Author Topic: Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?  (Read 1377 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?
« on: (Sat) 06.09.2014, 18:23:13 »
Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?

Polska weszła do układu Szengen w nocy z 20 na 21 grudnia 2007r., czego efektem jest zniesienie kontroli paszportowych Polski na przyszłej wewnętrznej granicy Unii z Niemcami, Słowacją, Czechami i Litwą. Od prawie roku czasu granicę można przekraczać niemal w dowolnym miejscu, co z założenia ma stanowić ułatwienie m.in. dla turystów. Warto jednak przyjrzeć się aspektom politycznym i gospodarczym naszego wstąpienia do układu Szengen widzianym oczyma naszych Zachodnich sąsiadów.

              Nie jest tajemnicą, że Polska jest podzielona, podzielona na wszelkie możliwe sposoby: euroentuzjastów i eurosceptyków, filosemitów i antysemitów, prawicowców, lewicowców, liberałów i itd. Podziałów jest mnóstwo i dobrze byłoby, gdybyśmy zadali sobie w końcu pytanie komu zależy na tym by Polacy byli podzieleni, skłóceni i sfrustrowani?
                Trudno jest rozwodzić się nad sposobami i technikami manipulacji tłumem, jednakże śmiało stwierdzić należy, że ten wyniszczający sposób sterowania Narodem Polskim jest obecnie realizowany - częściowo zapewne przez ludzi tego świadomych, częściowo przez ludzi tak bardzo zmanipulowanych, że nie są oni w stanie realnie oceniać rzeczywistości oraz nie są w stanie dostrzegać katastrofalnych konsekwencji swoich działań.

   Przyjrzyjmy się, zatem naszym relacjom z naszymi Zachodnimi sąsiadami - Niemcami: Już Helmut Kohl w trakcie przemówienia w polskim sejmie w dniu 07.07.1995 roku mówił, że „Niemcy starają się wspomóc Polskę na drodze do integracji europejskiej we własnym głęboko pojętym interesie". Sam Gerhard Schroeder, kanclerz Niemiec podczas berlińskiego wystąpienia na zjeździe ziomkostw wysiedlonych z Polski i Czechosłowacji, w dniu 03.09.2000 roku mówił: „Zawierzcie mojej metodzie. Ja wam dostarczę wschodnie landy w taki sposób, że ich dzisiejsi administratorzy, Polacy, będą nam jeszcze wdzięczni za to, że zostali wreszcie Europejczykami". Joachim Gauck w epilogu do książki " Czarna księga Komunizmu " o dawnych niemieckich ziemiach wschodnich napisał "Z mieszkańcami tych terenów, a konkretnie z wypędzonymi, których pozbawiono ojczyzny, postąpiono bezprawnie i karygodnie. A podmurowali to bezprawnie komuniści, uznając w 1950 roku granicę na Odrze i Nysie, jako granicę państwową, pomiędzy Polską a Niemcami." Najbardziej znany historii polityk niemiecki Adolf Hitler, kanclerz Rzeszy Niemieckiej, w przemówieniu do generałów Wehrmachtu, w dniu 21.01.1938 roku głosił, iż: „Pewnego dnia cały świat musi należeć do zjednoczonego bloku Europy i będzie do niego należeć".

Analizując wydarzenia polityczne realizujące się na przestrzeni lat oraz doniesienia niektórych mass mediów Niemcy oczekują specjalnych uprawnień dla własnej policji w Polsce. Berlin chce mieć pełną swobodę w ściganiu przestępców na polskim terytorium po wejściu naszego kraju do strefy Schengen, tj. po 21 grudnia br., kiedy formalnie znikły wewnętrzne granice w Unii Europejskiej. Zdaje się, że nie będziemy, jako suwerenny naród długo czekać na efekty odnalezienia „korzyści" z unifikacji Polski w ramach Unii Europejskiej. Niemcy bez pardonu ogłaszają swoje żądania i oczekiwania. Póki co, obowiązuje europejski nakaz aresztowania, mocą którego wydawano już polskich obywateli obcym sądom. Jak ustaliło m.in. radio RMF FM, prowadzono negocjacje między szefami polskiej i niemieckiej policji. Berlinowi zależało, by internautom polecamy lekturę portalu policji: http://www.policja.pl/portal/pol/228/3776) [Link na web.archwie.org. Nasi negocjatorzy proponowali ograniczenie tej strefy do 100 kilometrów od granicy, a więc możemy spodziewać się, że Niemcy zinterpretują to ustępstwo, jako zgodę na penetrację niemiecką w obszarze przedwojennej Rzeszy Niemieckiej. Przypominamy, bo zapewne większość internautów o tym nie wie, że w Niemczech obowiązuje w konstytucji zapis z 1937 roku w sprawie granicy polsko-niemieckiej i w świetle tejże niemieccy policjanci mogli ścigać przestępców bez żadnych przeszkód na terytorium całej Polski ( konstytucji Ziemie Odzyskane po 1945 roku, będące w polskich rękach są „administrowane przez Polaków", a nie należą do Polski. Tak więc jeśli uzgodnienia niemiecko-polskie będą umożliwiały interwencję niemieckiej policji 100 km w głąb naszego kraju będzie to pozwalało Niemcom działać w swych dawnych granicach, sprzed II wojny światowej. Jeśli chodzi o samą niemiecką policję to mamy do niej pewne zastrzeżenia. Otóż nie tak dawno media doniosły, że struktury niemieckiej policji po II wojnie światowej budowali naziści.
Pozwolę sobie zacytować obszerne fragmenty artykułu Bartosza T. Wielińskiego „Niemiecka policja i nazistowskie bagno" opublikowanego w Gazecie Wyborczej:
„To, że byli naziści uczestniczyli w życiu publicznym powojennych Niemiec, nie jest tajemnicą. W końcu za czasów III Rzeszy w NSDAP i innych nazistowskich organizacjach byli niemal wszyscy obywatele i to oni budowali Republikę Federalną. Wątpliwości zaczynają się, gdy okazuje się, że do władzy dopuszczano zbrodniarzy wojennych. A tak właśnie było w przypadku powstałego w 1951 r. BKA, czyli Federalnego Urzędu Kryminalnego, odpowiednika polskiego ABW i CBŚ. Fundamenty BKA tkwią w brunatnym bagnie - podsumowuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung" i wylicza, że do końca lat 60. policję federalną w zachodnich Niemczech tworzyli w dużej mierze esesmani, gestapowcy i członkowie tajnej żandarmerii polowej. Wszystkie te trzy formacje uznano za zbrodnicze, a mimo to ich dawni członkowie dostawali w szeregach BKA awanse i nagrody. Gdy 40 lat temu odchodzili na emerytury, żegnano ich z honorami. Wiadomo np., że w 1951r. do BKA trafił Hauptsturmführer Theo Saevecke. Podczas wojny kierował policją w okupowanym Mediolanie, skąd deportował Żydów i nakazywał egzekucje mieszkańców. Zyskał tam przydomek „kata Mediolanu". Po wojnie w BKA dorobił się wysokiej szarży radcy kryminalnego. BKA przejęło od niego sposób patrzenia na przestępców. Widać to najlepiej na przykładzie Romów, których do lat 70. określano zgodnie z nazistowską terminologią jako ludzi, którzy brzydzą się pracą i są „plagą". Tak jak w III Rzeszy zakładano im kartoteki albo prowadzono dalej teczki założone jeszcze za Hitlera. A szefem wydziału cygańskiego w bawarskim urzędzie kryminalnym był Josef Eichberger, który kierował deportacjami Romów do obozów koncentracyjnych. Gestapowcy, którzy podczas wojny ścigali Żydów, w szeregach BKA zajmowali się rozpracowywaniem zachodnioniemieckich środowisk sympatyzujących z ZSRR. Jeszcze w 1973 r. wskazówki dla funkcjonariuszy opracował Bernhard Niggemeyer, absolwent kuźni kadr SS, który podczas wojny jako szef żandarmerii grupy armii „Środek" zarządzał tysiące egzekucji niemieckich dezerterów, sowieckich partyzantów i cywilów. BKA nie jest jedyną zachodnioniemiecką instytucją, która zatrudniała nazistów. Tych bez liku można odnaleźć w szeregach niemieckiego wywiadu BND i urzędu ds. ochrony konstytucji, na wysokich szczeblach w niemieckiej dyplomacji czy administracji państwowej. Nie czarujmy się. Niemiecką policję zakładali byli wysocy funkcjonariusze hitlerowskiego aparatu, przesiąknięci ideami „Drang nach Osten". Tylko naiwna osoba może sądzić, że następne kadry tegoż aparatu w jakimś stopniu nie zostały przez swoich poprzedników zapłodnione ideowo nastrojami rewanżystowskimi w stosunku do Polski. Teraz ci, którzy przejęli pałeczkę od swoich  poprzedników, jeżeli nasi negocjatorzy ustąpią, będą mogli wjeżdżać w głąb Polski jak do siebie. I jeszcze jedna bardzo istotna rzecz. Otóż takie możliwości ułatwią niemieckim służbom specjalnym penetrację naszego kraju. Ktoś się może oburzyć: jak to policja będzie szpiegować? Oczywiście. Ten numer już Niemcy kiedyś przerabiali w stosunku do Polaków w Wolnym Mieście Gdańsk przed II wojną światową. Otóż siedziba Abwehry, wywiadu niemieckiego w Gdańsku znana jako placówka „Nebenstelle Danzig" mieściła się w budynku gdańskiej policji i w tym kamuflażu działała. Wygląda na to, że budowa Mitteleuropy pod hegemonią niemiecką wchodzi w kolejny etap, a jest nim zasyśnięcie Polski w niemiecką strefę wpływów.
Jeden ze znawców zagadnienia, francuski naukowiec Gerard Baudson w swojej książce (niestety dotąd nie wydanej w Polsce) "Europe des apatrides" pisze:
„Reaktywowanie geopolitycznych zasad Mitteleuropy, odebranie poprzez siłę ekonomii tego, co było stracone w ciągu dwóch wojen światowych, tak wygląda obecnie polityka niemiecka" (str.63, Paris 1994). Swego czasu w jednym z programów publicystycznych były Marszałek Sejmu RP profesor Wiesław Chrzanowski, który w okresie stalinowskim siedział w więzieniu spotkał generała SS Richarda Hildebrandta, który przez pewien czas był nawet zastępcą Himmlera, a w Polsce zapisał się ponurą bydgoską „krwawą niedzielą". Według prof. Chrzanowskiego Hildebrandt już wówczas na przełomie lat 40 i 50, a więc niewiele czasu po zakończeniu II wojny światowej mówił, że przyszłością Europy jest zjednoczona Europa, a Niemcy mają do odegrania w tym procesie szczególną rolę (Program „Drogi do wolności", emisja: Program 1 TVP S.A., 12.05.1992 r, godz. 21.15). Nasi przodkowie, którzy walczyli o granicę na Odrze i Nysie zapewne w grobach przewracają się, że komuś z polskiego rządu w ogóle przyszło do głowy negocjować z Niemcami na taki temat. Pożyjemy, zobaczymy co z tego wyniknie. Miejmy nadzieje, że Polacy przebudzą się z letargu i eurooptymizmu i dostrzegą niebezpieczeństwa związane z możliwością sądowego dochodzenia pozostawionych w Polsce majątków przez Niemców, zakłamywanie historii, i polityką rewizjonistów niemieckich.
                Teraz, jak mało kiedy rząd Polski i Polacy mają szansę udowodnić, że jesteśmy narodem silnym, rozsądnym i przewidującym, udowodnić, że drzemiący w nas patriotyzm oznacza większe przywiązanie do własnej państwowości aniżeli do kosmopolitycznej Unii Europejskiej.



Źródło: http://twx.bloog.pl/id,3939386,title,Ukladu-z-Schengen-droga-ku-Mitteleuropie,index.html?_ticrsn=5&smoybbtticaid=613661


Zobacz na:
Werwolf
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,522.0.html
« Last Edit: (Sat) 06.09.2014, 19:02:56 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Ardek

  • Guest
Odp: Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?
« Reply #1 on: (Sat) 06.09.2014, 18:45:54 »
Doczytałem aż do cytowania wybiórczej. Ogółem autor robi niezłą kurwę z logiki. Artykuł dotyczy tak naprawdę tego, co dzieje się wokół ustawy o bratniej pomocy, a ten tytułuje to "Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?"  Co ma niemiecka policja do strefy Schengen? Jak szukał przyciągającego uwagę tytułu, to mógł wepchnąć Adolfa Hitlera, eutanazję i aborcję. Lepiej by na tym wyszedł i tak samo by robił w chuja potencjalnych czytelników.

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?
« Reply #2 on: (Mon) 05.09.2016, 14:24:00 »
Ważne jest, aby poznawać rzeczywistość w sposób jak najbardziej jakościowy więc zamiast analizować setki powtarzalnych się komunikatów, newsów, wiadomości warto znaleźć źródło informacji, które sięga adekwatnie głęboko do naszego poziomu poznania. Poznanie wymaga nie zatrzymywania się w miejscu, a ciągłego stawiania poprzeczki coraz wyżej, kreując coraz szerszy punkt widzenia.



*Totalna wojna informacyjna III Rzeszy przeciwko Polakom
31 Lipiec 2016 ~ kontrrewolucjablog*

(Niniejszy tekst, oprócz dopisku, jest fragmentem książki „Totalna wojna informacyjna a dzieje II RP” autorstwa Józefa Kosseckiego.

Polecamy całość. Tymczasem będziemy publikować jej fragmenty)

(…)

Podczas II wojny światowej hitlerowcy stosowali też różne metody walki informacyjnej, daleko wykraczające poza zwyczajną socjotechnikę działania policji, wywiadu i kontrwywiadu. Była to prawdziwa totalna wojna informacyjna prowadzona przeciwko narodowi polskiemu.

Pod okupacją niemiecką zostały zdezorganizowane zarówno polskie procesy gospodarcze jak i życie naukowe, kulturalne, publikatory, a nawet życie towarzyskie (tzn. wszystkie procesy związane z przetwarzaniem i rozpowszechnianiem informacji).

Gospodarkę polską całkowicie podporządkowano interesom niemieckim, kosztem elementarnych – nawet czysto biologicznych – potrzeb polskiego narodu. Zablokowano też funkcjonowanie polskiego szkolnictwa średniego i wyższego (oficjalnie funkcjonowały tylko polskie szkoły powszechne i zawodowe). Zlikwidowano polskie niezależne publikatory – przestały funkcjonować polskie radiostacje, zabroniono Polakom posiadania radioodbiorników, a nieliczne wychodzące w polskim języku gazety zostały podporządkowane władzom okupacyjnym. Rozpoczęto też akcję likwidacji polskiej kultury – niszczono polskie zabytki, dzieła sztuki rabowano i wywożono do Rzeszy, zabroniono nawet wykonywania utworów polskiej muzyki narodowej. Polskie sfery kulturotwórcze podlegały systematycznej eksterminacji. Równocześnie propaganda hitlerowska systematycznie dezinformowała polski naród.

Władze okupacyjne prowadziły planową akcję demoralizowania polskiego narodu – np. chłopom za obowiązkowe dostawy żywności (kontyngenty) płacono wódką, wydawano też pornograficzne czasopisma. Równocześnie zarówno hitlerowska propaganda, jak też narzucony Polakom system prawny poniżał zarówno ludność żydowską, jak też i polską. Jedność moralną społeczeństwa okupowanego kraju rozbijano też tworząc różne przywileje dla takich narodów jak Ukraińcy czy Litwini, a nawet sztucznie tworzonych grup etnicznych w rodzaju narodu góralskiego na Podhalu. Przy pomocy antysemickiej propagandy starano się też skłócić Polaków z Żydami i usprawiedliwić podejmowane przez władze hitlerowskie działania eksterminacyjne w stosunku do ludności żydowskiej.

Podstawowym narzędziem, prowadzonej w ramach totalnej wojny informacyjnej, dezinformacji i demoralizacji ludności polskiej, była propaganda władz okupacyjnych niemieckich, której założenia w stosunku do polskiego społeczeństwa określił Generalny Gubernator Hans Frank, przemawiając 31 października 1939 r. w Łodzi; stwierdził wówczas m. in.:

„Cała organizacja rozpowszechniania wiadomości musi być zdruzgotana. Polakom nie należy pozostawiać aparatów radiowych, żadnej prasy, która wyrażałaby pewne poglądy, lecz tylko informacyjne dzienniki. (…) Będzie rzeczą konieczną podawać Polskom pewne wiadomości za pomocą wielkich megafonów (…). W większych miastach i na targach będą ustawione stałe megafony, które w oznaczonym czasie będą podawały wiadomości o sytuacji i rozkazy dla Polaków”

Szczekaczka

Mieszkańcy Warszawy zgromadzeni pod „szczekaczką” (megafonem ulicznym) na Krakowskim Przedmieściu [źródło:Wikipedia]
Zamierzenia te zostały zrealizowane: zlikwidowano prasę polską, 10 X 1939 r. zabroniono Polakom słuchania obcych audycji radiowych, zarządzeniem z 15 XII 1939 r. nakazano konfiskatę aparatów radiowych i demontaż anten. Teoretycznie – na mocy rozporządzenia z 13 IV 1940 r. – Polacy mogli uzyskać zezwolenie na posiadanie odbiornika o zasięgu miejscowym, ale wobec negatywnego stanowiska ministra propagandy III Rzeszy Josepha Goebbelsa rozporządzenie to nie weszło w życie. Polska była jedynym okupowanym krajem – oprócz zajętej przez Niemców części ZSRR – w którym władze niemieckie zarządziły pełną konfiskatę radioodbiorników. Zarządzenia niemieckie w tej dziedzinie zostały zresztą w dużym stopniu zbojkotowane i np. w Warszawie na 140 000 zarejestrowanych odbiorników radiowych skonfiskowano zaledwie 87 000

Sytuację, jaka powstała na zagarniętych ziemiach polskich, po przejęciu przez władze niemieckie wszystkich środków informacji, Władysław Chojnacki charakteryzuje w następujący sposób:

”Liczyła ona (prasa gadzinowa – przyp. J. K.) w latach 1939-1945 niespełna 40 tytułów, gdy przed samym wybuchem wojny ukazywało się w Polsce ok. 2250 czasopism w języku polskim, w tym blisko 200 dzienników. Natomiast w całej okupowanej przez Niemców Polsce wychodziło wśród tych gadzinówek 9 dzienników, 6 tygodników, 2 miesięczniki oraz ok. 20 czasopism fachowych, gdy np. w Protektoracie Czech i Moraw ukazywały się w 1940 r. aż 1583 czasopisma w języku czeskim.”
gadzinówka
Dodatek nadzwyczajny gadzinówki [źródło: henryk.rycko.pl]

Charakter, rolę i zadania pism gadzinowych scharakteryzował gen. Tokarzewski w Ogólnym raporcie polityczno-gospodarczym dla władz polskich we Francji, na początku 1940 r.; stwierdził w nim m. in.:

”Prasa polska nie istnieje zupełnie. Wielu dziennikarzy jest więzionych. Na terenie Gen(eralnego) Gubernatorstwa wydawane są dwa pisma codzienne, w języku polskim. Poziom tych pism jest niezmiernie niski. Treść odrażająca. Prowadzona przez okupantów akcja prasowa ma zohydzić w oczach naszego społeczeństwa przeszłość polską i zaszczepić wiarę w wyższość kulturalną i niezwyciężalność Niemiec.”

Nakład pism gadzinowych (nazywanych też szmatławcami) wynosił w 1940 r. łącznie 275 000, w 1943 r. 400 000, zaś w 1944 r. 700 000 egzemplarzy. Władze konspiracyjne wzywały do bojkotu gadzinówek, ale wezwanie to nie było w pełni skuteczne, gdyż w społeczeństwie polskim – zwłaszcza w pierwszym okresie okupacji – panował wielki głód informacji. Podstawowe założenia polityki władz okupacyjnych niemieckich wobec ludności polskiej, zostały zawarte w opracowanym na zlecenie Urzędu dla Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP, przez doktora E. Wetzla, kierownika Centrali Doradczej Urzędu dla Spraw Rasowo-Politycznych, oraz doktora G. Hechta, kierownika Oddziału dla Volksdeutschów i mniejszości w Urzędzie dla Spraw Rasowo-Politycznych, dokumencie zatytułowanym Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia, noszącym datę 25 listopada 1939 roku. Czytamy w nim m. in.:

”W zakresie duchowym można Polaka określić jako całkowicie nietwórczego, zarówno pod względem kulturalnym jak i narodowo-politycznym. Ten brak prawdziwie twórczej siły potrafi zamaskować prymitywnie wyrafinowaną inteligencją, której nie należy nie doceniać. (…)”

W rozdziale cytowanego dokumentu zatytułowanym Traktowanie ludności na obszarze Rzeszy czytamy: ”(…) Mową urzędową we wszystkich urzędach, także przed sądem, jest wyłącznie mowa niemiecka. Polski język w żadnym razie nie będzie dozwolony. Także pisemne prośby do władz należy kierować w języku niemieckim; w przeciwnym wypadku nie będą rozpatrywane. Językiem handlowym i potocznym musi być wyłącznie niemiecki. (…) (…) Polakom nie wolno być właścicielami przedsiębiorstw. Z ich dotychczasowej własności gruntowej i ziemskiej, także rolnej, zostaną wywłaszczeni. (…) (…) Polskich szkół nie będzie już w przyszłości na polskich obszarach. W ogólności będą istnieć tylko niemieckie szkoły, oczywiście z odpowiednio podkreśloną narodowo-socjalistyczną nauką. (…) Należy zabronić wszelkich nabożeństw w języku polskim. Katolickie jak również ewangelickie nabożeństwo może być odprawiane tylko przez specjalnie wyszukanych duchownych, posiadających niemiecką świadomość i tylko w niemieckim języku. (…) Polskie restauracje i kawiarnie – jako ośrodki polskiego życia narodowego – powinny zostać zakazane. Polakom nie wolno chodzić do niemieckich teatrów, teatrzyków i kinoteatrów. Polskie teatry, kinoteatry i inne miejsca rozrywek kulturalnych powinny zostać zamknięte. Polskich dzienników nie będzie jak również nie będą wydawane książki polskie i czasopisma. Z tych samych powodów nie wolno mieć Polakom radioaparatów i gramofonów. (…) Polska inteligencja musi w całości i niezwłocznie zostać wysiedlona na pozostały obszar. (…)”

W stosunku do Polaków i Żydów w pozostałej części Polski – tzn. na terenie Generalnego Gubernatorstwa – autorzy cytowanego dokumentu zalecają co następuje:

”Mieszkańcy pozostałej Polski muszą otrzymać własną przynależność państwową. Nie powinni jednak posiadać jakichkolwiek samodzielnych praw politycznych. Dlatego też należy zakazać zakładania partii politycznych i związków jako możliwego ośrodka dalszego narodowego zjednoczenia. Nie polityczne związki powinny być również zakazane, wzgl. dozwolone pod zupełnie szczególnymi punktami widzenia. Kulturalno-polityczne związki, np. związki śpiewacze, związki krajoznawcze, związki gimnastyczne i sportowe, związki towarzyskie itd. nie wydają się w żadnym razie wolne od zastrzeżeń, ponieważ łatwo mogą prowadzić do wytworzenia narodowej postawy u swych członków. (…) Z tych względów wszystkie usiłowania w kierunku kulturalnej i narodowej samodzielności muszą być badane z wielką starannością i krytycyzmem. Uniwersytety i inne szkoły wyższe, szkoły zawodowe, jak również średnie były stale ośrodkami polskiego szowinistycznego wychowania i dlatego zasadniczo powinny być zamknięte. Dozwolone będą tylko szkoły powszechne, mają one jednak udzielać najprostszych wiadomości podstawowych, jak rachowanie, czytanie, pisanie. Nauka ważnych z narodowego punktu widzenia przedmiotów, jak: geografia, historia, historia literatury, jak również gimnastyka, jest wykluczona. Szkoła natomiast powinna przygotowywać do zawodów rolniczych, leśnych oraz prostych zawodów przemysłowych i rzemieślniczych. Ponieważ polski nauczyciel, a po części jeszcze bardziej polska nauczycielka są wybitnymi krzewicielami polskiego szowinizmu, z czym politycznie należy się bardzo liczyć, więc nie będzie ich można pozostawić w służbie szkolnej. (…) Kawiarnie i restauracje – jakkolwiek były one w Polsce często punktami zbornymi kół nacjonalistycznych i intelektualnych, nie powinny być zamknięte, ponieważ nadzór nad nimi wydaje się łatwiejszy, niż nad prywatnymi zebraniami sprzysiężonych, które z konieczności musiałyby się zjawić i w które tak obfituje polska historia. Naglącą koniecznością jest wprowadzenie cenzury kulturalnej, biorącej pod uwagę szczególną mentalność i psychikę polskiego narodu z rasowo-psychologicznych i politycznych punktów widzenia. Teatry, kina i teatrzyki, z powodu ich wielkiego narodowego znaczenia powinny być utrzymane możliwie na jak najniższej skali i na podstawie specjalnych koncesji. Kontrola importu płyt gramofonowych wydaje się celowa. Produkcję książek należy jak najbardziej ograniczyć. Dzienniki i okresowo ukazujące się czasopisma powinny zostać ograniczone i nadzorowane; zaleca się zaopatrywanie ich w stosowny, przez niemieckie placówki wyszukany materiał”

Przytoczone wyżej obszerne cytaty pozwalają się zorientować jakimi metodami prowadzili hitlerowcy totalną wojnę informacyjną z całym narodem polskim. W cytowanym dokumencie omówione zostały nie tylko metody walki informacyjnej, ale również metody biologicznego osłabiania polskiego narodu, czytamy w nim m. in.:

”Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przeniesieniu chorób zakaźnych na teren Rzeszy. (…) Wszystkie środki, które służą ograniczeniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia. (…)”
Niezależnie od fizycznej eksterminacji poszczególnych grup obywateli RP – przede wszystkim ludności żydowskiej, a także elity polskiej zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy, hitlerowcy starali się niszczyć polski potencjał biologiczny również metodami bardziej wyrafinowanymi – wchodzącymi częściowo w zakres totalnej wojny informacyjnej. Dowody na to znaleźć można w dokumentach sprawy SS-Brigadeführera Carla Clauberga. Jeden z tych dokumentów dotyczy Generalnego Planu Wschodniego Reichsführera SS, omawia politykę demograficzną nie tylko w stosunku do ludności polskiej, ale również rosyjskiej, ukraińskiej, a nawet narodów kaukaskich, opracowany został przez dr Erhardta Wetzela – radcę w Urzędzie dla Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP. Pochodzi on z 1942 r., a więc z okresu gdy hitlerowcy odnosili sukcesy na froncie wschodnim i wydawało im się, że wygrają wojnę, a w związku z tym będą mieli dość czasu i możliwości by w pełni zrealizować swe plany. W dokumencie tym czytamy m. in.:

”Powinno być oczywiste, że polskiej kwestii nie można rozwiązać w ten sposób, że zlikwiduje się Polaków, podobnie jak Żydów. Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów. (…) (…) Celem niemieckiej polityki ludnościowej na rosyjskim terenie będzie musiało być sprowadzenie liczby urodzin do poziomu leżącego poniżej liczby niemieckiej. To samo zresztą powinno odnosić się także do szczególnie płodnej ludności kaukaskiego terenu, a później częściowo także do Ukrainy. Na razie leży w naszym interesie powiększenie liczby Ukraińców jako przeciwwagi w stosunku do Rosjan. Nie powinno to jednak doprowadzić do tego, ażeby Ukraińcy zajęli później miejsce Rosjan. Aby doprowadzić na wschodnich terenach do znośnego dla nas rozmnażania się ludności, jest nagląco konieczne zaniechanie na wschodzie tych wszystkich środków, które zastosowaliśmy w Rzeszy celem podwyższenia liczby urodzin. Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. Powinno się wskazywać koszty, jakie dzieci powodują, na to, co można by zdobyć dla siebie za te wydatki. Można wskazywać na wielkie niebezpieczeństwa dla zdrowia, które mogą grozić kobiecie przy porodzie itp. Obok tej propagandy powinna być prowadzona na wielką skalę propaganda środków zapobiegawczych. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony. Nie może być karalne zachwalanie i rozpowszechnianie środków zapobiegawczych ani też spędzanie płodu. Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu. Można wykształcić np. akuszerki lub felczerki w robieniu sztucznych poronień. Im bardziej fachowo będą przeprowadzane poronienia, tym większego zaufania nabierze do nich ludność. Rozumie się samo przez się, że i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności. Należy również propagować dobrowolną sterylizację. Nie powinno się zwalczać śmiertelności niemowląt. Nie może mieć miejsca również uświadamianie matek w zakresie pielęgnacji niemowląt i chorób dziecięcych. Trzeba się starać o to, aby wykształcenie rosyjskich lekarzy w tych dziedzinach wiedzy było możliwie jak najmniejsze. Nie wolno popierać domów dziecka itp. instytucji. (…) W każdym razie całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzaniu tych środków jest tylko, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi. (…) Nam Niemcom chodzi tylko o to, ażeby naród rosyjski osłabić do tego stopnia, aby nigdy nie był on w stanie zagrażać niemieckiemu przewodnictwu na europejskim terenie. Do tego celu przybliżają nas wyżej wskazane drogi. Należy pamiętać również o tym, że stłoczenie mas ludzkich w miastach fabrycznych jest niewątpliwie najodpowiedniejszym środkiem ograniczenia rozmnażania się ludności. Powyżej omawiana propaganda i uświadamianie da się bowiem w miastach o wiele łatwiej przeprowadzić niż na wsi, zwłaszcza gdy chodzi o rozległe przestrzenie wschodu. (…)”

Omawiany wyżej plan zalecał również, by na roboty przymusowe do Niemiec wywozić przede wszystkim mężczyzn żonatych i kobiety zamężne, gdyż w ten sposób rozbija się rodziny, co wpłynie na zmniejszenie przyrostu naturalnego. Zgodnie z powyższym planem Verordnung (Rozporządzenie) Generalnego Gubernatora Franka z dnia 9 marca 1943 r. wprowadziło pełną niekaralność aborcji dokonywanych przez Polki i przedstawicielki innych niższych narodów, zwiększono natomiast kary za aborcję dzieci niemieckich – aż do kary śmierci włącznie.

(…)

Dopisek: Wojna informacyjna przeciwko Polakom jest prowadzona i dziś. Cele się nie zmieniły, ale za to metody stały się o wiele bardziej wyrafinowane. Wykupione przez niemiecki kapitał neo-gadzinówki dezinformują Polaków, a demoralizująca propaganda antynatalistyczna sączy się wieloma kanałami informacyjnymi. Warto zwrócić uwagę, że już w latach 90, pojawiły się demoralizujące młodzież treści, w rodzaju czasopism dla młodzieży „Bravo”, których właścicielem był najczęściej kapitał niemiecki. Rodziny są dziś również rozbijane, już nie przez bezpośredni przymus, ale przymus pośredni: warunki ekonomiczne w Polsce nie pozwalają na nieskrępowany rozwój polskich rodzin, zmuszani jesteśmy do masowej emigracji. Zamieniwszy słowa „rosyjski” na „polski” w cytacie Carla Clauberga (którego plan dotyczył wszystkich Słowian), widzimy, że aktualne są jego słowa i dziś:

„Nam Niemcom chodzi tylko o to, ażeby naród polski osłabić do tego stopnia, aby nigdy nie był on w stanie zagrażać niemieckiemu przewodnictwu na europejskim terenie”

[1] G. Mazur, Biuro Informacji i Propagandy SZP-ZWZ-AK 1939-1945, Warszawa 1987, s. 18.
[2] Tamże, s. 21.
[3] W. Chojnacki, Działalność wydawnicza polskiego ruchu oporu 1939-1945, Kwartalnik Historyczny 1970 nr 3, s. 754
[4] Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945 (opracował komitet pod przewodnictwem T. Pełczyńskiego), Londyn 1970-1981, t. I, s. 54. Cyt. wg. G. Mazur, Biuro Informacji i Propagandy SZP-ZWZ-AK 1939-1945, wyd. cyt., s. 21-22. 130
[5] W. Głębocki, K. Mórawski, Kultura walcząca 1939-1945, Z dziejów kultury polskiej w okresie wojny i okupacji, Warszawa 1985, s. 290
[6] Tamże, s. 290-292.
[7] Tamże, s. 292-294.
[8] Tamże, s. 294.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Układ z Schengen - droga ku Mitteleuropie?
« Reply #3 on: (Mon) 05.09.2016, 14:26:48 »
Koniec polityki miłosierdzia Kanclerz partii CDU Angeli Merkel + analiza strategi i ideologi w elita Niemieckich
Propaganda niemiecka w obecnej sytuacji trwania rewolucji naukowo-informacyjnej nie daje rady kontrolować wszystkich kanałów informacyjnych, a co za tym idzie, coraz częściej do głosu dochodzą przeciwnicy polityki multikulturalizmu, czyli tak zwanego przez niemieckich socjologów uniwersalizmu człowieka. Konsekwencje tego są takie, że miłosierna Angela Merkel po nie udanej próbie relokacji niechcianych wyselekcjonowanych, mniej potrzebnych imigrantów, musi zmienić hasło propagandowe. Obecnie zamiast hasła "Wir schafen das" czyli "damy radę" usłyszeć możemy, że Niemcy już nie będą przyjmować tylu imigrantów oraz że będą naciskać na już obecnie przybyłych, aby się bardziej integrowali. Służyć mają ku temu naciski prawne, ekonomiczne oraz instytucjonalne.
Zmianę biegunowości polityki Angeli natomiast wybitnie podkreśla nowe hasło propagandowe mówiące po 3 kroć "Odsyłanie, odsyłanie i jeszcze raz odsyłanie".
Co za niesamowita odmiana czyżby lęk przed utratą poparci, tak mocno wystraszył Kanclerz Merkel, że gotów jest zrezygnować z miłosierdzia, dla wyselekcjonowanych mniej przydatnych imigrantów ?
Jak mocny jest spadek poparci dla obecnie rządzącej Partii, pokazują najnowsze sondaże, które co prawda jak to zazwyczaj bywa są bardziej przychylne partią rządzącym jednak tym razem wskazują na 3 pozycje obecnej partii tak zwanej "socjal demokratycznej" CDU.
W wyścigu natomiast niezmiennie zyskuje partia AfD - Alternatiwe Fur Deutschland propagandowo nazywanej jako prawicowo populistyczna lub skrajnie prawicowa, która to jako główny podpunkt w swojej strategi politycznej domaga się zamknięcia granic dla imigrantów i traktowania islamu jako największe zagrożenie dla Niemiec.
Warto by tutaj jeszcze wyjaśnić co tak naprawdę miała na celu polityka multikulturalizmu i jakie elementy w sterowaniu międzynarodowym ona realizowała.
Napiszę tutaj pokrótce o konkluzjach, jakie wynikły z badań nad tym zagadnieniem, które realizowałem wspólnie ze znajomymi powiązanymi z Narodową Akademią Informacji Śp. doc Kosseckiego.
Wnioski są następujące, że Niemcy celowo sprowadziły na Europe napływ imigrantów, do którego się wcześniej odpowiednio przygotowały, tworząc infrastrukturę oraz dokładnie wszystko planując.
Znając swoją przewagę kapitałową i organizacyjną oraz instytucjonalną również w ramach UE widzieli możliwości wywierania nacisków na innych.
Dzięki temu mogli sobie pozwolić, na tak szeroko zakrojoną operację jednakowo szacując, że stracą na tym najmniej, gdyż wchodził tutaj w grę element zaskoczenia, który jak wiadomo z podręczników wojennych, jest bardzo ważny w działaniach taktyczno-operacyjnych. Dzięki niemu można zyskać dużą przewagę i uzyskać kontrolę na polu bitwy, a tym właśnie jest polityka niemiecka, z tym że jest to bitwa głównie informacyjna.
Struktury wytworzone przez Niemców miały na celu na selekcje przybyłych imigrantów, na tych którzy chcą się integrować i przybyli z pobudek ekonomicznych (tacy są bardziej pożądani) i takich którzy przybyli z pobudek ekonomicznych, ale mają motywacje ideologiczne na potrzeby tych drugi wytworzono hasło "politycznego islamu". Popędy (motywacje) ideologiczne islamistów, próbuje się zastąpić motywacjami ekonomicznymi i konsumpcjonizmem ma ku temu służyć polityka socjalu Niemieckiego, jest to dobra metoda i wielu Islamskim imigrantom dzięki temu skutecznie zmienia się motywacje, jednak nie na każdego te metody działają.
Spowodowało to też, że Niemcy chciały relokacji, imigrantów tych bardziej kłopotliwych na tereny innych krajów Europy co miało na celu osłabienie ich potencjału oraz mocniejszego uzależnienia od strony Niemieckiej w ramach wiedzy sterowniczej na temat integrowania kultur.
Służyć to miało również, powiększeniu mocy sterowniczej w innych krajach, czyli możliwości wyznaczania celów, dla innych państw zgodnych z ideą Niemiecką.
Z ideologicznego podejścia rządów Niemiec, warto przeanalizować hasło tak zwanej "tolerancji represywnej" bo według nas to jest jeden z głównych elementów, jakim posługują się Niemcy, jak i USA w swojej polityce międzynarodowej i określa ono wiele aspektów sterowniczych i celów, do jakich dążą Niemcy, warto by było przebadać dokładniej to pojęcie, aby móc lepiej przewidywać kolejne posunięcia Niemiec w przyszłości.
Niema niestety na ten tema wiele w polskojęzycznych publikacjach i przydałoby się dokładne tłumaczenie dokumentów takich jak ten umieszczony w linku. Może ktoś z was jest w stanie się tego podjąć, bardzo by to nam pomogło.

Repressive Tolerance Herbert Marcuse (1965)

Napisze tutaj tylko o najważniejszym wniosku, jaki nasuwa to dzieło Markusa, który odbił się szerokim echem w elitach Niemiecki i USA, chodzi w nim mianowicie o to, żeby nadawać większe prawa mniejszościom społecznym typu homoseksualiści, mniejszości religijne itd.. dla potrzymania walki społecznej, a co za tym idzie wytwarzania celowości rządzenia danego ugrupowania w ramach tworzenia konfliktów społecznych i ich zwalczania.
Pamiętajmy, że aby czyjeś rządy miały sens i poparcie potrzebne jest wytwarzanie problemów do zwalczenia, które nadają danym rządom celowość i mogą argumentować poparcie społeczne i wytwarzać sens ich istnienia w danej formie.
Ostatnią kwestią, która mi się tutaj nasuwa, a na którą warto by zwrócić uwagę w ramach polityki multikulturalizmu i jego przydatności dla Niemiec jest realizowanie filozofii Maltuzjańskiej Thomas Robert Malthusa.
Malthus sugerował, że aby powiększyć bogactwo klasy średniej, należy ograniczyć demografię, przez to klasa średnia będzie stawała się coraz bogatsza, ponieważ nagromadzone bogactwo przez wielu ludzi będzie rozdzielane na coraz mniejszą grupę społeczną.
Dlatego też Niemcy w ramach tej koncepcji ograniczają ilość narodzin również dla swojego społeczeństwa, zmniejszając demografię poprzez takie działania jak darmowa antykoncepcja do 21 roku życia czy promowane motywacje ekonomiczne i konsumpcjonizm.
Wbrew pozorom również promowanie "wolności seksualnej" zmniejsza współczynnik demograficzny, wynika to z tego, że dzieci mają tak naprawdę największy sens w ramach zacieśniania stałego związku między partnerami, natomiast seks bez zobowiązań nie wytwarza potrzeby zwiększenia stałego zawiązania relacji oraz jest dodatkowym elementem, który wzmaga hedonistyczne podejście społeczeństwa do otoczenia podobnie jak ekonomiczne motywacje i konsumpcjonizm co dodatkowo obniża chęć "obciążenia się" dodatkowym "balastem", który mógł, by przeszkodzić w realizowaniu swoich hedonistycznych pobudek.
Skrajnym aspektem tego nastawienia są pobudki homoseksualne, które również są celowo i usilnie promowane, na potrzeby tego tworzy się jak najbardziej pozytywny obraz np. homoseksualisty oraz zrezygnowano w latach 70 po naciskach homo lobby wspieranego przez niektóre ugrupowania polityczne, aby homoseksualizm określano jako chorobę.
Konsekwencją tego jest to, że osobie dotkniętej problemem homoseksualizmu jest o wiele ciężej zrozumieć ten aspekt oraz znaleźć miejsce, które mogłoby wesprzeć taką osobę w powrocie do normalnego życia, tym bardziej że homoseksualizm jest dość destruktywny.
Statystki określające ilość osób homoseksualnych w danym społeczeństwie prowadzi się do 60 roku życia, aby zawyżyć ich wartość, gdyż nie sposób znaleźć homoseksualisty, w tak podeszłym wieku jest to związane ze skrajnym nastawieniem na seksualność, co prowadzi do wielu chorób, które skutecznie skracają życie takich osób o średnio 20 lat.
Ta strategia Niemiecka, która zakłada, że zasoby ziemi się kurczą i należy ograniczać demografię świata, ma na celu wypracować przewagę Niemiec, które stawiają na hipotezę, że inżynierią społeczną mogą doprowadzić do wytworzenia uniwersalnego człowieka, który bez swojej tożsamości, znajomości historii bez swojej tradycji i kultury będzie w stanie akceptować każdego i kooperować na tym samym poziomie z każdym innym człowiekiem.
Dlatego też Tolerancja Represywna zyskała na znaczeniu w świadomości elit niemieckich jako skuteczne narzędzie do realizowania celu uniwersalizmu człowieka, a całość tych zagadnień daje obraz, który zarysowuje niemieckim elitą możliwość, panowania nad innymi w ramach lepiej wypracowanych mechanizmów uniwersalizmu człowieka oraz ograniczania demografii, które w swoim zamierzeniu mają pozwolić Niemcom przy jednakowym obniżeniu demografii u siebie i w swoim otoczeniu na uzupełnianie strat przez imigracje, która to te straty demograficzne w ich państwie uzupełnia, co powoduje, że ich demografia względem innych wcale nie spada i wzmacnia to ich pozycję względem otoczenia, które nie ma tak silnych mechanizmów i kapitału pozwalającego na integrowanie imigrantów na szeroką skalę.
Do tego stosowane są mechanizmy ekonomiczne, które powodują dodatkowe wyludnianie się państw, poprzez wygenerowany brak pracy (bezrobocie), oraz biedę, a co za tym idzie, Niemcy jeszcze więcej zyskują wobec otoczenia, w jakim się znajdują, a dodatkowo, niszcząc gospodarki w swoim otoczeniu, generują możliwości zbytu na własny eksport, co zwiększa ich przewagę ekonomiczną względem innych.
To tak pokrótce, do czego doszliśmy niebawem stworze adekwatne opracowanie tego tematu, a może ktoś z was się tym zainteresuje i będzie to chciał w jakiś sposób uzupełnić lub zredagować ? W razie czego służę pomocą i wskażę, gdzie można szukać na ten temat niezmanipulowanej wiedzy.

Źródło: https://www.facebook.com/NorbertFidesetratio/posts/316696778680223
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje