Author Topic: Były pilot CIA zeznaje pod przysięgą: żaden samolot nie uderzył w Bliź  (Read 1932 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Były pilot CIA zeznaje pod przysięgą: żaden samolot nie uderzył w Bliźniacze Wieże

Tłumaczenie: Ola Gordon



Były pilot CIA i lotnictwa cywilnego zeznał pod przysięgą, że żaden samolot nie uderzył w Bliźniacze Wieże, bo byłoby to fizycznie niemożliwe.

John Lear
, syn wynalazcy Learjet inventor, Bill Lear, przedstawił swoją ekspercką opinię, że fizycznie niemożliwe byłoby żeby Boeingi 767, loty AA11 i UAL175 mogły uderzyć w Bliźniacze Wieże 11 IX, zwłaszcza jeśli prowadzili je niedoświadczeni piloci:

Żaden z Boeingów 767 nie uderzył w Bliźniacze Wieże, jak oszukańczo mówili rząd, media, NIST i jej kontraktorzy’ – stwierdził w swoim zeznaniu.

Takie wypadki nie zdarzają się, bo one są niemożliwe fizycznie, z następujących powodów: w przypadku uderzenia UAL175 w południową wieżę, prawdziwy Boeing 767 rozpocząłby ‚teleskopowanie’ kiedy jego nos uderza w 14-calowe [35,56 cm] kolumny, które mają 39 cali [99,06 cm] pośrodku.

Ogon poziomy i pionowy natychmiast odleciałby od samolotu, uderzył w stalowe kolumny i spadł na ziemię.

Uderzając w stalowe kolumny silniki zachowałyby swój ogólny kształt, i albo spadłyby na ziemię, albo zostałyby znalezione w ruinach zawalonego budynku.

Żaden z Boeingów 767 nie może osiągnąć prędkości 540 mil/godz [810 km/godz] na wysokości 1.000 stóp [330 m] nad poziomem morza ‚parasite drag podwaja się z prędkością’ i ‘parasite power’ potraja się z prędkością.

*Wentylator silnika nie jest zaprojektowany do przyjmowania dużej ilości gęstego powietrza na tej wysokości i prędkości.
*Kawałek rzekomego kadłuba zewnętrznego zawierającego wycięcia 3 lub 4 okien nie należy do samolotu
[ang. jest niezgodny z samolotem], który uderzył w 14-calowe kolumny przy prędkości ponad 500 mil/godz. Zostałby pognieciony.
*Żadna istotna część Boeinga 767 albo silnika nie mogłaby przebić 14-calowych kolumn i 37 stóp [10,1 m] poza ogromnym rdzeniem wieży, nie spadając na ziemię.


W gruzie po zawaleniu musiałyby być ogromne części Boeinga 767, łącznie z rdzeniami 3 silników ważących około 9.000 funtów [408 kg] każdy, czego nie dałoby się ukryć. Ale nie ma żadnych dowodów obecności któregoś z tych ogromnych elementów 767 na miejscu WTC.

Zeznanie datowane 28 stycznia 2014 jest częścią pozwu złożonego przez Morgana Reynoldsa w Sądzie Rejonowym w Nowym Jorku.

W marcu 2007 Reynolds, były główny ekonomista za rządu George’s W Busha złożył Prośbę o korektę [Request For Correction] w Krajowym Instytucie Nauki i Technologii, w którym napisał, że prawdziwe odrzutowce komercyjne (Boeingi) nie uderzyły wież WTC.

Mimo że ruch 9/11 Truth początkowo odrzucił teorię ‚żadne samoloty’ jako zbyt dziwaczne, to po analizach naukowych i racjonalnych, stała się powszechnie przyjętym wyjaśnieniem zebranych dowodów.



W przeciwieństwie do każdej innej formy zeznań, zeznanie złożone pod przysięgą staje się prawdą według prawa, jeśli nie zostanie obalone. Teraz od krytyków tej teorii zależy by przedstawili swoje dowody i analizę w celu obalenia punkt po punkcie tego zeznania. Jeśli tego nie zrobią – albo nie są w stanie – to amerykański rząd będzie zobowiązany potwierdzić, że materiały Komisji 11 IX są błędne.

65-letni emerytowany kapitan lotnictwa i były pilot CIA, który przelatał ponad 19.000 godzin, zwrócił także uwagę na brak doświadczenia pilotów, którzy rzekomo prowadzili te samoloty:

‚Rzekome ‚kontrolowane’ zniżanie się w Nowym Jorku na stosunkowo prostym kursie przez pilota-nowicjusza jest skrajnie niemożliwe z powodu trudności kontrolowania pozycji, tempa schodzenia i prędkości schodzenia w ramach parametrów „kontrolowanego” lotu.

‚Tylko wysoko wykwalifikowany pilot potrafi interpretować sygnały „EFIS” (Electronic Flight Instrument Display = elektroniczny wyświetlacz instrumentów lotu), których żaden z pilotów-porywaczy nie znał, ani nie był szkolony, i używać kontrolek, łącznie z lotkami, sterem, podnośnikami, spojlerami i przepustnicami, żeby realizować, kontrolować i utrzymać schodzenie.

Zgodnie z jego zeznaniem, Lear latał na ponad 100 różnych typach samolotów w czasie 40 lat latania i posiada więcej certyfikatów FAA niż którykolwiek certyfikowany przez FAA pilot. Latał dla CIA na tajne misje do Azji płd-wsch., wschodniej Europy, na Bliski Wschód i do Afryki w latach 1967-1983, następnie spędził 17 lat pracując dla kilku linii pasażerskich i cargo jako kapitan, egzaminator i instruktor.

Jest członkiem Pilotfor911truth.org, która konsekwentnie pokazywała niemożliwość uderzenia samolotów w WTC w sposób opisany przez Komisję 9/11.

CTTTRLKOQ -->http://neonnettle.com/news/211-ex-cia-p ... M.facebook

CTTTRLKOQ -->http://the-tap.blogspot.co.uk/2010/11/p ... -were.html

Przyjrzyj się tej ‚grafice’. Czy widziałeś kiedykolwiek, albo później, samolot z bryłą wystającą z jednej strony kadłuba? To pierwsza z podpowiedzi. Jest ich dużo więcej. Kliknij link powyżej ‚planes hitting twin towers…’.


(Grafika zmieniona przez ‚ls’ – dedykowana dla ‚widzących inaczej’ z portalu marnej jakości zwanego ‚wykop’.)


Grafika dodana przez ‚ls’ – dedykowana dla tych ‚ubezpieczonych w NFZ’ – czyt. błaznów-komentatorów z portalu marnej jakości ‚wykop’)


Źródło: CTTTRLKOQ -->http://the-tap.blogspot.co.uk/2014/03/e ... -that.html
Za: wolna-polska.pl
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
9-11 Here's something the government didn't want you to see (2160p)
https://vimeo.com/119935515

Nagranie pokazujące wybuch w pentagonie z dnia 11 września, brakuje tylko samolotu :)


NIST FOIA 09-42 R27 -- 42A0276 - G26D153, Video #1 (WTC1 Burning & Jumpers WTC Plaza After 9 59am) (720p)
https://vimeo.com/119892422

NIST FOIA 09-42 R25 -- 42A0119 - G25D30, Videos 1 & 2 (WTC1 on Fire & Jumpers WTC2 Impact Sound) (720p)
https://vimeo.com/119892420

CNN - The Woman Who Wasn't There
https://vimeo.com/118538482
« Last Edit: (Tue) 02.06.2015, 16:13:10 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Anomalia

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 244
  • Reputacja: +5/-0
  • 12345678901234


(dla osób, które nie ogarniają zdjęcia powyżej - na zdjęciu widać dwa ujęcia WTC z mniej więcej tej samej perspektywy podczas jednakowego wybuchu. Dlaczego wieża po lewej ma jedną ze stron całą w cieniu, a na drugim ujęciu jest cała oświetlona przez słońce?)

Analiza filmików będąca dowodem na manipulacje obrazem nadawanym dawniej na żywo.

Powyższe zdjęcia to zaledwie fragment błędów, jakich dopuścili się graficy podczas transmisji, podczas której mieli zaledwie ~20 sekund na przygotowanie materiału oraz sprawdzenie jego poprawności TYLKO JEDEN RAZ, co pozwoliło na wyłapanie tych błędów i w szoku będąc - muszę przyznać, że z początku wierzyłem w to, że samoloty uderzyły w WTC, jednak po tych analizach, po tym jak obecnie można manipulować obrazem czego dowodem jest chociażby obama wychodzący z kopa przez drzwi... tak... daliśmy się oszukać... wszyscy... bo nie było żadnych samolotów. 100% naocznych świadków to osoby lub rodziny osób pracujących w stacjach telewizyjnych.

Jednego człowieka na ulicy reporter telewizji złapał, który na pytanie czy widział jak samolot uderza w WTC odpowiedział: "nie było żadnych samolotów, to była bomba, jaki samolot? Kto panu to powiedział??"

Najpierw materiał analizujący nagranie z OBAMĄ dla niedowiarków - jak można obecnie manipulować obrazem
Obama Kicks Door Open [Original Video, Comparison] (1:09)
https://www.youtube.com/watch?v=S0Tfu27Bz2w

a teraz materiał analizujący wideo z WTC

The Illuminati & Dajjal Part 8 (Video Trickery) (15:00)
https://www.youtube.com/watch?v=Zg62as8l8To
« Last Edit: (Fri) 05.06.2015, 18:04:28 by Anomalia »
"Wszystko co jest potrzebne do życia powstało na ziemi jeszcze przed człowiekiem, bo gdyby ingerencja człowieka w naturę była potrzebna do przetrwania życia - to tak na prawdę te życie nigdy by nie powstało."~Anomalia

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Fragment z książki Aluminium. O tym nie mówi się głośno... - Bert Ehgartner

Tajemnica II września

Jeszcze nigdy żadne badania nie wciągnęły mnie tak bardzo i nie eksplodowały z taką siłą jak te, gdy zacząłem się interesować alu¬minium. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, w jak niezwykłych zastosowaniach i w jak odległych obszarach ten powszechny surowiec odgrywa określoną rolę.
Krótko przedtem odbyłem jedno z tych pamiętnych spotkań, typowych dla mojej odkrywczej podróży do świata aluminium: tym razem był to osławiony atak Al-Kaidy II września 2001 roku, którego skutkiem było zawalenie się bliźniaczych wież w Nowym Jorku. Jaki to ma związek z aluminium?
Spędziłem cały dzień z Christianem Simensenem, fizykiem i specjalistą metalurgiem z Oslo, który jako pracownik SINTEF, największej niezależnej instytucji badawczej w Skandynawii, przez większość swego zawodowego życia zajmował się chemicznymi i fizykalnymi właściwościami aluminium.
Christian Simensen ma 70 lat i, jak twierdzi, jest to wiek, w któ¬rym większość ludzi odchodzi w stan spoczynku i rozkoszuje się emeryturą. W jego wypadku o emeryturze nie ma mowy. Pilnie pracuje nad publikacjami naukowymi, uczestniczy w konferencjach i kongresach, gdzie szczegółowo prezentuje wyniki swych badań, wprawiając słuchaczy w osłupienie.
Bodźca dostarczył mu kilka lat wcześniej jego syn Erding. Obaj roz¬mawiali o zamachu z 11 września. Erding powiedział, że widział film dostarczający przekonujących dowodów, że bliźniacze wieże runꬳy nie pod wpływem uderzenia samolotów, lecz zostały wysadzone przez CIA lub jakąś inną potężną instytucję, a celem tej akcji było usprawiedliwienie przyszłych wojennych działań USA.
Argumentem na rzecz tej tezy miała być zgodna wypowiedź wie¬lu uczestników wydarzeń, według których tuż przed zawaleniem się budynków mieli oni słyszeć gwałtowne eksplozje. Ktos' musiał więc składować w budynku dynamit albo trotyl i go użyć. Poza tym na nagraniach wideo podobno wyraźnie widać, że eksplozje miały miejsce poniżej tych miejsc, gdzie oba samoloty typu Boeing 767 wbiły się w budynki. Zdaniem Erdinga jest to jednoznaczny dowód, że zostały tam zdetonowane ładunki wybuchowe.
Ojciec i syn wspólnie obejrzeli nagrania. Rzeczywis'cie, obserwacje okazały się słuszne. Oglądając filmy klatka po klatce można zoba¬czyć, że tuż przed zawaleniem się doszło w obu wieżach do gwał¬townej eksplozji. Miała ona miejsce nie w wyrwie w fasadzie, skąd wydobywał się gęsty dym, lecz piętro lub dwa piętra niżej.
Christianowi Simensenowi, specjaliście od metalurgii, na myśl, że Stany Zjednoczone miały w tym swój udział, włosy zjeżyły się na głowie. Musiał jednak uznać, że mamy do czynienia z obserwacja¬mi, których nie można tak po prostu skwitować jako bzdury. Przy¬rzekł zatem swemu synowi, że dokładnie zbada sprawę i do końca w sposób naukowy wyjaśni wszystkie swoje obserwacje.
Za pośrednictwem nowojorskiego kolegi Simensen zamówił ofi¬cjalny, 250-stronicowy raport dotyczący przebiegu tragicznych zda¬rzeń3, sporządzony przy współpracy łącznie 312 wymienionych z na¬zwiska ekspertów z rozmaitych dziedzin.
Wraz z postępem badań nad technicznymi szczegółami zawalenia się obu głównych budynków World Trade Center Simensen popadał w coraz większą zadumę. Eksperci opisywali bowiem tę trage¬dię jako pożar drapaczy chmur wywołany przez paliwo pochodzące z silników samolotowych. W raporcie napisano, że pod wpływem ogromnych ilości kerozyny w obu samolotach pojawił się ogień, który nieustannie i szybko rozprzestrzeniał się w otoczeniu wypeł¬nionym tworzywami sztucznymi i pozostałym wyposażeniem. Już wkrótce ogień osiągnął temperaturę 1000 stopni Celsjusza. Pot꿬ny żar spowodował rozmiękczenie stalowej konstrukcji drapaczy chmur, która w końcu nie była już w stanie utrzymać ciężaru spo¬czywających na niej pięter i w efekcie się zawaliła.
Czytając raport, Christian Simensen z rosnącym zdumieniem za¬uważył podstawowy błąd popełniony przez amerykańską komisję ekspercką: „Zupełnie zapomnieli o samolotach!".
Zdaniem Simensena, prócz pochodzącej ze zbiorników paliwa stosunkowo trudnopalnej kerozyny, maszyny dołożyły do tej kata¬strofy jeszcze jedną, znacznie bardziej wybuchową substancję: alu¬minium zawarte w nadwoziach!
Simensen objaśnia, że boeing 767 waży bez ładunku 87 ton. „Nie¬co więcej niż jedna trzecia, czyli 33 tony, to ciężar aluminiowych elementów w nadwoziu samolotu". Ta ilość czystego aluminium powinna zostać według Simensena uwzględniona w przebiegu wy¬darzeń, w przeciwnym razie zabraknie najważniejszego elementu, który pozwala zrozumieć, dlaczego budynki runęły. Simensen kry¬tycznie zauważa, że reszta faktów to dość prosty ciąg reakcji che¬micznych, które powinny być znane ekspertom amerykańskiej ko¬misji.
W wyniku zderzenia samolotu ze stalową konstrukcją wieżowca ułamały się skrzydła, samolot rozpadł się na części, a zbiorniki pa¬liwa się rozerwały. Korpus samolotu, którego zewnętrzna powłoka składa się niemal wyłącznie z aluminium, był stopniowo wyhamo¬wywany przez ściany i stalowe dźwigary budynku, aż w końcu został sprasowany do postaci bryły. Całe otoczenie nasiąknięte było tysiącami litrów kerozyny, która uległa zapłonowi. Paliwo lotnicze przypominające olej napędowy nie ma jednak aż takiego potencjału wybuchowego, by spowodowało wydarzenia, do jakich doszło kilka godzin później. Aluminium zaś ten potencjał ma. Ten lekki metal topi się w temperaturze około 660 stopni Celsjusza. Simensen obliczył, że mniej więcej godzinę po uderzeniu temperatura w centrum wydarzeń sięgnęła 750 stopni. „W konsekwencji aluminium stopiło się i spłynęło niczym woda".
Zdaniem Simensena prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy płynne aluminium faktycznie zetknie się z wodą. Jak mi powiedział Simensen, w przemyśle aluminiowym obowiązuje naczelna zasada, którą stale wbija się do głowy wszystkim pracownikom podczas szkoleń. Ta naczelna zasada brzmi: „Musi być sucho!".
Nigdy i pod żadnym pozorem płynne aluminium nie może wejść w kontakt z wodą. Jak wynika z badań amerykańskiego Aluminium Association, od 1980 roku udokumentowano ponad 250 wypadków złamania tej zsady. Jak twierdzi Simensen, już znacznie mniejsza ilość aluminium wystarczyła wtedy, by wywołać katastrofę.
Szczególnie dobrze udokumentowane jest doświadczenie prze-prowadzone w 1980 roku w amerykańskich zakładach aluminio¬wego potentata Alcoa. Za pomocą zdalnego sterowania wylano 30 kilogramów stopionego aluminium na 20 litrów wody. Doszło wtedy do potężnej eksplozji, która całkowicie zaskoczyła pracow¬ników przedsiębiorstwa. Moc tej reakcji chemicznej doprowadziła do zmiecenia połowy laboratorium z powierzchni ziemi. Pozostał krater o średnicy 30 metrów.
W tym wypadku została na szczęście zachowana bezpieczna od¬ległość i żaden pracownik nie ucierpiał. Tragiczne natomiast były skutki zdarzenia z 2008 roku, kiedy jeden z pracowników chińskich zakładów aluminiowych wylał przez pomyłkę stopione aluminium na mokre podłoże. Wystarczyła mokra ziemia, by wywołać fatalną w skutkach eksplozję, która spowodowała rany u 64 osób i zabiła 16. Chińskie zakłady zostały całkowicie zniszczone4.
Simensen pokazał mi jedno z mniej znanych nagrań zawalenia się Twin Towers. Kamera jest nieruchomo nakierowana na płonący wieżowiec. Nagle można dostrzec, jak z okien wypływa jasna, biaława ciecz - i zaraz potem następuje końcowa eksplozja, po której budynek obraca się w pył.
„Ciecz, którą pan tu widzi - wyjaśnił mi Simensen - to stopione aluminium. Po osiągnięciu określonej temperatury aluminium zaczęło spływać przez okna, zniszczony strop i schody na piętra po¬łożone poniżej. Tam napotkało duże ilości wody, która zgromadziła się z instalacji zraszającej, z popękanych rur wodociągowych itp. To fatalne spotkanie było prawdziwą przyczyną tak spektakularnego zawalenia się Twin Towers.
Nie było nią przegrzanie się stalowej konstrukcji, gdyż temperatura topnienia stali, zależnie od składu, wynosi minimum 1500 stopni Celsjusza.
I nie był to też dynamit ani trotyl, podłożony przez członków rzekomego spisku CIA czy jakiejś innej instytucji. „To wcale nie było potrzebne - stwierdził Simensen - ponieważ ilość aluminium, jaka się tam znajdowała, odpowiada mniej więcej 800 tonom dynamitu albo 700 tonom trotylu. To zupełnie wystarczyło, by zdmuchnąć całe piętro".
Jak twierdzi Simensen, bez aluminium pochodzącego z wraków samolotów, wieże też by się zawaliły, ale nie po godzinie, lecz po siedmiu-ośmiu godzinach. Świadczą o tym inne, znane z historii katastrofy wieżowców, a także zawalenie się sąsiedniego budynku WTC-7. 42-piętrowy wieżowiec dzień wcześniej został trafiony płonącymi elementami walących się drapaczy chmur i następnego popołudnia runął sam z siebie.
Christian Simensen w ciągu dwóch ostatnich lat zbadał każdy szczegół tej katastrofy i w sposób naukowy, opierając się na znajomości własności aluminium, wyjaśnił wszystkie ważne obserwacje5. Eksperci z branży aluminiowej znający potencjał zagrożenia związany z tym surowcem entuzjastycznie powitali „pierwszą teorię na temat zawalenia się Twin Towers, która faktycznie ma sens".
Także Erding Simensen od dawna jest przekonany, że - prócz zamachu ze strony Al-Kaidy - niepotrzebne są żadne inne ciemne moce, by zrozumieć skutki katastrofy i zawalenie się Twin Towers.
Jedynie amerykańska komisja tkwi w swoim uporze i zapytana informuje tylko, że nie ma nic do dodania do opublikowanych rezultatów.
Dlaczego amerykańska komisja sporządziła tak amatorską publikację, która nie wyjaśniała oczywistych przyczyn eksplozji i tak napraw¬dę stworzyła podatny grunt dla autorów spiskowych teorii dziejów, pozostaje zagadką i niewiarygodną kompromitacją. Faktycznie, w ra¬porcie sporządzonym przez amerykańskich ekspertów słowo „aluminium" pojawia się trzy razy - za każdym razem w kontekście bez znaczenia. Tym starannie wykształconym przecież naukowcom całkowicie umknął fakt, że to właśnie chemiczne właściwości aluminium stanowią klucz do zrozumienia przebiegu tamtych wydarzeń.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje