Author Topic: Mechanizmy obronne osobowości  (Read 8166 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Mechanizmy obronne osobowości
« on: (Thu) 03.04.2014, 10:45:59 »
Mechanizmy obronne osobowości

Sytuacje frustracyjne prowadzą nie tylko do działań opisanych poprzed­nio, lecz także do uczynnienia mechanizmów obronnych, tj. do posłużenia się nimi. Mechanizmy obronne osobowości są to nieświadome nawykowe sposoby zachowania obniżające przykre napięcie emocjonalne, najczęściej lękowe i ułatwiające utrzymanie dobrej samooceny. Tych sposobów zacho­wania człowiek uczy się od dzieciństwa, ale zarówno proces ich nabywa­nia, jak i stosowania nie jest wyraźnie uświadamiany lub jest wręcz nie­świadomy. Mechanizmy obronne zmniejszają obciążenie emocjonalne, przez co sytuacja nie jest tak trudna do zniesienia, lecz problem nie zo­staje rozwiązany ani przeszkoda pokonana. Są to więc niejako półśrodki, nie usuwają przyczyny, ale dolegliwość staje się mniej dokuczliwa.

Nazywanie tych nawykowych sposobów zachowania mechanizmami obronnymi ma dwojakie uzasadnienie: bronią one przed utratą dobrego mniemania o sobie oraz redukują przykre napięcie emocjonalne, tj. prze­de wszystkim lęk. W wielu przypadkach zostaje to osiągnięte poprzez samooszukiwanie się; człowiek bowiem stosuje mechanizmy obronne wo­bec siebie, a nie wobec otoczenia. Poniżej wymieniono niektóre spośród licznych mechanizmów obronnych.

1. Racjonalizacja polega na dobieraniu racjonalnego, tj. rozsądnego, ale pozornie tylko słusznego wytłumaczenia dla własnego postępowania, któ­rego prawdziwą przyczynę pragniemy ukryć przed sobą. Przyjęte wy­tłumaczenie odpowiada zwykle akceptowanym społecznie sposobom za­chowania i jest zgodne z korzystnym obrazem własnej osoby, nato­miast zniekształca obraz wydarzenia, którego dotyczy. Uczę się grama­tyki języka obcego, ale bez powodzenia. Do głowy przychodzi mi nie tyle myśl o własnej tępocie, co zasłyszane opinie, że jest to wyjątkowo trudny język i wymaga długich studiów. Lekarz nie wyjaśnia pacjentowi, że elektrokardiogram zawierał artefakty i dlatego zaszła potrzeba po­wtórnego badania. Pacjent poproszony ponownie do pracowni EKG prze­jawia niepokój, ale lekarz skłania się do widzenia w tej reakcji prze­sadnej wrażliwości” chorego a nie następstw popełnionego przez siebie błędu.

2. Projekcja przejawia się przypisywaniem innym własnych nieko­rzystnych cech; są one rzutowane na zewnątrz. Człowiek, który np. zra­ża sobie otoczenie reagując zbyt gwałtownie, odpowiadając opryskliwie lub pogrążając się z lada powodu w stanie wyniosłej obrazy ? kolegów, a nie siebie obwinia o brak poczucia humoru i trudny charakter. Wy­glądam źle w nowym ubraniu, bo mam nieszczególną figurę, ale winę ponosi kiepski” krawiec.

3. Wyparcie (represja) polega na usuwaniu ze świadomości, w sposób bezwiedny, myśli, które jasno uświadamiane musiałyby wzbudzić lęk lub poczucie winy. Przejawia się ono też na poziomie percepcji, tzn. że niektóre wydarzenia nie są spostrzegane lub są spostrzegane w sposób wyraźnie zniekształcony. Wyparte doznania mogą wywierać wpływ na nasze postępowanie, m.in. współwarunkując, w sposób nieuświadamiany, nastawienie wobec ludzi i zdarzeń. Już doświadczenie potoczne dostarcza przykładów działania mechanizmu wyparcia. Między innymi łatwo ?ula­tują nam z pamięci” myśli o kłopotliwych zobowiązaniach.

4. Tłumienie (supresja), mechanizm nie zawsze łatwy do odróżnienia od wyparcia, jest procesem częściowo uświadamianej kontroli własnego działania. Na przykład życzenia czegoś złego najbliższym, choć mogą przemknąć przez głowę, są natychmiast tłumione. Ulegają odrzuceniu jako niezgodne z zasadami oceniania właściwymi naszej kulturze i jako niezgodne z naszym sposobem odczuwania. Skuteczne tłumienie chroni nas przed uczuciem wstydu. Tłumimy m.in. zamiary działań wyraźnie egoistycznych, chociaż w głębi duszy możemy się do nich skłaniać.

Poznanie mechanizmu wyparcia i tłumienia jest zasługą Z. Freuda. Mechanizmy te łączą się z innymi mechanizmami obronnymi i warunku­ją niektóre sposoby zachowań. Na przykład mechanizm wyparcia leży u podłoża reakcji zaprzeczenia, będącej jedną z form ustosunkowania się do własnej choroby.

1. Identyfikacja. Gdy między poziomem aspiracji a poziomem osią­gnięć zachodzi znaczna różnica, a człowiek traci widoki osiągnięcia waż­nych celów życiowych, wówczas może znaleźć częściowe ich zaspokoje­nie w sposób pośredni, w wyniku identyfikacji. Na przykład los poską­pił komuś upragnionej pozycji zawodowej i dlatego szczególnie usilnie pragnie, by zyskały ją jego dzieci. Identyfikuje się z nimi w zakresie ich kariery zawodowej, toteż niepowodzenia odbiera jak własne porażki, natomiast osiągnięcia ? i tu właśnie dochodzi do głosu identyfikacja ja­ko mechanizm obronny ? traktuje jak własne sukcesy.

2. Kompensacja polega na dążeniu do uzyskania powodzenia w jakiejś dziedzinie i wyrównania (skompensowania) w ten sposób niepowodzeń doznawanych na innym polu, spowodowanych małą sprawnością fizycz­ną, brakiem pewnych uzdolnień, wadą wymowy itd. Chłopiec nie mogąc dorównać kolegom sprawnością fizyczną dokłada usilnych starań, aby dobrymi wynikami w nauce wyrobić sobie silną pozycję w klasie i aby inni zwracali się do niego z prośbą o pomoc.

3. Nadkompensacja wyraża się osiągnięciem sukcesu w tej właśnie ?dziedzinie, która dotychczas była źródłem niepowodzeń i przykrych do­znań lękowych. Wróćmy do chłopca, o którym była mowa w ostatnim przykładzie. Jeżeli w wyniku odpowiednich ćwiczeń fizycznych, wytężo­nej pracy, umiejętnego treningu chłopiec zacznie dorównywać kolegom w sporcie i ostatecznie z szarego końca wysunie się na czoło i to w tej właśnie dziedzinie, w której był bardzo słaby, to takie działanie świad­czy o skutecznym działaniu mechanizmu nadkompensacji.

Mechanizmy kompensacyjne (tj. zarówno kompensacja, jak i nadkompensacja) odznaczają się dużą siłą motywacyjną i mogą prowadzić do pozytywnych osiągnięć. Dlatego dużą wagę przywiązuje się do właści­wego ukierunkowania działań kompensacyjnych u pacjentów poddawa­nych procesowi rehabilitacji.

W przypadku nadkompensacji wytrwałe dążenie uwieńczone sukce­sem wiedzie do usunięcia przewlekłej sytuacji trudnej. I pod tym względem działanie to różni się zasadniczo od pozostałych mechanizmów obronnych, nie jest bowiem środkiem paliatywnym, lecz usuwa przy­czynę. W świetle tego, co powiedziano o nadkompensacji, nie wydaje się dziwne występowanie cech osobowości psychastenicznej u niektó­rych młodych ludzi osiągających potem znaczne sukcesy sportowe, np. w dziedzinie alpinizmu.

1. Sublimacja (uwznioślenie) umożliwia częściowe i zastępcze zaspoko­jenie dążenia, którego motywy nie są aprobowane. W myśl koncepcji psychoanalitycznych sublimacji może ulegać m.in. popęd seksualny. W przypadku frustracji dążeń seksualnych ? np. w następstwie ich niezgodności z zapatrywaniami jednostki, z zakazami, które uległy in­ternalizacji ? dążenia te znajdują zaspokojenie w twórczości literackiej, w malarstwie lub w innych formach społecznie uznawanego działania. Przedstawione ujęcie jest dość skrajne, toteż np. E. R. Hilgard radzi używać określenia ?próby sublimacji”, ich skuteczność jest bowiem ograniczona. Lekarz, który otacza ojcowską opieką młodą pa­cjentkę, może tak postępować z różnych pobudek. Jedną z nich bywa sublimowane dążenie seksualne, z czego lekarz nie zdaje sobie sprawy (czasem w następstwie równoczesnego działania mechanizmu wyparcia), bądź zdaje sobie sprawę w sposób niejasny. W każdym razie przedsta­wiona relacja lekarz ? pacjent powinna nasuwać pytanie o rzeczywi­ste motywy nastawienia lekarza, skłaniając do ewentualnej rewizji do­tychczasowego postępowania.

2. Idee nadwartościowe ze względu na jedną z funkcji, które pełnią, należy, jak sądzę, zaliczyć do mechanizmów obronnych osobowości. Idee nadwartościowe, inaczej dominujące lub wiodące, są to prze­konania, które człowiek uważa za szczególnie ważne i z którymi jest silnie związany emocjonalnie. Stąd też idee nadwartościowe stanowią silny czynnik motywacyjny, ukierunkowują działania ku nadrzędnemu celowi. Ludzie, którzy przywiązują dużą, a zwłaszcza nad­mierną wagę do określonego celu, tracą nierzadko wrażliwość na spra­wy kłopotliwe i przykre, jeżeli tylko nie stanowią one przeszkody na drodze do realizacji głównego zamierzenia. Otóż, gdy to zmniejszenie wrażliwości dotyczy swego własnego postępowania i to w znaczeniu, że zmniejsza wobec niego krytycyzm, wówczas idea nadwartościowa pełni funkcję mechanizmu obronnego i sprzyja procesowi wypierania. ?Postą­piłem chyba niewłaściwie, odnosząc się w sposób przykry do ludzi, któ­rzy wcale na to nie zasłużyli…” itd. ? ale już po chwili krytyczna re­fleksja zanika i myśl biegnie w kierunku ?tej najważniejszej sprawy”. Może to być propagowanie pewnych koncepcji, działalność racjonaliza­torska, uprawianie sportu, czy też coś zupełnie innego, bo niezależnie od treści idei nadwartościowej silne związanie emocjonalne z celem poz­wala odizolować się od spraw, które wyraźnie dostrzegane mogłyby zakłócić potrzebny spokój i odebrać dobre mniemanie o sobie. Czasem dopiero w okresie poważnej choroby, a więc zagrożenia i bezczynności, do człowieka, u którego występuje ten mechanizm obronny, zaczynają docierać sprawy od dawna domagające się przemyślenia, a w konsek­wencji pewnych zmian własnego postępowania.

3. Fantazjowanie przejawia się w "zaspokajaniu” w wyobraźni nie spełnionych pragnień lub przeżywaniu w myśli sukcesów, których po­skąpiło życie. Są to marzenia na jawie o różnej intensywności i wystę­pują zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. W wyobraźni pojawiają się śmiałe rozwiązania doraźnych trudności, a fantazja pokonuje wszelkie przeszkody. Za przykład niech posłużą marzenia Tomka Sawyera. Snuł je "idąc w świat” i przeżywając boleśnie gorzkie wyrzuty, jakie czyniła mu Becky:
Quote
Co by było gdyby… zniknął w tajemniczy sposób? Gdyby tak pojechał daleko, hen, daleko, w nieznane zamorskie kraje ? i nigdy już nie wrócił?… Albo nie, jest jeszcze coś wspanialszego. Zostanie piratem! Otóż to właśnie. Teraz jasno widzi swą przyszłość w blasku nieopisanej chwały. Imię jego rozsławi się na cały świat i wszyscy będą przed nim drżeli. Opromieniony sławą, pruł będzie wzbu­rzone morze na swym długim, wąskim, pomalowanym na czarno żaglowcu "Duch Burzy”, z czarną banderą powiewającą na maszcie! A gdy już stanie u szczytu sławy, zjawi się kiedyś niespodziewanie w swym rodzinnym miasteczku, brązowy, ogorzały od wichrów morskich i wkroczy dumnie do kościoła w czarnym aksamit­nym kaftanie i takich samych spodniach, w wielkich butach z cholewami, przepa­sany szkarłatną szarfą, z kawaleryjskimi pistoletami za pasem, z pokrytym krwa­wą rdzą kordelasem u boku, w szerokim kapeluszu z powiewającymi piórami… tak wejdzie i będzie pęczniał z dumy, słysząc szepty: To jest pirat Tomek Sawyer; Czarny Mściciel Hiszpańskich Wód!.

Reakcja upozorowana (reakcja przeciwstawna) ma miejsce wów­czas, gdy człowiek narzuca sobie sposób zachowania sprzeczny z silną tendencją, która u niego występuje, ale której stara się przeciwstawić.

Na przykład człowiek próbuje wierzyć w to, że nic a nic się nie boi, choć wcale tak nie jest, i przyjmuje dziarską postawę mimo doznawane­go lęku, a więc niejako ?na przekór” swoim obawom. Przedstawione postępowanie redukuje w pewnej mierze lęk, lecz nie usuwa jego źró­dła. Reakcja upozorowana występuje czasem u pacjentów, którzy nie tylko nie dopuszczają do siebie myśli o niekorzystnym rokowaniu (me­chanizm wyparcia), lecz nawet niektóre objawy tłumaczą w sposób przeciwstawny (reakcja upozorowana).

Mechanizmy obronne osobowości ułatwiają wstępne lub przejściowe przystosowanie się do różnych sytuacji, redukują lęk i stwarzają moż­liwości wytworzenia bardziej skutecznych i konstruktywnych form przy­stosowania. Spełniają więc na ogół rolę pozytywną. A jednak częste uciekanie się do mechanizmów obronnych, a zwłaszcza ich dominacja pośród technik radzenia sobie w sytuacjach trudnych, jest zjawiskiem niekorzystnym i świadczy o zaburzeniach przystosowania. Należy więc dążyć do uzyskania pewnej kontroli nad mechanizmami obronnymi. A staje się to możliwe z chwilą jasnego zdania sobie sprawy, że każdy człowiek ucieka się do mechanizmów obronnych, a więc na pewno i ja tak robię i moi pacjenci. Zatem niekiedy trzeba rozważyć czy właśnie w określonej sytuacji mechanizmy obronne nie odgrywają nadmiernej roli. A więc, jeżeli trwamy zbyt stanowczo przy jakiejś hipotezie (np. diagnostycznej), dobrze jest zastanowić się czy przypadkiem nie świad­czy to o niedostrzeganiu faktów, które jej przeczą (mechanizm wypar­cia). Pacjent, jak wiadomo, może stwarzać poważne problemy uchylając się przed podjęciem współdziałania z lekarzem. Jeżeli do takiego wnio­sku dochodzi lekarz, to powinien zadać sobie dwa pytania: co skłania pacjenta do nastawienia negatywnego wobec lekarza, tj. wobec mnie, i czy moja własna ocena nastawienia pacjenta jest obiektywna, a może jest wyrazem bezwiednego zafałszowania przeze mnie obrazu sytuacji (mechanizm projekcji i racjonalizacji), aby uśmierzyć poczucie winy, mające swe źródło w błędach jatrogennych, jakie sam popełniłem?

Źródło: http://www.salcity.pl


Zobacz na:
System Operacyjny Umysłu
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=87.0
Jednostronne teorie rozwoju społecznego
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1430.0
Jak się zakochujemy - Paul Dobransky
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1625.0
« Last Edit: (Sun) 10.01.2016, 16:06:52 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Mechanizmy obronne osobowości
« Reply #1 on: (Thu) 03.04.2014, 10:46:38 »
Mechanizm Kat - Ofiara

Mechanizm Kat - Ofiara (GRMG)


Kiedy ona sądzi, że świat ją skrzywdził, krzywdzi bądź może skrzywdzić, wchodzi w rolę ofiary. A będąc ofiarą zaczyna się rozglądać, gdzie jest ten, który musi istnieć, by istniała ofiara. Nieświadomie szuka kata. A gdy ten się znajdzie - oby się nauczyła, że ofiara jest katem samego siebie.

Poznasz mechanizm i nauczysz się z niego wychodzić, nie będzie już ofiar ani katów, będą różni ludzie, którzy w drugiej osobie zobaczyli siebie. To powód do wdzięczności.

 Mechanizmy Obronne
Quote
4shared.com/video/1KTw2y5o/Mechanizmy.html

Mechanizmy (4:12)
http://www.dailymotion.com/video/x2cspb8

Mechanizm wyparcia, czyli jak unikamy prawdy o sobie (18:20)
https://www.dailymotion.com/video/x2cyrpt

Mechanizm wygrany-przegrany (21:11)
https://www.dailymotion.com/video/x2cysh5

Mechanizm zakazu (23:15)
https://www.dailymotion.com/video/x2cywbf

 
« Last Edit: (Wed) 06.05.2015, 19:11:44 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Mechanizmy obronne osobowości
« Reply #2 on: (Sun) 10.01.2016, 15:11:44 »
Mechanizmy obronne



Opór, to siły w każdym z nas, które działają przeciwko procesowi poprawy i zmiany. Wydaje się absurdalne, ale tak rzeczywiście jest: sami sobie stoimy na drodze do szczęścia, rozwoju i zdrowia. W rzeczywistości opór służy temu, żeby sobie nie uświadamiać, bo po to zepchnęliśmy tyle do podświadomości, żeby nie cierpieć.

Zdrowie psychiczne zależy od stopnia świadomości – im więcej uda nam się przełożyć z tego, co nieświadome, na to, co świadome, tym jesteśmy zdrowsi. Ale jest to proces bolesny, a naturalną funkcją psychiki jest ochrona przed bólem. Stąd opór, wyśmiewanie psychoterapeutów, stąd też wcześniejsze procesy, które skazały część naszego „ja” na istnienie w podświadomości.

Jedynym sposobem na wydostanie się stamtąd w życiu dorosłym jest wgląd, czyli ta cudowna chwila, gdy pewne rzeczy w nas (niezrozumiałe zachowanie, nieadekwatne uczucia, dziwne objawy, powtarzające się problemy…) stają się zrozumiałe, układają w całość, uczucia idą w parze z myślami, pojawia się nowa opcja zamiast utknięcia w problemie. Niestety towarzyszy temu trudny proces, nie odbywa się bez bolesnej refleksji na własny temat, muszą najpierw dopaść nas długo blokowane uczucia. Trwała zmiana w naszej psychice nie jest efektem jednego wglądu, lecz bardzo wielu, na co potrzeba wiele czasu. Choć bywa, że coś się radykalnie zmienia pod wpływem jednej tylko chwili olśnienia. I niestety nikt nie ma na to monopolu, żaden genialny psychoterapeuta tego nie zrobi bez współpracy pacjenta – bez jego otwartości na to, co słyszy, bez umiejętności abstrakcyjnego myślenia na swój temat, bez odrzucenia przywiązania do obrazu siebie, bez chęci zmiany, bez umiejętności stanięcia „obok siebie” czyli równoczesnego przeżywania i obserwowania siebie. To nie takie proste i dlatego mimo najlepszych chęci każdy nieustannie musi zmagać się z własnym oporem.

Oczekiwanie, że można zmienić życie radami, przepisami na szczęście, jest cudownym złudzeniem, w które większość ludzi chętnie wpada, by nie konfrontować się ze swoimi problemami. Ludzie chcieliby się zmienić bez dotykania bolesnych miejsc, bez zaglądania do źródeł swoich życiowych trudności, bez przeżywania smutku i złości. Na złudzeniu, że to możliwe, żeruje wiele pseudoterapii i wiele wydawnictw.

Gdyby tak było, że od tego, co powiem, napiszę, ktoś mógłby stać się wolny od problemu lub szczęśliwy, dawno byłabym multimilionerką, nawet gdybym brała tylko złotówkę od cudownej rady. Gdyby te wszystkie poradniki walające się po księgarniach miały moc uzdrawiania świata, dawno byłby piękny i zdrowy. Niestety. Ludzka psychika rządzi się skomplikowanymi prawami a mechanizmy obronne nie pozwalają nam zmieniać swojego postępowania ot tak. Nie po to używaliśmy ich tak długo, czasem wbrew logice, by teraz szybko z nich rezygnować. Mechanizmy obronne są sposobem na uporanie się z rzeczywistością, zarówno tą wewnątrz nas jak i na zewnątrz, więc niby dlaczego mielibyśmy zaufać, że teraz będzie inaczej i rezygnować z tego, co nas do tej pory chroniło przed bólem, lękiem i uświadomieniem sobie rzeczy, których nie chcemy przyjąć do wiadomości? Oczywiście mechanizmów tych używamy bezwiednie, są one naszą „drugą naturą” i nie zdajemy sobie z nich sprawy. Jedne z nich wytworzyliśmy już we wczesnym niemowlęctwie, inne trochę później, ale też w dzieciństwie. To nic, że zaburzają obiektywne patrzenie na rzeczywistość, nie pozwalają mieć pełnego obrazu sytuacji, świadomości tego, co tak naprawdę dzieje się wokół nas – to cena jaką płacimy za zmniejszenie cierpienia.

Status teoretyczny obron i ich klasyfikacji

Podjęcie prób porządkowania mechanizmów obronnych wymaga uprzedniego określenia obszaru i granic tego pojęcia. Konieczne jest takie jego zdefiniowanie, które pozwoli na odróżnienie obron od innych sfer funkcjonowania człowieka. Możliwe jest to przez odwołanie się do ich jednoznacznej charakterystyki, co wymaga wskazania takiej ich właściwości, którą prawdziwie można przypisać tylko i wyłącznie mechanizmom obronnym.

Wydaje się, że znaczna część spotykanych w literaturze definicji nie spełnia powyższego warunku.

Grzegołowska – Klarkowska stwierdza, że większość autorów nie definiuje precyzyjnie pojęcia obron, określając je jako techniki służące redukcji lęku i/lub ochrony pozytywnego obrazu siebie bądź poczucia własnej wartości. Wskazuje na negatywne konsekwencje braku precyzyjnej definicji jakimi są niejasny status teoretyczny oraz definiowanie mechanizmów obronnych przez ich funkcję. Funkcjonalne ujęcie sprawia, że pojęcie mechanizmów obronnych może łatwo zyskać zbyt duży zakres nie różnicując obron od mechanizmów radzenia sobie. Grzegołowska – Klarkowska pisze, że przy szerokim rozumieniu powyższej definicji funkcje obronne można przypisać prawie wszystkim formom zachowania człowieka.

Dostrzega użyteczność podejścia funkcjonalnego, zaznaczając jednak, że opieranie się jedynie na nim jest niewystarczające i postulując branie pod uwagę również struktury i determinant zachowania. Sama proponuje uznać, że mechanizmy obronne to „zniekształcenia w przebiegu procesów poznawczych, które występują w sytuacji nastawienia na ochronę „ja” lub jego antycypacji, i których celem jest ochrona „ja” przed rzeczywistym lub antycypowanym zagrożeniem. Podstawowe mechanizmy obronne mogą wchodzić w skład bardziej złożonych czynności obronnych (zaś każda czynność obronna musi zawierać w sobie podstawowy mechanizm obronny)”.

Zaproponowana definicja pokazuje, że perspektywa poznawcza wydaje się być szczególnie użyteczna w konstruowaniu precyzyjnych definicji mechanizmów obronnych. Pokazuje tym samym jak ważny jest sposób ujęcia aktywności człowieka i leżące u jego podstaw założenia, czyli paradygmat wykorzystywany przez badacza. Należy jednak pamiętać o psychoanalitycznym rodowodzie mechanizmów obronnych i zwrócić uwagę na fakt, że w perspektywie poznawczej pojęcie obron nie jest wykorzystywane w wyjaśnianiu zaburzeń. Definiowanie pojęć wywodzących się z jednej perspektywy w kategoriach innego paradygmatu niesie ze sobą zagrożenie zmiany akcentów lub znaczenia związane ze zmianą terminologii, założeń teoretycznych i kontekstu w jakim definiowane jest dane pojęcie. Konstruując definicję danego pojęcia należy także brać pod uwagę cel, któremu ma służyć dokonane w ten sposób wyodrębnienie i nazwanie fragmentu rzeczywistości. W celu zachowania wewnętrznej spójności teorii, w ramach której budowana ma być klasyfikacja mechanizmów obronnych, kryterium podziału musi zostać określone w tych samych terminach, w których definiowane są klasyfikowane elementy. Oznacza to, że poznawcza definicja obron pociąga za sobą konieczność podziału ich w oparciu o kryterium poznawcze.

Zagadnieniu różnicy pomiędzy mechanizmami obronnymi a innymi formami aktywności człowieka szczególnie dużo uwagi poświęciła Norma Haan. Odróżniła je od sposobów radzenia sobie oraz dekompensacji ego. W pierwszym przypadku widzi ona zachowania celowe, elastyczne, zorientowane na przyszłość, lecz uwzględniające wymogi teraźniejszości i związane z wtórnymi procesami myślowymi i świadomością. W drugim natomiast zachowanie jest stereotypowe, powtarzające się, opierające na subiektywnych założeniach i podstawowo zdeterminowane biologicznie. Przez mechanizmy obronne rozumie ona natomiast zachowania sztywne, przymusowe, determinowane przeszłością, związane z pierwotnymi procesami myślowymi i nieświadomością. Wiążą się one ze zniekształconym obrazem sytuacji, przekonaniem o możliwości magicznego opanowania zaburzających emocji oraz gratyfikacją popędów na drodze wybiegu.

Mechanizmy obronne można poklasyfikować na przykład w następujący sposób:

1. Techniki unikania działania

Jest to usunięcie ze świadomości myśli, uczuć, wspomnień, impulsów, fantazji, pragnień itp., które przywołują bolesne skojarzenia lub w inny sposób zagrażają spójności osobowości danej jednostki (na przykład prowokują pytania o moralność, wywołują poczucie winy itp.). Wyparcie zachodzi wtedy gdy zaspokojenie popędu (związane z przyjemnością) może spowodować – z uwagi na inne wymogi – przykrość. Wyparte myśli istnieją nadal, jednakże nie są dostępne świadomości. Wyparcie nie jest procesem jednorazowym i wymaga ciągłego nakładu energii.

Przykład: Pracownik nie dopuszcza do siebie myśli o możliwości zwolnień grupowych, o których mówi się w firmie. Czuje się dzięki temu lepiej (zmniejszenie frustracji), ale będzie kompletnie nieprzygotowany, jeśli zwolnienia nastąpią (zniekształcenie rzeczywistości).

Przykład: Student zapomina o terminie egzaminu. Pacjent zapomina o terminie wizyty.

Wyparcie jest jednym z podstawowych pojęć psychoanalizy. Według Freuda dzieli się ono na dwa typy:

*Tzw. wyparcie pierwotne ma miejsce, kiedy pewne przeżycia lub emocje na bieżąco są niedopuszczane do świadomości. Takie zjawiska nigdy do niej nie docierają. Wyparcie pierwotne ma miejsce raz, w bardzo wczesnym etapie dzieciństwa, kiedy z nieświadomości wyodrębnia się świadomość.
*Tzw. wyparcie wtórne, albo następcze albo właściwe ma miejsce, kiedy zjawiska, które pojawiły się w świadomości, ale wtórnie zostały wypchnięte do nieświadomości. Wyparte zjawiska pozostają w nieświadomości dzięki mechanizmowi zwanemu cenzurą, kontrolowanemu przez superego, czasem jednak pojawiają się niespodziewanie kiedy cenzura słabnie (np. pod wpływem alkoholu, osłabienia ego, choroby, we śnie itp.), mogą też być przyczyną nerwic.

Jednym z kierunków psychoanalizy jest więc wydobywanie wypartych wspomnień wydarzeń na powierzchnię świadomości, co ma leczyć nerwice. Do tego celu służy szereg metod, m.in.:

*interpretacja snów
*analiza czynności pomyłkowych
*metoda wolnych skojarzeń
*hipnoza

Metody te bywają jednak zawodne. Znany jest na przykład przypadek pacjentki, u której pod hipnozą odsłonięto wspomnienie gwałtu dokonanego na niej w dzieciństwie przez ojca, podczas gdy później okazało się, że jest wciąż dziewicą (zobacz też: fałszywe wspomnienie). Również w przypadku odsłonięcia naprawdę wypartego wspomnienia nerwica wcale nie koniecznie ustępuje, choć świadomość jej przyczyn może pomóc w dalszym leczeniu.

b) Nadmierna samokontrola

Jest to wstrzymywanie się od negatywnych uczuć (tzw. pozytywne myślenie za wszelką cenę).

c) Stłumienie

Funkcjonuje także inne określenie – supresja. Pojęcie pochodzące z języka psychoanalizy. Jeden z mechanizmów obronnych. Oznacza ono świadome odwrócenie uwagi od pewnej – aktualnie świadomej – treści psychicznej, na skutek czego myśl ta staje się przedświadoma. Bezpośrednią motywacją stłumienia są opory moralne, których źródłem jest druga cenzura, której istnienie między świadomością a przedświadomością postulował Zygmunt Freud.

Przykład: W czasie rozmowy z drugą osobą przychodzi na myśl pewien drażliwy temat, który w luźny sposób łączy się z treścią dotychczasowej rozmowy. Jednakże stwierdzam, że treść nowego wątku będzie niestosowna w tej rozmowie, dlatego ją pomijam.

d) Prokrastynacja

W psychologii: patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana „syndromem studenta”. Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy i odkłada jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów. Prokrastynacja najczęściej pozostaje nierozpoznana, a prokrastynatorów uważa się za leni, przypisując im brak siły woli i ambicji. Dopiero niedawno uznano, że faktycznie jest ona zaburzeniem psychologicznym.

Charakterystyka i typowe zachowania:

Tendencja ta pojawia się zwykle w latach szkolnych i dotyka w szczególności uczniów zdolnych, dobrze radzących sobie w szkole, których talent jest dostrzegany. W obliczu zadania wymagającego większego wysiłku tracą oni wiarę w siebie, motywację i odczuwają niepokój.

Tak jak większość problemów psychologicznych, prokrastynacja często ma swoje podłoże w domu rodzinnym. Rodzina ukazująca dziecku wizję społeczeństwa jako wyścigu szczurów czy rodzice mający zbyt duże wymagania najczęściej warunkują pojawienie się tego problemu. Często również problem ten pojawia się z powodu niestabilnej sytuacji rodzinnej i ogólnego niedowartościowania danej osoby.

Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie, nie robiąc nic. Tymczasem bycie odwlekaczem nie oznacza nierobienia niczego. Wręcz przeciwnie, osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia, nie mające związku z problematycznym zadaniem. Na przykład przeszukuje internet, rozpraszając przy tym swoją uwagę zamiast koncentrować ją na zadaniu.

Prokrastynacja może przybierać różne formy, od łagodnych do poważnych i patologicznych. Jeśli dotyczy czynności, których niewykonanie nie pociąga za sobą konsekwencji (zmywanie, wypełnienie deklaracji o dochodach), ułudne poczucie bezpieczeństwa jakie niesie prokrastynacja może ostatecznie być przyczyną innych zmartwień. W poważniejszych przypadkach, pociąga za sobą nawet ryzyko rozwodu, utraty pracy czy wejścia w konflikt z prawem.

Prokrastynacja najczęściej dotyczy:
*nauki, a później życia zawodowego
*życia codziennego
*podejmowania decyzji

Postępowanie prokrastynatora można podzielić na następujące etapy:

1. Chęć zrobienia czegoś.
2. Decyzja o zrobieniu tego.
3. Odkładanie czynności bez poważnego powodu.
4. Uświadomienie sobie niekorzyści, jakie pociąga za sobą odkładanie.
5. Kontynuacja odkładania.
6. Szukanie wymówek bądź odejście od problemu.
7. Odkładanie.
8. Wykonanie zadania w czas, bardzo się przy tym stresując lub ukończenie go za późno bądź też niezrobienie go wcale.
9. Postanowienie o niepostępowaniu w ten sposób w przyszłości.
10. Niedługo po tym sytuacja się powtarza.

Jak pokazują powyższe etapy, zadanie staje się trudniejsze niż zazwyczaj, a odkładanie na jutro nie przynosi żadnych korzyści.

Możliwe przyczyny:

Wiele zaburzeń, w tym także zaburzeń osobowości, może wiązać się z postawą zwlekającą, dotyczy to większości zaburzeń depresyjnych i dystymicznych, a czasami także lękowych takich jak fobia społeczna. Jest też powszechna u osób z ADHD.

Istnieje wiele typów takiego zachowania, jak również wiele powodów, dla których postępujemy w ten sposób. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie to ma na celu:
*uniknięcie frustracji (przekładane zadanie nie jest tak przyjemne jak to, które wykonujemy, a kara za niewykonanie danego zadania wydaje się bardzo odległa względem natychmiastowej przyjemności, jaką daje zrobienie czegoś innego); chodzi o to, by uwypuklić pozytywne, choć krótkotrwałe, konsekwencje odkładania i uchronić się od złych emocji
*ochronę poczucia własnej wartości: dla prokrastynatora porażka jest podważeniem jego wartości. Tak więc, im mniejsze są szanse na to, że odniesie sukces, tym dłużej zwleka. Ponadto, jako że są to perfekcjoniści, prawdopodobieństwo, że nie sprostają własnym wymaganiom jest duże. W rezultacie prokrastynacja prowadzi do „nieudolności” (np. niewystarczające przygotowanie się do egzaminu) dostarczającej wymówek, gdy oczekiwania nie są spełnione. Mówiąc ogólnie, zawsze można sobie tłumaczyć, że gdybyśmy się bardziej przyłożyli, odnieślibyśmy sukces, choć może być to złudne, nigdy się tego nie dowiemy, a poczucie własnej wartości nie obniży się. Niestety, w końcu ulega ono pogorszeniu, gdyż zadania nigdy nie są ukończone.
*sprzeciwienie się innym przez zachowanie pasywno-agresywne. Na prośby odpowiadamy „dobrze”, ale jest to tylko puste słowo.
*życie w stresie, poszukując silnych doznań
*osiągnięcie złudnej świadomości większej mobilizacji do sprostania trudnemu wyzwaniu później lub przeświadczenie, że ma to zostać wykonane perfekcyjnie.

Główną przyczyną prokrastynacji jest pięć lęków, które mogą występować równocześnie:

1. Lęk przed porażką: Praca przekładana jest do momentu, kiedy wydaje się, że jest już za późno, żeby ją wykonać. Staje się to usprawiedliwieniem w razie niepowodzenia. Ten typ zachowania można zaobserwować wśród uczniów. Taka postawa jest związana z wymagającym, skupionym na ocenach systemem nauczania. W rezultacie uczeń nie potrafi zabrać się do pracy bez myślenia o tym, jak zostanie oceniony i tym samym próbuje uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Prokrastynacja dotyka osoby bardzo zdolne, którym brakuje wiary w siebie. Przykład: uczeń stresujący się na samą myśl oddania mało interesującego wypracowania.

2. Lęk przed sukcesem: W tym przypadku występuje obawa, że sukces wywoła zazdrość lub pociągnie za sobą kolejne większe oczekiwania, którym można nie sprostać. Próbuje się więc nie wyróżniać spośród innych. Strach ten może występować jako skutek zazdrości braterskiej w dzieciństwie. Można mieć również wrażenie, że powodzenie zagrozi w pewien sposób opiekunom. Przykład: urzędnik, który nie chce awansować.

3. Lęk przed bezradnością: Prokrastynator chce mieć wszystko pod kontrolą. Może to wynikać z chęci rewanżu lub autonomii: gdy taka osoba ma zmierzyć się z mało ambitnym zadaniem, ucieka się do prokrastynacji, aby potwierdzić swoją niezależność. Również osoba chcąca poczuć dreszczyk emocji mierząc się z otoczeniem może zostać „zwlekaczem”. Przykład: pracownik, który walczy przeciwko hierarchii, ryzykując utratą pracy, czy telemarketer nieodbierający telefonu.

4. Lęk przed izolacją: Prokrastynator, niczym dziecko w rodzinnym gronie, chce, aby się nim opiekowano, doradzano mu i kierowano nim; dobrze się czuje pracując w grupie lub gdy ktoś podejmuje za niego decyzje. Może również chcieć w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, poprzez trudną sytuację, w jakiej się znajduje, czy też mieć świadomość, że jest coś do zrobienia (obawa przed samotnością). Przykład: uczeń, który czeka, aż ktoś odrobi za niego lekcje.

5. Lęk przed intymnością: Prokrastynator boi się, że inni nie będą wystarczająco obecni w jego życiu, lub też zbyt się do niego zbliżywszy, dostrzegą jego wady i go odrzucą. Przykład: chłopak, który ciągle spóźnia się na randki.

Leczenie i rokowania – trudne. Środki farmakologiczne zwykle są mało skuteczne (dla przykładu: stymulanty powodują zwykle zbytnie rozpraszanie uwagi, zaś depresanty zwiększają niechęć do działania). Można stosować metody psychologiczne: terapię u specjalisty lub samoleczenie poprzez zmuszanie się do pracy i stopniowe przezwyciężanie trudności, jakie dla prokrastynatorów przedstawia konkretne działanie

e) Zachowania obsesyjno-kompulsyjne

Uporczywe nawracające myśli oraz przymus wykonania jakiś czynności to podstawowe objawy nerwicy natręctw. Objawy te pojawiają się w natężeniu patologicznym. Najczęstszą jest obsesyjna obawa i konieczność mycia rąk.

Osoby ogarnięte tym rodzajem natręctw myją ręce kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy dziennie. Często są tak zajęte tą czynnością, że nie są już w stanie nic innego robić. W krańcowych przypadkach myją ręce tak, że skóra na nich jest zniszczona a resztę ciała pozostawiają w brudzie.

Czasem człowiek musi wykonać jakiś gest lub czynność. Zdaje sobie sprawę z bezsensowności takiego postępowania, często się go wstydzi, ale nie może się opanować, ponieważ narastający lęk zmusza go do wykonania rytuałów.

Charakterystyczne dla nerwicy natręctw są:

* Obsesje – to zaburzenie związane z nawracającymi, uporczywymi myślami natrętnymi, wyobrażenia, idee, impulsy do działania.
* Kompulsje – czynności przymusowe, rytuały są to wielokrotnie powtarzane zachowania, które mają zapobiegać jakimś mało prawdopodobnym wydarzeniom. Najczęściej wiążą się z niepokojem i lękiem, który nasila się w momencie zaniechania czynności przymusowej. Czasem natręctwa polegają na konieczności wypowiedzenia jakiegoś słowa lub zwrotu, kiedy indziej u osób religijnych polegają na gwałtownej chęci wymówienia jakiegoś bluźnierstwa lub plugawych słów w kościele.

U chorych na natręctwa pojawiają się myśli natrętne. Są to powstające wyobrażenia, idee, impulsy do działania, które pojawiają się w świadomości w sposób nawracający. Niemalże zawsze są przeżywane przez pacjenta jako przykre oraz pacjent próbuje się im przeciwstawić, najczęściej bezskutecznie.

Pojawiają się wbrew woli , budzą sprzeciw a jednocześnie są uznawane za własne. Myślom tym najczęściej towarzyszy uczucie obniżonego nastroju, często pacjent w celu zmniejszenia lęku uzależnia się od substancji zmniejszających lęk a także od alkoholu. Myślom tym często towarzyszą wyobrażenia, które są związane z treścią myślenia. Treść myślenia może zmieniać się w ciągu upływu lat. Te obsesje – myśli, wyobrażenia, impulsy pojawiają się w sposób powtarzający i uporczywy, wbrew woli pacjenta .

Często kompulsje łączą się z obsesjami są jakby ich następstwem. Np. lęk przed zabrudzeniem łączy się z wielokrotnym myciem rąk. Często czynności natrętne wiążą się z pewnego rodzaju ceremonią, której przerwanie związane jest z powstaniem silnego lęku i niepokoju. Ważnym elementem zachowań kompulsywnych jest przymus. Powtarzana czynność jest wykonywana mimo, że wcześniej została ona wykonana dobrze. Związane jest to z niemożnością przeciwstawienia się natrętnej myśli bądź czynności.

Trudno opisać wszystkie rodzaje natręctw. Niektóre z nich są uciążliwe tylko dla chorego, inne również dla jego najbliższych.

Natręctwa zwykle pojawiają się w okresie pokwitania i stopniowo nasilają się. Nierzadko pojawiają się już w okresie dziecięcym. Zwykle SA bardzo trudne do wyleczenia, a jedynie bardzo sporadycznie zmniejszają się w okresie przekwitania. Czasem pomaga zmiana miejsca zamieszkania lub pracy. Najlepsze wyniki leczenia osiąga się metodami psychoterapeutycznymi, między innymi psychoanalizą.

2. Techniki przemieszczenia

a) Acting – out

W psychologii rodzaj zachowań, w których poprzez działanie wyrażane są bezpośrednio nieuświadomione impulsy. Dzięki temu można uniknąć uświadomienia sobie towarzyszących zwykle tym impulsom emocji. Acting-out jest jednym z mechanizmów obronnych, często prowadzącym do działań aspołecznych.

Przykłady:

* Osoba uzależniona od gier hazardowych grająca kompulsywnie w pokera,
* Osoba uzależniona od seksu kompulsywnie masturbuje się,
* Chuligani bijący kijami baseballowymi pierwszego napotkanego człowieka.

Zysk psychologiczny agresora: wyładowanie się, poczucie wszechmocy, wzrost poczucia pewności siebie, rozładowanie emocjonalnych problemów. Nieplanowanie tej agresji i szybkie znalezienie dla niej ujścia pozwala na uniknięcie niepewności, strachu i innych towarzyszących zwykle aspołecznym działaniom uczuć.

Czasami zachowania typu acting-out (utrata kontroli nad pewnymi zachowaniami) przeplatane są zachowaniami typu acting-in (próby kontroli zachowań niebezpiecznych i impulsywnych). Np. ktoś zaczyna zachowywać się przesadnie grzecznie, przestaje się masturbować lub kompletnie unika jakichkolwiek sytuacji seksualnych. W zamian – osoba będąca w fazie acting-in – może się np. przesadnie często modlić lub poddawać się intensywnym religijnym rytuałom.

b) Fiksacja

Polega na kurczowym trzymaniu się wyuczonych mechanizmów przystosowania (myśli i zachowań), dzięki czemu nie dopuszcza się myśli, które mogłyby spowodować frustrację. Daje to krótkotrwały zysk psychologiczny w postaci zmniejszenia napięcia (co jest podstawowym zadaniem mechanizmów obronnych), jeśli zagrożenie minie, ale uniemożliwia przystosowanie się do niego.

Wyróżnia się również tak zwane fiksacje rozwojowe. Polegają one na zablokowaniu się rozwoju emocjonalnego na pewnej fazie i braku przejścia do następnej fazy rozwojowej. W tym sensie np. w psychoanalizie używa się sformułowań „fiksacja oralna”, „fiksacja analna” itd. jako określenia rozwojowej fiksacji energii libidalnej – „fiksacja libidalna” (szerzej zobacz: rozwój psychoseksualny).

Fiksacje rozwojowe związane są z frustracją i deprywacją potrzeb charakterystycznych dla danego wieku rozwojowego. Jeśli w danym okresie jest zbyt wiele lub zbyt mało frustracji podstawowych dla danego wieku potrzeb, prowadzi to do fiksacji. W efekcie takiej fiksacji np. dorosła osoba żywić może stany wewnętrzne, dylematy, sposoby myślenia itd. charakterystyczne dla młodszego wieku rozwojowego. Na przykład dorosły mężczyzna mieszka z rodzicami i nie przeżywa pragnień założenia własnej rodziny, związania się z inną bliską osobą, źle się czuje w sytuacjach faktycznej niezależności itp.

Fiksacja może być także następstwem silnych frustracji życiowych i stresu, który przekracza możliwości adaptacyjne. Taka fiksacja (obok innych konsekwencji) pojawiać się może jako skutek na przykład śmierci bliskiej osoby, choroby, utraty pracy i innych nieszczęść (więcej zobacz: teoria frustracji – agresji). O sile sytuacji stresujących (stresorów) szerzej zobacz: stres.

Przykłady:
*Orkiestra na Titanicu podobno grała do samego końca…
*Nie mam pracy i w związku z tym oglądam non stop TV
*Gdy jestem zmęczony, zdenerwowany lub smutny, włączam telewizor i przeskakuję bezmyślnie z kanału na kanał.
*Palenie papierosów może być interpretowane jako fiksacja oralna, bowiem imituje ssanie piersi (szerzej zobacz: faza oralna)
*Na rozmowie kwalifikacyjnej lub gdy nie wiem co odpowiedzieć na egzaminie, powtarzam ciągle tę samą frazę.

c) Inwersja

Polega na tym, że wyparte, nieaprobowane uczucia i myśli powracają do świadomości i są rozładowane w zachowaniach wprost przeciwnych

Przykład: Narcyzm – ktoś zakochany w X nie może tego uczucia zrealizować, więc przenosi je na siebie.

d) Kompensacja

Jest to wynagradzanie siebie za braki lub defekty. Daje chwilową przyjemność, ale powtarzane może spowodować utrwalenie się podświadomego skojarzenia danego defektu z nagrodą i utrudnić jego usunięcie.

Przykład: Dziewczyna uważa się za nieatrakcyjną, więc wynagradza to sobie słodyczami.
Ogólniej używa się tego terminu także w nieco innym znaczeniu, skierowania aktywności na cele podobne do tych, których nie potrafimy osiągnąć.

Przykład: Flirt zamiast stałych związków.

e) Zaburzenia dysocjacyjne

Jeden z ostrzejszych mechanizmów obronnych, znany w psychologii. Pojęcie dotyczy zaburzeń określanych niegdyś jako histeryczne.Jest to generowanie przez nieświadomość rozmaitych (pozornych lub rzeczywistych) dolegliwości fizycznych w celu uzasadnienia niepodejmowania działań przez jednostkę lub odwrócenia jej uwagi od niechcianych myśli i uczuć. Polega na pojawieniu się objawów uszkodzenia fizycznego lub utraty kontroli, czasowej drastycznej modyfikacji cech osobowości albo poczucia tożsamości, w celu uniknięcia przykrych uczuć i myśli.

Konwersja, zaburzenia konwersyjne (dawniej, czasem utożsamiane z histerią) w psychologii uwarunkowanie, w którym diagnozuje się u pacjenta objawy jak w zaburzeniach neurologicznych motoryki (np. spowolnienie ruchów), podczas gdy jego układ nerwowy nie wykazuje odchyleń od normy i nie można wskazać jednoznacznej przyczyny psychologicznej czy też organicznej takiej diagnozy, lub zaburzenie jest ocenione jako większe niż zwykle taka przyczyna wywołuje. Termin ‚konwersja’ wywodzi się z doktryny Freuda, w której jest mowa o ‚konwersji’ (transformacji) odczuwanego niepokoju, lęku wynikającego z aktualnej sytuacji życiowej pacjenta w pozorne (por. nerwice) lub rzeczywiste objawy fizyczne (np. drżenie, silniejsze bicie serca, i inne). Objawy zwykle ustępują po zaniku stresującej sytuacji, występują również u zdrowych jednostek, w zetknięciu się z trudnymi sytuacjami życiowymi, jednakże jeśli nie przekraczają granicy uciążliwości, działają w zdrowym organizmie w sposób mobilizujący (np. towarzyszące wydzielanie się adrenaliny).

Niektóre odmiany zaburzeń dysocjacyjnych:
*amnezja dysocjacyjna,
*fuga dysocjacyjna,
*osłupienie dysocjacyjne,
*trans i opętanie,
*dysocjacyjne zaburzenia ruchu,
*osobowość naprzemienna.

W sensorycznych reakcjach dysocjacyjnych mogą brać udział wszystkie zmysły, najpowszechniejsze formy to:
*anestezja – zanik wrażliwości czucia,
*hipestezja – częściowy zanik wrażliwości,
*hiperestezja – nadwrażliwość,
*analgezja – zanik wrażliwości na ból,
*parestezja – niezwykłe odczucia (łaskotanie, gorąco).

Dysocjacja jest mechanizmem charakterystycznym dla osobowości histerycznej, lecz występuje sporadycznie także u ludzi nie wykazujących cech histeryka.

Przykład 1: Nagły wrzask w celu zwrócenia na siebie uwagi.
Przykład 2: Pracownik ma zostać zwolniony. Zaczyna go boleć noga. Kiedy znajdzie nową pracę, noga przestaje boleć.
Przykład 3 (fuga): Opuszczenie własnego domu, połączone z utratą pamięci.

f) Przeniesienie

Zjawisko występujące w terapii psychologicznej, opisane po raz pierwszy w nurcie psychoanalitycznym, a oparte na mechanizmie obronnym przemieszczenia.

Carl Gustav Jung pisze:
Quote
„Dla każdego, kto zna praktykę psychoterapeutyczną z własnego doświadczenia, proces, który Freud określił mianem przeniesienia, często stanowi trudny problem. Zapewne nie ma przesady w założeniu, że poniekąd wszystkie tak zwane przypadki wymagające dłuższego leczenia, krążą wokół zjawiska przeniesienia oraz że – przynajmniej jak się wydaje – zjawisko to wywiera niemały wpływ na sukces lub niepowodzenie całej terapii […] O tym, jak wielkie znaczenie przypisywał Freud zjawisku przeniesienia, przekonałem się podczas naszego pierwszego osobistego spotkania w 1907 roku. Po wielogodzinnej rozmowie nastąpiła w końcu chwila przerwy. I wtedy, ni stąd, ni zowąd, Freud zapytał mnie wprost: A cóż pan sądzi o przeniesieniu?. Odparłem z najgłębszym przekonaniem, że jest to alfa i omega metody analitycznej, a na to Freud: Zatem zrozumiał pan sprawę najistotniejszą”.
–  Carl Gustav Jung, Psychologia przeniesienia, przełożył Robert Reszke, w: tegoż, Praktyka psychoterapii. Przyczynki do problematyki psychoterapii i do psychologii przeniesienia, Wydawnictwo KR, Warszawa 2007, wstęp.

Poglądy na temat przeniesienia skrystalizowały się – w perspektywie historycznej – na tle trwającej w latach 1912-1913 dyskusji na temat kazirodztwa. O ile Freud dostrzegał w nim jedynie życzenie seksualne, o tyle Jung widział to zjawisko w znacznie bardziej rozległym kontekście, dowodząc, że w tym wypadku chodzi o psychiczną dynamikę walki tendencji egzogamicznych i endogamicznych – walki, której punkt kulminacyjny dostrzegał w hierogamicznej koniunkcji przeciwieństw (zjednoczeniu sprzeczności, coincidentia oppositorum).

Zjawisko przeniesienia wyrasta na gruncie związku psychicznego – w wypadku terapii związek ten tworzą pacjent i terapeuta (choć, oczywiście, zjawisko to występuje także poza terapią, we wszystkich stosunkach międzyludzkich). Wśród treści nieświadomych szczególną rolę odgrywa przeniesienie na jedno z rodziców płci przeciwnej, zatem – w wypadku syna – na matkę, w wypadku córki zaś na ojca. Przeniesienie w terapii polega na tym, że pacjent rzutuje na terapeutę swoje nieświadome myśli, uczucia, wyobrażenia, sprawiając, iż dochodzi do powstania tzw. „fantazji przeniesieniowej” – treścią tej fantazji może być to, że pacjent na przykład dostrzega w terapeucie swego ojca i tak też go traktuje, przenosząc nań uczucia, jakie ma względem ojca. Tym samym powstaje w trakcie terapii powiązanie odpowiadające pierwotnemu związkowi infantylnemu – zjawisko to Freud określił mianem nerwicy przeniesieniowej.

Dzięki temu pacjent może ponownie i – dzięki pomocy terapeuty – w sposób świadomy przeżyć treści dotychczas wyparte, a zatem spoczywające w stanie nieświadomości. Treści te – ponieważ nieświadome – mogły się stać przyczyną i zalążkiem nerwicy. Terapeuta obserwuje, jak spostrzega go pacjent – staje się to podstawą diagnozy osobowości pacjenta i interpretacji. Dzięki temu konflikty wewnątrzpsychiczne pacjenta mają szansę ujrzeć światło dzienne, mogą być przez pacjenta zrozumiane (uświadomione) i przez to rozwiązane (zlikwidowane).

Przeniesienie nie jest jednak warunkiem koniecznym powodzenia terapii; może ono zapowiadać polepszenie, może zapowiadać pogorszenie, może też wreszcie nic nie znaczyć. Przeniesienie może się w końcu wcale nie pojawić – mówimy wówczas o tzw. „przeniesieniu negatywnym”.
Z przeniesieniem pacjenta ściśle związane jest przeciwprzeniesienie (die Gegenübertragung) terapeuty.

g) Regresja

W psychologii powrót do zachowania charakterystycznego dla wcześniejszego okresu rozwojowego. Powrót ten może również objawiać się na płaszczyźnie emocjonalnej (odczuwanie siebie jako dziecka, przypominanie sobie uczuć podobnych do tych odczuwanych jako dziecko, itp.). Regresja zachodzi głównie pod wpływem stresu, może mieć także miejsce na polecenie hipnotyzera podczas hipnozy (tzw. regresja hipnotyczna), albo autohipnozy (zob też: psychologiczna strzałka czasu).

Regresja pod wpływem stresu jest jednym z psychologicznych mechanizmów obronnych.

Podczas regresji człowiek czasem przypomina sobie fakty od dawna zapomniane. Bywa jednak i tak, że fakty zasłyszane (np. treść książek), lub kompletnie zmyślone objawiają mu się jako autentyczne.

Mianem regresji swoją technikę określają zwolennicy regresingu.

Wyróżnia się regresję psychologiczną (patologiczna) oraz adaptacyjną (funkcja relaksacyjna).

Przykład: Student reaguje płaczem, wdaje się w bójki, niszczy swoją własność, zachowuje się, lub ubiera infantylnie, posługuje się słownictwem oraz wymową typową dla małych dzieci.

h) Sublimacja

Jest to jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność.

Przykład: 1. Boję się podrywać dziewczyny, więc piję piwo, aż skończy się impreza. 2. Zajęcie się malarstwem lub fotografią o tematyce erotycznej (akty). Osoba o skłonnościach sadystycznych zostaje pracownikiem ubojni zwierząt.

Zygmunt Freud uważał, że cały dorobek kultury jest efektem sublimacji popędu seksualnego. Teraz wiadomo, że istnieją też inne motywacje działań artystycznych.

Najmłodsza córka Freuda, Anna Freud uznała sublimację za jeden z dojrzałych mechanizmów obronnych obok m.in. tłumienia, altruizmu, humoru.

i) Substytucja

Jest to zastępowanie nieosiągalnych celów celami łatwiejszymi, zmiana obiektu, na który skierowany jest popęd. Istnieją dwie główne formy substytucji: sublimacja i kompensacja.

Przykład: Osoba bojąca się związków angażuje się w drobne flirty.

Zjawisko znane również jako przeniesienie.

j) Asceza

Jest to mechanizm zrodzony na bazie oporu wobec własnej seksualności. Uzewnętrznia się podczas okresu dorastania, ale zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie pod wpływem braku miłości i akceptacji ze strony rodziców. Objawia się unikaniem towarzystwa, brakiem akceptacji własnego ciała, bulimią, anoreksją, wzbranianiem się przed wypróżnieniem.

k) Reakcja upozorowana

To jeden z neurotycznych mechanizmów obronnych, polegający na radzeniu sobie z nieakceptowanymi impulsami przez wyrażanie przeciwstawnych im impulsów. Np.: nie lubimy szefa, lecz do niego mówimy „zrobić Panu herbatki”. Inny przykład: Wylewnie gratulujemy koledze sukcesu, którego mu zazdrościmy. Osoba oglądająca pornografię staje na czele komitetu do jej zwalczania.

l) Agresja

To w psychologii określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej.

Wyróżniana jest m.in.:
*agresja wroga – agresja, która ma na celu zranienie lub zadanie bólu.
*agresja instrumentalna – agresja służąca innemu celowi niż zranienie lub zadanie bólu, np. zastraszenie, usunięcie konkurencji itp.
*agresja prospołeczna – chroniąca interesy społeczne, obrona
*agresja indukowana – powstająca w efekcie psychomanipulacji.
*agresja odroczona
*autoagresja – agresja skierowana na własną osobę

W psychologii nie ma zgody co do przyczyn i mechanizmów powstawania zachowań agresywnych.

Agresja w innych nurtach psychologii:

Nie wszyscy zgadzają się jednak z definicją agresji, przyjmowaną w psychologii społecznej. Niektórzy badacze rozumieją agresję raczej jako wrodzony popęd, a nie zachowanie. Tak rozumiana jest agresja w teoriach psychologii głębi, np. w psychoanalizie i teoriach pochodnych, psychologii ewolucyjnej oraz po części w neuropsychologii. Wg badaczy z tego nurtu agresja jest popędem wrodzonym, który działa podobnie jak popęd seksualny: wraz z upływem czasu dochodzi do kumulowania się napięcia popędowego, które co pewien czas musi zostać rozładowane w odpowiednim zachowaniu. Ludzie różnią się siłą popędu (czytaj: częstością aktów agresywnych) oraz dojrzałością mechanizmów, które przekładają siłę popędu (impuls popędowy) na zachowanie – czyli dojrzałością reakcji agresywnych. Badacze z tego nurtu skupiają się na opisaniu rozwoju agresji w ciągu życia oraz badaniu biologicznego podłoża agresji (np. wpływu hormonów, genów, neurotransmiterów i innych czynników biologicznych na zachowania agresywne). Zobacz też: teoria agresji wrodzonej.

Jeszcze inne ujęcie proponuje teoria frustracji – agresji. Badacze ci są zdania, że przyczyną zachowań agresywnych są nieprzyjemne sytuacje i stany – frustracje. W myśl tej teorii zachowania agresywne są zwykle sprowokowane przez czynniki zewnętrzne, które wywołują u ludzi nieprzyjemne stany wewnętrzne takie jak gniew, lęk, ból, nuda etc. Instynktowną reakcją na te nieprzyjemne stany staje jest zachowanie agresywne. Badacze z tego nurtu opisywali przyczyny pojawiania się frustracji, czynniki nasilające frustrację oraz procesy poznawcze, od których zależy interpretowanie danej sytuacji jako frustrującej, w odróżnieniu od sytuacji wywołującej deprywację.

3. Techniki zniekształcania rzeczywistości

a) Dewaluacja

Jeden z psychotycznych mechanizmów obronnych. Polega na przypisywaniu sobie lub innym osobom wyolbrzymionych cech lub właściwości negatywnych.

b) Dysocjacja

Rozszczepienie jaźni, chorobliwe rozszczepianie się osobowości i grupowanie się przeżyć i pamięci podmiotu wokół dwu (a. nawet większej liczby) „ja”, obcych względem siebie.

c) Fantazjowanie

W psychologii fantazjowaniem nazywa się mechanizm obronny, który może być rozumiany jako:

*impuls do działania
*zaspokojenie pragnień w wyobraźni
*myślenie obrazowe
*forma myślenia autystycznego
*jeden ze składników marzeń sennych

Najczęściej fantazjowanie jest opisywane jako odwrócenie uwagi od konkretnego zadania i zwrócenie jej na własne reakcje wyzwolone pod wpływem bodźców zewnętrznych. Fantazjowanie dzielimy na obronne – nieproduktywne i adaptacyjne – produktywne.

Jako mechanizm obronny spełnia następujące funkcje:

*stanowi sposób radzenia sobie z frustracją poprzez dostarczenie zastępczej gratyfikacji, dzięki czemu osoba ucieka lub oswaja się z obiektem rodzącym lęk (np. zamiłowanie dzieci do wielokrotnego słuchania tych samych przerażających bajek)
*stanowi sposób rozwiązywania konfliktów
*stanowi obronę przed nieakceptowanym zachowaniem

Singer – traktował fantazjowanie jako pozytywny poznawczy składnik osobowości.

W skrajnych przypadkach fantazjowanie może być oznaką zaburzeń psychicznych, np. zaburzeń osobowości (zwłaszcza schizoidalnych), depresji, autyzmu czy schizofrenii. Fantazje są wówczas wyjątkowo rozbudowane i dziwne, powodują osłabienie i utratę chęci nawiązywania kontaktów z ludźmi, osoba spędza większość czasu we własnym wymyślonym świecie.

d) Nieuzasadniona generalizacja

Przykład:

– Co pan sądzi o tezie prof. Jana Tomasza Grossa, wyrażonej w książce „Sąsiedzi”, że 10 lipca 1941 pogromu Żydów w Jedwabnem dokonało polskie społeczeństwo?
– Dziś jest jeszcze za wcześnie, aby w sposób definitywny powiedzieć, jak przebiegał mord w Jedwabnem, kto konkretnie go dokonał. Twierdzenie, że zrobiło to polskie społeczeństwo, jest nieuzasadnioną generalizacją, określeniem publicystycznym i bardzo emocjonalnym.

e) Idealizacja

To mechanizm obronny składający się z dwóch etapów: rozczepienie obiektu idealizacji na dwie części dobrą i złą oraz zaprzeczenie istnienia złej części i wyolbrzymienie dobrej (niedostrzeganie wad, tylko zalety).

W wielu sytuacjach może powstać sprzeczność, gdy została zinternalizowana pewna prawda (np. zostaliśmy nauczeni szacunku do starszych), ale my postrzegamy sytuację inaczej, nie zgadzamy się z tą narzuconą prawdą bo uważamy ją za coś niegodnego szacunku.

Przykłady:
*życie zgodne z dekalogiem
*szacunek do rodziców
*patriotyzm

f) Intelektualizacja

Mechanizm polega na uciekaniu od rzeczywistych przykrych zdarzeń do przestrzeni abstrakcyjnej, dzięki czemu następuje ich odrealnienie.

Przykład 1: (tzw. gra w psychiatrię – autentyczne zdarzenie). Psycholog z radością nazywa po imieniu wszystkie swoje zaburzenia psychiczne i rozwodzi się nad nimi. Nic jednak nie robi, żeby z nimi walczyć.

Przykład 2: Tzw. knajpiany filozof, który z lubością rozwodzi się nad problemami świata, dzięki czemu nie musi myśleć o własnych, alkoholowych.

Przykład 3 i 4: Uczeń z niewspółmiernym do wagi poruszanego tematu zapałem prowadzi abstrakcyjną, akademicką dyskusję. Mąż, odczuwający wzrastającą niechęć do żony, z ogromnym zaangażowaniem rozprawia np. o polityce, biznesie, itp.

Specyficzną i niebezpieczną formą intelektualizacji jest dehumanizacja. Innym jej rodzajem jest symbolizacja.

g) Maskowanie

Wprowadzenie w błąd uczestników eksperymentu lub zatajenie przed nimi prawdziwego celu badań albo też wydarzeń, które w rzeczywistości zaistnieją.

h) Projekcja

W psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię.

Przykład: 1. Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości sama jest agresywna. 2. Kobieta, której zaloty są odrzucane, odbiera zachowanie mężczyzn jako molestowanie seksualne.

Jak zwykle w przypadku mechanizmów obronnych mamy tu dwa aspekty: uniknięcie frustracji (matka nie musi się czuć winna za niesłuszne skarcenie dziecka) i zniekształcenie rzeczywistości (dziecko cierpi i nie rozumie, czemu jest karcone).

Badania wykazały[potrzebne źródło], że ludzie nie projektują swoich cech ani na osoby zbyt podobne do nich (mogłoby to utrudnić udowadnianie, że samemu się tych cech nie posiada), ani na osoby zbyt odmienne (wówczas teza projekcji wydawałaby się niewiarygodna).
Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas typowym symptomem paranoi.

Projekcja wg Holmesa:

Projekcja podobieństwa — projekcja cechy własnej, nieuświadomionej. Jest to odpowiednik Freudowskiej projekcji klasycznej. Polega to na tym, że osoby, które posiadają pewne negatywne cechy, nie są tego świadome, przypisują te cechy innym w większym stopniu niż osoby świadome tych cech.

Projekcja atrybutywna — projekcja cechy własnej, świadomej. Polega na tym, że innym ludziom przypisuje się własne uświadomione cechy negatywne. Projekcja ta jest większa wtedy, gdy osoba, której przypisuje się cechy podobne do własnych jest lubiana i ceniona.

Projekcja panglosowsko-kasandryjska — przypisywanie innym cechy nie posiadanej przez siebie przy braku świadomości własnej cechy prowadzącej do projekcji. Projekcja kasandryjska polega na tym, że podmiot posiada nieświadome pozytywne uczucia, ale spostrzega świat jako negatywny. Projekcja ta jest odwróceniem projekcji panglosowskiej.

Projekcja komplementarna — projekcja cechy nie posiadanej przez siebie przy świadomości własnej cechy prowadzącej do projekcji.

Przykład: Osoba przestraszona postrzega innych jako groźnych lub osoba uległa spostrzega innych jako dominujących.

Projekcja psychotyczna i niepsychotyczna:

Psychoanaliza rozróżnia dwa rodzaje projekcji: psychotyczną i niepsychotyczną. Ta pierwsza polega na spostrzeganiu nieakceptowanych wewnętrznych impulsów oraz ich pochodnych i zachowywanie się jakby były zewnętrzne w stosunku do ja. Projekcja niepsychotyczna polega na przypisywaniu innym własnych, nieakceptowanych zachowań i impulsów. Pojęciem pokrewnym jest identyfikacja projekcyjna.

i) Racjonalizacja

W psychologii jeden z mechanizmów obronnych – pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością.
Dwie typowe odmiany racjonalizacji zostały nazwane „kwaśnymi winogronami” i „słodkimi cytrynami”.

*Kwaśne winogrona to uznawanie za nieważny cel, którego nie osiągnęliśmy.
*Słodkie cytryny to wmawianie sobie, że przykre zdarzenia i sytuacje, będące naszym udziałem są w rzeczywistości przyjemne.

Jest to także forma automatycznej obrony przed depresją – kiedy człowiek odczuwa naraz wiele negatywnych bodźców, bądź jest uczestnikiem nieprzyjemnych zdarzeń ma nienaturalnie wyśmienity humor, jest podekscytowany i tryska energią.

Przykład: Wynajdujemy dobre strony ze wszech miar niekorzystnej dla nas sytuacji, lub zdarzenia, np. podkreślając korzyści zdrowotne płynące ze spacerów w sytuacji, gdy skradziono nam samochód.

j) Rozszczepienie

To jeden z mechanizmów obronnych, polegający na podzieleniu zewnętrznych obiektów na całkiem dobre i całkiem złe. Osoba pozostająca w kontakcie z osobą stosującą rozszczepienie może nagle zostać zaklasyfikowana do jednej z kategorii i deprecjonowana lub idealizowana. Podobnie oscyluje obraz samego siebie, obraz świata, moralność itp.

k) Selektywny brak uwagi

Prowadzi do wymazania z pamięci nieprzyjemnych aspektów doświadczenia.

l) Zaprzeczenie

Jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych znanych w psychologii i psychoanalizie, pokrewny wyparciu.

Zaprzeczanie to fałszowanie obrazu teraźniejszości poprzez nieprzyjmowanie do wiadomości realnych faktów, w celu odsunięcia negatywnych myśli i uczuć, które mogłyby się z tym wiązać. Spostrzeganie rzeczywistości zachodzi z unikaniem uświadomienia sobie jej przykrych aspektów.

Przykłady:
1. Alkoholik, który twierdzi, że nie jest uzależniony, bo może w każdej chwili przestać.
2. Rodzic, który nie wierzy w śmierć dziecka i wciąż czeka na jego powrót do domu.
3. Osoba cierpiąca na nieuleczalną chorobę, twierdząca, że jest zdrowa.
4. Przekonanie, że pomimo palenia papierosów nie zachoruje się na raka płuc ani na zawał serca „Mnie się to nie zdarzy”.

4. Techniki przyjmowania cudzych zachowań

a) Identyfikacja

Może być traktowana jako rozwojowa, obronna i jako uczenie się roli społecznej.

Jako mechanizm obronny jest procesem, za pomocą którego jednostka w różnym stopniu upodabnia się do kogoś innego, utożsamia z drugim człowiekiem, przejmuje jego myśli, cele i zachowania. Bardzo wcześnie pojawiającym się w rozwoju psychicznym człowieka jest odmiana identyfikacji – identyfikacja z agresorem – traktowana jako psychotyczny mechanizm obronny.

Gdy między poziomem aspiracji a poziomem osiągnięć zachodzi znaczna różnica, a człowiek traci widoki osiągnięcia ważnych celów życiowych, wówczas może znaleźć częściowe ich zaspokojenie w sposób pośredni, w wyniku identyfikacji. Na przykład los poskąpił komuś upragnionej pozycji zawodowej i dlatego szczególnie usilnie pragnie, by zyskały ją jego dzieci. Identyfikuje się z nimi w zakresie ich kariery zawodowej, toteż niepowodzenia odbiera jak własne porażki, natomiast sukcesy – i tu właśnie dochodzi do głosu identyfikacja jako mechanizm obronny – traktuje jak własne.

Identyfikacja jest pojęciem używanym także w psychologii poznawczej na oznaczenie jednego z procesów pamięciowych.

b) Inkorporacja

Jest to mechanizm obronny, który występuje najczęściej w bardzo młodym wieku. U osób dorosłych świadczy o głębokiej regresji. Mechanizm ten polega na tym, iż człowiek symbolicznie wchłania, przejmuje i asymiluje cechy, reakcje, postawy i inne różne aspekty życia drugiego człowieka.

Mechanizm ten zachodzi w sferze fantazji i to właśnie odróżnia ten mechanizm od internalizacji i introjekcji.

Przykład: Dziecko wyobraża sobie, że dosłownie pożera matkę.

Wg psychoanalityków ten mechanizm jest procesem charakterotwórczym i stanowi pierwsze stadium kształtowania się osobowości.

c) Introjekcja

Proces ujawniony dzięki badaniu analitycznemu — podmiot przenosi w fantazji obiekty i cechy właściwe tym obiektom z „zewnątrz” do „wewnątrz”. Introjekcja jest bliska inkorpracji, która jest jej cielesnym pierwowzorem, ale niekoniecznie oznacza ona odniesienie do rzeczywistych granic ciała (introjekcja doją, do ideału Ja itd.). Pozostaje w ścisłym związku z identyfikacją.

Termin „introjekcja”, zbudowany przez analogię do terminu „projekcja”, wprowadzony został przez Sandora Ferencziego. W pracy „Introjekcja i przeniesienie” pisał on: „Podczas gdy paranoik wyrzuca ze swego Ja tendencje, które stały się przykre, neurotyk poszukuje rozwiązania we wprowadzaniu do Ja możliwie największej części świata zewnętrznego i czyni ją przedmiotem nieświadomych fantazji. Można zatem nadać temu procesowi, przez kontrast w stosunku do projekcji, miano introjekcji”.

Sigmund Freud podjął termin „introjekcja” i wyraźnie przeciwstawił go projekcji. Najdobitniejszym tekstem na ten temat jest praca „Popędy i ich losy”, w której jest mowa o genezie przeciwstawienia „podmiot (Ja) — obiekt (świat zewnętrzny)”, jako współwystępującego z przeciwstawieniem przyjemność — przykrość: „Ja związane z czystą przyjemnością” ustanawia się przez introjekcję wszystkiego, co jest źródłem przyjemności i przez projekcję na zewnątrz wszystkiego, co jest przykrością (Ja związane z przyjemnością — Ja związane z rzeczywistością). To samo przeciwstawienie odnajdujemy w pracy „Negacja”: „pierwotne Ja związane z przyjemnością […] chce wszystko, co dobre, zintrojektować do siebie, a wszystko, co złe, odrzucić od siebie”.

Introjekcje charakteryzuje także związek z inkorporacją oralną. Oba terminy są zresztą często używane jako synonimy przez Freuda i przez innych autorów. Freud pokazał, w jaki sposób przeciwstawienie projekcja — introjekcja aktualizuje się najpierw na sposób oralny, zanim się uogólni. Proces ten „tak wyraża się w języku najstarszych, oralnych pobudzeń popędowych: chcę to zjeść lub chcę to wypluć, zaś w bardziej ogólnym tłumaczeniu: chcę to w siebie wprowadzić i chcę to z siebie usunąć”.

Należy zatem utrzymać rozróżnienie, sugerowane zresztą w tym fragmencie, między inkorporacją a introjekcją. W psychoanalizie granice ciała są pierwowzorem wszelkiego oddzielenia między wnętrzem a tym co zewnętrzne; proces inkorporacji odnosi się wprost do tej powłoki cielesnej. Termin „introjekcja” jest szerszy: nie chodzi już tylko o wnętrze ciała, lecz o wnętrze aparatu psychicznego, jakiejś instancji itp. I tak, mówimy o introjekcji do Ja, do ideału Ja itd.

Introjekcję Freud ukazał najpierw w analizie melancholii, a potem rozpoznał jako proces bardziej ogólny. Wówczas pojęcie introjekcji zmodyfikowało Freudowską teorię identyfikacji. Introjekcja, pozostając naznaczoną przez swój cielesny pierwowzór, znajduje wyraz w fantazjach dotyczących obiektów, całych czy częściowych. I tak, pojęcie to odgrywa wielką rolę u takich autorów, jak Karl Abraham, a zwłaszcza Melania Klein, która starała się opisać przebiegające w fantazji nadejścia i odejścia „dobrych” i „złych” obiektów (introjekcja, projekcja, reintrojekcja). Autorzy ci mówili zasadniczo o zintrojektowanych obiektach i w istocie wydaje się, że termin powinien być zarezerwowany dla przypadków, w których chodzi o obiekty lub właściwe im cechy. Nie można z całą ścisłością mówić — tak, jak to czasem czynił Freud — o „introjekcji agresji”; właściwiej jest w tym przypadku posłużyć się wyrażeniem zwrócenie na siebie.

d) Konformizm

Zachowanie lub postawa polegająca na przyjęciu i podporządkowaniu się wartościom, zasadom, poglądom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. Konformizm utożsamiany jest na ogół z nadmiernym, bezkrytycznym przyjmowaniem i stosowaniem się do owych norm, zbyt intensywnym identyfikowaniem swoich celów z celami grupy, mechaniczną akceptacją wszelkich zasad i wartości, biernej uległości, bezmyślnej aprobacie reguł głoszonych przez innych.

Postawa konformizmu w tej interpretacji wynika z obawy przed formułowaniem jakichkolwiek własnych poglądów, propozycji rozwiązań czy też prezentowania wzorów zachowań.

e) Internalizacja

Mechanizm obronny, polegający na przyjmowaniu za własne narzucanych z zewnątrz postaw, poglądów, norm i wartości. W socjologii fenomenologicznej Petera Bergera i Thomasa Luckmanna jest składową triady, na którą składają się także obiektywizacja i eksternalizacja.
Na początku główną rolę w tym procesie pełnią rodzice dziecka (szczególnie gdy jest ono w wieku przedszkolnym i w pierwszych latach uczęszczania przez nie do szkoły), później wychowawcy oraz grupy rówieśnicze, a po osiągnięciu przez daną osobę wieku dorosłego grupy społeczne i jednostki, z którymi się ona identyfikuje i które są dla niej autorytetem.

W wyniku internalizacji normy heteronomiczne (ustanowione nie przez tych, których mają obowiązywać) przekształcają się w normy autonomiczne (ich przestrzeganie nie wymaga już kontroli z zewnątrz). Internalizacja jest więc jednym z najważniejszych mechanizmów socjalizacji i społecznego rozwoju człowieka.

5. Mechanizmy złożone, łączące kilka z powyższych

a) Pokuta

W wielu religiach dobrowolna lub nałożona przez władze religijne kara za przewinienia, o charakterze ekspiacyjnym (ekspiacja). W chrześcijaństwie warunkiem pokuty jest akt skruchy.

Formami pokuty są modlitwy, akty miłosierdzia, rozmowy, pojednanie, zadośćuczynienie, posty, pielgrzymki. W Kościele rzymskokatolickim pokuta jest wyznaczana podczas spowiedzi, po wyznaniu grzechów.

b) Negatywizm

To tendencja do zachowania niezgodnego z oczekiwaniami otoczenia, pojawiająca się już w wieku przedszkolnym, kiedy dziecko „sprawdza swoje siły” i często używa słowa „nie”, ale szczególnie wyraźnie w okresie dojrzewania, kiedy jest wyrazem niezadowolenia z kontroli ze strony rodziców i nauczycieli. Negatywizm dzieli się na czynny i bierny.

Negatywizm czynny, zauważalny jako jawne sprzeciwianie się zasadom stanowionym przez otoczenie, aktywne uczestnictwo w subkulturach (najczęściej młodzieżowych), jest łatwiejszy do zidentyfikowania i daje wcześniejszą możlwość reakcji, szczególnie rodziny, na zmiany zachowań jej członka. Bierny, charakteryzuje się zamykaniem w sobie, skrywaniem źródeł problemów i pogłębianiem alienacji. Może prowadzić do wyobcowania i odrzucenia przez środowisko.

c) Zemsta

Odwet na osobie lub grupie za doznane wcześniej zło. Zemsta może przypominać sprawiedliwą karę za winy, ale jej motywem nie jest dobro społeczeństwa, lecz osobista żądza odegrania się na przeciwniku. Mściciel chce, aby jego ofiara cierpiała tak samo albo bardziej niż on i nigdy więcej nie mogła uczynić tego samego zła jemu bądź bliskim mu osobom.

Etyczność zemsty była rozważana przez filozofów. Niektórzy myśliciele sądzili, że pełni ona pozytywną rolę, bo strach przed odpłatą za winy powstrzymuje złe osoby przed dokonywaniem nieetycznych czynów utrzymując w społeczeństwie sprawiedliwość. W pewnych kulturach przeważa przekonanie, że zemsta powinna być znacznie bardziej dotkliwa dla jej ofiary niż wyrządzone wcześniej zło, aby odstraszać potencjalnych złoczyńców. Jej przeciwnicy uważają, że do niczego nie prowadzi, gdyż osoba nią dotknięta (lub jej przyjaciele) może chcieć odpłacić się tym samym.

W Kodeksie Hammurabiego zemsta została ograniczana do równej odpłaty za doznane krzywdy zgodnie z zasadą „oko za oko, ząb za ząb”. Taka norma etyczna miała na celu ograniczenie wendety, prowadzącej do narastającej spirali przemocy między mszczącymi się na sobie członkami wrogich klanów.

W niektórych religiach dążenie do zemsty stało się sprzeczne z normami nakazującymi wybaczanie wrogom doznanych od nich krzywd. Chrześcijanie w modlitwie Ojcze nasz zwracają się do Boga słowami:

„i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”

d) Przesądy

Przekonanie o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami. Wypływać ono może ze stereotypów zakorzenionych w tradycji i kulturze, pozbawione racjonalnych podstaw i niemożliwe do weryfikacji lub uczenia się nieprawidłowych związków.

Zabobon, wierzenie lub praktyka o charakterze religijnym pozostająca w sprzeczności z powszechnie obowiązującym albo uznawanym w danej społeczności kultem.

Najczęściej jest pozostałością dawnego systemu wierzeń, uważanego za przestarzałe formy magii, przejawy ciemnoty i zacofania (tak traktowano „pogańskie” wierzenia dawnych Słowian po wprowadzeniu w Polsce religii chrześcijańskiej).

Nazwa zabobon pochodzi od tzw. bobonienia – niewyraźnego, mrukliwego sposobu wypowiadania słów przez wróżbitów w trakcie obrzędów kultowych.

Przykłady: Przesądy najczęściej dotyczą konsekwencji zdarzeń. Mogą one być pozytywne, na przykład: zobaczenie przed południem pająka według przesądu przynosi szczęście, podobnie spotkanie kominiarza. Mogą również być negatywne: pecha według przesądu przynosi przebiegnięcie drogi przez czarnego kota lub przejście pod drabiną. Podobnie stłuczenie lustra to siedem lat nieszczęścia. Kolejny przykład to trzymanie kciuków, które ma przynieść szczęście lub wsparcie.

Moralne mechanizmy obronne

Na szczególną uwagę zasługują też tzw. moralne mechanizmy obronne, czyli takie, które pozwalają wciąż uważać się za dobrego człowieka pomimo naruszania własnych zasad moralnych. Można tu wyróżnić np.:

* Racjonalizacje „złych” czynów jako środków do wyższego dobra.
* Eufemizmy – nazywanie „złych” czynów mniej negatywnymi nazwami.
* Porównania – porównywanie własnych „złych” czynów z jeszcze gorszymi czynami innych ludzi.
* Rozmycie odpowiedzialności – dzielenie się winą z innymi.
* Przemieszczenie odpowiedzialności – uzasadnianie „złych” czynów jako dopuszczonych przez jakiś wyższy autorytet.
* Wyparcie konsekwencji – ignorowanie negatywnych konsekwencji swoich czynów.
* Dehumanizacja ofiar swoich czynów.
* Zewnętrzna atrybucja winy – obwinianie ofiar np. o to, że prowokowały.

Skrajne postaci mechanizmów obronnych

Nerwice oraz fobie są często po prostu przerośniętymi ponad miarę mechanizmami obronnymi.

Za skrajny przypadek przerostu mechanizmów obronnych można nawet uznać psychozy, w których wizja świata ulega takiemu zniekształceniu, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Mechanizmy obronne w psychoanalizie

Klasyfikacja i samo dzisiejsze psychoanalityczne rozumienie mechanizmów obronnych jest w psychoanalizie nieco inne od proponowanego przez psychologię, a także znacznie szersze w stosunku do klasycznej psychoanalizy:

* Narcystyczne mechanizmy obronne –Zaprzeczenie, Zniekształcenie, Prymitywna idealizacja, Projekcja, Identyfikacja projekcyjna, Rozszczepienie
* Niedojrzałe mechanizmy obronne – Acting out, Blokowanie, Hipochondryzacja, Introjekcja, Zachowania pasywno – agresywne, Projekcja, Regresja, Fantazje schizoidalne, Somatyzacja, Zaburzenia dysocjacyjne, Eksternalizacja, Zahamowanie
* Neurotyczne mechanizmy obronne – Kontrolowanie, Przemieszczenie, Intelektualizacja, Izolacja, Racjonalizacja, Reakcja upozorowana, Wyparcie, Anulowanie („Odczynianie” – usunięcie czynu agresywnego w rytualny sposób, poprzez odkupienie go, wynagrodzenie go komuś. Rytuał jest odczuwany jako przymus i nie poddaje się ocenom intelektualnym. W odróżnieniu od religijnego, wykonywany jest samotnie.)
* Dojrzałe mechanizmy obronne – Altruizm, Asceza, Humor, Sublimacja, Supresja

Opracowano na podstawie:

Anna Lissewska, „Psychika, czyli odkrywanie zaginionego lądu”
Strelau,”Psychologia. Podręcznik akademicki”, PWN 2000 wyd. Psychologiczne Gdańsk tom II, s. 616-617

Źródło: https://pracownia4.wordpress.com/2012/10/02/mechanizmy-obronne/



Zobacz na:
Czym dla Ciebie jest patriotyzm?
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1564.0
« Last Edit: (Wed) 13.01.2016, 00:34:00 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Mechanizmy obronne osobowości
« Reply #3 on: (Sun) 10.01.2016, 15:55:56 »
Podstępny mechanizm obronny – strategia samoutrudniania

Choć z pozoru informacja ta może wydawać się nieistotna, jest w tej chwili siedem minut po pierwszej w nocy. Za dziewięć godzin i trzydzieści osiem minut rozpocznie się kolokwium, w którym będę brał udział. Jest to bardzo ważny sprawdzian, ja zaś zamiast spać, lub chociażby powtarzać materiał z podręcznika zasiadam właśnie do komputera. Choć może nie jest to najlepsza pora na rozpoczynanie pracy, gwarantuję sobie w ten sposób jedno: dobry nastrój niezależnie od wyników testu.

Porzućmy jednak osobiste dygresje i wyobraźmy sobie pewnego lekkoatletę. Startuje on w biegu na 100 metrów, którego wynik może zadecydować o dalszej karierze sportowca. Jego konkurenci stoją już na bieżni i kończą rozgrzewkę, on zaś nie wyszedł jeszcze z szatni, pochłonięty przypadkową rozmową. Niemal w ostatniej chwili zdejmuje dres i staje w blokach startowych. Nietrudno zgadnąć, że bez rozgrzewki ma niewielkie szanse na zwycięstwo. W sposób świadomy zredukował szansę wygranej. Dlaczego zatem postąpił tak nieracjonalnie?


Klasyczna psychologia społeczna, a także tzw. wiedza zdroworozsądkowa zakładają, że człowiek dąży do uzyskania jednoznacznych, diagnostycznych informacji o sobie i swoim środowisku fizycznym i społecznym. Tymczasem, najnowsze badania empiryczne dowodzą, że w wielu przypadkach ludzie wcale nie są zainteresowani poznaniem swoich prawdziwych cech i możliwości; chcą głównie potwierdzenia wcześniejszych wyobrażeń o sobie. Nawet za cenę blokowania diagnostycznych informacji o „ja”. Najprostszą metodą niedopuszczenia do siebie rzetelnej wiedzy o poziomie własnych umiejętności i kompetencji jest unikanie wykonywania zadań, których wynik mógłby o nich coś powiedzieć. Jeżeli nie jest to możliwe, istnieje możliwość dokonania manipulacji przy wyborze poziomu trudności zadania. Zamiast zadania o średniej trudności, zazwyczaj adekwatnej do umiejętności, ludzie wybierają zadania najłatwiejsze (zawsze się udadzą), lub najtrudniejsze (dla wszystkich jest oczywiste, że o sukcesie decyduje głównie szczęście). Wyjściem awaryjnym z niechcianej konfrontacji z szansą sprawdzenia swoich możliwości jest ogłoszenie wszystkim (i sobie), że dane zadanie wykonuje się po raz pierwszy w życiu i niejako „na próbę”. Jak widać człowiek jest w stanie wymyślić niezwykle pomysłowe sposoby służące niedopuszczeniu do siebie prawdy o samym sobie. Jednym z nich jest samoutrudnianie.

Koncepcja strategii samoutrudniania została opracowana przez dwóch naukowców – Edwarda Jonesa (jednego z klasyków teorii atrybucji) i Stevena Berglasa (psychologa-praktyka, zajmującego się problemami alkoholizmu). Stwierdzili oni, że w obecnych czasach o wartości człowieka decyduje w dużej mierze jego potencjał, a nie rzeczywiste dokonania. Dotyczy to zarówno samooceny, jak i postrzegania innych. Aby czuć się człowiekiem wartościowym wystarczy mieć poczucie, że jest się wystarczająco kompetentnym, aby osiągnąć sukcesy; aby uważać za wartościowych innych ludzi wystarczy uważać, że sukces jest dla nich w zasięgu ręki, o ile tylko włożą trochę wysiłku w jego osiągnięcie. Zdaniem Jonesa i Berglasa ludzie niepewni swoich kompetencji w określonych zadaniach stosują zabiegi pozwalające na zablokowanie diagnostycznych informacji o własnych zdolnościach i możliwościach. Poza wymienionymi wcześniej technikami osoby te mogą tak kształtować swoją sytuację, aby poprzez nagromadzenie obiektywnych przeszkód doprowadzić do zminimalizowania szans na osiągnięcie sukcesu. Utrudniając sobie funkcjonowanie zadaniowe ludzie dostarczają sobie jednocześnie poważnych i wiarygodnych usprawiedliwień ewentualnej porażki. Możemy zatem przypuszczać, że opisany wcześniej sportowiec nie ocenia wysoko swojej sprawności fizycznej i zaniechanie rozgrzewki przed startem co prawda zredukuje jego szansę na zwycięstwo, ale jednocześnie dostarczy łatwego do zaakceptowania wyjaśnienia przegranej: „Jestem dobry, a przegrałem jedynie dlatego, że nie przeprowadziłem rozgrzewki”. Tak bardzo widoczna tu strategia samoutrudniania służy do obrony pozytywnego przekonania o sobie na istotnym dla podmiotu wymiarze samooceny kosztem obniżenia własnej wartości na wymiarach peryferyjnych, mniej istotnych. Należy pamiętać, że poczucie wartości może opierać się na sprawności intelektualnej, fizycznej, czy urodzie. Takie cechy, czy zdolności, jak np. punktualność, towarzyskość, czy umiejętność opowiadania dowcipów mogą mieć znaczenie drugorzędne. Stosując strategię samoutrudniania podmiot broni tego, co uznaje za bardzo ważne dla poczucia własnej wartości, np. lekkoatleta broni przekonania, że potrafi szybko biegać. Zarazem jednak podmiot przyznaje się do pewnej słabości na wymiarach peryferyjnych, np. do niepunktualności. Koszt takiej strategii jest relatywnie niski – wady te dotyczą kwestii mało ważnych. Dodatkowo, może być on jeszcze pomniejszony poprzez specyficzną reinterpretację. Nasz sportowiec spóźnił się na start ponieważ prowadził w niewłaściwym momencie rozmowę, której jednak nie mógł przerwać, bo byłoby to niegrzeczne.

To jeszcze nie koniec korzyści płynących z przyjęcia strategii samoutrudniania. Wyobraźmy sobie, że biegacz-gaduła zdobywa jednak pierwsze miejsce w biegu na 100 m. W pełni uprawnione byłoby wówczas wnioskowanie, że jego własne możliwości są większe, niż wynikałoby to z rzeczywistego poziomu wykonania. Widać przecież, że nawet bez rozgrzewki jest w stanie prześcignąć znakomitych rywali.

Po tych wyjaśnieniach możemy sformułować (za Jonesem i Berglasem) definicję strategii samoutrudniania: są nią jakiekolwiek działania lub wybory, które facylitują możliwość atrybucyjnego uzewnętrzniania (lub usprawiedliwiania) niepowodzeń i uwewnętrzniania (przypisywania sobie) sukcesów. Atrybucyjne uzewnętrznianie niepowodzeń można rozumieć albo dosłownie, albo jako przesunięcie lokowania przyczyny z dymensji centralnej, istotnej dla samooceny podmiotu, na bardziej peryferyczną, mniej ważną dla obrazu własnej osoby.

Quote
[Trochę prościej pojęcie to zdefiniowane jest w Wikipedii:

Samoutrudnianie – w psychologii mechanizm obronny, polegający na przewidywaniu niepowodzenia i jednoczesnym przygotowywaniu takich jego wyjaśnień, które minimalizują brak zdolności jako jego możliwą przyczynę. Samoutrudnianie idzie w parze z zaniżoną samooceną. Zalicza się je do defensywnych technik autoprezentacji, bowiem pozwala ochronić poczucie wartości (na krótką metę) jednak znacznie obniża szanse na osiągnięcie upragnionego sukcesu, w rezultacie czego na dłuższą metę obniża samoocenę. Pewien paradoks samoutrudniania polega na tym, że im bardziej zależy komuś na osiągnięciu sukcesu, tym bardziej prawdopodobne jest, że będzie stosować techniki samoutrudniające (jeśli ma zaniżoną samoocenę)(…)

Samoutrudnianie traktuje się jako patologiczną postać tendencji samoobronnej. Występuje ono z różnymi zaburzeniami, między innymi z depresją czy alkoholizmem.]

Kiedy już wyjaśniliśmy sobie czym jest strategia samoutrudniania, warto zastanowić się nad związkami pomiędzy pewnością samooceny, a podejmowaniem działań o charakterze samoutrudniania.

Berglas i Jones zakładali, że do strategii samoutrudniania uciekają się ludzie o samoocenie wysokiej, ale niepewnej. Dlaczego właśnie ta grupa? Osoby w pełni przekonane o swoich zdolnościach i kompetencjach nie są oczywiście w ogóle skłonne do postępowania w taki sposób. Z kolei ludzie o niskiej samoocenie nie mają potrzeby korzystania z tak subtelnych, choć pracochłonnych strategii jak samoutrudnianie. Po prostu z założenia wybierają łatwiejsze zadania, lub współpracują z innymi przy rozwiązywaniu trudniejszych.

Co zatem decyduje o powstaniu samooceny wysokiej, lecz niepewnej? Zdaniem autorów stan taki jest następstwem wcześniejszych wydarzeń w życiu danego człowieka, kiedy otrzymywał on często wzmocnienia pozytywne (szeroko rozumiane nagrody), aczkolwiek bez jasnego wyjaśnienia, za co tak naprawdę został wynagrodzony. Osoby takie mogą odczuwać niepewność, że wzmocnienie pozytywne nie jest efektem ich rzeczywistych zasług , lecz racji ubocznych: urody, dawnych sukcesów, statusu członka rodziny czy grupy itp. Ponieważ w ludzkiej naturze leży dopatrywanie się własnych zasług jako przyczyny otrzymania nagrody, osoby z samooceną wysoką, lecz niepewną, będą celowo prowokować sytuacje, w których uda im się wreszcie zweryfikować własną wartość. Sytuacja przypomina nieco zachowanie pilota, który po długotrwałym korzystaniu z komputera pokładowego zaczyna pikować w dół, aby własnoręcznie wyprowadzić samolot z opresji (o ile zdoła). Analogicznie, ludzie z omawianej tu grupy będą nadużywać alkoholu i lekarstw, niewłaściwie przygotowywać się lub wycofywać z wysiłku, aby umocnić swoje przekonanie o zdolności do sprawowania kontroli wtedy, kiedy to będzie potrzebne.

W swoim klasycznym eksperymencie Jones i Berglas zainscenizowali badania wpływu dwóch rodzajów nowych leków na sprawność intelektualną. Na początku jednak, badani zostali poproszeni o rozwiązanie testów: dla jednej grupy badanych przygotowano test z zadaniami rozwiązywalnymi na średnim poziomie trudności, dla drugiej zaś 1/5 zadań była nierozwiązywalna, a reszta bardzo łatwa. Po rozwiązaniu zadań testy były „sprawdzane” w obecności badanych, których informowano o doskonałym wyniku, jednym z najlepszych spośród dotychczas zarejestrowanych. O ile ci uczestnicy eksperymentu, którzy pracowali nad zadaniami rozwiązywalnymi mogli mieć wysoką pewność, że wynik ten był zdeterminowany przede wszystkim ich zdolnościami, dla pozostałych informacja o sukcesie musiała być w pewien sposób nieoczekiwana i niezasłużona. Ich pewność przekonań o własnych wysokich kompetencjach była zatem niższa. Badani zostali poinformowani, że po spożyciu „testowanych” lekarstw procedura zostanie powtórzona. Co istotne, badanych poinformowano, że jeden rodzaj lekarstw polepsza sprawność intelektualną, natomiast drugi je pogarsza. Badani mieli swobodę wyboru leku, którego działanie mieli rzekomo sprawdzać. Zgodnie z wysuniętymi przypuszczeniami badani z grupy, w której wytwarzano niepewność co do własnych kompetencji, częściej sięgali po lekarstwo pogarszające sprawność intelektualną, niż po polepszające (70% i 13% wśród mężczyzn oraz 40% i 26% wśród kobiet). Wzięcie tego preparatu znakomicie usprawiedliwiało możliwą antycypowaną porażkę, zaś sukces wskazywałby na niezwykłe możliwości intelektualne.

Badania Jonesa i Berglasa nie obejmowały osób z niską samooceną, zarówno pewną, jak i niepewną. Wynikało to z faktu, że zdaniem tych naukowców grupa ta nie stosowała strategii samoutrudniania. Trudno się zatem dziwić, że ich następcy próbowali zbadać, czy pierwotne założenia były słuszne. Harris i Snyder przyjęli, że skłonność do stosowania strategii samoutrudniania jest związania z samooceną niepewną, zarówno wysoką, jak i niską. Udało im się potwierdzić tę tezę (w przypadku mężczyzn) w eksperymencie, w którym badani mieli możliwość przygotowywać się przez dowolną ilość czasu do rozwiązywania zadań, rozwiązując zadania podobne. Ograniczenie wysiłku wkładanego w przygotowanie się do zadania (mierzono zarówno czas, jak i liczbę wykonanych prób) traktowano jako wskaźnik samoutrudniania.

Spośród wielu prac nad samoutrudnianiem warto zwrócić uwagę na badania prowadzone przez Tice i Baumeistera. Wprowadzono w nich dodatkowy element – informację zwrotną między pierwszym, a drugim etapem treningu przed rozwiązywaniem docelowego zadania. W części grupy informacja zwrotna („Uzyskał Pan bardzo dobry wynik”) została przekazana, w pozostałej części nie. Okazało się, że w podgrupie bez informacji zwrotnej osoby o wysokiej samoocenie ćwiczyły w drugim etapie treningu mniej, niż osoby o niskiej samoocenie. Sytuacja odwróciła się po przekazaniu informacji zwrotnej. Taki wzorzec wyników dowodzi, że osoby o wysokiej samoocenie są bardziej skłonne do angażowania się w samoutrudnianie, szczególnie w warunkach wysokiej niepewności co do poziomu osiągnięć. Wnioskując logicznie możemy przyjąć, że także w tym badaniu wykazano stosowanie przez osoby o niskiej samoocenie strategii samoutrudniania – w warunkach „wstępnego sukcesu”. Osoby te zachowywały się tak, jakby nie chciały ryzykować utraty wstępnego sukcesu; zredukowanie objętości treningu przed przystąpieniem do zasadniczej części zadania miało na celu zneutralizowanie antycypowanej porażki.

Ponieważ brakowało ostatecznego dowodu na prawdziwość przedstawionej powyżej motywacji zmian w długości treningu, Tice i Baumeister przeprowadzili drugi eksperyment. Próbowano w nim znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego osoby o wysokiej samoocenie trenowały krócej niż osoby o samoocenie niskiej, w warunkach braku informacji zwrotnych o wyniku w zadaniach próbnych. Procedura zastosowana w eksperymencie drugim była powtórzeniem wcześniejszej z tą różnicą, że badani nie realizowali zadań próbnych w pierwszej części treningu i nie otrzymywali wiadomości o wyniku. Dodatkową zmienną niezależną była „publiczność”/”prywatność” treningu (jawny pomiar czasu treningu przez eksperymentatora lub jego brak). Wyniki wskazywały, że osoby o wysokiej samoocenie redukowały czas treningu dla celów autoprezentacyjnych, aby zyskać w ten sposób zabezpieczenie reputacji dotyczącej poziomu zdolności. Widać zatem, że stosowanie samoutrudniania jest charakterystyczne raczej dla osób o wysokiej samoocenie, występuje przede wszystkim w warunkach niepewności oraz służy bardziej podwyższaniu własnej samooceny, niż jej ochronie.

Stosowanie strategii samoutrudniania było także badane w kontekście czynników sytuacyjnych. Oparto się tu m.in. na pojęciu globalnej samooceny, składającej się z wyobrażeń na temat własnej wartości w różnych dziedzinach funkcjonowania o różnej ważności. Jak dowiodły liczne badania (Pyszczynski i Greenberg, Shepperd i Arkin, Rhodewalt, Saltzman i Wittmer) uruchomienie strategii samoutrudniania jest znacznie bardziej prawdopodobne, gdy poziom wykonania zadania, przed którym stoi jednostka, jest wskaźnikiem kompetencji w zakresie cech ważnych, niż wtedy, gdy dotyczy cech mało istotnych. Co ciekawe, w innych badaniach, w których wprowadzono dodatkowo publiczną ekspozycję zachowania badanego (Ferrari, Rhodewalt i Fairfield) uzyskiwano efekty odwrotne.

Duże kontrowersje wzbudziło określenie, czy strategia samoutrudniania pojawia się przy obronie własnej samooceny w sytuacji publicznej, czy też prywatnej. Zdaniem niektórych badaczy, jak np. Bradley i Tedeschi, ludzkie działania nastawione na obronę samooceny mają charakter wyłącznie autoprezentacyjny. Nie pojawią się one jeżeli człowiek wie, że nikt nie jest i nie będzie świadkiem takich reakcji. Istnieją jednak empiryczne dowody na fałszywość tej tezy.

Do drugiej grupy można zaliczyć teorie zakładające, że człowieka cechuje zarówno potrzeba autoprezentacji, jak i potrzeba ochrony swego „prywatnego” poczucia własnej wartości. Co ciekawe, według Greenberga, Pyszczynskiego i Solomona „ja prywatne” jest tożsame z „ja publicznym”, sytuacja prywatna różni się od publicznej wyłącznie liczbą obserwatorów i ich fizycznym umiejscowieniem. Twierdzą oni także, że potrzeba poczucia własnej wartości jest dla podmiotu wartością bardzo ważną, a potrzeba uzyskiwania oznak akceptacji od innych pełni wobec niej rolę służebną. Zostało dowiedzione, że ludzie mogą uciekać się do strategii samoutrudniania w warunkach całkowitej prywatności. Greenberg, Pyszczynski i Paisley przeprowadzili eksperyment, w którym uczestnicy brali udział w teście całkowicie anonimowo. Anonimowość taka nie przeszkodziła w wystąpieniu efektu samoutrudnienia u osób, których skłaniały do tego warunki eksperymentalne. W innym eksperymencie uczestnicy byli także anonimowi, zaś prowadzący zadeklarował, że nie będzie czytał opinii badanych na temat zadania, zawartych w kwestionariuszu. Okazało się, że gdy poziom wykonania tego zadania był istotny dla poczucia własnej wartości badanych, a prawdopodobieństwo osiągnięcia w nim sukcesu relatywnie niskie, uczestnicy deklarowali niewielki wysiłek na wykonanie tego zadania i oceniali, że „nie jest to dobry dzień”.

Warto zauważyć, że o ile w warunkach niepublicznych jest rzeczą jasną, że samoutrudnienie ukierunkowane jest na osiąganie korzyści przez samoocenę prywatną, o tyle w warunkach publicznych nie wiadomo, czy opinie i oceny innych są traktowane jako wskazówki tego, jaki podmiot jest naprawdę, czy jest on głównie zainteresowany tym, aby stworzyć swój wizerunek jako osoby dobrej i kompetentnej. Leary, Barnes i Griebel zorganizowali eksperyment, w którym postanowili ograniczyć tę naturalnie występującą niejednoznaczność. Manipulowano przekonaniem badanych a temat tego, kto będzie znał wynik osiągany przez nich w teście. Okazało się, że kwestią kluczową jest wyłącznie to, czy osoba badana spodziewa się zobaczyć sama wynik testu. Ci, którzy tego oczekiwali, ujawniali wyższy niepokój i napięcie niż ci, którzy sądzili, że nie będą mieli takiej możliwości. Bez znaczenia okazał się natomiast fakt, czy ich partner z zespołu będzie znał ich wyniki. Oznacza to, że w omawianym eksperymencie zachowaniami samoutrudnieniowymi sterowała potrzeba ochrony prywatnego poczucia własnej wartości. Uogólniając możemy stwierdzić, że choć obecność innych ludzi może nasilać skłonności do stosowania strategii samoutrudniania, to dzieje się tak prawdopodobnie wyłącznie wówczas, gdy ludzie obawiają się, że negatywne reakcje owych innych ludzi mogą naruszyć ich własne, prywatne poczucie wartości. To bowiem właśnie prywatna samoocena zdaje się sterować podejmowaniem strategii samoutrudnienia.

Jaki jest jednak rzeczywisty wpływ strategii samoutrudnienia na naszą samoocenę? Czy służy ona jedynie jej obronie, czy też pomaga ją podwyższać? Berglas i Jones przyjmowali obie funkcje, w zależności od okoliczności, jednak w swoich badaniach nigdy tego nie sprawdzali. Dopiero badania zespołu Jalie Tucker z Centrum Badań nad Alkoholizmem pomagają zweryfikować empirycznie tę tezę.

Badanych częstowano napojem, który określano w jednej części grupy jako alkoholowy, w drugiej zaś jako bezalkoholowy. Po wykonaniu pewnego zadania informowano losowo badanych, że ponieśli sukces, lub porażkę. Na końcu badano opinie badanych o przyczynach osiągniętego wyniku, oraz mierzono ich samoocenę. Zgodnie z hipotezą Jonesa i Berglasa osoby, które po wypiciu alkoholu poniosły porażkę powinny dokonywać silniejszych niż „abstynenci” zewnętrznych atrybucji wyniku bez uszczerbku dla samooceny. Natomiast ci, którzy po wypiciu alkoholu odnieśli sukces powinni przypisywać go swoim zdolnościom i podwyższać samoocenę. Wyniki w zasadzie potwierdziły hipotezę. W odniesieniu do atrybucji przyczynowej potwierdziły się jedynie przewidywania dotyczące porażki. Jeżeli chodzi o zmiany samooceny zaobserwowano jej wzrost u osób, które uważały że piły alkohol. Także inne badania (Murray i Warden, Mayerson i Rhodewalt) potwierdziły, że strategia samoutrudniania może służyć zarówno obronie samooceny w przypadku porażki, jak i gratyfikowaniu poczucia własnej wartości w przypadku sukcesu.

Problemem tym zajęła się także Diana Tice, która poświęciła mu cały cykl badań. Uzyskane wyniki wskazują, że w warunkach niepewności co do przyszłego wyniku osoby o wysokiej samoocenie stosują samoutrudnianie, gdy uzyskanie sukcesu jest korzystne dla „ja”, a doznane niepowodzenie nie zagraża dotychczasowej samoocenie. Natomiast osoby z niską samooceną – gdy porażka jest ewidentnie zagrażająca dla „ja”, a z uzyskaniem sukcesu nie wiążą się żadne korzyści dla poczucia własnej wartości. Inaczej mówiąc: jednostki o wysokiej samoocenie stosują samoutrudnianie raczej w warunkach zaktywizowania motywu podwyższania własnej wartości, natomiast osoby o niskiej samoocenie – w warunkach zaktywizowania motywu ochrony poczucia własnej wartości.

***

Jak widać z powyższych rozważań strategia samoutrudniania jest rozwiązaniem uniwersalnym, stosowanym praktycznie przez wszystkich, choć w różnych celach. Jest składnikiem całego wachlarza „oszustw”, przy pomocy których dbamy o swoją samoocenę minimalizując straty i maksymalizując zyski. Analizując działanie strategii samoutrudniania trudno oprzeć się wrażeniu, że choć jest skuteczna, to prowadzi do bliskiego celu wyjątkowo krętymi drogami. Ciekawe, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby te ścieżki wyprostować. Ale czym zajmowaliby się wówczas psycholodzy?…

Artykuł jest streszczeniem książki:
Doliński, D., Szmajke, A. (1994) Samoutrudnianie, Olsztyn: Polskie Towarzystwo Psychologiczne.

Źródło: http://przyjaciele.org/czytelnia.php?id=2


Zderzaki, programy, umysł drapieżnika

http://www.signs-of-the-times.org/signs/forum/viewtopic.php?id=6419&p=1


Porozmawiajmy dziś o programach – zwanych także zderzakami/buforami i umysłem drapieżnika – o tym, jak je nabywamy oraz w jaki sposób wpływają na nas przez całe życie, a przynajmniej dopóty, dopóki nie dowiemy się czegoś na ich temat, nie zbadamy ich i nie zaczniemy ze zrozumieniem radzić sobie z nimi.

Zacznijmy od podstaw:

W miarę rozwoju niemowlęcia zmienia się natura każdego kolejnego jego doświadczenia – związanego ze światem wewnętrznym bądź zewnętrznym – w sensie intensywności (oddziaływanie/emocja). Podczas stosunkowo spokojnych okresów o niskim natężeniu emocji niemowlę wchłania wszelkiego rodzaju informacje o swoim środowisku – uczenie się kognitywne. Ten typ uczenia się nie ma istotnego wpływu na system motywacji niemowlęcia.

Kiedy indziej noworodek ma okresy wysokiej afektywnej aktywności. Są one na ogół związane z potrzebą lub pragnieniem doznania przyjemności lub komfortu, albo też z pragnieniem/potrzebą ucieczki od czegoś z powodu strachu lub bólu.

Okresy szczytowej afektywnej intensywności angażują rozwijające się dziecko w intensywne doświadczenia uczenia się stosunku do samego siebie i do innych (włącznie ze światem w ogólności) i są to doświadczenia, które składają się na obciążone silnymi emocjami obwody pamięci w rozwijającym się mózgu i mogą w późniejszym życiu stać się bardzo szkodliwymi „programami” czy przejawami „Umysłu drapieżnika”.

Owe struktury obciążonej silnymi emocjami pamięci utworzone w stanach szczytowej afektywności stanowią podstawę systemu motywacyjnego danej osoby – co uważa ona za niezbędne dla przetrwania, jak zdobyć to, czego potrzebuje i jak uniknąć tego, co bolesne czy zagrażające przeżyciu.

Rzecz jasna, najbardziej „idealna” koncepcja siebie i innych w oczach niemowlęcia to „doskonały, troskliwy inny człowiek i doskonałe, zadowolone Ja” i takie obrazy tworzą się w umyśle noworodka pod wpływem satysfakcjonujących doświadczeń.

Z drugiej strony, frustrujące czy bolesne przezycia prowadzą do koncepcji wykorzystującego albo znęcającego się drugiego człowieka oraz potrzebującego, bezradnego Ja.

Prowadzi to do silnego stresu dla organizmu.

Niemowlę, którego opiekun jest generalnie troskliwy i czuły, MOŻE, z racji doświadczeń chwilowej frustracji czy pozbawienia, zinternalizować obrazy sadystycznego, ograniczającego „świata zewnętrznego i ludzi w nim żyjących”.

Jednocześnie noworodek, którego opiekun zaniedbuje obowiązki albo źle traktuje dziecko, może mieć sporadycznie satysfakcjonujące doświadczenia we właściwych momentach, co z kolei może prowadzić do wewnętrznego obrazu kochającego, opiekuńczego świata i takichże ludzi w nim żyjących.

Generalnie jednak, z racji trwania rozwoju, można by powiedzieć, że niemowlę będzie miało więcej doświadczeń jednego albo drugiego typu i może pojawić się wyrównanie skutków złych doświadczeń, co je niejako poprawi, chociaż i to zależy od genetycznej natury jednostki.

Teraz zajmijmy się należącym do starożytnej tradycji „problemem wielu ja”, w języku współczesnej psychologii znanym jako „dyfuzja tożsamości”.

Dyfuzja tożsamości odnosi się do osób o strukturze psychicznej charakteryzującej się raczej fragmentacją niż integracją wewnętrznej reprezentacji siebie i innych.

Na dyfuzję tożsamości cierpi – w mniejszym lub większym stopniu – większość ludzi, a to z powodu różnego rodzaju pozytywnych i negatywnych doświadczeń towarzyszących okresom o dużej intensywności doznań w niemowlęctwie czy też w późniejszym życiu. Problem ten jest osią książki Marthy Stout, „The Myth of Sanity”, w której pisze ona o dysocjacji i o tym, w jaki sposób ludzie sami to wywołują w dzieciństwie, używając jako rodzaj mechanizmu obronnego, co później wchodzi w nawyk.

Osoba może dysocjować w każdym momencie życia, kiedy przechodzi przez burzliwy okres, wywołujący duże napięcie w emocjach i myśleniu – strukturach neurologicznych. Sęk w tym, że kiedy to robisz, za każdym następnym razem staje się to coraz łatwiejsze…

To jak wydeptywanie ścieżki, którą jest coraz łatwiej iść. Można to porównać do gromadzenia się śladów pyłu węglowego w rozdzielaczu silnika spalinowego, co prowadzi do niekontrolowanego iskrzenia świec zapłonowych.

Oglądanie telewizji, filmów, czytanie (tak!), pornografia, gry wideo – cokolwiek – to wszystko są powszechne sposoby dysocjacji czy radzenia sobie ze stresem. Pamietajcie, że stres może być spowodowany konfliktem pomiędzy pragnieniami a rzeczywistością.

Dyfuzja tożsamości staje się problemem, kiedy zaczyna się utrwalać. Może wówczas prowadzić do dominacji braku poczucia własnej wartości albo celu czy też „centralnego Ja”. Oznacza to, że osoba taka idzie przez życie bez spójnych przekonań, wartości, celów, nie ma jasnego poczucia kierunku, jasnego poczucia własnego Ja, a to, co ma dla niej znaczenie, określane jest wyłącznie przez sytuację, w której się aktualnie znajduje. Tacy ludzie są jak chorągiewki na wietrze – w którą stronę wiatr powieje, w tą się obracają. Kiedy są w grupie, która robi to czy tamto, robią bezmyślnie to samo, ponieważ to właśnie robią wszyscy pozostali.

Myślę, że wszyscy już widzicie, że ta dyfuzja tożsamości przejawia się w takim czy innym stopniu u niemal każdego. U większości ludzi dyfuzja jest niewielka, a większa część ich wnętrza jest w jakiś sposób zintegrowana, choć z pewnością wciąż jest zlepkiem tysięcy automatycznych programów.

Przyjrzyjmy się teraz dokładniej Prymitywnym Mechanizmom Obronnym, zwanym też programami, zderzakami czy „umysłem drapieżnika”.

Mechanizmy obronne stanowią sposób, w jaki od niemowlęctwa do dorosłości uczymy się radzić sobie ze stresem czy konfliktem. Bardzo często są tworzone przez automatyczne funkcje mózgu, które aktywują się jako reakcja na stres.

Pewne napięcia spowodowane są konfliktami pomiędzy naszymi pragnieniami, emocjami, a „światem realnym”. Jednym z najbardziej podstawowych jest wczesne napięcie, którego może doświadczyć dziecko kiedy jest głodne (pragnienie) i nie zostaje nakarmione. Albo kiedy jest mu za zimno albo za gorąco, albo coś je boli, a ulga nie nadchodzi.

Później dziecko może mieć ochotę na ciastko (pragnienie) i mówi mu się: „nie, dopiero po obiedzie”, i chociaż dziecko nie odczuwa silnego głodu, to jednak istnieje pragnienie ciastka, która spotyka się z odmową. W jaki sposób dziecko uczy się radzić sobie z tym stresem wynikłym z odmowy? Jakkolwiek to zrobi, będzie to przejaw mechanizmu obronnego, który może być albo prymitywny niemowlecy – dziecko czuje się zagrożone i zaczyna krzyczeć i płakać jak niemowlę, albo adaptacyjny (dziecko dorasta i uczy się czekać, aż dostanie ciastko po obiedzie).

Zatem ludzie dorastają wśród wszelkiego rodzaju napięć – pochodzących zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz. Wśród napięć wynikłych ze stanów emocjonalnych i odpowiadających im pragnień, ograniczeń narzucanych przez rzeczywistość „świata zewnętrznego”, a nawet ograniczeń zinternalizowanych, kiedy dziecko zdążyło się już nauczyć, że to czy tamto nie jest w porządku i kontroluje swoje emocje czy pragnienia (przynajmniej próbuje), nawet pomimo że są sprzeczne ze sobą. (Dziecko pragnie ciastka, wie, że zjedzenie choćby jednego przed obiadem jest złe, rozpoczyna walkę ze sobą o to, czy zwędzić je, czy też nie… stwierdza, że napięcie towarzyszące zwędzeniu go będzie większe od stresu wynikającego z odmówienia go sobie i ostatecznie nie bierze ciastka).

Mówiąc w skrócie, kiedy ktoś dorasta w mniej więcej normalny sposób, powoli rezygnuje z prymitywnych systemów obronnych chroniących przed napięciami na rzecz mechanizmów bardziej dojrzałych. Staje się elastyczny i zaczyna współpracować ze swoją rzeczywistością, potrafi korzystać z rozumu i poczucia humoru, opanować pragnienia dla odleglejszych korzyści (wliczając w to pokojowe współistnieniem z innymi ludźmi, np. z matką, która nie byłaby zadowolona, gdyby dziecko zwędziło ciastko przed obiadem), stosuje sulimację [jeden z mechanizmów obronnych osobowości, polegający na przesunięciu celu, którego nie można zrealizować, na inny, zastępczy], etc.

Jednakże u wielu, jeśli nie u WIĘKSZOŚCI ludzi, wciąż istnieją pewne prymitywne mechanizmy obronne, które „utkwiły” w ich psychice, ponieważ zostały tam wdrukowane w momentach wysokiej podatności emocjonalnej. (Albo wdruk wrażliwości, jak omówiono w „Fali”, aczkolwiek akurat nie tym się teraz zajmujemy).

Prymitywny Mechanizm Obronny zawsze możecie rozpoznać po jego sztywności i radykaliźmie – po fakcie, że nie adaptuje się on do konkretnej, REALNEJ sytuacji, z którą ma się akurat do czynienia – oraz po tym, że dzieli on świat na czarny i biały.

Tego typu programy mają swoje źródło w najmłodszych latach życia człowieka, głównie w pierwszym roku życia, i są efektem prób radzenia sobie niemowlęcia ze stresem powstałym w wyniku interakcji z zewnętrzną rzeczywistością.

Prymitywne mechanizmy obronne organizują się wokół najprostszej struktury, którą jest „czuje się dobrze, jest dobrze / czuje się źle, jest źle”. To wszystko, co tak naprawdę niemowlę może wiedzieć w swoim ograniczonym stanie poznania.

A zatem z prymitywnym mechanizmem obronnym mamy do czynienia wówczas, kiedy człowiek wciąż organizuje świat według zasady: białe i czarne, dobre i złe, itd.

Innym aspektem prymitywnego mechanizmu obronnego jest to, że niemowlę – będąc niemowlęciem – nie ma koncepcji siebie samego. Jest bezradne i całkowicie zależne od innych w kwestii zaspokojenia swoich potrzeb.

Niemowlę uczy się więc o sobie w kontekście oddziaływań ze światem zewnętrznym. Jeśli czuje się ono źle i nie doznaje ulgi w swoim cierpieniu, zaczyna postrzegać świat oraz siebie jako „złe”. Prowadzi to do ogromnego stresu dla jego organizmu.

ALE – i tu jest ten istotny szczegół – ludzkie podłoże instynktowe jest tak biologicznie zaprojektowane, żeby CHRONIĆ organizm. Jeśli niemowlę doświadcza czegoś złego, co ma wpływ na jego mózg, wywierając ciągłą i poważną presję na pewne neurologiczne struktury mówiąc: źle, źle, ból, bieda, cierpienie etc…, stresując mechanizmy odpowiedzialne za radzenie sobie z sytuacją poprzez ból, cierpienie, brak zadowolenia etc, mózg w pewnym momencie sie załamie i przejdzie do obrony.

Następuje rozszczepienie.

Innymi słowy, poważny i przedłużający sie stres powoduje załamanie psychiczne i jest to mechanizm obronny ludzkiego biologicznego mózgu.

Istnieją teorie, według których dochodzi do tego, ponieważ mózg nie jest w stanie inaczej się bronić przed faktycznym fizycznym uszkodzeniem swoich komórek, co mu grozi wskutek przemęczenia czy napięcia nerwowego towarzyszącym wzmożonym „usiłowaniom poradzenia sobie”.

Ludzki mózg bez przerwy adaptuje się w niekontrolowany sposób do zmian w środowisku i wydaje się, że jest to jeden z mechanizmów obronnych przeciwko stresowi.

Mózg zasadniczo buntuje się przeciwko nienormalnie przedłużającej się presji mającej wpływ na jakiś obszar kory mózgowej pozostający w stanie patologicznej ekscytacji.

Znaczna część ludzkich zachowań wynika z uwarunkowanych schematów zachowań zaszczepionych w mózgu w dzieciństwie. Ludzie uczą się zachowywać w taki czy inny sposób (pozytywnie lub negatywnie) w obecności wszelkiego rodzaju bodźców, szczególnych albo ogólnych. Niektóre z tych struktur neurologicznych mogą przetrwać w stanie niemal niezmienionym, jednak większość (z wyjątkiem pewnych skrajnych wypadków, do których jeszcze dojdę), dorasta i zmienia się wraz z pojawianiem się nowych danych i jednostka staje się zdolna dostosować się do swojego rzeczywistego środowiska.

Większość informacji na temat tego mechanizmu pochodzi z badań Pawłowa. I rzeczywiście, ludzki mózg niewiele się różni od mózgu psa.

Pawłow wykazał, że układ nerwowy psa, tworząc swoje „programy” reakcji, może rozwinąć nadzwyczajną zdolność rozróżniania. Można nauczyć psa ślinienia się przy dźwięku o wysokości 500 drgań na minutę (sygnał oznaczający karmienie) i jednocześnie nie ślinienia się przy częstotliwości 490 czy 510.

Ludzie są nie mniej złożeni w swojej zdolności nieświadomego tworzenia takich neurologicznych struktur (programów) reagowania.

Reakcje warunkowane negatywnie są tak samo ważne jak te warunkowane pozytywnie, ponieważ cywilizacja wymaga od nas, byśmy nauczyli się niemal automatycznie kontrolować swoje pragnienia.

Emocjonalne postawy również stają się tak pozytywnie jak i negatywnie warunkowane: można nauczyć się automatycznej niechęci w stosunku do pewnego typu osób, zachowań, etc, podobnie jak automatycznego pociągu. Jeśli te programy oparte są na nieprawidłowej informacji, jak to często bywa, wtedy stają się problemem! Jeśli ktoś jest zaprogramowany przez jakieś intensywne doświadczenie tak, żeby reagować pozytywnie na ludzi w niebieskim kapeluszu, będzie go też ciągnąć do psychopaty, który nosi niebieski kapelusz, co może się dla niego źle skończyć.

Wróćmy jednak do kwestii rozszczepienia osobowości.

Kiedy mózg poddany jest napięciu (a może się to stać na wiele sposobów) aż do granic możliwości, przychodzi moment, który Pawłow nazwał „hamowaniem transmarginalnym”. Oznacza to, że presja wywierana na mózg jest tak duża, iż dochodzi do momentu krytycznego, kiedy mózg podejmuje środki zaradcze, żeby nie dopuścić do dalszych obrażeń.

Proces ten zachodzi etapami.

1. Faza ekwiwalentna funkcjonowania mózgu: przypomina stan normalnych ludzi, będących okresowo pod wpływem intensywnego zmęczenia spowodowanego stresem (jak na przykład podczas wojny), którzy twierdzą, że osiągnęli punkt, kiedy już nie ma różnicy w ich reakcjach na ważne i nieistotne doświadczenia. Mózg jest tak wycieńczony, że próbuje jedynie jakoś się dalej telepać, nie ma jednak już dość energii, by cokolwiek rozróżniać.

Jeśli stres się przedłuża, mózg przechodzi do kolejnej fazy;

2. Faza paradoksalna: pojawia się wówczas, kiedy słabe bodźce czy trywialne fakty mogą wywołać silniejszą reakcję niż silne bodźce czy rzeczy ważne. Powodem tego jest fakt, że silny bodziec jedynie wzmacnia zahamowanie (zatrzymywanie reakcji), podczas kiedy słaby bodziec może wywołać reakcję w mózgu, która nie jest powstrzymywana

Jeśli stres trwa nadal:

3. Faza ultraparadoksalna: Pozytywne reakcje nagle zamieniają się w negatywne, a negatywne w pozytywne. Przypomina to nieco histerię. Dorosła osoba w takim stanie jest nienormalnie podatna na sugestie i nawet najbardziej nieprawdopodobne sugestie czy niemożliwe idee mogą zostać zaakceptowane jako fakty.

I w takim właśnie stanach wewnętrznej histerii niemowlę może odwrócić wszystko, rozszczepić, dojść do stanu Dyfuzji Tożsamości, który z racji skrajnie silnego oddziaływania (stan emocjonalny), staje sie bardziej lub mniej trwały.

Jak przypuszczam, domyślacie się już, że tego typu programy mogą być sprawą błyskawiczną. Dziecko może przeżyć jedno, silnie negatywne wydarzenie w życiu składającym się głównie z pozytywnych wydarzeń, a jednocześnie mieć poważny prymitywny mechanizm obronny (program), który pozostanie mu na całe życie – chyba że w którymś momencie odkryje go i zacznie szukać sposobu na to, by go więcej nie odtwarzać.

W każdym razie, kiedy niemowlę doznaje rozszczepienia, mózg poszukuje sposobu na uchronienie pewnego wyidealizowanego segmentu psychiki dziecka albo jego wewnętrznego świata przed agresją stresu. To oddzielenie będzie utrzymywane kosztem psychiki. Nie ma zintegrowania tej „zdysocjowanej części” z pozostałą częścią obrazu samego siebie, jaki dziecko (człowiek) tworzy w ciągu swojego życia. Za każdym razem, kiedy coś aktywuje tę konkretną część mózgu, tzn. jakiś podobny stres czy coś, co jest postrzegane jako zagrożenie dla przetrwania jednostki, program się uruchamia i całą naukę wraz z umiejętnościami poznawczymi danej osoby diabli biorą.

Kolejny problem z tego rodzaju rozszczepieniem: ponieważ mózg dokonał tego zabezpieczającego manewru w odruchu obronnym, w pewnym stopniu „zablokował dostęp” do sanktuarium tego wyidealizowanego psychicznego Ja, to program ten nie jest skłonny do kognitywnego przetwarzania zewnętrznej rzeczywistości ani też nie jest w stanie prawidłowo odczytywać procesów wewnętrznych, włącznie z emocjami.

Dokładnie to się dzieje, kiedy mówimy, że intelekt uzurpuje energię centrum emocjonalnego.

Odszczepione, wewnętrznie wyidealizowane Ja, które jest „dobre” (nazwane w ten sposób w celu przetrwania), kiedy jest aktywowane, przejmuje kontrolę nad systemem i narzuca (jest bardzo silne, z racji skrajnego stresu i emocji, które były zaangażowane w jego uformowanie) swój sposób postrzegania świata przez daną osobę.

I ponieważ uformowane zostało na prymitywnym poziomie psychiki, ma specyfikację Prymitywnego Mechanizmu Obronnego: czuje się dobrze, jest dobry/ czuje się źle, jest zły; czarne/białe; ja – dobry/ inni-źli; i tak dalej.

ALE nie oznacza to wcale, że ten prymityny mechanizm obronny ma w sobie cokolwiek z racjonalności! Opinie są zdecydowane, ale nieugruntowane. Wszystko jest albo dobre, albo złe, w zależności od chwilowych okoliczności.

Jeśli ktoś taki czuje, że jakaś bliska mu osoba „zdołowała” go w jakiś sposób, co uaktywnia poczucie ,,bezradności i beznadziei”, które jest mu znane z okresu niemowlęcego, osoba ta trafi na „czarną listę” i wszystko co jej dotyczy, a co wcześniej było postrzegane jako dobre, odtąd będzie postrzegane jako złe. Cierpliwość będzie teraz odebrana jako słabość, bezczynność; siła będzie postrzegana jako agresywność, życzliwość jako słabość itd.

Ten prymitywny mechanizm obronny „dobry/zły” może całkowicie wpłynąć na nastrój danej osoby. Pojedyncza frustracja, wyzwalająca program, może spowodować, że cały świat zewnętrzny wyda się ponury, pusty, bezcelowy, zwrócony przeciwko tej osobie, która – rzecz jasna – wiecznie cierpi i wciąż szuka idealnej miłości, spokoju, bezpieczeństwa, piękna, etc…

Wyznacznikiem zatem tego, że ktoś uruchomił program niemowlęcy (tzn. wpojony w okresie niemowlęctwa), jest fakt, że przejawia wobec wszystkiego tę kategoryzację „dobry/zły” i że postępowanie w obliczu zastanej w danym momencie rzeczywistości jest mało elastyczne. Pod wpływem takiego programu jednostka nie jest w stanie docenić subtelnych odcieni sytuacji ani tolerować niejednoznaczności. Prowadzi to do zaburzeń w postrzeganiu, ponieważ zewnętrzna rzeczywistość filtrowana jest przez sztywną i prymitywną strukturę wewnętrzną niemowlęcia, do której zostaje przycięta.

Każdy ma jakieś dziecięce programy – bądź ich ślady – które wyzwalają się wciąż od nowa. Dopiero jednak wówczas, kiedy ktoś – będąc już osobą dorosłą – wciąż używa tego typu prymitywnego mechanizmu obronnego jako GŁÓWNEJ obrony, mamy do czynienia z poważnym problemem. Określa się to wóczas terminem „zaburzenie osobowości”.

Kilkukrotnie byliśmy świadkami przejawiania się tego tu na forum SOTT i w grupach QFS. To znaczy, kiedy prymitywnie zorganizowana jednostka zostaje skonfrontowana z czymś nieprzyjemnym czy zagrażającym jej, ów „zagrażający obiekt” (osoba, idea, grupa, cokolwiek) umieszczona zostaje w kategorii „wszystko, co złe”, gdzie jest bezpiecznie odseparowana od wszystkiego, co ma dobre konotacje.

W ten właśnie sposób osoby z zaburzeniami powstrzymują swój lęk i stres wynikający z tego, co postrzegają jako zagrożenie dla swojego przetrwania. (Chcą czegoś, potrzebują czegoś, odmawia im się tego i stanowi to zagrozenie dla ich przetrwania). Ale jak wiele razy widzieliśmy, odbywa się to kosztem pomyślnej adaptacji, która mogłaby taką nieszczęsną osobę prowadzić do satysfakcjonującego życia.

Tu właśnie kryje się pułapka: jeśli nieprzyjemne uczucie pochodzi od wewnętrnego Ja – jeśli Ja odkrywa w sobie szał, gniew, nienawiść, zazdrość, małostkowość czy cokolwiek innego, co uważa się za negatywne – kiedy ktoś działa z poziomu prymitywnego mechanizmu obronnego, musi temu uczuciu, jako części jaźni, zaprzeczyć i będzie ono doświadczane jako pochodzące z „zewnątrz”.

Tego również byliśmy świadkami. Czyjeś jednostronne stanowisko zostanie zakwestionowane i będzie to postrzegane jako zagrożenie (pamiętajcie, że cała konstrukcja takiej osoby opiera się na kategoriach czarny/bialy), a wtedy pojawia się strach lub złość, co zostaje jednak odwrócone, uczucia te bowiem nie mogą być tolerowane ze względu na strukturę neurologiczną, jaka powstała w okresie niemowlęctwa, i wtedy uaktywniają się Prymitywne Systemy Przetrwania.

Oznacza to, że w momencie, kiedy ktoś jest w aktywnym stanie prymitywnego mechanizmu obronnego, nawet jeśli jakaś inna część jego mózgu odczuwa właśnie złość czy ból czy cokolwiek, ta inna część mózgu zostaje odseparowana od reszty, owe impulsy, uczucia, myśli są zaprzeczone, osobisty z nimi związek – zerwany, a wszystko razem jest projektowane na kogoś innego.

To jest: rozszczepienie może być prymitywną formą projekcji, kiedy zanegowaną część Ja doświadcza się jako przynależną jakiemuś obiektowi zewnętrznemu (osobie, grupie, czemukolwiek).

Istnieją także inne prymitywne mechanizmy obronne, wywodzące się z rozszczepienia wewnętrznej organizacji:

Projekcja identyfikacyjna: nieświadoma tendencja zarówno do przypisywania innej osobie tego, co się projektuje, JAK ROWNIEŻ do kontrolowania owej osoby, którą postrzega się jako przejawiającą owe projektowane cechy.

Oznacza to, że ktoś, kto nie toleruje swoich własnych uczuć furii i agresji, będzie nieświadomie prowokować i frustrować swoją ofiarę w bardziej lub mniej subtelny sposób, co doprowadzi ją w końcu do rzeczywistego ODCZUCIA owych emocji, którym osoba rozszczepiona zaprzecza w sobie.

W ten sposób rozszczepiona osobowość może odnieść satysfakcję z wyrażenia takich emocji w niezagrażający sposób, jako że „nie należą do niej”, i ktoś taki w pewnym sensie ma „pod kontrolą” ich przejawianie się.

To ważne spostrzeżenie, gdy ma się do czynienia z manipulacją.

Jeśli znasz własną maszynę, jeśli przepracowałeś swój własny materiał i jesteś pewien swoich uczuć w danej sytuacji, możesz zwrócić baczną uwagę na zmiany swojego własnego stanu, które są indukowane przez manipulującą osobę, i zrozumieć, że uczucia w ktore właśnie jesteś wmanipulowywany, są tymi, którym manipulator w sobie zaprzecza i nie jest w stanie ich u siebie zaakceptować. Dostarczy ci to danych o jego wewnętrznym świecie.

Pamiętajcie jednak, że osoba wykorzystująca swoje prymitywne mechanizmy obronne jako główny sposób działania, MA zmienną świadomość różnych stron swojego wewnętrznego konfliktu, zaprzeczenie (i rozszczepienie) pozwala jej jednak tolerować taki stan sprawy bez lęku. Może chwilowo zaprzeczyć jednemu, później czemuś innemu itd. Nie ma jednak jednoczesnej WSPÓŁ-świadomości sprzecznego materiału.

Wróćmy jednak do bardziej normalnych przejawów tego problemu. Jeśli u podłoża psychiki istnieje wyjątkowo silny prymitywny mechanizm obronny, może się on zorganizować wokół „ośrodka przekonań” mózgu, a głównym przekonaniem może być „jestem nic nie wart, jestem bezradny, zły”, MUSI ono zostać przerzucone na obiekty zewnętrzne (mózg walczy o przetrwanie), co notorycznie i nawykowo zostawia taką osobę na pozycji oczekiwania przejawów agresji czy krzywdzenia ze strony świata zewnętrznego.

Jeśli ktoś ma LICZNE niezintegrowane tego typu programy, z których każdy określa jego subiektywne doświadczenia w milionach sytuacji w każdym konkretnym momencie, to wewnętrzny świat takiego kogoś jest serią nieciągłych doświadczeń i ktoś taki będzie miał ogromne trudności z oddaniem się jakiemuś związkowi z drugim człowiekiem, sensownej pracy, celom, wartościom itd.

Na koniec, istnieje jeszcze inna sytuacja, w której ktoś taki działa z poziomu prymitywnych mechanizmów obronnych – jest to doświadczenie zadurzenia, silnego pociągu seksualnego, „zakochania się” itd., kiedy to „ten drugi człowiek”, bez względu na okoliczności, postrzegany jest jako ten „absolutnie dobry”.

Ten typ regresji tłumaczy, dlaczego skądinąd dojrzali ludzie zdolni są do skrajnych i nieracjonalnych myśli i działań pod wpływem pragnień i prymitywnych mechanizmów obronnych.

Wiąże się z tym pewien interesujący fakt. Pawłow zauważył, że jeśli niewielka część kory mózgowej psa znajdzie się w stanie patologicznej bezwładnosci i ekscytacji (czyli była pod wpływem maksymalnej presji i została odłączona), zacznie wytwarzać dziwne, stereotypowe wręcz zachowania, takie jak otrzepywanie się, ciągłe drapanie czy skrobanie w poszukiwaniu czegoś. Stwierdził on, że jeśli taki stan kory może wpływać na funkcje ruchowe, to może także wpływać na stereotypowe myślenie, co mogłoby tłumaczyć pewne obsesje obecne w ludzkim mysleniu.

Pawłow doszedł również do wniosku, że te niewielkie obszary mózgu podlegały ekwiwalentnej, paradoksalnej i ultraparadoksalnej fazie nienormalnej aktywności, co do których wcześniej był przekonany, że mogą dotyczyć jedynie większych obszarów mózgu. Pawłow w rzeczywistości stwierdził, że to, co jest nazywane projekcją i introjekcją – gdy uporczywe lęki lub pragnienia są projektowane na zewnątrz lub do wewnątrz – jest fizjologicznym przejawem wyhamowania pewnych konkretnych części mózgu.

Pawłow zauważył, że niektóre psy o stabilnym temperamencie w chwilach załamania się pod wpływem stresu mają większą niż normalnie tendencję do rozwinięcia tych ,,ograniczonych punktów patologicznych” w korze mózgowej. W rezultacie mogłyby powstać nowe schematy zachowań takie jak nieustanne szukanie czegoś lub jakaś forma fizycznego osłabienia. Gdy takie zachowania przyswojone zostały przez psa o zrównoważonym temperamencie, niezwykle trudne były do wykorzenienia. Możliwe, że w ten właśnie sposób bardziej stabilne osoby reagują na podobny stres: zamiast rozszczepiać się psychicznie, wypracowują jakiegoś typu zewnętrzne – fizyczne – działanie, które likwiduje napięcie.

W czasie drugiej wojny światowej w szpitalach angielskich przeprowadzono sporo badań na pacjentach będących w szoku wywołanym przez wybuchy. Niektórzy z tych pacjentów doszli do stanu ,,przestoju” mózgu, co objawiało się niezgrabnym i nieskoordynowanym, a mimo to regularnym konwulsyjnym rzucaniem się i wiciem pacjentów, czemu towarzyszyla tymczasowa utrata mowy lub gwałtowny bełkot.

Analogia pomiędzy tymi pacjentami a psami Pawłowa, poddanymi stresowi, powinna być oczywista.

Należy tu powiedziec, że nietypowe stany psychiczne można u ludzi osiagnąć w ten sam sposób, jak w przypadku psów Pawłowa – poprzez ,,dynamiczne stereotypy”. Formuje się w mózgu nowy system funkcjonalny, który do utrzymania się wymaga coraz mniej pracy ze strony systemu nerwowego, podobnie jak w miarę doskonalenia techniki jazdy samochodem wymagane jest coraz mniejsze skupienie.

Powtarzające się schematy ruchowe lub myślowe, uformowane pod wpływem tego rodzaju sytuacji stresowych (a niektórzy ludzie przechodzili naprawdę ciężkie chwile we wczesnym dzieciństwie) nie poddają się łatwo leczeniu.

Jednak w tym wypadku mówimy o statystycznie małej grupie ludzi.

Niemniej jednak, spostrzeżenia Pawłowa, że uporczywe drażnienie jednej części mózgu psa jest w stanie spowodować całkowite zablokowanie reakcji w innej części mózgu, może stanowić klucz do problemu programów, zderzaków i umysłu drapieżnika. U normalnej osoby czas oraz inne doświadczenia mogą do pewnego stopnia rozproszyć nienaturalne struktury neurologiczne, jednak u pewnych genetycznie wrażliwych ludzi struktury te mogą stać się strukturami głównymi.

Pamietajcie jednak, że nawet jeśli ktoś ma do czynienia z programami i zasadniczo „odprogramowuje” się z tego rodzaju nienaturalnych stanów, wrażliwość na to, co spowodowało zakłócenie funkcji nerwowych, może trwać w stanie uśpienia przez bardzo długi okres czasu. Konkretne wydarzenia będą przypominać tej osobie o „programach” i przez pewien czas będzie ona musiała borykać się z tym problemem wciąż od nowa, zanim zupełnie się go pozbędzie. (I nie mam żadnej pewności co do tego, czy zupełne usunięcie programu jest w ogóle mozliwe!)

Źródło: https://pracownia4.wordpress.com/2007/08/21/zderzaki-programy-umysl-drapieznika/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Mechanizmy obronne osobowości
« Reply #4 on: (Sun) 10.01.2016, 16:02:43 »
Prawda Cię wyzwoli

(Otworzyć oczy na naszą własną historię…)

Alice Miller

Przemoc w wychowaniu, pomijana w oficjalnych przekazach (kościoła czy medycyny) ulega zazwyczaj „wyparciu”, szczególnie przez tych, którzy są jej ofiarami. W jaki sposób dziecko – lub dorosły – mógłby pozwolić sobie na swobodne, uzdrawiające opowiedzenie o swej krzywdzie, jeśli przez miłość do bliskich ukrywa lub wręcz zaprzecza przemocy fizycznej, słownej czy emocjonalnej jakiej stał się ofiarą w dzieciństwie?

W swej książce, Libres de savoir (tytuł oryginału: Evas Erwachen, 2001), Alice Miller, na podstawie świadectw swoich pacjentów, pokazuje drogę jaką przebyli ci, którzy odważyli się zmierzyć z traumą dzieciństwa, uznając i naprawiając szkody jakie wyrządziło im tradycyjne wychowanie.


Najważniejszym elementem opowieści o dziele stworzenia świata przez Boga było dla mnie, od dzieciństwa, jabłko – owoc zakazany. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego Adamowi i Ewie zakazano poszukiwania wiedzy. Według mnie wiedza i świadomość zawsze były czymś pozytywnym. Wydawało mi się całkowicie nielogiczne, że Bóg zabronił pierwszym, stworzonym przez siebie i na swoje podobieństwo ludziom odkrywania zasadniczej różnicy pomiędzy dobrem i złem.

Później poznałam różne interpretacje przypowieści o stworzeniu lecz mój dziecięcy bunt trwał nadal. Intuicyjnie odrzucałam uznanie posłuszeństwa za cnotę, ciekawości za grzech i unikania wiedzy o tym czym jest Dobro i Zło za stan idealny. Według mnie jabłko poznania pozwalało poznać Zło i dlatego właśnie stanowiło wyzwolenie, czyli Dobro.

Istnieją przeróżne teologiczne wytłumaczenia zasadności boskich nakazów. Odzwierciedlają one najczęściej, według mnie, postawę zastraszonego i sterroryzowanego dziecka, które ze wszystkich sił stara się uznać niezrozumiałe działania rodziców za dobre i pełne miłości. Dziecko nie może zrozumieć przyczyn tych działań. Nie rozumieją ich nawet sami rodzice, gdyż toną one gdzieś w mrokach ich własnego dzieciństwa.

Nigdy nie mogłam pojąć dlaczego Bóg chciał zatrzymać Adama i Ewę w Raju pod warunkiem, że pozostaną nieświadomi i dlaczego ukarał ich za nieposłuszeństwo narzucając im cierpienie.

Nie czułam też nigdy tęsknoty za Rajem, gdzie z posłuszeństwa i niewiedzy czyni się warunek szczęśliwości. Nie wierzę w siłę miłości, która, według mnie, oznacza bycie posłusznym i grzecznym. Nie może istnieć miłość bez bycia wiernym samemu sobie, swoim uczuciom i potrzebom. I dążenie do wiedzy jest jej częścią. Najwyraźniej Bóg chciał pozbawić Adama i Ewę tej wierności samym siebie. Myślę, że aby móc kochać, musimy mieć prawo być sobą, żyć bez wykrętów, masek i fasad. Możemy kochać naprawdę tylko wtedy, gdy nie unikamy wiedzy, do której mamy dostęp (jak drzewo wiedzy w Raju) i gdy mamy odwagę jeść owoce z tego drzewa. W związku z tym trudno jest mi zdobyć się na jakąkolwiek tolerancję kiedy słyszę, że trzeba bić dzieci, by stały się „dobre” i podobały się Bogu.

Właśnie takie rzeczy można przeczytać w pismach większości sekt religijnych i nie tylko. Opowieść o dziele Stworzenia długo nie pozwalała nam otworzyć oczu i uznać świadomie, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Przykłady moich pacjentów pokazują w jaki sposób płacimy naszym zdrowiem za ten zakaz wiedzy.

Przypominam sobie, że będąc dzieckiem przysparzałam mnóstwo kłopotu rodzicom, gdyż z uporem zadawałam pytania, które były dla nich najwyraźniej niewygodne. Często, choć miałam je na końcu języka, połykałam je z powrotem, ale one wciąż powracały i do dziś nie przestają mnie nurtować. Chcę korzystać z mojej dorosłej wolności i pozwolić zadawać je do woli mojemu wewnętrznemu dziecku.

Dlaczego Bóg umieścił drzewo poznania dobra i zła w samym środku pięknego Raju jeśli nie chciał, by Jego stworzenie jadło z niego owoce? Dlaczego wystawił ludzkie istoty na pokusę? Dlaczego Bóg potrzebował tego wszystkiego skoro jest Bogiem Wszechmocnym, stworzycielem świata? Dlaczego chciał zmusić ludzi do posłuszeństwa jeśli jest Wszechpotężny?

Czy nie wiedział, stwarzając człowieka, że ten jest z natury swojej ciekawy? Dlaczego więc zmuszał go do działania wbrew jego naturze? Jeśli stworzył Adama i Ewę, mężczyznę i kobietę, uzupełniających się seksualnie, jak mógł oczekiwać od nich, że zignorują swoją seksualność? Dlaczego mieli to zrobić? Co by się stało gdyby Ewa nie zerwała owocu z drzewa dobra i zła? W takim przypadku można domniemywać, że Adam i Ewa nie połączyli by się seksualnie i nie mieli potomstwa. Czy wtedy świat pozbawiony by był ludzkich stworzeń? Adam i Ewa musieliby żyć wiecznie sami, bez potomstwa?

Dlaczego prokreacja związana jest z grzechem i dlaczego kobiety muszą wydawać na świat dzieci w straszliwym bólu? Jak zrozumieć fakt, że z jednej strony Bóg zakładal, że ludzie będą sterylni, a z drugiej strony opowieść o dziele Stworzenia donosi, że ptaki i bestie się mnożą? Bóg musiał już wtedy mieć w umyśle ideę potomstwa.
Dalej można przeczytać, że Kain się ożenił i miał dwoje dzieci. Gdzie znalazł Kain swoją żonę jeśli na świecie był tylko Adam i Ewa oraz Kain i Abel? Dlaczego Bóg odrzucił Kaina gdy ten okazał się zazdrosny? Czy nie wzbudził w nim sam tej zazdrości preferując Abla w sposób intencjonalny?

Nikt nie chciał odpowiedzieć na moje pytania, ani w dzieciństwie ani później. Zazwyczaj się oburzano, gdy stawiałam w wątpliwość wszechmoc i wszechwiedzę Boga i uznawałam za nielogiczne i sprzeczne informacje, którymi mnie zbywano. Dorośli unikali problemu mówiąc mi na przykład: „nie możesz brać Biblii tak dosłownie, to są tylko symbole”. Symbole czego? – pytałam i nie otrzymywałam odpowiedzi. Lub mówiono mi: « Biblia zawiera również dużo mądrych i prawdziwych rzeczy ». Nie zaprzeczałam temu. Lecz dlaczego muszę akceptować to, co uważam za nielogiczne?

Dzieci chcą być kochane i akceptowane, więc w końcu robią to im się nakazuje. I właśnie dokładnie to zrobiłam.

Lecz moja potrzeba zrozumienia nie zniknęła. Nie mogąc zrozumieć pobudek boskich, usiłowałam zrozumieć pobudki ludzi – zrozumieć dlaczego wykazują oni tak wielką gotowość przyjmowania oczywistych sprzeczności.

Pomimo najszczerszej chęci nigdy nie potrafiłam zrozumieć, co złego zrobiła Ewa. Uważałam, że skoro Bóg kochał stworzone przez siebie istoty, to nie mógł chcieć, by pozostały one ślepe. Czy rzeczywiście to wąż zwiódł Ewę rozpalając w niej pragnienie poznania, czy też może sam Bóg to zrobił? Gdyby jakiś zwykły śmiertelnik pokazał mi coś godnego pożądania i zapowiedział mi, że nie mogę tego dotknąć uznałabym jego działanie za intencjonalnie perwersyjne i okrutne. Lecz o Bogu tego nie wolno było nawet pomyśleć– a cóż dopiero głośno powiedzieć!

Zostałam więc sama z moimi przemyśleniami, gdyż bezowocne okazało się także moje poszukiwanie odpowiedzi w książkach. Aż pewnego dnia zrozumiałam, że obraz Boga, jaki przekazuje nam tradycja, stworzony został przez ludzi wychowanych według zasad tzw. Czarnej Pedagogiki, na co wielu przykładów dostarcza sama Biblia. Ludzie ci w dzieciństwie zaznawali sadyzmu, uwiedzenia, kar i nadużywania władzy i z pewnością nie mieli dobrych doświadczeń ze swoimi ojcami. Żaden z nich zapewne nie posiadał ojca, który byłby szczęśliwy widząc, że jego dzieci są ciekawe wiedzy – ojca, który zdawałby sobie sprawę z daremności oczekiwania od nich rzeczy niemożliwych i który powstrzymałby się od karania.

Dlatego też ludzie ci mogli stworzyć obraz Boga o takich cechach, jakie mieli ich ojcowie: Boga zdolnego wymyślić ten sadystyczny i okrutny scenariusz, dającego Adamowi i Ewie drzewo poznania dobra i zła i zabraniającego im jednocześnie spożywania z niego owoców, czyli stania się oświeconymi i niezależnymi. Ich Bóg chciał by pozostali od Niego całkowicie zależni.

Uważam, że ojciec, który czerpie przyjemność ze znęcania się nad dzieckiem, jest sadystyczny.

A karanie dziecka za rezultaty własnego sadyzmu nie ma nic wspólnego z miłością a za to mnóstwo wspólnego z Czarną Pedagogiką. Biblia jest pełna takich przykładów. W ten właśnie sposób twórcy Biblii postrzegali ich „kochającego” ojca. W liście do Hebrajczyków (12 ; 6-8) Święty Paweł pisze bez ogródek, że kary cielesne są tym, co daje nam pewność, że jesteśmy prawdziwymi synami Boga a nie bękartami: „Bo kogo miłuje Pan tego karci, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.”

Myślę dziś, że ludzie wychowywani z szacunkiem, bez poniżania i ciosów, będą wierzyli w innego Boga gdy dorosną, kochającego, u którego można znaleźć zrozumienie, który jest dla nas przewodnikiem i dobrym przykładem do naśladowania. Lub też po prostu ludzie Ci obejdą się bez boskiego obrazu, i oprą się na przykładach ludzkich zachowań uosabiających w ich oczach prawdziwą miłość.

Moja ksiązka jest wyrazem mojej identyfikacji z Ewą, lecz nie tą infantylną postacią powielaną w tradycyjnych przekazach, która jak Czerwony Kapturek z bajki ulega naiwnie namowom zwierzęcia lecz z Ewą, która odkrywa niesprawiedliwość sytuacji i odmawia przestrzegania boskiego przykazania: ”Nie będziesz wiedział”. Która odważa się dostrzec różnicę między Dobrem i Złem oraz ponieść konsekwencje swoich czynów.

Na tych stronach opisuję wglądy do których uzyskałam dostęp dzięki temu, że znalazłam odwagę słuchania przekazów mojego ciała a w ten sposób odszyfrowania ich znaczenia od samego początku mojego życia.

Powrót do krainy dzieciństwa, aż do świtu mojego życia, pozwoliła mi odkryć i opisać subtelne mechanizmy zaprzeczania, które rządzą większością ludzi na świecie. Są one, niestety, rzadko dostrzegane, gdyż paraliżujący przekaz: „Nie będziesz wiedział” przeszkadza nam w zobaczeniu prawdy.

Moim zdaniem mamy nie tylko prawo ale wręcz obowiązek wiedzieć czym jest dobro i zło, by wziąć odpowiedzialność za nasze własne życie i za życie naszych dzieci. Tylko poznając prawdę możemy się stać wolni – wyzwolić się ze strachów i leków, których doświadczaliśmy jako dzieci, obwiniane i karane nieświadomie popełniane „grzechy”.

Tylko w ten sposób możemy się wyzwolić od brzemiennego w skutki lęku przed grzechem nieposłuszeństwa – lęku okaleczającego życie tak wielu ludzi i czyniącego z nich niewolników własnego dzieciństwa.

Jeśli jako dorośli otrzymamy właściwą pomoc możemy wyzwolić się z tego straszliwego zaklęcia. Możemy zdobyć rzetelne poznanie i zdać sobie sprawę, że nie musimy dłużej szukać jakiejś mądrej logiki w wszystkim, co przekazują nam systemy edukacyjne i nauczyciele religii jako prawdę objawioną – a co jest wyłącznie produktem ich własnych lęków.

Odczujemy wtedy, ze zdziwieniem, ulgę, że nie musimy już grać roli dzieci zmuszanych do uznawania za logiczne czegoś, w czym logiki nie ma, jak robi to jeszcze wielu filozofów i teologów. Jako dorośli mamy w końcu prawo nie uchylać się przed rzeczywistością, odmawiać wiary w nielogiczne tłumaczenia i pozostać wierni sobie samym i naszej historii.

Źródło: http://koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/4ampra.html



Zobacz na:
Gdy runą mury milczenia - Alice Miller
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=296.0
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje