Author Topic: Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka w ruchu ..  (Read 2301 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
IDEOLOGIA,STRATEGIA, SZTUKA OPERACYJNA I TAKTYKA W RUCHU DEMOKRATYCZNO-NARODOWYM

II wykład I roku akademickiego Narodowej Akademii Informacyjnej (NAI), metody w nim zaprezentowane dotyczą wszelkich działań jednostkowych i społecznych. Cz.1


1.ROLA TAKTYKI, SZTUKI OPERACYJNEJ, STRATEGII I IDEOLOGII W DZIAŁANIACH SPOŁECZNYCH

         1.1. Uwagi wstępne


         Lata, które upłynęły od 1989 roku,wykazały, że żadna partia, ani też żadna koalicja sejmowa, nie była w stanie utrzymać się u władzy dłużej niż przez jedną kadencję, a były nawet przypadki skracania kadencji (1993 i 2007 rok). Dzieje się tak, mimo że kolejne kampanie wyborcze, a także okresy między nimi, wykazują, jak wielką wagę nasi politycy przywiązują do taktyki swych działań – zwłaszcza propagandowych. Natomiast długoterminowe działania strategiczne, nie mówiąc już o pracy ideowo-wychowawczej, są przez ogół naszych polityków niemal całkowicie ignorowane.

         Nie należy się temu dziwić, jeżeli przypomnimy sobie, że w okresie PRL, strategia długookresowych działań politycznych o szerokim, światowym zasięgu była zarezerwowana dla centrali w Moskwie, Warszawa zaś miała opracowywać krótkookresowe lokalne problemy taktyczne, a co najwyżej średniookresowe i średnio zakresowe problemy operacyjne. Rzecz jasna rozwiązywanie problemów ideologicznych było również zarezerwowane dla moskiewskiej centrali. W rezultacie kadry PZPR i aparatu państwowego PRL, posiadały tylko wiedzę pozwalającą rozwiązywać problemy taktyczno-operacyjne, wykazując niemal całkowitą indolencję gdy trzeba było samodzielnie rozwiązywać nowe problemy strategiczne i ideologiczne.

         Z dawną opozycją było jeszcze gorzej, gdyż niemal cała była nastawiona na krytykę istniejącego reżimu i walkę z nim, nie opracowywała więc samodzielnie żadnych perspektywicznych planów, dostosowanych do zmieniającej się rzeczywistości. Co najwyżej sięgano do starych koncepcji z pierwszej połowy XX wieku lub mechanicznie przejmowano niektóre rozwiązania zaczerpnięte z Zachodu. W dodatku do 1989 roku opozycja była praktycznie odsunięta od sprawowania władzy w państwie, nie posiadła więc nawet wiedzy i doświadczenia, koniecznego do samodzielnego rozwiązywania problemów taktyczno-operacyjnych. W rezultacie dawna tzw. demokratyczna opozycja, gdy przejęła władzę, niebyła w stanie samodzielnie rozwiązywać problemów taktyczno-operacyjnych na szczeblu państwa, ustępując w tej dziedzinie kadrom wywodzącym się z dawnej PZPR i jej satelitów. W tej sytuacji dawni opozycjoniści, którzy niespodziewanie dla siebie przejęli władzę w Polsce, musieli korzystać z informacyjno-koncepcyjnej pomocy ośrodków zachodnich, niemal całkowicie się od nich pod tym względem uzależniając[1]. Skończyło się na tym, że w nowej III/IV RP, rolę dawnej centrali moskiewskiej przejęły centrale – brukselska, waszyngtońska i berlińska, które rzecz jasna sterowały sytuacją w Polsce w sposób zgodny ze swymi interesami, nie zawsze zgodnymi i interesami Polski.

         Obecnie rozpoczęła się ostra walka między wielkimi blokami państw, co dla strony polskiej stwarza pewne szanse, pod warunkiem jednak, że będzie potrafiła je wykorzystać, do tego zaś potrzebne są odpowiednio przygotowane kadry, które będą potrafiły nie tylko rozwiązywać taktyczno-operacyjne problemy związane z walką wyborczą i ewentualnie utrzymywaniem się u władzy do następnych wyborów,ale również problemy strategiczne i ideowo-wychowawcze, w interesie Polski, anie tylko innych państw, czy ich bloków. Dla takich kadr przeznaczona jest niniejsza praca.



         1.2. Czym jest taktyka, sztuka operacyjna,strategia i ideologia w działaniach społecznych

         Problemy taktyki, sztuki operacyjnej i strategii, zostały doskonale opracowane w naukach wojskowych. Dlatego zacytujętu polskiego klasyka tych nauk – generała Stefana Mossora.

         „Sztuka wojenna dzieliła się dawniej,jak wiadomo, na dwa tylko zasadnicze odłamy: taktykę i strategię.

         Taktyka była umiejętnością uszykowania wojska do walki, strategia – nauką prowadzenia wojny.

         (…)

         W miarę wyraźnego podziału starć wojennych na walkę, bitwę i wojnę chciano mieć trzy terminy dla określenia nauki dowodzenia w każdej z nich. I wówczas powstał wyraz operacje jako odpowiednik dla bitwy.

         Teoretycznie więc sztuka wojenna dzieli się obecnie na 3 kategorie: taktykę, działania operacyjne i strategię”[2].

         „Taktyka w pojęciu nowoczesnym obejmuje nie tylko umiejętność ugrupowania wojska do walki, ale i uzgodnienie kilku walczących obok siebie czynników do wspólnego wysiłku mającego jeden cel ograniczony w czasie i przestrzeni.

         (…)

         Wysiłek taktyczny ma zasięg ograniczony, bo opisane współdziałanie wojsk i środków ogniowych nie da się ustalić na dalszą metę.

         (…)

         Działania operacyjne są dziedziną daleko szerszą od taktyki. Nie chodzi tu o zorganizowanie krótkotrwałej walki poprowadzonej w jednym kierunku, ale o zgranie kilku walk bądź kilkudniowych serii walk, poprowadzonych oddzielnie na kilku zbieżnych kierunkach, nieraz bardzo odległych od siebie, ta kombinacja wielokierunkowego działania do jednego celu przy pomocy kilku zgrupowań o różnej sile stanowi zasadniczą cechę operacji.

         (…)

         Strategia jest najwyższą dziedziną sztuki wojennej. Nie zniża się ona nigdy do rzemiosła wojennego, jakim jest bezsprzecznie taktyka, pozostając zawsze na wyżynach potężnych zamiarów,rozstrzygających o losach krajów. (…)”[3].

         W polityce dodać tu jeszcze trzeba walkę ideologiczną, gdyż ideologia w rozumieniu socjocybernetycznym, wytycza zasadnicze cele wszelkich działań społecznych, w tym również wszelkich rodzajów walki.

         Powyższy podział możemy uogólnić na sterowanie wszelkimi działaniami społecznymi.

         Wróćmy jeszcze do rozważań naszego klasyka wojskowości, który w swym dziele przytacza następujący cytat pruskiego teoretyka sztuki wojennej K. Clausewitza:

         „Zarówno w taktyce jak i w strategii jest przewaga najpoważniejszą zasadą zwycięstwa”. „Należy ją uważać za ideę podstawową i dążyć do niej wedle możności, zawsze i przede wszystkim”[4].

         „Przewaga przybiera na polach bitew postacie najrozmaitsze. Najprostszą jej postacią jest przewaga fizyczna(liczebna lub materialna). Brak takiej przewagi może być częściowo zastąpiony czynnikami uzupełniającymi, które są zresztą zawsze niezbędne do wygrania bitwy, a mianowicie:

         1) przewagą sztuki wojennej (przewaga względna, uzyskiwana  przez ekonomię sił i wyzyskanie czynnika zaskoczenia),

         2) przewagą moralną (przewaga umysłu i ducha dowódcy oraz nastroju moralnego wojska).

         Tu się nasuwa pytanie, w jakim stopniu mogą te dwa czynniki duchowe uzupełnić brak przewagi liczebnej i materialnej?”[5]

         Na szczeblu taktycznym powyższy stopień jest znaczny, ale już na szczeblu operacyjnym znacznie mniejszy. Nasz klasyk stwierdza, że „(…) przeprowadzamy często podświadomą analogię między wspomnieniami taktycznych walk małych oddziałów a bitwami jednostek operacyjnych i strategicznych, które to analogie istniały za czasów małych armii zawodowych, ale dziś już nie istnieją. I dziś jeszcze jest możliwe, że szwadron kawalerii rozbije pułk tejże broni, jeśli go znienacka zaskoczy. Pobije on wówczas 4-krotną lub 6-krotną przewagę korzystając z tego, że skutek zaskoczenia trwa właśnie tyle czasu, ile mu go trzeba do pobicia przeciwnika. Ale nie jest już do pomyślenia, żeby jedna dywizja piechoty pobiła cztery równie silne i dobre dywizje, ponieważ do ich unieszkodliwienia potrzeba by co najmniej dwu dni lub więcej czasu, skutek zaś zaskoczenia (nawet zupełnego, na nocnym nieubezpieczonym postoju, czego się nie można spodziewać), nie trwa na tym szczeblu nigdy dłużej niż kilka godzin, co najwyżej jedna noc.

         To sprawia, że im wyższy szczebel, tym trudniej o zaskoczenie i tym mniej czynników zastępujących siłę można odeń oczekiwać.O ile bowiem w walce indywidualnej lub w walce małych oddziałów taktycznych nie brak nawet w ostatnich wojnach, ba nawet w wojnie pozycyjnej, zdumiewających przykładów bohaterskiego zuchwalstwa, które w ciągu kilku minut rozprawiało się z rojem nieprzyjaciół, o tyle nie ma takich samych przykładów na szczeblu operacyjnym i strategicznym.

         W sumie, żeby uniknąć rozczarowań,bądźmy skłonni uznać tezy Clauzewitza za miarodajne i przyjmijmy, że pobicie dwukrotnie silniejszej (liczebnie lub materialnie) armii będzie dziś rzeczą niezwykle trudną, jeżeli nie niemożliwą, chyba, że przeciwnik będzie bezwartościowy, na co w Europie już liczyć nie można”[6].

         Stosując powyższe zasady do walki cywilnej i w ogóle działalności społecznej, w szczególności zaś walki politycznej, możemy stwierdzić, że działania taktyczne, to w demokratycznym państwie, przede wszystkim poszczególne walki przedwyborcze, toczone w różnych miejscach i w różnym czasie. Obiektem oddziaływania jest psychika społeczeństwa, zaś celem poderwanie autorytetu przeciwnika i budowanie autorytetu własnego. Na szczeblu taktycznym decydujące znaczenie może mieć czynnik zaskoczenia, wybór właściwego kierunku uderzenia – zgodny z oczekiwaniami społeczności w danym czasie i na danym obszarze oraz czynniki, które generał Mossor nazwał czynnikami przewagi moralnej – przewaga umysłu, ducha i autorytetu polityka, który tę walkę prowadzi oraz nastrój działaczy partyjnych i publiczności.

         Działania operacyjne w walce politycznej, to w demokratycznym państwie, cała zorganizowana kampania wyborcza, której kierownictwo ma za zadanie ukierunkowanie poszczególnych walk,prowadzonych w różnych miejscach i w różnym czasie, w taki sposób by zmierzały one do jednego wytyczonego celu – którym jest zwycięstwo wyborcze. Tu już nie wystarczy sama przewaga moralna, konieczna jest bowiem odpowiednia siła materialna, niezbędna do pokonania przeciwnika. Siła ta wyrażać się może zarówno odpowiednią liczebnością działaczy i zwolenników danej partii, jak też środkami finansowymi, którymi ona dysponuje.

         Rola tych czynników materialnych jest jeszcze większa w działaniach strategicznych, w których chodzi już nie tylko o wygranie następnych wyborów, ale o rozwiązywanie zasadniczych, długofalowych problemów społeczeństwa, którym zwycięska partia lub koalicja kieruje. Bez wytyczenia zasadniczych celów działań społecznych, rozwiązać takich problemów się nie da – i tu właśnie konieczne jest włączenie jakiejś ideologii, która wytyczaniem tego rodzaju celów się zajmuje.

         Strategia wynika z ideologii, sztuka operacyjna wynika ze strategii, zaś taktyka ze sztuki operacyjnej. Można to schematycznie przedstawić w następujący sposób:

         Pojęcie ideologii ma w tych rozważaniach znaczenie ogólne i oznacza systemy norm społecznych wytyczających zasadnicze cele działań społeczeństwa jako systemu autonomicznego. Przy czym przez system autonomiczny - zgodnie z definicją Mariana Mazura – rozumiemy system, który ma zdolność do sterowania się i może przeciwdziałać utracie tej swojej zdolności, albo inaczej mówiąc jest swoim własnym organizatorem i może się sterować zgodnie z własnym interesem (w określonych granicach)[7].

         W tym rozumieniu ideologią jest nie tylko np. komunizm, który wytyczał zasadnicze cele działań społecznych ludności ZSRR, czy nazizm, który wytyczał cele działań III Rzeszy, ale także obrona wolności, praw człowieka i szerzenie systemu demokratycznego i poprawności politycznej – które wytyczają zasadnicze cele USA i UE oraz innych państw współczesnej demokracji w stylu zachodnim.

         Walka społeczna toczy się zarówno w sferze ideologicznej jak politycznej,ekonomicznej i propagandowej. W sferze ideologicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej ideologii i realizacji wytyczonych przez nią celów. W sferze politycznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej strategii, sztuki operacyjnej i taktyki. W sferze ekonomicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie do działań gospodarczych zgodnych z własnym interesem. Wreszcie w sferze propagandy chodzi o rozpowszechnianie własnych koncepcji i rozwiązań we wszystkich lub tylko wybranych dziedzinach życia.

         W mniejszej skali możemy samodzielnie działające firmy (przede wszystkim prywatne) traktować jako systemy autonomiczne. W tym wypadku ideologię firmy będzie stanowić to, co nazywa się jej misją społeczną, czyli zaspokajanie określonych potrzeb klientów. Jak podają zachodnie podręczniki biznesu, John D.Rockefeller na początku swojej kariery, tłumaczył swoim pracownikom, że misją jego firmy jest dostarczenie klientom taniego, dobrego oświetlenia – chodziło wówczas o lampy naftowe. Z tej działalności, odpowiednio w miarę potrzeb społecznych modyfikowanej, wyrosła potem wielka fortuna Rockefellerów.Niektórzy teoretycy biznesu tłumaczą, że zysk to niejako produkt uboczny dobrego wypełniania misji polegającej na zaspokajaniu potrzeb klientów.

         W marksistowskich podręcznikach ekonomii politycznej, ideologię firm kapitalistycznych przedstawiano inaczej. J. W. Stalin w swej pracy pt. Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR pisał, że „główne cechy i wymogi podstawowego ekonomicznego prawa współczesnego kapitalizmu można by było sformułować mniej więcej w następujący sposób: zapewnienie maksymalnego zysku kapitalistycznego w drodze wyzysku,ruiny i pauperyzacji większości ludności danego kraju, w drodze ujarzmiania i systematycznego ograbiania narodów innych krajów, zwłaszcza krajów zacofanych,wreszcie w drodze wojen i militaryzacji gospodarki narodowej wykorzystywanych dla zapewnienia najwyższych zysków”[8].

          W powyższym ujęciu istotę zasadniczych celów -czyli rzeczywistą ideologię – kapitalistycznych przedsiębiorstw i całej gospodarki, określono zupełnie inaczej niż robił to J. D. Rockefeller. Ponadto określono też istotę zasadniczej strategii tejże gospodarki.

         Nie wdając się w ocenę, które z powyższych ujęć jest bliższe prawdy, ograniczymy się do stwierdzenia, że każde z nich w pewien (choć zasadniczo różny) sposób,określa to, co nazwaliśmy ideologią firmy.

         Na zakończenie tego rozdziału trzeba podkreślić, że w hierarchii skuteczności społecznej, najwyżej stoi wybór odpowiedniej ideologii, następnie właściwej strategii, potem rozwiązań operacyjnych i na koniec taktycznych.      Błędnych wyborów ideologicznych nie da się nadrobić nawet najlepszą strategią, sztuką operacyjną czy taktyką – czego dobitnym przykładem jest los III Rzeszy, której kierownictwo dokonało złego wyboru anachronicznej już w owym czasie polityki imperialnej i błędnych koncepcji rasistowskich. W rezultacie nawet skuteczna w pierwszym okresie II wojny światowej strategia tzw. wojny błyskawicznej, bardzo wysoko stojąca sztuka operacyjna i taktyczna wojsk niemieckich, nie mogły uchronić III Rzeszy od ostatecznej klęski.

         Z kolei błędnych wyborów strategicznych nie da się nadrobić dobrą sztuką operacyjną i taktyką. Jako przykład może tu służyć nasza kampania wrześniowa w 1939 roku. Strategia zastosowana przez polskie kierownictwo polityczne,postawiła nasze wojsko w beznadziejnej sytuacji – nasi bowiem zachodni sojusznicy nie wywiązali się z zobowiązania uderzenia na III Rzeszę z zachodu,zaś Stalin jako sojusznik Hitlera ze swego zobowiązania się wywiązał (choć trochę zwlekał obserwując, czy Francja i Wielka Brytania uderzą na Hitlera w 14-tym dniu wojny, jak się zobowiązały). W tej sytuacji strategicznej, nawet wielkie bohaterstwo naszych żołnierzy i dowódców na szczeblu taktycznym i pewne udane działania operacyjne w bitwie pod Kutnem, nie mogły uchronić Polski od klęski. Równoczesnego uderzenia z dwu stron, dwóch największych armii lądowych i powietrznych ówczesnego świata, nie było w stanie wytrzymać żadne ówczesne państwo.

         Natomiast błędy operacyjne i taktyczne popełnione przez Stalina i jego podwładnych, w pierwszym okresie wojny z III Rzeszą, zostały z nawiązką nadrobione skuteczną strategią ZSRR, którą przyjęto w podczas wojny, w okresie który nastąpił po pierwszych klęskach operacyjnych.

         Warto na koniec zwrócić uwagę na to, że z jednej strony taka instytucja jak Kościół katolicki, a z drugiej strony wolnomularstwo, spełniające funkcje instytucji kwasi religijnej we współczesnych państwach demoliberalnych, zajmują się w zasadzie programowaniem ideowo wychowawczym i walką w sferze idei, nie zaś(poza pewnymi wyjątkami) prowadzeniem działań o charakterze strategicznym czy tym bardziej operacyjnym i taktycznym w sferze politycznej.

         Rzecz jasna, programowanie ideowo wychowawcze i walka ideologiczna, pośrednio wpływa na strategię, a także może również pośrednio wpływać na działania operacyjne i taktyczne, nic więc dziwnego, że zarówno Kościół katolicki, jak i wolnomularstwo, były niejednokrotnie podejrzewane o bezpośrednie sterowanie politycznymi działaniami w sferze zarówno strategicznej, jak i taktyczno operacyjnej. Wiele przykładów na to znajdujemy w historii wolnomularstwa po Kongresie Wiedeńskim, gdy policje polityczne państw Świętego Przymierza,szukały w lożach wolnomularskich sztabów kierujących działaniami wywrotowymi.Analogicznie w państwach komunistycznych w XX wieku, organy policji politycznych, szukały w Kościele katolickim, sztabów sterujących bezpośrednio działaniami antykomunistycznymi – widoczne to było szczególnie wyraźnie w okresie stalinowskim. Zarówno jedne jak i drugie działania, dawały niewielkie rezultaty, co przedstawiciele policji tłumaczyli sobie istnieniem jakiejś super konspiracji, nie rozumiejąc dobrze relacji między działaniami i walką w sferze ideologicznej i strategicznej, operacyjnej oraz taktycznej.

         W  średniowieczu, kościelne organy inkwizycji,bardzo dobrze rozumiały rolę ideologii i dywersji ideologicznej, w walce społeczno-politycznej, niejednokrotnie nawet przeceniając pewne jej przejawy,co prowadziło do różnych błędów i wypaczeń. O ile jednak Kościół katolicki do II Soboru Watykańskiego, przywiązywał wielką wagę do czystości swej doktryny,to wolnomularstwo zajmowało się głównie rozmywaniem wszelkich doktryn, podhasłem tolerancji. To podejście wolnomularskie, przeniknęło również do Kościoła katolickiego – zwłaszcza w okresie po II Soborze Watykańskim. (…)


[Źródło: Doc. Józef Kossecki, Podstawy naukowe nacjokratyzmu. Warszawa 2008.]



[1] W tym opracowaniu pomijam z polskiej strony – działania tajnej Ligi Narodowo Demokratycznej, która od 1958 roku prowadziła prace analityczno-naukowe i rozpoznawczo-inspiracyjne, zaś ze strony obcej – działania agentur innych państw wpływające na sytuację w Polsce.Osoby zainteresowane tą problematyką odsyłam do mojej książki Wpływ totalnej wojny informacyjnej na dzieje PRL, wydanej w Kielcach w 1999 roku.
[2] S. Mossor, Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny, Warszawa 1945 (II wydanie), Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy, s. 172-173,
[3] Tamże, s.. 174-176.
[4] K. Clausewitz, O wojnie, Warszawa 1928, s. 151, 156.Cyt wg. S. Mossor, Sztuka wojenna…,wyd. cyt. s. 185.
[5] S. Mossor, Sztuka wojenna…, wyd cyt., s. 185.
[6] Tamże, s. 186-187.
[7] Por. M. Mazur, Cybernetyka i charakter, Warszawa 1976,s. 163. Należy tu podkreślić, że system autonomiczny nie jest niezależny od otoczenia i musi wchodzić w różnorakie sprzężenia z innymi systemami(autonomicznymi i nieautonomicznymi) funkcjonującymi w jego otoczeniu.
[8] J. W. Stalin, Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR,s. 62; cyt. wg. M. Rozental i P. Judin (red.), Krótki słownik filozoficzny, Warszawa 1955, s. 509-510.

Źródło: <!-- m -->[url=http://nai.blog.onet.pl" onclick="window.open(this.href);return false;]http://nai.blog.onet.pl<!-- m -->[/url]


II wykład I roku akademickiego Narodowej Akademii Informacyjnej (NAI), metody w nim zaprezentowane dotyczą wszelkich działań jednostkowych i społecznych. Cz.2


1.3.Problemy poznawcze i decyzyjne w działaniach społecznych

 Przez sterowanie rozumiemy wywieranie celowego wpływu na określone systemy lub procesy.

Dowolny proces sterowania możemy opisać, podając następujące jego elementy:

1.obiekt sterowania – co jest sterowane;

         2.cel sterowania – stan obiektu sterowanego, który ma być osiągnięty w        wyniku procesu sterowania;

        3.metoda sterowania – w jaki sposóbcel procesu sterowania ma zostać         osiągnięty.

         Jeżeli do opisu powyższych elementów procesu sterowania użyjemy określonych parametrów liczbowych, przy czym zmienne w czasie parametry opisujące obiekt sterowania oznaczymy O(t), analogiczne parametry opisujące cel oznaczymy C(t),wreszcie parametry opisujące metodę sterowania oznaczymy M(t), wówczas proces sterowania opisywać będziemy następującą tablicą:

 O (t)
C (t)
M (t)
                                         

 1.1…

         Obraz celu i obraz metody procesu sterowania, stanowi jego program. Program procesu sterowania opisanego wyrażeniem (1.1),możemy symbolicznie oznaczyć w następujący sposób:

C (t)

(1.2)…Obr

M (t)


         Obiekt sterujący procesem musidysponować programem procesu sterowania.

         Jeżeliobiektem procesu sterowania będzie państwo, a obiektem sterującym np. partia,która wygrała wybory, wówczas musi ona dysponować programem, który określa nietylko cele, które ma osiągnąć, ale również metody ich osiągnięcia.

         Natomiast gdy obiektem procesu sterowania jest samodzielna firma, wówczas jej kierownictwo – jako obiekt nią sterujący – musi dysponować biznes planem, który określa cel działań firmy i metody jego osiągnięcia.

 
         Podjęciecelowych działań w każdym systemie autonomicznym poprzedzają dwa następująceprocesy informacyjne:

         1)procesy poznawcze – których celem jest zdobycie, zarejestrowanie i przetworzenie informacji niezbędnych systemowi do podjęcia decyzji, bez ingerowania w obserwowany obiekt;

         2)procesy decyzyjne – których celem jest dokonanie wyboru i spowodowanie działań systemu, które mają wywołać określone skutki w sterowanym obiekcie.

         W trakcie powyższych procesów muszą być rozwiązywane określone problemy poznawczei decyzyjne.

         Przy rozwiązywaniu problemów poznawczych celem jest ustalenie stanu faktycznego bez ingerowania weń i najlepiej równieżbez jego wartościowania.

         Problemypoznawcze dzielimy na:

         a)diagnostyczne retrospektywne,których celem jest ustalenie historii systemu i jego otoczenia;

         b)diagnostyczne aktualne, których celem jest ustalenie aktualnego stanu       systemui jego otoczenia;

        c)prognostyczne, których celem jestokreślenie możliwych stanów        przyszłychsystemu i jego otoczenia.

       
         Biorąc pod uwagę rozważania z poprzedniego rozdziału, możemy stwierdzić, że podstawą procesów poznawczych społeczeństwa rozpatrywanego jako system autonomiczny,musi być:

         1.rozpoznanie ideologiczne, którego istotą jest wyznaczenie zasadniczych celów działań społecznych w oparciu przede wszystkim o naukę, a także informacje zbierane i przetwarzane przez administrację – zwłaszcza zaś odpowiednie służby rozpoznawcze z wywiadem i dyplomacją na czele, wreszcie przez media;

        2.strategiczne – oparte na rozpoznaniu metod realizacji celów ideologicznych, w oparciu o analogiczne jak rozpoznanie ideologiczne źródła, a zwłaszcza wiedzę z zakresu geopolityki i socjocybernetyki stosunków międzynarodowych, np. chodzić tu będzie o sformułowanie konkretnego długofalowego planu działania nie tylko w okresie kampanii wyborczej, ale i po jej ewentualnym wygraniu;

         3.operacyjne – oparte na rozpoznaniu aktualnej sytuacji kraju i konkretnych możliwości realizacji celów strategicznych w sposób bardziej szczegółowy niż rozpoznanie strategiczne, np.w trakcie kampanii wyborczej chodzić będzie tu o rozpoznanie trendów zmian opinii publicznej;

         4.taktyczne – dotyczące możliwościrealizacji celów operacyjnych, oparte o rozpoznanie lokalnych i chwilowychmożliwości realizacji celów operacyjnych, np. podczas kampanii wyborczejchodzić tu będzie o ustalenie aktualnych i lokalnych preferencji wyborczych ioczekiwań elektoratu.

         Przy rozwiązywaniu problemów poznawczych możliwe są dwa zasadnicze podejścia związane z relacjami między ideologią, a wynikami rozpoznania prawdy obiektywnej.

         Pierwszez nich – charakterystyczne dla cywilizacji, którą Feliks Koneczny nazwał łacińską, polega na prymacie prawdy nadideologią, co w języku cybernetyki społecznej nazywa się dominacją normpoznawczych nad normami ideologicznymi. Przy takim podejściu postuluje się, by wszelka ideologia była oparta o możliwie dokładne rozpoznanie rzeczywistości,czyli ustalenie tego co naprawdę jest i w oparciu o to rozpoznanie (zarówno diagnozę jak i prognozę), formułowanie celów działań społecznych. Takie podejście dominowało w europejskiej i amerykańskiej nauce nowożytnej i nowoczesnej.

         Drugie z nich – charakterystyczne dla cywilizacji, które F. Koneczny nazwał cywilizacjami sakralnymi lub półsakralnymi, polega na prymacieideologii nad prawdą – czyli utożsamianiu własnych życzeń z rzeczywistością, cow języku cybernetyki społecznej nazywa się dominacją norm ideologicznych nadpoznawczymi. Przy tym podejściu postuluje się, by wyniki rozpoznania byłyzgodne z uznawaną ideologią. Tego rodzaju podejście dominowało w naukachhumanistycznych III Rzeszy, a także w humanistyce radzieckiej w okresiestalinowskim. Obecnie tego rodzaju tendencje polegają na próbach podporządkowywaniawyników badań naukowych, obowiązującym kanonom tzw. poprawności politycznej.

         Warto jeszcze dodać, że cywilizacja chińska,która wyrosła na podłożu konfucjanizmu i częściowo buddyzmu, charakteryzuje się stosunkowo słabymi motywacjami ideologicznymi – o czym świadczy bardzo ograniczona strona dogmatyczna zarówno konfucjanizmu, jak i buddyzmu, a także stosunkowo słabymi motywacjami poznawczymi, czego najlepszym świadectwem jest świadome zahamowanie w pewnym okresie, rozwoju chińskiej nauki i gospodarki, co umożliwiło wyprzedzenie Chin przez naukę i gospodarkę europejską i następnie amerykańską. Pod wpływem nacisku geopolityki i gospodarki, najpierweuropejskiej, a następnie amerykańskiej, Chiny postanowiły dynamicznie rozwinąćzarówno swą naukę, jak i gospodarkę oraz siły militarne, co w sposób zasadniczywpływać będzie w przyszłości na światową sytuację.

         Przy rozwiązywaniu problemów decyzyjnych,których celem jest dokonanie wyboru i spowodowanie działań systemu, które mają wywołać określone skutki w sterowanym obiekcie, konieczne jest rozwiązanie następujących problemów decyzyjnych:

        1.postulacja – wybór celu procesusterowania, czyli działań systemu,
         2.optymalizacja – wybór metody procesu sterowania, czyli działań       systemu zmierzających do osiągnięcia wybranego celu,
         3.realizacja – wybór obiektu procesu sterowania, czyli co będziemy      sterować,by osiągnąć wybrany cel[1].

         Powyższe problemy decyzyjne trzeba rozwiązywać zarówno na szczeblu strategicznym, jakoperacyjnym i taktycznym.

         Na szczeblu strategicznym narodu czy państwa, postulacja łączy się ściśle z przyjętą ideologią, gdyż, jak już stwierdziliśmy, strategia wynika z celów nakreślonych przez ideologię i zmierza do ich osiągnięcia. Dla państwa,kierującego się ideologią narodową strategia musi być podporządkowana obronie interesów narodu, przy czym jeżeli będzie to ideologia nadowo-demokratyczna, to strategia musi również uwzględniać interesy innych narodów. Z kolei dla państw kierujących się ideologią narodowo lub państwowo imperialistyczną, strategia nie musi liczyć się z interesami innych narodów czy państw.

         Optymalizacja na szczeblu strategicznym państwowo-narodowym polega na wybraniu najbardziej skutecznych metod realizacji wytyczonych celów strategicznych.

         Wreszcie realizacja na tym szczeblu, polega na wyborze ludzi i środków materialnych, przy pomocy których osiągnąć można zamierzony cel.

         Na szczeblu operacyjnym postulacja polegać będzie na wytyczeniu celów bardziej ograniczonych w czasie i przestrzeni – np. może tu chodzić o cel jakim jest wygranie konkretnych wyborów parlamentarnych.

         Optymalizacja polegać będzie w tym wypadku na wybraniu ograniczonych w czasie i przestrzeni, dostosowanych do konkretnej zmiennej w czasie sytuacji, metod działania – np. socjotechniki pokonania lokalnych przeciwników w wyborach parlamentarnych na szczeblu danego okręgu.

         Natomiast rozwiązanie problemów realizacyjnych będzie tu polegać na wytypowaniu odpowiednich ludzi, którzy mogą realizować lub pomagać w realizacji, wytyczonych celów np. na szczeblu okręgu wyborczego.

         Na szczeblu taktycznym, postulacja polegać będzie na wytyczaniu doraźnych i bardzo ograniczonych celów – takich jak np. choćby chwilowe skompromitowanie kontrkandydata w wyborach. Optymalizacja polegać tu będzie na wybraniu najskuteczniejszej metody wiodącej do celu – jak np. znalezienie przysłowiowych haków na przeciwnika w wyborach. Wreszcie rozwiązanie problemów realizacyjnych polegać będzie na wybraniu ludzi i znalezieniu środków odpowiednich do realizacji działania – np. w przytoczonym przypadku wytypowanie ludzi, którzy takie „haki” znajdą, ewentualnie pieniędzy za które będzie je można kupić.

         Dopiero po rozwiązaniu powyższych problemów, można przystąpić do celowych i skutecznych działań społecznych. W przeciwnym razie, narażamy się na fiasko tych działań,albo też przejęcie – jawne lub ukryte – sterowania tymi działaniami przez inny system, który powyższe problemy rozwiązał i może działaniami społecznymi skutecznie sterować – oczywiście we własnym interesie. Doświadczenia takie były udziałem wszystkich partii, które starały się sterować Polską po 1989 roku.


[źródło: Doc. Józef Kossecki, Podstawy Naukowe Nacjokratyzmu. Warszawa 2008.]

[1] Stosujemy tu terminoilogię M.Mazura. Por. M. Mazur, Cybernetyka icharakter, Warszawa 1976, s. 105.

Źródło: <!-- m -->[url=http://nai.blog.onet.pl" onclick="window.open(this.href);return false;]http://nai.blog.onet.pl<!-- m -->[/url]


Zobacz na:
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,302.0.html
« Last Edit: (Mon) 15.12.2014, 12:07:04 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka w ruch
« Reply #1 on: (Mon) 21.07.2014, 11:44:23 »
Sześć rodzajów problemów

Fragment książki Mariana Mazura  „Cybernetyka i charakter”


Rozdział 6. STEROWANIE

 

Ile jest rodzajów problemów?

Sądzę, że niejednego czytelnika pytanie to przerazi. Skądże można wiedzieć, ile jest rodzajów problemów?  Z tyloma problemami ludzie się borykają, a nowych ciągle przybywa.

Metodą systemową można jednak stwierdzić, że jest tylko sześć rodzajów problemów i ani jednego więcej. A oto uzasadnienie:

Wobec dowolnego systemu możemy przyjąć jedną z dwóch postaw:

- albo pozostawić system w spokoju i tylko mu się przyglądać, aby się o nim jak najwięcej dowiedzieć, a wówczas będziemy mieć do rozwiązania problemy poznawcze;
- albo też przekształcić system w inny system, a wówczas będziemy mieć do rozwiązania problemy decyzyjne;

Inaczej mówiąc, możemy w system nie ingerować, albo ingerować, a ponieważ jest to podział logicznie zupełny, więc żadnych innych problemów poza dwiema wymienionymi ich grupami nie ma i być nie może.


Zajmijmy się najpierw grupą problemów poznawczych.

1. Eksploracja

Aby się zabrać do poznawania systemu, musimy się najpierw upewnić, czy on istnieje, w przeciwnym bowiem razie trudzilibyśmy się niepotrzebnie i tracili czas. Jest to obawa najzupełniej uzasadniona, istnieje przecież wiele słów, które nic nie znaczą, gdyż zostały wymyślone bez stwierdzenia jakiegokolwiek fragmentu rzeczywistości, dla którego miałyby służyć jako jego nazwa. Była o tym mowa w związku z „pseudosystemami” w rozdziale 4.

Klasyczny jest już przykład owych średniowiecznych mnichów trapiących się problemem, ile aniołów może się zmieścić na końcu szpilki, bez upewnienia się, czy system „anioł” w ogóle istnieje.

Coś podobnego przydarzyło się nawet naukowcom, i to z dyscypliny tak ścisłej jak fizyka, gdy postawili sobie problem zbadania właściwości eteru kosmicznego, a po latach zbędnych trudów obwieścili, że żaden „eter kosmiczny” nie istnieje. Na manowce zaprowadziło ich rozumowanie, że skoro promieniowanie rozprzestrzenia się bez przeszkód w próżni, to znaczy, że próżnia ma właściwości przepuszczania promieniowania, ale próżnia to tyle co nic, nic zaś nie może mieć jakichkolwiek właściwości, wobec czego musi to być jednak coś i nazwali to owym „eterem”.

A zatem pierwszym rodzajem problemów poznawczych jest eksploracja, tj. poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „czy system istnieje? „. W języku potocznym jest to pytanie: „co jest? ” (wraz ze wszystkimi odmianami tego czasownika: co było?  co może być?  itp. )

Problemy takie ludzie rozwiązywali przez ciekawość („ale co tam jest? „) – szukając guza wędrowali, gdzie ich jeszcze nie było, włóczyli się po dżunglach, wypływali na dalekie morza, kopali w ziemi, rozglądali się po niebie, a w rezultacie odkrywali odległe lądy, nieznane gatunki zwierząt i roślin, różne minerały, wiele gwiazd itp.

Rozwiązywanie problemów eksploracyjnych to stwierdzanie faktów.


2. Klasyfikacja

Po stwierdzeniu, że system istnieje, przychodzi kolej na pytanie: „z jakich elementów system się składa? „albo prozaiczniej „co jest jakie? „

Problemy takie są rozwiązywane, gdy za odkrywcami idą opisywacze – ci chcą wiedzieć, pod jakim względem co do czego jest podobne, a pod jakim się różni, oprócz tego zaś, co jest w środku, więc krajali, co tylko mogli, łamali, rozłupywali, rozkładali w drobny mak, a Demokryt nawet powiedział, że najdrobniejszym elementem jest „atom” i jego się już rozbić nie da, ale miał rację niedługo, zaledwie około dwóch tysięcy lat, do czasów Rutherforda. Podstawowe zajęcie w tej grupie problemów, to mierzenie wszystkiego, co się mierzyć daje, oraz systematyzacja, typologia, klasyfikacja.

Rozwiązywanie problemów klasyfikacyjnych to stwierdzanie właściwości.


3. Eksplikacja

Gdy wiadomo już, jakie są elementy systemu, pozostaje dowiedzieć się, jakie występują między nimi oddziaływania, czyli „co od czego jak zależy? „.

Są to problemy dla dociekliwych, którzy chcieliby nie tylko wiedzieć, ale i rozumieć, wyjaśnić, dlaczego jest tak, a nie inaczej, co się zmieni, gdy zmieni się co innego, znać przyczyny różnych skutków i skutki różnych przyczyn.

Problemy takie okazały się szczególnie trudne do rozwiązania. Można znać bardzo dokładnie składniki czegoś, a jednak nie wiedzieć, jaka jest zależność jednych od drugich, toteż wykrywanie praw przyrody idzie opornie. Barwę i temperaturę płomienia ludzie mieli sposobność poznać, kiedy pierwszy raz widzieli płonąc drzewo, w które uderzył piorun, ale z dowiedzeniem się, że jest między nimi zależność, trzeba było poczekać na Plancka. Ziemię ludzie mogli oglądać w każdej chwili, a słońce w każdy bezchmurny dzień, ale co się względem czego porusza powiedział im dopiero Kopernik, a o tym, dlaczego jabłka spadają na ziemię, a księżyc nie, dowiedzieli się od Newtona.

Rozwiązywanie problemów eksplikacyjnych to stwierdzanie związków.

I to w grupie problemów poznawczych już wszystko. Każdy problem poznawczy, jaki ktokolwiek zechciałby jeszcze wymyślić, będzie należał do którejś z trzech wymienionych grup. Nie może być inaczej, gdyż poznanie elementów i relacji jest poznaniem całego systemu.

Przejdźmy teraz do grupy problemów decyzyjnych.


4. Postulacja

Zanim zabierzemy się do przekształcania systemu w inny, musimy sobie najpierw powiedzieć, w jaki. Mamy tu więc do czynienia z rodzajem problemów decyzyjnych polegających na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „jaki system ma powstać? ” lub prościej: „co osiągnąć? „. Ktoś musi to określać, żądać, postulować, a ponieważ osiąganie czegokolwiek jest podyktowane jakimiś potrzebami, więc powinien to zrobić sam potrzebujący, albo ktoś w jego imieniu.

Rozwiązywanie problemów postulacyjnych to wskazywanie celów.


5. Optymalizacja

Po wskazaniu, jaki system ma powstać, przychodzi kolej na pytanie: „jak doprowadzić do powstania systemu? „, czyli po prostu: „jak osiągnąć? „

W problemach takich chodzi więc o wybranie skutecznego postępowania, czyli o wskazanie decyzji, której podjęcie zapewniłoby osiągnięcie celu.

W przypadkach gdy do dyspozycji jest wiele równorzędnych sposobów postępowania, podejmowanie decyzji jest zadaniem łatwym, wystarczy zastosować którykolwiek. Na przykład: mając do zapisania czyjś numer telefonu nikt się nawet nie zastanawia, czy zrobić to piórem, długopisem lub ołówkiem, bierze to, co jest pod ręką.

Sprawa staje się trudniejsza, gdy sposobów jest mało, ale może wystarczyć tylko jeden, jeżeli jest znany i dostępny, jak to jest, na przykład, ze sposobem stosowanym, gdy się chce mieć dzieci.

Natomiast ogromne trudności powstają, gdy nie widać żadnego sposobu postępowania. Gdy chodzi o cele doniosłe, nie szczędzi się kosztów i trudu, aby znaleźć choć jeden sposób, np. w poszukiwaniu leków na choroby uchodzące za nieuleczalne.  Gdy chodzi o cele bez większego znaczenia, nie wkłada się zbytniego wysiłku. Jeżeli znajdzie się jakiś sposób, to dobrze, a jeżeli nie, to nie będzie nieszczęścia. Na przykład nie znaleziono dotychczas sposobu przeciwdziałania łysieniu, ale ostatecznie Juliusz Cezar był łysy jak kolano i wcale mu to nie przeszkodziło zdobyć Kleopatrę. Szczęściem w nieszczęściu jest, gdy nie mogąc znaleźć żadnego sposobu znajdzie się przynajmniej dowód, że żaden sposób nie istnieje – tak było np. z udowodnieniem, że zbudowanie perpetuum mobile jest niemożliwe. Nie jest to sukces, dobrze bowiem byłoby mieć maszynę mogącą pracować bez pobierania energii, ale nie będzie się już tracić czasu i pieniędzy na próby jej wynalezienia.

Przeciwieństwem poprzednich są problemy, gdy sposobów nie brakuje, a kłopoty są z celami. Chodzi o problemy maksymalnego wykorzystania posiadanych możliwości. Na przykład, jaki wybrać zawód? w jakiej instytucji szukać zatrudnienia? w jakiej miejscowości się osiedlić?  na co przeznaczyć pieniądze? itp.

Jednak właściwa optymalizacja obejmuje wszystko to razem. Jest wskazany cel do osiągnięcia, trzeba określić wszystkie sposoby postępowania mogące do tego celu prowadzić, rozeznać skutki uboczne każdego z nich i na tej podstawie wskazać decyzję optymalną, tj. postępowanie prowadzące do celu z zapewnieniem najkorzystniejszych skutków ubocznych (stanowiących kryterium optymalizacji). Jako przykład można wymienić zbudowanie czegoś najmniejszym kosztem albo w najkrótszym czasie, albo przy najmniejszym zużyciu materiałów itp.

Rozwiązywanie problemów optymalizacyjnych to wskazywanie sposobów.

 
6. Realizacja

Gdy wiadomo już, jaki cel i w jaki sposób ma zostać osiągnięty, jedyne, co pozostaje, to osiągnąć ten cel, tj. zastosować prowadzący do niego sposób. Potrzebne są do tego jakieś środki, zasoby: energia, czyjaś praca, jakieś materiały, narzędzia. Trzeba te zasoby określić, odpowiadając na pytanie: „z czego osiągnąć? „

Nie jest to pytanie o rodzaj środków – na to dała już odpowiedź optymalizacja – lecz o konkretne środki. Na przykład optymalizatorzy mogą sobie mówić, że na przewody elektryczne najlepiej nadaje się miedź, ale do realizacji cenna ta rada nie wystarcza; aby się do niej zastosować, tę miedź trzeba mieć. Nie wystarcza też powiedzieć, że do realizacji potrzebni są wykonawcy o określonych kwalifikacjach, trzeba ponadto, żeby tacy wykonawcy istnieli i zgadzali się podjąć trud realizacji.

O ile od postulatorów zależy, jakie cele będą wskazywane, a od optymalizatorów zależą sposoby ich osiągnięcia, to od realizatorów zależy, czy będą mogły być osiągnięte.

Od czasów niewolnictwa utrzymywał się nawyk myślenia, że wykonawcy o niczym nie decydują, lecz otrzymują decyzje do wykonania. Jest to błąd – nawet wykonawca pracy niewolniczej podejmował decyzje realizacji, dokonywał bowiem wyboru między realizacją a narażeniem się na represję. Wynik tego wyboru był z reguły tak oczywisty, że nikomu nie przychodziło na myśl, że jest to w ogóle jakiś wybór postępowania. W każdym razie nie przychodziło na myśl niewolnikom, a późniejszym wykonawcom starano się tak bardzo wpajać posłuszeństwo, że aż uczyniono z niego cnotę.

Rozwiązywaniem problemów realizacyjnych jest wykonywanie.

 

I to już wszelkie problemy decyzyjne, żadnych innych nikt nie wymyśli. Można to łatwo uzasadnić -

postulacja określa nowy system, jaki ma dopiero powstać,

optymalizacja określa mającą do niego prowadzić transformację,

realizacja zaś określa stary, istniejący dotychczas system, który na być poddany tej transformacji, aby powstał nowy.

 

Mamy więc tu do czynienia z nadsystemem, którego elementami są stary i nowy system, transformacja zaś jest zachodzącą między nimi relacją, nic więc już nie pozostaje do określenia.

Nie należy mieszać ingerencji ze zmiennością, tj. sądzić, że w problemach poznawczych systemy się nie zmieniają, skoro w nie się nie ingeruje, a w problemach decyzyjnych systemy się zmieniają, bo się w nie ingeruje. Bywają, i to często, problemy poznawcze, w których systemy się zmieniają i nic nie przeszkadza się im zmieniać nadal, oraz problemy decyzyjne, w których ingerencja jest potrzebna po to, żeby właśnie nie zmieniały się systemy, które by się bez tej ingerencji zmieniły. Tak jest np. w problemach regulacji. Można tu również wymienić systemy, które się nadal zmieniają, pomimo, że się w nie ingeruje po to, żeby się nie zmieniały. Tak jest np. w walce ze starością.

Na chwałę cybernetyki, a metody systemowej w szczególności, spróbujemy sobie wyobrazić, jak wyglądałaby systematyka rodzajów problemów sporządzona metodą obserwacyjną, empiryczną.

Trzeba byłoby szperać po wszystkich dyscyplinach, zarejestrować wszystkie występujące tam problemy i starać się jakoś pogrupować. Zajęłoby to lata, dziesiątki lat – metoda systemowa załatwia sprawę w godzinę.

Metoda empiryczna nie dawałaby żadnej pewności, czy się czegoś nie przeoczyło albo czy się coś nowego nie pojawi w przyszłości. Metoda systemowa, jako teoretyczna, gwarantuje zupełność zbioru możliwości, bez żadnej luki.



Przy grupowaniu zaobserwowanych problemów nasuwałyby się rozmaite kryteria podziału, w tym wiele nieostrych, pewne problemy pasowałyby do kilku kryteriów naraz, inne do żadnego. W metodzie systemowej nie ma miejsca na takie wątpliwości, zapewnia ona systematykę rozłączną, problem należący do jednej grupy na pewno nie należy do żadnej innej.

Dla przejrzystości podaję wszystkie grupy problemów w zestawieniu na s. 105.

 

Dowolne zjawisko można uważać za transformację starego systemu w nowy system, albo – równie dobrze – za jeden system zmieniający się od jednego stany (stary podsystem) do drugiego stanu (nowy podsystem). Będziemy go tu określać jako „inny system” dla odróżnienia od sprzężonego z nim „systemu rozpatrywanego”, rozwiązującego problemy (poznawcze bądź decyzyjne) dotyczące owego „innego systemu”.

Oddziaływanie innego systemu na system rozpatrywany umożliwia obserwację (innego systemu przez system rozpatrywany).

Oddziaływanie systemu rozpatrywanego na inny system umożliwia modyfikację (innego systemu przez system rozpatrywany).

Na razie nie ma tu żadnych problemów, a tylko opis zachowania obu systemów.

Problemy pojawią się dopiero z wymaganiem:

- żeby dzięki obserwacji jednego stanu zbędna była obserwacja drugiego stanu (problemy poznawcze),

- żeby dzięki modyfikacji jednego stanu zbędna była modyfikacja drugiego stanu (problemy decyzyjne).

Dla przykładu, w ogrodzie można zaobserwować oderwanie się jabłka od gałęzi i można zaobserwować jabłko leżące na ziemi. Dzięki rozwiązaniu problemu poznawczego wystarczy zaobserwować oderwanie się jabłka, aby wiedzieć (bez patrzenia), że będzie ono leżeć na ziemi.

Podobnie można zmodyfikować jabłko tak, żeby przestało wisieć na gałęzi (strącić) i można zmodyfikować jabłko tak, żeby upadło na ziemię (rzucić). Dzięki rozwiązaniu problemu decyzyjnego wystarczy strącić jabłko, aby osiągnąć (bez rzucania) leżenie jabłka na ziemi.

Pomimo że problemy poznawcze i decyzyjne tak wyraźnie różnią się od siebie, są one od siebie nieodłączne. Aby coś poznać, trzeba w tym celu coś zrobić, a więc decydować. I na odwrót, aby coś osiągnąć, trzeba do tego coś wiedzieć, a więc poznać. Decydowanie pomaga poznawać, a poznawanie pomaga decydować.

Jak z tego widać, nauka, jako działalność polegająca na rozwiązywaniu problemów, jest jedna. Było potwornym w skutkach nieporozumieniem, że przez tysiące lat do nauki zaliczano wyłącznie problemy poznawcze, pozostawiając problemy decyzyjne w rękach ludzi, którzy nie mieli pojęcia o ich rozwiązywaniu, a nawet nie wiedzieli, że to są problemy. Jeszcze i dziś ogromna większość ludzi podejmujących decyzje nie orientuje się, że decyzja, jako rozwiązywanie problemu decyzyjnego, wymaga dowodu trafności.

O ile w problemach poznawczych chodzi o zmiany w innym systemie, do których prowadzi określone zachowanie systemu rozpatrywanego – to w problemach decyzyjnych chodzi o zachowanie systemu rozpatrywanego, jakie prowadzi do określonych zmian w innym systemie. W celu udogodnienia terminologii dotyczącej takiego zachowania systemu rozpatrywanego wprowadzimy następującą konwencję terminologiczną:

Sterowanie jest to zachowanie systemu prowadzące do określonych zmian w innym systemie.

A teraz pytanie, gdzie w podanym zestawieniu rodzajów problemów znajduje się problematyka sterowania?

Jest ona przede wszystkim w grupie 5 „optymalizacja”, ale niewiele jeszcze lat temu trzeba byłoby na takie pytanie odpowiedzieć, że nigdzie. To znaczy, stosując metodę systemową, gdyby już była znana, zawsze można byłoby pokazać optymalizację w systematyce rodzajów problemów, tylko nie można byłoby pokazać optymalizatorów, nie było takiej grupy specjalistów.

Sprawa ta ma głębokie dno. Rzecz w tym, że w epoce niewolnictwa (doprawdy, co za pouczająca epoka!) władcom nawet się nie śniło, że są trzy rodzaje problemów decyzyjnych, a całkiem na jawie uważali, że władza jest niepodzielna. I nic dziwnego, skoro realizatorami byli niewolnicy, ci zaś pracowali z przymusu, nie mieli nic do gadania, a pozostałe dwa rodzaje problemów decyzyjnych skupiały się w rękach władców, którzy by się nawet szczerze zdziwili, że są to dwa rodzaje. Zresztą wielu władców zdziwiłoby się i teraz – to jedna z tych spraw, którym drogę toruje dopiero nauka jutrzejsza.

Tak też pozostało, gdy po przymuszaniu niewolników nastąpiło przymuszanie wolnych wykonawców, a decydowanie nadal uważano za coś jednolitego. Zresztą jakżeby było odróżniać optymalizację od postulacji, skoro nikomu nie zależało na decyzjach optymalnych, bo chociaż większość podejmowanych decyzji urągała swoją błędnością temu, co dziś nazywamy optymalizacją, powodując niesamowite marnotrawstwo sił, to jednak władca marnował przecież siły nie swoje, lecz rzeszy wykonawców, więc jego to nie bolało. Do podejmowania decyzji nie trzeba było być mądrym, lecz uprawnionym, popełnianie błędów cudzym kosztem było przywilejem. Wcale nie należało do rzadkości, że władzę obejmował dwudziestoletni półgłówek tylko z tej racji, że przedtem na tronie zasiadał jego tatuś.

Zdarzali się co prawda władcy, którzy czując przez skórę, że z decydowaniem nie wszystko jest takie proste, jak się ich poprzednikom wydawało, stwarzali sobie surogat optymalizatorów przez powoływanie doradców. Nigdy jednak nie oznaczało to oddawania w ich ręce decyzji optymalizacyjnych, skądże znowu, mogli oni doradzać to i owo, ale co z tego jest dobre, a co nie, najlepiej wiedział sam władca, jako że władcy wszystko wiedzieli najlepiej: jak dowodzić wojskiem, jak budować miasta, jak wychowywać młodzież, jaka religia jest prawdziwa ( cuius regio, eius religio ) i jaka sztuka jest moralnie zdrowa. Trzeba też dodać, że nawet tak wynaturzona idea optymalizacji rozpływała się w nicości, gdy wpływowi niedoradcy spostrzegli, jak niewpływowi doradcy stają się wpływowymi, toteż aby uniemożliwić takie przepływanie wpływów, doprowadzali z reguły do zinstytucjonalizowania doradztwa. Oznaczało to, że członkiem rady przybocznej, rady starszych, senatu, czy jak one się tam jeszcze nazywały, można było zostać tylko z uprawnienia, a nie z rozumu, i w ten sposób błąd ciążący na postulatorach przenosił się na optymalizatorów.

Niemniej z czasem dokonywał się wyłom w łączeniu optymalizacji z postulacją, ściśle zaś: dwa wyłomy, obydwa nieodwracalne i obydwa spowodowane przez naukę.

Pierwszy z nich postępował powoli, niedostrzegalnie, przez wieki, i polegał na tym, że pewne specjalności stawały się coraz trudniejsze, a w końcu stały się tak trudne, że żaden władca nie tylko nie mógł do nich wtykać swoich trzech groszy, ale nawet nie rozumiałby, o czym mowa. Takimi dyscyplinami stały się przede wszystkim medycyna i technika.

Oczywiście, nawet nie będąc samemu lekarzem lub inżynierem, można w stosunku do tych dyscyplin uprawiać postulację, np. żądać zwalczania chorób zawodowych lub budowania automatów, ale optymalizacja w tych dyscyplinach już od dawna jest w rękach specjalistów. Nie można sobie wyobrazić premiera czy prezydenta dyktującego chirurgom, jak wykonywać operację nerek, albo inżynierom, jak konstruować regulatory elektroniczne.

Jednakże wyłom ten bynajmniej nie doprowadził do wyodrębnienia piątej grupy problemów. Nie istniała ona nadal, a to, co powinna była zawierać, było rozparcelowane między postulatorów i realizatorów. Linia podziału była dość wyraźna: władcy pogodzili się z oddaniem wykonawcom decyzji optymalizacyjnych najeżonych trudnościami fachowymi, wywołujących skutki wczesne i wyraźnie określone co do odpowiedzialności za te skutki. Sobie zatrzymywali decyzje optymalizacyjne łatwe, o skutkach odległych, praktycznie nieodpowiedzialne.

Na przykład, aby móc wykonać swoją pierwszą operację, chirurg musi już mieć za sobą lata niezwykle trudnych studiów, skutki operacji będą widoczne zaraz, a błąd przy niej popełniony ma wyraźnie określonego sprawcę. Natomiast zmiana programu nauczania, np. historii, to produkt nieobowiązujących wypowiedzi konferencyjnych, na których wygłaszanie możne sobie pozwolić ktokolwiek, skutki zmiany ujawnią się najwcześniej za dziesięć lat, gdy z kilkunastoletniego ucznia będzie początkujący zawodowiec, a gdy się ujawnią, to któż potrafi stwierdzić, że ich przyczyną była ta właśnie zmiana programu nauczania. Nic dziwnego, że o strukturze szkolnictwa z beztroską łatwością decydowali urzędnicy administracyjni od wszystkiego.

Rzecz paradoksalna, pozostawienie lekarzom i inżynierom decyzji optymalizacyjnych bynajmniej nie zostało potraktowane jako przekazanie im części władzy – zostało im to zaliczone do obowiązków pracowniczych jako podstawa do pociągania ich do odpowiedzialności za niepowodzenia.

W sumie nie zmieniło to uświęconego podziału na zwierzchników (postulatorów) i podwładnych (realizatorów), lecz tylko przyczyniło się do zmiany proporcji w rozdziale decyzji optymalizacyjnych na część przypadającą zwierzchnikom (jako przywilej) i część przypadającą poddanym (jako trud).

Drugi wielki wyłom nastąpił późno, ale – w skali dziejowej – miał przebieg błyskawiczny i naruszył tradycyjny podział: zwierzchnik – podwładny. Był to wyłom dokonany przez cybernetykę, czemu trudno się dziwić, przecież to nauka o sterowaniu, w której centrum znajduje się problematyka optymalizacji, przedtem bezdomna i sublokatorska. O ile do postulowanego celu dobierano doraźnie i po amatorsku sposób jego osiągnięcia, to cybernetyka wprowadzała teoretyczne zasady postępowania i okazała ich uniwersalność, co potwierdziło się w praktyce po wynalezieniu komputerów . Procedury optymalizacyjne wymagają znakomitego opanowania matematyki, statystyki, programowania, nie może być nawet mowy o przydzielaniu ich trochę postulatorom, a trochę realizatorom, bo ani jedni, ani drudzy nie zrozumieli by z nich ani słowa. Zresztą słów w nich niewiele, prawie wszystko to symbole logiczne i matematyczne.

Dopiero to właśnie doprowadziło do wyodrębnienia problematyki optymalizacyjnej oznaczonej numerem 5 w podanej powyżej systematyce problemów, i do wytworzenia się zawodowej grupy optymalizatorów, ekspertów wypracowujących decyzje optymalne, głównie w elektronicznych ośrodkach obliczeniowych, odpowiednio do zgłoszonej postulacji.

Taką zmianę w strukturze problematyki decyzyjnej nie tylko tolerowano, lecz nawet wyraźnie jej sprzyjano, przeznaczając coraz większe fundusze na instalowanie komputerów i rozwój ośrodków obliczeniowych, głównie do opracowywania decyzji gospodarczych.

Zaczęły się przy tym nawarstwiać rozmaite nieporozumienia. Tak na przykład wyobrażano sobie, że zamiast ludzi decyzje podejmować będą komputery, z ponieważ są to maszyny przetwarzające informacje w sposób pod wieloma względami doskonalszy (znaczna pojemność komputerów, duża niezawodność operacji, a przede wszystkim imponująca ich szybkość), niż to może robić mózg ludzki, więc i decyzje takie będą zapewne znacznie trafniejsze.

Były w tym co najmniej dwa nieporozumienia.

Po pierwsze, komputery nie podejmują żadnych decyzji. Wskazywana przez nie decyzja wynika z ich zaprogramowania i dostarczania danych wejściowych, a jedno i drugie jest dziełem ludzi. Skoro komputery potrafią przetwarzać wielkie ilości informacji, a te informacje muszą im być dostarczane przez ludzi, to również ci ludzie muszą być zdolni do obejmowania wielkich ilości informacji. Jest to tak samo, jak gdyby ktoś chciałby zwyciężać dzięki sporządzaniu bardzo wielkiej szabli, zapominając, że jego ręka powinna być zdolna do jej udźwignięcia. Głównym zyskiem z zastosowania komputerów jest szybkość otrzymywania wyniku, ale jeżeli dostarczy się im dane ubogie albo niepewne, albo fałszywe, to chociaż szybko, otrzyma się decyzje dalekie od trafności.

Po drugie, nawet na epoce komputerów zaciążył nawyk traktowania decyzji jako czegoś jednolitego, bez zrozumienia, że czym innym są decyzje postulacyjne, czym innym zaś decyzje optymalizacyjne. Komputery mogą służyć tylko do wypracowywania decyzji optymalizacyjnych, jest to sprawa programu operacji wprowadzonych do komputera przez optymalizatorów. Natomiast decyzje postulacyjne to sprawa danych dotyczących celu i sytuacji, w jakiej cel ma być osiągnięty, ale nie jest to zadanie dla optymalizatorów z ich wspaniałymi komputerami, lecz dla postulatorów. Błędnych decyzji postulacyjnych nie naprawią nawet najdoskonalsze decyzje optymalizacyjne.

Na przykład, gdy rozkaz wysadzenia mostu w najkrótszym czasie saperzy wykonają bardzo sprawnie, to co z tego za korzyść, jeżeli rozkaz był błędny, bo spowodował odcięcie cofających się własnych oddziałów? – lepiej już byłoby, gdyby saperzy wykonali go w sposób nieoptymalny, z opóźnieniem. Albo na cóż zda się optymalna budowa fabryki, której wyroby nie znajdują nabywców, gdyż nie odpowiadają im potrzebą?

Nic dziwnego, że po okresie zauroczenia komputerami dawały się słyszeć utyskiwania, że „nie spełniły pokładanych w nich nadziei”. Tymczasem nie spełniły one tego, czego spełniać nie miały, tj. naprawiać błędnych „decyzji w ogóle”, a w istocie decyzji postulacyjnych. Natomiast dobrze spełniają swoje właściwe zadanie, jakim jest rozwiązywanie problemów optymalizacyjnych, oczywiście należycie postawionych. To tylko prysnęła iluzja, że to, co ludzie spartaczą w grupie 4, komputery naprawią w grupie 5.

Przypomina się tu anegdota o dyrektorze wielkiego przedsiębiorstwa, który kupił nowy zegarek, ponieważ stary się zepsuł i zdaniem zegarmistrza nie nadawał się już do naprawy. Dyrektor ów, dla żartu postanowił sprawdzić orzeczenie zegarmistrza za pomocą niedawno zakupionego nowoczesnego komputera. Ku jego zdumieniu orzeczenie komputera brzmiało: „Nowy zegarek wyrzucić używać starego. „Pełen obaw, czy aby nie kupił wadliwie skonstruowanego komputera, dyrektor polecił zbadać, dlaczego komputer daje ciągle taką samą, niewątpliwie taką samą odpowiedź. Jak się okazało, wynikała ona z porównania nowego zegarka, który spóźniał się dwie sekundy na tydzień, a więc nigdy nie wskazywał właściwego czasu, ze starym nie chodzącym zegarkiem który wskazywał właściwy czas dwa razy na dobę, czyli czternaści razy na tydzień, był więc wyraźnie lepszy. Wynika stąd morał, że komputery nie zwalniają ludzi od myślenia.

Przejdźmy obecnie do bliższego omówienia procesów sterowania.

Na podstawie definicji sterowanie można sformułować następujące definicje pochodne:

- system sterujący jest to system, którego działanie prowadzi do określonych zmian w innym systemie,

- system sterowany jest to system, w których do określonych zmian prowadzi działanie innego systemu,

- tor sterowniczy jest to system, za którego pośrednictwem system sterujący oddziaływuje na system sterowany, bądź za którego pośrednictwem system sterowany oddziałuje na system sterujący.

- obwód sterowniczy jest to obwód sprzężenia zwrotnego utworzony z systemu sterującego, systemu sterowanego i torów sterowniczych.

Przedstawiając system sterujący i system sterowniczy za pomocą prostokątów, a tory sterownicze za pomocą linii otrzymuje się schemat obwodu sterowniczego widoczny na rys. 6. 1.



Rys. 6. 1 Obwód sterowniczy

 

Nasuwa się pytanie, czy jest system sterujący z punktu widzenia problemów decyzyjnych – postulatorem?  optymalizatorem?  realizatorem?

Jest on wszystkim tym naraz, jako że do sterowania konieczne jest określenie zmian, jakie w systemie sterowanym ma spowodować (postulacja), oraz zastosowanie sposobu ich spowodowania (optymalizacja) i środków do ich spowodowania (realizacja).

O tym, że miejsce problematyki sterowania jest przede wszystkim w optymalizacji, wspomniałem poprzednio dlatego, że w rozpatrywaniu wyodrębnionych procesów sterowania zakłada się, iż postulacja już nastąpiła, a realizacja jest zapewniona, wobec czego sterowanie staje się tylko problemem optymalizacji.

Niemniej postulacja i realizacja są nieodłączne od sterowania, powinny więc być brane pod uwagę. Rola ich uwydatnia się wyraźnie, gdy postulowane cele bywają różnorodne, a wskutek wykorzystywania środków realizacji do jednego celu może ich zabraknąć do innego (np. gdy systemem sterującym jest społeczeństwo, jako zbiór ludzi o rozmaitych, a nieraz rozbieżnych interesach, systemem sterowanym zaś, całe otoczenie, a nie jego niewielkie fragmenty).

W konsekwencji struktura systemu sterującego musi być taka, żeby występowały cztery sprzężenia:

- sprzężenie między optymalizatorem a otoczeniem (zapewniające obserwację otoczenia i sposoby modyfikacji otoczenia),

- sprzężenie między optymalizatorem a postulatorem (zapewniające współzależność sposobów z celami),

- sprzężenie między realizatorem a postulatorem (zapewniające zasilanie z otoczenia i środki modyfikacji otoczenia).

Struktura systemu sterującego spełniająca powyższe wymagania jest przedstawiona na rys. 6. 2.

W schemacie tym jest godne uwagi, że optymalizacja i realizacja są procesami współrzędnymi w stosunku do postulacji. Znaczy to, że nie tylko sposoby i środki są zależne od celów, a cele są zależne od sposobów i środków, lecz za pośrednictwem postulacji, także sposoby są zależne od środków, a środki od sposobów.

Tak na przykład, materiały dobiera się do projektów budowy, ale i projekty budowy dobiera się do materiałów. Posiadane wojsko dostosowuje się do planów wojennych, ale i plany wojenne dostosowuje się do posiadanego wojska. Leki dostosowuje się do sposobów leczenia, ale i sposoby leczenia dostosowuje się do leków itp.

Odmienny od omawianego schematu, a dość rozpowszechniony, jest pogląd, że prawidłowa organizacja przedsięwzięć wymaga kolejności: cel – projekt – wykonanie. Pogląd ten opiera się na milczącym lub nieświadomym założeniu, że sposobów i środków jest pod dostatkiem, trzeba mieć tylko dobre chęci, żeby się nimi posłużyć, do celów dobierając sposoby, a potem do sposobów środki.

Klarowność sterowania bywa też zacierana przez naruszanie rygoru, żeby traktować systemy z punktu widzenia ich funkcji jako przetworników oddziaływań, a nie ze względu na to, czy stanowią oddzielne obiekty, np. poszczególne osoby. Rygor ten znaczy, że jeżeli pewien człowiek występuje w kilku rolach, to na schemacie sterowania powinien figurować w postaci tyluż systemów. I na odwrót, jeżeli kilku ludzi występuje we wspólnej roli, to na schemacie powinni figurować oni jako jeden system.

Łatwo zauważyć, że możliwe są trzy sytuacje, w których jeden człowiek spełnia wszystkie trzy funkcje sterownicze. Sytuację te można wyrazić następująco:

- wiem co i jak osiągnąć (połączenie funkcji postulatora i optymalizatora), ale niech to zrobi ktoś inny,

- wiem co osiągnąć i mogę to zrobić (połączenie funkcji postulatora i realizatora), ale niech ktoś inny powie jak,

- wiem jak coś osiągnąć i mogę to zrobić (połączenie funkcji postulatora, optymalizotora i realizatora).

Tymczasem z cybernetycznego punktu widzenia, niezależnie od liczby osób, w każdej z powyższych sytuacji występują trzy systemy, tj. postulator, optymalizator i realizator.

Jednym z głównych i najczęściej popełnianych błędów w cybernetycznych dociekaniach na temat ludzkiego zachowania jest branie pod uwagę tego, co wiadomo o ludziach, a tymczasem w cybernetyce wolno się powoływać tylko na to, co wiadomo o systemach.

Abstrahowanie od wiedzy o człowieku jest szczególnie wymagane w tej książce, bo przecież chodzi w niej dopiero o poznanie człowieka, i to wyłącznie na podstawach cybernetycznych.

Wprawdzie poruszam obszernie sprawy ludzkie na podstawie wiedzy pochodzącej skądinąd, ale wyłącznie w przykładach, nigdy w twierdzeniach, jak to wyraźnie widać, na przykład, w rozdziale 5. W przeciwnym razie była by ta książka jedynie cybernetyki dydaktycznej , tj. wyrażaniem znanej rzeczywistości w terminologii cybernetycznej.

Można się też spotkać z definicjami sterowania sugerującymi, że nawet gdy proces sterowania odbywa się w urządzeniach technicznych, to jednak przynajmniej do stawiania celów sterownia niezbędny jest człowiek.

Jest to niesłuszne – w cybernetyce niedopuszczalne jest takie ograniczenie. Należy określać funkcjonowanie systemu nie przesądzając, jakim obiektem jest ten system.

Kończąc rozważania w tym rozdziale, można powiedzieć że w wąskim znaczeniu problematyka sterowania należy do grupy problemów dotyczących sposobów postępowania, tj. problemów optymalizacyjnych, ale wiąże się ona bezpośrednio z postulacją celów postępowania i ich realizacją. Ponadto decyzje dotyczące wyboru postępowania wymagają znajomości związków stwierdzonych w problemach eksplikacyjnych, ale są to związki między właściwościami stwierdzanymi w problemach klasyfikacyjnych, których rozwiązywanie wymaga uprzedniej eksploracji. Tak więc okazuje się, że sterowanie to problematyka osadzona w otoczce wszelkich rodzajów problemów.

Z jakiejkolwiek więc strony patrzeć, jest widoczne, że cybernetyka jest nauką interdyscyplinarną obejmującą całą rzeczywistość.
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka w ruchu ..
« Reply #2 on: (Tue) 19.08.2014, 11:28:56 »
Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka - doc. Józef Kossecki
https://vimeo.com/37093673
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Norbi Stacho

  • Sen głęboki
  • *
  • Posts: 10
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka w ruchu ..
« Reply #3 on: (Tue) 24.11.2015, 01:40:42 »
Z tego wszystkiego wynika, że głównym celem dla Polskie z racji na małą ilość energo materi w stosunku co do wrogów, jest wojna ideologiczna ewentualnie strategiczno informacyjna, a głównym ośrodkiem takiej wojny jest kościół i wspieranie ideologii chrześcijańskiej. Jednocześnie walcząc z ideologią nam wrogą.
 
Chciałem zauważyć, że jednym z elementów takiej wojny przeciw Polsce jest ideologia słowiańska przypuszczam, że ośrodkiem tej ideologii jest Rosja, i mogą wspierać ją również Masoni. Obecnie mamy istny boom z informacjami o niejakiej wyższości cywilizacji słowiańskiej nad łacińską, która to niejako miała zostać narzucona Polakom podstępem lub siła. Trzeba tutaj zauważyć, że cywilizacje łacińską i chrześcijaństwo przyjęliśmy na ziemiach polskich bez konfliktów zbrojnych, dlatego przypuszczam, że cywilizacja lechicka była, albo gorsza i my to zauważyliśmy albo zgodna, tożsama z normami cywilizacji łacińskiej. Warto tutaj przeczytać książkę Feliksa Konecznego - dzieje świętych narodu polskiego.  Jest tam opisany proces przyjmowania przez Polskie chrześcijaństwa oraz jakie to chrześcijaństwo wtedy było i skąd do nas przyszło.

Kolejną ideologią, nam wrogą nie zgodną z naszą cywilizacją jest ideologia Niemiecka, jej elementami jest niszczenie Kościoła Katolickiego, wprowadzenie in vitro, homo propaganda, równouprawnienie w sensie seksistycznym czyli zniewieszczanie mężczyzny, zmężczyźnianie kobiety, ekonomizm jako najwyższa wartość, Ostatnio natknąłem się na źródłowe dokumenty tych organizacji, znam język niemiecki więc je przeczytałem, widać tam powiązania z masońską agendą, są tam takie idee jak homo teologia czyli łączenie kościoła ewangelickiego w Niemczech z homoseksualizmem,  nie wiem jeszcze na ile jest to ideologia na export, a na ile jest to ideologia ogólna, na to że ideologia ta może być elementem wojny może wskazywać np. to że Niemcy nie dozwoliły małżeństw homoseksualnych, natomiast promowały je w innych państwach również w Polsce. Niedługo na ten temat stworzę oddzielny wpis z dokumentami wewnętrznymi z Niemiec.