Author Topic: Bo to (obecna) Polska... - absurdy  (Read 717 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Bo to (obecna) Polska... - absurdy
« on: (Thu) 14.05.2015, 14:10:49 »
Bo to Polska...
https://www.facebook.com/Tusk.Vision.Network/videos/240779436023446/

Bo to Polska... - Tusk Vision Network
https://vimeo.com/128047047

1.Główny wykonawca wygrał przetarg.
2.Otrzymał od Państwa pieniądze na budowę
3. Wybrał sobie pod wykonawców
4. Podwykonawcy otrzymali zaliczkę w postaci 10% od całej sumy.
5. Podwykonawcy zakupili materiał za 50% całej sumy której mieli otrzymać.
6.Podwykonawcy zaczeli budować, zrobili 2/3 trasy.
7. Główny wykonawca splajtował, zostało mu na koncie 80% całej sumy.
8. Główny wykonawca się podzielił z Posłami i mafią.
9. Główny wykonawca przepadł i nikt go nie znajdzie.
10. podwykonawcy zostali z długami, sprzedali firmy, zostali bankrutami, większość z nich popełni samobójstwo bo jak tu żyć z milionami długu.
11. Nikt nie znajdzie winnego.
12. TO POLSKA WŁAŚNIE !!!!
« Last Edit: (Sun) 17.05.2015, 09:50:13 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Bo to (obecna) Polska... - absurdy
« Reply #1 on: (Sun) 17.05.2015, 09:32:25 »
Będzie można zarobić miliony na bezrobotnych

Agencja zatrudnienia dostanie 2 mln zł, 
gdy znajdzie zajęcie dla 200 bezrobotnych lub namówi 
ich do założenia działalności na pół roku -informuje "Rzeczpospolita".

Za kilka tygodni otworzy się możliwość zarobienia przez agencje pracy dużych pieniędzy. A to za sprawą nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia, która czeka tylko na publikację.

Za znalezienie pracy bezrobotnemu lub namówienie go do założenia działalności gospodarczej agencja dostanie ok. 10 tys. zł. Jednorazowo firma będzie musiała zająć się grupą 200 bezrobotnych. Czyli wynagrodzenie wyniesie 2 mln złotych. Agencje będą musiały zajmować się osobami długotrwale bezrobotnymi, osobami w wieku +50 lat lub niepełnosprawnymi.

Jak będzie wypłacane wynagrodzenie dla agencji i czy łatwe będzie zdobycie tych pieniędzy? Odpowiedź w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

Źródło: http://biznes.pl/kraj/bedzie-mozna-zarobic-miliony-na-bezrobotnych/601mj

komentarze pod tekstem:

„Od tasowania kart asów w talii nie przybywa. Kolejna akcja wyrzucania pieniędzy w błoto. Zamiast te miliony zainwestować w rzeczywiste tworzenie miejsc pracy – budowa fabryk, zakładów, to przepierze się te miliony bezowocnie i Polacy będą jeszcze biedniejsi. Poza tym 2 mln na 200 osób to wychodzi 10 tysiecy PLN na osobę!!!! . POlityka bezmózgowia i dołowania Polski i Polaków.”

Świetnie! Czyli zakładamy agencję zatrudnienia, namawiamy 200 bezrobotnych na założenie działalności gospodarczej. Pół roku małego zusu to 2500 zł. Po pół roku oddajemy bezrobotnym zus, a resztą dzielimy się z nimi po połowie. Czysty zysk dla nas - bo zostaje nam kilka tysięcy na czysto, i dla bezrobotnego, bo dostał pieniądze za nic. HAHAHA.
Chyba domyślacie się że tak to właśnie będzie wyglądać?
A dla tych którym nie przeszkadza częsta zmiana pracy i pracują przez wielkie agencje - zwalniajcie się po 5 miesiącach. Żeby nie zarobili na was ani grosza.


Eksmisje dają zarobić

Agata Nosal 07.12.2013 r. o 11:16 pisze:
.
„Wczoraj zadzwoniła do Kancelarii p. Dorota Kalińska, która prowadzi tzw. hotel dla eksmitowanych na Przeworskiej, bo bardzo zdenerwowała się, że ją na naszej stronie oczerniamy. Otóż, tak uważamy, że wynajmowanie miastu i ludziom pokoi w zrujnowanym, naszym zdaniem, budynku, w warunkach urągających godności istoty ludzkiej, za 25 zł/ dobę to przekręt. Od dwuosobowego gospodarstwa domowego to wychodzi miesięcznie tyle, ile za niezłą, czyściutką, dobrze wyposażoną, kawalerkę. Nie godzimy się, żeby miasto z naszych podatków płaciło tak ogromne pieniądze za upokarzanie ludzi, którzy pozostają w i tak już dramatycznej sytuacji.
.
Uważamy ponadto, że p. Kalińska nie posiada kwalifikacji do tego by się takimi osobami zajmować. W wielu rozmowach prezentowała poglądy, z których wynika, że nie potrafi ich szanować. Stosunki, które panują w tym miejscu są odzwierciedleniem, naszym zdaniem, niskiego poziomu kultury współżycia z ludźmi, który prezentuje ta osoba. Pani Kalińska nie rozumie, że największy wpływ na ludzkie zachowania ma to, jak się ludzi tratuje.
.
Pani Kalińska nie rozumie też, dlaczego interesujemy się tym co robi się z ludźmi w jej „ośrodku”, mimo że za
ich pobyt tam płaci się z naszych podatków ( o wiele za dużo, jak na wątpliwy standard tegoż przybytku). Dla niej skoro jej firma jest prywatna wszytko co dzieje się na terenie budynku z ludźmi, którzy się tam znajdują jest prywatne.
.
Np. jeśli klientów p. Kalińskiej odwiedza dziennikarka, która zadaje niewygodne pytania, to właścicielka uważa, iż jest to dobry powód, aby nie przedłużyć im pobytu. Dla nas natomiast już sama ta postawa dyskwalifikuje tę osobę, jako ewentualną kandydatkę na miejsce kogoś, kto w ogóle miałby mieć kontakt z ludźmi umieszczanymi w tym miejscu za pieniądze podatnika, w tak traumatycznej sytuacji życiowej. Wato zwrócić uwagę na fakt, iż są to ludzie, którzy nie posiadają środków finansowych, aby samodzielnie zmienić miejsce, w którym ich umieszczono, zatem wolność wyboru:” być tam, czy nie” jest w sposób istotny ograniczona.
.
Ktoś, kto jest czysty nie boi się mediów i niewygodnych pytań dziennikarzy, którzy mają prawo interesować się tym, jak się traktuje ludzi za których pobyt w jej prywatnych „włościach” płaci podatnik. Ponadto nigdy nie zdarzyło się, aby p. Kalińska musiała wystąpić z powództwem eksmisyjnym wobec osób, które nie mają
już środków na opłacenie pobytu w pomieszczeniu tymczasowym i wyprowadzają się od niej dobrowolnie, nawet w zimie, wprost na ulicę.
.
Naszym zdaniem takie zachowanie – zaskakująco często także osób niepełnosprawnych- jest zupełnie
nienaturalne. Przypuszczamy, iż są one zastraszane. Uważamy, iż szczególnie ta kwestia wymaga wyjaśnienia.”
.
Źródło – https://www.facebook.com/groups/771725336187939/permalink/774655282561611/
.

Agata Nosal-Ikonowicz 09.12.2013 r. pisze:
.
„Jeszcze o Przeworskiej.
.
Miasto robi tak: wynajmuje pomieszczenie dla osoby bez jej udziału po stawkach, które uniemożliwiają tej osobie pozostanie w tym lokalu po upływie czasu, na jaki miasto zawarło umowę. Kalińska nie eksmituje ich tylko wyrzuca na bruk, w środku zimy, narażając zdrowie i życie tych ludzi, zastraszając ich tak skutecznie, iż teoretycznie ” wyprowadzają się oni dobrowolnie”.
.
A gdyby o pomieszczeniach na Przeworskiej pomyśleć tak:
.
„Art. 25c. ( ustawy o ochronie praw lokatorów)
.
„Umowę najmu tymczasowego pomieszczenia zawiera się z osobą, wobec której wszczęto egzekucję na podstawie tytułu wykonawczego w którym orzeczono obowiązek opróżnienia lokalu służącego zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych, bez prawa do lokalu socjalnego lub zamiennego, (…)”
.
Ale Kalińska zawiera umowę z miastem, a nie z osobą, wobec której wszczęto egzekucję. A gdyby umowę zawierano z osobą eksmitowaną, to fakt, że musiałaby ona płacić czynsz przez ten miesiąc wynajmu, ale:
.
„art. 23 ust. 4. – Stawka czynszu za lokal socjalny nie może przekraczać połowy stawki najniższego czynszu obowiązującego w gminnym zasobie mieszkaniowym.”
.
O tym, że art. 23 ust. 4 stosuje się do pomieszczeń tymczasowych mówi art. 25 e ( ustawy o ochronie praw lokatorów- oczywiście).
.
Czyli taka osoba opłacałaby czynsz, ale za to niski czynsz i obowiązywałyby wobec niej przepisy art. 23 ust. 3:
.
” 3. Umowę najmu lokalu socjalnego można po upływie oznaczonego w niej czasu przedłużyć na następny okres, jeżeli najemca nadal znajduje się w sytuacji uzasadniającej zawarcie takiej umowy. W razie wzrostu dochodów gospodarstwa domowego najemcy ponad wysokość określoną w uchwale rady gminy uzasadniającej oddanie w najem lokalu socjalnego od dnia ustania najmu do czasu opróżnienia takiego lokalu stosuje się przepisy art. 18 ust. 1 i 2.”
.
Tymczasem miasto nie przedłuża umowy, tylko z łaski, powiedzmy raz 100 przypadków, w których należałoby przedłużyć umowę, opłaci za kogoś za następny miesiąc, ale pod warunkiem, że ten ktoś obieca, iż wyprowadzi się dobrowolnie i określi datę rychłej przeprowadzki.
.
Najwyraźniej nie tak wyobrażał sobie ustawodawca zapewnianie pomieszczeń tymczasowych!”
Źródło – https://www.facebook.com/groups/771725336187939/permalink/775566465803826/ .

Znalezione na: http://www.stachurska.eu/?p=15167
« Last Edit: (Sun) 17.05.2015, 09:55:40 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Bo to (obecna) Polska... - absurdy
« Reply #2 on: (Sun) 17.05.2015, 16:25:05 »
Tak władza kradnie! Portal dla bezdomnych za 50 mln złotych!

Polski rząd  rękami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej uruchomił "portal dla bezdomnych" za 50 mln zł!

Jest to portal informacyjny dla osób bezdomnych i potrzebujących pomocy społecznej

Portalem empatia.mpips.gov.pl zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA), które wszczęło śledztwo dotyczące możliwej zmowy przy organizacji przetargów związanych z realizacją projektu.
 
Kosmiczna wycena portalu i nieprawidłowości w przetargu to typowy skok na kasę.
 
Władze uznały że bezdomni i osoby które żyją na poziomie minimum egzystencji nie mają przecież problemu z dostępem do internetu.
Każda taka osoba ma z pewnością swój bezpieczny profil lub kosztowny podpis elektroniczny!

Nikomu włos z głowy nie spadnie przecież troska o bezdomnych i wykluczonych usprawiedliwia każdy bezsensowny wydatek!

Ministerstwo pracy broni się, że nie jest to „portal dla bezdomnych” tylko strona, która ma na celu usprawnienie działań pracowników socjalnych.
Ale oczywiście ani słowa dlaczego ta "strona" dla urzędników wymagała nakładów finansowych na poziomie 50 mln złotych!

Andrzej Zalewski

http://polishportal.net/blogs/116/679/tak-w-adza-kradnie-portal-dla-b
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Bo to (obecna) Polska... - absurdy
« Reply #3 on: (Sat) 06.06.2015, 03:25:18 »
Platformersi obsadzili zarząd nieistniejącej elektrowni jądrowej i przyznali sobie atomowe pensje po 100 tys. zł. A ty, szaraku, zdychaj za 1500 zł...



Platformiane władze naszego kraju od 6 lat (!) nie potrafią nawet wybrać lokalizacji dla planowanej elektrowni atomowej, a co dopiero wziąć się na poważnie za jej budowę. Ostatni raport NIK nie pozostawia złudzeń - pierwsza polska siłownia jądrowa prawdopodobnie nie będzie ukończona do 2025 roku i nastąpi kolejne opóźnienie (pierwotnie miała powstać już 2020 roku). Mimo to, ekipa rządowa zdecydowała o utworzeniu specjalnych spółek Skarbu Państwa, które mają zarządzać budową elektrowni. W zarządach tych spółek zasiadali ludzie powiązani z Platformą, którzy co miesiąc pobierali "atomowe" pensje sięgające nawet 100 tys. zł. By żyło się lepiej... swoim!

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" ustalili, że płace w zarządzie spółek należących do państwowego koncernu Polska Grupa Energetyczna (PGE), które miały się zajmować budową polskiej elektrowni atomowej, wynosiły prawie 100 tys. zł miesięcznie. Gazeta dotarła do oświadczenia majątkowego Zdzisława Gawlika - byłego wiceprezesa w atomowych spółkach należących do państwowego PGE (tj. PGE Energia Jądrowa i PGE EJ 1). W pierwszej połowie 2013 r. uzyskał dochód w wysokości 599 340 zł, czyli niemal 100 tys. zł miesięcznie. Co ciekawe i warte podkreślenia - Gawlik w latach 2007 - 2012 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, zaś w wyborach parlamentarnych w 2011 roku kandydował z ramienia Platformy Obywatelskiej do Senatu.

Podobnie było z innym człowiekiem Platformy - Aleksandrem Gradem. Najpierw piastował stanowisko ministra skarbu w rządzie Donalda Tuska (to on bezpośrednio odpowiada za likwidację polskiego przemysłu stoczniowego). Po odejściu z polityki w czerwcu 2012 roku - natychmiast trafił na stołek prezesa wspomnianych powyżej spółek PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1. Początkowo nie chciał ujawnić ile zarabia. Zrobił to dopiero pod naciskiem mediów i opinii publicznej. Okazało się, że miesięcznie otrzymywał po 55 tys. zł. Szacuje się, że przez 1,5 roku piastowania funkcji prezesa Grad mógł zarobić blisko milion złotych. Co ciekawe - po odejściu z PGE trafił do zarządu innej spółki Skarbu Państwa - Tauronu. Według doniesień medialnych zarabia tam miesięcznie do 120 tys. złotych.

W kontekście powyższego nie powinny nas dziwić coraz częstsze opinie ekspertów, którzy twierdzą że projekt pt. "pierwsza polska elektrownia atomowa" jest wymysłem czysto politycznym, dającym ciepłe posadki i wymierne korzyści dla wąskiej grupy członków ekipy rządowej, nie mającym jednak z ekonomicznego punktu widzenia najmniejszego sensu. Fakty są takie, że mimo upływu wielu lat (już sześciu) i gigantycznych pieniędzy przelanych na ciepłe posadki, nadal nie widać efektów i nic nie wskazuje na to, aby budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej miała rzeczywiście ruszyć. Z perspektywy czasu można nawet zaryzykować stwierdzenie, że temat "atomu" okazał się być jedynie kolorowym wabikiem dla mediów i platformianego elektoratu, pustą narracją, która miała odwrócić uwagę od nieudolności rządu Platformy i PSL-u w sferze bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Przy okazji zaś pozwolono napchać kieszenie kolesiom poustawianym we władzach i radach nadzorczych spółek zarządzających nieistniejącą elektrownią. By żyło się lepiej!

Zrodlo: http://niewygodne.info.pl/artykul5/02295-Platformersi-obsadzili-zarzad-nieistniejacej-elektrowni.htm


Miliardy na elektrownię, która nigdy nie powstanie? Czy rząd topi gigantyczne pieniądze podatników?



Zgodnie z najnowszym raportem NIK istnieje poważne ryzyko, że pierwsza polska elektrownia atomowa nie powstanie do 2025 roku i nastąpi kolejne opóźnienie (pierwotnie miała powstać do 2020 roku). Co więcej - rośnie grono ekspertów, którzy oceniają, że elektrownia ta w polskich warunkach jest projektem czysto politycznym, który z ekonomicznego punktu widzenia nie ma szans na powodzenie. Pojawia się pytanie - czy temat "atomu" jest zatem jedynie kolorowym (i niezwykle kosztownym) wabikiem dla mediów i platformianego elektoratu, pustą narracją, której głównym celem jest odwrócenie uwagę od nieudolności rządu Platformy w sferze bezpieczeństwa energetycznego kraju?

Elektrownia atomowa, kluczowa - według zapowiedzi rządzącej ekipy - inwestycja dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju, pierwotnie miała być oddana do użytku około 2020 roku. Później termin jej ukończenia przesunięto na 2025 rok. Obecnie nie wiadomo czy powstanie kiedykolwiek. Władze naszego kraju od 5 lat nie potrafią nawet wybrać jej lokalizacji, a co dopiero wziąć się za budowę. W tym kontekście nie powinny nas dziwić opinie ekspertów, którzy twierdzą że projekt pt. "pierwsza polska elektrownia atomowa" jest wymysłem czysto politycznym, dającym ciepłe posadki i wymierne korzyści dla wielu członków ekipy rządowej, nie mającym jednak z ekonomicznego punktu widzenia najmniejszego sensu.

Prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej powiedział kiedyś rzecz następującą: "Budowa bloku (elektrowni atomowej) to koszt inwestycyjny ok. 40 mld zł. Takiej zdolności kredytowej nie ma cała polska energetyka. (...) Bierzmy przykład z Niemiec, które likwidują elektrownie jądrowe, stawiając głównie na węgiel brunatny, z którego produkcja energii elektrycznej osiąga dziś w Niemczech historyczne rekordy. Nawet Japonia przymierza się do budowy bloków węglowych, mimo że sektor jądrowy odpowiadał za ponad 1/3 tamtejszego wytwarzania".

Opinie ekspertów wydają się jednak nie docierać do rządzących. Ci powołują specjalną spółkę PGE EJ1, której stanowisko prezesa za grube pieniądze przez 1,5 roku piastował były minister skarbu w rządzie Tuska - Aleksander Grad. Ponadto tworzą posadę pełnomocnika ds. energetyki jądrowej wraz z całym administracyjnym zapleczem. Mimo upływu lat i przelanej kasy na ciepłe posadki nadal nie widać jednak efektów i nic nie wskazuje na to, aby budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej miała rzeczywiście ruszyć. Z perspektywy czasu można nawet zaryzykować stwierdzenie, że temat "atomu" okazał się być jedynie kolorowym wabikiem dla mediów i platformianego elektoratu, pustą narracją, która miała odwrócić uwagę od nieudolności rządu Platformy i PSL-u w sferze bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju.

wpis z dnia 16/04/2015

Zrodlo: http://niewygodne.info.pl/artykul5/02205-Miliardy-na-elektrownie-ktora-nigdy-nie-powstanie.htm
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje