Author Topic: Miejsca mocy, siatka energetyczna, czakramy w Polsce i na ziemi - temat otwarty  (Read 25636 times)

Offline elwis33

  • Moderator Globalny
  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 33
  • Reputacja: +1/-0
MIEJSCA MOCY   

Czakramy Ziemi


System energetyczny Ziemi jest oparty na siedmiu głównych czakrach, jak i system energetyczny człowieka. Energia, jaka z nich płynie, ma tworzyć kształt wirującego krzyża, czy też czteroramiennego wiatraka, którego ramiona się zwiększają lub zmniejszają w zależności od aktywności czakry. Wiruje ona lewoskrętnie (cokolwiek by to nie znaczyło w przypadku kuli), co mistycy uznają za korzystne dla człowieka. Energia ta powoduje pewną harmonię w umyśle człowieka, poprawia koncentrację, ułatwia medytację, a także osiągnięcie wyższych stanów świadomości.

Wśród Hindusów panuje przekonanie, że czakramy ziemskie emitują skumulowaną energię pochodzącą z Ziemi i z kosmosu. Przy nich właśnie ludzkie życie rozwija się najlepiej.

Lokalizacja Czakr Ziemi według pierwszej wersji:

    Czakra podstawy - Góra Shasta w Kalifornii
    Czakra przyjemności - Machu Picchu w Peru
    Czakra osobowości - Ayer's Rock w Australii
    Czakra miłości - Avebury i Glastonbury w Anglii
    Czakra kreatywności - Piramidy Egipskie w Gizie
    Czakra transcendencji - Kun/Lun/Gobi-Lop-Nor Desters w Mongolii
    Czakra absolutu - Góra Cooka na Nowej Zelandii

Lokalizacja według drugiej wersji:

    Czakra podstawy - Góra Shasta w Kalifornii
    Czakra przyjemności - Jezioro Titicaca w Ameryce Południowej
    Czakra osobowości - uluru w Australii
    Czakra miłości - Avebury i Glastonbury w Anglii
    Czakra kreatywności - Piramidy Egipskie w Gizie, Sfinks i Góra Oliwna w Egipcie
    Czakra transcendencji - Glastonbury i Shafterbury w Anglii
    Czakra absolutu - Góra Kalisa w Tybecie
    Czakram Wawelski

Polscy ezoterycy są przekonani, że jedna z czakr Ziemi, związana z planetą Jowisz, jest umiejscowiona na Wawelu z centrum mocy w ruinach romańskiego kościoła św. Gerona. Przekonanie to podzielają przybywający do tego miejsca zagraniczni pielgrzymi (głównie hinduiści i buddyści).

Rozpowszechnianiu się informacji o jego istnieniu przeciwdziała ksiądz prałat Katedry Wawelskiej. Przy wsparciu władz miasta 2001 r. próbowano utrudnić dostęp do miejsca uważanego za magiczne, wydając zakazy gromadzenia się w tym miejscu (uzasadniając to ochroną przed zniszczeniem pobliskiej, zabytkowej ściany), wyznaczając strażników muzealnych, rozstawiając barierki lub wręcz rusztowania budowlane.

Mówi się także o jeszcze dwóch czakramach w Polsce podobnej wielkości. Jeden znajduje się w Świętej Wodzie, około 3 km za Wasilkowem w stronę Czarnej Białostockiej. Znajduje się tam źródełko, które ma swoją historię cudownego uzdrawiania. Obok stoi mały kościołek, zaś czakram umiejscowiony jest dokładnie za źródełkiem. Swego czasu (ok. 2000 r.) rosły tam trzy piękne topole, które dokładnie nad czakramem zwyke były suche. Widok był przepiękny. Potem je wycięto, zaś miejśce czakramu zostało zamurowane. Skutkiem tego jest promieniowanie energii wokół tej zabudowy. Cud stał się dużo mocniejszy i wyraźniejszy. Można usłyszeć podobne opowieści o proboszczu który także próbuje przeciwdziałać rozpowszechnianiu tych informacji. Drugi - a trzeci licząc z wawelskim - czakram znajduje się podobno w Białowieskim Parku Narodowym.

Według przekazów, inne czakry podobnej mocy znajdować się mają w Mekce, w delcie Gangesu, między Eufratem a Tygrysem, u podnoża piramid egipskich, w Anglii i właśnie na Wawelu. W Polsce miejscami przecinania się nieomal równie silnych kosmicznych linii energetycznych, jak na Wawelu, mają być Łysa Góra oraz Jasna Góra.

źródło:  http://www.kosmoenergetyka.pl/pl/ciekawostki/miejsca-mocy.html




Ta mityczna Ślęża


O tajemnicach związanych ze świętą górą Słowian można by napisać nie jeden wyczerpujący elaborat. Nie może być inaczej. Historia niejednej nacji czy narodu jest niczym młokos, wobec historii tej niezwykłej góry. Zresztą co tu dużo mówić- historii wciąż dziś mało poznanej.

"Jest tam „wielka grota w kształcie jaja, ściany idealnie gładkie, a na środku wielki kryształ. Kształt i kolory jakby co chwilę się zmieniały. W części centralnej było coś na kształt swastyki - być może to był czarny wir, ale ja widziałem swastykę. Gdy nas tam przywieziono była wiosna. Ile czasu byłem pod ziemią nie wiem, moja skóra była szara, ręce od ciężkiej pracy wyglądały jak szpony. Co utkwiło mi w pamięci to zastrzyki, po których mogłem pracować bez przerwy i jedzenia, potem zapadałem w dziwny letarg, z którego wyrywały mnie owe zastrzyki. Jednak rysunki jakie malował i szkicował Rosjanin (nazywał się Zwiezdin) najbardziej utkwiły mi w pamięci. Rysował górę, na której pracowaliśmy, opowiadał o niej bez przerwy. Przed wojną był geologiem, zajmował się poszukiwaniem złóż żelaza, teraz jednak szukał innej rudy, takiej z której można wyprodukować super bombę. Lecz nie to go ożywiało najbardziej lecz wnętrze góry, był to ponoć nie wybuchły wulkan, a w jego wnętrzu znajdowały się naturalne groty, hale i chodniki. Niemcy znaleźli podziemne komnaty ogromnych rozmiarów, na jej środku stał wielki diament, źródło gigantycznej mocy, sam Himmler przyjechał aby go obejrzeć. Opowieści i rysunki tego Rosjanina wyryły się głęboko w mojej pamięci. Tuż przed wkroczeniem Rosjan, Zwiezdina wywieziono gdzieś w okolice Waldenburga (Wałbrzych). Ja natomiast jako elektryk, zostałem zabrany pod ziemię do części góry, której nie znałem. Mieliśmy wszystko demontować i zasypywać chodniki, które wcześniej drążyliśmy i wtedy widziałem diament pierwszy i ostatni raz - był piękny, taki jak opowiadał Zwiezdin, magiczny, mienił się wszystkimi kolorami tęczy, hipnotyzował - trwało to chwilę, lecz nigdy tego widoku nie zapomnę..."

Przytoczony wyżej fragment to jakby nie patrzeć swoista "historia alternatywna", która powraca niczym nieznośny bumerang, podczas pewnych koncepcji autorskich. Zresztą nie trzeba sięgać aż do takich przykładów by zdać sobie sprawę, iż Ślęża sypie niespodziankami na prawo i lewo. Jak pokazują ostatnie badania, słynne rzeźby kultowe w okolicy wierzchołka góry (Panna z Rybą i Niedźwiedź) mogą być starsze niż się obecnie sądzi. I to być może o tysiące (!) lat. Niewiarygodne? A może wcale nie. Dlaczego bowiem pewna symbolika odnaleziona na Ślęży, żywo przypomina na przykład tę znaną z Sumeru.
I dlaczego Ślęża znajduje się idealnie na siatce tzw. pentagramowego centrum Świata?

Osobiście zresztą uważam że owa siatka jest niczym innym, a tzw. "siecią wilka" opisaną przez naszego znakomitego ufologa Kazimierza Bzowskiego. Abstrahując już od spekulacji, czy w istocie istniał hitlerowski projekt "Ebores" (poszukiwania Ślężańskiego kryształu i podziemnych grot) a także jeszcze bardziej fantastycznego "Brunhilda" (mającego swoje źródła w eugenice), trzeba zwrócić uwagę na parę kwestii.
Po pierwsze jeśli już idziemy tropem wojennym ,to nie da się ukryć że są realne przesłanki na to, że prowadzono prace w obrębie masywu Ślęży. Pracowało tu przynajmniej jedno komando więźniów. Wszelkie zaś znaki sugerują że miało to miejsce na zachodnich zboczach Ślęży i najprawdopodobniej na północnych Czernicy.
Jest jeszcze trop w postaci szybu w okolicy wieży widokowej (sam stwierdziłem w jednym miejscu obecność jakby kruszywa skalnego, które może sugerować odstrzał naturalnych skał i zakrycie "czegoś" urobkiem). To oczywiście luźna hipoteza, ale...
Również to co pozostaje pod kościołkiem na szczycie wciąż budzi gorące emocje. I nie mam tu na myśli fundamentów zamku, gdyż niedawno natrafiono jeszcze niżej na...coś starszego. Niestety dużo też daje do myślenia stanowisko kurii wrocławskiej, która trzyma na dystans wszystkich ciekawskich (w tym niektórych archeologów). Ktoś tu chce mieć monopol na prowadzenie badań, czy chodzi może o coś innego?
Kolejnym ważnym aspektem jest promieniowanie samej Ślęży. Jak stwierdziło wielu radiestetów, mamy tu do czynienia z niezwykle silną wibracją, rozpoznawalną w wielu miejscach góry. Nie tylko przy skałach w okolicy wierzchołka, ale też przy zródle Jakuba czy tzw. świętym źródle Ślęży. Również kilku badaczy zwracało uwagę na idealne energie pentagramowe całego masywu.

Leszek Matela, jeden z czołowych polskich badaczy "miejsc mocy" niejednokrotnie wspominał o możliwości "reprodukcyjnej" dla wielu istot żywych, przebywających w tych rejonach. Z kolei inny sławny radiesteta poświęcił parę miesięcy by "prześwietlić" górę wzdłuż i wszerz. Efektem jego pracy stała się interesująca mapa podziemnych instalacji, których potencjalne istnienie wykrył.

Czyżby pozostałości po projekcie "Ebores"?
Nie można tego wykluczyć, gdyż najprawdopodobniej naziści doskonale wiedzieli "co w Ślęży piszczy". Jednak mimo przynajmniej kilku interesujących tropów mamy tu spory problem z odszukaniem nawet potencjalnych wejść pod ziemię. Napomknę tylko, że kolejny ciekawy trop stanowi zabytkowy Browar w Górce (i jego otoczenie), oraz wieś Sulistrowiczki.
Kilka luźnych wskazówek łączy także Ślężę z niedalekimi Górami Sowimi i projektem "Riese".
Ta niezwykła góra wciąż więc zaskakuje nie dając się jednoznacznie sklasyfikować i zaszufladkować. I dobrze. To przecież święte miejsce wszystkich Słowian, a my powinniśmy dbać o swoją daleką choć ważną spuściznę.

Na koniec mała dygresja. To szczera prawda że Ślęża posiada ten niesamowity lecz wyczuwalny klimat. Kto choć raz tam był wie co mam na myśli. Co prawda by tego doświadczyć potrzebna jest chwila wyciszenia, pewnej nostalgii i zadumy, choć może nie jest to konieczne. Dla mnie akurat było.
I jeszcze pewien zagadkowy fakt. Na zachodnim zboczu tej wyjątkowej góry znalazłem jedno z bardzo ciekawych miejsc. Według opinii geologa z którym rozmawiałem, to ewidentnie nie jest dzieło natury. Mam na myśli starannie ociosane bryły gabrowej skały, stanowiące być może luźną budowlę lub postument pod (co właśnie?)

Takich miejsc można spotkać znacznie więcej. Kolejna Ślężańska tajemnica. Tak ich wiele a przecież...nigdy dość.

źródło: http://medartzasada.blogspot.com/2012/12/ta-mityczna-sleza-o-tajemnicach.html


 CZAKRAMY W POLSCE



Kraków, Wawel, kaplica św. Gereona, woj. małopolskie

czakram

Jest to najsilniejszy i najbardziej znany czakram w Polsce, przez niektórych zwany: Czakramem Wawelskim. Znajduje się na Wawelu w obrębie kaplicy św. Gereona.
Legenda o powstaniu tego miejsca głosi, że bóg Sziwa rzucił siedem magicznych kamieni w siedem różnych stron świata. Z miejsc, na które upadły ma wydobywać się dobroczynna dla ludzi energia a miejsca te nigdy nie zostaną zniszczone. Jeden z kamieni miał upaść w Krakowie właśnie w miejscu Wawelu.
Inna legenda głosi, że w roku 90 (a więc jeszcze przed przyjęciem chrztu przez Polskę) filozof, prorok i jasnowidz Apoloniusz z Tiany miał tutaj zakopać kamień o niezwykle silnych właściwościach.
Przebywając na Wawelu czasami można spotkać np. hindusów medytujących w obrębie kaplicy Gereona. Kilkanaście lat temu Wawel zwiedzał hinduski profesor, który poprosił o prowadzące go osoby, aby na zostawili go samego. Gdy uczony zakończył medytacje wyjaśnił pytającym go osobom, że chciał rozwiązać jedną sprawę, która go nurtowała i tylko tutaj mógł to zrobić.

czakram

Jako ciekawostkę dodać można, że na Wawelu zgodnie z legendą siedzibę swoją miał smok. Zgodnie z feng shui smok jest strażnikiem miejsc mocy.
Słynny jasnowidz i zielarz polski ojciec Klimuszko wyrażał swoją opinie, że energia płynąca z tego miejsca wpływa zbawiennie na ludzi.
Czakram ten działa pobudzająco i oczyszczająco na ludzki, organizm. Jego oddziaływanie ma pozytywnie wpływać na Europę Wschodnią.
Aby opis tego miejsca był kompletny należy wspomnieć, że w 2000 roku dyrekcja zamku stanowczo odcięła się, od czakramu, wywieszając informacje, że żaden czakram nie istnieje, zaś osoby "przytulające się do ścian" stosują praktyki okultystyczne niezgodne z zasadami wiary katolickiej.

Białowieża woj. podlaskie,  pow. hajnowski
Miejsce mocy to polana z kamiennymi kręgami znajdujące się w lesie. Znajduje się ok. sześciu kilometrów na południowy zachód od Białowieży. Według osób, które odwiedzają to miejsce przebywając w nim można sobie poprawić samopoczucie, niektórym ustępują dolegliwości, inni odczuwają przypływ energii.

Ślęża woj. dolnośląskie,  pow. wrocławski

czakram

Góra Ślęża znajduje się ok. 30 km od Wrocławia. Uznawana jest za jedno z najsilniejszych miejsc energetycznych w Polsce, drugie po Wawelu. Pierwsze miejsce kultu na jej szczycie datowane jest na 1300 rok p.n.e. Niegdyś górę te to nazywano "Śląskim Olimpem". Na górze znajduje się kamienny krąg, w którym oddawano cześć bogu słońca. Jedna z legend mówi, że góra powstała podczas wojny aniołów z diabłami. Dwie strony rzucały w siebie głazami i tak powstała góra, która zagrodziła wejście do piekła.

Błędne Skały (Bukowina Kłodzka) woj. dolnośląskie,  pow. kłodzki

czakram

Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc znajdujących się w Górach Stołowych, a może nawet na Dolnym Śląsku. Legenda powstania tego miejsca mówi, że Liczyrzepa nie chcąc oddawać czci słowiańskim bogom zniszczył okoliczne góry a rozlatujące się kamienie stworzyły labirynt skalny zwany: Błędnymi Skałami. Aby poczuć energie płynącą z tego miejsca należy przytulić się do dowolnie wybranej skały.

Wrocław, Ostrów Tumski, woj. dolnośląskie

czakram

Ostrów Tumski to najstarsza część Wrocławia. Na początku w miejscu tym mieszkali Ślężanie, po nich książęta piastowscy, a od XI wieku mieszkają biskupi. Co do samej lokalizacji czakramu to podawane są dwa miejsca:
1 bezpośrednio pod katedrą Wrocławską
albo
2 pod niewielkim kościołem św. Michała, który znajduj się ok. 200 metrów od samej katedry. Kościół ten jest jedną z najstarszych świątyń we Wrocławiu. Kiedyś był częścią piastowskiego zamku.
 
Wrocław, kościół św. Elżbiety - tzw. kościół garnizonowy, woj. dolnośląskie

czakram

Czakram ma znajdować się bezpośrednio pod samym kościołem. Najsilniej jego działanie jest odczuwalna przy wewnętrznym północnym wyjściu z kościoła. Jego energia ma wzmacniać procesy myślowe, ułatwiać rozumowanie i wyciąganie wniosków.

Tykocin woj. podlaskie,  pow. białostocki

czakram

Miejscowość ta w dawnych czasach była siedzibą największej i najbogatszej gminy żydowskiej.
Czakram w mieście tym znajduje się w okolicach synagogi, ale także jest zlokalizowany pod ruinami zamku Zygmunta Augusta.

Rapa woj. warmińsko-mazurskie, pow. gołdapski

czakram

Czakram znajduje się w miejscu grobowca rodziny Farenheidów. Grobowiec ten zbudowany jest w kształcie piramidy. Miejsce na jego budowę nie zostało wybrane przypadkowo, bowiem przecinają się tutaj trzy linie silnego promieniowania geomantrycznego. Radiesteci, którzy badali to miejsce uważają, że dodatkowo siłę czakramu wzmacnia sam kształt piramidy, której wewnętrzne sklepienie zbudowane jest pod kątem 51°52' - dokładnie tak samo jak nachylenie ścian piramidy Cheopsa.

Odry woj. pomorskie, pow. chojnicki

czakram

Czakram znajduje się w miejscu jednego z największych w Polsce skupiska kamiennych kręgów. Miejsce to tworzy 30 kurhanów i 10 kamiennych kręgów. Największy z nich ma 33 metrów, a najmniejszy 15 metrów. Obiekty te powstały przed ok 2 tys. lat, a za ich twórców uznaje się plemiona Gotów. Radiesteci badający to miejsce twierdzą, że przebywając w jego wnętrzu można rozbudzić zdolności jasnowidzenia i telepatii.

Węsiory woj. pomorskie, pow. kartuski
Czakram znajduje się także, na terenie kamiennego kręgu. Przebywanie w jego wnętrzu ma: leczyć nerwice, stresy oraz uspakajać.

Ostrów Lednicki woj. wielkopolskie, pow. gnieźnieński
To w tym miejscu Mieszko I przyjął chrzest. Moc tego czakramu sprzyja rozwojowi duchowemu i uspokaja nerwy. Rediesteci badający to miejsce stwierdzili, że najsilniejsze działanie czakramu można odczuć w okolicy chrzcielnic.

Białystok woj. podlaskie, pow. białostocki
Korzystne oddziaływanie czakramu można odczuć idąc ul. Lipową w Białymstoku. Na całej długości tej ulicy czakram działa z największą siłą. Linia geomantryczna przebiegająca pod tą ulicą przebiega także przez kościół św. Rocha. Kościół zbudowany w formie ośmiokąta dodatkowo wzmacnia pozytywne wibracje.

Knyszyn woj. podlaskie, pow. moniecki
Czakram umiejscowiony jest pod Górą Królowej Bony.

Supraśl woj. podlaskie, pow. białostocki
Miejsce mocy w tej miejscowości umiejscowione jest pod cerkwią. Ojciec Klimuszko, który pochodził z Podlasia często wspominał o pozytywnych właściwościach tego miejsca.

Święta Woda woj. podlaskie, pow. białostocki

czakram

Miejscem mocy jest grota z figurą Matki Boskiej, z której tryska źródełko. Legenda powstania tego miejsca głosi, że ok. 300 lat temu niewidomy szlachcic odzyskał wzrok po tym jak przetarł oczy wodą tryskającą ze źródełka. W podziękowaniu za uzdrowienie w miejscu tym wzniósł kapliczkę. Po latach, gdy miejsce to zaczęli odwiedzać pielgrzymi w miejscu tym zbudowano grotę.

źródło:  http://czakram-miejscemmocy.blogspot.com/p/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none_27.html

Offline elwis33

  • Moderator Globalny
  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 33
  • Reputacja: +1/-0
Część II

https://www.youtube.com/watch?v=01RuLjr5Y_Q

Miejsca mocy

Może się zdarzyć, że na początku poczujemy się przy źródle mocy nieswojo. Dajmy sobie kilka minut i dopiero jeśli wrażenie nie minie, opuśćmy to miejsce. Niewykluczone, że nie pasuje ono teraz do nas. Mnie podziemia katedry krakowskiej prawie doprowadziły do utraty przytomności. A na dziedzińcu Wawelu mogłam spędzić wiele godzin.

Aktywność miejsc mocy może się zmieniać. Kopce krakowskie silniej promieniują podczas pełni Księżyca, przesilenia letniego i zimowego oraz równonocy, a także 1 listopada i 1 maja, Wawel natomiast – w majową pełnię. Ale Wawel to przypadek szczególny. Zdaniem wybitnego ezoteryka Kazimierza Chodkiewicza, ten czakram Ziemi pozostawał uśpiony przez wieki, a przebudził go dopiero pogrzeb marszałka Piłsudskiego w 1935 r. Odtąd krakowscy okultyści zaczęli odnotowywać wysokie promieniowanie Wawelu.

Miejsca mocy w PolsceDLA KAŻDEGO COŚ POTRZEBNEGO

Niektóre miejsca mocy pomagają w konkretnych sprawach – na przykład to na Łysej Górze uzdrawia wcielenia związane z prześladowaniami kobiet, zwłaszcza za czary. Sama tego doświadczyłam. Od dawna wiedziałam, że któraś moja inkarnacja skończyła na stosie. Nie bałam się ognia, zawsze lubiłam ogniska, ale zapalone świeczki w kościele niepokoiły mnie. Odkąd wzięłam udział w medytacji oczyszczającej na Łysej Górze, jestem spokojniejsza. I wybaczyłam tym, którzy mnie spalili. Z kolei kręgi kamienne w Odrach leczą. Każdy kamienny krąg pomaga przy schorzeniu innych narządów (dokładne informacje w książce Leszka Mateli „Jak korzystać z energii miejsc mocy”, Studio Astropsychologii).
reklama

Można też zdać się na intuicję i nic o tym miejscu nie czytać. Przyjeżdżając w konkretnym celu, warto przygotować afirmację, na przykład: „Rozwijam się duchowo. Widzę więcej, czuję więcej”. I wyobrażać sobie, jak energia miejsca działa zgodnie z naszą wolą. Niektórzy przychodzą do miejsc mocy zadać im pytania o swoje poprzednie wcielenia i spuściznę po nich: „dlaczego boję się wody?” albo „czy spotkałam już w innym życiu mojego brata?”. Licz się z tym, że odpowiedź może nie przypaść ci do gustu, na przykład gdy dowiesz się, że nie byłaś Kleopatrą, lecz rzezimieszkiem.

Miejsce mocy może też udzielić rady. Nie oczekujmy jednak odpowiedzi typu: „w sierpniu sprzedaj dom”. Zamiast rady, jak wybrnąć z trudnej sytuacji, zdarza się nieraz przekaz, który odkryje jej sens – i to nawet jeśli początkowo wyda się niedorzeczny. Kiedyś moja koleżanka przyszła do Białowieskich Dębów (w parku pałacowym) z pytaniem, czy jej związek ma sens. W odpowiedzi uzyskała obraz siebie pokonującej skalistą, górską ścieżkę. Akurat planowała wyjazd w Tatry, więc pomyślała, że spotka tam mężczyznę swojego życia. W trakcie wędrówek zrozumiała, że już go spotkała…

A kto nie chce rad, zawsze może – jak zwykły turysta – spytać odwiedzane miejsce o jego przeszłość. Dobrze zapisuje się ona w kamieniach tworzących ściany katedry, kręgi albo po prostu w skałach. Warto otworzyć się na ich opowieść. Nie podadzą dat ani nazwisk. Ale przekażą nam emocje, wibracje, energie, które są w nich zaklęte. Czasem dopiero po kilku takich rozmowach uda się nam zrozumieć, o czym chciały opowiedzieć.

Jak oswoić miejsce mocy

Medytacja w tłumie może być nie lada wyzwaniem. Toteż warto zwrócić uwagę na miejsca mocy w naturze. Nie bez powodu nasi przodkowie otaczali czcią dęby – często rosną one w skupiskach energii. Jeśli jakieś miejsce nas przyciąga, przeprowadźmy prosty test wahadełkiem. Spytajmy je, czy jego energia jest dla nas korzystna. Ruch zgodny ze wskazówkami zegara oznacza „tak”. Nie krępujmy się rozmawiać z naszym źródłem mocy, pytać je o radę, poprosić o opiekę jego strażników. Takich miejsc zwykle strzegą duchy natury. Zazwyczaj są nieufnie nastawione do ludzi, ale nasza życzliwość i szacunek mogą zdziałać cuda. Chętnie się za nie odwdzięczą, gdy poprosimy o opiekę. Jeśli chcemy zachować stały kontakt z miejscem mocy, spytajmy, czy możemy zabrać kamyk lub skalny odłamek. Dzięki niemu będziemy mogli bez przeszkód nawiązywać łączność z miejscem, zwłaszcza gdy zaprzyjaźnimy się z jego strażnikiem. Bo z pomocą duchów natury łatwiej otworzyć się na świat energii…

Gimnastyka runiczna

ODALA – to ćwiczenie pomoże ci się wyciszyć w miejscu mocy. Stań wyprostowana ze złączonymi stopami, połóż dłonie na głowie.
GEBO – stań w sporym, ale wygodnym rozkroku. Podnieś ręce, tak by twoje ciało stworzyło literę X. Intonuj GE-BO. Tak zrównoważysz to, co bierzesz od innych, z tym, co im dajesz.
MANNAZ – usiądźcie z bliską osobą po turecku naprzeciwko siebie. Podajcie sobie dłonie na krzyż. Intonujcie wspólnie MAN-NAZ. To łagodzi konflikty, ułatwia wzajemne zrozumienie.

MIEJSCA MOCY W POLSCE I ICH ZNACZENIE

Katedry i stare kościoły – np. katedry w Warszawie, Krakowie, Oliwie, Poznaniu; kościół św. Mikołaja w Bielsku-Białej, Bazylika w Czerwińsku – pomagają w modlitwie, wzmacniają wiarę i ufność.
Miejsca leśne – dęby w Parku Pałacowym w Białowieży, uroczysko Święte Miejsce nad Rospudą – ułatwiają kontakt z istotami natury, pozwalają otworzyć się na przyrodę.
Kręgi megalityczne – w Węsiorach, Odrach, Borkowie – często mają właściwości lecznicze, są zalecane na bezpłodność.
Święte góry – Ślęża, Grabarka, Łysa Góra (Święty Krzyż) – pomagają odzyskać równowagę i przebaczyć, uzdrawiają ciało i ducha, chronią przed złymi wpływami.
Zamki – Malbork, Zamek Królewski w Warszawie, ruiny zamku w Tykocinie, w Rytrze – dają odwagę, spokój, siłę.
Święte źródełka – koło Karpacza, w Hajnówce, na Grabarce i Ślęży – mają zwykle moc leczniczą i oczyszczającą. Pije się z nich i obmywa chore miejsca, obchodzi się je trzy lub siedem razy z wodą w ustach.
Dawne grodziska – Biskupin, Stara Łomża – wyciszają konflikty, budują poczucie wspólnoty i jedności.
Groty – Grota Łokietka, Jaskinia Nietoperzowa, Smocza Jama (w Krakowie) – wspierają rozwój duchowy.

żródło: http://www.wrozka.com.pl/magiczna-strona-zycia/7403-miejsca-mocy?start=1



Góra bogów - Ślęża

Woj. dolnośląskie, pow. wrocławski

Położona około 30 kilometrów na zachód od Wrocławia Ślęża uważana jest za jedno z najsilniejszych miejsc mocy w Polsce. Przez wieki miała wielkie znaczenie dla okolicznych plemion, nazywano ją niegdyś Śląskim Olimpem, a pierwsze miejsca kultu na jej szczycie datowane są przynajmniej na 1300 rok p.n.e.

Prawdopodobnie właśnie wtedy powstał na Ślęży monumentalny kamienny krąg otaczający miejsce oddawania czci bóstwu słonecznemu. Od wieków szczyt góry uważany jest za siedzibę nadnaturalnych mocy, legenda zaś mówi, że Ślęża została uformowana podczas wojny diabłów z aniołami. Dwie armie rzucały w siebie wielkimi głazami, aż powstała góra, która zagrodziła usytuowane tu wejście do piekła.

Ślęża to drugie po Wawelu pod względem intensywności miejsce mocy w Polsce. Ezoterycy twierdzą, że w masywie Ślęży znajdują się tzw. sensory duszy naszej planety. Mają one zbawienny wpływ na okolicę, choć ich oddziaływanie powoli maleje. W latach 30. XX wieku wiara w niezwykłą moc Śląskiego Olimpu ujawniła się w dość nieoczekiwany sposób. Niemiecka młodzież zwykła odprawiać na jego wierzchołku obrzędy płodności w sobótkową noc.

Do dzisiaj, mimo dość skromnej infrastruktury turystycznej, Ślęża jest jedną z gór najchętniej odwiedzanych przez mieszkańców Dolnego Śląska. Uczestnicy Projektu Cheops twierdzą, że masyw Ślęży przypomina z lotu ptaka układ piramid w Gizie. Tuż przed końcem świata to właśnie ze szczytu Śląskiego Olimpu zostaną zabrani w kosmos nieliczni, niestety, wybrańcy. Najkrótsze podejście na Ślężę prowadzi z Przełęczy Tąpadła (żółty szlak). Parking leśny między miejscowościami Sulistrowiczki i Wiry.

Najkrótsze podejście na Ślężę prowadzi z Przełęczy Tąpadła (żółty szlak). Parking leśny między miejscowościami Sulistrowiczki i Wiry

źródło: http://www.focus.pl/czlowiek/czakramy-ziemi-czyli-miejsca-mocy-w-polsce-11450?strona=3

Jeśli brakuje Ci pomysłów na wakacyjne podróże lub jeśli lubisz weekendowe podboje okolic swojego miejsca zamieszkania. Koniecznie zajrzyj do wyjątkowego przewodnika po Polsce. Przewodnika, w którym znajdziesz informacje niedostępne w innych publikacjach tego typu. „Polska magiczna. Przewodnik po miejscach mocy” to przewodnik inny niż wszystkie. Oprócz informacji, których potrzebuje każdy turysta, zawiera także dodatkowe, cenne informacje, m.in. lokalizacja miejsc mocy, polskie czakramy, strefy geomantyczne, czy duchowo symbolika miejsc.

hoop

Tak autor przewodnika – Leszek Matela – pisze o miejscach znanych: Ślęża. Do najważniejszych miejsc mocy w Polsce należy góra Ślęża. Jak głosi jedna z legend, znajdowało się tu niegdyś zejście do podziemnego świata, które zasypały anioły. Istnieją hipotezy, że to dawny komin wulkaniczny. Krążą też opowieści o istnieniu w masywie Ślęży systemu tajemnych sztolni, w których ukryte są różne kosztowności. Ciekawe, że w tych okolicach odnotowuje się stosunkowo dużo obserwacji ufologicznych. Niektórzy twierdzą, że jest to punkt nawigacyjny, a nawet lądowisko przybyszów z kosmosu. Wiele dawnych plemion, nie tylko okoliczni Ślężanie, ale również Celtowie i Germanie, przypisywało tej górze znaczenie sakralne. Według archeologów, pierwsze miejsca kultu na Ślęży datowane są na co najmniej 1300 r. p.n.e. Masyw Ślęży stanowił święte miejsce przeznaczone głównie do kultu bóstwa słonecznego. Kamienne rzeźby kultowe z szarego granitu przedstawiają m.in. niedźwiedzia oraz postać ludzką z rybą. Na szczycie wzniesienia znajduje się kamienna rzeźba niedźwiedzia, a u jego podnóża stoi tajemniczy megalit zwany „mnichem”. Nieznany jest ani czas ich powstania, ani funkcja. Przypuszczalnie pochodzą z okresu celtyckiego. A późniejsi użytkownicy Ślęży, w tym Słowianie, czuli w stosunku do nich respekt i być może przypisywali im w swoich kultach podobną rolę, jak kamiennym babom. Od ok. 1300 r. p.n.e. do wczesnego średniowiecza istniał na szczycie Ślęży monumentalny kamienny krąg, otaczający miejsce kultu poświęcone bóstwu słonecznemu. Wierzono, że na górze zamieszkują bogowie, dlatego też wykorzystywano ją jako centrum kultowe. Nic dziwnego, że Ślężę zaczęto nazywać w publikacjach śląskim lub słowiańskim Olimpem. Głównym przesłaniem medytacyjnym Ślęży jest znak w kształcie ukośnego krzyża, przypominającego literę X, będący symbolem solarnym. Spotkać go można w wielu miejscach na całym masywie. Tu oddawano cześć przede wszystkim Słońcu, w przeciwieństwie do sąsiedniego wzniesienia – Raduni, gdzie był czczony Księżyc. Na pobliskiej górze Wieżycy, posiadającej również znaczenie kultowe, pojawiają się w czasie medytacji obrazy pradawnego rytuału odprawianego przez kapłanki. Występujące tu promieniowanie osiąga moc 40 000 jednostek Bovisa. Charakterystycznym elementem celtyckich miejsc mocy były kamienne wały okalające święte góry. Pozostałości takich wałów, które otaczały niegdyś Ślężę, spotykamy do dzisiaj. Przypuszcza się, że niegdyś było ich tu aż sześć. Wokół szczytu biegnie owalny wał wykonany z czarnych skał Gabro. Kamienie układano pionowo bez zaprawy. Wnętrze muru wypełniano drobnymi kamieniami, żwirem i piaskiem. Jego pozostałości znajdują się pod i za schroniskiem i biegną aż do urwiska przy zejściu żółtym szlakiem. Przy wieży telewizyjnej kamieni tych nie ma. Być może usunięto je w czasie budowy. Warto zastanowić się nad przeznaczeniem wałów. Archeolodzy milczą na ten temat. Są za niskie, aby mogły pełnić funkcje obronne. Moim zdaniem kluczem do zrozumienia tej tajemnicy jest układ energetyczny Ślęży. Otóż, jak sądzę, zadano sobie niemały trud do ich wzniesienia, aby rozprowadzić i wzmocnić kosmiczną energię świętej góry. Kamienie bowiem nadają się do takiego celu. Pierwotne promieniowanie sięgało na Ślęży prawie 100 000 jednostek Bovisa. Dziś, w wyniku funkcjonowania nadajnika RTV, jest ono, niestety, znacznie osłabione. Krzyżuje się tu pięć linii geomantycznych biegnących do innych ważnych miejsc kultu, takich jak choćby Święty Krzyż i Gniezno. Wiele osób liczy, że prowadzone we współpracy z jasnowidzką wrocławską Lucyną Łoboz prace archeologiczne pod posadzką kościoła na szczycie Ślęży pomogą rozwiązać wiele zagadek związanych z przeszłością tego miejsca. Chciałbym polecić kilka miejsc na Ślęży, które znakomicie nadają się do własnych pomiarów i ćwiczeń energetyzacyjnych. Pierwszym z nich jest źródło św. Jakuba. Trafimy do niego, wspinając się na Ślężę szlakiem żółtym i skręcając ze szlaku w prawo (najlepiej zlokalizować je wcześniej na mapie turystycznej). Po ok. 100 m dojdziemy do źródła. Biowitalność tutejszej wody sięga 7600 jednostek Bovisa. Szkoda tylko, że ujęcie wody nie jest uporządkowane. Po lewej stronie, powyżej źródła św. Jakuba, odnalazłem tajemniczy kamień, będący kiedyś prawdopodobnie ołtarzem ofiarnym. Usytuowano go według stron świata i wyżłobiono w środku dziwne zagłębienie. O tym, że składano tu niegdyś ofiary, świadczą przesłania medytacyjne tego miejsca. Ciekawe, że wokół płaskiego, czworokątnego głazu zanika promieniowanie siatki szwajcarskiej, czyli powszechnie występujące promieniowanie kosmiczne tworzące prostokąty o bokach 2,5 na 2 m. Jak wykazują przeprowadzone badania, w szczelinie skalnej w Husyckich Skałkach odbywały się dawne rytuały wtajemniczenia w wiedzę duchową. Koncentrująca się tu energia pomagała w przemianie wewnętrznej inicjowanych osób. Medytacji należy oddawać się na dole, w grocie pośród skał. Należy wystrzegać się natomiast dłuższego stawania naprzeciwko ostrego kantu skały, gdyż emitowana z niego energia jest zbyt silna, a przez to niekorzystna dla ludzi. W pobliżu szczytu Ślęży położone jest tzw. Święte Źródło, miejsce, choć dziś bardzo zaniedbane, niezwykle ciekawe. Odnajdziemy je, skręcając w prawo ze szlaku w prowadzącą do niego ścieżkę. Polanka, na której się znajduje, znakomicie nadaje się do ćwiczeń medytacyjnych i energetyzacji organizmu. Przybywający niegdyś na świętą górę pielgrzymi dokonywali w nim rytualnego oczyszczenia ciała i duszy. Dopiero po tego rodzaju ablucjach podążano wijącą się w kształcie spirali drogą ku kamiennym kręgom na szczycie góry. W czasie medytacji przy Świętym Źródle miałem niesamowitą wizję. Jej treścią były rytualne kąpiele dawnych pątników. Istniały oddzielne baseny kąpielowe dla kobiet i dla mężczyzn, zasilane ze źródła. Kąpiel odbywała się w nocy, w świetle pochodni. Obmyci pielgrzymi podążali na wierzchołek świętej góry. Drogę oświetlały im palące się na szczycie ogniska. Potężny blask buchał również z dwóch ogromnych drewnianych belek skrzyżowanych w znaku Słońca. Ludzie zanosili na wierzchołek Ślęży gliniane krążki symbolizujące Słońce i Księżyc. Skupieni wokół sanktuarium, oczekiwali na kulminacyjny punkt uroczystości, jakim był wschód słońca oświetlający swymi promieniami kamienny krąg. W drodze na świętą górę warto też zwrócić uwagę na pozostałości dawnych wałów ochronnych. Szkoda, że obecnie na szczycie Ślęży wiele się zmieniło od dawnych czasów. Nie ma już na nim kamiennego kręgu, a jego miejsce zajmuje wieża telewizyjna wysyłająca silny sygnał na cały Dolny Śląsk. Energia owego masztu przekaźnikowego zagłusza, oczywiście, w znacznej mierze subtelne wibracje tego miejsca. Przed negatywnym oddziaływaniem pól elektromagnetycznych najlepiej schować się za masywnymi granitowymi skałami koło wieży widokowej na wierzchołku góry. W ich zaciszu osoby wrażliwe mogą odczuć potężne energie koncentrujące się w tym punkcie. Właśnie tu udało mi się zmierzyć pierwotne promieniowanie Ślęży, które sięgnęło około 100 000 jednostek Bovisa.

Autor opisuje też miejsca, bardziej odległe, nieznane i pamiętane jedynie przez okolicznych mieszkańców: Rapa. Zabytkowy grobowiec w kształcie piramidy, w którym spoczywają zmumifikowane zwłoki, a do tego położony na Mazurach – taka wiadomość brzmi bardzo nieprawdopodobnie, a jednak jest prawdą. Przed blisko 200 laty ówczesny właściciel okolicznych gruntów hrabia Fritz (Friedrich Heinrich) von Farenheid zbudował rodzinny grobowiec w kształcie piramidy. Przez dłuższy czas obiekt pozostawał zapomniany, a publikacje o nim pojawiły się dopiero w latach 90. Jako pierwszy przeprowadziłem w tamtym czasie badania radiestezyjne wspomnianego obiektu. Był wówczas w opłakanym stanie, z częściowo zmurszałymi cegłami, porośnięty mchem i roślinnością. Do środka piramidy wchodziło się po gruzie przez okno. Kto chciał dotrzeć do grobowca od drogi, musiał przedzierać się przez gęste chaszcze. Już podczas pierwszych badań zauważyłem ciekawe zjawisko. Otóż okoliczny teren był podmokły i pełen komarów, ale żaden z nich nie wlatywał do środka obiektu. Wewnątrz, w siedmiu otwartych trumnach, znajdowały się zmumifikowane zwłoki. Mimo wilgotnego otoczenia grobowca ciała zmarłych dobrze się zachowały, łącznie z warstwą skórną. Zarówno efekt mumifikacji, jak i oddziaływanie na komary, można wytłumaczyć powstawaniem w piramidzie specyficznych energii, co udowodnili m.in. francuski badacz A. Bovis oraz w laboratoriach w Polsce prof. J. Mazurczak, dr J. Szymański i inni. Już w czasie pierwszych badań ze zdziwieniem stwierdziłem, iż mazurska piramida znajduje się w miejscu mocy, a jej położenie nie jest przypadkowe. Kilka lat temu zbudowano ścieżkę, teren uporządkowano, a sam grobowiec poddano konserwacji. W oknach założono kraty, przez które można zajrzeć do środka Piramida osiąga wysokość 15,9 m, a kwadratowa podstawa ma bok równy 10,4 m. Kąt pochylenia ścian zewnętrznych wynosi 68-70°. Tak więc zewnętrznie nie odwzorowuje kształtu Wielkiej Piramidy w Gizie. Jest tak tylko pozornie, gdyż wewnętrzne sklepienie posiada kąt nachylenia zbliżony do 52°, czyli taki jak słynna piramida egipska. Projektantem piramidy był prawdopodobnie słynny duński rzeźbiarz Berthel Thorwaldsen, twórca między innymi pomników Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie. Rodzina Farenheidów zamówiła u Thorwaldsena również rzeźby, którymi ozdobiła swój park i pałac w Bejnunach. Do powstania niezwykłego grobowca przyczyniły się zainteresowania hrabiego von Farenheida. Jak podaje niemiecki periodyk „Heimatbrief”, jego budowniczy był zagorzałym kolekcjonerem dzieł sztuki. Posiadał sporą kolekcję rzeźb i obrazów. Jego pałac w Bejnunach, znajdujący się obecnie po drugiej stronie granicy, w Rosji, spalono, a następnie rozebrano. Nie wiadomo, gdzie trafiła kolekcja. Hrabia von Farenheid musiał bardzo wcześnie zainteresować się egiptologią. Był członkiem ezoterycznego odłamu wolnomularstwa. W owym czasie dopiero zaczynała się moda na Egipt, zapoczątkowana wyprawą Napoleona Bonaparte (1798-99) i serią 24 tomów publikacji naukowych poświęconych temu regionowi, wydanych po francusku w latach 1809-28. Zafascynowany Egiptem hrabia spod Gołdapi zlecił wybudowanie rodzinnego grobowca właśnie w kształcie piramidy. Jeszcze wtedy nie wiedziano, że tego typu obiekty wywołują efekt mumifikacji. Jedynie w egipskich pismach tajemnych można było znaleźć wzmianki, że tego rodzaju forma budowli zapewnia wieczne życie. Słowo „piramida” wywodzi się prawdopodobnie od greckiego rzeczownika „pyro” oznaczającego ogień oraz słowa „amid” – „znajdować się w centrum”. Znaczyłoby to więc – „ogień znajdujący się w centrum”. Starożytni uważali ogień za uniwersalną energię wszechświata, siłę, która przenika wszelkie formy życia. Wierzono, iż grobowiec w kształcie piramidy zapewni nieśmiertelność. Kiedy niespodziewanie, w wieku 3 lat, zmarła ukochana córeczka hrabiego, Ninette, postanowił on ze względu na niezwykłe oddziaływanie wznieść grobowiec w kształcie piramidy. Później pochowano tu również innych członków jego rodziny a w 1849 r. samego budowniczego piramidy, Friedricha Heinricha von Farenheid. Wydaje się, że hrabia nieprzypadkowo wybrał na miejsce rodzinnego pochówku teren oddalony aż o 5 km od swego pałacu. Samo postawienie piramidy nie wystarczało. Należało ją umieścić w miejscu mocy. Do wzniesienia grobowca nie wybrał ani cmentarza parafialnego w pobliskiej Rapie (gdzie spoczywali jego przodkowie), ani dogodniej i bliżej położonego terenu w swoim parku pałacowym. Przeprowadzone przeze mnie badania radiestezyjne wykazały, że właśnie tutaj, jak nigdzie w okolicach, istnieje specyficzny klimat promieniowania. To lokalne miejsce mocy, a więc punkt, w którym koncentruje się pozytywna energia Ziemi i kosmosu. Tu przecina się kilka wznoszących się cieków. Niekorzystne składniki ich promieniowania wytłumiane są przez zbudowane z kamieni polnych fundamenty grobowca. Pozytywne zaś wibracje wzmacnia i kumuluje we wnętrzu piramidalny kształt budowli. Natężenie promieniowania w środku piramidy wynosi ok. 23 000-25 000 jednostek Bovisa. Dominuje korzystne dla organizmu człowieka promieniowanie w kolorze białym. Pojawiają się też promyki zieleni ujemnej, uważanej przez radiestetów za bardzo przenikliwy rodzaj emisji. Być może ma to związek ze spiczastą formą zewnętrzną piramidy. Co ciekawe, budowniczowie tutejszego grobowca zlokalizowali go również na skrzyżowaniu trzech linii promieniowania geomantycznego, łączących różne miejsca mocy. Co najbardziej istotne, jedna z nich prowadzi na południowy wschód, właśnie w kierunku Gizy. To jedyna linia geomantyczna z Wielkiej Piramidy przechodząca przez Polskę. Druga z linii łączy grobowiec Farenheidów z Królewcem i znanym centrum ezoterycznym w Findhorn w północnej Szkocji. Trzecia zaś ciągnie się tu z Kowna, przebiegając dalej na południowy zachód przez Wilczy Szaniec koło Kętrzyna i jedno ze znaczących europejskich miejsc mocy w Karlsruhe (tu też na rynku stoi piramida). Słynny angielski badacz geomancji Nigel Pennick twierdzi, że kwaterę Hitlera pod Kętrzynem zlokalizowano z dużym znawstwem wiedzy geomantycznej. Może rzeczywiście jego twierdzenie nie jest całkiem bezpodstawne. Interesujący jest fakt, że linia geomantyczna łącząca piramidę spod Gołdapi z niemieckim miastem Karlsruhe odpowiada kierunkowi wschodu słońca w dniu 30 kwietnia, a więc w dniu zakorzenionego w tradycji ludowej magicznego święta Walpurgii. Czy te wszystkie zbieżności mogą być dziełem przypadku?

Fragmenty z książki „Polska magiczna. Przewodnik po miejscach mocy” autorstwa Leszka Mateli. W publikacji znajdziesz: opisy kilkudziesięciu miejsc mocy z każdego województwa, kolorowe mapy i mnóstwo zdjęć.


źródło: http://psychotronika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=866&Itemid=136




Dla osób, które bardziej chcą się zagłębić w temat i poznać opinie, wrażenia innych osób polecam 2 stronki:

http://psychotronika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=165&Itemid=1

http://forum.przebudzenie.net/jeszcze-inne/punkty-energetyczne-w-polsce-t1995.html

Profesjonalne opisanie tematu, lektura na kilka godzin:

https://bialczynski.wordpress.com/tag/jan-szczepanik/