Author Topic: Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI  (Read 1599 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI
« on: (Sat) 08.03.2014, 21:35:17 »
Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI

Książka jest w linku obok http://rzeczpospolita.com/stanpdf/Przyczynek.pdf

WSTĘP

Polska to niemały kraj. Proszę sobie wyobrazić wielkie i ciężkie koło zamachowe, które ma wagę 100 ton. Jeden czło­wiek nie da rady tego koła ruszyć z miejsca. Ale jest to moż­liwe z dużą liczbą ludzi. Więc zaczynamy wspólnie te koło pchać. Najpierw jedną czwartą obrotu, aby je ruszyć z miej­sca. Potem połowę obrotu i... cały obrót. Mozolnie i z wielkim wysiłkiem. Potem dwa obroty. Cztery. Osiem. Szesnaście i już jest nam coraz łatwiej to wielkie koło popychać. Cieszy­my się, że już można je toczyć. Potem dwadzieścia pięć ob­rotów na minutę. Pięćdziesiąt. Sto i idzie nam coraz łatwiej. Aż nareszcie lekko popychaj ąc, mamy trzysta obrotów na mi­nutę. To pięć obrotów na sekundę. To koło ma teraz tyle ener­gii, że trudno je zatrzymać. Jak to dobrze, że nam się udało. Udało nam się, bo wszyscy popychaliśmy to koło w jednym kierunku.
Podobnie jest z naszym kraj em, Polską. Pojedynczo je­steśmy za słabi i niezorganizowani, aby nasz kraj popchnąć w kierunku rozwoju. Pytaniem jest, czy my, indywidualiści, wychowani w rzymskokatołickiej kulturze polskiej, możemy to zrobić razem? Czy też tego rodzaj u wspólny projekt prze­rasta nasze możliwości i każdy z Nas znajdzie sobie małe i lekkie koło, aby je sam toczyć? Będzie nawet z tego tytułu dumny. Tyle, że dla Polski, ale i dla niego samego, nic z tego dobrego nie wynika. Tak was łatwo złamią jak te pojedyńcze zapałki.
W dzisiejszych czasach świat, poprzez rozwój telekomunikacji oraz transportu, stał się mały. Nie liczymy kilometrów, aby przemieścić się między kontynentami. Liczymy godziny. I nawet nie trzeba gdzieś lecieć, ponieważ możemy wziąć udział w wideokonferencji w dalekim kraj u. I to za darmo przez internetowy skype. Handel i wymiana technologii są fe­nomenem globalnym. I odnieść sukces na arenie światowej w pojedynkę, jest niemożliwe. Jeden człowiek jest na to za mały. Za słaby. W dzisiejszych czasach konkuruj e się o miej­sca pracy, byt i dobrobyt, tylko w dużych, zorganizowanych grupach. My, wszyscy Polacy w kraj u i ci rozsiani po świecie, jesteśmy kulturowo jednym narodem. Jesteśmy dużą kultu­rowo zorganizowaną grupą. I obecne zagrożenia ekonomicz­ne Polski zmuszaj ą nas do wspólnego działania. Dlatego razem trzeba ruszyć nasze koło zamachowe gospodarki z miejsca i zacząć go coraz szybciej toczyć.
Kiedy patrzę się dzisiaj na filmy obrazujące Marsze Niepodległości w dniu 11 listopada, to silniej mi bij e serce, kiedy widzę las polskich flag niesionych przez Polaków. Ale też wi­dzę przed nimi to wielkie koło zamachowe, jakim jest nasza Polska. Wielkie koło zamachowe, które stoi w miejscu. Jestem pewien, że każdy z Was chce pomóc, aby to koło za­cząć szybko potoczyć w kierunku rozwoj u. W kierunku zwycięstwa nad biedą i poniżeniem.
Niewątpliwie moi adwersarze zaraz krzykną, że to, co po­wyżej powiedziałem, to jest nacjonalizm. Ale nie zapominaj­my, że w czasie wielkiej światowej depresji ekonomicznej w latach 30. XX wieku, w czasie Wielkiego Kryzysu Gospodar­czego, kiedy świat kapitalstyczny był bezrobotny i głodny, a Rosja była pij ana krwią bolszewickiej rewolucji, największe sukcesy miały kraje, które się zmobilizowały, aby pchać swo­je koła zamachowe w kierunku interwencyjnej gospodarki nacjonalistycznej - od New Dealu prezydenta Franklina Roosevelta w Stanach Zjednoczonych, po Czteroletni Plan Inwestycyjny wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego w Polsce. Bo tylko taka nacjonalistycznie ukierunkowana go­spodarka ma możliwości zmotywowania patriotycznego ludzi w czasach światowego przełomu.
Przez ostatnie ćwierć wieku po zmianie ustroju Polacy od­czuli na własnej skórze wypaczenia rozbestwionego neokolonialnego kapitalizmu, a przez poprzednie pół wieku gnębił nas dyktatorski komunizm. Ile czasu można się uczyć na wła­snych błędach i cierpieć z tego powodu. Najwyższy czas, aby określić się jako naród z własnym planem akcji, który nie tyl­ko pomoże nam przetrwać światowe zawieruchy, ale da nam możliwości pracy i zysku dla siebie, dla Polski i dla przyszłych pokoleń.
Kiedy w 1990 roku nieoczekiwanie przez dziesięć dni ze­brałem 140 tysięcy podpisów na poparcie mojej kandydatu­ry na prezydenta RP, moje plany rozwoju gospodarczego dla Polski były poniżająco ośmieszane. Moi adwersarze głosili, że jedyny słuszny plan miał tylko Leszek Balcerowicz. Wiele lat później z socjopatyczną szczerością sam przyznał się do błędu. Przyznał, że w swojej szokowej reformie nie uwzględ­nił ludzkich możliwości. Czyli, że nie uwzględnił najważniej­szego i decydującego czynnika wszelkiego rozwoju gospo­darczego. A tym samym okrutnie stłamsił żywotność ekono­miczną naszego narodu. W 1992 roku dopracowałem wraz z doc. Józefem Kosseckim „Plan rozwoju dla Polski". Został on opublikowany przez Partię „X" jako „Plan X" i jest do dzi­siaj niezmiennie aktualny. Niniejsza książka stanowi jego roz­szerzenie i uaktualnienie. Jest jeszcze jedną cegiełką budo­wania fundamentu Polski. Przyczynkiem do wolności dla mego ukochanego kraju.
W wyborach prezydenckich w 1990 roku głosowało na mnie prawie 4 miliony Polaków w każdej turze wyborów. Ta książka jest dla ludzi, którzy mi wtedy zaufał i swoim głosem wyborczym. Ale jest przede wszystkim dla ich synów i córek, aby skorzysta ł i z moich doświadczeń walki o polskość. Ich rodzice za to, że na mnie wtedy głosowa ł i, był i ośmieszani, a nawet prześladowani. Był i obelżywie nazywani „homo sovieticus" przez antypolskie środowisko „Gazety Wyborczej" i „Tygodnika Powszechnego". Dlatego przytoczę w tym miejscu naukową charakterystykę socjologiczną tych Polaków, któ­rzy na mnie wtedy glosowali, po to aby ich dzieci mogły być z nich dumne:
„Ludzi Tymińskiego najtrudniej (było) skrótowo określić. Można jednak powiedzieć, że jego zwolennicy nieco bardziej sceptycznie niż wybierający pozostałych kandydatów odno­sili się do idei demokracji, natomiast wykazali silniejsze skłon­ności do przestrzegania jej praktycznych reguł: wolności sło­wa oraz uprawnień do korzystania z demokracji bezpośred­niej. Ana ł iza siedmiu cech «osobowości niedemokratycznej» wskazuj e, iż był to elektorat «symetrycznie» różny od elekto­ratu Wałęsy. Miał więc cechy, które sprzyjają bezkonfliktowe­mu życiu w porządku demokratycznym. Dodać do tego wypada cechy wskazujące na poczucie kontroli nad wyda­rzeniami, niechęć do manipulowania otoczeniem oraz brak naiwnego optymizmu. Elektorat ten zdecydowanie odrzucał rozwiązania egalitarne.
Należy więc otwarcie przyznać, iż hipoteza głoszona prze­ze mnie i Tomasza Żukowskiego, na podstawie wstępnej analizy danych sugerująca, iż zwolennicy Stana Tymińskie­go to zbiorowość o skłonnościach autorytarnych i antydemo­kratycznych, wymaga skorygowania. Zwolennicy S. Tymiń­skiego, mimo iż wywodzą się ze środowisk na ogół niesprzyjających praktykowaniu demokracji, stanowią grupę ludzi naj­bardziej światłych w swym kręgu i zaskakująco nowocześnie myślących. Tak powinna brzmieć nowa hipoteza na temat elektoratu Tymińskiego"
(Radosław Markowski, „O psychologicznych «profilach» elektoratów", w: „Bitwa o Belweder", w opracowaniu Mirosła­wy Grabowskiej i Ireneusza Krzemińskiego, Wydawnictwo Li­terackie Kraków 1991).
Dlatego z wdzięczności dla Waszych rodziców, którzy na mnie głosował i 23 lata temu, i tym samym zaufali mi Waszą przyszłość - przyszłość swoich dzieci, ja, Wasz patriota w wieku 65 lat, daj ę Wam tę książkę jako mój testament - przyczynek do Waszej wolności. Co będzie dalej, to już zależy od Was samych.
Moi rodzice odbudował i Polskę po II wojnie światowej z ogromnym zapałem i poświęceniem, bez kapitału. Ciężką pracą. Dali nam przykład, że jest to możliwe wbrew wszystkim zaleceniom Banku Światowego czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Mam nadzieję, że ta książka wbrew propagandzie możnych tego świata, podpowie Wam, jak to się robi.

Przyczynek 18. Polskie szczury

Szczury mają największe możliwości przetrwania kryzy­sów
Proszę się nie obrażać, że porównam tu Polaków do szczurów. Inni porówna i i nas do gorszych zwierząt. Na przy­kład moja mama śp. Alicja opowiadał a mi, że kiedy szła uli­cami Warszawy w czasie okupacji, to dzieci niemieckich oficerów krzyczały „Du Polnische Schweine", czyi i ty polska świnio. Nie wiedziały, że była członkiem "Związku Strzeleckiego" i nosiła broń, rozkazy i meldunki dla organizujących się powstańców.
Zapamiętał em to opowiadanie. I kiedy w mojej restaura­cji Maloka w Iquitos w Peru, niemiecki turysta brutalnie wy­żywał się na kelnerach, podszedłem do jego stolika i szep­nąłem mu w ucho - „Ich bin Polnische Schweine". Od razu się uspokoił.
Starannie wybrałem szczury ze wszystkich możliwych zwierząt, ponieważ maj ą one charakterystyki bardzo podob­ne do nas, Polaków, i obecna okupacja gospodarcza Polski wymaga podobnych cech do przetrwania. W dzisiejszej Pol­sce trwa wyścig szczurów. Biedni walczą o byt, a bogaci o coraz większe bogactwo, aby zabezpieczyć swoje rodziny fi­nansowo na kilka pokoleń. Zdecydowana większość to za­biedzeni i sfrustrowani Polacy, z których wielu, tak jak zes­tresowany szczur, chce gryźć innych lub samemu sobie od­gryźć ogon.
Ale poznajmy ogólne cechy szczurów. Otóż szczur jest in­dywidualistą, inteligentnym, stale czujnym, ostrożnym. Z na­tury jest bardzo nieśmiały i płochliwy. Trudno na szczura wpłynąć, zawsze będzie się starał zachować niezależność i autonomię. Dla innych jest uprzejmy, pełen uroku, nawet po­trafi uwolnić innego szczura z klatki. Ale nie bywa spontanicz­ny, jego uprzejmość jest wystudiowana, lubi się podobać. Można nawet nazwać go wyrachowanym, jest skłonny do ustępstw, ale tylko po to, żeby kimś zawładnąć. Wynika to z potrzeby bezpieczeństwa i gdy inni są od niego zależni, to on czuj e się pewniej i uspokaja się. Chce być anonimowy. Chroni swoją prawdziwą osobowość, wewnętrznie jest bar­dzo niespokojny, ma w sobie dużo agresji, ale stara się tego nie ujawniać, strzeże swoich tajemnic.
Ma skomplikowaną osobowość, pragnie być rozumiany, ale reaguj e gwałtownie, staj e się napastliwy, mściwy i nieuprzejmy, gdy ktoś usiłuj e przejrzeć jego życie wewnętrzne. Z natury jest introwerty­kiem, a jego agresywność zwykle obraca się przeciwko nie­mu samemu. Jest mistrzem w samooskarżaniu się, wpędzaniu w poczucie winy i wyobcowaniu. Jest aktywny, nie potrafi żyć w nudnej codzienności, jego umysł pracuje cały czas na najwyższych obrotach. Sytuacje trudne i niebezpieczne sta­nowią dla niego wyzwanie. Gdy nie ma nic do zrobienia, sta­je się nieznośny i krytyczny wobec otoczenia. Źle znosi codzienność, obowiązki. Dąży do bycia na szczycie. Chce być oryginalny, potrzebuje mocnych doznań i ma ogromną wyobraźnię. Nie przestrzega usta i onego porządku rzeczy, prawa dla siebie ustala sam, burzy granice i nie ma dla nie­go żadnego tabu. Nie jest najłatwiejszy w pożyciu, za to jest niezwykle interesujący. Jest bardzo uczuciowy, jego związki są płomienne, a namiętności krańcowe i gwałtowne. Na ogół czuje się niezrozumiany i często bywa samotny. Wchodzi w zawikłane sytuacje uczuciowe. Zakochany jest hojny bez gra­nic, a gdy do tego jest rozumiany, to staj e się wierny. Jest bardzo namiętny, lubi urozmaicenie i ma dużą wyobraźnię erotyczną. Lubi seks. Jest bardzo dobrym rodzicem, wspie­rającym rozwój dzieci. W życiu zawodowym jest zbyt nieza­leżny i aktywny, by się sprawdzić w pracy za biurkiem. Potrzebuj e współzawodnictwa, pracy twórczej, takiej, w któ­rej można coś wielkiego osiągnąć. Jest zaradny, sprytny i zręczny. Jest dobrym organizatorem, ale mało sumiennym czy wytrwałym. Raczej pracuj e głową niż mięśniami. Nie pra­cuje dla przyjemności i jeśli tylko się da, to raczej skłoni in­nych do pracy.
Główną za I etą szczurów są ich umiejętności przetrwania w bardzo trudnych warunkach. Poza tym: - Szczury opiekuj ą się rannymi i chorymi w swojej grupie. - Wbrew pozorom są przykładem osobistej higieny, stale czyszczą siebie oraz inne szczury. - Czują się samotne i wpadaj ą w depresję bez towarzystwa. - Maj ą doskonałą pa­mięć, nigdy nie zapominaj ą raz przebytej drogi. - Mają po­czucie humoru. - Konformiści, łatwo poddaj ą się presjom społecznym w ce I u naśladowania innych w grupie. - Są cie­kawe świata, ale bardzo nieśmiałe. - Potrafią być agresyw­ne, kiedy są przyparte do muru. - Mogą bezpiecznie spaść z wysokości 15 metrów. - Pływaj ą do 800 metrów. - Skaczą do 1 metra pionowo, a 1,2 metra poziomo. - Potrafią się prze­cisnąć przez bardzo małe dziury. - Co roku szczury jedzą 20% plonów rolnych, powodując miliardowe straty.
No proszę, czy szczur to nie wspaniałe zwierzę o pozio­mie inteligencji porównywalnej do psa? Prawda jest taka, że gdzie są ludzie, tam są psy. Podobnie, gdzie są ludzie, tam są szczury.
Mimo, że w kulturze rzymskokatolickiej wielu ludzi prze­sądnie boi się szczurów, to w Chinach symbol szczura ozna­cza inteligencję, kreatywność, uczciwość i szczodrość. W Karni Devi Temple w Indiach kapłani oraz wierni uważaj ą szczury za święte zwierzaki i karmią je ziarnem oraz mle­kiem.

Czytelnik pewnie będzie zaskoczony powyższym tekstem. A przecież poznanie i definicja samego siebie to jeden z ważniejszych przyczynków do wolności człowieka.
W myśl regu­ły: poznaj wpierw swoje wady i zalety, zanim zmienisz świat.
Człowiek jest najbardziej skomplikowaną maszyną biologiczną na świecie. Dlatego poznanie samego siebie nie jest łatwe. Wymaga to cierpliwości i dużego wysiłku. Ale jest to konieczne do sukcesu człowieka. Dopiero kiedy człowiek przez samoobserwację dobrze pozna samego siebie, swoje granice fizyczne, intelektualne i duchowe, dalszy postęp jest możliwy. Dopiero wtedy człowiek może porównać się do cech charakterystycznych dla innych nacji i samokrytycznie oce­nić swe mocne i słabe strony. A taka ocena, takie porówna­nie jest konieczne w walce o byt. A to dlatego, że jeśli na przykład poznamy nasze słabe strony, to możemy je ukryć lub skompensować, delegując trudne dla nas czynności do innych, lepiej do tego stworzonych ludzi.

A więc porównanie się do szczura ma sens, ponieważ szczury są często używane do badań w laboratoriach me­dycznych. Nie są takie głupie jak inne zwierzęta i mają wiele cech podobnych do nas.
Życie w bogatych kraj ach to pośpiech i stresy związane ze stałą presją zwiększania produktywności i taki styl życia jest powszechnie znany jako „wyścig szczurów". W angielskojęzycznej prowincji Ontario w Kanadzie ludzie żyj ą, aby pracować. Natomiast w sąsiedniej francuskojęzycznej pro­wincji Quebec ludzie pracują, aby żyć.
To znaczy, że miesz­kańcy Quebecu mają więcej radości z życia. W Polsce natomiast większość Polaków nie ma wyboru. Szara codzien­ność spowodowana stałą walką o byt, wymusza mentalność typową dla szczura w celu przetrwania, czyli utrzymania się przy życiu za wszelką cenę. Życie w Polsce jest dowodem, że jesteście mocni jak szczury, bo obywatele bogatych kra­jów nie potrafią żyć w takim stresie jak wy.
Po wielu latach pracy w biznesie i w polityce, w wieku 65 lat, doskonale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Łatwo jest mi pisać dobre rady w ogrze­wanym geotermicznie, ciepłym domu w Kanadzie, kiedy wie­lu Polaków potrzebuje dziś chleba, a nie słów. Nie potrafię podzielić swego chleba, aby Was nakarmić, jak to kiedyś zro­bił Jezus. Ale mogę Was nauczyć łowić ryby i uwolnić się od tyranów w pałacach władzy.
Nowa droga zaczyna się od kroków ludzi. Cały czas, nie­zmiennie od czasu kiedy Polskę opuściła sowiecka Czerwo­na Armia, przyszłość zależy tylko od Was samych. Polacy muszą się pozbyć kilku cech charakterystycznych dla szczu­rów - nieśmiałości i strachliwości. Wtedy, po wymianie obec­nej, wrogiej nam elity politycznej, która niezmiennie od 1944 roku zabiera Wam owoce pracy, nareszcie będzie można stworzyć dwa podstawowe warunki do rozwoju: poszanowa­nie wszelkiej własności, państwowej czy prywatnej, oraz tę­pienie wszelkich form grabieży.
Okresowo otrzymuję tasiemcowe dokumenty, które zawie­rają setki punktów reformy, które należy uwzględnić, aby Pol­ska była bogatym kraj em. Mimo, że jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy maj ą głowy i cierpliwość do opisania tylu szczegółów, to przestałem takie cegły czytać dawno temu. A to dla­tego, że w tych pracach nic na temat, kto te reformy wprowadzi w życie. Tu jest pies (szczur?) pogrzebany. Wszystko zależy od ludzi, ludzi i jeszcze raz ludzi. Biada nam, Polakom, jeśli obecna elita władzy, a mówię tu o wszystkich ugrupowaniach w Sejmie i w Senacie i Prezyden­cie RP, jeszcze dłużej pozostanie na swoich stołkach. To przez tych ludzi, którzy za wszelką cenę chcą się utrzymać w pałacach władzy, Polska gospodarka został a zniszczona i to ci ludzie świadomie wprowadzi i i nasz kraj w pułapkę za­dłużenia zagranicznego. To dlatego miliony Polaków cierpią z powodu potwornej biedy.
Zły to kraj, gdzie ludzie nie wymieniaj ą elity władzy, która im nie służy. To dlatego miliony Polaków wyjechało za grani­cę. A ci, co zostali, jakoś nie potrafią nic zmienić i klepią bie­dę. Nie ma w tym żadnej chwały. Nawet zagraniczni inwestorzy omijają kraj, w którym nie ma okresowej wymia­ny elit, bo to znak słabości ludzi i mafijnej dyktatury. Kraj, w którym nie ma demokracji, nie jest kraj em stabilnym. W każ­dej chwili mogą nastąpić zamieszki społeczne i nowe inwe­stycje mogą zostać zniszczone. A przecież każdy rozwijający się kraj chce być atrakcyjny dla inwestycyjnych kapitałów.
Nie traćcie nadziei. Dobrzy ludzie do wymiany elity wła­dzy są wśród Was. Należy tylko wypełnić rządowy autobus dobrymi ludźmi, którzy bez egoizmu, altruistycznie będą Wam służyć. Dobrzy ludzie znajdą najlepszą drogę. Bo taka jest rola rządów w cywilizowanych krajach. To obywatel wy­biera swój rząd i jest najwyższym suwerenem swojego pań­stwa. Ludzie maj ą moralne prawo, aby zmienić rząd, który im nie służy.
W średniowieczu nawet szczury potrafiły przejąć wiele eu­ropejskich miast i ludzie musie i i się z nich wyprowadzić. Po­dobnie dzisiaj kilka milionów Polaków musi stanąć przed Sejmem i stać, dopóki wredna elita, która zrobiła tyle szkody w Polsce, odejdzie raz na zawsze. Lepiej późno niż wcale, bo trzeba to było zrobić już w 1989 roku, aby nie dopuścić do zgniłego kompromisu kontraktowego Sejmu z prezydentem Wojciechem Jaruzelskim, który go wspierał. Stan gospodar­ki, stan państwa, który mamy dzisiaj, to kara za szczurze wa­dy: nieśmiałość i tchórzliwość - brak pewności siebie.
Teraz, ćwierć wieku później, mam nadziej ę, że nowe pokolenie Polaków w imię przestrzeni życiowej, tak jak szczury dociśnięte do muru, zdobędzie się na agresję konieczną do zmiany obecnej elity politycznej, która jak gilotyna wisi nad naszym kraj em. Inaczej żywotność młodych ludzi dalej bę­dzie spętana łańcuchami wyzysku w ce i u dalszego upodle­nia naszego narodu. Kiedy dziś widzę byłego agenta, współpracownika komunistycznej tajnej policji SB, który z ra­mienia rządu zajmuj e się cyfryzacją Polski, jestem przekona­ny, że będzie to jeszcze jedno narzędzie technologiczne do dalszego zniewolenia Polaków. A mamy już największą ilość podsłuchów policyjnych w Europie. Cały czas, niezmiennie od 1944 roku - my i oni.
Świat nigdy nie stoi w miejscu. Wiedzą o tym nawet szczu­ry, które nas bacznie obserwuj ą, bo to od ludzi zależy przy­szły dobrobyt i ich działka naszych plonów. Musicie zrozumieć, że nowa droga powstaje pod wpływem kroków idącego. Ale czy potraficie zobaczyć nowe? Czy już jesteście gotowi?

***

Babcia, szczury i kokosy (1:22)
http://www.youtube.com/watch?v=gzQ1lH_WoLI

Przyczynek 19. Elita w państwie narodowym

Członkiem elity trzeba się urodzić! Cechą konieczną - bez jakiej nie można być członkiem elity, jest altruizm i głęboko uświadamiana wewnętrzna potrzeba i poczu­cie obowiązku służby dla dobra swojego narodu! Świa­doma i dobrowolna!

Polskie państwo narodowe, zdolne do zapewnienia sta­bilnego rozwoju gospodarczego i dobrobytu Polakom, po­wstanie wtedy i tylko wtedy, kiedy Polacy będą mieli reprezentację własnej elity politycznej!
II Rzeczpospolita istniała zaledwie 20 lat. I w tym czasie zdołała wyrąbać w krwawych powstaniach i wojnach swoje granice w nowoczesnej Europie. Zdołała stworzyć z trzech różnych zaborów jednolite, nowoczesne państwo. Z nowo­czesnym prawodawstwem, z liczącą się w świecie nauką i kulturą, ze sprawną administracją i silną armią. Zdołała przy stale niekorzystnej sytuacji międzynarodowej i olbrzymich wydatkach na siły zbrojne, zbudować magistra i ę węglową Śląsk - Wybrzeże, nowy port i nowe miasto Gdynia, Cen­tralny Okręg Przemysłowy z nowoczesnym przemysłem zbrojeniowym, zrealizować z wielkim rozmachem Czteroletni Plan Inwestycyjny i stworzyć podstawy nowoczesnej in­frastruktury przemysłowej. I to mimo wielkich, a często krwawych konfliktów społecznych i politycznych. Dlaczego była do tego zdolna? Bo miała patriotyczne elity państwowe i polityczne.
III Rzeczpospolita istniej e już 23 lata. I jakie ma osiągnię­cia?! Żadnych. A dlaczego? Bo nie ma patriotycznych elit państwowych i politycznych. Ma za to uzurpatorskie i kompradorskie pseudoelity.
Owszem, mamy wielu ultrapatriotów produkujących się choćby w „Gazecie Polskiej", a nawet w mediach głównego nurtu. Tam doskonali felietoniści odkrywają tajemnice i po­wiadają, że grozi nam Judeopolonia, dziwnie pomijając fakt, że tę Judeopolonię to już mamy 70 lat z okładem. Tam zna­komici publicyści i naukowcy ujawniają prawdę o tym, że Polska jest niesuwerenna, a rząd prowadzi antypolską, kompradorską politykę. Dziwnym trafem pomijają fakt, iż nigdy suwerenna nie była, a polityka gospodarcza i finansowa wszystkich rządów po 1989 roku była stale antypolska i kompradorska. Tam wybitni politycy opozycji parlamentarnej i poza parlamentarnej błyszczą nagłym politycznym olśnieniem o braku patriotyzmu w polityce, parlamencie, rządzie i pała­cu prezydenckim. I dziwnym trafem pomijają fakt, że ten sam brak patriotyzmu był i za ich parlamentowania i rządzenia. Że osobiście byli przy „okrągłym stole". Że osobiście głosowali za „programem Balcerowicza". Że osobiście popierali kolejne etapy wyprzedaży polskiego przemysłu w obce rę­ce, i to przez pełne ćwierć wieku.
Wspólną cechą tych wszystkich ultrapatriotycznych felietonistów, publicystów, naukowców i polityków jest to, że ni­gdy nie próbuj ą analizować przyczyn tego stanu rzeczy. Nigdy nie próbuj ą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w III Rzeczpospolitej nie ma patriotycznych elit państwowych i po­litycznych? Jakie są tego przez 23 lata przyczyny socjologiczne i polityczne? Czy to niewidzialna ręka wolnego rynku jest winą naszej niedoli? Czy może Polacy są genetycznie upośledzeni na altruizm i dobro wspólne? No, ale wtedy te­go też trzeba by dowieść i wyjaśnić. A tu nic. Ultrapatriotyczny demagogiczny słowotok i zero refleksji. Więcej. Całkowita blokada informacji o tych, którzy taką refleksję podejmowali i podejmują. Całkowita blokada informacji przez ponad 20 lat o działalności śp. prof. Jerzego Przystawy i jego Obywatel­skim Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wybor­czych. Całkowita cenzura o współczesnej inicjatywie politycznej muzyka Pawła Kukiza i jego ruchu obywatelskim "zmieleni.pl". Przypadek? Kto chce, niech wierzy.
Taka wybiórcza i demagogiczna, a przemilczająca pod­stawowe kwestie dla polskiej państwowości, ultrapatriotyczna krytyka jest celowa. Ma ona uwiarygodniać w oczach naiwnych Polaków kolejne fałszywe autorytety pseudopatriotyczne. Szczególnie polityków, a nawet całych partii czy organizacji politycznych. Ma budować do nich zaufanie po­lityczne, po to by, kanalizować w ślepym zaułku rodzące się siły patriotyczne, a nawet tworzący się powoli ruch narodo­wy. Po to, aby w decydującym momencie przetrącić mu kark, rozproszyć go i zniszczyć. Chciałem Was przed tym szcze­gólnie ostrzec. Bo jak to ujął Marszałek Józef Piłsudski - Podczas kryzysów- powtarzam - strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.
Nasz kraj szybko może szybko zacząć stawać na nogi. Ale Polska musi mieć patriotyczną elitę polityczną na szczy­tach władz państwa - w parlamencie, w rządzie, pałacu pre­zydenckim, ministerstwach, urzędach centralnych i województwach. Gdy taka elita zacznie się wyłaniać i uwia­rygodniać działaniem, Polacy zareaguj ą zaufaniem i nową ożywczą energią w odbudowie własnego państwa i własnej gospodarki.
Mój znaj omy Roman Kafel, rezydent Teksasu, w swoim obszernym tekście „Walka elit o Polskę" napisał - Członkiem elity trzeba się urodzić! Cechą konieczną - bez jakiej nie można być członkiem elity, jest altruizm i głęboko uświada­miana wewnętrzna potrzeba i poczucie obowiązku służby dla dobra swojego narodu! Świadoma i dobrowolna!
I taka elita rodzi się w Polsce stale i na nowo. Wielu Po­laków uważa, że nasza elita została wybita przez Niemców i Rosjan w czasie okupacji. To wszystko nieprawda, ponie­waż potencjalna elita codziennie się rodzi w dzisiejszych miastach i wsiach, wśród polskich rodzin inteligenckich, chłopskich i robotniczych. Bo tak jest na całym świecie. Jest to około 1% naszego społeczeństwa, czyi i 380.000 ludzi. Na całym świecie 1% populacji to najbardziej inteligentna, od­ważna, kreatywna, altruistyczna i empatyczna część każdej rodzącej się populacji. Wystarczająca liczba na parlament, rząd, pałac prezydencki, ministerstwa, urzędy centralne i wszystkie województwa.
I w każdym kraj u ta elita podlega stopniowej pozytywnej selekcji, poczynając od bardzo młodego wieku. Normalne systemy edukacyjne począwszy od przedszkoli mają za za­danie wyłapywać takie odkrywające się jednostki natural­nych liderów i otaczać je szczególną troską i opieką w procesie tzw. selekcji pozytywnej. Tylko w takim procesie grupa społeczna może liczyć na wychowanie prawidłowe swojej własnej elity, której z pełnym zaufaniem przekaże wszystko, czyli swój własny los i swoją przyszłość! Bo przy­szłość zależy od jakości ludzi i tylko od ludzi.
Obecne badania globalnych amerykańskich korporacji, które stanęły w obliczu kryzysu, wskazują, że w sytuacji za­wrotu ze spadku na wzrost, konieczna była wymiana elity, czyli prezydenta firmy i całej dyrekcji. Niektóre korporacje, jak np. Kimberly Clarke, globalny producent osobistych to­warów, takich jak ręczniki papierowe, papier toaletowy, che­mikalia do utrzymania czystości etc., wymieniły prezesa, dyrektorów i całą kadrę kierowniczą.
Wymieniły je na ludzi, którzy mają cechy charakterystyczne dla rządów państw na­rodowych: fachowość, pokorę, lojalność, zdolność do budo­wania ludzkich zespołów i trwałej motywacji ludzi, wstręt do wszelkiej korupcji oraz poszanowanie i podtrzymanie god­ności wszystkich pracowników korporacji.
Trzeba podkreślić, że we wszystkich przypadkach byli to ludzie, którzy chcieli pomóc innym ze względu na swą altruistyczną naturę. Oni nie myśleli tylko o sobie pod względem zysku, ale przede wszystkim o sukcesie ich firmy, dla wspól­nego dobra. Byli to ludzie z natury spokojni i tzw. domato­rzy, którzy po pracy zajmowali się swoimi ogrodami, gotowaniem posiłków, czy też mieli inne „koniki" dla relaksu. Są to ludzie „rygoru i wigoru", tzw. ludzie „krótkiego rękawa", bo długi rękaw przeszkadza im w pracy. I potrafili oni zrobić totalny „make-over" korporacji, aby znowu była atrakcyjna dla klientów.
Z kadry kierowniczej odeszli natomiast niekompetentni egoiści, którzy głównie myśleli o jak najwyższym zysku, kosztem wyzysku pracowników i bez żadnej empatii dla in­nych ludzi. Dla samosatysfakcji musie i i mieć wielkie domy, kosztowne samochody i nawet prywatne jachty, czy też sa­moloty. Tacy bufoni nie potrafił i wydostać swoich korporacji z dołka w latach kryzysu. Wszystkie współczesne książki na tematy gospodarcze dokumentuj ą, że takie „tradycyjne" me­nedżerskie gady, które jeszcze dziś maj ą stanowiska kierow­nicze, są na wymarciu, tak jak kiedyś dinozaury.
Podobnie obecna wroga nam, egoistyczna elita polityczna, która niezmienne rządzi naszym kraj em od 1944 roku, musi być wymieniona na elitę narodową, aby nasz kraj miał szansę na zwrot ("turn-around") w kierunku wzrostu. Aby każdy Polak, który chce pracować, mógł codziennie kupić przysłowiową kurę do garnka. Bez wymiany obecnej uzurpatorskiej pseudoelity na patriotyczną elitę narodową, koło zamachowe naszej gospodarki nigdy się żwawo nie potoczy.
I tak jak w edukacji czy w globalnych korporacjach, musi być uruchomiony w tym ce i u mechanizm pozytywnej selekcji. A podstawowym mechanizmem pozytywnej selekcji ludzi w demokratycznym państwie są demokratyczne wybory. O pozytywnej selekcji ludzi w polityce, a szerzej w państwie decyduje w ostateczności ordynacja wyborcza. To ordyna­cja wyborcza przesądza o tym, kto i dlaczego może zostać wybrany. Jest to rzecz podstawowa dla wyłaniania elit. A obecna proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu uniemożliwia pozytywną selekcję elity narodowej. To bowiem uzurpatorskie pseudoelity „okrągłego stołu" od ćwierć wieku ustalają swoje listy partyjne, na które potem mamy głoso­wać. To oni prawem kaduka decyduj ą, kto ma być w parlamencie i rządzie, a w konsekwencji w ministerstwach, urzędach centralnych i województwach. Polacy nie mają bo­wiem prawa wyborczego. Nie mogą sami kandydować bez ich zgody. W Polsce nie mamy patriotycznej elity narodowej, bo nie mamy demokracji. Bo ta demokracja obecna jest fa­sadowa. Jest fikcyjna przez tę proporcjonalną ordynację wy­borczą.
I dlatego w tych wszystkich ultrapatriotycznych tekstach felietonistów, publicystów, naukowców i polityków nie ma ani słowa o przyczynach braku patriotycznej elity narodowej. Ani słowa o wyborczym mechanizmie pozytywnej selekcji pol­skiej elity. Ani słowa o fasadowej i fikcyjnej demokracji. Ani słowa o wprowadzeniu ordynacji większościowej. Bo o naj­ważniejszym zawsze się milczy. Jeśli ma się nieczyste in­tencje.
W książce „Dobry dla Wspaniałego" wydanej w 2012 ro­ku, amerykański autor John Collins określa kandydata na człowieka naszej „elity" jako człowieka "piątego wymiaru". Tego nie można się nauczyć - takim trzeba się urodzić. Uła­twia to proces selekcji, aby nie dopuścić do władzy manipulanckich karierowiczów, ego i stycznych pozorantów i skorumpowanych złodziei, których jest dzisiaj pełno w insty­tucjach ustawodawczych, wykonawczych i sądowych oraz w administracji centralnej i terenowej. Do selekcji naszej eli­ty przydatne są nowoczesne testy psychologiczne, co jest o wie i e ważniejsze niż lustracja prowadzona przez Instytut Pa­mięci Narodowej, która okazała się kosztownym, ale niesku­tecznym narzędziem do eliminacji polskich patologii.
Kiedy w 1990 roku dzięki 140.000 podpisów poparcia zo­stałem Waszym kandydatem na prezydenta RP, „Gazeta Wyborcza" prowadziła szaloną nagonkę na wszystko, co by­ło „czerwone". Pod taką presją trudno mi było wtedy publicz­nie powiedzieć, że kraj bez dyrektorów i kierowników jest bez szans na wyjście z kryzysu. A przecież przed 1990 ro­kiem tylko członkowie komunistycznej partii PZPR mogli mieć kierownicze stanowiska. Wielu z nich było pod presją prasowej nagonki oraz szoku z powodu zmiany ustroju. I mi­mo, że wielu z nich miało potencjał, aby stać się częścią altruistycznej elity narodowej, optowali za szybką grabieżą, przez brak pewności swego losu. Większość przedsię­biorstw, gdzie pracowali jako dyrektorzy i kierownicy, zosta­ła szybko sprywatyzowana przez grupę żydowskiej władzy i sprzedana za bezcen zachodniemu kapitałowi. Nawet ban­ki. Teraz już są do pracy za starzy, ale jako mentorzy mogą wie i e doradzić, bo odczuli, jak nas oraz ich samych złupiono, na własnej skórze. Dziś liczę głównie na zrozumienie nieskażonych komunizmem młodych ludzi, aby jak najszybciej, bez egoizmu wyselekcjonowali z siebie fachową elitę ludzi "piątego wymiaru", aby ta grupa była gotowa w intere­sie wszystkich Polaków stworzyć nowy rząd.
Bo tylko taki rząd narodowy zapewni, że Polska, nasza Ojczyzna, będzie matką, a nie okrutną macochą.

Zobacz na:
Plan zniszczenia polskiej kultury
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1253.0
« Last Edit: (Fri) 15.05.2015, 19:13:32 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI
« Reply #1 on: (Fri) 20.06.2014, 11:05:26 »
Przyczynek 2. Plan Balcerowicza - terapia szokowa dla Polski

Największą winę za wdrożenie „planu Balcerowicza" ponoszą polskojęzyczne media, które wyszydzały i ośmieszały wszelkie inne propozycje i nie dały możliwości publicznej debaty na temat przyszłości gospodarczej naszego kraju

Dziś już wiemy, że w czasie zmiany ustrojowej w Polsce, narzucony Polsce plan gospodarczy zwany „planem Balcerowicza" był niszczący dla naszej gospodarki i naszego społeczeństwa. Był to nader perfidny wariant popuIarnej terapii szokowej, historycznie stosowanej w wie I u innych kraj ach.
Tzw. plan Balcerowicza był klonem, wymuszanym przez Zachód na cze I e z USA na kraj ach słabiej rozwiniętych i zadłużonych, agendy Consensusu Waszyngtońskiego. Jego rzeczywistym ce I em było otwarcie rynków tych kraj ów, w tym zwłaszcza rynków finansowych, dla ich nieograniczonej eksploatacji przez Zachód. Podstawowe założenia tego klonu opracował na wiosnę 1989 roku przedstawiciel żydowskiej oligarchii finansowej w USA George Soros. Jego plan „terapii szokowej" zakładał wówczas przejęcie, w zamian za długi, polskiego przemysłu państwowego oraz drastyczne cięcia wydatków publicznych, a socjalnych przede wszystkim. Plan „terapii szokowej" Sorosa został zaakceptowany zarówno przez przedstawiciel i komunistycznego rządu Mieczysława Rakowskiego, jak i grupę tzw. soIidarnościowych „doradców" na cze I e z Bronisławem Geremkiem. Ten fakt udokumentował G. Soros w swej książce Underwriting Democracy, opublikowanej w Nowym Jorku w 1991 roku. Dość szczegółowo omówił w niej swoją roIę w tzw. transformacji ustrojowej komunizmu - od zaIożenia w Polsce swej Fundacji Batorego w 1988 i spotkania z gen. Wojciechem Jaruzelskim, po przedstawienie idei terapii szokowej komunistycznemu premierowi M. Rakowskiemu.
Ostateczną wersję planu „terapii szokowej" Sorosa opracował sponsorowany przez niego „cudowny" ekonomista z klanu harwardzkiej mafii Jeffrey Sachs. W opublikowanym w 2006 roku polskim tłumaczeniu książki J. Sachsa Koniec walki z nędzą, przedstawił szczegółowo okoIiczności powstania ostatecznej wersji planu. W czerwcu już po częściowo wolnych wyborach wraz z przedstawicie I em Międzynarodowego Funduszu WaIutowego Davidem Liptonem, w redakcji informacyjnej „Gazety Wyborczej" powstał ostatecznie tzw. plan Balcerowicza - PracowaIiśmy całą noc do świtu, a w końcu wydrukowaIiśmy piętnastostronicowy tekst, w którym przedstawiIiśmy zasadnicze koncepcje i planowany chronoIogiczny porządek reform. Po jego akceptacji przez triumwirat „SoIidarności", jak J. Sachs nazywa Adama Michnika, Jacka Kuronia i Bronisława Geremka, i końcowej akceptacji Lecha WaIęsy, decydująca okazała się rozmowa w sierpniu 1989 roku z desygnowanym do roIi nowego premiera Tadeuszem Mazowieckim. Musiał znaIeźć kogoś, kto naprawdę byłby w stanie podjąć się tak ogromnego wysiłku. Wspomniał o Leszku Balcerowiczu, którego nie znałem - pisze J. Sachs. - W końcu to właśnie Balcerowicz pokierował wykonaniem trudnych zadań gospodarczych. Plan w wersji J. Sachsa w ostatecznej wersji został zaakceptowany na jesieni 1989 roku przez Międzynarodowy Fundusz WaIutowy. Wszedł do realizacji w zaakceptowanym przez Sejm pakiecie 11 ustaw, a nazwano go „planem Balcerowicza", choć sam Balcerowicz nigdy nie miał nic wspólnego z jego stworzeniem.
Balcerowicz, który urodził się w 1947 roku w gospodarstwie średniorolnym, dość wcześnie pokazał swój taIent do abstrakcji cyfrowych i pewnie dzięki temu ukończył nie tylko studia magisterskie na SGPiS, ale nawet studia doktoranckie. To ogromny jego awans spoIeczno-zawodowy. Na studiach w SGPiS Balcerowicz zajmował się głównie ekonomią poIityczną socjaIizmu. Jak wspomina doc. Józef Kossecki, który poznał Balcerowicza na swoi m seminarium w gmachu Komitetu Warszawskiego PZPR w 1980 roku, wykazał on całkowitą ignorancję w dziedzinie psychoIogii gospodarczej - w ogóIenie rozumiał problemu motywacji ludzi do pracy. Ta ignorancja mu została. Podczas swojego „szkoIenia" w USA uchwycił tylko sprawę walki z inflacją, bo to było najbardziej kompatybilne z ekonomią marksistowską, która stale borykała się z problemem komunistycznej „gospodarki niedoboru". Problem konieczności dławienia popytu w gospodarce socjalistycznej, w związku ze staIymi w niej nieodoborami podaży, był bowiem nieustający. W 1980 roku Balcerowicz głosił bardzo oryginalną tezę, że Polskę zbawią banki. Trzeba przyznać, że temu podejściu został wierny.
Wąska specjaIizacja w dziedzinie finansów, za to bez uczuć emocjonalnych, czy też poczucia winy za krzywdy powstałe ze swoich działań, wskazuj e na cechy socjopatyczne osobowości, a nawet na psychopatię. Psychopatię, czyli chorobę psychiczną, która jest niebezpieczna, ale nie wymaga hospitaIizacji. Takiego właśnie człowieka potrzebowaIi do terapii szokowej w Polsce jej autorzy - USA i Zachód, amerykańska oligarchia finansowa, Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz WaIutowy. PotrzebowaIi kogoś miernego, ale za to posłusznego i wiernego. Chłopskiego socjopatę z tytułem doktora ekonomii, czapkującego możnym tego świata.
Kiedy zostałem zarejestrowany jako kandydat na prezydenta, Leszek Balcerowicz od samego początku kampanii wyborczej był moim ulubionym „chłopcem do bicia". Donoszono mi z kuIuarów Sejmu, że narzekał z tego powodu, ponieważ nigdy nie spodziewał się żadnej krytyki. Na każdym wiecu wyborczym powtarzaIem hasło, które później przywłaszczył sobie Andrzej Lepper, „Balcerowicz musi odejść". A było go za co bić. Za prywatyzację. Za stały kurs do I ara. Za podatek obrotowy. Za popiwek. Za chęć przekazania polskich banków w ręce zagranicznych inwestorów. Za niszczenie banków spółdzielczych. I za blokadę w tym samym czasie wszelkich inicjatyw powstania nowych banków, takich jak
Bank Solidarności przy Stoczni Gdańskiej.
Już w pierwszym roku tych okrutnych działań doprowadził on do spadku produktu kraj owego brutto (PKB) o 40%, ale pozorował sukces „kreatywną" księgowością. W czasach komunizmu w Polsce, w czasie centralnie sterowanej gospodarki, największym problemem przedsiębiorstw państwowych było zaopatrzenie w surowce. A więc dyrektorzy tych przedsiębiorstw „chomikowa I i" znaczne zapasy, aby mieć stałą produkcję. Przy stałym kursie doIara, Balcerowicz przewaloryzował te zapasy w złotówkach, aby pokazać, że jego działanie jest sukcesem dla Polski. Był to księgowy szwindel na ska I ę kraj u, którego obywateIe nagle poczuIi wielką biedę i strach o swoje miejsca pracy. Czuł się silny, ponieważ rząd amerykański zabezpieczał kurs złotówki funduszem stabiIizacyjnym na miIiard do I arów. Fundusz ten nigdy nie był użyty do tego ce I u, ponieważ rynek waIutowy w pierwszych latach zmiany ustroju w Polsce był bardzo słaby.
Prof. Kazimierz Poznański z Uniwersytetu w Stanie Waszyngton w USA podIiczył w swojej książce „Wielki przekręt", że Polska za panowania Balcerowicza straciła 85 miIiardów doIarów. Ja uważam, że ta suma jest znacznie zaniżona, ponieważ Balcerowicz przy staIym kursie do I ara w okresie kilku lat nie wprowadził podatku od procentów bankowych. A więc jakikolwiek inwestor zagraniczny mógł wymienić twardą wa I utę na złotówki i przez rok zarobić 60% od kapitaIu. Albo i więcej. Przez kilka lat Polska była raj em na ziemi dla rodzimych i międzynarodowych spekuIantów. Takich właśnie jak węgierski Żyd z USA G. Soros czy kraj owa spółka Art-B. Nigdy i nigdzie na świecie nie można byIo tyIe bezpiecznie zarobić bez podatku i bez rej estru zysków. A przecież ten zysk był wypracowany przez PoIaków. W taki to sposób Balcerowicz robił tylko to, co potrafił - kosztem ludzkiej pracy dusił inflację i tym samym zdusił żywotność narodu. Normalny człowiek z sumieniem nigdy by tego nie zrobił. Ale to jest nic dla psychopaty, który sumienia moralnego nie posiada.
W 1992 udaIo mi się dostać informację na temat programu komputerowego do budowy mode I u gospodarki danego kraj u. A więc ustawiIem ten program z danymi Polski w 1990 roku i z przyciskiem jednego klawisza zobaczyłem wykres PKB na następne ćwierć wieku. Bytem zaszokowany, że przy stałym kursie doIara wykres przez okres kilku lat wykazywał wzrost, ale potem nagle spadał w dół. UważaIem to za bardzo ważne. Odkryłem matematyczny wzór na haka, jaki mieIi przeciw sobie Polacy. Perfidny plan Balcerowicza prowadził do zniewoIenia biedą po kilku latach pozornego rozwoju. MyślaIem wtedy, że z powodu tego haka kraj padnie za 10 lat, bo nie przewidziaIem, że koIejne rządy zadłużą PoIaków na biIion złotych, aby nas tym zniewoIić i utrzymać się przy korytach władzy. Balcerowicz miał rację - wierzył w banki i co chciał, to daty.
Osobiście, nigdy bym nie dopuścił do stałego kursu doIara, ponieważ to grzech sprzedać złoto za pół ceny. Mój plan zakładał 10% rocznej inflacji i wzmożoną dziaIalność eksportową z pomocą protekcjonizmu dla se I ektywnie wybranych gałęzi polskiej gospodarki, aby jak Chiny wyeksportować bezrobocie do innych kraj ów. W kontraście do „planu Balcerowicza" wykres mego programu gospodarczego dla Polski wykazał zdrowy wzrost PKB, przy jednoczesnym wzroście dochodów PoIaków. DziaIając po partyzancku, można było w czasie dwóch dekad dogonić Zachód. Nie chcę tutaj wymieniać nazwisk ludzi, którzy osobiście przekona I i do perfidnego mode I u reformy Balcerowicza ówczesnego prezydenta Polski gen. Wojciecha Jaruzelskiego i wszystkie partie poIityczne. Trudno nawet ich za to winić, ponieważ ten okrutny plan był też promowany w Polsce przez ambasadę USA. Przyjęcie tego planu dawało bezkarność odchodzącej ekipie poIitycznej za grzechy popełnione w czasie komunizmu. Największą winę za wdrożenie „planu Balcerowicza" ponoszą polskojęzyczne media, które wyszydzaIy i ośmieszaIy wszelkie inne propozycje i nie daty możIiwości publicznej debaty na temat przyszłości gospodarczej naszego kraj u. Obecnie, kiedy widzę, jak ogromnie ten szkodliwy i bezduszny „plan Balcerowicza" zaszkodził PoIakom, nie mam żadnej satysfakcji z tego powodu, że ćwierć wieku temu miałem rację.
Jednocześnie nie tracę nadziei, że odnowa gospodarcza Polski jest możIiwa. Dlatego bulwersuj ą mnie takie książki jak wyżej wspomniany „Wielki przekręt" prof. Poznańskiego, który kończy swoją pracę pesymistycznym zdaniem: „jako ekonomista, nie wiem, jak budować kapitalizm bez kapitału". WieIe przykładów można znaIeźć w krajach, którym udało się dojść do poziomu względnego dobrobytu, niepotrzebni tam byIi tacy ekonomiści, którzy tylko potrafią jak księgowi podIiczyć historyczne straty. Nie jestem ekonomistą - od 38 lat jestem prywatnym przedsiębiorcą i od czasu do czasu, kiedy wymaga tego sytuacja, jestem poIitykiem. Kiedy żytem przez trzy lata w Peru (1982-1985), przejrzatem na oczy i zobaczyłem, że poIityka jest największą dźwignią w ludzkim świecie. Zobaczyłem, że to jest dźwignia, która łatwo może zmienić los miIionów ludzi. Zarówno na dobrą, jak i złą przyszłość. Bytem tym odkryciem olśniony. Nigdy przedtem nie interesowaIa mnie poIityka, a nagle zmienitem zdanie i tak uważam do dzisiaj. Warto walczyć o poszanowanie wolności obywateIi oraz chronić ich przed wszelką grabieżą - rodzimą i zagraniczną, aby każdy człowiek miał prawo do owoców swojej pracy.
Moi rodzice odbudowa I i Polskę z gruzów i bez kapitaIu po II wojnie światowej. A to dlatego, że była w nich wielka radość z powodu zakończenia wojny. Ten okres „wiosny ludu" w swoich książkach pięknie opisuj e Maria Dąbrowska, w której domu w Komorowie pod Warszawą jako nastolatek czasem bywaIem. Ludzki entuzjazm i zapał to ważniejsze niż kapitał wartości. Polska będzie bogatym kraj em, kiedy będziemy mieIi takie uczucie w naszych sercach, że my, ludzie wolni, budujemy nasz wspólny dom. Warunkiem zasadniczym, czyIi kamieniem węgielnym takiej budowIi, jest wyszydzane dziś państwo narodowe ze swoi ą własną kulturą i chęcią do wspólnej walki o byt i dobrobyt, na arenie międzynarodowej.
Musicie uwierzyć na podstawie licznych przykładów innych kraj ów, że tylko państwo narodowe stworzy warunki do zwiększenia liczby miejsc pracy i dobrobytu swoich obywateIi. Wszelkie inne plany narzucone przez obcych doprowadzą do dalszego zniewoIenia, biedy, aż po zagładę bioIogiczną naszego polskiego narodu. DoskonaIe sobie zdaję sprawę, że takie stwierdzenie dział a jak czerwona płachta na byka na naszych odwiecznych wrogów, którzy nas chcą zdominować i upokorzyć. I właśnie dlatego, że tak bardzo jest im straszne państwo narodowe, powinniśmy o tym mówić i to robić. Na tym froncie już sam strach naszych oponentów daj e nam obietnicę zwycięstwa i wskazuj e drogę do rozwoju gospodarczego Polski.


Przyczynek 9. Suwerenność polskiej złotówki

Narodowy Bank Polski wcale nie jest narodowy i nie podlega kontroli Sejmu ani rządu RP

Od wieków suwerenna władza każdego władcy w jego państwie po ł egała na tym, że zawsze mógł on wypowiedzieć wojnę innemu władcy, nałożyć w swo ł m państwie podatki i bić własną monetę. To były i są po dziś dzień niezbywalne atrybuty wszelkiej suwerennej władzy państwowej. Państwo jest tylko wtedy suwerenne, gdy może wypowiedzieć wojnę, nałożyć podatki i bić monetę. Mówiąc współcześnie, państwo jest tylko wtedy suwerenne, gdy prowadzi własną politykę zagraniczną, uchwala swój budżet i emituje swoje pieniądze. Są to decydujące o suwerenności każdego państwa jego atrybuty, czyli przypisane mu możności.
Emisja pieniądza to emisja narodowej waluty danego państwa. W Polsce tą walutą jest złoty polski, w Kanadzie dolar kanadyjski, a w USA dolar amerykański. Państwo gwarantuj e na całym swym terytorium, iż jego wa ł uta narodowa jest legalnym środkiem płatności wszelkich zobowiązań i należności. I nikt nie może odmówić zapłaty w Polsce złotym polskim, w Kanadzie do ł arem kanadyjskim, a w USA dolarem amerykańskim. To gwarantuje państwo na mocy swej władzy. Na każdym banknocie w Polsce jest podpis prezesa i głównego skarbnika Narodowego Banku Polskiego i napis: Banknoty emitowane przez Narodowy Bank Polski są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Tyle, że ten bank wcale nie jest narodowy i nie podlega kontroli Sejmu ani rządu RP. Polakom on nie służy.
Banknoty i monety, gotówka, to zaledwie 10% wartości obiegu pieniądza w Polsce. I w każdym innym kraju. 90% obiegu pieniądza to pieniądz bezgotówkowy. Pieniądz, który znajduj e się w zapisach cyfrowych i księgowych kart kredytowych i rachunków bankowych. Ten pieniądz nie jest emitowany przez Narodowy Bank Polski. Ten bezgotówkowy, acz najważniejszy dla gospodarki pieniądz, powstaje w bankach. Pieniądze rodzą się w bankach w momencie udzielania kredytu i zapisania tego na cyfrowych oraz księgowych kontach. Tak jak pszenica rodzi się na polu rolnika, węgiel na przodkach wydobywczych kopalń, a samochody na taśmach montażowych koncernów samochodowych, tak pieniądze rodzą się w bankach.
Ale pszenica rodzi się na pol u dzięki pracy rolnika i jego rodziny. Węgiel jest wydobywany na przodkach kopalń pracą górników. Samochody na taśmach montażowych składają robotnicy z już przez innych robotników wyprodukowanych części. A dzięki czemu rodzą się pieniądze w bankach? Otóż pieniądze w bankach rodzą się dzięki zebranej pszenicy, wydobytemu węglowi i wyprodukowanym samochodom. Banki tworzą pieniądze, udzielając kredytu ludziom i firmom pod narodową hipotekę istniejących wartości ekonomicznych pszenicy, węgla i samochodów, itp., itd.
Eugeniusz Kwiatkowski sformułował w 1931 roku pytanie o najgłębszą tajemnicę tworzenia pieniądza, w swoim dylemacie fałszywego złota, pisząc tak: rząd zaciąga międzynarodową pożyczkę w złocie na 10 lat. Pod zastaw tego pożyczonego złota, rząd udziela kredytów na budowę dróg, mostów, kanałów i przedsiębiorstw. Po 10 latach kredyty zostają spłacone, a rząd zwraca pożyczone złoto. I wtedy okazuj e się, że złoto było fałszywe. Więc jak to moż ł iwe, że powstały drogi, mosty, kanały i przedsiębiorstwa? E. Kwiatkowski nie odpowiedział na to pytanie. Ale zgodnie z Nowoczesną Teorią Pieniądza anglosaskiej ekonomii ostatnich lat, z amerykańskim ekonomistą L. Randallem Wrayem w roli głównej, dziś już można ten jego dylemat rozwiązać. Drogi, mosty, kanały i przedsiębiorstwa powstały w oparciu o pieniądz kredytowy rządu, oparty nie na fałszywym złocie, ale na hipotece istniejącej gospodarki tego państwa. To istniejące wartości ekonomiczne pszenicy, węgla, samochodów i całej reszty gospodarki, ta właśnie gospodarcza hipoteka całego narodu, umożliwiały tworzenie pieniądza kredytowego rządu. A nie fałszywe złoto. Tak jak te same wartości ekonomiczne umożliwiaj ą tworzenie pieniądza kredytowego przez bank dla ludzi i firm. To gospodarcza hipoteka narodowa, a nie zgromadzone w banku pieniężne depozyty ludności i firm, umożliwiają tworzenie przez banki pieniądza kredytowego. Choćby dlatego, że te zgromadzone depozyty pokrywał ą zwykle zaledwie około 10% wartości udzielonych kredytów.
Zupełnie nową sytuację w Europie i na świecie stworzyło powstanie ponadnarodowej wa ł uty euro. W latach 1999¬2001 powstała w Unii Europejskiej wspólna wa ł uta dla 17 kraj ów. Wspólna wa ł uta euro. Te 17 kraj ów zrzekło się swych suwerennych wał ut i prowadzenia suwerennej polityki pieniężnej na rzecz wspólnego Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Banki centralne tych kraj ów są już tylko wykonawcami decyzji EBC. Kraj e pozbawione własnej waluty nie mogą prowadzić przede wszystkim własnej polityki kursu walutowego. To znaczy nie mogą obniżać lub podwyższać wartości swojej waluty w stosunku do walut obcych. W ten sposób utraciły one podstawowy instrument polityki handlu zagranicznego i płatności w walutach obcych. Nie mogą obniżyć wartości swej wa ł uty, wtedy gdy za ł ewa je morze importowanych towarów. Gdyby mogły obniżyć, wszystkie ich towary byłyby tańsze, a wszystkie towary zagraniczne droższe. I bardziej opłacałoby się eksportować, niż importować. I morze importu by wyschło, a poj awiłaby się wielka rzeka eksportu i wielki strumień napływaj ących wa ł ut obcych. Ale te kraj e nie mogą tego zrobić, gdyż nie maj ą własnej waluty. Nie maj ą czego obniżać. W efekcie mamy do czynienia z głębokim kryzysem strefy euro. Grecja, Hiszpania, Portugalia czy Włochy mają za drogie towary, by je wyeksportować. Za to Niemcy, z ich przewagą techniki i technologii oraz wydajności, maj ą towary na tył e tanie, że łatwo je eksportuj ą do Europy Południowej. Do Europy Środkowowschodniej też. Dlatego Niemcy maj ą coraz lepszą sytuację gospodarczą i z deficytu handlowego (-32 mld dol arów w 2000 roku) przeszły, od czasu przyjęcia euro, do olbrzymiej corocznej nadwyżki handlowej (+245 mld dolarów w 2008 roku). Natomiast pozbawione suwerenności walutowej słabsze gospodarczo kraj e południowoeuropejskie wkroczyły na drogę bankructwa, zwiększając nade wszystko swe długi zagraniczne, czego wyrazem jest olbrzymie zadłużenie ich sektora publicznego. Kryzys strefy euro doprowadzi w dłuższej perspektywie do nieuchronnego rozpadu tej strefy. Ale przy olbrzymich stratach ekonomicznych kraj ów UE.
Utrzymanie więc suwerenności walutowej Polski jest elementarnym warunkiem jej egzystencji ekonomicznej w ogóle, a przetrwania w czasach nowego Wielkiego Kryzysu Światowego w szczególności. Przystąpienie Polski do strefy euro, czyli zrzeczenie się przez nią suwerenności walutowej, błyskawicznie i nieodwołalnie wepchnie Polskę w sytuację zbankrutowanej Grecji. Suwerenność walutowa to posiadanie własnej narodowej waluty przez państwo narodowe. A brak suwerenności walutowej, to brak podstawowego warunku do istnienia ekonomicznego w świecie. A dla Polski jest to w warunkach światowej wojny ekonomicznej wyrok śmierci z mniej lub bardziej opóźnionym jego wykonaniem.
Suwerenność walutowa państwa to, oprócz posiadania własnej waluty narodowej, również emisja tej waluty, tworzenie pieniędzy. Nie tylko tych 10% w formie banknotów i monet, ale również kluczowej części z tych 90% w formie bezgotówkowej. Suwerenność walutowa państwa to możliwość tworzenia przez to państwo jego własnych pieniędzy do własnych celów. Tak jak czyni bank centralny Stanów Zjednoczonych zwany Zarządem Rezerwy Federalnej, czy tak jak czyni to bank centralny Wielkiej Brytanii nazywaj ący się Bankiem Anglii. Banki centralne powoływano zresztą kiedyś właśnie po to, aby tworzyły pieniądze na potrzeby rządów swoich państw narodowych i ich publicznych wydatków. Banki centralne powołano, by kredytowały wydatki publiczne rządu. I w tym się wyraża suwerenność wa ł utowa państwa.
Tymczasem podstawowy akt prawny Unii Europejskiej,
Traktat lizboński, pozbawił suwerenności walutowej nie tylko kraje strefy euro, które zrzekły się swych walut. Pozbawił również suwerenności walutowej wszystkie pozostałe kraj e spoza strefy euro. Jest to zawarte w artykuł e 123 Traktatu. Zakazuje on Europejskiemu Bankowi Centralnemu i wszystkim bankom centralnym krajów członkowskich UE finansowania deficytów i udzielania kredytów rządom państw oraz wszystkim innym jednostkom sektora publicznego. Tak więc na mocy Traktatu lizbońskiego, państwo będące jedynym gwarantem na swoim terytorium płatności pieniądzem narodowym, ale i ponadnarodowym pieniądzem euro, samo nie może takiego pieniądza w swoi m własnym banku centralnym pożyczać. Rząd nie może sfinansować wydatków publicznych, pożyczając pieniądze w swoim banku centralnym. Musi pożyczać pieniądze w bankach prywatnych. A szerzej na rynkach finansowych, emitując rządowe obligacje i bony skarbowe. I musi się w nich zadłużać na ich warunkach finansowych.
To pozbawienie Polski, ale i kraj ów UE, najważniejszego atrybutu suwerenności narodowej, jakim jest suwerenność pieniężna, nie zostało w ogó ł e zauważone. To niesłychane, aby nikt z krytyków podpisania Traktatu lizbońskiego w Polsce, nie zauważył tak fundamentalnej sprawy! A nie zauważył! To jest sytuacja, którą opisał kiedyś futurystycznie Stanisław Lem. Twierdził, że w przyszłych wojnach zaatakowany naród nie będzie nawet wiedział, że jest przedmiotem obcego ataku. Nie będzie bowiem posiadał odpowiednio wysokich technologii, pozwalających ten atak wykryć. I taką właśnie mamy sytuację w Polsce. Tył e, że dotyczy ona tech- noł ogii umysłowych.
Dzięki pozbawieniu suwerenności pieniężnej kraj ów UE, prywatny sektor bankowy, a szerzej światowe rynki finansowe, zagwarantował sobie złoty interes, zmuszając rządy i całe sektory publiczne do pożyczania wyłącznie w prywatnych bankach. Zagwarantował sobie monopol kreacji pieniądza, prywatyzując suwerenność wał utową państwa. Amerykański ekonomista Hyman Minsky zwykł mawiać - Każdy może tworzyć pieniądze; problem leży w ich akceptacji. Więc może wreszcie odwróćmy sytuację. I niech sobie banki prywatne tworzą swoje własne pieniądze. Każdy bank z osobna, albo nawet wszystkie banki prywatne razem. Tylko kto ich własne banknoty i zapisy cyfrowe oraz księgowe na ich kontach, zaakceptuj e bez gwarancji państwa? Kto sprzeda choćby jedną bułkę w zamian za banknot czy monetę wydaną przez prywatny bank Pekao SA czy ING Bank Śląski? Nikt. I tył e jest warta ich władza pieniężna w rzeczywistości.
W Polsce zakazano pożyczania przez NBP pieniędzy polskiemu rządowi na potrzeby wydatków publicznych jeszcze w ramach „okrągłostołowej" Konstytucji Aleksandra Kwaśniewskiego z 1997 roku. I ten zakaz zapisano konstytucyjnie w ramach artykułu 220. Nasze kompradorskie i samozwańcze elity polityczne był y i są bowiem szczególnie wiernopoddańcze wobec światowej i europejskiej oligarchii finansowej. Państwo polskie jako suweren własnej waluty, złotego polskiego, gwarantuj e na swoim obszarze wszystkie operacje pieniężne, a nie może tworzyć swojego własnego kredytu w swoim własnym banku! Państwo polskie na mocy swej własnej Konstytucji, nie może na swoim terytorium tworzyć pieniędzy! Mogą to robić tylko prywatne banki. Na dodatek te banki są prawie wszystkie bankami zagranicznymi. Czyli, że państwo polskie nie może tworzyć u siebie własnych pieniędzy, po to aby mogły to robić dla swego zysku banki zagraniczne w Polsce ulokowane! I państwo polskie musi od nich pożyczać pieniądze, bo samo sobie zakazało pożyczać złotówki od własnego banku centralnego! I musi się w nich zadłużać, pod groźbą niewypłacalności.
Obezwładnieniu państwa w realizacji jego władzy suwerenności walutowej służy też zasada tzw. niezależności banku centralnego. Bank centralny, który jest bankiem całego państwa tylko na mocy suwerenności walutowej tego państwa, ma być od tego państwa „niezależny". Ma być „niezależny" od władzy wykonawczej rządu, a nawet władzy ustawodawczej Sejmu. To czyj ą władzę, czyli interesy i potrzeby, ma realizować? Otóż w moim przekonaniu, ma realizować interesy i potrzeby prywatnego sektora bankowego i rynków finansowych, czyli europejskiej i światowej oligarchii finansowej. I tylko po to ten zapis do prawodawstwa UE wprowadzono. Wprowadzono po to, by pozbawić już całkowicie możliwości suwerennej polityki pieniężnej poszczególne państwa i przekazać ją w ręce oligarchii finansowej i jej agentów.
Suwerenność walutowa musi zostać polskiemu państwu przywrócona. Narodowy Bank Polski musi służyć polskiemu narodowi, polskiej gospodarce i polskiemu państwu. Dlatego należy usunąć z polskiej Konstytucji artykuł 220 i zawiesić wykonywanie artykuł u 123 Traktatu lizbońskiego. Zwłaszcza, że EBC i tak już omija ten artykuł, dokonując wykupu obligacji rządowych krajów strefy euro na rynkach wtórnych.
NBP i jego polityka pieniężna zostaną podporządkowane Sejmowi. I polski bank centralny będzie zależny od reprezentantów polskiego narodu, jako suwerena polskiego państwa. NBP przejmie w swoje rachunki księgowe całość zadłużenia krajowego i zagranicznego polskiego rządu. I będzie odpowiadał w uzgodnieniu z Ministerstwem Finansów za jego obsługę.
Polski bank centralny rozpocznie finansowanie długu publicznego polskiego państwa. NBP rozpocznie finansowanie wydatków polskiego państwa na potrzeby polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa. Tym samym polskie państwo odzyska możliwość kreowania swojego własnego kredytu w swoim własnym banku na swym własnym terytorium. Przede wszystkim obniży to koszty kredytowania długu publicznego. Polskie państwo nie będzie już zależne od międzybankowych stóp procentowych na rynkach międzynarodowych. I nie będzie musiało płacić lichwiarskich odsetek od nowych kredytów. Zwiększy to zasadniczo bezpieczeństwo finansowe państwa, gdyż ustanie konieczność zaciągania kredytów w zagranicznych bankach kraj owych na potrzeby budżetowe. Polskie państwo, posiadając pełną suwerenność walutową i będąc najważniejszym producentem własnych pieniędzy, nie stanie w obliczu niewypłacalności rządowych obligacji złotówkowych i spłaty kredytów w NBP. Polskie państwo nie będzie też zmuszone do płacenia odsetek od tych obligacji i tych kredytów w oprocentowaniu określanym przez rynki finansowe i agencje ratingowe.
Kredytowanie przez polski bank centralny deficytu budżetowego polskiego rządu stworzy nową sytuację dla możliwości gospodarczych Polski. Jak twierdzi amerykański ekonomista Michael Hudson, tzw. monetaryzacja długu publicznego umożliwia wydawanie pieniędzy na gospodarkę w najlepszy możliwy sposób, by wspierać wzrost gospodarczy i pełne zatrudnienie. To jest sposób, który wspiera wzrost gospodarczy i pełne zatrudnienie, a nie sposób, który wspiera prywatny sektor bankowy i jego wielkie, a gwarantowane przy tym zyski z tytułu obligacji rządowych. Publiczna kreacja pieniądza przez Narodowy Bank Polski na potrzeby polskiego społeczeństwa i polskiej gospodarki to właśnie pełne wykorzystanie suwerenności walutowej państwa polskiego. Tworzenie pieniędzy przez państwo za pośrednictwem swe-go banku centralnego na konkretne cel e polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa ma sens. Tworzenie pieniędzy przez zagraniczne banki prywatne na ce ł e ich komercyjnych zysków i politycznych interesów ich właścicieli jest dla Polski bez sensu.
W sytuacji nowego Wielkiego Kryzysu Światowego możliwość zwiększania wydatków budżetowych w celu powiększania popytu w sytuacji stagnacji czy recesji jest zasadniczą sprawą. Umożliwia to dzięki ukierunkowanym wydatkom budżetowym na cele gospodarcze i społeczne powiększanie popytu. Powiększanie popytu tam, gdzie przynosi to największe efekty we wzroście gospodarczym i wzroście zatrudnienia. Zwiększanie zaś wydatków budżetowych drogą powiększania długu zagranicznego czy tylko długu w zagranicznych bankach, jest tworzeniem kryzysu zadłużeniowego. A w konsekwencji grozi niewypłacalnością państwa. Dlatego „monetaryzacja" polskiego długu publicznego przez polski bank centralny jest niezbędna nawet po to, by ograniczać skutki nowego kryzysu. Dlatego finansowanie przez NBP rządowych długów publicznych stwarza równocześnie możliwości pobudzania wzrostu gospodarczego. Ale nade
wszystko wzrostu zatrudnienia w sytuacji, gdy narasta katastrofa polskiego bezrobocia.
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI
« Reply #2 on: (Fri) 06.03.2015, 12:30:14 »
Znaj wroga i samego siebie, a możesz stoczyć 100 bitew nie wiedząc co to porażka. - Sun Tzu

Traktuj swoich wrogów z szacunkiem

W czasie mojej działalności politycznej spotkałem wiele różnych grup ludzi, którzy uwielbiali siedzieć na kanapach i rozmawiać godzinami o tym jak źli są Żydzi. Po jakimś czasie przysiągłem sobie, że nigdy więcej nie usiądę na takiej kanapie. Stwierdziłem, że to strata czasu, bo te dyskusje są bezproduktywne. Te ponoć patriotyczne organizacje są w rzeczywistości sympatykami Żydów i pragną wiedzieć wszystko o Żydach, mają natomiast bardzo ograniczoną wiedzę o największych problemach w Polsce.
Przede wszystkim, tak jak Polacy, nie wszyscy Żydzi są źli i nie wszyscy są naszymi wrogami. Wielu z Was może być zaskoczonych, kiedy dowie się, że wielu polskich Żydów naprawdę głosowało na mnie w przeszłości, żebym był ich reprezentantem, i z radością dało mi podpisy poparcia, żebym mógł zarejestrować swoją Partię i siebie samego w wyborach.
Prawdę mówiąc, zawsze miałem satysfakcję wiedząc, że pomogłem obalić zdradliwy rząd Tadeusza Mazowieckiego podczas wyborów prezydenckich w 1990 roku. Ponieważ jego rząd w większości składał się z polskich Żydów, światowa prasa automatycznie ogłosiła, że jestem antysemitą i usiłowała zniszczyć moją reputację przez podstępne kłamstwa.
Wielu myśli, że mam urazę do moich politycznych wrogów za ich podstępne akcje przeciwko mnie. Mogę was zapewnić, że to nie tak. Zawsze spodziewałem się najgorszego po moich wrogach, a oni zawsze byli zdolni mnie zaskoczyć swoimi brudnymi kłamstwami i konceptem. Mam obowiązek przypomnieć młodym Polakom, że nasi wrogowie polowali na nas w przeszłości, żeby nas zabić, i torturowali nas dużo bardziej, niż walczący o wolność Irakijczycy są torturowani dzisiaj. Zdaję sobie sprawę, że nasi wrogowie w Polsce są bardziej wyrafinowani i używają bardziej cywilizowanych sposobów, żeby dobrać się do nas Polaków. Oni używają narzędzi takich jak „niszczenie bohatera" przez prasę, dochodzenia podatkowe, żeby zrujnować czyjś biznes i zniszczyć karierę zawodową. Nasi wrogowie są zdolni do najbardziej podłych postępków i jedynym ograniczeniem jest ich wyobraźnia.
O ile ja szanuję i nawet podziwiam naszych wrogów, o tyle dostrzegam prawdziwy problem z naszymi rodakami. Mając silnych, inteligentnych i podstępnych wrogów pomiędzy nami potrzebujemy więcej siły, inteligencji i pewności siebie. Mówi się, że wartość człowieka jest mierzona przez jakość jego wrogów. Musicie przyznać, że nasi wrogowie w Polsce są godni szacunku. Jeżeli nie będziemy ich szanować i nie spróbujemy być lepsi od nich, to my Polacy nigdy nie wygramy. Zawsze będziemy niewolnikami. Jeżeli powstaniemy siłą, nasi wrogowie użyją wojska i policji strzelającej gumowymi kulami i potraktują nas tak samo, jak cywilną ludność w Palestynie. Już widzieliśmy użycie gumowych a nawet prawdziwych pocisków w Polsce w ostatnich miesiącach, bo nasi wrogowie boją się nas i szybko pociągają za spust. Oni mają siłę, ale my przewyższamy ich liczebnie.
Problem polega na tym, że Polacy są indywidualistami i Europejczykami z rzymską kulturą. Każdy z nas jest samotnikiem. Kiedy mamy stawić czoło uczestnikom rozmów Okrągłego Stołu w 1989 roku, z żydowskimi korzeniami, jesteśmy praktycznie bezbronni wobec ich zorganizowanych grupowych akcji. Jesteśmy przeciwstawieni bezlitosnej politycznej kulturze, z mocnymi korzeniami, która przetrwała w obcych krajach przez tysiące lat. Żeby z nimi wygrać potrzebne są wysoko zorganizowane patriotyczne narodowe organizacje do zwalczania ich politycznych organizacji. Potrzebna jest wyrafinowana, dopracowana strategia
i więcej odwagi, żeby przeciwstawić się ich hucpie. Żeby zbudować takie organizacje potrzeba dużo pieniędzy, a także czasu i ciężkiej pracy.
Na nieszczęście indywidualistyczni Polacy, w przeciwieństwie do Żydów, nie są zdolni do zbierania funduszy na swoje własne organizacje. Oni są zawsze podejrzliwi, czy fundusze będą dobrze wydane i kłócą się o politykę bez końca. To dlatego Żydzi i większość zachodniego świata postrzega nas Polaków jako słabeuszy, niezdolnych do poparcia swoich własnych przywódców i nie dysponujących zorganizowaną siłą. Oni pogardzają nami. Nawet nazywaj ą nas kulturą niewolników.
Nie można być dzisiaj dumnym z tego, że jest się Polakiem. Możemy tylko wspominać przeszłe bohaterskie, ale i nasuwające wątpliwości działania naszych przodków, takie jak Bitwa pod Wiedniem, wojna z Bolszewikami czy Powstanie Warszawskie, ale nie mamy takich zwycięstw w czasie teraźniejszym. Nasza Ojczyzna stała się najbiedniejszym krajem w Zjednoczonej Europie. Cierpimy na wysokie bezrobocie i nasza populacja się kurczy. Przyszłe zwycięstwa i sukcesy nie zdarzą się przypadkiem - muszą być zaplanowane. Inaczej będziemy zawsze zniewoleni przez naszych wrogów i nasze działania będą powiewać jak transparent na kapryśnym wietrze.
Ta nieudolna mentalność jest najbardziej widoczna na polskim forum dyskusyjnym w Internecie. Tam nie ma konstruktywnych dyskusji o przyszłości Polski, tylko kłótnie na niskim poziomie na temat artykułów w codziennej prasie. Jako naród straciliśmy zdolność planowania i rozmawiania o naszej przyszłości. Udajemy tylko, że jesteśmy obywatelami tego świata.
Ktoś powiedział, że ludzie, którzy nami rządzą, są takimi samymi ludźmi jak Ty i ja. To nie jest prawda. Polacy nie są zarozumiałymi kłamcami i złodziejami i to, co różni nas od nich, to nasza prawda i moralność. Kłamca i złodziej jest zawsze kłamcą i złodziejem - to z pewnością stosuje się do postkomunistycznych polityków w dzisiejszej Polsce.
Jeżeli nawet szansa na to, że Polacy sami się zorganizują przeciwko swoim wrogom, jest niewielka, ja nigdy nie straciłem nadziei, że to się stanie pewnego dnia. Zawsze chciałem, żeby moi rodacy byli wolni od prześladowań, oszustwa, niesprawiedliwego systemu podatkowego i skorumpowanych polityków. Zawsze chciałem, żeby moi rodacy byli wolni od cenzury i nie byli manipulowani podczas wyborów. Zawsze chciałem, żeby moi rodacy byli chronieni przed nadużyciami wszelkiego rodzaju, żeby byli wolni, mogli pracować i wzrastać. Te wyższe wartości są dużo ważniejsze niż jakiś chwilowy plan ekonomiczny, który jest zawsze przypadkowy i bazujący na sytuacji geopolitycznej w danym roku.
Idź i spójrz teraz w lustro indywidualistyczny Polaku. Zobacz czy są jacyś inni Polacy wokół Ciebie i za Tobą. Jeśli nie widzisz nikogo, jesteś sam i nie masz żadnego wspólnego grupowego planu na przyszłość. Nie walczysz o nic i nie należysz nigdzie, i najprawdopodobniej nie jesteś już prawdziwym Polakiem. Decyzja, którą podejmiesz żeby to zmienić i Nim być, odważnym i zwycięskim, będzie twoja własna.

Stan Tymiński www.maloca.com/stan.htm
Źródło: http://www.rzeczpospolita.com/stanpdf/enemies%20pol.pdf
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Przyczynek do Wolności - STANISŁAW TYMIŃSKI
« Reply #3 on: (Thu) 03.12.2015, 23:20:57 »
Dokąd Zmierzamy - [11] - Stanisław (Stan) Tymiński
https://www.youtube.com/watch?v=qaAZC0m4aBI

Dzisiejsza Polska nie jest państwem naszych marzeń. Grabiona przez zagraniczny kapitał, pozbawiona przemysłu, technologii, skorumpowana, biedna i w pełni podporządkowana określonym grupom interesu. Wszystko za sprawą zdrady Okrągłego Stołu, przy którym ustalono szczegóły przekazania władzy. Komuniści nie przewidzieli jednak, że w wyborach roku 1990 zarejestruje się kandydat, który przyćmi Lecha Wałęsę - ikonę "Solidarności". Kim był człowiek z czarną teczką, dlaczego przegrał, choć wygrał i jakie życie widzie dziś, opowie on sam - Stanisław Tymiński w programie Piotra Korczarowskiego "Dokąd Zmierzamy".
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje