Author Topic: Reklama dźwignią handlu  (Read 1066 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Reklama dźwignią handlu
« on: (Sun) 16.02.2014, 22:57:59 »
Reklama dźwignią handlu

ŚRODKI SPOŻYWCZE SŁODYCZE

Które w normalnej diecie o ile występują są marginesem, w mysi współczesnej reklamy mają dawać ludziom energię, zaspokajać głód, dawać niesamowite wrażenia smakowe, lub przynajmniej nie rozpuszczać się w rękach. Skoro już jesteśmy przy Mm's, które właśnie spełniają ten jakże ambitny cel, to pośród innych słodyczy wyróżnia je nie tylko cecha: iż nie rozpuszczają się w dłoni lecz w ustach... ale także ilość chemicznych dodatków, zawartych w tym słodkim specyfiku. Poza syntetycznymi aromatami i barwnikami czekolada Mm's zawiera całą gamę alergenów: azorubina, ponceau, czy guma arabska. Ta ostatnia ma także wpływ na znaczne zakłócenie pracy układu trawiennego. Do tego należy dodać jeszcze takie substancje jak dwutlenek tytanu czy dekstrynę. Czekolada Mm's podobnie zresztą jak niemal wszystkie słodycze zawiera w sobie utwardzane tłuszcze roślinne, które działają wyjątkowo negatywnie na układ pokarmowy ale także na układ odpornościowy i krążenia. Także i na ten temat ukazała się dość liczna literatura. Poruszając temat produktów spożywczych weszliśmy w rozległe zagadnienie żywnościowych dodatków chemicznych. Ich oddziaływanie na organizm ludzki budzi nadal wiele kontrowersji. Dzieje się tak mimo oficjalnych zapewnień o ich nieszkodliwości i komisji ustalających ich uboczne działania. Z tym tylko, że zazwyczaj obie te analizy ustalane są przez ?specjalistów" opłacanych przez firmy spożywcze. Jako jeden z argumentów mających rzekomo przemawiać za ich nieszkodliwością ma być kwestia skrajnie niskich stężeń tych środków w produktach żywnościowych, twierdzi się to w czasach gdy renesans przeżywa homeopatia - opierająca się na skuteczności oddziaływania na ludzkie zdrowie środków o bardzo niskich stężeniach. Czy wolno zatem snuć przypuszczenia, że dużo większe dawki pozostają bez wpływu na ludzki organizm? Po wtóre same badania nad chemicznymi dodatkami ograniczają się do powierzchownych analiz bez uwzględnienia długodystansowego działania, czy wpływu na genetykę czy energetykę organizmu. Pomijając nie odgadnione do końca działania większości tych dodatków na zdrowie, istnieją środki co do których istnieją poważne dowody na istotną szkodliwość na organizm Należy do nich kwas cytrynowy (E-330) posiadający działanie rakotwórcze, a będący częścią składową większości słodyczy, ale także napojów, przypraw, sosów, keczupów, gotowych dań etc. Innym preparatem jest Aspartam czyli słodzik. Dodatek ten występuje w całej masie produktów spożywczych, także w niezdrowych z innych względów - gumach do żucia bez cukru. Kwas asparaginowy jest głównym składnikiem Aspartamu. Na organizm ludzi i zwierząt działa na szeroką skalę. Umożliwia m.in. nadmierny dopływ wapnia do mózgu co powoduje uszkodzenia komórek nerwowych mózgu, te z kolei mogą być powodem wielu zaburzeń emocjonalnych. Potęguje także ataki epilepsji i apopleksji. Związki Aspartamu przyjmowane stale mogą przyczynić się do raka (najczęściej mózgu). Innymi schorzeniami wywołanymi przez ten popularny środek są: cukrzyca, choroba Alzheimera, choroba Par-kinsona. Jednym z największych koncernów rozpowszechniających ten specyfik jest NutraSweet. Słodyczami, które w swej recepturze posiadają najbogatszy zestaw rozmaitych dodatków chemicznych są: Kinder Bueno, Knoppers, Delicje czy Mentosy. Jednak do łakoci bijących inne zawartością chemii z pewnością należy lody.

NAPOJE

Zawierają w sobie szereg chemicznych dodatków opisanych już przy okazji słodyczy. Należą do nich kwas cytrynowy występujący także w ?zdrowych KUBUSIACH dla dzieci", jak i wiciu innych sokach uważanych powszechnie za zdrowe. Rekordzistą w ilości szkodliwych dodatków chemicznych są tzw. soki HOOP. Innym aspektem szkodliwości soków jest niemała szkodliwość praktycznie niemal wszystkich soków zrobionych z cytrusów. Chodzi w tym przypadku o stosowaną technologię przy produkcji tych soków. Polega ona na robieniu soków z całych owoców (a jakże, ze skórką, bardzo często konserwowaną szczególnie niebezpiecznym związkiem jaki jest Bifenyl ). Dopiero dzięki związkom chemicznym oddziela się w kadziach skórę od reszty owocu, tworząc pulpę. Taki efekt końcowy nazywa się mianem 100% soku z cytrusów. Soki to również problem ich opakowań. Zupełnie nieekologicznymi opakowaniami są pojemniki kartonowe. Ze względu na zastosowaną w nich technologię uniemożliwiony jest skuteczny recycling tych opakowań. Są one za to dość toksycznym śmieciem. Firmą, która swoje produkty umiejscawia tylko w takich opakowaniach jest FORTUNA. Napoje i ich opakowania o bardziej ekologicznym charakterze produkuje TYMBARK. Z tym, że firma ta była z kolei promotorem bezmyślnej i godzącej w środowisko naturalne kampanii na rzecz przeprowadzenia w Tatrzańskim P.N. Olimpiady Zimowej. Osobnym tematem są napoje witaminowe, słodzone oczywiście aspartamem i utrwalane kwasem cySrynowym (np. PLUSZSZSS). W temacie tzw. "napojów orzeźwiających" trudno nie wspomnieć o specyfikach do picia koncernów PEPSI cOla i nade wszystko COCA COLA. Napojów - symboli współczesnego modelu kultury. PEPSI COLA słodzona jest aspartamem, utrwalana kwasem cytrynowym i acesulfam (niebezpieczny dla zdrowia środek jeszcze kilka lat temu w Polsce niedozwolony). Bezsprzecznie jednak liderem szkodliwości pośród napojów jest COCA COLA i to nie ze względu na (pomału zapominane) afery związane z zanieczyszczeniami znajdowanymi w produktach tego koncernu. COCA COLA LIGHT zawiera w sobie poza aspartamem wyjątkowo szkodliwym benzoesanem sodu - trwale uszkadzającym układ pokarmowy - związek zwany Fenyloalaniną (zawiera 50% aspartamu). Związek ten występuje normalnie w mózgu. Jednak ludzie cierpiący na zaburzenia związane z występowaniem tego związku, cierpiący na fenyloketonurię me powinni spożywać tego typu napojów (grozi to nawet śmiercią) -informacja o tym zamieszczana jest na butelkach z colą. Niemniej spożywanie tego środka może powodować zaburzenia nawet u osób nie chorujących na fenyloketonurię. Szkodliwy jest także kwas fortofosforowy. Listę szkodliwych substancji można zamknąć kofeiną, która spożywana w nadmiarze osłabia pracę nerek. Mało wspólnego z rzeczywistością mają np. reklamy kawy TCHIBO z uśmiechającymi się w tle uroczymi Indiankami. Pozyskiwanie kawy z Ameryki Południowej związane jest z wyzyskiem ekonomicznym, ekologicznym i społecznym krajów, z których kawę się importuje. Takie kraje jak Brazylia, Kolumbia czy Boliwia są wyłącznie eksporterami surowca skupowanym za minimalne ceny. Praca indian na plantacjach ma charakter niewiele różniący się od niewolniczego. Od stosunkowo niedługiego czasu promowane są tzw. szybkie dania gorące np. Gorący Kubek, danie gotowe po zalaniu wodą, szybkie zupki itp. Wszystkie one pełne są chemicznych substancji emulgujących, utrwalających, wzmacniających smak, zapach i kolor. W dużej mierze służą temu związki glutaminianu, stosowane w szeregu innych produktach spożywczych, gdzie trzeba nadać pożywieniu smak. Kwas glutaminowy powoduje szereg podobnych schorzeń co aspartam. Nie wskazane jest spożywanie tego typu substancji przez matki w ciąży czy małe dzieci. Powinni o tym pamiętać nabywcy produktów firm AMINO, KNORR, WINIARY itp.

MLEKO I PRODUKTY MLEKOPODOBNE

Do często reklamowanych produktów spożywczych należą produkty mleczne. Na temat szkodliwości mleka krowiego w spożyciu przez ludzi pojawiły się już w Polsce specjalistyczne książki i artykuły. Do niedostosowania spożywczego mleka krowiego do ludzkiego organizmu należało by dodać kwestię skażenia mleka, zarówno poprzez zanieczyszczenia wód i żywności spożywanej przez krowy, jak i całą gamę chemicznych środków stosowanych w produkcyjnej hodowli krów (pestycydy), czy utrwalaniu mleka. Dzięki temu pijąc mleko zażywamy niemałą dawkę alergenów, antybiotyków i hormonów. Dodatkowo szkodliwość produktów mlecznych podnosi ich homogenizacja. Dzięki temu procesowi tłuszcz zawarty w produktach są rozbijane na mikro-cząsteczki, przedostające się następnie do krwioobiegu, kumulujące się w szeregu organach, powodujące najrozmaitsze schorzenia (najczęściej o długotrwałym przebiegu) czy spadek odporności organizmu. Istnieje jednakże cała gama produktów nawiązujących do ?idei" produktów mlecznych nie będąc nimi jednocześnie. Chodzi o wielki asortyment margaryn spożywczych, które dotarły do naszego kraju na fali zachodnich wzorców odżywiania się. Także samo pojęcie - margaryna - jest nieco nie adekwatne, ponieważ do wszelkich Bon, Mixów, Fixów itp. bardziej pasowało by miano "smarowideł", na chleb rzecz jasna. Wszelkie tego typu produkty obok niemałej chęci dorównania smakiem do masła, starają się w swej reklamie nie używać słowa MARGARYNA. Pewnie uważają, że produkt ten nie kojarzy się nazbyt pozytywnie, zwłaszcza tym którzy pamiętają co ? cieńsze lata PRL-u". Niemniej różnica między tymi dwoma rodzajami margaryn jest i tak spora i nie polega li tylko na smaku. Technologia produkcji obecnych mazideł może przyprawić o dreszcze. Znowu spotkamy tu rozbijane cząsteczki tłuszczów, które po skonsumowaniu przedostają się do tkanek, w miejsce cholesterolu. Tam oblepiają tkanki, ponieważ o ile organizm przy normalnym funkcjonowaniu "spala" cholesterol, o tyle w tym przypadku nie jest w stanie sobie poradzić, akumuluje te alergenne i chorobotwórcze toksyny. Z cholesterolu jak wiadomo uczyniono wroga publicznego, podczas gdy jego normalne dawki są organizmowi potrzebne a z jego zneuralizowaniem mają problemy jedynie osoby, które prowadzą siedząco-oglądający tryb życia. A że taki styl życia jest obowiązującym - to okazało się oczy -wiście, iż lepiej zrezygnować z cholesterolu, a nie ze zdrowego, ale za to mało komfortowego trybu życia. Zastanawiające jest także to, czy ?antycholesterolowa nagonka" nie jest wynikiem wprowadzania na rynek produktu antycholesterolowego. W takim układzie prościej zarzucić negatywne działanie cholesterolu, aniżeli niezdrowość własnego produktu. Do smarowideł poza tym dodaje się cały szereg dodatków mających utwardzić specyfik i zespolić tłuszcz z wodą (bo to główne składniki MARGARYN) - a jak wiadomo nie jest to łatwe zadanie. Wykonuje to cały zestaw utrwalaczy i emulgatorów - głównie alergenów, lecz także posiadających inne szkodliwe właściwości. Całości dopełniają poprawiacze smaku i sztuczne barwniki bo bezpośrednio po wyprodukowaniu szara breja do smarowania chleba - nie posiada tych cech. Pokrewnymi produktami są

OLEJE.

Nie pamiętam już jak firma reklamuje swój olej jako: ? doskonale rafinowany". To doskonały przykład dobrego samopoczucia i niewiedzy autorów reklamy, ponieważ wiadomo, że im bardziej rafinowany olej, tym mniejsza jego wartość odżywcza. W pełni i jedynie zdrowe są OLEJE NIE RAFINOWANE, tłoczone na zimno. Jak nie trudno zauważyć producentami MARGARYN i OLEJÓW są wielkie korporacje, którym bynajmniej nie zależy na zdrowiu odbiorców ich produktów lecz jedynie na zyskach jakby mogą dzięki nim uzyskać.

KRÓLESTWO HAMBURGERÓW

Na temat tzw. "Fast Foodów" powiedziano już nie mało, podobnie na lemat działalności ich producentów nie mało znaleźć można w pismach ruchu ekologicznego. Pokrótce warto dodać, że receptura hamburgerów. Macków różnej maści, zestawów z chrupiącymi udkami jest mocno daleka od wszelkich pojęć zdrowego odżywiania się. Wynika to po pierwsze z wielości chemicznych dodatków, umieszczanych w tych produktach, wielokrotnie palonych tłuszczy, służących do ich smażenia (posiadających rakotwórcze właściwości), a po wtóre że technologii" hodowli, czy może (niestety) poprawnie) powinno być - PRODUKCJI zwierząt służących jako główny składnik dań. Są one faszerowane antybiotykami i hormonami, w celu szybszego wzrostu jak i utrzymania przy życiu schorowanych zwierząt (zwłaszcza na produkcyjnych fermach kurzych, gdzie 90% populacji to chore zwierzęta). , Poważniejszym aspektem wpływu ?produkcji mięsnej" na środowisko naturalne jest kwestia bezpośrednich zniszczeń wywołanych w naturze przez chów zwierząt ubojowych. Pod tereny przeznaczone na pastwiska jak i na hiperpola uprawne zbóż przeznaczonych na pasze do wyżywienia zwierząt ubojowych (bo 80% uprawianych na ziemi zbóż ma takie właśnie zastosowanie) - wycina się co roku miliony hektarów lasów tropikalnych. W Amazonii, Afryce, w Azji południowo - wschodniej megakorporacje przyczyniają się do bestialskiego niszczenia resztek dzikiej przyrody, która jest ostatnim bastionem podtrzymującym życie biologiczne na ziemi. Hodowla bydła poprzez karczowanie i eksploatację coraz nowych terenów leśnych przyczynia się do: - pustynnienia gleb, - wzrostu efektu cieplarnianego (metan wydalany przez krowy stanowi blisko 20% gazów szklarniowych dostających się do atmosfery), - zanieczyszczenia wód gruntowych, rzek i innych cieków wodnych, w wyniku ogromnych ilości produkowanej gnojowicy, - kwaśnych deszczy. Jeszcze do lat 80-tych takie koncerny jak McDonalds same wycinały lasy tropikalne. Z chwilą wzrostu protestów społecznych, przeciwstawiających się niszczenia lasów deszczowych, multikorporacje zmieniły w dużej mierze politykę działania w tej sferze. W chwili obecnej wycinaniem lasów zajmują się administracje państw, które w wyniku zadłużeń eksploatują i niszczą rodzimą przyrodę na rzecz eksportu do megakorporacji.

FARMACEUTYCZNE TRUCIZNY

Przemysł farmaceutyczny jest jednym z bardziej dochodowych zajęć międzynarodowych koncernów. Być może dlatego nie przypadkowym jest stale pogarszający się stan zdrowia społeczeństw. Wiąże się z tym temat ?własności intelektualnej", ponieważ wszelkie propagandowe akcje dotyczące zwalczanie pod tym hasłem tzw. "piractwa" są tylko płaszczykiem pod machinacje jakie można by realizować w odniesieniu do kontrolowania rynku własności intelektualnych" w stosunku do przemysłu farmaceutycznego. Już teraz wywozi się z szeregu krajów III świata zioła i lecznicze rośliny, z których na zachodzie sporządza się farmaceutyki, które z kolei oferuje się już za krociowe sumy m.in. na rynkach krajów, z których wywożono lecznicze okazy. Mówiąc o propagandzie farmaceutycznej trudno nie wspomnieć o współczesnej medycynie, która zajmuje się nie leczeniem przyczyn lecz zaleczaniem skutków chorób, m.in. dzięki czemu specjaliści tej profesji jak i przemysł farmaceutyczny mogą spokojnie patrzeć w ekonomiczną przyszłość. Innego rodzaju nakręcaniem koniunktury na zbyt farmaceutyków jest zaleczanie jednych schorzeń, kosztem wywoływania dolegliwości innych narządów. Cóż z tego, że producent pigułek na ból głowy (Codipar, itp.) twierdzi, że lek nie szkodzi żołądkowi. Po pierwsze to badania nad ?nieszkodliwością" przeprowadza się w laboratoriach reklamowanych później firm, po wtóre jeśli nawet nie niszczą żołądka to pozostaje cały szereg innych organów, na szkodliwy wpływ których badań nic przeprowadzono. Nie bada się także mutagennego wpływu specyfików na wirusy, które maja zwalczać, Farmaceutyki to także bezpośredni, negatywny wpływ na organizm. Od szeregu lat naturopeuci na podstawie badań twierdzą, że syntetyczne witaminy są częściowo lub całkowicie nieprzyswajalne przez ludzki organizm Ponadto szereg witamin nie powinno się łączyć z makroelementami. Tym samym reklamy wszelkich Pluszssy czy Centrum'ów są zwykłym nabieraniem ludzi.

ŁĄCZENIE ŚWIATA NA PLUS

Telefonia komórkowa to kolejna branża, która weszła na polski rynek stosunkowo niedawno. Produkty takich firm jak IDEA, ERA GSM, PLUS GSM, itp. zdobyły sobie przez ten czas niezwykłą popularność. Dzieje się tak mimo powszechnie dostępnych informacji na temat szkodliwości zarówno telefonów komórkowych jak ich anten nadawczych: TELEFON KOMÓRKOWY PLUS LUDZKI MÓZG = RAK Używanie telefonów komórkowych niesie z sobą jeszcze jedno niebezpieczeństwo, o którym wspomina się znacznie rzadziej chodzi o możliwość kontroli społecznej. Służby bezpieczeństwa w każdej chwili mogą uzyskać informacje o miejscu pobytu osoby, którą chce się zlokalizować, rzecz jasna za sprawą lokalizacji telefonu komórkowego. Dla środowiska naturalnego wysoce szkodliwymi elementami telefonów komórkowych są ich baterie. Z resztą temat baterii, to niejako osobna kwestia. W telewizji często reklamuje się baterie DURACELL, PHLIPSA czy Sony, w końcu stanowią one przedmioty nader częstego użytku stosowane do tak wielce nam potrzebnych przedmiotów jak walkmany, różne gierki, zabawki na baterie itp. W reklamowych setach baterie przedstawia się jako śliczne, błyszczące przedmioty. Zgoła inaczej wyglądałby filmik reklamowy, gdyby ukazać toksyny zawierające się w każdej baterii. Fakt ten uwypukla to, że baterie poddaje się tylko w marginalnej części recyclingowi, ze względu na niezmiernie pracochłonny i nieopłacalny (dla inwestorów.. .nie środowiska) tryb ich przetwarzania. Równocześnie baterie uważane są za odpady wysokiej toksyczności. Pozostając jeszcze przy rozmaitych sprzętach, można wspomnieć o piłach HUSQVARNA. Doprawdy trzeba charakteryzować się niemałą dozą naiwności by ulec sugestii płynących z reklam, że pił tych używają przedstawiciele kultur etnicznych w ramach kreacji artystycznych. A to Indianie rzeźbią przy użyciu tych pił totemy, innym razem Innuici wycinają przy ich pomocy choinki z lodu. Powszechnie jednak rzeczywistość ma się zgoła inaczej. Pił tych używa się właśnie przeciw kulturom etnicznym. Służą one do wycinania lasów tropikalnych w Amazonii, tysiącletnich sekwoi w Ameryce Północnej, czy tajgi na Syberii.

PRZYMUS DOBROWOLNYCH UBEZPIECZEŃ

To kolejny zamysł inwestycyjno-ekonomiczny sprzedawanych ludziom jako rzekome dobrodziejstwo. Realia są takie, że im bogatsze konsorcjum finansowe, to tym większy jego udział w budowaniu nędzy, głodu i wyzysku na naszym globie. Gromadzenie maksymalnych ilości środków finansowych w rękach marginalnych elit, dzieje się kosztem eksploatowanych społeczeństw. To podstawa funkcjonowania i istnienia systemu WZROSTU i POSTĘPU przejawiającego się min. pod hasłami "liberalizacji globalnego handlu". Między innymi przeciw temu protestowało 70 tysięcy ludzi na ulicach Seattle, czy w ostatnim czasie w Davos. Każdy z nas stając się "współudziałowcem" czy może raczej darczyńcą - finansowych konsorcjów znanych u nas jako firmy ubezpieczeniowe, stajemy się młynem na wodę wzrostu długów państwa ni świata, panującego tam głodu i nędzy, a także pośrednio przyczyniamy się także do własnego ubóstwa. Należy bowiem mieć na uwadze, że nasze obecne opłaty na fundusze, będą już teraz zasilać - przede wszystkim emerytury i renty starzejących się (a co za tym idzie nie zdolnych do wypracowania środków na własne świadczenia) społeczeństw zachodnich. To, czy my sami otrzymamy zwrot części wpłat w postaci rent i emerytur w przyszłości zależeć będzie od tego, czy w międzyczasie znajdzie się ktoś inny kto na nie zapracuje. To z kolei zależne będzie od tego czy rynek finansowy zdobędzie dalsze tereny ekonomicznej eksploatacji (np. Ukrainy, Rosji... ) Jeżeli tak się nie stanie, lub co może wcale nie mniej prawdopodobne - w razie światowego kryzysu - już teraz możemy się pożegnać z własnymi pieniędzmi. Przy czym nie zaobserwujemy już tej "cudownej metamorfozy" - polegającej na przemianie zapracowanych przez siebie pieniędzy, w przebogate gmachy ZUS-u (co miało miejsce dotychczas), ponieważ środki te ulecą tym razem gdzieś daleko, pocieszeniem będzie to, że już nie będą drażnić naszych oczu. Z budowaniem "mitu powszechnie dostępnego dobrobytu" wiąże się kolejny temat reklam - rekreacja i usługi turystyczne. Jeżeli komuś do tej pory wydawało się, że turystyka pozostaje bez wpływu na degradację środowiska naturalnego - to niestety jest w błędzie. Podobnie rzecz się ma w odniesieniu do wyniszczania przez turystykę globalną lokalnych kultur etnicznych. Turystyka masowa jest głównym powodem zagrożeń dla wielu przyrodniczych ekosystemów o unikalnych wartościach. Niestety ta sama turystyka jako broń samobójcza jest nierzadko jednym z nielicznych środków pozyskiwania funduszy przez kraje biednego południa.

l INNI...

Zakres omawianego tematu jest tak szeroki, że nie sposób omówić wszystkie firmy i produkty reklamowane w telewizji. Warto jednak wspomnieć choćby słowem kilka dziedzin. CZASOPISMA DLA PAŃ -niby nic istotnego, bo i treści o niczym, a i po szacie graficznej czy edytorskiej nie odróżnisz jednej PRZYJACIÓŁKI od drugiej PANI DOMU, CHWILI DLA CIEBIE czy innej T1NY, ale to jest szczyt góry lodowej jeśli weźmie się pod uwagę jak w ciągu ostatnich latach wzrosła ilość wszelkiego rodzaju makulatury do czytania. Za tym ostatnim epitetem przemawia fakt poziomu i rzetelności tych pism. A przy tym wszystkim mało kto zastanawia się nad ilością wycinanych drzew potrzebna do zaspokajania ?gazetowych potrzeb". Rocznie w Polsce zużywamy ilości papieru przerastające ilość wycinanych u nas wszystkich drzew. Przekładając to na pojedynczą osobę, wychodzi, że każdy Polak jest odpowiedzialny za wycięcie (w ciągu roku) jednego 100-letniego drzewa. Można też wspomnieć o reklamach jednorazowych pieluszek, a jakże bardzo wygodnych, lecz wprost proporcjonalnie trudno rozkładalnych w środowisku i nierzadko opóźniających u samych dzieci okresu samodzielnego radzenia sobie z potrzebami fizjologicznymi. Firmy kosmetyczne reklamowane w telewizji w ponad 90% są odpowiedzialne za testowanie swoich wyrobów na zwierzętach. I tak można dość długo. Z reklamami wiąże się także inne interesujące zjawisko - kreowania określonych wzorców i postaw (już nie tylko) natury kulturowej lecz psychosomatycznej. Chodzi już nie tylko o powielanie postaw konsumpcji, hedonizmem, lecz powielanie form przedstawiania tego, przełożonego już na język codziennej symboliki, gestów i innych sfer komunikacji, zarówno werbalnej jak i poza werbalnej. Końcem grudnia w radiu i telewizji podjęty został temat reklam preferujących postawy arogancji i cynizmu.

Chodziło w tym przypadku o reklamy soków FRUGO jak wiadomo, a kierowanych do młodzieży, przez co jak tłumaczono, reklamy te posługują się swoistym językiem Osobiście temat ten wydaje się mi się truizmem, natomiast w szeregu reklamach, nie tylko telewizyjnych dostrzegam inny symptom, jak dotąd nie zauważany. W całej masie reklam mających wzbudzić w ludziach ufność czy poczucie bezpieczeństwa (farmaceutyki, firmy ubezpieczeniowe, ale i reklamy produktów spożywczych, słodyczy czy asortymentu chemicznego) preferuje się ukazywanie postaci męskich o cechach (sprawiających przynajmniej na mnie wrażenie)... homoseksualnych. Nie wiem czy to moje subiektywne odczucie, bo z pewnością nie awersja do mniejszości seksualnych, które są mi obojętne czy też może celowe kreowanie ?faceta mającego wzbudzać sympatię ?jako pederastę". Jeśli tacy jegomoście mają wzbudzać sympatię, to zasadnym byłoby pytanie - w kim mieli by oni takie odczucia wywoływać? Temat ten wydaje się o wiele bardziej intrygujący gdy odejdzie się od interpretacji tego zjawiska jako odnoszącego się wyłącznie do mniejszości seksualnych. Chociaż być może i to jest głównym zamysłem tak kreowanych reklam w obliczu wszechobecnej POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ, w myśl której najważniejszymi kwestiami społecznymi są upośledzeni umysłowo, mniejszości seksualne. chorzy na AIDS i mniejszości narodowe (to na zachodzie, u nas ich miejsce zajmują po części harcerze, a po części oazowcy ). Wracając już całkiem poważnie do wspomnianej kwestii, to od parudziesięciu raptem lat niektóre kręgi biologów i genetyków zajmują się tematem wpływu wszelkich toksyn chemicznych na organizm ludzki. W oficjalnych (zależnych??) kręgach naukowych wyniki tego typu badań nie wydostają się zbyt szerokim nurtem informacji poza własny obręb ze względu choćby na to, że badania te najczęściej sponsorowane są przez koncerny militarne i rządy państw zlecających tym koncernom badania nad skutkami działania broni biologicznej i chemicznej (najczęściej niestety celem jej modernizacji).

Badaniami nad szkodliwością dla zwierząt takich związków jak dioksyny, DDT itp. zajęli się od niedawna ekotoksykolodzy. W wyniku tych badań jednoznacznie stwierdzono, że toksyny tego typu najczęściej atakują układ hormonalny, immunologiczny i neurologiczny, niemniej największe skutki obserwuje się w postaci zaburzeń płciowych występujących wśród zwierząt, nawet już w obrębie jednego zainfekowanego pokolenia. Dochodzi do utraty pierwsze - i drugorzędnych cech płciowych, a także... zamiany płci. Czy twierdzeniem na wyrost byłoby sformułowanie tezy, że tego typu toksyny (występujący w naszym środowisku w sposób masowy od co najmniej pół wieku) nie pozostawiają podobnego wpływu na populacje ludzką? Czy nie znajdowały by tu swego uzasadnienia wszelkie wątpliwości mówiące o zniewieścieniu mężczyzn i maskulinizacji płci żeńskiej. Być może są zbyt daleko posunięte przypuszczenia, ale właściwie nie jesteśmy w stanie nawet w przybliżeniu powiedzieć jak oddziaływują chemiczne toksyny na nasze organizmy. Ile by nie mówić o szkodliwości reklamowanych produktów na zdrowie, to należy przy każdej okazji mieć na uwadze to, w czym uczestniczymy i za co stajemy się odpowiedzialni uczestnicząc w modelu kulturowym opartym na PRODUKCJI-SPRZEDAŻY-KONSUMPCJI. Kryzys ekologiczny, bomba demograficzna, głód, niesprawiedliwość społeczna, totalizm - to tylko hasła, ale stoją za nimi niewymierne w żadne) skali cierpienia, tymczasem podczas szczytu w Davos, Bili Clinton na zarzuty antyglobalistów odpowiedział (parafrazując), że owszem zdaje sobie sprawę z bolączek współczesnego świata, ale będzie znacznie lepiej, bo tak jak jest teraz dobrze jeszcze nigdy nie było. A jedynym sposobem na zaradzenie głodu, degradacji środowiska itp. jest dalsza liberalizacja handlu i globalizacja. Przekładając to na prostą logikę, Clinton sugerowałby, że rozwiązaniem jakiegoś problemu jest jego eskalacja. Dać wiarę takiej wypowiedzi mogą jedynie ludzie GŁĘBOKO WIERZĄCY, których świętymi dogmatami są WZROST GOSPODARCZY, POSTĘP, DEMOLIBERALIZM, WOLNY RYNEK itp. A ta właśnie religia wydaje mi się niestety najpowszechniej występującą w naszym świecie.

Rafał Qbu Jakubowski

Źróło: http://www.punkserwis.org/sub/artykuly/dzwignia_handlu.htm


Reklama a kobieta

Massmedia kreują wzorce życiowe, mają wpływ na większość podejmowanych przez nas decyzji, mówią bowiem, co jest najmodniejsze, co trzeba mieć, by być najpiękniejszym, szczęśliwym, podziwianym. I tu właśnie wpadamy w sidła, no bo przecież są ucieleśnieniem naszych marzeń. A miejsce kobiet w tym wszystkim? Według mediów świat jest wielkim domem towarowym, po którym błądzi słaba i bierna kobieta, która jest zarówno konsumentem, jaki towarem. Jak dowodzą badania feministek (niestety, nie polskich lecz amerykańskich), zjawisko sexizmu (jakby ktoś nie wiedział, to nie jest to nadmierny popęd seksualny, ale dyskryminacja płciowa) - w mass-mediach jest bardzo częste. Raz jest to uprzedmiotowiony symbol seksu, a więc najlepsze narzędzie do sprzedania najróżniejszych towarów. Innym razem opiekunka i strażniczka gniazda domowego (inaczej mówiąc kurka domowa), której największym zmartwieniem jest plama na spodniach męża. Reklamy odwołują się często do stereotypowych ról płciowych, przedstawiają typowy, patriarchalny model rodziny. Mężczyzna prezentowany w nich to zdobywca-superman, który kobiety traktuje przedmiotowo (od razu przypomina mi się reklama, w której facet zmienia żony jak rękawiczki, a ma wciąż ten sam samochód).
Obserwując te stereotypy, ktoś mógłby dojść do wniosku, że kobiety są słabe, głupie, nic nie potrafią, a mężczyźni to wspaniali, waleczni półbogowie. I tak się w sumie dzieje, tylko, że niezależnie od nas. Nieświadomie zaczynamy wierzyć w ten fałszywy światek, którym jesteśmy karmieni. Dowodem na to, jak krzywdzące i frustrujące są to mity, które prezentują media, może być eksperyment, który przeprowadzono w U.S. A. Otóż w dwóch salach projekcyjnych posadzono kobiety. W jednej wyświetlano reklamówkę kostiumów kąpielowych (a co za tym idzie, prezentujące je modelki miały idealne (?) wymiary), natomiast w drugiej sali wyświetlano film o kobietach, które coś w życiu osiągnęły (np. powiedzmy Margaret Thacher chłe! chłe!). Z pierwszej sali kobiety wyszły zasmucone, pełne kompleksów (dotyczących m.in. sylwetki, z którą wiązały po wyjściu z projekcji swoją pozycję w społeczeństwie), z drugiej sali wyszły pewne siebie dowartościowane (chyba!) Amerykanki, gotowe na wszystko. Jestem przeciwna takim eksperymentom, ale chodziło mi o pewne zobrazowanie. Jaki z tego wniosek? A no taki. Nigdy nie będziemy wolni, dopóki media będą miały większy wpływ na nasze życie niż my sami (tylko, żeby ktoś nie myślał, że namawiam do wyrzucenia telewizora przez okno, czy coś takiego. Chodzi mi o "umiejętne korzystanie" z mediów). To chyba wszystko. Tak w ogóle to miłego oglądania TV, słuchania radia, czytania gazet itp.

Alinka - Grudziądz

Źródło: hwww.punkserwis.org
« Last Edit: (Mon) 01.12.2014, 20:33:37 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Reklama dźwignią handlu
« Reply #1 on: (Mon) 01.12.2014, 20:35:28 »
Sztuka manipulacji czyli jak nie dać się oszukać reklamie

By móc analizować treści reklam, należy odpowiedzieć najpierw na kilka pytań: do kogo są reklamy adresowane i jaka jest ich funkcja? Odpowiedzi na te pytania różnicują się w zależności od nośnika przekazu reklamowego (radio, telewizja, prasa), jest jednak kilka cech wspólnych. Reklama najczęściej zachęca nas do zakupu towarów niezależnie od tego czy ich naprawdę potrzebujemy, czy tez nie. Reklamy z reguły narzucają jeden tok myślenia i „uwalniają” odbiorcę od własnych refleksji na ten temat. Wspólną cecha jest prosta, jeśli nie prymitywna argumentacja.

Zajmijmy się analizą reklam telewizyjnych. Są one szczególnie ciekawe. Można wymienić trzy główne czynniki takiego stanu rzeczy. Po pierwsze: oddziaływają na dwa główne zmysły: wzrok i słuch, przez co dają szerokie pole do popisu rozmaitym środkom perswazji. Po drugie: reklamy takie częściej wykonywane są przez wysokiej klasy profesjonalistów, dzięki czemu ferują szeroki wachlarz środków perswazji. Czas antenowy w telewizji jest droższy niż w radiu, przez co szkoda go „marnować” na źle zrobione, nieskuteczne reklamy. Po trzecie: telewizja ma bardzo szerokie grono odbiorców, a oglądanie jej wymaga ciągłego skupienia uwagi (także w czasie trwania reklamy). Cóż się ciągle rusza, zmienia – nie można tego przegapić!

To jest właśnie jednym z celów współczesnej reklamy telewizyjnej: zaciekawić, zwrócić na siebie uwagę, dostarczyć szybko i skutecznie informacji do świadomości i podświadomości, po czym zniknąć zanim odbiorca się znudzi.

Niestety (a może na szczęście) nie zawsze to się udaje.

Przeanalizujmy taką „nieco chybioną” reklamę. Zaczyna się tak: widać fragment umięśnionej i nieco opalonej nogi, kamera posuwa się do góry (tu wszyscy myślą: on jest nagi!), ale nie, po sekundzie, widzimy gustowne slipy (więc to tylko prowokacja). Kamera w dalszym ciągu posuwa się do góry, powiększając jednocześnie pole widzenia. Naszym oczom ukazuje się przystojny, dobrze zbudowany mężczyzna (teraz przez umysł wielu facetów przebiega myśl: chciałbym tak wyglądać). Po chwili nasz bohater – kulturysta chwyta łuk, błyskawicznie go napina i wypuszcza strzałę. Strzała leci z gwizdem (widzowie myślę: w co trafi, kogo zabija?). oczywiście trwa to ułamek sekundy. Nagle strzała zatrzymuje się. Przed nią widnieją trzy puszki dezodorantu w sprayu. Lektor mówi grobowym głosem: Graphite (czytaj grafit) napięcie rośnie. I tu z takim trudem stworzona chwila napięcia znika. Bo odbiorca nie wie czy Graphite – napięcie rośnie, czy tez grafit na pięcie rośnie?! Wątpię by twórca reklamy celowo wprowadził taka dwuznaczność. Reklama jest „żywcem” przeniesiona z Zachodu a takie gry słów są charakterystyczne tylko dla konkretnego języka. Prowokacja i potęgujące się napięcie są na swój sposób zmarnowane, gdy w punkcie kulminacyjnym widz wybucha śmiechem. Lecz mimo swojej śmieszności (zupełnie nie zamierzonej) reklama odnosi skutek. Taka „wpadka” utrwala nazwę produktu w głowie odbiorcy. Ba! On sam ja utrwala poprzez opowiadanie znajomym o tej zabawnej sytuacji.

Inne środki perswazji występują w reklamach krajowych. Przykładem jest ciekawa reklama margaryny Kama. Istnieje kilka wersji tego filmiku, ja skupie się na jednym z nich. Oto co widzimy: uniesiona ręka, a w niej nóż, po chwili wykonuje rzut (znowu motyw potencjalnego morderstwa), nóż wbija się w deskę obok głowy jakiegoś nieszczęśnika o przerażonym obliczu. Zmienia się ujęcie. Widzimy teraz jakieś pomieszczenie. Po lewej stronie skulona ze strachu ofiara, po prawej dwaj górale. Znamy ich! To są bohaterowie serialu Janosik (u większości osób postacie te wywołują pozytywne skojarzenie. Serial był bardzo lubiany). Jeden z górali mówi: „głupawy i bojący to on zawsze był ... bo nie jod Kamy!”. W tym momencie obydwaj wybuchają rubasznym śmiechem. Na koniec tylko krótkie ujęcie przedstawiające pudełko Kamy i tekst lektorki: „Margaryna Kama...”. Reklama ta bardzo sprytnie kieruje uwagę konsumenta: najpierw chwila strachu, niepokoju (rzut nożem), zaraz potem znajome twarze i przejście do śmiechu. Gdzieś w tym wszystkim „gubi się” zwrot „głupawy i bojący to on zawsze był – bo nie jod Kamy”. Mamy tu do czynienia niemal z lekceważeniem klienta. Słyszymy wprost: nie jesz Kamy to jesteś (będziesz) głupi. Sens ten jest jednak dobrze zamaskowany i trafia do podświadomości. Wydawać by się mogło zabawna reklama, okazuje się agresywną i wyrafinowaną.

Szczególnie podatne na reklamy są dzieci. Łatwo im wmówić, że do dobrej zabawy jest potrzebna nowa lalka, nowy super-robot lub nowe klocki. Bardzo szkodliwe są akcje reklamujące słodycze, gdyż powodują nadmierne ich spożywanie a przez to choroby uzębienia. Jednym z większych absurdów jakie słyszałem jest reklama sugerująca, że dzięki jedzeniu czekoladowego batonu można nabrać siły, „Mars krzepi”. Młodzież tez jest poddawana indoktrynacji. Reklamy sugerujące, iż pryszczate osoby są nieakceptowane i nie mają nawet po co wychodzić z domu, przyczyniają się do powstawania prawdziwych postaw tego typu.

Ponieważ profesjonalizm reklam stale podnosi swój poziom, więc przydatna wydaje się znajomość ich funkcjonowania. Zmniejsza to nasza podatność na perswazję. Możemy wybierać na podstawie jakości towaru, a nie na podstawie jego obrazu wytworzonego przez media. Na podstawie rzeczywistych potrzeb a nie tych sztucznie wywołanych. Na uwagę zasługuje fakt zmiany funkcji tekstu. Treść podana w formie informatywnej poprzez zdania oznajmujące, ma cele tekstu o funkcji impresywnej – ma kształtować postawy i uczucia odbiorcy. Posługują się przy tym informacjami nie zawsze sprawdzalnymi dla zwykłego człowieka: ...„eksperci z całego świata, telewizorem roku wybrali...”, „... ARDO – marka najczęściej kupowana przez Polaków...”. często występującym elementem jest tekst z dużą liczbą słownictwa fachowego i neologizmów: „... Pollena 2000 z systemem TAED...”, „... szampon L’oreal performance energance (...) opatentowany kompleks energizujący...”. twórcy starają się zrobić wrażenie, że zależy im na szczęściu klientów. Niestety zależy im jedynie na jak największej sprzedaży produktu a zdania typu „wszystko co robimy – robimy dla Ciebie” są tylko mydleniem oczu i manipulacją.

Nie krytykuje jednak każdej formy reklamy. Producent wytwarzając produkt i chcąc go sprzedać ( w końcu z tego żyje) musi poinformować potencjalnego klienta o nowym towarze i jego ewentualnych zaletach. Naganne (a przede wszystkim niebezpieczne!) jest to, że reklama oprócz informacji prawdziwych przemyca kłamstwa i oddziaływuje na podświadomość. Nie można nikomu zabronić robienia ani oglądania reklam (wszak jesteśmy za wolnością), ale do nieuczciwej reklamy powinna być załączona widoczna i czytelna informacja typu: „UWAGA! Ta reklama oddziaływuje na podświadomość odbiorcy”. W praktyce takim napisem obarczane by były niemal wszystkie reklamy. Chlubnymi wyjątkami byłyby teksty typu: „Chińskie trampki – niskie ceny. Rozmiary 34-46. tel. 99-79-97”.

Pamiętajmy, że całe rzesze dobrze opłacanych fachowców codziennie główkują na tym, jak nas zmusić do wydania naszych pieniędzy. Przeciwstawić im możemy jedynie naszą inteligencję. Zanim kupisz – pomyśl trzy razy czy jest ci to naprawdę potrzebne, jeśli masz wątpliwość – nie kupuj! Rzecz jasna nic nie można nikomu narzucić i każdy ma prawo postępować wedle własnego widzimisie...

Łukasz

Źródło: http://www.innyswiat.most.org.pl/07/manipulacja.htm
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje