Author Topic: Tristram Wyatt - Cuchnąca tajemnica ludzkiego feromonu  (Read 899 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Tristram Wyatt - Cuchnąca tajemnica ludzkiego feromonu
« on: (Mon) 02.03.2015, 16:15:28 »
Tristram Wyatt - Cuchnąca tajemnica ludzkiego feromonu

https://www.ted.com/talks/tristram_wyatt_the_smelly_mystery_of_the_human_pheromone/transcript?language=pl

Słowo "feromon" ma w sobie moc. Obejmuje seks, zatracenie się, utratę kontroli. Ten bardzo ważny termin ma tylko 50 lat. Powstał w 1959 roku. Po wpisaniu go w wyszukiwarkę, co może robiliście, pojawią się miliony wyników. Niemal każda strona, za minimum 10 dolarów, ma na sprzedaż produkt, który dodaje nieodpartego uroku. Pomysł jest kuszący, a opisy cząsteczek brzmią bardzo naukowo. Mają wiele sylab. Na przykład androstenol, androstenon czy androstendion. Robi się coraz lepiej, a po skojarzeniu z białymi fartuchami wyobrażacie sobie, że kryje się za tym poważna nauka. Niestety, to fałszywe stwierdzenia wsparte szemraną nauką. Rzecz w tym, że mimo pracy wielu dobrych naukowców, badających coś, co ich zdaniem jest ludzkimi feromonami, i publikujących prace w renomowanych czasopismach, u podstawy tego wszystkiego, mimo bardzo wyszukanych eksperymentów, nie stoi żadna solidna nauka. Już u podstaw mamy problem, bo nikt nigdy nie przeanalizował wszystkich zapachów, produkowanych przez ludzi, a są to tysiące cząsteczek. Jako ssaki wytwarzamy wiele zapachów. Nikt nigdy nie prowadził badań, by dowiedzieć się, które cząstki to feromony. Wybrano kilka do eksperymentów, ale nie ma wiarygodnego dowodu. Co nie oznacza, że zapach nie jest dla ludzi ważny. Przeciwnie, niektórzy ludzie to prawdziwi entuzjaści zapachu. Jednym z nich był Napoleon. Słynny jest fakt, że wracając z wojny, pisał do kochanki, cesarzowej Józefiny, "Nie myj się. Wracam do domu". (Śmiech) Nie chciał stracić nic z bogactwa jej zapachu w dni powrotu do domu. Do dziś można znaleźć strony, oferujące takie sposoby. Jednocześnie wydajemy podobne kwoty, by pozbyć się tego zapachu, używając perfum, a perfumy to wielomiliardowy biznes. W dalszej części chcę opowiedzieć, czym naprawdę są feromony i dlaczego uważamy, że ludzie je mają. Opowiem o niejasnościach w kwestii feromonów, a na końcu pokażę obiecującą drogę, którą należy podążać. Starożytni Grecy wiedzieli, że psy wysyłały do siebie niewidzialne sygnały. Samica psa w czasie cieczki wysyła do samca niewidzialny sygnał na odległość mil i nie dźwięk, lecz zapach. Gdyby zebrać zapach z samicy psa, to samce pogonią za skrawkiem tkaniny. Problem dla obserwującego ten efekt tkwił w niemożności identyfikacji molekuł. Nie można udowodnić, że to kwestia chemii. Powodem jest fakt, że każde zwierzę produkuje niewielkie ich ilości, i tak jak w przypadku psów, samiec psa potrafi je wyczuć, lecz my nie. Dopiero w 1959 niemieccy badacze, po spędzeniu 20 lat na poszukiwaniu cząstek, odkryli i zidentyfikowali pierwszy zapach, którym był feromon seksu jedwabnika. Było to ciekawy wybór zespołu Adolfa Butenandta, bo potrzebowali pół miliona jedwabników, żeby uzyskać odpowiednią ilość materiału do analiz. Stworzyli również model, jak przeprowadzać analizę feromonów. Podeszli do tego systematycznie, wykazując, że jedynie badana cząsteczka i żadna inna, stymulowała samców. Dokładnie ją zbadali. Następnie zsyntetyzowali cząsteczkę i wypróbowali ją na samcach, Samce na nią reagowały, co potwierdziło, że o tę cząsteczkę chodzi. Koło się zamknęło. Dotychczas na ludziach nie przeprowadzono badań, które byłyby systematyczne i coś pokazywały. Nowa koncepcja potrzebowała nazwy i stało się nią słowo "feromon", oznaczające sygnał przekazywany między osobnikami. Od 1959 roku feromony odnajdywano w całym królestwie zwierząt, i u samców, i u samic. Działało to również pod wodą u złotych rybek i homarów. Feromony zidentyfikowano u praktycznie każdego gatunku ssaków i u ogromnej liczby owadów. Wiemy, że feromony są obecne w całym królestwie zwierząt. A co z ludźmi? Po pierwsze, jesteśmy ssakami, a ssaki wydzielają zapachy. Każdy właściciel psa powie, że my mamy swój zapach, a one swój. Prawdziwym powodem, pozwalającym przypuszczać, że ludzie wydzielają feromony, jest zmiana zachodząca w okresie dorastania. Zapach pokoju pełnego nastolatków znacznie różni się od zapachu pokoju pełnego dzieci. Co się zmieniło? Chodzi o dojrzewanie płciowe. Oprócz włosów łonowych i pod pachami, znajdujące się tam gruczoły zaczynają produkować wydzieliny i stąd zmiana w zapachu. Gdybyśmy byli innym gatunkiem ssaka czy jakiegokolwiek zwierzęcia, powiedzielibyśmy: "Pewnie to feromony", i podeszlibyśmy do tego we właściwy sposób. Ale istnieją trudności. Nie przyjrzano się dobrze ludzkim feromonom z powodu kilku powodów. Jeden może zaskakiwać. Chodzi o kulturę. Jedwabniki nie uczą się, jaki zapach jest przyjemny, a ludzie tak. Do czwartego roku życia każdy zapach, nieważne jak okropny, jest po prostu ciekawy. Główną rolą rodziców jest powstrzymanie dziecka przed włożeniem palców w kupę, choć to coś fajnego do powąchania. Stopniowo uczymy się, co jest nieprzyjemne. Ucząc się tego, co nieprzyjemne, zarazem uczymy się tego, co przyjemne. Ser, który widać za mną jest brytyjskim, o ile nie angielskim, przysmakiem. To niebieski ser pleśniowy Stilton. Lubienie go jest niezrozumiałe dla ludzi z innych krajów. Każda kultura ma własne wyjątkowe jedzenie i narodowe przysmaki. Gdybyście byli z Islandii, waszą narodową potrawą byłby zgniły rekin. Te potrawy są nabytym smakiem i tworzą rodzaj tożsamości, bycia częścią pewnej grupy. Drugi problem to zmysł węchu. Każdy ma unikalny świat zapachów. Co oznacza, że każdy odbiera zapachy zupełnie inaczej. Węch był najtrudniejszym zmysłem do rozgryzienia. Nagroda Nobla dla Richarda Axela i Lindy Buck, za odkrycie jak działa węch, była przyznana dopiero w 2004 roku. To skomplikowane, ale w uproszczeniu, nerwy z mózgu idą do nosa i na ich zakończeniach w nosie wystawionych na powietrze znajdują się receptory. Cząsteczki zapachu wpadające z wdechem reagują z receptorami. Jeśli zajdzie reakcja, nerw wysyła sygnał, który idzie do mózgu. To nie jedyny rodzaj receptora. Człowiek ma około 400 różnych typów receptorów. Mózg wie, co wąchamy, dzięki kombinacji receptorów i komórek nerwowych, które są pobudzane, wysyłając impuls do mózgu w kombinatoryczny sposób. To o tyle skomplikowane, że każdy z 400 receptorów ma różne odmiany. W zależności od posiadanego wariantu, zapach kolendry będzie przypominał coś pysznego i smakowitego lub coś podobnego do mydła. Każdy ma własny świat zapachów i to powód wszelkich komplikacji w badaniach nad węchem. Powiedzmy o zapachach spod pachy. Muszę przyznać, że moje są naprawdę niczego sobie, ale nie będę się nimi dzielić. Większość ludzi szukała feromonów głównie po pachami. Powodem jest fakt, że u małp człowiekowatych pachy mają wyjątkowe cechy. Inne naczelne mają gruczoły zapachowe w innych częściach ciała. W pachach małp człowiekowatych są liczne gruczoły wydzielnicze, cały czas produkujące zapach, ogromne ilości cząsteczek. Cząsteczki są bezwonne, gdy są wydzielane z gruczołów. Są pozbawione zapachu i dopiero wspaniałe bakterie, namnażające się w dżungli włosów, tworzą ten znany i kochany zapach. Chcąc zredukować przykry zapach, wystarczy ogolić pachy, by zmniejszyć środowisko życia bakterii i ograniczyć przykry zapach na dłużej. Jednak zdaje mi się, że skupialiśmy się na pachach dlatego, że to najmniej żenujące miejsce, z którego pobrać próbkę. Kolejny powód, by nie szukać uniwersalnego feromonu seksu pod pachami, to 20% populacji ludzkiej, które nie ma tak śmierdzących pach jak ja. To ludzie z Chin, Japonii, Korei i z innych części północno-wschodniej Azji. Zwyczajnie nie wydzielają tych bezzapachowych prekursorów, z których bakterie uwielbiają produkować zapachy, które etnocentrycznie uważaliśmy, za coś charakterystycznego dla pach. Nie dotyczy to 20% ludzi na świecie. W takim razie, co powinniśmy robić, żeby znaleźć ludzkie feromony? Jestem przekonany, że je mamy. Jesteśmy ssakami i, jak każdy inny ssak, powinniśmy je mieć. Uważam jednak, że trzeba zacząć od początku i ponownie szukać ich po całym ciele. Nieważne, jak żenujące to będzie, musimy szukać i po raz pierwszy pójść tam, dokąd nikt jeszcze nie odważył się pójść. Będzie ciężko, będzie żenująco, ale musimy szukać. Musimy też wrócić do pomysłów, których Butenandt użył w badaniach nad jedwabnikami. Należy do tego wrócić i systematycznie spojrzeć na wszystkie produkowane cząsteczki i rozpracować, które z nich to feromony. Przypadkowy wybór kilku i ocena, że się nadadzą, nie wystarczy. Trzeba udowodnić, że mają przypisywane im właściwości. Imponuje mi zespół badaczy z Francji, a ich ostatni sukces to identyfikacja feromonu sutkowego u królików. Aktualnie skupiają się na ludzkich dzieciach i matkach. Oto dziecko pijące mleko z piersi matki. Jej sutek jest całkowicie zasłonięty główką dziecka, ale widać tu białą kroplę i wskazującą ją strzałkę. To wydzielina z gruczołów otoczki. Mają je mężczyźni i kobiety. To te małe guzki dookoła sutka, które zaczynają produkować wydzielinę u kobiet karmiących piersią. To niezwykłe zjawisko. Zespół Benoist Schaal stworzył prosty test, by sprawdzić efekty tego wydzielania. Była to prosta biologiczna próba. Oto śpiące dziecko, któremu pod nos podstawiono czystą szklaną bagietkę. Dziecko śpi nadal, bez oznak zainteresowania. Jeśli jednak znajdziemy matkę, mającą wydzielinę z gruczołów otoczki, nie wiąże się to z rozpoznaniem, może to być każda matka, jeśli weźmiemy wydzielinę i podłożymy ją pod nos dziecku, reakcja jest zupełnie inna. Reakcja zachwyconego konesera. Dziecko otwiera buzię, wystawia język i zaczyna ssać. Skoro wydzielina może być od każdej matki, to mógłby być feromon. Nie chodzi tu o rozpoznanie matki, każda matka się nada. Dlaczego to takie ważne, poza tym że niezwykle ciekawe? Dlatego, że kobiety różnią się liczbą posiadanych gruczołów otoczki i występuje korelacja między łatwością, z jaką dziecko zaczyna ssać, a liczbą gruczołów otoczki, jaką ma matka. Im więcej wydzieliny produkują gruczoły, tym szybciej dziecko zacznie ssać. Dla ssaków najbardziej niebezpiecznym czasem w życiu jest kilka pierwszych godzin po urodzeniu. Mały ssak musi dorwać się do mleka, jeśli tego nie zrobi, nie przeżyje. Będzie martwy. Wiele dzieci ma problem ze swoim pierwszym posiłkiem, bo nie są wystarczająco stymulowane. Francuski zespół jest bardzo ostrożny w prognozach, ale gdyby udało się zidentyfikować tę cząsteczkę i ją zsyntetyzować, oznaczałoby to, że wcześniaki chętniej by ssały i każde dziecko miałoby większe szanse na przeżycie. Ten przykład pokazuje, jak systematyczne i rzetelne naukowe podejście może pomóc nam zrozumieć działanie feromonów. Taka wiedza może mieć mnóstwo zastosowań medycznych, i nie tylko. Feromony pełnią wiele funkcji, o których jeszcze nie mamy pojęcia. Warto zapamiętać, że feromony to nie tylko seks. To także wiele innych rzeczy związanych z życiem ssaków. Zatem idźcie i poszukujcie. Do okrycia jest wiele. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje