Author Topic: Dziesięć mitów o Augusto Pinochecie  (Read 825 times)

Ardek

  • Guest
Dziesięć mitów o Augusto Pinochecie
« on: (Wed) 17.09.2014, 17:18:06 »
Dziesięć mitów o Augusto Pinochecie

We wrześniu minęło 40 lat od czasu przewrotu w Chile. Dokładnie 11 września 1973 r. wojsko chilijskie dowodzone przez gen. Augusto Pinocheta dokonało zamachu stanu. W wyniku tych działań usunięty został ze stanowiska demokratycznie wybrany prezydent, Salvador Allende z partii Jedności Ludowej, który rządził od 1970 r.

Historia junty wojskowej w Chile, a zwłaszcza jej polityka gospodarcza, są w Polsce dość słabo znane – głównie z uwagi na odległość geograficzną, ale również ze względu na to, że pokutują u nas liczne mity na jej temat. Spróbuję się rozprawić z kilkoma spośród nich.

Mit I - Augusto Pinochet zamordował dziesiątki tysięcy niewinnych osób, a setki tysięcy wygonił

Zacznę od kwestii wybitnie niezwiązanej z ekonomią, jednak czuję się zmuszony ją poruszyć, ponieważ jest to chyba najszerzej rozpowszechniony z mitów. Nie jestem historykiem, ponadto nie uważam licytowania się liczbami ofiar za działanie prowadzące do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków. Jednak po analizie wielu materiałów źródłowych, zarówno w języku polskim, angielskim, jak i hiszpańskim, mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że liczby podawane przez egzaltowanych lewicowych publicystów są nieprawdziwe. Komisja Rettiga, która zajmowała się kwestią ofiar na początku lat 90., oceniła liczbę ofiar śmiertelnych na ok. 2 tys. Trzeba też pamiętać, że w walkach okresu samego zamachu stanu zginęły setki osób. Nie były to zatem zupełnie niewinne, nieświadome ofiary, a raczej osoby walczące przeciwko agresji wojska w imię idei bądź lojalności wobec prezydenta (który strzelił sobie w głowę z kałasznikowa podarowanego mu przez Fidela Castro). Podobnie było z emigracją. Faktem jest, że bilans migracji w latach 1973-1990 był w Chile wyraźnie ujemny, nie było to jednak efektem zaplanowanego wypędzenia, a raczej ucieczek osób mniej lub bardziej zagrożonych represjami. Nie zawsze ich pobudki polityczne były racjonalne.

Mit II - Zamach stanu był nieuprawniony i nielegalny

Nie jest to zbyt znany mit. Jednak prawie każdy słysząc słowa „zamach stanu”, natychmiast wyobraża sobie bezprawne wtargnięcie armii do budynków rządowych w efekcie egoistycznych planów jakiegoś watażki. Tymczasem w następstwie działań zarówno opozycji, jak i innych członków parlamentu, już w sierpniu 1973 r. ukazała się ważna uchwała Zgromadzenia, nazwana „Rezolucja o ciężkim naruszeniu porządku konstytucyjnego i legalnego Republiki”. W dokumencie tym parlament, w obliczu najcięższego kryzysu społeczno-ekonomicznego w historii kraju, domagał się natychmiastowych działań od pozostałych organów państwa: prezydenta, mającego największą władzę w kraju, oraz wojska – od zawsze znanego w regionie obrońcy konstytucji. Ze względu na brak działań naprawczych ze strony prezydenta Allende uważa się tę uchwałę za prawne uzasadnienie zamachu stanu – nie był on więc nielegalny. Jeśli chodzi zaś o jego uzasadnienie, to było ono proste – prezydent, zapamiętały w swoim dążeniu do zbudowania socjalistycznego raju, nie podjął żadnych działań w kierunku naprawienia sytuacji. A należy powiedzieć, że w tamtym czasie inflacja osiągnęła 60% miesięcznie i 700% w skali roku, żywność już od stycznia 1973 r. była reglamentowana, produkcje rolna i przemysłowa stanęły, zaś prezydent rządził za pomocą dekretów, z pominięciem drogi legislacyjnej. Stąd zatem dowództwo armii uznało, że zamach stanu może być jedynym praktycznym rozwiązaniem problemu.

Mit III – Zamach stanu oraz sama junta były inspirowane i finansowane przez Stany Zjednoczone. Kryzys roku 1973 to efekt spisku CIA i wielkich korporacji

Historycy potwierdzają, że Augusto Pinochet nie miał żadnych powiązań ze służbami Stanów Zjednoczonych, a spisek wojskowych nie był inspirowany z zewnątrz.

Nie da się przy tym ukryć, że już od początku rządów Salvadora Allende i jego Jedności Ludowej (1970-1973) Stany Zjednoczone, przy pomocy CIA, podejmowały na szeroką skalę próby destabilizacji rządu w Chile. W tym wymiarze można więc powiedzieć, że do pewnego stopnia zrozumiała jest obecność teorii spiskowej dotyczącej zamachu stanu. Rozpowszechniona zwłaszcza wśród Chilijczyków, mówi ona, że niedobory podstawowych towarów w 1973 r. były efektem dążeń kapitalistów do obalenia prezydenta. Zwolennicy teorii spiskowej wskazują, że wszystkie towary można było nabyć od „spekulantów”, nie zaś od sprzedawców, i za ceny wielokrotnie zawyżone. Twierdzą oni również, że tuż po zamachu stanu półki sklepowe natychmiast wypełniły się ogromem towarów. To wszystko prawda. Trzeba jednak pamiętać, że takie są zawsze efekty regulacji cen. Jeśli sprzedawcy lub producentowi nie opłaca się wypuszczać na legalny rynek swojego towaru, ponieważ cena na nim nie jest satysfakcjonująca, będzie on sprzedawał na czarnym rynku, byle osiągnąć zysk gwarantujący przetrwanie. Stąd też, gdy ceny zostały uwolnione, wszystkie, nawet najpotrzebniejsze produkty, natychmiast pojawiły się w sklepach. Znowu opłacało się sprzedawać legalnie.

Teoria o zaangażowaniu USA i CIA w sytuację w Chile ma jeszcze jeden słaby punkt. Pinochet bowiem od początku miał „na pieńku” z administracją Stanów Zjednoczonych. Nie tylko nie godził się na reprywatyzację sektora miedziowego (przed 1970 r. na tym rynku działały przede wszystkim przedsiębiorstwa północnoamerykańskie), ale w dodatku kazał swoim służbom dokonywać skrytobójstw na terenie Stanów Zjednoczonych oraz nacjonalizował banki w latach 80.

Mit IV - Augusto Pinochet był autorem zamachu stanu i pragnął władzy

Ten mit jest dość ciekawy. Większość osób wypowiadających się na temat Chile uważa bowiem, że zamach stanu wynikał z chęci przejęcia władzy przez wojskowych, a w szczególności przez dowódcę całej armii, czyli gen. Pinocheta. Tymczasem prawda jest bardziej złożona. Przewrót, przygotowywany już w czerwcu, zaś dokonany na początku września, był dziełem większości członków sztabu – jednak poza Pinochetem. Dowódca przychylnie odnosił się do ich planów, nie uczestniczył jednak w spisku. Dołączył do wojskowych dopiero na dzień przed atakiem, niejako „przyklepując” zamach. Ponadto źródła, takie jak wywiady z samym generałem, a także np. jego córką Inés Lucíą, z którą miałem przyjemność porozmawiać, potwierdzają, że nie dążył on do władzy politycznej. Spełniał się dobrze jako wojskowy i nie potrzebował do szczęścia innego rodzaju misji. Dopiero namowy ze strony współpracowników spowodowały osadzenie go na stanowisku szefa junty.

Mit V – Augusto Pinochet był geniuszem ekonomicznym

To również dość rozpowszechniona, fałszywa informacja. Wielu obserwatorów, zwłaszcza z prawej strony spektrum politycznego, z jakiegoś powodu przypisuje sukces chilijski niesamowitej dalekowzroczności przywódcy. Niestety dla niego, tzw. „cud chilijski” nie jest w żadnej mierze zasługą jego wiedzy ekonomicznej. Augusto Pinochet, choć był sprawnym wojskowym, nie wiedział o gospodarce praktycznie nic. Podobnie jak inni członkowie junty, po zwycięskim przewrocie stanął przed ważną kwestią: co teraz? Na pomoc przyszło mu kierownictwo opiniotwórczej, opozycyjnej względem rządu Jedności Ludowej, gazety „El Mercurio”. Włodarze tego medium w dzień po zamachu stanu przedstawili członkom junty gotowy program gospodarczy, pisany już w 1970 r. dla niedoszłego prezydenta Jorge Alessandriego. Tylko dlatego, że plan ten radykalnie zrywał z dotychczasowymi rozwiązaniami oraz z uwagi na zaangażowanie polityczne „El Mercurio” po stronie opozycji, junta zdecydowała się go przyjąć. Inna sprawa, że (na szczęście) nie miała planu alternatywnego. Sposób myślenia wojskowych, na całym świecie, jest dość prosty: nie udało się działanie jednego typu – należy spróbować działania zupełnie przeciwnego. Na tej zasadzie więc, dążąc do „wyrwania raka marksizmu z korzeniami” (jak mówił gen. Merino), przyjęto, że należy w gospodarce zrobić po prostu na przekór pomysłom prezydenta Allende, choćby poprzez „El Ladrillo”, bez konieczności angażowania ekspertów zagranicznych, jak to się działo np. w 1989 r. w Polsce (tzw. plan Sachsa-Liptona).

Mit VI - Milton Friedman był autorem reform junty wojskowej i przyjacielem Pinocheta

Nazywany „latarnikiem junty wojskowej”, amerykański ekonomista i noblista Milton Friedman w rzeczywistości nie miał żadnych związków z rządem wojskowych. Istotnie, wielu spośród autorów „El Ladrillo” zostało wykształconych w czasie pobytu na Uniwersytecie w Chicago, również pod jego naukowym przewodnictwem (stąd też nazwa dla grupy ekonomistów: „Chicago Boys”). Jednak sam Friedman, jako znany piewca demokracji, wyraźnie odcinał się od wszelkich rządów zaprzeczających prawom politycznym obywateli. Nie tylko nie pomagał juncie w przygotowywaniu reform, ale w dodatku w ramach protestu odmówił przyjęcia doktoratów honoris causa od dwóch największych chilijskich uczelni. Nie był również przyjacielem gen. Pinocheta – spotkał się z nim tylko raz i rozmawiał przez mniej niż godzinę. Trzeba pamiętać, że było to w czasach, gdy konstytucja była zawieszona, a opozycjonistów dotykały szerokie represje.

Mit VII – Polityka gospodarcza Augusto Pinocheta była dogmatycznie wolnorynkowa i stąd wziął się „chilijski cud gospodarczy”

To chyba najbardziej rozpowszechniony mit o działaniach gospodarczych junty. Przykład chilijski, podawany do znudzenia przez osoby nazywane przeze mnie „korwinodogmatystami”, jest wykorzystywany w bardzo wielu miejscach jako dowód na działanie wolnego rynku w odróżnieniu do interwencjonizmu. Jest w tym duża część prawdy, jednak należy posługiwać się faktami. Początkowe działania ekonomiczne rządu wojskowych, pomijając oczywiście otwarcie rynku na handel i kapitał zagraniczny oraz uwolnienie cen, w latach 70. obracały się wokół palącego problemu urealnienia rządowej strony gospodarki. Stąd nie przeprowadzono natychmiastowej prywatyzacji i reprywatyzacji, zamiast tego zakazując przedsiębiorstwom państwowym wykazywać straty (pragnąc dążyć do ich samofinansowania). Prócz tego restrykcyjny Plan Cauasa z lat 1974-1975 oraz próba domknięcia budżetu skończyły się w połowie lat 70. masowymi zwolnieniami, podwyżkami podatków bezpośrednich (podatek dochodowy dla firm wyniósł łącznie prawie 49%) i pośrednich (wprowadzono VAT na poziomie 20%). Kurs walutowy, sztywno związany z dolarem amerykańskim, uwolniono dopiero w latach 80. Podobnie rzecz się miała z zatrudnianiem interwencyjnym i innymi narzędziami polityki społecznej – szeroko korzystano z nich aż do zakończenia kryzysu zadłużeniowego w latach 1982-1984. W tamtym czasie zdecydowano się również na akcję nacjonalizacyjną w sektorze bankowym, zaś aż do lat 90. nie sprywatyzowano największego przedsiębiorstwa przemysłowego, miedziowej CODELCO, oraz przedsiębiorstw zajmujących się kolejnictwem czy elektrycznością. A zatem o ile można i należy mówić o sukcesie junty wojskowej na polu gospodarczym, nie wolno zapominać, że rozwiązania wolnorynkowe przeplatały się z interwencjonistycznymi, a ocena tak jednych, jak i drugich, zależy wyłącznie od ich efektów krótko- i długoterminowych, a nie dogmatów i skrótów myślowych.

Warto pochylić się też nad znaczeniem samego słowa „cud”. Uważam, że nie należy mówić o „cudzie”, gdy do okresów szybkiego i stabilnego rozwoju gospodarczego przyczyniły się działania rządu, nie zaś nadprzyrodzona interwencja.

Mit VIII – Do kryzysu początku lat 80. doprowadziły rozwiązania wolnorynkowe

Pod koniec lat 70. w Chile doszło do tzw. „przegrzania gospodarki”. W efekcie usztywnienia kursu walutowego i związania go z dolarem pieniądz był na rynku chilijskim sztucznie tani. Oznaczało to, że opłacalnym było zadłużanie się, zarówno na cele inwestycyjne, jak i konsumpcyjne. Przez to napływ kapitału w formie długu, a także kapitału spekulacyjnego, znacząco przekroczył możliwości absorpcyjne gospodarki chilijskiej. Nie oznacza to niczego innego jak faktu, iż społeczeństwo pożyczyło więcej pieniędzy, niż było w stanie spłacić. Zderzenie z rzeczywistością przyszło wówczas, gdy prezydentem Stanów Zjednoczonych został Ronald Reagan. Próbując naprawić system finansowy tamtego obszaru walutowego, wprowadził on restrykcyjną politykę monetarną: oznaczało to ograniczenie wydatków państwa, ale także drastyczną podwyżkę stóp procentowych. Chilijczycy odczuli to bardzo mocno. Nagle, dosłownie z dnia na dzień, każdy z dłużników miał do spłacenia dużo więcej, niż dotąd sądził. Zadłużenie zagraniczne rosło w zastraszającym tempie, nastąpiła lawina bankructw przedsiębiorstw i osób prywatnych, bezrobocie drastycznie rosło, pensje spadały, a ludzie znów wyszli na ulice.

Lewicowi ekonomiści przykładają tu wagę do braku restrykcji na rynkach finansowych, zwłaszcza w kwestii przyznawania kredytów. Oczywiście mylą się diametralnie – gdyby bowiem w Chile podobne restrykcje obowiązywały, nigdy nie miałby szans wystąpić boom inwestycyjny z lat 1977-1981 i o tak szybkim rozwoju gospodarczym można by zapomnieć. Przeciwnie, największym błędem rządu było manipulowanie kursem walutowym w celu stymulowania popytu z jednoczesnym ograniczeniem inflacji. Gdyby kurs walutowy pozostawić do ustalenia rynkowi, nie mógłby wystąpić kryzys o podobnym ciężarze jak ten z lat 1982-1984.

Mit IX - Pinochet nie miał poparcia społecznego i fałszował referenda

Jest to znów mit raczej do roztrząsania przez historyków, jednak mam na jego temat swoje zdanie. By dobrze zrozumieć, dlaczego Pinochet wygrał zarówno referendum konstytucyjne w 1979 r., jak i pozostawiające go u władzy w 1980 r., trzeba brać pod uwagę również kalendarz wyborczy. Jedno i drugie referendum dokonało się w czasach znakomitej koniunktury, gdy społeczeństwo chilijskie zaczęło odczuwać dobre skutki działań ekonomicznych rządu z lat 70. Nie bez znaczenia pozostawała także dobra koniunktura międzynarodowa trwająca od zakończenia pierwszego kryzysu naftowego. Zatem, w mojej opinii, tak jedno, jak i drugie referendum zostały przez juntę wygrane bez manipulacji głosami. Przewrotnie dodać mogę, że jeśli już Pinochet jakieś referendum sfałszował, to było to referendum z 1988 r. – przegrane przez niego – po którym musiał zrezygnować z władzy i oddać ją w ręce demokratycznie wybranego prezydenta. Był on wówczas już leciwym człowiekiem; jego rodzina przypuszczalnie zyskała na defraudacjach i koneksjach politycznych. Nie miał więc interesu, by dalej trwać na stanowisku samozwańczego prezydenta.

Mit X – Polityka gospodarcza Pinocheta służyła tylko wybranym – najbogatszym. Biedni stali się biedniejsi

Bez wątpienia za czasów junty wojskowej w Chile rosły nierówności dochodowe. Oznacza to, że najbogatsi bogacili się szybciej niż najbiedniejsi. Czy jednak to równość jest najważniejszą sprawą w życiu gospodarczym? To pytanie można by pozostawić zawieszone w próżni, gdyby nie analiza innych wskaźników. Zarówno dochody (płace realne), jak i poziom życia osób najgorzej sytuowanych diametralnie zmieniły się na lepsze przez 17 lat rządów wojskowych. To właśnie Chile było wówczas krajem, który spośród innych w regionie rozwijał się pod każdym względem najszybciej. W czasach Allende – jak słusznie twierdzi Inés Lucía Pinochet Hiriart – wielu chłopów nie mogło sobie pozwolić nawet na kupno pary butów. W latach 90. prawie każdy miał już w gospodarstwie domowym telewizor. Istotnie, ci, którzy w 1973 r. jeździli Fiatami 125p importowanymi z PRL, w schyłkowym okresie rządów Pinocheta mieli prywatne odrzutowce, którymi latali na Karaiby. Czy jednak zawiść jest kategorią ekonomiczną?

Przedstawione przeze mnie spojrzenie na różne aspekty władzy junty wojskowej w Chile jest z pewnością odmienne od powszechnie obowiązującego. Mam jednak szczerą nadzieję, że wielu z czytelników natchnąłem wielu do własnych poszukiwań i do rozważań na tematy, które wykraczają daleko poza historię i gospodarkę tak niedocenianego przez nas kraju, jakim jest Chile.

Piotr Zapałowicz - wiceprezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego, doktorant Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Autor monografii „Wolny rynek a socjalizm XXI w.: porównanie polityki gospodarczej Augusto Pinocheta w Chile i Hugo Cháveza w Wenezueli”.

http://wmeritum.pl/dziesiec-mitow-o-augusto-pinochecie/