Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Aktualności: Małe zmiany w przywilejach użytkowników <CZYTAJ> Nie możesz się zalogować? Wyczyść w przeglądarce ciasteczka i aktywne zalogowania (wszystkie).
W razie czego jesteśmy na FB(link). Pozdrawiamy Ekipa

Autor Wątek: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe  (Przeczytany 2011 razy)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« dnia: (Wto) 18.03.2014, 11:33:09 »
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe

Józef Kossecki
 
 O PEWNYCH STEREOTYPACH WYKORZYSTYWANYCH DO DZIAŁAŃ DEZINFORMACYJNYCH I DEZINTEGRACYJNYCH 1 
 
 Socjocybernetyczna analiza pojęcia stereotypu i manipulacji wykorzystującej stereotypy


Socjocybernetyka bada procesy sterowania społecznego, przy czym przez sterowanie rozumiemy wywieranie celowego wpływu na określone zjawiska. Szczególnym rodzajem sterowania jest manipulacja, która odgrywa istotną rolę w socjotechnice działań politycznych.
 
Przez manipulację rozumiemy tego rodzaju sterowanie ludźmi, przy którym ukrywa się przed nimi prawdziwy cel lub nawet sam fakt sterowania ich działaniami. Ludzie skutecznie manipulowani wyobrażają sobie, że realizują zupełnie inne cele, niż te do których realizacji faktycznie zmierzają, sądząc, że działają samodzielnie. Takim właśnie manipulacjom są poddawane miliony wyborców.
 
Manipulacja stosowana w polityce dotyczy dwóch rodzajów procesów, które są niezbędne do samodzielnego sterowania sobą, zarówno przez poszczególnych ludzi, jak i cały zorganizowany naród:
1. procesów poznawczych,
2. procesów decyzyjnych.

 
Ad 1. W procesach poznawczych podstawą manipulacji jest dezinformacja, polegająca na zastępowaniu pojęć i opartego na nich krytycznego, samodzielnego myślenia i dochodzenia do prawdy obiektywnej, stereotypami i opartym na nich myśleniu niesamodzielnym, silnie wartościującym, w oderwaniu od prawdy  obiektywnej.

Kluczem zarówno do pojęć, jak i stereotypów, są najczęściej te same słowa, które są nazwami doniosłych społecznie obiektów lub zjawisk. Różnica między nimi polega na tym, że pojęcia mają charakter czysto poznawczy, natomiast stereotypy mają przede wszystkim charakter wartościujący, wywołując silne emocje (pozytywne lub negatywne), przy bardzo zawężonym lub nawet niezgodnym z prawdą obiektywną, sensie poznawczym.
 
Podstawą pojęcia jest jego definicja, stereotyp jest natomiast wpajany bez definicji, którą zastępuje ocena.
 
Jeżeli ludzi zaprogramuje się określonym systemem stereotypów i równocześnie oduczy samodzielnego myślenia pojęciowego, a tak właśnie najczęściej programują szerokie rzesze swych odbiorców media, to operując odpowiednią propagandą, odwołującą się do tych stereotypów, można będzie łatwo takich ludzi dezinformować i nimi skutecznie manipulować.
   
Ad. 2.
W procesach decyzyjnych i opartym na nich działaniu, wykorzystuje się rezultaty opisanych wyżej procesów dezinformacyjnych, w celu wywołania odpowiednich decyzji i działań społecznych.
 
Pozytywne stereotypy, skojarzone z własnymi celami i prowadzącymi do ich osiągnięcia decyzjami, ułatwiają podjęcie tych decyzji. Z kolei negatywne stereotypy skojarzone z celami przeciwnika i decyzjami prowadzącymi do ich osiągnięcia, zapobiegają im.
 
Ważnym elementem manipulacji procesami decyzyjnymi u przeciwników politycznych, jest dążenie do ich dezintegracji.
 
Główne stereotypy negatywne i pozytywne, używane współcześnie do dezinformacji i dezintegracji politycznej w Polsce

Obecnie nasz naród, a zwłaszcza jego elity, są zaprogramowane określonym system stereotypów negatywnych i pozytywnych.
 
1) Stereotypy negatywne
 
a) służące do manipulowania lewicą i centrum:
antysemita, rasista, nacjonalista, fundamentalista, klerykał, człowiek zacofany, nietolerancyjny, obskurant, oszołom…
 
b) służące do manipulowania prawicą:
agent, komuch, komunista, postkomunista, ubek, esbek;
 
w szczególności prawicą katolicko-narodową:
 mason, Żyd, liberał, bezbożnik, sekciarz, pedał itp.;
 
2) stereotypy pozytywne

a) służące do manipulowania lewicą i centrum:
człowiek tolerancyjny, światły, postępowy, o postawie otwartej, autorytet moralny itp.
 
b) służące do manipulowania prawicą:
antykomunista, patriota, etosowiec "Solidarności",
 
w szczególności prawicą katolicko-narodową:
narodowiec, antymason, dobry katolik, człowiek pobożny itp.
 
 Warto zwrócić uwagę, że stereotypy lustracji i dekomunizacji są stereotypami negatywnymi dla lewicy, zaś pozytywnymi dla prawicy. Analogicznie wśród ludzi o poglądach lewicowych określenie prawicowiec funkcjonuje jako stereotyp negatywny, a lewicowiec jako stereotyp pozytywny; natomiast wśród ludzi o poglądach prawicowych jest dokładnie odwrotnie.
 
Biorąc pod uwagę, że stereotypy mają bardzo zawężoną stronę poznawczą, a przy tym wywołują silne emocje, jest oczywiste, że ich używanie – zwłaszcza w skali masowej – sprzyja dezinformacji. Natomiast fakt, że stereotypy funkcjonujące w środowiskach lewicowych są zasadniczo różne niż te, które funkcjonują w środowiskach prawicowych, sprzyja dezintegracji całego społeczeństwa.
Niezależnie od tego, dezintegracja może być wywoływana (mniej lub więcej świadomie) zarówno wewnątrz środowisk lewicowych, jak i prawicowych. W ostatnim czasie ciekawym przykładem procesów dezintegracji środowisk katolickich, było wykorzystywanie negatywnego stereotypu agenta, które spowodowało dezintegrację niektórych środowisk katolicko-narodowych.
 
Rola stereotypów w społecznych procesach poznawczych i decyzyjnych towarzyszących walce politycznej
 
 Socjotechnika manipulacji opartej na wykorzystywaniu stereotypów
w społecznych procesach poznawczych, towarzyszących walce politycznej, polega na tym, że określonym ludziom, organizacjom lub działaniom, przylepia się odpowiednie etykietki negatywne lub pozytywne (nie koniecznie prawdziwe), aby wytworzyć wobec nich określone postawy i wywołać odpowiednie działania oparte na emocjach.
 
Manipulatorzy – zwłaszcza polityczni – stosują z reguły tego rodzaju socjotechnikę, że nie podają definicji pojęć, a tylko wywołują określone emocje związane ze stereotypami.
Nie podają też dowodów prawdziwości swoich twierdzeń, że np. ktoś jest antysemitą, rasistą, nacjonalistą, komunistą lub antykomunistą, agentem, masonem czy Żydem. Nie o prawdę im bowiem chodzi, lecz o wywołanie określonych emocji i postaw negacji lub aprobaty.
 
Warto zwrócić uwagę, że powyższe stereotypy mają najczęściej charakter, lub przynajmniej podtekst, ideologiczny i polityczny: dla lewicy socjaldemokratyczny, dla centrum liberalny, dla prawicy antykomunistyczny lub narodowo-katolicki.
 
Na opisanej wyżej manipulacji w społecznych procesach poznawczych, opiera się socjotechnika manipulacji w procesach decyzyjnych, której celem jest wywoływanie decyzji pożądanych, a powstrzymywanie decyzji niepożądanych, z punktu widzenia celów, które chce się osiągnąć.
 
Ważnym rodzajem manipulacji w społecznych procesach decyzyjnych, jest powodowanie dezintegracji przeciwników politycznych, której celem jest rozbicie więzów łączących atakowaną grupę czy organizację, poprzez zasianie w niej nieufności, niechęci, a w końcu wzajemnej wrogości wśród jej członków.
 
Wystarczy komuś przylepić odpowiednią etykietę, a wówczas ludzie przyzwyczajeni do bezkrytycznego przyjmowania wszelkich informacji, zaczną traktować go tak, jakby treść tej etykiety była prawdą obiektywną i odpowiednio do tego postępować. Takie etykiety można upowszechniać w skali masowej gdy się dysponuje mediami – zaś te w Polsce obecnie są opanowane najczęściej przez obcy kapitał, albo obce osobowe kanały wpływu.
 
Socjotechnika obrony przed manipulacją w sferze procesów poznawczych, polega na oduczaniu siebie i innych, myślenia stereotypowego oraz trenowaniu samodzielnego, krytycznego myślenia pojęciowego. Przy ocenie informacji i twierdzeń podawanych – zwłaszcza przez media – można pytać o definicje pojęć i dowody twierdzeń. Np. w wypadku gdy ktoś twierdzi, że jakaś osoba jest agentem, stosowana jest socjotechnika obronna polegająca na pytaniu, co rozumiemy przez słowo agent i jakie są dowody na to, że dana osoba jest lub była agentem (zgodnie z podaną definicją). Analogicznie w wypadku, gdy ktoś jest oskarżany o to, że jest antysemitą, stosowana jest socjotechnika obronna, polegająca na zapytaniu co rozumiemy pod pojęciem antysemity i jakie są dowody na to, że dana osoba – zgodnie z tą definicją – jest antysemitą
 
Socjotechnika obrony przed manipulacją w sferze procesów decyzyjnych, polega na sprawdzaniu źródeł informacji, zwłaszcza zaś dezintegrujących grupę, a następnie ich neutralizacji. 
Osoba, która daną dezinformację lub informację dezintegrującą grupę przekazuje, może być świadomym lub nieświadomym jej nośnikiem – czyli kanałem sterowniczym, a wówczas ustala się źródło, które może się okazać wrogim ośrodkiem, prowadzącym celową działalność zmierzającą do rozbicia danej grupy lub wywołania różnych niekorzystnych dla niej decyzji.

"Kanały sterownicze oddziałujące na strukturę przeciwnika w procesach politycznej walki informacyjnej dzielimy na:

1) Agenturalne, które są zobowiązane wykonywać wszystkie polecenia ośrodka kierującego walką informacyjną, teoretycznie z prawdopodobieństwem P=1, w zamian za zapłatę lub inne korzyści osobiste, albo też z motywów ideowych, etycznych czy prawnych. Klasycznym przykładem może tu być zarówno tajny współpracownik policji, jak kontrwywiadu czy wreszcie agent wywiadu, który jest zobowiązany do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego go oficera.
 
2) Współpracujące, które wykonują tylko te decyzje ośrodka kierującego walką informacyjną, które są zgodne z ich własnymi celami, robiąc to z własnej woli lub na polecenie własnego kierownictwa. Mają one też możliwość korygowania ewentualnych błędnych decyzji ośrodka kierującego walką informacyjną, z którym współpracują, w związku z tym dla takich kanałów prawdopodobieństwo wykonania decyzji tego ośrodka P<1. Jako przykład może tu służyć współpraca wywiadów państw suwerennych. W naszej historii współpracownikiem wywiadu austro-węgierskiego był w pewnym okresie Józef Piłsudski, który nigdy jednak nie był agentem tego wywiadu.
 
3) Inspiracyjne, które nieświadomie, lub nie całkiem świadomie, wykonują decyzje ośrodka kierującego walką informacyjną, wprowadzając do systemu przeciwnika algorytmy decyzji i działań sprzecznych z jego interesami, które dezorganizują jego strukturę, albo też dostarczają przeciwnikowi odpowiednich informacji, które wpływają na podejmowanie przez niego samodzielnie szkodliwych dlań decyzji. W stosunku do ludzi stanowiących kanały inspiracyjne, stosuje się z reguły sterowanie pośrednie, polegające na przekonywaniu, sugerowaniu i podsuwaniu odpowiednich informacji, dobre rezultaty może też dać wywołanie u nich poczucia winy, które może stać się motywem usprawiedliwiającym działania na szkodę własnej struktury – tą ostatnią metodę niejednokrotnie stosowały wywiady alianckie w stosunku do Niemców podczas II wojny światowej. Człowiek zainspirowany, zwłaszcza gdy jest ignorantem nie zdającym sobie sprawy ze skutków tego co czyni, działając w dobrej wierze i wskutek tego będąc wolnym od obaw o zdemaskowanie, które zawsze ograniczają działania agenta, może niejednokrotnie wyrządzić przeciwnikowi więcej szkód niż agent; z drugiej jednak strony nie zawsze uda się takiego człowieka odpowiednio zainspirować i w związku z tym, dla takiego kanału, prawdopodobieństwo wykonania decyzji ośrodka kierującego walką informacyjną P ≤ 1. Jako przykład wykorzystania kanału inspiracyjnego mogą służyć działania niemieckiego wywiadu w przededniu II wojny światowej, który podsuwał radzieckiemu kontrwywiadowi materiały kompromitujące wielu radzieckich dowódców, inspirując Stalina i jego współpracowników do podjęcia decyzji, w wyniku których znaczna część radzieckiej kadry wojskowej została zlikwidowana.
 
Niezależnie od podanego wyżej podziału, możemy zastosować nieco inny, dzieląc kanały sterownicze oddziałujące na strukturę przeciwnika w procesach walki informacyjnej na:

a) kanały informacyjne, których zadaniem jest zbieranie i przekazywanie do centrali kierującej walką, odpowiednich informacji – przede wszystkim o przeciwniku i jego otoczeniu;

b) kanały sterowniczo-dywersyjne, których zadaniem jest wywieranie wpływu na system przeciwnika, zwłaszcza zaś inspirowanie jednych a blokowanie innych decyzji i działań.
 
Obydwa rodzaje wymienionych wyżej kanałów mogą być tajne lub jawne. Np. agent wywiadu jest kanałem tajnym, zaś attaché wojskowy występujący oficjalnie – kanałem jawnym" 2 .
   
Uwagi końcowe
 
Na zakończenie powyższych rozważań warto zwrócić uwagę, że największe możliwości stosowania opisanych wyżej metod politycznej walki informacyjnej, ma aparat państwowy, który pod tym względem przewyższa wszelkie aparaty partyjne w systemie demokratycznym. Jest więc całkiem zrozumiałe, że partie, które po wyborach obejmują władzę, ulegają pokusie, wykorzystania aparatu państwowego w walce z przeciwnikami. Dla propagandowego uzasadnienia takich działań wykorzystuje się odpowiednie stereotypy, tłumacząc np., że konieczne jest oczyszczenie aparatu państwowego z agentów lub komunistów (argumentacja prawicy obejmującej władzę) lub koniecznością oczyszczenia tegoż aparatu z prawicowych oszołomów (argumentacja lewicy).
 
Tego rodzaju socjotechnikę działania obserwowaliśmy niejednokrotnie u różnych partii w Polsce w okresie ostatnich kilkunastu lat. Zjawiska te stanowią zawsze pewne – mniejsze lub większe – zagrożenie dla demokracji.
 
Obrona przed tego rodzaju zagrożeniami polega na przestrzeganiu zasady apolityczności aparatu państwowego, która jednak bardzo często nie była przestrzegana, stając się bardziej propagandowym stereotypem, niż faktyczną zasadą działania.
 
W systemach totalitarnych występuje dążenie do pełnego podporządkowania aparatu państwowego jedynej partii rządzącej – co obserwować było można w państwach podporządkowanych partiom marksistowskim. Natomiast w hitlerowskiej III Rzeszy wystąpił proces zlewania się aparatu partyjnego i państwowego.
 
Doc. Józef Kossecki

-------------------------------
1 Tekst został opublikowany w: Socjotechnika w polityce – wczoraj i dziś, Tom 2, A. Kasińska - Metryka, A. Kasowska – Pedrycz (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Kochanowskiego, Kielce 2009, s. 113-117.
2 J. Kossecki, Totalna wojna informacyjna XX wieku a II RP, Kielce 1997, s. 4-5.


Źródło: kotwicki.blogspot.co.uk



Zobacz na:
Stereotypy i ich rola w procesach manipulacji społeczeństwem
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,213.0.html
Ideologia, strategia, sztuka operacyjna i taktyka w ruchu demokratyczno-narodowym
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1432.0.html
Jednostronne teorie rozwoju społecznego
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1430.0.html
« Ostatnia zmiana: (Śro) 28.01.2015, 10:27:26 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Re: Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #1 dnia: (Sob) 19.07.2014, 12:59:30 »
Wykład "Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe" - Prelegent Andrzej Wronka



Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe" - to temat wykładu przeprowadzonego przez Pana Andrzeja Wronkę, którego mieliśmy okazję gościć 28 września br. w Zduńskiej Woli, w ramach cyklu spotkań organizowanych przez Narodową Akademię Informacyjną.
Poniżej, prezentujemy w lapidarnym ujęciu czego dotyczył omawiany temat, aby zachęcić Państwa do udziału w naszych spotkaniach. Rozpoczniemy od wyjaśnienia podstawowych pojęć, aby przybliżyć, co konkretnie będziemy rozumieli używając wyrazu w rozumieniu pojęciowym i stereotypowym. Z hasłem pojęcie mamy do czynienia kiedy „używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca, oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus -- stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Na przykład słowo: „żyd" może być pojęciem, gdy używane jest w określonym, sprecyzowanym znaczeniu, w kontekście naukowym, socjologicznym, religijnym itp. Może też być stereotypem, np. w negatywnie (domyślnie) wartościującej wypowiedzi człowieka o przekonaniach antysemickich: „Och to jakiś żyd!".
Stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludźmi, a szczególnie tymi, które nie żądają precyzyjnych informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, czy też manipulować tymi grupami, należy wiedzieć jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Dla przykładu wyraz „liberał" może być pozytywnym stereotypem w niektórych grupach, a bardzo negatywnym w innych. Słowo „sekta" może być również używane jako stereotyp (z reguły negatywny) lub jako pojęcie. W niniejszym tekście używamy go w tym drugim znaczeniu. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje, gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić. Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość.
W myśleniu stereotypowym dominuje ideologia, utarte przekonania, stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp. Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy zakończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.
„(...) Analizując relacje wewnątrz wielu grup religijnych okazuje się, iż dominuje tam bezwzględne, bezkrytyczne, nie podlegające dyskusji posłuszeństwo guru, przywódcy, animatorowi, prowadzącemu. Różne przejawy pytań, dyskusji, dotarcie do prawdy, czy wątpliwości widziane są źle. Jeżeli jestem nauczycielem, wykładowcą, naukowcem warto zwrócić uwagę, jaki model dominuje w mojej postawie i jaki model kreuję u swoich uczniów, studentów, słuchaczy; czy zachęcam do krytycznego (choć nie krytykanckiego) myślenia -- również względem treści, jakie słyszą ode mnie -- do samodzielności w myśleniu, analizowaniu i docieraniu do informacji, sprawdzania faktów głównie w źródłach itp. Czy też raczej preferuję tych, którzy we wszystkim ze mną się zgadzają, nie zgłaszają krytycznych uwag, alternatywnych czy wręcz innych ujęć . Warto wychowywać już od dziecka do myślenia w życiu."
« Ostatnia zmiana: (Czw) 26.03.2015, 13:07:29 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Re: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #2 dnia: (Sob) 19.07.2014, 22:37:30 »
Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe cz.2

MYŚLENIE POJĘCIOWE I STEREOTYPOWE A PROBLEM SEKT


 Dotykając problemu sekt i różnych grup religijnych dochodzimy do zawiłych, często
sporów, dotyczących podania definicji „sekty” i jej charakterystyki oraz ustalania kryteriów oceny danej grupy1. Czy mają to być kryteria prawne (związek zarejestrowany czy nie w danym państwie, wówczas ta sama grupa raz może być traktowana jako sekta, a w innym wypadku jako legalnie działająca organizacja religijna), kryteria dogmatyczne (czy poglądy, nauka głoszona wdanej wspólnocie jest zgodna z przekonaniami definiującego), kryterium metod działania(czy dana grupa stosuje psychomanipulację, totalność wkraczającą w możliwie wszystkie dziedziny życia, czy wprowadza ograniczenia wolności swych członków, w jakim
zakresie, czy stosuje izolacjonizm itp.).
Kryteria te, choć niosąc pewną precyzję i będąc wyznacznikiem oceny, stają się jednocześnie źródłem kolejnych kontrowersji. I tak np. gdy weźmiemy problem ograniczania wolności to w takich podmiotach jak wojsko, zakony (nie tylko chrześcijańskie), seminaria duchowne, życie członków podlega wielu ograniczeniom, kontroli… W pedagogice i procesach wychowawczych  często stosuje się metody socjotechniki czy nawet psychomanipulacji, by dotrzeć z pewnymi treściami do młodego człowieka lub by móc opanować zachowanie jakiejś grupy osób. Technika ta bardzo często jest stosowana podczas negocjacji, przez psychologów,
czy policyjnych negocjatorów np. w wypadku podejmowania prób samobójczych
przez różne zdesperowane osoby. Pomocnym  kryterium może być konieczność uwzględnienia kilku czynników występujących jednocześnie,by moc mówić o sekcie czy działaniu destrukcyjnym. Lubelski ośrodek zajmujący się m. in. problemem sekt, proponuje uwzględnienie dwóch czynników: totalności i psychomanipulacji (szczególnie związanej z ukrywaniem przed członkami rzeczywistych celów działania, różniących się od deklarowanych). Ważne jest w tym wypadku, iż czynniki te musiałyby występować w znacznym stopniu i zachodzić jednocześnie2.
Ja pragnąłbym dyskusję na temat destrukcji sekt i ich charakterystycznych cech, ująć
na płaszczyźnie sposobu myślenia, motywacji i relacji, jakie zachodzą w danej grupie, odwołując się m. in. do osiągnięć polskiej szkoły cybernetycznej.
Myślenie ludzkie możemy podzielić m. in. na pojęciowe i stereotypowe.
Muszę tu określić, co w dalszym ciągu będę rozumiał przez pojęcie a co przez stereotyp.
Oprócz definicji słownikowych, do których można dotrzeć, tu zaznaczymy różnice, jakie między nimi zachodzą. Otóż ten sam wyraz może być pojęciem lub stereotypem. Pojęciem jest wówczas gdy używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca,oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus – stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Np. słowo: „żyd” może być pojęciem, gdy używane jest w określonym, sprecyzowanym znaczeniu, w kontekście naukowym, socjologicznym, religijnym itp. Może też być stereotypem, np. w negatywnie (domyślnie) wartościującej wypowiedzi człowieka o przekonaniach antysemickich: „Och to jakiś żyd!”
Warto dodać, iż stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludzkimi; szczególnie tymi, które nie żądają precyzji informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, manipulować tymi grupami należy wiedzieć, jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Np. słowo „liberał” może być pozytywnym stereotypem w niektórych grupach, a bardzo negatywnym w innych3. Słowo „sekta” może być również używane jako stereotyp (z reguły negatywny) lub jako pojęcie. W niniejszym tekście używamy go w tym drugim znaczeniu. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje,gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić.Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość.
W myśleniu stereotypowym dominuje zdecydowanie ideologia, utarte przekonania,
stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp.Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy skończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.
Analizując relacje wewnątrz wielu grup religijnych okazuje się, iż dominuje tam bezwzględne, bezkrytyczne, niepodlegające dyskusji posłuszeństwo guru, przywódcy, animatorowi, prowadzącemu.Różne przejawy pytań, dyskusji, dotarcie do prawdy, czy wątpliwości widziane są źle. Podobnie jak edukacja, studiowanie czy kontakty z innymi, którzy mogą stać się źródłem wątpliwości i niewygodnych pytań. W tym ujęciu istotni są nie tyle członkowie danej grupy, lecz relacje, jakie między nimi zachodzą, jakie się rozwija, a jakie z tych relacji się eliminuje.
Informacje, które zaprzeczają, podważają,obalają jakieś fragmenty doktryny danej
grupy nie są sprawdzane, lecz od razu wartościowane negatywnie i odrzucane bez weryfikacji źródłowej. Stąd przede wszystkim akcent na rozwijanie motywacji ideologicznych, a redukowanie motywacji poznawczych. Tak więc z psychocybernetycznego punktu widzenia chodzi tu o eliminację bardzo ważnych motywacji, które sterują postępowaniem człowieka;jego decyzjami, patrzeniem na świat itp.

Polska szkoła cybernetyki społecznej wyróżnia 6 podstawowych typów motywacji 4,
(wymienimy je w kolejności od najbardziej energomaterialnych po najbardziej informacyjne):
- witalne (podejmuję dane działania by utrzymać się przy życiu, przekazać życie, zająć dobrą pozycję w grupie, zapewnić dobrą pozycję wżyciu moim bliskim, swemu otoczeniu czy ogólnie – swojej grupie społecznej);
- ekonomiczne (podejmuję dane działania bo przynoszą one zysk);
- prawne (podejmuję dane działania bo są one zgodne zobowiązującym prawem, nie podejmuję działań gdyż prawo ich zabrania);
- etyczne (działam, bo jest to dobre i przynosi dobro);
- ideologiczne (działam, bo domaga się tego moja ideologia,wiara, system przekonań, w które szczerze wierzę);
- poznawcze (staram się poznać prawdę, przyjmuję coś bo jest to prawdą).

Z tego punktu widzenia nie jest najważniejsza sama definicja sekty albo spory, czy
dana grupa religijna to sekta czy nie.Najważniejsze jest, czy w danej grupie zachęca się członków do krytycznego(choć nie krytykanckiego) myślenia, samodzielności w docieraniu do informacji źródłowych, ocenianiu ich wartości; czy prawdę stawia się ponad ideologię, czy chwali się angażowanie rozumu (ratio), czy też rzeczywistość sprowadza się tylko do subiektywnych uczuć, emocjonalizmu,subiektywizmu, argumentu: „Bo mi się tak wydaje!” „Bo jak tak uważam!”, „Bo tak mówi lider!” Niestety dziś w wielu grupach nie tylko religijnych, ale też ekonomicznych, politycznych, mile widzi się bezwzględne posłuszeństwo,wasalizm, bezkrytyczne podporządkowanie, a nie krytycyzm, samodzielność w myśleniu. Członków nie
zachęca się do tego by nie wierzyli na słowo słyszanym informacjom, ale przede wszystkim by starali się je krytycznie przemyśleć, sprawdzić, docierać do dalszych.
Taka postawa może być bardzo destrukcyjna. Znany jest w Polsce przykład sekty Niebo pana Kacmajora, która działała m. in. pod Lublinem. Na małym obszarze działki jednorodzinnej zgromadziło się kilkadziesiąt osób w różnym wieku, gdzie razem egzystowali. Wszyscy byli tak ślepo zapatrzeni w Kacmajora (w ich umysłach miał stereotyp pozytywny), że on kojarzył tzw. małżeństwa i nieważne np. było, że chłopiec mógł mieć 16 lat a kobieta 54i wcześniej prawie się nie znali, ale według nich sam Kacmajor, (który jakwierzyli ma bliski kontakt z Bogiem) nie może się mylić. Rodzice z sekty Kacmajora nie posyłali do szkoły swoich dzieci. Kacmajor tłumaczył to tym, iż w szkołach będzie się ich uczyć rzeczy sprzecznych z Biblią, np. na chemii nauczyciele będą im wpajać, że niemożliwa jest przemiana wody w wino, a na fizyce, że nie możliwe jest chodzenie po wodzie… Powszechnym faktem jest, iż
przywódcy sekt izolują swoich członków i zabraniają, odradzają lub zniechęcają do studiowania, rozwijania naukowej pracy. Wiedzę spoza sekty traktuje się jako mało wartościową lub szkodliwą. U świadków Jehowy, z którymi mam okazję spotykać się od ponad 20 lat zdecydowanie źle widziano pęd do nauki i studiowania rzeczy pozabiblijnych, które zabierają czas,który należałoby raczej przeznaczać na głoszenie od domu do domu, tym bardziej,że już tuż tuż jest koniec tego systemu rzeczy (koniec świata).
Żeby zilustrować jak sprzeczne są te dwa sposoby myślenia zobaczmy to na przykładzie znanego przesądu czarnego kota, który przebiega drogą i jeśli ktoś tę drogę przetnie musi spotkać się z nieszczęściem w jakiejś formie. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Idę ze znajomymi, spieszymy się bo jesteśmy spóźnieni, nagle ktoś krzyczy:
– Stójcie, stójcie!
– O co ci chodzi, przecież jesteśmy spóźnieni?
– Nie widziałeś? Czarny kot przebiegł drogę,jeśli ktoś pierwszy przejdzie to będzie miał pecha, nieszczęście!
I tu zderzają się dwa sposoby myślenia. Ale wierzymy, iż w XXI w. dotrę z logicznymi argumentami, a przynajmniej wzbudzę wątpliwości u kogoś kto myśli tak stereotypowo. Próbuję tłumaczyć:
– Słuchaj mówisz, że jak czarny kto przebiegnie drogę to będzie pech, a jak czarny kto nie przebiegł tylko powoli przeszedł toteż działa czy nie działa. A jak nie przeszedł, nie przebiegł, nie przeczołgał się tylko ktoś go wziął na ręce i obszedł mnie wokół, to mam być z zaklętym kręgu na zawsze? A może szybkość nieszczęścia, jakie ma mnie dopaść jest proporcjonalne do szybkości przebiegającego czarnego kota?
Myślę sobie przekona go to. Nic z tych rzeczy.Raczej się obruszy:
– Ty się nie znasz, tylko się wyśmiewasz, nie rozumiesz tego!
– Nie rozumiem więc pytam logicznie.
Nie tracąc w racjonalne myślenie człowieka próbujemy dalej.
– No Dorze przyjmijmy, że nie ma wpływu prędkość przemieszczającego się przede mną czarnego kota. Ale okazało się, iż ten czarny kot ma półtora milimetra kwadratowego białej plamki za uchem. Rodzi się pytanie: Czy to jeszcze czarny kot czy już czarno-biały i zły urok nie zadziała.Jeśli to jest jeszcze czarny kot to ile procent czarnego kota musi być czarne żeby zły urok działał, a ile żeby można go uważać za czarno-białego. A może znów natężenie, wielkość nieszczęścia, jakie ma mnie spotkać jest proporcjonalna do powierzchni zaczernienia przebiegającego kota? Kto to badał,czy jakiś uniwersytet, instytut weterynarii, naukowiec?
Gdzie wyniki były publikowane, jakie metody stosowano itd.
Podobny przykład możemy podać ze znanym zjawiskiem kupna samochodu. Jeśli człowiek jest zauroczony jakimś autem, to tłumaczenie, ostrzeganie przed kupnem bubla przez kogoś kto chłodnym i fachowym okiem mu się przygląda nie spotyka się z posłuchem. Sprzedawca jeszcze roztoczy bajkową wizję danego auta, da się przejechać, model, kolor jest taki, jaki od dawna chciałem więc bezkrytycznie się kupuje; często potem szybko się przekonując o wielu ukrytych usterkach.
Warto pamiętać, iż jeśli w danym temacie ktoś ma myślenie typowo stereotypowe, to występowanie przeciwko jego poglądom i motywowanie swego odmiennego zdania rzeczowymi, logicznymi, naukowymi,źródłowymi argumentami nie zostanie przyjęte, przynajmniej nie od razu;natomiast jest bardzo prawdopodobne, że jedynym skutkiem będzie to, że sobie zniechęcę,zrażę czy wręcz pokłócę się z moim dyskutantem. W takim przypadku, żeby dotrzeć do jego myślenia potrzeba czasu i innej metody działania uwzględniającej jego stereotypy.
Jeżeli jestem nauczycielem, wykładowcą, naukowcem warto zwrócić uwagę, jaki model dominuje w mojej postawie i jaki model kreuję u swoich uczniów, studentów, słuchaczy; czy zachęcam do krytycznego (choć niekrytykanckiego) myślenia – również względem treści, jakie słyszą ode mnie – do samodzielności w myśleniu, analizowaniu i docieraniu do informacji, sprawdzania faktów głównie w źródłach itp. Czy też raczej preferuję tych, którzy we wszystkim ze mną się zgadzają, nie zgłaszają krytycznych uwag, alternatywnych czy wręcz innych ujęć …?
Warto wychowywać już od dziecka do myślenia wżyciu. Można to robić w szkołach np. na lekcji wychowawczej w formie warsztatów.Pytamy dzieci jakie zwierzę jest symbolem mądrości: np. sowa, a jakie symbolem głupoty, lekkomyślności, np. osiołek. Dzielimy klasę na dwie grupy. Jedna na kartonie rysuje jedno zwierzę i wokół niego wypisuje przymioty, jakie symbolizują dane zwierzę, druga grupa drugie. Dwie osoby referują i uzasadniają krótko dlaczego te przymioty. Komentujemy je i wskazujemy by wyrabiać w swoim życiu cechy, których symbolem jest np. sowa.
Działanie ukierunkowane na rozbudzanie motywacji poznawczych (i etycznych), winno być dominujące, jeśli w danej wspólnocie chcemy wychować, uformować, wykształcić przyszłe, prawdziwe elity.
 
Andrzej Wronka
Węgrów, Polska
 
1 M. Pytlak, Rozpoznać sektę, Radom 2005, s. 12-16; T. Paleczny, Sekty. W poszukiwaniu utraconego raju, Kraków
1998, s. 32.
2 Por. P. Królak, Sekty inwazja manipulacji, Radom 2003, s. 9; D. Kuncewicz, Psychomanipulacja a młodzież –
zjawisko,zagrożenie, pomoc. Komplementarność ofert i potrzeb w zjawisku psychomanipulacji, Lublin 2002,
s. 9.16.
3 Por. J. Kossecki, Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych, Kielce 1996, s. 147-151.
4 Por. tamże, s. 102-113.


http://nai.blog.onet.pl/2011/11/27/myslenie-pojeciowe-a-mylenie-stereotypowe-cz-2
« Ostatnia zmiana: (Czw) 03.12.2015, 17:09:16 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #3 dnia: (Sob) 02.08.2014, 09:14:44 »
doc. Józef Kossecki - Stereotypy i ich rola w procesach manipulacji społeczeństwem


doc. Józef Kossecki - Stereotypy i ich rola w procesach manipulacji społeczeństwem cz. II
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #4 dnia: (Pon) 04.08.2014, 11:27:26 »
Żyjemy w epoce informacji łupanej - doc. Józef Kossecki


Problemy poznawcze i decyzyjne w działaniach społecznych
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #5 dnia: (Sob) 08.11.2014, 23:15:01 »
Fragment książki „Wpływ totalnej wojny informacynej na dzieje PRL” – Józefa Kosseckiego
https://socjocybernetyka.files.wordpress.com/2010/09/wojinf2.pdf

3.3. Rola propagandy w procesach manipulacji i walki informacyjnej

Sukcesy hitlerowców wykazały, że zarówno dla walki informacyjnej, jak i wszelkich procesów sterowania i manipulacji w nowoczesnym społeczeństwie, zasadnicze znaczenie ma propaganda, której istotą jest planowe oddziaływanie na psychikę ludzi za pomocą odpowiednich bodźców informacyjnych, mające na celu wywołanie odpowiednich działań lub niedopuszczenie do działań niepożądanych, czy wreszcie ukształtowanie odpowiednich norm społecznych - takich jak np. norma posłuszeństwa wobec określonych ośrodków dyspozycji politycznej, lub poszanowanie odpowiednich autorytetów.
Jeżeli propaganda wywołuje działania ludzi - mówimy o jej oddziaływaniu motywacyjnym, natomiast gdy wpływa na kształtowanie norm społecznych - mamy do czynienia z jej oddziaływaniem wychowawczym.
O powodzeniu propagandy - oprócz oczywiście środków materialnych - decyduje jej socjotechnika.
Dla wywierania wpływu na psychikę i działania ludzi poprzez wzbudzanie emocji, bardzo istotne znaczenie ma wykorzystywanie w propagandzie stereotypów funkcjonujących w społeczeństwie lub tworzenie nowych.
Stereotypy według W. Lippmanna, autora teorii stereotypizacji, są to uproszczone, standaryzowane wyobrażenia o zjawiskach społecznych, które są przyswajane i automatycznie odtwarzane, gdy tylko zaistnieją odpowiednie «bodźce». Istota rzeczy - według W. Lippmanna - leży w tym, że realna rzeczywistość jest zbyt skomplikowana dla przeciętnego człowieka. Musi on w myśli przetwarzać otaczające go środowisko według prostego modelu, tzn. tworzyć stereotyp. Stereptypy dla przeciętnego masowego człowieka są «wygodnym» i «ekonomicznym» narzędziem myślenia, które pomaga wprowadzić do niewyraźnego, chaotycznego obrazu świata jakiś sens i stabilizację. Stereotypy rządzą całym procesem percepcji przeciętnego człowieka, z góry określając jego sądy, opinie i oceny. Ustalają one określone obiekty jako obce mu lub znajome, działają w charakterze bodźców wywołujących określone uczucia (sympatii lub antypatii), gdy tylko ich posiadacz styka się z czymś, co powoduje jakiekolwiek skojarzenie z tymi stereotypami.
Trwałe i występujące w skali masowej stereotypy są wynikiem bodźców działających na społeczeństwo przez odpowiednio długi okres czasu, a ponadto bodźców odpowiednio silnych i niezbyt odległych w czasie (w przeciwnym bowiem razie bodźce mogą ulec zapomnieniu). Np. w pokoleniu, które przeżyło wojnę, wskutek związanych z nią silnych, długotrwałych i masowych negatywnych przeżyć, wytwarza się negatywny jej stereotyp; jeżeli jednak przez odpowiednio długi okres czasu panuje pokój, wówczas w młodych pokoleniach, które same nie przeżyły wojny, ten negatywny stereotyp może ulec osłabieniu, a nawet zanikowi.
Wszelkie bodźce (w tym również komunikaty propagandowe), które oddziałują na społeczeństwo, są niejako filtrowane przez odpowiedni, wytworzony historycznie układ skojarzeń, który tworzy tzw. kod społeczno-kulturowy.
Podstawowymi, niejako organizującymi elementami kodu społeczno- kulturowego są stereotypy. Stanowią one coś w rodzaju standardowych szablonów, będących układem odniesienia i filtrem, dla wszelkich bodźców i niesionych przez nie informacji o otoczeniu, służąc do ich identyfikacji i oceny.
Stereotypy rozpowszechniane są przede wszystkim za pośrednictwem języka. Mają one postać uproszczonych uogólnień, o charakterze nie tylko poznawczym ale i wartościującym, wspólnych dla określonej grupy ludzi (np. narodu). Człowiek przyswaja je już w dzieciństwie, ucząc się odpowiednich słów, które występują zarówno jako pojęcia - mające charakter czysto poznawczy, jak i stereotypy. Np. w okresie II wojny światowej, w narodzie polskim słowo Niemiec występowało nie tylko jako pojęcie oznaczające członka określonego narodu, ale również jako stereotyp okupanta, wroga.
Stereotypy są dość trwałe i trudne do zmiany. Propaganda musi się do nich dostosowywać i dopiero wykorzystując te, które istnieją w danej społeczności, może budować ewentualnie nowe - pożądane. Istniejące stereotypy może praktycznie naruszyć nie tyle propaganda, ile materialne fakty, które je podważą.
Podstawowe stereotypy każdej grupy społecznej służą do odróżniania swoich od obcych, wrogów od przyjaciół odgrywając zasadniczą rolę w konstytuowaniu i utrzymywaniu trwałości grupy. W narodach odpowiednie stereotypy stanowią elementy tradycji. Np. u Polaków funkcjonuje określony stereotyp Niemca, Rosjanina, Żyda, wśród Żydów stereotyp goja.
Stereotypy mogą też służyć do blokowania odbioru informacji niepożądanych lub niebezpiecznych dla danej grupy społecznej, niejako impregnując przeciw takim informacjom - np. pochodzącym od wroga. Analogicznie mogą też ułatwiać odbiór informacji pożądanych i korzystnych dla danej grupy - np. pochodzących od własnych
przywódców.
Autorytet określonych osób czy instytucji może być również rozumiany jako pewien stereotyp.
Ta sama informacja, w zależności od tego, jaki kod społeczno-kulturowy (czyli układ stereotypów), funkcjonuje w danym społeczeństwie, może wywołać całkiem różne reakcje ludzi. Jeżeli np. w społeczeństwie funkcjonuje stereotyp policjanta, który jest obrońcą i opiekunem obywatela - jak to ma miejsce w narodzie angielskim - wówczas informacja o tym, że ktoś współpracuje z policją, wywoła reakcje pozytywne wobec danego osobnika; odwrotnie, jeżeli w danym społeczeństwie funkcjonować będzie stereotyp policjanta, który jest przedstawicielem władzy, działającej wbrew interesom większości tego społeczeństwa - jak to miało miejsce np. w schyłkowym okresie historii PRL - wówczas analogiczna informacja dotycząca współpracy danego osobnika w policją, wywoła reakcje negatywne. Różne ugrupowania opozycji działające w PRL, starały się w związku z tym w swej propagandzie oskarżać przeciwników o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Metoda ta przetrwała PRL i jest nadal stosowana w III RP.
Stereotypy odgrywają też bardzo istotną rolę przy ocenie poszczególnych źródeł informacji, a zwłaszcza ich wiarygodności. Jeżeli dane źródło informacji wywoła u odbiorców skojarzenia ze stereotypami sił społecznych, organizacji czy osób wrogich lub obcych wobec nich, wówczas odbiór wszelkich informacji z tego źródła będzie bardzo utrudniony, a nawet może zostać całkowicie zablokowany. Odwrotnie, jeżeli dane źródło informacji wywoła skojarzenia z siłami społecznymi, organizacjami lub osobami przyjaznymi w stosunku do danego społeczeństwa, czy wręcz swymi własnymi, wówczas odbiór wszelkich informacji z tego źródła - nawet jeżeli byłyby one nieprawdziwe - będzie bardzo ułatwiony, a może być nawet całkiem bezkrytyczny. Przykładów dostarcza nam historia polityczna PRL, zwłaszcza zaś okresy tej historii, gdy społeczeństwo traciło zaufanie do oficjalnej partyjno-państwowej propagandy, korzystając chętnie ze źródeł zagranicznych. Ze zjawiskami tego rodzaju musi się liczyć propaganda.

Charakter stereotypów funkcjonujących w danym społeczeństwie zależy przede wszystkim od dwu czynników:
a)   od typu motywacji dominujących w tym społeczeństwie, a zwłaszcza w klasach czy warstwach społecznych, które mu przewodzą - czyli w jego elicie;
b)   od historii tego społeczeństwa.
Podstawowy stereotyp w każdym społeczeństwie - to stereotyp człowieka należącego do jego elity (czyli wyższej klasy). Stanowi on wzorzec osobowy organizujący postawy społeczeństwa i odgrywa zasadniczą rolę kulturotwórczą.

W polskim narodzie dominują motywacje etyczno-ideologiczne z wyraźną przewagą etycznych - tzn. ideologię ocenia się przez pryzmat etyki, a nie na odwrót - oraz motywacje witalne - czyli socjalno-bytowe, z motywacjami witalnymi łączy się też dążenie do władzy i awansu społecznego za wszelką cenę. Słabe są natomiast motywacje prawne i czysto ekonomiczne - o czym zresztą najlepiej świadczy stan naszej gospodarki i nasz system prawny.
Na bazie tych motywacji nasza historia wytworzyła trzy podstawowe stereotypy funkcjonujące w naszym narodzie: stereotyp rycerski, stereotyp męczennika i stereotyp szlachecki.

Stereotyp rycerski - to stereotyp człowieka, który opanowuje motywacje niższe - czyli przede wszystkim witalne (strach przed utratą zdrowia, życia lub różnych dóbr potrzebnych do życia) - w imię motywacji wyższych - etyczno-ideologicznych. Mniej ważna jest przy tym skuteczność działania, decydujące znaczenie mają motywy ideowo-moralne. Np. zgodnie z tym stereotypem bardzo wysoko oceniany był każdy żołnierz czy bojownik walczący o dobrą sprawę, bez względu na to czy jego walka miała szanse powodzenia i czy odniosła pożądany skutek; nic więc dziwnego, że w Polsce byli i są wysoko oceniani żołnierze nieudanych powstań narodowych, mimo, że ich skutkiem było pogłębianie tragedii narodu.
Stereotyp męczennika to jakby wyższy szczebel stereotypu rycerskiego - męczennik to ktoś, kto nie tylko opanowuje niższe motywacje w imię wyższych, ale świadomie cierpi lub ginie za dobrą sprawę. W związku z tym najwyższą ocenę i autorytet w naszej historii uzyskiwali więźniowie polityczni, zesłańcy i polegli żołnierze lub bojownicy za dobrą sprawę.
Gorszym natomiast wydaniem stereotypu rycerskiego jest stereotyp szlachecki - jest to stereotyp człowieka, który uzyskał uznany awans społeczny, gwarantujący mu wyższą pozycję niezależnie od rezultatów jego działań, co więcej, pozycję, którą może przekazać swoim dzieciom. Sposób zdobycia tej pozycji - czyli awansu społecznego - jest przy tym mniej ważny.
Szlachectwo w heroicznym okresie rycerstwa zdobywano na polu chwały za zasługi wojenne, ale potem również za zasługi cywilne, nie zawsze najwyższej klasy, w końcu na niektórych dworach po prostu kupowano tytuły szlacheckie. Szlachectwo w Polsce raz uzyskane było dożywotnie i dziedziczne (wyjątek stanowiło szlachectwo osobiste uzyskiwane przez biskupów i profesorów uniwersytetów nie pochodzących w rodów szlacheckich, które nie było dziedziczne). Posiadanie szlachectwa w dawnej Polsce było całkowicie niezależne od tego np. jak się gospodarowało na swoim majątku - zbankrutowany szlachcic zachowywał swe przywileje stanowe. Tylko niegodziwe postępowanie mogło prowadzić do utraty pozycji społecznej związanej ze stanem szlacheckim.

W społeczeństwie angielskim, a także amerykańskim, dominują motywacje ekonomiczne. Powstał więc w narodach anglosaskich stereotyp biznesmena - tzn. stereotyp człowieka, który swą wyższą pozycję społeczną zawdzięcza skuteczności swych działań w sferze gospodarczej, przy czym pozycja ta jest ściśle związana z wynikami tych działań - wprawdzie majątek można odziedziczyć, ale jeżeli biznesmen źle gospodaruje swym majątkiem, wówczas bankrutuje i traci całą swą pozycję społeczną, nie zachowując żadnych przywilejów.
W narodzie żydowskim silne są motywacje ideologiczne i prawne. Na bazie tych motywacji powstał u Żydów stereotyp uczonego rabina, którego autorytet wynika ze znajomości świętych ksiąg religii żydowskiej (prawa objawionego) i umiejętności ich interpretacji. Stereotyp ten funkcjonuje niejednokrotnie również u tych Żydów, którzy porzucili swą religię - np. bardzo często Żydzi marksiści traktowali Marksa w sposób podobny jak rabini proroków, a naukę marksistowską uprawiali w formie egzegezy pism Marksa i innych klasyków marksizmu.
Ponieważ stereotypy są dość trwałe - praktycznie mogą się zmieniać pod wpływem bodźców silnych lub wielokrotnie powtarzanych w odpowiednio długim okresie czasu - zatem rola propagandy w procesach manipulacji i walki informacyjnej, polega głównie na ich wykorzystywaniu. Ciekawych przykładów dostarcza nam w tej dziedzinie historia PRL.
Już w pierwszym okresie powojennym oficjalna propaganda partyjno- państwowa PRL działała wbrew stereotypowi rycerskiemu i stereotypowi męczennika
(zwłaszcza po 1948 roku). Potępiano Armię Krajową, prześladowano jej żołnierzy (używano przy tym osławionego hasła: AK - zapluty karzeł reakcji); w prasie, radiu i kronikach filmowych publikowano sprawozdania z procesów nie tylko żołnierzy AK, polskich formacji wojskowych na Zachodzie czy antykomunistycznego podziemia w Polsce, ale nawet żołnierzy Armii Ludowej i Ludowego Wojska Polskiego. Funkcjonujące w naszym narodzie stereotypy - rycerski i męczennika - blokowały odbiór oficjalnej propagandy, wydatnie zmniejszając jej skuteczność. Sytuację tą po mistrzowsku wykorzystywała propaganda zachodnia, zwłaszcza zaś Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, której audycje były znakomicie dostosowane do polskiego kodu społeczno-kulturowego.

Jedynym stereotypem, który w dużym stopniu był skutecznie wykorzystywany przez oficjalną propagandę PRL, był stereotyp szlachecki w swojej socjalistycznej mutacji - tzn. w formie stereotypu awansu społecznego. Propaganda partyjno- państwowa w okresie powojennym przedstawiała i zachwalała różne rodzaje awansu społecznego. Jako awans społeczny przedstawiano przeniesienie się ze wsi do miasta, zdobycie wykształcenia pozwalające na uzyskanie statusu inteligenta (co zresztą było całkowicie sprzeczne z ideologią marksistowską, która klasę robotniczą, a nie inteligencję uważa za hegemona w ustroju socjalistycznym), zajęcie stanowiska kierowniczego (nawet bez odpowiedniego wykształcenia), a także uzyskanie pracy w pewnych zawodach i instytucjach (głównie związanych z aparatem władzy).
Tego rodzaju propaganda była niewątpliwie skuteczna - trafiała bowiem w stereotyp szlachecki, głęboko zakorzeniony w psychice Polaków, nawet tych, którzy mieli lewicowe czy wręcz komunistyczne przekonania. Do dziś wielu ludzi - zwłaszcza należących do starszego i średniego pokolenia - traktuje socjalizm, a nawet komunizm, nie tyle jako ustrój sprawiedliwości społecznej, w którym nie powinno być klas, warstw społecznych czy zawodów wyższych i niższych, lecz raczej jako ustrój, który zapewnił im i ich rodzinom awans do wyższej warstwy społecznej. Nic więc dziwnego, że osławiona instytucja nomenklatury była traktowana w PRL jako instrument zapewniający dożywotnio wyższą pozycję społeczną. Przedstawiciele nomenklatury starali się też - najczęściej skutecznie - by wyższą pozycję zapewnić swym dzieciom i krewnym. O żywotności stereotypu szlacheckiego w naszym narodzie świadczy też fakt, że antykomuniści, którzy w okresie gdy byli w opozycji bardzo ostro krytykowali instytucję nomenklatury, po zdobyciu władzy sami zaczęli bardzo szybko przejawiać analogiczne zachowania tworząc własną nomenklaturę.
Równocześnie w PRL indoktrynację marksistowską uprawiano w formie egzegezy pism klasyków marksizmu-leninizmu, do której były powołane określone osoby - kierownictwo partyjne, lektorzy komitetów partyjnych różnych instancji, profesorowie marksizmu-leninizmu. Było to skuteczne w stosunku do tej części populacji żydowskiej, która miała lewicowe przekonania, gdyż - mimo oderwania się od judaistycznych korzeni - funkcjonował w niej stereotyp uczonego rabina, natomiast było nieskuteczne lub w najlepszym wypadku odnosiło skutek nietrwały, w stosunku do zdecydowanej większości polskiej populacji - okazało się to wyraźnie już w 1956 roku.
Jak długo funkcjonował w świadomości mas model awansu społecznego, marksizm był przyjmowany jako ideologia, która się kojarzyła z tym awansem lub przynajmniej jego możliwością. Jednakże po pewnym czasie możliwości przyspieszonego awansu społecznego w skali masowej znacznie się zmniejszyły, a w wielu dziedzinach wręcz zablokowały, PRL-owska propaganda musiała więc wykorzystać jakieś produkty zastępcze, które chociaż w pewnym stopniu pozwalałyby eksploatować dalej stereotyp szlachecki. Wykorzystano dwa takie produkty zastępcze: przynależność do PZPR oraz wyższe wykształcenie.
Ponieważ przy obejmowaniu określonych stanowisk wymagana była rekomendacja partyjna, którą oczywiście łatwiej mogli otrzymać członkowie PZPR, więc nic dziwnego, że przynależność partyjna mogła być traktowana jako coś w rodzaju współczesnego szlachectwa. Rezultat był jednak taki, że do PZPR wstępowało coraz więcej oportunistów i karierowiczów, co dało znać o sobie podczas kryzysu w latach osiemdziesiątych.
Zaczęto też wyższe wykształcenie, jak również stopnie i tytuły naukowe traktować jako coś w rodzaju współczesnego szlachectwa. Rezultat okazał się jednak tragiczny dla rozwoju samej nauki w Polsce i dla funkcjonowania zawodów, do których wykonywania konieczne jest wyższe wykształcenie, bowiem mury uczelni zaczęły szturmować tłumy ludzi, którym nie tyle zależało na zdobyciu wiedzy, umiejętności czy zawodu, ile na zdobyciu za wszelką cenę dyplomu, stopnia lub tytułu naukowego, który - ich zdaniem - zapewnia uzyskanie wyższej pozycji społecznej (i to dożywotnio, gdyż można praktycznie nie brać pod uwagę możliwości odebrania tytułu czy stopnia naukowego w Polsce w ciągu ostatniego półwiecza). Nastąpiła w związku z tym inflacja społecznej wartości tytułów i stopni naukowych, a w dodatku możliwości ich zdobywania były - mimo wszystko - ograniczone i w związku z tym propaganda, która swe manipulacje opierała na wykorzystywaniu stereotypu szlacheckiego w nowym wydaniu, musiała stracić grunt pod nogami.
Rosły rzesze niezadowolonych, którym nie udało się uzyskać awansu społecznego, stwarzało to dogodny grunt dla propagandy opozycji politycznej, która w prowadzonej przez siebie walce informacyjnej zaczęła skutecznie wykorzystywać właśnie stereotyp szlachecki - czyli obiecywać awans społeczny.
Swego czasu celował w tym KSS KOR

Na początku 1981 roku, w czasopiśmie Wolne Związki Zawodowe jeden z założycieli Solidarności we Wrocławiu - Leszek Skonka, opublikował artykuł pt. Nie mylić KOR-u z Solidarnością w którym stwierdził: KOR cały czas tłumaczy członkom związku, że w Polsce dopiero będzie dobrze, gdy «Solidarność», czyli w konsekwencji KOR, przejmie władzę w kraju. Już dziś wszystkim wspierającym jego poczynania KOR obiecuje stanowiska ministrów, ambasadorów, sędziów, wojewodów, dyrektorów, rektorów, tytuły naukowe, mandaty poselskie i pieniądze. Jest to zapewne naiwne i groteskowe, gdy się na to patrzy z daleka, ale z bliska wygląda zupełnie wiarygodnie, tym bardziej, że KOR czas do objęcia władzy liczy na dni, a nie na miesiące czy lata.
Toteż wielu działaczy związkowych głęboko wierzy, że dzięki KOR-owi odmieni swój los, przestanie być kierowcami, ślusarzami, szeregowymi urzędnikami, słowem pospolitymi, szarymi ludźmi i stanie się ekscelencjami, dlatego tak gorliwie i bezmyślnie popierają tę grupę politycznąD.
Propaganda opozycji politycznej w PRL wykorzystywała też szeroko stereotyp męczennika. Aresztowania i procesy działaczy opozycyjnych, a tem bardziej śmiertelne ofiary, były wykorzystywane propagandowo w walce politycznej. Tłumaczono opinii publicznej, że prześladowani działacze opozycji walczą i cierpią za dobrą sprawę. Niejednokrotnie zdarzało się nawet, że poszczególnym działaczom opozycyjnym (zwłaszcza w latach siedemdziesiątych) zależało na tym, aby zostać na krótko aresztowanym i dostać się do więzienia. W 1989 roku podczas kampanii wyborczej, poszczególni działacze opozycyjni licytowali się wręcz, kto z nich więcej czasu spędził w więzieniu.
O tym, jak dobrze zarówno opozycja polityczna w PRL, jak ośrodki programujące działalność propagandową prowadzoną z Zachodu, znały polski kod społeczno-kulturowy i funkcjonujące w naszym narodzie stereotypy, świadczyć może również fakt, że zarówno propaganda wspomnianej opozycji, jak i wspierających ją ośrodków działających na Zachodzie, bardzo ostro atakowały tych - stosunkowo zresztą nielicznych - twórców, którzy opowiadając się po stronie władz PRL (a ściśle narodowej frakcji w tych władzach), umieli w swej twórczości pozytywnie wykorzystywać stereotyp rycerski i stereotyp męczennika. Jako przykład mogą tu służyć znany reżyser Bogdan Poręba oraz wybitny aktor Ryszard Filipski.
Najczęściej zresztą oficjalna propaganda PRL - zwłaszcza w latach osiemdziesiątych - nie umiała wykorzystywać funkcjonujących w naszym narodzie stereotypów, natomiast posługiwała się argumentacją ekonomiczną i prawną w sytuacji, gdy właśnie motywacje prawne i ekonomiczne są stosunkowo słabe w naszym narodzie.
Skuteczna nowoczesna propaganda musi się opierać - zarówno w procesach walki informacyjnej, jak i normalnych procesach sterowania społecznego - na dobrym rozpoznaniu kodu społeczno-kulturowego (tzn. przede wszystkim układu stereotypów) społeczeństwa, na które oddziałuje, oraz musi dostosować się do tego kodu, w przeciwnym bowiem razie może nie tylko nie wywołać pożądanego skutku, ale nawet spowodować skutki przeciwne do zamierzonych, otwierając zarazem pole dla manipulacji propagandy przeciwnika.
W działalności propagandowej należy się zawsze liczyć z tym, że na postępowanie ludzi wpływa nie tylko sama informacja, którą się im dostarcza, ale również skojarzenia, które u odbiorców wywołuje; jeżeli zaś chodzi o społeczną ocenę źródła komunikatów propagandowych, to zależy ona nie tylko od emitowanych przez nie komunikatów, ale również i od wytworzonego w społeczeństwie obrazu tego źródła - czyli swoistego stereotypu.
Rola propagandy w procesach sterowania społecznego w ogóle, a w procesach manipulacji i walki informacyjnej w szczególności, nie sprowadza się tylko do wykorzystywania kodu społeczno-kulturowego społeczeństwa, na które się oddziałuje. Skuteczna propaganda powinna stosować jeszcze wiele innych, szczegółowych metod socjotechniki, z których poniżej omówimy przykładowo kilkanaście najważniejszych, które były wykorzystywane w trakcie walki informacyjnej prowadzonej w PRL.
Metoda odcinania od pewnych informacji i ich źródeł ma na celu niedopuszczenie do odbiorców, informacji niepożądanych z punktu widzenia propagandysty. Najbardziej chyba rozpowszechnionym sposobem stosowania tej metody jest wprowadzenie cenzury lub odpowiedniej bezpośredniej selekcji informacji przekazywanych przez propagandę.
Np. w PRL istniał specjalny urząd państwowy, który zajmował się kontrolą wszelkich mediów - nie tylko RTV i prasy ale nawet widowisk. Do tego urzędu odpowiednie instytucje partyjne i państwowe zgłaszały tzw. zapisy dotyczące tematów, których nie należało poruszać w mediach, a także osób, których żadnych dzieł nie wolno było rozpowszechniać. Ponadto redaktorzy naczelni robili w swoim zakresie selekcję informacji. PRL-owska cenzura miała charakter prewencyjny - każdy tekst przed publikacją musiał uzyskać aprobatę cenzury, gdy został przez nią zatrzymany, obciążał konto redaktora naczelnego, który go w swoim zakresie nie zatrzymał. Prowadziło to do powstania nieoficjalnej cenzury redakcyjnej - jeszcze ostrzejszej niż oficjalna państwowa, gdyż redaktorzy naczelni i ich współpracownicy na zapas blokowali wiele informacji. Ten ostatni przejaw nieoficjalnej cenzury, której istotą jest selekcja i blokowanie pewnych określonych informacji na szczeblu redakcji, funkcjonuje w III RP - np. w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych centralne publikatory zaczęły blokować informacje na temat działalności Partii X.
Cenzura prewencyjna czy bezpośrednia selekcja i blokowanie informacji - to najbardziej prymitywny sposób stosowania opisywanej tu metody. Nieco mniej prymitywnym jej przejawem jest odcinanie informacji nie w sposób bezpośredni lecz przez dyskredytowanie jej źródeł - najczęściej wykorzystuje się przy tym negatywne stereotypy. Ten sposób stosowany był np. przez demokratyczną opozycję w PRL, która dyskredytowała PRL-owskie media rzucając np. hasło prasa kłamie lub telewizja kłamie. W tym wypadku odbiorca komunikatów może mieć przeświadczenie, że samodzielnie podejmuje decyzje o bojkocie pewnych źródeł informacji.
Jeżeli chcemy obronić się przed opisaną wyżej manipulacją informacyjno- propagandową, wówczas musimy pamiętać, że należy korzystać z wielu źródeł informacji, a każdy, kto nam blokuje dopływ informacji lub chce w jakikolwiek sposób odciąć od pewnych jej źródeł, jest podejrzany o to, że chce nami manipulować.
Metoda oczekiwanego nośnika propagandy polega na tym, że komunikaty, które są nośnikiem treści propagandowych muszą bezbłędnie trafiać w oczekiwania odbiorców.
Jako przykład zastosowania tej metody do sterowania opinią publiczną w walce informacyjnej, można wskazać fachowo zorganizowaną propagandę słynnego Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość (DiP) Działacze tego Konwersatorium - a zwłaszcza utalentowany dziennikarz Stefan Bratkowski - wiedzieli dobrze, że nasze społeczeństwo pod koniec lat siedemdziesiątych, jak również w latach osiemdziesiątych, oczekiwało na krytykę polityki prowadzonej najpierw przez ekipę Edwarda Gierka, a następnie Wojciecha Jaruzelskiego. W związku z tym DiP w swych kolejnych elaboratach z ostrą krytyką polityki prowadzonej przez kierownictwo PRL, a przy okazji tej krytyki prezentował różne koncepcje reform i oczywiście reklamował swój zespół. Różne koncepcje opracowane przez DlP były dość skomplikowane i same w sobie nie zawsze w pełni zrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy komunikatów propagandowych, ale ponieważ nośnik propagandy został dobrze dobrany, więc DiP odniósł wielki sukces propagandowy.
Metoda szybkiej informacji polega na tym, aby docierać do odbiorcy szybciej niż przeciwnik. W walce informacyjnej ten, kto do odbiorcy dociera pierwszy, z informacją na określony temat, ma zawsze tę przewagę, że dostarczona przez niego informacja stanowi układ odniesienia dla następnych, a także najczęściej silniej zapada w pamięć odbiorcy.
Oficjalna propaganda PRL-owska była z reguły dość ociężała i pozwalała się ubiegać przeciwnikom, którzy mogli w związku z tym narzucać własną wersję i interpretację zdarzeń.
Metoda zgodności informacji podawanych przez propagandę z potocznym doświadczeniem odbiorców komunikatów propagandowych opiera się na tym, że informacje podawane przez propagandę mają tym większe szanse przyswojenia przez społeczeństwo, im bardziej będą zgodne z masowym społecznym doświadczeniem. Propaganda, której informacje potwierdza potoczne masowe doświadczenie, uzyskuje kredyt zaufania, dzięki któremu może sobie pozwolić na podawanie ewentualnych wiadomości nieprawdziwych, dotyczących spraw, których praktyczne sprawdzenie nie jest możliwe dla przeciętnego członka społeczeństwa.
Natomiast propaganda, która podaje informacje niezgodne z tym, co społeczeństwo może faktycznie stwierdzić w swym masowym doświadczeniu, naraża się na to, że w tym społeczeństwie wytwarza się jej negatywny stereotyp, utrudniający, czy wręcz blokujący odbiór wszelkich dostarczanych przez nią informacji (nawet gdyby były prawdziwe).
Jako przykład opisanego wyżej zjawiska można wskazać historię oficjalnej propagandy PRL-owskiej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W latach siedemdziesiątych (szczególnie w pierwszej ich połowie), gdy dobrobyt społeczeństwa wzrastał, tzw. propaganda sukcesu uprawiana przez ekipę E. Gierka, znajdowała potwierdzenie w masowym społecznym doświadczeniu i była pozytywnie odbierana przez społeczeństwo. Natomiast pod koniec lat siedemdziesiątych i w latach osiemdziesiątych, gdy sytuacja gospodarcza zaczęła się pogarszać, a zwłaszcza gdy zaczęły się poważne trudności na rynku, społeczne masowe doświadczenie przeczyło informacjom podawanym przez oficjalną propagandę i społeczeństwo zaczęło się do niej odnosić negatywnie, stawała się ona coraz mniej skuteczna. Ci sami ludzie, którzy dawniej bezkrytycznie przyjmowali to, co podawała oficjalna propaganda partyjno- państwowa, nie chcieli jej już wierzyć nawet wtedy, gdy mówiła prawdę. Wskaźnikiem skuteczności propagandy partyjno-państwowej w PRL w rozpatrywanym okresie może być wzrost, a następnie spadek liczebności PZPR. W 1970 roku liczba członków i kandydatów PZPR wynosiła 2 mln. 320 tys., w latach siedemdziesiątych nastąpił wzrost tej liczby, która w 1979 r. wyniosła 3 mln. 79 tys.; w następnym roku nastąpiło zahamowanie wzrostu tak, że w 1980 r. PZPR liczyła 3 mln. 92 tys.; w 1981 r. liczba członków i kandydatów PZPR spadła do 2 mln. 691 tys. i spadała w dalszych latach osiągając w 1988 r. 2 mln. 132 tys..
Natomiast Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa w tym samym czasie podawała prawdziwe, łatwe do sprawdzenia przez przeciętnego słuchacza, informacje o trudnościach gospodarczych, zyskując sobie kredyt zaufania, a następnie mogła już podawać nie zawsze prawdziwe informacje na temat tego, że taki czy inny dygnitarz PRL-owski jest liberałem i zwolennikiem reform, a inny twardogłowym konserwatystą czy tzw. betonem partyjnym; przeciętny słuchacz RWE nie był w stanie sprawdzić tych informacji, nie mając dostępu do różnych dygnitarzy, przyjmował więc bezkrytycznie podawane na ich temat przez RWE opinie, na zasadzie zaufania, które zdobyła sobie u niego ta Rozgłośnia, sterująca skutecznie opinią publiczną w Polsce i prowadząca swoją określoną politykę personalną.
Metoda masowości i długotrwałości działania ma charakter dosyć trywialny, opiera się na tym, że ludzie łatwiej zapamiętują i przyswajają te informacje, które odpowiednio często z różnych źródeł słyszeli oraz które im stale przez odpowiednio długi okres czasu powtarzano. Powtarzanie informacji nie powinno być jednak zbyt
monotonne, długie i natarczywe, gdyż po przekroczeniu pewnego progu czułości, może wywołać u odbiorców znieczulenie na emitowane bodźce propagandowe (ten właśnie błąd popełniała często oficjalna propaganda PRL).
Tę metodę stosowała w sposób bardzo umiejętny propaganda zachodnia i opozycyjna w PRL. Np. zarówno Rozgłośnia Polska RWE, jak i inne rozgłośnie zachodnie, a także prasa opozycyjna w Polsce, wytrwale przez długi okres czasu, w skali masowej lansowały tezę o całkowicie spontanicznym charakterze procesu powstania i działania opozycji politycznej w PRL, a zwłaszcza Sblidarnościpw rezultacie teza ta bardzo szeroko rozpowszechniła się w naszym społeczeństwie, które w nią uwierzyło. Dopiero opublikowanie słynnych list Antoniego Macierewicza i dalsze związane z tym wypadki, a następnie opublikowanie słynnej książki znanego amerykańskiego publicysty Petera Schweitzera pt. VICTORY CZYLI ZWYCIĘSTWO, trochę tę wiarę osłabiły.
Metoda informacji pożądanej wykorzystuje prawidłowość psychologiczną polegającą na tym, że ludzie łatwiej przyjmują za prawdziwe i słuszne te twierdzenia i informacje, które odpowiadają ich pragnieniom i interesom. Propaganda stosująca tę metodę wykorzystuje dla swoich potrzeb swoiste rzutowanie różnych pragnień ludzkich na rzeczywistość. Na wykorzystaniu tej zasady opiera swą skuteczność m.in. propaganda demagogiczna, która - jak wiadomo - niejednokrotnie odnosiła duże sukcesy.
Np. L. Skonka stwierdził, że propaganda KSS HORDniejednokrotnie wykorzystywała tę metodę, obiecując swej klienteli niemal wszystko czego tylko pragnęła. W cytowanym wyżej artykule pisał na ten temat: Apologeci KOR-u tłumaczą związkowcom obecność KOR-owców w «Solidarności» koniecznością walki ze złym rządem i konserwą partyjną. Natomiast KOR - ich zdaniem - jest dobry, gdyż dąży do tego, aby ludzie jak najmniej pracowali, a jak najwięcej zarabiali. Kiedy KOR i Klub Doświadczenie i Przyszłość, przejmą władzę, to wówczas w Polsce nastąpi prawdziwy raj i osiągnie się go bez specjalnego wysiłku, bez pracy, dyscypliny społecznej, wyrzeczeń, a jedynie dzięki magicznym sztukom KOR-uD. Ludzie chętnie wierzyli w tego rodzaju piękne obietnice, gdyż odpowiadały one ich pragnieniom (prawdopodobnie wierzyło w nie również wielu działaczy KOR-u). Ta właśnie metoda była jedną z głównych socjotechnicznych tajemnic propagandowych sukcesów KSS HORD
Ludzie programujący oficjalną propagandę PRL, pozazdrościli sukcesów propagandystom KOR-u i zaczęli społeczeństwu obiecywać, że tzw. urynkowienie gospodarki zapewni ludziom dobrobyt, odnieśli jednak znacznie mniejsze sukcesy niż KOR, gdyż naród polski w latach osiemdziesiątych był już w znacznym stopniu znieczulony na oficjalną propagandę.
Metoda pobudzania emocjonalnego bazuje na tym, że w skali masowej (szczególnie w okresach napięć i kryzysów społecznych), propaganda odwołująca się do uczuć i wzbudzająca emocje u odbiorców, wykazuje przewagę nad propagandą operującą wyłącznie rozumową, racjonalną, suchą argumentacją.
Tę metodę wykorzystywała z powodzeniem w okresie PRL, propaganda opozycji politycznej w Polsce (a zwłaszcza propaganda SHolidarności)D, manipulując zręcznie, podsycanymi zresztą przez arogancję władzy, negatywnymi emocjami w stosunku do kierownictwa i aparatu partyjno-państwowego. Te negatywne emocje, powstały w wyniku nie tylko immanentnych cech ustroju, który panował wówczas w Polsce, czy nacisków moskiewskiej centrali, ale również w wyniku błędów popełnianych w ciągu długich lat przez ośrodki decyzyjne PRL.
Negatywne emocjonalne nastawienie społeczeństwa wobec władz PRL, było wykorzystywane również w walce konkurencyjnej toczącej się wewnątrz opozycji politycznej w Polsce. Np. swego czasu propaganda KOR-u niejednokrotnie pomawiała konkurentów o współpracę z PZPR lub z MSW. Był okres, w którym np. Leszek Moczulski i jego organizacja, byli przez KOR pomawiani o współpracę z MSW.
Do jakiego stopnia tego rodzaju metody walki dokuczyły innym ugrupowaniom ówczesnej opozycji, świadczyć może opublikowany w 1980 roku przez Socjalistyczną Agencję Wydawniczą (organ ugrupowania opozycyjnego występującego pod nazwą Polskich Socjalistów), artykuł Ireny Krasnal O etyce i moralności opozycji politycznej w którym opisano w następujący sposób metody stosowane przez KOR: standardowym oszczerstwem jest pomawianie o współpracę agenturalną z SB, ewentualnie z aparatem partyjnym. Interesującym szczegółem organizacyjnym tej sprawy jest, że jak to mieliśmy możność stwierdzić parę razy, plotki z tego rodzaju pomówieniami pojawiają się równocześnie w kilku przynajmniej większych miastach Polski. Są więc centralnie sterowane. Rejestrowaliśmy tego rodzaju kampanie oszczerstw przeciw kilkunastu już działaczom opozycji.
Metoda zrozumiałości komunikatu polega na tym, że komunikaty propagandowe muszą być zredagowane w języku zrozumiałym dla odbiorców - propaganda jest bowiem przeznaczona dla odbiorcy, a nie dla propagandysty, czy jego przełożonego.
Oficjalna propaganda PRL bardzo często ignorowała tę metodę i nadawała komunikaty zredagowane w sposób trudno zrozumiały dla większości odbiorców. Natomiast opozycja polityczna wykorzystywała tę zasadę - swego czasu celował w tym KOR. Jako charakterystyczny przykład można tu przytoczyć wyjątek z artykułu Jacka Kuronia pt. Ozy grozi nam interwencja?jnktóry został opublikowany w redagowanym przez działaczy KOR-u czasopiśmie RobotnikS 23 listopada 1980 roku, czytamy w nim m.in.:
OW Polsce rodzi się teraz wielki ruch społeczny, wiele ruchów - bo to przecież nie tylko związki zawodowe. Ludzie doprowadzeni do ostateczności dotychczasową polityką władz biorą swój los w swoje ręce. I nikt ich nie zatrzyma. Można piszczeć, żeby przestali, ale to nic nie pomoże.
Poza tym zatrzymać się teraz - znaczyłoby to skazać się na katastrofę, jako że system centralnego sterowania został już rozbity, a nie powstało jeszcze na jego miejsce nic nowego.
Może ktoś krytykować powyższy tekst jako prymitywny i demagogiczny, ale nikt nie zaprzeczy, że został on zredagowany w sposób jasny, w języku zrozumiałym dla zwykłych, prostych odbiorców, pobudzał też u nich odpowiednie - zamierzone przez Autora - emocje.
Metoda specjalizacji polega na tym, że skuteczna propaganda musi być odpowiednio zróżnicowana i dostosowana do poziomu, pojęć i oczekiwań różnych środowisk odbiorców, dla których jest przeznaczona.
Oficjalna propaganda PRL najczęściej adresowana była do tzw. przeciętnego odbiorcy - który jest właściwie tylko abstrakcyjnym pojęciem statystycznym. W rezultacie propaganda ta nie była odpowiednio skuteczna w stosunku do wielu środowisk, które odbiegały od przeciętnej - tzn. dla jednych odbiorców była za trudna, a dla drugich zbyt prymitywna.
Tymczasem metodę tą szeroko wykorzystywała opozycja - klasycznych przykładów dostarcza tu propaganda KOR-u. W okresie, gdy KOR rozpoczął przenikanie do środowisk katolickich i zależało mu na ich pozyskaniu, Adam Michnik napisał książkę pt. Dościół, lewica, dialog[(Wydaną w Paryżu), w której przedstawił się jako człowiek prawie nawrócony na katolicyzm.
Aby ułatwić sobie nawiązanie kontaktu z niepodległościowymi środowiskami kombatanckimi - zwłaszcza piłsudczykowskimi, oraz innymi środowiskami, w których postać Józefa Piłsudskiego była popularna, jak również w celu przygotowania przedpola dla propagandy KOR-u w tych środowiskach (zwłaszcza zaś w powstającym już wówczas środowisku neopiłsudczykowskim, które miało przed sobą duże perspektywy), A. Michnik napisał pracę pt. Mienie zapomnianych przodków której zadeklarował się niemal jako neopiłsudczyk.
Kanałem którym przenikała propaganda KOR-u do środowisk inteligenckich było Towarzystwo Kursów Naukowych - przekazywana tam propaganda miała formę paranaukową.
Dla środowisk robotniczych przeznaczone były takie czasopisma jak np. cytowany wyżej Dobotnikpw którym nie silono się na naukowość, lecz podawano informacje w języku prostym i łatwo zrozumiałym dla każdego.
Metoda stopniowania polega na tym, że propaganda, która ma wpłynąć na zmianę systemu pojęć danego społeczeństwa i przekształcić go zgodnie z założonym celem, który nie jest jeszcze przez nie przyjęty i akceptowany (a czasem może nawet być przez nie w ogóle nie znany), musi przyjąć jako punkt wyjścia system pojęć, który faktycznie w tymże społeczeństwie funkcjonuje oraz cele, które są przez nie akceptowane i dopiero stopniowo dokonując w nich zmian, sterować w określonym kierunku.
Tej metody nie stosowała oficjalna PRL-owska propaganda partyjno- państwowa w okresie 1948-1955 r., kiedy członkiem najwyższego kierownictwa partyjnego odpowiedzialnym za propagandę był Jakub Berman. Naród polski w tym czasie stosunkowo mało znał komunistyczną ideologię marksistowsko-leninowską, natomiast znał dobrze zbrodnie stalinizmu, o których dość dokładnie informowała go zarówno polska propaganda przedwojenna jak i propaganda podziemia związanego z naszym rządem londyńskim podczas wojny - był też w związku z tym negatywnie nastawiony do komunizmu (zwłaszcza w stalinowskim wydaniu). Tymczasem po 1948 roku rozpoczęto forsowną, szybką i masową indoktrynację stalinowsko-komunistyczną w takim tempie, że osiągnięcie pożądanego przez komunistów trwałego efektu stało się w tych warunkach faktycznie niemożliwe (co jest tym bardziej zrozumiałe, że Polacy mogli w tym okresie na własnej skórze odczuć dobrodziejstwa stalinizmu). Negatywny rezultat tej indoktrynacji ujawnił się w całej pełni już w 1956 roku (najbardziej wyraźnym tego dowodem były słynne wypadki poznańskie), a także w latach późniejszych.
Natomiast jako przykład skutecznego wykorzystania tej metody podczas walki informacyjnej, przytoczyć można działalność propagandową KOR-u, a w szczególności
Jacka Kuronia, który np. w opublikowanym w numerze 6 z 1980 roku Biuletynu Informacyjnego KSS KOR artykule pt. Co dalej? Stwierdził wyraźnie:
GOdyby dziś wysunąć hasła najdalej idące: niepodległości państwowej i demokracji parlamentarnej - co niewątpliwie zgodne jest z aspiracjami Polaków - to hasła takie nie pociągnęłyby szerokich rzesz społeczeństwa. Wokół takiego programu nie zorganizowałby się ruch, ponieważ w świadomości ogółu program taki jest nierealny. Dlatego w początkach ruchu wysuwać można tylko zadania bardzo ograniczone, minimalistyczne, odwołujące się nie tyle do aspiracji społecznych, ile do tego, co ludzie uważają za konieczne. Jeżeli jednak ludzie skupiają się wokół określonych - choćby najbardziej minimalistycznych - celów i zaczynają działać, wówczas ruch tworzy się i każdy jego sukces pomaga artykułować dążenia i cele coraz bliższe społecznych aspiracji.
(...) Im władza będzie słabsza, a przy tym - co niemal tożsame - mniej zdolna do przystosowania swej polityki do sytuacji, tym bardziej będzie się radykalizować ruch demokracji. Radykalizować, to w tym wypadku zwracać się wprost przeciw władzy, przeciw jej politycznym strukturom.
Tę metodę stosowała w pewnym okresie również propaganda zachodnia; np. Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europalpo 1956 roku głosiła tezę o naprawianiu ustroju socjalistycznego, a nie jego obalaniu. Potem dopiero zaczęto upowszechniać tezę o niereformowalności ustroju komunistycznego.
Metoda rzekomej oczywistości polega na tym, aby właściwą propagowaną tezę przemycać jako założenie rzekomo oczywiste, przy okazji dyskusji nad jakimś innym problemem, który w tym wypadku spełnia funkcję nośnika propagandy.
Tej metody prawie nie stosowała oficjalna propaganda PRL, natomiast bardzo często była ona wykorzystywana przez propagandę zachodnią, np. w celu kreowania określonych autorytetów. Przy okazji dyskusji, powiedzmy nad tematem autonomii wyższych uczelni, lub zmian dokonanych w Polsce na wysokich stanowiskach, podawano mimochodem, jako rzekomo oczywisty pewnik, że jakiś naukowiec jest Oybitnym uczonym o utrwalonej pozycji w nauce światowej DRzecz charakterystyczna, że unikano przy tym najczęściej jakiejkolwiek merytorycznej informacji dotyczącej faktycznego dorobku naukowego danego osobnika.
Ta metoda prawie zawsze okazywała się skuteczna, bowiem odbiorcy komunikatów propagandowych (nawet jeżeli sami byli naukowcami), zastanawiając się nad omawianym problemem - np. autonomii wyższych uczelni czy zmian personalnych - przyjmowali podawane mimochodem rzekomo oczywiste założenie - że taki czy inny osobnik jest Oybitnym naukowcemH jako prawdziwe, a nawet nie podlegające dyskusji.
Metoda niedopowiadania wszystkiego do końca polega na tym, że podawane informacje preparuje się i zestawia w taki sposób, aby odbiorca sam wyciągał (a właściwie dopowiadał) sobie określone wnioski, wynikające z tych informacji, mając przy tym poczucie, że doszedł do nich OimodzielnieD
Metodę tą zastosował swego czasu Goebbels - w okresie gdy hitlerowcy mieli trudności z rozbiciem komunistów w Hamburgu polecił, by przez pewien okres czasu w całej prasie niemieckiej w kronice kryminalnej, podawać wyłącznie informacje o przestępstwach dokonanych w Hamburgu; w rezultacie czytelnicy mieli samodzielnie
dojść do wniosku, że Hamburg - w którym silne są wpływy komunistyczne - to miasto kryminalistów.
Przy zastosowaniu tej samej metody urabia się od dawna w niektórych państwach zachodnich (zwłaszcza w USA), złą opinię Polakom, podając np. w kronice kryminalnej, tonem rzeczowym, informację, że sprawcą pobicia był Kovalsky, Polak lat 32 przy innej okazji, że pijacką burdę wywołał Novak, Polak, lat 24 licząc na to, że już sami czytelnicy dokonają twórczego uogólniającego odkrycia, że Polacy to naród składający się głównie z pijaków, awanturników i ludzi marginesu społecznego.
Analogicznych metod socjotechniki propagandy można oczywiście wyliczyć znacznie więcej, w tym miejscu ograniczyliśmy się do tych podstawowych, które były najczęściej stosowane w trakcie walki informacyjnej w Polsce lub wobec Polski, podczas zimnej wojny.
Trzeba w tym miejscu stwierdzić, że bardzo często wymienione wyżej metody, nie mogą być stosowane równocześnie. Np. wykorzystanie metody stopniowania, może w pewnych sytuacjach wykluczyć wykorzystanie metody emocjonalnego pobudzania; albo też w innej sytuacji, zastosowanie metody zgodności informacji podawanych przez propagandę z potocznym doświadczeniem odbiorców komunikatów propagandowych, może wykluczyć zastosowanie metody informacji pożądanej.
W takich wypadkach propagandysta musi się zdecydować, którą metodę zastosuje, a z której zrezygnuje.
Oczywiście, im więcej metod uda się zastosować w propagandzie, tym bardziej będzie ona skuteczna. W związku z tym stosuje się często pewne rozwiązania kompromisowe. Np. propagandysta, chcąc wykorzystać równocześnie metodę emocjonalnego pobudzania i metodę zgodności z potocznym doświadczeniem odbiorców, stosuje tzw. szarą propagandę, która zawiera pewne elementy prawdziwe - łatwe do potwierdzenia przez potoczne doświadczenie odbiorców, oraz pewne elementy nieprawdziwe - trudne do stwierdzenia doświadczalnego, a przy tym pobudzające określone emocje. Taką właśnie szarą propagandę stosowało niejednokrotnie po mistrzowsku zarówno Radio Wolna Europapjak i Radio SVobodaD
W analogicznym celu stosowana bywa również tzw. czarna propaganda, która podaje informacje całkowicie nieprawdziwe (trudne do sprawdzenia dla odbiorców), ale za to silnie pobudzające emocjonalnie. Jako przykład można tu wskazać drukowanie w pewnym okresie przez prasę zachodnią sfałszowanych pamiętników różnych dygnitarzy komunistycznych. Metodę tą stosowała również niejednokrotnie propaganda komunistyczna w PRL, wykorzystująca różne spreparowane przez Służbę Bezpieczeństwa tzw. fałszywki.
Istnieje również tzw. biała propaganda, która ogranicza się do podawania informacji prawdziwych, a tylko odpowiednio dobranych, zestawionych, eksponowanych lub nieakcentowanych czy wreszcie odpowiednio komentowanych. Tego rodzaju propagandę uprawiają poważne czasopisma lub oficjalne państwowe rozgłośnie radiowe i telewizyjne na Zachodzie - takie jak np. Głos Ameryki czy BBC.
Możliwości zastosowania poszczególnych metod socjotechniki propagandy mogą być również ograniczone różnymi względami pozapropagandowymi - przede wszystkim politycznymi, a także etycznymi, prawnymi itp. Odnosi się to przede wszystkim do propagandy oficjalnej (nie tylko państwowej).

Utworzony w 1937 r. Instytut Analizy Propagandy Uniwersytetu Kolumbijskiego opracował siedem następujących zasad socjotechniki propagandy:
1.   Dołączanie epitetów w celu dyskredytowania osób, idei, planów w celu wywołania uczucia uprzedzenia, strachu lub nienawiści bez obiektywnej oceny czy analizy. Np. w okresie zimnej wojny propaganda amerykańska często używała takich określeń jak: stalinowiec, ortodoks, beton partyjny.
2.   Piękne ogólniki - próby ukrycia lub wypaczenia zjawiska za pomocą słów oznaczających powszechnie aprobowane lub dezaprobowane wartości. Amerykański naukowiec S. Sargent ustalił, że takie słowa jak: Wolność, demokracja, patriotyzm,  dominacja, autokratyzm, dyktatura  wywołują określone emocje nawet wówczas, gdy są wyłączone z danego kontekstu i włączone w inny; w związku z tym propaganda często posługuje się nimi dołączając je do określonych zjawisk lub osób, które chce promować lub zdyskredytować - np. demokratyczna opozycja Oolny świat komunistyczna dyktatura.
3.   Ludowość polega na przyjmowaniu pewnych form obyczajowości ludowej, aby wykazać związki z osobowością prostego człowieka. amerykańscy działacze polityczni często biorą udział w regionalnych zabawach, widowiskach takich jak rodeo z użyciem takich akcesoriów jak kapelusz kowbojski czy indiański pióropusz; w programach Radia Wolna Europa używano takich zwrotów jak chłopom polskim szczęść Boże, odwoływano się też do przysłów ludowych.
4.   Powoływanie się na autorytety - O.) za pomocą cytatów często wyrwanych z kontekstu i powoływania się na osoby cieszące się prestiżem w danej społeczności próbuje się przenieść autorytet tych osób na inne osoby czy zjawiska. Dla uzasadnienia aktualnej polityki - wewnętrznej i zagranicznej w amerykańskiej propagandzie występuje skłonność do powoływania się na wielkich Amerykanów: Waszyngtona, Lincolna, Jeffersona.
5.   Aksjomatyczność dowodów - jest to chwyt obliczony na bezkrytyczne przyjęcie informacji (nawet nieprawdziwych) podanych w formie pewnika, który nie wymaga dowodu i nie podlega krytyce; np. kasz kandydat jest człowiekiem nieskazitelnym, godynym celem naszej polityki jest obrona pokoju.
6.   Owczy pęd - O.) oznacza głoszenie tezy, że wszyscy członkowie danej zbiorowości akceptują program propagandzisty, dlatego w imię grupowej solidarności każdy musi się z nim pogodzić. Powyższa technika znajduje szczególne zastosowanie w odniesieniu do różnych grup religijnych i mniejszości narodowych. W amerykańskich kampaniach sztaby wyborcze często posługują się sloganem «głosujcie na naszego kandydata, on na pewno zwycięży».
7.   Tasowanie kart - O.) ta technika polega na odpowiednim doborze oraz interpretacji argumentów. W celu wywołania pozytywnego lub negatywnego stosunku do danej osoby operuje się danymi statystycznymi i fikcyjnymi, twierdzeniami fałszywymi i prawdziwymi, argumentami logicznymi i nielogicznymi. Powyższa technika znalazła szczególne zastosowanie w odniesieniu do wszystkich interwencji zbrojnych USA.
Prace zapoczątkowane przez Instytut Analizy Propagandy kontynuowali inni badacze, którzy znacznie rozszerzyli istniejący katalog technik propagandowych. Duże zainteresowanie instytucji propagandowych wzbudziła technika pod nazwą «wędzony śledź» (Red Herring). Celem tej techniki jest skierowanie opinii publicznej na uprzednio założoną sferę problemową czy odwrócenie uwagi opinii publicznej od niewygodnej dla danego dysponenta propagandy problematyki. Wśród naukowych wniosków i osiągnięć, które wykorzystuje się w praktyce propagandowej, poczesne miejsce zajmuje «prawo pierwszeństwa», które sformułował F. H. Lund. Dotyczy ono uwarunkowania efektywności kolejnością propagandowych działań, każda pierwsza informacja o tym czy innym fakcie ma o wiele bardziej silny wpływ niż następna. Spośród wielu badań eksperymentalnych na szczególną uwagę zasługują prace zespołu prof. Hovlanda, które dokonały istotnych uściśleń i ograniczeń «prawa pierwszeństwa». Przyznając obiektywną realność temu prawu, badacze określają warunki, które wzmacniają wpływ «prawa pierwszeństwa» lub - na odwrót - osłabiają. Podstawowymi czynnikami osłabiającymi wpływ «prawa pierwszeństwa» są: poziom intelektualny słuchaczy, przekonania światopoglądowe, przekonania polityczne, szeroka informacja o istotnych problemach, prestiż źródła informacji.

Spróbujmy scharakteryzować powyższe czynniki.
1.   Wysoki poziom intelektualny słuchaczy predysponuje jednostkę do elastycznych postaw, co wyraża się w krytycznym podejściu do prezentowanych informacji, w odrzuceniu stereotypów opartych na tradycji i konserwatywnych ideach. (... )
2.   Człowiek posiada potrzebę zachowania zgodności między uznanymi przekonaniami, stąd też występuje tendencja do odrzucenia informacji, która jest sprzeczna z przyjętymi przekonaniami48.
3.   Szeroka informacja, czyli odpowiadająca społecznemu zapotrzebowaniu - może «negatywne odczucia spowodowane faktycznie istniejącym lub wyimaginowanym niebezpieczeństwem zlikwidować lub ograniczyć»"9.
4.   Wiele osób w przyjmowaniu informacji kieruje się faktem pochodzenia źródeł informacji. Jeżeli źródło cieszy się uznaniem, informacje przyjmuje się jako prawdziwe, jeżeli źródło takiego uznania jest pozbawione, informację uważa się za fałszywą.

Wśród czynników, które wzmacniają wpływ «prawa pierwszeństwa» można wymienić następujące:
1)   w wysokim stopniu jest utrudniona lub nie istnieje możliwość korzystania z innego źródła informacji względnie odmawia się korzystania z innych źródeł;
2)   wpływ następnych źródeł informacji jest opóźniony, gdyż występuje po długim okresie czasu, kiedy dana informacja uzyskała społeczną aprobatę;
3)   kiedy pierwsze źródło przekazało informację w trakcie danych wydarzeń, a następne źródła dostarczały informacji już po samych wydarzeniach.
Istotne znaczenie dla skuteczności propagandy ma również zasób informacji i dostęp do źródeł - jeżeli ludzie programujący propagandę dysponują szerokim asortymentem informacji i mają łatwy dostęp do ich źródeł, wówczas mogą działać bardziej skutecznie niż w wypadku braku takich możliwości. Efektywność propagandy zależy też w niemałym stopniu od zdolności i fachowego przygotowania propagandystów, wreszcie od wyposażenia technicznego.
Dopiero zgranie i łączne wykorzystanie wszystkich wymienionych wyżej czynników, a przynajmniej większej ich części, może zapewnić sukcesy w walce informacyjnej i manipulowaniu masami.
Rola propagandy w procesach manipulacji masami oraz w walce informacyjnej jest duża, ale jednak ograniczona - nie ona sama decyduje o sukcesach. Zasadnicze znaczenie - zwłaszcza na dłuższą metę - ma charakter podejmowanych przez ośrodki kierownicze decyzji, a także sposób ich wykonania. Jeżeli decyzje będą błędne lub nawet słuszne ale źle wprowadzane w życie, wówczas nawet najlepsza propaganda, na dłuższą metę nie będzie skuteczna.
Z drugiej strony, w walce informacyjnej, propaganda może być wykorzystywana do dezinformowania przeciwnika i inspirowania jego błędnych decyzji, które się następnie wykorzystuje (nie tylko propagandowo). Np. zachodnia propaganda odegrała pewną rolę w inspirowaniu decyzji kierownictwa PRL, dotyczących zakupu różnego rodzaju licencji i ciągów technologicznych z Zachodu - nie zawsze optymalnych, chociaż oczywiście nie była jedynym czynnikiem inspirującym te decyzje. W rezultacie Polska gospodarka uzależniła się technologicznie od Zachodu, w okresie restrykcji - po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce - spowodowało to określone negatywne konsekwencje, zaś propaganda zachodnia z dobrym skutkiem wykorzystywała złą sytuację gospodarczą PRL do krytykowania jej kierownictwa politycznego i ustroju.
Na dłuższą metę najlepsze wyniki uzyskuje propaganda, która wspomaga odpowiednie prawidłowe decyzje polityczne i gospodarcze, bowiem najlepiej nawet prowadzona propaganda nie jest w stanie na dłuższą metę uzyskać odpowiednich rezultatów, gdy postawi się przed nią zadanie ciągłego uzasadniania błędnych decyzji.
Ludzie zajmujący się programowaniem propagandy własnej nie powinni ulegać propagandzie przeciwnika i muszą być wyczuleni na jego inspiracje, które mogą być nieraz zręcznie kamuflowane. Starać się też powinni chronić własne kierownictwo przed podejmowaniem błędnych decyzji.


Zobacz na:
Wpływ totalnej wojny informacynej na dzieje PRL - Józef Kossecki
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1611.0.html
« Ostatnia zmiana: (Nie) 09.11.2014, 07:58:50 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 538
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
« Odpowiedź #6 dnia: (Śro) 22.04.2015, 13:56:49 »
Poniżej fragment z książki Mariana Mazura "Cybernetyka i charakter", który myślę, że pomoże w zrozumieniu o co chodzi z pojęciami i konkretnymi właściwościami pod nimi się kryjącymi oraz z etykietowaniem.

Oddziaływanie wyjściowe systemu jest zależne od oddziaływania wejściowego i od właściwości tego systemu. Czy jeżeli właściwości systemu zmienią się, jest to wciąż ten sam system, czy też przestał istnieć, a został zastąpiony przez inny system?
Jest to pytanie istotne, gdyż w praktyce zmiany właściwości systemów nie tylko zachodzą, ale są nieuniknione, ponieważ przetwarzanie oddziaływań polega na przetwarzaniu energii, a droga przepływu energii ulega zmianą spowodowanym przez ten przepływ. W rezultacie system więc system przetwarza oddziaływania, ale i oddziaływania przetwarzają system.
Koryto rzeki jest systemem przetwarzającym wodę dopływającą w wodę odpływającą, ale i przepływ wody przetwarza koryto rzeki, bo je przecież żłobi. Maszyna przetwarza surowce w wyroby, ale i sama jest przez to przetwarzana, gdyż ulega zużyciu. Alkoholik trawi alkohol, ale i alkohol trawi alkoholika, itd.
Gdyby, traktując sprawę rygorystycznie, uznać, że system istnieje, tzn. jest wciąż tym samym systemem, dopóki jego właściwości pozostają niezmienione, to w konsekwencji nie można byłoby o żadnym systemie mówić, że istnieje. Aby sobie z tym poradzić, trzeba się umówić co do kryteriów identyczności, określających zmiany, których występowania nie będzie się uważać za przeszkodę w traktowaniu systemu jako pozostającego nadal tym samym systemem. Jest to dopuszczalne pod warunkiem, że się ustalonych kryteriów ściśle potem przestrzega. Bywają z tym kłopoty, ale to już cena prostoty metody systemowej. Zaniedbywanie wymienionych wymagań może prowadzić do błędów i nieporozumień.
Aby to poglądowo zilustrować, nawiąże do mitu o wyprawie Tezeusza na Kretę, gdzie to nić Ariadny umożliwiła mu znalezienie drogi powrotnej z labiryntu. Ale nie o tę nić mi chodzi, lecz o statek, na którym Tezeusz odbył wspomnianą wyprawę. Załóżmy, że wybierając się w drogę powrotną i uwożąc ukochaną Ariadnę Tezeusz kazał na jej cześć wymalować na statku napis "Ariadna" (co nie jest prawdą, bo w micie tego nie było, ale sam mit także nie był prawdą, więc nie mamy się czym martwić), toteż tłum kretyńskich gapiów przyglądający się odjazdowi mówił, że odpływa "Ariadna".

A dalej mogło już być różnie:
1) statek Tezeusza zniósł wyprawę doskonale, a kiedy przypłyną do Aten, mówiono tam, że przypłynęła "Ariadna";
2) statek Tezeusz zaczął się psuć po drodze, ale mistrzowie ciesielscy wymienili nadwątlone deski na nowe, dzięki czemu statek w należytym stanie dopłyną do Aten, a tam mówiono, że przypłynęła "Ariadna"
3) statek Tezeusza napotkał na burzę i tak się rozklekotał, że zawinięto do najbliższego portu, a tam wyjmując po jednej desce i przenosząc w inne miejsce zmontowano z nich statek, z zachowaniem pierwotnego napisu, po czym już bez przeszkód dopłynięto do Aten, gdzie ludzie powiedzieli, że przypłynęła "Ariadna";
4) statek Tezeusza przebywał drogę w coraz gorszym stanie, aż stał się wrakiem, który Tezeusz kazał porzucić w najbliższym porcie i zbudować nowy statek, taki sam jak poprzedni i z takim samym napisem, i na nim dopłyną do Aten, gdzie ludzie mówili, że przypłynęła "Ariadna"
5) W drodze Tezeusz przesiadł się na zupełnie inny statek, przemianował go na "Ariadnę", a gdy przybył do Aten, mówiono, że przypłynęła "Ariadna"
6) statek Tezeusza psuł się w drodze coraz bardziej i w stanie szczątkowym cudem dopłynął do Aten, gdzie mówiono, że przypłynęła "Ariadna"
Nie są to oczywiście wszystkie możliwości (innych sześć można by wyliczyć dla przypadków, w których Tezeusz kazał zmienić napis na jakiś inny), ale poprzestańmy na wymienionych powyżej. Za każdym razem w Atenach mówiono, że przypłynęła "Ariadna". Ale były to przecież różne "Ariadny". W którym więc wariancie przypłynęła do Aten ta sama "Ariadna", na której Tezeusz wyruszył w drogę powrotną?
Większość ludzi ma skłonność wiązania identyczności z autentycznością. W związku z tym identyczność "Ariadny" uznano by za niewątpliwą w wariancie 1, a także w wariancie 6, bo chociaż statek przypłyną zdezelowany, to jednak w tym, co z niego pozostało, wszystkie deski były te same co przy odjeździe. W wariancie 2 byłyby niejakie wątpliwości wobec częściowej wymiany desek na inne. W wariancie 3 wszystkie deski pozostały te same, ale po rozbiórce statek przestał istnieć, więc nie bardzo wiadomo, czy po ponownym zmontowaniu był to nadal ten sam statek. W wariancie 4 powstał inny statek, choć będący kopią pierwotnego. W wariancie 5 dopłynął zupełnie inny statek.
Witający powracającego Tezeusza nic o żadnych deskach nie wiedzieli, więc mówili o przypłynięciu "Ariadny", kierowali się jedynie napisem, jaki widzieli na statku.
Zupełnie inaczej sprawa się przedstawia z punktu widzenia stosowalności metody systemowej. Chodzi w niej przecież o zachowanie się systemu: oddziaływanie wyjściowe nie zmieni się, jeżeli nie zmienią się właściwości systemu i oddziaływanie wejściowe. W nawiązaniu do przykładu, właściwości statku pozostały nie zmienione w pierwszych czterech wariantach, a okoliczność, czy deski były te same, czy nie, jest bez znaczenia, zgodnie z nastawieniem cybernetyki na określanie jak systemy się zachowują, a nie z czego są wykonane. Odmienne jest zachowanie właśnie "autentycznego" statku z wariantu 6 (i oczywiście statku z wariantu 5), z tego punktu widzenia jest to już inny system.
Do zamętu w pojmowaniu identyczności systemów przyczynia się też, nurtująca wielu ludzi i wszystkich chyba filozofów, sprawa jaźni, jako że każdy człowiek ma odczucie, iż przez całe życie jest ciągle tym samym "ja", pomimo że wszystkie jego komórki w organizmie podlegają wymianie, i to wielokrotnej (nie ma więc w niej ani jednej "tej samej" deski), a i właściwości zmieniają się znacznie z biegiem życia. Omówienie tej sprawy znajduje się w rozdziale 10.
Na razie powróćmy do pytania, jak traktować system o zmieniających się właściwościach. Jest w gruncie rzeczy sprawą tylko terminologiczną, czy uważać, że jest to nadal ten sam system, czy też ciąg kolejno następujących po sobie systemów, pod warunkiem, że przy określaniu oddziaływań wyjściowych bierze się pod uwagę aktualne właściwości systemu.
Natomiast niebezpieczeństwo tkwi w czym innym. To, co w cybernetyce traktuje się ogólnie za pomocą nazwy "system", gdzie indziej bywa nazywane rozmaitymi nazwami szczególnymi, np. technik posługuje się nazwami poszczególnych maszyn, fizjolog nazwami poszczególnych zwierząt, socjolog nazwami rodzajów instytucji, itp.
To nie tylko sprawa różnicy między nazwą ogólną a nazwami szczegółowymi. Słysząc zdanie: "jest tu pięć systemów", cybernetyk uzna je za niewystarczające i zapyta: "jakich systemów?", oczekując, że w odpowiedzi dowie się, jakie są ich właściwości jako przetworników oddziaływań oraz jakie mają wejścia i wyjścia, a nie zaznaczenie, że właściwości systemu się zmieniły, uznałby za błąd. Dopiero takie informacje wyjaśniają, o co chodzi - bez nich termin "system" nie znaczyłby dla niego więcej niż np. wyraz "coś".
Natomiast gdy chodzi o używanie nazw szczególnych, nikt takich rygorów nie przestrzega. Na przykład, słysząc zdanie: "Było tam pięcioro dzieci" - nikt się nie zdziwi: "Dzieci? jakich dzieci? "Wiadomo, co to jest dziecko. Nazwy mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości, wystarczy więc posługiwać się nazwami, ażeby wszystkim było wiadomo, o czym jest mowa.
Przeświadczenie to jest podłożem " magii słów " - na czym ona polega, objaśnię za pomocą zmyślonej przeze mnie tym celu następującej opowiastki.
Przed pięciuset laty założono dwa uniwersytety, jeden w mieście Rogowie, drugi w mieście Makowie, obsadzając je wybitnymi uczonymi. Dalsze jednak losy tych uczelni potoczyły się odmiennymi drogami.
Wkrótce po założeniu Uniwersytetu Rogowskiego jego kadra naukowa uległa rozproszeniu po innych uniwersytetach, a na jej miejsce przyszli ludzie mierni, którzy zostawili po sobie jeszcze gorszych następców, tematycznie przerzucano się na coraz to nowe kierunki, w żadnym nic godnego uwagi nie osiągając, i tak pozostało do dziś.
Natomiast kadra Uniwersytetu Makowskiego zapoczątkowała niezwykle żywą działalność, którą rozwijali równie znakomici następcy, przenosili się tam uczeni z innych uniwersytetów, Uniwersytet Makowski cieszył się międzynarodową renomą, i tak minęło 480 lat. Wówczas rząd uznał, że Maków jest za małym miastem na taką uczelnię, powinna się ona mieścić raczej w Tarnowie, dokąd też przeniesiono prawie całą kadrę i utworzono Uniwersytet Tarnowski.
W rezultacie dziś mówi się o "pięćsetletniej tradycji" Uniwersytetu Rogowskiego, chociaż był on i jest niewiele wart i o jakiejkolwiek tradycji nie może być mowy. Natomiast nikt nie mówi o tradycji Uniwersytetu Tarnowskiego, bo cóż za tradycję może mieć uniwersytet istniejący zaledwie 20 lat, pomimo że on właśnie ma tradycję, i to pięćsetletnią.
Ten poglądowy przykład uwydatnia właśnie "magię słów". Zamiast brać pod uwagę system, rzeczywistość, bez względu na to, czy bywa on określany taką czy inną nazwą, bierze się pod uwagę nazwę, bez względu na to, czy określa ona taki czy inny system. Zamiast utrzymywania nazwy, dopóki trwa system - z trwania nazwy wnosi się o trwaniu systemu.
Takie traktowanie spraw jest bardzo rozpowszechnione, toteż często prowadzi do popełniania błędów, wynikających z poglądów lub decyzji uzależnionych od nazw zamiast od systemów bądź do popełniania nadużyć opartych na wprowadzaniu innych w błąd przez utrzymywanie nazwy, pomimo że system się zmienił, lub przez zmianę nazwy, chociaż system pozostał ten nie zmieniony.
Ot, przypuśćmy na przykład, że do fabryki "Radiopol" przybyła ekipa organizatorów w celu usprawnienia produkcji i wprowadziła szereg zmian: pewne działy połączyła w jeden, a znów jakiś dział podzieliła na kilka, zmieniła obieg dokumentów itp. , po czym odjechała. Gdy po paru latach okazało się, że produkcja wyraźnie się poprawiła, owi organizatorzy zatarli ręce z zadowolenia, że ich reformy były tak skuteczne. Tymczasem były one wręcz szkodliwe, a jakość produkcji poprawiła się dlatego, że w miarę upływu czasu dyrekcja wymieniła nieodpowiednich pracowników na wykwalifikowanych, pracujących bardzo dobrze, pomimo trudności spowodowanymi błędnymi reformami. Źródłem bezpodstawnego zadowolenia reformatorów było to, że porównali oni produkcję "Radiopolu" po paru latach, tymczasem były to dwa zupełnie różne systemy (bo o różnych podsystemach, tj. pracownikach, i o różnych oddziaływaniach, tj. sposobach pracy), a tylko nazwa "Radiopol" była ta sama.
Albo działacze sportowi przechwalają się, że ich klub sportowy "Grom", przed wojną bardzo słaby, po wojnie odnosił sukcesy jeden za drugim. Tymczasem w "Gromie" powojennym nie ma ani jednego sportowca z "Gromu" przedwojennego, z którego w ogóle nic nie pozostało, są to więc dwa różne systemy, choć o takiej samej nazwie.
Albo też fabryka przetworów żywnościowych wypuszcza na rynek produkt pod nazwą "mieszanka turystyczna", a potem stopniowo zastępuje w nim masło przez margarynę, śmietankę przez zsiadłe mleko, czekoladę przez kakao, nazwa jednak (tudzież) cena pozostaje nie zmieniona, a dyrekcja fabryki udaje, że jest to także nie zmieniony produkt.
Zresztą łatwiej utrzymywać lub zmieniać nazwy niż znać i rozumieć systemy, toteż historia dostarcza aż nadto przykładów reformatorów, którym się wydawało, że gdy ponazywali wszystko inaczej, to reformy zostały dokonane, oraz doktrynerów, którzy za wierność doktrynie uważali trzymanie się terminologii. " Halte dich an Worte ! " - radził Mefistofeles uczniowi Fausta, trapionemu wątpliwościami teologicznymi (w Fauście Goethego).
Do nadużyć należy zaliczyć " metodę etykietkową " zwalczania niewygodnych poglądów przez nadanie im "etykietki", tj. nazwy mającej oznaczać system jakoby skompromitowany, a stąd już prosta droga wiedzie do potępienia zaatakowanego poglądu.
Ludzie stosujący tę metodę "zawodowo" mają zazwyczaj wypracowany zbiór "etykietek" na wszelkie, nawet sprzeczne, okazje, na przykład:



Ktoś, powiedzmy, w dyskusji nad oświatą proponuje zredukowanie ogólnego nauczania matematyki do zakresu odpowiadającego potrzebom wspólnym dla wszystkich zawodów, oraz wyodrębnienia nauczania powyżej tego zakresu tylko dla uczniów zamierzających obrać zawód wymagający głębszej znajomości matematyki. Na to mu się odpowiada, że jest "rzecznikiem elitaryzmu". Nieopatrzny wnioskodawca czuje się zgromiony i milknie albo wdaje się w dyskusję nad "elitaryzmem", w której będzie mowa o wszystkim, tylko nie o jego wniosku. Zamiast tego powinien był powiedzieć: "Proszę mi nie zawracać głowy elitaryzmem, mnie chodzi o nauczanie matematyki. "Do takiego jednak postawienia sprawy potrzebna jest pewna wytrwałość i znajomość "metody etykietkowej", toteż większość ludzi daje się na nią nabrać.
Jako przykład "magii słów" można też wymienić przypadki stwierdzenia, że jakiś sławny obraz jest falsyfikatem - przecież obraz, jako system przetwarzający jego oglądanie w doznania estetyczne, pozostaje ten sam, a tylko jego nazwa została zmieniona z "oryginał" na "falsyfikat".
Warto wreszcie wspomnieć o "pseudosystemach ", mających nazwy, którym nie odpowiadają żadne systemy. Mógłby się ktoś zdziwić, w jaki sposób doszło do utworzenia nazw bez stwierdzenia jakieś rzeczywistości, do której określenia nazwy te miałyby posłużyć. Bo też utworzono je w konfrontacji nie z rzeczywistością, lecz z innymi nazwami, najczęściej przez ich zaprzeczenie. Tak na przykład, obok słowa "materialny" utworzono słowo "niematerialny", obok słowa "przyrodzony" utworzono słowo "nadprzyrodzony" itd. Wprowadziło to zamęt pojęciowy sugerując, że oprócz systemów określanych nazwami "istota materialna", "zjawisko przyrodzone" istnieją również systemy określane nazwami "istota niematerialna", "zjawisko nadprzyrodzone" itp. , choć są to tylko same nazwy. Takie manipulowanie słowami było oparte na przeświadczeniu, że każde słowo ma pewien zakres znaczeniowy, wobec czego można utworzyć słowo dopełniające na określenie całej reszty z poza tego zakresu, np. skoro coś jest "proste", to wszystko inne jest "nieproste". Przeświadczenie to jest słuszne, ale z wyjątkiem pewnej, niewielkiej zresztą, liczby słów mających znaczenie nieograniczone, wobec czego tworzenie dla nich jakichś słów dopełniających jest takim samym nonsensem, jak np. gdyby ktoś słowo "wszystko" chciał dopełnić słowem "pozawszystko". Do takich właśnie słów należą "materialny", "przyrodzony", "fizyczny" itp. Są one potrzebne nie do odróżnienia czegoś spoza ich znaczenia, lecz czegoś o znaczeniu węższym. Na przykład, przedmioty mogą być utworzone z rozmaitych substancji, np. metalowe, gumowe, drewniane itp. , w związku z czym mówi się ogólnie "przedmiot materialny" w celu zaznaczenia, że rodzaj substancji jest obojętny, a nie dla odróżnienia od rzekomo mogących istnieć przedmiotów "niematerialnych".






« Ostatnia zmiana: (Sob) 09.05.2015, 04:30:09 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje