Author Topic: TTIP - NIE, DZIĘKUJĘ! STOP TTIP  (Read 729 times)

Offline Viola tricolor

  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 48
  • Reputacja: +2/-0
TTIP - NIE, DZIĘKUJĘ! STOP TTIP
« on: (Fri) 24.04.2015, 20:13:40 »
Inicjatywa zbierania podpisów przeciwko TTIP
http://www.ttipniedziekuje.pl/index.php

CZYM JEST TTIP?

W czerwcu 2013 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso oficjalnie rozpoczęli negocjacje Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). Nazwa podkreśla kwestię handlu, który jest jedynie niewielką częścią negocjacji. Głównym celem TTIP jest możliwie jak największe zharmonizowanie transatlantyckich zasad, przepisów i standardów dotyczących bezpieczeństwa żywności i produktów konsumenckich, ochrony środowiska, biotechnologii i zarządzania substancjami toksycznymi, usług finansowych i bankowości, krajowych regulacji dotyczących usług, warunki utrzymywania patentów farmaceutycznych i wielu innych obszarów sfery publicznej. Rządy państw UE i USA nadal będą mieć „prawo do stanowienia prawa", ale będzie ono znacznie ograniczone, podporządkowane ogólnemu priorytetowi znoszenia barier i zwiększania możliwości inwestycyjnych dla międzynarodowych korporacji.

Negocjacje umowy TTIP odbywają się za zamkniętymi drzwiami, choć umowa będzie miała daleko idące następstwa dla wszystkich obywateli UE. Nawet skład zespołu przygotowującego negocjacje i treść mandatu negocjacyjnego są tajne. To nie jest zgodne ze standardami demokratycznymi!

Mimo to niektóre z dokumentów, nadal uznawane za ściśle tajne, wyciekły. Są to przepisy, które przyznają szeroki zakres uprawnień prywatnym spółkom. Specjalne prawa, które pozwalają im pozywać państwa przed prywatne sądy arbitrażowe (ISDS) oraz kwestia współpracy regulacyjnej są szczególnie problematyczne. Strony umowy i grupy interesów będą omawiać wszystkie ustawy lub przepisy wykonawcze, które mogłyby negatywnie wpłynąć na handel pomiędzy stronami, nawet zanim te ustawy trafią do krajowych parlamentów. W tym celu do bezpośredniego udziału w dyskusjach zaproszeni są m.in. przedstawiciele dużych firm. Konsekwencje są następujące: wdrożenie bardziej rygorystycznych przepisów, np. związanych z ochroną konsumentów, środowiska czy zatrudnienia byłoby w przyszłości o wiele trudniejsze. Może to również doprowadzić do obniżenia norm i standardów. Jednak w systemie demokratycznym nowe prawo musi być uchwalane przez parlament, a nie technokratów i lobbystów.

Ponadto Komisja Europejska próbuje przekonać, że zgoda krajowych parlamentów państw członkowskich nie jest potrzebna do zawarcia umowy TTIP. W takim przypadku my, obywatele, jesteśmy zupełnie pominięci, a w rezultacie może się okazać, że wybrani przed nas przedstawiciele również będą pozbawieni głosu. W dodatku podpisanie takiej umowy byłoby praktycznie nieodwracalne i w znacznym stopniu ograniczyłoby przyszłym rządom i parlamentom swobodę negocjacji.

JAKIE BĘDĄ SKUTKI ZAWARCIA TRANSATLANTYCKIEGO PARTNERSTWA W DZIEDZINIE HANDLU I INWESTYCJI (TTIP) POMIĘDZY UE I USA?

TTIP wywrze ogromny wpływ na naszą demokrację, egzekwowanie prawa, prawa konsumenta oraz ochronę środowiska, a nawet na usługi publiczne, takie jak służba zdrowia, edukacja czy kultura. TTIP to zbiór przepisów wiążących dla obu stron na wielu szczeblach: od poziomu państwowego do poziomach władz lokalnych - będzie więc dotyczyć około 820 milionów osób. Jego zapisy obejmą wszystkie obszary gospodarki: od handlu, przez usługi, po zamówienia publiczne, rolnictwo i górnictwo, a także standardy technologiczne i własność intelektualną. Ponadto, prywatne firmy będą mieć możliwość pozwania państwa do tzw. trybunałów arbitrażowych, jeśli państwo wprowadzi prawo, które będzie miało negatywny wpływ na ich inwestycje i spodziewane zyski.

CO OZNACZA PODPISANIE CETA I TTIP DLA USŁUG I ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH?

Usługi publiczne będą odtąd stale definiowane „na najwyższym poziomie liberalizacji”. Oznacza to, że kiedy już dokona się ich prywatyzacji, proces ten będzie bardzo trudno odwrócić, nawet jeśli będzie tego chciała większość społeczeństwa.

To oznacza, że zamówienia publiczne będą odtąd podlegać zasadom konkurencji i rynku. Wspieranie lokalnej gospodarki czy ekologicznych zamówień publicznych stanie się trudniejsze, a wręcz zostanie częściowo zabronione.

JAKI JEST STATUS UMOWY HANDLOWEJ MIĘDZY UE I KANADĄ (CETA)?

18 października 2013 roku przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i kanadyjski premier Stephen Harper ogłosili konsensus w sprawie umowy o handlu i gospodarce między Kanadą i UE (CETA). Negocjacje trwały cztery lata, a następnie przez wiele miesięcy zastanawiano się nad kwestią handlu detalicznego i kontroli sądowej. Tekst umowy CETA został ukończony 5 sierpnia i od tej pory pozostawał chroniony, jednak za pośrednictwem niemieckiej stacji radiowo-telewizyjnej ARD trafił do wiadomości publicznej. Musi teraz zostać przetłumaczony na 23 języki i zostać poddany kontroli sądowej (tak zwanej „obróbce prawnej”), zanim będzie można rozpocząć proces ratyfikacji (nastąpi to najwcześniej jesienią 2015 roku).

Jeśli chodzi o TTIP, duża część CETA, która stanowi szkic TTIP, została już nieoficjalnie podana do wiadomości publicznej. Krytycy widzą w CETA echo umowy ACTA, która została odrzucona w 2012 roku po międzynarodowych protestach[1]. W tym czasie Parlament UE zagłosował wyraźną większością przeciw niej. Ponadto, podobnie jak TTIP, wykracza ona poza standardowe umowy handlowe, ponieważ ingeruje w regulacje dotyczące zamówień publicznych i wpłynie na standardy dotyczące ochrony środowiska i ochrony konsumentów. Jeśli chodzi o samo TTIP, jeszcze nie jest postanowione, czy będzie to umowa czysto unijna, czy mieszana.

CETA wyprzedza TTIP o cztery lata. Zawiera regulacje o podobnym stopniu problematyczności, od możliwości rozstrzygania sporów między inwestorami a państwem, po wzajemne uznanie standardów czy współpracę w zakresie regulacji. Dlatego właśnie Europejska Inicjatywa Obywatelska (ECI) domaga się, by CETA nie została przyjęta – nawet jeśli TTIP nie zostanie zawarte z powodu międzynarodowych protestów, wiele rozwiązań, które są w TTIP krytykowane, mogłyby wejść tylnymi drzwiami, czyli wraz z CETA. Na przykład wystarczyłoby, by amerykańska firma otworzyła w Kanadzie swoją filię lub spółkę stowarzyszoną, aby mogła złożyć pozew przeciwko regulacjom danego państwa UE do sądu arbitrażowego.

1 http://www.spiegel.de/netzwelt/netzpolitik/abkommen-ceta-gleicht-acta-wortwoertlich-a-843826.html

KTO DECYDUJE O UMOWACH W SPRAWIE WOLNEGO HANDLU?

Nie zostało to jeszcze ustalone. Niemiecki rząd zakłada, że TTIP i CETA są to umowy mieszane. Umowa mieszana to taka, której fragmenty ingerują w kompetencje państwa członkowskiego. Taką umowę, obok Komisji Europejskiej, musiałyby ratyfikować również wszystkie państwa członkowskie. Z nieoficjalnie opublikowanego mandatu negocjacyjnego UE wynika, że odbędą się negocjacje dotyczące inwestycji portfelowych (zagranicznych inwestycji pośrednich) i ochrony prawa własności. Te kwestie zwykle podlegają kompetencjom państw członkowskich[1]. Umowa wyłącznie unijna wymagałaby natomiast jedynie zgody Komisji, Parlamentu Europejskiego i Rady Ministrów. Taki wariant preferuje Komisja Europejska, ponieważ w ten sposób krajowe parlamenty zostałyby pozbawione głosu.

1 Patrz: Sven Leif Erik Johannsen, Die Kompetenz der Europäischen Union für ausländische Direktinvestitionen nach dem Vertrag von Lissabon [Władza UE nad bezpośrednimi inwestycjami zagracznicznymi według Traktatu Lisbońskiego] sierpień 2009, str. 15.

DLACZEGO POROZUMIENIE MIAŁOBY BYĆ DE FACTO NIEODWRACALNE?

Międzynarodowe umowy są, co do zasady, rezultatem żmudnych, wieloletnich negocjacji. Zwykle strony negocjujące nie są gotowe, by ryzykować podważeniem ich wyniku. Jeśli nie postanowi się odwrotnie, poprawki mogą być wprowadzone do umowy tylko za zgodą wszystkich stron. W dodatku z umowami dotyczącymi inwestycji często wiążą się długoterminowe zobowiązania – wiele bilateralnych umów inwestycyjnych może być rozwiązywanych z przynajmniej pięcioletnim okresem wypowiedzenia.

Jednak w przypadku inwestycji poczynionych do momentu rozwiązania umowy, pozostaje ona w mocy przez kolejne 15 lat. Oznacza to, że jej warunki obowiązują przez przynajmniej 20 lat – okres, w którym parlament wybierany jest cztery do pięciu razy i w którym układ sił i kierunków politycznych może się wielokrotnie zmieniać.

CO OZNACZA WSPÓŁPRACA REGULACYJNA?

W tajnym mandacie negocjacyjnym, który mimo wszystko wyciekł i został podany do wiadomości publicznej, wspomina się o „stopniowym wdrażaniu harmonizacji przepisów”. To, co kryje się za tak niejasnymi słowami, organizacje lobbingowe – Izba Handlowa Stanów Zjednoczonych oraz BusinessEurope – opisują w następujący sposób: „Zainteresowane strony usiadłyby przy stole wraz z organami regulującymi, aby wspólnie napisać prawo”[1]. Powstaje tutaj ryzyko, że grupy interesów, które nie są do tego demokratycznie wybrane, byłyby systematycznie włączane w proces legislacyjnym już na jego wczesnym etapie i tym samym miałyby prawo o nim decydować lub przynajmniej mieć znaczący wpływ na podejmowane decyzje. W zależności od własnych korzyści, mogłyby popierać lub odrzucać proponowane przepisy. Sam pomysł nie wyszedł ze strony Komisji Europejskiej – po raz pierwszy został sformułowany we wspólnym dokumencie sporządzonym przez BusinessEurope i Izbę Handlową Stanów Zjednoczonych.[2]

W dokumencie, który wyciekł z Komisji Europejskiej, wskazany jest sposób, w jaki miałaby funkcjonować współpraca regulacyjna: transatlantycka rada regulacyjna, której członkami będą urzędnicy odpowiednich organów regulacyjnych, będzie odpowiedzialna za „współpracę regulacyjną”. Nie ma tam jednak wzmianki o udziale krajowych parlamentów lub obywateli. W ramach tzw. „systemu wczesnego ostrzegania” UE i USA będą się wzajemnie informować – tak szybko jak to będzie możliwe – o działaniach, które mogłyby wpłynąć na handel między nimi. Druga strona będzie mogła wystosować oświadczenie zawierające swoje stanowisko w tej sprawie. Ponadto, strona planująca regulacje będzie musiała przedstawić analizy wpływu, jaki będą one mieć na handel, a także skonsultować się z przedstawicielami grup interesów, których będą one dotyczyć. Przepisy, które miałyby wstrzymać lub ograniczyć np. sprzedaż towarów niebezpiecznych lub zagrażających zdrowiu, mogłyby szybko zostać uznane za „ograniczenia handlu”. Nawet w przypadku, gdy sama rada regulująca nie podejmie żadnych wiążących decyzji i nie może bezpośrednio zabronić powzięcia takich kroków, proces biurokratyczny tak czy inaczej opóźni lub uniemożliwi tworzenie projektów legislacyjnych.

Tym samym współpraca regulacyjna ograniczałaby i uniemożliwiałaby prawodawcom – parlamentom lub obywatelom – swobodne negocjacje, tak na stopniu państwowym, jak i federalnym. Miałoby to wpływ także na istniejące już regulacje, ponieważ kolejnym zadaniem rady regulacyjnej ma być stałe ujednolicanie prawa UE i Stanów Zjednoczonych. Istnieje tu dodatkowe ryzyko – reprezentanci dużych firm, którzy i tak są zwykle z dużym wyprzedzeniem informowali o planowanych regulacjach i ich możliwych konsekwencjach, mogliby zagrozić postępowaniem w sądów arbitrażowych już na wczesnym etapie, jeśli przewidywany przez nich zysk byłby zagrożony.

1 Cyt. za: Eberhardt, P., “Weniger Demokratie wagen? Geheimniskrämerei und Konzernlobbyismus prägen die transatlantischen Handelsgespräche” [Risking a reduction in democracy? Secretiveness and big business lobbying characterise the transatlantic trade discussion;ns - Ryzyko ograniczenia demokracji? Dyskusje wokół handlu transatlantyckiego zdefiniowane przez tajność  i  wielkie grupy lobby], in Martin Häusling (ed.), TTIP: No We Can’t, Wiesbaden, 2013, str. 17.

2 US Chamber of Commerce/BusinessEurope 2012: Regulatory Cooperation in the EU-US Economic Agreement, October 2012 (Współpraca regulacyjna w umowie gospodarczej UE-USA), http://corporateeurope.org/sites/default/files/businesseurope-uschamber-paper.pdf.

CO OZNACZA „ROZSTRZYGANIE SPORÓW MIĘDZY INWESTOREM A PAŃSTWEM” (ISDS)?

Rozstrzyganie sporów między inwestorem a państwem (ang. ISDS - Investor-State Dispute Settlement) jest już ściśle związane z wieloma umowami. Daje ono zagranicznym inwestorom prawo do pozwania państwa do prywatnego trybunału arbitrażowego, jeśli tylko stwierdzą oni, że zostali wywłaszczeni, dyskryminowani lub potraktowani niesprawiedliwie. Jednak ochrona przeciw wywłaszczeniu jest obecnie rozszerzana do tego stopnia, że obejmuje także prawa uchwalone w celu ochrony konsumenta, środowiska, czy innych interesów publicznych (tak zwane wywłaszczenie pośrednie).

ISDS pozwala ominąć zwykły proces prawny, a także możliwość odwołania się do demokratycznie legitymizowanych sądów. Postępowanie arbitrażowe jest tajne, nawet jeśli sprawa dotyczy interesów publicznych – ponieważ na państwo może zostać nałożony obowiązek wypłacenia dużego odszkodowania. Ten koszt płacony jest z naszych podatków. Nie też szansy odwołania się. Możliwość wniesienia pozwu za pośrednictwem ISDS daje inwestorom nie tylko szansę toczenia sporów o już obowiązujące prawo. Już poprzez ogłoszenie chęci rozpoczęcia kosztownego procesu sądowego, firmy będą mogły wywierać niedopuszczalną wręcz presję na system prawny europejskich państw.

W ostatnich latach liczba postępowań ISDS wyraźnie wzrosła. Do końca 2012 roku było ich 568, choć nie wszystkie przypadki są znane. W około 31% przypadków pozywająca firma wygrała, w 26% przypadków ustalono ugodę, a w 43% wygrało pozwane państwo[1]. Oznacza to, że w prawie 60% przypadków państwo musiało zapłacić (ponieważ ugoda również na ogół oznacza, że to państwo musi zapłacić). Na przykład szwedzki gigant energetyczny Vattenfall na mocy Traktatu Karty Energetycznej pozwał rząd niemiecki za wycofanie się z energetyki jądrowej i żąda 3,7 miliarda euro odszkodowania. Spółki krajowe, takie jak RWE (niemiecka spółka użyteczności publicznej), nie są w stanie tyle zapłacić. Wspomniane postępowania sądowe mają już stałe miejsce w świecie spekulacji finansowych: instytucje finansowe specjalizujące się w tego typu postępowaniach biorą na siebie koszty pozwu i w zamian otrzymują procent od każdego odszkodowania, które może być wypłacone w późniejszym czasie, lub od kwoty otrzymanej w ramach ugody.

1 http://unctad.org/en/PublicationsLibrary/webdiaepcb2013d3_en.pdf

CO TO WSZYSTKO MA WSPÓLNEGO Z CHLOROWANIEM KURCZAKÓW, GMO I HORMONAMI W MIĘSIE?

Celem umowy jest „zharmonizowanie” standardów dotyczących produktów i usług w UE i USA, ponieważ standardy te dla wielkiego biznesu oznaczają „pozataryfowe bariery dla handlu” i powinny zostać zniesione. Jednak w dziedzinie rolnictwa i przemysłu chemicznego są one na bardzo różnych poziomach. Na przykład w Stanach Zjednoczonych dozwolone jest używanie chloru do dezynfekowania kurczaków, podawanie hormonów bydłu oraz używanie GMO do produkcji żywności. Dla przemysłowych gospodarstw rolnych ze Stanów Zjednoczonych możliwość sprzedawania swoich produktów w Europie wiązałaby się z ogromnymi zyskami.

Dlatego właśnie dążą one do obniżenia standardów europejskich. Jednak nasze standardy zostały wprowadzone dla ochrony konsumentów, środowiska czy zwierząt i nie mogą być unieważnione na mocy umowy handlowej! Przeciwnie – w Europie coraz częściej mówi się konieczności dalszego podnoszenia standardów, w szczególności w przypadku rolnictwa przemysłowego, wykorzystywania substancji chemicznych i w polityce energetycznej. TTIP i CETA stanowią zagrożenie, ponieważ wprowadzenie ich w życie oznacza, że po podwyższeniu standardów, prywatne firmy będą mogły na podstawie umów handlowych domagać się odszkodowań.

DLACZEGO SPRZECIWIAMY SIĘ TTIP?

Negocjacje umowy TTIP odbywają się za zamkniętymi drzwiami, choć umowa będzie miała daleko idące następstwa dla wszystkich obywateli UE. Nawet skład zespołu przygotowującego negocjacje i treść mandatu negocjacyjnego są tajne. To nie jest zgodne ze standardami demokratycznymi!

Mimo to niektóre z dokumentów, nadal uznawane za ściśle tajne, wyciekły. Są to przepisy, które przyznają szeroki zakres uprawnień prywatnym spółkom. Specjalne prawa, które pozwalają im pozywać państwa przed prywatne sądy arbitrażowe (ISDS) oraz kwestia współpracy regulacyjnej są szczególnie problematyczne. Strony umowy i grupy interesów będą omawiać wszystkie ustawy lub przepisy wykonawcze, które mogłyby negatywnie wpłynąć na handel pomiędzy stronami, nawet zanim te ustawy trafią do krajowych parlamentów. W tym celu do bezpośredniego udziału w dyskusjach zaproszeni są m.in. przedstawiciele dużych firm. Konsekwencje są następujące: wdrożenie bardziej rygorystycznych przepisów, np. związanych z ochroną konsumentów, środowiska czy zatrudnienia byłoby w przyszłości o wiele trudniejsze. Może to również doprowadzić do obniżenia norm i standardów. Jednak w systemie demokratycznym nowe prawo musi być uchwalane przez parlament, a nie technokratów i lobbystów.

Ponadto Komisja Europejska próbuje przekonać, że zgoda krajowych parlamentów państw członkowskich nie jest potrzebna do zawarcia umowy TTIP. W takim przypadku my, obywatele, jesteśmy zupełnie pominięci, a w rezultacie może się okazać, że wybrani przed nas przedstawiciele również będą pozbawieni głosu. W dodatku podpisanie takiej umowy byłoby praktycznie nieodwracalne i w znacznym stopniu ograniczyłoby przyszłym rządom i parlamentom swobodę negocjacji.

Źródło:
http://www.ttipniedziekuje.pl/index.php?page=pytania-i-odpowiedzi
"Żyj prosto. Konsumuj mniej. Myśl więcej..."

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: TTIP - NIE, DZIĘKUJĘ! STOP TTIP
« Reply #1 on: (Sat) 06.02.2016, 13:16:20 »
TTIP: 10 rzeczy, których nie wiecie o umowie UE-USA, a powinniście

Ta kontrowersyjna umowa, negocjowana pomiędzy Unią Europejską a USA, dotyczy także nas, bo jeśli zostanie podpisana, w istotny sposób wpłynie na rynek pracy, bezpieczeństwo żywności czy ochronę danych osobowych. Pytanie: w jaki sposób wpłynie – jest otwarte, bo nadal, pozbawieni dostępu do szczegółowych informacji, poruszamy się w sferze domniemań i informacji z przecieków. Byle się nie okazało, że gdy już poznamy treść umowy, będzie za późno na reakcję, a ACTA przy TTIP okaże się drobiazgiem.

Zwolennicy umowy twierdzą, że TTIP czyli (Transatlantic Trade and Investment Partnership – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) otworzy rynki po obu stronach Atlantyku i da szansę drobnym przedsiębiorcom. Przeciwnicy, że przyniesie rezygnację UE z suwerenności doktrynalnej, regulacji praw oraz norm żywnościowych, co w efekcie spowoduje, że na półkach sklepowych zagoszczą tańsze od rodzimych kurczaki naszpikowane hormonami, a znikną lokalne sądy na rzecz arbitrażu czy ochrona konsumenta.

Już ponad 2,6 miliona ludzi w Europie domaga się zaprzestania negocjacji w sprawie TTIP w obecnej formule. W wielu krajach UE zebrano więcej podpisów niż oczekiwano: Czechy zgromadziły 116 proc. wymaganej liczby, Włochy 113, Austria 628 proc., Wielka Brytania 747 a Niemcy 1684 proc. zakładanego wyniku.

Polska nie należy do czołówki z 41 procentami (stan na 5 września). Podpowiadamy o co chodzi w TTIP i dlaczego statystyczny „Kowalski” powinien zacząć się nią interesować.

1. Negocjowane są sprawy, które dotyczą nas wszystkich, ale obrady są tajne

Tajemne spotkania mają nadrzędny charakter nad systemem prawnym UE. Choć Cecilia Malmström, komisarz unijna ds. handlu, zapewniała: Jestem zdeterminowana sprawić, aby unijne negocjacje handlowe były najbardziej przejrzystymi spośród prowadzonych kiedykolwiek – nadal tak się nie stało. Jeśli jako mieszkańców miast irytuje nas, że nie konsultuje się z nami trasy ścieżki rowerowej, to jak czuć mają się obywatele UE (i de facto USA), skoro ich przedstawicieli odsunięto od negocjacji, które ich dotyczą. Treść negocjacji znają za to lobbyści pracujący na rzecz korporacji.

Wojciech Szewko, ekspert ds. stosunków międzynarodowych: Po skandalu z ACTA (który polski rząd bezrefleksyjnie ratyfikował jako jeden z pierwszych) to jest kolejny przykład na złamanie elementarnych podstaw demokracji w UE. Niedopuszczalny jest brak transparentności w procesie wpływania zawodowych lobby na mandat negocjacyjny, który przesądzi o treści stanowiska UE. W ten sposób wielkie koncerny w UE, które nie mogłyby przeforsować korzystnych dla siebie zmian, mogą to zrobić, wpływając na treść stanowiska UE i tym samym umowy, która będzie aktem nadrzędnym nad obowiązującym systemem prawnym Unii.

Marcin Wojtalik, współtwórca Instytutu Globalnej Odpowiedzialności: Komisja Europejska powinna ujawnić dokumenty dotyczące negocjacji, a więc m.in. informacje o treści i uczestnikach spotkań lobbystów korporacji z przedstawicielami KE oraz kolejne stanowiska negocjacyjne obu stron. Negocjatorzy powinni też posłuchać głosu ponad 2,6 miliona Europejczyków, którzy podpisali się pod oddolną Europejską Inicjatywą Obywatelską (EIO) STOP TTIP, zakończyć negocjacje i przeprowadzić europejską debatę nad kształtem polityki handlowej.

2. Oficjalnie chodzi o wprowadzenie niskich ceł , ale to wcale nie jest najbardziej istotny powód

Nawet zwolennicy TTIP przyznają, że cła pomiędzy UE a USA są już niskie i dalsze obniżenie ich przyniesie bardzo małe korzyści.

Marcin Wojtalik: Faktycznym celem TTIP jest poszerzenie wpływu korporacji na państwa oraz na decyzje podejmowane przez demokratyczne władze.

W języku liberalizacji handlu jest takie określenie jak „bariera pozataryfowa” . Może być ona podstawą do zakwestionowania przez firmę praktycznie każdej państwowej czy unijnej regulacji prawnej i żądania odszkodowania.

Wojciech Szewko: Istotą układu TTiP jest przede wszystkim zniesienie środków ochrony rynku o charakterze parataryfowym i pozataryfowym. Jednak mogłoby to następować na poziomie negocjacji dwustronnych a nie kompleksowej umowy. Nie wszystkie ograniczenia we wzajemnych obrotach mają równie dotkliwy dla biznesu charakter.

Poza tym, część „barier” to np. normy fitosanitarne, których celem jest utrzymanie właściwej jakości towarów. Są więc osiągnięciem społecznym, a nie barierą chroniąca rynek przed importem, np. normy dotyczące zakazu wykorzystywania hormonów wzrostu w mięsie czy rakotwórczych substancji w budownictwie lub elektronice.

3. TTIP nie przyniesie równomiernego zysku w Europie, ale jeszcze bardziej zwiększy zysk korporacji

92 procent uczestników negocjacji to lobbyści korporacyjni – podaje The Guardian. Komisja Europejska, starając się poprawić wizerunek TTIP, mocno akcentuje szanse dla MSP. W krajach silnych gospodarczo, takich jak np. Niemcy czy Holandia, małe firmy faktycznie mogą zyskać, i jako firmy samodzielne, i jako poddostawcy, ale MSP z krajów południa strefy euro, staną się jeszcze mniej konkurencyjne. Konkurencja jest oczywiście zjawiskiem pożądanym, ale dla krajów silnych. Pytanie, czy ogromne koszta społeczne zrównoważy np. tańszy sprzęt elektroniczny.

Wojciech Szewko: To czy TTiP jest szansą dla MSP tak naprawdę wiadomo będzie dopiero wtedy, kiedy zanalizujemy treść wynegocjowanej umowy. Bez tego to czyste spekulacje. Kiedyś szacowano, że np. Polska na zniesieniu barier z USA zyskałaby ok 3 proc wzrostu PKB. Ale symulacje dotyczyły braku barier w handlu i inwestycjach a nie tej konkretnej umowy (o nieznanej nadal treści).

4. TTIP jest zagrożeniem dla usług publicznych

KE zapewnia, że UE nie podejmuje żadnych zobowiązań dotyczących usług w zakresie ochrony zdrowia w zakresie usług finansowanych ze środków publicznych, usług w zakresie edukacji oraz usług społecznych. To samo dotyczy poboru, uzdatniania i przesyłu wody.

Tylko, jeżeli usługi publiczne nie zostaną wyraźnie wyłączone w samym tekście umowy TTIP, to zawsze będzie istniało zagrożenie, że korporacje będą starały się wymusić korzystne dla siebie rozwiązania. Edukacja, ochrona zdrowia, dostawy wody, transport – mogą być łakomym kąskiem dla firm z USA. Jeśli zażądają one w wyniku umowy TTIP takiego samego traktowania jak podmiotów krajowych, wtedy mogą przejąć część sektora zamówień publicznych.

– W odniesieniu do służby zdrowia obaw tych nie rozprasza opublikowany 26 stycznia 2015 r. list Cecilii Malmström, Komisarza UE ds. Handlu (NE/pcc/S(2015)310775). Z jednej strony mówi się w nim, że kraje członkowskie mają pełną swobodę decydowania o tym, kto ma świadczyć usługi zdrowotne i TTIP nie zmieni tego stanu, a z drugiej strony Komisarz wskazała, że prywatny rynek usług zdrowotnych ma kluczowe znaczenie dla Unii Europejskiej. Ważne jest więc, jej zdaniem, by polityka handlowa Unii sprzyjała uzyskiwaniu przez firmy świadczące te usługi do rynków międzynarodowych takich jak USA, jak również by prowadziła do zwiększenia konkurencji w dziedzinie tych usług na rynku Unii – mówiła w wywiadzie dla gazetaprawna.pl prof. Leokadia Oręziak.

5. Realizacja TTIP może wpłynąć na ograniczenie praw pracowniczych

Prawa pracownicze nie stanowią tematu negocjacji w ramach TTIP, ale sama realizacja tej umowy może wpłynąć na istotne ograniczenie tych praw w wyniku nasilenia konkurencji między podmiotami z UE i USA.

Komisja Europejska zapewnia: „Chcemy wprowadzić w TTIP specjalny rozdział, aby promować zrównoważony rozwój. TTIP zapewni, że nadal będziemy samodzielnie decydować o ochronie osób w miejscu pracy czy o ochronie środowiska. Chcemy wysokiego poziomu bezpieczeństwa pracowników, opartego na instrumentach Międzynarodowej Organizacji Pracy”.

Maria Świetlik, Ogólnopolski Związek Zawodowy „Inicjatywa Pracownicza”, działaczka koalicji uwagaTTIP.pl: Trudno mi uwierzyć w zapewnienia Komisji, że będzie zabiegać o wysokie standardy ochrony praw pracowniczych czy silny sektor publiczny po tym jak przez pierwszy rok – mimo krytyki – posługiwała się zupełnie niewiarygodnymi danymi o milionach nowych miejsc pracy, jakie powstaną dzięki podpisaniu TTIP. Do dziś nie ma też studium, oceniającego skutki społeczne tej umowy.

Jeśli Komisja nie zadba o te standardy, to w tej kwestii nie ma co liczyć na rząd USA, który nigdy nie podpisał 6 z 8 kluczowych konwencji MOP ani też nie przyjął Decent Work Agenda. USA mają zupełnie inne podejście do kwestii bezpieczeństwa w miejscu pracy. Nic dziwnego więc, że dziesiątki europejskich związków zawodowych, w tym centrala zrzeszająca pracowników usług publicznych, przystąpiły do inicjatywy stop-ttip.org Także amerykańskie organizacje pracownicze rozumieją, że tu nie chodzi o konflikt dwóch „narodów”, tylko tzw. jednego procenta (najbogatszych) z resztą, czyli nami. Nasz system wynagrodzeń (minimalna płaca), warunków pracy (11 godzin odpoczynku dobowego), opieki zdrowotnej i społecznej (renty, emerytury, urlopy macierzyńskie) jest ściśle związany jedynie z umowami o pracę.

Już teraz jesteśmy jednym z najbardziej sprekaryzowanych [niepewnych swej pracy – admin] społeczeństw europejskich, a po przyjęciu umów o wolnym handlu i usługach, staniemy się jedną wielką specjalną strefą ekonomiczną – zatrudniani przez agencje pracy tymczasowej, na śmieciówkach albo zmuszani do samozatrudnienia, bez żadnej ochrony w przypadku poważnej choroby czy rodzicielstwa, nie mówiąc o emeryturach, których w takich warunkach sobie po prostu nie wypracujemy.

Jeśli potwierdzą się przewidywania, mówiące o utracie ponad 1 mln stanowisk, to łatwo wyliczyć, że będą to setki milionów euro miesięcznie do wypłacenia tylko w formie zasiłków. Z naszych podatków, oczywiście, bo przecież korporacje podatków „unikają”.

Z drugiej strony, Parlament Europejski w ostatniej rezolucji bardzo wyraźnie opowiedział się za utrzymaniem naszych wysokich standardów, więc chcę wierzyć, że Komisja weźmie to pod uwagę i wpisze to jako wiążące klauzule (a nie tylko deklaracje w preambule).

6. ISDS czyli Investor-state dispute settlement (inwestor przeciwko państwu) – najważniejszy punkt programu, dla którego USA toczą negocjacje

Nawet w wersji „złagodzonej”, którą przegłosowywał Parlament Europejski, ISDS przynosi konsekwencje dla państw. I dla „Kowalskiego”.

Jeśli państwo musi wypłacić wielomilionowe odszkodowania korporacjom, to robi to z pieniędzy w budżecie. Czyli z naszych pieniędzy. A dlaczego musi to zrobić?

Mechanizm rozstrzygania sporów na linii państwo-inwestor, pozwala firmom ponadnarodowym zaskarżać rządy państw do arbitrażu, a nie do sądu, przy każdym wprowadzeniu przepisów, które ograniczałyby zyski tychże. Korporacje wykorzystują ISDS do wysuwania roszczeń wobec państw także z tytułu „pośredniego wywłaszczenia” z przyszłych, zakładanych, zysków, a więc nieistniejących. W UE mamy obecnie 1400 umów z mechanizmem ISDS. Polska ma ich 60.

Jak to działa? Kwestia płacy minimalnej nie jest tematem explicite w umowie, ale może być podstawą do skarżenia państwa przez firmy ponadnarodowe tak jak to miało miejsce w Egipcie. Tam firma transnarodowa zaskarżyła państwo za wprowadzenie płacy minimalnej i narażenie jej przez to na szkodę. W Australii zaś koncerny tytoniowe pozwały państwo, zaskarżając ustawodawstwo o ochronie zdrowia.

Przeciwne ISDS w TTIP są Francja, Niemcy czy Austria. Ale nie Polska, która broni klauzuli, twierdząc, że nowa umowa, z punktu widzenia interesów naszego kraju w większym stopniu zabezpieczy możliwość wygrania sprawy w postępowaniu arbitrażowym, w którym skarżącym będzie inwestor zagranicznym.

Marcin Wojtalik: Jeśli ISDS będzie częścią TTIP, to nie pozbędziemy się go przez dziesiątki a może setki lat. Będziemy pod groźbą wypłacania odszkodowań zagranicznym korporacjom – kosztem szkół, szpitali, dróg i kolei w naszym kraju. Jeśli jednak ten mechanizm miałoby być częścią umowy (w jakiejkolwiek formie), to arbitraż inwestycyjny powinien zapewniać równowagę praw i obowiązków pomiędzy inwestorami a państwami. A więc nie tylko przywileje dla korporacji, ale również konkretne zobowiązania i sankcje wobec korporacji w przypadku negatywnego ich wpływu na interesy państwa (obecny arbitraż chroni jedynie interesy inwestorów).

Ważnym elementem tej odpowiedzialności powinno być dopuszczenie do procesów przedstawicieli grup, które mają ważny interes w toczącym się postępowaniu. Na przykład, jeśli zagraniczne banki będą domagać się odszkodowania za ustawę o pomocy frankowiczom, to do postępowania arbitrażowego powinni zostać dopuszczeni przedstawiciele tychże.

7. TTIP jest zagrożeniem dla standardów żywnościowych, bo wielkie firmy produkujące żywność nie zrezygnują z zalania rynku UE tanią żywnością. Z GMO?

Komisja Europejska: „TTIP w pełni utrzyma standardy dotyczące bezpieczeństwa żywności oraz sposób stanowienia ich przez UE. Uprawa i sprzedaż organizmów zmodyfikowanych genetycznie podlega procesowi wydawania zezwoleń zgodnie z prawem UE. TTIP nie zmieni tego prawa. Państw UE muszą się także zgodzić na uprawę roślin modyfikowanych genetycznie. TTIP nie spowoduje otwarcia rynku UE na wołowinę z bydła karmionego hormonami”.

W USA nie ma obowiązku oznaczania żywności wyprodukowanej przy użyciu GMO. To rodzi obawy, że takie produkty trafią niejako tylnymi drzwiami, także na rynek Unii.

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska zarządu Fundacji Strefa Zieleni: Z tego co wiem, nie jest prawdą, że GMO zostało wyłączone z negocjacji. Presja ze strony negocjatorów amerykańskich jest ogromna, aby nie dopuścić do wejścia w życie już przegłosowanej przez PE propozycji regulacji unijnej zezwalającej krajom członkowskim na wprowadzenie całkowitego zakazu GMO.
Ponadto, uwzględniając inne zagadnienia, dotyczące np. substancji chemicznych czy środków ochrony roślin, dotarł do mnie komentarz, że negocjatorzy prezentują postawę broniącą interesów firmy Monsanto w 100 proc. Nie należy wierzyć KE, że nie obniży standardów. Nawet jeżeli nie zezwoli się na chlorowanie kurczaków w UE (nie obniżając standardów wewnętrznych), wzajemne uznanie standardów jako równoważne automatycznie otworzy drzwi dla importu do UE amerykańskich chlorowanych kurczaków, mięsa z klonowanych zwierząt czy wołowiny na hormonach.

8. „Przyjęcie TTIP może doprowadzić do spadku ochrony przed substancjami chemicznymi zagrażającymi zdrowiu człowieka oraz szkodliwymi dla środowiska”

Tak wynika z raportu pozarządowej organizacji Friends of the Earth Germany.

KE przypomina, że w UE obejmują dwa rozporządzenia: rejestracja, ocena, udzielanie zezwoleń i stosowane ograniczenia w zakresie chemikaliów (REACH) oraz klasyfikacja , oznakowanie i pakowanie (CLP). W USA zaś ustawa o kontroli substancji toksycznych (TSCA). Tyle że standardy UE różnią się od amerykańskich, na przykład, jeśli chodzi o dopuszczenie do obrotu i autoryzacji chemikaliów, substancji zaburzających funkcjonowanie układu hormonalnego i klonowanie. W UE jest 1300 substancji zakazanych przy produkcji kosmetyków, w USA tylko 2; inne są też wymogi informacyjne na etykietach. Dla Europy konieczne jest udowodnienie, że wprowadzane środki są bezpieczne; dla USA – że szkodzą.

Ewa Sufin-Jacquemart: Nie ma możliwości usunięcia „barier pozataryfowych” i „harmonizacji standardów” bez ich obniżenia na naszym rynku produktów. Dyrektywa Reach, którą wywalczyliśmy w UE po katastrofach ze stosowaniem DDT czy azbestu, oparta jest na zasadzie przezorności. Oznacza to, że korporacje muszą przeprowadzać na własny koszt badania naukowe, które udowodnią nieszkodliwość dla zdrowia każdej nowej substancji chemicznej, która ma być wprowadzona na rynek.

Jeżeli dopuścimy „równoważność” produktów amerykańskich wypuszczanych na rynek zgodnie z zasadą „dowodów naukowych szkodliwości” nie ma szans byśmy utrzymali naszą europejską zasadę.

9. Dla Europejczyków ochrona danych osobowych to jedno z praw podstawowych. Dla Amerykanów – niekoniecznie

Rozwodnienie tych regulacji może mieć przykre konsekwencje dla obywateli Unii Europejskiej, bo Europejczykom nie przysługuje w USA m.in. prawo do usunięcia czy poprawienia swoich danych. W sytuacjach spornych nie mogą też zwrócić się do niezależnego sądu

Jędrzej Niklas, Fundacja Panoptykon: Od początku afery wywołanej doniesieniami Edwarda Snowdena, zasady ochrony danych osobowych są przedstawiane jako jedna z „barier regulacyjnych”. Po obu stronach Atlantyku panują zupełnie różne standardy ochrony prywatności. Dla Europejczyków ochrona danych osobowych to jedno z praw podstawowych. Co do zasady wykorzystywanie danych jest zakazane, a wszelkie operacje biznesowe, w których korzysta się z danych musi mieć swoje oparcie w przepisach prawnych.
Od 2012 Unia Europejska pracuje nad nową wersją przepisów chroniących prywatność. Wszystko po to by dostosować prawo do dynamicznie rozwijającego się cyfrowego świata.

Tymczasem w powszechnej opinii Stany Zjednoczone nie są krajem bezpiecznym, jeżeli chodzi o przetwarzanie danych osobowych. Amerykańskie prawo nie gwarantuje w tym zakresie standardów analogicznych do obowiązujących w Europie – regulacje te są wątle i rozproszone. O ile prawo tego nie zakazuje, dane można przetwarzać. A więc zupełnie odwrotnie niż w Europie.

Amerykańskie korporacje postrzegają więc europejskie standardy ochrony danych za barierę dla nieskrępowane rozwoju ekonomicznego. Różne grupy lobbują więc by w zakres negocjacji dotyczących TTIP włączyć temat ochrony danych. Dzięki temu amerykański biznes zostałby uchroniony przed skutkami europejskiej reformy ochrony danych. To co jednak korzystne dla firm, nie musi być pozytywne dla obywateli. Włączenie tematu ochrony danych do rozmów na temat TTIP może prowadzić w efekcie do obniżenia standardów obowiązujących w Europie. W związku z intensywnym wykorzystywaniem danych osobowych w gospodarce czy dla walki z terroryzmem, standardy te jednak należy chronić i podwyższać. Wszelkie kroki w odwrotnym kierunku będą stwarzały zagrożenie dla ochrony interesów obywateli i ich praw.

10. „Statystyczna europejska 4-osobowa rodzina skorzysta na umowie rocznie ok. 545 euro” – przekonywała do niedawna KE. Ale już nie używa tego argumentu

Z szacunków Komisji Europejskiej wynikało, że przeciętne gospodarstwo domowe (4-osobowe) w UE miałoby skorzystać na tej umowie 545 euro rocznie, a każda amerykańska rodzina 655 euro rocznie.

Marcin Wojtalik: W TTIP w ogóle nie chodzi o to, ile zyska statystyczny obywatel UE: 140 czy 120 euro. Głównym motorem zmian nie są bowiem obywatele UE lecz międzynarodowe korporacje, które upatrują w TTIP umocnienia swojej pozycji wobec małych firm i rządów, które czasem mają pomysły, które podobają się obywatelom, ale są niekorzystne dla korporacji. TTIP ma zakończyć tę „samowolę” rządów i parlamentów.

Lidia Raś
http://biznes.gazetaprawna.pl
Znalezione na: https://marucha.wordpress.com/2016/02/05/ttip-10-rzeczy-ktorych-nie-wiecie-o-umowie-ue-usa-a-powinniscie/


Zobacz na:
Józef Kossecki o ACTA, mediach, kradzieży informacji i anachronicznej biurokracji
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=266.0
Kantokracja -  rządy oszustów i kanciarzy (crook democracy)
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1806.0
« Last Edit: (Sat) 06.02.2016, 13:20:34 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje