Author Topic: Leon Petrażycki-O pobudkach postępowania i istocie moralnośc  (Read 1253 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Leon Petrażycki - O pobudkach postępowania i istocie moralności i prawa.

Link do skanu w wersji *.rtf https://mega.co.nz/#!YkIF2brQ!e-wbTD5ro ... H0QapJOREs
Link do skanu w wersji *.pdf https://mega.co.nz/#!oxQDwbBL!J1zzdx9Ds ... k360ko4lQU

Fragment książki poniżej:

Książka niniejsza jest przekładem pracy prof. Petrażyckiego pod tytułem: „Uber die Motive des Handelns und liber das Wesen der Moral und des Rechts" (Berlin, 1907, H. W. Muller). Pięknego przekładu tej pracy na język polski dokonał w roku 1913 ś. p. Bohdan Kutyloivski. Rękopis, przesłany w roku 1914 do drukami w Krakowie, zagina}, niestety, w czasie zawieruchy wojennej. Następnie, z inicjatywy i pod kierownictwem Prof. Dra K. Twardowskiego dokonał prze¬kładu student Uniwersytetu Lwowskiego Henryk Streger, który zginął, zaciągnąwszy się do Leg jonów, w jesieni 1914 r. w walkach z armią rosyjską. Ostateczne usta¬lenie tekstu przekładu, z wykorzystaniem pracy we Lwowie dokonanej, zostało uskutecznione z upoważnienia autora przez niżej podpisanego.

JERZY FINKELKRAUT


O pobudkach postępowania zwierząt i ludzi.

Główną podstawą pojęciową nowszej psychologii (od końca wieku XVIII) jest rozróżnianie trzech zasadniczych form przeżyć wewnętrznych: poznania (czuć, wyobrażeń), uczucia (przeżyć przyjemności i przykrości) oraz woli 1).
Temu odpowiada prosty schemat życia psychicznego, który zarazem określa zasadniczą funkcję, jaką wszystkie te trzy elementy pełnią w ekonomji życia: „dostrzegając zmiany w stanie swych zmysłów, odczuwając wskutek tego albo przyjemność albo przykrość, wywołując przeto za pomocą ruchów zmiany w swym stanie, podmiot odbiera czucia zmysłowe, ma uczucia i czyni wysiłki woli" (Jodl).
Zgodnie z tym problemat pobudek woli jest rozwiązywany w tym duchu, że „wolą kierują cierpienie i radość (przykrość i przyjemność)". W ogól¬ności klasyfikacji powyższej odpowiadają teorie hedonistyczne motywacji postępowania.
Ponieważ według tej teorii postępowanie osobnika kieruje się nie według cudzych, lecz według własnych przyjemności i przykrości, postępowanie nasze i natura nasza mają w świetle tego poglądu charakter zasadniczo egoistyczny, co też niektórzy badacze konsekwentnie uznają i wyraźnie podkreślają (por. np., Sigwart, Vorfragen der Ethik, str. 6, Ziegler, Das Gefühl, 3 wyd. str. 171), pod¬czas gdy inni zachowują wyraz „altruistyczny" na oznaczenie tych wypadków, w których czynimy innym dobro dlatego, że posiada ono dla nas wartość dodatnią (t. j. przyjemnościową), lub też dlatego, że zachowanie przeciwne byłoby dla nas nieprzyjemne (nie jest to zresztą różnica rzeczowa lecz tylko słowna).
Otóż sądzę, że mam podstawy do twierdzenia, iż wszystkie przytoczone teorie polegają na nieporozumieniu.

Błąd podstawowy, proton pseudos, tkwi w tradycyjnym podziale elementów psychicznych. Podział ten opiera się częściowo na błędnym tłumaczeniu pewnych znanych procesów psychicznych, poczęści na nieznajomości niezliczonych innych zjawisk psychicznych, i zawiera bardzo istotne i doniosłe uchybienie przeciwko podstawowemu prawidłu podziału, według którego podział winien być adekwatny (ne sit latior aut angustior divisio); po¬ział, o którym mowa, jest divisio angustior, nie obejmuje bowiem wszystkich procesów psychicznych, lecz tylko ich część.
Teoria hedonizmu i egoizmu jest naturalnym wynikiem owego błędu i sama przez się upada po odpowiednim skorygowaniu zasadniczego podziału psychologicznego.
Można bowiem udowodnić, że istnieją zjawiska psychiczne, które nie dadzą się pomieścić w żadnej z trzech rubryk tradycyjnych i wymagają osobnego miejsca w podstawowym podziale psychologicznym.
Podczas gdy czucie i uczucie (w znaczeniu technicznie-psychologicznem) są stanami doznawczemi, pasywnemi, przedstawiają się doświadczeniu wewnętrznemu, jako doznawanie, „pati", to wola, akty woli, z natury swej są czemś aktywnem. Obok nich istnieją takie jednościowe przeżycia psy¬chiczne, które polegają z jednej strony na doznawaniu pasywnym, na pewnym „pati", z drugiej zaś strony na dążeniu aktywnem, na „agere", „movere", i mogą być scharakteryzowane jako podrażnienia popędowe, impulsywne.
Tak właśnie (jako dwustronną, doznawczo- popędową) trzeba scharakteryzować, np„ istotę dobrze znanych każdemu rzeczy, o których mówi poeta, że poruszają świat — głodu i miłości („erhält sie (Natur) das Getriebe durch Hunger und durch Liebe").
Do istoty zjawiska psychicznego, które na-zywamy „głodem" , należy z jednej strony pewne swoiste doznawanie, pewne „pati", z drugiej zaś strony i jednocześnie pewne dążenie, pewien appe- titus („apetyt", pożądanie). Trzeba przytem zauwa-żyć i podkreślić, że swoistego „pati" głodu nie na-leży mieszać z uczuciami przykrości. Zachodzące przy głodzie (w pewnych warunkach) uczucia przy-krości są zjawiskami towarzyszącemi, które do psychologicznego pojęcia głodu wcale nie należą, lecz mają własne przyczyny natury patologicznej. Normalnemu, umiarkowanemu i zdrowemu głodowi towarzyszy częściej uczucie przyjemności, aniżeli przykrości (por. formułę grzeczności: „Guten Appe-tit!" „Bon appétit" etc.). Panująca obecnie teorja głodu, według której jest on uczuciem, a miano-wicie uczuciem przykrości, zawiera więc dwa istotne nieporozumienia:
1) oddziela od głodu apetyt, czyli ignoruje stronę aktywną głodu;
2) miesza swoiste „pati", różniące się zasadniczo od uczuć w technicznie - psychologicznem znaczeniu i należące do istoty głodu, ze zjawiskiem dla głodu nieistotnym i tylko mu towarzyszącym. Na analogicznem podwójnym nieporozumieniu opierają się tradycyjne teorie psychologiczne niektórych innych zjawisk psychicznych, między innymi też pragnienia. Do istoty pragnienia również należy nie przykrość, jak głosi utarty pogląd (chociaż podczas pragnienia, lub ściślej, w pewnych jego stadiach, występować mogą uczucia przykrości pochodzenia pato-ogicznego, jako zjawiska towarzyszące, tak samo jak w czasie głodu), lecz znów swoiste „pati" i zarazem „ad-petitus", pożądanie czegoś (por. wy-rażenie „pragnąć czegoś"). Tak samo rzecz się ma z „miłością", płciowem podrażnieniem popędowem.

Kiedyśmy się „dosyć" najedli lub napili, znikają podrażnienia popędowe, pobudzające do jedzenia lub picia; jeżeli mimo to w celu, np., doświad¬czenia psychologicznego, będziemy jedli lub pili dalej, a więc już bez „nakazu" ze strony głodu- apetytu lub pragnienia, poznamy dalsze przykłady
aktów psychicznych zajmującego nas tutaj doznawczo - popędowego rodzaju. Doznamy mianowicie swoistych impulsywnych podrażnień (i przytem ga-tunkowo innych przy dalszym jedzeniu, niż przy dalszym piciu), które można, w przeciwieństwie do apetytywnych, apulsywnych, popędzających po-drażnień głodu i pragnienia, nazwać podrażnieniami repulsywnemi, oapychającemi, powstrzymującemu Analogiczne podrażnienia repulsywne zajmują w wielu innych przypadkach miejsce apulsywnych, kiedy apulsywne są „zaspokojone" (kiedy odpowiednie pobudzenia zastąpi „uspokojenie"), a kiedy mimo to nie przerywamy odnośnej czynności. Jeżeli człowiek palący spróbuje przez dłuższy czas nie palić, zapozna się ze szczególnego rodzaju apetytywnemi podrażnieniami popędowemi; kto zaś spróbuje palić „zawiele" (naturalnie jest to wielkość bardzo względna i subjektywna), będzie przeżywał swoiste repulsywne podrażnienia popędowe... Różnym specyficznym „apetytom" odpowiadają, w razie nadużycia, specyficzne repulsywne podrażnienia, skłaniające do zachowania miary.
Jedzeniu i piciu (i wielu innym czynnościom) odpowiadają zresztą metylko te dwa rodzaje swoistych popędowych podrażnień. Obok repulsywnych podrażnień, protestujących przeciwko nadmiernemu jedzeniu, są jeszcze inne, również repulsywne, podrażnienia popędowe, które i przy „pustym żołądku" sprzeciwiają się jedzeniu, jeżeli idzie o * „nieodpowiednie" przedmioty. Niektóre z tych podrażnień są tak silne i działają tak gwałtownie, że nawet stosunkowo bardzo intensywny głód-apetyt okazuje się wobec nich słabem stosunkowo podrażnieniem popędowem, i że pokonać je byłoby trudno; wystarczy, np., pomyśleć o próbach brania do ust, żucia i połykania owadów (np., much) i robaków. Wola dokonania tego skapitulowałaby zapewne przed odpowiednim podrażnieniem popędowem, już zanimby się zbliżyło do ust mieszaninę robaków i much. Są jednak rzeczy, których zjedzenie lub wypicie byłoby jeszcze o wiele trudniejsze.
Słabe podrażnienia popędowe tego samego rodzaju występują, kiedy się mówi np., o pewnej potrawie, że wygląda, pachnie lub jest podana „nieapetycznie i t. p. Jeżeli porównamy podrażnienia popędowe, wywoływane przez różne, zwykle nieużywane do jedzenia, substancje, albo przez różne niezwykłe właściwości potraw, przekonamy się, że istnieje nietylko niezliczona ilość stopni intensywności, lecz także wiele jakościowo różnych odmian tych podrażnień. Niektóre z nich mają swoisty odcień niedowierzania, nieistniejący w innych wypadkach. Jeżeli np., podaną pieczeń czuć wodą kolońską lub jakimś innym pachnidłem, zamiast lub obok właściwego zapachu pieczeni, albo jeżeli różni się ona od normalnej pieczeni niezwykłym, choćby nawet ładnym połączeniem kolorów (np., kolorów tęczy), to względem takiej potrawy nie będziemy mieli podrażnienia apetatywnego, lecz raczej repulsywne; ale to podrażnienie popędowe będzie zupełnie innego rodzaju, aniżeli np., po¬drażnienie repulsywne, spowodowane widokiem karalucha w zupie, lub brudnego talerza.
Istnieją w ogóle bardzo liczne i rozmaite gatunki, odmiany i t. d. interesujących nas tutaj procesów psychicznych o dwustronnym doznawczo-pąpędowym charakterze. Dzień nasz zaczyna się od wstawania; odpowiada temu swoiste (zwykle nie-dostrzegalnie działające, a czasami, w razie nieposłuszeństwa, bardzo intensywne) podrażnienie po- pędowe, zmuszające nas do wstania. Dzień nasz kończy się udaniem na spoczynek, temu odpowiada znowu swoiste podrażnienie popędowe, zniewalające nas—zrazu z lekka i prawie niepostrzeżenie, następnie coraz silniej, wreszcie nieodparcie — do przybrania odpowiedniej pozycji, zamknięcia oczu i t. d. Różnym funkcjom, odbywającym się pomiędzy tymi dwiema czynnościami, różnym potrzebom fizjologicznym i ich zaspokojeniu, różnym zajęciom, rozmowom z domownika¬mi i wszelkiemu obcowaniu z innymi ludźmi, od-powiadają różne inne podrażnienia popędowe bardzo różnorodnej jakości i intensywności.
Wszystkie zjawiska psychiczne, które, podobnie jak głód, pragnienie i t. d., mają dwustronną, doznawczo-popędową naturę, które są podrażnieniami popędowemi w powyższym sensie, ujmujemy w jednolitą psychologiczną klasę podstawową, nazywamy je „impulsjami" lub „emocjami" (emocje w naszem znaczeniu należy więc dokładnie i zasadniczo odróżniać od uczuć w technicznem znaczeniu psychologicznetn) i odróżniamy odpowiednio do tego nie trzy, lecz cztery zasadnicze formy przeżyć wewnętrznych i cztery klasy elementów psychicznych:
1) emocje czyli impulsy (doznawczo-popędowe przeżycia psychiczne),
2) i 3) czucia i uczucia (przeżycia jednostronnie pasywne),
4) procesy woli (przeżycia jednostronnie aktywne).

Ściślej mówiąc odróżniamy:
1) emocje, jako fundament i formę podstawową (doznawczo - popędowego) życia psychicznego;
2) czucia, uczucia i wolę, jako późniejsze produkty zróżniczkowania pierwotnych emocji (czucia i uczucia, jako zróżniczkowane odgałęzienia doznawczej strony emocyj, wolę — ich strony aktywnej, popędowej) i jako dodatkowe środki pomocnicze emocjonalnego przystosowania, które poczęści regulują powstawanie należytych emocyj, w szczególności działają jako sygnały do należytych aktualnych podrażnień popędowych, po części zaś są środkami należytego, przystosowanego do okoliczności, wykonania tego, do czego pobudzają odpowiednie emocje.

Jeżeli dotychczasowe, na niepełnej klasyfikacji elementów psychicznych oparte, próby określenia jednościowego zasadniczego pra-elementu życia psychicznego, jak już nadmieniliśmy, spełzły na niczem — jest to zupełnie naturalne i było do przewidzenia z góry, gdyż wszystkie te usiłowania musiały się posługiwać najzupełniej nieodpowiednimi środkami. Życie psychiczne jest dwustronne, passywno - aktywne, doznawczo - popędowe (podobnie jak struktura układu nerwowego jest dwustronna, dośrodkowo - odśrodkowa) i, oczywiście, nie można go wyprowadzić ani z jednostronnie passywnego, ani z jednostronnie aktywnego „elementu podstawowego".
W tym tkwi też m. in., dostateczna podstawa, ażeby i dotychczasowe usiłowania filozofii idealistycznej (spirytualistycznej), zarówno systemy intelektualistyczne, jak uczuciowościowe i woluntarystyczne, określić jako usiłowania, po-sługujące się nieodpowiedniemi środkami. Przed-wstępnym i koniecznym warunkiem wszelkiego sprowadzenia wszystkiego, co się w świecie dzieje, do jednej duchowej zasady, do jednej duchowej podstawowej i pierwotnej formy, jest uprzednie sprowadzenie wszelkich zjawisk świata wewnętrznego do takiej zasady, do takiej właśnie podstawowej i pierwotnej formy. Środki nieodpowiednie do rozwiązania tego właśnie prejudycjalnego i częściowego zadania eo ipso i przy tym a potiori nie nadają się do rozwiązania pierwszego.
Można w ogólności twierdzić, że wszelka (teoretyczna) filozofia, przez którą rozumiemy jednolitą teorię tego, co istnieje, tego co się dzieje, a więc teorię najwyższego „genus", obejmującego wszystkie specjalne gatunki tego, co się dzieje — z istoty swej zakłada rozwiązanie problematu jednolitej, podstawowej i pierwotnej formy proce¬sów psychicznych; a jeżeli przyjmiemy hipotetycznie, że filozofia we wskazanym znaczeniu (a więc w znaczeniu ogólnej teorii realnego) jest w ogóle możliwa i że  będzie kiedyś osiągnięta, to łatwo przewidzieć, że stanie się to nie na gruncie dotychczas panujących w psychologii podstawowych kategoryj, w szczególności nie pod znakiem psychologicznego intelektualizmu lub woluntaryzmu, lecz tylko na gruncie psychologicznego emocjonalizmu, impulsjonizmu, lub jak tam się inaczej nazwie teorię psychologiczną, upatrującą podstawową i pierwotną formę procesów psychicznych w pasywnoaktywnej naturze takich zjawisk, jak głód, pragnienie i t. p.
Jak już wspomnieliśmy, według przyjętych i panujących poglądów, pobudki czynów ludzkich dają się sprowadzić zawsze do przyjemności lub przykrości (albo do wyobrażeń przyszłych możliwych przyjemności i przykrości): na dążeniu do przyjemności, do szczęścia, na unikaniu cierpienia — ma polegać powszechne prawo ludzkiego postępowania (teoria hedonistyczna).
Według naszego przekonania czynami naszemi nigdy nie kierują przytoczone (hedonistyczne) czynniki; pobudkami ich są w rzeczywistości impulsy, emocje we wskazanym wyżej znaczeniu.
Co się tyczy wyobrażeń przyjemności, jako ewentualnego skutku naszego postępowania, to jeżeli nawet wyobrażenia takie w konkretnym wypadku rzeczywiście istnieją, nie odgrywają one w procesie motywacji żadnej w ogóle roli, o ile (jak się to często zdarza) nie wywołują w nas wcale emocjonalnego podrażnienia, jeżeli pozostajemy względem nich obojętni, apatyczni w znaczeniu emocjonalnem.
Mogą one działać na nas nawet odpychająco, t. j. * mogą wywoływać podrażnienia popędowe typu repulsywnego (odrazę, wstręt i t. d.), i wskutek tego oddziałać na nasze postępowanie w sposób wprost przeciwny temu, jaki według teorii hedonistycznej jest prawem powszechnem (mogą pośrednio spowodować antyhedonistyczne postępowanie). I tylko w tych przypadkach, w których powstają przyciągające, apulsywne emocje, skierowane aktywnie na odpowiednią przyjemność, istnieje „dążenie do przyjemności". Ale i w tym przypadku sprężynami postępowania są nie wyobrażenia celów hedonistycznych, lecz właśnie emocje przyciągające, apulsywne.
To samo można powiedzieć mutatis mutandis o wyobrażeniach przyszłych cierpień. Jeżeli' takie wyobrażenia w ogóle nie wywołują emocyj, rola ich w procesie motywacji równa się zeru; przez nie są uwarunkowane (pośrednio) czyny anty hedonistyczne, t. j. takie, których bezpośrednim skutkiem jest cierpienie, jeżeli wywołują one przyciągające (apulsywne) emocje i t. d.
To samo stosuje się też do teraźniejszych „radości i cierpień". Teraźniejsza przyjemność lub przykrość zupełnie nie odgrywa roli w motywacji naszego postępowania, jeżeli nie wywołuje ani apulsywnych, ani repulsywnych emocyj i t. d.
O ile zaś wyobrażenia przyszłej przyjemności mają jednak niekiedy znaczenie pośrednie w procesie motywacji, wywołując przyciągające lub repulsywne emocje i stając się celem naszego po-stępowania, to nie posiadają one bynajmniej monopolu na odgrywanie roli takich wyobrażeń celowych. Dzięki decydującemu znaczeniu emocyj w procesie motywacji mogą wszelkie możliwe wyobrażenia następstw naszego postępowania od-grywać w motywacji taką samą rolę i tak samo stawać się wyobrażeniami celowymi, jak wyobrażenia treści hedonistycznej. Tu zaliczamy przede wszystkim różne wyobrażenia następstw czysto obiektywnych, np., różnych zdobyczy technicznych, naukowych i t. d. (bez domieszki wyobrażeń przyjemności lub pożytku dla nas lub dla innych osób). Te rodzaje wyobrażeń mogą również wywoływać emocje apulsywne lub repulsywne i zupełnie tak samo wpływać na nasze postępowa¬nie, jak wyobrażenia hedonistyczne i utylitarne.
Ale i co do wszystkich wyobrażeń skutków naszych czynów w ogólności zaznaczyć należy, że nie mają one monopolu na wywoływanie emocyj przyciągających i odpychających i na kierowanie w ten sposób naszym postępowaniem. Jest wiele innych wyobrażeń, które działają zupełnie tak samo, i oprócz motywacji teleologicznej (motywacji z wyobrażeniami celów treści hedonistycznej, antyhedonistycznej, utylitarnej, antyutylitarnej lub innej) są jeszcze inne rodzaje motywacyj, składające się z wyobrażeń i emocyj.
Nas zajmuje tutaj głównie jeden z gatunków tych kombinacyj, ten, który polega na bezpośrednim połączeniu wyobrażeń pewnych czynów ze skierowanymi na nie emocjami.
Wyobrażenia pewnych czynów, np., „zdrady", „kłamstwa", „oszustwa", „morderstwa", „potwarzy", są skojarzone w naszej psychice z emocjami repulsywnemi. Gdyby uczyniono nam propozycję wzięcia udziału w oszustwie (np. za wy-nagrodzeniem, zapłatą), przeżylibyśmy wówczas stan duchowy podobny do tego, jaki przeżywamy wobec propozycji spożycia kawałka zgniłego mięsa, wzięcia do ręki pająka lub węża i t. d.; w normalnych wypadkach mielibyśmy emocje repulsywne, podrażnienia popędowe odpychające.
Wyobrażenia innych czynów i rodzajów po-stępowania, np. „miłosierdzia", „wierności", „rzetelności", są skojarzone w naszej psychice z emocjami przeciągającymi, apulsywnemi, podobnymi do tych, jakie wywołuje w nas widok czystego i dobrego napoju, smacznej potrawy, kiedy jesteśmy spragnieni lub głodni.
Motywację, polegającą na takim bezpośrednim połączeniu wyobrażeń różnych czynów lub rodzajów postępowania z apulsywnemi lub repulsywnemi emocjami, możemy nazwać zasadniczą, w przeciwieństwie do motywacji celowościowej, teleologicznej (hedonistycznej, utylitarnej i innej). Sądy i przekonania, oparte na takich skojarzeniach wyobrażeń różnych czynów z emocjami repulsywnemi lub apulsywnemi nazywamy zasadniczymi praktycznymi sądami i przekonaniami; treści ich będziemy nazywali dla odróżnienia od prawideł celowościowych, oportunistycznych, utylitarnych, hedonistycznych, „epikurejskich" i innych, zasadniczymi prawidłami postępowania, albo krócej — normami.



VIII. Świadomość własnego prawa i aktywna motywacja etyczna.

Moc atrybutywna obowiązująco przydzielającej świadomości obowiązku wywiera wpływ motywacyjny na nasze postępowanie i wtedy, kiedy odpowiednią świadomość przeżywamy, jako świadomość czyjegoś wobec nas obowiązku, jako swoje prawo w stosunku do innych (kiedy obowiązek rzutujemy na innych, a jego stronę aktywną na siebie).
Działanie motoryczne emocji obowiązująco - przydzielającej ma w tych wypadkach charakter zachęcającego i autorytatywnie sankcjonującego impulsu do takiego postępowania, jakie odpowiada treści naszego prawa; odpowiednie postępowanie przedstawia się nam jako usankcjonowane przez wyższy autorytet normy atrybutywnej. Im zaś intensywniejsze jest działanie odpowiedniej emocji, im silniejszy jest charakter mistyczno - autorytatywny odpowiedniego atrybutywu, im „świętszem" i im mniej wątpliwym, bardziej niezaprzeczalnym wydaje się nam nasze prawo, tym mocniejsza jest ta aktywna motywacja etyczna, tym pewniejsze i energiczniejsze jest nasze postępowanie.
Samoobserwacja i obserwacja postępowania innych potwierdzają na każdym kroku to, cośmy powie¬dzieli; przy dokładniejszej obserwacji można by było dostrzec swoisty wpływ odpowiednich emocyj na postawę, chód, głos, wyraz twarzy i t. d.: postawa jest prosta, głowa podniesiona, głos mocny i t. d.
Jeżeli przedmiot naszego prawa polega na otrzymaniu czegoś, np. pewnej kwoty pieniężnej, od innej osoby, przyjmujemy spokojnie odpowie-dni przedmiot, jako coś co się nam należy, bo to nie jałmużna, nie datek z łaski, albo też idzie¬my do zobowiązanego, autorytatywnie oczekując otrzymania należności, i żądamy zapłaty. Typowe zachowanie się wierzyciela, uprawnionego, jest całkiem inne, niż człowieka, który otrzymuje coś, co mu się nie należy (np. żebraka i t. p.).
[*) Uwagi tekstu odnoszą się do pokojowego urzeczywistniania praw. Jeżeli ten, kogo przypisujący sobie prawo uważa za obowiązanego, nie zachowuje się dobrowolnie odpowiednio do tego, atrybutywna natura psychiki prawnej powoduje, że w psychice uprawnionego i ludzi będących po jego stronie, powstaje tendencja do dostarczenia sobie faktycznie, niezależnie od woli obowiązanego lub nawet wbrew tej woli
i oporowi, tego', co się należy z mocy wyższego autorytetu normy, niezależnie od woli obowiązanego; do różnych skutków i konsekwencyj atrybutywnej natury psychiki prawnej należy między innymi właściwa tej gałęzi etyki ludzkiej, a obca czysto-imperatywnej etyce, tendencja do przymusu. Dalszy wynik atrybutywnej natury prawa w razie naruszenia obowiązku prawnego polega na tym, że postępowanie zobowiązanego uważane jest za zatrzymanie należności, wzgl. za zagrabienie tego, co się mocą wyższego autorytetu normy należy, za napaść i pokrzywdzenie (laesio) i ma tendencję do wywoływania u uprawnionego i u innych (np. jego przyjaciół:, krewnych) emocyj złośliwych, emocyj gniewu, rozgoryczenia, zemsty (represyjna tendencja prawa). Przymusowa i represyjna tendencja prawa wzmacniają omawiane w tekście ciśnienie świadomości prawnej na postępowanie. Z konfliktową naturą prawa (w przeciwieństwie do pokojowej, bez roszczeniowej natury moralności) wiążą się dalej różne charaktery¬styczne właściwości i rozwojowe tendencje prawa, skierowane na osiągnięcie, w miarę możności, zgody stron w prawie co do wzajemnych praw i obowiązków, do zapobieżenia w miarę możności grożącemu rozlewowi krwi lub innym konfliktom. Tutaj należy tendencja prawa do pożytywacji, bogaty rozwój jednościowego szablonu norm, tendencja do ścisłego określania faktów relewantnych, przedmiotów praw-obowiązków i ich zakresu i inne tendencje, dokładniej scharakteryzowane w mojej „Teorii prawa".
]

Jeżeli prawo nasze skierowane jest na to, żeby inni znosili pewne czyny z naszej strony, jeżeli mamy w stosunku do nich prawo czynienia czegoś, — wykonywamy odpowiednie czyny, jako coś sankcjonowanego przez wyższy autorytet nor¬my, czemu inni mają się podporządkować, chociażby uprawniony był człowiekiem skromnej bardzo kondycji, a obowiązany — wielką figurą
 
W ogóle mocna i zdrowa psychika prawna stawia człowieka w odpowiedniej sferze narówni z tymi lub nawet ponad tymi, którzy w innych wypadkach występują wobec danego osobnika, jako wyżej odeń postawieni. „Pan" przestaje być panem nawet dla lokaja, kiedy idzie o prawa tego ostatniego i kiedy ma on zdrową świadomość prawną.
Dlatego też, m. in., zdrowa i emocjonalnie dostatecznie intensywna świadomość własnych praw wywiera na ludzi ten doniosły wpływ wychowawczy, że rozwija samo poszanowanie i poczucie godności ludzkiej i chroni od różnych wad charakteru i postępowania, które bywają skutkami braku należytego poczucia godności własnej i samo poszanowania.

Ogól odnośnych wad i brak takich pożądanych cech charakteru, jakie są związane z poczuciem własnej godności i niezbędnym szacunkiem dla siebie, określa wyrażenie: „niewolnicza dusza", anima servilis i t. p. (por. też wyrażenie: „serwilizm", od seryus—niewolnik). Wyrażenia te są poniekąd dokumentami historycznymi, które wiele wyrażają i objaśniają. Specyficzna właściwość niewolnictwa i różnica między niem a innymi zjawiskami, na pierwszy rzut oka doń podobnemi (np. władza patriarchalna głowy domu nad członkami rodzinypatria potestas, manus mariti, które miały w czasach dawniejszych charakter b. surowy i absolutny), polega na tym, że niewolnicy byli istotami pozbawionymi praw.

Stosownie do tego psychika niewolnicza odznaczała się, np. w Grecji i Rzymie, szczególnymi właściwościami, szczególnym charakterem, różnym od charakteru psychiki obywateli o pełni praw (między nimi i tych, którzy się znajdowali pod władzą absolutną rzymskich patriarchów, patres familias). Słynne „civis romanus sum" (jestem obywatelem rzymskim!) wskazuje na szczególny typ charakteru i sposób postępowania; „dusza niewolnicza" (anima seryilis) oznacza przeciwny typ charakteru. Okoliczność, że wyrażenia z historii niewolnictwa aż po dziś dzień służą do oznaczenia szczególnego połączenia ujemnych stron charakteru, dowodzi, jak szkodliwym dla ukształtowania charakteru jest brak świadomości własnych praw i jak ważne jest istnienie i działanie tej świadomości dla zdrowego jego rozwoju.
Rodzice i wychowawcy powinni by w ogóle zwracać wielką uwagę na to, aby rozwijać w dzie-ciach mocną i żywą psychikę prawną. Powinni starać się o zaszczepienie dzieciom nie tylko moralności, lecz i prawa; ważną przytym jest rzeczą popieranie rozwoju, że tak powiemy, obu stron prawa: poszanowania praw cudzych, ale tak samo i własnych (pupila)
. Dostateczny rozwój świadomości i poszanowania praw cudzych daje mocny grunt dla należytego postępowania względem bliźnich (między innymi też i dla poszanowania innych osób); rozwój świadomości praw własnych udziela wychowankowi niezbędnej godności osobistej i związanych z nią właściwości charakteru (szczerości, odwagi, prawości i t. d.).
Wynikiem wychowania „bez prawa" jest brak mocnej podstawy etycznej i zabezpieczenia przed rozmaitemi pokusami świata (rozdz. VI); co się zaś tyczy specjalnie stosunku do innych osób, jaki do siebie samego, naturalnym wynikiem takiego wychowania jest „dusza niewolnicza" i jednocześnie brak poszanowania cudzej godności, despotyzm i pycha.
Rozwój aktywnej świadomości prawnej jest dla pedagogji rzeczą wielkiej wagi również ze stanowiska dzielności (gospodarczej i t. p.). Udziela ludziom niezbędnej dla życia pewności siebie, energii i przedsiębiorczości. Jeżeli dziecko wychowuje się w atmosferze samowoli, choćby na-wet życzliwej, jeżeli mu się nie wydziela pewnej sfery praw, na których nietykalność z pewnością liczyć może, nie może się ono przyzwyczaić do budowania i wykonywania planów z ufnością. Specjalnie w dziedzinie gospodarczej zbraknie mu dostatecznej ufności, śmiałości i przedsiębiorczości. To, cośmy powiedzieli o wychowaniu dzie-ci, stosuje się także do wychowania narodu i do najważniejszego środka tego wychowania — polityki prawa, polityki ustawodawczej.
Od struktury prawa i kierunku polityki prawa, w szczególności od przeprowadzenia zasady legalności, zasady państwa praworządnego, od do-statecznego rozwoju systemu praw subiektywnych (zamiast samowoli, choćby nawet była ojcowską) zależy rozwój typu „obywatela", jako szczególnego idealnego charakteru, rozwój dzielności ekonomicznej, energii i przedsiębiorczości w masach i t. d.
Bardzo powierzchowny byłby pogląd, że niski poziom lub rozkwit ekonomiczny kraju zależy od tego czy innego kierunku polityki gospodarczej, np. od tego, czy i komu będą okazane względy w polityce celnej lub podatkowej.
Niski poziom lub rozkwit ekonomiczny kraju zależy od charakteru milionów podmiotów działalności ekonomicznej, od typu „gospodarzy", od ich energji, przedsiębiorczości, umiejętności budowania i wykonywania śmiało i z ufnością planów gospodarczych , i t. d. Ale dla wychowania takich właściwości charakteru konieczną jest rzeczą, aby wszystkie dziedziny życia społecznego prze¬poiła zasada praworządności i prawo.
Co się tyczy aktywnej świadomości prawnej i jej oddziaływania na charakter „obywateli", na rozwój poczucia godności własnej i innych cech charakteru, przeciwnych „duszy niewolniczej", — przypominamy raz jeszcze teorie, wymierzone przeciwko prawu i świadomości prawnej i stwier-dzamy raz jeszcze, że takie teorie są błędne i szkodliwe.
Zapewne, psychika moralna, bezroszczeniowa jest wzniosła i idealna, ale dla normalnego i zdro-wego rozwoju charakteru, potrzeba jeszcze dru¬giej psychiki—roszczeniowej, prawnej. I ją należy wielce cenić i szanować w życiu indywidualnem i społecznem.
« Last Edit: (Mon) 28.07.2014, 14:03:30 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje