Author Topic: Zbigniew Nędzyński. List otwarty do Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza  (Read 579 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
List otwarty do Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza

Stalowa Wola 11.03.2013

List otwarty do Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza

Zdarzenie to miało miejsce w specjalistycznym szpitalu reumatologicznym w jednym z większych miast wojewódzkich w Polsce.
Na oddział trafił starszy pacjent z bólem w stawach kolanowych i biodrowych. Bóle te powodowały pierwsze ograniczenia lokomocyjne.
Po kilku dniach pobytu, przeznaczonych na różne badania diagnostyczne, podczas rutynowej wizyty przy łóżku chorego, lekarz pyta pacjenta:
- Stawy bolą?
- Dzisiaj ból ten jest wręcz nieznośny, z pewnością wkrótce będzie padał deszcz.
- Mamy już kompletne wyniki Pańskich badań, damy Panu zastrzyki, powinno pomóc.
Po kilku godzinach przy łóżku chorego, pojawili się ratownicy z pogotowia ratunkowego w obecności lekarza prowadzącego, który zdenerwowany pyta:
- Dlaczego dzwonił Pan po karetkę? Przecież ma Pan zapewnioną lekarską opiekę medyczną w naszym szpitalu. Dlaczego nie zgłosił nam Pan, że  po podaniu zastrzyków wystąpiły nowe problemy z Pańskim  zdrowiem? Skąd u Pana taka opuchlizna na całym ciele? Może Pan swobodnie oddychać? Dalej bolą Pana stawy? To nie Pan, lecz my-lekarze powinniśmy ocenić, czy jest konieczna interwencja medyczna z zewnątrz.
- Wy powinniście sami mnie monitorować, ja po otrzymanym zastrzyku mam problemy z oddychaniem i swędzącą skórą na całym ciele, a tutaj nie ma specjalistów od płuc i od skóry.
Gdybym nie zadzwonił po pomoc do oddziału ratunkowego, to może tutaj bym się udusił.
- Przecież jest Pan teraz w szpitalu, o co panu chodzi?
- W jakim szpitalu? Szpital to nie tylko budynek, lekarze, łóżka. Szpital również powinien mieć w sobie coś niematerialnego, personel lekarski szpitala powinien się kierować ideami Hipokratesa.
Nie czuję się tutaj dobrze, obawiam się o swoje życie.
Proszę przewieźć mnie w inne miejsce.

“Mamy kompletne wyniki Pańskich badań ...  Powinno pomóc”- niestety poważnie zaszkodziło. Czy lekarz rozważał, że podanie leku może szkodzić pacjentowi?  Dlaczego pacjent nie został informowany o ryzyku takiej terapii?
Czy nie zostały złamane podstawowe idee Hipokratesa - wnikliwej obserwacji oraz dialogu z pacjentem?
Niestety takie naganne postępowanie w szpitalach i gabinetach lekarskich jest nagminne i usprawiedliwiane brakiem czasu i niedostatkiem pieniędzy przeznaczonych przez państwo na ochronę zdrowia obywateli.
Co  jest przyczyną marginalizowania roli wywiadu i badania lekarskiego oraz tak pobieżnego traktowania osoby pacjenta w szpitalach i gabinetach lekarskich?
Dlaczego większość czasu i środków finansowych przeznaczanych na leczenie pochłaniają badania  laboratoryjne, które bardzo często są wadliwie wykonywane, albo błędnie interpretowane, albo i jedno i drugie?
Czy sposób leczenia może polegać tylko na schematycznym przyporządkowaniu wyników badań do procedur medycznych?

Niestety, wszystkie ustnie przekazywane przez pacjenta informacje, które są sprzeczne z wynikami badań, są przez lekarzy nagminnie ignorowane.
Niestety, pacjenci uporczywie pozostający przy swoich spostrzeżeniach i niepokojach o swoje zdrowie są odsyłani do psychiatrów.
Niestety, wyniki badań są dla lekarzy niepodważalnymi, jedynymi i ostatecznymi argumentami w diagnozie choroby pacjenta.
Tak być nie powinno. To jest bardzo poważny błąd. Wyniki badań zgodnie z twierdzeniem Bayesa powinny być traktowane jako jedna z wielu wskazówek, która w mniejszym lub większym stopniu uprawdopodobnia diagnozę lekarską.
Takie niezgodne z matematycznie udowodnionym twierdzeniem Bayesa traktowanie wyników badań przez współczesną medycynę akademicką doprowadziło wysoko rozwinięte społeczności do ogromnych problemów natury zdrowotnej i finansowej.

Największe zastrzeżenia można mieć do powszechnie stosowanego badania materiału biologicznego na posiew - prowadzącego do notorycznych błędów w praktyce lekarskiej.

Mikrobiologiczne badanie posiewów z próbek pobieranych nie z tkanek, lecz z najbliższego organizmowi otoczenia, bo z jego błon śluzowych, (np. wymazów: z jamy ustnej, ucha, pochwy, odbytu, pęcherza) nie powinno mieć żadnego znaczenia przy stawianiu diagnozy lekarskiej i wynikającej z niej ewentualnej ogólnoustrojowej farmakologicznej terapii.
Wyniki badań posiewów nie przekazują niepodważalnej prawdy o infekcjach, które pasożytują na ludzkich komórkach.
Niestety, powszechnie rekomendowane korzystanie z wyników posiewów do medycznej diagnostyki chorób, najczęściej prowadzi do leczenia pacjentów źle dobranymi, szkodzącymi ich zdrowiu lekami.
Najczęściej tymi farmaceutykami są antybiotyki przeciwbakteryjne.

Zakres funkcjonalności ludzkiego organizmu wynika z optymalnego przystosowania organizmu do życia w ziemskim środowisku.
Szczególny wpływ na ewolucyjnie utworzony poziom wydolności ludzkiego układu odporności (UO) mają mikrobiologiczne populacje obecne w środowisku naturalnym, więc również bytujące  w organizmie ludzkim.
Pasożytujące na ludzkich tkankach mikroby najczęściej żyją między sobą we wzajemnym antagonizmie. Ten antagonizm jest, poza działaniem komórek UO, skutecznym mechanizmem ograniczającym liczebność populacji infekcji żyjących w organizmie. Ewolucyjnie wytworzony wzajemny antagonizm między bakteriami, grzybami i wirusami ma istotny wpływ na poziom wydolności ludzkiego UO. Zwalczające się wzajemnie mikroby nie wymuszają rozwoju takiego poziomu wydolności UO, jaki wymagany byłby gdyby nie istniał antagonizm między mikrobami.
Farmakologiczna ingerencja środkiem biobójczym, burzy zastany stan równowagi mikrobiologiczej wewnątrz organizmu i prowadzi do faworyzowania jednych infekcji kosztem innych. Działanie to może indukować proces chorobowy - gwałtowną ekspansję jednej infekcji.
Chybiona ingerencja środkiem biobójczym prowadząca do faworyzowania prawdziwej przyczyny choroby, kosztem wielu mniej liczebnych antagonistycznych infekcji, prowadzi do szybszej ekspansji głównego zakażenia i powikłań z tym związanych, lub do śmiertelnej sepsis.

Żywe komórki, czy metabolity tych komórek wykryte w wydzielinach typu: mocz, kał, plwocina, śluz z pochwy, nie powinny być brane pod uwagę przy określaniu rodzaju zakażenia pacjenta, gdyż dotyczą komórek żyjących poza organizmem pacjenta.

W procesie diagnozy zakażenia istotnym jest to, by wykryte w tkankach pacjenta żywe pasożytujące komórki, metabolity tych komórek, czy przeciwciała były brane pod uwagę z dużą ostrożnością, gdyż nie ma pewności, czy należą do infekcji, która wywołała proces zapalny, czyli do infekcji, która  jest w danej chwili w organizmie dominującą pasożytniczą infekcją. 
Stosowane obecnie powszechnie terapie antybiotykami przeciwbakteryjnymi ingerują w wewnętrzną równowagę w organizmie, powodując faworyzowanie infekcji grzybiczych i wirusowych, kosztem bakteryjnych.
Chybione terapie antybiotykowe lekami o szerokim spektrum aktywności antybakteryjnej wytwarzają w organizmie przyjazne środowisko dla rozwoju infekcji grzybiczych i wirusowych.
Układ immunologiczny w procesie ewolucji z podobną sytuacją nigdy nie miał styczności, więc nie jest na nią przygotowany - jest niewystarczająco wydolny.
Żyjące w środowisku naturalnym mikroby (pierwotniaki, bakterie, grzyby i wirusy) najczęściej żyją we wzajemnym antagonizmie. Antagonizm powoduje ewolucyjną, samoczynną, opartą na ujemnych sprzężeniach zwrotnych regulację wielkości populacji mikrobów w środowiskach: naturalnym i wewnętrznym człowieka.

Liczebność i aktywność mikrobów w otoczeniu człowieka zależy od czynników atmosferycznych. Latem w naturalnym środowisku aktywność mikrobów jest duża, zimą mała.

W organizmie człowieka oprócz wymienionych wyżej mikroorganizmów żyją ludzkie komórki.  Komórki ludzkiego UO zostały stworzone min. do ochrony organizmu przed inwazją wszelkich mikrobów. W wewnętrznym środowisku organizmu, tworzy się stan wzajemnej równowagi pomiędzy komórkami organizmu (szczególnie komórkami UO) i mikrobami.
W odróżnieniu od środowiska naturalnego, w organizmie stałocieplnym, ani temperatura, ani wilgotność nie ma wpływu na liczebność mikrobów. Zmiana poziomu równowagi między mikrobami i ludzkimi komórkami jest więc zależna od ilości i witalnego stanu komórek organizmu.
Przeziębienie, złe odżywianie, stres psychiczny, brak snu, czy faza cyklu owulacyjnego wpływa na stan wzajemnej równowagi pomiędzy konkurującymi komórkami w naszym organizmie.
Zdarzają się również przypadki nowych infekcji, które od razu skutkują zachwianiem równowagi w organizmie i częściej dotyczą pacjentów z małą masą. (chodzi o niemowlęta i dzieci).
Gdy organizm jest zdominowany przez jedną mocno już rozwiniętą infekcję prawdopodobieństwo nowego innego zakażenia pochodzącego z zewnętrznego środowiska maleje. Zjawisko to  wynika z antagonizmu między mikrobami.
Utworzone prawami ewolucji odmienne systemy równowagi mikrobiologicznej w środowiskach: naturalnym i w organizmie człowieka, gdzie oprócz mikrobów obecnych w środowisku naturalnym są ludzkie komórki, wyjaśnia dlaczego:

1. Zimą, czyli w okresie gdy w środowisku naturalnym mikroby mają najmniejszą aktywność biologiczną, ludzie chorują najwięcej.

2. Możliwie najdłuższy czas trwania ciąży i długi czas potrzebny do osiągnięcia zdolności prokreacyjnej kobiet jest jednym z kluczowych darów ewolucji, który pozwolił naszemu gatunkowi na dominację w ziemskim środowisku.
Niestety dłuższy czas trwania ciąży skutkuje większym prawdopodobieństwem przeniesienia przez łożysko wcześniej nabytych przez matkę infekcji. Wielokrotne chybione terapie antybiotykowe prowadzą do rozwoju jednej dominującej infekcji. Infekcja ta z racji swojej dużej liczebności ma większe możliwości przeniknięcia do płodu. Stąd kobiety starsze lub pacjentki z bogatą historią źle leczonych zakażeń mikrobiologicznych częściej rodzą dzieci chore.

3. Nie można rozpatrywać procesów metabolicznych w organizmie ludzkim bez brania pod uwagę metabolizmu komórek infekcji, szczególnie tych dominujących. Zawsze mamy do czynienia z systemowym wzajemnym oddziaływaniem wszystkich komórek tworzących organizm, więc także tych pasożytujących. W procesie diagnozy nie można ignorować widocznych zaburzeń metabolicznych chorego.

Komórki infekcji, które energię do życia czerpią, tak jak i ludzkie komórki, z przemiany cukrów, mają wpływ na glikemię. Duża prędkość opadania stężenia cukru we krwi, wynikająca z większego zapotrzebowania na glukozę spowodowanego obecnością pasożytujących komórek, uruchamia łaknienie zwłaszcza na produkty o wysokim IG.
Taki typ infekcji powoduje chorobliwą tendencję do tycia. Obecnie na skutek powszechnych terapii antybiotykami bakteriobójczymi, głównym sprawcą tycia pacjentów są pasożytujące na ich organizmach grzyby z gatunku Candida. 

Pasożytujące komórki, czerpiące energię z wiązań chemicznych związków azotu z białek tworzących komórkę, po zniszczonej ludzkiej komórce pozostawiają m.in. glukozę. Pasożytujące w ten sposób mikroby wpływają na mniejsze prędkości opadania stężenia glukozy we krwi i większe wydzielanie insuliny niż u osób wolnych od tego rodzaju infekcji. Brak łaknienia i postępujące niszczenie komórek organizmu powoduje chorobliwą tendencję do utraty wagi. Obecność takich infekcji u osób z uszkodzonym wcześniej sprzężeniem insulinowym powoduje stany hiperglikemii, występujące również przy braku podaży do organizmu  węglowodanów z zewnątrz przez układ pokarmowy, czy przy pomocy iniekcji dożylnej.
Jednym ze sprawców takiego stanu są np. grzyby pleśniowe Fusarium spp, Aspergillus spp, których medycyna współczesna nie potrafi diagnozować we  wczesnych etapach rozwoju infekcji. Współczesna medycyna akademicka błędnie klasyfikuje tego typu zakażenia jako choroby autoimmunizacyjne. Więc nie zna skuteczności antybiotyków grzybobójczych np. terbinafinum, triazoli w terapii chorób typu: Toczeń, RZS, czy SM.

Możliwe są miksty typu Fusarium-Candida, lub Aspergillus-Candida, lub wiele innych. Dwa dominujące równoległe zakażenia utrudniają postawienie prawidłowej diagnozy, z racji różnego stopnia trudności w wykrywaniu poszczególnych infekcji w tkankach - np. Candida jest łatwiej wykrywalna w badaniach biologicznych. Trudności i błędy w diagnozowaniu skojarzonych zakażeń sugerują niesłusznie o powszechności zakażeń Candida, kosztem innych zakażeń grzybiczych. Leczenie kolejno każdego zakażenia oddzielnie prowadzi do jeszcze większej nierównowagi mikrobiologicznej w organizmie i do ryzyka nieodwracalnych powikłań.                       

Współczesna medycyna, niszcząc głównie bakterie w naszych organizmach, wpędziła ludność w wysoko rozwiniętych krajach w plagę grzybic i zakażeń wirusowych, których nie potrafi leczyć.
Zakażenia grzybicze i wirusowe nie leczone, lub leczone źle, prowadzą do powikłań, którymi są: cukrzyca, toczeń, zapalenia stawów, SM, tętniaki, uszkodzenia nerek - chorób błędnie uznawanych za autoimmunizacyjne.
W przypadku tych chorób rozkład ludzkich komórek nie następuje w wyniku błędnego działania  komórek UO, lecz jest wynikiem aktywnej obecności infekcji mikrobiologicznej.  W takich przypadkach polecane przez medycynę akademicką używanie leków steroidowych i immunosupresyjnych prowadzi do jeszcze szybszej ekspansji choroby.
Epidemie tzw. chorób autoimmunizacyjnych przypadają na miesiące o największym zużyciu antybiotyków bakteriobójczych ordynowanych przez współczesną medycynę akademicką.

Praktyka współczesnej medycyny jest w ostrej sprzeczności z przywołanymi przeze mnie, a uznawanymi powszechnie dokonaniami naukowymi: Hipokratesa, Bayesa i Darwina.

Do napisania listu skłoniła mnie lektura dokumentów zamieszczona na stronie:http://www.antybiotyki.edu.pl. Dobrze się stało, że na tej ogólnie dostępnej stronie można znaleźć w zwartej formie wiedzę współczesnej medycyny o zakażeniach i antybiotykach.
Za publiczne pieniądze sporządzono raport, który pokazuje obecny stan Systemu Ochrony Zdrowia. Narodowy Program Ochrony Antybiotyków (NPOA) jest zbiorem obecnie rekomendowanych praktyk medycznych, których stosowanie jest prawnie bezpieczne dla lekarzy. Jak poprawić stan zdrowia publicznego i zapewnić rzeczywistą ochronę antybiotyków? Tego ten program nie precyzuje.
Wyobrazić sobie nie mogę dlaczego uprawnione jest umieszczanie errat i wprowadzanie tak częstych zmian w rekomendacjach medycznych, również tych z NPOA.
Dokumenty mające być wskazówkami dla postępowania w sprawie zdrowia innych, powinny być ascetyczne, niepodważalne - lub nie powinno ich być wcale.
Lepszym rozwiązaniem jest brak naukowych rekomendacji, niż mylne rekomendacje zebrane np. w dokumentach NPOA.
Wskazówki dotyczące postępowania w ostatniej fazie zakażenia organizmu prezentowane na stroniehttp://www.sepsis.edu.pl/ mają znamiona wskazówek ogólnych i prawdziwych. Wskazówki te aktualne są dla wszystkich faz leczenia zakażeń.
Z problemem mnogości błędnych naukowych publikacji medycznych próbuje się zmierzyćhttp://ebm.org.pl/show.php?aid=15267.
NPOA nie ochroni antybiotyków, nie ochroni pacjentów, jest tworem wadliwego systemu ochrony zdrowia w Polsce. Stosowane obecnie i rekomendowane do dalszego stosowania przez NPOA procedury medyczne równie szybko pogrążają: zdrowie pacjentów i skuteczność antybiotyków.
Krytycznie oceniam dotychczasową działalność NPOA, która w mojej ocenie jest obarczona współczesnymi błędami medycyny, które wynikają z wadliwych systemów: prowadzenia nauki, promowania dokonań medycznej kadry naukowej i praktyki medycznej.  W mojej ocenie dotychczasowe publikacje NPOA nie rozwiązują problemu, co więcej utrwalają obecny, krytyczny stan medycyny.
Wszystkie rekomendacje NPOA ignorują, lub są jawnie sprzeczne z naukowymi dokonaniami: Darwina, Bayesa i Hipokratesa.

Winnych śmierci: 2,5 letniej Dominiki ze Skierniewic, 3,5 miesięcznego Bartka z Chełma, 3,5 miesięcznej Leny z Grodziska Mazowieckiego i wielu innych małych i dorosłych pacjentów, którzy zmarli na sepsis w domach i na oddziałach szpitalnych, należy obarczyć te osoby, które w pogoni za naukowymi tytułami publikują błędne “medyczne drogowskazy”, z których muszą korzystać lekarze, bo korzystanie z nich daje lekarzom prawną ochronę w sądach.
Pacjentom pozostaje wieloletnie cierpienie najczęściej powodowane powikłaniami źle leczonych grzybiczych i wirusowych infekcji, a szansę na przeżycie dają im siły witalne ich organizmów.
W przypadku małych pacjentów i starców, gdzie sił witalnych jest mało, chybione terapie antybiotykowe najczęściej prowadzą do sepsis i zgonu.
Lekarze nie doceniają fundamentów wiedzy medycznej, kierowani wygodnictwem i asekuranctwem polegają na informacjach zawartych w publikacjach lekarskich, w których teraźniejszość i przyszłość medycyny kreują osoby zainteresowane: splendorem, awansem w biurokratycznym aparacie medycznej oświaty i możliwością prowadzenia praktyki lekarskiej w akademickich ośrodkach. Tak stworzony system nagradzania piszących publikacje medyczne daje pozytywne, długofalowe, nie tylko finansowe korzyści autorom tych publikacji.
Niestety okazuje się, że korzyści dla pacjentów i medycyny jako nauki nie idą w parze z kosztami  jakie społeczeństwo ponosi na funkcjonowanie  takiego systemu poznawania i krzewienia wiedzy medycznej.

“Poznacie ich po owocach.”  Może tymi owocami nie powinny być punkty za publikacje?

Zbigniew Nędzyński

Źródło: http://system.salon24.pl/492776,list-otwarty-do-ministra-zdrowia-bartosza-arlukowicza
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje