Author Topic: Świńska grypa  (Read 905 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Świńska grypa
« on: (Sun) 26.04.2015, 12:05:08 »
Świńska grypa z 1976 & Propaganda [CBS "60 minutes"] - napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=WaPEp32lLY8

Fragment programu dokumentalnego „60 MINUTES” stacji CBS dotyczącego epidemii świńskiej grypy z 1976 w USA. Dokument wyświetlony tylko raz.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Świńska grypa
« Reply #1 on: (Fri) 08.05.2015, 22:12:11 »
CA2 - Jane Burgermeister - Warszawa 02
https://www.youtube.com/watch?v=oQTpexM9PD4

Wykład Jane Burgermeister nt. pandemii świńskiej grypy - Warszawa 27.10.2009
https://www.youtube.com/watch?v=kCBpii8ubBk
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Świńska grypa
« Reply #2 on: (Mon) 18.05.2015, 15:37:44 »
W programie *”Koniec-końców”* (12.11.2009) Marek Horodniczy i Paweł Kukiz rozmawiają z ks. prof. Wojciechem Bębnem, misjonarzem i antropologiem oraz prof. Zbigniewem Mikołejką, filozofem religii o zagrożeniu świńską grypą oraz realnym cierpieniu czy ewentualną śmiercią i jak takie doświadczenia mają wpływ na nasz aspekt duchowy.

„Panika towarzysząca epidemii świńskiej grypy na Ukrainie każe zastanowić się nad stosunkiem człowieka współczesnego do niezawinionego cierpienia. Mimo że śmiertelne żniwo wirusa typu AH1N1 jest znacznie mniej obfite niż zwykłej grypy, samo słowo epidemia czy pandemia budzi dziś wśród Europejczyków grozę i kojarzy się od razu z dżumą, czarną ospą czy cholerą. Czy chodzi tutaj tylko o strach przed cierpieniem i śmiercią? A może daje o sobie znać jakiś "pra-gen" chrześcijański, utożsamiający intuicyjnie zarazę ze starotestamentalnym sądem Bożym, czy wręcz Apokalipsą? Ciekawe w tym kontekście jest również pytanie, jak do różnych epidemii podchodzą ludy plemienne?”
Podczas dyskusji ks. Bęben opowiedział również historię, jak amerykanie testują leki na biednych ludziach trzeciego świata…

Epidemia strachu – duchowy odbiór zagrożenia świńską grypą (12.11.2009) (26:35 , TVP1)
http://www.dailymotion.com/video/x10vywn_epidemia-strachu-duchowy-odbior-zagrozenia-swinska-grypa-12-11-2009_lifestyle

--------------

The Swine Flu Conspiracy PL
https://www.youtube.com/watch?v=diol8XwKN8I

Ćwiczenia Gwardii Narodowej na wypadek zamieszek H1N1
https://www.youtube.com/watch?v=71uuwPYRiGg
« Last Edit: (Sat) 06.06.2015, 17:58:38 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Świńska grypa
« Reply #3 on: (Fri) 19.06.2015, 14:14:27 »
Narkolepsja u dzieci po szczepionce na świńską grypę
https://www.youtube.com/watch?v=z2_YA-dYHDQ

- Naukowcy łączą teraz szczepionkę przeciw grypie z problemami u niektórych dzieci. Bardzo rzadkie zaburzenie, które pozostanie u tych dzieci do końca życia. Badania pochodzą z Wielkiej Brytanii. Stwierdzono, że ich wersja szczepionki przeciw świńskiej grypie może spowodować u dzieci narkolepsję. Może......
Narkolepsja jest autoimmunologiczną [czy aby na pewno autoimmunologiczną?] chorobą, która powoduje, że organizm atakuje swoje własne komórki, pozostawiając ludzi w zmęczeniu, czasami nawet wywołując dziwne halucynacje. Lekarze podali około 30 milionów dawek tej szczepionki w 2009 i 2010 roku. Teraz producent tej szczepionki, Glaxo-Smth-Kline, donosi o ponad 800 przypadkach narkolepsji związanej z tymi zastrzykami w Europie. Wiadomości o tym fakcie wyszły na jaw zaraz po tym, jak służby zdrowia w Stanach ogłosiły, że szczepionka przeciw grypie jest tylko w 56% skuteczna w tym sezonie. Mówi się, że w większości nie chroni ona starszych ludzi, zwłaszcza przed tym śmiertelnym szczepem. W tym przypadku, jest ona w mniej niż 6% skuteczna.
Dołączy do nas teraz z Dallas, gospodarz radiowy i lekarz, pan Mitchell Brooks. Doktorze, chcę zacząć od stwierdzenia, że to nie ma nic wspólnego z grypą, która teraz panuje i że każde dziecko powinno dostać tą szczepionkę na grypę oraz wszyscy, którzy są na nią narażeni, powinni się zaszczepić. To jest groźna grypa, prawda?

- Dokładnie tak. Szczepionka przeciw grypie, która została wykorzystana w Europie jest o nazwie Pandemrix i nie jest stosowana w Stanach Zjednoczonych, co jest bardzo ważne, aby to tutaj podkreślić.

- Zastanawiam się jednak, ponieważ wiemy już, że nie mówimy o niczym, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych lub obecnie w Europie, ale ten szczególny przypadek, który wydarzył się wtedy... Narkolepsja u dzieci? To dziwne.

- Cóż, to z pewnością jest rzadkość i liczby są bardzo małe. Między 1 na 52 a 1 na 57 000 osób. Tak więc, malutkie, malutkie ilości. I my tak naprawdę nie jesteśmy pewni, nie można powiedzieć, że Pandemrix powoduje narkolepsję. Ale można powiedzieć, że Pandemrix stwarza problem w układzie immunologicznym po użyciu immunologicznego wzmacniacza, którego używa, co nazywamy adiuwantem, który może być związany z narkolepsją.
Jest też genetyczna predyspozycja do narkolepsji u tych dzieci, co odkryliśmy, oraz musiały akurat otrzymać taki konkretny szczep wirusa grypy, który był zawarty w szczepionce na pandemiczną grypę H1N1 w 2009 roku. Tak więc, mówimy tutaj o bardzo ściśle określonych parametrach.

- Wracając do grypy, która teraz panuje w Stanach Zjednoczonych, to nie jest ona zabawna i wielu znajomych wokół w tym budynku, a pracuje nas tutaj tysiące osób, ja nie znam nikogo, kto by zaszczepił się na grypę i zachorował na nią. Jednak, nie działa ona za dobrze na ludziach starszych i zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje.

- Cóż, nie jestem w podeszłym wieku, ale zaszczepiłem się przeciw grypie i to mi nie pomogło, więc ... Powodem jest to, iż nie każdy ma taką samą odporność na grypę. Więc kwestia polega na tym, czy szczepisz się i ryzykujesz, że dostaniesz grypę czy się nie szczepisz i masz jeszcze większą szansę zachorowania na grypę. Wie pan, to jest konkretny szczep, mówimy tu o 1 na 5 lub do 1 na 20 osób, którzy łapią grypę, a jeśli ma się jakieś dodatkowe warunki chorobowe, jak choroby serca lub choroby płuc, to już nie są wtedy drobne przejścia.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Świńska grypa
« Reply #4 on: (Fri) 24.07.2015, 13:52:10 »
Wprawdzie nie świńska, ale grypa.

Kathy, matka 3 dzieci została całkowicie sparaliżowana po szczepionce przeciwko grypie (29.05.2015)
https://www.youtube.com/watch?v=xMaTI8Ktbqw

Zdrowa kobieta, matka trójki dzieci, została całkowicie sparaliżowana po otrzymaniu szczepionki przeciwko grypie (w materiale oczywiście chwytliwy, ulubiony slogan - przypadek "jeden na milion"). Kathy Watson-Jones zachorowała na Zaspół Guillain-Barré - kiedy układ odpornościowy organizmu atakuje obwodowy układ nerwowy. Ponieważ pracowała jako urzędniczka w dziale położniczym, w prywatnym szpitalu Northpark, jej pracodawca zachęcał ją do przyjęcia szczepienia, które otrzymała 23 kwietnia. Tego samego wieczoru, zaczęła odczuwać słabość w nogach, a następnego ranka, już nie była prawie w stanie chodzić. Zabrano ją do szpitala, gdzie zaczęła się walka o jej życie. Opowiada, że to było jak uwięzienie we własnym ciele, nie mogła się poruszyć, ani uśmiechnąć, a na noc musieli jej powieki zaklejać taśmą, aby mogła spać. Po pięciu tygodniach różnych terapii znowu odzyskała czucie w mięśniach twarzy, jest w stanie lekko unieść ramiona i poruszyć palcami. Ale droga do pełnego wyzdrowienia będzie długa, ciężka i kosztowna - musiała już sprzedać auto i łódkę, żeby spłacić rachunki. A lekarze co na to? Cóż, to taki przypadek "jeden na milion", zdarza się niezwykle rzadko - tylko w ten sposób są w stanie zbagatelizować fakt, iż zdrowa dorosła osoba mało nie przeszła na tamten świat z powodu durnego szczepienia!
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Świńska grypa
« Reply #5 on: (Tue) 27.10.2015, 02:27:45 »
Fragment z książki Aluminium - o tym nie mówi się głośno

Niebezpieczna manipulacja

To, że przeciwciała mogą także szkodzić, pokazaliśmy już na przykładzie błędnego oznaczania własnych komórek organizmu. Ponieważ w przyrodzie nic nie jest doskonałe i istnieją podobieństwa, może dojść do pomyłek. Jeśli więc układ immunologiczny zostanie raz „nastawiony" na błędną reakcję, trudno będzie potem pozbyć się tego wzorca. Współczesna medycyna nie radzi sobie z leczeniem ugruntowanej reakcji autoimmunologicznej czy też alergii. Jest to jedna z najbardziej istotnych przyczyn, dla których nieostrożnością jest masowe stosowanie u zdrowych ludzi substancji, która nieuchronnie zmusza układ immunologiczny do tworzenia nowych przeciwciał.

Ryzyko wyprodukowania autoprzeciwciał, oznaczających nie te komórki, co trzeba, jest jednak tylko jednym z wielu problemów towarzyszących stosowaniu aluminium w szczepionkach. Prócz bezpośredniego, toksycznego oddziaływania na komórki, do których przywierają hiperaktywne jony aluminium, istnieje, jak widzieliśmy, ryzyko trwałego pobudzenia układu odpornościowego, co może prowadzić do powstania przewlekłego stanu zapalnego. Objawy mogą być różne, zależnie od tego, w którym miejscu i w jakim narządzie stan ten się umiejscowi (lista chorób, którym w różnym stopniu sprzyja aluminium albo które wywołuje aluminium, została zamieszczona na s. 226).

Szereg dalszych wskazań z prac naukowych nasuwa obawy, że ta lista koszmarów może się jeszcze wydłużyć, jeśli obserwowane zjawiska okażą się prawdziwe. W kilku badaniach pojawiło się bowiem pytanie, czy aluminium jest w stanie na stałe przeprogramować nasz układ odpornościowy w niewłaściwym kierunku.
To, że szczepionki dokonują manipulacji w układzie odpornościowym, jest faktem, i taki był też cel ich stosowania - doprowadzenie do tego, by pod wpływem szczepionki człowiek przez całe życie był chroniony przed określoną chorobą, a zatem należało wpisać tę informację na trwałe do układu immunologicznego. Taki jest sens tego działania.
Ale jakie są jego ciemne strony?
Czy Peter Aaby ma rację, twierdząc, że szczepionki, abstrahując całkowicie od ich specyficznego celu, czyli ochrony przed określoną chorobą, mają jeszcze przynajmniej jeden, równie ważny uogólniony efekt?

Większość ekspertów od szczepień rzuca w odpowiedzi gładkie „nie". Zgodnie z wiedzą uniwersytecką szczepienia są specyficznym działaniem profilaktycznym skierowanym przeciw określonym chorobom i, abstrahując od tego, nie ingerują w mechanizmy ludzkiego organizmu. Może się czasem zdarzyć, że szczepionka nie zadziała, to znaczy w pamięci układu odpornościowego nie zostanie zapisana pożądana informacja immunologiczna. Ale pomijając przypadki „niepowodzeń szczepiennych", nie jest znane jakiekolwiek ich negatywne działanie. Obowiązuje generalna zasada „nie pomoże, ale i nie zaszkodzi". Oczywiście zaraz potem następuje uspokajająca informacja, że szczepienia w zdecydowanej większości pomagają.
Inne natomiast są obserwacje lekarzy. Ich zdaniem dzieci, którym podano dużo szczepionek, często są znacznie słabszego zdrowia niż dzieci szczepione mało lub wcale. Od kilku lat uczestniczę w forum, do którego należy kilkudziesięciu lekarzy i gdzie otwarcie dyskutuje się o aktualnych badaniach naukowych, a także o kwestiach z dziedziny praktyki medycznej. Większość uczestników tego forum - prócz akademickiego wykształcenia medycznego - ma dodatkowe kwalifikacje z zakresu medycyny naturalnej, homeopatii lub innych dziedzin uzupełniających. I niemal wszyscy z biegiem lat pracy stawali się coraz bardziej krytyczni wobec szczepień. Kilku lekarzy z tego kręgu w ogóle już przestało szczepić i odsyła rodziców, którzy chcą szczepić dzieci zgodnie z kalendarzem szczepień, do kolegów po fachu. Większość jednak szczepi, o ile rodzice po wnikliwej rozmowie podejmą taką decyzję. Odstępstwa od widełek czasowych zalecanych w kalendarzu szczepień są jednak raczej regułą niż wyjątkiem. Na pierwszym miejscu stoi indywidualne podejście, zależnie od stanu i dotychczasowego rozwoju dziecka.

Decydujące dla tej rosnącej wstrzemięźliwości stały się obserwacje, z których wynikało, że zdrowie wielu dzieci po szczepieniach zdawało się słabsze niż przedtem. W wewnętrznych komunikatach czytałem często o zatroskaniu spowodowanym rozwojem u dzieci niewytłumaczalnych problemów odpornościowych, na przykład ciężkiej postaci zapalenia oskrzeli, nawracających zapaleń ucha środkowego czy migdałków. Mówiono, że niektóre dzieci chorują zwłaszcza w zimie. Uderzające było to, że wiele spośród tych szczepionych przeciw licznym chorobom dzieci „zapomniało", jak się gorączkuje, gdyż lekko ciepławe infekcje — jak określił to pewien zaprzyjaźniony lekarz — „gotują się pod powierzchnią i nie mogą wyjść na zewnątrz".

Kolejna obserwacja dotyczy rozmiarów niektórych chorób, w szczególności infekcji wirusowych. Na przykład ciężki przebieg ospy wietrznej z bardzo licznymi krostkami na całym ciele występuje częściej u dzieci, które wcześniej otrzymały cały zestaw szczepionek sześcioskładnikowych. W takich przypadkach, jak opowiadali lekarze, choroba może trwać nawet dwa do trzech tygodni. Dzieci nieszczepione natomiast trudno utrzymać w łóżku choćby jeden dzień, ponieważ zwykle nie mają ani gorączki, ani nic je nie boli, a pęcherzyki bez żadnych komplikacji i bez śladu same znikają po kilku dniach.

Przyjrzyjmy się najpierw temu ostatniemu efektowi: czy może być tak, że uprzednie szczepienie pogarsza późniejszą infekcję? W literaturze medycznej natknąłem się na pewien opis z końca lat sześćdziesiątych zawierający relację z niewyjaśnionego przypadku, jaki zdarzył się w trakcie badań nad nową szczepionką. Chodziło o wirus, którego nazwa jest równie trudna do wymówienia, co szerzej nieznana, czyli Human Respiratory Syncytial Virus, w skrócie RSV. Znaczenie tych wirusów przewyższa powszechną wiedzę na ich temat. Podczas gdy na przykład każde dziecko zna wirusy grypy, znajomość wirusów RSV ogranicza się w zasadzie wyłącznie do kręgów fachowych. Powód tego stanu rzeczy jest równie typowy, co banalny: przeciwko wirusom grypy istnieje szczepionka, na której można zarobić na całym świecie miliardy dolarów, przeciw wirusom RSV szczepionki nie ma.

Specjaliści od grypy do tej pory prezentowali akademicką wiedzę, zgodnie z którą objawy grypowe są wywoływane przez całe mnóstwo wirusów, jednak odpowiedzialnością za naprawdę ciężkie przypadki przebiegające z wysoką gorączką i dużym ryzykiem powikłań obarczali z reguły wirusy grypy prawdziwej. Ale czy to odpowiada faktom? Nic podobnego.
Aby wyjaśnić i sprawdzić, jakie wirusy u dzieci do lat pięciu rzeczywiście odpowiadają za ciężki przebieg grypy, zespół naukowców w dwóch dużych szpitalach pediatrycznych w USA poddał wszystkich przyjmowanych pacjentów badaniu w celu oznaczenia występujących u nich zarazków87.

Co zaskakujące, okazało się, że choć o tej porze roku zaobserwowano dość ciężką falę zachorowań na grypę, u 20 procent dzieci w wymazie z błony śluzowej stwierdzono wirusy RSV. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o przyczynę zachorowania, uplasowały się odpowiedzialne za 7 procent przypadków wirusy paragrypy. Wirusy grypy prawdziwej odpowiadały zaledwie za 3 procent przyjęć do szpitala. Duży, 36-procentowy blok dzieliły między siebie rozmaite rodzaje wirusów. U pozostałych 39 procent pacjentów natomiast nie stwierdzono występowania żadnych wirusów.
Kolejną rzeczą, jaką zbadali naukowcy, był przebieg choroby, zależnie od wirusa, który ją spowodował. Przeciętnie pobyt dziecka w szpitalu trwał dwa dni. 79 procent dzieci zakażonych wirusem RSV miało stan zapalny oskrzeli, wśród dzieci z wirusem paragrypy
—   25 procent, zaś wśród tych, u których stwierdzono wirus grypy
—   20 procent. Zapalenia płuc dostało 27 procent dzieci z wirusem RSV, 10 procent dzieci z wirusem paragrypy i 5 procent przypadków grypy. Pięcioro dzieci z infekcją wirusem RSV i jedno dziecko z wirusem paragrypy musiano przenieść na oddział intensywnej terapii, ale nie było wśród nich żadnego dziecka z wirusem grypy.


Wyniki te dobitnie wskazują na to, że wirus grypy, szczególnie w przypadku dzieci, jest stanowczo przeceniany. Jeśli już, większy sens miałoby szczepienie dzieci przeciw wirusowi RSV i paragrypy niż przeciw stosunkowo mało groźnej grypie.
U starszych osób wirus grypy zyskuje nieco na znaczeniu, ale w zasadzie tu także sytuacja przedstawia się dość podobnie. Istnieje ponad dwieście zarazków, które mogą wywołać podobne objawy chorobowe co wirus grypy. To, że grypa jest wśród nich najbardziej niebezpieczna, wszystkie inne zaś to „banalne infekcje", jest mitem, służącym jedynie reklamie szczepionek przeciwgrypowych. Wirusy RSV, szczególnie u niemowląt i małych dzieci, mogą być znacznie bardziej problematyczne. Tylko że tu nie ma szczepionek i nie ma tabletek Tamiflu, które można by sprzedać.
Ale dlaczego nikt nie zadał sobie do tej pory trudu opracowania szczepionki przeciw wirusom RSV? Przy tak szerokim rozpowszechnieniu powinien to być niezły biznes.
Odpowiedź brzmi tak, że faktycznie już wielokrotnie próbowano wyprodukować taką szczepionkę, jednak do tej pory producenci zawsze łamali sobie na tym zęby 88 89. I to z dramatycznym skutkiem.
W latach sześćdziesiątych testowano na dzieciach szczepionkę przeciw wirusowi RSV z substancją wzmacniającą zawierającą aluminium. Najpierw uczestniczący w badaniach naukowcy byli bardzo zadowoleni, ponieważ wszystko zdawało się przebiegać zgodnie z planem: u 91 procent dzieci w wyniku szczepienia poziom przeciwciał RSV we krwi wzrósł przynajmniej dziesięciokrotnie. Same w sobie powinno to wystarczyć do uchronienia dzieci przed zakażeniem tymi wirusami.
Ale tak się nie stało. Pokazał to drastyczny test, na który dziś już by nie zezwolono, jednak wtedy był jeszcze powszechnie stosowany: zarówno szczepione, jak i nieszczepione dzieci spryskano prawdziwymi wirusami RSV, aby sprawdzić, czy szczepionka działa. W obu grupach zachorowało tyle samo dzieci. A więc szczepionka nie zadziałała.

Ale potem zdarzyło się coś jeszcze gorszego. Podczas gdy w grupie dzieci nieszczepionych po kontakcie z wirusami poważne objawy rozwinęły się tylko u 5 procent dzieci, to z grupy zaszczepionej 80 procent dzieci trzeba było przyjąć na oddział szpitalny. To samo zdarzyło się zaszczepionym dzieciom, które - poza medyczną serią testową - w sposób naturalny zaraziły się wirusem RSV. Rozwinęło się u nich ciężkie zapalenie oskrzeli, niekiedy połączone z ciężkim zapaleniem płuc. Dwoje dzieci z grupy testowej zmarło. Przeprowadzona po śmierci sekcja zwłok ujawniła tragiczny stan płuc: układ odpornościowy - przede wszystkim były to naturalne komórki żerne — podjęły zmasowany atak na oznaczony przez przeciwciała obszar w oskrzelach i płucach i zniszczyły wszystkie podejrzane komórki. Szkody w narządach dzieci były gigantyczne. Szczepionka tak mocno wyostrzyła układ immunologiczny, że stał się on bardziej niebezpieczny niż same wirusy.
Opublikowana w 1969 roku oryginalna praca90 na temat tego tragicznego doświadczenia ze szczepionką kończy się następującą poważną konstatacją:

Quote
„Wydaje się oczywiste, że dzieci, które otrzymały tę szczepionkę, nie są zabezpieczone przed występującym zakażeniem, a jeśli do infekcji dojdzie na drodze naturalnej - chorują znacznie ciężej".

Przez dłuższy czas to, co się naprawdę stało, pozostawało zagadką. Producenci szczepionek zlecali naukowcom badania mające wyjaśnić mechanizm tego zjawiska. Tylko bowiem identyfikacja przyczyny problemu umożliwi kiedyś w przyszłości wyprodukowanie nowej szczepionki przeciw wirusom RSV i wprowadzenie jej na rynek.
Jedna z takich grup pracowała 30 lat po tamtych wydarzeniach w Holandii. Zespół składał się z siedmiu naukowców z Laboratorium Badawczego Chorób Zakaźnych w Bilthoven i Departamentu Wirusologii uniwersytetu im. Erasmusa w Rotterdamie. Badaniami kierowała Anita Boelen. Podpisała ona czteroletni kontrakt z firmą farmaceutyczną i dość dokładnie odtworzyła warunki tamtego doświadczenia. Nie było tu jednak dzieci, lecz myszy.
Zwierzęta podzielono na trzy grupy. Jedna pozostała nieszczepiona, druga dostała szczepionkę RSV, taką, jaką stosowano w latach sześćdziesiątych, a trzecia grupa została zaszczepiona pseudoszczepionką. Zawierała ona całe składniki oryginalnej szczepionki, a więc również aluminium, ale bez antygenów stosowanych w szczepionce, czyli bez martwych wirusów RSV.
Kilka dni po szczepieniu myszy - tak jak w pierwotnym doświadczeniu — zostały zarażone żywymi wirusami RSV. W tym celu za pomocą specjalnego urządzenia wdmuchnięto im wirusy do nosa i jamy ustnej. I po raz wtóry zdarzyło się to, co zdarzyło się u dzieci: zaszczepione myszy zapadły na ciężką chorobę płuc, nieszczepione miały tylko niegroźny katar.
Dokładna analiza uwolnionych przez układ immunologiczny cytokin, przeciwciał i aktywnych komórek w płucach ujawniła gigantyczną różnicę: podczas gdy nieszczepione zwierzęta zareagowały na infekcję komórkową odpowiedzią immunologiczną, szczepionka całkowicie reakcję tę odwróciła. Efektem było gigantyczne uszkodzenie mysich płuc, które przypominały pole bitwy.
Jednak tym, co najbardziej zdziwiło Anitę Boelen, było zachowanie trzeciej grupy, która została zaszczepiona mieszanką zawierającą aluminium, pozbawioną zaś substancji czynnej: „co zaskakujące, odpowiedź immunologiczna w grupie z pseudoszczepionką wzmocnioną aluminium była jeszcze silniejsza" - napisano w raporcie z badań opublikowanym w 2001 roku w czasopiśmie fachowym „Vaccine"91.

W części dyskusyjnej tej pracy Anita Boelen napisała: „Nasze wyniki podkreślają znaczenie składników szczepionek poza antygenami RSV: najprawdopodobniej zawierający aluminium adiuwant jest katalizatorem szkody spowodowanej przez szczepionkę. To naprawdę zaskakujące, że dotąd tylko w niewielu badaniach zauważono to zjawisko".
Nawiązałem kontakt z Anitą Boelen i spytałem ją, czy później zajmowała się jeszcze dokładniej tym zjawiskiem. Zaprzeczyła. Kontrakt skończył się po czterech latach, a zleceniodawca — producent szczepionki - nie miał żadnego interesu w dalszym wyjaśnianiu roli aluminium. Dziś Boelen pracuje w zupełnie innym dziale i zamiast szczepionek zajmuje się hormonem tarczycy. Jest jej żal, jak mi powiedziała, gdyż za istotne uważa dokładniejsze zbadanie składnika tak szeroko stosowanego w szczepionkach dla dzieci pod kątem jego bezpieczeństwa. Również poza nieudanym szczepieniem przeciw wirusowi RSV:

Quote
„Myślę, że możliwe jest, iż to aluminium wpływa ogólnie na immunologiczną odpowiedź na białka wirusów — napisała Anita Boelen w ostatnim mailu. — Wydarzenia związane ze szczepionką RSV pokazały dość drastycznie, jak daleko idące zmiany reakcji immunologicznej może ono wywołać".

Szczególną cechą prac Anity Boelen było użycie pseudoszczepionki, złożonej z zawierającej aluminium mieszanki bez właściwych substancji czynnych. Analiza wyników wykazała, że mieszanka ta, co zaskakujące, powoduje jeszcze większe szkody w płucach zwierząt niż prawdziwa szczepionka. Drugim zaskoczeniem był fakt, że szczepionka właściwie zadziałała, ponieważ w przeciwieństwie do pseudoszczepionki powstrzymała dalsze rozprzestrzenianie się wirusów RSV. Ale nie na wiele się to zdało. Układ odpornościowy zastosował zupełnie nieodpowiednią taktykę dla tej infekcji: coś w stylu straży pożarnej, która z powodu spalonego garnka zalewa wodą pół domu, zamiast zgasić niewielki pożar ręczną gaśnicą - równie skutecznie, lecz przy znacznie mniejszych szkodach.

U nieszczepionych zwierząt układ odpornościowy zastosował tak zwaną reakcję Th1. Charakteryzuje się ona przede wszystkim aktywnością komórkową obrony immunologicznej i użyciem specjalnych cytokin. U myszy były to interferon gamma i interleukina-2. Pierwsze jest białkiem produkowanym przez limfocyty Th1 i działa stymulująco na układ odpornościowy oraz antywirusowo. Interleukina-2 jest czynnikiem wzrostu dla limfocytów T.
Byłaby to zatem naturalna reakcja immunologiczna, która poradziłaby sobie z wirusem, nie wyrządzając dodatkowych szkód w tkance.

Związek aluminium zmienił dramatycznie tę reakcję immunologiczną i odwrócił ją w kierunku tzw. odpowiedzi Th2. Zamiast interferonu gamma i interleukiny-z uwolnione zostały interleukina-4 i interleukina-5. Obie te cytokiny wspomagają aktywność limfocytów B, potrzebnych do produkcji przeciwciał, oraz tworzenie tak zwanych eozynofilów kwasochłonnych. Te ostatnie odgrywają istotną rolę w obronie przed pasożytami. We wnętrzu mają pęcherzyki wypełnione toksycznym płynem, którym w razie zagrożenia spryskują pasożyty i w ten sposób je zwalczają. Ale eozynofile mogą też stanowić zagrożenie dla samego organizmu. Wiadomo, że odgrywają rolę w astmie, atakując tkankę płucną. W przypadku większości alergii ich liczba również jest podwyższona. W każdym razie ani jedne, ani drugie, jak pokazał przykład szczepionki RSV, nie nadają się jako „broń" układu immunologicznego do zwalczania infekcji wirusowej.

Zastanawiające jest, że aluminium jako substancja wzmacniająca działanie szczepionki wspomaga właśnie odpowiedź Th2. Na tej podstawie można wysnuć podejrzenie, że szczepionki sprzyjają powstawaniu astmy i alergii. Widać tutaj także, jak w małym stopniu napakowane aluminium szczepionki nadają się do zwalczania infekcji wirusowych. Nasuwa się bowiem pytanie, czy po tego rodzaju interwencji układ odpornościowy w ogóle jest jeszcze w stanie powrócić do swojego naturalnego sposobu reagowania, czy też ta manipulacja w kierunku odpowiedzi Th2 jest trwała. Oznaczałoby to bowiem, że również na późniejsze infekcje, które nie mają z tą szczepionką nic wspólnego, układ immunologiczny nie reaguje prawidłowo.

I kto wie, być może na przykład w przypadku ospy wietrznej, kiedy dziecko jest od stóp do głów usiane krostami i gdzie do całkowitego wyleczenia potrzeba od dwóch do trzech tygodni, prawdziwa przyczyna leży w jednej z zaaplikowanych wcześniej szczepionek zawierających aluminium. Może także w tym wypadku układ odpornościowy został przestawiony w niewłaściwym kierunku? Jaki lekarz wpadłby na pomysł, że ten niezwykle drastyczny przebieg może być skutkiem podanej być może nawet kilka miesięcy wcześniej szczepionki sześcioskładnikowej? Przypuszczalnie żaden. Tym bardziej że obszar ten jest naukowo niemal niezbadany. Winę przypisuje się zatem w takim wypadku bez wątpliwości niedobremu, groźnemu wirusowi ospy wietrznej.

Gdyby więc liczba takich poważniejszych przebiegów ospy wietrznej wzrosła, dostarczyłoby to doskonałego argumentu na rzecz szczepienia przeciw ospie wietrznej. I dokładnie tak właśnie się stało. Wprowadzając ogólnie obowiązujące szczepienia niemowląt przeciw ospie wietrznej STIKO tak właśnie argumentowała: ospa wietrzna podobno wcale nie przebiega bez powikłań jak wcześniej uważano, coraz częściej przebieg choroby jest poważny, z koniecznością hospitalizacji włącznie. Tak więc jedna szczepionka daje podstawy do wprowadzania następnej, a zainteresowani eksperci od szczepień myślą przy tym jeszcze, że podejmują mądre i przewidujące decyzje na rzecz ochrony zdrowia.

87. M.K. Iwane et al., Population-based surveillance for hospitalizations associated with respiratory syncytial virus, influenza virus and parainfluenza viruses among young children, Pediatrics 2004, 113: s. 1758-1764.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15173503

88   B.R. Murphy, E.E. Wash, Formalin-inactivated respiratory syncytial virus vaccine induces antibodies to the fusion glycoprotein that are deficient in fusion-inhibiting activity, J Clin Mircrobiol 1988, 26: s. 1595—1597.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC266671/

89   M.S. Habibi et al., Hot topics in the prevention of respiratory syncytial virus disease, Expert Review of Vaccines 2011,10 (3): s. 291-293.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21434796

90   H.W. Kim et al., Respiratory syncytial virus disease in infants despite prior administration of antigenic inactivated vaccine, Am J Epidemiol 1969.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/4305198

91   A. Boelen et al., Both immunisation with a formalin-inactivated respiratory syncytial virus (RSV) vaccine and a mock antigen vaccine induce severe lung pathology and a Th2 cytokine profile in RSV-challenged mice, Vaccine 2001, 19: s. 982-991.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11115725
« Last Edit: (Mon) 16.05.2016, 13:16:51 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje