Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Aktualności: Małe zmiany w przywilejach użytkowników <CZYTAJ> Nie możesz się zalogować? Wyczyść w przeglądarce ciasteczka i aktywne zalogowania (wszystkie).
W razie czego jesteśmy na FB(link). Pozdrawiamy Ekipa

Autor Wątek: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski  (Przeczytany 1312 razy)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« dnia: (Pon) 17.03.2014, 16:30:23 »
WOJNA INFORMACYJNA

Przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp.

Z kart naszej historii. WOJNA INFORMACYJNA.
Rafał Brzeski

Wojny można podzielić na dwie kategorie:
- wojny energetyczne;
- wojny informacyjne.


Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.

W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.


W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.

W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami.

Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.

W opinii rosyjskich analityków wojskowych „informacjonnaja wajna”, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.” Natomiast w węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferze:
• skuteczności informacji;
• pełni informacji;
• wiarygodności informacji ,
w trakcie
• przyjmowania informacji,
• przetwarzania informacji,
• wykorzystywania informacji ,

w procesie podejmowania efektywnych decyzji administracyjnych oraz w realizacji tych decyzji.

Z wykładu Jurija Bezmienowa, rosyjskiego dysydenta zbiegłego na zachód w latach osiemdziesiątych, rozkład państwa przebiega w czterech etapach:
1. Demoralizacja – 15-20 lat
2. Destabilizacja – 2-5 lat
3. Kryzys – ok. 2 miesięcy
4. „Normalizacja” (przez obce wojska, opozycjonistę - „lidera-zbawcę”)


Jedna z definicji amerykańskich mówi o:

„ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych.

W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o: „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

Przekładając mądre definicje na język potoczny,można stwierdzić, że wojna informacyjna sprowadza się do takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp.

Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie” może być świadome - w zamian za określone profity, lub nieświadome - wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia otrzymywaną informację.

Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos.

Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.

Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu.

Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte potajemnie środki masowego przekazu przeciwnika.

Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, a jeszcze lepiej bez poglądów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp.

Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na teren przeciwnika tak wielką liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejściowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo świadomymi lub półświadomymi agentami.

Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielką liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogą sterowania społecznego1.

Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osiągnięcia określonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry.

Przykładowo:

- prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli;
- działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia;
- propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie, itp.

Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład:

- wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione;
- można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne
- wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.


Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporządkować sobie obywateli innego państwa i za ich pośrednictwem przejąć kontrolę nad całą strukturą i substancją państwową.

W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.

Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium. Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulującego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniając fakt i mechanizm werbunku.

„Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowaną marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań korzystnych dla dezinformującego. Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformującego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju.

Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego (np. rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

Manipulacja informacjąpolega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogą pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzą, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklają one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskują lub przemilczają wady. Bardziej nachalną i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykowną metodą, jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów ośrodki opiniotwórcze nie mogą bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygodniać sfabrykowane informacje.

Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będącej specyficzną, agresywną, formą sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzącego walkę informacyjną jest zniszczenia przeciwnika za pomocą informacji. Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która spełnia dwojakie funkcje:

- osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniając przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,
- inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.


Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujących sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuścić go do wejścia w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa. Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację.

Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej są:

Propaganda,czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodźcami o charakterze informacyjnym.

Wywiad - wyspecjalizowana służba zbierająca informacje o przeciwniku i prowadząca walkę informacyjną. Zgodnie z definicją NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułują główne założenia polityczne oraz przygotowują plany i decyzje na każdym szczeblu.2

Analogicznie - do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własną propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa...przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju...środkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem środków przemocy.3

Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałują na strukturę państwową przeciwnika.

Są to: - kanały agenturalne – zobowiązane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego walkę w zamian za korzyści osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Są to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa.

Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem!

Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem! Terminy te są często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawną kwalifikację moralną działalności pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych świetnie maskuje działalność agenturalną na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracą rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubią możliwość dokonania właściwej oceny moralnej.

Z punktu widzenia działalności operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierających.

Do pierwszej kategorii zalicza się:

- rezydentów i szefów siatek agenturalnych,
- agentów stanowiących źródła informacji,
- agentów egzekutorów,
- agentów werbowników.


Do drugiej kategorii należą przede wszystkim:

- agenci legalizacyjni,
- kurierzy,
- właściciele lokali konspiracyjnych,
- prowadzący skrzynki korespondencyjne,
- prowadzący skrzynki kontaktowe i skrytki,


Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doświadczeni agenci o sprawdzonej lojalności, którzy kierują grupami agentów. Mają zazwyczaj sporą władzę i niezależność oraz dysponują budżetem przyznanym im przez tak zwaną Centralę. Podstawową różnicą jest zależność hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działającemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpośrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.

Zadaniem agentów będących źródłem informacji jest zbieranie wiadomości, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kątem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujący komputery, czy sekretarka mają znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

Agenci-egzekutorzy werbowani są zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

Agenci-werbownicy należą do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzą się spośród sprawdzonych i doświadczonych agentów zbierających informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby. Wśród agentów wsparcia najistotniejszą rolę pełnią agenci legalizacyjni.

Należą do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydających dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydających obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzących ewidencję.

Działają oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie mają funkcjonować jako obywatele tego kraju. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywą tożsamość „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentówlegalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczątek, papierów firmowych urzędów, itp.

Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest później przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działających nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

Agenci kurierzy przewożą materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w środowiskach zajmujących się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pociągów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujących – np. handlowców.

Właściciele lokali konspiracyjnych oddają (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywają się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujących wysoki stopień poufności. Lokale takie mogą również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wygląd zewnętrzny.

Prowadzący skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponują „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym środkiem łączności, umożliwiającym skrytą łączność między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często pośredniczą oni w korespondencji między Centralą a agentem działającym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzącego skrzynkę. Przewidujące GRU na prowadzących skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosją) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łączność.

Rola prowadzących skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów pośredniczących w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pieniądze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzących skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właścicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coś przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane są coraz częściej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widząc się z nikim i nie będąc widzianym.

Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą „gównojady”4. Kto wymyślił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Związkiem Sowieckim. Byli to różnej maści zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, itp.

Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano. Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia.

Trudno bowiem znaleźć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniające wszelką dezinformację i informację niszczącą. Co więcej „gównojady” są wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którą można później nagłośnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odciąć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

W wojnie informacyjnej najgroźniejsza jest agentura wpływu.

Zgodnie z amerykańską definicją, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, środków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa5.

W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa.

Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów.

Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalności są niszczące.

W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowiązane są do posłuszeństwa wobec prowadzącego, kanały współpracujące wykonują tylko te polecenia prowadzącego walkę informacyjną, które są zbieżne z ich własnymi celami. Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarność” prowadziła swoją walkę informacyjną ze strukturami władzy PRL korzystając z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu.

Pracując na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działają w pełnej świadomości destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego są obywatelami. Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieświadomie lub półświadomie wykonują polecenia prowadzącego walkę i tworzą chaos w strukturach przeciwnika, prowokując decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczają przeciwnikowi informacje prowadzące do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrządzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiniątkami”.

Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiniątka” – intelektualistów zwabionych duchową solidarnością z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych. Opierając się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby książki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujące komunizm i Związek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpośrednio lub pośrednio 19 gazet i czasopism6.

Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różniące się od siebie postawionymi im zadaniami. Są to:

piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzącemu walkę informacyjną. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częściej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł.

piony sterowniczo-dywersyjne wywierające wpływ na system i struktury przeciwnika inspirując decyzje prowadzące do samozniszczenia i blokując decyzje obronne. Tym właśnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania środków masowego przekazu przeciwnika, a jeśli już nie opanowanie, to przynajmniej osiągnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treści. Piony te rozpowszechniają również wszelkie pogłoski, prowadzą lub inspirują kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwają informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczące, plasują agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzają agenturę wpływu do środowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirują reformy i programy prowadzące do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego tez względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielając przykładowo agenturę wywiadowczą od agentury wpływu.

Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne.

Metody walki informacyjnej przeciwko państwu.

• Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych. Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych.

Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.

• Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym. Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu i w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

• Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu. Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

• Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika
, co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

• Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

• Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.

• Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego, zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

• Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji. Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

• Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu. Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

• Przechwytywanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne, co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.

Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są:

Kręgi opiniotwórcze.

Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować. Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu.

Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

Media.

W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich.

Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady. Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”. Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny.

Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy. Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie.

Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois7.

Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite.

Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji.

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald9, który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów. Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej.

Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się. Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk10.

Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej.

W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych. Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp. Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem.

Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.

Partie polityczne.

Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim. Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.

Struktury państwa.

Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora. Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi. W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.

Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej. W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości.

Najczęściej atakowane są:

Materiał ludzki. Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.

Struktury społeczne. Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu. Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.

Gospodarka. Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.

Nauka i kultura. Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych. W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego. Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.

Obrona przez info-agresją. Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją. Jeżeli robią to skutecznie demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę - Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych i trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, żeby opanować nasz kraj. Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) wolno bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi. „Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo. W sytuacji, gdy brak formalnych zapór dla dezinformacji rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa.

I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:

• możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie i o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.

• korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.

• wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.

• unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.

• czujność - należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.

• ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.

Wiarygodność informacji sprawdza się w oparciu o posiadaną wiedzę, wiarygodność posiadanej wiedzy w oparciu o przestrzegane zasady moralne, wiarygodność zasad moralnych w oparciu o 10 przykazań.

Rafał Brzeski


Zobacz na:
Totalna Wojna Informacyjna XX wieku a II RP
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,581.0.html
Jak napaść na państwo (1983)
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,286.0.html
Wpływ totalnej wojny informacynej na dzieje PRL - Józef Kossecki
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1611.0.html
Cywilizacja żydowska. Organizacja bez organizacji
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=165.msg4206#msg4206
« Ostatnia zmiana: (Wto) 13.09.2016, 15:48:09 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Re: Wojna Informacyjna
« Odpowiedź #1 dnia: (Pon) 17.03.2014, 17:42:49 »
A więc wojna.....

A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie, publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory
Cytuj
Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym - walka aż do zwycięstwa. - Stefan Starzyński

Nie wyczekujcie huku armat i wojennych komunikatów. Ta wojna jest inna niż wszystkie. Bez tak wielkiego przelewu krwi. A jednak bardziej okrutna i bezwzględna niż kiedykolwiek. Zarówno z powodu użytych środków, jak i celów strategicznych, jakie zostały zaatakowane. Strategia ta jest przeciwieństwem blitzkriegu.Tworzone są bezduszne mechanizmy, które w sposób nieunikniony prowadzą do założonych celów.Przerażenie budzi skuteczność tych działań.

Polska wielokrotnie w historii była obiektem wrogiej napaści. Nawet jednak gdy traciła niepodległość, nawet w czasach masowych mordów, byt narodu nie był zagrożony tak, jak w tej chwili. Nienaruszone pozostawały bowiem podstawy trwania narodu: kultura, religia, własność, a przede wszystkim fizyczne trwanie. Teraz zaatakowano wprost te filary naszej egzystencji.

Skąd pewność, że to, co obserwujemy, nie jest po prostu ciągiem nieskorelowanych zdarzeń? Dlaczego dopatrywać się w tym wrogich działań? Spróbujmy to zagadnienie zbadać w sposób analogiczny, jak bada się hipotezy nauk przyrodniczych.

I. Postawienie hipotezy.

Celem każdej wojny jest zdobycie władzy nad przeciwnikiem i posiadanych przez niego zasobów. Czasem wyniszczenie fizyczne i degradacja intelektualna. Na przykład w wyniku drugiej wojny światowej Polacy mieli stać się kimś w rodzaju współczesnych niewolników. Nawet państwa, które jawnie nie formułowały takich celów (tak jak Niemcy z ZSRR), de facto je akceptowały (USA, Anglia, Francja). Teraz może być podobnie.

II. Optymalna strategia realizacji.

Zapomnijmy o naszej najnowszej historii. Siląc się na całkowity obiektywizm i bezstronność zastanówmy się jak najskuteczniej zrealizować postawione powyżej cele.

1. Agresja militarna zawsze rodzi niebezpieczeństwo wyczerpania zasobów dających przewagę, a na dodatek wyzwala w przeciwniku heroizm i gotowość do poświęceń. Taka agresja może być więc dopiero zwieńczeniem dzieła, a nie jego początkiem.

2. Celem pierwszym musi być przesunięcie lub opanowanie centrów władzy i wpływów – tak, by można było bez przeszkód realizować dalsze cele agresji. Można to realizować na różne sposoby:
*wytworzenie sterowalnych systemów ponadnarodowych i jak najsilniejsze powiązanie z nimi kraju,
*opanowanie środków przekazu informacji,
*wytworzenie fałszywych elit, niezdolnych do samodzielnego kierowania krajem,
*minimalizacja znaczenia władzy politycznej (która jest z natury nietrwała) na rzecz władzy ekonomicznej,

3. Jak najsilniejsze uzależnienie społeczeństwa od woli i decyzji rządzących:
*obniżenie zdolności do samodzielnej egzystencji jednostek i społeczności lokalnych,
*powolne przekształcenie rządów w system totalitarny,
*różne formy wsparcia,
*stopniowe pozbawianie własności i zdolności do samodzielnej aktywności gospodarczej,
*maksymalizacja kosztów finansowych egzystencji (podatki, odsetki, opłaty) – aby jak najmniejsza część mogła funkcjonować *bez wsparcia i/lub zadłużenia.

4. Wytworzenie warunków, w których ludzie będą dobrowolnie pełnić role, jakie przypisuje się niewolnikom:
*pozbawienie społeczeństwo poczucia odrębności i solidarności, a w jednostkach obniżenie poczucia godności (potencjalne źródło buntu),
*skłócenie społeczeństwa i nakierowanie na fałszywe dylematy i problemy – na przykład poprzez forsowanie zmian *obyczajowych sprzecznych z uznawaną tradycją,
*ujednolicenie kulturowe i „wykorzenienie” umożliwiające przemieszczenia mas ludzkich zgodnie z potrzebami,
*obniżenie poziomu świadomości – jak najbliżej zwierzęcia, poprzez maksymalne nakierowanie świadomości na sprawy bytowe,
*wykorzystanie różnic w warunkach ekonomicznych do sterowania przepływami ludzi i przyjmowanie przez część z nich ról emigrantów (najlepiej nielegalnych),

5. Maksymalizacja dysproporcji i podziałów w społeczeństwie, co ma kilka celów:
*optymalizacja kosztów utrzymania „obozu” (wąska grupa najbogatszych kosztuje mniej, niż godziwe warunki życia dla wszystkich),
*wytworzenie kolaborującej warstwy rządzącej,
*wytworzenie przekonania, że następuje postęp i wzrost dobrobytu dostępny dla wszystkich, i tylko indywidualna nieudolność lub pech mogą stać na drodze do jego osiągnięcia,

Takie dysproporcje można osiągnąć poprzez stworzenie odpowiedniego ładu ekonomicznego i wspierającej go ideologii, drenaż mózgów itd....

6. Minimalizacja kosztów utrzymania „obozu” poprzez:
*tworzenie skupisk o jak najniższym standardzie utrzymania,
*maksymalne odejście od zużycia naturalnej żywności i surowców,
*wykorzystanie trendów demograficznych do „optymalizacji” ilości ludności (im biedniejsze społeczeństwo, tym mniej kosztuje wyhodowanie człowieka)

7. Faktyczne przejęcie wszystkich zasobów poprzez prywatyzację, a następnie przejęcie kontroli nad prywatnymi właścicielami. Pomocne są w tym systemy „fałszywej własności” - takiej jak obecny system finansowy.

8. Osiągnięcie stanu akceptacji i pogodzenia się z losem społeczeństwa. Można tu zastosować fazy dochodzenia do akceptacji własnej śmierci: niedowierzania, gniewu i buntu, depresji (negacji wszystkiego), targowania się i akceptacji. Tymi etapami można sterować. W pierwszym tworzy się „teorie spiskowe”. Drugi można rozpocząć, gdy poziom degradacji społeczeństw jest na tyle duży, że nie ma szans, by ich bunt został właściwie skierowany. Wówczas można uprawdopodabniać wybrane „teorie spiskowe”, sterować kryzysami etc... Próżne bunty i wyrzeczenia w sposób naturalny pogłębiają frustrację, którą można dodatkowo wzmacniać poprzez stopniowe odsłanianie okrutnej prawdy. Dochodzenie do etapu akceptacji jest w sposób naturalny poprzedzone próbą negocjacji i zmiany narzuconych warunków. Nie ma jednak żadnej potrzeby ustępowania w tych negocjacjach, choć ich pozory powinny być przejściowo utrzymywane. W procesie akceptacji można wykorzystać resztki odruchów społecznych wyrażających się chęcią naśladownictwa. Dlatego przykłady ludzi po „transformacji” powinny być promowane.
Dalsza część opisu jest zbędna - bo kolejne fazy mogą być prawie dowolnie kształtowane przez zwycięzców. Kształt polityczny nowych porządków zależy tylko od ich kaprysów.

W drugiej części tekstu będę kontynuował eksperyment. Pobieżne przejrzenie naszej najnowszej historii przez pryzmat tej strategii skłania do akceptacji postawionej tezy na tyle poważnie, że postanowiłem ten tekst opublikować już teraz. Między innymi dlatego, żeby pozwolić na samodzielną weryfikację. Będę wdzięczny zarówno za uzupełnienie/poprawienie proponowanej strategii, jak i wskazanie rzeczywistych zdarzeń potwierdzających lub zaprzeczających postawionej hipotezie.

Ostatnia – trzecia część będzie poświęcona analizie możliwości obrony.

Powyższy opis zacząłem pisać, mając na myśli Polskę. Po jego stworzeniu uświadomiłem sobie, że postawiona hipoteza ma charakter dość uniwersalny i globalny. Jest to poniekąd potwierdzenie tego, że pomimo jasnego celu i nieuniknionych związków z teraźniejszością, rzeczywiście analiza jest bezstronna. Nie rzucam oskarżeń. Nie wiem kto jest agresorem. Sądzę jednak, że hipoteza agresji pozwala w sposób najpełniejszy zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość.

Źródło: http://netsociety.nowyekran.net/post/94817,a-wiec-wojna-1
« Ostatnia zmiana: (Nie) 04.01.2015, 21:04:36 wysłana przez BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna
« Odpowiedź #2 dnia: (Pią) 12.09.2014, 11:28:14 »
Wojna IV generacji. Wywiad z dr Rafałem Brzeskim


Na temat przemian w sposobie prowadzenia konfliktów zbrojnych z dr Rafałem Brzeskim, specjalistą w zakresie służb specjalnych i wojny informacyjnej, rozmawia Arkadiusz Miksa z diarium TV.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna
« Odpowiedź #3 dnia: (Nie) 25.10.2015, 19:15:27 »
Rafał Brzeski - Wojna Informacyjna
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« Odpowiedź #4 dnia: (Nie) 25.10.2015, 19:22:47 »
Kształt wojny IV generacji jest nadal mgławicowy. W dotychczasowych dyskusjach przewiduje się, że będzie to raczej starcie idei i informacji niż stechnicyzowanych środków rażenia. Prognozuje się, że będzie to wojna bez linii frontu.

MANIPULACJA ZAMIAST ARMAT (DOK.)

Według zaleceń Mao, wzorowanych na doświadczeniach Lenina, partyzanci powinni tworzyć zjednoczony front różnych ugrupowań politycznych i organizacji społecznych i tą drogą budować sieć powiązań propagandowo-wywiadowczych, dzięki którym każdy członek społeczeństwa zostanie wpisany w wysiłek wojenny. Równolegle należy prowadzić dwutorową kampanie propagandową, prowadzącą z jednej strony do erozji woli politycznej przeciwnika oraz zniechęcenia jego sojuszników do udzielania pomocy, a z drugiej - do zjednania sobie przyjaciół i sojuszników.



Przemyślenia Mao rozwinęli Ho Chi Minh i generał Vo Nguyen Giap i wykorzystali je w praktyce podczas wojny wietnamskiej. Ho Chi Minh uważał, że czynnikami decydującymi o przebiegu i wyniku wojny są międzynarodowa sytuacja polityczna oraz światowa opinia publiczna. Dlatego poszedł dalej niż Mao i zbudował sieć powiązań międzynarodowych, dzięki którym mógł wywierać wpływ na społeczeństwo amerykańskie i zmieniać jego stosunek do wojny. Manipulując umiejętnie mediami i akcjami partyzanckimi, Ho i Giap potrafili zaprezentować konflikt wietnamski jako problem niemożliwy do rozwiązania przez Stany Zjednoczone i tym samym zniechęcić Amerykanów do szukania dróg zwycięstwa. Ho i Giap nie dążyli do militarnego pokonania przeciwnika. Skruszyli jego wolę walki pośrednio poprzez oddziaływanie światowej opinii publicznej i w ten sposób zmusili USA do wycofania się.

Nikaragua: dlaczego wygrali sandiniści

W Nikaragui Front Wyzwolenia Narodowego im. Sandino (FSLN) nawet nie planował zwycięstwa militarnego. Zamierzał przejąć realną władzę, stojąc w cieniu, drogą wywierania wewnętrznego i zewnętrznego nacisku na rząd prezydenta Anastasia Somozy. W ocenie płk. Johna Waghelsteina, analityka działań wywrotowych z Instytutu Studiów Strategicznych, sandiniści obalili Somozę i przejęli władzę, ponieważ stworzyli inspirowany przez siebie ruch organizacji politycznych, który zdobył szerokie poparcie wewnątrz kraju i gorącą sympatię za granicą. Zadbali przy tym, żeby ich zagranicznych sympatyków nie można było powiązać z Kubą, Związkiem Sowieckim czy państwami bloku wschodniego. Legitymację moralną uzyskali, powołując się na teologię wyzwolenia, modną wówczas wśród części duchownych Kościoła katolickiego w Ameryce Łacińskiej. Po takich przygotowaniach wzięli szturmem opinię publiczną Stanów Zjednoczonych, manipulując umiejętnie lewicującymi dziennikarzami amerykańskich i światowych mediów, aż do podsuwania im nie tylko tematów, ale nawet gotowych tekstów. Osobną kampanię (wzorowaną w sporej mierze na działaniach Kominternu) prowadzili wykładowcy i mówcy wykreowani przez sandinistów na autorytety moralne i naukowe. Odwiedzali oni amerykańskie organizacje akademickie, społeczne i kościelne, tłumacząc "drugie dno" informacji napływających z Nikaragui i apelując o naciski na kongresmenów zasiadających w Waszyngtonie w komisjach odpowiedzialnych za kwestie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej USA.
Utworzona przez sandinistów sieć propagandowa skutecznie wytworzyła obraz Frontu Wyzwolenia jako organizacji demokratycznej, opierającej się krwawemu reżimowi Somozy. Wielokierunkowe oddziaływanie tej sieci doprowadziło do zbudowania szerokiej koalicji wewnątrz i na zewnątrz Nikaragui, która otorbiła i sparaliżowała ekipę Somozy. Militarnie miała ona nadal przewagę nad sandinistami, ale straciła wolę walki, wolała oddać władzę i uciec z kraju. Sandiniści przejęli władzę, odsunęli niedawnych sojuszników i zdławili protestujących, którym marzyła się prawdziwa demokracja. Zachowali jednak międzynarodową sieć zwolenników, dzięki której sparaliżowali poparcie dla opozycyjnych Contras, montowane w Waszyngtonie przez administrację prezydenta Ronalda Reagana. Sandiniści tak skutecznie opanowali umysły "różowych" intelektualistów Europy Zachodniej, że kiedy druzgocąco przegrali wybory, prezenterzy dzienników telewizyjnych BBC założyli czarne krawaty przed podaniem rezultatów głosowania.

Intifada, czyli wstęp do wojny IV generacji

Wnikliwie analizowanym, chociaż jeszcze nie do końca rozpracowanym konfliktem o charakterystyce zbliżonej do wojen IV generacji jest palestyńska intifada. Dysponujące zdecydowaną przewagą militarną, stechnicyzowane izraelskie siły zbrojnie zostały w niej pokonane przez zgraję nastolatków z kamieniami. Intifada rozpoczęła się spontanicznie 9 grudnia 1987 roku i w ciągu kilku dni rozszerzyła się na całe terytorium okupowane. Po kilku tygodniach miała już kierownictwo na trzech niezależnych poziomach. Lokalnie protestem kierowały "komitety sąsiedzkie". Adaptowały one do swoich warunków ogólne wytyczne centralnego ośrodka koncepcyjnego - Zjednoczonego Narodowego Dowództwa Powstania. Oddziaływanie na zewnątrz i do wewnątrz społeczności palestyńskiej zapewniali naukowcy, dziennikarze i politycy. Wymienione tu trzy środowiska istniały przed intifadą, ale działały oddzielnie. Protest połączył ich wysiłki. Komitety sąsiedzkie zaopatrywały manifestujących na ulicach w wodę, żywność i organizowały pomoc medyczną dla rannych. Zjednoczone Dowództwo luźno koordynowało działalność komitetów, natomiast środowisko intelektualistów skoncentrowało się na oddziaływaniu na światową opinię publiczną - przede wszystkim amerykańską i izraelską. W sumie wypracowano strategię: ograniczonej przemocy (zakaz używania materiałów wybuchowych i broni palnej), maksymalnego wykorzystania środków masowego przekazu (przede wszystkim telewizji), podział terenu konfliktu na strefę niebezpieczną dla przeciwnika (tereny okupowane) oraz strefę względnego spokoju (terytorium Izraela). Odrzucenie przemocy i eksploatacja mediów sprawiły, że w ciągu kilku miesięcy Izrael, który cieszył się dotychczas powszechną sympatią, jako mały naród zagrożony przez otaczających go wrogów, zaczął być postrzegany jako brutalny okupant stosujący powszechnie terror wobec dzieci. Natomiast koncepcja dwóch stref przekonała wielu Izraelczyków, że korzystniej jest wycofać się i żyć na terenach, gdzie panuje spokój. Trudno jeszcze mówić o rezultatach intifady, ale - jak się wydaje - Palestyńczycy osiągnęli dzięki niej więcej, niż w prowadzonych wcześniej tradycyjnych działaniach zbrojnych.

Net-wojna

Kształt wojny IV generacji jest nadal mgławicowy. W dotychczasowych dyskusjach przewiduje się, że będzie to raczej starcie idei i informacji niż stechnicyzowanych środków rażenia. Prognozuje się, że będzie to wojna bez linii frontu. Zanika bowiem rozgraniczenie na to, co "wojskowe" i to, co "cywilne". Naprzeciw tradycyjnych sił zbrojnych stają nieuzbrojeni cywile, a nawet uzbrojeni przeciwnicy szukają schronienia wśród ludności cywilnej, która ponosi we współczesnych konfliktach wyższe straty niż regularni, "frontowi" żołnierze. W wymiarze wojny IV generacji trudno będzie o tradycyjny cel, który można obezwładnić i zniszczyć ogniem. Walka toczyć się będzie przede wszystkim w sferze informacji, nowym polem walki będzie ludzka świadomość, a powodzenie będzie zależne od opanowania zasobów wiedzy i informacji przeciwnika. Będzie to konflikt zwany czasami "net- wojną", polegający na zakłócaniu, niszczeniu lub wypaczaniu wiedzy posiadanej przez społeczność będącą obiektem ataku lub na manipulowaniu tą wiedzą. Dotyczy to zarówno wiedzy o sobie, jak i o świecie zewnętrznym. Informacyjny atak może koncentrować się na obywatelach danego kraju lub tylko na jego elicie rządzącej i kręgach opiniotwórczych, które po "przełknięciu" informacji podsuniętej potajemnie przez przeciwnika (lub skonsumowanej za wynagrodzeniem) wtórnie niejako manipulują współobywatelami.

Propaganda głównym orężem współczesnej wojny

Naczelnym celem wojny IV generacji jest bowiem podporządkowanie sobie innych społeczeństw środkami nie powodującymi zniszczeń fizycznych. Przejęcie nad nimi kontroli w możliwie niezauważalny sposób, potajemnie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu. Wykorzystuje się przy tym szeroko kanały dyplomatyczne, propagandę, oddziaływanie psychologiczne, dywersję polityczną, kulturalną i obyczajową, a także manipulowanie historią i lokalnymi mediami, infiltracje sieci komputerowych, baz danych itp. Działanie musi być wielokierunkowe i masowe, bowiem dla przejęcia kontroli nad średnim krajem (rozmiaru Polski) konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, uplasowanych w aparacie władzy i administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych itp. Inaczej mówiąc: do opanowania kraju drogą wojny IV generacji potrzebnych jest półtora miliona wyszkolonych zwolenników albo świadomych lub półświadomych agentów.
Bez uciekania się do przymusu fizycznego i zniszczeń substancji, tak liczną grupę podobnie myślących ludzi można ukształtować jedynie drogą sterowania społecznego. Przy czym w przypadku podboju innego narodu zadaniem dla prowadzących działania wojenne IV generacji jest doprowadzenie do samozniszczenia się tej społeczności. Do takiej zmiany sposobu myślenia społeczeństwa i takiego otumanienia warstwy rządząco-opiniotwórczej, żeby bez większego oporu sama oddała kontrolę nad własnym krajem i ludnością.
Obrona przed taką agresją jest trudna i skomplikowana, zwłaszcza kiedy przeciwnik naciera skrycie i umiejętnie. Najpierw bowiem trzeba rozpoznać, że jest się obiektem ataku, potem należy uzyskać społeczne poparcie dla przeciwdziałania agresji, a to może być prawie niemożliwe, gdyż współobywatele zostali już świadomościowo rozbrojeni. Dopiero po otrzymaniu społecznego poparcia można ruszyć do kontrnatarcia, zbrojnym w informacje i wiedzę opartą na solidnym fundamencie porządku moralnego i troskliwie kultywowanych własnych, tradycyjnych wartości.

Rafał Brzeski

Dr Rafał Brzeski specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących działalności służb specjalnych. Tłumacz książki Christophera Andrew Archiwum Mitrochina.
 
Źródło: http://www.andrzejwronka.com/archiwumtxt/brzeskimanipulacja.htm
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« Odpowiedź #5 dnia: (Śro) 27.04.2016, 11:49:20 »
WOJNA INFORMACYJNA - Wykład dr Rafał Brzeski [NAI ZdW]
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« Odpowiedź #6 dnia: (Sob) 14.05.2016, 12:59:42 »
Propaganda i wojna informacyjna w internecie


Propaganda i wojna informacyjna w internecie. Urywek wykładu doc. Józefa Kosseckiego dla Narodowej Akademii Informacji na temat Cybernetyczna metoda określania udziału państw w procesach sterowania.

Elementy wojny hybrydowej, przykład syryjski.


Elementy Wojny hybrydowo-informacyjnej
Prezentacja działań de-stabilizacyjnych w ramach wojny hybrydowej na przykładzie konfliktu syryjskiego.
W filmie również ciekawa analogia co do ostatniego "200
tysięcznego marszu KOD.".
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« Odpowiedź #7 dnia: (Nie) 17.07.2016, 22:27:15 »
Bezpieczeństwo europejskie we współczesnej wojnie informacyjnej w ujęciu socjocybernetyki

1.     Uwagi wstępne

             Walka jest szczególnym rodzajem procesu sterowania społecznego, którego celem jest niszczenie przeciwnika. Niszczenie to może być dokonywane za pomocą energii (np. wyzwalanej w trakcie wybuchu) - w tym wypadku mamy do czynienia z walką energetyczną, lub też za pomocą informacji - wówczas jest to walka informacyjna. Walka może się odbywać w skali lokalnej lub globalnej - w tym drugim wypadku mówimy o wojnie globalnej, która może mieć charakter zarówno energetyczny jak i informacyjny.
           
Od starożytności aż do XX wieku rozstrzygające znaczenie miała walka energetyczna zaś walka informacyjna miała znaczenie pomocnicze. We współczesnej nam epoce rewolucji informacyjnej, sytuacja ta uległa zmianie - decydujące znaczenie ma walka informacyjna, zaś walka energetyczna ją wspomaga.
            W tej pracy nie będziemy się zajmować problemami walki energetycznej, ani też technicznymi problemami walki informacyjnej. Przedmiotem naszych rozważań będą pewne współczesne problemy walki informacyjnej w aspekcie socjocybernetycznym. Opuszczamy też cały formalizm związany z analizą opisywanych zjawisk.
             Globalna wojna informacyjna stanowić może główne wyzwanie dla bezpieczeństwa europejskiego w XXI wieku. Istotą tej wojny jest sprzężenie działań służb specjalnych, oddziaływań sterowniczo-psychologicznych z użyciem mediów, działań gospodarczych i militarnych oraz manipulacji prawnych, w celu spowodowania odpowiednich decyzji i wywołania pożądanych działań.
             Wchodzi tu w grę zarówno sterowanie bezpośrednie jak i przede wszystkim - pośrednie. Podstawą tych oddziaływań sterowniczych jest wpływ na naukę i kulturę, a za ich pośrednictwem odpowiednie kształtowanie normotypu cywilizacyjnego i kodu społeczno-kulturowego, poszczególnych społeczeństw. Współczesny normotyp cywilizacyjny i kody społeczno-kulturowe społeczeństw europejskich są rozmyte, co utrudnia określenie realnych zagrożeń, które powstają we współczesnej wojnie informacyjnej, która toczy się dziś w skali globalnej. Głównym polem, na którym toczy się ta wojna, jest globalna świadomość społeczna, w tym również świadomość społeczeństw europejskich.
 
2.     Sterowanie bezpośrednie i pośrednie, normotyp cywilizacyjny, infowirusy i normowirusy

         System autonomiczny - zgodnie z określeniem Mariana Mazura - jest to taki system, który ma zdolność do sterowania się i może przeciwdziałać utracie tej swojej zdolności (Por. M. Mazur, Cybernetyka i charakter, Warszawa 1976, s. 163); albo inaczej mówiąc, jest swoim własnym organizatorem i może sterować się we własnym interesie. Przeciwdziałanie utracie zdolności samosterowniczych jest istotą homeostazy systemu autonomicznego.

         „Jeżeli rozpatrywać będziemy społeczeństwo jako nadsystem autonomiczny złożony z ludzi jako jego podsystemów autonomicznych, wówczas interesować nas będą relacje między nimi. Relacje te możemy opisać jako wzajemną wymianę energomaterii i informacji między ludźmi. Rozpatrując zmiany w czasie wszystkich tych czynników, przechodzimy do analizy społeczeństwa jako autonomicznego nadprocesu sterowania, którego podprocesami są ludzie i relacje między nimi.
         W trakcie egzystencji społeczeństwa jako autonomicznego nadprocesu sterowania następuje realizacja jego nadprogramu oraz oparte na sprzężeniach zwrotnych jego oddziaływanie na podprogramy członków społeczeństwa, które prowadzi do ustalenia i stopniowego poszerzania ich części wspólnej - czyli koniunkcji. Jeżeli natomiast koniunkcja podprogramów członków społeczeństwa i nadprogramu społeczeństwa jako autonomicznego nadprocesu sterowania maleje - wówczas społeczeństwo ulega dezorganizacji. Inaczej mówiąc, społeczeństwo może istnieć wówczas, gdy realizuje własne cele, a równocześnie ludzie, którzy są jego członkami mogą realizować swoje cele osobiste. W przeciwnym razie - tzn. wówczas, gdy ludzie nie będą widzieli możliwości realizacji swych osobistych celów w ramach danego społeczeństwa, będą je opuszczać (np. emigrując za granicę) albo też będą się starali je zniszczyć (np. dążąc do rewolucji lub pomagając jego wrogom), jeżeli takie będzie nastawienie większości członków społeczeństwa, prędzej czy później przestanie ono istnieć jako autonomiczny nadproces sterowania. Stosunkowo niedawno przykładu takiej sytuacji dostarczyły nam losy Związku Radzieckiego, który rozpadł się nagle i nie było dość chętnych aby go bronić.
         W wyniku procesów współżycia społecznego ludzi - czyli wzajemnej wymiany energomaterii i informacji między ludźmi jako podprocesami autonomicznymi, w trakcie realizacji ich własnych podprogramów oraz realizacji nadprogramu społeczeństwa jako autonomicznego nadprocesu sterowania - czyli w wyniku współżycia społecznego - powstają u ludzi odpowiednie rejestraty, które sprzęgają w określony sposób bodźce z reakcjami i decydują o ich reaktywnościach na różne bodźce. Rejestraty te decydując o reaktywnościach, w określony sposób regulują w skali społecznej zachowania poszczególnych ludzi - czyli je normują. Funkcjonujące w skali społecznej reaktywności ludzi jako systemów autonomicznych nazywamy normami społecznymi"(J. Kossecki, Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych, Kielce 1996, s. 102.).
       
             Działania ludzi w społeczeństwie zależą od nich samych oraz od wpływu otoczenia, które oddziałuje na nich za pośrednictwem różnego rodzaju bodźców.
         „Oddziaływanie bodźca na społeczeństwo prowadzi do natychmiastowych rezultatów, w postaci wykonania odpowiednich działań (reakcji), tylko wówczas gdy w chwili działania danego bodźca są już u ludzi ukształtowane odpowiednie normy społeczne (tzn. reaktywności w postaci odpowiednich rejestratów w ludzkich mózgach, które w chwili działania bodźca umożliwiają przepływ odpowiednio dużej mocy korelacyjnej) - w takim wypadku mówimy o motywacyjnym działaniu bodźca, zaś bodziec, który - dzięki istniejącej w chwili jego działania normie społecznej - od razu powoduje reakcje (działania) społeczne, nazywamy bodźcem motywacyjnym lub krótko - motywacją.
         Jeżeli natomiast w chwili działania bodźca, odpowiednia norma nie jest jeszcze ukształtowana, wówczas ten bodziec nie powoduje natychmiastowej reakcji, lecz jego oddziaływanie polega na wytwarzaniu w społeczeństwie odnośnej normy, która dopiero w przyszłości, po odpowiednio długim okresie jej kształtowania (potrzebnym do wytworzenia dostatecznie dużej przewodności korelacyjnej), umożliwi oddziaływania motywacyjne - w tym wypadku mówimy o wychowawczym oddziaływaniu bodźca, zaś bodziec, który kształtuje normę społeczną nazywamy bodźcem wychowawczym.

         Bardzo często mamy do czynienia z mieszanym - motywacyjno-wychowawczym oddziaływaniem bodźca. Taka właśnie sytuacja występuje w dziedzinie społecznego oddziaływania prawa, które wyraźnie ma funkcje motywacyjno-wychowawcze, przy czym ta druga funkcja na dłuższą metę ma większe znaczenie - o czym zdają się zapominać nasze organy ustawodawcze. Nadmiar norm prawnych jest bardzo niepożądany z punktu widzenia wychowawczego oddziaływania prawa.
         Oddziaływanie motywacyjne bez wcześniejszych oddziaływań wychowawczych możliwe jest tylko w wypadku norm wrodzonych - programowanych genetycznie; na wywoływaniu skojarzeń z tymi normami musi się też opierać każde skuteczne oddziałanie wychowawcze"( J. Kossecki, Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych, Kielce 1996, s. 104-105).
         Sterowanie za pośrednictwem bodźców motywacyjnych nazywamy sterowaniem bezpośrednim, natomiast sterowanie za pośrednictwem bodźców wychowawczych nazywamy sterowaniem pośrednim.
       
  Inaczej możemy powyższe rodzaje sterowania określić w następujący sposób:
         STEROWANIE BEZPOŚREDNIE jest to wysyłanie określonych bodźców, które dzięki istnieniu odpowiednich (wcześniej wytworzonych) norm społecznych, wywołują działania (reakcje) ludzi.
         STEROWANIE POŚREDNIE jest to oddziaływanie na ludzi (programowanie) w taki sposób, aby wytworzyć u nich odpowiednie systemy norm autonomicznych, dzięki którym określone bodźce wysyłane przez otoczenie, spowodują ich odpowiednie działania (reakcje).

Sterowanie pośrednie dzielimy na dwa rodzaje:
1. programowanie konstruktywno-autonomiczne, które wzmacnia homeostazę społeczną - np. działania wychowawcze mające na celu wzmacnianie etyki i poszanowania prawa;
2. programowanie destrukcyjno-autonomiczne, które homeostazę społeczną niszczy, przy czym ludziom wydaje się, że działają autonomicznie (np. działania dezintegracyjne oparte na wytworzonych uprzednio - głównie przez media - negatywnych stereotypach agenta, komucha itp.), dzielimy je na:
a) upowszechnianie infowirusów, czyli dezinformacji i pseudoinformacji, symulacyjnych i dysymulacyjnych - np. podsuwanie przeciwnikowi fałszywych informacji, które podrywają autorytet jego przywódców lub głównych instytucji państwowych,
b) upowszechnianie normowirusów, czyli algorytmów zwiększających prawdopodobieństwo generowania infowirusów i błędnych działań - np. podsuwanie przeciwnikowi niediagnostycznych algorytmów rozpoznawczych.
         Zarówno info- jak i normowirusy, mogą być celowo wprowadzane do społecznego systemu, jak też mogą powstawać i rozpowszechniać się samoczynnie. Ten drugi przypadek ma miejsce np. wówczas, gdy normy ideologiczne zaburzają procesy poznawcze. Utrudniają one poznanie rzeczywistej sytuacji i prowadzą do podejmowania błędnych decyzji oraz szkodliwych społecznie działań.

         Zarówno bodźce motywacyjne jak i wychowawcze, możemy podzielić w zależności od tego na jaki rodzaj norm społecznych oddziałują.
         „Wśród norm społecznych możemy wyróżnić dwa podstawowe rodzaje:
         1) Normy poznawcze, które regulują reakcje (działania) ludzi jako podsystemów autonomicznych, w procesach poznawczych społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego.
         2) Normy decyzyjne, które regulują reakcje (działania) ludzi jako podsystemów autonomicznych, w procesach decyzyjnych społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego.

         Gdy bodźce wywołują reakcje oddziałując na normy poznawcze - mówimy o motywacjach poznawczych, gdy zaś oddziałując na normy decyzyjne - o motywacjach decyzyjnych" (J. Kossecki, Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych, Kielce 1996, s. 107).
         Analogiczny podział możemy przeprowadzić w odniesieniu do bodźców wychowawczych.
         
System norm społecznych określających zachowanie ludzi we wszystkich dziedzinach życia zbiorowego, nazywamy normotypem cywilizacyjnym społeczeństwa (Por. J. Kossecki, Cybernetyka społeczna, Warszawa 1981, s. 111.).
         Dla procesów sterowania bezpośredniego niebezpieczne jest oddziaływanie infowirusów, które bezpośrednio może spowodować błędne działania. Natomiast dla procesów sterowania pośredniego groźne jest oddziaływanie normowirusów, gdyż wywołać może całe ciągi błędnych decyzji.
         „Aby przeprowadzić klasyfikację norm decyzyjnych, musimy wrócić do ogólnych rozważań dotyczących systemów materialnych.
         Dowolny system materialny jest zbiorem obiektów elementarnych - którym przypisujemy masę i energię - oraz relacji, które również mają charakter energomaterialny; w związku z tym system taki może być całkowicie określony za pomocą trzech następujących czynników:
        a) materiału, z którego jest ukonstytuowany,
        b) energii, którą przetwarza albo może przetwarzać lub też, która jest w nim nagromadzona,
         c) struktury, którą możemy w tym wypadku określić jako rozmieszczenie materiału i energii w przestrzeni i w czasie.
       
 Społeczeństwo jest materialnym nadsystemem autonomicznym, który również może być określony za pomocą wymienionych wyżej trzech czynników:
        - materiał, z którego składa się społeczeństwo jako nadsystem autonomiczny - to ludzie, miarą ilości tego materiału jest liczebność danego społeczeństwa;
        - energia społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego - to praca, którą członkowie społeczeństwa wykonują lub mogą wykonać, o energii społeczeństwa jako systemu autonomicznego decyduje jego gospodarka;
         - struktura społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego - to wzajemne czasoprzestrzenne relacje między członkami społeczeństwa i ich grupami, w szczególności zaś ich pozycja w społecznych procesach poznawczych i decyzyjnych (kto zbiera informacje i je przetwarza, kto podejmuje decyzje, kto je wykonuje).
     
   Reakcje związane z normami decyzyjnymi mogą powodować skutki istotne z punktu widzenia materiału, energii lub struktury systemu autonomicznego, jakim jest społeczeństwo.
         Jeżeli normy społeczne związane są z działaniami (reakcjami) ludzi, które wpływają na materiał społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego (tzn. wpływają na ilość i jakość materiału ludzkiego) - wówczas nazywamy je normami witalnymi. Bodźce motywacyjne i wychowawcze oddziałujące na normy witalne - to bodźce energetyczne. Przykładem norm witalnych może być model rodziny - zwłaszcza zaś liczba dzieci w rodzinie, metody ochrony zdrowia i życia ludzi, metody zapewniania im bezpieczeństwa osobistego i bezpieczeństwa całego nadsystemu (system bezpieczeństwa i obrony narodowej).
         Jeżeli normy społeczne związane są z działaniami (reakcjami) ludzi, które wpływają na energię społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego - wówczas nazywamy je normami ekonomicznymi. Bodźce motywacyjne i wychowawcze oddziałujące na normy ekonomiczne - to bodźce energetyczne. Przykładem norm ekonomicznych mogą być metody produkcji, sposoby gospodarowania - czyli to wszystko co jest przedmiotem badania zarówno nauk technicznych jak i ekonomicznych.
         Jeżeli normy społeczne są związane z działaniami (reakcjami) ludzi, które wpływają na strukturę społeczeństwa jako nadsystemu autonomicznego - wówczas nazywamy je normami konstytutywnymi. Przykładem norm konstytutywnych może być prawo, etyka i ideologia.
         W ramach norm konstytutywnych możemy przeprowadzić podział na:
         - normy ideologiczne, które określają strukturalne cele działań społecznych (np. budowa nowego ustroju), motywacyjne i wychowawcze bodźce oddziałujące na normy ideologiczne - to bodźce informacyjne;
         - normy etyczne i prawne, które określają dopuszczalne, nakazane lub zakazane metody uzyskiwania wspomnianych wyżej celów, przy czym motywacyjne i wychowawcze bodźce oddziałujące na normy prawne - to bodźce energetyczne (sankcje ekonomiczne lub witalne), zaś analogiczne bodźce oddziałujące na normy etyczne - to bodźce informacyjne (funkcjonowanie norm etycznych nie jest poparte sankcjami)" (J. Kossecki, Cybernetyczna analiza..., wyd. cyt., s. 107-108).
       
 Normy ideologiczne możemy podzielić na dwa podstawowe rodzaje:
        1) normy ideologiczne wartościujące, które oceniają co jest społecznie aprobowane, a co nie aprobowane, nazywać je będziemy normami ideologicznymi wirtualnymi; system tych norm funkcjonujących w danym społeczeństwie stanowi oś jego kodu społeczno kulturowego;
         2) normy ideologiczne określające cele realnych działań społecznych, nazwiemy normami ideologicznymi realnymi, które również mogą stanowić elementy kodu społeczno-kulturowego.
         Normy ideologiczne wirtualne funkcjonują na pograniczu norm poznawczych i decyzyjnych, zaś różnica między nimi w umyśle ludzkim niejednokrotnie się zaciera (w języku potocznym nazywa się to myśleniem życzeniowym). Ich ścisłe rozdzielenie w społecznych procesach poznawczych dokonało się po raz pierwszy, w znanej nam historii ludzkości, w starożytnej Grecji, a głównym filozofem, który tego dokonał był Arystoteles. Potem ze starożytnej cywilizacji greckiej przejęła to cywilizacja łacińska (Por. J. Kossecki, Podstawy nauki porównawczej o cywilizacjach, Kielce 1996, s. 30-33, 76-79, 109-121, 123-130.). Mieszanie tych rodzajów norm niejednokrotnie prowadziło do zaburzenia społecznych procesów poznawczych.
 
3. Analiza wybranych współczesnych europejskich przykładów infowirusów i normowirusów rozpowszechnionych w społecznych procesach sterowania informacyjnego

         Centralnym problemem bezpieczeństwa europejskiego jest dzisiaj „walka z terroryzmem", w imię której państwa Unii Europejskiej prowadzą działania polityczne w skali globalnej i zaangażowały swe wojska w działania NATO na terenie Afganistanu.
         Terroryzm jest pewną metodą działania, a nie podmiotem, z którym inne podmioty - w tym wypadku państwa - mogłyby prowadzić walkę. Twierdzenie, że państwa NATO prowadzą wojnę w terroryzmem ma mniej więcej tyle sensu, co np. stwierdzenie, że podczas II wojny światowej państwa zwycięskiej koalicji prowadziły wojnę z blitzkriegiem, zamiast stwierdzić, że walczyły z państwami Osi, a przede wszystkim z Niemcami hitlerowskimi. Zarówno terroryzm jak blitzkrieg to metody prowadzenia wojny, a nie podmioty, które ją prowadzą. Metody te stosowały obie walczące strony.
         Ten stereotyp, stanowiący z punktu widzenia semantyki i cybernetyki kuriozum, powstał w wyniku próby pogodzenia opisu realiów walki ze stereotypami poprawności politycznej, obowiązującej we współczesnych państwach Zachodu.
         Stosowanie tego rodzaju terminologii do określania celu wojny, znakomicie utrudnia rozpoznanie rzeczywistych podmiotów z którymi się walczy. Wprawdzie można stwierdzić, że tymi podmiotami są terroryści, ale w takim razie powstaje problem kto i na jakich podstawach ma prawo określać kto jest terrorystą, a kto nie, gdyż w odróżnieniu od wojsk regularnych terroryści nie noszą mundurów (które pozwalałyby na polu bitwy rozpoznawać wroga) i nie prowadzą walki w sposób ciągły, a więc raz są ludźmi uprawiającymi terroryzm - czyli terrorystami - a raz nie. W związku z tym bardzo łatwo wtapiają się w swoje otoczenie społeczne. Wskutek tego, stosowanie stereotypu walki z terroryzmem prowadzi nieuchronnie do ciągłych pomyłek, których ofiarami padają niewinni ludzie, a sami terroryści bardzo często pozostają nieuchwytni. Przykładem takiej pomyłki mogą być znane wypadki w Nangar Khel, których bezpośrednimi ofiarami stały się niewinne osoby spośród ludności afgańskiej, a ofiarami pośrednimi nasi żołnierze. Można więc stwierdzić, że stereotyp walki z terroryzmem to typowy normowirus, który generuje wiele infowirusów (w omawianym przykładzie infowirusem mogło być błędne zlokalizowanie nieprzyjaciela).
         Omawiany tu normowirus jest wynikiem oddziaływania wirtualnych norm ideologicznych poprawności politycznej, na rozpoznanie realnej sytuacji.
         W życiu politycznym Polski ciekawych przykładów zarówno info- jak i normowirusów, dostarcza nam działalność Instytutu Pamięci Narodowej, kilka z nich omówimy poniżej.


Z „Rzeczpospolitej" z dnia 31 maja - 1 czerwca 2008

 W dokumentach operacyjnych służby bezpieczeństwa PRL, którymi dysponuje IPN, występują pseudonimy tajnych współpracowników, których identyfikacja wymaga skojarzenia pseudonimu z odpowiednim nazwiskiem i imieniem oraz stwierdzenia, że dany osobnik miał określony pseudonim i był tajnym współpracownikiem (T.W.), a nie osobą rozpracowywaną - czyli figurantem. Kluczowe znaczenie ma właśnie to ostatnie stwierdzenie, którego pracownicy IPN dokonują w oparciu o odpowiedni dziennik rejestracyjny.
         Na pierwszej z dwu powyższych fotografii, pokazany jest nagłówek artykułu Piotra Gontarczyka i Radosława Patermana pt. Kto naprawdę był „Leopoldem", który został opublikowany w numerze „Rzeczpospolitej" z dnia 31 maja - 1 czerwca 2008, na drugiej zaś odpowiednia rubryka z dziennika rejestracyjnego na podstawie którego pracownik IPN dokonał stwierdzenia, że dany osobnik był T.W. (czyli jego kategoryzacji). Dość wyraźnie widać, że w rubryce „Kategoria" pierwotnie widniał wpis „OPERAC. ROZPRAC." (czyli operacyjne rozpracowanie), które potem zostało przekreślone i wpisano T.W. z datą 21.12.72. Wpis ten został dokonany cienkopisem o czym świadczy zmienna grubość liter, a tymczasem w 1972 r. cienkopisów w Polsce nie używano. Dowodzi to, że wpis został dokonany znacznie później i antydatowany - czyli mówiąc popularnie został on sfałszowany. Zważywszy, że wpis dotyczy pojedynczego przypadku, możemy go skategoryzować jako infowirus. Trudno jest ustalić, kto i kiedy go dokonał, gdyż analizowane akta, którymi dzisiaj dysponuje IPN, najpierw były w PRL-owskim MSW, potem w Urzędzie Ochrony Państwa, dalej w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i dopiero na koniec trafiły do IPN. Funkcjonariusze każdej z tych instytucji mieli możność dokonać powyższego wpisu lub umożliwić dokonanie fałszerstwa komuś z zewnątrz.
         Dalsza sprawa, to przekonanie pewnych pracowników IPN i innych badaczy, że archiwa tej instytucji dysponują prawdziwym scentralizowanym spisem „agentów", czyli przede wszystkim tajnych współpracowników i innych „osobowych źródeł informacji" służb specjalnych PRL. A jaka jest prawda?
         Na dwu poniższych fotografiach mamy stronę tytułową oraz stronę 127 wydanej w 1998 roku książki Krzysztofa Lesiakowskiego pt. Mieczysław Moczar „Mietek" Biografia Polityczna, w której czytamy:
         Ciągle problemem dla UB w zwalczaniu podziemia były przecieki różnych tajnych informacji. Jeden z takich przecieków odkryto. 16 listopada 1946 roku aresztowano Czesława Stachurę - sierżanta w łódzkim WUBP. Mając dostęp do tajnych dokumentów przekazywał je ludziom z organizacji Wolność i Niezawisłość (WiN). Jest bardzo prawdopodobne, że C. Stachura mógł mieć dostęp również do spisów ewidencyjnych agentury UB. 5 lipca 1946 roku Moczar zarządził bowiem zebranie danych od poszczególnych wydziałów dysponujących własną agenturą i zgromadzenie w jednym miejscu kart ewidencyjnych informatorów. Już po aresztowaniu C. Stachury, 21 listopada 1946 roku S. Radkiewicz lub Roman Romkowski (w oryginale dokumentu nazwisko trudne do odczytania) o tym zarządzeniu napisał, iż była to ślepota, która doprowadziła do zdrady, w wyniku czego cała ewidencja agentury dostała się do wywiadu winowskiego (K. Lesiakowski, Mieczysław Moczar „Mietek" Biografia Polityczna, Warszawa 1998, s. 127).



Po tych doświadczeniach służby specjalne PRL nie dopuszczały prowadzenia jakiejkolwiek scentralizowanej ewidencji agentury, podobnie zresztą jak inne profesjonalne służby tego rodzaju na całym świecie, w obawie przed możliwością infiltracji swych archiwów przez nieprzyjacielskie wywiady. W centralnej rejestracji figurowały zatem tylko informacje w czyim zainteresowaniu jest dana osoba, ale bez rozróżnienia czy jest to osobowe źródło informacji czy figurant. Wobec tego przekonanie o istnieniu centralnej rejestracji agentury należy skategoryzować jako typowy normowirus.
         Powstaje w związku z tym pytanie: czy zatem w dzienniku rejestracyjnym, którym dysponuje archiwum IPN, identyfikacja domniemanych T.W. odbywa się na podstawie sfałszowanych wpisów? Otóż sprawa nie jest taka prosta. Aby na powyższe pytanie odpowiedzieć sięgnijmy do opublikowanych przez sam IPN dokumentów źródłowych. Na poniższych trzech zdjęciach znajduje się strona tytułowa książki Aparat Bezpieczeństwa w Polsce w latach 1953-1954 Taktyka, Strategia, Metody wydanej w 2004 roku przez IPN, a dalej strony 130 i 158 tej książki. Na stronie 130 znajduje się nagłówek referatu p.o. dyrektora Departamentu III MBP Leona Andrzejewskiego wygłoszony w maju 1953 r. na krajowej odprawie naczelników wydziałów III WUBP, natomiast na stronie 158 fragment tego referatu, w którym czytamy:
         Wyobraźmy sobie, że agencyjnie wyszliśmy na czynnego wroga, poznaliśmy go, mamy udokumentowane jego przestępstwa i możemy przystąpić do aresztów. Ale w toku rozpracowania zapewniliśmy sobie kontrolę nad wrogiem i tak go związali[śmy],  że jesteśmy pewni, że nic nie zrobi bez naszej wiedzy, a więc i [nie popełni] żadnego nowego przestępstwa. Czy nie byłoby błędem z naszej strony likwidować go bez próby rozpoznania przy jego pomocy terenu, zebrania informacji o otaczających go ludziach? Wyższa forma agencyjnego rozpracowania polega na przekształceniu wroga w naszego kapturowego agenta (Instytut Pamięci Narodowej, Aparat Bezpieczeństwa w Polsce w latach 1953-1954 Taktyka, Strategia, Metody, wstęp A. Paczkowski, wybór i opracowanie G. Majchrzak, A. Paczkowski, Warszawa 2004, s. 158.).




 W powyższym cytacie mamy wyraźnie wytłumaczone, kto to jest agent kapturowy i na czym polega jego wykorzystanie [Teczki agentów kapturowych i umieszczane w nich materiały były rejestrowane w taki sam sposób jak agentów świadomych. Oprócz materiałów uzyskiwanych w wyniku obserwacji agentów kapturowych, umieszczano w nich również materiały pochodzące od szczególnie cennych agentów świadomych, których chciano specjalnie zamaskować nawet w wewnętrznym obiegu informacji, a także materiały uzyskiwane przy pomocy środków technicznych - np. urządzeń podsłuchowych instalowanych w mieszkaniach figurantów.].
         Tymczasem IPN-owscy badacze, jak dotychczas, nie tylko nie rozróżniają agentów świadomych od kapturowych, ale w dodatku w swej metodologii badawczej w ogóle istnienia agentów kapturowych nie zauważają.
         Aby się o tym przekonać zajrzyjmy do wydanej w 2006 roku przez IPN, pod redakcją Filipa Musiała książki pt. Wokół teczek bezpieki - zagadnienia metodologiczno-źródłoznawcze, której strona tytułowa oraz Minisłownik terminologii SB opublikowany na stronach 394 i 395 tej książki, przedstawiają trzy poniższe fotografie. Jak widać pojęcie agenta kapturowego w tym minisłowniku nie figuruje. Zważywszy zaś, że książka ta zawiera obszerny wykład metodologii stosowanej przez badaczy z IPN (i nie tylko), nie dziwi nas, że zarówno w publikowanych, jak i niepublikowanych materiałach IPN-u, poświęconych identyfikacji agentów SB, w ogóle nie rozróżnia się agentów świadomych od kapturowych, traktując wszystkich jednakowo, co należy uznać na normowirus powodujący seryjną emisję dezinformacji dysymulacyjnych.




  Biorąc pod uwagę to, co napisano wyżej, można stwierdzić, że stosowane przez badaczy z IPN metody identyfikacji agentów organów bezpieczeństwa PRL są słabo diagnostyczne, z powodu ich zainfekowania infowirusami i normowirusami. Ich stosowanie prowadzi niejednokrotnie do wytwarzania dezinformacji dysymulacyjnych, których rozpowszechnianie prowadzi do dezintegracji środowisk dawnej opozycji z okresu PRL, której jesteśmy świadkami. Odwirusowanie wspomnianej metodologii jest dzisiaj koniecznością, ze względu na wymogi bezpieczeństwa zarówno Polski jak i Unii Europejskiej - której Polska jest członkiem, gdyż ludzie wywodzący się z tego środowiska sprawują obecnie władzę i dominują w opozycji.

Autor referatu: Józef Kossecki

European security in the contemporary informational war - social cybernetics formulation
Global informational war may be the main challenge for the European security in XXI century. In this war, to destroy enemy's structure, information is being used to disturb his social control processes. They comprise cognitive processes, which purpose is to get information necessary to take decisions, and decision processes, in which choice of an appropriate action depends on information resulting from the cognitive processes.
Social control may be thus of two types: direct control, which means acting with specified stimuli, which cause particular peoples' reactions due to existence of appropriate social norms, created before, and indirect control, which consists in programming people in such a way to create a system of autonomous norms, which cause appropriate reactions. It may be constructive-autonomous programming, which reinforces social homeostasis, or destructive-autonomous programming, which destroys social homeostasis. The last may be considered as dissemination of infiviruses, that is desinformation and pseudoinformation, simulative and dissimulative, or normoviruses, that is algorithms increasing probability of improper reactions.
Both, info- and normoviruses, make difficult recognition of real situation and can lead to wrong decisions and socially destructive actions. They may be intentionally introduced into social system, or may originate automatically. The second case takes place e.g. when cognitive processes are disturbed by ideological norms.
Examples of info- and normoviruses appearing in contemporary informational processes in European societies are presented, in particular taking into consideration Poland.

Żródło: http://twx.bloog.pl/id,4110894,title,Bezpieczenstwo-europejskie-we-wspolczesnej-wojnie-informacyjnej-w-ujeciu-socjocybernetyki,index.html?smoybbtticaid=617625
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • *
  • Wiadomości: 2 527
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
« Odpowiedź #8 dnia: (Pon) 05.09.2016, 14:29:55 »
Wykład NAI pt: Cybernetyczna analiza problemu walki informacyjnej 1/2


Cybernetyczna analiza problemu walki informacyjnej 2/2
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje