG Farben wszystkich swoich przedsięwzięć biznesowych na terenie Stanów Zjednoczonych. Kapitał akcyjny American IG składał się z 3 milionów akcji zwykłych typu A i 3 milionów akcji zwykłych typu B. W zamian za akcje General Aniline Works i Agfa Ansco Corporation niemiecka spółka IG Farben otrzymała wszystkie akcje typu B i 400 tysięcy akcji typu A. Akcje wartości 30 milionów dolarów zostały wyemitowane i sprzedane na amerykańskiej giełdzie, a pełne gwarancje dała niemiecka IG Farben w zamian za opcje na dodatkowy milion akcji typu A.”
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234
Odp: Syjonizm i III Rzesza
« Reply #9 on: (Sat) 14.03.2015, 23:47:35 »
Dyrektorzy American IG w 1930 roku.

Dyrektor American IGObywatelstwoInne powiązania biznesowe
Carl BoschNiemieckieFord Motor Co A-G
Edsel B. FordAmerykańskieFord Motor Co Detroit
Max IlgnerNiemieckieSzef berlińskiego biura IG Farben (wywiad).
Skazany przez Trybunał Norymberski za zbrodnie wojenne
Fritz ter MeerNiemieckieSkazany przez Trybunał Norymberski za zbrodnie wojenne
Hermann A. MetzAmerykańskieDyrektor w IG Farben w Niemczech; Bank of Manhattan (USA)
Charles E. MitchellAmerykańskieDyrektor Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku i National City Bank
Hermann Schmitz (prezes)NiemieckieZarząd IG Farben (Niemcy), Deutsche Bank (Niemcy) i Banku Rozrachunków Międzynarodowych.
Skazany przez Trybunał Norymberski za zbrodnie wojenne
Walter TeagleAmerykańskieDyrektor Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku i Standard Oil of New Jersey
W.H. von RathAmerykańskie
(naturalizacja)
Dyrektor German General Electric (AEG)
Paul M. WarburgAmerykańskieBank Rezerw Federalnych w Nowym Jorku i Bank of Manhattan
W.E. WeissAmerykańskieSterling Products
Uwaga: Walter Duisberg (Amerykanin), W. Grief (Amerykanin) i Adolf Kuttroff (Amerykanin) także byli w tym czasie dyrektorami American IG

Podsumowując, zarząd American IG stanowili ludzie nie tylko dobrze znani na Wall Street i w amerykańskich kręgach industrialnych, ale – co ważniejsze – powiązani z bardzo wpływowymi bankami i przedsiębiorstwami (co widać na poniższym schemacie).



Wall Street i dojście do władzy Hitlera. #3



“W roku 1939 niemiecki przemysł elektryczny był ściśle powiązany z dwoma amerykańskimi firmami: International General Electric (AEG) i International Telephone and Telegraph (ITT)."

Największe firmy w niemieckiej produkcji elektrycznej i ich filie wymienione wg ich znaczenia:
Firma i rodzaj produkcjiProcent
niemieckich
produkcji
1939
powiązanie z USA
Ciężki przemysł elektryczny
General Electric (A.E.G.)
Siemens Schukert A.G.
Brown Boveri et Cie
Telefony i telegrafy
Siemens und Halske
Lorenz A.G.
Radio
Telefunken (A.E.G. po 1941)
Lorenz
Kable i przewody
Felton & Guilleaume A.G
Siemens
A.E.G.

40%
40%
17%

60%
85%

60%
35%

20%
20%
20%

International General Electric Brak
Brak
Brak

Brak
I.T.T.

International General Electric
I.T.T.

I.T.T.
Brak
International General Electric

“Innymi słowy, w 1939 roku niemiecki przemysł sprzętu elektrycznego został skoncentrowany w kilku dużych korporacjach połączonych w międzynarodowy kartel poprzez własności akcji dwóch dużych korporacji USA. Ten kompleks przemysłowy nigdy nie był głównym celem bombardowań w II wojnie światowej.”


"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia