Author Topic: Co byś zrobił gdybyś wiedział, że noworodki operuje się bez znieczulenia?  (Read 647 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
RZEŹ NIEWINIĄTEK. CO BYŚ ZROBIŁ GDYBYŚ WIEDZIAŁ, ŻE NOWORODKI OPERUJE SIĘ BEZ ZNIECZULENIA?

yszeliście kiedyś o tym, że ryby nie czują bólu? Kiedy przez foliowe worki masowo dostrzegam podskakujące w agonalnym tańcu ciała karpi mam wrażenie, że jest to ogólnie przyjęte za pewnik. Przepraszam za to porównanie, ale dzisiaj zmierzę się z wyjątkowo trudną dla mnie do opowiedzenia historią. Historią o czasach w których małe dzieci zaliczano do grona „podludzi” niezdolnych do odczuwania emocji, wrażeń i bólu. Nie używano wobec nich już określenia „zwierzęta niższe w ludzkiej formie” – tak jak w 16 wieku, ale…….przeczytajcie sami.

Na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka pracuję dopiero/aż 8 lat. Widziałam już naprawdę wiele. Byłam świadkiem narodzin mnóstwa dzieci chorych- wymagających operacji bezpośrednio po narodzinach, a także maleńkich, z pozoru kruchych istotek- wcześniaków. I chociaż dzieci te ważą (w czapce) niejednokrotnie tyle co 1,5-2 kostki masła- dla mnie to prawdziwi, wielcy bohaterowie. Obserwowałam i uczestniczyłam w szpitalnym życiu tych maluchów i ich rodziców. Początek ich życiowej drogi nie jest łatwy. Niejednokrotnie okupiony długotrwałym leczeniem, zabiegami medycznymi, operacjami i potokami łez wylanymi przez rodziców i przez nas (osoby opiekujące się Nimi) także. Podstawą naszej pracy jest minimalizowane i zapobieganie bólowi u dzieci. Robimy to na różne sposoby, między innymi wykonując proste zabiegi medyczne podczas kangurowania czyli w ramionach mamy lub taty.

Znacie to uczucie, kiedy wasze nowo narodzone dziecko przeraźliwie płacze a wy z tej bezsilności płaczecie razem z nim? Rodzice, którzy mają to szczęście posiadania zdrowych dzieci także przeżywają i będą przeżywać każdą krzywdę i ból którego doświadczy jego dziecko. I za przeproszeniem, choćby to miała być tylko „głupia” szczepionka to nie chcemy aby nasze maleństwo bolało. I już. Niedługo (zgodnie z planem będzie to za 5 dni) sama zostanę mamą i chciałabym ochronić moje dziecko przed każdym cierpieniem. Jest to oczywiście nie możliwe. Zdaję sobie sprawę, że czekają go w życiu różne, nieprzyjemne doświadczenia. Musimy być przy nim- po prostu, dając mu maksimum wsparcia emocjonalnego- co jak udowadniano może chronić dzieci przed stresującymi czynnikami środowiskowymi.

Czy po tym wstępie jesteście w stanie mi uwierzyć, że do tej pory kilkukrotnie spotkałam się  z opinią, że noworodek, a wcześniak tym bardziej- nie odczuwa bólu tak jak dorosły?

Jeden z moich ulubionych naukowców- psycholog prof. David B. Chamberlain twierdził, że w 20 wieku stała się rzecz dziwna, bowiem medycyna w krajach rozwiniętych zdominowała proces narodzin i przyniosła ze sobą niedorzeczne, oparte na przesądach i „naukowych” teoriach zaprzeczenie zdolności do odczuwania bólu przez noworodki. Uważał, że ta bolesna kolizja między dziećmi a lekarzami kontynuowana jest do dziś (był to rok 1991) w neonatologii, chirurgii dziecięcej bez zastosowania anestezji, agresywnym położnictwie itd.

Pozwolilibyście zoperować swoje nowo narodzone dziecko bez znieczulenia? Niedawno nie mielibyście wyboru…
W latach 80-tych i wcześniej noworodki wymagające operacji np. jelitach albo na otwartym sercu mogły mieć wykonywane te zabiegi bez znieczulenia i bez jakichkolwiek środków przeciwbólowych. 30 lat temu była to rutyna. Do zabiegów podawano tylko środki zwiotczające, które paraliżują ale nie zmniejszają odczuwania bólu. Zwiotczany lekami noworodek nie był w stanie przekazać żadnego sygnału o tym jak strasznie cierpi. Takie postępowanie wynikało z przekonania, że środki anestetyczne mogą źle wpłynąć (gorzej niż sama operacja) na małe ciałka, a nawet doprowadzić do śmierci z przedawkowania- co w latach 40-tych i 50-tych zdarzało się dość często. Oprócz obawy co do technik anestetycznych wielu lekarzy uważało, że noworodki tak naprawdę  nie czują bólu. A już na pewno nie tak jak my dorośli. W nowoczesnych Indiach (na początku lat 90-tych) normą było zapiekanie/znakowanie pępków noworodków za pomocą rozgrzanego żelaza. Także w Stanach Zjednoczonych uważano, że trauma związana z porodem wychodzi dzieciom na dobre, ponieważ zwiększa poziom endorfin i przygotowuje na „prawdziwe życie”, na to aby były twardzielami. Dlaczego w ogóle wiązano poczucie traumy z uwalnianiem endorfin? Jakiś mądrala zauważył, że kiedy się szczury potrząsa za łapki to endorfiny skaczą im nawet o 600%. Za R. Chamberlainem pytam zatem: czy jest jakiś sens aby wstrząsać tymi biednymi szczurami za te małe stópki? Podejrzewam, że w tym badaniu można by oceniać też setki innych wskaźników, które z pewnością wydzielałyby się u tych biednych zwierząt w trakcie maltretowania. Ale po co? Pewne jest, że ból nie jest dobry ani dla ludzi ani dla zwierząt.

Eksperymenty z bólem noworodków:
W latach 1917-68 przeprowadzano liczne eksperymenty oceniające reakcje noworodków na ból. Podstawą tych badań było np. kłucie szpilkami i porażanie niewielką dawką prądu policzków, ramion, nóżek, paluszków dzieci, czym wykazano, że w rzeczy samej- noworodki odbierają bodźce. Sama nie wierzę w to co piszę. Lekarze uznali jednak, że reakcje dzieci są bardzo nieskoordynowane, rozproszone i jakieś takie nieadekwatne do miejsca zadziałania bodźca. Poza tym zauważyli więcej reakcji na stymulację w miarę rozwoju, badając dzieci od dnia narodzin do 12 dnia życia. Wyszło im, że noworodki w pierwszych dniach życia nie są wrażliwe na ból. Nie zwracano natomiast uwagi, że dzieci podczas eksperymentów przeraźliwie płaczą i podkurczają rączki i nóżki, albo że im mamom w trakcie porodu podano środki znieczulające. I tak, szerokim echem pogłoski o tym, że dzieci nie czują bólu poszły w eter.

W latach 40-tych ubiegłego stulecia ukazały się wyniki [1] badań pokazujące, że pewne struktury mózgowia dzieci odpowiadające za przekazywanie impulsów nerwowych nie są do końca aktywne. Wielu lekarzy utwierdziło się wtedy w swoich poglądach, że bodziec bólowy nie dochodzi do mózgu noworodków tylko niczym mgła o poranku rozmywa się zanim dotrze do celu.

Przykładów doświadczeń, w których dzieci były podszczypywane, kłute we śnie i na jawie w różne części ciała, kiedy je podrzucano i łapano, polewano wodą o różnej temperaturze i robiono z nimi- przepraszam- badano, wiele  równie szokujących rzeczy jest mnóstwo. Nie będę się dalej nad wami znęcać i jeśli jesteście zainteresowani to odsyłam do baz medycznych.

Chyba nie trzeba być geniuszem, nie trzeba czytać miliona poradników i badań poświęconych rozwojowi żeby zauważyć, że noworodki czują, pamiętają i reagują na dotyk, zimno, ciepło, dźwięki, światło i na wiele innych stresujących a także miłych bodźców. Trzeba być natomiast totalnym ignorantem żeby pomyśleć, że maleńkie dziecko nie odczuwa bólu fizycznego. I nie trzeba noworodka kłuć szpilkami, żeby ocenić reakcję na ból. O przeżywaniu bólu przez dziecko świadczyć mogą takie objawy jak: płacz, mimika twarzy, ruchy ciała, czynności życiowe (np. przyspieszony oddech, kolor skóry), zmiana zachowania, pamięć bólowa.
Gratuluję poziomu empatii mniejszego niż ma noga od krzesła wszystkim wtórującym opiniom, że dzieci w tym wieku są zbyt małe aby pamiętać przykre doświadczenia np. z wizyt lekarskich, pobierania krwi czy pobytu w szpitalu; że nie doświadczają emocji albo tym, którzy wierzą w ludowe przekonania że dzieci płaczą bo płaczą i przecież muszą się wypłakać. Uprzejmie uprasza się o weryfikację swoich poglądów, spędzenia chwili na przemyśleniach i o naładowanie akumulatorów zdolności współodczuwania.

Pamiętajcie: płacz* dziecka to komunikat!
*Wiecie, że dobrze udokumentowanym zjawiskiem jest płacz dziecka w macicy-rzadka ale dramatyczna oznaka przeżywania bólu przez płód.

Pamięć bólowa (pamięć prenatalna – tu  czy  tu, pamięć okresu porodu) była już potwierdzana wielokrotnie. Chociażby przez TĄ mamę, która urodziła wcześniaka z wodogłowiem. Dziecko wymagało zabiegu niedługo po narodzinach. Noworodkowi podano tylko leki zwiotczające po czym wykonano duże nacięcie na skórze czaszki, szyi, tułowia i wydrążono dziurkę w czaszce. 10 lat po zabiegu jej syn nigdy nikomu nie dał dotknąć się w operowane okolice. Dziecko na sam widok szpitala zaczynało się intensywnie się pocić, wrzeszczeć, wymiotować, gwałtownie drżeć na całym ciele. Dziwicie się? Ile z osób, pokolenia obecnych 30-to latków miało, a może ma do dziś „niewytłumaczalną” potrzebę omijania szpitali i służby zdrowia szerokim łukiem?

Na szczęście nie wszyscy lekarze dali się złapać na wątpliwe wyniki badań „świadczących” o braku zdolności odczuwania bólu przez noworodki. W późnych latach 80-tych i wczesnych 90-tych badano reakcję stresową [2, 3] dzieci na operacje chirurgiczne. Aż nie chcę sobie tego wyobrażać, ale 16-cioro wcześniaków, które wymagały zabiegów  podzielono na grupy według starej szkoły- czyli bez środków przeciwbólowych i grupę, która dostała leki. No cóż….dzieci, które przez okres operacyjny przechodziły „na żywca” doświadczały nieporównywalnie większego stresu, masę komplikacji pooperacyjnych i częściej umierały. Autor tych artykułów Kanwaljeet Anand stał się pionierem w dziedzinie badań dotyczących bezpiecznej walki z bólem u dzieci i zmian w praktykach medycznych. Wykazał nawet, że człowiek czuje ból jeszcze przed narodzinami.

Należałoby chyba zbiorowo podziękować panu Anand i jego współpracownikom, że nasze dzieci żyją już w innych realiach. Mam nadzieję, że opinie (które słyszałam na własne uszy) zaprzeczające zdolności odczuwania bólu przez noworodki to jakieś nieporozumienie, a osoby te kajają się teraz ze wstydu. Na wszelki wypadek przekazujcie te informacje dalej.

Na podstawie: Babies Remember Pain by David B. Chamberlain Pre- and Perinatal Psychology Journal 1989, 4; oraz BABIES DON’T FEEL PAIN: A CENTURY OF DENIAL IN MEDICINE

1. Myrtle B. McGraw. Neural Maturation as Exemplified in the Changing Reactions of the Infant to Pin Prick. Child Development 1941;1:31-42.
2. Anand KJ i wsp. Randomised trial of fentanyl anaesthesia in preterm babies undergoing surgery: effects on the stress response. Lancet 1987; 1:243-8.
3. Anand KJ I wsp. Halothane-morphine compared with high-dose sufentanil for anesthesia and postoperative analgesia in neonatal cardiac surgery. N Engl J Med 1992; 326:1-9.
4. Zdjęcie dzięki uprzejmości Bogna Altman Photography

Źródło: http://mataja.pl/2014/07/rzez-niewiniatek-co-bys-zrobil-gdybys-wiedzial-ze-noworodki-operuje-sie-bez-znieczulenia/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje