Author Topic: Destabilizacja. Szeroka perspektywa.  (Read 827 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Destabilizacja. Szeroka perspektywa.
« on: (Tue) 29.09.2015, 21:51:46 »
Destabilizacja. Szeroka perspektywa. #1

Webster G. Tarpley, Ph.D., 
TARPLEY.net
USA
2011-03-20



Podłoże orgii destabilizacji w 2011: zamachy stanu organizowane przez CIA dla zatrzymania Exodusu amerykańskich satrapów i namiestników prowadzące do wielobiegunowego świata.

Pod koniec zimy 2011 r., rządy padają jak kręgle na całym Bliskim Wschodzie i daleko poza nim. Jesteśmy świadkami masowych orgii zamierzonych przez CIA, Departament Stanu, "National Endowment for Democracy" oraz różnych organizacji pozarządowych i fundacji, rewolucji destabilizujących kraje zależne od USA. Przyjęło to formę szalonych prób kolorowych rewolucji, obalania ludzi władzy, puczów przez koterie generałów, powstawanie wojen domowych w takich krajach jak Tunezja, Egipt, Bahrajn, Jemen, Algieria, Arabia Saudyjska, Iran, i innych, generując wstrząsy odczuwane tak daleko, jak Białoruś i Chiny. To tsunami zamachów było zasygnalizowane przez trzy fale upublicznionych dokumentów na stronie "Wikileaks"- miejsce spotkań anglo-amerykańskiej społeczności wywiadowczej,  wspieranej przez system Obamy. W ciągu ostatnich dni, wojny domowej w Libii, stara koalicja z Suezu 1956, agresywny i zrekonstruowany brytyjsko-francuski neo-kolonialistyczny pakt został odtworzony jako dziwny atawizm historyczny.

Anglo-Amerykańskie imperium jest obecnie w trakcie fazy upadku, chociaż nie w wyniku zadłużenia, jak twierdził reakcyjny akademicki, imperialistyczny planner Niall Ferguson w "Aspen Ideas Festival" w lipcu ubiegłego roku - w trakcie spotkania, w którym wzywano do natychmiastowego ataku na Iran. Obalenie obecnych rządów i w miarę możliwości rozpad istniejących państw narodowych, ma zahamować ten upadek, zapobiegając państwom narodowym na podjęcie na czas działań politycznych, aby uniknąć konsekwencji imperialistycznej katastrofy "uciekając" w kierunku innych ośrodków władzy i wycofania się z istniejących sojuszy. Anglo-Amerykański plan polega na utworzeniu ponad-narodowego imperium nad całą planetą, oraz neo-feudalną wojną wszystkich przeciwko wszystkim na całej ziemi.

Zagrożone Powrotu wielobiegunowego Bliskiego Wschodu.

Obecny cel Londynu i Waszyngtonu to zatrzymanie przed ucieczką swoich byłych klientów. Od początku końca ZSRR w ok. 1980 r., Bliski Wschód stał się jednobiegunowym Anglo-Amerykańskim show. 30 lat hegemonii USA i Wielkiej Brytanii było historycznym kuriozum. Dzisiaj, Bliski Wschód powraca do swojego bardziej typowego wielobiegunowego obrazu, z odnową chińskich, rosyjskich, Irańskich, Tureckich i innych interesów - co gwarantuje lepsze warunki dla Arabów w przeciwieństwie do ostatniego Anglo-Amerykańskiego-izraelskiego monopolu. Obecne destabilizacje CIA mają przerwać powrót ku wielobiegunowości na Bliskim Wschodzie.

...Obecny zasięg destabilizacji jest szczególnym wydarzeniem historycznym. Rewolucja francuska w 1789 roku była gruntownie podsycana przez Wielką Brytanię w ramach wojny gospodarczej z Francją w połączeniu z działaniami wywrotowymi szefa wywiadu brytyjskiego Jeremyiego Benthama i Samuela Romilla działających w jakobińskim młynie propagandy znajdującym się w eleganckiej rezydencji Bowood Lorda Shelburne w Anglii. W 1848 fale rewolucji w całej Europie zostały zorganizowane i wprowadzone w życie przez Brytyjczyków wykorzystując radykalnych nacjonalistów Giuseppego Mazziniego i wyznawców Marksa i Michaiła Bakunina przeciwko autorytarnym rządom Świętego Przymierza Prus, Rosji i Austrii. W 1989 roku, Anglo-Amerykańskie służby wywiadowcze ciężko pracowały, aby obalić Układ Warszawski i reżimy komunistyczne w Europie Wschodniej.

W każdym z tych przypadków, działała imperialna siła, która starała się doprowadzić do destabilizacji jednego lub więcej państw rywali lub wrogów. Dziś większość Bliskiego Wschodu i innych narodów, które zostały zdestabilizowane musiałyby być zakwalifikowane do klientów, sojuszników i partnerów Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Możemy nazwać takie postacie jak Ben Ali, Mubarak i Saleh Jemenu satrapami i namiestnikami obecnego imperium. Kadafi również kwalifikuje się do tej grupy, tyle że jako mniej uległy wasal. Ohydną sprawą jest fakt, że tym razem Waszyngton i Londyn atakują swoich własnych sprzymierzeńców. Więc co się dzieje?

Namiestnicy, prokonsulowie, satrapowie, uciekają do wyjścia ewakuacyjnego.

Satrapowie Anglo-Amerykańskiego imperium, czyli różnego rodzaju wicekrólowie, prokonsulowie, namiestnicy, którzy zostali stworzeni w różnych krajach satelickich, są obecnie masowo usuwani, aby zapobiec ich ucieczce do konkurencyjnych ośrodków władzy, takich jak Rosja, Chiny, i Iran. Sprowadza się to do prewencyjnych przewrotów US-UK satrapów aby wytrącić ich z obranych różnych kierunków ucieczki z Anglo-Amerykańskich plantacji geopolitycznych. Dyktatorzy i autorytarni władcy są wypierani przez kliki generałów i masy podburzone przez CIA, aby powstrzymać ich od zagrania kartą Irańską, rosyjską kartą, kartą Chińską, lub kombinacją tych kart. Niektóre z bardziej maniakalnych głosów we frakcji neokonserwatystów wyobrażają sobie, że USA może, niesione na fali rewolucji doprowadzić do obalenia istniejących reżimów oraz utworzenie marionetkowych rządów w Pekinie, Moskwie, Teheranie, oraz gdziekolwiek indziej, dając USA i W. Brytanii bezsporne panowanie nad światem w najbliższych dziesięcioleciach.

Pułkownik Kadafi w Libii, po rozpoczęciu destabilizacji Libii, zapowiedział wyraźnie, że będzie grać kilkoma kartami, wypierając “zachód”, zwracając się w kierunku Chin, Rosji, Indii i Brazylii. Kadafi współpracował z Białorusią, której lider prezydent Łukaszenko opisywany jest przez USA jako ostatni dyktator w Europie. Białoruś stanowi dobry przykład tego, jak szybko niebezpieczną może stać się ta gra. Należy przypomnieć, że w listopadzie 2004 r., wspierane przez USA masy "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie doprowadziły do ​​sytuacji, w której wschodnie prowincje tego kraju groziły secesją w proteście przeciwko zamachowi NATO-MFW Juszczenki i Tymoszenki, podczas gdy Kijów zagroził nałożeniem zmian siłą. Jeśli ten scenariusz poszedł by dalej, w kierunku wojny domowej, mógłby spowodować zwiększenie niebezpieczeństwa, interwencji wojsk rosyjskich ze Wschodu, a polskich żołnierzy NATO z Zachodu, co doprowadziło do starcia między NATO i Rosją. Ten przykład pokazuje, dlaczego Europa Wschodnia jest dziesiątki razy bardziej wybuchowa niż cokolwiek na Bliskim Wschodzie. W Europie Wschodniej kolizje, mogłyby doprowadzić do użycia bomb wodorowych. Na szczęście, Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie upadła, a MFW i kleptokraci NATO zostali odsunięci. Nie jest prawdopodobne, że wszelkie nowe kolorowe rewolucje będą mogły powstać w Kijowie przez co najmniej jedno pokolenie po tym strasznym doświadczeniu.

Białoruś. Gra NATO.

Na Białorusi, najnowsza próba kolorowej rewolucji została udaremniona w połowie grudnia 2010 r., ale NATO i CIA nie poddają się. W dniu 12 grudnia 2010 r., tuż przed rozpoczęciem działań CIA na Bliskim Wschodzie, prezydent Łukaszenko został ponownie wybrany, oficjalnie otrzymując 80% głosów wobec 9 innych kandydatów, którzy mieli dostęp do radia i telewizji państwowej. Anne Applebaum z "Washington Post", żona odwetowego polskiego ministra spraw zagranicznych Sikorskiego, opisała że czwarte z rzędu zwycięstwo Łukaszenki w wyborach to "Zmierzch Zachodu".

Białoruś dzieli swoją zachodnią granicę z Polską a wschodnią granicę z Rosją, co oznacza, że ​​kolorowe rewolucje w Mińsku przeradzające się w wojnę domową ala libijski model, mogły by łatwo doprowadzić do obecności rosyjskich i polskich żołnierzy na terenie Białorusi, a następnie do ich konfliktu. To pokazuje, dlaczego kolorowe rewolucje w Europie Wschodniej są tak niebezpieczne.

Standardowa Anglo-Amerykańska odpowiedzi na to wszystko to, to że bunty są spontaniczne, że Londyn i Waszyngton nie są zaangażowane, ale są jedynie obserwatorami. Pozostaje nam zastanowić się nad 50 mln dolarów do 100 mln dol wydawanych co roku w budżecie federalnym na “National Endowment for Democracy”, nie mówiąc już o około 35 miliardów dolarów wydawanych przez CIA, oraz specjalnych środków do niszczenia Iranu i innych państw.

Strategia USA "Perspektywy 2020"

Siergiej Shahskov z “Moscow Strategic Culture Foundation”, która korzysta z ustaleń wywiadu rosyjskiego, zauważa, że ​​USA pogłębiło wysiłki, aby opracować sposoby, obalania rządów, łącznie z utworzeniem amerykańskiego Cyber-dowództwa wykorzystującego Twitter i Facebook, przy pełnym zaangażowaniu Obamy: "Zgodnie z" Perspektywą roku 2020 "Programu strategicznego rozwoju wojska USA, gdzie wyższości informacji jest jednym z kluczowych czynników.

Nowe dowództwo stanęło przed zadaniem przeprowadzenia pełnego zakresu działań w sieci World Wide Web. Prywatne firmy zostały zaproszone do przystąpienia do programu. W czerwcu 2009 US Special Operations Command i Sonda Gallupa podpisały umowę ws przetwarzania wyników badań opinii publicznej w różnych częściach świata, aby wykorzystać je później w trakcie realizacji kampanii mających na celu kształtowanie opinii publicznej ... Pod koniec 2010 roku Biały Dom poinformował, że prezydent Obama wiedział o protestach w Tunezji, Egipcie, Bahrajnie i Jemenie znacznie wcześniej a w sierpniu 2010 r., nakazał administracji przygotowanie tajnego raportu w sprawie sytuacji w świecie arabskim ".

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/destabilizacja_szeroka,p1940986443


Destabilizacja. Szeroka perspektywa. #2

Imperialne Reguły USA są uciążliwe i nie do utrzymania

Z punktu widzenia władcy każdego rozwijającego się kraju, warunki określone przez dominację anglo-amerykańską są po prostu nie do zniesienia. Obecnie rządzące anglo-amerykańskie elity oferują praktycznie nic w zakresie rozwoju przemysłu i rolnictwa. Przeciwnie, starają się narzucić ograniczenia wolnego handlu poprzez zasady Światowej Organizacji Handlu, w tym deregulację, prywatyzację, zniesienie dotacji do żywności i paliw, zniszczenie sektora państwowego i służb państwowych, zniszczenie związków zawodowych i wyścig ku samozniszczeniu. Oznacza to, że kraje trzeciego świata są stale narażone na niszczące działania, spekulacyjne ataki na ich waluty i ogólny proces grabieży, którego beneficjentami są Wall Street i Londyńskie City. Śmiertelne warunki związane z Międzynarodowym Funduszem Walutowym są wszechobecne, gwarantując, brak rozwoju gospodarczego i postępu społecznego.

Oprócz gospodarczego ograniczania, Anglo-Amerykańskia klasa rządząca nalega aby respektowano ich przywileje, ciągłe wtrącanie się w wewnętrzne sprawy danego kraju, stosując podwójne standardy hipokryzji o demokracji, rządach prawa i praw człowieka. Są to ci sami anglo-amerykańscy agresorzy, których ręce ociekają krwią w bieżących okrucieństwach w Iraku, Afganistanie, Pakistanie i innych krajach.

Chiny natomiast, oferują prawdziwy rozwój gospodarczy w przemyśle, rolnictwie i technologii na warunkach, które są bliższe do klasycznych wymagań 50-50. W tym samym czasie Anglo-Amerykański system proponuje wysokie stopy zwrotu, grabież poprzez fundusze hedgingowe i banki z Nowego Jorku i Londynu. Chińczycy mają dodatkową zaletę tj w dużej mierze obojętność na wewnętrzny system polityczny krajów, w których prowadzą działalność, pozostawiając te pytania obywatelom.

Nic dziwnego, że jednym z nadrzędnych celów polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych jest teraz sabotaż i zakłócanie pokojowego rozwoju gospodarczego i stosunków handlowych, które Chińczycy ustanawiają w Afryce i nie tylko. Chińczycy potrzebują oczywiście ropy naftowej i strategicznych minerałów. Wiele z nich można znaleźć w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Ponieważ USA i Wielka Brytania prowadząc Maltuzjanizm monetarny odpuściły sobie pokojowy wyścig gospodarczy z Chinami, jedyną alternatywą jest użycie terroryzmu aby usunąć Chińczyków lub  zakłócić ich relacje handlowe. To wyjaśnia, anglo-amerykańską obsesję na punkcie podziału Sudanu, gdzie w południowej części znajdują są chińskie inwestycje wydobycia ropy. Nowy Jork i Londyn są zainteresowanie kontrolowaniem tych inwestycji Pekinu. To samo dotyczy Roberta Mugabe w Zimbabwe, którego Anglo-Amerykanie nie atakują z powodu łamania praw człowieka, ale raczej dlatego, że dostarcza surowce strategiczne do Chin.

Dla celów klasyfikacji, możemy wymienić różne kraje starające się uciec spod jarzma Anglo-Amerykańskiego, zgodnie z ich próbami oparcia się na Iranie, Chinach i Rosji.

Karta Irańska

Niektóre z bezpośrednich celów destabilizacji próbowały uciec od całkowitej dominacji USA, poprzez dążenie do zbudowania dobrych lub poprawnych stosunków z Iranem.



Egipt pod władzą przywódcy Hosnia Mubaraka jest jednym z najważniejszych narodów stawiających na Irańską kartę. W październiku 2010 r., łamiąc wezwanie Hillary Clinton do całkowitej izolacji Iranu, Mubarak ogłosił wznowienie bezpośrednich lotów z Kairu do Teheranu, po raz pierwszy od 30 lat. W 2009 roku Mubarak odrzucił plan USA utworzenia bloku sunnickich Arabów. W skład bloku miały wchodzić Egipt, Arabia Saudyjska, Rada Współpracy Zatoki Arabskiej i Jordan ściśle połączone z Izraelem pod parasolem jądrowym USA, które Waszyngton starał się skierować przeciwko persko szyickiemu radykalnemu blokowi Iranu, Syrii, Hezbollahowi, Hamasowi, i różnym innym siłom. Mubarak odrzucił sojusz wojskowy z Izraelem, i nigdy w pełni nie unormował stosunków z tym krajem, mimo traktatu pokojowego w Camp David. Mubarak zdecydowanie odrzucił pomysły zbudowania amerykańskich baz w Egipcie, w konsekwencji żadne z takich baz nie powstały. Odmówił na żądania USA aby wysłać wojska egipskie do wojny w Afganistanie począwszy od 2001 r. i wojny w Iraku od 2003 r. Był on bardzo opornym satrapą. Poprzednik Mubaraka władca Imperium Ottomańskiego, Mohammed Ali Pasha Khedive (1805/48), stał się niezależny od tureckiego sułtana we wszystkim, oprócz nazwy. USA zdecydowało się na działania, ​​aby nie dopuścić do powtórzenia tego historycznego ruchu przez Mubaraka.

Bahrajn pod władzą rodziny al-Khalifa jest podstawą amerykańskiej V Floty. Ostatnio formalnie zostało zabronione aby USA, korzystało z tej bazy do działań zbrojnych przeciwko Iranowi. Pod koniec 2009 r., Iran i Bahrajn osiągnęły porozumienie techniczne dotyczące wytyczania granic morskich. To poważnie naruszyło anty-irańską politykę USA, Obamy i pani Clinton. Oto fragment z oświadczenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych Bahrajnu z dnia 21 sierpnia 2011 r.:
"Minister spraw zagranicznych Bahrainu, Shaikh Khalid Bin Ahmad bin Mohammeda Al Khalifa, Shaikh wykluczył w wywiadzie dla londyńskiego Asharq Al Awsat, aby pozwolono amerykańskim wojskom na korzystanie z przestrzeni swojego kraju do ataków na dowolny kraj, ze zrozumiałym odniesieniem do Iranu. "Obecność amerykańskiej bazy marynarki wojennej w Bahrajnie nie oznacza, że ​​Manama pozwoli jej użyć do ataku na jakikolwiek kraj, "powiedział minister. Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad powiedział wcześniej w poniedziałek, że bracia "i przyjaciele Iranu państw arabskich GCC nie pozwolą aby na ich terytorium, było użyte do ataków na Iran.” "Przywódcy tych państw zdają sobie sprawę z izraelskich i amerykańskich scenariuszy dla regionu, a my aby wykluczyć wojnę, jesteśmy gotowi na wszelkie ewentualności," dodaje. Pytany o potencjalne wykorzystanie baz wojskowych USA w Bahrajnie do wojskowego uderzenia na Iran, minister spraw zagranicznych powiedział, że "umowy podpisane przez Manama z Waszyngtonem mają wyłącznie obrony charakter i nie możemy pozwolić na korzystanie z naszych ziem do ataku na inne terytoria.". Faktem jest, że w bazie nie ma broni ofensywnej", dodał.

Liban jest obecnie rządzony przez koalicję (od lutego 2011 r.) w której pro-irańska partia Hezbollah odgrywa dominującą rolę. Pomimo głośnych protestów, USA jest dotąd bezsilne w działaniach zmierzających do obalenia tego rządu.

Irak jego część pozostaje pod rządami szyitów, pro-irańskiego premiera Maliki, który cieszy się poparciem antyamerykańskiego duchownego szyickiego Muqtada al-Sadra Armii Mahdiego, który jest demonizowany przez Waszyngton. Wiodącą marionetką USA na scenie, był premier Ayad Allawi, któremu nie udało się przejąć władzy, pomimo kontynuowania okupacji wojskowej w kraju przez siły USA. Ostatnie doniesienia wskazują na istnienie wspieranego przez USA planu zamachu stanu, którym kierował by Allawi i jego wojska, plan obejmuje zabójstwo Maliki, który obecnie wspierany jest przez Sadra.

Turcja, jako część odbudowy własnej roli jako mocarstwa regionalnego, połączyła się w ubiegłym roku z Brazylią podejmując próbę mediacji w sporze między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w sprawie charakteru irańskiego programu jądrowego. Ta konstruktywna inicjatywa rozpoczęta przez Turków i Brazylijczyków spowodowała głębokie niezadowolenie wśród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, w tym zwłaszcza Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dalsze działania w kierunku budowania niezależnych kontaktów, miały miejsce gdy próbowano wysyłać pomoc humanitarną do Strefy Gazy, co zakończyło się brutalnym atakiem Izraelczyków i skierowaniem statku z powrotem do Turcji.


Karta Chińska

Kolejna grupa krajów, stara się wykorzystać Chiny, jako przeciwwagę dla dominacji USA. Jak już wspomniano, jedną z głównych zasad polityki USA w całej Afryce jest sabotaż i zakłócanie chińskiej polityki handlowej i współpracy na rzecz rozwoju. Polityka ta ma na celu wyrzucenie chińczyków, w celu uniemożliwienia im pozyskania potrzebnych strategicznych surowców tj ropy naftowej i minerałów, w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie.



Pakistan, coraz bardziej zrażony do polityki Obamy eksportującego afgańską wojnę domową coraz bliżej Islamabadu, zaczął powoli dryfować w kierunki Chin, odpowiadając na amerykańsko-indyjską nuklearną współpracę, która daje New Delhi uprzywilejowany status. Pakistan, natomiast, jest bombardowany przez bezzałogowe samoloty typu Predator, co ma pobudzić ludność Pusztuńską a także Beludżów do buntu przeciwko ludności Pendżabskiej i Sindhów, które są postrzegane jako odpowiedzialne za obecność wojsk USA. Pakistan ogłosił w 2011 rokiem przyjaźni z Chinami, obecnie dwa kraje budują wspólnie myśliwce JF-17, będące jednym z wielu innych wspólnych projektów. Korytarz energetyczny przez Pakistan jest dla Chin najlepszą drogą dla bezpiecznych lądowych dostaw ropy z Iranu najkrótszą trasą. Ray Davis, agent CIA, pierwotnie określany jako dyplomata amerykański, którego prawdziwym wsparciem jest system Obamy, jest powszechnie oskarżany przez pakistańskie media, jako osoba kierująca terrorystyczną działalnością  "Talibanów" jednostek przeciwnych wobec rządu centralnego. Oskarża się go nawet o współudział w spisku mającym na celu dostarczenie dla terrorystów materiałów jądrowych, nadających się do budowy brudnej bomby radiologicznej. Wybuch takiej brudnej bomby pozwoli USA na stwierdzenie, że pakistańskie siły jądrowe nie są bezpieczne i muszą zostać zdemilitaryzowane przez USA. Wojna pomiędzy USA i Pakistanem może być teraz bardzo blisko, ale tak długo jak Pakistan ma broń jądrową, tak długo będzie w stanie odstraszyć potencjalnych amerykańskich agresorów.

Libia - ocenia się że około 35000 chińskich pracowników działa na terenie kraju w różnych projektach związanych z wydobyciem ropy naftowej i innych projektach rozwojowych. Po rozpoczęciu rewolucji pracownicy ci zostali szybko usunięci przy pomocy greckich statków, a chińskie projekty zostały zawieszone.

Afganistan pod rządami prezydenta Karzaja zintensyfikował współpracę z Chinami. W marcu ubiegłego roku, kiedy prezydent Karzaj przybył po raz czwarty z wizytą do Pekinu, podpisano wiele ważnych umów w sprawie szkoleń technicznych i rozwoju ekonomicznego, w tym kilka trójstronnych porozumień Chiny-Pakistan-Afganistan. Chińska firma zapłaciła 3 mld euro na rozwój jednej z największych na świecie kopalni miedzi w Aynak, a także jest głównym kandydatem do otwarcia kopalni złóż żelaza w Hajigak. Postindustrialne USA nie jest rywalem. Waszyngton był tak zaniepokojony wyjazdem Karzaja do Pekinu, że ​​Obama złożył mu po powrocie niezapowiedzianą wizytę aby ostrzec go, by nie wyszedł zbyt daleko poza rezerwat imperialistycznego USA. Afganistan dąży do samostanowienia mimo trwającej wojny i okupacji NATO. W dniu 12 marca 2011 r., formalnie Karzai zażądał, aby USA i NATO opuściło kraj, przez co jego życie jest w poważnym niebezpieczeństwie.

Karta Rosyjska



Arabia Saudyjska, książę Bandar bin Sultan, a następnie szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego, dokonali licznych wyjazdów odwiedzając Władimira Putina w Rosji (w sierpniu 2007 r., lipcu 2008 r. i wrześniu 2008 r., plus podróż Putina do Riyad w lutym 2007 r.). Szeroki zakres współpracy gospodarczej, politycznej i wojskowej był podobno omawiany podczas tych spotkań, choć nic nie trafiło do wiadomości publicznej. Na początku sierpnia 2009 r. zostało ogłoszone przez Irańskie PressTV, że Bandar próbował przeprowadzić zamachu stanu, próbując przejąć kontrolę nad procesem sukcesji saudyjskiej rodziny królewskiej. Wówczas ogłoszono że Bandar został umieszczony w areszcie domowym i nie zaobserwowano go w miejscach publicznych, mimo że jego rola jako szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego została potwierdzona na cztery lata, we wrześniu 2009. Bandar został przyłapany publicznie przez CIA i jego popleczników za domniemany udział w skandalu transakcji bronią al-Yamamah/BAE Systems, ale prawdziwym problemem było strategiczne zbliżenie między Rijadem i Moskwą w celu zmniejszenia kontroli USA nad Arabią Saudyjską. USA przygotowuje się do kolorowej rewolucji podsycanej przez CIA, próbując jednocześnie blokować Rosję w celu zminimalizowania dalszej sprzedaży broni do Iranu. Wszelkie próby Arabii ​​Saudyjskiej do zbudowania równowagi między Waszyngtonem a Moskwą byłby wystarczającym przyczynkiem, aby CIA wpadło w szał. Obecne fale puczów w świecie arabskim, są rezultatem właśnie takich poszukiwań dla większej niezależności.

Libia, w okresie od kwietnia 2008 Putin, podpisał umowę dla kolei rosyjskich na budowę 554 km linii kolejowej między miastami Bengazi i Sirta za ponad 2 mld euro.

Włochy pod premierem Berlusconim zostały zaatakowane przez CIA w ostatnich publikacjach Wikileaks. Włochy mają najbliższe stosunki z Federacją Rosyjską i premierem Władimirem Putinem osobiście. Konkretnym przejawem tego bliskiego związku z Moskwą jest gazociąg Południowy, który obejmuje również współpracę z Turcją. Gazociąg Południowy umożliwi Rosji eksport gazu ziemnego na obszarze śródziemnomorskim, bez potrzeby przechodzenia przez zaciekle anty-rosyjską Europę Wschodnią NATO, którzy sabotują dostawy gazu w trakcie ich niekończącej się kłótni z Moskwą. Włosko-rosyjskie stosunki pozwoliły włoskiej firmie paliwowej ENI i jej spółkom zależnym na rolę w budowie Bałtyckiego gazociągu Nord Stream między Rosją i Niemcami; te projekty budowy rurociągu dodały kilka punktów procentowych do Włoskiego PKB i do pewnego stopnia zamortyzowały krajowy budrzet w obliczu obecnego kryzysu gospodarczego. Destabilizacja Włoch w celu manewrowania Berlusconim prowadzona jest przez grupę zbiegłych prokuratorów w Mediolanie, a wśród nich mściwego Ilda Bocassini, który jest reliktem nieistniejącego już Lotta Continua, maoistów-anarchistycznej organizacji lat 1970. Nie udało się przepędzić Berlusconiego w drodze wyborów lub wotum zaufania, więc zwolennicy tych prokuratorów rozpoczęli kilkanaście śledztw przeciwko niemu w ciągu ostatnich dziesięcioleci, w tym, podkładając podsłuchy do jego telefonu - pomimo faktu, że został on należycie wybrany na premiera kraju i Komendanta Głównego Sił Zbrojnych.

Włochy są bardzo sceptycznie nastawione do zbrojnej interwencji przeciwko Libii w ostatnich tygodniach, częściowo dlatego, że są krajem który może najwięcej stracić, jeśli Libia zostanie zniszczona. Motywacje rządu Berlusconiego nie są tak różne od tych, które zostały wyrażone przez Enrico Mattei w latach 1950 i przez Aldo Moro w 1970 roku. Pewnym jest, że włoski rząd zdominowany przez postkomunistów i ich neoliberalnych sojuszników będzie podporządkowywał Włochy Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu i NATO znacznie bardziej, niż ma to miejsce pod Berlusconim i Tremontim. Włoska lewica musi zatem zmierzyć się z faktem, że została wprowadzona w błąd przez dokładnie te same proamerykańskie operacje destabilizacji, obowiązujące w innych krajach regionu Morza Śródziemnego.

Niemcy również ignorują Stany Zjednoczone i grając rosyjską kartą poprzez decydującą rolę w budowie gazociągu Nord Stream, najdłuższego podwodnego rurociągu na świecie, która ma rozpocząć dostawy pod koniec 2011 roku. Kiedy Nord Stream zostanie uruchomiony, nie będzie już możliwe prowadzenie demagogicznej antyrosyjskiej polityki Łotwy, Litwy, Estonii, Polski, Ukrainy prowadzącej do kryzysów dostaw gazu do Europy Zachodniej, poprzez zrzucanie winy za odcięcia tranzytu gazu na Rosjan. Niewątpliwie jest to, że jest to ważny krok w kierunku ekonomicznej racjonalności i współpracy europejsko-rosyjskiej. Za kulisami tradycje niemieckiego przemysłu bankowego von Siemens, Ponto, Herrhausen i Rohwedder są wciąż żywe, czego obawia się Londyn i Nowy Jork.

Afganistan. Prezydent Karzaj gra również rosyjską kartą, szczególnie podczas jego pierwszej oficjalnej wizyty w Moskwie w styczniu 2011 roku, w trakcie gdy pucz CIA był już w toku. Karzaj był zainteresowany rosyjskimi śmigłowcami, rosyjskim szkoleniem jego sił zbrojnych, i na dużą skalę biznesami energetycznymi.

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/destabilizacja_szeroka,p1281338210


Destabilizacja. Szeroka perspektywa. #3

Webster G. Tarpley, Ph.D., 
TARPLEY.net
USA
2011-03-23

Polityczno Militarny Mechanizm Imperium w Kryzysie.

W ostatnich latach imperium USA organizowało kolorowe rewolucje poparte groźbą bezpośredniego ataku militarnego. Potknięcia USA w Iraku i Afganistanie spowodowały, że elity rządzące w USA odwracają się od wojskowego awanturnictwa jako metody działań, przynajmniej na razie. Jest to pogląd wyartykułowany przez sekretarza obrony Gatesa, klona Z. Brzezińskiego. Izraelski atak na południowy Liban latem 2006 r. był również wojskowym fiaskiem, w dużej mierze wojska izraelskie zostały pokonane przez nowe i bardziej skuteczne pociski przeciwpancerne Hezbollahu, które sparaliżowały jeden oddział pancerny z pięciu jakie posiada Izrael. Kolorowe rewolucje również nie działają, jak oczekiwano. Cedrowej rewolucji w Libanie w 2005 r. udało się przepędzić wojska syryjskie, ale nie była na tyle silna aby poważnie zaszkodzić organizacji Hezbollah. Rewolucja przez Twitter w Iranie w czerwcu 2009 roku również okazała się niewypałem ze względu na skuteczną reakcję rządu. Ukraińska pomarańczowa rewolucja została całkowicie wycofana i wiodący demagogowie usunięci. Rewolucja róż w Gruzji została całkowicie zdyskredytowana przez świadomość, że jego centralna postać, prezydent Saakaszwili, jest niespełna rozumu podżegaczem wojennym i bardzo uciążliwym dyktatorem. Najnowsza próba kolorowych puczów na Białorusi i Macedonii okazała się fiaskiem.

Próby podparcia staczającego się dolara.

Obecna fala destabilizacji ma również na celu wzmocnienie upadającego dolara. Po wpompowaniu bilionów dolarów do niesławnego planu ratunkowego Wall Street w latach 2008-2009, system jest obecnie zaangażowany w politykę znaną jako QE II, co oznacza, że ​​kolejne biliony dolarów będą wykorzystywane do wspierania spekulacji na rynkach finansowych. Ta ogromna ilość dolarów wirująca wokół rynków świata normalnie oznaczała by szybki spadek wartości dolara, podnosząc ryzyko, że najważniejsze kraje zaczną przenosić rezerwy banku centralnego z dala od dolara. Jednym ze sposobów, aby temu zapobiec był skoordynowany atak na euro, stosując swapy kredytowe i inne pochodne, a koncentrując się na słabych greckich obligacjach rządowych, a następnie kierując podobne ataki na Portugalię, Hiszpanię i Irlandię. Chodzi o to, że chociaż może to być niemożliwe dla dolara aby wyglądał dobrze, jest to możliwe, aby euro wyglądało bardzo źle, zmuszając wiodące banki centralne i inne instytucje do trzymania dolara. Strategia ataku na euro stworzyła nieoczekiwane zdarzenie w postaci momentalnego krachu 10 maja na rynku w Nowym Jorku, kiedy program komputerowy obniżający wartość euro okazał się jednocześnie obniżać średnią Dow Jones, co w konsekwencji oznaczało, że ​​musiał zostać zarzucony. Chiny również zaczęły wykupywać europejskie aktywa po zaniżonych cenach, psując efekt ataku Anglo-Amerykańskiego. Mimo tych ataków, euro okazało się nadzwyczaj dynamiczne, frustrując całą tą strategię. Inny sposób aby wzmocnić dolara, to rozpoczęcie wojen lub co najmniej wzrostu napięcia z Iranem. Zasada jest taka, że każdy wzrost cen ropy generuje nowy sztuczny popyt na dolary, a tym samym przeciwdziałanie tendencji do spadku wartości dolara. Jeśli Iran został by zaatakowany, powszechnie uważa się, że irańską odpowiedzią była by ingerencja w ruch tankowców przez Zatokę Perską, a tym samym podniesienie cen ropy do 500 dolarów za baryłkę co zagwarantowało by obfity popyt na dolary na wiele lat. Pożądane wojny i konfrontacje, nie zmaterializował się do tej pory, choć Anglo-Amerykanie nie przestali próbować. Destabilizacje na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej do tej pory były dość skuteczne w podnoszeniu cen ropy naftowej, która pomaga dolarowi, mimo że jest to wysoce destrukcyjne dla gospodarki USA. Fale uchodźców przemieszczające się łodziami przez Morze Śródziemne uciekając od chaosu w Tunezji, Libii i Egipcie prawdopodobnie spowodują poważne społeczne dyslokacje w krajach takich jak Włochy, Francja, Grecja, Hiszpania, Malta, i innych. Koszty zajmowania się tymi uchodźcami są już przyczynkiem rosnącego napięcia wewnątrz Unii Europejskiej, co chętnie wspierają Anglo-Amerykanie.



USA preferuje Chaos od Handlu i Rozwoju

Dla CIA wynik jest idealny gdy istniejące państwa narodowe są rozdarte przez regionalizm, konflikty etniczne, lokalnych watażków, i podziały społeczne. Departament Stanu odgrywa wiodącą rolę w partycji Sudanu. Ten sam los jest oczywiście przygotowany dla Jemenu. W tym momencie USA chętnie podzieli Libię na Trypolitanię i Cyrenajkę. Irak został już złamany na trzy części. Według planu Bernarda Lewisa, Iran może być podzielony na pół tuzina małych krajów. Turcja i Syria są także przygotowywane na podział i Bałkanizację. To samo odnosi się do Libanu. Wynikiem takiej szalonej polityki byłaby masa bezsilnych podmiotów neo-feudalnych, z których żaden nie mógłby powstać przeciw JP Morgan Chase i Exxon Mobil. Życie gospodarcze będzie regulowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Światową Organizacją Handlu, podczas gdy NATO zapewni wojskowy przymus.

Paralele do nieudanych rewolucji w 1848

W dziejach destabilizacji imperialistycznych, obecna fala przewrotów i powstań nosi wiele istotnych podobieństw do tzw przewrotów polityczny, które szybko rozprzestrzeniły się w wielu regionach Europy, z Kopenhagi do Palermo i z Paryża do Budapesztu, w 1848 r., dotykając wszystkich krajów z wyjątkiem Wielkiej Brytanii. Jak R.R. Palmer napisał w 1950 roku, "nigdy przedtem, ani potem Europa nie widziała tak powszechnego wstrząsu, jak w 1848 roku." (A History of the Modern World, wydanie II, s. 469 nn.). W tym czasie duża części Europy była pod kontrolą reakcyjnego Świętego Przymierza Imperium Rosyjskiego, Austrii i Królestwa Prus. Brytyjczycy gardzili tymi imperiami jako "arbitralne siły", rozpoczynając działania mające na celu złamanie ich w celu ułatwienia dominacji polityczno-wojskowej, a zwłaszcza, aby zostawić je otwarte na szkodliwe brytyjskie doktryny wolnego handlu i związaną z nim subordynacją ekonomiczno-finansową. System Świętego Przymierza był uosobiony przez austriackiego księcia Klemensa Metternicha, który był dominującą osobowością polityczną Europy Środkowej i Wschodniej od kongresu wiedeńskiego w 1815 roku, gdzie post-napoleońska Europa została ustanowiona. Oczywiście Święte Przymierze Austrii, Rosji i Prus było systemem ucisku, z Austriakami utrzymywanymi w rodzaju średniowiecznej pańszczyzny w takich miejscach jak Galicja, Czechy, Węgry, Prusy i opierając się na przymusowej pracy chłopów na wschód od Łaby. W Rosji, poddaństwo utrzymane było do 1861 roku. Rosja i Prusy były bardzo złymi miejscami do życia dla milionów Polaków, których kraj został podzielony na partycje, i Cesarstwa Austriackiego zawierającego dużo pozbawionych praw mniejszości Węgrów, Czechów, Słowaków, Rumunów, Serbów, Chorwatów, Słoweńców, Ukraińców i Włochów. Tajne metody policyjne były w modzie na całym świecie.



Gershman: widmo jaśminowej rewolucji nawiedza dyktatorów

Carl Gershman, neo-trockista szef US National Endowment for Democracy, a tym samym jeden z czołowych agentów destabilizacji w systemie Obamy, napisał w "Washington Post" z 12 marca 2011 r.: "Widmo krąży po świecie dyktatorów - widmo jaśminowej rewolucji". To jest próba Gershmana, parodii Manifestu komunistycznego Marksa ze stycznia 1848 roku. Gershman twierdzi, że obecna destabilizacja reprezentuje czwartą falę "demokratycznej ekspansji", co oznacza w praktyce obalenie niepodległych państw. Ta terminologia pochodzi z 1991 r., z książki Samuela Huntingtona, “The Third Wave”. Tytuł nawiązuje do serii proamerykańskich zmian reżimów w Europie, Ameryce Łacińskiej, Azji i Afryce w okresie pomiędzy 1974 r. "rewolucji goździków" w Portugalii i obalenie reżimów komunistycznych Europy Wschodniej i upadku Związku Radzieckiego w latach 1989-1991. Dla Huntingtona, pierwsza fala demokracji nastąpiła w 19 wieku, w tym 1848 roku, i wypaliła się wraz z pojawieniem się faszyzmu w 1920 roku. Druga fala tzw demokratyzacji została zidentyfikowana przez Huntingtona w latach 1945 do około 1970 roku. Jak zawsze u Huntingtona, analiza ta jest ekstremalnie fałszywa, począwszy od faktu, że większość systemów, które klasyfikuje jako demokratyczne nimi nie są, ale są to raczej oligarchiczne lub plutokratyczne formy dominacji mas przez bogatą mniejszość. Jest to szczególne widoczne w przypadku Stanów Zjednoczonych, gdzie rola Wall Street w nabywaniu urzędów i przepisów, nie pozostawia wątpliwości co do oligarchiczno-plutokratycznego charakteru systemu.

1848 rozpoczęło się na Sycylii, w styczniu

Etap przewrotu w 1848 roku został powołany - podobnie jak dziś - w ciężkiej depresji gospodarczej, która miała miejsce w 1847 roku. Wydarzenia z 1848 roku, kontynuowane były do 12 stycznia wraz z buntem na Sycylii zabiegającym o niepodległość wyspy. Sycylia jest w zasięgu wzroku z Tunezji, i to była Tunezja w 1848 roku. Oczywiście, Admiralicja Brytyjska od dawna z uwagą obserwowała wyspy Morza Śródziemnego, w tym Sycylię jako jedną z najważniejszych. Ale insurekcja rozprzestrzeniła się szybko. Barykady ustanowiono w Paryżu 22 lutego 1848 roku, w ciągu dwóch dni król Ludwik Filip, który był u władzy od lipca 1830, abdykował i uciekł do Londynu. Doprowadziło to do powstania drugiej Republiki Francuskiej. W dniu 13 marca 1848 robotnicy i studenci rozpoczęli powstanie w Wiedniu, stolicy Cesarstwa Austriackiego i wkrótce napadli na Pałac Cesarski. Austriacki system stał się histerycznie zdezorientowany i książę Metternich zbiegł w przebraniu, również do Londynu. 15 marca rozpoczęły się zamieszki w Berlinie, gdzie król Fryderyk Wilhelm IV natychmiast obiecał spisanie konstytucji. Rządy większości pozostałych 37 państw niemieckich także szybko upadły. Również w dniu 15 marca węgierskie Zgromadzenie zadeklarowało całkowite oddzielenie od Austrii, mimo że cesarz Habsburski nadal pozostawał jako głowa państwa. Czechy zażądały samostanowienia kilka dni później. W Mediolanie, Włochy, najbogatszym mieście Cesarstwa Austriackiego, bunt rozpoczął się 18 marca i 22 marca austriacki garnizon został wyrzucony. Wenecja zadeklarowała powrót do statusu niezależnej republiki. Wielki książę Toskanii został obalony przez bunt. Król Charles Albert Sardynii, jedynego niezależnego państwa włoskiego wypowiedział wojnę Austrii 23 marca z zamiarem dodania Mediolanu i Wenecji do swojego królestwa...

Ten cykl zdarzeń był o wiele bardziej dramatyczny, szybszy i bardziej zapierający dech w piersiach oszałamiający dla współczesnych obserwatorów w porównaniu do wydarzeń w Tunezji, Egipcie, Bahrajnie, Jemenie i Libii, które obserwujemy od początku 2011 roku. Ucieczka Ludwika-Filipa i Metternicha wniosły znacznie więcej niż obalenia Ben Aliego i Mubaraka. Wydarzenia roku 1848 również przekraczały zakres geograficzny upadku reżimów komunistycznych tj Polski, Węgier, NRD, Czechosłowacji i Rumunii w lecie i na jesieni 1989 roku. Jak Palmer to podsumował: "W krótkim okresie tych fenomenalnych dni marca, cała struktura opierająca się na Wiedniu rozbiła się na części: Cesarstwo Austriackie wpadło do jej głównych składników, Prusy ustąpiły rewolucjonistom, wszyscy Niemcy przygotowywali się do ujednolicenia, kiedy wojna dotarła do Włoch. Wszędzie oszołomione rządy obiecywały konstytucje, konstytucyjne zespoły spotykały się, lub odrębne niezależne narody wywalczyły swoje istnienie. "(Palmer, str. 480)

Egipt i Tunezja: Pałacowe pucze, zakamuflowane przez demonstracje uliczne, a nie rewolucje.

Szybki marsz buntów/rebelii w Europie wstrząsnęły, oszołomiły i tymczasowo sparaliżowały istniejące rządy, ale nie ostatecznie aby je pokonać lub złamać ich moc, ponieważ instytucje, a zwłaszcza wojska pozostały nienaruszone. Wskazuje to na powierzchowność rzekomej rewolucji w 2011 roku w miejscach takich jak Tunezja i Egipt, które naprawdę bardziej przypominały pałacowe zamachy przeprowadzane za kulisami przez biurokratów i generałów, w towarzystwie kilku demonstracji ulicznych. Ani w Tunisie ani w Kairze istniejące instytucje polityczne lub regulujące system nie zostały zmienione. Co najwyżej niektóre osobistości na szczycie zostały zmienione, ale niewiele więcej. Rewolucje wyglądają inaczej; niszczą stare instytucje (niewolnictwo, zagraniczne protektoriaty, monarchie, feudalizm, pańszczyznę, MFW, NATO) i tworzy nowe.

1848: Rewolucje, które nie wypaliły

W czerwcu 1848 roku, fala zaczęła się obracać. Rewolucjoniści społeczni i republikanie zaczęli się kłócić między sobą w Paryżu. Druga Republika Francuska, z pomocą brutalnego generała Cavaignaca, zmiażdżyła Warsztaty Krajowe społecznych republikanów w czerwcu 24-26, 1848 roku. Przez pewien czas wyglądało na to, że Francja zmierza w kierunku wojskowej dyktatury generała Cavaignaca, ale Ludwik Napoleon, potomek cesarza, który stał się politycznym awanturnikiem i puczystą w służbie Lorda Palmerstona i Wielkiej Brytanii, wkrótce powstał przy wsparciu ze strony pro-Brytyjskiej sieci masońskiej. Ludwik Napoleon został wybrany prezydentem Francji przez szeroki margines w grudniu 1848 r., oraz 2 grudnia 1851 roku zniósł parlament przez zamach stanu. W Londynie, Lord Palmerston rzucił się tak szybko do przyznania pełnego dyplomatycznego uznania dla nowego systemu Ludwika Napoleona, że ​​obraził Królową Viktorię, która była oczywiście głową monarchii. Po plebiscycie 20 grudnia 1851 roku Ludwik Napoleon został prezydentem przez 10 lat, w ciągu roku ogłosił Francję ponownie imperium i sam mianował się na cesarza Napoleona III.

Napoleon III pełnił funkcję satrapy Imperium Brytyjskiego w Europie kontynentalnej, zapewniając wojskom brytyjskim wsparcie do wojny krymskiej przeciwko Rosji, a później inwazji na Meksyk jako część próby okrążenia Brytyjskiego Stanów Zjednoczonych podczas wojny secesyjnej. Najechał on również Indochiny. Jego reżim odzwierciedla szereg cech, które łączą się z faszyzmem w XX wieku. Takie były gorzkie owoce niejasnych sloganów i entuzjazmu w 1848 roku.

Sprzątanie: Cavaignac, Windischgrätz i Radetzky

To co zrobił gen.Cavaignac w Paryżu, zostało dokonane w Cesarstwie Austriackim przez dwie kluczowe postacie wojskowe. Praga była bombardowana przez gen. Windischgrätza, który rozproszył Pan-słowiański kongres, który tam się zbierał. Windischgrätz wkrótce udał się do Wiednia by położyć kres nowemu systemowi w dniu 31 października 1848 roku. Na południe od Alp, podobną rolę odegrał Marszałek Radtezky, który pokonał Sardynię w walkach w Custozza i Novara, Mediolanie i gwałtownie sprowadzając Lombardię i Wenecję z powrotem do Austrii. Na Węgrzech, gdzie właściciele ziemscy zostali wyparci przez Słowaków, Rumunów, Niemców, Serbów, i Chorwatów, te mniejszości znalazły skutecznego przywódcę w osobie namiestnika Chorwacji, Jellachicha, który był wspierany przez kanclerza Austrii Schwarzenberga w imieniu cesarza Habsburgów.

Ostatecznie, rząd w Wiedniu wezwał 100.000 rosyjskich żołnierzy, aby zdławić bunt na Węgrzech zgodnie z postanowieniami Kongresu Wiedeńskiego, który został podpisany w sierpniu 1849 roku. Jest to paralela do wejścia sił ZEA Arabii Saudyjskiej i Bahrajnu w dniu 14 marca 2011 r., rzekomo w celu przywrócenia porządku. To sugeruje, że Rada Współpracy Zatoki, składająca się z państw arabskich Zatoki Perskiej, stała się swego rodzaju nowym Świętym Przymierzem, niesamowicie podobnym do historycznego poprzednika a jego celem jest obrona monarchii absolutnej wobec zmian w jakiejkolwiek formie.

Egipt feldmarszałka Tantawi może skończyć tym razem jak Kair Cavaignaca, zepchnięty przez bardziej ambitnego awanturnika. Niektórzy z synów Kadafiego, lub niektórzy z libijskich dowódców armii, są już w drodze do stania się Windischgrätzem lub Radetzkym w libijskim powstaniu. Ostatnie wystrzały rewolucji w 1848 roku rozpoczęły się w listopadzie 1848 po zabójstwie Pellegrino Rossi, który został mianowany premierem państwa papieskiego przez reformatora papieża Piusa IX. Zabójcą był syn pewnego Ciceruacchio z Trastevere, agenta Lorda Wielkiej Brytanii Minto, a tym samym Palmerstona. (Obecnie mogą istnieć pewne osoby ala Ciceruacchios pracujące dla NATO i polujące na Karzaia, Malikiego i różnych przywódców Pakistanu, by wymienić tylko kilku.) W dniu 24 listopada 1848 Pius IX uciekł w przebraniu do Neapolu, a Republika Rzymska została ogłoszona przez Mazziniego i Garibaldiego. Mazzini został wypchnięty w dniu 3 lipca 1849 roku przez wojska francuskie wysłane przez Ludwika Napoleona, który został wyznaczony do pobytu w Rzymie na następne 20 lat.

W Niemczech, Frankfurdzkie Zgromadzenie było w stanie zgodzić się na realny plan zjednoczenia narodowego. W końcu wzywając króla pruskiego, aby stał się konstytucyjnym władcą zjednoczonych Niemiec. Fryderyk Wilhelm IV odrzucił propozycję, twierdząc, że nie mógł "odebrać korony z rynsztoka". Wkrótce wojska pruskie rozproszyły Zgromadzenie we Frankfurcie, a nowa era autorytaryzmu została konsolidowana.

Demokracja formalna i Wolności Obywatelskie lub prawa gospodarcze i społeczne

Typowe wymagania rewolucji 1848 były bardzo podobne do tzw podnoszonych dziś haseł demokracji w całym świecie arabskim. Agitatorzy żądali konstytucyjnego rządu, niezależności i ujednolicenia przepisów krajowych dla grup, zespołów przedstawicieli, praw do głosowania, ograniczenia praw policji i tajnej policji, sądów przysięgłych, swobód obywatelskich, wolności prasy i mediów, a także prawa do zgromadzeń i wyrażania opinii. Jak pokazuje historia francuska 1848, było to potencjalnie gwałtowne i pełne sprzeczności wydarzenie, pomiędzy wyłącznie zaangażowaniem się w te formalnie demokratyczne postulaty z jednej strony, oraz dodatkowe wymagania ludzi pracy dla praw ekonomicznych z drugiej. Dzisiejsze wydarzenia, są pełne gwałtownych sprzeczności między zamożną złotą młodzieżą, która zajmuje się wolnością w Internecie, wierząc w neoliberalny monetaryzm-finansowy globalizacji, z wolnym handlem i prywatnymi bankami centralnymi jako podstawą ich osobistej pomyślności z jednej strony, a ludźmi pracy, którzy są zainteresowani bardziej cenami żywności i dopłatami do paliwa, wyższą płacą minimalną, prawem pracy, likwidacją zagranicznych monopoli i karteli, praw dla związków zawodowych, utrzymaniem sektora państwowego i innych ograniczeń mitycznego "wolnego rynku".

Rola sieci Mazziniego w odpaleniu 1848

Jak zauważa Palmer, rok 1848 "współczeni czasami przypisują powszechności zjawiska machinacjom tajnych stowarzyszeń ...." (Palmer, str. 470) Tajne stowarzyszenia, o których mowa to przede wszystkim te z Włoch pseudo-rewolucjonisty prowokatora Giuseppe Mazziniego, agenta Admiralicji Brytyjskiej. Mazzini stworzył sieć Ultra-nacjonalistów lub krwawych nacjonalistycznych tajnych i pół-tajnych grup wywrotowych w wielu krajach o nazwach takich jak Młode Włochy, Młode Niemcy (którego członkiem był poplecznik Karola Marksa, Fryderyk Engels), Młoda Francja, Młoda Polska i Młoda Ameryka. Młoda Ameryka była za utrzymaniem niewolnictwa i secesji południowych stanów,  prezydent USA Franklin Pierce działał blisko tej grupy. Młoda Anglia była zwolennikiem Torystów i premiera Disraeli. Przywódcy rewolucji, tacy jak Louis Kossuth z Węgier i Ledru-Roland z Francji byli częścią orbity Mazziniego. Austriacki punkt widzenia na Mazziniego był taki, że był on wykorzystywany przez Brytyjczyków do podburzenia Włoch, co byłoby złe dla Wiednia, jednocześnie pozostawiając Włochy bezsilnymi i nie zjednoczonymi, co byłoby zagrożeniem dla Londynu. Jest to dobre podsumowanie metody destabilizacji używanych przez sieci Mazziniego w wielu krajach, i dziś przez NED (Natiional Endowment for Democracy).



Oprócz radykalnych republikanów Mazziniego, Brytyjczycy wspierali również rozwój mniejszych grup, socjalistycznych republikanów, charakteryzowanych na początku 1848 roku przez Louisa Blanca i jego Narodowe Warsztaty, których celem było powstanie przeciwko reżimowi bardziej umiarkowanych Republikanów w Paryżu w czerwcu 1848 r. - wydarzenie, które zostało opisane przez wierzacych w mitologię rewolucji proletariackiej, jako świt przemocy proletariatu, co wywołało gwałtowną reakcję prawicy w całej Francji. W trakcie 1848 roku pojawia się takrze niemiecka Liga Komunistyczna Karola Marksa a absolwent Młodych Niemiec Fryderyk Engels, przygotowuje Manifest komunistyczny, który pojawiła się na początku roku. Komunizm nie był wiodącą siłą w 1848 roku, ale szybko się rozplenił w klimacie destabilizacji. Marks później działał w Londynie przez kilka lat pod auspicjami brytyjskiego ambasadora do Imperium Osmańskiego Davida Urquharta.

Trzecim trzonem brytyjskiego wpływu ideologicznego na wydarzenia 1848 był rosyjski anarchista Michaił Bakunin, którego radykalni zwolennicy staną się skrajnymi terrorystami w służbie brytyjskiego wywiadu przeciwko progresywnym reformatorom, w tym Cara Aleksandra II, w najbliższych latach.

(przypis prisonplanet.pl.  Proszę zauważyć że cały ruch rewolucyjny, wraz z ruchem komunistycznym był tworem Brytyjskich służb specjalnych. Ruchy te były zorganizowane najpierw pod agentem Brytyjskiej Admiralicji Mazzinim a potem pod Engelsem. Cały późniejszy przewrót komunistyczny był tworem Brytyjskim i Amerykańskim, co tłumaczy późniejsze idealne relacje pomiędzy Moskwą a Wall Street. Czytaj dalej: Wall Street i Rewolucja Bolszewicka 1, 2, 3;  Oglądaj Film: Wojna na sprzedaż. Wywiad z A.C. Suttonem.)

Od Mazziniego do Gershmana i Gene Sharpa

Mazziniego, Marksa i Bakunina, można porównać do Wikileaks, nihilistów Juliana Assangea i Waela Ghonima, Google- Gershmana, teoretyka kolorowej rewolucji Gene Sharpa z Instytutu Alberta Ensteina, Josepha Nye i podobnych figur. Angielski Lord Palmerston odpowiada Samancie Power i Cass Sunsteinowi z Białego Domu Obamy. Sieć Mazziniego przedstawiała 19-wieczny ekwiwalent CIA, MI-6, National Endowment for Democracy, International Republican Institute, National Democratic Institute, oraz wiele innych organizacji pozarządowych finansowanych przez Anglo-Amerykański wywiad.

Rewolucje 1848 dały niewielki postęp we wprowadzaniu zasad parlamentarnej ​​Europy kontynentalnej, z głównym wyjątkiem statutowej konstytucji Sardynii i konstytucji pruskiej z 1850 roku, która miała trzy klasy kwalifikacji nieruchomości, będąc systemowo znacznie szerszą niż system Brytyjski w tym czasie. Brytyjczykom udało się zakończyć poddaństwo wszędzie, ale nie w Rosji.

Czasy po 1848: Koniec Rewolucyjnych Romantycznych Iluzji i wzrost realizmu

Młodzież czasów po 2001, naiwna i pełna dobrych intencji, wliczając młodych ludzi w świecie arabskim i poza nim, podobnie jak pokolenie młodzieży z 1848 roku, są w dużej mierze pod wpływem romantyzmu rewolucyjnego, który zawiera odległe echa pigułki dostarczanej przez Lorda Byrona, Mazziniego i im podobnych. Szeregowi działacze młodzieżowi z placu Tahrir zazwyczaj oferują ogólne hasła o wolności, demokracji, prawach człowieka, swobodach obywatelskich i wolności słowa. Opierali się na egipskiej dumie narodowej, jedności armii i ludzi (typowe zagadnienie bonapartystyczne) i twierdzili, że robią rewolucję na własną rękę, nie zważając na setki milionów dolarów zainwestowane w projekt przez MI-6, CIA, NED, i inne organizacje pozarządowe. Dla niektórych Assange był idealnym ego, dla innych może to być Ghonim. Patos tych młodych ludzi, był zbudowany na naiwności, działając jako dodatki i rekwizyty potrzebne do telewizyjnego skryptu pisanego przez CIA z udziałem Tantawi i junty wojskowej, z czarnymi charakterami IMF-u jak i El Baradeia i Amr Moussa czekającymi za sceną. Oczywiście, tych młodych ludzi czeka wiele ogromnych rozczarowań, z których mądrzejsze oświecenie może się objawić.

Ideowy kac po 1848 roku: cynizm, otępienie i polityka siły

Lata po rewolucji 1848 są opisane w kategoriach "wytrzymałość nowego ducha", z udziałem cynizmu, trzeźwego realizmu, i bezwzględnego pragmatyzmu. Ponieważ wiele z tych pokonanych rewolucyjnych romantyków nie było w stanie odkryć wyższej historycznej moralności stopniowego rozwoju człowieka, wielu wybrało redukcjonizm, w którym moralność była ograniczona do racjonalizacji interesów. Konotacja idealizmu zmieniła się w kierunku niejasno pozytywnym a następnie zdecydowanie negatywnym. Sentymentalizm nabył także negatywny wydźwięk. Surowy pozytywizm Augusta Comte chwycił we Francji, z brutalnym cynizmem Arthura Schopenhauera, który przyszedł do głosu w Niemczech. Ludzie zaczęli czcić siłę. Tzw. post-1848 Realpolitik lub polityka siły podsumowana przez pruskiego kanclerza Bismarcka w 1862 roku w jego słynnym przemówieniu stwierdzającym, że "wielkie pytania wieku nie zostaną rozwiązane przez wypowiedzi i głosowanie większościowe - tam leżał wielki błąd 1848 i 1849- ale krwią i żelazem ".

Kluczowy blok Kadafiego wobec imperialistów

W obecnym kryzysie, jedyną zasadą powinno być to, że państwo narodowe powinno być uważane za rzeczywistą lub potencjalną pozytywną siłę. Obecnie najlepszą polityką jest współpraca z istniejącymi rządami zamiast organizowania prób rozbicia ich, bez względu na ich wady. Stan taki jest lepszy od chaosu i anarchii braku państwa. Kliki wywrotowych generałów i urzędników przekupionych przez CIA, wspartych przez oszalałe tłumy wielbicieli Facebooka rzucone w szał nienawiści wobec tego czy innego przywódcy nie wydają się ruchem godnym polecenia. Mubarak skapitulował i odszedł od władzy, ale bardziej bezwzględny Kadafi pokazuje wszystkie znamiona powodzenia obrony swojego reżimu. Porażka destabilizacji Libii stanowiłaby Surową odprawę, na Anglo-Amerykanów.
Jak zauważa Shashkov, "Od lat administracja USA marzyła o pozbyciu się Muammara Kadafiego, ale za każdym razem ten charyzmatyczny i niezależny przywódca przechytrza Amerykanów. I tak Kadafi może uratować innych arabskich przywódców, którzy stoją następni w kolejce."

Stalingrad CIA przed Ras Lanouf

Lorenzo Cremonesi, sprawozdawca z Libii dla Mediolańskiego Corriere della Sera ", zauważył w raporcie , że pokonanie rebeliantów anty-Kadafiego w Ras Lanouf 10 marca 2011, reprezentowało nowy Stalingrad. Diehl z Washington Post widzi skuteczną obronę Kadafiego jako punkt zwrotny - podobny do dni czerwca w Paryżu 1848.

...Gershman kierujący destabilizacją skarży się, że przetrwanie Kadafiego będzie sygnałem dla autokratów, że gwałtowny opór jest najmądrzejszą ścieżką. Spowoduje to odwrócenie fali na Bliskim Wschodzie i w dużym stopniu wzmoży nowy sprzeciw wobec zachodu. Jeśli przebiegły lis pustyni libijskiej przeżyje, cała teoria CIA panowania nad masami zostanie skompromitowana. Kadafi nie jest uczniem Gene Sharpa, lecz Porfirio Diaza z dewizą "Odstrzelenia na gorącym uczynku.” Z cynicznego okresu post 1848 wyciągnięto wnioski, że lepiej jeśli rozproszy się tłum wtedy, gdy się gromadzi aby rozpocząć kolorową rewolucję, nie patrząc na opinię publiczną w Europie i Stanach Zjednoczonych, ponieważ Zachodnia opinia publiczna będzie i tak wrogo nastawiona dzięki mediom Wall Street.

Chaos w Egipcie?

Egipt, gdzie muzułmańskie ataki na koptyjską mniejszość chrześcijańską już wybuchły, gdzie policja jest coraz bardziej brutalna wobec demonstrantów, droga wydaje się niejasna pomiędzy dyktaturą wojskową, lub chaosem. Jak Jackson Diehl z Washington Post zauważył, "niektórzy Egipcjanie wierzą, że kraj ten jest niebezpiecznie blisko uświadomienia, że "możemy nie dobrnąć do wyborów prezydenckich", powiedziało jedno z dobrze poinformowanych źródeł ....Gospodarka, jest w stanie wstrzymania; rządowi może wkrótce zabraknąć gotówki na wypłaty pensji pracownikom. Urzędy wszelkiego rodzaju rozpadają się: menadżerowie fabryk i liderzy związków są kwestionowani, a policja w dużej mierze zniknęła z ulic. W tym przypadku, Egipt może być zbyt słaby i chaotyczny, aby prowadzić interesy z Iranem. Jednym z najlepszych wyników dla Egiptu będzie pojawienie się nowej generacji pułkowników nacjonalistycznych, którzy są zniesmaczeni zdradą USA jak feldmarszałek Tantawi i General Enan, a którzy chcieliby powrócić do tradycji prezydenta Nasera, który przeciwstawił się imperialistom przez nacjonalizację Kanału Sueskiego, poprzez budowę zapory Aswan, bez której nowoczesny Egipt nie mógłby istnieć.

Poza nihilizm

Jeśli 2011 rozgrywa się na bazie modelu z 1848 roku, co teraz wydaje się bardziej prawdopodobne, że całe pokolenie dobrze rozumianych rewolucyjnych romantyków, którzy wpadli pod wpływy nihilistów takich jak Gershman, Assange i Ghonim mogą uświadomić sobie fakt, że klasowa rewolucyjna walka jest poważną sprawą wymagającą przede wszystkim dwóch rzeczy - programu i organizacji. Program w czasach nowożytnych dotyczy, tak samo jak ekonomii, tak i reform politycznych lub procesów społecznych. Program gospodarczy musi mieć na celu uwolnienie krajów rozwijających się od śmiertelnych kajdanów IMF-u, finansowej globalizacji, otwierając drzwi do niepodległości, pełnego zatrudnienia, wzrostu poziomu życia, poprawie długości życia i ogólnej modernizacji nauki, techniki, przemysłu i rolnictwa. Organizacja jest niezbędnym narzędziem, będącym w stanie interweniować w masie politycznych kierunków i zapobiec przejęciu procesów przez zagranicznych agentów i łotrów takich jak libijskie rady rebeliantów, feldmarszałka Tantawi, el Baradeia, lub Amr Moussa z Egiptu...

Brytyjczycy jako zwycięzcy z 1848 roku

Brytyjczycy, którzy działali blisko rewolucji w 1830 roku, byli głównymi beneficjentami zdarzeń 1848 roku. Francja znalazła się pod kontrolą brytyjskich agentów. Austria utraciła pozycję lidera i została trwale osłabiona. Rosja została przygotowana, na atak przez Brytanię, Francję i Imperium Osmańskie w 1853/56, a represje Rosyjskie na buntownikach w Polsce w 1848 roku zasiały ziarna nienawiści i urazy, które doprowadziły do ​​wybuchu powstania polskiego w 1863 roku. Po 1848 zmniejszyło się kontynentalne zagrożenie dla Wielkiej Brytanii co pozwoliło Londynowi, na przejście do krwawych represji buntu Sepoy 1857 roku w Indiach, po trzeciej fali Wojen Opiumowych przeciwko Chinom w 1860 roku. Co najważniejsze, Brytyjczycy byli w stanie uzyskać współpracę i wsparcie Francji, Hiszpanii i Austrii przy próbie okrążenia Stanów Zjednoczonych, zbiegło się to w czasie z Brytyjskimi zachętami do secesji Skonfederowanych Stanów Ameryki. Jest to rodzaj wyniku na jaki ma nadzieje Gershman - upadek wszystkich, aby utrzymać pozycję USA. Ale wygląda na to, że może się rozczarować.

Lata po roku 1848 tym samym stanowiły absolutnie punkt szczytowy światowej potęgi Imperium Brytyjskiego, okresu poważnego niebezpieczeństwa ustanowienia powszechnego kolonialnego imperium nad całą planetą, które cofnęło się tylko ze względu na zwycięstwo Lincolna w Skonfederowanych Stanach Ameryki w około 1865 roku, i po udanym zjednoczeniu Niemiec Bismarcka w 1871 roku z marionetkowym władcą Wielkiej Brytanii Napoleonem III obalonym w trakcie tego procesu.

Imperium jest złe dla narodu amerykańskiego

Odrodzenie fermentu pracowników, pobudzenie agitacji i obrony klasowych przywilejów przez lud pracujący w Stanach Zjednoczonych, reprezentowane przez opór przeciwko reakcyjnym Republikańskim prezesom, niszczenie związków i sojuszników "Tea Party" w takich stanach jak Wisconsin, Ohio, Indiana i innych, tworzy możliwość redukcji imperialnej roli USA w świecie, przy towarzyszących ciężkich, anty-Wall Street modernizacji, reform na wzór drugiego New Deal, które sprawi, że Stany Zjednoczone staną się znacznie silniejsze i bardziej zamożne niż ma to miejsce dzisiaj. Modernizacje 1920 roku, reformy Mustafy Kemal Ataturka były w stanie stworzyć silne i progresywne państwo tureckie, wśród ogólnego zniszczenia starego systemu imperium osmańskiego. Generał Charles de Gaulle był w stanie wypracować bardziej skuteczną, stabilną i zamożną Francję po upadku francuskiego imperium kolonialnego w Indochinach i Algierii. Amerykanie muszą się nauczyć, że imperium jest złe dla nich, ponieważ jest to imperium, które przynosi wysokie bezrobocie, spadek poziomu życia, reakcyjną dominację, bezlitosny wyzysk ludzi pracy, rosnące barbarzyństwo życia społecznego - jak i niekończące się wojny i niekończące się listy ofiar.

Sierpniowy przewrót w Moskwie w sierpniu 1991 roku był początkiem końca ZSRR jako imperium. Obecna fala puczu może również zaznaczyć początek końca bieżącego Anglo-Amerykańskiego imperialnego kongresu.

Odległa analogia: Rzymska Militarna Anarchia 235-284 AD
Dzisiaj, elity USA i Wielkiej Brytanii mają nadzieję, że trwający uniwersalny atak na państwa narodowe, w tym Rosję, Chiny, Indie, Turcję, Brazylię, Indonezję, Iran, mogą umożliwić przedłużenie na czas nieokreślony anglo-amerykańską supremację nad światem jako systemu światowego na bazie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego i Światowej Organizacji Handlu, z NATO, służącym jako główne ramie wojskowego dyktatu. Dzisiejszy kryzys w imperium anglo-amerykańskim jest porównywalny w pewien sposób do imperium cesarstwa rzymskiego, kryzysu lub Wojskowej Anarchii 235-284 AD.

Zawieszenie wyczerpanego imperium, podobne do rzymskich reform Dioklecjana po 284 AD do ostatecznego załamania w 476 AD, a następnie wejście w okres średniowiecza, oznaczałoby kres znaczenia nauki, technologii, rozwoju gospodarczego i społecznego postępu na całym świecie. Oznaczałoby to zstąpienie do czasów barbarzyństwa i neo-feudalizmu watażków i miast-państw. Dlatego konieczne jest, aby istniejące państwa narodowe, mimo wielu oczywistych wad, zostały obronione, a fale destabilizacji odparte.

Koniec

(Przypis Prisonplanet.pl
Dziś poprzez analogie historyczną pozostaje nam spojrzeć w przyszłość i zrozumieć co nas czeka. Analogicznie do wydarzeń 1847 recesja/depresja (w której obecnie jesteśmy), następnie 1848 rewolucje, których jesteśmy świadkami, prowadzące do destabilizacji państw narodowych. Następnie rewolucja na wzór komunistycznej. Dziś nie ma bardziej drastycznej i skrajnej ideologii od zielonego marksizmu, który opanował cały świat i który chce powrotu do feudalnego systemu, redukcji populacji co najmniej o połowę i ustanowienie naukowego socjalizmu w służbie ziemi. Scenariusz ten prowadzi do neo-feudalnego świata regionów, miast państw, które będą podporządkowane elitom świata. Regiony te będą zbyt słabe aby walczyć o niepodległość, o samowystarczalność nie mówiąc o samostanowieniu. Na dzień dzisiejszy walka trwa na froncie utrzymana państw narodowych, jeśli one znikną świat zostanie opanowany przez Nowy Porządek Świata- raj dla elit, koszmar dla ludzi.)

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/destabilizacja_szeroka,p874618039
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Destabilizacja. Szeroka perspektywa.
« Reply #1 on: (Wed) 07.10.2015, 17:13:02 »
Narzędzia separacji – część I

Fragmenty eseju Dave’a Pollarda.

Narzędzia separacji – część I & II [wersja PDF]


Autor: Richard Davis

Narzędzia separacji – środki, za pomocą których sprawcy naszego odłączenia od własnej intuicji, zmysłów, siebie nawzajem i całego ziemskiego życia utrzymują nas w stanie rozproszenia, zagubienia, strachu i braku samodzielności.

Sprawcy – prywatne i publiczne korporacje zależne od niekończącej się, przyspieszającej eksploatacji zasobów naturalnych, produkcji, konsumpcji i generowania odpadów, realizujące swoje cele z patologiczną i amoralną determinacją.

Są nimi politycy, sędziowie, prawnicy, siły policyjne i wojskowe – wszyscy współpracują zgodnie z tymi bogatymi korporacjami, tworzą i egzekwują prawa, toczą wojny we własnym, a nie naszym interesie. Są nimi media, agitatorzy, reklamodawcy i firmy public relations, system edukacji, sprzedajni ekonomiści i pseudonaukowcy, którzy jako propagandyści mówią nam, że wszystko jest w porządku i nie istnieje inny, lepszy model życia od cywilizacji przemysłowej.

Są nimi religie, terapeuci i techno-zbawiciele („Ludzka pomysłowość i wynalazczość rozwiąże wszystkie nasze problemy!”), którzy wzmacniając propagandę wmawiają nam, że kiedy dzieje się źle, to my ponosimy winę jako jednostki; że dzięki niezbędnemu wysiłkowi cywilizacja przemysłowa zwycięży i poprawi byt każdego z nas, pomimo naszych osobistych słabości i grzechów.

Połączona gospodarcza, polityczna, medialna, psychologiczna władza i hegemonia tych czterech grup sprawców stanowi samowzmacniający się, zupełnie bezkrytyczny i totalitarny system, o którym marzył Mussolini – opatrzono go etykietką Faszyzmu, ale on nazywał go Korporacjonizmem. Jego zadaniem jest całkowite podporządkowanie i kontrolowanie ludności, poddanie jej tak gruntownej indoktrynacji, że nie zrodzi się żadna opozycja czy sprzeciw – pozostanie jedynie wieczna machina bezmyślnej monolitycznej ludzkiej produkcji i konsumpcji.

Poprzez swój polityczny przekaz, reklamę, taktyki zastraszania, kłamstwa, wstrzymywanie informacji, grabież i przemoc, manipulację, tworzenie fałszywych wyborów i fałszywych nagród utrzymuje nas w niewoli, w izolacji. Każdy z nas jest posłusznym sługą systemu.

Ale czym jest ten „system”? Czy naprawdę potrafi skutecznie nas kontrolować w świecie, w którym często sprzeczne informacje i idee są wszechobecne i płyną swobodnie? I dlaczego tak wiele osób – nie tylko psychopaci pokroju Mussoliniego – dobrowolnie staje się sprawcami?

Światopogląd progresywno-liberalny głosi, iż wszyscy jesteśmy w głębi serca niewinni i dobrzy. Zatem sprawcom tego strasznego, niezrównoważonego, balansującego na krawędzi systemu z pewnością przyświecały jak najlepsze intencje. Na pewno chcieli dobrze, prawda?

Według tego światopoglądu gniew nie jest właściwą odpowiedzią; musimy apelować do ludzi racjonalnie, prezentować fakty. Wierzymy, że ukrywanie prawdy nie może trwać długo, a gdy ludzie ją poznają, dowiedzą się, że system jest zły i brutalny, instynktownie podejmą wysiłek jego rozmontowania i dla dobra ogółu zastąpią go innym – prawdziwie demokratycznym.

Psycholog z Uniwersytetu Harvarda Daniel Gilbert, autor książki Potykając się o szczęście, przedstawia pewne wskazówki, dlaczego tak się nie dzieje. Nasze duże mózgi, argumentuje badacz, uczyniły nas przesadnie zmyślnymi. Potrafią one skonstruować własną rzeczywistość, całkowicie oderwaną od rzeczywistości „autentycznej,” i żyć szczęśliwie w tym urojonym miejscu uznając je w efekcie za świat „prawdziwie” realny. Nasze ego bez trudu wymyśla i wierzy w historie, które wywołują reakcje emocjonalne i tworzą w naszych głowach kolejne opowieści. Owo błędne koło negatywnej aktywności intelektualnej i emocjonalnej naszych umysłów – odłączonej od tego, co faktycznie dzieje się tu i teraz – kontroluje patologiczną kondycję naszej psychiki.

Oto dwie paradoksalne konsekwencje posiadania dużych mózgów: (i) można nas oszukać i emocjonalnie zmanipulować dezinformacją w sposób, któremu nie poddadzą się inne stworzenia, (ii) nawet jeśli jesteśmy jednym ze sprawców tej dezinformacji, możemy w nią wierzyć poprzez samooszukiwanie, zwłaszcza gdy naszą wiarę wzmacniają inni, którzy nawinie akceptują te same przekonania.

Mimo iż wszyscy jesteśmy w pewnym sensie sprawcami – pozostajemy do tego stopnia oderwani i skonfundowani przez nasze ego oraz wyimaginowane rzeczywistości, że tak „naprawdę” nie wiemy, co jest prawdziwe i co robimy – powinniśmy:

Po pierwsze zorientować się w tym, co naprawdę się dzieje (poprzez lekturę, wnikliwą analizę i myślenie krytyczne) i jakie są nasze „prawdziwe” opcje (studiując historię, czytając literaturę faktu i beletrystykę). Po drugie musimy zezłościć się na system, który niszczy nasze jedyne środowisko życia (nie jest istotne kim są sprawcy, czy sami nimi jesteśmy lub odpowiadamy za współudział), otrząsnąć się z naszej pasywności, nieświadomości i podjąć działania. Po trzecie wpłynąć na innych, przekazać im wiedzę. Po czwarte stać się wzorem, znaleźć radykalnie alternatywne sposoby egzystowania. I po piąte przyswoić nowe umiejętności ułatwiające zarówno wykonanie pracy, która przyspieszy rozkład cywilizacji przemysłowej, jak i prowadzenie wartościowego życia w trakcie i po upadku.

Trudne zadanie. Zdając sobie sprawę ze skali wyzwania, zacznijmy od zrozumienia Narzędzi separacji, które utrzymują nas w stanie zaszczucia i zależności.

1) Nagradza się nas za to, że jesteśmy dobrymi konsumentami.

Opis:

Nietrudno jest uszczęśliwić ludzi cywilizowanych, a przynajmniej dać im poczucie szczęścia; po prostu muszą zostać poddani odpowiednim zabiegom przysposabiającym. Kluczem do stworzenia tego plastycznego stanu umysłu jest zaszczepienie w ludziach od najmłodszych lat wiary, iż „szczęście” jest czymś znacznie bardziej powierzchownym niż stan głębokiego, autentycznego zadowolenia i dobrego samopoczucia. Marketing konsumpcyjnych dóbr i usług („doświadczeń”) czerpie z pragnienia szczęścia poprzez kolorowe i pozytywne obrazy odzwierciedlające radosne korzystanie z jakiejkolwiek promowanej rzeczy; jest to potęgowane przez nieustające komunikaty środków masowego przekazu mówiące o tym, że generalnie konsumpcja jest „dobrem,” a użytkowanie każdej nowej i modnej rzeczy niezawodnie prowadzi do poprawy jakości naszego życia. Ten przekaz o potężnej perswazji jest łatwo przenoszony na nowe pokolenie przez rodziców i rówieśników, którzy zostali już przysposobieni.

Identyfikacja:

Na poziomie osobistym można to rozpoznać poprzez rozwijanie świadomości wszystkiego, co sprawia, iż czujesz się lepiej, a co w oczywisty sposób stanowi produkt kultury konsumpcyjnej: przykładowo jeśli podczas oglądania lub słuchania reklamy zaczynasz odczuwać szczęście, niezależnie od źródła tego spotu oznacza to, że narzędzie jest aktywne. Tę samą reakcję można zaobserwować u innych ludzi, którzy zdradzają oznaki szczęścia, kiedy jedyne, ewidentne jego źródło zostało wytworzone sztucznie. Popularność galerii handlowych, kin, parków rozrywki i pakietów wycieczkowych jest kolejnym dowodem, że autentyczna potrzeba zaznania szczęścia została podłączona pod konsumpcję na skalę przemysłową: teraz chodzimy na zakupy, aby „dobrze się poczuć.”

Konsekwencje:

Dwie główne konsekwencje konsumpcyjnego szczęścia są takie, że po pierwsze stajemy się mniej skłonni do poszukiwania głębszych, bardziej satysfakcjonujących form szczęścia w realnym świecie – jak chociażby radości z zanurzenia naszych stóp w chłodnej wodzie w upalny dzień – i zamiast nich szukamy odłączonych źródeł „szczęścia” poprzez materialną konsumpcję. Drugą, mniej bezpośrednią konsekwencją jest to, że ta zwiększana pragnieniem bycia szczęśliwym konsumpcja prowadzi do środowiskowej i społecznej degradacji, w szczególności tam, gdzie przedmioty naszej konsumpcji są produkowane, zasilane i usuwane.

Sprawcy:

Nieprzebrane zastępy osób bezpośrednio zaangażowanych w handel – m.in. dziennikarze konsumenccy, pracownicy agencji reklamowych, specjaliści od marketingu, handlowcy, agenci biur podróży i eksperci ds. rozwoju produktów – dbający o to, abyśmy czuli się dobrze z naszymi konsumenckimi nawykami.

2) Sprawia się, że kiedy robimy rzeczy trywialne, towarzyszy nam uczucie zadowolenia.

Opis:

Aby odwrócić uwagę od kwestii ważnych, koniecznym jest położenie nacisku na kwestie trywialne. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w sposobie, w jaki narzuca się cywilizowanym ludziom podejście ekologiczne (lub inaczej alter ego wagi piórkowej). Mówię „narzuca,” ponieważ pod nieobecność rozpowszechnianego komunikatu o charakterze pseudo-ekologicznym ujrzenie pełnego obrazu sytuacji środowiskowej jest bardzo proste; i niebezpieczne dla systemu. Na przykład, jeżeli podzielę się z lokalnymi władzami swoim pragnieniem życia w sposób bardziej zrównoważony, szansa na to, że poradzą mi, abym odciął się od sieci energetycznej (stał się samowystarczalnym pod względem zaopatrzenia w prąd i inne usługi), uprawiał i zbierał własną żywność oraz zaprzestał kupowania dóbr konsumpcyjnych jest znikoma lub żadna (zresztą pani Znikoma właśnie opuściła miasto). Z drugiej strony z entuzjazmem zostanę zachęcony do recyklingu i wymiany żarówek. W przypadku producenta aut nie usłyszę rady, by zrezygnować z jazdy samochodem; zaleci mi dopompowanie opon lub nabycie bardziej ekonomicznego (nowego) pojazdu. Supermarket nigdy nie poleciłby kupowania lokalnych produktów spożywczych i rezygnacji z przetworzonej żywności; wskazałby na duży zapas markowych „toreb na całe życie,” ponieważ wszyscy wiemy, że torby jednorazowe są największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Grupa ochrony środowiska nurtu głównego, przykładowo Klub Sierra i Przyjaciele Ziemi, powie, że prawdziwą zmianę można osiągnąć drogą politycznego lobbingu, a nie krusząc fundamenty samego systemu politycznego. Postępuj zgodnie z wytycznymi systemu, a nigdy nie będziesz musiał martwić się o sprawy wielkie, ponieważ – jak nam się powtarza – tak naprawdę liczą się sprawy małe.

Identyfikacja:

Najbardziej jaskrawą wskazówką wykorzystania tego Narzędzia jest samo źródło informacji: w prywatnej rozmowie nawet członek kadry kierowniczej koncernu naftowego przyzna, że dalsze spalanie ropy nas wykończy; ale na znacznie mniej osobistym poziomie każdy instrument Cywilizacji Przemysłowej posiada własny zestaw komunikatów „środowiskowych” pro forma, które zaprojektowano tak, aby nasze zachowanie pozostało takie samo jak zawsze. Żadna z rad płynących z ust rzecznika rządu, korporacji, mediów masowych lub nawet pozarządowych organizacji ochrony środowiska nurtu głównego nie wpłynie niekorzystnie na system industrialny. Możesz również wykorzystać własny instynkt: jeżeli coś wydaje się być zbyt proste, strywializowane lub „przeciwne naturze,” to prawdopodobnie znajdujesz się na właściwym tropie.

Konsekwencje:

Intensywne koncentrowanie się na sprawach małych przypomina założenie plastra na kikut po amputowanej kończynie. Nie tylko jest to interwencja niedostateczna, ale prawie na pewno spóźniona, bowiem w interesie korporacji jest utrzymywanie nas w kompletnej nieświadomości do chwili, aż sytuacja nie pozostawi im wyboru i dostarczą nam informacji, które, jak to wykazałem, są i tak bez znaczenia. Wykorzystując naszą cywilizowaną niechęć wobec świadomego wysiłku i poważnych zmian czynią nas bezsilnymi – i zadowolonymi z tej impotencji. Tymczasem Cywilizacja Przemysłowa nieprzerwanie niszczy globalny ekosystem.

Sprawcy:

Swój udział ma prawie każdy, kto zajmuje się przekazywaniem, dystrybucją rad udzielanych przez władzę – czynność, która poprawia przy okazji samopoczucie własne; jednakże do grona najgorszych winowajców możemy zaliczyć polityków każdego szczebla, korporacyjne działy public relations, dziennikarzy środowiskowych nurtu głównego i organizacje pozarządowe.

3) Daje się nam wybiórczą wolność.

Opis:

Na poziomie psychologicznym wolność jest zawsze względna: tygrys wychowany w klatce będzie postrzegał ją jako swoją domenę i czuł się w niej na tyle komfortowo, na ile czuć się może w podobnej sytuacji każdy ważący pół tony kot; lecz tygrys schwytany i zmuszony do życia w klatce zostanie doprowadzony do szaleństwa przez jej ograniczenia. Tak więc jako osoby wychowane w „demokracji” – w której wolność jest równoznaczna z głosowaniem na zupełnie podobne polityczne partie – wyrażamy naszą „wolność” oddając swój głos; wstrzymanie się interpretowane jest jako akt buntu i wyrzeczenie się wolności głosowania. Podobnie wolno nam protestować, o ile marsz lub manifestacja mieści się w granicach wytyczonych przez policję i przepisy przez nią egzekwowane; poziom „wolności” zależy od miejsca zorganizowania protestu – w niektórych częściach świata, przykładowo w Chinach, za podobne bezprawie grozi kara. Moje wolności jako pisarza, byłego demonstranta i byłego wyborcy rozciągają się tylko do punktu, w którym system dostrzega zagrożenie. Mogę mieć nieco więcej swobody w sposobie wyrażania siebie niż mój chiński odpowiednik, ale znajdując się w zamkniętej zonie reguł społeczeństwa nie jestem wcale bliższy wprowadzenia zmiany.

Identyfikacja:

Najprawdziwszym testem wolności jest podjęcie próby złamana zasad. Zakładając, że przestrzegasz Prawa Zwyczajowego (prostej ochrony wolności indywidualnej i zbiorowej) i Prawa Naturalnego (w ramach którego funkcjonuje świat przyrody), granice „wolności” szybko staną się oczywiste w chwili, kiedy twoje działania zakłócą zdolność systemu przemysłowego do kontrolowania ludzi i burzenia naturalnej równowagi ekologicznej. Wychowanie w tej samej wersji cywilizowanego życia często utrudnia rozpoznanie miejsca, w którym przebiegają granice, zwłaszcza gdy stale przypomina się nam, iż ludzie z państwa X muszą zostać „uwolnieni od tyranii,” a zasady istnieją po to, aby „chronić nas przed tymi, którzy pragną wyeliminować naszą wolność.” Wyrażenia te powinny włączać nasz alarmowy dzwonek.

Konsekwencje:

Jeśli czujemy się już wolnymi, nie mamy ochoty poszerzać naszej wolności; pozostajemy w granicach prawnych zamieszkiwanego systemu i tym samym nie zagrażamy mu. Odcięci od jakiejkolwiek prawdziwej możliwości wyboru plonów naszej egzystencji nigdy nie zakwestionujemy tego, co w rzeczywistości przykuwa nas do Kultury Maksymalnego Spustoszenia.

Sprawcy:

Wszyscy zaangażowani w stanowienie lub egzekwowanie prawa odpowiedzialni są za kreślenie granic wolności. Większość grup praw obywatelskich operuje w tych granicach i potęguje problem domagając się wolności przyrostowych, a nie absolutnych.

4) Tworzy się pozory, że mamy wybór.

Opis:

Wśród polityków wyznających filozofię wolnorynkowego kapitalizmu (a nie podpisują się pod nią nieliczni) modnym słowem jest „wybór”; ale jak w przypadku błahych porad oferowanych nam przez przedstawicieli systemu, ów wybór leży jedynie w bardzo wąskim paśmie wypełnionym przez istniejące, proponowane przez system opcje. Mamy więc „wybór” kanałów telewizyjnych, „wybór” płynów do mycia naczyń, „wybór”” samochodów i „wybór” koncernów naftowych, od których możemy kupić paliwo. Proszę zauważyć, że w momencie, kiedy przedstawiony zostaje jakikolwiek radykalny (a raczej mniej zawężony) wybór, system zwiera szeregi zapewniając, iż wybór ten nie przekroczy tolerowanego przezeń stopnia. Spróbujmy na przykład wybrać model kształcenia naszych dzieci, którego system nie pochwala, a definicja samego wyboru uwidoczni się natychmiast – o czym przekonany się w dalszej części niniejszego rozdziału.

Identyfikacja:

Większość osób lub instytucji oferujących prawdziwy wybór – tzn. między rzeczami, które różnią się znacząco – nie używa terminu „wybór”; jeszcze mniejsza ich liczba przynudza o bogactwie proponowanego wyboru. Słowotok wyraża charakter tych, którzy przedkładają nam „wybór” – innymi słowy to oni zyskują najwięcej z faktu, iż nasz wybór jest ściśle ograniczony; osoby te stwarzają pozory, że oferowany przez nie wybór jest prawdziwy. Nie bez przyczyny brzmi to zawile: twoja dezorientacja jest zamierzona; inaczej mógłbyś/mogłabyś rozpoznać, że to, co ci się oferuje wcale wyborem nie jest.

Konsekwencje:

Wzorem pseudo-wolności ciągły brak autentycznego wyboru warunkuje ludzi, aby bezboleśnie zaakceptowali te pozory. Tak oto zadowalamy się ofertą kilku opcji. Podobne warunkowanie właściwe jest wszystkim Narzędziom separacji; łamie naszą zdolność stawienia oporu; gwarantuje uległość populacji, która ochoczo ekscytuje się nową konsolą do gier, ale nie rozpoznaje życia poza graniem. To w rzeczy samej bardzo silne i subtelne narzędzie.

Sprawcy:

Podczas gdy wspiera ją dyżurna załoga marketerów i sprzedawców, mentalność akceptująca pseudo-wybór pochodzi od członków cywilizowanego społeczeństwa, którzy chcą zapewnić zgodność z normalnym cywilizowanym zachowaniem – a konkretnie konsumpcją dóbr materialnych. Lansują ją politycy wszelkiej maści za pośrednictwem środków masowego przekazu („Nigdy nie mieliście tak dobrze!”) i kadry kierownicze za pośrednictwem machiny reklamowej („Najbardziej zielony z SUV-ów!”)

5) Zwraca się nas przeciwko sobie.

Opis:

Jak skłócić parę dobrych przyjaciół? W świecie odseparowania nie jest to takie trudne: wystarczy poruszyć temat najlepszej drużyny piłkarskiej, albo zapytać, jak szybko postępować będzie zmiana klimatu. Jeżeli zależy ci na konkretnej awanturze, spróbuj zahaczyć o prawo do aborcji lub religię. Stawce podziałów przewodzi jednak polityka, która – z pewnością w USA i Ameryce Łacińskiej – obejmuje wszystkie powyższe zagadnienia, być może z wyjątkiem drużyn piłkarskich (chociaż spędzenie kilku godzin w Glasgow prawdopodobnie skłoniłoby nas do rewizji tego poglądu). W jak najlepiej pojętym interesie systemu jest dzielenie nas w oparciu o podstawy, które podczas trzeźwego dyskursu w najlepszym razie sprawiałaby wrażenie fałszywych, zaś w najgorszym niebezpiecznych. Weźmy tzw. „lewicę” i „prawicę” w polityce partyjnej któregokolwiek z uprzemysłowionych krajów. Nie istnieje praktycznie żadna różnica między ugrupowaniami nurtu głównego w materii konkretów stanowiących ich esencję – wszystkie wspierają handel na dużą skalę, odgórną władzę autorytarną i kontynuację destrukcyjnego systemu przemysłowego. Na czym polega więc fortel? Ażeby zadbać o to, byśmy nie połączyli się na nowo z prawdziwym światem – znajdującym się poza społeczno-polityczną trywialnością – dzieli się nas na sztuczne „partie,” „sekty,” „frakcje” i „fankluby,” które zdają się nadawać nam indywidualność, ale w rzeczywistości utrzymują nas w stanie zafascynowania naszymi codziennymi sprzeczkami.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie dostrzegasz fragmentację idei, która przy bardziej wnikliwej analizie ujawnia różne odcienie tego samego paradygmatu, obserwujesz w istocie separację dokonaną poprzez podział. W kategoriach cywilizacyjnych zasada „dziel i rządź” jest starożytna, ale dopiero niedawno, w epoce informacyjnego przeładowania, politycy są w stanie wycisnąć różnice z płaszczyzny porozumienia. Obierając szerszą perspektywę łatwo jest wykryć stosowaną taktykę; z kolei brak oglądu pełnego obrazu nie pozwala łatwo zauważyć, iż wzbudza się twoją niechęć wobec kogoś, z kim w przeciwnym razie znalazłbyś/znalazłabyś wspólny język.

Konsekwencje:

Lokalność i wspólnotowość są nieodzownymi elementami ponownego zespolenia ludzkości z realnym światem; lecz jeśli nie uda nam się zobaczyć pełnego obrazu i rozpoznać, jak bardzo jesteśmy podzieleni w oparciu o fałszywe podstawy, to nie dostrzeżemy, jak wiele mamy wspólnego. Pozostaniemy we wzajemnym odłączeniu – w wielu przypadkach oddalenie to będzie zwiększane – a jedyną płaszczyznę porozumienia znajdziemy z jednostkami autorytarnymi i instytucjami, które udają, że mówią w naszym imieniu. Mówią wyłącznie w swoim imieniu.

Sprawcy:

W perspektywie krótko- i średnioterminowej wiodącymi sprawcami procederu „dziel i rządź” są przywódcy i entuzjastyczni zwolennicy podziałów kulturowych. Nie sposób wymienić wszystkich, ale za przykłady zwaśnionych stron mogą posłużyć następujące pary: katolicy kontra anglikanie, Republikanie kontra Demokraci, sunnici kontra szyici, kibice Barcelony kontra kibice Realu Madryt, miłośnicy Barbie kontra miłośnicy Bratz/Moxie; lista przeobraża się stale wraz ze zmianą lojalności i przekonań ludzi. Prawdziwymi sprawcami są oczywiście handlowe potęgi przemysłowego świata, które wykorzystują dla zysku nasz wrodzony instynkt plemienny.

6) Sprzedaje się nam marzenie.

Opis:

To najbardziej powierzchowne ze wszystkich narzędzi, aczkolwiek prosta mechanika reklamy wciąż sprawuje potężną władzę nad ludźmi we wszystkich sferach cywilizowanego życia. Bardziej rezolutni Konsumenci (słowo „rezolutni” zabarwiam dozą ironii) uczą się rozgryzać reklamę masową, zwłaszcza w formie telewizyjnej, radiowej, prasowej i billboardowej, co przyniosło dwa interesujące następstwa. Po pierwsze w bardziej dojrzałych gospodarkach przemysłowych reklama tworząca konsumencki popyt – z intencją utrzymania relacji zależności ludzi od gospodarki przemysłowej – staje się coraz bardziej zaawansowana technologicznie i krojona na indywidualną miarę. Po drugie bardziej tradycyjne formy reklamy znajdują swoją niszę we wschodzących gospodarkach przemysłowych takich jak Indie, Chiny i Bliski Wschód. Ten dwutorowy atak na naszą naturalną niechęć trwonienia zasobów na rzeczy, których nie potrzebujemy sprawdza się wyśmienicie – łapczywie łykamy marzenie o masowej konsumpcji.

Identyfikacja:

Reklama – łatwa do wykrycia, czasem trudna do rozpoznania jako czysty marketing, ale przenikająca niemal każdy aspekt cywilizowanego życia. Jeśli ktoś zachęca cię do zakupu produktu, o którego nabyciu nawet byś nie pomyślał/pomyślała, oznacza to, że system sprzedaje ci marzenie.

Konsekwencje:

Tak jak w przypadku nagradzania nas za bycie dobrymi konsumentami, konsekwencje są kombinacją prowadzenia życia aprobowanego przez system przemysłowy – pod nieobecność wszędobylskiej i bardzo skutecznej reklamy wiedlibyśmy zgoła odmienną egzystencję – i nieprzerwanej degradacji globalnego środowiska jako bezpośredniego następstwa tej konsumpcji.

Sprawcy:

Jeżeli ktoś zarabia na tym, że kupujemy niepotrzebne rzeczy lub zachęca nas do tego, de facto współtworzy i obsługuje to niszczycielskie i tępe narzędzie. A zatem każda osoba z branży reklamowej i marketingowej; każdy pracownik finansowanych przez korporacje mediów, w tym publikacji „liberalnych,” które utrzymują się z reklam; każdy, kto dostarcza nam środki do dokonywania niepotrzebnych zakupów, czyli ludzie zatrudnieni w bankowości detalicznej i usługach pożyczkowych, z uwzględnieniem tych, którzy są odpowiedzialni za egzekucję powstałego zadłużenia.

7) Wykorzystuje się nasze zaufanie.

Opis:

Narzędzie to opisywane jest w bardziej dokładny i rozbudowany sposób jako „czerpiące korzyści z naszego zaufania do autorytetu poprzez narzucenie hierarchii,” ponieważ autentyczne zaufanie, jakim darzymy bliskiego przyjaciela, krewnego lub prawowitego przywódcę jest tym, czego nie chcemy osłabić. Niestety, taki poziom szczerego zaufania to rzadkość w zatomizowanych, podzielonych społeczeństwach, które składają się na Cywilizację Przemysłową. Zamiast tego mamy przedstawicieli „władzy” i od naszego pierwszego kontaktu z hierarchią szkoli się nas, byśmy ufali im bezgranicznie. Dlatego odnosimy się z zaufaniem do policjantów, nauczycieli, menadżerów, niektórych polityków (noszących w klapach kotyliony o naszych barwach) i ludzi, którzy funkcjonują na poziomach ekskluzywnych, powyżej naszej świadomości codziennej – członków elit politycznych i korporacyjnych.

Zaufanie społeczeństwa do władzy jest dobrze udokumentowane, chociażby w eksperymentach Stanley’a Milgrama, ale w rzeczywistości nie stanowi wyewoluowanej składowej ludzkiego zachowania: my uczymy się ufać władzy poprzez obecność narzuconej hierarchii, co powoduje, iż jesteśmy bardziej skłonni do podejmowania działań – takich jak obsługiwanie niewyobrażalnie destrukcyjnej maszynerii, odpalanie rakiet w ludność cywilną, czy „tylko” wspieranie machiny przemysłowej w charakterze pełnego entuzjazmu pracownika – które w przeciwnym razie byłyby uznane za nieludzkie.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie znajduje się narzucona struktura zwierzchnictwa – w odróżnieniu od tej wyłonionej na drodze wzajemnego zrozumienia – prawie na pewno zaufanie to jest nadużywane. Istotne jest, aby zawsze mieć świadomość różnicy między zaufaniem zasłużonym i narzuconym; mimo iż za niesprawiedliwą można uznać nieufność okazywaną danej osobie tylko dlatego, że nie byliśmy świadkami, jak osiągnęła swój status, całkowicie rozsądne jest kwestionowanie każdej formy władzy. W Kulturze Maksymalnego Spustoszenia na zwierzchnictwo w zdecydowanej większości przypadków nie zapracowano, a celem jego istnienia jest utrzymanie samej kultury.

Konsekwencje:

Osobiste konsekwencje nadużywanego zaufania są złożone: dzięki temu Narzędziu nie tylko jesteśmy bardziej skorzy akceptować słowa i czyny znacznie szerszego kręgu osób i instytucji, ale osłabieniu ulega także nasza umiejętność budowania bliskich, opartych na zaufaniu relacji, jakie są niezbędne do utrzymania samowystarczalnych społeczności – nasz „radar zaufania” zostaje rozregulowany. Rezultat netto jest taki, że gorliwie pracujemy jako trybiki najbardziej żarłocznego bytu na Ziemi, skutecznie wnosząc osobisty wkład w jego potencjał zniszczenia. Nie mniej tragicznym skutkiem ubocznym (prawdopodobnie zamierzonym) jest nasza niezdolność do budowania wspólnot, które zależne są od autentycznego zaufania.

Sprawcy:

Wszyscy bierzemy udział w eksploatowaniu zaufania, jeśli stanowimy część któregokolwiek systemu hierarchicznego: może to być korporacja lub nawet mała firma, która posiada strukturę zarządzania; system polityczny i sądowy, który sprawuje władzę poprzez egzekwowanie przepisów prawa; lub rodzina, która swoje zwierzchnictwo narzuca z racji przewagi fizycznej.

8) Okłamuje się nas.

Opis:

Wszystko, co rozpowszechniane jest przez system starający się odłączyć nas od prawdziwego świata moglibyśmy opisać jako kłamstwo. Istnieją duże i małe kłamstwa, a ich rozróżnienie często wymaga znajomości rozgrywki finałowej. Wśród mniejszych kłamstw – mających implikacje wykraczające daleko poza ich rangę – znajduje się akt prania mózgu na zielono. Zasadniczo, gdy coś jest bardziej szkodliwe dla środowiska naturalnego niż wynika to z treści oficjalnych zapewnień, wówczas ma miejsce pranie mózgu na zielono. Działanie to jest tak powszechne, że stało się rutyną w korporacyjnej reklamie i promocji – nie tylko ze względu na to, iż powierzchowne przejawy „zielonej inicjatywy” są korzystne pod względem handlowym. Korporacje nie są jedynymi podmiotami, które kłamią na temat swoich ekologicznych kwalifikacji.

Przedzierając się w górę (lub w dół) przepastnego bagna łgarstw sponsorowanych przez państwa i przemysł dochodzimy do kłamstwa, które leży u podstaw komercyjnego zachowania Cywilizacji Przemysłowej; kłamstwa, które kieruje opinią publiczną co najmniej od 100 lat i przyczyniło się praktycznie do każdej finansowanej przez państwo, nie związanej z religią wojny. Oto Wielkie Kłamstwo:

Wzrost Gospodarczy jest czymś dobrym.

Nie ma tu miejsca, aby wyłuszczyć, dlaczego jest to nieprawdą, wystarczy nadmienić, iż poza zbrodniami w postaci wojen akceptacja tego kłamstwa odpowiada za ogół systematycznej destrukcji środowiska oraz niezliczone okrucieństwa wyrządzane ludziom. Za normalne uchodzi nieprzerwane gromadzenie bogactwa przez jednostki, miasta, narody, cały nasz gatunek: jednak nigdy nie porusza się kwestii, w jaki sposób cała ludzkość może stać się bogatsza na planecie posiadającej skończoną ilość bogactw naturalnych. Wzrost gospodarczy jest po prostu sztandarowym elementem cywilizowanego pakietu, a jeżeli tego nie doceniamy, możemy liczyć na pomoc mitycznego Molocha!

Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego uosabia ciąg komunikatów instytucjonalnych: od pozytywnej oceny przyznawanej przez media masowe zwyżkom korporacyjnych zysków, do negatywnego PR-u wymierzonego przez biznes w jakiekolwiek społeczne zabiegi, które mogłyby zagrozić wzrostowi. Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest uzasadniane w odniesieniu do wszelkiego rodzaju rzeczy, na które nie wpłynąłby brak wzrostu gospodarczego – należy do nich Standard Życia i poziom konsumenckiego wyboru oferowanego przez nowoczesne społeczeństwo (proszę zwrócić uwagę na ironię tego faktu). Subtelność na porządku dziennym bywa sporadycznie; jest zresztą zbyteczna, skoro populacja połknęła to kłamstwo w całości.

Identyfikacja:

Pomijając ostentację prania mózgu na zielono – jeżeli coś wydaje się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, to takim właśnie jest – fundamentalne kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest oczywiste, a jego identyfikacja równie czytelna. Inną sprawą jest wytworzenie mentalności, która tak integralny składnik naszego codziennego życia rozpoznaje jako czystą, korporacyjną propagandę: wymaga to pewnego poziomu odprogramowania, jaki można osiągnąć tylko poprzez podważenie samego komunikatu. W ramach ćwiczeń zachęcam do audio-wizualnego wyławiania Wielkiego Kłamstwa z każdej wykonywanej w danym dniu czynności: proszę przygotować się na szok. Regularna styczność z Wielkim Kłamstwem nie ma szczególnych właściwości katartycznych, ale z pewnością pomaga wzbudzić gniew.

Konsekwencje:

W odróżnieniu do Narzędzia separacji, które sprawia, że czujemy się dobrze robiąc trywialne rzeczy, kłamstwa instytucjonalne wykorzystują naszą naturalną receptywność na problemy ludzkie o dużej skali, takie jak bezpieczeństwo i dobry stan zdrowia, których zaistnienie przedstawia się jako możliwe jedynie w kontekście zdrowej gospodarki (więcej ironii). Dzięki tej praktyce kwestie naprawdę największej wagi – będące produktem gospodarki przemysłowej – czyli masowe zatruwanie dróg wodnych, systematyczne usuwanie lasów i niszczenie rdzennych, nie-cywilizowanych kultur, postrzegane są jako mniej istotne. Wraz ze zmianą naszych priorytetów zmienia się nasze zachowanie – stajemy się niewolnikami komunikatu. W efekcie jesteśmy posłuszni nakazom systemu; potrafimy reagować tylko na to, co system uznaje za ważne i grzecznie ignorujemy to, co on wyrządza reszcie świata.

Sprawcy:

Głównymi autorami i kanałami dystrybucji kłamstw instytucjonalnych, od najmniejszego aktu prania mózgu na zielono po monumentalne stopienie umysłu niezbędne do zaaprobowania wiecznego wzrostu gospodarczego, są wielkie instytucjonalne otwory wylotowe: system polityczny w swojej całości, korporacyjny przemysł public relations i marketingu oraz mass media – kontrolowane zarówno przez państwa, jak i korporacje (choć trudno jest doszukać się dzielących je różnic). Z mówieniem nieprawdy i akceptacją kłamstw epickich wręcz rozmiarów nieodłącznie wiąże się konspiracja; podejmowany we wskazanym gronie wysiłek jej zachowania jest opłacalny. Kiedy kłamstwa zostaną nam przekonująco sprzedane, utrzymanie wszystkich „na fali komunikatu” jest stosunkowo proste: wystarczy kłamać dalej.

9) Straszy się nas.

Opis:

W cywilizowanym świecie kłamstwa i strach są ze sobą mocno splecione. Opisane powyżej Wielkie Kłamstwo sięga po szereg taktyk i sojuszników, by utrzymać i wzmocnić – szczególnie w krajach nowo uprzemysłowionych – swoją kontrolę nad naszą psychiką; do pewnego stopnia pomocny jest tutaj strach. Wystarczy groźba załamania gospodarczego, nawet stagnacji, a posłusznie utworzymy sklepowe kolejki i uliczne korki. Okazuje się, iż większość bardziej przekonujących form kłamstwa zaprzęga strach.

Nie jest niespodzianką, że na przestrzeni dziejów cywilizowani ludzie padali ofiarą tak spektakularnych taktyk siania przestrachu jak: uznanie rdzennych mieszkańców Afryki za nieludzkich Dzikusów, których należy wyedukować w obyczajności Cywilizowanego Człowieka; usprawiedliwienie imperialnej eksploatacji ogromnych obszarów ziemi strachem przed „chciwością” innych narodów; demonizowanie każdego człowieka z lewicowymi poglądami politycznymi etykietką komunisty, socjalisty i (tak, ludzie truchleją słysząc ten termin) liberała; wywoływanie masowej histerii, zgodnie z którą każdemu, kto nie sympatyzuje z przemysłowym Zachodem przyznawany jest tytuł Terrorysty. To właśnie posługiwanie się strategią zastraszania sprawia, że ludzie nie poddający się zwyczajnej perswazji przeciągani są „na (pożądaną) stronę.” Zważywszy na skuteczność tego narzędzia, zastanawiam się, dlaczego nie jest stosowane szerzej: mogę tylko przypuszczać, że w sercu większości pozostałych Narzędzi również zalega element strachu; może to być obawa przed uchodzeniem za nieudacznika, względnie przed oskarżeniami o zachowania anormalne. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i lubimy dopasowywać się do przyjętej normy: potrzeba odwagi, aby wyjść poza własną strefę komfortu.

Identyfikacja:

Ze swej natury taktyka zastraszania stwarza pozory prawdy, aczkolwiek owiniętej wokół granatu z zawleczką znajdującą się na swoim miejscu. Ważne jest, by rozpoznać, iż trajektoria narzuconych obaw biegnie w dół. Prawdą jest, że kiedy instytucjonalne, oparte na lęku kłamstwo zakorzeni się w kulturze, najprawdopodobniej usłyszysz je od swoich rówieśników, a nie od przedstawicieli lub instrumentów władzy; lecz w swoim początkowym stadium idee te płyną niezawodnie z dyżurnych tub instytucjonalnych: polityków, mediów popularnych, Liderów Biznesu i tych, którzy używają strachu, aby głosić wiarę w coś, co ma być uosobieniem nieskończonej miłości i troski:

A jeźlibyście mię nie słuchali, i nie czynili wszystkich tych przykazań; I jeźli ustawy moje wzgardzicie, a sądami moimi będzie się brzydziła dusza wasza, żebyście nie czynili wszystkich przykazań moich, i wzruszylibyście przymierze moje: Ja też wam to uczynię: nawiedzę was strachem, suchotami i gorączką, które wam oczy popsują a boleścią napełnią dusze wasze, a siać będziecie próżno nasienie wasze, bo je zjedzą nieprzyjaciele wasi; I postawię twarz moję przeciwko wam, i porażeni będziecie od nieprzyjaciół waszych, i panować będą nad wami, którzy was mają w nienawiści; i będziecie uciekali, choć was nikt gonić nie będzie. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 14-17

A jeźli i przeto nie usłuchacie mię, ale chodzić będziecie, mnie się sprzeciwiając: Ja też pójdę w gniewie przeciwko wam; i Ja też karać was będę siedmiorako więcej dla grzechów waszych. I będziecie jeść ciało synów waszych, i ciało córek waszych jeść będziecie. I wygubię po górach kaplice wasze, a porozwalam słoneczne bałwany wasze; i składę trupy wasze na kloce obrzydłych bałwanów waszych, a będzie się wami brzydziła dusza moja. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 27-30

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby idea była wiarygodna, czy konieczne byłoby artykułowanie jej w tak przerażający sposób?

Konsekwencje:

Naturalna reakcja na strach nie jest taka sama, jak reakcja na agresję (zob. Narzędzie nr 10), ponieważ w obliczu lęku można podjąć walkę wyłącznie z kondycją własnego umysłu. W przypadku prawdziwego, namacalnego, przerastającego nas zagrożenia reakcją wykształconą przez ewolucję jest ucieczka; z tej przyczyny inicjatorzy tego Narzędzia separacji tworzą spust: nie musimy uciekać, ponieważ to oni ochronią nas przed nowym zagrożeniem. W rezultacie wybieramy bezruch, wpadamy w behawioralną koleinę, która – jak nam się zdaje – zapewni bezpieczeństwo, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę zabezpieczamy powodzenie przemysłowej machiny.

Sprawcy:

Wśród wyjątkowo licznej obsady aktorów drugoplanowych pozostających do dyspozycji cywilizowanej elity, by szerzyć strach są dziennikarze prasowi, telewizyjni eksperci i legion podrzędnych polityków wspinających się po lepkim maszcie władzy. Kulturowo zaszczepiony strach – na przykład potrzeba „wojny z terroryzmem” – równie dobrze może być propagowany przez znajomych, z którymi masz codzienny kontakt; ciebie nie włączając, jeśli uczestniczysz we wzniecaniu paniki.

10) Stosuje się wobec nas przemoc.

Opis:

Jeżeli nie jesteś dostatecznie przestraszony/przestraszona, trzeba cię zranić. Nie jest to niefortunny skutek uboczny nieprzestrzegania cywilizacyjnych reguł; to zasadnicza część natury cywilizacji. Znęcanie się jest zjawiskiem endemicznym występującym w każdej klasie społecznej, każdych barwach politycznych, każdej instytucji i kulturowym poddziale świata, który uznajemy za normalny. Jednak mimo swego inherentnego charakteru ujawnia się ono w chwili, gdy nasze postępowanie grozi zakłóceniem przepływu jednego z licznych strumieni pieniędzy i władzy zapewniających funkcjonowanie systemu. Jeśli nie poddałeś się wstępnym interwencjom odstraszającym, wtedy nadejdzie kolej na przemoc – prawdziwą przemoc, a nie „przemoc” zdefiniowaną przez rządzących i relacjonowaną przez środki masowej informacji. Jak ujął to Derrick Jensen:

Cywilizacja opiera się na jasno określonej i powszechnie akceptowanej, choć często nie wspominanej, hierarchii. Przemoc stosowana przez tych usytuowanych wyżej w hierarchii wobec tych, którzy uplasowani są niżej jest prawie zawsze niewidoczna, tzn. niezauważana. Kiedy zostaje zauważona, jest w pełni racjonalizowana. Przemoc użyta przez tych, którzy znajdują się niżej w hierarchii wobec tych z góry jest nie do pomyślenia, a gdy do niej dochodzi, odpowiedzią jest szok, przerażenie i fetyszyzacja ofiar.

Kiedy członek społeczeństwa biorący udział w proteście zostaje pobity pałką przez policjanta, czyn ten chroniony jest przez hierarchię, w której operuje policjant; kontekst dyktuje interpretację pobicia: był to racjonalny akt samoobrony. Kiedy podobnego, lub mniej drastycznego, czynu dopuści się wobec funkcjonariusza policji członek społeczeństwa, wówczas akt ten przeciwstawia się hierarchii; potępiany jest głośno i bez przerwy przez wszystkich, którzy mają głos, nawet przez większość uczestników protestu.

Identyfikacja:

Cywilizowanych ludzi tak skutecznie uwarunkowano, by zaakceptowali częste stosowanie przemocy w obliczu sprzeciwu – w obliczu prób uzyskania wolności i powtórnego połączenia się z czymś nie narzuconym przez hierarchię – że identyfikacja przemocy jako Narzędzia separacji stała się zaskakująco prosta. Akt agresji nie kwalifikowany przez media jako „przemoc” najprawdopodobniej jest przejawem ucisku; czymś, co w zamyśle ma utrzymać ludzi na ich miejscach w szeregu. Możemy zatem rozpoznawać systemową przemoc dzięki temu, że nie jest traktowana jako przemoc.

Konsekwencje:

Jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować przemoc w ramach sprawiedliwego społeczeństwa, wówczas jednoznacznie nieetyczny akt staje się normalnością. Nieodłączną częścią życia w rodzinie zdominowanej przez maltretujących rodziców lub partnerów jest normalizacja przemocy: nikt jej już nie zgłasza; toleruje się ją, w najbardziej ekstremalnych przypadkach jest nawet mile widziana. Ofiary nie są zdolne do obrony. Fala przemocy rozbiega się po wszystkich sektorach społeczeństwa: my-krzywdzeni możemy stać się oprawcami. W rezultacie każdy z nas odłącza się od etycznego siebie i przestaje postrzegać ludzi i cały świat przyrody jako ofiary: gwałt jest po prostu zwyczajową formą prowadzenia interesów, więc przestajemy stawiać opór.

Sprawcy:

Pierwszoplanowymi instytucjonalnymi siepaczami są ci, którzy bezpośrednio wdrażają „bezpieczeństwo” w imieniu korporacyjnych i politycznych elit: wojskowi, policjanci, ochroniarze prywatnych agencji ochrony i inni pokrewni im egzekutorzy. Nie wystarczy jednak stworzyć świadomego przyzwolenia na maltretowanie; wymaga to bardziej subtelnego narzucenia hierarchii, zwłaszcza patriarchalnej. Tak więc ci, którzy uczą nas zasad cywilizowanego społeczeństwa – m.in. szkolni wychowawcy, duchowni, historycy i raz jeszcze środki masowego przekazu – pomagają uczynić nas sprawcami przemocy i z zapałem wspierają proces separacji.

Tłumaczenie: exignorant

Zrodlo: https://exignorant.wordpress.com/2015/06/01/narzedzia-separacji-cz-i/


Narzędzia separacji – część II

11) Szkoli się nas.

Opis:

Szkoła jest instrumentem odłączania dzieci od rzeczywistości. Rola „edukacji” publicznej w cywilizowanym świecie sprowadza się do przygotowania ich do przyszłości pracowniczej. W murach (i sporadycznie poza nimi) szkół i na uczelniach wyższych nasze ukochane potomstwo zmuszone jest łykać kawałek po kawałku odpowiednie informacje, dobrane starannie w taki sposób, aby absolwenci tych instytucji nabyli kwalifikacje do sprawowania społecznej funkcji zarobkowej. Przy takich warunkach zasadne jest rozważenie, czyją stronę trzyma system kształcenia.

Czy to możliwe, że zatrudniono mnie w charakterze [nauczycielki], abym nie powiększyła siły dzieci, tylko ją zmniejszyła? Na pierwszy rzut oka podejrzenie to wydawało się być obłąkanym, ale powoli zaczęłam sobie uświadamiać, że dzwonki i ograniczona przestrzeń, szalone rozkłady zajęć, wiekowa segregacja, brak prywatności, stały nadzór i cała reszta krajowego programu nauczania zostały zaprojektowane dokładnie tak, jak gdyby ktoś postanowił uniemożliwić dzieciom nauczenie się, jak mają myśleć i postępować – nakłonić je do bycia zależnym i zachowania determinowanego zależnością.

Jako stworzenia z tendencją pępowinową przez całe życie poszukujemy związku; przede wszystkim z innymi osobami, lecz także ze wspólnotami ludzi i szerszą ekologią życia. W przypadku braku którejkolwiek z tych relacji, my – a szczególnie nasze niedawno pozbawione pępowiny dzieci – zaaprobujemy wszystko, co naśladuje prawdziwą więź. Różnica między prawdziwym związkiem a zastępczymi ofertami cywilizacji polega na tym, że ta ostatnia tworzy zależność, czasem przez przypadek, często rozmyślnie. Narzędzie separacji, które objawia się w postaci budynków szkolnych, podręczników, nauczycieli, administratorów i narzuconych przez rząd programów zajęć wykonuje świetną robotę przekuwając najgłębsze pragnienia Jezuitów („Daj mi dziecko pod siedmioletnią opiekę, a oddam ci człowieka.”) w rzeczywistość dla mas. Osoby, które nie chcą być częścią tego systemu są piętnowane jako „buntownicy,” „młodociani przestępcy” lub „jednostki dysfunkcyjne” i zmusza się je do konformizmu coraz bardziej drakońskimi środkami karnymi.

Z perspektywy rodziców mających dobre intencje szkoła może pełnić kilka ról – opiekuńczą, dyscyplinującą, nawet zapewniającą umiejętności akademickie – ale należy zadbać o zrównoważenie tego, co zostaje utracone w związku z powierzeniem dziecka skrojonemu na zbiorową miarę, anonimowemu systemowi. Jeżeli chcemy ocenić wartość korzyści płynących z edukacji publicznej, najpierw musimy zadać poważne pytanie: Jaki rodzaj edukacji oferuje system szkolnictwa wypluwający młodych dorosłych, którzy są całkowicie zależni od cywilizacji; odseparowanych młodych ludzi z umiejętnościami, które czynią ich efektywniejszymi niewolnikami pensji?

Identyfikacja:

Po ukończeniu czterech lub pięciu lat dzieci z najbardziej uprzemysłowionych krajów (sześciu lub siedmiu w ojczyznach krytykowanych przez bardziej prawicowych komentatorów jako „socjalistyczne”) zmuszone są uczęszczać do zatwierdzonych przez państwo instytucji przez około 35 godzin tygodniowo. Czas wolny podopiecznych w wieku 5-16 lat obejmuje (zazwyczaj) dodatkowe okresy obowiązkowej indoktrynacji znane jako prace/zadania domowe. Podczas wakacji uczniowie, którzy nie zdołali uzyskać zadowalającego poziomu dokonań (lub wisi nad nimi taka groźba) zachęcani są do uczestnictwa w edukacyjnych Gułagach upozorowanych na Wakacyjne Obozy. Kiedy mówimy o indoktrynacji poprzez edukowanie szkolne, hasłem przewodnim jest przymus. Żaden system, który rzeczywiście odżywiałby umysł i byłby korzystny dla jednostki – o czym zapewniają promotorzy systemu edukacji – nie musiałyby nikogo zmuszać prawnym nakazem do regularnego uczęszczania. Dzieci po prostu przychodziłyby. Jednak takim nie jest, a zatem są one przymuszane, co sprawia, że identyfikacja separacji poprzez edukowanie szkolne jest równie prosta, jak abecadło.

Konsekwencje:

Obowiązek szkolny marnotrawi wyewoluowane zdolności umysłowe i fizyczne młodych ludzi, którzy w niecywilizowanym świecie spędzaliby ten etap swojego życia ucząc się, jak przetrwać na własnych warunkach w zdrowej, funkcjonującej wspólnocie. Ponieważ na całym globie rządy państw potęgują intensywność okresu obowiązkowej edukacji (zwanej eufemistycznie „szkoleniem”), czasowe okno lat kształtujących osobowość człowieka, w którym może on przyswoić niezbędne w realnym życiu umiejętności, kurczy się. W „mniej rozwiniętych” miejscach świata dzieci uczone są, że szkoła to podarunek od cywilizowanego świata zapewniający świetlaną przyszłość; często kosztem kluczowych umiejętności egzystowania połączanego, które przemysłowa machina kwalifikuje jako bezużyteczne (po co masz wiedzieć, jak się łowi ryby, skoro możesz pracować jako telemarketer i mieszkać w miejskich slumsach?). Rezultatem tych wszystkich zabiegów jest globalna populacja, która traci samodzielność i tym samym staje się zależna od industrialnej machiny. Na krawędzi upadku Cywilizacji Industrialnej takie położenie jest bardzo niebezpieczne, aczkolwiek wielce korzystne dla systemu, który pragnie osiągać swoje drapieżne cele.

Sprawcy:

Pewnie powinniśmy obarczyć winą każdego, kto codziennie ćwiczy dzieci, ale nie jest to takie proste. Nauczyciele, w przeciwieństwie do administratorów, menadżerów i autorów polityki edukacyjnej, są w społeczeństwie jednymi z najbardziej światłych ludzi – o ile mają sposobność i czas na uzyskanie oświecenia. Jednak często beznadziejnie ogranicza ich system, którego większa całość w istocie odpowiada za systematyczne separowanie całej grupy wiekowej. System ten zarządzany jest od góry do dołu przez korporacje i elity polityczne – które manipulują programami nauczania dla własnych celów (proszę zwrócić uwagę na powszechną obecność Obywatelstwa w rosnącej liczbie systemów nauczania, a także przedmiotów w coraz większym stopniu koncentrujących się na umiejętnościach biznesowych i przedsiębiorczości) – i propagowany przez naiwne organizacje, charytatywne trusty itp., które wierzą, że powszechna edukacja rzeczywiście prowadzi do przyrostu netto użytecznej wiedzy. W większości systemów edukacji ciężar władzy przeniósł się ostatnimi czasy z instytucji religijnych na korporacje, ale bynajmniej nie zwalnia ich to od odpowiedzialności. Jeszcze nie tak dawno Kościół edukował powszechnie w wielu wysoko uprzemysłowionych krajach i nadal zdarza się gęsto, iż – oprócz adorowania Mammona – dzieci zachęca się do czczenia bóstwa, które aktualny ustawodawca uznaje za właściwe. Można by niemal pomyśleć, że system szkolnictwa istnieje wyłącznie po to, by propagować wierzenia dzierżącej władzę instytucji.

12) Kradnie się nasz język.

Opis:

Potęgi słów nie sposób przecenić; pod wieloma względami są one definiującą cechą ludzkiej kultury, nie tylko ze względu na wiele sposobów ich używania – w formie poezji, debaty, opowiadania, piosenki i wielu innych – ale także dlatego, że zostaliśmy uwarunkowani, by akceptować założenie, iż pewne słowa posiadają wagę wykraczającą poza ich fizyczne wcielenie. Są one więcej niż jedynie symbolami; to narzędzia, które mogą być i są wykorzystywane do manipulowania naszym sposobem myślenia i postępowania. Zamierzam nawiązywać w niniejszym eseju do „prawdziwego świata,” który jest skrótem wskazującym wszystko, czego potrzebujemy, aby przetrwać jako istoty ludzkie – fizycznie, psychicznie oraz pod względem dla nas nieuchwytnym. To proste wyrażenie postawiono na głowie i oznacza Cywilizowany Świat (chociażby w konstrukcjach „powrót do prawdziwego świata” lub „tak, ale w prawdziwym świecie…”) – fakt ten unaocznia, jak dalece zdeterminowana w swoim dążeniu do ujarzmienia potęgi słów jest cywilizacja. Zjawisko to ma tak wielkie znaczenie, że nawet sam pogląd o mocy słów doczekał się obalenia, czemu przyświeca intencja powstrzymania ludzi przed rozpoznaniem go; ujawnia ją przemówienie wygłoszone (choć z pewnością nie napisane) przez Ronalda Reagana z 1985 roku:

Nawet jeśli jedności narodowej nie można uzyskać natychmiast, młodzi Niemcy – wy, którzy jesteście przyszłością Niemiec – mogą pokazać moc demokratycznych ideałów angażując się w sprawę wolności tutaj w Europie i na całym świecie.

Wiecie, że niektórzy nie chcą tego usłyszeć, ale historia nie jest po stronie tych, którzy manipulują znaczeniem słów takich jak rewolucja, wolność i pokój. Historia jest po stronie tych, którzy walczą o prawdziwą rewolucję pokoju przy udziale wolności na całym świecie.


Mamy tu niebagatelną dawkę leksykalnego wprowadzania w błąd. Najbardziej oczywistym zabiegiem jest twierdzenie, iż zmanipulowanie słów nie stanowi czynnika istotnego w wymiarze historycznym; skoro tak, to dlaczego każda cywilizacja, a precyzyjniej rzecz ujmując, każda imperialna władza zabiegała o kontrolę zarówno dostępu do literatury, jak i znaczenia samego języka? Bardziej subtelne jest kilkakrotne użycie słowa „wolność,” manipulację którym Reagan z jednej strony potępia, a które od najwcześniejszych boleści zachodniego imperializmu, aż po dzisiejszą Wojnę z terroryzmem, było niedwuznacznie używane przez rządy w sensie: „nasz sposób życia.”

Roszczenie sobie prawa do definiowania znaczenia czegoś i bycie tego integralną częścią jest bodaj najbardziej podstępnym nadużyciem językowym i jednym z najbardziej skutecznych sposobów separowania nas od (prawdziwego) prawdziwego świata. Pojęcie „przyrody” jest bogate i złożone; sugeruje coś, co znajduje się w dziewiczym i nieograniczonym stanie; coś, co spaja wszystko w tzw. Stworzeniu. Znaczenie tej koncepcji jest czymś więcej niż samym słowem lub jakąkolwiek jego definicją; jednakże cywilizowany świat uznał za strasznie wygodne wywrócić je słowem właśnie, które nie tylko nietrudno jest pojąć, lecz także (z pyszną ironią) Skapitalizować:

„Przyroda” to niebezpieczny przyrząd, nazbyt łatwo zaprzęgany do dominowania nad innymi. Powierzenie czegoś Przyrodzie – włącznie z nami samymi – znaczy poddanie tego jej dominacji i kontroli. Jednak Przyroda jest w pewnym sensie również trybem ukrywania, płaszczem abstrakcji, który zasłania wywołującą dyskomfort dzikość… Tego, co nie będzie nazwane nie można kontrolować.

Drugą stroną potrzeby nazwania tego, co w istocie pozostaje nienazywalnym, jest transfer istniejących słów między różnymi koncepcjami, który odzwierciedla pragnienia włodarzy. Uwzględniwszy dotychczasowe Narzędzia separacji, za niewątpliwą można uznać zdolność systemu przemysłowego do kontrolowania mediów i stylu komunikowania się ludzi. Kiedy sprawujesz kontrolę nad kanałami komunikacji – chociażby za pośrednictwem artykułów prasowych, telewizyjnych wiadomości, programów nauczania, korporacyjnej reklamy lub opublikowanych materiałów referencyjnych takich jak słowniki – wówczas możesz narzucić preferowane przez siebie specyfikacje językowe. Może to działać na dwa sposoby.

Po pierwsze sprawiasz, że to, co jest dopuszczalne lub normalne staje się niedopuszczalne i nienormalne. Na przykład słowo „dzikus” (w jęz. ang. savage, z łac. silvaticus, co oznacza „las”) zostało w pełni i raczej nieodwracalnie przedefiniowane; początkowo, najpewniej w okresie europejskiego Oświecenia, w celu utworzenia mentalnego rozdziału pomiędzy tym, co jest „kulturalne” i tym, które takim nie jest; a także po to, by stopniowo umożliwić narzucenie imperialnych rządów innym ludziom w mniej cywilizowanych rejonach świata. Poniższe hasło z bardzo popularnego internetowego słownika języka angielskiego czyni dodatkowy komentarz zbędnym:

sav•age [sav-ij] – dziki; przymiotnik, rzeczownik, czasownik, -aged, -ag•ing.
-przymiotnik
1. zażarty, straszliwy lub okrutny; nieposkromiony: dzikie bestie.
2. niecywilizowany; barbarzyński: dzikie plemiona.
3. rozzłoszczony lub wściekle rozgniewany, o osobie.
4. nieokrzesany; niegrzeczny: dzikie maniery.
5. dziki lub surowy, o kraju lub krajobrazie: dzicz.
6. arch. nieuprawny; dziko rosnący.


Podobne potraktowano słowa „nieoswojony,” „zwierzęcy,” „nierozwinięty” [inaczej „niezagospodarowany,” przyp. tłum.], „niecywilizowany” oraz – w szczególnie skutecznym przykładzie nowomowy – „anarchia/anarchista,” co oznacza ni mniej, ni więcej tylko brak formalnej struktury przywództwa, lecz pojawia się w aurze dezaprobaty w każdej relacji informacyjnej, która dotyczy ludzi buntujących się wobec systemu przemysłowego.

Po drugie sprawiasz, że to co jest bezwzględnie szkodliwe i destrukcyjne staje się nie tylko dopuszczalne, ale i bardziej pożądane. Powróćmy do pary słów z poprzedniego akapitu; usuńmy prefiks „nie-” i otrzymamy terminy, które stosowane są w komunikacji nurtu głównego wyłącznie w pozytywnym sensie: cywilizowany i rozwinięty. Nie tylko te słowa – jak również ich pochodne (cywilizacja, rozwój) – używane są do wskazania tego, co jest dobre, ale służą też za koncepcje aspiracyjne wykorzystywane na tak odmiennych obszarach, jak konwencje międzynarodowe, polityka rządu, korporacyjna ekościema, a nawet literatura organizacji pomocowych. Cały zastęp innych słów (w przedmiocie ich zastosowań proszę przejrzeć wcześniejsze fragmenty eseju), takich jak „postęp,” „edukacja,” „wzrost” i „zrównoważony rozwój,” poddano stosownej moderacji, aby zagwarantować, że jedyne uznawane przez nas znaczenie zatwierdzone jest przez Kulturę Maksymalnego Spustoszenia.

Identyfikacja:

Jako że język ma tak fundamentalną wartość dla naszej identyfikacji kulturowej, wyjście poza tę bańkę, by rozpoznać prawdziwe znaczenie słów i ich podyktowaną potrzebami systemu manipulację, może być sprawą trudną. Okazuje się, że nie jest to bezwzględnie konieczne. Powiedzenie „komunikatem jest medium” oznacza, że to raczej nadawca a nie treść przekazu ma zasadniczy wpływ na percepcję adresata. Tak więc gdy słyszysz, że zyski koncernu naftowego spadły poniżej miliarda dolarów, co posępnym tonem wyraża spiker korporacyjnego lub państwowego kanału telewizji, to wiesz, że masz postrzegać tę wiadomość jaką złą; nie możesz jej interpretować jako informacji o zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych przez to konkretne przedsiębiorstwo. A kiedy zobaczysz napis „Arbeit macht frei,” wykuty z żelaza nad bramą fabryki, zauważ, że te trzy słowa nie tylko przekazują pozytywny komunikat (bez względu na to, jak ów komunikat jest zniekształcony), ale wyrażają jednocześnie pragnienie właścicieli „fabryki,” żebyś oddał się koncepcji pracy jako „dobrej rzeczy” i wszelkim jej następstwom. Nigdy nie jest za późno, by dostrzec prawdziwy sens czegokolwiek.

Konsekwencje:

Język jest potężnym dziedzicznym memem, nieuchronnie przekazywanym w otoczeniu kulturowym z pokolenia na pokolenie. Jeżeli w głowach nosimy zbiór definicji i znaczeń kulturowych, które nie są w perspektywie długoterminowej korzystne dla istot ludzkich, to my i nasi następcy będziemy postępować w taki sposób, który jest podobnie – i bardziej namacalnie – zgubny dla naszego długoterminowego przetrwania. Rozwój człowieka winien być równoznaczny z zapewnieniem, że każda kolejna generacja dziedziczy coś, co jest naturalnie bardziej obfite i trwałe – a przynajmniej tak samo obfite i trwałe – jak dziedzictwo, które przypadło w udziale pokoleniu poprzedzającemu. „Postęp” cywilizowanego człowieka polega na robieniu wszystkiego, co jest korzystne dla cywilizacyjnej ambicji dominowania nad wolnymi niegdyś ludźmi i światem przyrody. Znaczenie tworzy rezultat.

Sprawcy:

W pewnym sensie każdy, kto używa języka pomaga utrwalić separację, którą zniekształcony i zmanipulowany język narzuca kulturze; aczkolwiek zgodnie z duchem tezy „medium jest komunikatem” głównymi winowajcami są bez wątpienia ci, którzy kontrolują środki komunikacji: właściciele mediów, redaktorzy, dziennikarze, nadawcy i reporterzy, wydawcy, mówcy polityczni, firmy public relations, cenzorzy… lista jest długa. Skuteczna, ukierunkowana komunikacja utrzymuje rozmach, z jakim wszystkie gospodarki przemysłowe rozwijają się i poszerzają swoje zaplecze polityczne; nie dziwi więc fakt, iż tak wiele różnych stron angażuje się w podejmowanie tej ważnej funkcji.

13) Kradnie się nasz czas.

Opis:

W latach 1997-2007 nie uprawiałem żywności. Przeprowadziliśmy się do domu z przyzwoitej wielkości ogrodem i uwielbialiśmy krzątać się w weekendy na zewnątrz, przycinając to i owo, kosząc trawę, temperując zapędy chwastów – robiąc temu podobne rzeczy; jednak uprawa roślin jadalnych wymaga czasu, nie tylko pod względem fizycznym, lecz także mentalnym. Od mojej pełnoetatowej pracy dzieliła mnie ponad godzinna podróż koleją, co znaczyło, że około jedenaście godzin dziennie spędzałem z dala od mojej rodziny, mojego ogrodu, mojego sąsiedztwa i mojej społeczności; zamiast tego trwałem zapudełkowany w biurze i świadczyłem usługę, która zapewniła, iż inne osoby mogły świadczyć usługę, która pozwalała innym firmom przerzucać duże ilości surowców po całym świecie, grać w finansowym kasynie składkami emerytalnymi lub po prostu doszczętnie orzynać ludzkość. Mój czas był cenny… w ramach tego systemu.

W 2007 roku stałem się jednym ze szczęśliwców i porzuciłem machinę.

Większość z nas nie może tego zrobić. To przywilej, który cenię sobie nad wyraz, bo kiedy jesteś uwięziony w maleńkiej przestrzeni koniecznością pracowania, by zarobić pieniądze na zakup środków, by prowadzić życie, w którym pracujesz… wtedy przebicie się przez grubą powłokę nierzeczywistości do świeżego powietrza życia – gdzie jest dość czasu, by myśleć i działać na własnych warunkach – stanowi tylko kolejne marzenie. Z drugiej strony posiada je niewielu ludzi; ponieważ istnieją większe, bardziej ekscytujące aspiracje zalewające nasze zmysły od chwili, gdy posyła się nas do szkoły w cywilizowanym świecie. Nasze dorastanie przebiega równolegle ze szkoleniem, potem znajdujemy zajęcie zarobkowe (a jeżeli nie, to jesteśmy uznawani za bezrobotnych), następnie możemy postarać się o własne dzieci, które wysyłamy do szkoły na rozkaz systemu, w międzyczasie kontynuujemy pracę na coraz dłuższe zmiany, by na życzenie systemu zakupić więcej rzeczy – „niezbędne” artykuły codziennego życia i małe „zbytki” w postaci wakacyjnego wyjazdu, czyli tygodniowego pobytu poza domem, który pochłania miesięczną pensję. Jeżeli mamy szczęście, udaje się nam widywać dzieci dostatecznie długo, aby poczytać im na dobranoc. Później, być może po upływie 65 lat od naszych narodzin, nadchodzi moment odejścia od systemu na „emeryturę,” z mizernym świadczeniem za wszystkie lata harówki. Teraz mamy czas: jedną lub dwie dekady aktywności, okienko pozwalające niektórym z nas uprawiać żywność, poznać sąsiadów, odegrać swoją rolę w lokalnej społeczności… i opiekować się wnukami, na co nie mają dość czasu ich zapracowani rodzice.

Tak wielu z nas żyje, by pracować; pracować, by zarobić; zarobić, by konsumować. A nasze nawyki konsumenckie trwonią zasoby naturalne Ziemi,” mówi Anna Coote, Dyrektor Polityki Społecznej w NEF. „Przeznaczanie mniejszej ilości czasu na pracę zarobkową mogłoby nam pomóc przełamać ten schemat… Najwyższa pora, by odebrać władzę staremu zegarowi przemysłowemu, odzyskać nasze życie i pracować na rzecz zrównoważonej przyszłości.

Pomiędzy rozpoczęciem szkolnej edukacji i opuszczeniem rynku pracy w wieku emerytalnym popełniane jest na ludności przemysłowego świata przestępstwo: kradzież czasu. W naszej limitowanej chronologicznie egzystencji rolą systemu przemysłowego jest wyeksploatowanie możliwie największej jego części. Jeśli nie zostaje on spożytkowany na „przydatną” pracę lub dojazdy do niej, to spędza się go nadrabiając zaległości, oddając się czynnościom, które trzeba wykonać – sprzątanie, gotowanie, jedzenie, dokonanie niezbędnych napraw… spanie. Ten autentycznie użyteczny czasowy wycinek jest jednak wciskany między cywilizowane wymogi oglądania telewizji, dłuższych wypraw do galerii handlowych – lub posiedzeń na portalach społecznościowych – aby zakupić towary wyprodukowane przez miliony innych ludzi mających niegdyś czas dla siebie. Są to osoby, które okradasz z tego czasu, by wydawać mniej pieniędzy, na których zarabianie poświęcasz własny cenny czas.

I jeszcze jedna kwestia. W latach 1997-2007 dopilnowanie kilku sadzonek, opielenie grządek i powiązanie owocujących roślin zajęłoby mi każdego wieczoru 15 minut; ten kwadrans mogłem bez trudu spędzić z moimi dziećmi, zamiast ograniczać się do czytania im bajek do poduszki. Ale nie przyszło mi na myśl, że czas ten był dostępny. Taki był przejściowy, popieprzony stan, jaki we mnie narastał podczas wieloletniego popychania kieratu; każda chwila bez wykonywania systematycznie wyznaczonego zadania była chwilą straconą. Zanim ten sposób myślenia nie został przerwany, nie stanowiłem zagrożenia dla systemu: po prostu nie miałem na to czasu.

Identyfikacja:

Kradzież osobistego czasu jest cholernie trudna do zidentyfikowania – do tego stopnia zaakceptowaliśmy dzienny i tygodniowy reżim narzucony naszemu życiu przez przemysł. Istnieją oczywiste czynności nie związane z przetrwaniem i kontynuacją gatunku ludzkiego, jakie wykonujemy, by zastanawiać się potem – w chwili jasności umysłu – dlaczego u licha zmarnowaliśmy tę ostatnią godzinę („To godzina mojego życia, jakiej nigdy nie odzyskam,” komentujemy pół żartem, pół serio). W naszej egzystencji pojawiają się również kamienie milowe, kiedy widzimy osiągnięcia innych, które mogły stać się naszym udziałem, gdybyśmy tylko mądrzej spożytkowali swój czas. Powtórzę, że są to chwile klarownego myślenia w życiu przesłanianym przez szkołę, pracę i pseudo-wypoczynek. Ale czas nie jest zwyczajną sekwencją tyknięć zegara na dobę – prawdopodobnie największego symbolu ucisku w uprzemysłowionym świecie. Czas kurczy się i rozszerza, kiedy doświadczamy wydarzeń dnia, przestajemy skupiać się na chwili obecnej i przechodzimy w melancholijne marzenie senne (chociaż krajalnica zaraz pozbawi nas palca, względnie dwóch) lub wkraczamy w stan kryzysu, który porządkuje nasze zmysły i  s p o w a l n i a  c z a s  n a  d o s t a t e c z n i e  d ł u g o,  a b y  d o s z e d ł  d o  g ł o s u  nasz instynkt przetrwania i uratował nam życie (tudzież palce).

Biorąc pod uwagę względność czasu, identyfikacja Kradzieży Czasu jest najpewniej kwestią pracy zespołowej. Zaufany przyjaciel lub partner – a może dziecko, które chce, byś oderwał się od komputera, przeczytał obiecane opowiadanie lub po prostu pobawił z nim przez chwilę – będzie bardziej skuteczny w penetrowaniu grubej powłoki nierzeczywistości niż twoje własne wysiłki. A zatem ty również musisz być przewodnikiem innych osób po ich rozrzutnym wykorzystywaniu tego najcenniejszego z darów.

Konsekwencje:

Nie da się przecenić negatywnego wpływu, jaki Kradzież Czasu wywiera na społeczeństwo i środowisko. Jako całość populacja cywilizowana poświęca około dwóch trzecich swojego zbiorowego życia na działania, które wspomagają przemysłową hierarchię w jej dążeniu do pożarcia wszelkich dostępnych „zasobów” naturalnych, by stworzyć bogactwo bardzo wąskiej grupy ludzi. Resztę tego czasu, oprócz kilku chwil jasności rozumowania zaskakujących nas swoją ekscentrycznością, wypełnia każdej nocy wzmacniający sen, niezbędny do funkcjonowania. Maleje nawet ilość i jakość tego dostępnego snu, ponieważ praca zmianowa, zaległe obowiązki domowe i nieuniknione posiedzenia przed telewizorem wdzierają się w porę spoczynku.

Zapewniając warunki, w których mamy niewiele czasu na niezależne myślenie, nie mówiąc już o działaniu, system przemysłowy nas kontroluje. Niepowodzenie w roztrzaskaniu zegara nie tylko doprowadzi do nieuchronnego załamania dostaw wszystkich środków, od jakich zależy nasze wspólne przetrwanie, ale zagwarantuje, że będziemy zbyt zajęci, by nawet to zauważyć.

Sprawcy:

Presja czasu napiera ze wszystkich stron i niezwykle łatwo jest winić najbliższe ci osoby za to, że zajmują chwile, w których „musisz” pracować, dokończyć zadanie i zrelaksować się przed ekranem TV, komputera lub witryną sklepu. Moment jasności umysłu: to nie twoi ukochani kradną twój czas, ale wszyscy pozostali. Każda instytucja; każde handlowe przedsięwzięcie; każdy artefakt Cywilizacji Przemysłowej wbija szpony w strzępy lat, które ci pozostały. Siły handlu zepchnęły na bok ludzi i działania, którymi powinieneś wypełniać swoją codzienność, ponieważ – czy to się komuś podoba, czy nie – czas jest ograniczony i nikt nie wie o tym lepiej, niż ci, którzy chcą nam go wykraść dla własnej korzyści.

14) Daje się nam nadzieję.

Opis:

4 listopada 2008 może nie sprawiać wrażenia daty o szczególnym znaczeniu w dziejach świata; ale jest to prawdopodobnie jeden z najważniejszych dni w historii politycznego aktywizmu społecznego. Oto część przemówienia, które wygłosiła wówczas pewna osoba:

…(zwracam się) do wszystkich tych, którzy oglądają tę wieczorną transmisję poza naszymi brzegami, od parlamentarzystów po monarchów i tych, którzy przycupnęli wspólnie wokół radia w zapomnianych zakątkach naszego świata – nasze historie są jednostkowe, lecz nasz los jest wspólny, i nowy brzask amerykańskiego przywództwa jest w zasięgu ręki. Tym, którzy chcieliby zburzyć ten świat mówię – pokonamy was. Tych, którzy poszukają pokoju i bezpieczeństwa zapewniam – wesprzemy was. Zaś wszystkim tym, którzy zastanawiają się, czy płomień Ameryki świeci równie jasno odpowiadam – dzisiaj udowodniliśmy raz jeszcze, że prawdziwa siła naszego narodu bierze się nie z potęgi naszej broni i skali naszego bogactwa, ale z nieprzemijającej potęgi naszych ideałów: demokracji, wolności, sposobności i nieustępliwej nadziei.

Tym jest prawdziwy geniusz Ameryki – Ameryka może się zmienić. Nasza unia może zostać udoskonalona. A to, co zdołaliśmy już osiągnąć daje nam nadzieję na to, co możemy i musimy osiągnąć jutro.


W przemówieniu tym Barack Obama, 44. prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, użył jednego konkretnego słowa w taki sposób, iż nie było wątpliwości, co zaniosło go na szczyt władzy. Dzień, w którym Obama przyjął zwycięstwo był dniem, w którym retoryka Nadziei w pełni ogarnęła Amerykę; chicagowski wiatr wciąż targał plakatami ukraszonymi tym samym wyrazem; znaczki i bluzy ze sloganami bawiącymi się tym słowem były już w internetowej sprzedaży.

Rzeczywiście istotne jest nie to, że władzę objął ktoś o mieszanej karnacji i zupełnie nietypowym jak na tę historyczną pozycję kulturowym pochodzeniu; czy nawet fakt, iż drogę do zwycięstwa wybrukowały miliony autentycznie oddanych, wzgardzonych na co dzień osób. Otóż nie; istotne jest to, że nikt nie zdawał się rozumieć, iż zwycięstwo odniesiono poprzez obnażenie prawdziwego oblicza samej koncepcji; w sposób, w jaki nie był w stanie dokonać tego żaden satyryk, autor i aktywista. W końcu przekuta w koło kręta mantra społecznego optymisty szybko połknęła własny ogon.

Nikt, kto śledzi bieg światowych wydarzeń – nawet tych „światowych” wydarzeń, które przybierają zaściankową postać w doniesieniach amerykańskich kanałów informacyjnych nurtu głównego – nie może wątpić, że prezydentura Obamy nie była niczym niezwyczajnym dla naftowych baronów, watażków i potentatów medialnych przemysłowego świata. Od tamtej pory plakaty zostały już zaklejone, wyrzucone i poddane recyklingowi; miliony pełnych nadziei ludzi nie eksponowały już z dumą swoich znaczków. Ironia polega na tym, iż każdy, kto obserwuje wydarzenia zmieniające historię świata zorientowałby się, co się działo, gdyby nie został porwany przez szaleństwo wyborczych transmisji. Nadzieja bynajmniej nie zmienia świata: nigdy nie była niczym więcej, jak środkiem sublimującym wolę wprowadzania zmian.

Oczywiste jest, że niewielu ludzi w świecie aktywizmu społecznego rozumie, jak pustym pozostaje brzmienie tego słowa, nawet w ślad za Prezydenturą Obamy; a szkoda, bo Nadzieja używana we właściwym sensie ma autentyczną wartość jako środek integrujący ludzi w krytycznym okresie. Nawet jako zaangażowany „nadziejo-sceptyk,” do każdej kampanii lub akcji dołączam z uczuciem skromnej nadziei, ale jak ujął to Paul Kingsnorth, pisarz i współtwórca The Dark Mountain Project:

Musimy myśleć realistycznie. Zmiana klimatu przekracza punkt krytyczny, podczas gdy nasi przywódcy bębnią o zwiększeniu wzrostu gospodarczego. Systemu ekonomicznego, od którego jesteśmy uzależnieni nie da się poskromić bez upadku, gdyż jego funkcjonowanie bazuje na tym wzroście. A poza tym kto chce go w ogóle poskramiać? Większość ludzi w krajach bogatych nie zrezygnuje bez walki ze swoich samochodów i wakacyjnych podróży.

Niektórzy są przeświadczeni, że sprawy te powinno się przemilczać, nawet jeśli są prawdziwe, ponieważ mówienie o nich pozbawi ludzi „nadziei,” a bez nadziei nie będzie szans na „uratowanie planety.” Lecz fałszywa nadzieja jest gorsza niż brak nadziei.


Fałszywa nadzieja jest zaaplikowaniem życzenia – inaczej świeckiej modlitwy – czemuś, co dzięki własnemu impetowi raczej nie skończy się powodzeniem. Przykładem jest Caroline Lucas, pierwsza przedstawicielka Partii Zielonych w brytyjskim parlamencie, która przekonała się, że zostanie członkiem gigantycznego, sterowanego przez korporacje systemu w nadziei, że można wprowadzić zmiany jest tak samo skuteczne, jak wrzucenie monety do fontanny w nadziei, że nawodni wysuszone drzewa brazylijskiej Amazonii.

Identyfikacja:

Tym razem jest łatwa. Słowem „nadzieja” szafuje w przemówieniach, esejach i artykułach wielu różnych ludzi, którzy używają go – i powiązanych z nim pojęć takich jak „pełen nadziei” i (bez ironii) „beznadziejny” – na dwa sposoby. Po pierwsze usłyszysz i zobaczysz je w odwołaniach do ludzkiego ducha, które zastępując konstruktywne działania przybierają postać czuwań, symbolicznych ludzkich łańcuchów, petycji i innych nieskutecznych inicjatyw; można to nazwać „nadzieją puszystą.” Po drugie przybierze ono formę wezwania do broni, którego adresat ma odczuwać obowiązek działania w imieniu nadawcy – zwykle polityka lub pełnomocnika korporacji, chociażby komunikatu prasowego sponsorowanego wydarzenia. W tym momencie masz już jasność, że jest to tylko „fałszywa nadzieja.” Bardzo rzadko poczujesz ciepło pozytywnego blasku prawdziwej nadziei: lecz nikt nie będzie musiał zagrzewać cię do czynu, bo robota została już wykonana.

Konsekwencje:

W obecności nadziei ustaje działanie – tj. działanie realne, nie mające nic wspólnego z wymienionymi powyżej symbolicznymi czynnościami, które „działanie” jedynie udają. Nadzieja jest zabójczynią zmiany; to mentalny klej, które powstrzymuje nas przed refleksją, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo lub nie zrobiliśmy nic. W odwróconej przez Derricka Jensena kolejności „Kiedy umiera nadzieja, zaczyna się działanie.”

Sprawcy:

Nadzieja i symbolika idą w parze, i to właśnie ci, którzy kupczą symbolami – flagą, kokardą, krzyżem, znaczkiem i gromadą płonących zniczy – winni są tłumienia działań. Zatem strzeż się symboli i ich dystrybutorów: polityków zabiegających o głosy; przywódców religijnych z misją; organizacji charytatywnych i pozarządowych z ich kwestami i jeszcze bardziej złowieszczym wezwaniem do (symbolicznego) działania. Winę ponosisz i ty: każdorazowe wypowiedzenie słowa na „N” czyni kogoś trochę bardziej bezsilnym w obliczu zmiany jej/jego świata. Takie proste, ale jakże niebezpieczne Narzędzie separacji.

Narzędzie najpotężniejsze ze wszystkich.

Podczas lektury tego słowniczka Narzędzi separacji może cię zaskoczyć fakt, iż dyskutowane tu zagadnienia są powszechnie znane. Mogłabyś/mógłbyś więc pomyśleć: „O co tyle krzyku?”. W świecie prawdziwym byłoby to niewybaczalne. W świecie cywilizowanym jest to zupełnie zrozumiałe.

Kiedy pisałem słowniczek, z trudem powstrzymywałem emocje: chciałem poddać się furii, wyrazić swoją wściekłość i bezdenną pogardę dla systemu, który od tylu stuleci trzyma nas w niewolniczej separacji; każda następująca po sobie cywilizacja ma okazję podać uciemiężonej populacji rękę wyzwolenia, ale ostatecznie poddaje się losowi, który spotyka wszystkie cywilizacje. Tam, gdzie zagrożone są bogactwo i władza, nie ma miejsca dla wolności. Z pewnością nie ma go również dla więzi.

To więź pozwala nam zrozumieć nasze człowieczeństwo.

To więź czyni nas zagrożeniem dla systemu.

Zatem należy nas trzymać w nieświadomości. Narzędzia separacji operują na granicy naszej percepcji: prawie je dostrzegamy; słyszymy jako szept; dotykamy nawet ich delikatnych kosmyków. Czasem ich nienawidzimy, czasem je akceptujemy. Ale nie robimy nic, żeby je powstrzymać.

Dlaczego?

Ponieważ działa jeszcze coś innego, czego nie jesteśmy w stanie do końca zdefiniować; mechanizm, który wykorzystując światło i mrok chroni system przed naszym utajonym gniewem. Nie ma wątpliwości, że jeżeli kiedykolwiek w pełni uświadomimy sobie, w jakim stopniu jesteśmy odseparowani od prawdziwego świata, system obróci się w pył.

„Największą sztuczką diabła było przekonanie świata, że nie istnieje.”
(Roger „Verbal” Kint, Podejrzani)

Ten Woal Ignorancji, którym po mistrzowsku posługuje się Kultura Maksymalnego Spustoszenia, nie jest tajemnicą, jeśli wiesz, gdzie patrzeć: Czarnoksiężnik z Krainy Oz użył dymu, pirotechniki i kurtyny, aby zdezorientowani mieszkańcy Szmaragdowego Miasta nie dostrzegli jego impotencji; Doktor „Who” sięgnął po Filtr Percepcji, aby uwaga jego wrogów nie skupiła się na tym, czego poszukiwali; Saruman Biały posłużył się głosem nakazującym całkowitą uległość w obliczu potencjalnego zagrożenia. Banalne, być może śmieszne przykłady z kultury popularnej; mimo to pokazują, że idea systemu chroniącego się przed normalną świadomością sensoryczną nie jest niczym nowym.

Jeden z Greków był więcej niż świadomy działania tego mechanizmu. W celu przeciwstawienia mentalności osoby typowej z mentalnością człowieka oświeconego Platon użył porównania w formie jaskini:

Chcę, ażebyś wyobraził sobie oświecenie lub ignorancję naszej kondycji ludzkiej w mniej więcej następujący sposób. Wyimaginuj sobie podziemną komnatę przypominającą jaskinię, z wejściem długim, otwartym na światło dzienne i tak szerokim jak sama jaskinia. W pomieszczeniu znajdują się więzieni w niej od dzieciństwa ludzie, których nogi i szyje są tak usztywnione, że mogą oni patrzeć tylko przed siebie i nie mają zdolności obracania głowami.

W dalszej kolejności opisane jest przedstawienie lalkowego teatru cieni rzucane na tę część jaskini, którą mogą zobaczyć więźniowie. Nie widzą oni niczego prócz niej. Desmond Lee, autor przekładu Republiki, z którego pochodzi Alegoria jaskini, sugeruje, iż analogię tę można łatwo odnieść na kina lub telewizji – ta ostatnia jest w tym momencie głównym nośnikiem informacji w cywilizowanym świecie. Jednakże porównanie to wykracza poza proste złudzenie wzrokowe, ponieważ teatr cieni nie naśladuje światowych wypadków spoza Jaskini, ale z perspektywy więźniów stanowi faktycznie prawdziwy świat. Wydarzenia ze ściany, na którą rzutowane są dwuwymiarowe obrazy, są tak frapujące, a więźniowie tak do tych obrazów dostrojeni, że nie istnieje nic innego: projekcja fałszywego świata uchodzi za świat prawdziwy dopóty, dopóki osadzeni pozostają w więzieniu, a teatr cieni nie gaśnie.

Zerwanie łańcuchów i przejście do światła zabierze byłego więźnia w inny wymiar, nie tylko w sensie fizycznym, ale także pod względem świadomości tego, co dzieje się wokoło. Prawdziwy Świat, początkowo oślepiający, szybko staje się prawdą, a teatr cieni umysłowym reliktem starego, fałszywego świata, który do niedawna był światem prawdziwym. Nowo wyzwolona osoba ma prawo poinformować innych więźniów o tym prawdziwym świecie, ale poniesie porażkę:

„Co twoim zdaniem by się wydarzyło,” zapytałem, „gdyby powrócił na swoje stare siedzisko w jaskini? Czy ciemność nie pozbawiłaby go zdolności widzenia, bo wszedłby tam nagle ze słonecznego światła?”

„Oczywiście.”

„A gdyby tak musiał rozróżniać cienie, konkurując z innymi więźniami, zanim jego wzrok przyzwyczaiłby się do ciemności – proces, który zająłby trochę czasu – czy nie jest prawdopodobne, że by się ośmieszył? A oni powiedzieliby, że jego wizyta w świecie na górze zrujnowała mu wzrok i że nie warto było się wspinać. Gdyby ktoś próbował ich uwolnić i poprowadzić w górę, zabiliby go przy pierwszej nadarzającej się okazji.”


Istnieją sposoby, aby uwolnić innych i połączyć ich z prawdziwym światem, ale nie należy do nich prosta sugestia i narzucanie siłą. Kurtyna w budce chroniąca kontrolera; tajemnicza siła odciągająca uwagę od prawdy; potężny głos powstrzymujący wszelki buntowniczy dyskurs i myśl: te oraz inne środki pracują, wzorem kajdan i nieprzerwanych projekcji w Jaskini, aby przytwierdzić ludzi do określonego miejsca. Ofertę cywilizacji postrzegamy jako prawdę. Zanim będziemy mogli wskazać wzburzające szczegóły naszej separacji i pomóc innym połączyć siły w dążeniu do zdemontowania Narzędzi separacji, musimy uporać się z rzeczami, które nie pozwalają nam wierzyć, że jesteśmy odseparowani.

Jest to chyba zadanie najtrudniejsze; lecz niektórzy z nas gotowi są zmierzyć się nie tylko z tym, co jest możliwe, ale także z tym, co mieni się niemożliwym.

Tłumaczenie: exignorant

Zrodlo: https://exignorant.wordpress.com/2015/08/04/narzedzia-separacji-czesc-ii/


Zobacz na:
Społeczne procesy poznawcze
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1493.0
Społeczne funkcjonowanie pojęć prawdy i piękna w różnych cywilizacjach
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1672.0
John Taylor Gatto - Cel Szkolnictwa
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=192.0
Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=378.0
Inwazja motywacji konsumpcyjnych w kontekście integracji europejskiej
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1610.0
« Last Edit: (Wed) 07.10.2015, 17:41:18 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje