Author Topic: INDECT  (Read 667 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
INDECT
« on: (Sat) 19.04.2014, 20:47:26 »
INDECT - KOLEJNY PROJEKT PO ACTA, INWIGILACJA OBYWATELI
http://www.youtube.com/watch?v=9pz8ih45XfE

INDECT - jak UE i firmy chcą zarobić na (końcu) naszej wolności?
http://www.youtube.com/watch?v=387O8BGutFA

Czym jest INDECT

Pod nazwą INDECT kryje się ‘INtelligent information system supporting observation, searching and DEteCTion for security of citizens in urban environment’ (czyli: ‘Inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, wyszukiwanie i detekcję dla celów bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim’). Jest to projekt badawczy Unii Europejskiej, który się rozpoczął w roku 2009, a powinien zostać zakończony w 2013.

INDECT – to jeden z największych programów obserwacyjnych, które dotychczas powinny zostać wdrożone. Obejmuje on nie tylko internet. Także ludzie spacerujący na ulicy nie ukryją się przed INDECT-em. Co nam się wydaje jako abstrakcyjne science fiction, może stać się brutalną rzeczywistością już w 2013. Science fiction było wczoraj. INDECT łączy wszelkie dane z for, portali społecznościowych, przeglądarek z bazami danych, danymi komunikacyjnymi oraz obserwacją kamer na ulicach. INDECT będzie wiedział, gdzie jesteśmy, co robimy, dlaczego coś robimy i jakie będą nasze następne kroki. INDECT będzie miał informacje o naszych znajomych i gdzie pracujemy. INDECT będzie oceniał, czy się zachowujemy normalnie czy nienormalnie.

CO OBEJMUJE INDECT?

Internet:

- inwigilacja internetu przy pomocy wyszukiwarek www, UseNet, portali społecznościowych, for, blogów, sieci P2P, jak również indywidualnych systemów komputerowych,

- wyszukiwanie zdjęć i filmów przy pomocy znaków wodnych, tak jak zautomatyzowane rutyny wyszukiwania, np. przemocy lub “nietypowego” zachowania,

- rozwinięta lingwistyka komputerowa, której celem ma być rozpoznawanie relacji między osobami, jak również kontekst treści w rozmowach, np. w czatach (interpretacja wypowiedzi).

Ulice:

- mobilny system obserwacji w mieście (Mobile Urban Observation System),

- drony – latające kamery (tak zwane Unmanned Aerial Vehicles – UAV, podobne do kwadrokopterów). UAV powinien być połączony “inteligentnie i autonomicznie”, jego element powinny kooperować między sobą, by zidentyfikować podejrzane i ruszające się obiekty w sposób zautomatyzowany I samodzielny oraz by móc je śledzić w przestrzeni miejskiej,

- kamery obserwacyjne wykorzystują prewencyjnie dane biometryczne z paszportów i dowodów osobistych, by zidentyfikować osoby oraz by stworzyć wzór przemieszczania się.

Otrzymane dane mają być zapisane oraz uzupełnione w bazie danych. Do tego należą między innymi:

- kamery obserwacyjne,

- lokalizacja komórki (np.: przez GSM/GPS),

- rozpoznawanie twarzy (np. przez biometryczne dane w elektronicznych dowodach),

- inwigilacja telekomunikacyjna (przechowywanie danych).

KTO JEST NIEBEZPIECZNY WEDŁUG POLICJI?

Poniżej opisane są kryteria “nienormalnego” zachowania wg polskich policjantów na podstawie przeprowadzonej ankiety. Za osobę potencjalnie niebezpieczną uchodzi ten, kto “na ulicy biegnie, bije się, jedzie zbyt szybko, w komunikacji publicznej siedzi na podłodze, siedzi zbyt długo, zapomniał bagażu, na stadionie rzuca butelkami, wchodzi na murawę, na lotnisku zapomina bagażu, siedzi zbyt długo”.

Z wyników ankiety wynika, jakie zachowanie powinno zostać rozpoznane w sposób zautomatyzowany: “Przemieszczanie się w ‘nieodpowiednią’ stronę, włóczenie się po ulicy, spotykanie się w grupie większej niż niż X osób, kradzież samochodów, bieganie, upadające osoby, zapomnienie bagażu, siedzenie dłużej niż X czasu, krzyki, strzały, eksplozje, przeklinanie”.

Czyli prawie w każdej sytuacji człowiek jest podejrzany. Kto siedzi w komunikacji miejskiej na podłodze, jedzie zbyt długo albo zapomni bagażu, musi się liczyć z tym, że będzie miał do czynienia ze służbą bezpieczeństwa. Tak samo podejrzany jest ten, kto ‘włóczy się’ bezcelowo, kto spotyka się w zbyt licznej grupie lub przeklina.

Według uzyskanych danych, o każdej osobie programy mają uczyć się w sposób zautomatyzowany oraz samodzielnie rozpoznawać tzw. ‘osoby niebezpieczne’. Jeśli ‘osoba niebezpieczna’ zostanie rozpoznana, to jej dane mogą być zbierane samodzielnie przez system. Po krótkim przetworzeniu informacji osoba zostanie przypisana do pewnej kategorii zagrożenia, w pewnych przypadkach zostanie poinformowana policja (‘wysokie zagrożenie’).

KONSEKWENCJE

INDECT ma zostać przetestowany na mistrzostwach Europy w Polsce i Ukrainie w 2012 roku. Celem tego eksperymentu ma być rejestracja ‘nienormalnego’ zachowania oraz filtrowanie głosów.

Ten europejski eksperyment badawczy ma zostać zakończony w 2013 r. INDECT przyniesie wyniki. Dane każdego obywatela będą połączone i przetworzone ze wszystkich źródeł komunikacyjnych. Podejrzane zachowanie na ulicy będzie zarejestrowane i zgłoszone.

Poprzez INDECT zostanie podjęta próba przewidzenia, gdzie mogą powstawać protesty. W idealnej sytuacji – zanim protestujący sam będzie o tym wiedział.

INDECT jest instrumentem, poprzez który państwa obiecują sobie zastraszenie obywateli, ale przede wszystkim kontrolę oraz możliwość kontroli obywateli, nie patrząc na prawa człowieka.

INDECT chce wiedzieć, co zrobimy, zanim sami będziemy o tym wiedzieć.

INDECT zmieni nasze zachowanie w społeczeństwie bardziej niż wszelkie inne systemy inwigilacji.

INDECT będzie decydował, co to jest normalność.

INDECT jest koszmarem Georga Orwella.

KTO NADZORUJE KONTROLERÓW?

Z powodu krytyki osoby odpowiedzialne za ten projekt zdecydowały się na kolejny etap zatajenia.

Komisja etyczna będzie decydować, jakie dane projektu INDECT mają zostać opublikowane. Oficjalna Komisja składa się z: 4 policjantów, 2 naukowców z zakresu technologii bezpieczeństwa, 1 profesora z zakresu ‘interakcji między człowiekiem a komputerem’, 1 przedstawiciela koncernu multimedialnego, 1 profesora z zakresu prawa, 1 adwokata zajmującego się prawami człowieka i 1 profesora etyki. Komisji etycznej, która jest złożona z większości z policjantów i proficiarzy, nie można raczej brać na serio/traktować poważnie.

Źródło: Wolnemedia.net
http://www.indect-project.eu/]http://www.indect-project.eu/[/url]
http://pl.wikipedia.org/wiki/INDECT
http://www.stopp-indect.info/?page_id=46



INDECT - full movie HD - CRISIS, CRISIS, HACKERS, HACKERS, PIRATES, PIRATES, ACTA, A.C.T.A.
http://www.youtube.com/watch?v=1SA8oqCebW0
« Last Edit: (Fri) 20.03.2015, 11:46:16 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: INDECT
« Reply #1 on: (Sat) 19.04.2014, 20:48:03 »
XKeyscore: szpiedzy jednak mogą przeglądać e-maile i rozmowy bez nakazu?

Pracownicy NSA mogą przeglądać e-maile i rozmowy w sieci bez nakazu, siedząc przy swoim biurku, przy pomocy programu o nazwie XKeyscore - informuje The Guardian, znów powołując się na informacje od Edwarda Snowdena.

Od dłuższego czasu było jasne, że informacje na temat PRISM i innych form amerykańskiej inwigilacji elektronicznej to zaledwie część tego, o czym mógł wiedzieć Edward Snowden. Wiadomo też, że Snowden przekazał dziennikarzom więcej materiałów, które są stopniowo ujawniane.

XKeyscore - szpiegowanie zza biurka

Wczoraj brytyjski The Guardian ujawnił kolejne slajdy z prezentacji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, których tematem jest XKeyscore - program pozwalający analitykom na przeszukiwanie e-maili, internetowych rozmów i historii przeglądanych stron.

Edward Snowden już wcześniej mówił, że siedząc przy swoim biurku, mógł śledzić aktywność każdego - od księgowego po sędziego, a nawet prezydenta, gdyby tylko miał on osobisty adres e-mail. Właśnie XKeyscore miał być narzędziem przeznaczonym do tego celu.



Przeszukiwanie bez kontroli

The Guardian pisze, że korzystając z XKeyscore, analityk po prostu wpisuje dane do formularza i otrzymuje wyniki. Proces ten ma się odbywać bez kontroli sądu i przełożonych.

Analityk może przeszukiwać zarówno metadane, jak i treść e-maili oraz rozmów. Kategorie wyszukiwania obejmują nazwiska, numery telefonów, adresy IP, słowa kluczowe, język, nawet typ używanej przeglądarki. Według dokumentów NSA system XKeyscore pozwolił namierzyć już 300 terrorystów.

Co istotne, dane w systemie XKeyscore nie mogą pozostawać za długo, bo jest ich zbyt dużo. Z dokumentów NSA wynika, że treści rozmów zostają w systemie na okres 3-5 dni, natomiast metadane na okres miesiąca (zob. The Guardian, XKeyscore: NSA tool collects 'nearly everything a user does on the internet').

Idea nie całkiem nowa

Warto zestawić doniesienia Guardiana z tym, o czym oficjalnie mówiło się wcześniej. W marcu tego roku Dziennik Internautów wspominał, że FBI stara się o takie zmiany w amerykańskim prawie, które dawałyby możliwość szpiegowania internautów w czasie rzeczywistym. Teraz można pomyśleć, że technologia służąca do tego celu istniała już wcześniej, a  FBI chciała tylko jej "legalizacji".

NSA się tłumaczy

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (NSA) wydała już oświadczenie dla prasy dotyczące XKeyscore. Twierdzi ona, że publicznie ujawnione materiały są wyrwane z kontekstu, zagrażają źródłom i metodom pozyskiwania danych oraz wprowadzają w błąd co do kwestii bardzo ważnych dla kraju.

Agencja postanowiła oświadczyć, że:
1. XKeyscore faktycznie jest używany, ale w sposób zgodny z prawem i misją NSA;
2. nie jest prawdą, że analitycy mają nieskrępowany dostęp do danych;
3. systemy NSA dysponują różnymi poziomami dostępu i w system wbudowano funkcje ograniczania dostępu do danych dla każdego analityka - nie każdy może korzystać z każdej funkcji.

Czy można ufać NSA?

Wyjaśnienia te mogą brzmieć przekonująco, tym bardziej, że w jednej kwestii NSA ma rację. To, co ujawnia prasa, jest fragmentaryczne i wyrwane z kontekstu. Gazety chcą nam dawkować informację, chcą podgrzewać temat i również z tego powodu nie mówią od razu wszystkiego. One same nie wiedzą wszystkiego.

Z drugiej strony NSA sama jest winna temu, że opinia publiczna dowiaduje się o pewnych rzeczach dopiero teraz. Nawet jeśli szczegóły działania programów PRISM czy XKeyscore powinny być tajne, to agencja nie powinna ukrywać faktu, że na ogromną skalę zbiera billingi. Obywatele powinni znać skalę inwigilacji, nawet jeśli nie mogą znać szczegółów.

NSA chce dyskusji? Teraz?

Ciekawostką tegorocznej konferencji Black Hat w Las Vegas było to, że pojawił się na niej Keith Alexander, szef NSA. Chciał on nieco poprawić reputację swojej agencji, ale to się nie udało. Usłyszał, że gada bzdury i nie można mu ufać (zob. Forbes, NSA Director Heckled At Conference As He Asks For Security Community's Understanding).

Alexander powiedział, że ludzie nie chcą rzeczowej dyskusji o inwigilacji, tylko wierzą prasie. To prawda, ale Alexander zapomniał o jednej rzeczy. NSA nikogo wcześniej nie zapraszała do dyskusji. Nikogo nie pytała o pozwolenie na PRISM. Potrzebny był mocny wstrząs, aby w ogóle podjęto temat.

Źródło: di.com.pl

komentarz pod tekstem:

1. "XKeyscore faktycznie jest używany, ale w sposób zgodny z prawem i misją NSA" - to znaczy z jakim prawem? Stanowym? Federalnym? Polskim? Europejskim? Azjatyckim? Jakim? Jeśli Tusk zezwoli mi na zabicie Obamy to nie oznacza, że mogę to zrobić, bo jakiś pajac (mimo iż ważny) dał mi ku temu prawo. Muszę się liczyć z zasięgiem tego prawa.

2. "nie jest prawdą, że analitycy mają nieskrępowany dostęp do danych" - czyli co? Konkrety, NSA, konkrety... "Nieskrępowany" może oznaczać dokładnie to, że aby dostać się do danych muszą najpierw wpisać hasło dostępowe, które jest przyczepione do każdego monitora.

3. "systemy NSA dysponują różnymi poziomami dostępu, i w system wbudowano funkcje ograniczania dostęp do danych dla każdego analityka. Nie każdy może korzystać z każdej funkcji" - co nie oznacza, że nie ma pewnej ilości osób, które mogą korzystać z każdej funkcji.

A przede wszystkim: udowodnijcie, że mówicie prawdę, bo nikt już nie wierzy w wasze bajeczki.

Trochę z innej beczki, ale teoretycznie związane z pytaniem...jaką ma możliwość obywatel, zwykły obywatel, sprawdzenia czy np. zeznania finansowe firm lub jakieś tam oświadczenia rządu, są zgodne z prawdą? Ma jakieś czy leży to wyłącznie w kwestii zaufania do oznajmującego?

***

(...) skoro obywatel nie ma żadnej możliwości sprawdzenia jakiegokolwiek raportu, to autorowi raportu nie stoi na drodze absolutnie nic, żeby w tym raporcie kłamać. Czyli np. takie roczne sprawozdania finansowe Google, od których zależy jakiś tam fragment gospodarki, mogą być jednym, wielkim kłamstwem. Albo: jest jakiś problem, polityk proponuje rozwiązanie, ludzie się zgadzają, rozwiązanie zostaje wprowadzone, rozwiązanie nie działa, sytuacja się nie poprawia, polityk mówi, że rozwiązanie się nie sprawdziło - a może być tak, że polityk kłamał, że rozwiązanie zostało wprowadzone, a faktycznie nie zostało (ale kasę ktoś oczywiście zgarnął). Tak sobie właśnie na ten temat ostatnio rozważałem. Praktycznie wszystko na linii obywatel->polityk<->gospodarka->obywatel opiera się na zaufaniu, a nie twardych dowodach... Nigdy wcześniej w ten sposób o tym nie myślałem...
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje