Author Topic: Efekt Pigmaliona  (Read 1431 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Efekt Pigmaliona
« on: (Thu) 03.04.2014, 11:24:13 »
EFEKT PIGMALIONA



W sztuce George’a Bernarda Shawa zatytułowanej Pigmalion profesor pomaga kocmołuchowi o nazwisku Eliza Doolittle stać się elegancką damą. Zasadniczo udaje mu się to dzięki temu, że zawsze traktuje ją jak damę, aż w końcu ona zaczyna spełniać jego oczekiwania. Goethe ujął tę zasadę następująco: „Traktuj człowieka według tego, jak wygląda, a uczynisz go gorszym. Ale traktując go według tego, kim mógłby być, naprawdę takim go uczynisz”.

Badania przeprowadzone przez Roberta Rosenthala, psychologa z Harvardu, i Lenor Jacobson, dyrektorkę jednej ze szkół w San Francisco, służą wspaniałym przykładem. Postanowiono znaleźć odpowiedź na następujące pytanie: czy rzeczywiście niektórzy uczniowie słabo się spisują, dlatego że nauczyciele właśnie tego się po nich spodziewają? Jeśli tak, to podwyższenie oczekiwań ze strony nauczycieli powinno pozytywnie wpłynąć na dzieci. Grupę dzieci z pierwszych sześciu klas poddano więc testowi na zdolność uczenia się i następnej jesieni nowym nauczycielom całkiem „przypadkowo” przekazano nazwiska pięciorga czy sześciorga tych, które miały być „wyjątkowe”.

Nauczyciele nie wiedzieli, że zamieniono wyniki testów, a nazwiska dzieci, które miały się „wykazać”, wybrano na chybił trafił. Przy końcu roku szkolnego wszystkie dzieci poddano kolejnemu testowi. Wyniki okazały się zadziwiające. Dzieci, o których nauczyciele myśleli, że mają w sobie szczególny potencjał, rzeczywiście zrobiły znaczne postępy i w teście na inteligencję uzyskały 15 do 27 punktów więcej. Nauczyciele stwierdzili, że dzieci te są szczęśliwsze, bardziej dociekliwe i czułe niż inne ł że w dalszym życiu mają większe szansę na powodzenie. A jedyną zmianą była inna postawa nauczycieli. Nauczycielami pokierowano w ten sposób, że od niektórych uczniów oczekiwali czegoś więcej, a ci z kolei zaczęli więcej oczekiwać od samych siebie.

Można to chyba wytłumaczyć tylko tym subtelnym wzajemnym oddziaływaniem między nauczycielem a uczniami —podejrzewa Rosen-thal. — Ton głosu, wyraz twarzy, dotyk i postawa mogą być tym, dzięki czemu – często nieświadomie – nauczyciel przekazuje uczniom swoje oczekiwania. Tego rodzaju porozumienie może pomagać dziecku postrzegać swoją własną osobę.

KONCENTRUJ SIĘ NA MOCNYCH PUNKTACH, NIE NA SŁABOŚCIACH
Każdy człowiek nosi w sobie mieszaninę dobra i zła, ambicji i znużenia, mocnych stron i słabości. Możemy wybierać: czy budować na mocnych stronach, czy wpaść w obsesję na punkcie słabości. Rozmawiałem kiedyś z członkiem pewnego dobrze działającego kościoła. Pastor prowadzący swoje zgromadzenie od ponad dwudziestu lat miał pewne jaskrawe wady, ale ludzie kochali go i parafia miała się dobrze. Spytałem, jak to możliwe, i usłyszałem wyjątkowo mądrą odpowiedź: „Nasz pastor ma swoje mocne strony i swoje słabości. Zaczęliśmy więc skupiać się na tym, w czym jest on mocny i nie zwracać uwagi na jego słabości”.

Przyjmując taką postawę parafianie dokonali dwóch rzeczy. Po pierwsze uniknęli plotkarstwa i złośliwej atmosfery, co często zdarza się w kościele lub przedsiębiorstwie, w którym krytyka nie ma końca. Po drugie, okazując tak wspaniałomyślne podejście, z całą pewnością zmobilizowali swego pastora, by dawał z siebie więcej. A rezultat? Doskonałe partnerstwo i namacalne wyniki przez cały rok.

McGinnis Alan Loy – Sztuka motywacji

Źródło: zenforest.wordpress.com

„Traktuj człowieka według tego, jak wygląda, a uczynisz go gorszym. Ale traktując go według tego, kim mógłby być, naprawdę takim go uczynisz”. - Goethe


Efekt Pigmaliona

Jak pozytywny wizerunek może wpłynąć na osiągnięcia pracowników?
Daniel Eppling, Czerwiec 2011

Amerykański psycholog R. Rosenthal zaobserwował w latach 60 - tych, że staramy się spełniać oczekiwania i osiągamy lepsze wyniki, gdy traktuje się nas z przekonaniem, że potrafimy odnosić sukcesy.

Pigmalion, mityczny rzeźbiarz grecki, stworzył statuę kobiety tak – w jego mniemaniu – powabną i doskonałą, że się w niej zakochał, wyobrażając sobie, że jest żywa. Widząc jego determinację, bogowie – na czele z Afrodytą – spełnili życzenie Pigmaliona i ożywili tę kobietę z marmuru dając jej uśmiech, mowę... oddech.
Siła przekonań Pigmaliona była tak wielka, że umożliwiła mu przezwyciężenie ograniczeń rzeczywistości, pozornie niewzruszenie zamkniętych w marmurze, i osiągnięcie tego, na czym tak bardzo mu zależało.
Od czasu przełomowej pracy amerykańskiego psychologa Roberta Rosenthala w latach 60-ch XX wieku, ta samospełniająca się przepowiednia znana była, jako „efekt Pigmaliona”. W zależności od naszego punktu widzenia, odkrycia tego badacza mogą budzić niepokój lub napawać nadzieją. Okazuje się, że staramy się spełniać oczekiwania i osiągamy lepsze wyniki, gdy traktuje się nas z przekonaniem, że potrafimy odnosić sukcesy. Efekt Pigmaliona można, więc scharakteryzować następująco: „dostajesz to, czego oczekujesz”.
Przyjrzyjmy się tej teorii, a następnie zastosujmy ją w naszym kontekście zawodowym, posługując się dwoma przykładami z codziennej praktyki menedżerskiej.

Badania źródłowe – od szczurów do szkoły

Rosenthal przeprowadził eksperyment z udziałem szczurów i studentów. Posługując się dwoma losowo wybranymi grupami zwierząt, dał sześciu studentom pierwszej grupy sześć szczurów mówiąc, że zostały uważnie wyselekcjonowane i mogą sobie świetnie radzić w pokonywaniu labiryntu.
Dając sześć kolejnych szczurów kolejnym sześciu studentom, Rosenthal powiedział, że to zwykłe szczury, które ze względu na uwarunkowania genetyczne mogą mieć kłopot z odnalezieniem drogi w labiryncie.
Studenci, którzy uważali, że opiekują się wyjątkowymi szczurami okazywali im sympatię, ciepło i zachętę. Z kolei studenci, którzy nie wierzyli w potencjał swoich szczurów zaniedbywali je i nie zapewniali im stymulacji. Po kilku dniach trwania eksperymentu, wyniki szczurów w obydwu grupach potwierdziły wyniki Rosenthala. Szczury spełniły oczekiwania i robiły to, czego się po nich spodziewano (niektóre szczury z drugiej grupy nie wyszły nawet poza linię startu!).
Podobne eksperymenty przeprowadzono w środowisku szkolnym (Oak School w Stanach Zjednoczonych). W zależności wyłącznie od pozytywnych założeń nauczycieli doprowadziły one do takich samych wniosków:
Oczekiwania, jakie okazujemy innym mają istotny wpływ na ich przyszłe wyniki.
Od szkoły do pracy
Zastosujmy to, czego się dowiedzieliśmy, w odniesieniu do dwóch sytuacji wziętych z codziennej praktyki zawodowej.

Prowadzenie oceny wyników

Nie chcemy tu sugerować, że w ocenie umiejętności pracowników powinniśmy się kierować fałszywie rozumianym pozytywnym nastawieniem. Wyzwaniem jest natomiast okazanie żywego zainteresowania tym obszarom, w których pracownik może odnieść sukces, a nawet wybitne wyniki.
Odpowiedzi na pytanie - „co niepokoi mnie w sposobie pracy, komunikowania się... tej osoby?” - zazwyczaj przychodzą łatwo... Czasami nawet nie trzeba się nad nimi specjalnie zastanawiać. Ale znacznie trudniejsze może być znalezienie odpowiedzi na pytania:, „Co naprawdę podoba mi się w tej osobie? Jakie są jej główne zalety? Co robi wyjątkowo dobrze? Co – intuicyjnie wydaje mi się – potrafi zrobić?”
Chodzi o przyjrzenie się – jak za pomocą szkła powiększającego – temu, co cenimy w drugiej osobie. I znalezienie inspiracji w tym pozytywnym wizerunku.
Jeśli skoncentrujemy w ten sposób swoją uwagę, uda się nam dostrzec inny wizerunek naszych podwładnych i, nieświadomie, zaczniemy zmieniać swój stosunek do nich. Jeśli okażemy życzliwość, zaufanie i optymizm w odniesieniu do tego, co może zrobić pracownik, umożliwimy pojawienie się odruchu adaptacyjnego, który spełni nasze pozytywne oczekiwania.

Wyznaczanie celów

„Dobry” cel jest nie tylko konkretny, lecz również w subtelny sposób łączy w sobie realizm z ambicją. Jest możliwy do zrealizowania, kiedy wykształci się nowe umiejętności, wiedzę, zachowanie, – dzięki czemu pracownik będzie wiedział, jak nauczyć się i zastosować to, co wyniósł ze szkolenia i coachingu.
Ambicja Pigmaliona mogła się wydawać nierealistyczna. W realnym świecie, bez wsparcia Afrodyty, kiedy menedżer-Pigmalion proponuje pracownikowi ścieżkę ewolucyjnego rozwoju, ścieżkę zarówno ambitną jak i realistyczną, pracownik ma szansę wykształcić – nawet nieświadomie – zachowania, które będą na tyle wspierające i stymulujące, że umożliwią osiągnięcie wyników przewyższających oczekiwania.
Podsumowując: efekt Pigmaliona pokazuje, w jakim stopniu to, jak postrzegamy innych, będzie oddziaływać na ich zachowania i wyniki. Czy w świecie, w którym „dostajemy to, czego oczekujemy”, możemy naprawdę pozwolić sobie na luksus negatywnego myślenia?

Źródło: http://www.krauthammer.com



Efekt Pigmaliona

Pigmalion to postać z mitologii greckiej. To artysta który zakochał się wyrzeźbionym przez siebie posągu. Piękna dziewczyna ożywiła się dzięki bogini Afrodycie, która uległa prośbie zakochanego artysty.

To absolutna podstawa pracy z ludźmi. W każdej relacji, biznesie, coachingu. W nieskończonej ilości kontekstów. Chcesz być nieskończenie bardziej efektywny? To naucz się tego. Nie wymaga to lat, wystarczy samodyscyplina w myśleniu. Jak?

Po raz pierwszy współcześnie zjawisko to w naszym życiu zaobserwował i opisał Robert Merton, nazywając to samospełniającą się przepowiednią.

Znasz z pewnością wiele opowieści na ten temat. Poczynając od dwóch klas w szkole, o których przekazano różne informacje nauczycielom. O jednej z nich powiedziano, że to uczniowie nadzwyczaj zdolni. O drugiej wręcz przeciwnie. Po kilku miesiącach wycofano się z eksperymentu, bo „zdolna klasa” osiągała nadzwyczajne wyniki, a druga z nich wręcz odwrotnie. Samospełniająca się przepowiednia zadziałała i tym razem. Prosty wniosek z tego, że warto widzieć w każdym uczniu geniusza.

Podobnie jest z biznesem, w którym często pisze się i wspomina o tzw. efekcie kuli śnieżnej. Na początku włożona olbrzymia praca, nieraz nadludzkimi siłami, a potem rozpędzona kula śnieżna toczy się już bez wysiłku. To szczególny przypadek efektu Pigmaliona. Twierdzę, że kula śnieżna może się toczyć tylko dla tych, którzy mocno w to będą wierzyć. I zawsze będą mieć swój cel przed oczami. Spotka ich za to nagroda. Choć precyzyjniej będzie powiedzieć, że nagroda będzie efektem ich pracy z pasją.

Kiedy chodzi o inwestowanie, dokładnie ten sam efekt uzyskujemy dzięki procentowi składanemu. Hossa na rynku papierów wartościowych często nakręcana jest przez inwestorów, którym spodobały się wyniki innych inwestorów. Co robią? Likwidują lokaty, wyciągają pieniądze ze skarpety i z banku, po czym dołączają do poprzedników. Nakręcając coraz bardziej hossę. A do nich dołączą kolejni.

To niezamowite kiedy w pracy z ludźmi widzisz w nich już kogoś innego. Tego kogoś kim oni mogą być za jakiś czas. I uczeń jak piękna wybranka Pigmaliona, ożywia się i staje kimś lepszym. Zawsze się to sprawdza.

Dlaczego?

Zapytany kilka dni temu przez kogoś mi bliskiego, na czym polega prawdziwy sukces, odpowiedziałem, że widzę trzy takie kluczowe czynniki. Pierwszy z nich to postrzeganie rzeczywistości jako procesu i zaprzestanie postrzegania świata poprzez statyczne etykiety. Na czym to polega?

Jeśli ktoś powie przyglądając się z bliska: „Jaka piękna rzeka”, to de facto po zakończeniu wypowiedzi już nie istnieje coś takiego o czym mówił. Rzeka przepłynęła, organizmy żywe zmieniły przestrzeń i mamy do czynienia z… zupełnie nowym zjawiskiem? Tylko wówczas jeśli zrobilibyśmy z tego slajd. Bo rzeka za kilka chwil już nie jest tą rzeką, którą była w chwili gdy dokonywaliśmy tamtych obserwacji.

Ktoś może powiedzieć: „rozumiem swój biznes”, ale za parę chwil na całym świecie w jego branży i z nią związanych, pojawiło się tyle zjawisk gospodarczych mających wpływ na jego biznes, że tamto rozumienie stało się nieaktualne. Gdybyśmy biznes traktowali jako statyczny, to najczęściej z hukiem wylecimy z rynku.

Inna osoba powie: „mam wspaniały związek”. I o ile ma na myśli związek z samym sobą, to zamraża tylko swój rozwój. Jeśli ma na myśli drugą osobę, to wplątuje jeszcze kogoś w nierzadko naiwne oczekiwanie, że się nie zmieni. Stąd tak wiele osób, które zaczynają się rozwijać, nagle wielkimi oczami patrzy na swojego partnera, który albo dołączy i też podąży własną ścieżką rozwoju, albo… Sam sobie dośpiewaj.

To zupełnie inna sprawa, w jakim stopniu jesteśmy świadomi naszych wewnętrznych mentalnych strategii patrzenia na rzeczywistość. Czy dostrzegamy w niej problemy czy możliwości i rozwiązania. Bo czasami bywało i tak, że spodziewaliśmy się pogarszania sytuacji i to też miało miejsce. Można by to nazwać odwrotnym efektem Pigmaliona. Tak jakby jego żywa kobieta stała się zimnym posągiem. I w tym przypadku dostanie to, czego się spodziewał.

Jeśli chcesz i jesteś mądry to skorzystasz. Będziesz widział w swoim otoczeniu, swoich uczniach, współpracownikach i przyjaciołach zawsze kogoś coraz lepszego. Kiedy tego dokonasz, będziesz mieć wspaniałą okazję zaprzyjaźniania się z coraz lepszą wersją samego siebie.

Pigmalionie, do dzieła!

Źródło: http://www.intuicje.pl

Efekt Pigmaliona – pytamy psychologa



O samospełniającej się wyroczni napisano już chyba wszystko. Mimo to ludzie nadal dzielą się na tych przyciągających sukcesy i nieszczęścia. To zjawisko wciąż pozostaje pod znakiem zapytania. Psychologowie wypracowali koherentny pogląd, według którego to, co myślimy przekłada się na nasze zachowanie, a w konsekwencji na otaczającą nas rzeczywistość. Po co więc kolejny artykuł na temat, który został dawno wyeksploatowany? Żeby po raz kolejny przypomnieć sobie, że rzeczywistość jest w naszych rękach.

Ola wykrakała, że zwolnią ją z pracy. Od trzech tygodni miała irracjonalne przeczucie, że ni stąd ni zowąd wręczą jej wymówienie. Po trzech tygodniach szef zaprosił ją do biura: – Pani Aleksandro, nie wyrabia pani normy, musimy się pożegnać.
Jeszcze do niedawna była najlepszym pracownikiem w firmie, co się stało?
Tomasz jest kawalerem, mieszka z matką i uważa, że kobiety nudzą się w jego towarzystwie. Za każdym razem, gdy umawia się, z którąś z przedstawicielek płci pięknej układa wcześniej mroczne wizje. Mimo szczerego entuzjazmu do partnerek podchodzi z żałosną miną, a na spotkaniu prawie się nie odzywa, bo po co skoro i tak kolejna kobieta uzna, że straszny z niego nudziarz?

Kobiety, z którymi się spotyka odbierają go jako zamkniętego w sobie pesymistę, nie wykazującego zainteresowania nimi, niektóre czują się odrzucone, a niektóre wręcz wyczuwają podświadomie emanującą z niego wrogość.
-Nie był mną zainteresowany, stwierdziła Ilona po spotkaniu z Tomaszem.
-Z kolei Tomasz był tak onieśmielony urodą i elokwencją rozmówczyni, że jeszcze bardziej zamknął się w sobie.
-Czy Ilona umówiłaby się z Tomaszem?
-Tak, ale przecież nie byłam w jego typie – odpowiada.
Spełniły się oczekiwania Tomasza, kolejna kobieta dokonała na nim aktu odrzucenia, widać straszny z niego nudziarz.
-Kwestia samospełniającej się przepowiedni, czy istnieje… Do pewnego stopnia, można przyjąć istnienie takiego mechanizmu – wyjaśnia Michał Mania, psycholog z gabinetu psychologicznego Dobra Zmiana w Katowicach – Oczywiście nie mówimy o absurdach, w rodzaju: ktoś nam „wywróżył” wygraną w totolotka, wtedy my kupujemy kupon i wygrywamy. Nie! To tak nie działa, choć trzymając się tego przykładu, jeśli wierzę (bo tak mi wywróżono lub po prostu wierzę w swoje szczęście), że wygram i zacznę częściej kupować losy, to w jakimś stopniu mam nieco wyższą szansę na wygraną, niż osoba, która kupi jeden.
Oczywiście w tym wypadku kluczowym pojęciem jest „nieco wyższą szansę”, proszę więc nie biec od razu do kolektury, bo tak napisał pan psycholog.
Według definicji self-fulfilling prophecy, czyli po Polsku samospełniająca się przepowiednia to zjawisko, w którym pewne przypuszczenia, co do przyszłych zdarzeń, w sytuacjach społecznych i indywidualnych, spełniają się w rzeczywistości, nawet, jeśli zostały oparte na wątpliwych lub wręcz nieprawdopodobnych przesłankach. Zidentyfikowana po raz pierwszy przez socjologa Roberta Mertona jako Efekt Pigmaliona.
Najlepiej obrazuje to jeden z najsłynniejszych eksperymentów świata. Nauczycielom przydziela się dwie grupy uczniów z niższym i wyższym IQ. Następnie zostaje zmieniona kolejność, mówiąc że tym z wysokim IQ przypadła grupa dzieci mniej sprawnych intelektualnie, od grupy drugiej. W wyniku, czego nauczyciel, który otrzymał grupę „słabeuszy” dostrzega w nich ponad przeciętny potencjał, zaczyna traktować swoją grupę w sposób szczególny. Uczniowie otrzymują lepsze oceny, choć zmuszone są sobie same radzić w wymagających okolicznościach, ich sprawność intelektualna wzrasta, wierzą w swoje siły i stają się bystrzejsze. W konsekwencji w testach na inteligencję wypadają znacznie lepiej od pierwszej grupy faktycznie uzdolnionych dzieci, w których rozwój nauczyciel mniej się angażował.

Co to oznacza?

-Mechanizm samospełniającej się przepowiedni, w aspekcie zaprogramowania na sukces, jak najbardziej działa, jest to zjawisko podświadome – dodaje psycholog. Polega ono na tym, iż jeśli uwierzymy, że jesteśmy w stanie z sukcesem poradzić sobie z konkretnym zadaniem, zrealizować je pomyślnie, jesteśmy bardziej skłonni do zaangażowania w nasze działanie większych nakładów energii i innych środków, bardziej efektywnej pracy, lepszego wykorzystywania dostępnych informacji itp. A przecież właśnie takie czynniki stanowią zwykle o odniesieniu sukcesu w jakiejkolwiek branży, czy to w nauce, czy w pracy.

Brzmi jak bajka…

-Oczywiście mówimy tu o działaniu w granicach rozsądku, ze świadomością, mimo wszystko własnych możliwości, nie będę nikogo przekonywał, że może zbudować w domu silnik rakietowy, tylko dlatego że w to uwierzy, jeśli nie ma odpowiedniej wiedzy i dostępu do określonych materiałów. Generalnie należałoby chyba przyjąć, iż wierząc w swój przyszły sukces. Potrafimy lepiej wykorzystać posiadany potencjał w działaniach zmierzających do osiągnięcia go. Jeśli natomiast zafundujemy sobie odwrotny „trans”, a więc założymy, że nam się nie uda, że nie zdamy tego egzaminu, nie stworzymy firmy marzeń, zwiększa się niestety szansa, na to, iż nasze działania będziemy realizować „na pół gwizdka”, i mimo że stać nas na więcej, sukcesu nie osiągniemy.

Czyli to wiara kieruje nas do sukcesu?
- Wiara w sukces, przekłada się po pierwsze na działanie, a w efekcie na zwiększenie szansy i możliwości osiągnięcia go.
Pigmalion w mitologii greckiej był królem Cypru, który stworzył z kości słoniowej posąg idealnej kobiety i zakochał się w nim. Następnie modlił się do Afrodyty, aby go ożywiła. Afrodyta spełniła jego prośbę.
Ana Miler

Im lepiej tym lepiej - efekt Pigmaliona

Quote
"Traktuj człowieka według tego, jak wygląda, a uczynisz go gorszym. Ale traktując go według tego, kim mógłby być, na prawdę takim go uczynisz" to słowa Goethego.

Dużo później, bo z końcem lat 40 XX wieku Robert Merton opracował teorią samospełniającego się proroctwa. Zauważył on, że pod wpływem błędnej oceny sytuacji nieświadomie wywołujemy pewne skutki. Efekt ten związany jest z naturalną dla człowieka tendencją do zachowania się zgodnie z tym czego oczekuje od niego jego otoczenie. Zjawisko to nazwane zostało efektem Pigmaliona.

Przykładowo jeśli osoba A została okłamana, że osoba B bardzo ją lubi, osoba A w efekcie tego kłamstwa cieszy się z tego i zaczyna lubić osobę B, dlatego przyjaźnie się do niej odnosi. To powoduje, że osoba B naprawdę zaczyna lubić osobę A. Ich relacje staja się pozytywne.

Efekt ten działa na różnych płaszczyznach naszego życia, wpływa na nasze relacje emocjonalne, sprawność intelektualną czy wyniki sportowe.

W jednej ze szkół w San Francisco nowym nauczycielom przekazano nazwiska pięciu „wyjątkowo uzdolnionych” uczniów. Nazwiska były wyselekcjonowane przypadkowo a ich wybór nie miał pokrycia w rzeczywistych wynikach tych osób. Pod koniec roku uczestników eksperymentu poddano badaniom. Dzieci, o których nauczyciele myśleli, że mają w sobie szczególny potencjał, rzeczywiście zrobiły znaczne postępy i w teście na inteligencję uzyskały 15 do 27 punktów więcej, niż w podobnych testach przeprowadzonych rok wcześniej. Okazało się zatem, że słabsze wyniki w nauce mogą wynikać z tego, że właśnie tego spodziewa się po dzieciach ich otoczenie, nauczyciele, rodzice, czy znajomi.

W trakcie innego eksperymentu trenerom nastolatków – uczestników obozu pływackiego, zasugerowano, że cześć ich wychowanków jest wyjątkowo uzdolniona, że są to dzieci mogące osiągać wyjątkowe wyniki w pływaniu. Po dwóch tygodniach treningów grupa „wybitnych dzieci” miała o 30 % lepsze wyniki od pozostałych uczestników obozu. Efekt ten osiągnięto mimo że wszystkie dzieci ćwiczyły taką samą ilość godzin i z takim samym natężeniem. Jak mawiają szkoleniowcy, zawodnik jest w stanie zajść tak daleko jak wierzy w niego trener.

Maksyma ta, jak się okazuje dotyczy nie tylko ludzi. Jednej grupie studentów przeprowadzających eksperyment na szczurach powiedziano, że ich szczury z „inteligentnej” rasy, drugiej, że ich szczury są „głupie”. Tak naprawdę szczuty były do siebie podobne. Zadaniem studentów było nauczyć szczury poruszania się po labiryncie. Szczury zaliczone do grupy „inteligentnych” poruszały się po labiryncie o wiele szybciej i pewniej, niż te z drużyny „głupich”. Studenci, którzy opiekowali się grupą „inteligentnych” szczurów, byli spokojniejsi, częściej je głaskali. Zupełnie inaczej zachowywali się opiekunowie „głupszych” szczurów – krzyczeli na swoich podopiecznych, wymyślali przy każdym źle wykonanym zadaniu.

Jak widać, może warto zaufać bardziej sile naszych oczekiwań i pozytywnej motywacji niż faktom. Zamiast poddawać się tym ostatnim próbujmy zmieniać świat mocą wiary w nasz potencjał, potencjał naszych dzieci, naszego szefa czy w końcu Pani w urzędzie skarbowym.

MM

http://www.kursnakurs.pl/a711/rozwoj-osobisty/efekt-pigmaliona

Zobacz na:
Placebo / Nocebo
https://forum.wybudzeni.com/viewtopic.php?f=231&t=441

 
« Last Edit: (Wed) 27.05.2015, 00:27:38 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje