Author Topic: Unia dała, unia na to dała...  (Read 1067 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Unia dała, unia na to dała...
« on: (Sat) 04.04.2015, 01:56:30 »
UNIA DAŁA, UNIA NA TO DAŁA…



Unia dała – codziennie słyszę słowa tej mantry, w tv, radio, tramwaju, autobusie, u cioci na imieninach, czytam o tym w gazecie, tak mówią w domu, szkole, pracy i urzędzie. Wszędzie trwa festiwal unijnej propagandy, na wszystko dała Unia Europejska, wszystko sfinansowała Unia. Ma się nam to wbić w podświadomość, że bez pieniędzy unijnych w Polsce nie byłoby nic tak jak zapowiadał to Kononowicz, znany kandydat na prezydenta z jakże chwytliwym marketingowo hasłem „Niech nie będzie niczego”. Ostatnio propaganda unijna trafiła nawet do programu Jeden z dziesięciu, gdzie Tadzio Sznuk (Tajny Współpracownik o pseudonimie Arat ) musi koniecznie zadać jakieś pytanie o milionach płynących z Funduszu Regionalnego albo Funduszu Spójności. Bez zastrzyku tej gotówki bylibyśmy nędzarzami bez dróg, mostów, uczelni, szkół, taki oto obraz Unii Europejskiej jako wspaniałej cioci z Ameryki czy też świętego Mikołaja obdarowującej wszystkich sowicie ma być utrwalony w polskich głowach.

Tak jak dzieci mają wierzyć w Mikołaja i nie wiedzieć, że na prezent otrzymany od Mikołaja dali pieniądze rodzice tak polskie społeczeństwo pozbawione informacji na temat wysokości składek jakie wpłaca Polska do budżetu unijnego ma wierzyć, że wszystko sfinansowała Unia Europejska. Uważam, że to magiczne słowa „dała” , „sfinansowała” gloryfikuje Unię , stawia na piedestale jak jakiegoś włoskiego mecenasa sztuki z możnego rodu, który finansuje biednego rzeźbiarza a jednocześnie upokarza nas czego większość chyba nie zauważa. Zazwyczaj dostaje coś żebrak, biedak, ktoś nieradzący sobie w życiu.

Dlaczego tak rzadko polskie społeczeństwo może usłyszeć o tym ile naprawdę wpłacamy do budżetu unijnego, ile wynosi nasza składka:

Jeżeli składka w roku 2014 wynosi około 4,5 mld euro to w roku 2020 zbliży się ona do poziomu 6,5 mld euro, a więc w ciągu najbliższego 7- lecia wpłacimy do budżetu UE kwotę w przedziale 35-40 mld euro.

Chciałbym, aby przynajmniej raz w roku tak jak prezydent wygłaszający orędzie na Nowy Rok wystąpił w TV minister finansów albo chociaż jakiś główny księgowy, który pokazałby bilans, zobrazował ludziom ile wpłacamy do budżetu a ile Unia nam „daje”. Warto, żeby dokonał rzeczowej analizy, abym w końcu wiedział czy jesteśmy nadal beneficjentem netto a może już płatnikiem netto. Według jednych ekonomistów nadal więcej z Unii otrzymujemy niż wpłacamy a według innych to my więcej wpłacamy niż otrzymujemy. Gdyby okazało się, że analizy tych drugich są prawdą to walec propagandy unijnej przestałby miażdżyć polskie mózgi. Nagle mogłoby się okazać, że to my dajemy Unii a nie Unia nam.

Proponuję zapoznać się z artykułem zamieszczonym w Uważam rze „Dopłacamy do Unii”

http://www.uwazamrze.pl/artykul/981500/doplacamy-do-unii

Oto bilans według, którego to my jednak dajemy Unii, to my jednak jesteśmy świętym Mikołajem a nie Unia Europejska.



Czy kiedykolwiek w mainstreamowych mediach, w stacjach takich jak TVP1, TVP2 czy też TVN, Polsat ktoś zaprezentował taki bilans, w ogóle jakikolwiek bilans?

Z powyższego bilansu wynika, że z dotacji unijnych uzyskaliśmy w latach 2007 – 2013 91 mld EUR, nasze wydatki to 106,8 mld EUR – oznacza to, że dopłaciliśmy do Unii Europejskiej aż 15,8 mld EUR.

W linku poniżej możecie zapoznać się z bardziej szczegółową analizą.

http://niepoprawni.pl/polecanka/neoprl-czy-platnik-netto-do-eu

Jeśli nie zgadzacie się z przedstawionym powyżej bilansem drodzy euroentuzjaści to przedstawcie swój bilans, dokładne wyliczenia, raporty. Czy nasi „genialni” politycy i ekonomiści są w stanie przedstawić dokładny bilans czy też są w stanie tylko głosić propagandę w stylu „Unia dała”, „dzięki funduszom unijnym jesteśmy zieloną wyspą”?

Mamy tylu ekonomistów, statystyków, matematyków i jakoś nikt z zapraszanych przez media ekspertów nie jest w stanie przedstawić solidnego rachunku zysków i strat, dokładnej analizy, aby odpowiedzieć rzeczowo na jakże istotne pytanie: Jesteśmy płatnikami netto czy nie. Zazwyczaj zapraszani są euroentuzjaści, którzy opowiadają, że nie jesteśmy płatnikami netto. Ciężko jednak wam wierzyć na słowo, poza tym solidny ekonomista czy statystyk powinien przedstawić jakieś konkretne wyliczenia na potwierdzenie swoich słów.

Przedstawiony przeze mnie bilans i tak jest wariantem optymistycznym a mimo to wykazuje, że ponosimy straty. Mój bilans nie uwzględnia takich czynników jak kary nakładane przez Komisję Europejską przez Unię (kara lub zwrot środków unijnych za nieukończenie inwestycji w terminie kiedy to często unijna machina biurokracyjna uniemożliwia zrealizowanie inwestycji w terminie, kara za nadprodukcję, np. dla rolników za nadprodukcję mleka, kara za dofinansowanie z publicznych środków strategicznych gałęzi przemysłu, np. kara dla Polski za próbę ratowania polskich stoczni, za dotacje z budżetu do stoczni), korupcja urzędników.

„Na uwadze musimy również mieć i to, że samo przygotowanie Polski do integracji kosztowało nas ok. 25 mld złotych (np. dostosowanie polskiego prawa do unijnego etc.). Nasz bilans rzeczywisty pogarszają dodatkowo kary nakładane na Polskę przez Unię Europejską np. z powodu niestosowania się do unijnego prawa itd., a pamiętać przy tym należy, iż rynek unijny regulowany jest przez ponad 1600 dyrektyw i ponad 600 rozporządzeń”

http://www.oburzeni.org.pl/page.php?26

„Statystyczny Polak w latach 2007-13 wyda średnio 1606 zł rocznie tylko po to, aby otrzymać 1368 zł, czyli dołoży do interesu 238 zł rocznie! Tymczasem cała ta hucpa z dotacjami ma niezwykle silne przesłanie propagandowe: Unia za darmo rozdaje pieniądze. Temu celowi służą też tablice informacyjne umieszczane przy wszystkich inwestycjach współfinansowanych przez Brukselę”.

Często infrastruktura wybudowana za czasów Gomułki albo Gierka ma przywieszoną taką tabliczkę i w umyśle młodych ludzi jest zakodowane „to dzięki pieniądzom z Unii powstał ten wydział uniwersytetu, ten budynek, most, wiadukt” gdy tak naprawdę dokonano remontu. Gdybyśmy nie wpłacali do Unii składek to zrobilibyśmy to sami i nie musielibyśmy przywieszać propagandowych tablic i mówić farmazony typu „to dzięki Unii”, „Unia na to dała”. Przez kilka miesięcy oglądałem reklamę propagandową unijną, w której to chłopiec cieszy się z wybudowanego basenu na Śląsku, na który to oczywiście pieniądze dała nasza kochana i hojna Unia i na tym basenie znalazła pracę jego mama. Same korzyści na pierwszy rzut oka, nie dość, że chłopak ma gdzie pływać (może będzie zdobywał medale olimpijskie jak Otylia Jędrzejczak) to jeszcze jego mama wyszła z bezrobocia dzięki Unii. Nikt nie wspomniał, że przed wstąpieniem do Unii Europejskiej w tym miejscy gdzie wybudowano basen była kopalnia, w której zatrudnionych było tysiąc osób. Nikt nie powie, że ta kopalnia została zlikwidowana tak jak większość polskiego przemysłu w czasie okresu dostosowawczego przed wstąpieniem do Unii Europejskiej, aby nasz przemysł nie stanowił konkurencji dla niemieckiego i francuskiego przemysłu. Tysiąc osób mających pracę to trochę więcej niż 5 ratowników, majster, szatniarka i portier. Zakłady zapewniały tysiące miejsc pracy, wpływ do budżetu, basen ani nie tworzy miejsc pracy i może okazać się nierentowny, być może miasto będzie musiało do niego dokładać. Poza tym czy my jesteśmy, aż tak prymitywnym i beznadziejnym narodem, że bez wsparcia unijnego nie poradzilibyśmy sobie z wybudowaniem krytej pływalni?

Chciałbym też uświadomić, że środki, które otrzymuje np. polski rolnik od UE w postaci dotacji (bardziej pasowałoby użycie słowa odbiera a nie otrzymuje bo przecież rolnik tak jak każdy podatnik tez płaci składkę do UE) niekoniecznie muszą zasilić Polskę, naszą gospodarkę. Posłużę się tutaj przykładem ciągników, traktorów, których tak ostatnio pozazdrościli protestującym rolnikom Polacy. Załóżmy, że ciągnik kosztuje sto tysięcy PLN a dotacja, jaką otrzymał rolnik na zakup ciągnika wynosi pięćdziesiąt tysięcy PLN. Oznacza to, że rolnik musi mieć na zakup ciągnika swoje 50 tysięcy. Jeśli nie ma tych oszczędności to musi posilić się kredytem. Po kredyt idzie zazwyczaj do zachodniego banku, jak dobrze wiecie polskich banków dzięki naszym ekspertom od transformacji ustrojowej nie ma. Rolnik będzie musiał spłacać kredyt z odsetkami, więc pieniądze zasilą zachodnie banki i wrócą do krajów UE. Rolnik kupi ciągnik niemiecki, angielski, nawet gdyby chciał kupić polski ciągnik to go nie kupi bo nasi politycy zniszczyli polski przemysł i nie produkujemy naszych ciągników, Ursus został zniszczony. W takim razie wszystkie pieniądze uzyskane przez rolnika wrócą do Unii Europejskiej, zasilą kraje Europy Zachodniej. W Polsce nie zostanie nawet złotówka a dodatkowo wypłyną z Polski pieniądze w postaci odsetek od zaciągniętego kredytu. Rolnik, który w wyniku złej polityki państwa polskiego nie może sprzedać swych produktów (embargo nałożone na polską żywność przez Rosję i Ukrainę) albo może sprzedać na naszym rynku (ale po niskich cenach, produkcja staje się nieopłacalna) ponosi straty. W pewnym momencie może okazać się, że nie stać go na spłatę kredytu a komornik może zlicytować nie tylko ten ciągnik ale i jego ziemię, całą gospodarkę. W Polsce o czym ostatnio było głośno komornicy stanowią już taką uprzywilejowaną kastę, że zaczynają zajmować ciągniki rolnikom, którzy nie mają żadnych długów. Dzisiaj niektórzy nazwią rolnika bogaczem, posiadaczem ziemskim, właścicielem drogiego ciągnika, beneficjentem unijnym (tak działa propaganda) a za rok ten człowiek może być bankrutem. To nie jego wina jak próbuje się nam wmawiać poprzez reżimowe media, za jego bankructwo w pełni odpowiadają polskie władze bo to one zniszczyły polskie banki, przemysł i głoszą nieustannie propagandę, że rolnik dostał najwięcej.

Nigdy nie zrozumiem kar nakładanych na rolników za np. nadprodukcję mleka. Twoja mućka dała za dużo mleka, musimy cię ukarać – to jakaś paranoja. Wiem, że hektolitry mleka, tony żywności są marnowane, aby utrzymać wysokie ceny produktów i zapewnić wysokie zyski korporacjom. Ci sami ludzie, którzy wprowadzają tego typu dyrektywy (karanie za nadprodukcję) często mówią o tym jak współczują mieszkańcom Afryki. Szkoda, że tylko mówią i nie robią nic, aby zwalczyć głód. Politycy i koncerny wiedzą jak wywołać wojny w Afryce, jak wysłać broń do Afryki a nie potrafią tam wysłać mleka. Takimi chorymi dyrektywami utrzymujecie głód na świecie i doprowadzacie rolników do nędzy karząc ich za coś za co powinni być nagrodzeni. Jak to jest, że mamy nadprodukcję mleka a polskie dzieci siedzą na lekcjach głodne – jak nie chcecie wysyłać mleka do Afryki to podzielcie się mlekiem z biednymi dziećmi w polskich szkołach.

To co irytuje mnie w dopłatach unijnych to również narzucane przez nią inwestycje albo akceptowane przez nią, które nie przyczyniają się do rozwoju danego kraju, do generowania miejsc pracy. Mamy tylko dzięki tym pozornym inwestycjom chwilowy spadek bezrobocia jak np. w czasie wybudowania lotniska w miejscach takich jak Radom. Zaczynamy kopiować rozwiązania z Portugalii, Hiszpanii, które doprowadziły te kraje do upadku. Budowa nierentownego lotniska (często z góry wiadomo, że lotnisko w danej miejscowości będzie nierentowne, mała miejscowość, mało podróżujących, zła lokalizacja) zapewnia profity jedynie wielkim firmom budowlanym (często wygrywają przetargi na budowę firmy zagraniczne więc też następuje odpływ kapitału),powoduje chwilowy spadek bezrobocia, potem mamy puste nierentowne lotnisko jakich wiele w Hiszpanii i Portugalii, podobnie będzie w Radomiu.

Nietrafność inwestycji to dla mnie istotny mankament Unii Europejskiej, trwonienie środków na inwestycje, które będą w długookresowej perspektywie przynosić jedynie straty. Pomijając czynnik finansowy, będą to inwestycje, z których nie będzie nikt korzystać, nie przyniosą one żadnych korzyści społeczeństwu. Gdyby nawet pomijając kwestie związane z zyskiem a skupiając się na wrażliwości społecznej wybudować za te pieniądze szpital, hospicjum byłoby to i tak rozsądniejsze niż budowa lotniska, z którego nikt nie korzysta czy piętnastej ścieżki rowerowej, po której nikt nie jeździ. Jeśli budujemy lotnisko wiedząc, że nie będą z niego korzystać pasażerowie, jeśli budujemy termy w Polsce w miejscu, gdzie nie ma w miarę dostępnych ciepłych wód to jest to raczej wyłudzenie pieniędzy niż inwestycja mająca przynosić dochody, generować miejsca pracy.

Dotacje często opóźniają proces inwestycyjny, generują nieuczciwą konkurencję dla bardziej przecież wydajnego sektora prywatnego i są korupcjogenne. Jeśli prowadzę firmę taką samą jak mój kolega (ten sam profil działalności, taka sama liczba zatrudnionych, obroty na tym samym poziomie) i ja uzyskam dotacje unijne dzięki znajomościom, korupcji albo po prostu dzięki szczęściu (mój wniosek został rozpatrzony a jego nie, albo zabrakło pieniędzy na zrealizowanie jego wniosku) to o jakiej tu można mówić uczciwej konkurencji.

Mam nadzieję, że w jakimś stopniu przybliżyłem mechanizm działa Unii Europejskiej. Wyobraźcie sobie, że całą pensję oddajecie teściowej a potem, żeby odzyskać chociaż część własnych środków musicie napisać wniosek, który teściowa może odrzucić pod byle pretekstem (np. zła czcionka, albo numeracja stron wniosku powinna być w lewym a nie w prawym dolnym rogu) a jeśli nawet zaakceptuje wasz wniosek to ona a nie wy będzie decydować na co wasze środki powinny zostać wydane (np. nie będziecie mogli kupić nowej pralki kiedy stara się zepsuła bo teściowa zgodziła się dać na żelazko, podobnie zachowuje się Unia, dysponuje pieniędzmi z waszych składek, a żeby część odzyskać musicie przejść przez gąszcz biurokratycznych absurdalnych przepisów a kiedy wam się to uda to unia i tak zadecyduje co macie zrobić z waszymi środkami a jeśli nie zachowacie się z wyznaczonymi przez nią warunkami, dyrektywami to będziecie musieli wszystko oddać i to jeszcze z nawiązką w postaci karnych odsetek.

Czy nazwalibyście kogoś przyjacielem jeśli wziąłby od was pięćset złotych, kupił wam prezent urodzinowy za sto złotych z waszych pieniędzy (prezent, którego sobie nie życzyliście, niepraktyczny, w złym guście, który za chwilę schowacie do szafy albo sami komuś wciśniecie), nigdy wam nie oddał tych zabranych 500 złotych i głosił na całym osiedlu jak to was hojnie obdarował i jak bardzo powinniście być mu wdzięczni za to co dla was zrobił? Mam wrażenie, że tego typu przyjacielem Polski jest Unia Europejska.

Powinienem jeszcze podjąć temat niezrealizowanych inwestycji, niekiedy bardzo potrzebnych dla kraju, regionu, gminy, miasta, wsi, bo wniosek został źle złożony albo gmina jest biedna i nie ma własnych środków, aby móc skorzystać z środków unijnych. Ten temat był często podejmowany przez Grażynę Gęsicką, która za ujawnianie prawdy o niewykorzystywaniu środków unijnych przez Polskę została nazwana przez chama Palikota prostytutką polityczną.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Gesicka-Rzad-nie-potrafi-wykorzystywac-unijnych-funduszy-1890765.html

O pensjach komisarzy unijnych, europosłów i panującej tam korupcji napiszę kolejny artykuł, to zjawisko jest skutecznie wyciszane przez media. Nieustannie wmawia nam się, że korupcja jest w krajach Ameryki Południowej, na Ukrainie, w Rosji ale nie u nas, na naszym podwórku korupcja o takiej samej a często nawet większej skali jest skutecznie przemilczana.

Pamiętam jak przed wstąpieniem do Unii Europejskiej przeciwnicy Unii oraz eurosceptycy byli nazywani oszołomami, zacofanymi ludźmi i nieustannie straszono nas, że jeśli nie wstąpimy w szeregi struktur europejskich to będzie u nas druga Białoruś albo nawet gorzej.

Białoruś bez wsparcia unijnego ma co roku wyższy wzrost PKB niż Polska, nadal ma swój przemysł, banki, ludzie nie grzebią po śmietnikach a w wigilie nie ma kilometrowych kolejek po darmowe pierogi albo datki od brata Alberta. Dodatkowo prestiż Białorusi i Łukaszenki znacznie wzrósł skoro negocjacje dotyczące rozejmu między Rosją a Ukrainą mają miejsce w Mińsku, gospodarzem jest Łukaszenko a Polacy nie są nawet zaproszeni do stołu.

Drodzy Polacy, bądźcie spokojni nie będziecie drugą Białorusią, szybciej podzielicie los Hiszpanów, Greków, Portugalczyków. Będziecie bankrutami, tanią siłą roboczą, najemnikami. Zobaczycie już wkrótce jaką zieloną wyspą jest Polska, wyjdzie wkrótce na jaw kreatywna księgowość Vincenta Rostowskiego, prawdziwe zadłużenie Polski.

http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/479648,kreatywna-ksiegowosc-na-gigantyczna-skale

http://amerbroker.pl/?go=content&action=show&id=350

http://niewygodne.info.pl/artykul4/01614-W-przyszlym-roku-ekipa-Tuska-mocno-zadluzy-Polske.htm

Niedługo przekonacie się sami, że Polsce Unia dała…. nieźle popalić.


Oficjalnie dług publiczny wynosi 22,23 tysiące na głowę a ukryty 80-tysięcy
https://www.youtube.com/watch?v=aIVYJgg8reM

Źródło: https://nibylandia24.wordpress.com/2015/02/27/unia-dala-unia-na-to-dala-2/


Zobacz na:
Jak dobija się gospodarkę polską od 1989 roku - Mathis Bortner
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=523.0
« Last Edit: (Sat) 27.06.2015, 21:57:16 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Unia dała, unia na to dała...
« Reply #1 on: (Sat) 06.06.2015, 17:12:02 »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje