Author Topic: GMO i prawo  (Read 2979 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
GMO i prawo
« on: (Sun) 17.05.2015, 12:14:16 »
Parlament Europejski zezwala na uprawy GMO

Napisany przez icppc, data: 19.01.2015

13 stycznia 2015 Parlament Europejski wprowadził prawo zezwalające na
uprawy GMO przez kraje członkowskie UE (480 głosami do 159, przy 58
nieobecnych). Prawo to co prawda zezwala poszczególnym krajom członkowskim na zakaz upraw genetycznie modyfikowanych, ale tylko w na bardzo ograniczonych warunkach.
Przekazując kwestię uregulowań i zabezpieczeń (przed skażeniami przez uprawy GM) krajom członkowskim oraz udzielając jedynie ograniczonych praw do wyłamania się z nich, stworzono warunki dla chaosu, który korporacje GMO wykorzystają bez litości! Prawo to m.inn. umożliwi międzynarodowym korporacjom kwestionowanie zakazów narodowych w stosunku do WTO (Światowa Organizacja Handlu).

PODPISZ PETYCJĘ:
http://www.petycjeonline.com/nie_dla_gmo_tak_dla_dobrej_ywnoci

UWAGA – WIĘCEJ:
Nowa dyrektywa UE nie jest w stanie zabezpieczyć egzekwowania od poszczególnych krajów, by ich uprawy GMO nie skażały upraw rolnych wolnych od GMO, ani nie zapewnia, że koszty jakiegokolwiek skażenia poniosą firmy produkujące GMO.
Ponadto otwiera drzwi dla możliwości zaakceptowania w UE kolejnych odmian roślin GM. Obecnie w Europie uprawiana jest tylko jedna odmiana GMO – kukurydza MON 810 stosowana jako pasza dla zwierząt, ale już przygotowuje się dalsze siedem odmian GMO, które mogą zostać zaakceptowane na początku tego roku.
Pyłki roślin GM dozwolonych w jednym kraju mogą łatwo przedostać się na teren kraju sąsiedniego. Gdy do tego dodamy w większości nieograniczony handel międzynarodowy zarówno żywnością, jak i nasionami, jest bardzo prawdopodobne, że transgeny GMO po zezwoleniu na nie w jednym kraju rozprzestrzenią się w całej UE.

Źródło: The Ecologist (13 stycznia 2015)
http://www.theecologist.org/News/news_round_up/2711268/europarl_votes_in_new_era_of_gmo_farming.html

Źródło: http://www.icppc.pl/antygmo/2015/01/parlament-europejski-zezwala-na-uprawy-gmo/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #1 on: (Sun) 17.05.2015, 12:30:07 »
Czas na wspólne działanie! Polacy! Blogerzy! Internauci!

Napisany przez icppc, data: 22.01.2013

Rolnicy! Zasiano ziarna trujące! Ziarna niezgody i odciągania uwagi. Te ziarna właśnie kiełkują..

Kiełkują jednocześnie wszystkie przekręty Tuska i jego ekipy. Oto jedna z wzrastających modyfikacji naszego nierządu, która nas Polaków robi niewolników i winna odpowiedzialnych postawić przed Trybunałem Stanu!

Tusk i jego ekipa załatwili nas Polaków strategicznie!!

.   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .

GMO czyli jak oliwić zawiasy bocznej furtki by nie skrzypiało


Trochę to przydługie, ale naoliwić furtkę by nie skrzypiała – jest jak się okazuje nie tak prosto i szybko. Trzeba było cierpliwości i trzech lat.

Całość poniższego tekstu można streścić tak:

Od 29.12.2012 r. do 28.01.2013 r.  można legalnie stosować w Polsce zmodyfikowanego ziemniaka Amflorę i większość zmodyfikowanej kukurydzy.

Pytanie – kto i w jakiej skali już to wykorzystuje?

Jednak przeczytanie w całości, z pewnością oświeci. Pokaże jak oliwi się każdą dziedzinę życia oliwą z Brukseli, a co uświadamia lektura Dzienników Ustaw UE.

Bo niebawem – krajowe rolnictwo ma „szansę” zostać zmarginalizowanym, zaś takim schematem i każda sfera naszego życia.

W dniu 21.12.2012 r. reprezentujący państwo B. Komorowski podpisał ustawę o nasiennictwie, która umożliwia rejestrację i sprzedaż nasion GMO.

Pominę sprawy rozmaitych argumentów przytaczanych przez przeciwników i zwolenników ustawy, pominę sprawy prawdopodobnych kar za nie uchwalenie takiej ustawy – ponoć 280 mln Eu, ale to chyba przesada. Media wreszcie coś ujawniają, bo podają, że:
Quote
Minister Dowgielewicz w swojej opinii skierowanej do sejmowej komisji rolnictwa ostrzegł, że Komisja Europejska, jeśli uzna, że nie wykonaliśmy prawidłowo wyroku ETS, może skierować do Trybunału sprawę przeciw Polsce. Ten, jeśli zgodzi się ze stanowiskiem KE, może nałożyć na nasz kraj np. okresową karę pieniężną.

“Ryczałt minimalny w przypadku Polski wynosi 4 mln 163 tys. euro i co najmniej taką kwotę zaproponuje KE tytułem kary ryczałtu, w przypadku skierowania skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE w trybie art. 260 TFUE” – dodał Dowgielewicz.

Dodatkowo może być naliczona okresowa kara od 5 tys. euro do 302 tys. euro za każdy dzień niewykonania wyroku ETS.

“Niewykonanie zobowiązań wynikających z wyroku stwierdzającego naruszenie prawa unijnego (…) będzie miało negatywne konsekwencje finansowe dla budżetu państwa” – wskazywał minister.

Przykładem, wskazującym na taką sytuację, jest zupełnie przemilczany medialnie fakt, nałożenia 07.07.2012 r. tego typu kary na Polskę.

W Dzienniku Urzędowym UE 2012 C 200 z 07.07.2012 r. zamieszczono informację o finale Skargi wniesionej 16.05.2012 r. przez KE przeciw RP /sprawa C-245/12/.

Sprawa dotyczyła przekroczenia terminu transpozycji dyrektywy 2008/56/WE, tzw. Strategii Morskiej, który upłynął 15.07.2010 r.

Nałożono na RP okresową karę pieniężną o stawce dziennej 93.492 Euro naliczanej od dnia ogłoszenia wyroku czyli od 07.07.2012 r.

Nikt się tym nie pochwalił, premier, ministrowie, tysiące dziennikarzy zwykłych i setki dziennikarzy tzw. śledczych.

Być może w dniu dzisiejszym, nasz PKB został też pomniejszony o 93.492 Eu, jutro także, a może i pojutrze, bo nie wiadomo na jaki okres czasu kara została nałożona.

Dlaczego o tym nie wiemy? Jak uzmysłowić sobie fakt w czyich rękach jest prasa i media – przestaniemy się dziwić.

Uchylenie furtki


Podstawową sprawą jest sytuacja w jakiej się znaleźliśmy, bo gdyby Sejm wcześniej zajął się i uchwalił ustawę o organizmach genetycznie modyfikowanych ustawa o nasiennictwie mogłaby zawierać zakaz dla GMO. Takiej jednak nie uchwalono, bo raczej celowo sprawę się przeciąga uchwalając dziesiątki spapranych ustaw, które po pół roku, po roku znowu się zmienia.

Jesteśmy chyba tą przysłowiową furtką do wprowadzenia takich organizmów w Unii. Niestety działamy na swoją niekorzyść i będziemy bici z każdej strony.

A skąd moje przypuszczenie? – daty.

Prezydent podpisał ustawę 21.12.2012 r., którą ogłoszono w Dz.U. z 28.12.2012 r. i to jest faktycznie dla Polski – Koniec Świata… bez GMO.

Wcześniej 09.11.2012 r. uchwalił ją Sejm /pierwsze czytanie w Sejmie było 02.03.2012 r., drugie 08.11.2012 r./. W dniu 12.11.2012 r. przekazano ją Senatowi i Prezydentowi. Senat przyjął bez poprawek w dniu 30.11.2012 r.

Rządowe Centrum Legislacji /Departament Prawa Środowiska i Infrastruktury/ 14.12.2012 r. przesłało do Departamentu Prawno- Legislacyjnego w Min. Rolnictwa i Rozwoju Wsi pismo z opinią, że projekt rozporządzenia RM w sprawie zakazu stosowania materiału siewnego ziemniaka odm. Amflora nie wymaga rozpatrzenia przez Komisję Prawniczą.

Oliwienie końcowe

Projekt ten na swojej pierwszej stronie zawiera sugerowany czas:

„Rozporządzenie z dnia …… 2013 r.”

oraz podstawę prawną:

„art.104 ust.9 z dnia 9 listopada 2012 r.” o nasiennictwie /Dz.U. poz. ……./ zarządza się co następuje:

Par.1 Wprowadza się zakaz stosowania materiału siewnego ziemniaka odmiany Amflora.

Par.2 Rozporządzenie wchodzi w życie …….”

Wygląda na to, że projekt rozporządzenia jest przygotowany od dawna.

Powyższy projekt i drugi identyczny w brzmieniu dotyczący kukurydzy stały się bez zmian i poprawek rozporządzeniami, które rząd podpisał 02.01.2013 r., a które będą obowiązywać od 28.01.2013 r.

Oliwienie ostateczne

17.12.2012 r. Rząd wystawił Polskę na pożarcie i pomimo rozmaitych apeli nie wycofał się z systemu europejskiej jednolitej ochrony patentowej czyli od 2014 roku Polskę czeka prawdopodobny szturm tysięcy zagranicznych patentów na olbrzymią skalę.

Cytuję za: Magdalena Biednik i Rafał Madajczak

Quote
W 2011 roku w Polsce chronionych było 38 tysięcy patentów, po przystąpieniu do jednolitego systemu patentowego będzie ich przybywać rocznie nawet 2x więcej. Co gorsza – żaden z patentów nie będzie musiał być napisany po polsku, wystarczy, że jego opis będzie napisany w jednym z 3 języków- po angielsku, niemiecku czy francusku. /…/

To raczej mały problem.

Natomiast jednolita ochrona patentowa w całej Europie oznacza, że gdy międzynarodowy koncern dopatrzy się naruszenia swoich praw w produkcie polskim sprzedawanym np. na terenie Francji – założy sprawę polskiej firmie właśnie tam, nie będzie musiał przedstawiać tego przed polskim sądem. A polski przedsiębiorca będzie musiał się bronić w obcym języku przed tamtejszym sądem. Za grubą kasę.

I tu pojawia się problem na styku produkty – nasiona, z których wyhodowano rośliny, które następnie przerobiono na jakiekolwiek produkty oraz próba ich sprzedaży w krajach poza Polską. Centrale nasienne już sprzedano obcym. Jakie mamy gwarancje, że tego typu sprawy nie zablokują naszej żywności z tytułu ochrony patentowej nasion?

Próba uniemożliwienia otwarcia furtki

W roku 2006 znowelizowaliśmy jako kraj ustawę o nasiennictwie i wprowadziliśmy do unijnego Wspólnego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych szereg odmian z zastrzeżeniem dla kukurydzy w odmianach GMO /Aristis BT, Cuartal BT, Gambier BT, Levina, Olimpica, Protect/. Zmiany te pojawiły się w katalogu wspólnotowym z dniem 08.05.2006 r. Oczywiście, wtedy stanowiło to pogwałcenie prawa swobodnego handlu i jako takie zostało zgłoszone do Trybunału Konstytucyjnego gdyż zasada prawa swobodnego handlu stanowi jeden z filarów Unii Europejskiej. Stąd też naciski unii i groźba kary pieniężnej.

Z historii wprowadzania uprawy ziemniaka genetycznie modyfikowanego /znanego jako Amflora/ na terenie unii wynika, że pierwszy raz dopuszczono go do uprawy w 1996 r. z przerwą w latach 2001-2004.

Z dniem 04.03.2010 r., skutkiem arbitralnej decyzji podjętej przez Komisję Europejską ziemniak Amflora został ponownie dopuszczony do obrotu na terenie Unii.

Ktoś otwiera furtkę i smaruje, smaruje, smaruje

Tak więc od marca 2010 r. do 29.12.2010 r. /tj. data publikacji 29. wydania Wspólnego Katalogu Odmian/ ziemniak Amflora w tym katalogu nie figurował.

We Wspólnym Katalogu Odmian, wydanie 30. z 29.12.2011 r. – ziemniak Amflora nie figurował.

W unijnym Dzienniku Ustaw C 325 A z dnia 26.10.2012 r. ukazał się już 7 suplement /w ciągu całego roku 2012 było ich aż 7/ do 30. wydania Wspólnego Katalogu Odmian i Amflory też tam nie było.

We Wspólnym Katalogu Odmian Roślin Rolniczych wydanie 31. z 29.12.2012 r., ziemniak Amflora już figuruje jako dopuszczony do obrotu.

Na jakiej podstawie? Kto wystąpił z takim wnioskiem i kiedy? Na ten temat nic w oficjalnie dostępnych źródłach nie ma. Czy to dzięki Polsce?

Skąd taki wniosek?

W wydaniu 31. tegoż Katalogu w przypisach do zestawienia tabelarycznego odmian w kolumnie czwartej jest informacja /oznaczona jako przypis 36/ iż w przypadku Amflory jest to odmiana GMO.

Przy odmianach kukurydzy /z oznaczeniem 36/ jest odnośnik do Polski, data 08.05.2006 i dodatkowy znacznik „ex” mówiący o zakazie obrotu.

Tak więc od 28.01.2013 oprócz obowiązujących w Polsce Rozporządzeń zakazujących uprawy określonych odmian kukurydzy i ziemniaka GMO istnieje nie zniesiony zakaz uprawy pewnych gatunków kukurydzy GMO we Wspólnym Katalogu Odmian obowiązującym przez cały rok 2013, chyba że anuluje je jakiś suplement.

Czyli będą funkcjonować 2 zakazy.

Na pierwszych stronach wydania 31. z 29.12.2012 r. Katalogu stwierdza się, że:

„od 26.10.2012 r. zestawione tam odmiany /tj. w katalogu wydanie 31./ nie są już przedmiotem ograniczeń w obrocie”.

Tak więc nie są ograniczone dla Amflory, bo nie ma w nim zastrzeżenia Polski jak w przypadku zastrzeżeń dla niektórych odmian kukurydzy.

Stąd można legalnie od 29.12.2012 r. do 28.01.2013 r. obracać Amflorą i stosować ją w Polsce – jak kiedyś między 28 lutym, a 3 marca roku 1991.

Wówczas to rząd Bieleckiego wprowadził „dla swoich” nową taryfę celną i zastosował tzw. vacatio legis /Rozp. o nowej wysokości ceł z 28 lutego weszło w życie 3 marca/. Na decyzję tę czekały setki TIRów, które wwiozły do kraju ogromne ilości sprzętu elektronicznego o wartości 1 mld złotych. W wyniku tej „operacji” sprzedaż bydgoskiej Eltry spadła z 55% w 1990 r. do 10% w roku 1991.

Wtedy były tylko 3 dni – teraz luka trwa prawie miesiąc.

To jak z Gawronikiem, który wcześniej dzięki „pewnej” wiedzy zainstalował na granicy w „jedną noc” dziesiątki kantorów.

Pytanie co zaszło między 26.10.2012 r., a 29.12.2012 r., że Amflora pojawiła się w Katalogu w tym czasie, a nie pojawiła się w wydaniu 30. z 29.12.2011 r. mimo iż została zatwierdzona decyzją KE na początku roku 2010, tj. 04.03.2010 r. i nie pojawiła się w siedmiu suplementach do 30. wydania Katalogu.

W Polsce ustawa o nasiennictwie obowiązuje od 28.12.2012 r., a Wspólny Katalog Odmian z Amflorą obowiązuje od 29.12.2012 r.

Czekali na boczną furtkę, którą otworzyła Polska?

Dlaczego pomimo zakazu uprawy tego ziemniaka w innych krajach Unii nie pojawił się on we wspólnotowym Katalogu? Czy brakowało Polski do kompletu tych, którzy zgodzili się na obrót materiału siewnego jak to zapisano w naszej ustawie o nasiennictwie?

Dlaczego wzorem innych Rozporządzeń – te, nie obowiązują z dniem ogłoszenia?

Póki co nasz porządek prawny stanowi, że w przypadku ustaw, ich publikacja w Dz.U. RP oznacza wejście w życie ustawy, chyba że w treści ustawy zapisano inny termin rozpoczęcia jej obowiązywania.

Gdy Prezydent podpisał ustawę – było z tego powodu wielkie halo i radość.

W przypadku rozporządzeń, dzień wydania Dz.U. uznaje się za dzień prawnego ogłoszenia rozporządzenia i wchodzi ono w życie z dniem ogłoszenia, albo w terminie określonym w ustawie lub rozporządzeniu. I znowu wielkie halo – rząd podpisał, ale nie ogłosił.

Ewidentny, ordynarny przekręt.

I już nie skrzypi

Co prawda Rozporządzenie z 02.01.2013 r. zakazuje stosowania materiału siewnego kukurydzy i ziemniaka GMO z mocą od 28.01.2013 r., lecz co to zmienia?

Jak piszą media:

Ustawa oraz rozporządzenia Rady Ministrów wejdą w życie 28 stycznia 2013 r. Od tej pory rolnik, który wysieje nielegalnie kukurydzę MON 810 lub ziemniaka Amflora, musi się liczyć z poważnymi karami finansowymi, a nawet ze zniszczeniem upraw.

Jakie to kary, przy których zwrot „… a nawet ze zniszczeniem upraw” powoduje stres i wstrzymuje przed zastosowaniem zakazanego? I jaka to jest ochrona przed przemieszaniem gatunków GMO z tymi nieGMO i do tego odpowiadająca wymogom systemu IP zgodnie z art.3 lit. h decyzji 2010/135/UE?

Po pierwsze ustawa dotknie wszystkich, którzy będą stosować inny materiał siewny niż zarejestrowany i nie tylko GMO, a zapis o odmianach tradycyjnie uprawianych /czyli nie skatalogowanych/ i ich swobodnym obrocie przez osoby fizyczne jest potraktowany dość luźno.

Sankcje za obrót i zasiew zabronionego rozporządzeniami materiału skutkuje ustawowym zniszczeniem upraw bądź wycofaniem z obrotu /a nie jak podały media – „nawet zniszczeniem upraw”/ i karą grzywny, przy czym kary są takie:

za obrót materiałem niezgłoszonym – 2270 zł, za obrót materiałem zgłoszonym lecz niezgodnym z ustawą /a tu nie ma żadnej bariery dla GMO/ – 200% wartości materiału. Ten kto zasieje – 200% wartości materiału.

Mało-obszarowy nie zasieje, ale ten duży?

Przeciętna cena sadzeniaka wynosi 1000 zł/t, dla obsiania 1 ha potrzeba 2,5 t, a łączne koszty to ok. 4 tys. zł. Rolnicy twierdzą, że granica opłacalności to 30 gr przy plonie 30 t/ha. Przy dopłatach /póki co/ unijnych cena sadzeniaka w klasie kwalifikowany lub elitarny może być o 250 zł/t mniejsza. Wystarczy zaoferować nieco niższą.

Opłacalność uprawy kukurydzy pominę by niepotrzebnie nie przedłużać.

Grzywna i konfiskata materiału… i to ma powstrzymać GMO? Bez jaj.

Po chwili zastanowienia i łyku kawy można krzyknąć – witaj GMO! lub splunąć za siebie z siarczystym ku… mać.

Media w grudniu tak napisały:

Uchwalona przez Sejm 9 listopada 2012 r. ustawa o nasiennictwie została ogłoszona 28 grudnia 2012 r. Wdraża ona nowe unijne przepisy z zakresu nasiennictwa; wykonuje też wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z lipca 2009 r., w którym Trybunał wskazał na niezgodność prawa polskiego z prawem UE dotyczącą zakazu rejestracji GMO w krajowym rejestrze oraz zakazu obrotu materiałem siewnym odmian genetycznie zmodyfikowanych.

W tej chwili mamy więc taką sytuację, że obrót nasionami GMO jest możliwy, ale jakby nie efektywny. Nieefektywny – tylko czasowo, przez 10 lat.

A po tym czasie lub wcześniej, skutkiem ciągłych regulacji i zmian obowiązujących przepisów, z pewnością automatycznie – będzie możliwy. Nawet tego nie zauważymy.

Ale jak w ogóle tego przestrzegać i jak to kontrolować w przypadku kukurydzy?

Przecież w załączniku do pierwszego Rozporządzenia wymieniono aż 235 odmian kukurydzy GMO. Kto będzie badać nasiona kukurydzy i szukał jednej z 235 zabronionych odmian? Za jakie i czyje pieniądze?

W tej chwili mamy chyba tylko 1 certyfikowane laboratorium do przeprowadzania prób na obecność GMO i to tylko dla kilku odmian kukurydzy i nieszczęsnego ziemniaka. Koszt wykonania 1 próby to było ok. 500 zł.

Popatrzmy w telewizor… ile już razy słyszeliśmy, że dzielne brygady stróżów prawa zlikwidowały uprawę konopi, poletka zwykłego maku, udaremniły przemyt alkoholu, papierosów, czystych prochów… a ile razy o wyłapaniu nasion GMO bądź o likwidacji takich upraw? Przecież takie już u nas są jak twierdzą niektórzy.

Nie ma się co łudzić – na to zabraknie pieniędzy.

A tam myślą

W Boliwii pod koniec 2011 r. tamtejsze władze wydały zakaz stosowania GMO, pod koniec roku 2012 prezydent Boliwii zadecydował o całkowitym zakazie dla GMO /w każdej formie i czynności/ na całym obszarze kraju przez okres 10 lat.


Argumenty?

Stwierdził, że obecnie za mało jest dokumentów świadczących o nieszkodliwości organizmów GMO. Proste.

Jednym słowem – u nas postawiono płotek przeciwko GMO, ale sztachety są tak rzadko rozstawione, że co druga krowa przejdzie i szkody nam narobi, a potem… wjadą traktory.

W Unii też, lecz inaczej

Bo to, że rzeka tych nasion w postaci paszy już dawno nas zalewa… jest pewne i nawet minister Sawicki o tym wspominał.

Oto nie kwestionowana, nie podnoszona przez greenpisów jako problem, ta właśnie rzeka na przykładzie ziemniaka:

w decyzji KE 2010/135/UE zezwalającej na wprowadzenie do obrotu na mocy Rozp. 1829/2003 Parlamentu Eur. i Rady paszy produkowanej z genetycznie modyfikowanego ziemniaka EH92-527-1 /BPS-25271-9/ i przypadkowego lub technicznie nieuniknionego występowania ziemniaka w produktach żywnościowych i innych produktach paszowych zaznaczono na wstępie, że:

„jedynie tekst w języku niemieckim jest autentyczny”!!!

/a adresatem Decyzji jest BASF Plant Science GmbH, Ludwigshafen, Niemcy/

w artykule 1 Organizm zmodyfikowany genetycznie i niepowtarzalny identyfikator, napisano:

„genetycznie zmodyfikowany ziemniak /Solanum tuberosum L./ EH92-527-1, określony w pkt. b załącznika, otrzymuje niepowtarzalny identyfikator BPS-25271-9, jak ustanowiono w rozporządzeniu /WE/ nr 65/2004.

w artykule 2 Zezwolenie, napisano:

„niniejszym zezwala się na wprowadzanie do obrotu, do celów art. 4 ust.2 /…/ zgodnie z warunkami określonymi w niniejszej decyzji następujących produktów:

a/ paszy wyprodukowanej z ziemniaka BPS-25271-9

b/ …

c/ …

w artykule 3 O etykietowaniu, napisano:

„… zgodnie ze szczególnymi wymogami etykietowania określonymi w art. 25 ust.2 Rozp. /WE/ nr 1829/2003, „nazwę organizmu” oznacza się jako „ziemniak ze skrobią amylopektynową”.

w artykule 4 Monitorowanie skutków dla środowiska, napisano w pkt. 2:

„Posiadacze zezwoleń przedstawiają Komisji coroczne sprawozdania z realizacji i wyników monitorowania. W sprawozdaniach tych należy jasno określić, które z jego części uważa się za poufne wraz z możliwym do zweryfikowania uzasadnieniem wniosku o poufność, zgodnie z art. 30 rozp. /WE/ nr 1829/2003. Części poufne wspomnianych sprawozdań należy przekazać jako osobne dokumenty.”

Ciekawe wyartykułowane?

Ziemniak GMO będzie się nazywać niewinnie – „ziemniakiem ze skrobią amylopektynową” /jak gdyby inne ziemniaki nie posiadały skrobi amylopektynowej!/ i gdyby przypadkiem coś niedobrego się gdzieś pojawiło, to naturalnie – w osobnym poufnym dokumencie.

Pytanie za 10 punktów: z czym kojarzy się napis na batoniku – „produkt może zawierać śladowe ilości orzechów ziemnych lub sezamu”?

Czy nie z… „przypadkowego lub technicznie nieuniknionego występowania”?

To gdzie te batony się robi?

Przykład: w pięknym opakowaniu czekolada Cherry i Chili 70% Cacao, ze złotymi literami – Creation marki Lindt/Spruengli.

W wykazie składników formułka: „może zawierać śladowe ilości orzechów laskowych, migdałów i mleka”. Wyprodukowano w Niemczech.

Gdzie zginęło słowo Jakość?

Na najniższym etapie produkcji pożywienia – rolników, na najwyższym etapie – odbiorców w mieście, pozostaje tylko uświadamiać oraz wręcz błagać o rozsądek.

Wyjściem z sytuacji może być tylko lokalne i wzajemnie lojalne powiązanie producentów i odbiorców. Jednak w obecnej sytuacji szanse na powodzenie są żadne – rozsądek przegrywa z ceną.

Obudzi nas dopiero udowodniona szkodliwość. Nasz organizm potrzebuje do życia trzech niezbędnych elementów: powietrza, wody i jedzenia. Ich jakość to nasze zdrowie.

Jeśli teraz sami sobie nie połączymy wysiłków producenta i odbiorcy, a powinniśmy się wzajemnie poznać dla naszego dobrze pojętego zdrowia w przyszłości, to w przeciągu jednego pokolenia stracimy całkowitą niezależność decydowania o sobie.

I na tym przykładzie, jeśli nie połączymy sił – w każdej dziedzinie życia.

04.01.2013 r.

(Autor nie chce być upubliczniany!)

P.S. W dniu 10.01.2013 r. ukazał się Dziennik Ustaw, w którym opublikowano w/w rozporządzenie o kukurydzy GMO.

W dniu 15.01.2013 o godzinie 11 nadal brak takiego rozporządzenia w sprawie Amflory. To chyba nie przypadek – przecież oba dotyczyły tej samej sprawy i razem były podpisane…

Znalezione na: http://www.icppc.pl/antygmo/2013/01/czas-na-wspolne-dzialanie-polacy-blogerzy-internauci/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #2 on: (Sun) 17.05.2015, 12:37:33 »
Eksperyment naukowy – kryptonim GMO

Opublikowano: 13.04.2012

Jest we mnie gniew spowodowany coraz śmielszymi poczynaniami naukowców, którzy w swojej ślepocie i pewności siebie, nie zważając na możliwość zaistnienia potencjalnych konsekwencji wynikających z ich eksperymentów naukowych, propagują spożywanie roślin genetycznie modyfikowanych oraz wdrażanie uwalniania GMO do środowiska. Dzieje się tak przy jednoczesnej akceptacji obecnego stanu rzeczy, jakim jest brak możliwości przeprowadzenia dowodu naukowego na nieszkodliwość tego procederu, co w oczywisty sposób wynika z ram czasowych, niezbędnych do przeprowadzenia stosownych badań.

Treść niniejszego artykułu zainspirował pewien wątek dyskusji na Facebooku. [1]

Na początek pozwolę sobie zacytować fragment jednej z wypowiedzi osoby, będącej jednocześnie autorem strony „Tak dla GMO” [2], otwarcie promującej technologie związane z genetycznym modyfikowaniem organizmów. Cytat: „(…) Z jednym się zgodzę. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić długofalowego działania tej technologii na człowieka. Tutaj przyznam Ci rację. Możemy jedynie zastanawiać się jakie może mieć to skutki (ale to tyczy się zarówno Przeciwników jak i Zwolenników technologii GM)”.

Uznałem powyższe stwierdzenie zwolennika GMO za doskonały punkt wyjściowy do dalszych rozważań, bo przecież obaj zgadzamy się w tej jednej kwestii. Z jednym małym zastrzeżeniem. Uwaga, jakoby podejście do problemu dotyczyło w jednakowy sposób zarówno przeciwników, jak i zwolenników technologii GM, stanowczo wymaga sprostowania. Przede wszystkim, należy zaznaczyć, że naukowców i zwolenników GMO dotyczy odpowiedzialność za ich czyny i propagowane treści, bezpośrednio związane z namawianiem do przeprowadzenia… eksperymentu naukowego, jednocześnie nie informując nas, obywateli o tym, że mamy do czynienia z eksperymentem! Co więcej, wielu naukowców używa absurdalnych argumentów w postaci stwierdzeń, że: ”przecież i tak jemy GMO”, po raz kolejny nie informując nas otwarcie o tym, że ów eksperyment jest właśnie przeprowadzany.

Zważywszy na poniższe fakty:

1. Udowodnić nieszkodliwości nikt nie może, ponieważ proces takiego dowodu naukowego wymaga przeprowadzenia testów na przynajmniej trzech pokoleniach konsumentów, co trwałoby w przybliżeniu 75 lat.

2. Rośliny w technologii GM istnieją podług mojej wiedzy od około 25 lat.

3. Eksperyment z przenoszeniem genów między gatunkami trwa od niecałych 20 lat, i tak naprawdę nie wiemy, jakie mogą być tego rzeczywiste, długofalowe skutki.

Należy stwierdzić, że obecna forma propagowania żywności z produktów modyfikowanych genetycznie, obrót handlowy oraz uwalnianie do środowiska organizmów GM, stanowią element eksperymentu naukowego w trakcie realizacji. Sam zaś obiekt owego eksperymentu nie jest wcale rzeczą banalną, ponieważ dotyczy on niezwykle istotnej sfery ludzkiej egzystencji, jaką jest pożywianie ciała. Z racji wagi badanego problemu, wymaga to wielkiej odpowiedzialności oraz zastosowania wszelkich zabezpieczeń niezbędnych do wykonania eksperymentu.

EKSPERYMENT NAUKOWY A PRAWO

W tym miejscu warto przytoczyć najistotniejsze kwestie prawne, związane z eksperymentem naukowym przeprowadzanym na ludziach. Aby przeprowadzić eksperyment naukowy, należy spełnić następujące warunki:

1. Osoba, jako uczestnik biorący udział w eksperymencie, musi wyrazić swoją zgodę na przeprowadzenie owego eksperymentu w sposób jasny i wyraźny. Zgoda ta nie może być w żadnym wypadku dorozumiana. Musi również zostać w pełni poinformowany nie tylko o korzyściach, ale przede wszystkim o grożących mu ujemnych skutkach oraz prawdopodobieństwie ich powstania. Musi mieć także możliwość odstąpienia od przeprowadzania eksperymentu w każdym momencie. Jeśli istnieją przesłanki, że nie będzie się dało wycofać z eksperymentu, uczestnik musi o tym również zostać powiadomiony. [3]

2. Krąg uczestników eksperymentu winien zostać sprecyzowany i ograniczony do określonej grupy biorącej udział w eksperymencie. Podczas eksperymentu najczęściej asystują biegli oraz technik kryminalistyki [4]

Dalej przytoczmy zapisy prawne dotyczące eksperymentu naukowego oraz aspektów bezpośrednio z nim związanych w kontekście technologii GMO:

Art. 27. Kodeksu Karnego [5] stanowi:
§2. Eksperyment jest niedopuszczalny bez zgody uczestnika, na którym jest przeprowadzany, należycie poinformowanego o spodziewanych korzyściach i grożących mu ujemnych skutkach oraz prawdopodobieństwie ich powstania, jak również o możliwości odstąpienia od udziału w eksperymencie na każdym jego etapie.

Art. 39. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej [6] mówi zaś:
Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.

Art. 68. Konstytucji RP:
§1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
w związku z Art. 68.
§4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.

Art. 74. Konstytucji RP:
§1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
oraz
§2. Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska.

Art. 181. Kodeksu Karnego mówi:
§1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§2. Kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§3. Karze określonej w §2. podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową powodując istotną szkodę.

Art. 23. Kodeksu Cywilnego [7]:
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie (…), pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 24. §1. k.c.:
Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
W związku z Art. 5. k.c.:
Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

KONKLUZJA

Uświadamiając sobie znaczenie przytoczonych faktów i zapisów prawnych, należy jednoznacznie stwierdzić, że większa część społeczeństwa jest obecnie poddawana eksperymentowi uwalniania żywej technologii genetycznej do środowiska i od lat poddawana eksperymentowi spożywania żywności pochodzącej z organizmów modyfikowanych genetycznie:

– bez wyjaśnienia, o co w tym chodzi,

– bez wyjaśnienia, jakie mogą być zagrożenia i konsekwencje,

– bez świadomego wyboru obywateli,

– i bez jakiejkolwiek wiedzy o istnieniu GMO u 66% obywateli Polski. [8]

W związku z powyższym, wprowadzanie na rynek technologii GMO jest jawnym łamaniem praw człowieka, Konstytucji RP, Kodeksu Karnego, Kodeksu Cywilnego oraz wielu praw międzynarodowych.

Jednocześnie należy oznajmić, iż osoby propagujące przeprowadzenie eksperymentu na tak wielką skalę i w sposób niekontrolowany, nawołują do popełnienia przestępstwa związanego z przeprowadzeniem eksperymentu naukowego, bez wiedzy osób, na których eksperyment ma zostać przeprowadzony.

Cóż więcej można dodać do tej klarownej konkluzji? Od siebie mogę jeszcze dołożyć przestrogę, która każdemu czytelnikowi winna utrwalić się w świadomości. Jeśli eksperyment o kryptonimie GMO zakończy się rezultatem negatywnym, to szkody wynikające z owej porażki mogą okazać się nieodwracalne lub wystarczająco długotrwałe, by doprowadzić do ekologicznej i zdrowotnej katastrofy. Rozwój nauki może służyć człowiekowi, pod warunkiem, że zachowane zostaną niezbędne środki ostrożności. Niestety, balansowanie na granicy szaleństwa, wynikającego z chciwości i krótkowzroczności, przynosi zwykle same tragedie.

Autor: Maciej Kawiak
Współpraca i edycja: Raptor
Nadesłano do „Wolnych Mediów”

PRZYPISY

[1] www.facebook.com
[2] www.facebook.com/TakDlaGmo
[3] Eksperyment w Kodeksie Karnym (kodeks-karny.wieszjak.pl)
[4] Eksperyment w procesie karnym („Przegląd Żandarmerii” 1/2009)
[5] Kodeks Karny
[6] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
[7] Kodeks Cywilny
[8] polskieradio

Znalezione na: http://wolnemedia.net/ekologia/eksperyment-naukowy-kryptonim-gmo/


Świadoma zgoda na udział w badaniu

Świadoma zgoda na udział w badaniu – proces, podczas którego potencjalny uczestnik dobrowolnie wyraża chęć wzięcia udziału w określonym badaniu, po poinformowaniu go o wszystkich aspektach badania, które są istotne przy podejmowaniu decyzji o uczestnictwie. Zgodę udziela się w formie pisemnej na tzw. formularzu świadomej zgody.

Za wyrażenie świadomej zgody uznaje się wyrażone na piśmie, opatrzone datą i podpisane oświadczenie woli o wzięciu udziału w badaniu klinicznym, złożone dobrowolnie przez osobę zdolną do złożenia takiego oświadczenia, a w przypadku osoby niezdolnej do złożenia takiego oświadczenia – przez jej przedstawiciela ustawowego; oświadczenie to zawiera również wzmiankę, iż zostało złożone po otrzymaniu odpowiednich informacji dotyczących istoty, znaczenia, skutków i ryzyka związanego z badaniem klinicznym, a także poinformowaniu o przysługującym prawie do wycofania się z badania klinicznego w każdej chwili.

Jeżeli świadoma zgoda nie może być złożona na piśmie, za równoważną uznaje się zgodę wyrażoną ustnie w obecności co najmniej dwóch świadków. Zgodę tak złożoną odnotowuje się w dokumentacji badania klinicznego.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadoma_zgoda_na_udzia%C5%82_w_badaniu


Prowadzenie doświadczeń na ludziach

72-letni mężczyzna choruje na nowotwór stercza z przerzutami do kości i wątroby.
Planuje się badania leków przeciwnowotworowych w fazie II (pierwsze próby na ludziach).
Chorego nie prosi się o zgodę na udział w badaniach, ponieważ traktuje się je jako metodę leczniczą.
Chory nie wie, że znajduje się w stanie terminalnym.


1. Prawo międzynarodowe

W prawie międzynarodowym zakazuje się prowadzenia eksperymentów leczniczych bez swobodnej i świadomej zgody chorego. W art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych stwierdzono, że "nikt nie będzie poddawany doświadczeniom lekarskim lub naukowym bez swej swobodnie wyrażonej zgody". Oznacza to, że lekarz musi szczegółowo poinformować osobę zainteresowaną o ryzyku związanym z podawaniem leku i o jego peży odnieść się także do rekomendacji R (90) 3 o badaniach medycznych na ludziach, przyjętej 6 lutego 1990 r. przez Komitet Ministrów Rady Europy. Według Zasady 3.: "Nie można prowadzić badań medycznych bez uzyskania świadomej, swobodnej, wyraźnej zgody dotyczącej konkretnie tych badań. Zgodę tę można swobodnie wycofać w każdej fazie badań, o czym osoba biorąca udział w badaniach powinna być poinformowana przed ich rozpoczęciem. Osoba, która podda się badaniom medycznym, musi być poinformowana o ich celu i metodologii. Powinna także poznać przewidywalne ryzyko i niedogodności związane z badaniami. Informacja powinna być szczegółowa i podana w sposób jasny, umożliwiający osobie poinformowanej udzielenie lub nieudzielenie zgody".
Patrz także art. 5 Konwencji o prawach człowieka i biomedycynie (KB) i pkt. 34-40 raportu wyjaśniającego, jak również art. 15 i 16.v KB, według których "badania naukowe w dziedzinie biologii i medycyny prowadzone są w sposób swobodny, z zastrzeżeniem postanowień niniejszej Konwencji i innych przepisów zapewniających ochronę osoby ludzkiej". "Wymagana zgoda, o której mowa w art. 5, powinna być wyrażona w sposób wyraźny i dotyczyć konkretnego badania oraz powinna być udokumentowana. W każdej chwili można zgodę swobodnie wycofać"[1]. Patrz także art. 26 KB, zwłaszcza pkt. 2.

Pacjent może nie wiedzieć, że znajduje się w stanie terminalnym, ponieważ poinformowanie go o tym może negatywnie wpłynąć na jego stan lub jeśli on sam nie prosił o udzielenie takiej informacji. W art. 10 (3) KB zakazuje się ograniczania prawa pacjenta do posiadania informacji o swoim zdrowiu, chociaż w wyjątkowych przypadkach i w jego interesie można takie ograniczenia wprowadzić. W ustawodawstwach krajowych można więc upoważnić lekarza do ukrycia informacji lub przynajmniej do udzielenia ich w jak najłagodniejszy sposób. Powszechnie określa się takie zachowanie jako "konieczność terapeutyczną" (patrz pkt. 68-69 raportu wyjaśniającego dołączonego do KB). W art. 10 (2) KB gwarantuje się prawo do niepoznania informacji o swoim zdrowiu, jak również prawo do ich poznania. Pacjent ze znanych sobie powodów może nie chcieć znać pewnych faktów. Należy takie życzenie uszanować, zwłaszcza jeśli znajomość tych faktów nie ma dużego znaczenia dla pacjenta (patrz pkt. 67 raportu wyjaśniającego).

Odnośnie do przypadku, w którym pacjent nie może udzielić zgody na udział w badaniach, w art. 17 (1) KB stwierdza się, że "badania naukowe na osobie nie mającej zdolności do wyrażenia na nie zgody, o której mowa w art. 5, mogą być prowadzone tylko przy spełnieniu wszystkich następujących warunków:
i. spełnienie warunków wynikających z art. 16, pkt. i-iv;
ii. oczekiwane wyniki badań są w stanie zapewnić rzeczywistą i bezpośrednią korzyść dla jej zdrowia;
iii. badania o porównywalnej skuteczności nie mogą być przeprowadzone na osobach mających zdolność do wyrażenia zgody;
iv. wymagana zgoda, o której mowa w art. 6, została wyrażona na piśmie i dotyczy konkretnego badania;
v. osoba poddana badaniom nie sprzeciwia się"[2]

Jedynie w wyjątkowych sytuacjach i z prawnymi zastrzeżeniami pozwala się prowadzić badania, które mogą nie przynieść danej osobie bezpośrednich korzyści zdrowotnych. Według art. 17 (2) KB i uwzględniając brzmienie art. 26 (1) i (2) KB, badania takie podlegają "warunkom wymienionym w pkt. i, iii, iv oraz v poprzedzającego ust. 1 i dodatkowo następującym warunkom:
i. badanie ma na celu przyczynienie się, poprzez osiągnięcie znacznego postępu wiedzy naukowej o stanie osoby, jej chorobie lub zaburzeniach, do osiągnięcia wyników zapewniających korzyść zdrowotną osobie im poddanej lub innym osobom tej samej kategorii wiekowej albo dotkniętym tą samą chorobą lub zaburzeniami albo o tym samym stanie zdrowia;
ii. badania stwarzają minimalne ryzyko i minimalne obciążenie dla osoby im poddawanej"[3]

2. Etyka

Według Deklaracji Helsińskiej (World Medical Association, 1964, 1975, 1983), lekarz jest zawsze zobowiązany uzyskać zgodę pacjenta; jeśli istnieją powody, dla których nie można jej uzyskać, propozycję należy umieścić w protokole badania, nawet jeśli chodzi o interwencję leczniczą lub pacjent jest w stanie terminalnym.
Lekarz nie może łączyć badań biomedycznych z leczeniem klinicznym w celu uzyskania wiedzy medycznej, chyba że wykaże, iż badanie posiada wartość diagnostyczną lub leczniczą dla pacjenta. Na mocy zapisów Deklaracji Weneckiej (World Medical Association, 1983) lekarz nie może uporczywie przedłużać życia pacjentów i w terminalnym stadium może podawać tylko leki konieczne do uśmierzenia cierpienia. Deklaracja Lizbońska (WMA, 1981) dotyczy prawa do godnej śmierci. Uzyskanie zgody na udział w badaniach jest obowiązkowe.

3. Moralność religijna

a. Moralność katolicka
Z punktu widzenia moralności katolickiej podawanie niezarejestrowanych leków w celach leczniczych i eksperymentalnych jest dopuszczalne "w przypadkach beznadziejnych, w których pacjent skazany jest na śmierć, jeśli nie podejmie się żadnych działań (...), za wyraźną lub niewypowiedzianą zgodą pacjenta"[4]. W omawianym przypadku, ponieważ nie istnieją inne skuteczne środki terapeutyczne, "można zdać się (...) na zasoby najbardziej zaawansowanych technologii medycznych, nawet jeśli znajdują się w fazie eksperymentalnej i nie są pozbawione ryzyka". Konieczne jest jednak uzyskanie wyraźnej zgody pacjenta[5].

b. Moralność protestancka

Czy pewne jest, że nie można omówić problemu z pacjentem lub jego bliskimi? Jeśli jest to naprawdę niemożliwe, dlaczego ma się zabraniać dokonania ostatniej próby poprawy stanu chorego, pod warunkiem że aspekt eksperymentalny sam w sobie nie stanie się celem, ale będzie podporządkowany działaniu leczniczemu, czyli opiece nad pacjentem, i należnemu mu szacunkowi.

c. Moralność żydowska

Odnośnie do beznadziejnie chorej osoby dopuszcza się przeprowadzenie interwencji chirurgicznej lub wypróbowanie leku, jeśli stanowi to dla niego ostatnią szansę. Nie można pominąć żadnej możliwości poprawy stanu zdrowia. To samo dotyczy dzieci, którym grozi śmierć: dopuszcza się wypróbowanie leku jako ostatniej szansy, jeśli nie istnieje żadna inna metoda leczenia. W tym przypadku konieczne jest poinformowanie pacjenta o konsekwencjach takiej interwencji i uzyskanie jego świadomej zgody.

d. Moralność muzułmańska

Jest to badanie terapeutyczne fazy II na osobie chorej na nowotwór. Tylko lekarz ma prawo ocenić zasadność leczenia. Jeśli nie występuje działanie toksyczne, badania takie mogą umożliwić ocenę wartości leczniczej leku. Ponieważ jednak chory jest w stanie terminalnym, nie może udzielić swobodnej i świadomej zgody.

e. Moralność buddyjska

Koniecznie należy spytać chorego o zdanie. Zasada osobistej odpowiedzialności jest podstawowym elementem myśli buddyjskiej, należy więc szczegółowo poinformować pacjenta o jego stanie.

4. Moralność agnostyczna

Chory musi udzielić zgody na badania dotyczące nowej metody leczenia. Nie można rozpocząć badań bez jego świadomej zgody. Jeśli pacjent odmawia poddania się eksperymentowi, lekarz musi to zaakceptować, ponieważ dysponuje tylko prawami przyznanymi mu przez chorego.
Piśmiennictwo

1. Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie, tłum. Marek Antoni Nowicki.
2. Ibid.
3. Ibid.
4. Pius XII, AAS 46 (1954), s. 591.
5. Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary w sprawie eutanazji, nr 4.

Komentarz

I. Prawo polskie reguluje przeprowadzanie eksperymentów medycznych na ludziach. Stosowne przepisy zawarte są w ustawie z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz. U. z 1997 r., Nr 28, poz. 152 ze zm.). W powołanej ustawie temu zagadnieniu poświęcono cały rozdział 4 (art. 21-29). Reguły prawne zawarte w tym rozdziale dotyczą także eksperymentów medycznych z wykorzystaniem nowych leków lub innych środków farmaceutycznych albo materiałów medycznych. Zgodnie bowiem z art. 16 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 10 października 1991 r. o środkach farmaceutycznych, materiałach medycznych, aptekach, hurtowniach i Inspekcji Farmaceutycznej (Dz. U. Nr 105, poz. 452 ze zm.) "badania kliniczne środka farmaceutycznego lub materiału medycznego bądź potencjalnego leku mogą być przeprowadzane na zasadach określonych w odrębnych przepisach, dotyczących eksperymentu medycznego".
II. W ustawie o zawodzie lekarza wyróżnia się dwa rodzaje eksperymentów medycznych przeprowadzanych na ludziach: eksperymenty lecznicze i eksperymenty badawcze. W świetle art. 21 ust. 2 tej ustawy "eksperymentem leczniczym jest wprowadzenie przez lekarza nowych lub tylko częściowo wypróbowanych metod diagnostycznych, leczniczych lub profilaktycznych w celu osiągnięcia bezpośredniej korzyści dla zdrowia osoby leczonej". Zgodnie zaś z art. 21 ust. 3 ustawy o zawodzie lekarza eksperyment badawczy różni się od eksperymentu leczniczego swoim celem. Powołany przepis stanowi bowiem, że "eksperyment badawczy ma na celu przede wszystkim rozszerzenie wiedzy medycznej".

III. Przepisy prawa dopuszczają przeprowadzenie przez lekarza na pacjencie eksperymentu medycznego po spełnieniu szeregu warunków. Ustawa o zawodzie lekarza przewiduje bowiem zarówno ogólne warunki wymagane dla obu rodzajów eksperymentów medycznych, jak i warunki szczegółowe, przewidziane wyłącznie dla eksperymentu leczniczego albo dla eksperymentu badawczego.

Jednym z fundamentalnych warunków ogólnych przeprowadzenia eksperymentu medycznego jest zgoda pacjenta będącego przedmiotem takiego eksperymentu. Zasadę taką przewiduje art. 25 ust. 1 ustawy o zawodzie lekarza. Zgodnie z tym przepisem "przeprowadzenie eksperymentu medycznego wymaga [...] zgody osoby badanej mającej w nim uczestniczyć". Zgoda taka powinna być wyrażona w formie pisemnej. Jeżeli pacjent nie może wyrazić tej zgody pisemnie, przepisy dopuszczają jej wyrażenie ustnie pod warunkiem, że zostanie ona złożona w obecności dwóch świadków. Fakt wyrażenia przez pacjenta zgody w ten sposób powinien być odnotowany w dokumentacji medycznej. Poza tymi dwoma sposobami prawo nie przewiduje innej formy udzielenia przez pacjenta zgody na udział w eksperymencie medycznym. Wyrażenie przez pacjenta zgody w inny sposób skutkuje zatem jej nieważnością; w konsekwencji zaś niedopuszczalnością przeprowadzenia eksperymentu medycznego.

W świetle powołanych przepisów lekarz jest zobowiązany uzyskać zgodę pacjenta na jego udział w obu rodzajach eksperymentów medycznych, a więc nie tylko w przypadku eksperymentu badawczego, lecz także w przypadku uczestnictwa pacjenta w eksperymencie leczniczym. Zgoda powinna być udzielona przed rozpoczęciem eksperymentu medycznego. Zatem co do zasady: eksperyment medyczny przeprowadzony bez zgody pacjenta jest nielegalny.

IV. Zgoda pacjenta na udział w eksperymencie medycznym (leczniczym lub badawczym) musi być świadoma. Z tego powodu art. 24 ust. 1 ustawy o zawodzie lekarza nakłada na lekarza obowiązek uprzedniego poinformowania pacjenta o celach, sposobach i warunkach przeprowadzenia eksperymentu, spodziewanych korzyściach leczniczych lub poznawczych oraz o ryzyku z tym związanym. Z mocy art. 31 ust. 1 w zw. z art. 34 ust. 2 tejże ustawy lekarz ma ponadto obowiązek poinformowania pacjenta, jakie ustalono rozpoznanie i jaki jest jego stan zdrowia. Pacjent ma bowiem prawo - przed podjęciem decyzji o swoim udziale w eksperymencie - znać swój aktualny stan zdrowia. Przepisy o eksperymencie medycznym nie wyłączają zatem zastosowania przepisów gwarantujących pacjentowi prawo do informacji. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, jeżeli rokowanie jest niepomyślne dla pacjenta, lekarz może ograniczyć informację o jego stanie zdrowia i o rokowaniu, jeżeli według oceny lekarza przemawia za tym dobro pacjenta. Jeśli jednak pacjent zażąda podania mu całej prawdy o swoim stanie zdrowia i rokowaniach, lekarz ma obowiązek udzielić mu pełnej informacji (art. 31 ust. 4).

Powołane przepisy zezwalają zatem na odebranie zgody na udział w eksperymencie medycznym dopiero od tak uprzedzonego pacjenta. Naruszenie przez lekarza wymogu "uświadomienia" pacjenta skutkuje nieważnością jego zgody na udział w eksperymencie medycznym, a tym samym zakazem jego przeprowadzania.

V. W świetle prawa polskiego 72-letni pacjent chorujący na nowotwór stercza z przerzutami do kości i wątroby powinien zostać poinformowany o swoim stanie zdrowia. Jeżeli znajduje się w stanie terminalnym, o tym fakcie również powinien być poinformowany. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, ze względu na dobro tego pacjenta, lekarz może odstąpić od poinformowania go o stanie terminalnym. Jeżeli jednak pacjent ten zażąda pełnej informacji, lekarz ma obowiązek poinformować go także o tym. Jeżeli planuje się badania leków przeciwnowotworowych w fazie II (pierwsze próby na ludziach) z udziałem tego pacjenta, konieczne jest uzyskanie od niego zgody. Traktowanie takich badań jak metody leczniczej nie zwalnia lekarza z tego obowiązku. Prawo polskie wymaga bowiem zgody pacjenta także na udział w eksperymencie leczniczym.

Źródło: http://www.mp.pl/etyka/prawo_medyczne/show.html?id=9175



Zobacz na:
Społeczne funkcjonowanie pojęć prawdy i piękna w różnych cywilizacjach
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1672.0
« Last Edit: (Sun) 14.06.2015, 18:24:25 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #3 on: (Sun) 14.06.2015, 18:12:48 »
Korporacyjna Prawda - Lekcja Lobbingu
https://www.youtube.com/watch?v=h-wTxTqhgTc

Wypowiedzi pochodzą z filmu "Korporacja - 2003"

GMO - Jak w USA Zatwierdza Się Substancje Chemiczne
https://www.youtube.com/watch?v=Sd9qFCLkxfU

Wypowiedzi pochodzą z filmu "Biznes w butelce - 2009"

Globalna Strategia Rządu USA ws GMO
www.youtube.com/watch?v=Qu2kNBRO46A

Skorumpowani Naukowcy i ich "Obiektywne" Badania
www.youtube.com/watch?v=d1dTkCCEvew

Wypowiedzi pochodzą z filmu "Życie wymyka się spod kontroli - 2004"

GMO - Korupcja Naukowców i Ignorancja Ludzi
https://www.youtube.com/watch?v=-m9qMBXXWs0

Wypowiedzi pochodzą z filmu "Transgeniczne łososie i bezbronne motyle - 2009"

GMO - Redefinicja Prawa Patentowego czytaj ACTA
https://www.youtube.com/watch?v=azeskN_X7pw

Wypowiedzi pochodzą z filmu "Transgeniczne łososie i bezbronne motyle - 2009"
« Last Edit: (Sun) 14.06.2015, 18:15:05 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #4 on: (Sun) 01.11.2015, 00:52:55 »
PE odrzucił projekt ułatwiający krajom zakazywanie sprzedaży GMO

Parlament Europejski odrzucił w środę projekt unijnych przepisów, które dawałyby władzom państw UE więcej swobody w ograniczaniu bądź zakazywaniu na swoim terytorium sprzedaży i stosowania genetycznie modyfikowanej żywności i paszy.



Zdaniem europosłów zaproponowane przez Komisję Europejską przepisy byłyby "niewykonalne i doprowadziłyby do kontroli granicznych pomiędzy krajami pro- i anty-GMO" - poinformowano w komunikacie PE. Za odrzuceniem projektu było 577 eurodeputowanych, 75 głosowało za jego przyjęciem, a 38 wstrzymało się od głosu.

- Dzisiejsze głosowanie daje Komisji Europejskiej jasny sygnał, że jej wniosek może postawić na głowie to, co zostało osiągnięte dzięki wspólnemu rynkowi i unii celnej - powiedział przewodniczący parlamentarnej komisji ds. ochrony środowiska, włoski europoseł Giovanni La Via. Dodał, że istnieją także obawy, iż propozycja KE nie jest zgodna z zasadami wspólnego rynku.

- Wniosek KE mógłby mieć negatywny wpływ na rolnictwo w UE, które zależy od protein dostarczanych przez GMO, oraz negatywny wpływ na import. Ponadto jak wdrożyć tego typu wniosek na terenie UE, gdzie nie ma kontroli granicznych? - dodał La Via, cytowany w komunikacie.

Projekt przepisów, które zmieniłyby istniejące obecnie prawo w UE, umożliwiłby państwom członkowskim ograniczanie lub całkowity zakaz sprzedaży i stosowania genetycznie modyfikowanej żywności i paszy na własnym terytorium nawet wówczas, gdy produkty te zostały autoryzowane na poziomie UE. KE przedstawiła ten wniosek 22 kwietnia 2015 roku. Proponowała, by nowe przepisy odwzorować na już istniejącym unijnym prawie dotyczącym upraw GMO - ułatwia ono państwom członkowskim zakazywanie uprawy autoryzowanych przez UE GMO na własnym terytorium.

Przedstawiając taką propozycję, KE kierowała się tym, że kraje UE są bardzo podzielone w sprawie organizmów genetycznie modyfikowanych. Część z nich jest zdecydowanie za, część przeciw, a pozostałe zmieniają zdanie w zależności od kontekstu. Taka sytuacja sprawia, że w komitecie skupiającym przedstawicieli państw UE nie jest możliwe uzyskanie kwalifikowanej większości ani za dopuszczeniem danego gatunku GMO do uprawy bądź importu, ani też przeciwko. Gdy zaś w gronie państw UE nie jest możliwe podjęcie decyzji, to Komisja Europejska jest zobowiązana wydać zezwolenie dla tego gatunku GMO, co w wielu krajach spotyka się potem z krytyką.

Jednak podobnie jak Parlament rządy państw unijnych sprzeciwiają się zaproponowanym przez Komisję Europejską przepisom w sprawie sprzedaży i stosowania GMO. W lipcu ministrowie rolnictwa większości krajów ocenili, że propozycje KE są "nierealistyczne", m.in. w związku z uzależnieniem unijnych producentów od importu wysokobiałkowych roślin takich jak soja. Według komisyjnych statystyk państwa Unii importują średnio ponad 30 mln ton soi oraz mączki sojowej rocznie, z czego prawie 90 proc. to soja genetycznie modyfikowana.

Unijny komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenis Andriukaitis zapowiedział, że KE nie wycofa projektu, który trafi pod obrady ministrów państw UE.

Źródło: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105404,19103909,pe-odrzucil-projekt-ulatwiajacy-krajom-zakazywanie-sprzedazy.html
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Antagonista Esklaważu

  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 28
  • Reputacja: +0/-2
  • Jan Stachniuk->Wspakultura totalna->To forum
Odp: GMO i prawo
« Reply #5 on: (Sun) 01.11.2015, 15:31:25 »
Choćby GMO było tak trujące, że człowiek by umierał od jednego kawałka kukurydzy, to powinno być legalne tak jak wszystko. Możliwe, że jakieś modyfikacje nie są dobre dla człowieka, ale to nie znaczy, że wszystkie są niedobre. Wolę mieć tańsze warzywa i owoce, nawet jakby się to miało odbić na długości mojego życia.

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #6 on: (Sun) 01.11.2015, 16:56:05 »
Choćby GMO było tak trujące, że człowiek by umierał od jednego kawałka kukurydzy, to powinno być legalne tak jak wszystko. Możliwe, że jakieś modyfikacje nie są dobre dla człowieka, ale to nie znaczy, że wszystkie są niedobre. Wolę mieć tańsze warzywa i owoce, nawet jakby się to miało odbić na długości mojego życia.

Zakładam, że chodzi o nieograniczoną wolność i podejście jak chcesz się zabić to proszę bardzo :)
Co w sytuacji gdy ja z moim sąsiadem hodujemy kukurydze, ja normalną, a sąsiad taką po której po jednym kęsie się umiera i skrzyżują się. Oboje mamy to czego nie chcemy, sąsiad słabszą wersje swojej kukurydzy, a ja trującą modyfikacje której nie chciałem?
Taniość warzyw w kontekście opraw GMO to w jakim przedziale czasu będziesz liczył?
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Antagonista Esklaważu

  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 28
  • Reputacja: +0/-2
  • Jan Stachniuk->Wspakultura totalna->To forum
Odp: GMO i prawo
« Reply #7 on: (Sun) 01.11.2015, 17:45:00 »
Quote
Co w sytuacji gdy ja z moim sąsiadem hodujemy kukurydze, ja normalną, a sąsiad taką po której po jednym kęsie się umiera i skrzyżują się. Oboje mamy to czego nie chcemy, sąsiad słabszą wersje swojej kukurydzy, a ja trującą modyfikacje której nie chciałem?
Sąd i sąsiad płaci odszkodowanie. Mądry sąsiad nie będzie chciał płacić odszkodowania co rok, więc zadba o to, by jego uprawy nie miały wpływu na Twoje. Btw, to nic trudnego do realizacji, bo przecież teraz też ludzie mają kawałki pola na "na handel" i kawałki na których uprawiają żywność dla siebie.

"Taniość warzyw w kontekście opraw GMO to w jakim przedziale czasu będziesz liczył?"
Nie jestem pewien o co dokładnie chodziło w tym pytaniu, ale co do samej taniości warzyw, to skoro nie są zjadane przez przez robactwo, czy spalane przez słońce i mamy ich większą podaż, to ceny spadają.

Nie wiem w czym problem, skoro ludzie od wieków modyfikują rośliny i zwierzęta i efekty były tylko co raz lepsze. Jak już to się dzieje w laboratorium, przy precyzyjniejszym sterowaniu tego co chcemy uzyskać, to nagle wielki problem. Jakaś kukurydza jest zła? Walczcie z tą kukurydzą, a nie z każdą kukurydzą i truskawką oraz ziemniakiem przy okazji.

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: GMO i prawo
« Reply #8 on: (Sun) 01.11.2015, 20:01:08 »
Quote
Nie wiem w czym problem, skoro ludzie od wieków modyfikują rośliny i zwierzęta i efekty były tylko co raz lepsze. Jak już to się dzieje w laboratorium, przy precyzyjniejszym sterowaniu tego co chcemy uzyskać, to nagle wielki problem. Jakaś kukurydza jest zła? Walczcie z tą kukurydzą, a nie z każdą kukurydzą i truskawką oraz ziemniakiem przy okazji.

Nie wiesz w czym problem, ale wiesz z czym mamy walczyć? Co w Twoim słowniku znaczy "modyfikowanie"?
Ja bym rozdzielił na dwie części to co chyba chcesz powiedzieć przez słowo modyfikowanie, pierwsza to krzyżowanie roślin i zwierząt w obrębie jednego rodzaju [gatunków wyróżnionych na podstawie jednej lub więcej cech taksonomicznych], które jest przeprowadzane od wieków przez ludzi. Na przykład w przypadku zwierząt to skrzyżowanie konia z osłem i powstaje muł, albo lwa z tygrysem i powstaje lygrys problemem takich hybryd jest to, że niewielki procent jest płodny.
W przypadku roślin to najczęściej krzyżowanie występuje w obrębie gromady.
Genetyk Stanisław Cebrat w kontekście zapłodnień in vitro wspomina, że mutacje z jednej strony generują coś nowego, ale jeśli jest ich za dużo to stają się ryzykowne dla całej populacji, bo przez długi czas problem nie jest zauważany. Dodatkowo w tym procesie powstaje kilkanaście razy więcej błędów niż w przypadku naturalnego zapłodnienia, a te defekty są przenoszone na kolejne pokolenia. Defekty są tworzone przez samą metodę.
To co dzieje się dzieje w laboratorium to są już krzyżowania/modyfikacje na poziomie królestw na przykład ziemniak i bakteria o nazwie bacillus thuringiensis, chcesz powiedzieć, że ludzie od wieków robili takie krzyżówki? Bateria bacillus thuringiensis jest blisko spokrewniona z bakterią wywołująca wąglika i jest ona pestycydem. Ludzie od wieków robią takie rzeczy? W którym wieku się to zaczęło?

Ludzie są różni i potrzebują rożnych rzeczy, żeby być zdrowymi, mój organizm do bycia zdrowym nie potrzebuje pestycydów. Co do chorób to zgadzam się z postulowaną definicją chorób biochemika Raymonda Francisa „Jest tylko jedna choroba: nieprawidłowo funkcjonujące komórki ciała i są dwie jej przyczyny: niedobory witamin, mikroelementów i enzymów niezbędnych do prawidłowego metabolizmu oraz zanieczyszczenie organizmu toksynami”
Fritz Haber twierdził, że mała ilość trucizny podawana przez dłuższy czas zabija tak samo jak duża jej dawka podana od razu.

Tak się składa, że jak ludzie, albo zwierzęta zaczynają jest te precyzyjne wynalazki to pojawiają się alergie, ale to może być spowodowane faktem, że organizmy ludzkie i zwierzęce nie nadążają za postępem technologicznym.
Inna kwestia to taka, że takie jedzenie wchodzi pod jurysdykcje urzędów zajmujących się skażeniem i ochrony środowiska.

Inna kwestia to sprawdzenie jak to działa. Ktoś kto tworzy takie precyzyjne rośliny robi badania, żeby sprawdzić czy jest to bezpieczne dla zwierząt, a potem dla ludzi. Kluczowe pytanie to jak długo prowadzone są te badania, rok, dwa lata? Czy zostanie uwzględniona różnica miedzy zwierzętami i ludźmi? Jeśli wziąć procedury sprawdzania bezpieczeństwa leków i fakt, że każdy lek który został wycofany z obroty był w chwili wprowadzania do obrotu w papierach bezpieczny to jestem sceptyczny co do bezpieczeństwa tego typu wynalazków.

Mamy już taki precyzyjny produkt na rynku i zastanawia mnie czemu producenci zamiast szczycić się tym co produkują i chcieć oznaczać swoje produkty, że sprzedają produkt wytworzony w wyniku modyfikacji genetycznych, żeby udowodnić ciemnogrodzianom jakie są zalety i przewaga w stosunku do zwykłych roślin to raczej blokują wszelkie inicjatywy wprowadzania takich oznaczeń. Jakość i wyższość GMO mówiła by wtedy sama za siebie.


Quote
Co w sytuacji gdy ja z moim sąsiadem hodujemy kukurydze, ja normalną, a sąsiad taką po której po jednym kęsie się umiera i skrzyżują się. Oboje mamy to czego nie chcemy, sąsiad słabszą wersje swojej kukurydzy, a ja trującą modyfikacje której nie chciałem?
Sąd i sąsiad płaci odszkodowanie. Mądry sąsiad nie będzie chciał płacić odszkodowania co rok, więc zadba o to, by jego uprawy nie miały wpływu na Twoje. Btw, to nic trudnego do realizacji, bo przecież teraz też ludzie mają kawałki pola na "na handel" i kawałki na których uprawiają żywność dla siebie.

Wygląda na prościznę. Tylko skąd sędzia będzie wiedział czy jest i jaka jest skala skażenia? Przy dobrych wiatrach skala krzyżowania to odległość rzędu kilkudziesięciu kilometrów, więc dobrą przeszkodą uniemożliwiająca takie krzyżówki mogą być chyba Tatry. W sądzie sędziowie posługują się dowodami, czy metodologia uzyskiwania dowodów (uznanych przez sędziego za dowód) będzie podobna jak w przypadku ustalania bezpieczeństwa? Jak zostaną porównane oficjalne badania bezpieczeństwa z tym z czym spotyka się rolnik po stosowaniu dłuższym niż okres czasu użyty w badaniach bezpieczeństwa?

Mądry rolnik zachęcony obietnicami większych, sprawdzonych przez ekspertów plonów i wyższością GMO na zwykłymi nasionami sam prowadzi doświadczenia długo terminowe jak obietnice mają się do rzeczywistości. Doświadczenia rolników którzy zdobyli doświadczenie na własnej skórze raczej nie chętnie jest uwzględniane przez instytucje które zajmuje się wprowadzaniem na rynek takich nasion. Myślę, że ważna jest w tym kontekście uwaga, że na przykład w europie, żeby wprowadzić na rynek spożywczy trzeba udowodnić, że coś jest bezpieczne, w stanach trzeba udowodnić, że coś nie jest nie bezpieczne lub nie znalezione niczego co mogło by być niebezpieczne w związku z danym produktem.

"Taniość warzyw w kontekście opraw GMO to w jakim przedziale czasu będziesz liczył?"
Nie jestem pewien o co dokładnie chodziło w tym pytaniu, ale co do samej taniości warzyw, to skoro nie są zjadane przez przez robactwo, czy spalane przez słońce i mamy ich większą podaż, to ceny spadają.

Chodzi mi o taniość powiedzmy w przedziale kilku dekad i ma to przynajmniej dwa aspekty, taniość kupowania i produkcji.
Jest taka ciekawa sprawa z wydawaniem kasy w stanach na jedzenie i opiekę zdrowotną, jak dobrze pamiętam to 50 lat temu wydawano około 16% dochodu na jedzenie, a 8% na leczenie. Obecnie się to odwróciło i około 8% wydaje się na jedzenie, a około 16% na leczenie, a do 2024 prognozują, że będzie to nawet 20%. Liczba osób mających jakieś alergie w stanach to około 55% Oczywiście nie można generalizować i wrzucać to wszystko pod GMO, bo swoją cegiełkę do tego zaczęło dokładać od lat 90 tych
Hipokrates dawno temu mówił "niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem"

Drugi aspekt to jakość gleby, a co za tym idzie i roślin w niej uprawianych i metody jej uprawy. I tutaj zrobię to co najbardziej lubisz polecę Ci coś. Słowa kluczowe to "efektywne mikroorganizmy", "permakultura", "Rozwiązania lokalne na globalny bałagan"
« Last Edit: (Sun) 01.11.2015, 20:52:56 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Antagonista Esklaważu

  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 28
  • Reputacja: +0/-2
  • Jan Stachniuk->Wspakultura totalna->To forum
Odp: GMO i prawo
« Reply #9 on: (Sun) 01.11.2015, 21:52:33 »
Quote
Nie wiesz w czym problem, ale wiesz z czym mamy walczyć?
Wyrażenie "nie wiem w czym problem" nie zawsze bierzemy dosłownie.

Quote
Co w Twoim słowniku znaczy "modyfikowanie"?
Modyfikowanie to takie wpływanie na byt, że zmienia się jego treść.

Quote
mutacje z jednej strony generują coś nowego, ale jeśli jest ich za dużo to stają się ryzykowne dla całej populacji, bo przez długi czas problem nie jest zauważany. Dodatkowo w tym procesie powstaje kilkanaście razy więcej błędów niż w przypadku naturalnego zapłodnienia, a te defekty są przenoszone na kolejne pokolenia. Defekty są tworzone przez samą metodę.
Wtedy kiepska roślina zostanie wyparta przez zupełnie nową. W lasach tropikalnych mamy grzyby, które żrą plastik. Natura sobie poradzi.

Quote
„Jest tylko jedna choroba: nieprawidłowo funkcjonujące komórki ciała i są dwie jej przyczyny: niedobory witamin, mikroelementów i enzymów niezbędnych do prawidłowego metabolizmu oraz zanieczyszczenie organizmu toksynami”
A dziedziczne choroby? A wirusy nieznane układowi odpornościowemu? Europejczycy nie wymordowali tylu Indian, co zwykłe choroby.

Quote
Quote
Fritz Haber twierdził, że mała ilość trucizny podawana przez dłuższy czas zabija tak samo jak duża jej dawka podana od razu.
Pod warunkiem, że nie ma się wątroby i metabolizmu.

"Mamy już taki precyzyjny produkt na rynku i zastanawia mnie czemu producenci zamiast szczycić się tym co produkują i chcieć oznaczać swoje produkty, że sprzedają produkt wytworzony w wyniku modyfikacji genetycznych, żeby udowodnić ciemnogrodzianom jakie są zalety i przewaga w stosunku do zwykłych roślin to raczej blokują wszelkie inicjatywy wprowadzania takich oznaczeń."
No kwestie marketingowe chyba jednak nie powinny stanowić dla Ciebie aż tak wielkiej zagadki.

"Wygląda na prościznę. Tylko skąd sędzia będzie wiedział czy jest i jaka jest skala skażenia? Przy dobrych wiatrach skala krzyżowania to odległość rzędu kilkudziesięciu kilometrów, więc dobrą przeszkodą uniemożliwiająca takie krzyżówki mogą być chyba Tatry. W sądzie sędziowie posługują się dowodami, czy metodologia uzyskiwania dowodów (uznanych przez sędziego za dowód) będzie podobna jak w przypadku ustalania bezpieczeństwa? Jak zostaną porównane oficjalne badania bezpieczeństwa z tym z czym spotyka się rolnik po stosowaniu dłuższym niż okres czasu użyty w badaniach bezpieczeństwa?"
A co jak bardzo bogaty człowiek będzie chciał ugotować zupę jeziorze? Będzie problem, to będzie rozwiązanie. Ludzie mają to do siebie, że myślą gdy muszą.

"Jest taka ciekawa sprawa z wydawaniem kasy w stanach na jedzenie i opiekę zdrowotną, jak dobrze pamiętam to 50 lat temu wydawano około 16% dochodu na jedzenie, a 8% na leczenie. Obecnie się to odwróciło i około 8% wydaje się na jedzenie, a około 16% na leczenie"
No jeżeli technologia produkcji jedzenia stała się tańsza, to akurat zmiana stosunku procentowego nic nie znaczy. To nie tylko nie musi znaczyć, że ludzie wydają więcej na leczenie, a nawet mogłoby się okazać, że w konkretnych kwotach jest o mniej :v Co do kosztów leczenia w USA, to przypominam, że nie mają tam prywatnej służby zdrowia full, tylko chujowy system mieszany i jeszcze teraz doszedł jebany Obamacare.