Author Topic: Odporność Stada  (Read 1239 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odporność Stada
« on: (Tue) 10.03.2015, 18:21:40 »
Dr Humphries - "Odporność Stada" i Odra Poszczepienna. Suzanne Humphries
https://www.youtube.com/watch?v=iLnIcjUdvVY
« Last Edit: (Mon) 30.03.2015, 12:32:08 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Odporność Stada
« Reply #1 on: (Thu) 26.03.2015, 11:52:05 »
Odporność zbiorowiskowa cz. I – Iluzja poparcia społecznego



W poprzednim tekście pt Debata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki pisałam, że oprócz indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka (z założeniem wystąpienia infekcji zaliczanej do niedawna do “chorób wieku dziecięcego”) dodatkowym elementem decyzji o szczepieniu lub nieszczepieniu  może być udział w tworzeniu tzw. odporności zbiorowiskowej. Konieczność jej wytworzenia lub podtrzymania jest argumentem za koniecznością stosowania przymusu i represji, którym posługują się środowiska środowiska sanitarno-epidemiologiczne, wakcynologiczne jak i wielu fanatycznych zwolenników przymusu szczepień nie swoich dzieci. Środowiska te powołują się nawet na art. 31 ust. 3 Konstytucji mówiący o możliwych ograniczeniach w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw.

Z moich obserwacji wynika, że argument ten używany jest bezpodstawnie w odniesieniu do wszystkich możliwych szczepień. Nigdy nie jest też poparty precyzyjnymi danymi dotyczącym rzekomo największych beneficjentów tego zjawiska, czyli osób zwolnionych ze szczepień ze względu na medyczne przeciwwskazania do szczepienia. Stawiam zatem tezę, że koncepcja „solidarność” z tymi osobami to idea sztuczna, stworzona wyłącznie na potrzeby promocji i przymusu szczepień. Poniżej przedstawię argumenty pokazujące, że „odporność zbiorowiskowa” i „ochrona osób nieszczepionych” nie jest i nigdy nie była rzeczywistą motywacją do szczepienia dzieci i dorosłych, co można wyraźnie zaobserwować u wielu nieszczepiących lub szczepiących wybiórczo rodziców (fałszywie etykietowanych jako “ruch antyszczepionkowy”).

Krótkie wprowadzenie do odporności zbiorowiskowej

Dla niewtajemniczonych podaję opis odporności zbiorowiskowej (inaczej gromadnej, zbiorowej, stadnej) wg lek. Izabeli Taczoń przedstawiony na portalu internetowym „Medycyny Praktycznej”:

Szczepienia chronią indywidualne osoby przed zachorowaniem. Stosowane masowo w określonej populacji zapobiegają rozprzestrzenianiu się choroby zakaźnej, chroniąc również osoby nieszczepione, a poprzez to zmniejszają liczbę zachorowań w całej grupie. Takie zjawisko zostało opisane w odniesieniu do wielu różnych chorób zakaźnych i jest znane jako odporność gromadna (herd immunity).… Masowe szczepienia stały się podstawą eradykacji poliomyelitis, eliminacji odry, a także do zapobiegania występowania np. zespołu różyczki wrodzonej. [podkreślenie aut.]

Poniżej przyjrzymy się właśnie kwestii ochrony osób nieszczepionych. Przy czym skoncentrujemy się wyłącznie na jednej podgrupie nieszczepionych, czyli zwolnionych ze szczepień ze względu na medyczne przeciwwskazania do szczepienia.

Kluczowe pytania dotyczące zwolnionych ze szczepień

*Ile jest w kraju osób zwolnionych ze szczepień ze względu na przeciwwskazania i potrzebujących „odporności zbiorowiskowej”? W prasie znajdziemy wiele doniesień, że obecne szczepionki są na tyle bezpieczne, że “… żadna choroba nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia” i dlatego szczepi się dzieci z chronicznymi chorobami, z nowotworami, a także wcześniaki, dzieci z zaburzeniami neurologicznymi, a zaburzenia będące przeciwwskazaniem do standardowego kalendarza szczepień są nierozpoznawane, np. w Polsce nie rozpoznaje się 70-90% pierwotnych zaburzeń odporności u dzieci.
*Ile nieszczepionych osób/rodziców nieszczepionych dzieci domaga się faktycznie przymusowego szczepienia innych osób (zwłaszcza, że zwolnienia ze szczepień przyznawane są też na skutek wystąpienia powikłań poszczepiennych)?
*W jakim stopniu rodzice takich osób, najbliższa rodzina, czy inne osoby z bliskiego kontaktu poddają się wszystkim możliwym szczepieniom dla dobra danej osoby?
Czy ktoś zna odpowiedzi na te pytania?

Co ciekawe, ogólnodostępne źródła pokazują, że dobrowolne szczepienie dzieci i dorosłych w celu zapewnienia ochrony osobom nieszczepionym nie jest i nie było praktykowane w naszym kraju.

Iluzja poparcia społecznego dla walki z zarazkami poprzez szczepienia

1) Pracownicy służby zdrowia nie praktykują walki z zarazkami poprzez własne szczepienia mimo częstego i bliskiego kontaktu z wieloma dziećmi zwolnionymi ze szczepień. Przykłady:

* Tylko 6% procent pracowników służby zdrowia poddało się szczepieniu przeciwgrypowemu w sezonie 2011/2012, a pomysł refundacji i upowszechnienia tych szczepień został odrzucony przez pracowników służby zdrowia w 2010 roku.
* Znikomy procent (nieznany dokładnie) pracowników służby zdrowia poddaje się nierefundowanemu przez Ministerstwo Zdrowia szczepieniu dTap, czyli przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, mimo że od dawna “Pracowników ochrony zdrowia uważa się za grupę wysokiego ryzyka zakażenia [i transmisji – przypis autora] pałeczką B.pertussis“.
* Najprawdopodobniej jeszcze mniejszą popularnością cieszą się szczepienia przeciwko pneumokokom, meningokokom i półpaścowi, choć każde z tych szczepień zmniejsza prawdopodobieństwo transmisji zarazków na pacjentów.

2) Z historii szczepień i danych o wyszczepialności w 2010 roku wynika jednoznacznie, że w Polsce nie praktykowano i nadal nie praktykuje się szczepień własnych dzieci dla ochrony nieszczepionych, jeśli rodzice uznają dane szczepienia za niepotrzebne dla własnego dziecka. Przykłady:

* Wprowadzone szczepienie przeciwko odrze w 1972 roku nie spotkało się z akceptacją większości rodziców i wielu lekarzy (jedynie 20% rodziców dzieci w wieku 1-4 lata skorzystało z tej oferty w latach 1972-1974). Dopiero wprowadzenie tego szczepienia do obowiązkowego programu szczepień w 1975 roku pomogło uzyskać wysoką wyszczepialność w następnych latach.
* W 1995 roku udostępniono (bez refundacji) polskim rodzicom szczepionkę odra, świnka, różyczka (MMR) dla dzieci w drugim roku życia, aby uzyskać wysoką wyszczepialność przeciwko śwince i różyczce. Do 2004 roku ok. 20% rodziców (średnia z lat 1995-2003) wykupiło preparat MMR. Rozpowszechnienie akceptacji szczepień przeciwko różyczce i śwince u dzieci w 2 roku życia uzyskano poprzez wprowadzenie MMR w 2004 roku na listę szczepień obowiązkowych (i przez to refundowanych). Do 2004 roku stosowano w Polsce skuteczny program zapobiegania zespołowi różyczki wrodzonej przez szczepienia 13-letnich dziewcząt, a szczepienia przeciwko wirusowi świnki były jedynie zalecane.
* Popularność szczepień dzieci preparatami nierefundowanymi jest w Polsce znikoma (np. szczepienia przeciwko pneumokokom, ospie wietrznej, rotawirusom, grypie, meningokokom), mimo że nie brak jest obecnie kampanii informacyjnych pod hasłami podkreślającymi zapobieganie rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych na inne osoby np. “Szczepiąc siebie – chronisz bliskich” – hasło V Europejskiego Tygodnia Szczepień z 2010 roku.

Pora na wnioski

W naszym społeczeństwie nie było i nie ma praktyki narażania własnego zdrowia na możliwe powikłania poszczepienne dla dobra dzieci czy osób zwolnionych ze szczepień. Nie praktykują tego pracownicy służby zdrowia; nie praktykują tego dorośli na sobie ani na swoich dzieciach, dopóki szczepienie nie stanie się obowiązkowe i refundowane; nie praktykują tego najprawdopodobniej osoby z najbliższego kontaktu dzieci nieszczepionych.


Wiedzą o tym wakcynolodzy i urzędnicy służb sanitarno-epidmiologicznych, co jest powodem jedynie zalecania wszystkich nowych szczepień dla dorosłych bez kampanii na rzecz obowiązku lub przymusu szczepień w tej grupie wiekowej. Dlatego jedynym celem dotychczasowych działań propagandowych szczepionkowego establiszmentu jest wzburzenie społecznej agresji skierowanej na nieszczepione dzieci i ich rodziców. Stosowanie dyskryminacji, represji czy przymusu szczepień u dzieci jest wynikiem m.in. braku zrozumienia rodziców, którzy na pierwszym miejscu stawiają indywidualny bilans korzyści i ryzyka danego szczepienia dla własnego dziecka. Istniejąca odporność zbiorowiskowa (np. przeciwko wirusowi polio – do tych szczepień nie trzeba było przymuszać polskich rodziców) jest produktem ubocznym indywidualnych decyzji o ochronie własnych dzieci przed chorobą lub powikłaniami.

Co więcej, można założyć, że większość rodziców dzieci zwolnionych ze szczepień nie oczekuje takiego poświęcenia ze strony innych rodziców.  Solidarność z nieszczepionymi to sztuczna idea stworzona na potrzeby promocji i przymusu szczepień. Zauważmy też, że w praktyce ta sztucznie stworzona i niepraktykowana w naszym kraju „solidarność” kończy się w momencie wystąpienia powikłania poszczepiennego u szczepionego danego dziecka. W Polsce brak jest programu kompensującego wystąpienie powikłań poszczepiennych (zwłaszcza jeśli rodzice  lub opiekunowie zostali przymuszeni do szczepienia przez groźbę kary finansowej lub inne środki przymusu np. straszenie odebraniem praw rodzicielskich). Nie widać też, aby rodzice nieszczepionych dzieci czy też często spotykani w Internecie  zwolennicy przymusu szczepienia cudzych dzieci organizowali inicjatywy pomocy osobom poszkodowanym przez szczepienia.

Ceną masowych szczepień są nie tylko uznane i nieuznane naukowo powikłania poszczepienne, czy też utrwalenie odpowiedzialnych za większość powikłań pochorobowych zaniedbań systemowych, medycznych czy rodzicielskich (o tym innym razem). Ceną masowych szczepień wszystkich dzieci jest też uzależnienie wielu szczepionych osób i wielu niemowląt pozbawionych biernego uodpornienia (przeciwciał matki) od wyszczepialności następnych pokoleń – o tym w części drugiej (wkrótce). Najwyższą cenę przyjdzie jednak zapłacić wszystkim, gdy przymus do szczepień stanie się powszechną praktyką, która zacementuje wypaczoną definicję człowieka jako “rezerwuaru zarazków” i będzie wstępem do farmakologicznego gwałcenia wolności człowieka w imię pseudoprofilaktyki zdrowia publicznego.

Justyna Socha

Źródło: http://nowadebata.pl/2012/05/11/odpornosc-zbiorowiskowa-cz-1-iluzja-poparcia-spolecznego/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Odporność Stada
« Reply #2 on: (Fri) 01.05.2015, 23:01:12 »
Odporność zbiorowiskowa cz. II – Uzależnienie od szczepień

Poniższy tekst jest kontynuacją moich przemyśleń zapoczątkowanych w tekście pod tytułem Odporność zbiorowiskowa cz. I – Iluzja poparcia społecznego. Zacznijmy od przypomnienia, że konieczność wytworzenia lub podtrzymania zjawiska odporności zbiorowiskowej dla ochrony osób nieszczepionych lub osób podatnych mimo szczepienia ma być głównym argumentem na rzecz stosowania różnych form przymuszania do szczepień. Argumentem tym posługują się środowiska sanitarno-epidemiologiczne, wakcynologiczne jak i wielu fanatycznych zwolenników przymusu szczepień nieswoich dzieci, powołując się nawet na art. 31 ust. 3 Konstytucji RP mówiący o możliwych ograniczeniach w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw.

W części drugiej rozważań na temat epidemiologicznego zjawiska odporności zbiorowiskowej przyjrzyjmy się często pomijanym, negatywnym konsekwencjom masowych szczepień przeciwko infekcjom zaliczanym kiedyś do chorób wieku dziecięcego (odra, świnka, różyczka). Doprowadziły one już teraz do tego, że wiele osób szczepionych w dzieciństwie osób oraz wiele niemowląt pozbawionych przeciwciał matki uzależnienione jest od wyszczepialności następnych pokoleń i/lub dodatkowych dawek szczepień, co można nazwać szczepionkową umową pokoleniową, a nawet szczepionkową pułapką.

Krótkie wprowadzenie do odporności zbiorowiskowej

Podobnie jak w pierwszej części tekstu proponuję zaznajomić się z opisem odporności zbiorowiskowej (inaczej gromadnej, zbiorowej, stadnej) wg lek. Izabeli Taczoń, przedstawionym na portalu internetowym Medycyna Praktyczna:
 
Quote
Szczepienia chronią indywidualne osoby przed zachorowaniem. Stosowane masowo w określonej populacji zapobiegają rozprzestrzenianiu się choroby zakaźnej, chroniąc również osoby nieszczepione, a poprzez to zmniejszają liczbę zachorowań w całej grupie. Takie zjawisko zostało opisane w odniesieniu do wielu różnych chorób zakaźnych i jest znane jako odporność gromadna (herd immunity).… Masowe szczepienia stały się podstawą eradykacji poliomyelitis, eliminacji odry, a także do zapobiegania występowania np. zespołu różyczki wrodzonej…

Autorka wspomina również, że po raz pierwszy termin ten został użyty w publikacji z 1923 roku pt. “The spread of bacterial infection. The problem of herd immunity” (1) i bazował na obserwacji eksperymentu przeprowadzonego na zwierzętach laboratoryjnych. Dziś wiemy, że poszczepienna odporność zbiorowiskowa nie naśladuje żadnego naturalnego zjawiska, które mogłoby powstać w skutek naturalnego uodpornienia całych populacji po jakichkolwiek infekcjach. Dlatego też zjawisko to można nazywać wyłącznie eksperymentem, a do tego opartym na wielu optymistycznych założeniach i nieznanych dalekosiężnych skutkach.

Naturalna odporność vs. przeciwciała poszczepienne

Obecny stan wiedzy medycznej dowodzi, że kilkudniowe, naturalne infekcje wirusowe (odra, świnka, różyczka) prowadzą do dożywotniej odporności przeciwko danej chorobie (2). Jednak pierwsze programy masowych i obowiązkowych szczepień dzieci bazowały na założeniu, że zastąpienie nimi naturalnych infekcji również doprowadzi do dożywotniego uodpornienia po jednorazowym szczepieniu w dzieciństwie. To założenie okazało się błędne, a dzisiejsza wiedza pokazuje, że nawet dwie dawki szczepień (np. MMR) nie wywołują trwałego uodpornienia w postaci odpowiednio wysokiego poziomu  poszczepiennych przeciwciał u pewnego procenta szczepionych. Poniżej przedstawiam kilka wyników badań na ten temat.

Opublikowane przez amerykańską agencję CDC wyniki badań (3, 4) pokazują procentowy udział osób nieposiadających przeciwciał przeciwko różyczce (10%) lub śwince (5%) i procentowy udział osób posiadających najniższe wykrywane poziomy przeciwciał (46%)  przeciwko różyczce lub śwince (16%) 12 lat od drugiej dawki szczepienia MMR . Prof. dr hab. med. Jacek Wysocki przedstawił na łamach Medycyny Praktycznej (5) dane na temat miana przeciwciał odrowych u osób szczepionych dwoma dawkami: u 2-8% szczepionych nie występuje serokonwersja po szczepieniu, a u kolejnych ok. 9% poziom przeciwciał zanika w ciągu kilku lat do poziomu uznawanego za podatność na infekcję wirusem odry.

Wysoka wyszczepialność dzieci w długim okresie prowadzi nieuchronnie do zmniejszania ilości wirusów chorób wieku dziecięcego w środowisku. To zjawisko, będące podstawą odporności zbiorowiskowej, powoduje jednocześnie eliminację styczności z wirusami i eliminację bezobjawowych reinfekcji. Brak naturalnych infekcji lub reinfekcji prowadzi do nowego zjawiska podatności wśród osób dorosłych lub niemowląt na choroby wieku dziecięcego. Dotyczy to osób, które nie wytworzyły przeciwciał, a także osób, u których wytworzone przeciwciała zanikają. Ponadto bez reinfekcji zmniejsza się też skuteczność biernego uodpornienia niemowląt przeciwciałami matek przekazywanymi przez łożysko i karmienie piersią.

Zanikanie tego mechanizmu ochronnego występuje zarówno wśród kobiet, które przeszły naturalne infekcje wirusowe w dzieciństwie (wolniejszy zanik) jak i wśród kobiet szczepionych (szybszy zanik). Dodam, że w okresie przed wprowadzeniem masowych szczepień zachorowalność niemowląt na którąkolwiek z wirusowych chorób wieku dziecięcego była znikoma mimo powszechności tych infekcji wśród dzieci i młodzieży. Niemowlęta były chronione przez bierne uodpornienie przeciwciałami matek, co było przyczyną, dla której szczepienia przeciwko odrze, śwince i różyczce wprowadzono na 13-14 miesiąc życia dziecka.

Szczególnym przypadkiem zależności są masowe szczepienie przeciwko ospie wietrznej zwiększające dodatkowo potrzebę szczepień przeciwko półpaścowi u dorosłych. W wielu krajach (np. w Wielkiej Brytanii (6)) zrezygnowano z masowych szczepień ponieważ automatycznie zwiększają one zachorowalność na półpasiec wśród dorosłych (kontakt z dziećmi chorującymi na ospę wietrzną zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia półpaśca u dorosłych).

W całej koncepcji poszczepiennego uodpornienia i ogólnej wiedzy na temat odporności na choroby jest nadal wiele znaków zapytania np.:
* Nieznane są efekty rozważanych następnych dawek szczepień (MMR).
* Poziom poszczepiennych przeciwciał uznany za ochronny nie jest gwarancją ochrony przed chorobą, co przyznają immunolodzy (2).
* Oprócz odpowiedniego miana przeciwciał istotna jest ich mało poznana funkcjonalność, odporność komórkowa i wiele innych aspektów odporności.
*Nieznany jest wpływ długofalowego braku styczności z zarazkami na indywidualne uodpornienie osób, które przeszły naturalne infekcje.

Wymiana korzystna czy niekorzystna?

Porównując okresy przed i po wprowadzeniu masowych i obowiązkowych szczepień dzieci preparatami MMR można stwierdzić, że:

a) społeczeństwom “odbiera się” bierne uodpornienie przeciwciałami matek i prawie stuprocentowe prawdopodobieństwo dożywotniego uodpornienia przez naturalne infekcje  przy minimalnym ryzyku powikłań zależnym głównie od odpowiedniej pielęgnacji dziecka przed i w czasie danej infekcji  jak i opcje szczepienia pojedynczego w razie potrzeby (np. różyczka), i

b) przymusza się do zaniku biernego uodpornienia niemowląt i do mniej trwałego poszczepiennego uodpornienia, wraz z możliwymi powikłaniami poszczepiennymi już w drugim roku życia przy prawdopodobieństwie wysoce ryzykownej w wieku dorosłym infekcji zależnym od wyszczepialności następnych pokoleń dzieci i następnych/wcześniejszych dawek szczepionek MMR.

Taka odgórnie wprowadzona “wymiana” zaszła do tej pory w Polsce tylko w stosunku do wirusa odry, a naturalne uodpornienie na świnkę czy różyczkę jest w Polsce nadal możliwe ponieważ szczepienia przeciwko śwince i różyczce u dwuletnich dzieci stały się obowiązkowe, refundowane i przez to powszechnie stosowane dopiero od 2004 roku.

Kluczowe pytania dotyczące argumentu o ochronie szczepionych i podatnych osób

Argument na rzecz legitymizacji przymusu szczepień dzieci dla ochrony podatnych i szczepionych w dzieciństwie dorosłych wyrwany jest z kontekstu i wymaga uzupełnienia o bardzo istotne aspekty (najczęściej jako możliwe komplikacje u takich osób u takich osób przytacza się utratę płodności u mężczyzn po przejściu infekcji wirusem świnki lub zespół różyczki wrodzonej u dzieci kobiet przechodzących różyczkę w pierwszych tygodniach ciąży). Aspekty te przedstawiam poniżej w formie pytań:

* Czy idea zmniejszenia prawdopodobieństwa komplikacji chorób wieku dziecięcego wśród szczepionych i podatnych dorosłych może unieważniać podstawowe standardy etyczno-medyczne stosowane w Polsce, czyli prawa rodzica/opiekuna to świadomej zgody na każdy ryzykowny zabieg medyczny dziecka i zasadę indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka każdego zabiegu medycznego?
* Czy środowiska wakcynologiczne i sanitarno-epidemiologiczne mają moralne prawo przymuszać do szczepień dzieci w imię solidarności z osobami podatnymi na zachorowanie mimo szczepień, skoro ta sztuczna idea solidarności kończy się w momencie wystąpienia powikłania poszczepiennego u szczepionego dziecka? W Polsce nie ma programu kompensującego wystąpienie powikłań poszczepiennych, natomiast rodzice lub opiekunowie są przymuszani do szczepienia groźbą kary finansowej lub inne środki przymusu np. straszenie odebraniem praw rodzicielskich. Według opinii zamieszczonej na portalu Medycyna Praktyczna odpowiedzialność za skutki niepożądanego odczynu poszczepiennego przy prawidłowo podanej obowiązkowej szczepionce ponosi Skarb Państwa. Zauważmy, że obowiązek udowodnienia związku przyczynowo-skutkowego spoczywa na rodzicach poszkodowanego dziecka, co przy braku metod do jednoznacznego rozróżnienia związku czasowego od przyczynowo-skutkowego praktycznie uniemożliwia skuteczną egzekucję odpowiedzialności za powikłania poszczepienne.
* Czy dorośli, którzy są podatni na zachorowanie mimo szczepień w dzieciństwie mają moralne prawo domagania się szczepienia nieswoich dzieci, skoro:
a) osoby te z reguły nie biorą udziału w odporności zbiorowiskowej i nie poddają samych siebie dostępnym szczepieniom dla dorosłych,
b) wielu z nich kwestionuje potrzebę ochrony siebie czy też swoich dzieci, rezygnując ze szczepień zalecanych (np. przeciwgrypowych, przeciwko meningokokom, itd.),
c) wiele kobiet naraża swoje dzieci na utratę zdrowia już w okresie płodowym poprzez palenie w ciąży, picie alkoholu w ciąży (GIS bije na alarm: kobiety w ciąży piją i palą), otyłość czy też rezygnację z karmienia piersią i wiele innych zaniedbań, d) dzisiejsi młodzi mężczyźni nie dbają o swoją płodność – statystyki o paleniu papierosów, spożywaniu alkoholu czy używania dopalaczy dowodzą powszechności zaniedbań zdrowia w tej grupie społecznej.

Medyczne i społeczne konsekwencje masowych szczepień MMR dzieci

Wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia podatności na wirusową chorobę wieku dziecięcego w wieku dorosłym to kolejny istotny element indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka szczepień dziecka. Konsekwencją przesunięcia podatności na zachorowanie na odrę, świnkę, różyczkę na wiek dorosły lub niemowlęcy jest uzależnienie od wysokiej wyszczepialności następnych pokoleń. Jednak nawet spełnienie tego warunku nie gwarantuje skutecznego zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusów odry, różyczki czy świnki w przyszłości i zapewnienia  podatnym na zachorowanie dorosłym i niemowlętom braku styczności z tymi wirusami.  Ten efekt uboczny nie jest nawet brany pod uwagę przez większość rodziców, ponieważ personel medyczny przemilcza ten aspekt.

Można nawet dojść do wniosku, że nieświadomość podatności na zachorowanie np. na odrę, świnkę czy różyczkę w wieku dorosłym  jest celowo podtrzymywana przez środowiska sanitarno-epidemiologiczne, czego przykładem są np. medialne alarmy o ryzyku infekcji wirusem odry przy okazji Euro 2012 skierowane jedynie do nieszczepionych, a nie do wielu szczepionych i potencjalnie podatnych kibiców piłki nożnej. Przypuszczalnie, polskie społeczeństwo opowiedziałoby się przeciw masowym i obowiązkowym szczepieniom dzieci szczepionką MMR w drugim roku życia i wynikającej z tego szczepionkowej umowy pokoleniowej, gdyby konsekwencje tego zjawiska zostały rzetelnie i otwarcie przedstawione. Pamiętajmy, że nawet bez tego większość polskich rodziców nie korzystała dobrowolnie z dostępnych szczepionek MMR, dopóki nie zostały one wpisane na listę szczepień obowiązkowych (i przez to refundowanych).

Szacując oficjalny bilans korzyści i ryzyka przed rozpoczęciem masowych szczepień,  eksperci prawdopodobnie nie uwzględnili możliwości przeniesienia podatności na choroby wieku dziecięcego na dorosłych i niemowlęta. Natomiast obecnie, środowiska wakcynologiczne i sanitarno-epidemiologiczne przytaczają często argument o konieczności ochrony osób podatnych mimo szczepień. Odporność zbiorowiskową promuje się jako najwyższe dobro społeczne, jakie ma być osiągane nawet za cenę eliminacji podstawowych standardów etyczno-medycznych tj. prawa rodzica/opiekuna do odmowy ryzykownego zabiegu medycznego dziecka oraz zasady zindywidualizowanego bilansu korzyści i ryzyka każdego zabiegu medycznego. Mamy zatem sytuację, w której różne formy przymuszania do kontynuacji szczepionkowej umowy pokoleniowej stały się jedynym oficjalnym „wyjściem” z pułapki szczepionkowej.

Czas pokaże, czy ta strategia nie spowoduje jeszcze większej utraty zaufania do całego programu i systemu szczepień.

Justyna Socha

O autorce:

Doświadczyłam jak działa w Polsce system przymusu szczepień, wygrałam w sądzie z sanepidem, a obecnie działam na rzecz wolności wyboru zabiegów medycznych jakimi są szczepienia i pełnej informacji, zarówno o korzyściach, jak i ryzyku z nimi związanym.

Piśmiennictwo:

(1) “The spread of bacterial infection. The problem of herd immunity”, J Hyg (Lond). 1923 May; 21(3): 243–249.
(2) “Booster vaccinations: can immunologic memory outpace disease pathogenesis?”, Pediatrics. 2009 Dec;124(6):1633-41. Epub 2009 Nov 23.
(3) “Persistence of rubella antibodies after 2 doses of measles-mumps-rubella vaccine”, J Infect Dis. 2009 Sep 15;200(6):888-99.
(4) “Persistence of mumps antibodies after 2 doses of measles-mumps-rubella vaccine”, J Infect Dis. 2009 Feb 15;199(4):552-60.
(5) “Postępy w dziedzinie szczepień ochronnych w 2011 roku”,  Medycyna Praktyczna Pediatria 2012/02.
(6) “The cost-effectiveness of varicella and combined varicella and herpes zoster vaccination programmes in the United Kingdom.”, Vaccine. 2012 Feb 1;30(6):1225-34. Epub 2011 Nov 23.

Zrodlo: http://nowadebata.pl/2012/06/13/odpornosc-zbiorowiskowa-cz-2-uzaleznienie-od-szczepien/


Zobacz na:
Dawca Pamięci
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1833.0
« Last Edit: (Fri) 01.05.2015, 23:27:03 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Odporność Stada
« Reply #3 on: (Sun) 09.08.2015, 14:57:42 »
Dr Tetyana Obukhanych (immunolog ) - Mit o "Odporności Stada"
"Jestem bardzo zaniepokojona tym, że 'pamięć immunologiczna' szczepionek zawierających adiuwanty jest podstawą uczulenia [alergii], a nie podstawą odporności. Ponadto, jestem bardzo zaniepokojona tym, że 'udana' profilaktyka chorób wieku dziecięcego poprzez krótkotrwałe efekty ochronne z atenuowanych szczepionek z żywymi wirusowami prowadzi do utraty możliwości przeniesienia immunologicznej ochrony matki na jej potomstwo, pozostawiając niemowlęta podatne na choroby."
"Jestem również bardzo zaniepokojona tym, że kampanie szczepień, zamiast ugruntować odporność ludności, skutkują zakłócaniem transmisji choroby, co zmniejsza szanse na ekspozycję. W ten sposób kampanie szczepień nie wspierają naturalnej odporności ludzi na choroby wieku dziecięcego, lecz ją pozbawiają. Jeśli w poprzednich latach istniała naturalnie wytworzona 'odporność stada' dla chorób wieku dziecięcego wśród dorosłej populacji, to obawiam się, że kampanie szczepień to dawno zakończyły."
"Wszystko to jest bezpośrednim wynikiem 'pożądanych' efektów szczepień, których wpływ nie został starannie przemyślany przed wprowadzeniem masowych szczepień. Myśleliśmy, że szczepionki działają tak samo, jak naturalna odporność. Cóż, najwyrazniej tak nie jest, a teraz ponosimy konsekwencje takiego działania.
"Oczekiwalibyśmy, że osoby zaszczepione nie będą zaangażowane (lub odegrają minimalną rolę) w wybuchach epidemii chorób zakaźnych, przeciwko którym zostały zaszczepione. Jednak, gdy te wybuchy są przeanalizowane, najczęściej okazuje się, że tak nie jest. Osoby szczepione są rzeczywiście bardzo często zaangażowane i stanowią wysoki odsetek przypadków chorobowych. Uważam, że dzieje się tak dlatego, iż szczepienie nie pobudza prawdziwego mechanizmu odpornościowego. Szczepienie zwykle angażuje taką odpowiedź immunologiczną, jaką immunolodzy teoretycznie 'chcą' zobaczyć, aby była uaktywniona. Ale widocznie to nie wystarcza do nadania niezawodnej ochrony, która odpowiada naturalnej odporności. Nasza znajomość układu odpornościowego jest jeszcze daleka od ideału."
-dr hab. Tetyana Obukhanych

http://www.vaccine-injury.info/tetyana.cfm
http://circleofdocs.com/harvard-trained-immunologist-demolishes-california-legislation-that-terminates-vaccine-exemptions/

Źródło: NIE dla szczepień

Dr Tetyana Obukhanych, Ph.D. - Natural Immunity and Vaccination
https://www.youtube.com/watch?v=8h66beBrEpk
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Odporność Stada
« Reply #4 on: (Mon) 15.08.2016, 23:41:15 »
Pochodzenie terminu ”odporność stada” nie miało nic wspólnego ze szczepionkami, zwalczaniem chorób, a nawet ochroną ludzi przed chorobami zakaźnymi.
W 1930 roku, odporność stada została wykorzystana do wyjaśnienia dlaczego epidemie w swojej naturze miały cykliczny charakter przez co można je przewidywać. Główny badacz tego zagadnienia A.W.Hedrich opisywał to tak, że gdy pewien procent dzieci zachorowało na odrę i wyzdrowiało (około 66%) to wtedy będzie 3-4 lata spokoju zanim nastąpi ponowny wybuch choroby. A to dlatego, że zarażenie odrą dawało ci coś czego nie może dać szczepionka – odporność trwającą całe życie.
Politycy i biurokraci ze służby zdrowia wskazując palcem na nieszczepione dzieci i mówiąc wszystkim, że „szczepienia działają tylko wtedy, gdy każdy się szczepi” tak naprawdę starają się ukryć fakt, że ich wielo miliardowe programy szczepień zawodzą.

Koncept odporności stada nie uwzględnia własnego cyklu życia wirusów i bakterii – Larry Palevsky

Cały ten koncept odporności stada jest bardzo interesująca, ponieważ uczono nas, że odporność stada występuje, ponieważ pewien procent populacji aktywnie przechodzi przez chorobę. Zatem pewien procent tych którzy przechorowali chorobę pokrywa ochroną pozostałą część populacji, która jeszcze nie zachorowała. Tak więc stado, które przechorowało, roztacza wokół siebie ochronę na tych, którzy jej jeszcze nie mają.
W nauce związanej ze szczepionkami przewidujemy lub konkludujemy, że jeśli zaszczepimy pewien procent ludzi, to przeniesiemy ochronę na tych, którzy nie zostali zaszczepieni. NIE wykazano, by takie stwierdzenie mogło być prawdziwe, ponieważ prawdziwa odporność stada w teorii opiera się na AKTYWNEJ CHOROBIE i wiemy, że pomimo tego czego jesteśmy uczeni, szczepienia nie naśladują naturalnie przebytej choroby.
Nie możemy więc korzystać z tego samego modelu odporności stada z naturalnej choroby w polityce szczepień. Ale niestety jest on używany, mimo że nie ma podstaw naukowych. Co jest najbardziej dla mnie interesujące to to, że cała koncepcja odporności stada nie bierze pod uwagę faktu, że bakterie i wirusy mają swój cykl życiowy, a to co sprawia, że stają się lub przestają być aktywne może nie mieć niczego wspólnego z odsetkiem osób, które zostały zainfekowane.
Wszystko co musisz zrobić, to patrzeć na wybuch SARS. Ten wirus, którego mieliśmy się bać nie zaraził 70 czy 80 procent populacji, która następnie roztoczyłaby wokół siebie odporność stada na pozostałe 20 czy 30 procent ludzi, którzy nie zachorowali. To dlatego, że wirus miał swój własny cykl życia. Pojawił się i odszedł bez pozostawienia odsetka chronionej populacji. Nie było odporności stada, a jednak wirus sam wymarł.
Nie bierzemy pod uwagę tego, że wirusy mają cykl życia i mają swoje własne relacje zarówno w stosunku do innych organizmów jak i do nas. Coś je aktywuje i coś je rzeczywiście zatrzymuje, a to nie koniecznie ma cokolwiek wspólnego z odsetkiem ludzi, którzy mogą zachorować lub zostaną zaszczepieni.
… To niedorzeczne myśleć, że dziecko, które zostało zaszczepione nie będzie dalej przenosiło bakterie lub wirusy, przeciwko którym zostało zaszczepione. Jeśli w rzeczywistości dzieci są zaszczepione, to dlaczego rodzice i urzędnicy zdrowia publicznego obawiają się, że nieszczepione dzieci w jakiś sposób przenoszą coś, czego nie mają, a powinni czuć się komfortowo, że ich dzieci są zaszczepione? Nie można iść dwoma drogami na raz.
Nie można szczepić wierząc, że twoje dzieci będą chronione, a potem obawiać się, że twoje dzieci nie są chronione, ponieważ w jakiś sposób, niektóre z niezaszczepionych dzieci przenoszą jakiś tajemniczy organizm, który nikt inny nie przenosi. To po prostu nie ma żadnego sensu.

Larry Palevsky, MD
 
Jeśli szczepionki nie dają solidnej ochrony przeciw chorobom to nie mogą zapewnić odporności stadnej – Shawn Siegel

Termin odporność stada, w odniesieniu do ludzi, powstał w 1933 roku i był po prostu obserwacją jednego stadium cyklu choroby – z przypływu na przypływ i odpływ choroby. Gdy występowanie choroby osiągnęło pewien poziom w społeczności, wraz z naturalną odpornością nabywaną po przebyciu tej choroby następował odpływ, a zjawisko nazwano odpornością stada. Nie był to przepis na zapobieganie chorobom i nie miał być. W rzeczywiści z natury jest to rozpoznany cykliczny charakter choroby; gdzie po kilku latach liczba osób podatnych wzrasta i choroba ponownie się pojawia.
Stopa potrzebna do uruchomienia naturalnej odporności stada została obliczona na tylko 68%, a nie 95% wskaźnik szczepień o jakim mówi się nam, że jest konieczny. To nie ma sensu.
Krytyczne: odporność oznacza, że nie rozwinie się infekcja podczas kolejnych ekspozycji, ale obecnie jest dobrze wiadomym, że odsetek zaszczepionych dzieci i dorosłych rozwinie chorobę w pełnej okazałości po ekspozycji, tak więc kategorycznie zrównanie szczepienia i uodpornienia jest po prostu błędne. Jeśli szczepionki nie są w stanie zapewnić niezawodnej ochrony przed chorobą, to z pewnością nie są w stanie zapewnić odporności stada.
Jeszcze bardziej krytycznym i ważnym uzupełnieniem do ilości zarażeń jest ekspozycja po szczepieniu: różne badania empiryczne wskazują, że zaszczepieni nie tylko nadal chorują na choroby przeciw którym byli szczepieni, ale w wielu przypadkach rozwijająca się choroba będzie albo bezobjawowa – podobnie jak w przypadku krztuśca, jak powiedziało nam kilka lat temu FDA – lub nietypowo objawowa – jak w przypadku odry i ospy wietrznej, gdzie wysypka, bąble oraz charakterystyczne objawy nie są widoczne. Ponadto, osoby z przypadkami nietypowymi często mogą dalej przenosić chorobę na innych ludzi, więc z wielu perspektyw ostatecznym celem pozornej ochrony przed chorobą – odporność stada poprzez szczepienia – jest po prostu nieosiągalna i daremna.
Biorąc pod uwagę, że choroby na które są szczepionki są naprawdę łagodne u każdego kto nie jest niedożywiony lub ma obniżoną odporność z innych powodów, odporność stada poprzez szczepienia staje się niemal chorobliwym popędem w obliczu podstępnej natury znanych uszczerbków na zdrowiu spowodowanych szczepionkami, które nadwyrężają prawidłowe funkcjonowanie zarówno układu odpornościowego jak i nerwowego.

Shawn Siegel, The Vaccine Myth: An Issue of Trust

http://szczepienia.wybudzeni.com/odpornosc-stada/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje