Author Topic: Szopa Waldemara Deski  (Read 1651 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Szopa Waldemara Deski
« on: (Sat) 08.03.2014, 12:33:38 »
Szopa Waldemara Deski

O szopie

Szopę zbudowałem własnoręcznie, a ściśle mówiąc to tylko 65-70% robocizny jest moja. Jest to w części ziemianka, a w części tradycyjna, wpisana w kontekst historyczny szopa. Zrobiłem ją z nieheblowanych desek, gliny, folii, papy, gwoździ, szyb zespolonych, pianki i wielu różnych materiałów odpadowych.

Nielegalna Szopa w deszczu - Kasia Kobus i Kampania Artystyczna De-ska
http://www.youtube.com/watch?v=3J98xSVW_F4

Szopę budowałem od 2 listopada do połowy lutego. Koszt całkowity wliczając w to benzynę na codzienne dojazdy (ok. 130 km dziennie), piwo, jedzenie i komórkę: trochę powyżej 30 000 zł. Ale z tego około 14 000 zł. to przymusowe koszty administracyjne: konieczne projekty przyłączeń, same przyłącza, oczyszczalnia i wyłudzona przez biurokratów łapówka za przyłącza. Czyli sam domek to koszt 10 – 12 tys. zł.

Uwaga! – chociaż mój dom traktują jak nielegalną samowolę to za prąd naliczają droższą taryfę budowlaną!


Jest to dom całoroczny. Ocieplony trzema lub czterema warstwami powietrza oddzielonymi od siebie folią malarską (80gr./ 20m2opakowanie) lub folią odpadową. Dystans pomiędzy foliami robiłem z listewek. Potem stwierdziłem, że to dużo roboty i dystans zacząłem robić z kawałków styropianu, niepsujących się odpadów czy nadmuchanych powietrzem torebek foliowych.

Uwaga: Ten dom oddycha! Pomimo folii. Istotę oddychania wyjaśnię innym razem. Zamiast folii wolałem użyć gazety ale nie udało mi się zgromadzić wystarczającej ilości. Poza tym Szopę budowałem zimą, była plucha i gazety a tych warunkach pewnie by pogniły

Oprócz pierwszego transportu desek – około 10m3 z odległości 15km, szyb zespolonych z 17 km i kręgów z 19 km, wszystko pozostałe to materiały miejscowe, pochodzące z odległości mniejszej niż 1 kilometr.

Wnętrze ciekawe: z uzyskiwanych od sąsiadów zbędnych, uważanych za niewartościowe, leżących latami na podwórzach desek: podłoga z lipy, ściany i meble z osiki, olchy, lipy i sosny. Jest kuchnia, łazienka, sauna, sypialnia w kąciku. Część podłogi przy wejściu i wokół kominka z kamieni. Materiały odpadowe widoczne; celebrują fajny nastrój.

Architektura wnętrza wynikowa, nieplanowana. Powstawała na gorąco w chwilach kiedy sąsiedzi przychodzili i mówili: panie u mnie leżą niepotrzebne deski, mogę je odprzedać. Kominek: typowy wkład z OBI za 490zl w promocji. Dym odprowadzam poziomymi kominkowymi rurami o małym nachyleniu. Zwiększa to skuteczność oddawania ciepła do wnętrza. Do nieba ucieka tylko znikoma jego część. Ma to jednak negatywny wpływ na ciąg ale w dopuszczalnych granicach. Czasami przy niekorzystnym ciśnieniu i wietrze, po otworzeniu paleniska wydostaje się dym do wnętrza. Wtedy na chwilę otwieram okno i drzwi i jest ok. Zresztą drzwi mam prawie zawsze uchylone.

Powierzchnia szopy 30-33m2. Całoroczny koszt ogrzewania to 300-350zł

Zlew i umywalkę zrobiłem z polietylenowych wiader budowlanych w cenie 7,50 zł/szt. Brodzik z kasterki budowlanej 34 zł/szt. Wiadra i kasterka zrobiona z materiałów odpadowych. Polietylen to hydrauliczny materiał przyszłości: czysty, odporny chemicznie i biologicznie, elastyczny, łatwo zmywalny, mało tolerancyjny na osadzający się na powierzchni film biologiczny. Coraz częściej jest wykonywany z materiałów odpadowych po recyklingu. W kolorze czarnym, moim zdaniem lepszy i łatwiejszy w utrzymaniu czystości niż wielokrotnie droższa i energochłonna w produkcji porcelana łazienkowa.

Elektryka tradycyjna. Ciepła woda z elektrycznego boilera. Woda miejska rurami polietylenowymi. Hydraulika z klejonego PCV. Badania porównawcze wykazały, że to jest materiał najczystszy. Ścieki z rur PCV do samooczyszczalni biologicznej. Składa się ona z dwóch studzienek i drenażu rozsączającego. Studzienki z bet. kręgów uszczelnionych lepikiem, drenaż z tłucznia i rur kanalizacyjnych 100 z PCV w których szlifierką kątową za 46 zł porobiłem nacięcia.

Nie mam paneli słonecznych. Nie magazynuję wody deszczowej. Myślałem o tym ale zrezygnowałem. Ich koszt ekologiczny przewyższyłby spodziewane zyski. Magazynowana woda traci świeżość szybko. Używanie takiej wody powoduje namnażanie się na powierzchniach hydrauliki filmu biologicznego, który nie sprzyja zdrowiu i samopoczuciu. To są grzyby, pleśnie, bakterie. Taka woda nie sprzyja też roślinności na działce. Trzeba by stosować dodatkowe filtry oczyszczające co mijałoby się z celem.

Aby oczyszczalnia była skuteczna potrzebuje zwiększonej ilości wody, ale czystej, która sprzyja bakteriom przerabiającym ścieki. Oczyszczone ścieki są dobre dla roślinności na działce: są biologicznie czyste, zawierają fosforany i azotany – składniki pożądane. Zła chemia pozostaje na dnie oczyszczalni. Czysta woda wraca do natury.

Najbardziej pożądana ekologicznie jest sytuacja, gdy na działce mieszka i tradycyjnie uprawia rośliny jedna rodzina, tak jak to było od tysiącleci. Najgorsza jest ekologia piarowska: suma sumarum szkodliwa.

Dwutlenek węgla z kominka jest asymilowany przez otaczające drzewa i na pewno nie dociera do wysokich warstw atmosfery, pozostałe minerały drewna wyżarzają się pozostając w palenisku jako popioły; ciepło oddawane jest do wnętrza, popioły użyźniają grządki.

Zamierzam niebawem zbudować a Wa-wie na skraju Lasu Kabackiego dom z gazet, jeśli uda mi się przekonać jakąś redakcję np. Gazety Wyborczej lub inną aby przekazała mi zwroty (nie sprzedane egzemplarze). Wystarczą zwroty Gazety Wyborczej tylko z dwóch dni.

Utylizacja gazet kosztuje więcej i powoduje większe straty środowiska niż produkcja nowego papieru. Wykorzystanie gazet do budowy domów byłoby wskazane. Ściany z gazet o grubość 15-20 cm moim zdaniem spełnią wymagania izolacyjne stawiane ścianom domu pasywnego a nawet domu „self sufficient”.

Spodziewany współczynnik przenikania ciepła U < 0.05, łatwo uzyskać nawet 0.005. Wykonałem już próbkę ściany ale nie miałem możliwości pomiaru oporu cieplnego. Zaleta takiej ściany jest taka, że może ją zrobić każdy, nawet kobiety, robocizna nie przewyższa tej robionej z wełny mineralnej. Czas wykonania 1m kw. takiej ściany: około 10 min. Zaletą też jest dyfuzyjność (oddychanie) trwałość, b. dobra izolacyjność termiczna, taniość, łatwość wykonania, „oszczędność ekologiczna”.

Źródło: wdeska.wordpress.com


Mowa Waldemara Deski przed WSA (18.12.2012)

Oto treść mowy, która ma zostać wygłoszona jutro przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie:

Wysoki Sądzie

Pozwolę sobie przedstawić punkt widzenia, mój własny, pojedynczego człowieka. Może niezbyt powszechny ale umocowany w wartościach uznawanych przecież za wspólne i obowiązujące, wartościach stanowiących dotychczas najwyższy dorobek humanistyczny. Wartościach wypływających z nauki Jezusa ale także Buddy i Mahometa, Jana Pawła II i Dalay Lamy, zawartych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Karcie ONZ, Deklaracji Helsińskiej oraz naszej Konstytucji RP.

Z naszą Konstytucją mamy pewien kłopot. Mamy ją od niedawna, dopiero od 15 lat. A obowiązujący system prawny, „doktryna” jest znacznie starszy, w dodatku prowieniencji Stalinowskiej. I to się nawzajem gryzie, zgrzyta a górą ciągle „doktryna” Podstawowe wartości, wolności i prawa Człowieka nadal nie zdobyły sobie w Polsce należnej, gwarantowanej konstytucyjnie pozycji. Pomimo jasno zdefiniowanego i pozornie zaakceptowanego konstytucyjnego artykułu: „Konstytucja jest najwyższym prawem, Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio”

Oto powszechnie deklarowana a pozostająca w sprzeczności opinia:

„Nas obowiązują przepisy a nie Konstytucja”

Tak wysławiał się Nadzór Budowlany, Wojewoda Lubelski, Starosta Puławski, Sędziowie WSA i NSA, Radni Kazimierza Dolnego, Policjanci i wiele innych osób. To bardzo powszechny i głęboko zakorzeniony pogląd. Przecież nie wziął się z niczego.

Jest to jednak pogląd błędny, w gruncie rzeczy bezprawny, łamiący Konstytucję i Podstawowe Prawa Człowieka, podważający poczucie sprawiedliwości, etykę i moralność, wiarę w Państwo Prawa. Umocowany w zakazanych konstytucyjnie (art. 13) praktykach systemów totalitarnych: Nazizmu, Faszyzmu i Komunizmu.

Oto już ponad pięć lat walczę o prawo do życia w środowisku naturalnym, ekologicznym, w warunkach jakie sam sobie zbuduję a nie narzuconych, walcząc tym samym o podstawowe, zarazem najwyższe i ciągle nieobecne wartości: Godność Człowieka, jego Wolność i Własność. Tylko te wartości uzyskały w Konstytucji RP status najwyższy, bezwzględny. Pozostałe nie mają aż tak wysokiej rangi. Interes publiczny, państwowy czy społeczny jest wartością, ale wartością dla której Konstytucja zaledwie zezwala na ograniczenie wolności lub własności ale nigdy na naruszenie ich istoty. Zezwala na ograniczenie ale tylko do pewnej, dosyć jasno zdefiniowanej granicy: granicy Istoty Wolność i Istoty Własności.

Ta granica jest powszechnie łamana. Można powiedzieć, jej wcale nie ma, nigdy nie zaistniała. Na jej temat brak dyskursu publicznego. Brak orzeczeń SN i TK.

Oto lista narzędzi, metod i praktyk zastosowanych w celu przymuszenia mnie do rezygnacji z konstytucyjnych praw, w tym prawa do wyboru miejsca zamieszkania:

1. wymuszona szantażem łapówka pracowników Starostwa Puławskiego
2. dezinformujące informacje udzielane przez pracowników Urzędu Miasta Kazimierz
3. celowo błędnie naliczony podatek za nie będącą moją własnością linię przesyłową nn
4. sprawa karna za to, że zbudowałem sobie dom sam
5. sprawa karna za to, że sprzeciwiłem się nękaniu mnie przez Nadzór Budowlany
6. bezprawnie nałożone grzywna w celu wymuszenia rozbiórki mojego domu
7. 10 wizji lokalnych, komisji, wizyt itp.
8. nękająca wizyta Policji, pulsujące światło i jaskrawy strumień policyjnej latarki w moim oknie o 12 w nocy – w celu ustnego, nigdy potem nie potwierdzonego zaproszenia na posterunek w celu złożenia zeznań
9. traktowanie mnie jak przestępcę przez pracowników Nadzoru Budowlanego i Urzędu Miasta podczas wielu wizyt w Urzędach
10. żądanie nieupubliczniania dokumentów (protokołów z wizji lokalnych)
11. żądanie zachowywania się takiego, które „nie sprawia kłopotów” Nadzorowi Bud.
12. Pogardliwy rechot Radnych Kazimierza Dolnego gdy powołałem się na Konstytucję RP „Nas obowiązują przepisy a nie Konstytucja”

Ten ostatni był najbardziej upokarzający. Należy tu mocno podkreślić, że dotychczas nie próbowano i nie rozstrzygnięto w mojej sprawie fundamentalnej z punktu widzenia Praw Człowieka kwestii: czy w ogóle istnieją, a jeśli tak to gdzie, konstytucyjne przesłanki dla których nie pozwala mi się zamieszkać na mojej własnej ziemi, dla których zdecydowano się ograniczyć tak wiele fundamentalnych praw: art: 2, 7, 8, 13, 30, 31, 32, 37, 38, 50, 51, 52, 54, 64, 66, 68, 71, 73, 74, 75, 76, 77 Konstytucji RP.

Ta rozprawa, mam nadzieję, po raz pierwszy, spróbuje rozstrzygnąć część, szkoda że tylko część, fundamentalnej kwestii: czy uda się w gąszczu procedur i przepisów dostrzec zwykłego, pojedynczego człowieka, jego nieobecną w Polsce ale wyraźnie sformułowaną w Konstytucji RP ochronę praw Człowieka i jego bezwzględnie nienaruszalnych konstytucyjnych uprawnień: Godności oraz Istoty Wolności i Własności. Waldemar Deska

Źródło: wdeska.wordpress.com


Wezwanie na badania psychiatryczne

Sąd w Puławach wezwał Waldka Deskę na badania psychiatryczne, które miały się odbyć 10.01.2014. Waldek postanowił jednak nie stawiać się na badaniach do czasu dokładnego wyjaśnienia sprawy.
Po kilku latach zmagań sądów z Waldkiem sędziowie postanowili zastosować najpodlejszy środek przymusu. Badania psychiatryczne z nakazu sądowego w demokratycznym kraju stosuje się zwykle wobec osób popełniających czyny takie jak gwałty czy morderstwa. Zakłada się, że popełniony czyn mógł się przytrafić pod wpływem nagłego ataku choroby psychicznej.
Waldemar Deska prowadzi systematyczną i konsekwentną walkę o prawo do swojego skromnego domu. Porusza ważne kwestie tj.: łamanie zasad Konstytucji i Praw Człowieka przez sądy, granice demokracji we współczesnej Polsce, mentalne dziedzictwo totalitaryzmu wśród sędziów i urzędników administracyjnych, wreszcie etyczny wymiar architektury i planowania przestrzeni. Jak się okazuje zbyt głośne poruszanie tych tematów może zostać uznane za przejaw choroby psychicznej. Można się tylko domyślać, że badanie psychiatryczne jest ostatnią deską ratunku dla sądu, który nie posiada merytorycznych argumentów przeciw Waldkowi. Dlatego postanawia pozbawić go praw obywatelskich przez udowodnienie niepoczytalności. Tak robiono wszak w Związku Radzieckim (Psychiatria represyjna w ZSRR). To wezwanie potwierdza domysły, że współczesne sądy działają tak jak w państwie totalitarnym.

Źródło: wdeska.wordpress.com
« Last Edit: (Mon) 28.07.2014, 12:27:26 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje