Author Topic: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto  (Read 2135 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« on: (Wed) 26.03.2014, 13:31:41 »
Broń Masowej Instrukcji – John Gatto napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=2V4gOZlE8F0


John Taylor Gatto opisuje obecny system szkolnictwa i jego wpływ na cały świat, dlaczego giganci w biznesie wspierają obecny system szkolnictwa. Mówi też co mierzą wyniki obecnych testów, jako ocena jakości są bezwartościową, jednak mierzą coś ważnego, a mianowicie mierzą posłuszeństwo i przewidywalność oraz przyszłe dopasowanie uczniów do różnego rodzaju systemów. Jak szkoła sztucznie przedłuża okres dzieciństwa.

Długi i wartościowy materiał Johna Gatto, który przedstawia historię samouków osiągających ogromne sukcesy po za systemem szkolnictwa oraz opisuje obecny system szkolnictwa i jego wpływ na cały świat; dlaczego giganci w biznesie wspierają obecny system szkolnictwa.
Mówi też co mierzą wyniki obecnych testów - jako ocena jakości są bezwartościowe, jednak mierzą coś innego, a mianowicie mierzą posłuszeństwo i przewidywalność oraz przyszłe dopasowanie uczniów do różnego rodzaju systemów.
Mowa również o tym jak szkoła sztucznie przedłuża okres dzieciństwa.
Materiał dla dociekliwych School Hackerów.
Quote
W naszych marzeniach, ludzie poddają się z doskonałą uległością naszym formującym dłoniom. Obecne konwencje edukacyjne kształcenia intelektualnego i charakteru znikają z ich umysłów i nieskrępowani przez tradycję, pracujemy z własnej dobrej woli nad wdzięcznym i wrażliwym ludem. Nie będziemy starać się z tych ludzi, ani z ich dzieci, robić filozofów, czy ludzi nauki. Nie musimy z nich robić autorów, nauczycieli, poetów czy pismaków. Nie będziemy szukać wśród nich ani wielkich artystów, malarzy, muzyków, ani prawników, lekarzy, kaznodziejów, polityków, mężów stanu – których mamy duży zapas. Zadanie jest proste. Będziemy organizować dzieci i uczyć je w sposób doskonały tego, co ich ojcowie i matki robią w sposób niedoskonały. – John D. Rockefeller
[/i]

******************************

Weapons of Mass Instruction - John Gatto

John Taylor Gatto opisuje obecny system szkolnictwa i jego wpływ na cały świat, dlaczego giganci w biznesie wspierają obecny system szkolnictwa. Mówi też co mierzą wyniki obecnych testów, jako ocena jakości są bezwartościową, jednak mierzą coś ważnego, a mianowicie posłuszeństwo i przewidywalność oraz przyszłe dopasowanie uczniów do różnego rodzaju systemów. Jak szkoła sztucznie przedłuża okres dzieciństwa.

"W naszych marzeniach, ludzie poddają się z doskonałą uległością naszym formującym dłoniom. Obecne konwencje edukacyjne kształcenia intelektualnego i charakteru znikają z ich umysłów i nieskrępowani przez tradycję, pracujemy z własnej dobrej woli nad wdzięcznym i wrażliwym ludem. Nie będziemy starać się z tych ludzi, ani z ich dzieci, robić filozofów, czy ludzi nauki. Nie musimy z nich robić autorów, nauczycieli, poetów czy pismaków. Nie będziemy szukać wśród nich ani wielkich artystów, malarzy, muzyków, ani prawników, lekarzy, kaznodziejów, polityków, mężów stanu --  których mamy duży zapas. Zadanie jest proste. Będziemy organizować dzieci i uczyć je w sposób doskonały tego, co ich ojcowie i matki robią w sposób niedoskonały." -- John D. Rockefeller

***********************************

Poniżej dwa fragmenty z książki Mariana Mazura - "Cybernetyka i charakter"

Quote
"Instytucją umożliwiającą człowiekowi najdokładniejsze poznanie siebie samego powinna być szkoła . Niestety, szkoła nie tylko tego zadania nie spełnia, lecz przeciwnie, wszystko w niej jest skierowane na uniemożliwianie osiągnięcia takiego celu. Przecież ideałem szkoły jest uniformizacja: wszyscy uczniowie mają nabyć jednakowych wiadomości z każdego przedmiotu bez względu na zdolności i zamiłowania, wszyscy mają zachowywać się jednakowo, być jednakowo pilni, pracowici, posłuszni, jednakowi jak sztachety w parkowym ogrodzeniu. Życie zacznie się dla nich dopiero po ukończeniu szkoły - wejdą do niego zasobni w mnóstwo zbędnych informacji, a przy tym straszliwie bezradni, gdyż nie nauczono ich poznawania siebie i decydowania o sobie. I takim to ludziom przyjdzie zaraz na progu tego życia podejmować dwie najważniejsze decyzje osobiste: o wyborze zawodu i o wyborze partnera do małżeństwa.
Są normy społeczne, które Kowalskiemu wpajają ich rzecznicy: rodzice, nauczyciele, dyrektorzy, sędziowie, kapłani, moraliści itp., ale, po pierwsze - są to tylko nakazy i zakazy, po drugie - odnoszą się do wszystkich jednakowo, i po trzecie - nie ze względu na interes Kowalskiego zostały wprowadzone, lecz ze względu na interes społeczny.
W sumie więc człowiek otrzymuje informacje ważne, ale nie o sobie, oraz informacje o sobie, ale mało ważne. Ważne informacje o sobie musi on sam zdobyć, ale jakże ma to zrobić, skoro nie wie nawet, co to znaczy."

Quote
"Miarą racjonalnego wykształcenia jest nie tyle znajomość szczegółów, ile znajomość związków ogólnych i oparta na niej umiejętność wyrabiania sobie poglądów w poszczególnych sprawach."


Zobacz na:
Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=2118.0
John Taylor Gatto - Cel Szkolnictwa
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=192.0
Jak wyprać dziecku mózg – przewodnik
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=182.0
Zasoby Ludzkie - Inżynieria Społeczna XX wieku
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=267.0
O obecnej edukacji
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=543.0
14 zasad w prywatnych elitarnych szkołach - John Gatto
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=2114.0
« Last Edit: (Wed) 02.09.2015, 16:13:15 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
John Gatto - Pruska Edukacja - napisy PL
« Reply #1 on: (Wed) 30.04.2014, 22:49:51 »
John Gatto - Pruska Edukacja - napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=va_upqFURLg

John Gatto, Nowy York, 2003

Szkolnictwo jest odmianą adopcji. Oddajesz swe dzieci w ich najbardziej plastycznym wieku, pewnej grupie nieznajomych.
Akceptujesz obietnicę, czasami oficjalną, częściej jednak implikowaną, że państwo poprzez swoich przedstawicieli
wie lepiej jak wychować oraz wyedukować twoje dziecko niż ty, twoi sąsiedzi, twoi dziadkowie czy lokalne tradycje.


Nikt nie może zostać nauczycielem, jeśli mniej lub bardziej nie pogodził się z takim faktem, że
to eksperci mogą stworzyć program nauczania, a pedagogowie jedynie go nadzorować.
Horacy w wielu swoich esejach pisał, że to mistrz tworzy lekcję, pedagog, nauczyciel ją nadzoruje.
Nauczyciel tworzący własne lekcje lub odstępujący od zasad musi zostać usunięty.
Ludzie, którzy dali nam obecne szkolnictwo nie byli geniuszami -- byli utopistami,
którzy wierzyli, że rodzina i tradycja są największymi przeszkodami w utworzeniu idealnego społeczeństwa -- utopii.
Rockefeller, Carnegie czy J.P. Morgan  widzieli inny rodzaj utopii.
Porzucili oni wiarę w stwórcę lub życie po śmierci, to bogactwo było najlepszą rzeczą, do której mogła dążyć ludzka istota.
By tego dokonać rodzina musiała zostać usunięta ze środka sceny, a dzieci musiały zostać obrobione niczym surowce.

Szkoły zaprojektowano by tworzyły przewidywalny, jednolity, bezpieczny produkt. By sortowały ludzi według kategorii zatrudnienia,
tylko ogólnikowo zgodnie z zapotrzebowaniem oraz potrzebami ekonomii.

Nie istnieje żaden sposób by ukarać dużą grupę odstępców. Działające sposoby byłyby zbyt kosztowne.
Kolonizacja umysłów dorastających dzieci w taki sposób by stały się swoją własną policją, tak by raportowały one inne dzieci, które
odstępują od norm -- dopiero to jest tak wydajne i opłacalne.

Druga najsławniejsza książka Darwina -- "The Descent of Man, and Selection in Relation to Sex"
wprowadziła w społeczność ludzi władzy w Europie i Stanach Zjednoczonych myśl tak dogłębną, w ludzkiej historii, że cieżko jest znaleźć coś

bardziej bezkompromisowego, głoszącą po prostu, że nie wszyscy ewoluują.
Jedynie bardzo mała frakcja rasy ludzkiej ewoluuje. Poza nimi wszyscy są ewolucyjnymi ślepymi zaułkami, szczególnie wskazał on na Irlandczyków,
ale rozszerzył to na resztę.
Jesteśmy ślepym zaułkiem ewolucji, a „naukowo" odkrytym dowodem na to było, że jeśli ewolucyjnie zaawansowana jednostka
skrzyżowałaby się ze ślepym zaułkiem, wtedy ewolucja cofnęłaby się wprost w wirującą mgłę bezbrzeżnej przeszłości.

Darwin stwierdził, że jest to nakazane przez biologię. Nie można przed tym uciec.
Jeśli jednak będziesz próbował uciec zanieczyścisz ludzi tam na górze.
Oni pociągną ciebie do góry, ty ich w dół.
W ostateczności jeśli zbyt dużo osób będzie tak robić cała historia się odwróci i powędruje w tył.

Andrew Carnegie i inni dorzucili do tego swoje trzy grosze, jedną z rzeczy, która powstała, było stworzenie przymusowego, państwowego szkolnictwa,

które segreguje ludzi, dzięki, czemu mogą konkurować ze sobą, a najlepsze partie rozrodcze mogą być zarezerwowane
dla najwyżej położonej części tej piramidy.

Najważniejsze jest by rygorystycznie rozwarstwiać nauczanie, by trzymać dzieci w szkołach na tyle długo, by ich więzi
do innych form rozwóju i ich mocnych stron - ich społeczności, tradycji, rodziców, starszego rodzeństwa -- były tak osłabione, że
władze, w pierwszej kolejności nauczyciel, następnie dyrektor, później wszelkie głosy, które wydają rozkazy miały na nich większy wpływ.

Ludzie nie wiedzą jak sprzeciwić się władzy i dostarcza się im wystarczająco dużo przykładów ludzi, którzy zostali zniszczeni z tego powodu.
Strach jest paliwem, które napędza opóźnienie ewolucyjne, na zawsze utrzymując ich w jednym miejscu.

Jeśli weźmiemy to w całość jak mozaikę, część z tego wydarzenia, część z innego i jeszcze wielu innych, które wydają się wcale nie mieć sensu,
to dopiero gdy są połączone, widoczne są jako droga zarządzania porządkiem rasy ludzkiej oraz stworzenia jej przewidywalną.

Wtedy dopiero widać, że jest to narzędzie z teorii zarządzania.
Gdzie część ludzi uczy się wykonywać większą ilość poleceń czy ważniejszych rozkazów. Jest to potrzebne, ponieważ ci ludzie będą sterować, jeśli będą się dobrze zachowywać.
Będą obarczeni przekazaniem tej wiedzy kolejnym pokoleniom.
Jednak większość z nas musi być utrzymywana w nieświadomości misternego planu.
« Last Edit: (Mon) 28.07.2014, 14:07:23 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Re: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #2 on: (Thu) 01.05.2014, 00:26:21 »
Przeciwko szkole

Jak oświata publiczna upośledza nasze dzieci i dlaczego? - tekst najsurowszego krytyka amerykańskiego systemu oświaty J.T. Gatto
 
Przez trzydzieści lat nauczałem w kilku spośród najgorszych oraz kilku spomiędzy najlepszych szkół Manhattanu i stałem się przez ten czas ekspertem ... w zakresie nudy. Nuda była wszędzie w moim świecie, a gdybyście zapytali dzieci, jak sam to często czyniłem, dlaczego czują się takie znudzone, zawsze udzielą tych samych odpowiedzi: Powiedzą, że ta praca jest głupia, że nie ma żadnego sensu, że już od dawna to wszystko wiedzą. Powiedzą, że chciały-by robić coś rzeczywistego, a nie siedzieć w ławkach. Powiedzą, że nauczyciele nie wydają się wiedzieć zbyt wiele o swoich przedmiotach, a już zdecydowanie nie są zainteresowani poszerzaniem swojej wiedzy. I będą mieć rację: ich nauczyciele są w każdym calu tak bardzo znudzeni, jak one same.
 
Nuda jest powszechną kondycją nauczycieli szkolnych i każdy, kto spędził jakiś czas w poko-ju nauczycielskim, może potwierdzić, że taki olbrzymi brak energii, takie wyrzekanie na uczniów, takie bezduszne postawy można tam znaleźć. Gdyby pytać nauczycieli, dlaczego odczuwają nudę, jak można się spodziewać, będą obwiniać dzieci. Kto nie poczułby się znu-dzony nauczając uczniów, którzy są aroganccy i interesują się wyłącznie ocenami? Jeśli w ogóle czymkolwiek. Oczywiście, nauczyciele sami są produktem tych samych programów dwunastoletniej obowiązkowej szkoły, które tak do głębi nudzą ich uczniów, a jako personel szkolny są uwięzieni wewnątrz struktur nawet bardziej sztywnych, niż te narzucone dzieciom. Kto zatem jest temu wszystkiemu winien?
 
My wszyscy! Tę prawdę uświadomił mi mój dziadek. Pewnego popołudnia, gdy miałem sie-dem lat, poskarżyłem mu się na nudę, a on trzepnął mnie mocno po głowie. Powiedział mi, żebym nigdy w jego obecności nie używał więcej tego określenia, ponieważ jeśli się nudzę, to jest to moja wina, a nie czyjakolwiek inna. Obowiązek zabawiania mnie i kształcenia dotyczy wyłącznie mnie samego, a ludzie, którzy tego nie rozumieją, są dziecinni i winno się ich w miarę możliwości unikać. Na pewno zaś nie wolno im ufać. Epizod ten wyleczył mnie z nudy raz na zawsze, a tu czy tam, przez te wszystkie lata, udało mi się przekazać tę lekcję niektó-rym moim uczniom. Przez większość czasu jednak, uważałem za bezskuteczne kwestionowa-nie oficjalnego przekonania, że nuda i dziecinność są naturalnymi stanami rzeczy w klasie szkolnej. Sam często musiałem ignorować szkolne obyczaje, a nawet naginać prawo, by po-magać dzieciom wyrwać się z tego potrzasku.
 
Imperium, oczywiście, kontratakowało; zdziecinniali dorośli stale utożsamiają opozycję z nielojalnością. Kiedyś wróciłem z chorobowego zwolnienia by odkryć, że wszystkie moje świadectwa lekarskie zostały celowo zniszczone, że wygasło zatrudnienie i że nawet nie dys-ponuję nauczycielskim dyplomem. Po dziewięciu miesiącach olbrzymiego wysiłku zdołałem odtworzyć swój dyplom, kiedy sekretarka szkoły zeznała, że była świadkiem rozwijania się spisku przeciwko mnie. W międzyczasie moja rodzina cierpiała tak bardzo, że nie chcę nawet o tym wspominać. Do czasu zanim ostatecznie wycofałem się z pracy w szkole, co miało miejsce w 1991 r., znalazłem więcej powodów niż trzeba, by myśleć o naszych szkołach - z ich długoterminowym, realizowanym w więziennej w stylu architekturze, przymusowym uwięzieniem zarówno uczniów jak i nauczycieli - jako o wirtualnych fabrykach „dziecinno-ści". W dodatku, mówiąc szczerze, nie byłem w stanie dostrzec, dlaczego muszą wyglądać w taki sposób. Moje własne doświadczenie ujawniło mi to, co wielu nauczycieli musi sobie również uświadamiać na swej drodze, choć zachowują to dla siebie z obawy przed odwetem: gdybyśmy tylko chcieli, z łatwością i tanim kosztem moglibyśmy wyrzucić „za burtę" stare, tępe struktury oraz pomóc dzieciom zyskiwać edukację, aniżeli tylko „pobierać" szkolne kształcenie. Moglibyśmy stymulować najlepsze cechy młodości - ciekawość, ducha przygo-dy, prężność, zdolność do zdumiewających wglądów - po prostu dzięki większej elastyczno-ści co do czasu, tekstów i testów, dzięki przedstawianiu dzieci naprawdę kompetentnym doro-słym oraz poprzez udzielanie każdemu uczniowi i uczennicy takiej autonomii, jakiej potrze-buje, by odtąd brać na siebie każde ryzyko życiowe.
 
Lecz my tego nie robimy. A im częściej zapytywałem, dlaczego nie, i upierałem się przy my-śleniu o „problemie" szkoły jak to czyniłby inżynier, tym częściej chybiałem celu jakim jest pytanie: A co, jeśli nie zachodzi żaden problem „z" naszymi szkołami? Co, jeśli są one takie, jakie są, tak kosztownie nieadekwatne w obliczu zdrowego rozsądku i wielowiekowych do-świadczeń co do tego, jak dzieci się uczą, nie dlatego, że robią coś nie tak jak trzeba, lecz dla-tego właśnie, że czynią to co należy? Czy to możliwe, że George W. Bush przypadkiem wy-raził prawdę, kiedy powiedział, że nie wolno nam „zaniedbać żadnego dziecka" („No child left behind" to motto dzisiejszej amerykańskiej polityki oświatowej - przp. tł.)? Czy może być prawdą, że nasze szkoły są zaprojektowane tak, by dawać pewność, że żadne z dzieci nigdy naprawdę nie wydorośleje?!
 
Czy naprawdę potrzebujemy szkoły? Nie mam na myśli edukacji, ale właśnie obowiązkową szkołę: sześć lekcji dziennie, przez pięć dni w tygodniu, przez dziewięć miesięcy w roku, w ciągu dwunastu lat. Czy ta martwa rutyna rzeczywiście jest konieczna? A jeśli tak, to w jakim celu? Nie chowajmy się jednak za nauką czytania, pisania i liczenia jako uzasadnieniem, po-nieważ dwa miliony szczęśliwych dzieci, które uczą się wyłącznie w domu [Autor mówi o formie edukacji jaką jest w USA „homeschooling" - „edukacja domowa" - przyp. tł.], w oczywisty sposób obracają ten argument wniwecz. Nawet gdyby tego nie czyniły, to znacząca liczba dobrze znanych Amerykanów nigdy nie przeszła przez tę dwunastoletnią wyżymaczkę, przez którą nasze dzieci obecnie przechodzą, i „wyszła na ludzi". George Washington, Benjamin Franklin, Thomas Jefferson, Abraham Lincoln? Ktoś ich nauczał, bez wątpienia, lecz nie byli oni produktem szkolnego systemu i ani jeden spośród nich nie został absolwen-tem szkoły średniej. Przez większość amerykańskiej historii dzieci zasadniczo nie chodziły do szkoły średniej i ci „niedokształceńcy" wyrastali na admirałów, takich jak Farragut; wynalaz-ców, jak Edison; ojców przemysłu, jak Carnegie i Rockefeller; pisarzy, jak Mellville, Twain czy Conrad; a nawet na uniwersyteckich profesorów, jak Margaret Mead. Tak naprawdę, prawie do naszej współczesności w ogóle nie uważało się ludzi, którzy osiągnęli trzynasty rok życia, za dzieci. Wobec Ariel Dunant, która współtworzyła wraz ze swym mężem olbrzymią i bardzo dobrą, wielotomową historię świata, i która wyszła szczęśliwie za mąż w wieku lat piętnastu, czy ktoś mógłby racjonalnie utrzymywać, że była ona osobą niewykształconą? Nie-przeszkoloną, możliwe, lecz nie niewykształconą.
 
Nauczono nas w tym kraju ( a raczej „wyszkolono" w myśleniu), że „sukces" jest synoni-mem, lub co najmniej jest zależny od „nauki w szkole", choć historycznie rzecz biorąc, nie jest to prawda ani w intelektualnym, ani w ekonomicznym sensie. A tymczasem wielu ludzi na całym świecie uczy się dziś samodzielnie, bez uciekania się do systemu obowiązkowych szkół średnich, które nazbyt często przypominają więzienia. Dlaczego zatem mylą Ameryka-nie edukację z tym właśnie systemem? Co w rzeczywistości jest celem naszych szkół pu-blicznych?
 
Masowe obowiązkowe kształcenie szkolne w USA okrzepło tak naprawdę między 1905 a 1915 rokiem, choć już znacznie wcześniej zostało opracowane, a nacisk na nie trwał przez większą część dziewiętnastego wieku. Powody jaki podawano dla tego olbrzymiego wstrząsu dla życia rodzin i tradycji kulturalnych były, z grubsza mówiąc, trojakie: 1) Wykształcenie dobrych ludzi. 2) Wykształcenie dobrych obywateli. 3) Rozwinięcie talentów danej jednostki. Cele te są i dziś regularnie odmieniane przez wszystkie przypadki, a większość z nas przyj-muje je w takiej czy innej formie jako słuszną definicję misji edukacji publicznej, niezależnie od faktu, jak daleka jest obecna szkoła od ich osiągania. I tu srodze się mylimy. Nasz błąd powiększa fakt, że dysponujemy w literaturze narodowej wieloma zdumiewająco spójnymi określeniami prawdziwego celu przymusowej szkoły. Mamy na przykład, wielkiego H.L. Menckena, który w piśmie „The American Mercury" z kwietnia 1924 r. napisał, że celem publicznej oświaty nie jest „napełnianie młodych osobników naszego gatunku wiedzą i budze-nie ich inteligencji. ... Nic nie jest dalsze od tej „prawdy". Prawdziwym celem ... jest po pro-stu zredukowanie tak wielu jednostek jak to tylko możliwe do tego samego bezpiecznego po-ziomu, hodowanie i tresowanie znormalizowanych obywateli, dla zlikwidowania różnicy zdań i oryginalności. Oto jej cel w USA ... i wszędzie indziej."
 
Z powodu sławy Menckena jako satyryka, moglibyśmy się skusić na zignorowanie tego frag-mentu jako wykwitu hiperbolicznego sarkazmu. Jego artykuł wszakże, stanowi śledztwo w poszukiwaniu wzorca dla naszego systemu edukacyjnego w zapomnianych już czasach, które jednak nie dają o sobie zapomnieć, militarnego państwa Prus. I mimo, iż był on z pewnością świadom tej ironii, że choć byliśmy wówczas w stanie wojny z Niemcami, jednocześnie po-dzielaliśmy pruską myśl i kulturę, to w tym miejscu był całkowicie poważny. Nasz system edukacyjny jest naprawdę pruski w swoich korzeniach i jest to rzeczywisty powód do troski.
 
Szczególny fakt pruskiego pochodzenia naszego szkolnictwa ujawnia się ciągle na nowo, gdy dowiadujemy się, gdzie go poszukiwać. William James wielokrotnie czynił do niego aluzje na przełomie XIX i XX wieku. Orestes Brownson, bohater książki Christophera Lascha z 1991 r. pt. "The True and Only Heaven", publicznie ujawniał „prusjanizację" amerykańskich szkół już w latach czterdziestych XIX wieku. „Siódmy Doroczny Raport" Horace Manna z 1843 r. przedstawiony Radzie d.s. Edukacji Stanu Massachusetts jest w swojej istocie peanem na cześć kraju Fryderyka Wielkiego i wezwaniem do sprowadzenia stamtąd tamtejszego szkol-nictwa. To, że pruska kultura szeroko ujawnia się w Ameryce nie jest żadnym zaskoczeniem, gdy weźmie się pod uwagę nasze wczesne związki z tym utopijnym państwem. Pewien Pru-sak służył jako adiutant Washingtona w trakcie wojny o niepodległość, a tak wiele niemiecko-języcznych osób osiedliło się u nas przed 1795 rokiem, że Kongres rozważał nawet publikację praw federalnych w języku niemieckim. Ale co najbardziej szokujące to fakt, że z taką gorli-wością przyjęliśmy jeden z najgorszych aspektów pruskiej kultury: system oświaty, z preme-dytacją zaprojektowany by produkować mierne umysły, paraliżować życie wewnętrzne jed-nostki, pozbawiać uczniów wartościowych umiejętności samosterowania i by zapewniać, że obywatele będą potulni i wewnętrznie rozbici, w zamiarze uczynienia całości populacji „ste-rowalną".
 
To dzięki Jamesowi Bryant Conantowi - prezesowi Harvardu przez dwadzieścia lat, specjali-ście z zakresu gazów bojowych podczas II wojny światowej, wykonawcy projektu bomby atomowej, Wysokiemu Komisarzowi amerykańskiej strefy okupacyjnej powojennych Nie-miec i zdecydowanie jednej z najbardziej wpływowych postaci XX wieku - po raz pierwszy przejrzałem na oczy, co do prawdziwych celów amerykańskiego szkolnictwa. Bez Conanta najprawdopodobniej nie dysponowalibyśmy tak wystandaryzowanymi (co do ich stylu i stop-nia) testami szkolnymi, z jakich korzystamy dzisiaj, ani nie bylibyśmy uszczęśliwieni gargan-tuicznymi szkołami średnimi, które magazynują jednocześnie od 2 do 4 tysięcy uczniów, jak np. osławiona Columbine High School w Littleton, Colorado [znana z masakry dokonanej przez dwóch uczniów - przyp. tł.]. Krótko po tym, jak wycofałem się z nauczania w szkole, odkryłem książkowy esej Conanta z 1959 r. pt. „The Child the Parent and the State" i byłem bardziej niż tylko zaintrygowany, zauważając jak mimochodem napomyka, iż współczesne szkoły, do których uczęszczamy, są rezultatem „rewolucji" wdrożonej „inżynieryjnie" między 1905 a 1930 rokiem. „Rewolucja"?! A choć on sam uchylił się od rozwinięcia tego zagadnie-nia, to zaintrygowanych a niedoinformowanych odesłał wprost do książki Alexandra Inglisa z 1918 r. pt. „Principles of Secondary Education", w której „można oglądać ową „rewolucję" z perspektywy jednego z „rewolucjonistów" ".
 
Inglis, od którego nazwiska nazwano wykłady z pedagogiki na Harvardzie, czyni doskonale jasnym fakt, że obowiązkowe szkolnictwo („przymus szkolny") na tym kontynencie zaplano-wano jako dokładną kopię oświaty pruskiej z 1820 r.: jako „piątą kolumnę" dla rozwijającego się ruchu demokratycznego, stwarzającego zagrożenie udzieleniem głosu przy okrągłym stole chłopom i robotnikom . Współczesna, uprzemysłowiona, przymusowa oświata miała służyć rodzajem chirurgicznego rozcięcia potencjalnego zjednoczenia wspomnianych klas niższych. Podziel dzieci według przedmiotów szkolnych, wieku, przez ciągłe rankingi w testach oraz za pomocą wielu innych subtelnych środków, a będzie nieprawdopodobnym, aby ciemne masy ludzkie, tak poróżnione w dzieciństwie, mogły kiedykolwiek zreintegrować się w niebez-pieczną całość. Inglis rozdziela cel nowoczesnej oświaty - obecny jej cel - na sześć podsta-wowych funkcji, z których każda z osobna jest w stanie zjeżyć włos na głowie osobie naiwnie ufającej w trzy tradycyjne cele wskazane wcześniej:
 
1) Funkcja dostosowawcza (adjustive) albo adaptacyjna (adaptive). Szkoły mają wbudowywać trwałe nawyki reakcji na autorytet. To, oczywiście, całkowicie wyklucza krytyczny sąd. To także w znacznym stopniu eliminuje ideę, że winno się nauczać użytecznego lub interesującego materiału, ponieważ nie zdołasz sprawdzić warunkowego odruchu posłuszeństwa, dopóki nie dowiesz się, czy jesteś w stanie sprawić, by dzieci uczyły się i wykonywały głupie i nudne rzeczy.
 
2) Funkcja integrująca (integrating). Ta może być równie dobrze nazwana „funkcją konformizacji", ponieważ jej intencją jest upodobnienie dzieci do siebie tak dalece, jak to tylko możliwe. Ludzie, którzy się podporządkowują normie są przewidywalni, a to jest wielce użyteczne dla tych, którzy chcą okiełznać i manipulować liczną siłą roboczą.
 
3) Funkcja diagnostyczno-dyrektywna (diagnostic and directive). Szkoła ma za zadanie określić odpowiednią dla każdego ucznia rolę społeczną. Szkoła została pomyślana jako sposób określania właściwej dla każdego ucznia roli społecznej. Dokonuje się tego poprzez liczbowe i słowne odnotowywanie danych w systematycznie prowadzonej dokumentacji. Jak w twojej osobistej dokumentacji. Bo taką naprawdę posiadasz.
 
4) Funkcja różnicująca (differentiating). Kiedy tylko ich rola społeczna zostaje „zdiagnozowana", dzieci mają być zgodnie z nią sortowane i kształcone tak dalece, jak wskazuje na to ich „stacja docelowa" w machinie społecznej - ani kroku dalej. To tyle o konstruowaniu pułapu możliwości dzieci.
 
5) Funkcja selekcyjna (selective). Ta nie odnosi się w ogóle do ludzkiego prawa do dokonywania wyborów, lecz do Darwinowskiej teorii naturalnego doboru, jako stosującej się do, jak on sam to nazywał, „ras uprzywilejowanych". Mówiąc w skrócie, idea ta ma pomagać, aby sprawy działy się jak należy, poprzez świadome próby „poprawiania" wartości hodowanego stada. Szkoły są pomyślane jako narzędzia do etykietowania nieprzystosowanych - słabymi ocenami, lokowaniem w instytucjach poprawczych i innymi karami - na tyle wyraźnie, żeby ich rówieśnicy uznali ich za gorszych i efektywnie odgradzali ich od reprodukcyjnej loterii. Oto, co wszystkie te małe upokorzenia od pierwszej klasy w szkole począwszy mają zgodnie z projektem uczynić: zmyć „brud" do „ścieku".
 
6) Funkcja propedeutyczna (propaedeutic). System społeczny implikowany przez
wskazane zasady będzie wymagał elitarnej grupy dozorców. W tym celu, niewielka część dzieci jest po cichu nauczana jak radzić sobie z kontynuowaniem owego projektu, jak nadzorować i kontrolować populację świadomie ogłupianych i rozbrajanych ludzi, aby rząd mógł działać dalej nie niepokojony, a korporacjom nigdy nie zbrakło posłusznej siły roboczej.
 
To właśnie, i niestety, jest celem obowiązkowej publicznej oświaty w tym kraju. Ale choćby-ście uznali Inglisa za samotnego „nawiedzonego", z nazbyt cynicznym podejściem do eduka-cyjnego przedsięwzięcia, to musicie wiedzieć, że wcale nie był on osamotniony w forsowaniu takich idei. Sam Conant, tworząc swoje dzieła na podstawach idei Horace Manna i innych, prowadził niestrudzenie kampanię na rzecz zaprojektowania według tego schematu amery-kańskiego systemu szkolnego. Ludzie tacy jak George Peabody, który sfinansował wprowa-dzenie obowiązkowego szkolnictwa na całym amerykańskim Południu, z pewnością rozumie-li, że pruski system jest użyteczny w tworzeniu nie tylko nieszkodliwego elektoratu i służal-czej siły roboczej, lecz także wirtualnego stada bezmyślnych konsumentów. Po pewnym cza-sie olbrzymia ilość industrialnych gigantów, wśród nich także Andrew Carnegie i John D. Rockefeller, uświadomiła sobie kolosalne profity, które można uzyskać poprzez kultywowa-nie i zwykłe nadzorowanie takiego stada przy wykorzystaniu publicznej oświaty.
 
Proszę więc bardzo. Już wiecie. Nie potrzebujemy koncepcji Karola Marksa o wielkiej wojnie pomiędzy klasami by zauważyć, że w interesie kompleksowego sterowania, tak ekonomicz-nego jak i politycznego, leży ogłupianie ludzi, demoralizowanie ich, wprowadzanie między nich podziałów i odsądzanie ich od czci i wiary, jeśli się nie podporządkowują. Klasowość może determinować ten projekt, jak to wyraził Woodrow Wilson, wówczas prezes Uniwersy-tetu Princeton, wobec Nowojorskiego Stowarzyszenia Nauczycieli w 1909 r.: „Życzymy so-bie jednej klasy osób z liberalnym wykształceniem i drugiej klasy ludzi, z konieczności o wiele większej klasy i w każdym społeczeństwie, która zrzeknie się przywilejów liberalnej edukacji i przyłączy się do wykonywania specjalnych a trudnych zadań manualnych." Jednak motywy stojące za tymi obrzydliwymi decyzjami, które przynoszą takież cele, wcale nie muszą opie-rać się na klasowości. Mogą one płynąć wprost ze strachu lub z pospolitego dziś przekonania, że „wydajność" jest cnotą naczelną, bardziej niż miłość, wolność, śmiech czy nadzieja. Ponad wszystko jednak płyną ze zwyczajnej chciwości.
 
Czekały przecież i przede wszystkim wielkie fortuny do zdobycia, w ekonomii bazującej na masowej produkcji i zorganizowanej na korzyść wielkich korporacji, a nie małych firm czy rodzinnych gospodarstw rolnych. Ale masowa produkcja wymaga masowej konsumpcji, a na początku XX wieku większość Amerykanów uważała zarówno za nienaturalne, jak i nieroz-sądne kupowanie przedmiotów, których się aktualnie nie potrzebuje. Obowiązkowe kształce-nie w szkole okazało się darem niebios w tym względzie. Szkoła nie musiała wćwiczać dzieci w jakimkolwiek bezpośrednim sensie w myślenie, że powinny konsumować non-stop, ponie-waż zrobiła coś znacznie lepszego: zachęcała je do niemyślenia w ogóle. A to pozostawiło je bezbronnymi na pastwę następnego wielkiego wynalazku ery nowożytnej - marketingu.
 
Cóż, nie trzeba ukończyć studiów z marketingu, by wiedzieć, że istnieją dwie grupy ludzi, którzy zawsze dadzą się przekonać do konsumowania więcej, niż jest im to potrzebne: nało-gowcy i dzieci. Szkoła wykonała olbrzymi kawał roboty, zmieniając nasze dzieci w nałogo-wców, ale wykonała też spektakularne zadanie przemieniania naszych dzieci w ... dzieci. Tak jest, to nie przypadek. Teoretycy od Platona przez Rousseau do naszego profesora Inglisa wiedzieli, że jeśli dzieci mogłyby być zamknięte z innymi dziećmi, odarte z odpowiedzialno-ści i niezależności, zachęcane do rozwijania jedynie banalizujących wszystko emocji chciwo-ści, zawiści, zazdrości i lęku, to wyrosłyby, nigdy jednak nie zyskując prawdziwej dojrzało-ści. W wydaniu z 1934 r. sławnej swego czasu książki pt. „Public Education in the United States", Ellwood P. Cubberley opisał szczegółowo i wychwalał sposób, w jaki ówczesna stra-tegia powiększania szkół poszerzyła zakres dzieciństwa od dwóch do sześciu lat, gdy przymu-sowe kształcenie było w tym odniesieniu ciągle dość nowe. Ten sam Cubberley - który był dziekanem Szkoły Edukacji Uniwersytetu Stanford, wydawcą książek w Houghton Mifflin, przyjacielem Conanta i korespondentem na Harvardzie - napisał takie oto słowa w swej książce pt. „Public School Administration", wydanej w 1922 r.: "Nasze szkoły są fabrykami, w których odpowiednie surowce (tj. dzieci) mają być kształtowane i modelowane. ... Obowiąz-kiem szkoły jest formować uczniów według przedłożonych jej specyfikacji."
 
Jest całkowicie oczywistym w naszym dzisiejszym społeczeństwie jakimi są owe specyfika-cje. Do naszych czasów dojrzałość została wypędzona nieomal z każdego aspektu naszego życia. Łatwe prawo rozwodowe usunęło potrzebę pracy nad własnymi związkami; łatwe kre-dyty usunęły potrzebę fiskalnej samokontroli; łatwa rozrywka usunęła potrzebę uczenia się, jak organizować rozrywkę dla samego siebie; łatwe odpowiedzi usunęły potrzebę zadawania pytań. Staliśmy się narodem dzieci, szczęśliwych, że mogą poddać swe osądy i wolę poli-tycznym nawoływaniom i reklamowym namowom, które oburzyłyby ludzi prawdziwie doro-słych. Kupujemy telewizory, a potem kupujemy te rzeczy, które w nich oglądamy. Kupujemy komputery, a potem rzeczy, które nam w nich oferują. Kupujemy za 150 $ tenisówki, czy ich potrzebujemy czy nie, a kiedy wylądują wkrótce potem w kącie, kupujemy następną parę. Jeździmy drogimi samochodami i wierzymy w kłamstwo, że stanowią one naszą polisę bez-pieczeństwa, nawet kiedy lądujemy w nich do góry nogami. Ari Fleischer [Rzecznik Prasowy Białego Domu - przyp. tł.] mówi nam byśmy „baczyli, co mówimy", nawet kiedy pamiętamy, że mówiono nam niegdyś w szkole, iż Ameryka jest krajem ludzi wolnych. Takie słowa także zwyczajnie „kupujemy". Nasze szkolne kształcenie, zgodnie z zamiarami swoich autorów, zajęło się tą właśnie sprawą.
 
A teraz trochę dobrych wieści. Kiedy już raz zrozumiesz logikę skrytą za nowoczesną oświa-tą, jej sztuczki i pułapki będą łatwe do uniknięcia. Szkoła kształci dzieci do bycia pracowni-kami i konsumentami; ucz je więc na własną rękę bycia liderami i poszukiwaczami przygód. Szkoła uczy dzieci bycia odruchowo posłusznymi; sam nauczaj je zatem krytycznego i nieza-leżnego myślenia. Dobrze „wyszkolone" dzieci mają niski próg dla nudy; pomóż im więc rozwijać ich życie wewnętrzne , tak by już nigdy się nie nudziły. Zmuszaj je do brania na sie-bie poważnego materiału, dorosłego materiału z historii, literatury, filozofii, muzyki, sztuki, ekonomii, teologii - wszystkiego tego, czego nauczyciele świadomie unikają. Stawiaj swoim dzieciom wyzwania, zostawiając je z nimi na długie okresy samotności, tak by były zdolne do radowania się własnym towarzystwem, do prowadzenia wewnętrznych dialogów. Dobrze „wyszkoleni" ludzie są uwarunkowani do lęku przed byciem samotnymi i szukają ciągłego towarzystwa poprzez telewizję, komputer, telefon komórkowy oraz przez płytkie znajomości, szybko nawiązywane i równie szybko porzucane. Wasze dzieci powinny mieć bardziej zna-czące życie i są do tego zdolne.
 
Najpierw, jednakże, musimy obudzić się, by dostrzec czym nasze szkoły są naprawdę: labora-toriami eksperymentowania na młodych umysłach, centrami treningowymi dla nawyków i postaw, których domaga się korporacyjne społeczeństwo. Obowiązkowa edukacja służy dzie-ciom jedynie incydentalnie; jej prawdziwym celem jest przekształcenie ich w „służących". W miarę swoich możliwości nie dozwólcie, by ich dzieciństwo zostało rozciągnięte, nawet o jeden dzień. Jeśli David Farragut mógł objąć dowództwo nad przechwyconym brytyjskim okrętem wojennym jako przednastolatek [nie miał wtedy jeszcze ukończonych jedenastu lat życia - przyp. tł], jeśli Thomas Edison mógł publikować swoje czasopismo w wieku lat dwu-nastu, jeśli Ben Franklin mógł terminować w wydawnictwie w tym samym wieku (po czym przeszedł kurs studiów nieosiągalny dla absolwenta dzisiejszego Yale), nie ma potrzeby opo-wiadać, co wasze własne dzieci byłyby zdolne zrobić. U schyłku życia, po trzydziestu latach spędzonych w okopach publicznej szkoły zrozumiałem, że geniusz jest tak pospolity jak zie-mia. Sami dławimy nasz geniusz tylko dlatego, że jeszcze nie uzmysłowiliśmy sobie jak kie-rować populacją wykształconych mężczyzn i kobiet. Rozwiązanie, jak sądzę, jest proste i peł-ne chwały. Niech kierują sobą sami!
 
John Taylor Gatto dwukrotnie zdobył na przełomie lat 80/90 tytuł Nauczyciela Roku Stanu Nowy Jork i trzykrotnie tytuł Nauczyciela Roku Miasta Nowy Jork. Jest autorem m.in. .tomu pt. The Underground History of American Education. Należy do najsurowszych krytyków współczesnego amerykańskiego systemu oświaty. Był uczestnikiem forum zorganizowanego przez Harper's Magazine pt. "School on a Hill", gdzie zaprezentował powyższy tekst, opubli-kowany we wrześniowym numerze tego pisma z 2001 r.
 
Tłumaczenie i udostępnienie tekstu: dr Marek Budajczak (UAM Poznań)

Źródło: <!-- w -->[url=http://www.gazeta.edu.pl]www.gazeta.edu.pl<!-- w -->[/url]
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 15:37:05 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Re: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #3 on: (Thu) 01.05.2014, 00:40:37 »
PRUSKA SZKOŁA NAD DUNAJEM (I NAD INNYMI RZEKAMI).

“Nauczycielki są przerażone, gdy zdają sobie sprawę, że są częścią systemu stworzonego, by z dziecka zrobić małego żołnierza lub bezwolnego urzędnika.” – stwierdziła znajoma Węgierka, która pracuje nad zmianą systemu edukacyjnego w swoim kraju.



Brigitta uparcie podkreśla, że dzisiejsza szkoła wywodzi się z Prus, gdzie stworzono system uczenia posłuszeństwa, subordynacji i wpojenia reguł życia kolektywnego. Matką germańskiego pomysłu była potrzeba stworzenia państwa, gdzie kadry urzędników i żołnierzy będą oddane krajowi i jego przywódcom.
Zaintrygowany wypowiedziami Węgierki, poczytałem o historii edukacji w ostatnich dwóch wiekach. Faktycznie pruski sukces szkolny miał spory wpływ na pomysły wdrażane w wielu krajach. System dobrze wpisywał się też w wymagania industrializacji, gdy potrzeba było rzesz pracowników do zapełnienia miejsc przy taśmach produkcyjnych.
Na tym tle trwa ciekawa debata wśród amerykańskich pedagogów, którzy poszukują rozwiązania edukacyjnej łamigłówki w okresie postindustrialnym. Barwną postacią tej dyskusji jest John Taylor Gatto.
Jego zdaniem, spuścizną wypromowania w USA pruskiego modelu nauczania było położenie nacisku na zapamiętywanie, a nie myślenie. Podążanie za indywidualnymi zainteresowaniami zostało pokrzyżowane podziałem dnia na lekcje i przedmioty. No i podobnie jak w Prusach, państwo postawiło się w roli faktycznego rodzica dla dzieci, które wzięło pod opiekę edukacyjną.

Trwa poszukiwanie nowych rozwiązań. Wygląda na to, że zasada “idź do szkoły, zdobądź wykształcenie i dostań posadę” przestała działać. W Polsce jest ona jeszcze podtrzymywana przez polityków działających na zgubę kraju, którzy tworzą niezliczone posady w administracji, dając publice ułudę bezpiecznych miejsc pracy. Zamiast przebudzić rodaków do poszukiwania innowacyjnych sposobów zarobkowania, utwierdzamy ich w przekonaniu, że stabilna posada jest wciąż dostępna, pod warunkiem dobrania się do wspólnego pustawego portfela. Finanse publiczne są w coraz bardziej opłakanym stanie, co jest chyba jasnym sygnałem, że jesteśmy w ślepej uliczce.
Chcę przez to powiedzieć, że wyzwania naszej edukacji są o rząd wielkości większe niż w Stanach lub na Węgrzech. Bowiem oni już zdali sobie sprawę, że mają poważny problem nieadekwatności nauczania do sytuacji na rynku. My wciąż tkwimy w iluzji, że podwyżki dla nauczycieli i wiek dzieci posyłanych do pierwszej klasy, to najpilniejsze tematy edukacyjne.

Uważam, że ani nauczyciele, ani urzędnicy krajowi, ani tym bardziej unijni, nie znajdą pomysłu na dobre wychowanie i wykształcenie naszych dzieci.
Moim zdaniem edukacja jest zadaniem, które stoi przed każdym rodzicem. Każdy z nas może pomyśleć jakich umiejętności będzie potrzebować dziecko w wieku 25 lat. Nasza wiedza o świecie i jego zmianach podpowie nam możliwy wygląd rynku w czasie, gdy nasz maluszek będzie już żył na własny rachunek. Jestem przekonany, że nasza wizja świata będzie co najmniej tak trafna, jak opinie edukacyjnych “ekspertów”.
Co więcej, interesujmy się tym co i jak jest uczone w szkole naszego dziecka. Z pewnością masa kompetencji jakie uważamy za istotne są pominięte w programie szkoły.
Myślę, że także w Polsce szkoła robi posłusznych żołnierzy i bezmyślnych urzędników z bystrych i kreatywnych dzieciaków. W moim przekonaniu, zmiana jeśli nastąpi, to wyjdzie od rodziców.
Przecież zamiast trenować młodzież w tym jak równo stać w szeregu i dopasować się do wymagań absurdalnych testów, możemy uczyć budować więzi w grupie, zachęcać do życia swoim unikalnym potencjałem, rozwijać talenty, odkrywać jak pchnąć świat do przodu i przyzwoicie utrzymać swoją rodzinę.

Źródło: http://www.talentovnia.com]www.talentovnia.com
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 15:37:33 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Re: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #4 on: (Sat) 05.07.2014, 20:57:40 »
Rezygnacja Johna Taylora Gatto - Myślę, więc odchodze - napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=1HYfGk6-fvs

Szkolnictwo państwowe jest najbardziej radykalną przygodą w historii. Zabija ona rodzinę przez monopolizowanie najlepszych czasów dzieciństwa, ucząc braku szacunku dla domu i rodziców. Całe podstawy procedur szkolnych pochodzą z Egiptu, a nie od Greków czy Rzymian. Wychodzi to z teologicznej idei, że ludzka wartość to rzecz bardzo rzadka, która reprezentowana jest symbolicznie przez wąski czubek piramidy. Pomysł ten, przeniesiony do Amerykańskiej historii przez purystów, odnajduje swoje naukowe przedstawienie w krzywej Bella. Według niego talenty zanikały, jak w prawie żelaza w biologii. To jest ruch religijny, szkoła jest jego kościołem. Ja, jako nauczyciel, stwarzam rytuały, by utrzymać młodzież w ryzach. Ja przygotowuje dokumentacje, która potwierdza świętą piramidę. Sokrates przewidział to, że jeśli nauczanie stanie się oficjalnym zawodem, to coś takiego się stanie. Profesjonalnym benefitem jest robienie z tego co jest proste, czegoś trudnego, np. oddając kobietę do męskiego zakonu. Szkoła ma ważną rolę w projekcie rozszerzania i chronienia społecznego porządku . Ma politycznych przyjaciół którzy chronią jej marsze i dlatego reformy przychodzą i odchodzą niewiele zmieniając. Nawet osoby, które te reformy ustalają nie są sobie w stanie wyobrazić szkoły wyglądającej o wiele inaczej. Dawid uczy się czytać w wieku lat 4, Rachel w wieku lat 9. Przy normalnym rozwoju, gdy oboje osiągną wiek 13 lat, nie będzie wiadomo, które nauczyło się wcześniej. 5-letnia różnica nic nie znaczy. Ale w szkole, oznaczyłbym Rachel jako osobę, która ma problemy z uczeniem się. Spowalniałbym także Dawida. Dla płacy, sprawiłbym, że Dawid musiałby na mnie polegać by wiedzieć kiedy ma zacząć i skończyć. Nie nauczy się on samodzielności. Zidentyfikowałbym Rachel jako produkt wadliwy, osobę potrzebującą specjalnego podejścia, która zostałaby z taką łatką już do końca swoich dni. W ciągu 30 lat uczenia dzieci, bogatych i biednych, prawie nigdy nie spotkałem dziecka z problemami z uczeniem się, prawie nigdy nie spotkałem także dziecka wybitnego. Jak wszystkie kategorie szkolnictwa, te są sekretnymi mitami, stworzonymi przez ludzką wyobraźnię. One wywodzą się z zasad, których nigdy nie poddajemy w wątpliwość. To one właśnie utrzymują świątynie szkoły. To właśnie jest sekret stojący za zadaniami zamkniętymi, mundurkami, blokami lekcji, podziałem wiekowym, standaryzacją. Całe religijne szkolnictwo karzące naszą nacje. Nie ma jednego dobrego sposobu, by stać się wyedukowanym. Jest tyle sposobów ile odcisków palców. Nie potrzebujemy nauczycieli zaakceptowanych przez państwo, by edukacja miała miejsce, a nawet tacy ludzie raczej powodują, że nie będzie ona miała miejsca. Ile więcej potrzeba dowodów? Dobre szkoły nie potrzebują więcej pieniędzy, dłuższego roku szkolnego. Potrzebują prawdziwych, wolno rynkowych wyborów, różnorodności która przemawia do każdej potrzeby i pozwala na ryzyko. Nie potrzebujemy ogólno państwowego programu nauczania lub państwowych egzaminów. Obie te inicjatywy wywodzą się z ignorancji wobec tego jak ludzie się uczą lub rozmyślnej obojętności.
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 15:37:48 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Re: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #5 on: (Sat) 05.07.2014, 22:16:30 »
Przedłużanie dzieciństwa - John Gatto - napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=_ywVhy-Y9OA

„Nie ma neutralnej edukacji. Edukacji jest albo dla udomowienia albo dla wolności". Joao Coutinho

Na szkołę patrzono od pierwszej dekady XX wieku, jak na gałąź przemysłu i narzędzie rządzących. Przez dłuższy czas, prawdopodobnie powodowane przez klimat oficjalnej złości i potępienia skierowanego przeciw imigrantom, społeczni kierownicy szkół byli bardzo szczerzy jeśli chodziło  o to co robili. W mowie jaką wygłosił przed biznesmenami przed Pierwszą Wojną Światową, Woodrow Wilson załączył tę śmiałą tezę:

„Chcemy by jedna klasa miała liberalną edukację, chcemy  by inna klasa, dużo większa, odstąpiła od tego przywileju, a za to, by przygotowała się do wykonywania specyficznych, trudnych i manualnych zadań.”

W 1917 roku wyższe administracyjne prace w amerykańskim szkolnictwie były pod kontrolą grupy, która w ówczesnych gazetach nazywana była Educational Trust [Edukacyjne Powiernictwo]. Najpierw na ich spotkania przybili między innymi reprezentanci Rockefeller, Carnegie, Harvard, Stanford, Uniwersytetu Chicago i Stowarzyszenia Edukacji Narodowej. Szef, Benjamin Kidd powiedział w 1918 roku

„nakładajcie na młodych ideał subordynacji.”

Na początku głównym celem było stworzenie tradycji niezależnych zarobków w Ameryce, a także ugaszenie amerykańskiej przedsiębiorczości w pospolitej części populacji. Wielkie inwestycje kapitału, których wymagał przemysł produkcji masowej na zakup maszyn, nie były dobrze uzasadnione.

Uczniowie mieli się nauczyć myśleć o sobie jako o pracownikach rywalizujących o przychylność kierownictwa, a nie jak Franklin czy Edison na siebie patrzyli, jak na samokształcącego się, wolnego człowieka. Tylko masowa psychologiczna kampania mogła pozwolić na to by szalona ponad produkcja byla kontynuowana. Tak właśnie nazywali to ważni ludzie i akademicy. Umiejętność Amerykanów by myśleć jak niezależni producenci musiała zostać zakończona. Pewne zapiski Aleksandra Huglisa pokazywały rolę szkolnictwa w tym jakże udanym projekcie, polegające na zmianie tendencji małych ludzi do konkurowania z dużymi firmami.

Od 1880 roku do 1930 roku, ponad produkcja stała się kontrolowaną metaforą pośród klas kierowniczych i ta idea miała duży wpływ na rozwój szkolnictwa masowego. Wiem jak trudne jest dla większości z nas, którzy sami koszą trawę i wychodzą z psem, żeby zrozumieć, że długoterminowa inżynieria społeczna w ogóle istnieje. A co dopiero, że zaczęła dominować szkolnictwo prawie wiek temu.

W książce Elwwods P. Cubberley wydanej w 1934 roku, „Publiczna edukacja w Stanach Zjednoczonych” dokładnie opisuje co i dlaczego się zdarzyło. Uważano, ze dzieci nie powinny brać udziału w pracach produkcyjnych, Z drugiej strony, teraźniejsze myślenie też tak uważa, zarówno dla interesów zorganizowanego zatrudnienia jak i interesów narodu”. Zdanie to mieści się w części publicznej edukacji, nazywanej „Nowe przedłużenie okresu zależności”, w której Cubberley tłumaczy, że wprowadzenie systemu fabryk, spowodowało konieczność wydłużenia dzieciństwa, by pozbawić dzieci ćwiczenia i edukacji, których mogły nauczyć się prowadząc życie na wsi. Z rozdzieleniem domowych i wiejskich przemysłów, zaniknęło uczenie się zawodu z ojca na syna oraz nauka rzemiosła, a coraz więcej jest produkcji na dużą skalę i bardzo skrajnego podziału pracy. Armia pracowników się podniosła, powiedział Cubberley. Która nic nie wie.

Ostatnią tajemniczą wzmianką dla nowej psychologii jest używanie ogłupiającego szkolnictwa, używane w Anglii, Niemczech i Francji, przy okazji 3 głównych siłach węglowych oprócz Stanów Zjednoczonych. Każdy z tych krajów już przeniósł swoją pospolitą populację do proletariatu przemysłowego.

„Społeczna historia rodziny” wydana w 1919 roku przez Arthura Calhuna, powiadomiła akademików o tym co się działo. Calhoun przewidywał, że najważniejsze życzenie pisarzy utopijnych miało się ziścić.

Dziecko przechodziło od rodziny pod opiekę ekspertów społecznych. On przewidywał, że z czasem możemy oczekiwać, że publiczna edukacja będzie zaprogramowana tak by uniemożliwiać rozmnażanie się osób nieprzystosowanych. Trzy lata później major John F Highland powiedział w Nowym Jorku, w publicznej mowie, że

szkoły zostały zawładnięte, tak jak ośmiornica chwyta ofiarę, przez niewidzialny rząd.

Odnosił się do konkretnych zachowań Fundacji Rockefeller i innych interesów w Nowym Jorku, których następstwem były zamieszki szkolne w 1917.

W lata 20-tych było ożywienie dla szkolnictwa, jak i dla giełdy. W 1928 roku znany wolumen zwany „Społeczną psychologią i edukacją” utrzymywał, że w interesie nauczycieli jest nie tylko zarządzanie szkołami, ale światem. Rok później sławny kreator psychologii edukacji, Edward Thorndike z Kolumbijskiego College’u dla nauczycieli, ogłosił, że

przedmioty akademickie mają małą ważność.

William Kirkpatrick, jego kolega z tego College’u, szczycił się edukacyjnym i społecznym kryzysie. Cała tradycja uczenia młodych, została stworzona przez ekspertów
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 17:56:27 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #6 on: (Tue) 12.08.2014, 17:58:36 »
Nowa Tępota – John Gatto – napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=Rjd60cr2Tic

Ludzie posyłają dzieci do szkoły by zmądrzały, ale to czego uczy nowoczesne szkolnictwo to tępota/durnowatość. Jest to religijna idea, które wyrwała się spod kontroli. Nie trzeba jednak tego akceptować by zauważyć, że tego rodzaju ekonomia byłaby zagrożona zbyt dużą ilością ludzi mądrych, którzy rozumieją zbyt dużo.

Staromodna tępota była zwykłą ignorancją, teraz stała się ona permanentną matematyczną kategorią tępoty, tak samo jak utalentowany, idący głównym nurtem, specjalny. Kategorie w których nauka jest dawkowana dla dobra systemu. Tępi ludzie już nie są tylko ignorantami, teraz są indoktrynowani. Ich mózgi pracują na konkretnej ilości specjalnie przygotowanych informacji, wypuszczonych dla otumanienia.

Jacques Ellul, którego książka „Propaganda” jest refleksją nad tym zjawiskiem, ostrzegła nas, że zamożne(lepiej usytuowane) dzieci są bardziej podatne niż inni na efekty szkolnictwa, ponieważ obiecywany jest im wieloletni komfort oraz bezpieczeństwo za odpowiednie zachowanie.

Quote
„Krytyczne myślenie zupełnie zanika, więc nigdy nie będzie kolektywnego, krytycznego myślenia. Osoba już nie potrafi sama oceniać, ponieważ zawsze porównuje swoje myśli do całego kompleksu zasad i przekonań utrzymywanych poprzez propagandę. Jeśli chodzi o sytuacje polityczną otrzymuje on już zbudowane wartości i przekonania, pełne prawdy potwierdzonej przez ekspertów.”

To jest zwłaszcza złe dla dzieci ze średniej i wyższej klasy społecznej, którzy są już i tak płytcy ze względu na ciśnienie ze świata zewnętrznego, by się dopasować. Kiedy te dzieci są dorosłe są pewni, że muszę coś wiedzieć, bo ich dyplomy i licencje tak mówią. Są tego pewni, aż do niespodziewanie brutalnego rozwodu, masowych zwolnień w wieku średnim lub ataków paniki i beznadziejności, które zaburza wtedy ich niekompletne człowieczeństwo.

Quote
„Zło jest stanem niekompetencji.”

Jeśli tak jest nasze szkolnictwo wypełniło XX wiek złem. Jaques Ellul mówi tak, jednostka nie ma możliwości na wyrobienie sobie własnego osądu lub opinie zarówno na temat wyższych pytań jak i ich konsekwencji. Własne zdanie jednostki jest w krytycznym stanie, zanika lub staje się atroficzne. One właśnie nie pojawią się po prostu z powrotem jak tylko propaganda zostanie wstrzymana. Lata intelektualnej i duchowej edukacji byłyby potrzebne by odbudować te umiejętności. Osoba poddawana propagandzie gdy jej zabraknie natychmiast przerzuca się na inną. To mu oszczędzi agonii znalezienia się naprzeciw jakiegoś wydarzenia bez wcześniej przygotowanej opinii. Wg wszystkich oficjalnych analiz, głupota nie jest wyuczona, jak ja twierdzę, a jest wrodzona. W wielkim procencie tego co nazywamy siłą roboczą. Siła robocza sama w sobie jest terminem, który powinien nam wiele powiedzieć o sposobie myślenia rządzi teraźniejszą społecznością. Według oficjalnych raportów, tylko mała część populacji jest zdolna do tego co my nazywamy życiem umysłowym, kreatywnym myśleniem, myśleniem analitycznym i myśleniem krytycznym.

To jak mała jest to frakcja może Was zaszokować. Według tych ekspertów, większość społeczeństwa jest beznadziejnie tępa, a nawet niebezpiecznie tępa. Jeśli uważasz, że nic nie da się z tym zrobić, oprócz dobroci- bo to biologia. Jeśli uważasz, że kapitalistyczni prześladowcy zrujnowali tępych, bo są złymi ludźmi. Jeśli uważasz, że tępota odzwierciedla deprawacje moralnego kręgosłupa lub jest sposobem natury na nie pozwolenie tym osobom się rozmnażać lub sposobem natury na stworzenie osób, które będą czyścić Twoje toalety. Lub być może, że jest to dowód na istnienie złej karmy. Jeśli wierzysz w jakiekolwiek wyjaśnienie pozycjonujące głupich w strukturze naszego społeczeństwa, to zostaniesz zmuszony zgodzić się, że większość biurokracji jest naprawdę potrzebna by komunikować się z głupimi. W innym razie zamordowaliby nas w naszych łóżkach.

Tępi ludzie nie istnieją w wystarczających ilościach, by uzasadnić ilość miejsc pracy, które istnieją tylko po to by ich obsługiwać. Masowa tępota musiała najpierw być wymyślona, ona nie jest realna. Kiedy już wymyśli się tępotę, osoby tępe mają wiele funkcji- jako niebezpieczeństwo dla siebie i innych. Trzeba ich oglądać i klasyfikować, dyscyplinować, trenować, podawać leki, sterylizować, wsadzać do getta, zmuszać i wsadzać do więzienia. Dla idealisty reprezentują wyzwanie. Osoby potępione, które trzeba zrobić społecznie użytecznymi. W każdym razie setki milionów dorosłych dzieci, potrzebują opiekunów. Wielka grupa ignorantów, których trzeba uczyć w taki czy inny sposób.
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Broń Masowej Instrukcji – John Gatto
« Reply #7 on: (Wed) 25.11.2015, 12:38:36 »
Współczesna Edókacja i Poprawność Polityczna - napisy PL

https://www.youtube.com/watch?v=qcYo1HIg7z8



Zobacz na:
Dziwne i nie tylko przypadki z Poprawnością Polityczną Z Polski i Świata
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1255.0
« Last Edit: (Fri) 27.11.2015, 00:43:14 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje