Author Topic: Liczba urzędników w polsce  (Read 2140 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Liczba urzędników w polsce
« on: (Tue) 20.01.2015, 15:40:20 »
GUS: W Polsce znów przybyło urzędników [2013 rok]

Miało ich ubywać, a przybywa w zastraszającym tempie. W administracji publicznej pracuje niemal 7 tys. urzędników więcej niż w 2011 roku - wynika z danych GUS, które publikuje „Rzeczpospolita”
Premier Donald Tusk obiecywał niegdyś, że administracja publiczna będzie się kurczyć i rozprawi się z biurokracją. Niestety szef rządu nie dotrzymał słowa, do czego przyznał się w debacie z artystami w 2011 roku. – Porażka jest bezdyskusyjna. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Nie dałem rady – powiedział Tusk. Niestety, premier przyznał się do winy i pozwolił, aby biurokracja rozwijała się w najlepsze.

Od 2011 roku przybyło bowiem w Polsce niemal 7 tys. nowych urzędników - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, które publikuje „Rzeczpospolita”. Tym samym liczba urzędników w Polsce sięgnęła już 443,1 tys. nie licząc tych w ubezpieczeniach społecznych i obronie narodowej. Największa liczba biurokratów przybyła w samorządach. Tam wzrost sięgnął 4 proc., czyli 6,3 tys. osób.

Źródło: http://www.fakt.pl/forum/gus-informuje-ze-w-polsce-jest-coraz-wiecej-urzedn,2,1192078,0,czytaj-najnowsze.html?cid=211269



Poniżej fragment z książki „Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach” Józefa Kosseckiego o ilości urzędników w Polsce w przeszłości, który daje odniesienie do biurokracji w dzisiejszych czasach:

Quote
„W 1946 roku wydatki na administrację stanowiły 92,8% wydatków budżetowych państwa ogółem. W tym czasie w administracji publicznej było 152.011 etatów – nie licząc Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, jak również nauczycielstwa. Istniało w tym czasie 20 ministerstw, z których następujące zajmowały się – w ścisłym sensie – sterowaniem gospodarką: Ministerstwo Przemysłu, Ministerstwo Aprowizacji i Handlu, Ministerstwo Rolnictwa i Reform Rolnych, Ministerstwo Leśnictwa, Ministerstwo Żeglugi i Handlu Zagranicznego, Ministerstwo Komunikacji. W tych sześciu resortach pracowały łącznie (w centralach i agendach terenowych) 58.262 osoby. Do resortów zajmujących się administrowaniem gospodarką (w szerszym tego słowa znaczeniu) zaliczyć można jeszcze Ministerstwo Odbudowy – które dysponowało 3669 etatami, a także w pewnym stopniu Ministerstwo Skarbu – dysponujące 17.4308 etatami. W sumie administrowaniem gospodarki polskiej zajmowało się 8 resortów – a więc 40% ogólnej ich liczby, dysponujących łącznie 79.3619 etatami, co stanowiło 52,2% ogółu zatrudnienia w administracji.
Dla porównania warto podać, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego istniało 13 ministerstw, z których 5 (tzn. 38% ogólnej liczby) zajmowało się problematyką gospodarczą w ścisłym tego słowa znaczeniu: Ministerstwo Przemysłu i Handlu, Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Komunikacji, Ministerstwo Robót Publicznych i Ministerstwo Reform Rolnych. W szerszym znaczeniu sprawami sterowania gospodarką zajmowało się również Ministerstwo Skarbu. W sumie sterowaniem gospodarki polskiej zajmowało się 6 ministerstw (mniej niż połowa ogólnej ich liczby). Trzeba przy tym stwierdzić, że w 1938 roku administracja cywilna naszego państwa dysponowała 74,4 tysiącami etatów0, przy czym liczba ta obejmuje również funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak widać liczebność administracji polskiej w 1946 roku była ponad dwukrotnie większa niż w 1939 roku, zaś łączne zatrudnienie w samych tylko ministerstwach zajmujących się gospodarką było w 1946 roku większe niż pełne zatrudnienie w całej administracji państwowej w 1939 roku.
Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych bardzo silnie rozbudowano biurokrację państwową (zwłaszcza centralną) – w 1953 roku liczba ministerstw wynosiła już 30 (co oznacza wzrost o 50% w stosunku do liczby z 1946 roku, zaś 2,3-krotny wzrost w stosunku do liczby z 1939 roku), przy czym administrowaniem gospodarką zajmowało się 19 z nich: Ministerstwo Budownictwa Miast i Osiedli, Ministerstwo Budownictwa Przemysłowego, Ministerstwo Energetyki, Ministerstwo Gospodarki Komunalnej, Ministerstwo Górnictwa, Ministerstwo Handlu Wewnętrznego, Ministerstwo Handlu Zagranicznego, Ministerstwo Hutnictwa, Ministerstwo Kolei, Ministerstwo Leśnictwa, Ministerstwo Państwowych Gospodarstw Rolnych, Ministerstwo Przemysłu Chemicznego, Ministerstwo Przemysłu Drobnego i Rzemiosła, Ministerstwo Przemysłu Lekkiego, Ministerstwo Przemysłu Maszynowego, Ministerstwo Przemysłu Rolniczego i Spożywczego, Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Transportu Drogowego i Lotniczego, Ministerstwo Żeglugi. Oprócz tych 19 resortów, całością gospodarki zajmowała się świeżo utworzona Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego (stanowiąca jakby superresort), którą kierował wiceprezes Rady Ministrów, a ponadto Ministerstwo Finansów. Łącznie więc administrowaniem gospodarką zajmowało się w tym czasie 21 resortów – tzn. ponad dwie trzecie ogólnej ich liczby. Funkcjonował wówczas w całej pełni biurokratyczny system zarządzania gospodarką i całym życiem społeczeństwa polskiego.
Znacznie wzrosło też w tym czasie zatrudnienie w administracji państwowej osiągając w 1955 roku 362,4 tys., co stanowiło 5,6% ogólnego zatrudnienia. Oznaczało to wzrost zatrudnienia w administracji państwowej o 138,4% w stosunku do stanu z 1946 roku, zaś niemal 5-cio krotny wzrost w stosunku do roku 1939.
W późniejszym okresie liczba osób zatrudnionych w administracji państwowej ulegała pewnym wahaniom: po wstrząsach politycznych 1956 roku spadła ona do 231 tys. w 1960 roku – a więc o 36,3%, następnie znowu wzrosła do 261 tys. w 1965 r. (tzn. o 13%), w okresie protestów i napięć społecznych w 1980 r. znowu spadła do 227,4 tys. (tzn. o około 13%), aby potem wzrosnąć – osiągając w 1986 roku 275,5 tys. (tzn. o 21,2%); w okresie następnych trzech lat nastąpił niewielki spadek do wielkości 260,7 tys. w 1989 r. (tzn. o 5,4%). Jak widać w okresach napięć społecznych liczebność biurokracji malała, zaś w okresach stabilizacji znowu rosła – można to interpretować jako odpowiednio spadek i wzrost siły pierwiastków bizantyńskich zarówno w polskiej gospodarce, jak i w innych dziedzinach życia społecznego. Przez cały jednak okres istnienia PRL liczebność biurokracji była znacznie większa niż w okresie przedwojennym – w okresie stalinowskim nawet pięciokrotnie, zaś nawet w okresie po 1956 roku ponad trzykrotnie – co można interpretować jako wyraźne osłabienie w PRL elementów cywilizacji łacińskiej, przy równoczesnym znacznym wzroście roli elementów cywilizacji bizantyńskiej.
Oprócz biurokracji państwowej w omawianym tu okresie istniała jeszcze biurokracja partyjna PZPR. W 1953 roku w aparacie partyjnym pracowało 13.075 osób, z tego 425 było pracownikami politycznymi KC PZPR. Liczebność biurokracji partyjnej wynosiła więc zaledwie 3,6% liczebności biurokracji państwowej. Aż do rozwiązania PZPR w 1990 roku, liczebność biurokracji partyjnej niewiele odbiegała od podanej wyżej liczby z 1953 r., oscylując w granicach kilkunastu tysięcy. Mimo jednak swej stosunkowo małej liczebności, rola biurokracji partyjnej PZPR była istotna, gdyż stanowiła ona rezerwuar kadrowy dla biurokracji państwowej, a ściśle mówiąc dla jej kadry kierowniczej, równocześnie kontrolując ją politycznie.
Cały ten biurokratyczny aparat dominował nad społeczeństwem, w szczególności zaś sterował gospodarką, wydając tysiące aktów prawnych regulujących działania społeczne. Krajowa Rada Narodowa w latach 1944-1946, a następnie kolejne Sejmy PRL w latach 1947-1989, uchwaliły w sumie 1340 ustaw i zatwierdziły 924 dekrety (z tego w okresie 1944-1956 r. 888 dekretów). Do tego dochodziły jeszcze liczniejsze rozporządzenia i zarządzenia.
Ideologizacji i biurokratyzacji uległy też polskie szkolnictwo i nauka, która zarówno w okresie przedwojennym, jak i w pierwszych latach powojennych, rozwijała się w sposób charakterystyczny dla cywilizacji łacińskiej – jako metodyczne dążenie do poznania prawdy.”
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Liczba urzędników w polsce
« Reply #1 on: (Sun) 09.08.2015, 18:32:55 »


Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi żyjących w społeczeństwie, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie
system prawny, który usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, który będzie ja, gloryfikował" - Frederic Bastiat
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Liczba urzędników w polsce
« Reply #2 on: (Wed) 19.08.2015, 15:46:27 »
Z książki Józefa Kosseckiego pod tytułem Metacybernetyka (2005)


Powszechnie uważa się, że w Polsce po 1989 roku znów zatriumfowała cywilizacja łacińska. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana. Przede wszystkim tzw. komunizm (czy jak dawniej go nazywano - realny socjalizm) był właściwie - przynajmniej od 1956 roku - kolejną mutacją cywilizacji bizantyńskiej, o czym świadczyć mogą najlepiej typowo bizantyńskie procesy sterowania społecznego, których istotą był niesłychany rozrost prawa i egzekwującej je biurokracji. Starcia aparatu państwowego z Kościołem również z reguły dotyczyły metod sterowania społecznego - biurokracja państwowa i partyjna stała na stanowisku typowo bizantyńskim, że prawo jest ważniejsze od etyki, zaś Kościół katolicki etykę stawiał wyżej niż prawo - co jest charakterystyczne dla cywilizacji łacińskiej.
Po 1989 roku wprawdzie w dużym stopniu powrócono do łacińskich metod sterowania społecznego, ale równocześnie nastąpił w Polsce niesłychanie dynamiczny rozwój biurokracji - zwłaszcza centralnej. Np. w okresie 1989-2003 r. liczba osób zatrudnionych w administracji centralnej wzrosła z 42,9 tys. do 119,8 tys.31 - tzn. o 179,3%. Znacznie w tym czasie wzrosła nie tylko liczba osób zatrudnionych w administracji rządowej ale również i samorządowej, wzrosły też ich realne zarobki - i to w czasie gdy w kraju wzrosło bezrobocie i nastąpiło znaczne zubożenie większości narodu. Świadczy to o wzmocnieniu pozycji społecznej biurokracji państwowej.
Równocześnie nasz kraj został zalany wielką ilością skomplikowanych, często wzajemnie sprzecznych aktów normatywno-prawnych (ustaw, rozporządzeń, zarządzeń), do których interpretowania uprawniona jest tylko biurokracja, robiąca zresztą na tym znakomite interesy.
Wszystko to świadczy o dalszej bizantynizacji naszego kraju, która dokonywana jest pod nowymi hasłami - budowania nowego demokratycznego, wolnorynkowego ustroju.

---------

W 1988 roku wybuchły strajki, które przyspieszyły proces rozkładu systemu sterowania społecznego funkcjonującego w PRL. W 1989 roku doszło do obrad "okrągłego stołu", a następnie po wyborach w dniu 4 czerwca 1989 r. nastąpiła zmiana systemu sterowania społecznego, której istotą - z punktu widzenia cybernetyki - było zastąpienie w intensywnym dynamicznym systemie sterowania społecznego bodźców witalnych ekonomicznymi, bynajmniej nie zmalała przy tym rola norm i bodźców prawnych. Propaganda nazwała to końcem systemu komunistycznego (lub tzw. realnego socjalizmu) i początkiem budowy wolnorynkowej gospodarki kapitalistycznej oraz demokratycznego "państwa prawa" - wszystko to razem określono mianem "transformacji ustrojowej".
   W ramach tej transformacji wprowadzono ustawodawstwo umożliwiające polityczne organizowanie się społeczeństwa, w dziedzinie gospodarczej zaczął się dynamicznie rozwijać sektor prywatny, umożliwiono rozwój prywatnego szkolnictwa, niezależnej prasy itp.
   Równocześnie jednak umocniła się pozycja biurokracji państwowej. Wzrosła liczba ludzi zatrudnionych w administracji państwowej - głównie centralnej - i samorządowej, wzrosło też jej znaczenie i wpływ na życie społeczeństwa.

TABLICA 16
Zatrudnienie w administracji państwowej i samorządowej w latach 1990, 2003

Źródło: Mały Rocznik Statystyczny GUS 1992, s. 67; 1996, s. 81, 83; Mały Rocznik Statystyczny Polski 2004, s. 78.

Tablica 16 zawiera dane dotyczące zatrudnienia w administracji państwowej i samorządowej w latach 1990 i 2003 - tzn. na początku okresu transformacji i po trzynastu latach jej realizacji. W ciągu tych trzynastu lat ogólna liczba zatrudnionych w administracji państwowej i samorządowej wzrosła o 124,7% - czyli ponad 2-krotnie, zatrudnionych w administracji państwowej o 114,8%, przy czym zatrudnienie w administracji centralnej wzrosło o 148,0%, zaś w terenowych organach rządowej administracji ogólnej o 42,8%, natomiast zatrudnienie w administracji samorządu terytorialnego wzrosło o 132,8%. Jak widać liczba ludzi zatrudnionych w całej administracji wzrastała szybko, natomiast najbardziej dynamicznie rosła liczba osób zatrudnionych w administracji centralnej.
   Wraz ze wzrostem liczebnym administracji centralnej wzrastały jej zarobki, a proces ten zaczął się od razu na początku okresu transformacji. W okresie 1990-1991 r. realna siła nabywcza funduszu wynagrodzeń administracji centralnej wzrosła prawie o 20%, w 1992 r. siła nabywcza jej wynagrodzeń zwiększyła się o 8,3%, w 1993 r. miesięczne wynagrodzenia pracowników central ministerstw i urzędów centralnych były około 2-krotnie wyższe niż pracowników sfery budżetowej39 .
   Wynagrodzenia pracowników administracji centralnej nie są jedynym wskaźnikiem pozycji społeczno-ekonomicznej tej grupy. Jej członkowie mają dostęp do różnych dóbr, za które nie muszą płacić - np. luksusowe stanowiska pracy, możliwość atrakcyjnych wyjazdów służbowych (zwłaszcza zagranicznych) itp. - lub takich, za które płacą stosunkowo niewiele. Syntetycznym miernikiem pozycji społecznej całej biurokracji państwowej jest realna wartość wydatków budżetu państwa na administrację państwową - w 1992 r. wzrosła ona o 1,9%, a w 1993 r. o 16,9%40 .
   Środki na utrzymanie stale rosnącej machiny biurokratycznej czerpane są nie tylko z podatków. Profesor Stefan Kurowski stwierdził: "że deficyt budżetowy jest finansowany przez oszczędności ludności przy pośrednictwie banków, które za to pobierają ogromną prowizję". Kredyty dla podmiotów gospodarczych - czyli przedsiębiorstw - wzrosły w 1992 r. o 24%, tj. realnie spadły o 14% (stopa inflacji wyniosła 44,3%). Natomiast gigantycznie wzrosły kredyty netto dla sektora budżetowego - nominalnie o 115%, realnie zaś o 49,3%41 . Jak widać już na samym początku okresu transformacji biurokracja w ogóle, centralna zaś w szczególności, zapewniły sobie odpowiednią pozycję.
   W następnych latach proces ten trwał dalej i w 2003 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w administracji państwowej wynosiło 3137 zł, zaś w naczelnych i centralnych organach tej administracji 3345 zł, w urzędach wojewódzkich analogiczne wynagrodzenie wynosiło 2124 zł - a więc stanowiło 72,4 % wynagrodzenia administracji centralnej. W administracji samorządowej analogiczne zarobki były odpowiednio niższe: przeciętne wynosiły 2438 zł, ale już w powiatach tylko 2037 zł - tzn. zaledwie 60,9% zarobków administracji centralnej42. W tym samym czasie analogiczne przeciętne wynagrodzenie w skali całego kraju wynosiło 2201 zł - zatem administracja państwowa zarabiała o 42,5% zaś centralna o 52,0%, więcej niż przeciętny obywatel43.
   Rządowa administracja centralna stara się kontrolować wszystkie dziedziny życia społeczno-gospodarczego. Głównym narzędziem tej kontroli są coraz bardziej liczne ustawy, rozporządzenia i zarządzenia. Zdecydowana większość projektów ustaw uchwalanych przez polski Parlament jest opracowywana przez biurokrację rządową. W okresie od czerwca 1989 r. do końca kadencji Lecha Wałęsy w 1995 r. Parlament uchwalił i prezydent podpisał 538 ustaw - zatem rocznie uchwalano i podpisywano średnio 83 ustawy. Parlament wybrany we wrześniu 1993 r. w ciągu swojej kadencji uchwalił 473 ustawy - tzn. 118 rocznie44. Sejm III (1997-2001 r.) uchwalił 640 ustaw - tzn. uchwalał ich 160 rocznie, natomiast Sejm IV kadencji w okresie od 19.X.2001 do 31.XII.2003 uchwalił 485 ustaw - tzn. ponad 220 ustaw rocznie45. Dla porównania warto zaznaczyć, że w okresie PRL od 1944 do 1989 r., średnio rocznie uchwalano ustaw i zatwierdzano dekretów z mocą ustawy ponad 50 rocznie, jeżeli jednak pominiemy dekrety z mocą ustawy, których zdecydowaną większość wydano i zatwierdzono w okresie stalinowskim - przed 1956 rokiem - wówczas tempo uchwalania ustaw przez Sejm PRL wyniesie 32 ustawy rocznie46. Jak widać, w okresie po 4 czerwca 1989 r. tempo uchwalania ustaw uległo znacznemu przyspieszeniu w stosunku do okresu PRL - wzrastając ponad 2,6-krotnie, a w okresie III kadencji nawet 5-krotnie przekraczając tempo z okresu PRL. Sejm IV kadencji chyba pobije ten rekord, gdyż już do końca 2003 r. prawie 7-krotnie przekroczył tempo z okresu PRL.
   Centralna biurokracja państwowa kontroluje również - a nawet przede wszystkim - gospodarkę. Dziedziną, w której przejawia się to w sposób typowy jest tzw. prywatyzacja, do której przeprowadzenia powołano specjalne ministerstwo wyposażone w szerokie uprawnienia. Chociaż zgodnie z obowiązującą Konstytucją i opartym na niej prawem, społeczeństwo polskie było właścicielem całego majątku narodowego, którym władało państwo, a ściśle mówiąc biurokracja państwowa, nie
pytając tego społeczeństwa o zdanie "sprywatyzowano" ponad 60% majątku narodowego - i dopiero wówczas starano się niejako post factum zalegalizować tę całą operację, przeprowadzając na początku 1996 roku referendum dotyczące tej problematyki, które zresztą zostało zbojkotowane przez ponad 2/3 elektoratu.
   Natomiast już na samym początku procesu "prywatyzacyjnego", zadbano o biurokratyczne jego zabezpieczenia, już w lutym 1990 r. usuwając z kodeksu karnego dwa, skierowane przeciw wielkim aferzystom artykuły - 134 i 135, destrukcji uległ też pion gospodarczy policji. Każda też kolejna ekipa rządowa dbała o obsadzenie "swoim człowiekiem" stanowiska Ministra Przekształceń Własnościowych, a potem Ministra Skarbu Państwa.
   Naturalnym dążeniem biurokracji jest tworzenie systemu sterowania społecznego o dominujących bodźcach prawnych, co koliduje zarówno z dążeniem do tworzenia gospodarki wolnorynkowej - równoznacznej z tworzeniem intensywnego systemu sterowania społecznego o dominujących bodźcach ekonomicznych - jak też z realnym układem motywacji istniejących w naszym narodzie, w którym motywacje prawne, podobnie zresztą jak ekonomiczne, są słabsze niż witalne i etyczne - które dominują (stąd w rankingach społecznych wysokie notowania wojska, policji i Kościoła katolickiego)47. W tej sytuacji działania rozrastającej się i rosnącej w siłę biurokracji, stanowią dodatkowy ważny czynnik generujący konflikty społeczne i pogłębiający kryzys związany z transformacją systemu sterowania społecznego w Polsce.

TABLICA 17
Liczebność roczników 1969-2002, według stanu z dnia 31.12.2002 r.

Źródło: Rocznik Demograficzny 2003, GUS, Warszawa 2003, s. 68.

Tymczasem od 1988 roku dolną granicę wieku produkcyjnego zaczęły osiągać coraz liczniejsze roczniki kolejnego wyżu demograficznego, związanego ze wzrostem liczby urodzeń, który miał miejsce w Polsce po 1969 roku i trwał aż do roku 1983. W tablicy 17 podane są liczebności tych roczników według stanu z dnia 31 grudnia 2002 roku. W związku z tym podaż siły roboczej zaczęła wzrastać, stwarzając warunki dla skutecznego funkcjonowania dynamicznego ekstensywnego systemu sterowania społecznego. W tym czasie władze RP - realizując tzw. plan Balcerowicza - dążyły do intensyfikacji systemu sterowania. W tej sytuacji musiało powstać i utrzymywać się wielkie bezrobocie i tak się też stało: w lutym 1994 r. liczba bezrobotnych w Polsce wynosiła 2,72 mln48, zaś w lutym 1995 r. 2,83 mln49. W rezultacie tej polityki w 1996 r. 2,5 do 4 mln ludzi w Polsce żyło poniżej minimum egzystencji, zaś 18,1 mln osób żyło w ubóstwie subiektywnym50.
   W następnych latach liczba bezrobotnych zmalała, osiągając 1,83 mln w 1997 r., ale była to poprawa chwilowa i w następnych latach liczba bezrobotnych rosła osiągając w 2003 r. 3,18 mln, zaś stopa bezrobocia wyniosła w tymże roku 20,0%51.
   W tablicy 18 podane są liczebności roczników, które po 1988 roku wchodzić zaczęły w wiek emerytalny.
   Jak wynika danych przedstawionych w tablicach 17 i 18, aż do roku 2001 w wiek produkcyjny wkraczały coraz liczniejsze roczniki wyżu demograficznego, zaś w wiek emerytalny wkraczały znacznie mniej liczne roczniki urodzone w okresie dwudziestolecia międzywojennego i w związku z tym do tego czasu warunki demograficzne sprzyjały funkcjonowaniu ekstensywnego dynamicznego systemu sterowania społecznego. Stosowanie w tym okresie systemu intensywnego prowadzić musiało do utrzymywania wysokiego bezrobocia, napięć i konfliktów społecznych, które narastały do roku 2001 - był to rok wyborów parlamentarnych, które w związku z tą sytuacją musiał przegrać rządzący wówczas AWS.
   Dopiero po 2001 zaczęły w wiek produkcyjny wkraczać roczniki coraz mniej liczne - bowiem po 1983 roku rozpoczął się ciągły proces spadku liczby urodzeń w Polsce - i wówczas zaczęły w Polsce powstawać warunki dla systemu intensywnego; proces ten jest jednak w dużym stopniu hamowany, gdyż - jak wynika z danych przedstawionych w tablicy 18 - właśnie od 2001 wiek emerytalny zaczęły osiągać kolejne roczniki niżu demograficznego urodzone podczas II wojny światowej: najpierw 60 lat zaczęły kończyć kobiety urodzone w tym okresie, a następnie 65 lat kończyć zaczęli mężczyźni w tym czasie urodzeni. Dopiero po 2010 roku w wiek emerytalny zaczną wkraczać roczniki wyżu demograficznego związanego ze wzrostem urodzeń po II wojnie światowej, w tym też czasie w wiek produkcyjny wkraczać będą roczniki obecnego niżu demograficznego (liczba urodzeń w Polsce spada nadal - w 2003 r. wynosiła ona tylko 351,1 tys.) i dopiero wtedy powstaną pełne demograficzne warunki sprzyjające funkcjonowaniu dynamicznego intensywnego systemu sterowania społecznego.
[Warto w tym miejscu zauważyć, że współczynnik urodzeń (czyli liczba urodzeń przypadająca w ciągu roku na 1000 mieszkańców) w Polsce w 2002 roku wynosił 9,3 co stanowiło zaledwie połowę takiegoż współczynnika z okresu II wojny światowej, który np. w 1942 r. wynosił 18,6.
  Trend spadkowy liczby urodzeń w Polsce, który trwa nieprzerwanie od 1984 roku, grozi w przyszłości załamaniem się systemu świadczeń społecznych (w tym systemu ubezpieczeń), zaś w jeszcze dalszej perspektywie wymieraniem narodu.
  Pierwszym poważnym sygnałem ostrzegawczym może tu być ujemny przyrost naturalny w Polsce - czyli nadwyżka (5,7 tys.) liczby zgonów nad liczbą urodzeń, która wystąpiła w 2002 i 2003 roku. Niewątpliwie ten groźny trend spadkowy liczby urodzeń jest związany ze wzrostem bezrobocia, które najsilniej dotyka ludzi młodych, mogących posiadać dzieci oraz brakiem mieszkań, który również najsilniej dotyka ludzi młodych, nie posiadających własnego mieszkania i wskutek braku pracy pozbawionych perspektyw na jego uzyskanie. Polityka budżetowych oszczędności prowadzona po 2001 roku doprowadziła też do ograniczenia świadczeń dla rodzin posiadających dzieci i ulg dla matek wychowujących dzieci, poważnie utrudniając sytuację polskich rodzin.]


TABLICA 18
Liczebność roczników 1929-1946, według stanu z dnia 31.12.2002 r.


Procentowy roczny wzrost liczby ludzi pracujących i produktu krajowego brutto w cenach stałych, w latach 1990-2002, przedstawiony jest w tablicy 19. Jak wynika z danych przedstawionych w tej tablicy, w latach 1990-1991 produkt krajowy brutto malał, a zatem w Polsce funkcjonował wówczas dynamiczny regresywny system sterowania społecznego, charakterystyczny dla okresów walki infomacyjnej i ekonomicznej. Malała też w okresie 1990-1993 r. liczba pracujących. Natomiast podstawiając odpowiednie liczby z tablicy 19 do nierówności (12.7) możemy stwierdzić, że w okresie 1992-1995 funkcjonował w Polsce dynamiczny intensywny (progresywny) system sterowania społecznego, który przynosił widoczne efekty ekonomiczne w postaci wzrostu produktu krajowego brutto, przy czym stopa tego wzrostu co roku była większa. Analogiczny system funkcjonował w okresie 1996-2002 r., z tym jednak, że stopa wzrostu produktu krajowego brutto z roku na rok malała aż do 2001 r., zaś od 1998 roku malało też zatrudnienie.

   Wielki był jednak koszt społeczny tego wzrostu. Przede wszystkim - jak już wspominaliśmy - wzrosło bezrobocie osiągając bardzo wysoki poziom, który bynajmniej nie maleje, nastąpiło też zubożenie dużej części społeczeństwa. Ponadto wystąpiło groźne zjawisko o charakterze demograficznym: w 1989 r. liczba urodzeń w Polsce wynosiła 562,5 tys., po 14 latach transformacji w 2003 r. spadła do poziomu 351,1 tys. - który jest najniższym poziomem od czasu II wojny światowej i stanowi mniej niż połowę liczby urodzeń z 1983 roku, w którym urodziło się 724 tys. dzieci. Trzeba też stwierdzić, że współczynnik reprodukcji ludności netto w 1989 r. spadł poniżej wielkości 1 - która zapewnia reprodukcję prostą - i przez następne lata spada nadal, osiągając w 2003 roku wielkość zaledwie 0,588, co oznacza, że w polskiej populacji od 1989 roku nie ma już zastępowalności pokoleń.

   Transformacja ustrojowa miała na celu redukcję sektora publicznego by rozbudować sektor prywatny. Jakie są rezultaty tej operacji pokazuje tablica 20.

TABLICA 19
Stopa wzrostu liczby pracujących i produktu krajowego brutto (w cenach stałych) w latach 1990-2003

Źródło: Rocznik Statystyczny 1992,GUS, s. XXVII; Mały Rocznik Statystyczny 1996, GUS, s. 417, 431. Rocznik Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej 2001, GUS, s. XL, XLI, LX, LXI. Mały Rocznik Statystyczny Polski 2003, s. 578, 579, 606. 607; Mały Rocznik Statystyczny Polski 2004, s. 136, 438.

Na początku transformacji w 1990 r. w sektorze publicznym pracowało 52,1%, a w sektorze prywatnym 47,9%; wśród pracujących poza indywidualnymi gospodarstwami rolnymi pracujący w sektorze publicznym stanowili 67,2%. Po dwunastu latach transformacji w sektorze publicznym pracowało już tylko 26,2%, a w sektorze prywatnym 73,8%; wśród pracujących poza indywidualnymi gospodarstwami rolnymi pracujący w sektorze publicznym stanowili 35,8%. Zatem pracujący w sektorze publicznym, którzy w 1990 r. stanowili nieznaczną większość ogółu zatrudnionych, a jeżeli brać pod uwagę zatrudnionych poza indywidualnymi gospodarstwami rolnymi to stanowili 2/3, po 12 latach transformacji byli już mniejszością, przy czym jeżeli pominąć zatrudnionych w indywidualnych gospodarstwach rolnych - było ich niewiele więcej niż 1/3. Rezultaty są więc znaczne ale nie rewelacyjne. Natomiast ceną, którą trzeba było za nie zapłacić jest spadek zatrudnienia ogółem o 1561,0 tys., przy czym spadek zatrudnienia w sektorze publicznym wyniósł 4.677,6 tys., a natomiast wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym wyniósł tylko 3.116,6 tys. Jeżeli zaś pominąć zatrudnionych w indywidualnych gospodarstwach rolnych, to wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym wyniósł tylko 2.751,7 tys. Zatem spadek liczby osób pracujących w sektorze publicznym był o 70% większy niż wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym (bez indywidualnych gospodarstw rolnych). Inaczej mówiąc o 70% więcej stanowisk pracy zniszczono w sektorze publicznym, niż ich stworzono w sektorze prywatnym.

TABLICA 20
Liczba pracujących w tysiącach w latach 1990, 2002

Źródło: Rocznik Statystyczny RP 2003, GUS, s. 146.

Wynika stąd wniosek, że szkody społeczne spowodowane transformacją były o 70% większe niż korzyści w postaci rozwoju sektora prywatnego.
   Proces zmiany systemu sterowania społecznego w Polsce w okresie 1990-2002 r. był więc tylko w 60 procentach procesem transformacji sektora publicznego w sektor prywatny, zaś w 40 procentach był niszczeniem sektora publicznego.
« Last Edit: (Wed) 19.08.2015, 16:09:06 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Liczba urzędników w polsce
« Reply #3 on: (Sun) 17.01.2016, 18:07:34 »
doc. Józef Kossecki - Definicja pojęcia biurokraty.
https://www.youtube.com/watch?v=YVi6sKDVqxQ

Biurokrata to jest taki urzednik, którego władza, czyli moc decyzyjna wyniki wyłącznie z jego pozycji w hierarchi urzedowej, który decyduje o działaniach nie tylko swoich podwładnych, ale również innych ludzi.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje