Author Topic: Światopogląd wspakultury laickiej  (Read 834 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Światopogląd wspakultury laickiej
« on: (Thu) 20.03.2014, 12:41:51 »
Światopogląd wspakultury laickiej

U podstaw wspakultury laickiej znajdujemy więc zgrupowanie trzech pierwiastków:
* personalizmu,
* wszechmiłości
* hedonizmu.

Wspierają się one wzajemnie, dzięki czemu niedobory jednego są sztukowane przez resztę. Szczególnie pomocną rolę odgrywa hedonizm. W rezultacie jego bezodpowiedzialnego pasożytnictwa wszystko, co zostało stworzone przez rozwój cywilizacji, wydaje się przeznaczone do umilania konsumpcji. A że stworzono wiele, usposabia to personalizm i wszechmiłość do mniemania, że wreszcie ziści się marzenie o szczęściu fizjologicznym.

Przypomnijmy sobie, czym jest szczęście fizjologiczne dla personalizmu i wszechmiłości. Dobro to stan biernej niewinności, wolności od wszystkiego, odprężenia, swobody przebiegów procesów fizjologicznych — optimum ciepła, słońca, obfitość wyżywienia, beztroska pustota czystego trwania. Szczęście kwiatów i motyli — oto jego streszczenie. Lecz ten ideał nigdy nie bywa osiągany z powodu ciągłego ataku zła, mącącego „dobro". Zło występuje w postaci złych popędów, niszczycielskich namiętności wewnątrz człowieka, i zła zewnętrznego, którym jest niegościnne środowisko i obiektywne zło społeczne w postaci wojen, wrogości ludzi. Zło wewnętrzne i zewnętrzne powoduje, że stan szczęśliwości fizjologicznej, do której bezdziejowiec tęskni wraz z całym żywym światem, nie może być przybliżony. Dlatego też zamiast wymarzonego szczęścia istota żywa doznaje tylko cierpienia. Lecz tu przychodzi z odsieczą pierwiastek hedonistyczny. Widzi on wielkie osiągnięcia cywilizacyjne i kierując się swym pasożytniczym odruchem sądzi, że brak dóbr czy niegościnność środowiska fizycznego, w którym człowiek żyje, jest już do przezwyciężenia: po dokonaniu „rozsądnych" poprawek rozpocznie się używanie bez końca. Wspiera on tu zasady etyczne wszechmiłości, dla której też nie istnieją prawa walki o byt, wykwitające z niedostatecznej ilości dóbr, czyli z niedorozwoju produkcji; „miłość" bowiem wierzy, że zło i cierpienia są spowodowane przez kierowanie się ludzi uczuciami innymi niż miłość; gdyby zamiast chciwości, nienawiści, walki, konkurencji, wydzierania dóbr stosowali „miłość", ilość zboża, mięsa, maszyn okazałaby się naraz tak duża, że „wszystkim by starczyło".

Personalizm, wszechmiłość i hedonizm widzą teraz jasno, że ich ideały mogą być urzeczywistnione. Toteż słabnie pierwotny odruch personalizmu, który w przeświadczeniu, że „zło" jest wszechpotężne, stosował maksymę „niesprzeciwiania się złu". Do głosu dochodzi hedonizm, który zgodnie ze swą zasadą bezodpowiedzialnej konsumpcji zło widzi w tym, że ludzie nie kierują się tylko motywem użycia, lecz jakimiś innymi jeszcze pobudkami. Te inne pobudki uważa on za zgubne. Oczywiście owe „inne" pobudki są właśnie bodźcem twórczości i produkcji, na której hedonizm chce pasożytować. To, co on uważa za przyczynę niedociągnięć, to są właśnie siły motoryczne postępu, i te właśnie chce on usunąć jako „zło".

Dochodzimy do paradoksu: wspakultura laicka chce urządzić doskonały świat, i w tym celu uważa za konieczne zlikwidować te siły, które utrzymują wytężoną produkcję i dynamikę gospodarczo-techniczną. Inaczej tę rzecz ujmując - wspakultura laicka chce pasożytować na postępie cywilizacji, lecz sądzi, że jeśli są co do tego przeszkody, to tkwią one w tym, co tę cywilizację stwarza i utrzymuje. Wyniki cywilizacji są dla niej „dobrem", ale aparat i siły, które to dobro stwarzają, są co najmniej podejrzane. Pragnie ona jabłek, ale nie cierpi jabłoni i tego wszystkiego, co z wysiłkiem hodowli jabłoni jest związane. Więcej nawet: jeśli dotychczas były trudności ze zdobyciem jabłek, to tylko dlatego, że zajmowano się jabłoniami. Gdyby tego nie czyniono, jabłek byłoby w bród. Tak myśli wspakultura laicka, i pomimo całej groteskowości tego schematu myślenia inaczej być nie może. Różni się ona od totalnej wspakultury krzyża tym, że wierzy w usunięcie przeszkód przed szczęściem fizjologicznym „tu", nie zaś dopiero „tam". W tym punkcie chrześcijaństwo ma odrębny sposób widzenia rzeczy.
(...)

W przeciwieństwie do chrześcijaństwa wspakultura laicka zawsze ubiera się w szatki nowoczesności, postępu, humanizmu. Ale za to ma taką samą postawę wobec podstawowych sił motorycznych cywilizacji. Wszystko, co wynika z panhumanizmu, ma przeciw sobie zarówno wspakulturę laicką, jak i totalną krzyża. Obie pałają szlachetnym oburzeniem wobec przejawów „dzikich namiętności", obcych prawdziwemu „humanizmowi" i „miłości człowieka". Znikają tu rozdmuchane różnice i wyłania się jednolity front pandekadentyzmu.

Źródło: CTTTRLKOQ -->[url=http://www.racjonalista.pl]www.racjonalista.pl[/url]

Zasięgi wspakultury laickiej

Żyjemy dopiero w początkach krystalizacji ruchu wspakultury laickiej. Daleko jeszcze do zestalenia się jej oblicza. Stanie się ona jednak kategorią przyszłości. Dwie potężne siły sprawiają, że będzie ona coraz powszechniejsza. Jedną z tych sił jest uformowanie przez chrześcijaństwo tradycji większości społeczeństw w swym zasięgu tak, że środowisko społeczno-wychowawcze będzie tam, na podobieństwo fabryki duchowej, stale hodować umysły pokoleń na wspakulturową modłę; drugą siłę stanowi dynamika cywilizacji zachodniej, która swymi wpływami nie dopuszcza do tego, by dojrzewający umysł milionowych psychik został wyszlifowany do końca w łasce „wiary".

Bardzo pojemny jeszcze dzisiaj rezerwat „wiary" będzie się kurczył, w tym rozumieniu, że poszczególna jednostka w Hiszpanii, Polsce, Włoszech, Argentynie, Francji, Irlandii itd. w ostatnim stadium pasowania jej na „rycerza wiary" zostanie w szpetny sposób tej wiary pozbawiona. I tak coraz częstszym będzie zjawisko zdekompletowanego „chrześcijanina", bo pozbawionego „wiary".

W ślad za tym może pójść przystąpienie do obozu „racjonalistów". Ci zaś mogą się uzuchwalać do tego stopnia, że zechcą czasem przyśpieszać rozrost swej heretyckiej kaplicy, skupiając się pod sztandarami wojującego wolnomyślicielstwa lub nawet ateizmu.
Kres tej ewolucji oznacza całkowitą dominację wspakultury laickiej w świecie „chrześcijańskim".

(...)

Rozbrojeni zimni wyznawcy krzyża i bezdziejowi racjonaliści — oto dwie odmiany wspakultury, wysuwające się na czoło w czasach współczesnych. Dzięki stuszowaniu jaskrawości swego opierzenia ideowo-moralnego obie te odmiany choroby podświadomie starają się podszywać pod ruchy stwarzające cywilizację. O tym należy stale pamiętać. Każdy ruch o pewnej dynamice twórczej ma po jakimś czasie w swych szeregach masy wspakulturowców z obu wyżej podanych szkół, a już wkrótce powstaje w jego łonie frakcja wspakulturowa, na swój dekadencki sposób interpretująca jego naczelne idee. Czyni to zupełnie odruchowo, szczerze, gdyż inaczej nie może. Miliony wspakulturowców „zimnych" i laickich są utajonym balastem czołowych społeczeństw. Ponieważ nie mają własnej, wyraźnej kodyfikacji ideologicznej, dają się wciągać w każdą formację do czegoś dążącą. I zawsze mamy ten sam przebieg dalszy: wspakulturowe pojmowanie celów, zasad, pojęć wyrażających dany ruch, próby zepchnięcia na wspakulturowe tory, a jeśli się to nie udaje od razu, stwarzanie frakcji. Jakiś demoniczny instynkt choroby sprawia, że każda taka frakcja uporczywie trzyma się werbalnej formy, czyli nazw, symbolów, określeń, słów danego ruchu, lecz z nieubłaganą konsekwencją wciska pod te formy swoje treści, zawsze się wywodzące z personalizmu, wszechmiłości i hedonizmu. Dotyczy to wszystkich form współczesnej kultury: filozofii, literatury, sztuki, pojęć naukowych, polityki itd.

Wspakultura jakby podświadomie wyczuwa słaby punkt w dzisiejszych formacjach, budujących na panhumanizmie. Wszystkie te formacje bowiem nie mają zestalonego szkieletu pojęć i ideałów naczelnych. Ewolucja tworzycielska świata nie jest jeszcze sformułowana jako światopogląd, idee wartości, ruch. Każda erupcja twórcza chwyta się na gorąco jakichś haseł, zasad, które przez pewien czas służą jako oparcie dla akcji. Ale już wkrótce fala ruchomego robactwa wspakulturowego edycji „zimnej" i laickiej oblepia daną erupcję i z zaciekłą konsekwencją wyżera tworzycielskie treści. Poprzez odruchową technikę frakcji wżera się coraz głębiej i po pewnym czasie mamy jeszcze jedną mumię, napełnioną dokładnie znanymi od tysiącleci treściami. Podziwienie wzbudza w tym żywotność cywilizacji indywidualistycznej, która przez stulecia utrzymuje swój rozmach, ciągle potężniejący, w tym mrowiu upiorów żądnych krwi panhumanizmu. Jako szczególnie pouczający przykład historyczny można przytoczyć dzieje masonerii. W swym bohaterskim okresie to ruch zdecydowanie twórczy. Jest on forpocztą cywilizacji zachodniej, wywalczającej teren spod władania totalnej wspakultury krzyża. Gdy wessał w swoje szeregi wspakulturowców laickich, rozpoczęła się jego niepostrzegalna infekcja. Szereg frakcji stopniowo wypłukiwało pozytywne treści, nim w formach wolnomularstwa całkowicie zadomowił się znany nam upiór.

Kościół zbuntowanych

Wspakultura laicka będzie odgrywać w przyszłości coraz większą rolę. Główną przyczyną tego jest jej dynamika, wynikająca z zadań, które ona podejmie się realizować. Totalna wspakultura krzyża ograniczyć się musi tylko do protestów i ostrzeżeń, których niewielu słucha. Wspakultura laicka natomiast ma otwarte drogi do urzeczywistniania swego ideału — szczęścia na tym świecie. Otwierają się przed nią widoki na raj ziemski, osnute na naiwnej wierze, iż da się on zrealizować. Miliony umysłów pełne są oczekiwania, kiedy to wreszcie nastąpi. Stąd wypływa nastrój pewnej świeżości, entuzjazmu, a tym samym i dynamiki dążeń.

Znamy już zasady światopoglądowe wspakultury laickiej i treść rajskiego dobra. Omówimy szczegółowiej widzenie istoty „zła". Zgodnie z charakterem schorzenia złem w zasadzie jest panhumanizm i to wszystko, co człowieka wiąże z ewolucją tworzycielską świata. Dla personalisty, który wyrwał się z hierarchii wartości Chrystusowych, panhumanizm wydaje się w pierwszym rzędzie gwałtem i niewolą wobec „człowieka". Personalista pragnie spokoju, odprężenia, wolności od wszystkiego, a historia zmusza go do wielu obowiązków, które są „gwałtem i niewolą". Wszechmiłość ten sam nacisk odczuwa jako niepojęte „okrucieństwo i złość" ludzką. Bo i naprawdę tylko złością i okrucieństwem można wytłumaczyć srogie sankcje, którymi państwo i społeczeństwo zmusza pozahistorycznego „człowieka" do tego lub owego. Hedonizm zaś, patrząc na niezmierny mozół, trud budowania państw, imperiów, na walki, wojny, poprzez które stwarza się historię, i rozumując, że motywem działania może być jedynie konsumpcja, używanie, dochodzi do słusznego wniosku, iż tylko niepojęte szaleństwo zmusza ludzi do tego wszystkiego. Przez to szaleństwo tyle się cierpi, ono więc jest istotnym złem w świecie ludzkim. W tych właśnie kategoriach widzi dekadent napór panhumanizmu. Będzie on dlań zawsze gwałtem, okrucieństwem i szaleństwem. Nie ulega wątpliwości, że stół nakryto i zastawiono wspaniałymi daniami. Jeśli nie wszyscy do tego stołu mogą się dostać, to tylko dlatego, że istnieją siły zamącające beztroskie używanie — gwałt, okrucieństwo i szaleństwo.

Myśl, że bodziec tworzycielski, ukazujący się w postępie techniczno-produkcyjnym, społecznym, wywołuje twarda praca, wytężenie, pasja i namiętności organizatorów, wynalazców, nie ma dostępu do świadomości dekadenta. Wszystko się dzieje „samo". Jakiś automatyzm ewolucji rzekomo sprawia, że powstają pomysły techniczne, organizacyjne, budują się fabryki, miasta, a tylko gwałt, okrucieństwo i szaleństwo powodują, że dzieje się to wszystko z męczącym wysiłkiem, który dekadent odczuwa jako dotkliwy ból. Nie może on nigdy sobie skojarzyć, że to, co określa jako „zło", to są właśnie motoryczne siły postępu.

Osiągnąć raj ziemski można tylko drogą wyrugowania tego zła. Wtenczas pozostanie już tylko dobro i używanie bez kresu. Ale żeby zło wyrugować, trzeba je określić możliwie dokładnie, gdyż od tego zależy precyzja operacji. Gdy zsyntetyzuje się odczuwanie personalizmu, wszechmiłości i hedonizmu, zło przybiera jednolitą postać. Tworzą je: złośliwość i głupota ludzka, wadliwe funkcjonowanie społeczeństwa i wyzysk człowieka przez człowieka. Złość w człowieku jest czymś oczywistym dla dekadenta. To stare odczucie, na którym wyrosły wszystkie moralistyczne zapędy wspakultury. Natomiast wadliwe funkcjonowanie społeczeń­stwa często kojarzy się ze złem tkwiącym w samej istocie cywilizacji. Dekadentyzm tego kierunku z lubością zwraca się do wizji życia przedcywilizacyjnego, udowadniając, że zło idzie za cywilizacją. Gdy natomiast zło sprowadza do „wyzysku człowieka przez człowieka", sprawa staje się jasna i łatwa do rozwikłania.

Kierunek akcji zarysowuje się w zależności od tego, czym jest „zło". Gdy utożsamia się z nim głupotę i złośliwość człowieka, jako wyjście należy przyjąć odpowiednie wychowanie. Pewien kierunek wspakultury laickiej zdecydowanie nastawił się na wychowanie „nowego" człowieka, który w zasadzie mocno przypomina „starego" i dobrze znanego nam dekadenta. Hołdują mu sfery inteligenckie i intelektualne, czyniąc niemało hałasu w tej sprawie. Inny kierunek żąda reform społecznych, opartych koniecznie na miłości i wolności człowieka. Zbliża go to do dążeń indywidualizmu, tyle że po swojemu pojmuje „wolność". Poczesne w nim miejsce zajmuje akcja dążąca do wyrugowania podstawowego „zła", tj. wyzysku. Milionowe masy zlaicyzowanych dekadentów odruchowo czują, że zło to „wyzysk", i wszędzie go widzą. W rezultacie socjalizm jako wielki ruch w świecie cywilizacji zachodniej został zainfekowany frakcjami wspakulturowymi, które nastawione są na likwidację zła u podstaw. Dążą więc do form ustrojowo-społecznych, w których tej szkarady nie będzie. Wspakultura laicka ze szczególną żarliwością włącza się w ruch robotniczy, usiłując narzucić mu swoje idee jako naczelne cele. Chce ona wyrugować „wyzysk", po czym spodziewa się nadejścia ziemskiego raju. Ażeby taki cel osiągnąć, należy użyć odpowiednich środków. I tu się pojawia kłopot. Środki, które poczyna się stosować, są mocno podobne do tego, co zwalcza się jako oczywiste „zło". Trzeba się więc pogodzić „przejściowo" z tym, że stosowane środki będą nieco zbliżone do tego, co się zwalcza. Ale u kresu, gdy usunie się ustrój oparty na wyzysku człowieka przez człowieka, odrzuci się i niegodziwe środki. Nawet państwo, jako narzędzie gwałtu, zostanie poniechane i skazane na zagładę. Wspakulturowe masy godzą się więc na przymus, na pewną surowość, na przejściowe „przerosty", które nieco mącą perspektywy raju ziemskiego, gdyż są to rzeczy chwilowe. W pełni prosperuje perwersyjny instrumentalizm wspakultury. Ażeby raj ziemski urzeczywistnić, trzeba stosować środki skuteczne, a więc równe w swojej wydajności tym, których używano w ustroju „wyzysku".

Masy dekadentów laickich stają się stopniowo niewolnikami własnego dzieła. Chcąc usunąć „zło", zdobywają się na środki, które wprowadzają to samo „zło" do ich Kościoła tylnymi drzwiami. Próbują oni czasem wyzbyć się zła w ten sposób, że odrzucają funkcje, które ono spełnia, ale wówczas rozpoczyna się katastrofalny rozstrój, a jedyna przed nim ucieczka sprowadza się do wznowienia tych funkcji. Dekadent chętnie odrzuca obcy jego psychice motyw dyscypliny, odpowiedzialności, wysiłku dla dzieła, gdyż to jest zło, ale wtedy wyłania się nędza, brak środków utrzymania itd. Wyjście więc znów oznacza pogodzenie się ze „złem". Jesteśmy jeszcze dalecy od chwili, gdy cykl ten będzie można uważać za zamknięty. Czeka na nas jeszcze wiele doświadczeń, nim ten wywód znajdzie swoje potwierdzenie w rzeczywistości historycznej.

Wspakultura laicka, zdeterminowana co do charakteru swej „wiary", coraz bardziej skupiać się będzie w „Kościół zbuntowanych", dążących do stworzenia ziemskiego raju. W zależności od określenia, czym jest zło, i sposobu jego likwidacji, powstaną i rozwiną się odmiany Kościoła zbuntowanych. Każda z nich musi przebyć swoje etapy rozwojowe. Podobnie jak i we wspakulturze totalnej, linię postępowania wytyczać będzie utajona intuicja schorzenia, nie poddająca się żadnej logice lub świadomości. Będzie więc posiadać swoje wyznania, kodyfikacje wartości, utajony szyfr, zrozumiały dla swych wyznawców, tak jak to było w chrześcijaństwie. Lecz na zewnątrz rozpocznie się krystalizacja ogniska świadomości, panującego nad całym cyklem. To może wpłynąć na jego przebieg w historii.

Źródło: CTTTRLKOQ -->[url=http://www.racjonalista.pl]www.racjonalista.pl[/url]
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje