Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Aktualności: Małe zmiany w przywilejach użytkowników <CZYTAJ> Nie możesz się zalogować? Wyczyść w przeglądarce ciasteczka i aktywne zalogowania (wszystkie).
W razie czego jesteśmy na FB(link). Pozdrawiamy Ekipa

Autor Wątek: Dlaczego ludzie wybierają nieszczepienie?  (Przeczytany 199 razy)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 537
  • Reputacja: +12/-0
Dlaczego ludzie wybierają nieszczepienie?
« dnia: (Czw) 23.07.2015, 14:43:32 »
Dlaczego ludzie wybierają nieszczepienie?

Neil Z. Miller



Ostatnio skontaktowała się ze mną prezenterka telewizyjna pewnej stacji, pytając, czy nie chciałbym odpowiedzieć na kilka pytań w programie, który robi o szczepieniach, szczególnie w części dotyczącej odry. Oto moje odpowiedzi:
 
Dlaczego ktoś może wybierać nieszczepienie?

Niektórzy rodzice wybierają nieszczepienie, ponieważ mieli osobiste doświadczenia, które przekonały ich, że szczepionki są niebezpieczne. Inni ludzie czytali recenzowane prace naukowe, które wskazywały na braki w bezpieczeństwie szczepień i w związku z tym zdecydowali, że ryzyko przewyższa korzyści. Na przykład wiele badań potwierdziło związek pomiędzy szczepieniami a rakiem. Dzieci, którym pozwoli się przejść odrę w sposób naturalny, są w późniejszym życiu w znacznym stopniu chronione przed wieloma typami nowotworów. W istocie dziki wirus odry ma onkolityczne (czyli przeciwnowotworowe) właściwość. Remisje guzów nowotworowych po przejściu odry są dobrze udokumentowane w literaturze medycznej.
Dzieci, od których wymaga się, by zostały zaszczepione przeciwko odrze, mają wyłączony z życia ten aspekt ochrony przeciwnowotworowej. Zostały zmuszone do zamiany małego ryzyka podłapania odry na zwiększone ryzyko rozwoju raka w późniejszym dzieciństwie lub jako osoby dorosłe.
Wymienię zaledwie kilka z tych badań, które potwierdzają w sposób naukowy związek pomiędzy szczepionkami a rakiem:

Cytuj
Albonico i inni odkryli, że osoby dorosłe, które przeszły choroby wieku dziecięcego, są w znacznym stopniu chronione przed innymi niż rak piersi nowotworami – narządów rodnych, prostaty, dróg pokarmowych, skóry, płuc, uszu i gardła oraz innych organów – jeśli przeszli odrę (stosunek prawdopodobieństwa, tzw. odds ratio, OR = 0,45), różyczkę (OR = 0,38) i ospę wietrzną (OR = 0,62) we wcześniejszym okresie życia. [Med Hypotheses 1998; 51(4): 315-20].

Montella i inni odkryli, że przebycie odry w dzieciństwie zmniejsza ryzyko rozwoju nowotworów układu limfatycznego w wieku dorosłym [Leuk Res 2006; 30(8): 917-22].

Alexander i inni odkryli, że infekcja odrą w dzieciństwie wykazuje znaczące właściwości ochronne – zmniejsza ryzyko o połowę – jeśli chodzi o rozwój ziarnicy złośliwej (choroba Hodgkina) (OR = 0.53) [Br J Cancer 2000; 82(5): 1117-21].

Glaser i inni również stwierdzili, że nowotwory układu limfatycznego są znacznie bardziej prawdopodobne u dorosłych, którzy nie byli w dzieciństwie zainfekowani odrą, świnką i różyczką [In J Cancer 2005; 115(4): 599-605].

Gilham et al odkryli, że dzieci z mniejszą liczbą ekspozycji na zwykłe choroby wieku dziecięcego dotyczy większe ryzyko rozwoju białaczki dziecięcej [BMJ 2005; 330: 1294].

Urayama i inni również stwierdzili, że wcześniejsza ekspozycja na infekcje dziecięce działa ochronnie przeciwko białaczce [Int J Cancer 2011; 128(7): 1632-43].

Ujmując to naukowo, dość dobrze znany jest fakt, że przechodząc choroby dziecięce zyskuje się na ochronie przed wieloma typami raka w życiu późniejszym. U później urodzonych dzieci stwierdza się statystycznie mniejszą liczbę nowotworów niż u pierworodnych, ponieważ są one narażone na więcej infekcji we wczesnych latach życia, którymi zarażają się od rodzeństwa. Dzieci, które uczęszczają do żłobka we wczesnym życiu są w większym stopniu chronione przed nowotworami z tego samego powodu. Szczepienia zabierają dzieciom możliwość zostania zainfekowanymi w naturalny sposób, a wraz z tą redukcją liczby ekspozycji na choroby następuje wymiana – zwiększone wskaźniki zapadalności na nowotwory.
Ludzie mają prawo do dyskutowania, czy redukcja w zapadalności na choroby dziecięce, zamieniona na wzrost w zapadalności na raka, to dobra rzecz czy nie, ale zamiana tych chorób jest czymś realnym i musi to zostać uwzględnione w debacie, która ma na celu rozważenie uczciwego stosunku korzyści do ryzyka w przypadku szczepień. Rodzice są ze wszech miar uprawnieni do tego, by mogli zaznajomić się z tymi informacjami, by mogli dokonać prawdziwego wyboru opartego na wiedzy, i powinno się im zostawić wolny wybór, w zakresie tego, czy zaakceptować czy odrzucić szczepienia, a wtedy ich prawa człowieka zostaną uszanowane.
 
Jakie są obawy rodziców?

W Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie lekarze zalecają 8 szczepionek w 2, 4 i 6 miesiącu życia. Szczepionki te były indywidualnie testowane, ale nigdy nie testowano ich w połączeniu [zresztą nawet do testów prawie każdej pojedynczej szczepionki można mieć wiele zastrzeżeń – dop. red.]. Żadne badania nigdzie na świecie nie zostały nigdy przeprowadzone, by dostarczyć dowodów naukowych, że dzieci nie są narażone na synergistyczny efekt toksyczności pochodzący od równoczesnego otrzymania wszystkich ośmiu szczepionek. W rzeczywistości istnieją dowody na coś wprost przeciwnego. W miarę jak dzieci otrzymują więcej szczepionek równocześnie, zwiększa się prawdopodobieństwo ich hospitalizacji lub śmierci (badanie pod linkiem http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22531966).
Wielu ludzi straciło również zaufanie do organizacji, które powołane są do tego, by czuwać nad bezpieczeństwem szczepionek. Na przykład 15 lat temu [amerykańskie] Centrum Kontroli Chorób (CDC) przeprowadziło badanie, które potwierdziło, że istnieje związek pomiędzy thimerosalem (rtęcią) w szczepionkach a autyzmem. Dzieci, które otrzymywały szczepionki z większą zawartością thimerosalu były prawie 8 razy bardziej narażone na rozwój autyzmu niż dzieci, które nie otrzymywały zawierających thimerosal szczepionek (RR=7,6). Zamiast opublikować to badanie, CDC je utajniło. Oto jego skrót:
 
Cytuj
Verstraeton, Thomas M. MD, NIP, Division of Epidemiology and Surveillance, Vaccine Safety and Development Branch

Tło badania:
Zostały podniesione wątpliwości odnośnie do obecności w szczepionkach zawierającego etylortęć konserwantu thimerosalu. Oceniliśmy ryzyko wystąpienia schorzeń neurologicznych i upośledzenia funkcji nerek, związanych z wcześniejszą ekspozycją na szczepionki zawierające thimerosal, przy użyciu danych elektronicznych z Vaccine Safety Datalink (VSD). VSD to jest w dużym stopniu linkowaną bazą danych z czterech ośrodków ochrony zdrowia zlokalizowanych w Waszyngtonie, Oregonie i Kalifornii, zawierajacych dane o immunizacji, wizytach medycznych i demograficznych ponad 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy rokiem 1991 a 1997.

Metody:
Skategoryzowaliśmy sumaryczną ekspozycję na etylortęć pochodzącą od zawierajacych thimerosal szczepionek podawanych po 1 miesiącu życia i oceniliśmy wynikające z tego ryzyko wystąpienia schorzeń neurodegeneracyjnych i neurorozwojowych, a także chorób nerek do szóstego roku życia. Zastosowaliśmy modele proporcjonalnego hazardu [pojęcie z dziedziny analizy statystycznej – dop. red.] w stosunku do HMO [Health Maintanence Organization, czyli Ośrodek Opieki Zdrowotnej – dop. red.]

Wyniki:
Zidentyfikowaliśmy 286 dzieci ze schorzeniami neurodegeneracyjnymi oraz 3702 ze schorzeniami neurorozwojowymi, a także 310 z chorobami nerek. Współczynnik relatywnego ryzyka (RR) rozwoju schorzeń neurorozwojowych wyniósł 1,8 (zastosowany do obliczeń przedział ufności – confidence interval, CI – 95%,CI = 1,1–2,8), kiedy porównano grupę narażoną na największą ekspozycję w 1 miesięcy życia (dawka skumulowana > 25 mcg) do grupy nienarażonej. W obrębie tej grupy odnaleźliśmy również podwyższone ryzyko dla następujących schorzeń: autyzm (RR 7,6, 95%CI – 1,8–31,5), nieorganiczne zaburzenia snu [zalicza się do nich m.in. bezsenność, hipersomnia, występowanie koszmarów sennych, lęków nocnych, porażenia przysenne i lunatykowanie – dop. red.] (RR 5,0, CL=1,6–15,9) i zaburzenia funkcji mowy (RR 2.1, 95% CI = 1,1 – 4,0). Dla schorzeń neurodegeneracyjnych i chorób nerek nie znaleźliśmy żadnych znacząco podniesionych ani obniżonych wskaźników ryzyka.

Podsumowanie:
Analiza ta sugeruje, że wysoka ekspozycja na etylortęć pochodzącą z zawierających thimerosal szczepionek podawanych w pierwszych miesiącach życia zwiększa ryzyko następujących po niej schorzeń neurorozwojowych, ale nie chorób neurodegeneracyjnych i związanych z upośledzeniem funkcji nerek. Dalsze badania potwierdzające są wymagane.

Źródło:
http://www.prawdaoszczepionkach.pl/upload/CDC_quashed_study.pdfhttp://thinktwice.com/CDC_quashed_study.pdf

Inne badania dostarczają dodatkowych dowodów na nadużycia naukowe w odniesieniu do niektórych szeroko publikowanych badań, co do których utrzymuje się, że nie wykazują związku pomiędzy szczepionkami i pewnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa. Patrz na przykład [badanie z 2014 roku]:

Cytuj
Brian Hooker, Janet Kern,David Geier, Boyd Haley, Lisa Sykes, Paul King, Mark Geier

Biomed Res Int. 2014; 2014: 247218, Published online 2014 Jun 4. doi: 10.1155/2014/247218
Methodological Issues and Evidence of Malfeasance in Research Purporting to Show Thimerosal in Vaccines Is Safe
[Kwestie metodologiczne i dowodowe związane z nadużyciem w badaniach utrzymujących, że wykazują bezpieczeństwo thimerosalu w szczepionkach].

Link do badania: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4065774/.

Skrót [badania]:
Istnieje ponad 165 badań poświęconych thimerosalowi, zawierającej rtęć substancji organicznej używanej jako konserwant w wielu szczepionkach dziecięcych, które stwierdziły, że jest ona szkodliwa. Spośród nich 16 było przeprowadzonych, by konkretnie zbadać efekt thimerosalu na ludzkie niemowlęta, z zaraportowanymi przypadkami śmierci, akrodynii [charakteryzuje się wzmożoną pobudliwością nerwową, rozdrażnieniem, apatią i nadmiernym ślinieniem, które są prawdopodobnie skutkiem zatrucia rtęcią – dop. red.], zatrucia, reakcji alergicznych, deformacji ciała, reakcji autoimmunologicznych, syndromu Well'a [eozynofilowe zapalenie tkanki podskórnej z nawracającycm obrzękiem kończyn – dop. red.], opóźnień rozwojowych, do których zaliczały się tiki, opóźnienia mowy, opóźnienia opanowywania języka, zaburzenia koncentracji i autyzm. W opozycji do tego amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób utrzymuje, że thimerosal jest bezpieczny i że „nie ma związku pomiędzy zawierającymi thimerosal szczepionkami a wzrostem liczby przypadków autyzmu u dzieci”. Jest to wysoce zagadkowe, ponieważ w badaniu przeprowadzonym bezpośrednio przez epidemiologów pracujących dla CDC stwierdzony został zwiększony wskaźnik ryzyka zapadalności na autyzm, wynikający z ekspozycji na thimerosal w wielu dziecięcym, który wyniósł w tym badaniu 7,6. Obecne stanowisko CDC utrzymujace, że thimerosal jest bezpieczny i że nie ma związku między thimerosalem a autyzmem bazuje na opublikowanych sześciu specyficznych badaniach epidemiologicznych, których CDC było współautorem lub je sponsorowało. Celem niniejszego przeglądu jest sprawdzenie tych sześciu publikacji naukowych i przeanalizowanie możliwych powodów, dlaczego ich konkluzje tak bardzo różnią się od wyników badań przeprowadzonych przez wiele niezależnych grup badawczych na przestrzeni ostatnich ponad 75 lat.

Również wiele osób nieszczepiących nie czuje się komfortowo, wiedząc, że kiedy kupują szczepionkę, pewna porcja pieniędzy przeznaczona jest z tego na opłacany przez kongres fundusz, który przyznaje odszkodowania rodzicom, których dzieci zostały uszkodzone lub zabite przez szczepionki. Rząd Stanów Zjednoczonych, poprzez National Vaccine Injury Compensation Program (Narodowy Program Odszkodowań Powikłań Poszczepiennych), wypłacił już 3 miliardy dolarów tysiącom rodziców, których dzieci zostały uszkodzone lub zabite przez szczepionki (patrz na amerykańską stronę rządową: http://www.hrsa.gov/vaccinecompensation/index.html). Informacja ta jest również czynnikiem wnoszącym sój wkład w ich indywidualną kalkulację stosunku ryzyka do korzyści.
Warto również odnotować, że w USA odnotowano 5078 niepożądanych reakcji ubocznych w systemie VAERS (Vaccine Adverse Event Reporting System – System Raportowania o Efektach Ubocznych Szczepień) po szczepionce MMR i MMRV [z dodanym składnikiem przeciw ospie wietrznej – dop. red.] w latach 2011 – 2012. Włącza się w to 20 przypadków śmierci. Natomiast przez ostatnich 12 lat w USA nie było żadnych przypadków śmierci na skutek odry.
Jeśli chodzi o szczepionkę przeciw odrze (MMR), utrata przeciwnowotworowej ochrony jest tylko jednym czynnikiem, w przypadku którego dochodzi do wymiany. Na przykład kilka badań wykazało ryzyko wystąpienia ITP (idiopathic thrombocytopenia purpura – małopłytkowość samoistna), poważnego schorzenia autoimmunologicznego, którego liczba przypadków znacząco wzrasta u dzieci, które otrzymały szczepionkę MMR. Pewne badanie ujawnia, że w przypadku dzieci szczepione szczepionką MMR miały 6 razy większą szansę na rozwinięcie się u nich ITP niż dzieci, które nie były w ogóle zaszczepione szczepionką MMR lub nie były nią zaszczepione ostatnio (relatywny zysk RR=6,3). [Black et al. Br J Clin Pharmacol 2003 Jan; 55(1): 107 11.]. Z kilku podobnych badań wynikają podobne wyniki.
Inne obszerne badania wykazują, że wśród dzieci, które otrzymały szczepionkę MMR, występuje znaczące statystycznie podwyższone ryzyko nagłej hospitalizacji na OIOMie, następującej 1 do 2 tygodni po szczepieniu, jeśli uwzględnia się okres 20 do 28 dni po szczepieniu.

Jaka jest najlepsza metoda ochrony siebie i swoich dzieci przed pewnymi chorobami i wirusami?

Odporność poszczepienna jest czasowa, w przeciwieństwie do odporności wynikającej z przejścia normalnej choroby. Ponadto ostatnie badanie potwierdziło, że odra może zostać przekazana przez w pełni zaszczepione osoby innym w pełni zaszczepionym osobom [Clin Infect Dis 2014 May; 58(9): 1205-10]. Ostatni wysyp odry w Disneylandzie dotknęła zarówno osoby w pełni zaszczepione, jak i niezaszczepione. W przypadku pewnych wysypów odry większość przypadków stanowiły osoby w pełni zaszczepione. Stąd wynika wniosek, że odporność indukowana przez szczepionki jest niepewna.


Mikroepidemia odry w Disneylandzie, podczas której na odrę chorowały zarówno osoby szczepione, jak i nieszczepione, jasno pokazuje, że szczepienia nie są tak skuteczne w zapobieganiu chorobom, jak się powszechnie twierdzi. Do tego są obarczone dużym ryzykiem skutków ubocznych, o czym mówi artykuł.

W przypadku wszystkich epidemii odry, gdy cofniemy się do 1980 roku, niezależnie od tego, czy były to małe wysypy (jak w przypadku 100 zachorowań w Disneylandzie) czy kilka tysięcy przypadków, od 10 do 99% przypadków wystąpiło u w pełni zaszczepionych ludzi – otrzymali oni zalecane 2 dawki szczepionki MMR. Obecnie 90–95% wszystkich dzieci w USA i Kanadzie, które podlegają szczepieniu MMR, otrzymało tę szczepionkę. I oczywiście władze mówią nam, że kluczem do powstrzymania rozprzestrzeniania się odry jest zaszczepienie pozostałej garstki. Dzięki takiemu sposobowi argumentacji wychodzi na to, że to w istocie niezaszczepieni są kluczem do tego, by zaszczepieni byli chronieni!
Jednym z powodów, dla którego szczepienia zawiodły, jak na to wskazują ostatnie dowody, jest fakt, że dziki wirus musi w większym stopniu cyrkulować, by wzmacniać indukowaną przez szczepionki odporność. Przeciwciała ochronne zanikają szybciej, kiedy nie doświadczają co jakiś czas ponownego kontaktu ze swobodnie cyrkulującym wirusem. To samo stało się ze szczepionką przeciwko ospie wietrznej (varicella). Badania wykazały, że redukcja naturalnej cyrkulacji dzikiego wirusa ospy wietrznej w związku z wysokim stopniem wyszczepialności spowodowała epidemię półpaśca, która trwa już 50 lat. Dawniej, szczególnie dzięki owej pojawiającej się w pewnych odstępach czasowych zewnętrznej stymulacji układu immunologicznego (kiedy ktoś wchodził w kontakt z ludźmi), powstrzymywało to półpaśca. Szczepionka zredukowała przypadki występowania ospy wietrznej, lecz przypadki cyrkulacji spełniały wartościową rolę.
Autorytety systemu opieki zdrowotnej powinny zaprzestać obwiniania niezaszczepionych osób za spowodowanie epidemii choroby, kiedy sam sposób skonstruowania szczepionki jest problematyczny. Naukowcy powinni wrócić do swoich laboratoriów i stworzyć szczepionkę, która „nie nawala”, kiedy zaszczepieni ludzie wchodzą w kontakt z chorobą. Następnie szczepionka powinna być podawana tylko tym, którzy naprawdę jej potrzebują, a mała grupka niezaszczepionych ludzi może wtedy zachować swoje prawa. Powinniśmy również wymóc na naukowcach, by stworzyli szczepionkę specjalnie dedykowaną dla ludzi z deficytami odporności. Istnieje wyraźna potrzeba w tej dziedzinie.
Szczepionka przeciwko ospie wietrznej została oryginalnie opracowana przez producenta dla ludzi z białaczką i słabym systemem odpornościowym. Jednakże producent tej szczepionki dostrzegł możliwość wypuszczenia jej na większy rynek i zaczął naciskać na używanie jej w populacji ludzi zdrowych. Udział w rynku jest znacznie większy, jeśli szczepionka jest opracowana pod kątem każdego zdrowego dziecka niż tylko małej podgrupy dzieci chorych – szczególnie jeśli odbywa się to na zasadach przymusu – co jest więc zatem bodźcem dla władz systemu opieki zdrowotnej i producentów szczepionek, jeśli najprościej jest użyć przymusu i obwinić niezaszczepionych?
Jest również nieetyczne, by wymagać od niezaszczepionych osób poddawania się ryzyku doświadczenia uszczerbku na własnym zdrowiu, by chronić zdrowie ludzi ze zniszczonym układem immunologicznym. Wiele badań wykazało, że szczepionki zwiększają ryzyko chorób autoimmunologicznych. Jeśli więc szczepionki doprowadziły u pewnych ludzi do osłabienia funkcji ich układu odpornościowego, a teraz zdrowym niezaszczepionym ludziom mówi się, że muszą przyjąć te same szczepionki, by chronić ludzi, ze zniszczoną przez szczepionki odpornością – jaki ma to sens?
Wiele osób nieszczepiących pamięta czasy przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze, kiedy lekarze właściwie zalecali, by dzieci poszły bawić się drzwi obok z zarażonymi odrą kolegami z sąsiedztwa. Lekarze wiedzieli, że odra stymulowała układ immunologiczny i była normalną, łagodną chorobą, kiedy ktoś zarażał się nią w dzieciństwie. Dzieci rzadko zarażały się odrą, ponieważ ich matki były w naturalny sposób zainfekowane w dzieciństwie i przekazały im jeszcze w łonie matczyne przeciwciała, które chroniły je przez pierwszych 15 miesięcy życia. Obecnie większość matek było zaszczepionych szczepionką MMR i nie mają przeciwciał, które mogłyby przekazać swoim nowonarodzonym dzieciom, więc niemowlęta są podatne na chorobę, która może być wtedy cięższa, niż by była, gdyby przydarzyła się później (Odra jest bardziej niebezpieczną chorobą w krajach rozwijających się, gdzie kobiety ciężarne i ich dzieci są niedożywione i cierpią na deficyt witaminy A).
W Stanach Zjednoczonych epidemia 100 przypadków odry w Disneylandzie i trochę więcej przypadków rozrzuconych po całym kraju to garstka w populacji liczącej sobie 324 miliony ludzi. W sprawie producenta szczepionki toczy się postępowanie śledcze w związku z oszustwem naukowym związanym ze szczepionką MMR. Czy nie brzmi to paradoksalnie, że cały naród dał się nabrać na agitację wciągającą go w szaleńczy strach tylko z powodu 100 przypadków odry, i to w czasie, kiedy sprawa szczepionki MMR poddawana jest szczegółowej analizie prawnej?
 
Czy masz obawy przed zachorowaniem?

Pewne choroby z pewnością budzą większy niepokój niż inne. Oczywiście chciałbym, by każdy był zdrowy, lecz nie wierzę, że przymusowe szczepienia stanowią na to odpowiedź. Zbyt wiele osób zostało już przez szczepionki pokrzywdzonych. Prawdziwy stosunek ryzyka do korzyści jest niedoszacowany. Ryzyku temu zaprzeczają autorytety systemu opieki zdrowotnej, których głównym zadaniem jest utrzymanie wysokiej wyszczepialności. Parę dni temu nasza lokalna gazeta cytowała pediatrę, który twierdził: „Nie ma nauki, która pokazuje, że szczepienia są szkodliwe dla dzieci”. To przecież kłamstwo w żywe oczy. Osobiście czytałem setki badań, które dokumentowały szkodliwe skutki związane ze szczepionkami. Kiedy rodzicom nie dostarcza się tych informacji, nie mogą podjąć prawdziwej decyzji opartej na wiedzy i ich prawa są pogwałcone.
 
Co mówisz tym którzy krytykują twoje wybory?

Autorytety systemu zdrowotnego zrobiły co mogły, by zastraszyć i wyśmiać osoby nieszczepiące. Rozpoczęły kampanię strachu i szerzenia animozji wśród rodzin, które wybrały szczepienie, a ich gniew został przekierowany na nieszczepiących. Odpowiedzialnością każdego z osobna jest podjęcie najlepszych decyzji dla swoich rodzin, niezależnie od tego, co mogą sobie o tym pomyśleć inni. Obydwie grupy – szczepiący i nieszczepiący – wierzą, że robią to, co jest najlepsze dla ich dzieci. Jednakże powinno się zwrócić uwagę na fakt, że co najmniej dziesięć różnych badań potwierdziło, że rodzice, którzy wybrali nieszczepienie są w znacznie większym stopniu wyedukowani niż rodzice przywiązani do zalecanego kalendarza szczepień.
Ludzie, którzy płaczą, że wszystkie dzieci powinny być zaszczepione, a wszelkie wyjątki powinny zostać zlikwidowane, mogą być następni w kolejce. Co będzie, jeśli nie będziesz chciał przyjąć nowej szczepionki dla dorosłych, która pojawi się na rynku za kilka lat, lecz będziesz musiał to zrobić, by zachować swoją pracę lub być objęty ubezpieczeniem zdrowotnym, lub tylko po to, by móc robić zakupy w miejscy publicznym. Czy naprawdę chcemy żyć w kraju czy świecie, który nie pozwala nam na odmowę skorzystania z procedury medycznej, której dotyczy udokumentowane ryzyko zdrowotne?

Źródło:
http://www.ageofautism.com/2015/02/neil-miller-why-people-choose-not-to-vaccinate.html


Neil Z. Miller jest dziennikarzem zajmującym się śledztwami medycznymi oraz Dyrektorem Thinktwice Global Vaccine Institute. Poświęcił ostatnie 25 lat życia edukowaniu rodziców i praktyków tematów zdrowia w kwestii szczepionek, zachęcając do podejmowania świadomej zgody i walcząc o prawa nieopierające się na przymusie szczepień. Jest autorem kilku książek o szczepionkach, między innymi Vaccine Safety Manual for Concerned Families and Health Practitioners, 2nd edition (Przewodnik po bezpieczeństwie szczepionek dla zatroskanych rodzin i pracowników systemu zdrowia, zaktualizowany w 2015 r., niewydany w języku polskim), uzupełnionej i poprawionej książki Vaccines: Are They Really Safe and Effective? (Szczepionki: czy rzeczywiście są bezpieczne i skuteczne? – książka została również uzupełniona w 2015 roku, nie doczekała się jeszcze polskiego wydania), Make an Informed Vaccine Decision for the Health of Your Child (Dokonaj świadomego wyboru w zakresie szczepień dla zdrowia swojego dziecka, pisana wspólnie z Dr. Mayerem Eisensteinem, brak polskiego wydania), Vaccines, Autism and Childhood Disorders (Szczepionki, autyzm i choroby wieku dziecięcego), Immunizations: The People Speak! (Szczepienia: Ludzie zaczynają mówić!) orazImmunization Theory Versus Reality (Teoria immunizacji w starciu z rzeczywistością).
Udziela wywiadów w zakresie tematu szczepień zarówno w mediach lokalnych, jak i ogólnokrajowych. W przeszłości prowadził wykłady dla następujących organizacji:
International Chiropractic Pediatric Association, the International College of Integrative Medicine, Autism One/Generation Rescue, the Hahnemann Academy of North America, the University of Virginia, and the New Mexico Chiropractic Association.
Jest częstym gościem radiowych i telewizyjnych talk-show. Neil Miller posiada stopień naukowy w zakresie psychologi i jest członkiem organizacji Mensa. Jego dzieci, które są obecnie młodymi dorosłymi, urodziły się w domu i nie były szczepione. Mieszka w Północnym Nowym Meksyku.
Neil Miller zaczął swoją krucjatę przeciwko przymusowym szczepieniom, kiedy urodził się jego syn. W tamtych czasach można było znaleźć bardzo mało informacji na ten temat. Poszukiwania prawdy doprowadziły go do czasopism naukowych. Wtedy odkrył liczne badania, które ostrzegały praktyków medycyny, że szczepionki często są niebezpieczne i nieskuteczne. Jego szok i oburzenie pod wpływem tych informacji zaowocowały w postaci tego, że stał się oddanym obrońcą wolności w zakresie zdrowia i podejmowania suwerennych decyzji rodzicielskich opartych na dobrym poinformowaniu.
Pan Miller jest pionierem w zakresie zdrowia, który zaprezentował dokumentację związaną z bezpieczeństwem szczepionek i problemami z ich skutecznością już dawno temu, zanim jeszcze tematy te stały się przedmiotem publicznej debaty. Na przykład ponad 20 lat temu napisał o toksycznej rtęci, którą dodawano do szczepionek dziecięcych, i dostarczył danych, które łączyły szczepionki z autyzmem. W czasie ostatnich dziesięciu lat liczba przypadków autyzmu poszybowała w niebo o więcej niż 500 procent. W Stanach Zjednoczonych autyzm dotyka już jedno na 91 dzieci. Ostatnio kongres wydał FDA polecenie, by usunąć rtęć ze szczepionek, a kolejne dowody potwierdziły związek szczepionek z autyzmem.

Pomimo wielu kwestii ujawnionych dzięki poszukiwaniom Neila Millera, nigdy nie mówi rodzicom, by odmawiali szczepień:
Cytuj
„Każdego roku więcej niż 25 000 osób w Stanach Zjednoczonych donosi o poważnych reakcjach ubocznych związanych z obowiązkowymi szczepieniami. Wiele z tych przypadków obrażeń poszczepiennych przytrafia się niemowlętom i dzieciom. FDA ocenia, że doniesienia te reprezentują zaledwie 10% prawdziwej statystyki. Lecz nawet ta statystyka wypada blado w porównaniu do liczby przypadków nowych chorób, które zostają w sposób naukowy połączone ze szczepieniami: związek szczepionek przeciw polio z rakiem, szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B i stwardnieniem rozsianym, szczepionka przeciw Haemofilus influenzae a cukrzycą, by wymienić tylko niektóre z tych problemów. Dlatego właśnie jestem przeciwnikiem PRZYMUSOWYCH szczepionek. Nie zalecam szczepienia bądź nieszczepienia. Pragnąłbym, by każdy samodzielnie przemyślał ten enigmatyczny i kontrowersyjny temat. Wierzę, że rodzice są w stanie połączyć fakty i dokonać opartych na wiedzy wyborów dotyczących pomyślności zdrowotnej ich dzieci i opieki nad nimi”.
Neil Miller uczestniczył w debacie publicznej dotyczącej pozytywnych i negatywnych aspektów przymusu szczepień z kilkoma pediatrami i innymi praktykami tematów zdrowia, włączając w to głównego epidemiologa z Narodowego Programu Immunizacji w Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Prowadzi wykłady w różnych miejscach Stanów Zjednoczonych i stawia się do dyspozycji jeśli chodzi o dyskusje dotyczące jego badań nad tematem szczepień.

Źródło: http://prawdaoszczepionkach.pl/dlaczego-ludzie-wybieraja-nieszczepienie,53,208.htm


Zobacz na:
Debata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1790.0
Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=617.0
« Ostatnia zmiana: (Czw) 23.07.2015, 14:45:11 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 537
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Dlaczego ludzie wybierają nieszczepienie?
« Odpowiedź #1 dnia: (Pon) 07.09.2015, 14:49:36 »


Fragment pisma z Ministerstwa Zdrowia. Całość: http://www.stopnop.pl/prawo/172-odmowa
*****************************
W związku z tym przypominamy - NIE PODPISUJ OŚWIADCZENIA tzw. ŚWIADOMEJ ODMOWY SZCZEPIENIA! Treść tutaj:
http://www.ogolnopolskidzienszczepien.pl/archiwum/2011/og%F3lnopolski%20dzie%F1%20szczepie%F1/Oswiadczenie%20swiadomej%20odmowy%20szczepienia%20ochronnego.pdf

Takie żądanie ze strony personelu medycznego nie ma absolutnie żadnych podstaw prawnych. Oświadczenie mówi, że rodzice otrzymali pełne informacje dotyczące szczepień. Podpisanie tego (lub innych oświadczeń) przyśpiesza przekazanie sprawy do sanepidu i w niektórych miastach skutkuje wszczęciem postępowania egzekucyjnego i przekazaniem sprawy do wojewody, który sporadycznie nakłada grzywny w wysokości 300-500 zł.

Źródło: https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/a.306097859417649.88682.206336526060450/760078704019560/?type=1&theater
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 537
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Dlaczego ludzie wybierają nieszczepienie?
« Odpowiedź #2 dnia: (Sob) 22.04.2017, 16:59:00 »
(Nie)świadoma zgoda. Część 1. Kilka faktów, których rodzice nie wiedzą o szczepionce MMR (odra, świnka, różyczka)

ouise Kuo Habakus, autorka książki „Epidemia szczepionek” („Vaccine Epidemic”), założycielka i dyrektor organizacji Nieustraszeni Rodzice (FearlessParents.org), zrzeszającej osoby pokrzywdzone przez szczepionki, oraz Centrum Praw Jednostki (Center for Personal Rights) zabiera głos w sprawie niebezpiecznych tendencji, które pojawiają się w związku ze szczepieniami.

Jestem zaniepokojona narodową nagonką, która charakteryzuje cztery „konie pociągowe” histerii szczepionkowej, używane przez tak zwanych „racjonalistów”: Strach, Gniew, Obwinianie, Nienawiść.
• Niezaszczepieni muszą zostać złapani i ukarani.
• Odra jest śmiertelna.
• Potrzebujemy prawa federalnego zmuszającego
   do obowiązkowych szczepionek przeciw odrze.
• Nie powinno się robić wyjątku dla nikogo.
Nie ma żadnego mainstreamowego źródła informacji, które nie wpadłoby w ten ton narracji. Kierujemy małą porcję drogocennych argumentów, będących przejawem naukowego, czy też raczej analitycznego myślenia, do grupy dziennikarzy śledczych, reporterów zajmujących się kwestiami zdrowia, zaprawionych w boju autorów tekstów oraz popularnych blogerów, którzy twierdzą, że przyoblekli się w pelerynę nowoczesnej nauki. Umożliwią one prowadzenie odpowiedzialnej, wyważonej dyskusji. Pozostaną na świetle dziennym niezależnie od tego, czy mainstreamowe dziennikarstwo stanie kiedyś na wysokości zadania, czy nie.

Jednak w międzyczasie tym, co mnie najbardziej trapi, jest fakt, jak niewiele rodzice wiedzą o kombinacji zawartej w szczepionce MMR. Martwię się o ich wybór oparty na wiedzy.

W części pierwszej tego artykułu odnoszę się do bezpieczeństwa tej szczepionki jako takiej. W części drugiej zbadamy, co dzieje się z jej producentem, firmą Merck.


Część pierwsza. Bezpieczeństwo szczepionki MMR

Dokumentacja reakcji ubocznych po szczepieniu

Zacznijmy od podstaw:
– Ulotki do szczepionki MMR, która znajduje się wewnątrz opakowania.
– Ulotki do szczepionki MMRV / ProQuad.
– Zaobserwowanej częstotliwości reakcji niepożądanych po szczepionce – dane o szczepionce MMR pochodzące ze Światowej Organizacji Zdrowia.
– Dane z bazy VAERS.
– Tabela Uszkodzeń Poszczepiennych (Vaccine Injury Table) federalnego Programu Odszkodowań Powikłań Poszczepiennych (Vaccine Injury Compensation Program).
– Różowa Księga (The Pink Book): Podręcznik CDC, rozdział 12 (odra).
– Kwestia tego, czy szczepionka przeciw odrze może spowodować obrażenia i śmierć. Dane z Narodowego Centrum Informacji o Szczepionkach (National Vaccine Information Center).


Odra może przedostać się przez komórki układu nerwowego do twojego mózgu.

Wirus odry może występować w postaci trzech różnych postaci infekcji centralnego układu nerwowego. Wiemy, że wirus odry może rozprzestrzeniać się w komórkach układu nerwowego i wniknąć do mózgu. Jest to tzw. „transport aksonalny” i odbywa się to dokładnie tak szybko, jak sugeruje to sformułowanie.

Jednakże, o czym publika już powszechnie nie wie, nie odnosi się to tylko do naturalnego sposobu przekazywania infekcji, jak się nam implikuje. Otóż szczepienia potrafią w identyczny sposób przenosić odrę do móżgu. Oto fragment z badania opublikowanego w czasopiśmie naukowm Aktualne Tematy w Mikrobiologii i Immunologii (Current Topics in Microbiology and Immunology):
Atenuowane szczepy wirusów szczepionkowych mogą dostać się do mózgu pod warunkiem zaistnienia osłabionej odporności.

Wstrzyknięcie szczepionki MMR może doprowadzić do tego, że żywe wirusy odry podrzucą twojemu mózgowi neurologiczną bombę.

Instrukcja firmy Merk przyznaje, że szczepionki mogą spowodować uszkodzenie mózgu.

Encefalopatia to zapalenie mózgu, które następuje, kiedy wirus w bezpośredni sposób infekuje mózg, a także wtedy, kiedy wirus, szczepionka czy cokolwiek innego powoduje stan zapalny. Może być w to zaangażowany również rdzeń kręgowy, co skutkuje chorobą nazywaną zapaleniem mózgu i rdzenia kręgowego (encephalomyelitis).

Problemem jest to, że nie wiemy tak dużo, jak powinniśmy wiedzieć, biorąc pod uwagę sposób, w jaki dzisiaj szczepimy dzieci. Poniższe naukowe podsumowanie z 2012 roku, pochodzące z czasopisma „Progress on Health Sciences” zawiera podobne spostrzeżenie odnośnie do neurologicznych efektów ubocznych, będących następstwem szczepienia:
W niniejszym badaniu badane były wirusy odry, lecz w warunkach programu immunizacji dzieci również otrzymują szczepienia z licznymi dawkami kilku komponentów wirusowych. Co wtedy nastąpi w mózgu dziecka? Obecnie nie są prowadzone badania w tym zakresie.
Stara nauka?

Kiedy przechodzimy do wyboru opartego na informacji w zakresie szczepionki MMR, dobrym początkiem będzie ulotka z opakowania.

Jeden z moich kolegów obliczył średnią datę publikacji każdego szczegółu naukowego, zawartego w ulotce, i otrzymał rok... 1982. Z grubsza mówiąc 33 lata temu – a niektóre badania są jeszcze starsze. Czy nie wywołuje to twojego zaciekawienia?

Jak duży zakres obecnej polityki szczepień oparty jest na przestarzałej wiedzy?
Kto jest odpowiedzialny za aktualizację tej wiedzy? Za prace badawczo rozwojowe?

Jeśli duża liczba rodziców samodzielnie dokonuje takich analiz i wzywa do tego, by odbyło się więcej badań nad bezpieczeństwem szczepionek, czy nie jest to właśnie naukowe podejście?

Kim zatem są wątpiący przeciwnicy nauki?


Wiedza sprzed miesiąca

Poniższe nowe badanie Bezpieczeństwo zawierającej odrę szczepionki u jednorocznych dzieci (Safety of Measles-Containing Vaccines in 1-Year-Old Children) zostało cicho opublikowane w wersji internetowej czasopisma Pediatrics, wydawanego przez Amerykańską Akademię Pediatrii (American Academy of Pediatrics). Oto link do streszczenia oraz pełnej treści badania.

Artykuł porównuje podawanie szczepionki MMRV (ProQuad) ze szczepionką MMR + oddzielnie Varicella (Varivax). Autorzy przyznają, że wystąpiło więcej drgawek gorączkowych u dzieci, którzy otrzymali szczepionkę MMRV w postaci pojedynczej dawki w porównaniu do tych, którzy otrzymali szczepionkę MMR oraz oddzielnie szczepionkę Varicella, choć obie dawki podano tego samego dnia.

Jest to znaczące spostrzeżenie.

Oddzielenie wstrzyknięcia szczepień nie jest tu jedyną zmienną. W istocie oddzielenie podania szczepionek może wcale nie być istotną zmienną, kiedy obie grupy otrzymują cztery infekcje szczepionkowe tego samego dnia. Nie powinno mieć znaczenia, w które konkretnie miejsce na ciele wstrzykujesz szczepionkowe wirusy, kiedy wszystkie szczepy wirusów szczepionkowych wywołują systemową infekcję, która obejmuje całe ciało, prawda?

Zatem dlaczego występuje różnica w skutkach zdrowotnych (np. drgawki i prawdopodobnie inne następstwa)?


Szczepionki nie są takie same

Szczepionka MMRV zawiera prawie dziesięciokrotnie większe stężenie wirusa ospy wietrznej (varicella) niż kombinacja MMR + V (dane dostępne w ulotkach szczepionek). Grupa, która otrzymała szczepionkę MMRV, otrzymała większą dawkę wirusów. To łączna dawka zawarta w szczepionce jest czynnikiem, który spowodował problem. Jeśli szczepionka MMR i oddzielnie podana szczepionka przeciw ospie wietrznej jest bezpieczniejsza niż kombajn MMRV, to na podobnej zasadzie można argumentować, że oddzielne podanie składników M (measles – odra) + M (mumps – świnka) + R (rubella – różyczka) będzie bezpieczniejsze od szczepionki MMR.

Czytaj dalej, by dowiedzieć się, dlaczego szczepionki wielowalentne wymagają większej siły działania wirusów.


Szczepionka przeciw odrze produkowana przy użyciu ludzkich linii komórkowych

W USA dostępne są dwie wersje omawianej szczepionki. Są to MMR-II oraz MMRV. Obie oparte są o komórki linii WI-38 – ludzkich komórek diploidalnych z fibroblastów płuc. Jest to istotne z kilku powodów:

Po pierwsze, komórki te to kultury z tkanki płodu pozyskanej w wyniku aborcji. W przypadku niektórych rodziców aborcja jest pogwałceniem ich zasad i wierzeń religijnych. Rodzice, którzy sprzeciwiają się aborcji i nie życzą sobie ani tych, ani innych szczepionek hodowanych na ludzkich komórkach diploidalnych, powinni mieć prawo do odmowy podawania wymienionych szczepionek im samym i ich dzieciom.

Po drugie, wstrzykiwanie jakiegokolwiek czynnika biologicznego pochodzenia ludzkiego niesie ze sobą ryzyko przekazania zarówno znanych, jak i nieznanych (przypadkowych) czynników, włączając w to możliwość zanieczyszczenia wirusowego (np. wirusem SV-40 w szczepionce przeciw polio), infekcji ERV (endogennymi retrovirusami), a także zanieczyszczeń DNA, które mogą przeniknąć do genomu szczepionej osoby (patrz link)


Zapłać za jedną, drugą otrzymasz gratis

Jeśli szczepionka przeciwko odrze jest tak ważna, dlaczego nie jest dostępna szczepionka monowalentna? Szczepionka monowalentna zawiera antygeny z pojedynczego szczepu mikroorganizmu. Dlaczego nasze dziecko musi być szczepione przeciwko trzem różnym chorobom w tym samym czasie?

Merck przestał już to robić...
W wigilię Bożego Narodzenia 2008 roku firma Merck cicho zapowiedziała na stronie Amerykańskiej Akademii Lekarzy Rodzinnych (The American Academy of Family Physicians), że nie będzie już produkowała monowalentnych szczepionek przeciko odrze, śwince i różyczce. Zamiast tego skupi się na ich połączeniu w postaci szczepionki MMR. Artykuł ten, który nie jest już dostępny na stronie AAFP, firmy Merck ani żadnej innej stronie szczepionkowego „espablishmentu”, brzmiał jak poniżej:
Merck & Co. Inc. zatrzymał produkcję i sprzedaż swoich monowalentnych szczepionek przeciw odrze, śwince i różyczce. Producent zamiast tego planuje skupić się na swojej szczepionce trójwalentnej MMRII.
Rzecznik prasowy firmy Merck Amy Rose poinformowałą, że wartość sprzedaży szczepionki MMRII osiągnęła 98% łącznej sprzedaży wszystkich szczepionek firmy przeciwko odrze, śwince i różyczce...

„Szczepionka trójwalentna jest rekomendowana, i stanowi ona znaczącą porcję zamowień, które otrzymujemy” – powiedziałą Rose. „Jest w najlepszym interesie zdrowia publicznego produkować więcej dawek tej właśnie szczepionki niż przeznaczać wolne moce przerobowe na produkcję szczepionek monowalentnych”.

Rose powiedziała, że firma Merck nie zdecydowała jeszcze, kiedy, jeśli w ogóle, zacznie z powrotem produkować szczepionki monowalentne, by były dostępne w obrocie w przyszłości.

I nagle zmienili zdanie...

Merck otrzymał lawinę skarg od zaatroskanych rodziców. W odpowiedzi na nie koncern poinformował, że wznowi produkcję. Oświadczenie to zostało również udokumentowane w Oświadczeniu o Dostawach Szczepionek firmy Merck (Merck Vaccines Supply Status) z 20.07.2009 (przeczytaj przypis).
Jednak zamiar ten długo nie przetrwał. Czyśby Merck jedynie sprawdzał grunt i określał, czy nie nastąpi długotrwały spadek zaufania do marki? Farmaceutyczny gigant cichaczem nie dotrzymał wcześniej danego słowa i we wrześniu 2009 roku wydał oświadczenie:
„Bazując na danych pochodzacych z Komitetu doradczego ds. Praktyki Immunizacji (Advisory Commitee on Immunization Practices – ACIP), środowisku profesjonalistów, wiodących naukowców i klientów, Merck zdecydował się nie kontynuować produkcji szczepioen ATTENUVAX®, MUMPSVAX® oraz MERUVAX® II. Ta decyzja oparta na aktualnej wiedzy wspierała będzie proces szczepienia jak największej grupy wymagajacych tego osób. Merck nadal będzie skupiał się na potrzebnych zasobach, by mieć pewność, że będą one w stanie sprostać obecnym, jak również przyszłym globalnym potrzebom w zakresie zdrowia publicznego...” [w dalszym tekście wyróżnienia w nawiasach kwadratowych pochodzą ode mnie].
Interesujący jest fakt, że firma zdecydowała się na opisanie swojej decyzji jako „opartej na nauce”, a ich „skupianie się” rozciąga się daleko poza granice naszczego kraju.
Od tamtego czasu Merck nie zabierał głosu w sprawie. Nigdy nie widziałam jakiejkolwiek publicznej dyskusji o zaletach tej decyzji. Prawie każda informacja prasowa odnosząca się do tego znaczącego dla zdrowia publicznego oświadczenia została usunięta z internetu.

Otrzymanie wszystkich trzech naraz nie wiąże się z żadnym zagrożeniem

Amerykańska Akademia Lekarzy Rodzinnych (AAFP) wydała nieco niezdarne oświadczenie, które miało zapewne zapobic szkodom:
Doktor Doug Campos-Ourcalt, który pracuje jako łącnzik pomiędzy AAFP a Komitetem Nadzorczym CDC ds. Praktyki Immunizacji (CDC's Advisory Commitee on Immunization Practices) oświadczył, że decyzja firmy Merck jest nieznacząca z punktu widzenia aspektów zdrowia publicznego... [lecz] z pewnością pewna liczba rodziców będzie z niej niezadowolona.

„Używanie pojedynczego antygenu zostało w pewnym stopniu ograniczone” – powiedział. Nie ma żadnego zagrożenia, jeśli potrzebujesz jednej szczepionki, w otrzymywaniu trzech naraz. Istnieją pewni rodzice, którzy domagają się opóźnionego kalendarza szczepień. Żądają oni rozszerzenia czasu szczepień na dłuższy okres i nie chcą podawać tak wielu szczepień za jednym razem. To wielka bzdura. Nie zostało udowodnione, by alternatywne kalendarze szczepień były w jakiś sposób lepsze”.

Chciałabym zobaczyć naukowe potwierdzenie oświadczenia doktora Campos-Outcaltsa. Szczepionki wielowalentne są powiązane z lwią częścią oświadczeń o powikłaniach poszczepiennych. Naukowcy przyznają, że szczepionki wielowalentne wykazuję większą reaktogenność {Katkocin & Hsieh, p. 57]. Reaktogenność jest natomiast zdolnością szczepionek do wywoływania częstych, spodziewanych reakcji ubocznych (np. uszkodzeń ciałą i śmierci).


Rodzice zaczynają mówić
Rodzice, którzy żądali oddzielnych szczepionek, zostali pokrzywdzeni. Niektrzy znajdowali się w trakcie podawania oddzielnych szczepionek dziecku. Byłam w kontakcie z tuzinami rodziców, którzy w desperacji obdzwaniali apteki i szpitale dziecięce na terenie całego kraju, próbując zdobyć ostatnie pozostałe dawki szczepionek pojedynczych. Znam przypadki rodziców, którzy podróżowali za granicę, by ich dzieci mogły otrzymać pojedynczą szczepionkę przeciw odrze.

Chociaż szczepionki monowalentne nie posiadają licencji w Wielkiej Brytanii, prywatne kliniki oferują szczepionki neiskojarzone, ponieważ zwietrzyły szybki interes. Dostrzegły fakt, że rodzice gotowi są płacić za takie szczepionki z własnej kieszeni. Artykuł „Pojedyncza szczepionka przeciwko odrze” (Single measles jab) zamieszczony w gazecie Daily Mail obwieszczał, że nielegalne jest importowanie szczepionek i podawała nazwiska prywatnych praktykujących lekarzy, którzy mogą pomóc w tym zakresie.


Mówisz i masz

Nie argumentuję tutaj na korzyść monowalentnej szczepionki przeciw odrze. Ta bardzo poważna decyzja medyczna pozostaje w gestii rodziców.

Lecz przeanalizujmy przez moment logikę takich działań. Jest pewna liczba rodziców, którzy zdecydowali się nie szczepić swoich dzieci szczepionką MMR (odra, świnka, różyczka) ani MMRV (odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna), którzy mogą wybrać szczepienie dzieci przeciwko odrze szczepionką monowalentną, jeśli byłaby dostępna.

Powody tego mogą być różne:

• Być może rodzice ci zgadzają się z opinią WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), że różyczka to zwykle łagodna, samoograniczająca się choroba (ospa wietrzna również).

• Być może nie życzą sobie oni podawać fragmentów ludzkiego DNA, które zawarte jest w szczepionce przeciw różyczce.

• Być może ich dziecko przechodziło już świnkę i różyczkę i wykazuje pozytywne miano przeciwciał.
Jeśli, jak się twierdzi, głównym celem polityki zdrowia publicznego jest zapobieżenie epidemiom odry, a szczepienia są proponowanym rozwiązaniem, dlaczego nie zaoferować szczepionki przeciwko odrze w innych formach, które rodzice skłonni by byli zaakceptować?

Ja na przykład proponuję trzy możliwe rozwiązania:

1. Szczepionki wielowalentne są bardziej zyskowne

Wyłączne oparcie o szczepionki kombinowane skutkuje tym, że więcej szczepionek jest nabywanych i podawanych. Spójrzmy na przykład na Minimalne Wymagania Immunizacji dla Uczęszczających do Szkół w New Jersey („Minimum Immunization Requirements for School Attendance”), by zilustrować sytuację. Od dzieci urodzonych po 1.01.1990 wymaga się 1 dawki szczepionki przeciw śwince, jednej przeciwko różyczce oraz 2 dawek szczepionki przeciwko odrze. Ponieważ niemożliwe jest otrzymanie oddzielnej szczepionki przeciw odrze, dziecko musi mieć podane 2 dawki każdej szczepionki, by spełnić wymagania opieki i zostać dopuszczone do szkoły.

2. Niewygodne pytania
Jednoczesna dostępność obydwu szczepionek pojedynczych oraz szczepionki wielowalentnej mogłaby spowodować, że rodzice i lekarze bacznie przyglądali by się różnicom i zadawali firmie Merck niewygodne pytania.

Pytanie 1: Dlaczego jest tak wiele literatury naukowej na temat bezpieczeństwa szczepionek pojedynczych, a tak mało o bezpieczeństwie wielowalentnej szczepionki MMR?

Pytanie 2: Czy jesteś zaniepokojony możliwością pojawienia się interferencji immunologicznych pomiędzy komponentami szczepionki wielowalentnej?

Odnalazłam poniższe zdanie, wypowiedziane przez naukowca firmy Merck, dotyczące wyzwań, które towarzyszyły firmie podczas tworzenia szczepionki MMRV:
„Liczne badania wykazały, że gdy pojedyncza dawka monowalentanej szczepionki przeciwko ospie wietrznej dodawana jest do szczepionki MMR, miano przeciwciał przeciwko ospie wietrznej ulega zmniejszeniu o połowę. Uważa się, że spowodowane jest to interakcją immunologiczną wynikającą z działania szczepionki przeciw odrze”.


Pytanie 3: Czy możesz wyjaśnić poniższe stwierdzenie w materiałach informacyjnych do szczepionki MMR (Merck's pacckage insert for MMR), odnoszących się do kilku dawek pojedynczych szczepionek?

Rutynowe podawanie szczepionki DTP (błonica, tężec, krztusiec) oraz szczepionki OPV (doustna szczepionka przeciw polio zawierająca żywe atenuowane wirusy) równocześnie ze szczepionką MMR (odra, świnka, różyczka) nie jest zalecane,ponieważ istnieje ograniczona liczba danych odnośnie do jednoczesnego podawania tych antygenów”. [strona 9].


3. Kto będzie górą?

Dostępność szczepionek oddzielnych umożliwia rodzicom i klinicystom większą elastyczność i kontrolę nad wyborem szczepień i ich rozkładem w czasie. Jeśli wystarczająco duża liczba dzieci szczepiona by była przy użyciu różnych szczepionek i kalendarzy szczepień, mogłoby to rozpocząć powstawanie niepokojących wariacji w zakresie wyników resortu zdrowia. Wymóg, by wszystkie dzieci otrzymywały szczepionki wielowalentne, usuwa możliwość zaistnienia wspomnianego wyżej scenariusza.

***

Setki milionów dzieci otrzymało szczepionki firmy Merck. Wielowalentna szczepionka MMR jest szczepionkowym „okrętem flagowym” firmy, zyskownym i szeroko rozpowszechnionym. Jej stosowanie posiada również wyjątkowo spójne i wysoce efektywnie działające umocowanie w obowiązującym prawie. Publiczne przekonanie odnośnie do szczepionek oparte jest na zaufaniu. Rodzice powinni jednak wiedzieć, że firma Merck ma ogromny interes w tym, by serwować nam bardzo okrojony model narracji, jeśli chodzi o bezpieczeństwo szczepionek i możliwość dokonywania indywidualnych wyborów. Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy rodzice wybiorą nieszczepienie. Oznacza to natomiast, że będą musieli bardziej się napracować, by dotrzeć do ważnych informacji, na które zasługują.

Źródło: http://prawdaoszczepionkach.pl/(nie)swiadoma-zgoda--czesc-1-nowa_linia_html-kilka-faktow--ktorych-rodzice-nie-wiedzanowa_linia_htmlo-szczepionce-mmr-(odra--swinka--rozyczka),43,145.htm



(Nie)świadoma zgoda. Część 2. Szczepionka MMR. Co się dzieje z firmą Merck?

W części pierwszej omówiłam pewne mniej znane kwestie związane z bezpieczeństwem kombinowanej (wielowalentnej) szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce.
 
Merck – co to za firma?
Merck jest amerykańską firmą z kwaterą główną mieszczącą się w New Jersey i jednocześnie siódmą pod względem wielkości na świecie firmą farmaceutyczną. Założony został w roku 1891 jako oddział niemieckiej firmy o tej samej nazwie. Stany Zjednoczone skonfiskowały majątek filii przedsiębiorstwa po I wojnie światowej i utworzyły z niej niezależną firmę.
W roku 2014 Merck & Co. Wykazał 42,4 miliarda dolarów przychodu na świecie i 10,3 miliarda dolarów dochodu netto. Zająć 65 miejsce w rankingu Fortune 500. Szczepionki firmy Merck to biznes warty 10,1 miliarda dolarów. Nieco ponad połowa zysku z jej sprzedaży pochodzi z następujących szczepionek dziecięcych:
1 738 000 000 dolarów – dochody ze szczepionki Gardasil (przeciwko wirusowi HPV)
1 394 000 000 dolarów – dochody ze szczepionki MMR/ProQuad/Varivax (odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna)
765 000 000 dolarów – dochody ze szczepionki Zostavax (przeciwko półpaścowi)
746 000 000 dolarów – dochody ze szczepionki Pneumovax 23 (przeciwko pneumokokom)
659 000 000 dolarów – dochody ze szczepionki RotaTeq (przeciwko rotawirusom)
 
Firma produkuje również szczepionki dziecięce przeciwko zapaleniu wątroby typu A, zapaleniu wątroby typu B oraz Haemophilus influenzae B (Hib).
Dla firmy Merck związane z odrą tsunami proszczepionkowych wiadomości w prasie będzie pożądaną odmianą od pewnych złych wieści. Podzielę się z wami kilkoma ważnymi opowieściami, które nie cieszyły się uwagą mediów, lecz które (podobnie jak my) na nią zasługiwały.

„Inwestorzy powinni unikać tego rynku”
Kwota 42,4 miliarda dolarów brzmi nieźle dla większości z nas i z pewnością grube ryby w zarządzie firmy Merck nie cierpią głodu – wynagrodzenia członków zarządu są podane do wiadomości publicznej – lecz właściciele akcji nie są szczęśliwi, a analitycy giełdowi przepełnieni optymizmem.

Na obrazku poniżej widzisz zarobki zarządu firmy Merck w 2013 r. (źródło: patrz link.)



Portal TheStreet.com donosił 4 lutego 2015 roku „Rozczarowujące prognozy dla firmy Merck oznaczają, że inwestorzy powinni unikać tego rynku”(Merck’s Disappointing Forecast Means Investors Should Avoid This Stock):
Przychód firmy Merck spada o więcej niż 7% każdego roku, nie zgadzając się z prognozami Wall Street o 30 milionów dolarów, i Merck prognozuje, że przychód za cały rok 2015 spadnie o więcej niż 5%, co ma miejsce już drugi rok z rzędu. Na razie inwestorzy powinni unikać tego rynku.
 
Krach na rynku patentów farmaceutycznych. Rola szczepionek w planowaniu strategii wzrostu
Szerszy kontekst zjawiska jest taki, że przemysł farmaceutyczny chwieje się w posadach. Wyszukaj w internecie sformułowanie „patent cliff”, a przeczytasz o długiej liście chemicznych i biologicznych hitach sprzedaży leków wynalezionych we wczesnych latach dziewięćdziesiątych XX w. z okresem ważności patentów upływającym pomiędzy rokiem 2011 a 2019. Żyła złota się wyczerpała.
Sam Merck przyznaje się do wpływu tego zjawiska na firmę w oświadczeniu dotyczących wyników finansowych z 2014 rok.
„Całoroczny wynik sprzedaży ogólnoświatowej, wynoszący 42,2 miliarda dolarów, zmniejszył się o 4%, co oddaje niekorzystny wpływ przekroczenia ważności patentów oraz sprzedaży majątku przedsiębiorstwa, a także 1 procent pochodzący z negatywnego wpływu zachwiań na rynku walutowym [wytłuszczenie autorki].
 
Sprzedaż strachu
Jednakże w tym nawale złych wiadomości dla firm farmaceutycznych, zapalił się jasnym światłem ogarek nadziei.
Szczepionki.
Poprzednie analizy i badania rynku zapowiadały:
• globalna sprzedaż na rynku szczepionek wyniesie w 2014 roku 33,1 miliarda dolarów.
• oczekuje się, że sprzedaż ta osiągnie 58,9 miliarda dolarów w roku 2019
• oczekiwany średni wzrost roczny osiągnie wartość 11,8%
• prognozy długoterminowe zakładają, że przychód rynku szczepionek przekroczy 100 miliardów dolarów w 2025 roku.
Wow! Cóż za atrakcyjny biznes. Sprzedawanie strachu (Kampania Gardasilu odnosi się do zakorzenionego w społeczeństwie strachu przed rakiem – http://www.pharmexec.com/node/236290?rel=canonical). Merck to kocha. Gardasil był genialnym posunięciem. Wielu ostro je krytykuje za używanie przekraczającego wszelkie granice marketingu (zdobył tytuł produktu roku – patrz: link), wykorzystywanie manipulacji (Robienie pieniędzy na strachu kobiet: link do artykułu po angielsku), a także zupełnie nieodpowiedzialnego (przykłady lobbyingu opisane w artykule).
Jednak takie posunięcia firmy Merck nie tylko wybawiły ją od koszmaru związanego z aferą z lekiem Vioxx, lecz wyniosły ją na powierzchnię, ponieważ stworzyła najbardziej zyskowny produkt w swojej historii. Firma Pfizer również odnotowała spadek w sprzedaży szczepionek. To był główny powód, dla którego Pfizer wykupił w 2009 roku firmę Wyeth za 68 miliardów dolarów (Źródło: moneymorning.com).
Sprawdź poza tym listę produktów Mercka w trakcie opracowywania (patrz: link). Kliknij na przycisk „Therapeutic Areas” (Obszary terapeutyczne), by zawęzić wyszukiwanie do szczepionek. Moją uwagę przykuła informacja, że w planie jest nowa sześciowalentna szczepionka kombinowana przeciwko sześciu chorobom – błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio, HiB oraz zapaleniu wątroby typu B.
 
Dorośli również potrzebują szczepionek
Zwykle myślimy o szczepionkach jako o produktach dla dzieci. Jednak dorośli powinni wiedzieć, że oni również stali się tu grupą docelową dla o wiele większej liczby szczepionek. Oto ostatni dokument zawierający procedury „Narodowego Planu Immunizacji Dorosłych” („National Adult Immunization Plan”), opublikowane przez federalne Narodowe Biuro ds. Programów Szczepień (National Vaccine Program Office), podano do wiadomości 5 lutego 2015 roku.
Zobacz, co tam napisano o kwestiach, takich jak:
– Jak dużą grupę docelową dla szczepionek w 2020 roku będą stanowiły zdrowe osoby, z podziałem na osoby dorosłe, pracowników służby zdrowia, kobiety w ciąży (strona 2 podlinkowanego dokumentu).
– Zwiększone wykorzystanie elektronicznych danych zdrowotnych i systemów przetwarzania informacji o immunizacji, by zbierać i śledzić dane oraz udostępniać prywatne dane medyczne na poziomie stanowych baz danych (strona 13 dokumentu).
– Angażowanie pracowników i organizacji religijnych do promocji proszczepionkowego podejścia (s. 15, 22 dokumentu).
Korporacje takie jak Merck z chęcią wykorzystają pojawiające się okazje do tego, by współpracować z instytucjami rządowymi i zwiększyć swój udział w rynku, a przez to zarobki. By nie być gołosłownym, podajmy przykład tego, że Merck wdraża strategię „przywiązania do szczepionek” („vaccine adherence” strategy). Stał się partnerem firm zajmujących się zarządzaniem elektronicznymi danymi zdrowotnymi, co służyć będzie udostępnianiu ich lekarzom w czasie rzeczywistym.
 
Czy możemy ufać firmie Merck?
Merck ma monopol w Stanach Zjednoczonych na szczepionki przeciw odrze, śwince, różyczce, ospie wietrznej oraz półpaścowi. Media mainstreamowe lubią przerywać zastój w interesie producentów szczepionek, motywując to kwestią zdrowia publicznego, jak udowadniają to niedawne relacje w „The Atlantic” („Szczepionki są zyskowne. I co z tego?”) i w Blomberg Business („Czy monopol Mercka na szczepionkę przeciw odrze jest powodem do niepokoju?”). Poruszanie kwestii nadużyć związanych z monopolem jest uzasadnione, lecz uważam, że temat ten jest bardziej obszerny, a mianowicie:
Czy ufamy firmie Merck i innym producentom szczepionek?
Istnieje pewna liczba kwestii, które należy poruszyć, kiedy już o tym mówimy. Zajmę się czterema z nich:
 
1. Oczekiwanie racjonalnych działań.
Czego możemy naprawdę oczekiwać od korporacji, które mają uciechę z idącej im na rękę niemal pustej listy zastrzeżeń dotyczących odpowiedzialności, która wynika z dokumentu „Narodowa Ustawa odnośnie do Dziecięcych Powikłań Poszczepiennych” z 1986 r. (1986 National Childhood Vaccine Injury Act, w skrócie „1986 Act”)?
Ja i moi koledzy poruszaliśmy już tę kwestię w innych naszych tekstach, włącznie z bestsellerową książką „Epidemia szczepionek” (Vaccine Epidemic”), jak również w moim poprzednim artykule „Szczepienia: czy nie nastał czas, by zrzucić bielmo z oczu? („Vaccination: Is It Time to Pull the Wool From Your Eyes?”).
Nie powinien wywołać naszego zdziwienia fakt, że organizacje zwykły funkcjonować w sposób racjonalny, a jeśli chodzi o korporacje, oznacza to, że będą działały tak, by maksymalizować zyskowność, wpływy i jakość zarządzania.
Rynek szczepionek dziecięcych jest pod tym względem wyjątkowo atrakcyjny, ponieważ:
– Rząd federalny zaleca szczepionki dla dosłownie każdego dziecka.
– Wszystkich pięćdziesięciu gubernatorów stanowych uczyniło szczepionki obowiązkowym warunkiem świadczenia opieki zdrowotnej i przyjmowania dzieci do szkół.
– Rządy przeznaczają miliardy dolarów na rozwój szczepionek, proces ich zatwierdzania, dystrybucji, a także promocję poprzez NIH (National Institute of Health), FDA (Federal Drug Administration), CDC (Center for Disease Control), stanowe departamenty zdrowia i wielorakie programy pomocowe.
– Producenci szczepionek nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za większość przypadków śmierci i katastrofalnych obrażeń poszczepiennych, które zdarzyły się na skutek zalecanych przez rząd szczepień.
– Ochrona producentów w zakresie odpowiedzialności zachęca przemysł szczepionkowy do wdrażania większej liczby szczepionek i umieszczania ich w dziecięcym kalendarzy szczepień tworzonym przez ACIP (Advisory Committee on Immunization Practices – Komitet Doradczy ds. Praktyki Immunizacji).
– Wyłączenie odpowiedzialności odwodzi przemysł szczepionkowy od produkcji bezpieczniejszych szczepionek, niezależnie od tego, czy mowa o udoskonalaniu starych szczepionek, czy wprowadzaniu nowych technologii, mających na celu zwiększanie bezpieczeństwa.
– Wyłączenie odpowiedzialności producentów odwodzi ich też od badania potencjalnej szkodliwości ich szczepionek.
 
Od roku 1986, kiedy omawiana ustawa weszła w życie, Stany Zjednoczone odstąpiły od typowych szczepionek, zalecanych w krajach rozwiniętych, i dodały kilka dawek kolejnych dziewięciu szczepionek do kalendarza szczepień dziecięcych, począwszy od dnia urodzenia, przeciwko następującym chorobom:

– w 1990 roku –Haemophilus influenzae b,
– w 1991 roku – WZW typu B,
– w 1995 roku – ospa wietrzna,
– w 1998 roku – rotawirus,
– w 2000 roku – pneumokoki,
– w 2004 roku – Influenza, zapalenie wątroby typu A,
– w 2006 roku – meningokoki oraz HPV.
Jestem osobiście przekonana, że wejście w życie prawa zawartego w „Uchwale z 1986 roku” w nieumyślny, lecz bezpośredni sposób przyczyniło się do epidemii przewlekłych chorób dziecięcych (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21570014)., włącznie z niebotycznym wzrostem występowania powikłań i schorzeń neurorozwojowych, który obecnie obserwujemy.
 
2. Dlaczego „Ustawa 1986” przeszła?
To bardzo ważne pytanie. Co skłoniło Kongres i prezydenta Reagana do celowego obejścia Konstytucji i usunięcia prawa do wstąpienia na drogę sądową oraz wykluczenia praw jednostki, łącznie ze związanym z tym prawem do zadośćuczynienia? Z jednej strony nie ma to żadnego związku ze zdrowiem dzieci, a z drugiej – ma bardzo wiele.
 
Bioterroryzm
Zapewniliśmy przemysłowi farmaceutycznemu preferencyjne traktowanie w zakresie produkcji szczepionek, ponieważ chcemy wspierać rodzimy przemysł, mogący być partnerem dla Departamentu Obrony w zakresie wielu różnych produktów, które mogą zostać uznane za niezbędne dla bezpieczeństwa narodowego.

Przeczytaj poniższy artykuł Centrum Kontroli Chorób (CDC) zatytułowany „Szczepionki w Obronie Cywilnej przed Zagrożeniami Bioterrorystycznymi („Vaccines in Civilian Defense Against Bioterrorism”).
Rzuć okiem na kilka z wspomnianych tam kwestii.
Kiedy jesteśmy przy tym punkcie, sprawdźmy Fundację CDC. Tak, agencja rządowa prowadzi własną organizację charytatywną! Niektórzy z najbogatszych ludzi i organizacji (http://www.cdcfoundation.org/what/partners) przeznaczają pieniądze na ogromne programy (http://www.cdcfoundation.org/what/programs/list) – dla naszego zdrowia i bezpieczeństwa. W kolejnym artykule zagłębimy się w te kwestie, jako że może to prowadzić do ogromnych konfliktów interesów i potencjalnych nadużyć.
Benjamin Franklin miał rację, kiedy mówił o potrzebie stałego zachowywania czujności. W przeciwnym razie przehandlujemy wolność na odrobinę bezpieczeństwa, co ma za każdym razem miejsce.
 
3. A co z „drzwiami obrotowymi”?
„Drzwi obrotowe” to termin odnoszący się do ruchu personelu pomiędzy czynnikami pełniącymi rolę legislacyjną i regulacyjną, a podmiotami przemysłowymi, których te regulacje dotyczą.
Doktor Julie Gerberding była dyrektorem CDC w latach 2002–2009.
– W czasie jej kadencji CDC dodało cztery szczepionki do listy zalecanych szczepionek dziecięcych.
– Tak się zdarzyło, że firma Merck produkowała dwie z nich: przeciwko zapaleniu wątroby typu A oraz Gardasil (przeciw HPV).
– Szczepionka Gardasil nagle przyćmiła szczepionkę MMR jako najbardziej zyskowny szczepionkowy produkt firmy, a wszystko za sprawą wyjątkowo agresywnego marketingu. Została ona w szybkim trybie zatwierdzona przez FDA po ledwie sześciomiesięcznym procesie testów. (Patrz: artykuł naukowy w czasopiśmie Journal of Law in Medical Ethics z 2012 roku pt. Zbyt szybko czy nie zbyt szybko? Zatwierdzenie przez FDA szczepionki Gardasil firmy Merck przeciw wirusowi HPV) (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23061593)
– W 2004 roku demaskator dr William Thompson najwidoczniej ostrzegł Gerberding (http://www.morganverkamp.com/august-27-2014-press-release-statement-of-william-w-thompson-ph-d-regarding-the-2004-article-examining-the-possibility-of-a-relationship-between-mmr-vaccine-and-autism/), że opublikuje wyniki związane ze statystycznym związkiem pomiędzy szczepionką MMR a autyzmem.
 
Po odczekaniu wymaganego jednego roku, Gerberding została zatrudniona na stanowisku Prezesa Działu Szczepionek w firmie Merck (President of Merck Vaccines). Stało się to w styczniu 2010 roku.
W grudniu 2014 roku została raptem oddelegowana na stanowisko Vice Prezesa Wykonawczego Działu Komunikacji Strategicznej, Globalnej Polityki Publicznej oraz Zdrowia Populacji (Executive Vice President of Strategic Communications, Global Public Policy, and Population Health). To nowe stanowisko, które wcześniej nie istniało w firmie Merck.
Prześledź również ścieżkę kariery doktora Eddyego Bresnitza, Dyrektora Wykonawczego ds. Zdrowia w firmie Merck (Executive Director of Medical Affairs). Na stanowisku epidemiologa i deputowanego komisarza ds. Zdrowia Stanu Nowy Jork odpowiedzialny był za dodanie do kalendarza szczepień czterech nowych szczepionek obowiązkowych w 2007 roku (http://www.nytimes.com/2007/12/11/nyregion/11vaccine.html?_r=0), włączając w to pierwszą w prawie jakiegokolwiek kraju na świecie obowiązkową szczepionkę przeciw grypie.
 
Co z „epidemią” odry?
A kto stoi za wyreżyserowanym i nieustannym sianiem paranoi, które nagłośniło jako epidemię 133 przypadki odry w Kalifornii (a przecież populacja tego stanu liczy sobie 39 milionów osób)? Podzielmy się informacją z ostatniego Raportu z Nadzoru nad Odrą (Measles Surveillance Report) z Kalifornijskiego Departamentu Zdrowia Publicznego (California Department of Public Health).
13 marca 2015 roku raport ten wyglądał następująco:
– 40 przypadków wśród osób odwiedzających Disneyland w omawianym okresie,
– 85% zarażonych nie było hospitalizowanych,
– 56% było w wieku ponad 20 lat,
– 18% znajdowało się w przedziale wiekowym pomiędzy 5 a 19 rokiem życia,
– 20 przypadków dotyczyło dzieci w wieku od 1 do 4 lat.
– 15 przypadków dotyczyło dzieci poniżej pierwszego roku życia.
 
Odra dotknęła w Kalifornii dokładnie 35 dzieci, w wieku z przedziału od urodzenia do 4 roku życia. Jak to możliwe, że zostało to uznane za epidemię?
Władze służby zdrowia w Kalifornii oświadczyły, że ostatnia epidemia prawdopodobnie wzięła swój początek od turysty, który zachorował na odrę za granicą, a nie od niezaszczepionego dziecka, o co początkowo obwiniano niskie wskaźniki wyszczepialności.
Media nie donosiły o tym, że wyszczepialność przeciw odrze, zgodnie z danymi Centrum Kontroli Chorób (CDC), jest cały czas bardzo wysoka i obecnie przez ostatnich 5 lat nawet wzrosła, co zostało uwidocznione w raportach (za lata 2009–2013).
Media nie donosiły również, że wiele osób dotkniętych przez tę tak zwaną epidemię, było zaszczepionych, co sugeruje, że poszczepienna odporność jest słaba.
Media nie informowały, że poszczepienna odporność zanika w miarę upływu czasu, co stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Media nie nagłaśniały też faktu, że osoby zaszczepione szczepionką MMR mogą być zagrożeniem dla osób o obniżonej odporności, ponieważ są nosicielami zdolnego do infekowania wirusa, którego źródłem jest szczepionka.
Media nie informowały również, że wśród skutków tej fałszywej epidemii odry nie znalazły się żadne przypadki śmierci, lecz jedynie kilka hospitalizacji. Ostatnio raporty wykazały, że epidemia wygasła.
Media nas zawiodły. Rzecznik przemysłu szczepionkowego Paul Offit wzywał w magazynie Forbes do utworzenia „więzienia dla dziennikarzy”. Miałoby ono dotyczyć tych reporterów, którzy sprawiają, że społeczeństwo traci zaufanie do szczepień. Zasugerował tym samym, że dziennikarze tacy są grupą, której należy się pozbyć. [Najprawdopodobniej chodziło mu po prostu o pozbawienie pracy tych uczciwych, którzy nie obawiają się poruszać niewygodnych dla producentów szczepień tematów – dop. tłum.]
Obecnie, z tego samego powodu, legislatorzy w całym kraju, będąc w porozumieniu, zareagowali paniką na sytuację, która nazwana została zagrożeniem dla zdrowia publicznego.
Dlaczego? Kto dyryguje tą kampanią? Czyżby był to Merck, amerykański producent szczepionki MMR, który szczodrze przekazuje pieniądze twórcom prawa i innym podmiotom promującym szczepionki? (Patrz: http://www.merckresponsibility.com/our-approach/public-policy-advocacy/#political-contributions)
 
Lawina pozwów
Kłamstwa o efektywności szczepionki przeciw śwince
Jak donosiło czasopismo Fierce Vaccines z 9 września 2014 roku w trakcie dwóch pozwów sądowych twierdzono, że Merck skłamał, jeśli chodzi o efektywność swojej szczepionki przeciw śwince.
„Sąd Federalny w Pensylwanii odmówił oddalenia pozwów złożonych przez dwójkę demaskatorów oraz grupę lekarzy i nabywców szczepionki, i teraz rozpoczęła się już sprawa sądowa.
[Sąd] orzekł, że... dwóch byłych wirusologów z firmy Merck w wystarczający sposób dowiodło, że firma w błędny sposób przedstawiała rządowi efektywność szczepionki... Klienci końcowi dostarczyli wystarczających dowodów, by dowieść, że owe fałszywe twierdzenia mogły pomóc firmie Merck uzyskać monopol... Teraz strona pozywająca będzie musiała udowodnić to w procesie sądowym”.
 
Proces o 100 milionów dolarów, w którym zarzucono Merckowi faworyzowanie mężczyzn
Jak doniosła gazeta Star Ledger 23.10.2014 roku sąd federalny oddalił starania prawników firmy Merck, by odrzucić pozew o 100 milionów dolarów, z którym wystąpiło 5 pracownic, które zarzucają firmie dyskryminację w pracy.
(Patrz: http://www.nj.com/news/index.ssf/2014/10/judge_refuses_to_dismiss_female_sales_reps_100_million_lawsuit_against_merck.html).
 
Cena prowadzenia interesu
Podobnie jak wiele firm farmaceutycznych, Merck zapłacił miliardy, by rozstrzygnąć procesy sądowe dotyczące niezgodnych z prawem praktyk marketingowych i innych nadużyć. Nieuczciwe zyski daleko przewyższyły kary finansowe, co skłoniło obserwatorów przemysłu do komentarza, że koszt przewodów sądowych to jedynie kolejna linijka w budżecie – ot, po prostu koszt robienia interesów.
Portal drugwatch.com doniósł, że przeciwko firmie Merck toczą się obecnie procesy sądowe związane z kilkoma jego produktami, takimi jak Fosamax, Januvia, NuvaRing and Propecia. Największą (nie)sławą cieszy się jednak skandal z lekiem Vioxx. Firmie Merck zajęło mniej niż rok odrobienie kwoty 4,85 miliarda, które zgodziła się zapłacić powodom poszkodowanym przez lek Vioxx. (Przeczytaj książkę „Cała sprawiedliwość, którą można kupić za pieniądze – chciwość korporacji w sądzie – All the Justice Money Can Buy – Corporate Greed on Trial).
Dnia 15.02.2013 roku gazeta USA Today doniosła, że w czasie, kiedy firma Merck zaprzeczała, jakoby robiła cokolwiek złego, zgodziła się na zakończenie ugodą dwóch znaczących pozwów zbiorowych, w których oskarżono giganta o opóźnianie publikacji negatywnych wyników badań leku przez dwa lata. Firma zapłaciła powodom 688 milionów dolarów i została obciążona kosztem prawie pół miliarda dolarów, co zmniejszyło jej zyski.
 
Gazeta donosi:
„Merck zgodził się na zapłacenie 688 milionów dolarów, by zakończyć ugodą dwa długo ciągnące się procesy sądowe rozpoczęte przez inwestorów, którzy oskarżyli producenta leków o to, że opóźnił publikację niepomyślnych informacji dotyczących ich bestesellerowego leku antycholesterolowego, przez co chciał zapobiec spadkowi jego sprzedaży”

(http://www.usatoday.com/story/money/business/2013/02/14/merck-settles-cholesterol-drug-suits/1920747/).
 
Takie sytuacje wciąż mają miejsce
 
***
Świadoma zgoda
Świadoma zgoda jest międzynarodowym standardem w zakresie praw człowieka, jeśli chodzi o praktykę etyki medycznej, a stanowisko to podtrzymano w 2005 roku poprzez ogłoszenie Uniwersalnej Deklaracji w zakresie Bioetyki i Praw Człowieka (Universal Declaration on Bioethics and Human Rights).
Jakakolwiek interwencja medyczna związana z prewencją czy terapią może być kontynuowana jedynie w wypadku zaistnienia dobrowolnego, świadomego wyboru, dokonanego przez osobę, której ona dotyczy. Powinna być również oparta o odpowiednią informację.
Nie zrobiono tu wyjątku dla szczepień.
Stany Zjednoczone nie były jedynym spośród 192 sygnatariuszy powyższego dokumentu. Większość rodziców jest zaniepokojona, dowiadując się, że „Nie ma federalnego wymagania w zakresie konieczności zaistnienia świadomego wyboru, jeśli chodzi o szczepienia”

[CDC, Immunization Managers – http://www.cdc.gov/vaccines/imz-managers/laws/].

Tekst oryginalny: http://fearlessparent.org/un-informed-consent-whats-going-on-with-merck-co-part-2/

Źródło: http://prawdaoszczepionkach.pl/(nie)swiadoma-zgoda--czesc-2-nowa_linia_htmlszczepionka-mmr--co-sie-dzieje-z-firma-merck,43,146.htm
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje