Author Topic: Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko  (Read 1789 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko
« on: (Mon) 09.03.2015, 12:48:52 »
Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko

KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

PREAMBUŁA

W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.

Quote
Rozdział II

WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA

Art. 39.

Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.

Art. 40.

Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Art. 43.

Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu.

Art. 54.

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Rodzaje i kryteria rozpoznawania niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego* zgodnie z załącznikiem do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. (poz. 1711)

I. Ogólne rodzaje i kryteria niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego

1.    Jako ciężki niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który zagraża życiu i może:
• wymagać hospitalizacji w celu ratowania zdrowia,
• prowadzić do trwałego ubytku sprawności fizycznej lub umysłowej,
• kończyć się śmiercią.
 
2.    Jako poważny niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który charakteryzuje się dużym nasileniem objawów w postaci znacznego obrzęku kończyny, silnego jej zaczerwienienia, wysokiej gorączki, ale:
• nie wymaga zwykle hospitalizacji w celu ratowania zdrowia,
• nie prowadzi do trwałego uszczerbku dla zdrowia,
• nie stanowi zagrożenia dla życia.

3.    Jako łagodny niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który nie ma szczególnie dużego nasilenia, a charakteryzuje się występowaniem:
• miejscowego obrzęku kończyny,
• silnego miejscowego zaczerwienienia,
• gorączki.

II. Szczegółowe rodzaje i kryteria niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego
 
1.    Odczyny miejscowe, w tym odczyny miejscowe po szczepieniu BCG:
• obrzęk,
• powiększenie węzłów chłonnych,
• ropień w miejscu wstrzyknięcia.

 2.    Niepożądane odczyny poszczepienne ze strony ośrodkowego układu nerwowego (OUN):
• encefalopatia,
• drgawki gorączkowe,
• drgawki niegorączkowe,
• porażenie wiotkie wywołane wirusem szczepionkowym,
• zapalenie mózgu,
• zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,
• zespół Guillaina-Barrégo.

3.    Inne niepożądane odczyny poszczepienne:
• bóle stawowe,
• epizod hipotensyjno-hiporeaktywny,
• gorączka powyżej 39°C,
• małopłytkowość,
• nieutulony ciągły płacz,
• posocznica, w tym wstrząs septyczny,
• reakcja anafilaktyczna,
• reakcje alergiczne,
• uogólnione zakażenie BCG,
• wstrząs anafilaktyczny,
• zapalenie jąder,
• zapalenie ślinianek,
• porażenie splotu barkowego,
• inne poważne odczyny występujące do 4 tygodni po szczepieniu.


Różnica między profilaktyką a prewencją

Profilaktyka to postępowanie mające na celu zapobieganie zagrożeniu, zaś prewencja to postępowanie w sytuacji zagrożenia, mające na celu zapobieganie szkodom spowodowanym owym zagrożeniem. Inaczej mówiąc: postępowanie prewencyjne jest wdrażane wówczas, gdy zawiodło postępowanie profilaktyczne.

Z potrzeby postępowania prewencyjnego można wyciągnąć tylko jeden wniosek: brakło postępowania profilaktycznego, bądź było ono nieskuteczne. W przeciwnym bowiem razie nie zaszłaby potrzeba postępowania prewencyjnego.

Wschodnia tradycja profilaktyki zdrowotnej

Profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom i – co za tym idzie – potrzebie leczenia. Profilaktyka zdrowotna jest więc konkurencją dla medycyny, ale nie zawsze tak było. W czasach Hipokratesa (460 p.n.e. - 370 p.n.e.) w Chinach popularny był nurt medycyny taoistycznej, który zakładał, że natura jest doskonała, więc niczego nie należy poprawiać. Wystarczy przestrzegać jej praw, bowiem to właśnie naruszenie odwiecznych praw natury jest przyczyną utraty zdrowia. Lekarz medycyny taoistycznej to nade wszystko nauczyciel uczący ludzi jak nie chorować, interweniujący tylko w nagłych i nieprzewidzianych wypadkach.

Taoiści wymieniają 6 przyczyn utraty zdrowia:

    Nieprawidłowe odżywianie
    Niedostateczna ilość snu i odpoczynku
    Nieprawidłowa ilość i jakość ruchu fizycznego
    Niewłaściwy stan emocjonalny
    Działanie medycyny objawowej
    Zagrożenia wynikające ze zmian środowiskowych

Lekarze medycyny taoistycznej wynagradzani byli tylko wówczas, gdy ich pacjenci byli zdrowi, natomiast gdy któryś z nich zachorował – lekarz nie dość, że nie otrzymywał zapłaty, to jeszcze musiał leczyć go na własny koszt.

Posada lekarza chińskiej rodziny cesarskiej była kusząca ze względu na sowite wynagrodzenie, ale też jego odpowiedzialność była współmierna do tego wynagrodzenia. W razie choroby któregoś z członków rodziny cesarskiej opiekujący się nim lekarz nie tylko tracił wynagrodzenie, ale na dodatek był karany chłostą, natomiast w razie choroby samego cesarza mógł stracić nawet życie.

W Chinach medycyna taoistyczna nie zdała egzaminu, bowiem szybko doprowadziła do przeludnienia. Obecnie chińska medycyna jest tak samo objawowa, a więc biznesowa, jak zachodnia, tyle że oparta jest na lekach pochodzenia naturalnego.

Zachodnia tradycja profilaktyki zdrowotnej

Prekursorem zachodniej profilaktyki zdrowotnej jest Hipokrates, który był lekarzem, ale to mu nie przeszkodziło udzielić ludziom następującej rady: Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą wartością, i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. Najwidoczniej Hipokrates dobrze wiedział, że nie każdy człowiek będzie chciał wziąć swoje zdrowie we własne ręce, tylko mądry.

Lepszym przejawem mądrości od samodzielnego leczenia chorób jest zapobieganie im, czyli profilaktyka zdrowotna, którą Hipokrates zdefiniował następująco: Profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom poprzez utrwalenie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia. Tutaj wszystko jest jasne i oczywiste – profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom po to, żeby ich nie było, czyli żeby nie było czego leczyć. Nie trzeba być szczególnie inteligentnym, by dostrzec, że tak rozumiana profilaktyka zdrowotna jest konkurencją dla medycyny.

Hipokratejska definicja profilaktyki zdrowotnej była nie do pogodzenia z prężnie rozwijającą się medycyną rockefellerowską, opartą na wynajdywaniu chorób i produkowaniu przeciwko nim chemicznych leków. Wychodząc naprzeciw potrzebom, WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opublikowała w roku 1966 „swoją”, przyjazną dla medycyny rockefellerowskiej definicję profilaktyki zdrowotnej: Profilaktyka zdrowotna to działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie. Tutaj nie chodzi już o zapobieganie chorobom, żeby ich nie było. Przeciwnie – w rockefellerowskiej wersji profilaktyki zdrowotnej chodzi wyłącznie o to, żeby było co leczyć.

Pierwsze próby manipulacji systemem odpornościowym

Medycynę rockefellerowską wciąż korcił pomysł zwiększenia sprzedaży leków i usług medycznych za pomocą osłabienia systemu odpornościowego dzieci po to, żeby nie chorowały w dzieciństwie, czyli wtedy, kiedy zgodnie z prawami natury powinny chorować, ale za to chorowały przez resztę życia. Ten perfidny plan realizowany jest pod płaszczykiem profilaktyki zdrowotnej.

W latach 60. XX wieku lekarze zalecali profilaktyczne usuwanie zdrowego wyrostka robaczkowego już w dzieciństwie, rzekomo po to, żeby wyeliminować choroby przewodu pokarmowego spowodowane chronicznym zapaleniem wyrostka robaczkowego. Niedługo potem lekarze zalecali profilaktyczne usuwanie migdałków u dzieci, żeby zapobiec częstym w tym wieku anginom. Plany te zawiodły z dwóch powodów. Przede wszystkim pozostała spora grupa porównawcza tych, którym w dzieciństwie nie usunięto ani wyrostka robaczkowego, ani migdałków, toteż łatwo można było wykazać, że w życiu dorosłym ludzie ci są zdrowsi od tych, u których dokonano „profilaktycznych” manipulacji na systemie odpornościowym. Drugą przyczyną niepowodzenia było to, że farmaceutyczno-medyczny kartel był jeszcze zbyt słaby, żeby zablokować pojawienie się tych informacji w środkach masowego przekazu.

Szczepienia "profilaktyczne"

Idealnym sposobem zapewnienia sobie dozgonnych nabywców leków i usług medycznych okazał się proceder zwany systemem szczepień obowiązkowych, polegający na konsekwentnym „wyszczepieniu” wszystkich dzieci po to, by nie można było wykazać, że dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych, z powodu braku grupy porównawczej. Niewielki odsetek dzieci nieszczepionych to dzieci zwolnione ze szczepień z powodów zdrowotnych, więc na ich przykładzie nie można wykazać negatywnych skutków szczepień. Ewidentnym dowodem „skuteczności” szczepień jest epidemiczny wzrost liczby aptek, ale nikt nie mówi, dlaczego. Wszelka bowiem krytyka jest skutecznie blokowana przez niewyobrażalnie bogate obecnie wielkie korporacje farmaceutyczne.

Profilaktyczna rola chorób wieku dziecięcego

Szczepienia profilaktyczne dzieci zapobiegają zachorowaniu na choroby wieku dziecięcego, to fakt. Czyżby farmaceutyczno-medyczny kartel działał na swoją szkodę? Bynajmniej. Kartel nie jest zainteresowany leczeniem chorób wieku dziecięcego, na które choruje się raz i nabywa na nie odporność na całe życie. Kartel jest zainteresowany leczeniem ludzi przez całe życie, w konsekwencji nieodchorowania chorób wieku dziecięcego. Jak to jest możliwe?

Hipokrates, ojciec medycyny i prekursor profilaktyki zdrowotnej stwierdził: Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują. Co miał na myśli Hipokrates mówiąc, że są choroby, które tylko tak się zwą, bowiem w rzeczywistości leczą one choroby, a więc mają charakter prozdrowotny? Bez wątpienia są to przebiegające z gorączką sezonowe choroby wirusowe, a więc choroby wieku dziecięcego i grypa. Czytaj więcej

Wirusy - drapieżniki komórek

W naturze łupem drapieżników padają osobniki najsłabsze, dzięki czemu z jednej strony eliminowane są linie rozwojowe osobników najsłabszych, z drugiej zaś strony promowane są linie rozwojowe osobników najsilniejszych. Inaczej mówiąc: drapieżniki nie dość, że zapobiegają degeneracji gatunku, to jeszcze zapewniają mu ewolucyjny rozwój.

Wirusy są typowymi drapieżnikami komórek, toteż w interesie organizmu jest wykorzystanie ich do eliminowania komórek najsłabszych, dając tym samym szansę rozwoju tylko komórkom najmocniejszym. Szczególne znaczenie ma to w okresie wzrostu, istotą którego jest przybieranie masy tkanek wskutek serii podziałów komórkowych. Na tym etapie rozwoju organizmu ważna jest nawet pojedyncza komórka, która dzieląc się tworzy pewien fragment tkanki. Tutaj zastosowanie ma reguła łańcucha mówiąca, że jest on tak silny, jak najsłabsze jego ogniwo.

By zapobiec powstawaniu słabych ogniw tkanki, powstałych wskutek podziału słabych komórek, natura wymyśliła choroby wieku dziecięcego, które, jak powiada Hipokrates, tylko nazywamy chorobami, bowiem w rzeczywistości leczą one choroby. A jakież to choroby leczą owe choroby wieku dziecięcego? Ano te dziwne choroby, zwane chorobami cywilizacyjnymi, o których medycyna dobrze wie, że muszą się objawić, wszak sama je stworzyła. Teraz trzeba je tylko jak najwcześniej wykryć i leczyć, oczywiście do końca życia. Nie jest zatem przypadkiem, że emeryci połowę emerytury zostawiają w aptece. To jest racjonalne działanie biznesowe, u podłoża którego leżą szczepienia uniemożliwiające odchorowanie prozdrowotnych, a więc naturalnie profilaktycznych chorób wieku dziecięcego. W życiu dorosłym podobną rolę pełni grypa, której medycyna także zaleca unikać poprzez szczepienie, mając oczywiście na względzie wyłącznie swój interes. Czytaj więcej

Szczepienie prewencyjne

Szczepienie prewencyjne jest działaniem w sytuacji zagrożenia. Osoba pokąsana przez wściekłego psa, czyli w obliczu realnej groźby zakażenia wirusem wścieklizny, powinna zaszczepić się przeciwko tej chorobie. Także osoby narażone na kontakt z dzikimi zwierzętami, zwłaszcza gdy wywiad epidemiologiczny donosi o pojawieniu się na danym terenie zwierząt zakażonych wścieklizną, powinny zaszczepić się przeciwko wściekliźnie. Niemniej jednak nie jest to postępowanie profilaktyczne, a więc zapobiegające zagrożeniu, lecz prewencyjne, czyli w sytuacji zagrożenia.

Innym przykładem szczepienia prewencyjnego jest szczepienie przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby przed operacją bądź innym zabiegiem chirurgicznym. Postępowaniem profilaktycznym byłoby w tym wypadku wyeliminowanie groźby zakażenia wirusem w sali operacyjnej, a tak jest to postępowanie ewidentnie prewencyjne, czyli w sytuacji realnego zagrożenia.

Niestety, w Polsce mało kto wie, czym jest profilaktyka, a czym prewencja, i z tej niewiedzy szczepi się „profilaktycznie” noworodki już w pierwszych godzinach ich życia.

Cel szczepienia w pierwszej dobie życia

Noworodek nie jest miniaturką dorosłego. Nie może jeść pokarmu takiego jak dorośli, ale nie dlatego, że lubi mleko, lecz dlatego, że jego przewód pokarmowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały, więc nie potrafi tego pokarmu strawić. Dlatego nawet najzdrowsze dla nas pożywienie, u noworodka wywoła poważne zakłócenia trawienne i metaboliczne, grożące uszkodzeniem przewodu pokarmowego oraz organów wewnętrznych, a nawet śmiercią.

Noworodek nie ma wykształconego systemu odpornościowego, który przez jakiś czas zastępują mu przeciwciała siary (pierwszego mleka), której żółty kolor nadaje właśnie duża zawartość przeciwciał.

Bariera krew-mózg

Bariera krew-mózg jest rodzajem zapory na styku naczyń krwionośnych i płynu mózgowo-rdzeniowego. Przez barierę krew-mózg łatwo przechodzą produkty odżywcze oraz tlen i dwutlenek węgla, natomiast przenikanie innych substancji (toksyn, niektórych leków i hormonów) z krwi do komórek nerwowych jest utrudnione.

U noworodków bariera krew-mózg nie jest jeszcze rozwinięta, toteż toksyny z krwiobiegu swobodnie przenikają u nich do tkanki nerwowej. Szczególnie groźne dla rozwijającego się mózgu są metale zawarte w szczepionkach, przede wszystkim rtęć i aluminium. Wciąż trwają spory, czy gwałtowny wzrost autyzmu i ADHD u dzieci ma związek ze szczepieniami niemowląt, czy też jedno z drugim nie ma związku.

Podstawy etyczne i prawne szczepienia noworodków

Noworodek przychodzi na świat absolutnie do niego nieprzystosowany, ale szybko się uczy. Szczególnie ważna jest nauka odporności. Naturalnej odporności, niewypaczonej wstrzyknięciem do jego organizmu antygenów. Z tego względu w żadnym państwie Unii Europejskiej nie szczepi się noworodków zbyt wcześnie. Wprost przeciwnie – w cywilizowanym świecie istnieje tendencja do szczepienia niemowląt dopiero sześciomiesięcznych, a nawet starszych.

Żadne państwo Unii Europejskiej nie dopuszcza przeprowadzania eksperymentów medycznych na niemowlętach, które nie ukończyły 60 dni życia. Nawet w Indiach – największym poligonie doświadczalnym Big Pharmy*, eksperymenty medyczne można przeprowadzać na niemowlętach, które ukończyły 42 dni życia. W Polsce żadne ograniczenia wiekowe nie istnieją, toteż eksperymenty medyczne można tutaj przeprowadzać nawet na noworodkach urodzonych przedwcześnie, a więc przebywających w inkubatorze (Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 kwietnia 2004 r. w sprawie sposobu prowadzenia badań klinicznych z udziałem małoletnich, § 3).

* Big Pharma to największe farmaceutyczne kartele na świecie, których roczne dochody przekraczają 20.000.000.000 (słownie: dwadzieścia miliardów) USD. W roku 2009 na liście tej znajdowało się 12 karteli: Johnson & Johnson (Stany Zjednoczone), Pfizer (Stany Zjednoczone), Roche (Szwajcaria), GlaxoSmithKline (Wielka Brytania), Novartis (Szwajcaria), Sanofi (Francja), AstraZeneca (Wielka Brytania i Szwecja), Abbott Laboratories (Stany Zjednoczone), Merck & Co (Stany Zjednoczone), Bayer HealthCare (Niemcy), Eli Lilly and Company (Stany Zjednoczone), Bristol-Myers Squibb (Stany Zjednoczone).

Dlaczego noworodki i dlaczego już w pierwszej dobie życia

Szczepienie noworodków ma głęboki sens biznesowy. Odczyny poszczepienne u dziecka starszego nie mogą ujść uwadze rodziców, którzy widzą, jak ono się rozwija, i jak ów rozwój zostaje zahamowany szczepieniem. Inaczej jest z jednodniowym noworodkiem, którego rodzice jeszcze nie zdążyli dobrze poznać, a więc nie zauważą powikłań poszczepiennych. Jest to zatem rodzaj hartowania niemowlęcia; przygotowanie do brutalnego wstrzykiwania do jego ciała serii wybitnie toksycznych koktajli o składzie, o którym producenci wolą nie mówić, a sami zainteresowani, czyli rodzice, też wolą nie wiedzieć, bowiem – mając tę świadomość – dobrze by sprawę przemyśleli, zanim zdecydowaliby się szkodzić swojemu dziecku.

NOP - niepożądane odczyny poszczepienne

Odczyny poszczepienne. Ta sprytna nazwa sugeruje, że to nic takiego. Nie żadne poważne powikłania, tylko takie sobie niewinne odczyny – mały pikuś. Tak medyczna propaganda każe myśleć rodzicom i – co gorsza – oni tak myślą.

W zasadzie wystarczyłoby, gdyby rodzice chociaż czytali ulotki. Te oficjalne, dostarczane do każdej szczepionki przez producenta, których personel medyczny z własnej inicjatywy im nie pokaże, choć powinien. Wszak istnieje realne niebezpieczeństwo, że niejeden rodzic zrezygnowałby ze szczepień swojego dziecka, gdyby się dowiedział, że powikłania poszczepienne, na jakie je naraża, są gorsze od choroby, przeciw której ma być szczepione. Ale nawet tego większość rodziców nie potrafi zrobić dla własnego dziecka – przeczytać ulotki.

PPP - pożądane powikłania poszczepienne

Przewód pokarmowy noworodka nie jest w pełni wykształcony. Nie jest zdolny nawet do trawienia pożywienia właściwego naszemu gatunkowi. Noworodek nie spożywa pokarmu bogatego w błonnik, który chłonąłby toksyny zawarte w szczepionkach. Nie posiada także flory bakteryjnej, która mogłaby pomóc w zutylizowaniu toksycznego koktajlu pod postacią szczepionki. Jest, można rzec, jałowo bezbronny, tak samo jak jego posiadacz – niemowlę. Taki przewód pokarmowy musi ulec trwałemu uszkodzeniu w kontakcie z wybitnie toksycznymi składnikami szczepionki. Jasno z tego wynika, że są to powikłania pożądane dla kartelu robiącego interes na ludzkich chorobach.

Niejeden z pewnością się zdziwi, że szczepionki wstrzykiwane do ciała mogą uszkodzić przewód pokarmowy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że przewód pokarmowy jest największym układem wydalniczym organizmu, do którego drogą wątrobową oraz przez gruczoły śluzowe i surowicze trafiają krążące we krwi i limfie toksyczne substancje. Przykładem mogą być bakteriobójcze antybiotyki, które bez względu na to, czy są podawane doustnie, czy domięśniowo lub dożylnie, i tak niszczą florę bakteryjną przewodu pokarmowego, gdyż tam są właśnie wydalane.

Konsekwencje uszkodzeń nabłonka jelitowego

Nabłonek jelitowy pełni rolę półprzepuszczalnej błony, przez którą organizm wchłania wszystkie potrzebne mu substancje odżywcze, gdy znajdą się w przewodzie pokarmowym, a jednocześnie zapobiega przenikaniu do organizmu tych substancji, które powinny zostać wydalone w postaci stolca.

Konsekwencją uszkodzenia nabłonka jelitowego jest dysfunkcja jego wybiórczości – potrzebne organizmowi substancje nie są wchłaniane, a więc są wydalane ze stolcem, natomiast substancje toksyczne, które powinny zostać wydalone ze stolcem, przenikają do organizmu. Spośród toksyn przenikających do organizmu przez wyłomy w nabłonku jelitowym, zwane nadżerkami, najgroźniejsze są antygeny – drożdżaki, bakterie i inne drobnoustroje tworzące naturalną florę bakteryjną, a także niestrawione związki białek, na przykład glikoproteiny, lepiej znane jako lektyny pokarmowe.

Gdy ilość toksyn przekracza wydolność układów wydalniczych, następuje ich kumulacja w organizmie, czyli zakłócenie homeostazy, zwane toksemią, która jest przyczyną wszystkich chorób.

Tym sposobem rodzice noworodka zostają przygotowani do serii szczepień, którym zostanie poddane ich dziecko, zanim osiągnie pełnoletność. Nie doznają szoku po każdym szczepieniu, ponieważ dziecku wciąż coś dolega, toteż trudno kolejne kłopoty zdrowotne skojarzyć z PPP – pożądanymi powikłaniami poszczepiennymi.

Zakres uszkodzeń nabłonka jelitowego po szczepieniu

Oczywiście, że nie u wszystkich noworodków uszkodzenie nabłonka jelitowego będzie takie samo. U jednych jest ono większe, u innych mniejsze, a może być też, czego nie należy wykluczyć, że u niektórych w ogóle nie dojdzie do uszkodzenia, choć to raczej wątpliwe. Także różne mogą być miejsca występowania nadżerek. U jednych kumulują się one w dwunastnicy, u innych w jelicie czczym albo w jelicie krętym bądź grubym. Z tego względu objawy wskazujące na istnienie nadżerek przewodu pokarmowego nie są specyficzne, dające taki sam obraz u każdego. Niemniej jednak są.

Typowe objawy uszkodzeń nabłonka jelitowego

Objawy uszkodzenia nabłonka jelitowego są tak liczne i różne, że wydają się nie być powiązane ze sobą i – co za tym idzie – nie są kojarzone ze szczepieniami.

Najczęstszym i najbardziej ostatnio popularnym powikłaniem poszczepiennym są uczulenia pokarmowe. Ich przyczyną jest nienaturalny, a więc patologiczny kontakt systemu odpornościowego z antygenami, do którego dochodzi w patologicznych wyłomach w nabłonku jelitowym – nadżerkach.

Prawidłowe reakcje systemu odpornościowego w kontakcie z antygenami, przez medycynę zwane alergią, a więc patologią, możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza to reakcje w miejscu wniknięcia antygenu do organizmu, czyli w przewodzie pokarmowym. U niemowląt reakcje te objawiają się na rozmaite sposoby i z różnym nasileniem. Najczęściej wyglądają one niewinnie, typu „taka już uroda” – częste ulewania, cykliczne wymioty, zespół przeżuwania*, biegunki, niezwiązane z oddawaniem stolca brudzenie bielizny, spowodowane osłabieniem zwieraczy odbytu. Większy niepokój rodziców budzą wzdęcia, zaparcia, upośledzenie trawienia naturalnych składników mleka matki, zahamowanie wzrostu.

Druga grupa prawidłowych reakcji systemu odpornościowego w kontakcie z antygenami to objawy skórne, wśród których najczęściej spotykana jest skaza białkowa i atopowe zapalenie skóry (AZS). Różnica między nimi jest taka, że skaza białkowa jest reakcją na białko, w tym białko mleka matki, zaś AZS jest reakcją na pozostałe antygeny wnikające do krwiobiegu przez nadżerki jelitowe. W tym przypadku system odpornościowy nie zwalcza antygenów w miejscu ich wniknięcia, ale nie może dopuścić, by swobodnie krążyły sobie w krwiobiegu, więc stara się ewakuować je jak najszybciej najkrótszą drogą – przez skórę. Typowe objawy obu alergii to wysuszone, złuszczające się płaty skórne, po oderwaniu których ukazuje się zaczerwieniona albo wręcz przekrwiona skóra.

Jest rzeczą oczywistą, że patologiczne wnikanie do organizmu treści pokarmowej wywołuje nie tylko objawy skórne, ale też inne powikłania, nade wszystko spadek odporności, a także katar sienny, astmę oskrzelową, alergiczne zapalenie spojówek.

* Zespół przeżuwania – przewlekłe zaburzenie czynnościowe przewodu pokarmowego, objawiające się cofaniem się z żołądka do jamy ustnej porcji ostatnio spożytego pokarmu, a następnie ponownym połykaniem go bądź wypluwaniem.

Czego lemingi wolą nie wiedzieć

Lemingi to ci, którzy jako rzecz oczywistą przyjmują propagandę, że „na coś przecież trzeba umrzeć”, natomiast wariant, że można umrzeć naturalnie, czyli ze starości, nazywają teorią spiskową. U tego gatunku ludzi pęd ku samounicestwieniu jest tak samo behawioralny, jak u psów Pawłowa. Gatunek ten został stworzony sztucznie, podobnie jak odporność poszczepienna, wskutek wielopokoleniowej indoktrynacji propagandy medycznej.

[Co to jest?] Lemingi dla wygody wolą nie wiedzieć co się wstrzykuje do ciała ich dzieci, toteż chcą naiwnie wierzyć, że produkcja szczepionek jest procesem skomplikowanym i kosztownym, na co wskazywałaby cena rynkowa wynosząca średnio 50 USD za fiolkę, choć bywają szczepionki o wiele droższe. W rzeczywistości jest akurat odwrotnie, bowiem produkcja szczepionek jest bardzo prosta, wręcz prymitywna, zaś koszt produkcji jednej szczepionki to niecałe 4 centy (0,04 USD). Dlatego biznes szczepionkowy jest najbardziej intratnym biznesem na świecie, przynoszącym miliardowe zyski za nic. Lemingowi to nie przeszkadza, bo (jak mu się wydaje) jego dziecko jest szczepione za darmo. Taki cud – coś od państwa dostaje za darmo. Leming w to wierzy i do głowy mu nie przyjdzie pytanie, skąd państwo bierze pieniądze na zakup szczepionek, które potem tak hojnie rozdaje – za darmo i dla dobra... Tymczasem w tym rządzonym mamoną świecie nie ma nic za darmo i dla dobra. Wszystko jest skrupulatnie skalkulowane dla zysku, kosztem lemingów, którzy muszą zapłacić nie tylko za szczepionki, ale także za tzw. lobbing, czyli po prostu łapówki dla urzędników państwowych za korzystne warunki zakupu szczepionek. Ale leming śpi spokojnie, śniąc, że jego państwo dba o dobro jego dziecka, więc woli się z tego błogiego snu nie obudzić.

Leming chce wierzyć, że szczepionki produkuje się w warunkach super sterylnych. Otóż sterylne są tylko pomieszczenia i sprzęt laboratoryjny, zaś proces produkcyjny polega na rozmnażaniu chorobotwórczych zarazków, co jest zaprzeczeniem sterylności.

Czynnikiem zakaźnym szczepionek są najczęściej chorobotwórcze bakterie bądź wirusy. Drobnoustroje te należą do dwóch różnych królestw, toteż hodowane są w zupełnie innych warunkach. Przyjrzyjmy się zatem bliżej produkcji dwóch szczepionek – jednej zawierającej bakterie, i drugiej zawierającej wirusy.

Uwaga lemingi!!!

Jeśli nie jesteście gotowi na konfrontację z rzeczywistością, która dla was zapewne okaże się obrazoburcza, to dalej nie czytajcie! Śnijcie ten swój sen lemingów o opiekuńczej roli państwa rozdającego lekką ręką zbawcze szczepionki. Rżnijcie głupa.

Produkcja szczepionek zawierających bakterie

Jako przykład produkcji szczepionek zawierających bakterie posłuży nam szczepionka BCG, wstrzykiwana do ciała każdego nowo narodzonego Polaka już w pierwszej dobie jego życia, ale nie jako pierwsza, lecz jako druga, zaraz po szczepionce zawierającej wirusy, czyli szczepionce WZW typu B. Od opisu tej drugiej (w kolejności podawania) szczepionki zaczniemy dlatego, że hodowla bakterii jest bardzo prosta, gdyż do ich rozmnożenia potrzebna jest jedynie pożywka i odpowiednia temperatura. Nic ponadto.

Bakterią hodowaną w produkcji szczepionki BCG jest atenuowana* Mycobacterium bovis – bakteria wywołująca gruźlicę bydła. Atenuowania tej bakterii dokonali w roku 1921 dwaj francuscy bakteriolodzy – Albert Calmette i Camille Guérin. Nazwali ją od swoich nazwisk: Bacillus Calmette-Guérin, w skrócie: BCG.

Do hodowli BCG używa się taniej pożywki z bydlęcej krwi wzbogaconej bydlęcą żółcią. Pożywkę wlewa się do kadzi, dodaje zaczyn bakteryjny z poprzedniego „procesu” produkcyjnego, następnie wszystko dokładnie miesza się i wstawia do inkubatora. BCG jest bakterią wyjątkowo wolno dzielącą się, więc do pełnego wzrostu potrzebuje trzech tygodni.

Po wyjęciu z inkubatora część pożywki z rozmnożonymi bakteriami pozostawia się jako zaczyn do produkcji kolejnych szczepionek, resztę zaś rozcieńcza się wodą destylowaną i dodaje glutaminian sodu. Jest to konserwant, który nie zabija bakterii, ale pozwala utrzymać tak zwaną termostabilność szczepionki, czyli zapobiega dalszemu rozmnażaniu się bakterii.

Teraz następuje najtrudniejszy i najkosztowniejszy etap procesu produkcyjnego szczepionek, ponieważ ów koktajl należy podzielić na tysiące porcji, rozlać do fiolek, zapakować, i to wszystko. Choć i na tym niektórzy producenci oszczędzają, wypuszczając szczepionki wielodawkowe, przeznaczone dla wielu pacjentów, by tym sposobem obniżyć koszt produkcji jednej dawki do dwóch centów.

* Atenuacja, „odzjadliwianie” – sztuczne otrzymywanie odmian patogenów (wirusów, grzybów, bakterii) o znacznie obniżonej zdolności do wywoływania chorób (wirulencji), przy równoczesnym zachowaniu ich immunologicznego oddziaływania na organizm, w celu wyprodukowania szczepionki. Atenuowany ustrój chorobotwórczy jest nadal żywy (nie dotyczy wirusów, bo nie są to organizmy żywe), ale niezdolny do wywołania choroby. Podanie takiego osłabionego drobnoustroju powoduje wytworzenie przez organizm osobnika szczepionego przeciwciał przeciw niemu, a więc wywołanie odpowiedzi na czynnik chorobotwórczy. Atenuacji dokonuje się prowokując mutacje (używa się w tym celu różnych mutagenów), zmieniając temperaturę namnażania oraz ograniczając ilość części składników w podłożu.

Czy szczepionka BCG jest bezpieczna

W pierwszych trzech dobach życia organizm noworodka nie posiada jeszcze własnego systemu odpornościowego i musi korzystać z przeciwciał przekazywanych mu w siarze matki. Czy w tym okresie życia brutalne wprowadzenie do organizmu porcji żywych bakterii, czym w istocie jest szczepionka BCG, może być obojętne dla zdrowia? Pomijając typowe i powszechne niepożądane odczyny poszczepienne (NOP), nie dlatego, żeby je bagatelizować, ale dlatego, że są ogólnie (przynajmniej z grubsza) znane, poznajmy inne, mniej znane właściwości tych atenuowanych, a więc rzekomo łagodnych, bydlęcych bakterii w roli... zabójców komórek.

Od końca lat 80. XX wieku bakterie BCG wykorzystywane są w immunoterapii nowotworów powierzchniowych pęcherza moczowego oraz raka okrężnicy u ludzi, a także w usuwaniu ziarniaków sarkoidozy* u koni. Rola bakterii BCG w omawianych przypadkach nie jest do końca jasna, zwłaszcza że wiąże się z zanikaniem tkanki, a więc śmiercią komórek. Przypuszcza się, że bakterie BCG uruchamiają jakąś lokalną, tajemniczą reakcję immunologiczną, o której tak naprawdę nic nie wiadomo.

Amerykańska immunolog dr Denise Faustman odkryła, że bakterie BCG są w stanie odwrócić nawet zaawansowaną postać cukrzycy typu 1 u myszy. Badania ujawniły, że BCG pobudza produkcję TNF-alfa – glikoprotein wywołujących apoptozę (zaprogramowaną śmierć) limfocytów T, których nadreaktywność (cokolwiek to znaczy) jest odpowiedzialna za powstanie cukrzycy typu 1.

Jeśli zważymy, że bakterie BCG, oprócz typowych i niemałych niepożądanych odczynów poszczepiennych, potrafią także zabijać komórki, w tym komórki systemu odpornościowego, to narzuca się pytanie: co jeszcze potrafią te bydlęce bakterie, jeśli zostaną wprowadzone do ciała kilkugodzinnego noworodka, w którym dopiero rozpoczął się proces tworzenia systemu odpornościowego?

* Sarkoidoza, choroba Besniera-Boecka-Schaumanna, jest chorobą układu odpornościowego, charakteryzującą się powstawaniem ziarniniaków (małych grudek zapalnych), które nie podlegają martwicy.

Czy szczepienia BCG są skuteczne

W Stanach Zjednoczonych nigdy nie był wprowadzony powszechny system szczepień BCG, mimo to częstość zachorowań na gruźlicę utrzymuje się na takim samym poziomie jak w Polsce, gdzie panuje obłęd szczepienia BCG.

W Polsce każdego roku odnotowuje się około 10 tysięcy nowych zachorowań na gruźlicę. To brzmi groźnie, niemniej jednak należy wypomnieć, że sanepid szczyci się przeszło 95% „wyszczepialnością”, co oznacza, że przeszło 9,5 tysięcy nowych zachorowań na gruźlicę przypada na osoby zaszczepione przeciwko niej. Jak to jest możliwe? Otóż na gruźlicę chorują osoby z osłabionym systemem odpornościowym, przede wszystkim źle odżywione, żyjące w ciągłym stresie, niewysypiające się, żyjące w niehigienicznych warunkach, nadużywające alkoholu oraz środków odurzających, a także chorujące na AIDS. Zachorowania na gruźlicę w tych grupach ryzyka występują zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, z tą różnicą, że w Stanach Zjednoczonych są to osoby nieszczepione przeciw gruźlicy, zaś w Polsce 95% to osoby szczepione przeciw niej.

Jak radzą sobie z tym Amerykanie? Otóż współczesna medycyna dysponuje bardzo skutecznymi lekami przeciwgruźliczymi, więc można tę chorobę stosunkowo łatwo wyleczyć, pod warunkiem, że chorzy zmienią styl życia, który przywiódł ich do choroby.

Produkcja szczepionek zawierających wirusy

Produkcja szczepionek zawierających wirusy jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż do ich namnażania (tak nazywa się rozmnażanie się wirusów) nie nadaje się martwa pożywka, jak ma to miejsce w przypadku bakterii. Wirusy nie są żywe, w naszym rozumieniu tego słowa, więc nie posiadają własnego metabolizmu, dlatego do zwiększenia populacji niezbędne są im żywe komórki, które wykorzystują do replikacji, czyli namnażania się.

Najczęściej do namnażania wirusów używa się zwierząt. Najpierw osłabia się ich system odpornościowy lekami, a następnie zakaża wirusami. Po upewnieniu się, że zwierzę zachorowało, zabija się je i pobiera odpowiednie organy, które po zmieleniu rozcieńcza się wodą, dodaje konserwantów i adiuwantów*, porcjuje i wstrzykuje zainteresowanym. Do produkcji niektórych szczepionek, na przykład przeciw grypie, używa się kurzych embrionów.

WZW typu B

Wirusowe zapalenie wątroby (WZW) typu B to tak zwana żółtaczka wszczepienna, wywołana zakażeniem wirusem HBV. Jak sama nazwa wskazuje, do zakażenia dochodzi wskutek wszczepienia, czyli przerwania ciągłości skóry narzędziem zainfekowanym krwią lub innymi płynami ustrojowymi nosiciela.

Przypadki zakażenia wirusem HBV najczęściej zdarzają się na terenie placówek służby zdrowia, głównie w salach operacyjnych i gabinetach zabiegowych, a także podczas transfuzji krwi lub surowicy. Inne możliwe miejsca zakażenia to gabinety kosmetyczne, studia tatuażu, gabinety stomatologiczne.

Okres wylęgania choroby wynosi od sześciu tygodni do sześciu miesięcy. W większości przypadków (przeszło 80%) wirusowe zapalenie wątroby przebiega bezobjawowo, po czym następuje całkowite wyleczenie, z trwałym nabyciem odporności.

Stosunkowo rzadko (10% przypadków) chorzy mają typowe, żółtaczkowe objawy i podlegają kilkudniowej hospitalizacji oraz kilkumiesięcznej rekonwalescencji. W tym przypadku choroba zazwyczaj nie pozostawia żadnych skutków ubocznych i daje pełne wyleczenie z nabyciem trwałej odporności.

U niewielkiej liczby zakażonych (5% przypadków) choroba przechodzi w bezobjawowy stan przewlekły, więc chory jest nosicielem wirusa HBV. W tym przypadku po upływie 15 - 20 lat pojawiają się zwykle poważne problemy zdrowotne.

W znikomej liczbie przypadków (0,1 - 0,5%) zakażenie rozwija się w nadostre zapalenie wątroby, z masywną martwicą hepatocytów powodującą niewydolność wątroby.

* Adiuwanty to substancje chemiczne wzmacniające reakcję immunologiczną na obecność w krwiobiegu antygenów szczepionki. Najpopularniejsze adiuwanty używane obecnie w szczepionkach dla ludzi to związki glinu (aluminium) takie jak wodorotlenek glinu, siarczan glinu, fosforan glinu lub fosforan wapnia.

Produkcja szczepionki WZW typu B

Do produkcji szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby nie używa się wirusów, lecz białko HBs, wytwarzane przez genetycznie modyfikowane drożdże.

Dotychczas nie są jeszcze poznane długofalowe powikłania w następstwie wstrzyknięcia do organizmu genetycznie zmodyfikowanego białka HBs.

Najczęściej spotykanym powikłaniem po szczepieniu WZW typu B jest uczulenie na białko drożdży, w tym drożdżaków z gatunku Candida, głównie C. albicans.

Czy szczepienia WZW typu B są potrzebne

Wirusy hepatytowe (Hepatitis Virus) to 5 typów wirusów (HAV, HBV, HCV, HDV i HEV) wykazujących powinowactwo do komórek wątrobowych – hepatocytów. Wirusowe zapalenie wątroby wywołuje najczęściej wirus HCV, ale nie szczepi się przeciwko niemu, nie szerzy paniki, bo nie ma przeciwko niemu szczepionki, a przeciwko HBV szczepionka jest, więc się szczepi i szerzy panikę.

Wirusy hepatytowe są drapieżnikami wyspecjalizowanymi w niszczeniu najsłabszych hepatocytów, czyli komórek wątrobowych, toteż w naszym interesie jest odchorowanie wirusowego zapalenia wątroby z nabyciem przeciwko niemu odporności, co jest równoznaczne z oczyszczeniem wątroby z nie w pełni sprawnych komórek.

Osoby z wątrobą nadwyrężoną nieprawidłowym stylem życia, zażywające dużo chemicznych leków, mogą mieć komórek wątrobowych nadających się do usunięcia tak dużo, że wirusowe zapalenie wątroby może przejść u nich w stan przewlekły, grożący poważnymi problemami zdrowotnymi. Tym osobom należy polecić szczepienie WZW typu B (w ramach prewencji), natomiast profilaktyczne szczepienie WZW jakiegokolwiek typu jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Skutki szczepienia szczepionkami zawierającymi wirusy

Przy nabywaniu naturalnej odporności na choroby wirusowe dochodzi do zainfekowania organizmu wirusem, przy czym jest to czysty wirus. Zgoła inaczej jest w przypadku nabywania odporności sztucznej, za pomocą szczepionek zawierających, oprócz wirusów, szereg wysoce toksycznych substancji, m.in.: adiuwanty, konserwanty, stabilizatory oraz – co gorsza – nośniki.

Nośniki wchodzące w skład szczepionek to zakażone wirusami tkanki, które oprócz wirusów mających stanowić materiał zakaźny szczepionki mogą być zakażone innymi wirusami, czego nie można stwierdzić, dopóki znajdują się one w stanie latencji*.

Sporo dowodów przemawia za tym, że wirus HIV (ludzki wirus niedoboru odporności wywołujący AIDS) pokonał barierę gatunkową w następstwie szeroko rozpowszechnionych szczepień przeciwko polio (chorobie Heinego-Medina) szczepionkami Salka, do produkcji których używa się małpich nerek. Zanieczyszczonym małpimi wirusami szczepionkom Salka przypisuje się także epidemię białaczki, raka u dzieci oraz rozmaite defekty pourodzeniowe. Sporo tego, a to tylko jedna szczepionka; wierzchołek góry lodowej.

* Latencja – stadium „uśpienia” wirusa, mogące trwać od kilku godzin do kilkudziesięciu lat. Wirus w tym stadium przyjmuje formę prowirusa, czyli że jego materiał genetyczny jest wbudowany w genom gospodarza. Komórka gospodarza, dzieląc się, przekazuje komórkom potomnym materiał genetyczny wirusa. W stanie latencji wirus jest nieszkodliwy i niewykrywalny. Nie da się go zobaczyć pod mikroskopem ani wykryć za pomocą badań biochemicznych czy jakichkolwiek innych badań. Po uaktywnieniu się wirus rozpoczyna replikację (namnaża się), infekując najsłabsze komórki gospodarza.

Szczepienia a epidemie

Szczepienia odegrały pewną rolę w opanowaniu epidemii, ale tylko niektórych i znikomą. Najlepszym przykładem może być epidemia, jeśli to tak można nazwać, czarnej ospy w roku 1963 we Wrocławiu, gdzie od pierwszych zachorowań do ogłoszenia pogotowia epidemiologicznego minęło półtora miesiąca. W tym czasie zachorowało zaledwie 99 osób, w tym 25 pracowników służby zdrowia. Wszyscy wcześniej zaszczepieni przeciwko czarnej ospie. Wśród nich były 3 osoby spoza Wrocławia (z Opola, Wieruszowa i Gdańska), które wróciły do swoich miejsc zamieszkania, ale choroby tam nie przeniosły. Wymowna jest liczba ofiar tej epidemii, z powodu której zmarło 16 osób – 7 z powodu czarnej ospy (w tym 4 to pracownicy służby zdrowia) oraz 9 z powodu powikłań poszczepiennych, bowiem władze uznały, że poprzednie szczepienia okazały się nieskuteczne i nakazały ponowne szczepienie mieszkańców województwa wrocławskiego i województw sąsiednich. Dobre i to, bo gdyby władzom wpadło do głowy zaszczepienie całego kraju, to ofiar mogło być znacznie więcej.

Straszenie epidemią

Wywołanie epidemii nie jest takie łatwe. Najpotężniejsze wojskowe laboratoria świata od dziesiątków lat próbują stworzyć zarazek zdolny wywołać epidemię, a więc który spełniłby rolę środka bojowego, ale do tej pory nikomu się to nie udało. Trudność polega na tym, że zarazek wywołujący epidemię musi spełnić trzy warunki:

1.    musi być zabójczy, ale nie za bardzo, żeby zakażeni nie zdążyli umrzeć, zanim zakażą innych,
 2.   musi mieć długi okres wylęgania, żeby nosiciel zdążył pozarażać innych, ale nie za długi, żeby organizm nie zdążył wytworzyć przeciwko niemu odporności,
 3.   musi trafić na sprzyjający mu grunt, tj. duże skupisko ludzi podatnych na zakażenie zarazkiem wskutek osłabienia systemu odpornościowego.

Jak wymarły epidemie

Epidemie były, a w niektórych rejonach świata nadal są naturalnym regulatorem ilości ludności w stosunku do ilości pożywienia.

Warunki sanitarne w średniowiecznych miastach były fatalne. Do gospodarstw nie była dostarczana bieżąca woda. Przynoszono ją z ulicznych studni. Nie było kanalizacji sanitarnych, nie mówiąc o oczyszczalniach ścieków. Nieczystości wylewano do ulicznych rynsztoków, z których przenikały do wód podskórnych, a stamtąd do ulicznych studni. Jednak mieszkający tam ludzie byli uodpornieni na takie warunki i nie chorowali, dopóki mieli co jeść.

Miasta rozrastały się do granic możliwości wyżywienia mieszkańców, toteż coraz częściej zapasy żywności kończyły się już w zimie. Najgorzej było wczesną wiosną, na przednówku, gdy zeszłoroczne plony zostały zjedzone, a na polach jeszcze nic nie zdążyło wyrosnąć. Wówczas odporność najbiedniejszej i najliczniejszej ludności miast spadała. Jeśli w tych warunkach pojawił się odpowiedni zarazek, to rozpoczynał się pomór, czyli masowe wymieranie ludności miasta i najbliższych okolic. Nierzadko ofiarą zarazy padała połowa mieszkańców, a czasami nawet więcej. Potem zaraza ustępowała samoistnie, mniejszą liczbę ludności łatwiej było wyżywić, więc znowu następował patologiczny bum demograficzny.

Najczęściej zaraza ograniczała się do jednego wielkiego miasta, rzadko dwóch, ponieważ na wieść o niej mieszkańcy innych miast stosowali prosty i skuteczny zabieg – kwarantannę. Zanim podróżnych wpuszczono przez bramy miasta, najpierw przez 40 dni przetrzymywano ich w izolacji poza miastem. Z praktyki bowiem wynikało, że 40 dni wystarczy, żeby u przybysza wystąpiły objawy chorobowe, jeśli był zarażony. Jeśli nie był, mógł wejść do miasta.

Warunki higieniczne i sanitarne obecnych miast europejskich w niczym nie przypominają tych średniowiecznych. W każdym gospodarstwie domowym jest bieżąca woda i kanalizacja. Wykafelkowane łazienki pozwalają utrzymać czystość i sterylność na bardzo wysokim poziomie. Nie brakuje także pożywienia, więc ludność nawet największych miast nie jest gruntem odpowiednim dla zarazków wywołujących epidemię. Czytaj więcej

Współczesne epidemie

Są rejony świata, gdzie nadal występują epidemie. Nie mają one jednak rozmiarów średniowiecznych epidemii europejskich, które wybuchały nagle, by w krótkim czasie zebrać obfite żniwo ofiar tej samej choroby, po czym choroba ustępowała samoistnie i wszystko wracało do normy. Obecnie istnieją ogniska epidemiczne licznych chorób wywołanych permanentnym niedostatkiem pożywienia oraz czystej wody, a także tragicznymi warunkami higienicznymi i sanitarnymi, gorszymi nawet od warunków w średniowiecznych miastach europejskich.

Co znamienne, i dające do myślenia, to fakt, że bardzo prężnie działają tam rozmaite organizacje charytatywne, zajmujące się zbieraniem funduszy w bogatych państwach zachodnich na pomoc dla państw najbiedniejszych. Zebrane pieniądze przeznacza się na walkę z chorobami, a więc na zakup leków i szczepionek.

Tak zwani uczeni nie mogą się nadziwić, że szczepionki, które rzekomo (według medycznej propagandy) wyeliminowały epidemie w sytych państwach bogatych... nie działają w głodujących państwach biednych. Winą za taki stan rzeczy obarcza się... genetyczną oporność ludzi nigdy nienajadających się do syta, pijących wodę z zanieczyszczonych rzek i cieszących się, że w ogóle mają co pić, bo w latach suszy i tej wody brakuje.

Syty głodnego nie zrozumie

Fundacja Billa i Melindy Gatesów przeznaczyła 750 milionów USD na wynalezienie szczepionek przeciwko biegunce i zapaleniu płuc, ponieważ z powodu tych chorób umiera obecnie najwięcej dzieci w krajach trzeciego świata. Na inne choroby są już szczepionki, więc dzieci z ich powodu przestały umierać. Szczepionki zapewne zostaną wynalezione (za taką kasę...), więc głodujące dzieci nadal będą głodowały, piły brudną wodę, ale nie będą już umierały z powodu biegunki i zapalenia płuc. Medyczna propaganda sprawę nagłośni jako kolejny sukces szczepionkowego absurdu, podbuduje się morale zwolenników szczepień, ale o tym, że dzieci te nadal będą umierały, tylko na coś innego – o tym już nikt nie wspomni.

Wielkie epidemie, które niegdyś nawiedziły Europę

Prócz lokalnych epidemii dotykających pojedyncze miasta, Europę nawiedziły także wielkie epidemie, obejmujące swym zasięgiem cały kontynent. Pamięć o nich wciąż jest żywa, a raczej wciąż ożywiana przez medyczną propagandę, straszącą ich powrotem. Sprawę przedstawia się tak, jakby w przeszłości Europy nic innego się nie działo, tylko epidemie. W rzeczywistości w drugim tysiącleciu Europę nawiedziły tylko dwie wielkie epidemie. Pierwszą była dżuma, zwana czarną śmiercią, która dawno, dawno temu, w latach 1348 - 1352 przetoczyła się przez nasz kontynent, zabijając bez mała połowę mieszkańców, w tym wszystkich trędowatych, dzięki czemu z kontynentu europejskiego zniknął trąd, i nigdy już się nie pojawił.

Drugą z kolei epidemią o zasięgu kontynentalnym, która nawiedziła Europę w drugim tysiącleciu, była epidemia grypy zwanej hiszpanką*. Medyczna propaganda często nią straszy przy okazji każdej „planowanej” pandemii grypy, a także przy każdej akcji przeciwników szczepień, toteż warto ów propagandowy sztandar rozwinąć, przytaczając kilka istotnych faktów, niewygodnych dla medycznej propagandy, więc przemilczanych.

Grypa hiszpanka pojawiła się jako normalna grypa sezonowa wiosną roku 1918. Była ona bardzo zakaźna, ale nie spowodowała znacznej śmiertelności, co było o tyle dziwne, że był to już czwarty rok I wojny światowej. Czteroletnie działania wojenne pochłonęły wszystkie zapasy żywności, toteż zarówno żołnierze, jak i ludność cywilna państw biorących udział w tej wojnie cierpieli głód. W samych Niemczech zmarło z głodu około 750 tysięcy cywilów, co wywołało wewnętrzne rozruchy grożące wybuchem rewolucji. W tej sytuacji władzom niemieckim nie pozostało nic innego, jak uznać się za pokonanych i poprosić o rozejm, który został podpisany 11 listopada 1918 roku w wagonie kolejowym w Compiegne.

W miesiącach letnich choroba pojawiła się na froncie i w obozach jenieckich, gdzie spowodowała zgon 30% chorych. Następnie grypa ponownie przeniosła się na ludność cywilną jako druga fala tej choroby, powodując śmierć około 10% chorych. Wówczas okazało się, że opłaciło się zarazić pierwszą, wiosenną grypą, ponieważ osoby, które ją odchorowały, uzyskały odporność na drugą, a także trzecią falę grypy, która przetoczyła się przez Europę wiosną 1919 roku, ale jej przebieg był łagodny, ze śmiertelnością typową dla normalnych gryp sezonowych.

* Grypa hiszpanka – ta dziwna nazwa pochodzi stąd, że Hiszpania była jedynym państwem europejskim, które nie wzięło udziału w I wojnie światowej, więc nie obowiązywał tam stan wojenny zakazujący publikowania informacji o sytuacji zdrowotnej w kraju, więc tylko hiszpańskie gazety pisały o epidemii grypy, stwarzając wrażenie, że jest to epidemia hiszpańska. Tymczasem było akurat odwrotnie.

Czy obecnie grożą nam epidemie

Wszystko zależy od tego, co nazwiemy epidemią. Jeśli epidemią nazwiemy katar, normalną sezonową grypę, wietrzną ospę czy inne sezonowe choroby infekcyjne wieku dziecięcego, to epidemie będziemy mieli co roku, nawet kilka. Ale będą one tylko semantyczne i medialne, na użytek farmaceutyczno-medycznego kartelu, o czym zdążyliśmy się już przekonać.

Prawdziwe epidemie, które niegdyś nawiedzały Europę, odeszły do lamusa, i bynajmniej nie z powodu skuteczności szczepień, lecz wskutek poprawy bytu ludności, nade wszystko warunków mieszkaniowych, sanitarnych i higienicznych, a także postępowi w produkcji żywności, dzięki czemu klęski głodu nie są już realnym zagrożeniem dzisiejszej Europy.

Obecnie, paradoksalnie, problemem nie jest brak czystości, lecz nadmierna czystość, wręcz sterylność ciała, wyniszczająca pierwszą linię obrony, jaką jest naskórek i żyjące w nim ewolucyjnie związane z nami bakterie. Ludzie bezrozumnie stosujący reklamowane środki wyjaławiające skórę z naturalnej warstwy ochronnej muszą zastępować ją kosmetykami, przez co osłabiają swój system odpornościowy, w efekcie czego – zamiast chronić się przed chorobami – sami na siebie sprowadzają choroby.

Dostatek pożywienia jest jedną z najczęstszych przyczyn chorób, jeśli towarzyszy mu niedostatek wiedzy. Nie mając wiedzy, ludzie hołdują modnym chorobotwórczym dietom. Wszystko to razem wzięte powoduje epidemiczne szerzenie się sieci aptek.

Komu zagraża spadek wyszczepialności

Polska przoduje w Unii Europejskiej pod względem wyszczepialności (tak ten proceder nazywa sanepid) oraz ilości aptek. I to są jedyne sukcesy Polski na arenie międzynarodowej. Okazuje się jednak, że to za mało. Nie, że za mało dziedzin, w których liczymy się na arenie międzynarodowej, ale że za mało wyszczepialności i aptek.

Zmierzch dyktatury sanepidu

Sanepid bije na alarm – w ostatnich latach w Polsce wyszczepialność spadła z ponad 98% do niespełna 95%. Jeszcze nie jest źle, chlubne czołowe miejsce wciąż utrzymujemy, ale jeśli ta niekorzystna tendencja utrzyma się, to w ogóle przestaniemy liczyć się na arenie międzynarodowej. Dodatkowo stosuje się chwyt przemawiający do wyobraźni lemingów – groźbę powrotu średniowiecznych epidemii.

Winą za tę niekorzystną tendencję obarcza się „antyszczepionkowców”, przedstawianych jako niewdzięcznych heretyków, co to nie dość, że nie chcą docenić starania władz o dobro ich dzieci, to jeszcze śmią twierdzić (i rozgłaszać!), że szczepionki są be, i że na procederze szczepień „profilaktycznych” korzystają jedynie kartele farmaceutyczne i opłacani przez nie urzędnicy państwowi, przede wszystkim wysoko postawieni funkcjonariusze sanepidu.

Ci wstrętni antyszczepionkowcy

Kim są owi wredni antyszczepionkowcy, którzy spędzają sen z oczu funkcjonariuszom sanepidu? Opinia władz jest zmienna, zależna od tego, co przeważa – wielkość łapówki czy głosy wyborców. Tu sprawa jest o tyle prosta, jasna i klarowna, że wyborców można omamić obietnicami i frazesami, natomiast sponsora z wypchanym portfelem można stracić, bo pójdzie „lobbować” kogoś innego. Toteż na wszelki wypadek władze mają w zanadrzu dwie opinie o niepokornych rodzicach, śmiących wziąć odpowiedzialność za zdrowie swoich dzieci we własne ręce, zamiast oddać je w „opiekuńcze” ręce państwa, najlepiej sanepidu.

Opinia 1 - niedokształceni idioci

Pierwsza opinia to argumentum ad personam mający na celu nie tylko zdyskredytowanie antyszczepionkowców, ale jednocześnie podbudowanie ego lemingów. Przedstawia się w niej rodziców buntujących się przeciwko okaleczaniu dzieci jako ciemnotę z zapadłych wsi i marginesu społecznego, niepotrafiącą docenić dobrodziejstwa szczepień. Na tę samą nutę grają uzależnione od karteli farmaceutycznych media, gdy tymczasem w internecie, póki co jedynej płaszczyźnie w miarę swobodnego wyrażania poglądów, aż roi się od argumentów przemawiających na niekorzyść absurdalnego systemu szczepień „profilaktycznych”.

15 czerwca 2012 roku miało miejsce pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy upoważniającej sanepid do użycia przemocy fizycznej w celu przymusowego zaszczepienia opornych. Przez sejm ustawa przeszła gładko i po cichu. Medyczna machina propagandowa kolejny raz zadbała o to, żeby nad kontrowersyjną ustawą nie było żadnej dyskusji, żadnych niezależnych opinii – tylko jedna droga jest słuszna: medyczna. Reszta to herezja.

Za to w internecie zawrzało. Internauci zebrali tysiące podpisów pod petycjami wysyłanymi do członków Senackiej Komisji Zdrowia, naiwnie wierząc, że ci odrzucą tę ustawę rodem z czasów okupacji. Skrzynki mailowe senatorów zostały zarzucone zbiorowymi petycjami i indywidualnymi prośbami. Komisja zebrała się 12 lipca 2012 roku. Senatorowie jeszcze nie zajęli miejsc, ale urządzenia nagrywające już były włączone. Gdy Bolesław Piecha, przewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia podszedł do stołu prezydialnego, siedzący przy nim senator zagadnął:

Przymusowe szczepienia– Z tym są jaja...

    – Co? Czemu z tym są jaja? To nie są jaja... – odparł Piecha.
    – To, co się dzieje w internecie... – wszedł mu w słowo senator.
    – Nie, to są idioci! – skwitował Piecha.

Zajście zostało nagrane kamerami i mikrofonami sejmowymi, mimo to Bolesław Piecha nazajutrz wyparł się własnych słów. Tak oto domniemanie uczciwości przestało dotyczyć przewodniczącego Senackiej Komisji Zdrowia. I co? I nic.

Podczas konferencji, kilku senatorów nawet poruszyło sprawę internetowego protestu, ale zastrzegając na wstępie, że sami są zwolennikami szczepień, a głos zabierają dlatego, że na ich adresy mailowe wpłynęła niespotykana dotąd ilość protestów. Z dalszych wypowiedzi wynikało, że ci ludzie nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. Pletli coś od rzeczy, co rusz zarzekając się, że się na tym nie znają. W ogóle z debaty można było wywnioskować, że członkowie komisji albo byli lekarzami powiązanymi z koncernami farmaceutycznymi, albo absolutnymi dyletantami, więc jednogłośny wynik głosowania nikogo nie zaskoczył.

Prorocza pocztówka z roku 1878Rodzice troskający się o dobro swych dzieci całą nadzieję pokładali jeszcze w prezydencie, do którego też słali petycje, by zawetował tę ustawę dającą sanepidowi uprawnienia lekarzy SS. Daremnie. Prezydent ustawę podpisał bezzwłocznie, bo już 26 lipca 2012 roku. Teraz użycie przemocy fizycznej w celu przymuszenia do szczepień jest już w Polsce legalne.

Jeśli dowiadujesz się o tym, Czytelniku, po raz pierwszy, to świadczy, jakimi niecnymi sposobami sprzedajni politycy tworzą w Polsce prawo dla bogatych lobbystów – po cichu, bez parlamentarnych sporów, jakby wszyscy należeli do tej samej partii.

Opinia 2 - wykształceni, ale uparci

Nie można dłużej ukrywać faktu, że przeciwnicy szczepień to m.in. prof. dr Maria Dorota Majewska, kierująca Katedrą Marii Curie przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, a także wielu niezależnych (od Big Pharmy) naukowców i lekarzy. Notabene, dopiero ruch przeciwników przymusu szczepień ujawnił, że bywają także szczytne wyjątki, bowiem nie wszyscy naukowcy i lekarze dają się zeszmacić dla tych kilku srebrników – wczasów w modnych kurortach czy libacji, dla niepoznaki zwanych szkoleniami.

W ogóle przeciwnicy szczepień to ludzie inteligentni, wykształceni, potrafiący myśleć i wyciągać wnioski, a także – co dla władzy najgroźniejsze – domagać się swoich praw konstytucyjnych. Takich władza nienawidzi, zwłaszcza że mogą oni obudzić owe lemingi, co to tak pokornie podkładają swoje młode pod igły wstrzykujące do ciała zabójcze zastrzyki, eufemistycznie zwane szczepionkami.

O nich opinia władzy jest odmienna. Nie, żeby zaraz przyznali rację ludziom myślącym... Co to, to nie! Władze silą się tutaj na inną formę dyskredytacji – że niby tacy inteligentni, wykształceni, a nie chcą zauważyć, że to dla ich dobra... Że za darmo, że władza tak się stara, a oni tak niefrasobliwie narażają swoje dzieci na choroby wieku dziecięcego. No i tu rutynowo pada przykład jakiegoś dziecka, które zmarło z powodu takiej choroby, oczywiście z winy rodziców, którzy niefrasobliwie nie zabezpieczyli go przed śmiercią... szczepieniem. No i w ogóle, że to jest moda, która przyszła z Ameryki, choć nie wiadomo, co by to miało znaczyć.

Te cienkie argumenty nie mają, rzecz jasna, przekonać przeciwników szczepień, bo niby jak? To tylko zakamuflowane przesłanie do lemingów, żeby zwarli szeregi i zaczęli zwalczać przeciwników szczepień, którzy są be, bo nie dość, że nie doceniają starań władzy, to jeszcze przedstawiają dowody nie tylko na bezsensowność szczepień, ale wręcz na ich szkodliwość. No i że zagrażają oni dzieciom lemingów, czyli zaszczepionym. Takie kuriozum – nieszczepieni zagrażają szczepionym. To przed czym chronią te szczepienia?

Argumenty przeciwników szczepień

Sztuczne to sztuczne. Czasami trzeba wstawić komuś sztuczną szczękę, oko czy biust, ale nie zastąpią one organów przewidzianych przez naturę. Jeśli natura przewidziała choroby wieku dziecięcego, to nie po to, by zrobić nam na złość, ale żeby odchorować je dla naszego dobra, w rezultacie czego nabywamy przeciwko nim naturalną odporność. Jeśli dziecko nie było już w łonie matki zatruwane lekami, co obecnie jest regułą, nie dostanie antybiotyku już przy pierwszej nadarzającej się gorączce („osłonowo”), i będzie odżywiane prawidłowo, to choroby wieku dziecięcego będą miały u niego przebieg łagodny. I to jest prawdziwa profilaktyka zdrowotna.

Jaki jest sens powierzać zdrowie naszych dzieci firmom bogacącym się na chorobach? Wszak firmy produkujące rzekomo zapobiegające chorobom szczepionki to najwięksi producenci leków użytecznych tylko dla chorych. Ze zdrowych firmy farmaceutyczne żadnego pożytku nie mają. Podcinaliby gałąź, na której siedzą?

W czasach Hipokratesa medycyna była sztuką leczenia chorych, dziś jest sztuką robienia chorych ze zdrowych. W tym wypadku szczepienia rzeczywiście pełnią rolę profilaktyczną, ale wyłącznie dla Big Pharmy, gdyż zapobiegają spadkowi nieprzyzwoicie wysokich dochodów za nic – za trucie ludzi.

Komu grożą nieszczepieni?

Szczepienie, przynajmniej w teorii, ma chronić przed chorobą, toteż argument, że nieszczepieni zagrażają zaszczepionym jest po prostu niedorzeczny, bowiem podważa skuteczność szczepień, a tym samym ich sens. Niemniej jednak jest stosowany na użytek lemingów na zasadzie: tonący brzytwy się chwyta.

Prawda jest taka, że nieszczepieni zagrażają jedynie kartelom farmaceutycznym, bowiem mogą dać przykład innym (zresztą już dają), że dzieci nieszczepione wprawdzie odchorowują „swoje” choroby wieku dziecięcego, ale za to potem chowają się zdrowo. Mało tego! U dzieci nieszczepionych praktycznie nie spotyka się uczuleń, wad postawy, czy innych defektów rozwojowych.

Jeśli do tego dojdzie, że pojawi się odpowiednia grupa porównawcza dzieci nieszczepionych, rozwijających się prawidłowo, a na dodatek jeśli się okaże, że wśród dzieci nieszczepionych nie zdarzają się przypadki autyzmu (podczas gdy wśród dzieci szczepionych co sześćdziesiąte dziecko jest autystyczne), to wyjdzie na jaw, jaki naprawdę jest wpływ powszechnego systemu szczepień na zdrowie. Wówczas rozpoczną się procesy odszkodowawcze na taką samą skalę, na jaką obecnie szczepi się dzieci.

Na razie kartele farmaceutyczne są bardzo bogate, więc mają odpowiednie środki nacisku na polityków i urzędników państwowych, szczególnie wysoko postawionych urzędników sanepidu, którzy do tej pory zasłynęli z bezprawnego karania grzywną rodziców uchylających się od tak zwanego obowiązku szczepień, ale sądy uchylały te bezprawnie nałożone kary. Teraz kartele zafundowały sanepidowi uprawnienia do przymusowego szczepienia opornych, licząc na to, że w ten sposób prawda o szczepieniach nie wyjdzie na jaw, więc unikną odpowiedzialności. Czy im się to uda?

Jeśli nie szczepienia, to co

Szczepienia „profilaktyczne” odniosły kuriozalny sukces nie dzięki ich bezpieczeństwu i skuteczności, lecz wskutek nachalnej propagandy zapewniającej o ich bezpieczeństwie i skuteczności. Jednak coraz więcej rodziców dochodzi do przekonania, że oszukiwanie natury wyrządza tylko szkody, więc rezygnują ze szczepień i poszukują prawdziwego zdrowia, nie sztucznego.

Niefrasobliwe zrezygnowanie ze szczepień może okazać się grą w tę samą ruletkę, co szczepienia, czyli zdaniem się na szczęśliwy traf, a przecież nie o to nam chodzi. Żeby naprawdę wziąć zdrowie we własne ręce, trzeba wiedzieć, jak to zrobić. I tutaj w sukurs przychodzi Hipokratejski Ruch Biosłone.

Hipokratejski Ruch Biosłone

Hipokratejski Ruch Biosłone skupia przeciwników nie tylko szczepień, ale w ogóle przeciwników medycyny objawowej, czyli truciu ludzi za ich własne pieniądze. Nie chodzi bynajmniej o zastąpienie chemicznych leków lekami naturalnymi, lecz o wyeliminowanie potrzeby stosowania jakichkolwiek leków, przy pomocy działań wyłącznie prozdrowotnych. Nie jest to ani trudne, ani czasochłonne, a nade wszystko nie jest drogie. Wręcz przeciwnie. Jedynym warunkiem osiągnięcia sukcesu jest nabycie wiedzy, ale nie o chorobach, lecz – przeciwnie – o zdrowiu. Wiedzy, która nie jest ogólnie dostępna, ponieważ propaganda medyczna zadbała o to, żeby nie była ona dostępna, bo to doskonały sposób na lemingów, którzy dzięki temu szukają zdrowia tam, gdzie mogą je wyłącznie stracić – u lekarza. Niemniej jednak ta wiedza jest. Jest także organizacja zajmująca się propagowaniem wiedzy o zdrowiu. Jest nią Fundacja Biosłone.

A jak się wydarzy najgorsze, co wtedy?

Na ogół rodzice nie zdają sobie sprawy co będzie, gdy ich dziecku przydarzy się to najgorsze – zostanie okaleczone przez szczepionkę. Nie zdają sobie sprawy, czy raczej nie chcą zdać sobie sprawy z tego, jak cyniczny jest szczepionkowy biznes. Prawda jest niestety żałosna – zostaną sami z niedołężnym dzieckiem. Nikt im nie pomoże! Ba! Nikogo to nie będzie w ogóle obchodzić. Nie pomoże tzw. państwo (cholera wie, co to jest), które tak nachalnie zaleca szczepienia, że wręcz godzi się na bezprawne nakładanie grzywien przymuszających rodziców do szczepienia swoich dzieci pod płaszczykiem dbania o ich dobro, jakby te dzieci były państwowe. Nie pomoże skorumpowany do cna sanepid, który tak ochoczo owymi grzywnami zastrasza, a nierzadko wręcz je nakłada, mimo że za każdym razem polskie sądy uchylają te grzywny. Będzie to miała gdzieś zgraja wakcynologów wysługujących się producentom szczepionek. A przede wszystkim wypną się na was producenci szczepionek, którzy mają z państwem umowy gwarancyjne, zgodnie z którymi w żaden sposób nie odpowiadają za to, co jest w tych szczepionkach, a więc co się waszym dzieciom wstrzykuje. To miejcie na uwadze, zanim pozwolicie zaszczepić swoje dziecko.

Autor: Józef Słonecki

Źródło: http://portal.bioslone.pl/zanim_pozwolisz_zaszczepic_dziecko


Dokończe pózniej albo jutro
« Last Edit: (Mon) 09.03.2015, 23:05:02 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Ciemna strona szczepionek: Czego nie zawarto w ulotkach informacyjnych?

"Veccines’ Dark Inferno: What is not on insert labels?"  Richard Gale I Dr. Gary Null
Progressive Radio Network, wrzesień 28,2009
http://www.globalresearch.ca/vaccines-dark-inferno/15452

 Zdecydowana większość naukowców, lekarzy, pielęgniarek oraz reprezentantów całej służby zdrowia wierzy, że składniki szczepionki zostały poddane kompleksowym badaniom, zarówno pojedynczo jak i wspólnie (jako zespół składników oddziaływających na siebie). Uważają oni, iż udowodniono bezpieczeństwo szczepionek oraz ich efektywność. Społeczeństwo wierzy, że te szczepionki, w przeciwieństwie do innych, są sterylnym rozwiązaniem, wolnym od niepożądanych substancji trujących nie zawartych na liście, w ulotce zamieszczonej przez producenta. Kiedy pediatra aplikuje szczepionkę w mięsień dziecka, rodzice w zupełności wierzą, że będzie to działało jak futerał ochronny. Innymi słowy. Chcemy wierzyć, że szczepionki gwarantują nam idealne warunki dla bezpieczeństwa naszych dzieci oraz nas samych. Nasze śledztwo doskonale pokazuje, że zdecydowana większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie rzeczywiście są składniki szczepionek: - składniki aktywne (opisane na ulotce informacyjnej), składniki łączące, i te najważniejsze, ukryte składniki.

Porównując do jedzenia cielęciny z serem, co by się stało gdyby na Twoim stole odtworzono film, używając go jako żywego, prawdziwego przepisu na Twój posiłek. Ten film odsłoniłby na Twoich oczach każdy krok z życia tego małego cielątka, od jego narodzin do kotleta na Twoim talerzu. Nagle doświadczyłbyś tego, jak strasznie ciele to było głodzone, anemiczne bez dostępu do niezbędnych składników odżywczych, trzymane w maleńkim boksie, rażąco niedożywione i zdeformowane, faszerowane lekami - antybiotykami - chore i cierpiące na brak wszystkiego, co jest mu niezbędne, aż w końcu bezlitośnie zarżnięte, pokrojone, przygotowane, aby w końcu pojawić się na Twoim talerzu. Czy nadal miałbyś na ochotę na tego kotleta? Czy miałbyś chęć na ser? Rzadko zadajemy pytania dotyczące pochodzenia naszych pokarmów. Skąd one są? W jaki sposób i gdzie urosły? Jakimi składnikami traktowane były zanim trafiły do nas? Dlatego, mamy zamiar napisać od nowa o czymś, czego nawet najbardziej popularni przedstawiciele służby zdrowia, oraz przywódcy opinii publicznej, będący za szczepieniami, nie przewidują. Teraz przedstawimy to, co wchodzi w skład szczepionki i to co jest przed Tobą ukryte. Zapytaj siebie raz jeszcze, czy chcesz tej szczepionki w swoim organizmie?

W celu przedstawienia jak najgłębszej, szczerej, naukowej oraz obiektywnej metody badań przygotowujących szczepionkę wraz z jej ukrytymi składnikami, zwróciliśmy się do wielokrotnie nagrodzonej dziennikarki medycznej, Janine Roberts, która przedstawia zupełnie inny obraz piekielnych składników szczepionki, które nie pojawiają się na ulotce informacyjnej. To ta sama Janine Roberts, która zwróciła uwagę świata na "krwawe diamenty", ludobójstwo w Kongo, oraz wyniszczenie rdzennych kultur przez rząd australijski.

Rachunek rozmów Janine z wysokiej rangi członkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rządowych agencji zdrowia, oraz naukowcami, ekspertami od szczepień, którzy decydują, czy konkretna szczepionka zostanie zatwierdzona, czy nie, jest nieprawdopodobny. Jej dochodzenia bazowały na dokumentach z oficjalnych spotkań, oraz jej obecności na pilnych spotkaniach w sprawie szczepionki. Eksperci od spraw zdrowia potwierdzają, że w zasięgu wzroku nie mają rozwiązania, które pomogłoby przy potencjalnych, niestabilnych zagrożeniach powodowanych przez ukryte składniki.

Historia zaczyna się w przemysłowym kompleksie produkującym szczepionki, który stara się obniżyć koszty produkcji, poprzez zażądanie rządowej zgody na użycie rakotwórczych komórek do opracowania szczepionek. Producent uzasadnił to żądanie faktem, iż komórki te są "nieśmiertelne". Dotychczasowa metodologia szczepionek opierała się na zwierzęcych komórkach, takich jak zapłodniony embrion kury, oraz z małpiej nerki, które szybko giną w hodowli. Używanie komórek rakowych, jest również o wiele tańsze od kupowania zwierząt, zwłaszcza małp, które musiały być poświęcone na substrat do szczepionki.

Roberts opisała dwa oddzielne spotkania - spotkanie Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i innych produktów biologicznych (Vaccine and Related Biological Products Advisory Committee) 9 listopada 1999, oraz późniejsze zgromadzenie, warsztaty substratów komórkowych zatytułowane "Ewolucja substratów komórkowych w przemyśle biologicznym", które odbyły się niecały rok później. Konwersacje prowadzone były na naukowym poziomie, między głównymi urzędnikami i naukowymi ekspertami z FDA (Agencja ds. żywności i leków), NIAID (Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych), WHO, CBER(Center for Biologic Evaluation & Research) i innymi, wszyscy przedstawiali dowody albo/oraz potwierdzenia, że szczepionki są niebezpiecznie skażone.

Rozmowy skupiły się przede wszystkim na szczepionkach przeciw grypie, MMR (Odra, świnka, różyczka)i żółtej gorączce, które opierają się na zapłodnionych jajach kurzych Zapłodnione jaja bardzo szybko stają się idealnym środowiskiem dla wyhodowanych, niezawodnych wirusów do szczepień, takich jak grypa, MMR, są one również żywymi inkubatorami ogromnej liczby znanych i nieznanych wirusów z królestwa zwierząt. W naturalnych warunkach nie jest możliwe przeniesienie tych wirusów ze zwierząt na ludzi, niemniej jednak są one sekwencjami kodu genetycznego, który kiedy zostaje zaaplikowany ludzkiemu organizmowi, może doprowadzić do pojawienia się każdej liczby nieprzewidzianych i przeciwnych od założonych, skutków. Może być to wynikiem łączenia się, lub mieszania wirusa z ludzkim kodem komórkowych. Badania nad szczepionkami są w najlepszym przypadku prymitywną nauką, ponieważ polegają na wszczepianiu do krwiobiegu człowieka obcych substancji, chemicznych i genetycznych, które nigdy nie dostałyby się tam, w żaden inny sposób. Jeżeli włączymy do równania ogromną liczbę znanych i nieznanych materiałów genetycznych i obcych protein, które szczepionka wprowadza do organizmu, a następnie rozważymy szybki wzrost wskaźnika epidemiologicznego w Ameryce - rozwinięta cukrzyca u dzieci, duża liczba różnych zapaleń i chorób spowodowanych brakami w układzie odpornościowym, astmy i nowe alergie, zaburzenia żołądkowo - jelitowe ( choroba Crohn’sa), syndrom chronicznego zmęczenia, oraz wiele innych neurologicznych zaburzeń (autyzm, ADHD, ADD, Parkinson, Alzheimer itp.) - musimy cofnąć się kawałek i zastanowić nad ich powodami.

Musimy stronić od wiary w to, że przemysł szczepionkowy ma w swoich deterministycznych, redukcjonistycznych perspektywach genetycznego materializmu, an celu znalezienie odpowiedzi bez brania pod uwagę bombardowania toksycznymi chemikaliami takimi jak szczepionki zawierające obce materiały genetyczne, oraz nieznane genetyczne elementy, którymi atakujemy nasze organizmy od narodzin aż do śmierci.

Od jakiegoś czasu wiadome było, że enzym odwrotnej transkryptazy (RT) zostanie zaprezentowany jako końcowe rozwiązanie dla szczepionki. RT jest używany do dnia dzisiejszego jako wskaźnik wykrywający obecność retrowirusa. W toku postępowania spotkania, WHO zadecydowało o wstrzymaniu zawiadomień publicznych dotyczących genetycznego zanieczyszczenia w sprawie szczepionki MMR, postanowiło również nie wycofywać jej ze sklepów, aby w międzyczasie bezpiecznie kontynuować badania nad różnymi projektami laboratoryjnymi.

Roberts pisze, że Dr. Arifa Khan z FDA potwierdziła: Aktywność enzymu odwrotnej transkryptazy w szczepionkach była połączona z retrowirusem podzielonym na dwa oddzielne : ALV (wirus ptasiej białaczki) oraz EAV (wirus zapalenia tętnic koni). Ten pierwszy był bardzo niespokojny, ponieważ ALV jest białaczką (rakiem), Dr. Khan stwierdziła:

"Istnieje teoretyczna możliwość, że wirus ALV może zainfekować ludzkie komórki"

Podsumowując, znaczy to, że kod genetyczny ALV może zintegrować się z DNA człowieka i odtąd powodować może jakiś rodzaj raka. Potwierdzenia FDS, że aktywność ALV RT jest bezpieczna, bazowały na obserwacjach laboratoryjnych, z których wynikało, iż nie ma aktywności wirusa w ludzkim DNA "przez pełne 48 godzin". Potwierdzenia tego typu są niemalże nonsensowne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że niektóre komórki rakowe potrzebują lat aby się aktywować. Poza tym, aktywność enzymu odwróconej transkryptazy jest jedną z silnych hipotez dotyczących wirusa HIV oraz AIDS. Artykuł zatytułowany " Poważne Pytania Dotyczące Bezpieczeństwa oraz Skuteczności Szczepionki Przeciwko Grypie" opublikowany przez Canada's Vaccine Risk Awareness Network dowodzi, że pewne badania, a nawet niektóre ulotki informacyjne "wskazują, że poprzez szczepienie wzrastają możliwości odtwarzania się wirusa HIV". Oznacza to, że wszystkie szczepionki bardzo silnie hamują działanie systemu immunologicznego. Z wpływem czynników stresujących, wirus staje się hiperaktywny i wzrastają jego możliwości powielania się.

Innym ryzykiem ogłoszonym oficjalnie przez FDA była możliwość, że sekwencje ALV w połączeniu z wirusem różyczki stworzą zupełnie nowego, zmutowanego i groźnego wirusa (to odnosi się w ten sam sposób do szczepionek przeciwko grypie). Światowej sławy Brytyjska genetyk Dr. Mae-Wan Ho z Instytutu Nauk Społecznych napisała że, " szczepionki same w sobie mogą być niebezpieczne, zwłaszcza żywe, szczepienia osłabionym wirusem, lub szczepionki re-kombinujące kwas nukleinowy, ponieważ re-kombinacje kwasu nukleinowego mogą powodować choroby autoagresyjne.

W trakcie spotkania Dr. Andrew Lewis, wówczas przewodniczący Laboratorium ds. Wirusów DNA, potwierdził, że " Wszystkie jaja bazowe dla szczepionek zostały zanieczyszczone. Te zapłodnione kurze jaja łatwo ulegają wielu różnym odmianom wirusów". Uczestnicy zdali sobie sprawę z tego, że tylko niewielka część tych czynników zanieczyszczających została zidentyfikowana i zostały jeszcze setki innych, które też należałoby odkryć.

Roberts znalazła raport Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób, o tym, że badanie enzymu odwróconej transkryptazy dla obu retrowirusów ALV i EAV zostało przeprowadzone na grupie 100 pacjentów, którzy przyjęli szczepionkę przeciwko MMR. Odkryto u nich niepożądaną " aktywność enzymu RT we wszystkich szczepionkach przeciwko różyczce, bez względu na producenta". Ich wniosek końcowy brzmi " to zjawisko nie występuje sporadycznie, osoby zaszczepione mogą być narażone na te [kurze] cząsteczki wirusów". W oddzielnym zapisie ze spotkania Narodowego Instytutu Zdrowia, Dr. Conroy z WHO stwierdza, że wirusy EAV znajdują się w zapłodnionych kurzych jajach. Okazuje się, że wg naukowego protokołu, jest mała możliwość stworzenia szczepionek przeciwko grypie, MMR i żółtej febrze. Obecnie dostępne w aptekach na całym świecie, szczepionki na H1N1 bazują na zapłodnionych kurzych embrionach. Dotyczy to wszystkich szczepionek, tych produkowanych przez CSL, Medimmune, Novartis and Sanofi-Pasteur, tak samo jak GlaxoSmithKlines, wszystkich zatwierdzonych w USA.

Późniejsze spotkanie FDA, bez obecności prasy, zostało zwołane 7 września 1999 roku w Waszyngtonie, uczestniczyły w nim osoby reprezentujące największe zachodnie instytucje zajmujące się zdrowiem. Poniżej przedstawiamy kluczowe poruszone tematy i postanowienia, które powstały podczas spotkania, a zostały zapisane w nieocenionej książce Janine Roberts "Lęk przed Niewidocznym" (Fear of Invisible).

ponownie potwierdzono, że szczepionki są 'dziwnie' skażone przez elementy wirusowych kodów DNA, wiele wirusów i protein. Wyrażono obawę, że mogą one również zawierać priony (maleńkie proteiny odpowiedzialne za nieuleczalne choroby, oraz nieprawidłowości neurologiczne w przypadkach ludzkiego i zwierzęcego organizmu) oraz onkogeny (geny zmieniające normalną komórkę w rakową). Jeden z uczestników Dr. Goldberg stwierdził, że "jest jeszcze niezliczona ilość nieodkrytych wirusów, protein i podobnych cząsteczek. Zidentyfikowaliśmy bardzo małą część bakteryjnego świata - więc możemy przeprowadzać testy na tych, które zbadaliśmy. Ponieważ szczepionkowe hodowle mogą zawierać wiele nieznanych cząsteczek".

Dr. Andrew Lewis z FDA powiedział, że zupełnie nowy małpio-ludzki zmutowany wirus został stworzony podczas procesu przygotowywania szczepionki przeciwko adenowirusowi z adenowirusem - SV40, mieszanką wirusów. Dr. Lewis martwi się również, że "obce komórki DNA" podawane w szczepionkach z dzieciństwa, zawierają wirusowe onkogeny, zdolne do powodowania raka.

Naukowcy zadali sobie pytanie czy szczepionka zawierająca atenuowany zarazek, może przeobrazić się w formę wirusa zdolnego do rozmnażania się tak szybkiego, że mógłby powodować AIDS, czy też nie. Zgadzają się tylko w jednym, iż nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Na pytanie czy skutki mutacji mogą pojawić się u dzieci po szczepieniu, odpowiedź brzmiała "Umiejętności re-kombinacyjne wirusów (zanieczyszczonych wirusów) i komórek wspólnie zainfekowanych nie są obojętne". Co to właściwie znaczy? Że ze względu na ich nieobojętną dla kodu genetycznego obu zanieczyszczeń, wirusów i żywych komórek, umiejętność re-kombinacyjna i tworzenia mutacji w hodowlach laboratoryjnych, jest pewne, że mutacje pojawią się w organizmach dzieci po szczepieniu.

Dr. Hana Golding, szefowa Laboratorium Badań nad Retrowirusami w CBER wyraziła obawę, że chociaż odrobina zanieczyszczonego fragmentu DNA w szczepionkach, może być śmiertelnie niebezpieczna. Znaczy to, że kody tych zanieczyszczeń łączą się w szczepionce i tworzą nowe zmutowane łańcuchy patogenów.

Dr. Leonard Hayflick, wirusolog w Stanford i Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco wyraził szczególne zainteresowanie sprawą dotyczącą powszechnie używanych do produkcji szczepionek, podstawowych hodowli bakterii ze zwierzęcymi i ptasimi embrionami, oczywiste jest w takiej sytuacji, że wszystkie zanieczyszczone komórki zawierają mnóstwo niechcianych wirusów, niektóre z nich są śmiertelne dla człowieka. Było to skierowane szczególnie na szczepionki takie jak te przeciwko paraliżowi dziecięcemu, które nadal bazują na komórkach z małpiej nerki, te przyczyniają się w szerokim stopniu do nowych zachorowań i śmierci.

Jest niemożliwością usunięcie zanieczyszczeń DNA ze szczepionek. Jednakże wagowy limit tych zanieczyszczeń w szczepionkach został ustanowiony przez FDA długo przed 1986, producenci szczepionek jeszcze nigdy nie dotarli do granicy maximum. Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób zdecydowało o ograniczeniu wagi używanych w szczepionkach komórek rakowych, ale kosztem wzrostu innych zanieczyszczeń w DNA stokrotnie. Jakkolwiek te limity są jedynie zaleceniem, a więc FDA nie może ich narzucać. Producenci szczepionek nadal mają wolną rękę w tworzeniu mieszanek, które mogłyby zredukować zanieczyszczenia i gdyby tylko chcieli mogliby z tego skorzystać.

Pamiętajcie, ten stopień skażenia (10 nanogramów) odnosi się tylko do jednej szczepionki. A w dzisiejszych czasach, dzieci otrzymują wiele szczepionek nim pójdą do szkoły, każda z nich jest inaczej zanieczyszczonym DNA i wirusami. Ta toksyczna zupa DNA przemieszcza się teraz w organizmach licznej grupy osób zaszczepionych.

Pewien rządowy specjalista ds. zdrowia powiedział " Przewodniczyłem komitetowi, który nadawał licencje szczepionkom przeciwko wietrznej ospie, a to (szczątkowe DNA w szczepionkach) było w tamtym czasie aktualnym dla nas tematem. Szukaliśmy między zaszczepionymi, dowodów na reakcję organizmu, powiązaną z DNA w szczepionce. Właściwie to... nie zbadaliśmy tego, poprosiliśmy producenta aby to zrobił, ten stwierdził, że niczego takiego nie zauważył. Oczywiście może to być przekonywujące biorąc pod uwagę fakt, iż producent nie był zmuszony do przeprowadzenia tych badań." Specjalista ten chciał przez to powiedzieć, że nawet autorytety w dziedzinie zdrowia mogą nie posiadać żadnych odpowiednich, naukowych dokumentów zapewniających o braku reakcji ze strony organizmu.. jeżeli w ogóle takie badanie zostało przeprowadzone.

Czy zanieczyszczone DNA ze szczepionek może powodować raka i choroby autodestrukcyjne? Jeden z uczestników spotkania powiedział " kiedy zastanowisz się nad tym, że prawie każda z tych szczepionek jest wstrzykiwana bezpośrednio w tkankę. A żeby obce/skażone DNA zostało wchłonięte przez ludzkie komórki, nie możesz zrobić niczego innego jak tylko wstrzyknąć je w mięsień, tak jak robiono to od zawsze. Możesz być prawie pewny, że reakcja Twojego organizmu na te obce substancje nie będzie dla Ciebie obojętna.

Ponownie Dr. Rebecca Sheets z CBER: " Uważam, że zdecydowana większość licencjonowanych szczepionek, nie została przebadana pod względem szczątkowej zawartości DNA".

Zadano również pytanie, czy pojawiła się wiadomość o obecności "wirusa pienistego". Wirus pienisty (HFV w ludzkiej formie i jego bardziej powszechny "rodzic" SFV pochodzenia małpiego) nie jest infekcyjny, ale śmiertelnie rakotwórczy. Wiedza uczestników spotkania, wskazywała, że nie zdawali oni sobie sprawy z tego czy kiedykolwiek któreś z laboratoriów przeprowadziło badania na jego obecność, podczas produkcji szczepionki.

Spotkanie potwierdziło, że konkretna komórka " która pod wpływem wielu czynników staje się komórka nowotworową", jest licencjonowanym produktem służącym do tworzenia obu szczepionek przeciwko polio, tych wstrzykiwanych i doustnych, w USA, Tajlandii, Belgii i Francji. Te szczepionki niosą ze sobą duże ryzyko zachorowania na raka. Aby zdać sobie sprawę z powagi problemu zanieczyszczeń w szczepionkach jest istotne aby zrozumieć, że filtracja szczepionki, musi doprowadzić do tego aby namierzony wirus zachował się, na jej użytek. Inne cząsteczki i patogeny - elementy DNA i RNA innych organizmów (i patogenów), komórkowe substraty i proteiny wirusowe są mniejsze od wirusa, który musi w szczepionce przetrwać.

Istotę tego spotkania przedstawiają najlepiej słowa jednego z głównych obecnych na spotkaniu, Dr. Minor'a, który ogłosił, " tak więc, nawet dzisiaj musisz pamiętać, że ogromna ilość szczepionek jest wyprodukowana z surowych i przypadkowych materiałów, pod pewnymi względami są one (szczepionki) ogólnie bardzo prymitywne". Janine Roberts zwięźle podsumowała swoje śledztwo.

"Innymi słowy, podajemy naszym dzieciom płyn wypełniony hordami, nieznanych cząsteczek, w większości nie-ludzkich: od kur, małp, a nawet od komórek rakowych. Prawdę mówiąc nie wiemy co robimy i jakie po dłuższym czasie są konsekwencje przyjęcia tych szczepionek. Jedyna pewna rzecz, to to, że szczepionki są bardzo tania formą opieki nad zdrowiem publicznym, często przeprowadzaną przez rządy, aby upewnić społeczeństwo o ich trosce, o bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci".

Wniosek końcowy, który może być wyciągnięty z tych spotkań, zwołanych przez krajowych i zagranicznych przedstawicieli opieki zdrowotnej zajmujących się badaniami nad szczepionkami i ich bezpieczeństwem, jest taki:

-szczepionki są w rzeczywistości eksperymentami genetycznymi, zdolnymi do spowodowania masowego zniszczenia komórek. Szczepionki te wstrzykiwane są całej populacji a zwłaszcza dzieciom. Pozostaje bardzo dużo pytań dotyczących badań nad szczepionkami, na które nie ma odpowiedzi. Dotyczy to również tych nadchodzących, przeciwko świńskiej grypie, które również zawierały będą zanieczyszczenia wymienione wcześniej, jeżeli wierzyć słowom uczestników tych spotkań.

Jeżeli chcemy wyrazić szacunek i obawę, powinniśmy wyrazić je wobec naturalnego systemu obronnego naszych organizmów i jego zdolności do obrony przed atakiem wywarów szczepionkowych. To nie szczepienia są cudem nauki, jak zapewniają nas ich producenci, rządowe autorytety w dziedzinie medycyny i zgromadzenia im wierzących. W rzeczywistości prawdziwym cudem jest zdolność naszego organizmu do ochrony samego siebie w większości przypadków przed inwazją szczepionek. To oświadczenie samo w sobie podaje głównego podejrzanego, który zafundował na wzrost różnych chorób, oraz stanów zapalnych, w każdym przedziale wiekowym populacji.

Tak samo wszystkie żyjące systemy, czy będzie to naturalne środowisko w dziczy, czy system klimatyczny podtrzymujący życie, czy też system obronny naszego organizmu, wszędzie tam punkt krytyczny jest już osiągnięty. Dzisiaj, z przewagą społeczeństwa nadal kupującego fałszywe obietnice o skuteczności i bezpieczeństwie szczepionek, przemysł nimi się zajmujący, prowadzi niezwykle dochodowy biznes. Coraz więcej i więcej szczepionek produkuje się teraz, przeciwko szerokiej gamie chorób i infekcji, większość z nich obciąża listę już zalecanych, zwłaszcza dla dzieci, które do 18 miesiąca życia powinny otrzymać 36 różnych szczepionek. Od kiedy te nowe genetyczne trucizny są dodawane przez narodowe agencje zdrowia do rekomendowanego planu szczepień, punkt krytyczny jest już prawie osiągnięty, może to spowodować poważną pandemię, pandemię "Choroby Szczepieniowej", przejawiającej się w miliardach różnych chorób, w zależności od genetycznych predyspozycji oraz odporności systemu immunologicznego, każdego zaszczepionego człowieka, zagrożenie epidemią powodowaną dzikimi, zaraźliwymi patogenami, włączając świńską grypę H1N1, które mogą rozwijać się w naszym tak zwanym rozwiniętym, higienicznym społeczeństwie.

Richard Gale jest głównym producentem sieci Progresywne Radio, jest również przewodniczącym najdłużej nadawanego, narodowego programu w publicznym radiu, programu na temat, odżywiania się i zdrowia naturalnego. Jest również wielokrotnie nagradzanym dyrektorem przodujących filmów dokumentalnych, włączając "Naród Szczepiony" i "Autyzm: Zrobiono w USA".


Źródło: http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_ciemna_strona_szczepionek.html
« Last Edit: (Wed) 11.03.2015, 10:29:21 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko
« Reply #2 on: (Wed) 11.03.2015, 01:17:03 »
Kult ropnych wydzielin: gnijące resztki ludzkie alfą i omegą szczepień ochronnych

Odyssey Jackson
Sott.net
17 stycznia 2015

Szczepienia – święty sakrament medycyny alopatycznej, są zbrodnią przeciwko ludzkości. Pod żadnym pozorem nie są one ani bezpieczne, ani skuteczne. Ich istotą z założenia jest obejście naturalnych barier odpornościowych organizmu, zlekceważenie praw, jakimi rządzi się immunologia. Są antytezą zdrowia. Każdy, kto się godzi na ich przyjęcie, to jakby wyrażał zgodę na brutalny, fizyczny atak, wiedząc, że wiąże się on z utratą sił witalnych wskutek odniesionych obrażeń, chorobą, a nawet śmiercią. Ten groteskowy rytuał jest jednym z największym przekrętów, w jaki wciągnięto mieszkańców współczesnego świata.

Najbardziej świadomi, ukierunkowani na prawdę specjaliści z dziedziny z zdrowia wiedzą, że szczepionki zawierają bardzo niebezpieczne składniki: aluminium [adjuwant, silny immunostymulator, a jednoczenie neurotoksyna], polisorbat 80 [detergent, emulgator], formaldehyd [toksyczny, karcerogenny środek konserwujący], aspartam [neurotoksyna], chlorek benzalkoniowy [środek odkażający, w szczepionkach używany jako konserwant], aldehyd glutarowy [trujący środek odkażający, w szczepionkach używany jako konserwant], tiomersal [neurotoksyczny konserwant, pochodna rtęci], glutaminian sodu [neurotoksyna], skwalen [w szczepionkach używany jako adjuwant], bromek cetylotrimetyloamoniowy [surfaktant, w szczepionkach używany jako bakteriostatyczny konserwant], fenoksyetanol [pochodna glikolu etylenowego, w szczepionkach używany jako bakteriostatyczny konserwant]

Dodatki na bok – teraz zajmiemy się „sednem” szczepionek. W jaki sposób naukowcy pozyskują ich główny składnik – wirusy? Jak przebiega proces powstawania patogenów, które później wykorzystuje się w tych śmiertelnych miksturach? Kiedy szukałam danych na temat produkcji szczepionek, zdziwiło mnie, że ich główna część składowa pojawia się jakby znikąd. Wirus po prostu już jest. Bierze się go skądś tam i namnaża się na czymś tam. Atenuuje się go – a mówiąc po ludzku, osłabia [redukuje się jego zjadliwość chorobotwórczą] – albo i nie, „oczyszcza się go”, odsącza, miesza z chemicznymi dodatkami i voilà!… szczepionka gotowa.

Ale to nie jest cała historia. Nie wyjaśnia nam bowiem, w jaki sposób wirusy pozyskuje się i hoduje. Najwyżsi kapłani szczepionkowego kultu chcieliby, abyście wierzyli w wirusową wróżkę, która zaopatruje w wirusy laboratoria na całym świecie – ale tak nie jest. Nie wiem, jak wy, ale ja nie wierzę w wirusową wróżkę. Wirusy muszą pochodzić skądś indziej.


Edward „Krowia Ropa” Jenner

Zróbmy sobie małą wycieczkę w przeszłość, by poznać z grubsza historię szczepień. Kiedy w Chinach w VI wieku szalała epidemia ospy, uznano, że świetnym pomysłem jest zeskrobywanie krost ospowych ze skóry chorych pacjentów, rozdrabnianie ich i wciąganie powstałego w ten sposób proszku przez zdrowe osoby bezpośrednio do nosa, co miało uchronić je przed tą straszliwą chorobą. Metoda ta, będąca pierwowzorem współczesnych szczepień, znana jako wariolacja (lub wariolizacja), była praktykowana w Imperium Otomańskim oraz w Afryce w XVII wieku, zanim dotarła do Anglii dzięki żonie brytyjskiego ambasadora – lady Mary Montagu, która przeprowadziła tę procedurę na swoim synie. Szczepienia na większą skalę pojawiły się w XVIII wieku za sprawą angielskiego lekarza i naukowca Edwarda Jennera. Pomimo tego, że to nie on jako pierwszy eksperymentował ze szczepionkami w Anglii (początkowo poprzez bezpośredni transfer zainfekowanych wydzielin z ramienia osoby chorej na ospę na ramię osoby zdrowej, potem przy użyciu igieł), to właśnie jego uważa się za tak zwanego „ojca immunologii”.

Idylliczna scena z angielskiego gospodarstwa w Gloucestershire po koniec XVIII wieku. Edward Jenner i jego przyjaciel – nazwijmy go Ralph – rozmawiają o ludowym wierzeniu, powstałym w oparciu o historię pewnej mleczarki, która dzięki przechorowaniu krowiej ospy nie zaraziła się ospą prawdziwą. Edward był zdania, że stało się tak za sprawą codziennego kontaktu owej kobiety z krowami zainfekowanymi krowią ospą. Postanowił przeprowadzić eksperyment.

 (Odtworzenie przebiegu ich rozmowy wg autora artykułu)
- Edward – „Widzisz tę mleczarkę z ranami na dłoniach po krowiej ospie”?
-    Ralph – „Tak, a co?”
-     Edward – „Mam zamiar podejść do niej i podłubać w tych ranach, wydobyć z nich trochę ropy i wetrzeć ją w ramię 8-letniego znajomego dzieciaka. Zaraz wracam”.
-    Ralph – „Hm…no dobrze”.

Jenner nie poprzestał na krowiej ropie. Eksperymentował też z wydzieliną ropną z krost ospy prawdziwej oraz z „końską mazią” (ropą z zainfekowanych końskich kopyt). Rezultaty tego szczepionkowego eksperymentowania były opłakane i w niektórych przypadkach zakończyły się śmiercią. Niestety metody polegające na nieodpowiedzialnych zabawach z rozkładającymi się wydzielinami są nadal stosowane i wcale nie są bardziej „naukowe”, niż były kiedyś.

W jaki sposób powstają wirusy wykorzystywane w szczepionkach?

Dobre pytanie. Niemniej jednak wcale nie było tak łatwo znaleźć na nie odpowiedź, bo zdaje się, że mit o wirusowej wróżce nadal jest żywy. Wróżka przecież nigdy nie umiera. Czy kiedykolwiek poproszono was o naplucie do filiżanki? Czy kiedykolwiek robiono wam wymaz z jamy nosowo-gardłowej lub z innego miejsca w waszym ciele? A może wydmuchiwaliście coś z nosa? Albo pobierano wam krew? Robiono biopsję lub usuwano coś chirurgicznie? A co z sekcją zwłok? No dobra, to było żartobliwe pytanie, niemniej jednak jest ono istotne.

Mowa tu o próbkach klinicznych. Martwych resztkach pochodzących z ciał chorych osób, a niekiedy ze zwłok. Centrum ds. Kontroli Chorób oraz Międzynarodowa Organizacja Zdrowia zbierają te resztki ze szpitali w celu wyizolowania i przetestowania wirusów. W przypadku corocznej szczepionki przeciwko grypie najwyższa rada szczepionkowego kultu decyduje, który szczep wirusa zostanie ofiarowany w danym roku jako święty sakrament, po czym rozsyła go do laboratoriów na całych świecie.

Co dzieje się potem?

Wirusy nie istnieją w próżni. Potrzebują gospodarza, na którym będą się namnażać. Niestety, to wiąże się z zapotrzebowaniem na jeszcze większą ilość martwych resztek – ludzkich i zwierzęcych.

Natknęłam się na transkrypt ze spotkania Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i Innych Produktów Biologicznych (VRBPAC), jakie odbyło się w 2012 roku w siedzibie Agencji Żywności i Leków (FDA). Zapis dostarcza nam wstrząsających informacji na temat materiałów wykorzystywanych do namnażania wirusów i wytwarzania z nich szczepionek. Producenci szczepionek i ludzie pracujący w tym przemyśle beztrosko określają je mianem kultur i linii komórkowych lub substratu (podłoża). Nadają im zakodowane numery, abyście musieli się namęczyć, zanim odkryjecie, czym tak naprawdę są. My będziemy nazywać rzeczy po imieniu – owe linie komórkowe to de facto kawałki ludzkich i zwierzęcych ciał.

1.Komórki diploidalne [zawierające podwójną liczbę chromosomów]. Pobrane z usuniętego płodu. Wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko ospie wietrznej.
2. Komórki MRC-5. Komórki diploidalne pobrane w 1966 roku z tkanki płucnej chłopca rasy białej, którego matkę poddano aborcji w 14 tygodniu ciąży z powodu „zaburzeń psychiatrycznych”. Wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko żółtaczce typu A, wściekliźnie, ospie wietrzne i MMR (odra, świnka, różyczka).
3. Komórki Hi-5. Komórki jajowe gąsienicy błyszczki ni. Wykorzystane do produkcji szczepionki HPV (wirus brodawczaka ludzkiego).
4. Komórki Vero.Pobrane w 1962 roku z aneuploidalnych [zawierających anormalną liczbę chromosomów] komórek nerkowych afrykańskiej zielonej małpy. Wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu, DTP (błonica, tężec, krztusiec), żółtaczce typu B, ospie wietrznej, rotawirusom oraz współczesnemu polio. Na marginesie warto wspomnieć, że szczepionka przeciwko polio wg Salka (IPV, tzw. inaktywowana) była zanieczyszczona wirusem Simian 40, obecnym w komórkach nerkowych rezusów, który prawdopodobnie jest jedną z przyczyn wysokiego wskaźnika zachorowań na raka.
5. Komórki MDCK (psie komórki nerkowe Madin-Darby’iego). Pobrane w 1958 roku z nerki dorosłej suki cocker spaniela. Wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko grypie sezonowej Flucelvax.
6. Komórki WI-38. Pobrane w 1960 roku z tkanki płucnej 3-miesięcznego żeńskiego płodu rasy białej. Wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko adenowirusom oraz MMR.
7. Komórki RA 27/3. Pobrane z poronionego płodu kobiety chorującej na różyczkę. Namnożone na komórkach WI-38, a następnie wykorzystane do produkcji szczepionki przeciwko różyczce.

A zatem, czy banda tych konowałów zebrała się w Agencji Żywności i Leków po to, by powiedzieć: „Och, to odrażające! W żadnym razie nie powinniśmy wykorzystywać tego paskudztwa do produkcji szczepionek. A co, jeśli ludzie zachorują i umrą?”. Skądże. Spotkali się, by obgadać zasadność wykorzystywania liniowych komórek nowotworowych jako podłoża do namnażania wirusów.

A oto 3 rodzaje komórek liniowych, które były przedmiotem ich dyskusji:
1. Komórki CEM. Pobrane od 4-letniej białej dziewczynki chorującej na ostrą białaczkę limfoblastyczną.
2.   Komórki HeLa. Najszerzej wykorzystywane komórki liniowe świata. Pobrano je od czarnej kobiety Henrietty Lacks (bez jej zgody), która zmarła w 1951 roku na raka szyjki macicy. Historia tej kobiety została opisana w książce pt. The Immortal Life of Henrietta Lacks (“Wieczne życie Henrietty Lacks”). Naukowcy uwielbiają komórki nowotworowe szyjki macicy tej kobiety, gdyż jako pierwsze przetrwały i namnożyły się w hodowli. Były tak zjadliwe, że zaczęły infekować inne komórki liniowe w laboratoriach na całym świecie, nabierając badaczy, którzy analizując jakąś komórkę, nie wiedzieli, że zajmowali się de facto komórką HeLa (w tym miejscu nasuwają się pytania o kondycję nauki, która na pierwszy rzut oka do niczego dobrego nie prowadzi).
3. Komórki A549. Płucne komórki rakowe pobrane w 1972 roku od 59-letniego białego mężczyzny.


 WP — Henrietta Lacks

Dlaczego szaleńczy wyznawcy szczepionkowego kultu tak bardzo lubią substraty z komórek rakowych?

Ano, bo CEM, HeLa i A549 są nieśmiertelne. Nieustająco multiplikują się, w nieskończoność; tak jak mają to w zwyczaju wszystkie inne komórki rakowe. Wystarczy zapewnić im tylko odpowiednią temperaturę i karmić dostateczną ilością cielęcej surowicy. To wszystko. To oczywiście istne dobrodziejstwo dla wszystkich złych szczepionkowych czarowników, gdyż nie muszą już wydawać aż tyle pieniędzy co w przeszłości na zakup normalnych komórek linowych, które ostatecznie starzeją się i umierają. Dzięki nieśmiertelnym komórkom rakowym powiększają się ich wirusowe zyski. Pobłogosław ich Panie Boże za to, że tak bardzo troszczą się o nasze zdrowie, że nie chcą, by cokolwiek zahamowało proces produkcji ratujących życie szczepionek.

Ci tak zwani lekarze, biorący udział w spotkaniu Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i Innych Produktów Biologicznych, wyrazili mimochodem zaniepokojenie, że „normalne” (tj. niepochodzące z komórek nowotworowych) fragmenty DNA wirusów obecnych w szczepionkach mogłyby mutować i wywoływać raka. Ale bez obaw. Istnieją sztywne normy odnośnie ilości DNA, jakie może znaleźć się w każdej pojedynczej dawce szczepionki. A co z prawdziwymi komórkami rakowymi, używanymi jako podłoże do namnażania wirusów? Przyznali, że mogą powodować raka, ale nie ma się czym martwić. Szczepionki są przecież poświęcone oczyszczone! Końcowy produkt jest odsączony, odwirowany, przejrzany, pozbawiony brzydkiego zapachu i zapakowany w sterylne fiolki dla naszego bezpieczeństwa. (Oczywiście fakt, że domagają się sterylnych fiolek i igieł dla tej parszywej mikstury jest śmiechu warty).

Dziękujemy wam, życzliwi lekarze, ale niestety bez względu na to, co byście czynili, w ostatecznym rozrachunku oczyszczone gówno nadal pozostanie gównem.

W jaki sposób zdołano przekonać ludzi do tego szaleństwa?

Aby pojąć, w jaki sposób fanatykom kultu szczepionkowego udało się dzięki ich kazaniom przeciągnąć na swoją stronę większość społeczeństwa, poniżej kilka wybranych cytatów ze wspomnianego już spotkania w Agencji Żywności i Leków:

Doktor James Cook, dyrektor ds. Chorób Zakaźnych w Centrum Medycznym Loyola:
   
Quote
“[…] Uważam, że Agencja Żywności i Leków powinna stworzyć projekt pt. „Myśl tak jak pacjent”.

Czy oni w ogóle są w stanie myśleć jak normalna osoba, słusznie zniesmaczona i pełna obaw przed tymi zanieczyszczonymi miksturami?

Ale wróćmy do wywodu doktora Cooka:
 
Quote
  „Potrzebni są ludzie, którzy każdego tygodnia byliby na miejscu w klinikach, by prowadzić rozmowy z pacjentami lub ich rodzicami i wyjaśnić im, dlaczego [szczepionki] to dobry pomysł. I należy ich do tego przekonać.

    Ale wcześniej muszą zrozumieć punkt widzenia pacjenta, tj. czy oferowany produkt jest bezpieczny i czy pomoże. Pacjenci nie będą troszczyć się nazbyt o to, daję wam słowo, z czego został on zrobiony, jeśli tylko lekarze, którym od wielu lat ufają, powiedzą im, że oni już dokładnie to przemyśleli i że są zdania, że trzeba postąpić zgodnie z zaleceniem”.

Jasne. Przemówił Bóg. Bądźcie posłuszni.

I jeszcze raz doktor Cook:
   
Quote
„Myślę, że na to, z czym musimy się uporać, trzeba patrzeć przez pryzmat idei nowego, pięknego świata. Uważam, że należy o tym mówić w taki sposób, by chwycili to w mig nie tylko dystrybutorzy, ale również pacjenci. Po tym, czego dowiedziałem się z danych i naszej dzisiejszej dyskusji, jestem przekonany, że te komórki liniowe są ważne dla dalszego rozwoju szczepionek”.

Pozwólcie, że przetłumaczę to, co powiedział pan doktor – Dla normalnego człowiek to odrażające, a zatem musimy to po prostu jakoś adekwatnie zaprezentować.

A teraz pora na wywód doktora Pedro Piedra z Uniwersytetu Medycznego w Baylor:
   
Quote
„Chodzi tu głównie o proces wytwórczy, ale niewątpliwie idzie on w parze z kwestią publicznej percepcji. Jakby na to nie patrzeć, ostatecznie trzeba będzie opracować certyfikat bezpieczeństwa produktu i ulotkę informacyjną. Kiedy ktoś przeprowadza eksperymenty na zwierzętach i zauważa, że w jakiś komórkach pojawia się rak – powiedzmy wielkości 10^4 – to czy fakt ten oznacza, że istnieje potencjalne ryzyko powstania nowotworu, i w związku z tym pisze się o tym na certyfikacje bezpieczeństwa i na ulotce informacyjnej?

    Zobaczmy, co miał do powiedzenia doktor Phila Krause, Zastępca Dyrektora Wykonawczego z Wydziału ds. Szczepień w Agencji Żywności i Leków:

    „Myślę, że musimy to jakoś rozwiązać, w zależności od tego czy wierzymy, czy nie, w potencjalne ryzyko powstania raka. Słuchając wypowiedzi doktor Gruber, dochodzę do wniosku, że zarówno my, jak i producenci, z pewnym oporem przystąpilibyśmy do podjęcia działań, jeśli naprawdę bylibyśmy przekonani, że istnieje znaczące ryzyko pojawienia się nowotworu. Zwyczajowo ulotka informacyjna zawiera informacje o składnikach produktu, które mówią o jego bezpieczeństwa, które odgrywają pewną rolę w ocenie jego poziomu.

    A zatem nie mogę wprost odpowiedzieć na pana pytanie, bo to zależy od tej ostatecznej oceny. Trzeba mieć nadzieję, że ktoś zdecyduje się na te komórki i że w jakiś najlepszy możliwy sposób upora się z tą kwestią”.

A co na to doktor Marion Gruber, Dyrektor Wykonawcza z Wydziału ds. Szczepień w Agencji Żywności i Leków
   
Quote
„Chciałabym dodać jedną rzecz – ma to związek z tym, o czym mówiłam wcześniej – uważam, że z chwilą, w której zdecydowalibyśmy, że musimy rozwiązać te kwestie w klinice, nie zgodzilibyśmy się na wykorzystanie tych komórek jako podłoża do produkcji szczepionek. Bylibyśmy bardzo niechętni, jeśli nie jesteśmy całkowicie przekonani co do adekwatności oceny klinicznej, o czym już dzisiaj rozmawialiśmy. Jeśli chcemy zamieszczać w ulotce informacyjnej dane kliniczne w związku z obawami w kwestii bezpieczeństwa produktu, to już lepiej nie wykorzystujmy tych komórkowych podkładów.

    Nie sądzę, byśmy naprawdę musieli opracować tak szczegółową ulotkę informacyjną, bo takie kwestie powinny być dokładnie przetestowane i ocenione na poziomie procesu produkcyjnego. My, recenzując te dane, musimy po prostu dojść do tego samego wniosku, mianowicie że te komórki są bezpieczne dla produkcji szczepionek”.

A teraz moje tłumaczenie – Jeśli zostanie to przetestowane i uznane za bezpieczne, a potem zrecenzujemy te zniekształcone badania, zgodnie którymi to jest bezpieczne, to myślę, że nie musimy wspominać na ulotce informacyjnej o fakcie, że wirusy obecne w szczepionce namnożyły się na komórkach rakowych.

Przepraszam, doktorze, a co, jeśli testy nie zostały przeprowadzone wystarczająco dobrze? A co, jeśli w końcowym produkcie obecna jest jakaś nierozpoznana materia, której „naukowcy” na chwilę obecną nie są w stanie wykryć? A co, jeśli wyznawcy uświęconej teorii wywoływania chorób przez zarazki nie mają pojęcia, co czynią?

I ponownie doktor Cook:
   
Quote
„Nie jestem inspektorem medycznym, a więc powiem jedynie, co myślę o odpowiedzi na komentarz w sprawie umieszczania danych na ulotce informacyjnej o komórkach nowotworowych, na których namnażają się wirusy, co może być przyczyną powstania raka. Powiedziałbym, i to jest moja osobista opinia, że musielibyście być bardzo ostrożni w kwestii stopnia rozbieżności pomiędzy tym, skąd pochodzi materiał, a tym, co rzeczywiście wkładacie do fiolki i opisujecie potem na ulotce informacyjnej. W pewnym sensie to nie ma ze sobą żadnego związku. Nie jestem w 100% przekonany, że bezpieczeństwo szczepionek, których podłożem są te rakowe komórki, mają coś wspólnego z faktem występowania nowotworów u łysej myszy.

    Istnieją pewne obawy. Nasza intelektualna dyskusja jest naprawdę interesująca. Kiedy mowa o tym, co znajduje się w fiolce, a także o tym, o co może zapytać pacjent, na przykład o bezpieczeństwo produktu. Nie będę przecież do tego wracał i mówił – No cóż, wie pan, komórki HeLa zabiły łysą mysz. Może to nie jest najlepsze porównanie, ale pomyślcie o tym, co robimy, wytwarzając toksyny bakteryjne lub podczas prac przygotowawczych. Nie chcecie chyba iść do kogoś i powiedzieć: „Wie pan, jad kiełbasiany uśmierca ludzi. Może wywołać paraliż. To naprawdę niebezpieczne” albo: „Wąglik zabija ludzi”, jeśli usiłujemy uzyskać jakiś rodzaj przeciwciał przeciwko antygenowi ochronnemu lub czynnikowi prowadzącemu do śmierci. Pewien stopień rozbieżności pomiędzy tym, co się wykorzystuje do produkcji szczepionek, i tym, co ostatecznie trafia do fiolki, należy wziąć pod uwagę, kiedy rozmawia się z laikiem, w przeciwnym razie zamącimy im całkowicie w głowach i odmówią przyjęcia czegokolwiek. Zresztą już to robią. Przychodzą na wizytę z katalogiem leków PDR. Możecie sobie wyobrazić jak to jest, kiedy próbuje się im powiedzieć, co mają robić. A zatem byłbym tu bardzo ostrożny”.

Nadal sądzicie, że celem Agencji Żywności i Leków jest ochrona ludzi? Agencja Żywności i Leków nie tylko sypia od dawna z koncernami farmaceutycznymi – są już po zaślubinach, a obecnie odbywają przeciągającą się podróż poślubną.

Jak bardzo trzeba upaść na głowę, by uwierzyć, że chore komórki prowadzą do zdrowia?

O co chodzi w całym tym szaleństwie szczepionkowych fundamentalistów? Nie mogą być oni istotami ludzkimi. Większość normalnych ludzi chce trzymać się z daleka od własnych i obcych wydzielin. Kiedy normalny człowiek widzi coś martwego lub chorego, z trudem ukrywa obrzydzenie. To z tego powodu mamy mydło i wodę, chusteczki higieniczne, kosze na odpadki i oddziały sanitarne. Całe to gówno ma być zmyte, wyrzucone, spalone lub zakopane.

Widząc martwe resztki, normalni ludzie nie wymyślają receptur szczepionkowych, tak jak czynią to najwyżsi kapłani ropnego kultu, którzy zbierają je, patentują i sprzedają te medyczne ekwiwalenty papieskich odpustów jako „szczepienia ochronne”, a ludzie ustawiają się po nie w kolejce. Wierzą w mit o „zbawieniu w strzykawce” oraz w to, że szczepionki uchronią ich od cierpienia. Mają do tego prawo.


Uważaj, o co prosisz.

Komórki rakotwórcze czy nierakotwórcze? Co wybierasz? Ja nie chcę żadnych z nich

Jeśli twórcy szczepionek czerpią radość z bezmyślnej zabawy chorymi komórkami, to ich sprawa. Nieważne, że po dekadach „naukowych” badań, tysiącach publikacji naukowych i miliardach wydanych dolarów (z publicznej kasy) wszystko, co mają nam do zaoferowania, to wstrzykiwanie ludziom martwych komórek ludzkich lub zwierzęcych, nafaszerowanych chemikaliami. Zaszli jeszcze dalej aniżeli Jenner w eksperymentach z krowią ropą. Uważają to za szczyt kreatywności.

Cóż, pozwólmy im na to. Jeśli chcą walać się w nieczystościach, ich sprawa. Ja natomiast odcinam się od tego. Nie chcę być zmuszana, manipulowana i przekonywana na siłę do zaakceptowania ich toksycznej brei. Szczepionkowcy, jeśli wciąż chcecie oddawać cześć ropnym wydzielinom, w porządku, wasza sprawa. Ale przestańcie wciągać w to normalnych ludzi.

Tłumaczenie: PRACowniA

Źródło: https://pracownia4.wordpress.com/2015/03/10/8819/



Zobacz na:
Teoria infekcji i Pasteur
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=762.0
Jak rządzić niewidzialnie
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=717.0
Pleomorfizm
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=958.0
Robert Koch - "dopasowane" postulaty
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=899.0
« Last Edit: (Wed) 11.03.2015, 09:01:59 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko
« Reply #3 on: (Fri) 27.03.2015, 12:35:48 »
Przekręt ze szczepionkami przeciwko tężcowi – dr Jerzy Jaśkowski
https://www.youtube.com/watch?v=KAkSVNB1juI


« Last Edit: (Wed) 01.04.2015, 12:20:28 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

kowal

  • Guest
Odp: Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko
« Reply #4 on: (Sun) 19.04.2015, 14:21:19 »
Jeśli wprowadza się obowiązek szczepień, to oznacza, że dziecko nie jest prywatną sprawą rodziców. Skoro tak, to należy być konsekwentnym i wprowadzić odpowiedzialność państwa polskiego- jako sprawcy - w przypadku zachorowania dziecka po szczepieniu. Tymczasem – patrz Rozporządzenie w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych- Dz.U. nr 254, 1711, rok 2010, to rodzice zostają sami z dzieckiem. Wtedy dziwnym trafem problem jest prywatną sprawą rodziców. Skoro - jak twierdzą władze - szczepionki są takie dobre i nie ma ryzyka, to dlaczego te władze nie wezmą pełnej odpowiedzialności za to ryzyko ? Robi się nagonkę na rodziców, panikę, grozi karami, a nikomu nie chce się nawet sprawdzić o co chodzi. Jeśli dobro ogółu wymaga ofiar, to ogół powinien tym ofiarom potem pomóc, zapłacić odszkodowanie. Piszący artykuły dziennikarze propagandyści powinni też się dokształcić w kwestii prac naukowych wiążących ryzyko wystąpienia autyzmu ze szczepieniami.

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko
« Reply #5 on: (Tue) 09.08.2016, 13:29:42 »
Szczepić czy nie szczepić dziecka – aspekty prawne

Jestem ojcem 1,5-rocznego dziecka. Chciałem je zaszczepić, by było zdrowe, lecz seria wystąpień lekarzy i naukowców skłoniła mnie do zaniechania tego. Dlatego ucieszyłem się, otrzymawszy zaproszenie od sanepidu w celu przeprowadzenia rozmowy uświadamiającej. Ku mojemu zaskoczeniu urzędnik odmówił potwierdzenia na piśmie swoich twierdzeń, że szczepionki obowiązkowe są całkowicie bezpieczne dla zdrowia i życia dziecka, nie ma żadnego ryzyka powikłań, a podanie leku osobie zdrowej nie godzi w etykę lekarską, w szczególności w starożytną zasadę – „po pierwsze nie szkodzić”. Jednocześnie groził, że za niewykonanie szczepień obowiązkowych nałożone zostaną kary administracyjne. Przyznam, że bardzo mnie to zdumiało i zmartwiło. Bo jeżeli jest tak, jak mówi, to dlaczego odmawia potwierdzenia mi tego na piśmie? Nie mając takiej gwarancji pisemnej z urzędu, nabrałem podejrzeń, że z tymi szczepieniami nie jest tak bezpiecznie, jak się nam to wmawia, a dziecku grożą poważne konsekwencje zdrowotne. Z drugiej strony urząd napiera i grozi wysokimi grzywnami! Urzędnik wie o braku podstawy prawnej do karania, a także o orzecznictwie przychylnym dla rodziców, a mimo to straszy i nie chce podpisać wspomnianego oświadczenia. Czy nie mamy tu do czynienia z zabronionym przez Kodeks karny (art. 191) wymuszeniem lub zastraszeniem w zbiegu z podżeganiem do wyrządzenia szkody na zdrowiu lub życiu niemowlęcia? (Podając zdrowemu dziecku lek, gdyby w wyniku tego straciło ono zdrowie lub życie, popełniłbym przestępstwo.) Chcę się bronić przed takim traktowaniem przez państwo mnie – obywatela i rodzica. Czy mam szansę? Jak się zachować? Czy złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa?


Podstawę prawną opinii stanowią przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) oraz Kodeksu karnego (K.k.).
 
Niemal jak każdy rodzic, stanął Pan przed dylematem szczepień dziecka. W sanepidzie nie otrzymał Pan zapewnień pracownika o całkowitym bezpieczeństwu dla życia i zdrowia dziecka. Pracownik wskazał jednocześnie, iż niezaszczepienie dziecka grozi karą administracyjną. Pana zdaniem zachowanie urzędnika może wypełniać znamiona czynu, o którym mowa w art. 191 K.k. Zatem zacznijmy od przytoczenia jego treści:
 
„Art. 191. § 1. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca działa w sposób określony w § 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
 
Zasadnym jest zatem wyjaśnienie zwrotu groźba bezprawna. Definicję tego zwrotu zawiera art. 115 § 12 K.k., zgodnie z którym „groźbą bezprawną jest zarówno groźba, o której mowa w art. 190, jak i groźba spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej; nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem”.

Przestępstwo z art. 191 § 1 K.k. jest przestępstwem formalnym, zatem znamiona jego zostaną wypełnione już w chwili, gdy groźba, której oskarżony użyje wobec pokrzywdzonego, wzbudzi w nim uzasadnioną obawę.
 
Dla tego czynu zabronionego ważny jest pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 grudnia 1998 r., I KZP 22/98, zgodnie z którym „przemoc wobec osoby” jako forma zmuszania – w rozumieniu art. 191 § 1 K.k. – może polegać tylko na bezpośrednim fizycznym oddziaływaniu na człowieka i nie obejmuje oddziaływania pośredniego (tzw. przemocy pośredniej) przez postępowanie z rzeczą.
 
„Przemocą jest takie oddziaływanie środkami fizycznymi, które przez oddziaływanie na procesy motywacyjne ofiary ma na celu ukierunkowanie jej decyzji w pożądanym przez sprawcę kierunku lub przełamanie jej oporu będącego przejawem decyzji woli przeciwnej zamiarom sprawcy (vis compulsiva) albo też wyeliminowanie z góry możliwości podjęcia takiej decyzji woli czy też jej przejawienia będącego efektem oporu (vis absoluta). Art. 191 § 1 obejmuje natomiast bez wątpienia przypadki stosowania przemocy wobec jednej osoby w celu zmuszenia innej osoby do określonego zachowania. Brak tu przy tym wymogu, aby taka »pośrednia« przemoc skierowana była na osobę najbliższą dla pokrzywdzonego” [zob. Marian Filar, Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 2008, Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis (wydanie I) ss. 1291].
 
„Przemoc o której mowa powyżej polega na szeroko pojętej czynności fizycznej, skierowanej bądź to bezpośrednio przeciwko samemu pokrzywdzonemu, co zniewala go do poddania się woli sprawcy i określonego zachowania się bądź to przeciwko rzeczy posiadanej przez pokrzywdzonego, przez co swoboda woli pokrzywdzonego w zakresie posiadania tej rzeczy czy władania nią lub korzystania z niej zostaje ograniczona” (zob. postanowienie SN z 10 stycznia 1976 r., sygn. akt VI KZP 36/75). Przestępstwo określone w art. 191 § 1 K.k. polega na użyciu przemocy lub bezprawnej groźby w zamiarze osiągnięcia określonego celu. Jest ono dokonane już z chwilą użycia przemocy lub groźby, nie zaś dopiero z chwilą podporządkowania się zmuszonego woli zmuszającego. Wyraźnie podkreślić należy, iż przestępstwo opisane w art. 191 K.k. jest przestępstwem czynnościowym, nie zaś znamienne skutkiem (podobnie Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 maja 1982 r., sygn. akt IV KR 75/82).
 
Ważne jest nadto, aby groźba bezprawna, stanowiąca postać przestępstwa określonego w art. 191 § 1 K.k. (przestępstwo kierunkowe), była na tyle realna, że u obiektywnego obserwatora zdarzenia wywołuje przekonanie, że jej użycie może wpłynąć na określone zachowanie pokrzywdzonego zgodnie z wolą sprawcy tego zdarzenia. Dla bytu tego przestępstwa bez znaczenia jest okoliczność, czy „zmuszany” podporządkował się woli „zmuszającego”. W podobnym tonie wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 września 2006 r., sygn. akt WA 27/06.
 
Innymi słowy, z przestępstwem, o którym mowa w art. 191 § 1 K.k., będziemy mieli do czynienia wówczas, gdy osoba trzecia stojąca niejako z boku Pana poweźmie przekonanie, że Pana przyszłe zachowanie może być podjęte pod wpływem groźny stosowanej przez pracownika SANEPIDU. Sąd Najwyższy wielokrotnie w swoich orzeczeniach dawał wyraz, iż ważny jest jedynie subiektywny odbiór tej groźby u pokrzywdzonego, tj. to, czy faktycznie wzbudziła ona u niego obawę spełnienia, czy wywołała uczucie strachu lub zagrożenia (zob. wyrok SN z 27 kwietnia 1990 r., IV KR 69/90; wyrok SA w Lublinie z 11 października 2005 r., II AKa 233/2005).
 
Zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 15 lutego 2007 r., sygn. akt IV KK 273/2006: „Przestępstwo groźby karalnej skierowane jest przeciwko wolności człowieka w sferze psychicznej, tj. poczucia bezpieczeństwa, rozumianego jako wolność od strachu i obawy o naruszenie innych jego – lub osób mu najbliższych – dóbr. Bez wątpienia wolność od uczucia strachu, zagrożenia nie jest dobrem mierzalnym w sensie fizycznym, zatem ocena szkody wyrządzonej pokrzywdzonemu w sferze psychicznej zachowaniem stypizowanym w normie art. 190 § 1 K.k. może być także dokonywana, m.in. przez pryzmat charakteru i czasu podjęcia przez pokrzywdzonego działań zmierzających do ochrony naruszonego dobra. Zachowanie pokrzywdzonego będzie bowiem wskazywało na poziom jego indywidualnych negatywnych dolegliwości w sferze psychicznej, a więc poziom obaw, strachu, czy wręcz przerażenia, wywołanych bezprawnym zachowaniem sprawcy czynu. Oczywiście ocena takiego zachowania pokrzywdzonego winna być wnikliwa – chociażby z tego powodu, że zachowanie to może zostać wykorzystane także w innych celach – ale właściwe ustalenia w tym zakresie nie pozostają bez znaczenia dla oceny następstw bezprawnego działania (w innym nieco kontekście na okoliczność złożenia z opóźnieniem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu)”.
 
Występek z § 1 zagrożony jest karą pozbawienia wolności od miesiąca do 3 lat. Występek penalizowany w art. 191 § 1 K.k. ścigany jest z urzędu. Trudno jednak o sytuację, w której organa ścigania dowiadują się o wskazanej przez Pana okoliczności. W związku z powyższym może Pan złożyć zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 191 § 1 K.k. Zawiadomienie takie może Pan złożyć w formie pisemnej lub ustnej do protokołu. Właściwym organem do przyjęcie takiego zawiadomienia jest właściwa miejscowo prokuratura rejonowa lub komenda (komisariat policji). Obawiam się jednak, iż w przypadku, kiedy jedynym dowodem są Pana słowa przeciwko urzędnikowi, prokuratura odmówi wszczęcia postępowania lub po jego wszczęciu na skutek braku dowodów umorzy postępowanie. Złożenie zawiadomienia może być jednak postrzegane w sanepidzie jako przysłowiowe „pogrożenie palcem”, a to z uwagi na fakt, iż jeżeli któryś z pracowników wskazuje, iż szczepionki są bezpieczne dla życia lub zdrowia dziecka, nie może być mowy o jakichkolwiek wątpliwościach, a te, jak wiadomo, występują.
 
W kontekście opisanej sprawy wskazać również należy na przepis art. 160 K.k., którego treść przytaczam w całości:
 
„Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.”
 
Istota przestępstwa tkwi więc w „narażeniu na niebezpieczeństwo” innego człowieka. Jak wskazuje M. Siewierski, narażenie na niebezpieczeństwo polega na przeniesieniu człowieka ze stanu, w którym niebezpieczeństwo mu nie groziło, w stan, w którym grozi mu niebezpieczeństwo (zob. J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski, Komentarz..., t. II, s. 118). Charakter strony przedmiotowej tego przestępstwa wyjaśnił Sąd Najwyższy, wskazując, że „istotą strony przedmiotowej czynu określonego w art. 160 § 1 K.k. jest stworzenie przez sprawcę takiej sytuacji faktycznej, w której istnieje bezpośrednie niebezpieczeństwo, grożące realnie nastąpieniem skutku w postaci śmierci, ciężkiego uszkodzenia ciała względnie ciężkiego rozstroju zdrowia człowieka. Bezpośredniość realnie grożącego niebezpieczeństwa oznacza, iż w sytuacji przez sprawcę już stworzonej, a więc bez dalszej akcji z jego strony, istnieje duże prawdopodobieństwo nastąpienia w najbliższej chwili wymienionych skutków” (zob. wyrok SN z 29 listopada 1973 r., Rw 902/73).
 
Kierując oskarżenie jak wyżej, musiałby w sprawie zostać powołany biegły, który uznałby, że szczepionka stanowi zagrożenie życia lub zdrowia dziecka. Moim zdaniem żaden biegły takiej opinii nie sporządzi, choć znane mi są opracowania, które wskazują na niebezpieczeństwo niektórych szczepionek. Samo obarczenie ryzykiem niebezpieczeństwa nie stanowi przesłanki do pociągnięcia urzędnika do odpowiedzialności karnej z art. 160 § 1 K.k.
 
Wskazać należy na pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 26 września 2001 r., sygn. akt IV KKN 395/2000, zgodnie z którym: „Skutkiem, o którym mowa w art. 160 § 1-3 K.k., jest nie tylko spowodowanie zagrożenia w sytuacji, w której przed zachowaniem sprawcy żadne niebezpieczeństwo pokrzywdzonemu nie zagrażało, ale także skutek ten będzie miał miejsce wtedy, gdy sprawca swoim zachowaniem zwiększa zagrożenie dla już zachodzącego bezpośredniego niebezpieczeństwa. W szczególności będzie to miało miejsce wtedy, gdy sprawca zobowiązany do zapobiegnięcia niebezpieczeństwu zaniecha wykonania ciążącego na nim prawnego, szczególnego obowiązku (np. lekarz, wbrew obowiązkowi wynikającemu ze stanu zdrowia chorego, odmawia przyjęcia go do szpitala, zwiększając w ten sposób istotnie zagrożenie dla jego życia)”.
 
W mojej ocenie nie można mówić w kontekście tej sprawy o jakiejkolwiek formie sprawstwa ze strony urzędnika, jeżeli chodzi o art. 160 § 1 K.k.
 
Jeżeli dysponowałby Pan badaniami i atestami biochemików, z których wynikać będzie, że szczepienia mogą zagrażać życiu lub zdrowiu dziecka, wówczas należy dopatrywać się znamion czynu zabronionego. Nie powinno także budzić wątpliwości, że Pana twierdzenia oraz przedstawione przez Pana atesty i badania będą poddane kontroli przez biegłego powołanego przez prokuraturę. Tak naprawdę to biegły, który będzie badał sprawę, oceni, czy zachowanie urzędnika nakłaniające do szczepień narusza przepisy Kodeksu karnego czy też nie. Moim zdaniem należy obawiać się innej kwestii, mianowicie faktu, że biegły może nie zechcieć wydawać opinii w tej sprawie, bądź delikatnie pisząc, że biegły może nie wydać opinii zgodnej z Pana oczekiwaniami z różnych powodów. Od tego, jaka będzie opinia biegłego, zależy skuteczność Pana obrony lub ataku, w zależności od przyjętej taktyki. Kwestia etyki lekarskiej w mojej ocenie nie ma w tym przypadku zastosowania, albowiem, jak mniemam, urzędnik nie jest lekarzem z wykształcenia i rozmawiając z Panem nie wykonywał on zawodu lekarza.

Prezentowana opinia prawnika nie zawiera odpowiedzi na dodatkowe pytania klienta i dlatego może nie wyczerpywać w pełni omawianego zagadnienia. Często dopiero dzięki dodatkowym pytaniom i odpowiedziom można uzyskać kompletną poradę prawną. Podkreślamy, że w naszym serwisie można zadawać dodatkowe pytania bez ograniczeń czasowych i ilościowych.

Zródło: http://www.eporady24.pl/szczepic_czy_nie_szczepic_dziecka_aspekty_prawne,pytania,8,118,16058.html
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje