Author Topic: Nie bój się bać - Susan Jeffers  (Read 3353 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Nie bój się bać - Susan Jeffers
« on: (Mon) 17.03.2014, 21:43:48 »
Nie bój się bać - Susan Jeffers

Kilka fragmentów z książki:

Ilekroć podejmujemy ryzyko i wkraczamy na nieznany teren lub podchodzimy do świata inaczej niż zwykle, ogarnia nas lęk. Jakże często ten lęk ogranicza nasze życie. Jest na to prosty sposób - NIE BÓJ SIĘ BAĆ I PO PROSTU DZIAŁAJ.  Zbadamy wspólnie przeszkody, które nie dają nam żyć tak, jak byśmy tego chcieli. Wielu z nas idzie przez życie na skróty, wybierając drogę najmniej ryzykowną. Na podstawie lek-tur, dyskusji na zajęciach i ciekawych ćwiczeń nauczymy się rozpoznawać wymówki, którymi usprawiedliwiamy swoje „stanie w miejscu” i opanujemy techniki pozwalające prze-jąć kontrolę nad swoim życiem.
Mój pomysł, by wyjąć pojęcie lęku ze sfery terapii i umieścić je w sferze edukacji, był niezwykle trafny. Studenci ze zdumieniem odkrywają, że wystarczy zmienić sposób myślenia, a w cudowny sposób zmieni się ich życie. Moje teorie sprawdziły się równie dobrze w ich przypadku, jak i w moim i, czemu nie należy się dziwić, moi studenci z czasem sami stali się nauczycielami. Uważnie wsłuchując się w ich mądrość, weryfikowałam i uzupełnia-łam własną wiedzę.
Skoro sięgnąłeś po tę książkę, widocznie doszedłeś do wniosku, że miejsce, w którym teraz w życiu jesteś niezupełnie jest tym, w którym chciałbyś być. Coś trzeba zmienić, ale do tej pory nie udało ci się podjąć w tym kierunku odpowiednich kroków.  Bez względu na okoliczności jesteś gotów przystąpić do przeję-cia kontroli nad swoim życiem.

Nie obiecuję, że zmiana przyjdzie łatwo. Kierowanie swoim życiem tak, aby przebiegało po Twojej myśli, wymaga odwagi.  Po drodze napotkasz najrozmaitsze przeszkody, prawdziwe i urojone. Niech Cię to nie zniechęca. Podróżując przez tę książ-kę, zaznajomisz się z wieloma pojęciami, ćwiczeniami i techni-kami, które pomogą rozwikłać złożoną naturę lęku... i lepiej sobie z nim radzić.

Dowiesz się:
że nie ma pomyłek czy nietrafnych decyzji
że nie można Siebie oszukać
jak się „przeprogramować”
jak wszystkiemu, co Cię w życiu spotyka, mówić „tak”
jak poprawić swoją samoocenę
jak być bardziej asertywnym
jak nawiązać kontakt ze swoim wewnętrznym źródłem energii
jak pomnażać miłość, zaufanie i satysfakcję
jak radzić sobie z oporem, którym inni reagują na Twoje dążenie
do przejęcia kontroli nad własnym życiem
jak czerpać z życia więcej radości
jak zrealizować swoje marzenia
jak dostrzec, że Twoje życie ma cel i sens.
Podczas lektury tej książki podkreślaj fragmenty, które szcze-gólnie do Ciebie „przemawiają”, byś później bez trudu mógł je odnaleźć w tekście. Zastosowanie nowych idei w praktyce wy-maga wielu wzmocnień, więc przykładaj się do ćwiczeń. Od stop-nia Twojej gotowości do aktywnego udziału w tym programie zależy stopień poprawy Poza tym - im bardziej się zaangażu-jesz, tym lepiej będziesz się bawił. Zdziwisz się, widząc ile zado-wolenia będziesz czerpał z każdego drobnego kroczku. Choćbyś czuł się bardzo niepewnie, jest w Tobie taka cząstka, która wie, że masz wiele zalet, czekających tylko, byś je wypuścił z ukrycia, więc zrób to TERAZ. Pora otworzyć drzwi i udowodnić tkwiącą w Tobie siłę i miłość.

Rozdział 1.

Czego się boisz i dlaczego?

„Dam sobie radę”

Za chwilę rozpocznę z nową grupą zajęcia poświęcone prze-zwyciężaniu lęku. W sali jeszcze jest pusto. Czekam na moich nowych kursantów. Już przestałam mieć tremę przed tego typu zajęciami. Prowadziłam je przecież wiele razy. Wiem jacy będą kursanci, jeszcze zanim ich zobaczę. Są tacy jak my wszyscy: każdy stara się jak najlepiej i zarazem boi się, że nie stanie na wysokości zadania. Zawsze to samo.
Kursanci zapełniają salę, a ja wyczuwam w nich ogromne napięcie. Siadają jak najdalej od siebie, dopóki brak miejsc nie zmusi ich do zajmowania sąsiednich krzeseł. Nie rozmawiają ze sobą. Patrzą nerwowo, wyczekująco. Mieli odwagę przyznać się, że życie nie układa im się tak, jak by sobie tego życzyli i kocham ich za to. A skoro przyszli, to znaczy, że chcą coś z tym zrobić.

Najpierw krążę po sali, prosząc, by opowiedzieli, z czym sobie w życiu nie radzą. Powoli wyłania się historia każdego z nich:
Don chce rzucić pracę, w której tkwi od czternastu lat i pójść za głosem serca: chce zostać artystą.
Mary Alice jest aktorką i chce się dowiedzieć, dlaczego stale wykręca się od przesłuchań.
Sarah chce się rozwieść po piętnastu latach małżeństwa.  Teddy chce się pozbyć lęku przed starzeniem się. Ma raptem trzydzieści dwa lata.
Jean, emerytka, chce się rozmówić ze swoim lekarzem; traktuje ją jak dziecko i nigdy nie odpowiada wprost na pytania.  Patti chce rozwinąć swoją firmę, ale nie ma odwagi zrobić na-stępnego, poważnego kroku.
Rebecca chce przedstawić mężowi swoje pretensje do niego.  Kevin chce się pozbyć lęku przed odrzuceniem, który utrudnia mu spotykanie się z kobietami.
Laurie ma wszystko, czego tylko dusza zapragnie i chce się dowiedzieć, dlaczego w takim razie jest nieszczęśliwa.  Richard jest na emeryturze i czuje się niepotrzebny. Boi się, że życie już się dla niego skończyło.
I tak dalej, dopóki każdy nie opowie swojej historii. To co dzieje się podczas tej rundy zawsze mnie fascynuje. W miarę jak każdy opowiada, co leży mu na sercu, zmienia się atmosfera. Napięcie opada i na twarzach uczestników maluje się ulga.  Po pierwsze, moi kursanci zaczynają rozumieć, że nie tylko oni się boją. Po drugie, zaczynają dostrzegać, że człowiek, który się otwiera i mówi „co czuje” jest bardzo pociągający. Jeszcze nie wszyscy zabrali głos, a już w sali powstała atmosfera życzliwości i koleżeństwa. Znikło poczucie obcości.
Choć dotychczasowe losy i sytuacje uczestników różnią się znacz-nie, wspólnym mianownikiem wszystkich jest lęk: lęk, który nie po-zwala żyć tak, jak by się chciało.
W każdej grupie uczestniczącej w moich zajęciach na temat lęku powtarza się ten sam schemat. Może zastanawiasz się w tym momencie, czy uda się podczas jednego kursu uwzględnić wszystkie, tak odmienne rodzaje obaw o jakich opowiadali uczestnicy - czyż każdy z nich nie potrzebuje czego innego? To praw-da. Każdy wydaje się inny, dopóki nie pogrzebiemy nieco głębiej i nie przyjrzymy się przyczynom wszystkich tych lęków - i lęków każdego z nas.
Każdy lęk ma trzy poziomy. Poziom pierwszy, to konkretna
sytuacja, taka jak przedstawione wyżej. Na tym poziomie da się wyróżnić lęki dwojakiego rodzaju: lęk przed tym, co się może „zdarzyć” i lęk wymagający aktywności ze strony podmiotu. Oto przykładowa lista lęków z poziomu pierwszego, z podziałem na te dwa rodzaje:


PIERWSZY POZIOM LĘKÓW

Zdarzyć się może         |      Wymaga aktywności

Starzenie się           |       Podjęcie na nowo nauki
Inwalidztwo             |       Podejmowanie decyzji
Przejście na emeryturę  |   Zmiana zawodu
Samotność               |       Zawieranie przyjaźni
Odejście dzieci z domu   |   Zerwanie z bliską osobą lub
Klęski żywiołowe            |   rozpoczęcie nowego związku
Utrata bezpieczeństwa    |   Korzystanie z telefonu
finansowego              |      Okazywanie stanowczości
Zmiana                |         Schudnięcie
Śmierć               |       Pójście na rozmowę kwalifikacyjną
Wojna                 |         Prowadzenie samochodu
Choroba                |        Zabieranie głosu publicznie
Utrata kogoś bliskiego   |   Popełnienie błędu
Wypadki          |        Bliskość
Gwałt   
 
Zapewne mógłbyś jeszcze tę listę uzupełnić. Nie będziesz osamotniony, jeśli na pytanie „czego się boisz” odpowiesz „Tego i owego z tej listy”, a może nawet: „Wszystkich tych rzeczy”. I nie bez powodu.  Lęk ma to do siebie, że przenika wszystkie dziedziny życia. Jeżeli boisz się, dajmy na to, zawierać nowe przyjaźnie, to boisz się również chodzić na spotkania towarzyskie, zakochać, szukać pracy i tak dalej.  Dlaczego tak się dzieje? Łatwiej będzie to zrozumieć, gdy przyjrzymy się następnemu poziomowi lęku, jakże subiektywnie odmiennemu od poziomu pierwszego. Poziom drugi nie ma bowiem charakteru sytuacyjnego. Dotyczy własnego Ja.


DRUGI POZIOM LĘKÓW

[table=width:50%;border:1px solid #cccccc;:1hue21ea][tr=text-align:center;][td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed odrzuceniem[td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed byciem oszukanym
i wykorzystanym
[tr=text-align:center;][td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed sukcesem[td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed bezradnością
[tr=text-align:center;][td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed porażką [td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed dezaprobatą
[tr=text-align:center;][td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed skrzywdzeniem[td=border:1px solid #cccccc;]Lęk przed utratą twarzy[/table:1hue21ea]

Lęki z poziomu drugiego nie są lękami przed sytuacją zewnętrzną. Dotyczą stanu umysłu. Odbija się w nich Twój stosunek do siebie i Twoja zdolność radzenia sobie ze światem. To wyjaśnia
mechanizm generalizacji lęku. Jeśli boisz się odrzucenia, lęk ten
będzie promieniował na niemal wszystkie dziedziny Twojego
życia - na kontakty z przyjaciółmi, kontakty z ukochanym czy
ukochaną, Twoje zachowanie podczas rozmowy kwalifikacyjnej i tak dalej. Odrzucenie to odrzucenie - bez względu na to, gdzie ma miejsce. Zaczynasz siebie chronić, przez co bardzo siebie ograniczasz. Zamykasz się w sobie i zatrzaskujesz drzwi przed otaczającym światem. Przeczytaj jeszcze raz uważnie listę lęków z poziomu drugiego, a zobaczysz, że każdy z nich może poważnie zaważyć na wielu dziedzinach życia.
Poziom trzeci dociera do sedna sprawy: do największego ze wszystkich lęków: tego, który naprawdę Ciebie obezwładnia.
Jesteś gotów?


TRZECI POZIOM LĘKU

Nie mogę sobie z tym poradzić!
„To o to chodzi? Do tego się sprowadza?” - zapytasz. Wiem, że Cię rozczarowałam i że czekałeś na coś o wiele bardziej spektakularnego.
Ale prawda jest taka:
WSZYSTKIE TWOJE LĘKI BIORĄ SIĘ Z OBAWY, ŻE NIE PORADZISZ SOBIE Z TYM, CO CI ZGOTUJE ŻYCIE.
Sprawdźmy to. Lęki z poziomu pierwszego dają się sprowadzić do poniższych stwierdzeń:
Nie poradzę sobie z chorobą.
Nie poradzę sobie z pomyłką.
Nie poradzę sobie z utratą pracy.
Nie poradzę sobie ze starością.
Nie poradzę sobie z samotnością.
Nie poradzę sobie z tym, że zrobiłem z siebie idiotę.
Nie poradzę sobie z tym, że nie mogę znaleźć pracy.
Nie poradzę sobie z tym, że go/ją stracę.
Nie poradzę sobie z utratą pieniędzy... itd.

Lęki z poziomu drugiego dają się sprowadzić do poniższych stwierdzeń:
Nie poradzę sobie z odpowiedzialnością, jaka wiąże się z odniesieniem sukcesu.
Nie poradzę sobie z porażką.
Nie poradzę sobie z odrzuceniem... itd.
I stąd przechodzimy do poziomu trzeciego - „Nie poradzę sobie!” - i już.

A prawda jest taka:
GDYBYŚ WIEDZIAŁ, ŻE PORADZISZ SOBIE ŻE WSZYSTKIM, CO CI SIĘ PRZYTRAFI, TO CZEGO MIAŁBYŚ SIĘ BAĆ?
Odpowiedź brzmi: NICZEGO!

Domyślam się, że nie skaczesz na razie z radości, ale wierz mi, że to co Ci przed chwilą powiedziałam, to wspaniała wiadomość.  Z tego bowiem wynika, że nie musisz niczego kontrolować w świecie zewnętrznym, by poradzić sobie ze wszystkimi swoimi lękami. Powinieneś odczuć wielką ulgę. Nie musisz już kontrolować tego, co robi Twój mąż (Twoja żona), co robią Twoi przyjaciele, dzieci czy szef. Nie musisz kontrolować tego, co się dzieje podczas rozmowy kwalifikacyjnej, w pracy; ani tego, co się dzieje z Twoimi pieniędzmi czy na giełdzie.
ABY ZMNIEJSZYĆ LĘK MUSISZ TYLKO UWIERZYĆ, ŻE POTRAFISZ SOBIE PORADZIĆ ZE WSZYSTKIM CO CI SIĘ PRZYDARZY!  Powtarzam to w kółko dlatego, że jest to niesłychanie ważna sprawa. Od tej chwili począwszy, ilekroć poczujesz lęk, przypomnij sobie, że boisz się, bo nie masz do siebie zaufania. Po czym wykorzystaj którąś z opisanych w tej książce technik, by się pod-budować. Masz prostą receptę. Wiesz, co masz robić.  Ludzie często mnie pytają, dlaczego mamy tak mało zaufania do siebie. Nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć. Ale wiem, że do pewnego stopnia boimy się instynktownie i jest to zdrowy lęk, który uczula nas na kłopoty. Ale cała reszta - ta część, która nie pozwala nam się rozwijać - jest niewłaściwa i szkodliwa i najprawdopodobniej została nam wpojona.
Jak żyję, nie słyszałam, by matka wołała do dziecka, które wybiera się do szkoły: „Ryzykuj dzisiaj, kochanie, ile wlezie!”. Powie raczej: „Uważaj na siebie, kochanie”. W tym „uważaj na siebie kryje się podwójny komunikat: „Świat jest naprawdę niebezpieczny” oraz „Nie poradzisz sobie z nim. Oczywiście, tak naprawdę, mama mówi dziecku: „Gdyby coś Ci się stało, nie poradziłabym sobie z tym”. Jak widzisz, ona po prostu przekazuje swemu dziecku niewiarę w to, że sama poradzi sobie z tym, co jej zgotuje los.  Pamiętam, że strasznie chciałam mieć dwukołowy rower, ale mama nie chciała mi go kupić. Na moje uporczywe prośby za-wsze odpowiadała tak samo: „Za bardzo Cię kocham. Nie chcę, żeby coś Ci się stało.” A ja to sobie tłumaczyłam po swojemu:
„Jesteś zbyt niezdarna, by poradzić sobie z dwukołowym rowerem”. Kiedy już dorosłam i zmądrzałam, zrozumiałam, że tak naprawdę mówiła: „Załamałabym się, gdyby coś Ci się stało”.  Ta moja nadopiekuńcza mama leżała niedawno po ciężkiej operacji na oddziale intensywnej opieki medycznej z rurkami wetkniętymi do gardła i nosa. Kiedy kazano mi już wyjść, szepnęłam jej do ucha - nie wiedząc, czy mnie słyszy - że bardzo ją kocham i niebawem wrócę.  Zmierzałam już w kierunku drzwi, kiedy usłyszałam za sobą cichy, słaby głosik, mówiący (tak, zgadłeś) - „Uważaj na siebie”. Nawet w stanie półśpiączki po narkozie słała za mną złowieszcze ostrzeżenie.  Wiem, że takie są prawie wszystkie matki. Zważywszy, ile razy rodzice bombardowali nas tym swoim „uważaj na siebie”, aż dziw bierze, że udaje nam się w ogóle wyjść za próg!
Niewykluczone, że niezależnie od tych banalnych prawd, przyczyna lęku tkwi gdzie indziej. Ale czy ma znaczenie, skąd się bierze nasza niewiara w siebie? Chyba nie. Nie próbuję analizować wszystkich „skąd i dlaczego” ludzkich niepokojów psychicznych. Często nie sposób rozwikłać, co doprowadziło do powstania negatywnych wzorców myślenia, a nawet gdyby nam się to udało, niekoniecznie musiałoby to coś zmienić. Moim zdaniem, jeśli coś Cię niepokoi, rusz się i zmień to.
W tym przypadku wiesz, co Ci się nie podoba: nie możesz w~ życiu osiągnąć tego, co chcesz, bo przeszkadza Ci brak wiary w siebie.  Skąd to wiesz, wiadomo dokładnie, co trzeba zmienić. Nie musisz trwonić energii na roztrząsanie dlaczego tak się dzieje. Nie o to chodzi.
Chodzi o zaufanie do siebie, by w stosownym momencie powiedzieć:
COKOLWIEK SIĘ~ STANIE, BEZ WZGLĘDU NA OKOLICZNOŚCI, DAM SOBIE RADĘ!
Już słyszę, jak odzywają się wszyscy niewierni Tomasze: „Daj spokój, jak można sobie poradzić z paraliżem, śmiercią dziecka czy rakiem?”. Rozumiem Wasz sceptycyzm. Ja sama byłam kiedyś niedowiarkiem. Ale czytajcie dalej i pozwólcie, by ta książka odkryła przed Wami swe karty. Dajcie sobie szansę, wykorzystajcie dostarczone w tej książce narzędzia. W miarę czytania zauważycie, że zbliżacie się coraz bardziej do takiego poziomu wiary w siebie, przy którym poradzicie sobie ze wszystkim, co Wam zgotuje los. Ani na chwilę nie traćcie z pola widzenia tych trzech słów - zapewne najważniejszych, jakie kiedykolwiek dotarły do Waszych uszu:
DAM SOBIE RADĘ!
« Last Edit: (Mon) 28.07.2014, 14:04:25 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje