Author Topic: Werwolf  (Read 3894 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Werwolf
« on: (Fri) 04.04.2014, 12:42:29 »
WERWOLF

Dopiero po zdefiniowaniu:
*kto za tym stoi
*dlaczego to robi
*i jak to robi


będziemy mogli dać im skuteczny odpór.

Dopiero wtedy, kiedy sprecyzujemy struktury, określające siebie jako Wrogowie Polaków, będziemy mogli zaplanować działania blokujące.
Dopiero wtedy, kiedy będziemy wiedzieli o co chodzi – będziemy mogli przystąpić do działania z zapałem.

Albowiem, kiedy nie wiemy po co mamy się angażować – nie będziemy się angażować.

Kiedy nie wiemy przeciwko komu mamy się angażować – nie będziemy się angażować.

Kiedy nie wiemy, jak ten Wróg Polski działa – też nie będziemy się angażować.

I dlatego Polska od 20 lat się rozpada.
Ponieważ Wróg nie jest określony.

Zmasowany sabotaż, dywersja obejmująca wszystkie istotne elementy naszego państwa jest wojną.
I to wojną totalną. A celem – odebranie nam wolności i naszej własności - Polski...


Zdefiniujmy, kim oni są, a powstrzymamy rozpad naszego kraju i odzyskamy go.

WERWOLF – niemieckie państwo podziemne w Polsce.



Ludwik Erhard i jego plan.

W 1943 roku niemieccy stratedzy doszli do wniosku, że nie będą w stanie wygrać wojny. Jednak za pierwszego twórcę takiego wniosku uznaje się Ludwika Erharda, późniejszego kanclerza Niemiec.

Erhard, od 1928 roku pracownik Instytutu Obserwacji Gospodarki Towarowej, a później jego wicedyrektor, w 1942 roku publicznie stwierdził, że Niemcy przegrają wojnę.

Za defetyzm został zwolniony z Instytutu, jednak natychmiast zatrudnił go szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, gdzie Erhard rozpoczął badania nad tym, jak po klęsce Niemiec i w warunkach okupacji najlepiej zabezpieczyć interesy niemieckiej gospodarki.

Erhard założył Instytut Badawczy Przemysłu, którego prace wspierały największe niemieckie koncerny (min. BASF, BAYER) zainteresowane swoim powojennym losem.

W marcu 1944 roku opracował memoriał „Finansowanie wojny i konsolidacja długów”, który sprawił, że po wojnie zainteresowali się nim Amerykanie.
 
Rozpoczął karierę polityczną w 1946 roku.

A w 1948 roku wprowadził w Niemczech gospodarkę wolnorynkową i Niemcy rozpoczęły swój bieg do bogactwa.


Fot. 1: Ludwik Erhard – minister finansów i kanclerz Niemiec w latach 1963 – 1966. W czasie swego urzędowania konsekwentnie nie uznawał istnienia i legalności drugiego niemieckiego państwa – NRD oraz granic zachodnich Polski; popierał doktrynę, w myśl której nadal istniało państwo niemieckie w granicach Rzeszy Niemieckiej z roku 1937 .

Można przyjąć, że plan gospodarczy Erharda miał również swój odpowiednik polityczny.

Plan min. obejmował:
*utworzenie Niemieckiej Unii Europejskiej poprzez zawiązanie tworów wspólnotowych Europy, aż do tzw. Unii Europejskiej jako zalążka politycznej władzy Niemiec w Europie
*wdrożenie powojennego planu gospodarczego dla Niemiec celem szybkiego odzyskania przewagi ekonomicznej w Europie i na świecie
*umocowanie swoich wpływów w podbitych państwach – głównie Polski, jako klucza do mocarstwowości w Europie
*pomniejsze elementy jak zdeponowanie zrabowanych dzieł sztuki, złota, srebra itp

>>Dygresja:
Elementy programu gospodarczego, który wyniósł Niemcy do bogactwa został zapisany w programie polskiej partii Unia Polityki Realnej – wraz z kilkoma „radykalnymi” – szkodliwymi dla społeczeństwa „rodzynkami”, które miały skutecznie odstraszać elektorat i tym samym sabotować prawidłowy rozwój Polski. Jako lider Janusz M. przyciągał do partii zwolenników wolnego rynku, po czym sabotował ich wysiłek włożony w głoszenie idei prawicowych, aż do zniechęcenia i często - odejścia<<


Plan polityczny i gospodarczy były ze sobą ściśle powiązane – utworzenie UE wsparto wprowadzeniem nowej waluty euro (najpierw ecu).

„Przywiązanie” innych krajów do strefy euro oraz dotacje unijne spowodowały, że UE (czyli Niemcy) mogło wywierać znaczny wpływ na wszystkie gospodarki państw unijnych.
 
Efekt obserwujemy obecnie: „żarty” niemieckich gazet o oddawaniu greckich wysp, Włochy, Portugalia, Polska.

Niemcy są dzisiaj jedynym krajem niezależnym prawnie od UE.

Niemieckie sądy nie zgadzają się na nadrzędność konstytucji UE ponad konstytucję Niemiec.

Budowę wspólnoty państw środkowoeuropejskich zablokowała wojna w Jugosławii. Rozczłonkowanie Jugosławii to również efekt polityki Niemiec.

>>Dygresja:
 Mało znanym jest fakt, że za utworzeniem w 2008 roku nielegalnego "państwa" pn. *Republika Kosowo* stoją potomkowie niemieckich współpracowników z czasów II Wojny Światowej - czyli albański Werwolf:
Quote
"Autorzy niemieccy podali interesujące dane na temat działającej na tym terenie tzw. Armii Wyzwoleńczej Kosowa (UCK). Otóż według jednego z nich, jeśli chodzi o kadrę dowódczą tej formacji, to stanowili ją synowie albo wnukowie utworzonej przez Niemców w czasie II wojny światowej albańskiej dywizji SS „Skanderbeg”.

http://wolnapolska.pl/index.php/Bezpiecze%C5%84stwo/2013012616611/niemiecki-cie-nad-ra/menu-id-311.html


W 2009 roku Irlandia przyjęła Traktat Lizboński (czyli Konstytucję Europejską pod inną nazwą, po kosmetycznych zmianach).

Po referendum w Irlandii ws. przyjęcia tego Traktatu, kanclerz Niemiec Aniela Merkel w wypowiedzi dla mediów pogratulowała sukcesu narodowi niemieckiemu.

Polityczny plan Erharda - a właściwie pokoleniowy plan Niemców - jest w Niemczech tajemnicą poliszynela.

Większość Niemców po wojnie była przeciwna denazyfikacji, zaś w roku 1953 „byli” naziści wrócili na swe stanowiska w administracji państwowej...

Polecam książkę Alfreda Wahla: „Druga historia nazizmu w federalnych Niemczech po 1945 roku.”



Niestety konkluzja po lekturze jest dosyć smutna, a może przerażająca.. Niemcy po wojnie nie uległy żadnej zmianie, a co gorsza – nie uległa zmianie polityka niemiecka.
Polacy po wojnie w olbrzymim stopniu zostali pozbawieni instynktu patriotycznego, a co gorsza – politycznego.

Pod linkiem znajdują się skany wybranych stron z książki:
http://maciejsynak.blogspot.com/p/pomorski-upr.html

*denazyfikacja - chodzi oczywiście o „wyczyszczenie” z nazistów...

Od początku wojny dochodziło do masowych mordów na ludności cywilnej, co jednoznacznie pokazuje nam plany niemieckie.

W każdym polskim mieście jest tablica, pomnik poświęcony zamordowanym przez Niemców cywilom.

Jeśli chodzi o sprawców zbrodni - właściwie rzadko kiedy użyto nazwy Niemcy – z reguły są to naziści lub faszyści – decydenci jak ognia unikali słowa Niemcy.

Co wyjaśniam w rozdziale IV - "Inne świadectwa".

Niemcy mieli w planie fizyczną eliminację blisko 85% Polaków. Przed atakiem na Polskę były przygotowane listy z nazwiskami Polaków w pierwszej kolejności do zamordowania.
Niemiecki Generalny Plan Wschodni przewidywał wyniszczenie narodu polskiego (min. poprzez masowe mordy, aborcje, sterylizację, pogorszenie warunków życiowych i obniżenie walorów służby zdrowia) do stanu 5 milionów osób, którzy mieli się stać tanią siłą roboczą pracującą na Niemieckich „Panów”...
Od początku wojny realizowali ten zamysł prowadząc masowe mordy na Polakach, eksterminowano elitę narodu, inteligencję, warstwy kierownicze, pozostawiając robotników.

Ludobójstwo, którego by nie zdążono dokonać podczas wojny miało trwać jeszcze 30 lat po wojnie, tj. do roku 1975 !!!

W czerwcu 1942 roku realizację tego planu przyspieszono.

Plan zagarnięcia Polski.
*zadanie Polakom jak największych strat osobowych i materialnych podczas okupacji, a także odwrotu wojsk niemieckich
*umocowanie na terenie Polski podziemnej organizacji dywersyjnej Werwolf – 5 kolumna
*przenikanie Werwolfu do nowej powojennej administracji państwowej i w szeregi służb bezpieczeństwa oraz armii
*rozbudowa siatki Werwolfu w okresie powojennym, utworzenie podziemnego państwa niemieckiego - przejęcie sterów władzy
*sabotowanie społeczeństwa w całej rozciągłości we wszystkich możliwych dziedzinach życia
*maksymalne spowalnianie rozwoju gospodarczego Polski
*drenowanie zasobów ludzkich i finansowych Polski
*doprowadzenie do zapaści gospodarczej
*zniszczenie nowych pokoleń Polaków, poprzez szkodliwe zmiany w systemie edukacji
*oferowanie Polakom trucizny duchowej – poprzez telewizję, radio i gazety
*propagowanie antypolonizmu; tworzenie ludzi „europejskich”
*niszczenie patriotyzmu, wartości rodzinnych
*zdeformowanie służby zdrowia jako metoda podwyższenia umieralności (GPW)
*zantagonizowanie Polaków przeciwko sobie
*przygotowanie Polaków do mentalnego odejścia od patriotyzmu i przywiązania do polskości; zrzeczenia się suwerenności
*wmówienie Polakom, że nie nadają się do rządzenia (polnisze wirszaft) i potrzebują „obcej ręki”
*likwidacja armii
*przygotowanie Polaków do bezapelacyjnego przyjęcia władzy z rąk niemieckich

Werwolf po 1945 roku miał za zadanie przejąć władzę w kluczowych elementach struktury państwa (poczynając od UB) i „odebrać” Polskę z rąk Rosji radzieckiej.

Etap przechwycenia władzy w służbach specjalnych trwał lata – podobnie zajmowanie stanowisk w administracji państwa. Jednak niszczenia Polaków dokonywano na bieżąco.

Przez wiele lat po wojnie dokańczano/kontynuowano Generalny Plan Wschodni – mordowano patriotów, zabijano ducha wolności, ducha kultury, odbierano broń obywatelom, inwigilowano, tresowano nowych obywateli, „wymuszano” zachowania nieetyczne – bieda, braki zmuszały ludzi do „kombinowania”.

Po „obaleniu” komunizmu, przeprowadzono gospodarczy, polityczny i społeczny rozpad państwa.

Dygresja:
>>W latach dziewięćdziesiątych nastąpiła fala niewyjaśnionych morderstw, min. zabójstwo Jaroszewiczów w 1992 roku.


Czy komunistyczny dygnitarz, premier Piotr Jaroszewicz był w posiadaniu informacji nt. WERWOLFU ?

Osobę Jaroszewicza wiąże się z pałacem w Radomierzycach (na granicy z niemcami), gdzie wraz z Jerzym Fonkowiczem i Tadeuszem Steciem jakoby wszedł w posiadanie tajnych dokumentów Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA).

RSHA nadzorował wywiad, czyli Reiherda Gehlena i Werwolf II oraz Werwolf I – o czym będzie dalej.

Również Steć i Fonkowicz zostali zamordowani w podobnych okolicznościach. Wszyscy trzej byli torturowani przed śmiercią.<<



Tablica zawieszona w 2012 r. przy wejściu głównym odrestaurowanego dworca kolejowego Gdynia Główna.

Po rozpadzie społeczeństwo miało być gotowe do mentalnego bezapelacyjnego zaakceptowania nowej władzy – z rąk niemieckich.

Aby niemiecka podziemna organizacja nie została wykryta, dywersję stosowano bardzo ostrożne – w małych dawkach, ale permanentnie i powszechnie.

Niemieccy decydenci ulokowani w strukturach władzy skutecznie fundowali Polakom „absurdy PRL-u”.
5 kolumna, obok zadaniowanych przez Moskwę „atrakcji”, własnym sumptem utrudniała życie Polakom w dużych i drobnych sprawach.

W długiej perspektywie czasowej stworzono obraz polskich kadr kierowniczych jako wadliwych, niekompetentnych, zaś o Polakach w ogóle – utwierdzano przekonanie co do ich „genetycznej” niezdolności do rządzenia się samym sobą, skutecznie podtrzymując mit polnisze wirszaft.
Mit ten jest nadal propagowany (inną wersją tego mitu jest tzw. „polskie piekiełko”) przez „polityków”, „dziennikarzy”, medialnych „ekspertów” i pracowników gestapo zatrudnionych na etacie do inwigilowania i „pilnowania” internetu, stowarzyszeń, partii politycznych...

Główną metodą dywersji jest „mały sabotaż”.

>>Dygresja:
Wyraz: „komunistyczne” powoduje pewne pomieszanie. Może on oznaczać zarówno Rosjan, Polaków jak i Niemców, Czechów... Nie wiadomo dokładnie kogo.

Trzeba jednak zauważyć, że to w Polsce „komunistyczna nomenklatura” nie została rozliczona – w innych krajach poradzono sobie z tym problemem całkowicie lub w dużym stopniu.

Otóż nie komunistyczne, ale niemieckie.

Są to metody niemieckie, a nie komunistyczne.

Tak samo: służby są niemieckie, a nie komunistyczne.
<<



Dłuższa, głębsza analiza skłania nas do wniosków, że opisane na tych i dalszych stronach metody,  stosowane są na terenie Polski od ponad 300 lat.

Nie jest to więc tylko plan Erharda - jest to plan niemiecki, wielopokoleniowy.

Należy zwrócić uwagę, że w ciągu 1000 lat niemcy przesunęli granice Słowiańszczyzny o 1000 km.

To plan, którego niemcy nigdy nie zaprzestaną kontynuować.

To plan, który jest ciągle realizowany.


Jest to niemiecka doktryna.

Zupełnie przypadkiem znalazłem informację, która dotyczy średniowiecznej pieśni: „Pieśń o wójcie Albercie”:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pie%C5%9B%C5%84_o_w%C3%B3jcie_Albercie


„Druga część pieśni obejmuje zwrotki 15-21. Początkowo stanowią one kontynuację lamentu zmarłego i pozornie dostosowują się nastrojem, jednak faktycznie stanowią oskarżenie Alberta o zdradę polskiego władcy. Obrót koła Fortuny stanowi akt sprawiedliwości, wymierzony buntownikowi, kierującemu się obcym pochodzeniem.

Następnie utwór przechodzi w ogólne oskarżenie Niemców, którzy wszędzie usiłują sięgać po władzę.

Po przybyciu do obcego kraju początkowo zabiegają o względy mieszkańców, zawierają małżeństwa, potem utwierdzają swoją pozycję, nabywają dobra, urzędy, aż w końcu pozbawiają miejscowych znaczenia i wpływów.


Takie rzeczy zauważano w XIV wieku!!

Druga część utworu dotyczy nie tyle samej sprawy wójta Alberta, ile jest obroną interesów ludności polskiej wobec niemieckiej kolonizacji. „

Utwór odnosi się do wydarzeń z lat 1311-1312, znanych jako bunt wójta Alberta, kiedy to mieszczanie krakowscy, głównie pochodzenia niemieckiego, zbuntowali się pod przywództwem Alberta przeciw Władysławowi Łokietkowi.
Bunt został stłumiony, zaś jego przywódca zmarł na wygnaniu w Pradze w 1317.

Pieśń zachowała się w dwóch rękopisach. Starszy pochodzi z 1441, zaś późniejszy z 1477. W obu przypadkach tekst pieśni umieszczony jest po Kronice Wincentego Kadłubka.

Polityka jest od wieków taka sama, tylko w Polsce wykorzeniono myśl polityczną.

Źródło: http://werwolfcompl.blogspot.co.uk


J. Kossecki o Marszu Niepodległości oraz katastrofie demograficznej w kontekście debaty sejmowej
http://www.youtube.com/watch?v=KnBKBSDHH1A

fragment z filmiku

Otóż to będzie cytat z 2 dokumentów pierwszy z nich z dnia 25 listopada 1939 – został zatytułowany sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo politycznego punktu widzenia. Dokument został opracowany na zlecenie urzędu do spraw rasowo-politycznych narodowo-socjalistyczynej niemieckiej partii robotniczej którego autorami byli dr. Wecel kierownik centrali doradczej tego urzędu oraz dr Hecht Kierownik oddziału ?? dojczów?? I mniejszości w powyższym urzędzie. Cytuje za zeszytami oświęcimskimi nr 2 1958: „Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przenoszeniu chorób zakaźnych na teren rzeszy. Wszystkie środki które służą ograniczaniu rozrodczości powinny być tolerowane albo popierane spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze polski nie karalne. Środki służące spędzaniu płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za nie karalny. Przeciwko instytucjom i osobom które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia „
Proszę państwa no dalej mogę powiedzieć tu będę cytował książkę prof. Rosseta . Demografia polska w służbie postępu społecznego 1946-1971. I on tutaj zwraca uwagę że” Hitlerowski plan depopulacji przewidywał redukcje świadczeń chorobowych z tytułu ubezpieczenia społecznego, ograniczenie lecznictwa szpitalnego, zawieszenie zasiłków rodzinnych i świadczeń z tytułu macierzyństwa , obowiązujący na terenach włączonych do rzeszy niemieckiej zakaz zawierania małżeństw przez mężczyzn w wieku poniżej 28 lat i przez kobiety w wieku poniżej 24 lat. Całkowity zakaz zawierania małżeństw przez osoby wywiezione do Niemiec na roboty. „
Proszę państwa tak tutaj dla informacji dodam że swego czasu w 71 roku uczestniczyłem w interdyscyplinarnej konferencji demograficznej w której również uczestniczył ówczesny krajowy specjalista do spraw ginekologii i położnictwa który wyraźnie powiedział że optymalny wiek do pierwszej ciąży to jest 20-24 lata, a reszta to już mogą być nawet do 50. Jeżeli ta pierwsza ciąża nie nastąpi miedzy 20 a 24, to potem prawdopodobieństwo różnych komplikacji rośnie, no w ostateczności 25- 29 . Mówimy o pierwszej ciąży no więc jak widzimy specjaliści niemieccy III rzeszy



Jozef Kossecki o infiltracji panstwa podziemnego przez IIIRzesze
https://www.youtube.com/watch?v=0JE4GhfhJW0
« Last Edit: (Wed) 23.09.2015, 11:24:57 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Werwolf
« Reply #1 on: (Fri) 04.04.2014, 12:44:40 »
Czym jest Werwolf

WERWOLF – niemiecka podziemna (tajna) organizacja dywersyjna działająca na terenie całego kraju;
wzorowana na polskim podziemnym ruchu oporu i Armii Krajowej, powstała w 1944 roku – twórca – niemiecki generał, specjalista wywiadu od spraw wschodnich - Reinhard Gehlen.

Podzielona na dwie organizacje:

WII – organizacja terrorystyczna, prowadziła po wojnie dywersję i walkę zbrojną przez około 4 lata - do 1949 r. ;
zaplecze i „zasłona dymna” dla WI


WI - rodzaj 5 kolumny, organizacja dywersyjna, prowadzi działalność tajną, nastawiona na dyskretne wieloletnie wnikanie w struktury państwa polskiego i stopniowe zajmowanie miejsca wymordowanej elity narodu polskiego. Werwolf w stosunku do WI używa nazwy: organizacja obronna.

Cel:
przejęcie władzy w służbach specjalnych oraz administracji państwowej – łącznie z władzą ustawodawczą i wykonawczą. Kontynuacja i dokończenie Generalnego Planu Wschodniego, w tym: kontrolowany rozpad państwa polskiego i włączenie go w struktury Niemiec (jako rynek zbytu towarów oraz tania siła robocza - transfer zysków)
Stosuje dywersję utajoną, głównie „mały sabotaż” prowadzone zgodnie z tzw. 13 złotymi zasadami Sun Tzu

Od 1944 roku NKWD „przymusowo” wcielała byłych gestapowców (oraz innych agentów niemieckich) do struktur UB – co ułatwiło im zajmowanie wysokich stanowisk w służbach specjalnych i ostateczne ich przechwycenie na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Współpraca NKWD z gestapo notuje się od czasów paktu Ribbentrop – Mołotow.

Obecna oficjalna nazwa: Antypolskie Biuro Wywiadu [skróty w tekście: ABWERA, SS, gestapo, UB]
Bliźniacza organizacja – BND


BND – Federalna Służba Wywiadowcza (Informacyjna), niemiecka agencja wywiadowcza wywodząca się z tzw. Organizacji Gehlena - twórca – niemiecki generał, specjalista wywiadu od spraw „wschodnich” - Reinhard Gehlen.



Fot. 3: Reinhard Gehlen (w środku) pod koniec wojny, w otoczeniu swoich współpracowników

Organizacja Gehlena - z upoważnienia Amerykanów niemiecki generał Reinhard Gehlen latem 1945 odtworzył niemiecką służbę wywiadowczej jako organizację o nazwie „Organizacja Gehlena”. Organizacja ta stanowiła podstawę utworzonej w 1956 BND.

OG stanowiła „przechowalnię” dla zbrodniarzy wojennych, wysokich oficerów armii niemieckiej i specjalistów wywiadu.


Kadry tej organizacji stanowili byli funkcjonariusze Gehlena, którzy wywodzili się z:

- SS (Służby Bezpieczeństwa - Sicherheitsdienst)
- Gestapo (Tajnej Policji Państwowej)
- wywiadu wojskowego Abwehry,


Tak więc niemieckie służby specjalne właściwie bez uszczerbku przetrwały okres tzw. denazyfikacji i po wojnie przeszły do kontynuacji swych dotychczasowych działań.


Reinhard Gehlen stał na jej czele przez 12 lat, od 1956 do 1968, gdy został zmuszony do przejścia w stan spoczynku. Zastąpił go Gerhard Wessel.


Reinhard Gehlen – niemiecki generał Wermachtu w okresie II wojny światowej. Bezpośrednio po wojnie uczestniczył min. w organizacji tzw. szczurzych tras – przerzutu do USA ok . 10 tys. nazistowskich zbrodniarzy (Operacja Paperclip)



Fot. 4: Reinhard Gehlen

Wywodził się z tradycjonalnej rodziny pruskiej o skrajnych nacjonalistycznych poglądach. Odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy za udział w wojnie przeciwko Polsce w 1939 roku.

Samouk, najlepszy niemiecki specjalista od „spraw wschodnich”. Przed wojną na spotkaniu z delegacją brytyjską referował potencjał wojenny ZSRR – ocena Gehlena być może zaważyła na polityce Wielkiej Brytanii tj. „rozdysponowaniu ról” państwom Europy. Anglikom Niemcy były potrzebne jako pięść uderzeniowa przeciwko ZSRR.

Gehlen min. przygotowywał plany operacji „Marita” (Bałkany) oraz „Barbarossa”; postulował u swoich przełożonych zaniechanie działań przeciwko W.B. i skoncentrowanie sił na ZSRR.
Podczas ofensywy na ZSRR otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami.


W kwietniu 1942 w stopniu podpułkownika został szefem Oddziału Obce Armie „Wschód” (wywiad na kierunek wschodni) w Sztabie Generalnym Wojsk Lądowych (OKH).
Jego placówka wywiadu znajdowała się w Twierdzy Boyen w Giżycku. Tam zbierano informacje na tematy związane z sytuacją wojskową i przygotowywano agentów na teren ZSRR.

<<Dygresja:
Według J. Thorwalda, który prowadził rozmowy z Gehlenem przed napisaniem książki, w twierdzy Boyen przygotowywano kadrę na potrzeby Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej

Rosyjska Armia Wyzwoleńcza (ROA) - kolaboracyjna formacja zbrojna złożona głównie z Rosjan w czasie II wojny światowej.
 
W rzeczywistości jednostki wojskowe ROA nigdy nie powstały, zaś sama formacja miała charakter głównie propagandowy. Wynikało to ze zdecydowanego sprzeciwu Hitlera, który nie wierzył w lojalność rosyjskich żołnierzy i samego gen. A. A. Własowa, zamkniętego na rozkaz führera w lipcu 1943 r. w areszcie domowym.

Skoro ROA nigdy nie powstały,

to  dla kogo Gehlen przygotowywał „kadry” w Twierdzy Boyen? >>



Był głównym twórcą projektu zbudowania sieci grup dywersyjno – sabotażowych - Werwolfu.

Gehlen skopiował polskie struktury państwa podziemnego, wraz z metodami walki.



Gehlen trafnie przewidywał, że po przegranej dla Niemiec wojnie pojawi się konflikt na linii ZSRR -USA i postanowił zaoferować swe usługi Amerykanom.
Oprócz wiedzy Gehlen dysponował zespołem doświadczonych i ideowych ludzi, którzy byli gotowi po wojnie na nowo podjąć się swoich zadań.
Od końca roku 1944 przygotowywał się do przejścia pod skrzydła Amerykanów. Przygotowano min. do wywózki w góry Bawarii 52 skrzynie z dokumentami.

W międzyczasie pośpiesznie organizowano agenturę i oddziały dywersyjne Werwolfu na terenach Polski.
Realistyczne raporty Gehlena zostały uznane przez Hitlera za defetyzm, co doprowadziło do zdymisjonowania go 9 kwietnia 1945 roku. Niedługo potem udał się za południe Niemiec i 22 maja 1945 roku dostał się do niewoli amerykańskiej.



Fot. 5, 6 : Gehlen w „niewoli” amerykańskiej i w latach sześćdziesiątych


Wkrótce jego oferta została przyjęta. Na początku sierpnia 1945 roku przedstawił USA raport oraz gotową koncepcję dalszej walki wywiadowczej z ZSRR.
 
Amerykanie zaakceptowali wszystkie warunki stawiane przez Gehlena.
 
Najważniejsze to:
 
- Organizacja Gehlena będzie autonomiczna, w jej składzie będą pracować Niemcy, on sam zaś będzie ich jedynym szefem;
 -będzie wykorzystywana wyłącznie przeciwko ZSRR i jej sojusznikom;
 -w wypadku powołania rządu niemieckiego – zostanie podporządkowana temu rządowi i wszystkie inne ustalenia przestaną obowiązywać ( wywiad Obce Armie „Wschód” powróci do macierzy...)
 - nie może działać wbrew interesom Niemiec

Konkluzja:


Wywiad niemiecki w składzie osobowym: Reinhard Gehlen plus ok. 50 członków Obce Armie „Wschód”,  zasilony funkcjonariuszami Abwery (wywiad),  SS,  SD oraz  Gestapo po maju 1945 roku nie zaprzestał swojej działalności.

Pod egidą służb amerykańskich Gehlen odtworzył niemieckie służby specjalne, najpierw pod przykrywką tj. jako Organizacja Gehlena, potem już oficjalnie jako Federalna Służba Wywiadowcza (BND)

Oczywistym jest, że prowadzona przez niego działalność powojenna była kontynuacją wywiadowczych i dywersyjnych działań wojennych skierowanych przeciwko Polsce.


Mając na uwadze chociażby to, że w 1953 roku byli działacze NSDAP powrócili na swoje stanowiska w administracji państwowej – należy z całą stanowczością stwierdzić, że zbrodnicza działalność Niemców przeciwko Polsce nigdy się nie zakończyła, a jedynie przybrała charakter utajony.


Działalność ta trwa nadal.



Fot. 7: Zdjęcie Reinharda Gehlena z 1972 roku (po pogrzebie gen. Franza Haldera).


Po roku 1945 struktury Werwolfu zajmowały dogodne pozycje do dalszych działań, część wtapiała się w społeczeństwo, inni wchodzili w struktury UB.
 
Pierwszy sort w miarę możliwości starał się pozyskać sympatię Polaków i „wsiąknąć” w społeczeństwo – przygotowując nowe pokolenia do objęcia kluczowych stanowisk w administracji państwowej, armii, życiu politycznym i społecznym.
UB – byli gestapowcy sięgali po władzę w służbach specjalnych – co zapewne udało im się przed rokiem 1970.
 
Od tego momentu rozpoczęło przejmowanie i tworzenie własnych ruchów „wolnościowych”. Pozyskano do współpracy określone środowiska i wytypowano do roli politycznych przyszłych liderów.
Pod przykrywką władzy komunistycznej, radzieckiej....

W międzyczasie „cywilne” struktury Werwolfu pną się po drabinie kariery w administracji państwowej. Oprócz realizacji zadań stawianych przez ZSRR prowadzą własną dywersję opartą głównie na małym sabotażu. Umacniają swoją pozycję, przygotowują miejsce dla swoich ludzi.
Po roku 1970 powstają zręby Solidarności, rozpoczyna się marsz do obalenia komunizmu.
Do spółki ze swym dawnym protektorem – USA, Niemcy planują przyszły podział łupów.
 
Rozpoczyna się wyścig zbrojeń, kombinat ZSRR nie wytrzymuje gospodarczo i upada.
 
Werwolf umieszcza swoich ludzi we władzach „wolnej” Polski. Musi dzielić się konfiturami z innymi wywiadami, min USA, Francji, W. Brytanii.

Sieroty po ZSRR, jak z wsi, nie mają wpływu na sterowanie państwem – po prostu robią „poboczne” biznesy...
Prawdziwe możliwości ludzi ze wsi ukazuje nam „wykrycie przez Polaków broni masowego rażenia w Iraku”.
Pierwszym przed kamerą jest gen. Dukaczewski. Po kilku dniach okazuje się, że nie ma żadnej sensacji – znaleziono stare francuskie rakiety Roland.

W tej scenie uwidacznia się brak wiedzy o światowych realiach politycznych i wywiadowczych oraz ciągoty do bycia celebrytą – gen. Dukaczewski „nie trzęsie” Polską – choć zapewne prowadzi różnorakie, mniejsze czy większe interesy.


Podobnie należy oceniać innych generałów „celebrytów”, którzy co najwyżej mogą stanowić zasłonę dymną, dawać „polską twarz” (czy jak kto woli – ukrywać niemiecką... ) dla działań prawdziwego wywiadu (jak np. „czwarty tenor”)

Skuteczny wywiad to wywiad, którego działalności nie widzimy – mawiają generałowie „celebryci”


Tymczasem dochodzi do masowej kradzieży majątku narodowego – likwidacji ulegają dobre i prosperujące zakłady pracy. 

Polacy mają najdroższą bankowość w Europie.

Najdroższe banki, najdroższe ubezpieczenia, kredyty, telefonię.


Postępuje likwidacja armii.

Po 20 latach Polacy są lokatorami w już cudzym państwie
/ „wschód Rzeszy niemieckiej był pod polską i rosyjską administracją” – E. Steinbach 2011r./
Bardzo skrupulatnie wykorzenia się myśl prawicową. Medialne ogłupiacze agresywnie atakują młodzież. Upada szkolnictwo.

Aby nie dopuścić do rozwoju gospodarczego Werwolf przejmuje, względnie zakłada partię konserwatywno – liberalną z elementami programu „niemieckiego cudu” gospodarczego oraz sprawuje nad nią kontrolę – aż do roku 2009.
 
Werwolf odstrasza elektorat i zniechęca do liberalnego programu gospodarczego – głównie poprzez udawane „oszołomstwo” i wygłupy jej lidera oraz przybocznych pretorian.



Fot. 8, 9: Dwie twarze Janusza Mikke.

Program „niemieckiego cudu” gospodarczego jest okraszony kilkoma absurdalnymi propozycjami, które mają legitymować „oszołomstwo” i zniechęcać elektorat.
Polacy, sympatycy i członkowie partii są odstręczani i sabotowani.
POd rządami partii pruskiej postępuje antagonizowanie społeczeństwa i odwracanie uwagi od palących problemów finansowych.
Po 20 latach „wolności” kraj jest bardziej zadłużony niż po 40 latach komunizmu.
Rzeczywistość jest wyraźnie nie tak, ale media sprawują rząd dusz. Władza Werwolfu opiera się w głównej mierze na iluzji propagowanej w mediach... (ale to kolos na glinianych nogach...).
Powszechnie w prasie internecie telewizji i radio uprawia się cichą antypolską propagandę /mały sabotaż oparty na tzw. 13 złotych zasadach Sun Tzu/, jednocześnie promując produkty przemysłu niemieckiego.

W internecie min. zakładają i kontrolują różne tematyczne fora, gdzie uprawiają cichą antypolską i proniemiecką agitację.


Werwolf, pracownicy ABWERY mają w obowiązku na co dzień, dokonywać „małego sabotażu” - wszędzie tam, gdzie to możliwe, uprawiać czarny antypolski pijar:

antagonizować społeczeństwo, powtarzać komunały o polnisze wirszaft i polskim piekiełku, nastrajać defetystycznie ogół spotykanych ludzi, jednocześnie zachwalać wyroby niemieckiego przemysłu i „kultury”, krytykować konkurencyjne.
 
Nie jest to trudne, ponieważ są to ludzie kierujący się IDEĄ, a nie pieniędzmi.

Są to ukryci niemieccy patrioci, a nie płatni sprzedawczykowie.

Pierwsze przykazanie:
kłamstwo 100 razy powtórzone staje się prawdą.


Drugie przykazanie:
nigdy nie odpuszczać, aż do zniechęcenia się adwersarza – wtedy twoja wersja rzeczywistości wygrała.



Pomiędzy agenturami niemiecką i amerykańską panuje zasada - „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” - złamana w Smoleńsku, kiedy Niemcy próbują zlikwidować lidera największej partii opozycyjnej i jego brata.
 
Sukces połowiczny – dosłownie. W dodatku w zamian za przysługę Rosjanie otrzymują prezydencki żyrandol i ropopochodne konfitury.

Kryzys w państwie postępuje - zbliżamy się do 4 etapu podboju ...

Tutaj przedstawiam wersję Werwolfu wg Wikipedii:

Wersja z roku 2012:
 
„Werwolf - niemiecka nazistowska organizacja terrorystyczna działająca na ziemiach utraconych przez Wehrmacht po 1943 r.”

[dziwna konstrukcja zdania: na ziemiach utraconych przez Wehrmacht po 1943 r. - czyli nie utracone przez Niemcy, ale tylko nie kontrolowane przez armię niemiecką]

! patrz - podstawy prawne, rozdział V 


Wersja z roku 2013:

"Werwolf – niemiecki nazistowski plan dywersji i walki podziemniej na ziemiach utraconych przez Wehrmacht po 1943 r.

Latem 1943 r. w gabinecie Heinricha Himmlera odbyła się tajna narada z udziałem kilku ministrów III Rzeszy i wyższych oficerów SS. W jej wyniku powstał plan "W-II" (Werwolf) – zakładający potrzebę szerzenia dywersji na tzw. "płytkim" zapleczu nieprzyjaciela, w razie zaistnienia konieczności odwrotu armii niemieckich. Dopiero w kilkanaście miesięcy później, we wrześniu 1944 r., odbyła się kolejna narada w kwaterze Himmlera, której owocem była modyfikacja planu "W-II": prowadzenie walki podziemnej w przypadku okupacji Niemiec przez aliantów.
Główny twórca tego przedsięwzięcia, Reinhard Gehlen z Wehrmachtu, opracował projekt struktury podziemnej organizacji wzorowanej na polskim ruchu oporu. Korzystał przy tym przede wszystkim z obszernych materiałów zgromadzonych przez warszawskie Gestapo. Po zdławieniu powstania warszawskiego wywiad SS zdobył także dokumenty i archiwa AK. Z tych materiałów skopiowano strukturę opartą na niewielkich grupach uderzeniowych, kładąc szczególny nacisk na jej decentralizację. Plany szczegółowe obejmowały szkolenia sabotażystów, szpiegów i dywersantów, organizację magazynów broni i żywności oraz radiowych punktów łączności na ziemiach uznanych za zagrożone polską i radziecką okupacją. Chociaż oficerowie Waffen SS byli poważnie zaangażowani w planowanie ruchu, ostatecznie postanowiono, aby podporządkować go dwudziestu Wyższym Dowódcom SS i Policji (HSSPF).

Niemieckie oddziały leśne terroryzowały i rabowały polską ludność cywilną, a funkcjonariuszy państwowych, obojętnie jakiej służby, natychmiast mordowały.[robienie miejsca dla „swoich”]

Działalność ich była tym groźniejsza, że posiadały one wspólne regionalne kierownictwo oraz korzystały z szerokiego oparcia u ludności niemieckiej.

Inną płaszczyzną działania pohitlerowskiego [niemieckiego] ruchu oporu było przenikanie niemieckich fachowców (gdyż polskich po prostu brakło) do warstw kierowniczych personelu licznych tam zakładów przemysłowych. A następnie utrudniali oni uruchomienie kolejnych hut, kopalń czy fabryk lub też świadomie doprowadzali do ich zniszczenia. Tak zorganizowany, masowy sabotaż w przemyśle stawał się już także problemem o skali ogólnokrajowej, zwłaszcza z powodu występowania w tym regionie unikatowych zakładów przemysłowych o szczególnej wadze (kopalnie miedzi, wolframu)."


Tak więc Wiki mówi wyłącznie o WII.

WI - nie istnieje.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Werwolf]http://pl.wikipedia.org/wiki/Werwolf

Przemyślenia na temat Werwolfu ewoluują.

Jak wspominałem na pierwszej stronie, metody podboju poprzez V kolumnę stosowane są od wieków.


Inną wersją Werwolfu był Selbstschutz, który organizował i dokonywał od początku II wojny eksterminacji polskiej inteligencji.

Selbstschutz składał się z cywili, nie żołnierzy.


Do czego zdolni są cywile - poniżej...

>>Masowe egzekucje w Mniszku-Grupie rozpoczęły się w październiku 1939. Jako pierwszych rozstrzelano tam internowanych Polaków z więzienia w Świeciu oraz ponad 1000 pacjentów tamtejszego Zakładu Psychiatrycznego (spośród 1700), których począwszy od 15 października mordowano w ramach słynnej Akcji T4.

Chorych wywożono ze szpitala około tygodnia, partiami po 60 osób, aplikując im na drogę środki uspokajające oraz ubierając w odzież gorszej jakości. Na miejscu spychano ich trójkami lub czwórkami do wykopanych wcześniej dołów, po czym rozstrzeliwano.
Zamordowanych chowano we wspólnych mogiłach, przy kopaniu których zatrudnieni byli mieszkańcy okolicznych wsi.


Wśród ofiar znajdowało się 120 dzieci, które wywieziono na egzekucję pod pozorem odbycia wycieczki.

Niemcy prowadząc je do dwóch autobusów zapowiedzieli im, że pojadą na wycieczkę.

W lesie strzelano do rozbieganych między drzewami dzieci jak do zwierzyny, a potem martwe ciała rzucono do dołu”<<


http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Mniszku

Barbara Bojarska. Zbrodnie niemieckie na terenie powiatu Świecie... . s. 107.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Volksdeutscher_Selbstschutz

« Last Edit: (Thu) 02.04.2015, 11:09:29 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Werwolf
« Reply #2 on: (Fri) 04.04.2014, 12:52:52 »
Podstawy prawne

Konstytucja RFN

www.niemcy.ovh.org/ustroj_polityczny.html
www.ambasadaniemiec.pl/files/USTAWA_ZASADNICZA_Niemiec.pdf

1. Zasada federalizmu - RFN tworzy 16 krajów związkowych (landów), które mają charakter państw o ograniczonej suwerenności. Konstytucja nie wymienia z nazwy wszystkich krajów związkowych, stąd wnioskować można, iż ich granice i liczbę można zmieniać. Obecnie są to: ...........

oraz:
Artykuł 116 Niemieckiej Konstytucji:

(1) Niemcem w rozumieniu niniejszej Ustawy Zasadniczej z zastrzeżeniem odmiennej regulacji ustawowej jest każdy, kto posiada niemiecką przynależność państwową lub jako uciekinier albo wypędzony narodowości niemieckiej lub też jego współmałżonek albo potomek znalazł przyjęcie na obszarze Rzeszy Niemieckiej według stanu z 31 grudnia 1937 r.

Krótko mówiąc - Ustawa Zasadnicza Niemiec nie wprost mówi , że Niemcy to kraj w granicach z roku 1937.

Dodajmy do tego fakt, że pomiędzy Polską, a Niemcami do dzisiaj nie podpisano traktatów pokojowych – oznacza to, że linia granicy między nami nigdy nie została usankcjonowana.

Co prawda podpisano Traktat między Polską, a RFN o potwierdzeniu istniejącej między nami granicy, ale.... ustalenia w Poczdamie mówiły o ustaleniu granic w Traktatach pokojowych pomiędzy Polską , a niemcami.

Formalnie więc – jak ta granica wygląda?
Jak z 1937 roku?
Czy celowo nie użyto daty 1939, aby łatwiej zakamuflować ideę zawartą w art. 116?

Ponieważ do dzisiaj nie podpisaliśmy z niemcami traktatów pokojowych -  faktycznie pomiędzy nami panuje wojna.

Rodzi to też inne konsekwencje.

Obecnie za nielegalne (nawet pod względem prawa wojennego) działania  dywersyjne, prowadzone na terenie Polski,  ludziom tym grozi sąd polowy i doraźnie wykonana kara śmierci.

>>Dygresja:

Inny współczesny przypadek, to działalność oficerów francuskich dowodzących siłami „rebeliantów” w Syrii w 2012 roku.

Po dostaniu się do niewoli stwierdzili, że są obywatelami francuskimi i że należą im się prawa jenieckie.

Syryjczycy nie uznali tego – ci oficerowie prowadzili nielegalną w świetle prawa wojnę i nie są chronieni prawem międzynarodowym. Można ich rozstrzelać bez konsekwencji prawnych.<<


Fragment Konwencji Haskiej:

REGULAMIN
dotyczący praw i zwyczajów wojny lądowej.

DZIAŁ I.
O wojujących.

ROZDZIAŁ I.
Określenie wojującego.

Art. 1.
 Ustawy, prawa i obowiązki wojenne stosują się nie tylko do armii, lecz również do pospolitego ruszenia i oddziałów ochotniczych, o ile odpowiadają one warunkom następującym:
 1) jeżeli mają na czele osobę odpowiedzialną za swych podwładnych;
2) noszą stałą i dającą się rozpoznać z daleka odznakę wyróżniającą;
 3) jawnie noszą broń;

 4) przestrzegają w swych działaniach praw i zwyczajów wojennych.
 W tych krajach, gdzie pospolite ruszenie lub oddziały ochotnicze stanowią armię lub wchodzą w jej skład, nazwa armii rozciąga się na nie.
Art. 2.
 Ludność terytorium niezajętego, która przy zbliżeniu się nieprzyjaciela dobrowolnie chwyta za broń, aby walczyć z wkraczającymi wojskami i nie miała czasu zorganizować się zgodnie z art. 1, będzie uważaną za stronę wojującą, jeżeli jawnie nosi broń i zachowuje prawa i zwyczaje wojenne.
[align=center:2viotykw]Art. 3.[/align:2viotykw]
 Zbrojne siły stron wojujących mogą składać się z walczących i niewalczących. W razie zagarnięcia ich przez nieprzyjaciela zarówno tym, jak i tamtym przysługuje prawo być traktowanymi jak jeńcy wojenni.


ROZDZIAŁ II. O jeńcach wojennych.

Art. 4.
 Jeńcy wojenni zostają pod władzą Rządu nieprzyjacielskiego, lecz nie pod władzą osób lub oddziałów, które ich wzięły do niewoli.
 Powinni być traktowani w sposób humanitarny.
 Wszystko, co stanowi ich własność osobistą, z wyjątkiem broni, koni i papierów wojskowych, pozostaje ich własnością.

Art. 5.
 Jeńcy wojenni mogą być poddani internowaniu w mieście, fortecy, obozie lub jakiem kolwiek innem miejscu, pod warunkiem niewydalania się poza pewne oznaczone granice; lecz zamknięcie ich może być zarządzone tylko jako niezbędny środek

Werwolf nie posiada stałej odznaki wyróżniającej, ani nie nosi jawnie broni – nie mogą więc oni być uznani za jeńców wojennych.

Nie chroni ich wojenne prawo międzynarodowe.

To są zwyczajni bandyci i za sabotaż grozi im kara śmierci.


Niemcy względem Polski złamali wielokrotnie prawo międzynarodowe i nie ma znaczenia, że KH powstała w roku 1907, kiedy Polski niby nie było – i w jej imieniu nikt nie podpisał Konwencji.[/color]

Sądy niemieckie respektują fakt ratyfikacji konwencji haskiej i konsekwencje z tego wynikające.

„Sąd I instancji w Berlinie uznał, że wysiedlenie było bezprawne. Polscy mieszkańcy Kraju Warty znajdowali się wtedy pod jurysdykcją państwa niemieckiego, a Niemcy ratyfikowały konwencję haską z 1907 r. uznającą wysiedlenia za bezprawie.

http://wyborcza.pl/1,76842,10409239,Niemcy_maja_zaplacic_za_wysiedlenie.html#ixzz1r6Wv5wxP

Wypowiedź Eriki Steinbach z 2011 roku:

„Dodała, że do "ekscesów nazistów" dochodziło także we Francji. - Dlaczego zatem mieszkańcy Kraju Saary nie zostali wypędzeni przez Francję? Kraj Saary również znajdował się pod administracją francuską po 1945 r., tak jak wschód Rzeszy niemieckiej był pod polską i rosyjską administracją - dodała Steinbach.”

Maczkowo i polska "podstrefa okupacyjna" mieściły się w zachodnich Niemczech, w okolicach Wilhelmshaven.

Steinbach mówi o Ziemiach Odzyskanych, które po odejściu Rosjan i 20 latach „wolnej Polski” najwyraźniej już wróciły pod administrację niemiecką...

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/steinbach-zbrodnie-hitlera-nie-wystarczaja-by-uspr,1,4232984,wiadomosc.html

Konstytucja niemiecka w paragrafie 116 przyznaje obywatelstwo niemieckie wszystkim mieszkańcom Niemiec w granicach z 1937 r.

Do układu dołączono stanowiący integralną część Traktatu list ministra Krzysztofa Skubiszewskiego i ministra Hansa Dietricha Genschera.

Punkt 5 listu mówi:
Obie Strony oświadczają zgodnie: niniejszy Traktat nie zajmuje się sprawą obywatelstwa i sprawami majątkowymi. W chwili obecnej strony różnią się w interpretacji co owe zdanie oznacza.

Strona polska uważa, że sprawy majątkowe zostały zamknięte układem poczdamskim.

Niemcy stwierdzają, iż powyższy zapis jest równoznaczny z uznaniem przez Polskę, że sprawa roszczeń do niemieckich majątków pozostawionych w obecnych granicach Polski jest otwarta i wymaga uregulowania odrębnym układem.

 „Gdyby sprawa była zamknięta, takie zdanie nie znalazło by się w liście” – rozumują Niemcy.

20 grudnia 2012 roku niemiecka lewica wniosła do Bundestagu zapytanie związane z działalnością stowarzyszenia Eigentum-Ost
http://dip21.bundestag.de/dip21/btd/17/120/1712010.pdf

W zapytaniu pojawia się wzmianka na temat tzw. Deutschland-Doktrin, zgodnie z którą III Rzesza ciągle istnieje, i tylko ona mogłaby zrzec się tych terenów i zawrzeć umowę graniczną z Polską.


Inne świadectwa

W 1956 roku w Organizacji Gehlena narodził się pomysł przeniesienia z Niemców na Polaków odium za II Wojnę Światową.

Wymyślono termin: polskie obozy koncentracyjne, oraz zalecono go do stosowania w mediach, głównie zachodnich.

Do dzisiaj stosuje się uporczywie to dwuznaczne oszczerstwo.

Nawet po ujawnieniu przez prasę, media elektroniczne, kto był pomysłodawcą tej metody szkodzenia Polsce oraz jaki był jej cel – żadne polskojęzyczne służby specjalne nie reagują we właściwy sposób.

Po prawdzie - nie reagują w ogóle.

Jest to jeden z symptomów świadczących o tym, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak polskie służby specjalne.

Innym takim symptomem jest permanentna obecność tajnych służb na forach, portalach prawicowych oraz we wszelkich organizacjach patriotycznych i prawicowych.

Od 2006 roku angażuję się politycznie i stwierdzam jedno – tam, gdzie jest prawica, tam gdzie zbierają się Polacy zaangażowani w życie polityczne  i gospodarcze kraju – tam zawsze kręci się obca agentura.

Obecność ta przejawia się w zastraszaniu wolnych obywateli, odstręczaniu od organizacji, rozbijaniu tych organizacji, skłócaniu, mąceniu, zasypywaniu uczestników negatywami o Polakach itp. Omówione szerzej w innej części.

Świadczy to dobitnie o tym, że w Polsce nie ma rodzimej agentury, która eliminowała by obce elementy z życia polskiego społeczeństwa - i dbała o jego bezpieczny zrównoważony rozwój.
 
Kiedy minister Wróbel zagrażał ośrodkom odpowiedzialnym za zamach smoleński – został poćwiartowany, zaś winnym zbrodni okazuje się być jego własny syn.(???)

Który zachodni pismak, który użył zwrotu: polskie obozy koncentracyjne, skończył w ten sposób?

Nie słyszałem o takim.

A taka robota jest właśnie w gestii służb - mniej lub bardziej dyskretne likwidowanie oszczerców Polski.

Skąd Gehlen wiedział, że jego oszczercza metoda przenoszenia odpowiedzialności za niemieckie zbrodnie na Polaków nie spotka się z żadnymi retorsjami?

I to od lat pięćdziesiątych?


Jest pewne, że stało się to w porozumieniu z Werwolfem, który już wtedy znacznie kontrolował sytuację w Polsce.

Min. zadbał o nieużywanie na pomnikach wyrażenia Niemcy dla określenia sprawców zbrodni.

Z reguły na pomnikach poświęconych zamordowanym w II Wojnie Światowej jest napisane:

zamordowani przez faszystów, hitlerowców, a prawie nigdy – przez niemców


Czy za 50, za 100 lat, polska młodzież uzna, że Polaków mordowali polscy faszyści?
Argument będzie taki:
"W końcu pomniki postawiono tuż po wojnie, a napisane jest jak byk: przez faszystów, a nie:  przez niemców..."

To bezczelne oszustwo ma drugie dno - nie mówi się o tym, że obozy koncentracyjne zostały zbudowane w celu masowego mordowania Polaków.

Tragedia żydów jest szeroko rozgłoszona w świecie - o Polskich ofiarach mówi się bardzo mało - powstaje osobliwa sytuacja. Wielu ludzi na świecie traktuje to tak, jakby były to polskie obozy dla żydów i niektórych zbuntowanych Polaków.

W ten sposób sugeruje się kłamliwie, że w latach 40-tych w Polsce trwała jakoby wojna domowa - pomiędzy faszystami, a żydami i niektórymi Polakami.

Na obchodach 65 rocznicy zwycięstwa nad niemcami 9 maja w Moskwie, mówiono o zwycięstwie nad faszyzmem - zwycięstwie amerykanów, rosjan, anglików, francuzów i niemieckich antyfaszystów.

Polaków, czwartej armii świata - nie wymieniono.

Decyzję o całkowitej zagładzie żydów (endlosung) niemcy podjęli w roku 1942 na konferencji w Oranienburgu.

Ludność pochodzenia żydowskiego była masowo zwożona do obozów od połowy roku 1942. Wcześniej żydów zamykano w gettach i oznaczano specjalną opaską.

Krótki film, świadectwo naocznego świadka więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

https://www.youtube.com/watch?v=TqFzvUUdsXo

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=TqFzvUUdsXo#!

Termin „polskie obozy koncentracyjne” wymyśliły w 1956 r. niemieckie tajne służby.
Ujawnił to dr Leszek Pietrzak.
Doktor historii. Były pracownik Urzędu Ochrony Państwa (1990-2000). Były Pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wykładowca akademicki.

Potwierdzenie tezy, że głównym celem II Wojny Światowej było wymordowanie Słowian, znajdujemy u historyków rosyjskich, ale nie tylko.

Dojście do władzy Hitlera w niemczech, cały ruch faszystowski sfinansowały amerykańskio-brytyjsko-niemieckie klany bankowe i przemysłowe.

Podobnie jak Lenina i rewolucję w carskiej Rosji.

http://www.bryk.pl/teksty/liceum/j%C4%99zyk_polski/wsp%C3%B3%C5%82czesno%C5%9B%C4%87/3539-obozy_koncentracyjne_w_polsce.html

http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title,Polskie-obozy-koncentracyjne-w-niemieckim-podreczniku,wid,14942401,wiadomosc.html?ticaid=1ffed&_ticrsn=3

http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2013/02/80-lat-temu-44-latek-z-niemiec-wzbudzi.html

http://januszwojciechowski.salon24.pl/421931,na-polskie-obozy-smierci-zapracowalismy-sami

http://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_obozy_koncentracyjne

http://newsland.com/news/detail/id/1122136/


  Fot.10: Zdjęcie reinharda Gehlena z 1972 roku (po pogrzebie gen. Franza Haldera).



                                                                                             
                                                                                                *      *      *



TOW „Gryf Pomorski”

Pewną ilość informacji na temat powiązań UB, SB z Gestapo podaje nam książka autorstwa  Stefana Dargacza, członka TOW „Gryf Pomorski”, pt.:

„Zbrodnie polskojęzycznej grupy Gestapo przemianowanej po 1945 roku na UB w okresie okupacji niemieckiej i sowieckiej w Polsce”.


 (Fot. 11)

Książka ma 80 stron wielkości A4, zawiera, oprócz świadectw członków Gryfa Pomorskiego, kserokopie szeregu dokumentów.
Książkę można przeczytać (lub za darmo ściągnąć na na swój dysk) na stronie:

www.gryf-pomorski.pl
 
(Uwaga: nie mylić ze stroną: gryf-pomorski.prv.pl !!!!)

W książce autor nagminnie używa zwrotu: „polskojęzyczna grupa Gestapo” – jest to oczywiście zabieg celowy, mający charakter odtrutki na zakorzenione niewłaściwe przekonania obywatela polskiego na temat historii najnowszej.

Osobiście uważam ten zabieg za jak najbardziej właściwy i wskazany. W polskich mediach należy właśnie tak postępować – niemieckich zbrodniczych dygnitarzy, jak Forster, należy nazywać bandytami, a nie ...gauleiterem......
Postępują tak nasi wrogowie, wybielają siebie ( vide mało znamienne gauleiter i nie tylko ), jednocześnie sącząc kłamstwa na temat Polski i Polaków.
Wielką krzywdą dla nas, a jednocześnie znaczącym (choć chwilowym) zwycięstwem Werwolfu jest to, że Polak Polaka niewłaściwie posądza i traktuje.
Nie ma między nami wspólnoty nie dlatego, że jesteśmy indywidualistami, ale z powodu wrogiej nam propagandy obcych wywiadów.
Nie tylko niemieckie i rosyjskie wywiady mają na celu zniszczenie polskości i Polaków, ale też amerykańskie, angielskie, francuskie i inne.
W interesie tych państw jest słaba Polska, bo na tym ich narody i oni sami z osobna (agentura) czerpią realne finansowe profity.


                                                                                 
                                                                                                *      *      *


Podobnym świadectwem jest artykuł

„Siedziałem z gauleiterem”

na stronie: Aspekt Polski (aspektpolski.pl), z marca 2012 roku.

Panowie Stanisław Uciński i Mieczysław Filipczak relacjonują, jak traktowano w PRL niemieckiego bandytę – Alberta Forstera – swego czasu, z ramienia Hitlera, namiestnika ziemi gdańskiej.

Według tej relacji Bolesław Bierut był nie tylko pułkownikiem NKWD, ale przede wszystkim – agentem Gestapo.

Mowa jest również o Polskojęzycznej Grupie Gestapo stworzonej przez Forstera na terenie Pomorza:

„Wyrok śmierci na młodej sanitariuszce był nie tylko sądową zbrodnią komunistyczną, ale i nazistowską, ponieważ w składzie sędziów, którzy 3 sierpnia 1946 r. skazali "Inkę" na śmierć, był pracujący w czasie wojny w Kriminalpolizei (Kripo) niemiecki oficer Kazimierz Nizio-Narski, członek Polskojęzycznej Grupy Gestapo powołanej przez Alberta Forstera w celu całkowitej germanizacji Pomorza.

Po wojnie Polskojęzyczna Grupa Gestapo została przemianowana na UB i wniknęła również do "polskiego sądownictwa" wojskowego."

„Od lat badamy genezę tego paktu narodzonego w Wolnym Mieście Gdańsku w Oliwie w domu przy obecnej ulicy Piastowskiej nr 20. Dom należał wtedy do rodziny Modrowów (z Bolesławowa koło Skarszew – nazwa tej miejscowości powstała na cześć B. Bieruta – przyp. M.P.S.)

Pakt zawiązany konspiracyjnie na przełomie 1935 i 1936 r. (nazwę Ribbentrop-Mołotow otrzymał dopiero w 1939 r.) Doszło już do formalnego spotkania wysokiej rangi wysłanników Hitlera i Stalina.

Hitlera reprezentował Waldemar Nicolai - płk SS, doradca Hessa (zastępcy Hitlera) oraz Albert Forster - gauleiter tzw. Prowincji Gdańsk Prusy Zachodnie;
Stalina natomiast - najbliższy swego czasu współpracownik Lenina - Karol Radek (prawdziwe nazwisko: Sobelson, polski Żyd z Tarnowa) oraz płk NKWD, a zarazem agent Gestapo Bolesław Bierut.

Warto zaznajomić się z tym krótkim tekstem.
http://aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5245


Fot. 12:  Niemiecki bandyta - Albert Forster
Źródło zdjęcia: zbiory NAC, internet


Forster był odpowiedzialny min. za mord w lasach piaśnickich,  gdzie zamordowano 12 - 14 tysięcy osób, głównie przedstawicieli inteligencji polskiej) oraz KL Stutthof - ok. 65 tys. ofiar.

W Piaśnicy mordowano ludzi bezbronnych, cywili, w tym kobiety oraz dzieci.


Fot. 13:  Mord w Piaśnicy.

(Zdjęcie ze strony: http://www.lesniewo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=59&Itemid=44 )


Obecnie trwa mitologizacja tego niemieckiego bandyty. Niestety w powszechnym użyciu funkcjonują takie zwroty jak: gauleiter, dostojnik niemiecki itp. zamiast: zbrodniarz, bandyta.

Niepokojące jest to, że młodzi ludzie ekscytują się tzw. forsterówką, tj. modrzewiową leśniczówką na Wyspie Sobieszewskiej, należącą niegdyś do Forstera. Przekonuje się opinię publiczną o zabytkowych walorach tego obiektu w oderwaniu od zbrodniczej działalności kata Pomorza.

!
Pewnym wytłumaczeniem jest to, iż temat ten eksplorują głównie germanofile (5 kolumna, polskojęzyczni niemcy? ) – aktywni uczestnicy paragermanofilskich forum internetowych: Dawny Gdańsk, Wolne Forum Gdańsk, Dnazig-online, oraz czasopismo „Odkrywca”. 

forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=598     Gdańsk, czy Danzig?


Fot. 14:  Słynny szpieg z Krainy Deszczowców pokazuje nam, aby zachować dyskrecję (palec na ustach). Avatar niejakiej Pani Izabeli Sitz – Abramowicz. Pani Abramowicz lubi używać niemieckich przedwojennych nazw (np. na swoim blogu  fritzekneufahrwasser.blogspot ) podobnie jak wiele osób na ww. stronach.

Zaś na stronie: fotografistka-fritzek.blogspot publikuje swoje zdjęcia, min. swój akt. A to dość wyjątkowe, aby fotograf prezentował siebie samego na swoich własnych zdjęciach, w dodatku na golasa... czyżby lekki ekshibicjonizm??

Czy na zdjęciu powyższym to też Pani Abramowicz we własnej, tym razem skrywanej postaci – kobieta szpieg? Kobieta dywersant?
A gdzie dżem z muchomorów??



Fot. 15:  Blogowicze z lokalizacji Westpreußen, Polska (!!!)

Jak widać na powyższym zdjęciu (zrzut ekranu) Prusy Zachodnie istnieją, a nawet mają trzech obywateli.

Po jednym z Gdańska Nowy Port, Gdyni (!!) i Torunia (!!!).

Niesamowite.... Toruń w West Preussen – Kopernik chyba przewraca się w grobie.

Jakimś kompletnym ewenementem jest blog:


http://pruskihoryzont.blogspot.fi/

gdzie autor: Von Preussen z Riesenburg Prusy (??!!)

pisze min.:
"Województwo Pomorskie wyrosło na korzeniach ziem dawnych Pomorzan, z których wywodzą się obecni Kaszubowie i Kociewiacy, biorący swe nazwy od regionów które przyszło im zamieszkiwać."

 jednocześnie:
"Na dzień dzisiejszy w Polsce mieszka 628 osób o tym nazwisku, w tym duża część na terenie ziemi pruskiej (powiaty Kwidzyński, Sztumski, Malborski, Iławski, Olsztyński, Kętrzyński, Lubawski)  (...)

Ciekawostką jest, iż co najmniej część mieszkańców wymienionych wcześniej powiatów należy do ludności autochtonicznej pozostałej na ziemi pruskiej po 1945 roku. Jeżeli chodzi o Niemcy mieszka tam obecnie 4066 ludzi noszących nazwisko Preuss. "
 
http://pruskihoryzont.blogspot.com/2011_12_01_archive.html

Ja się pytam:  Gdzie są służby?

Służb nie ma, a mimo to Polacy są najbardziej inwigilowanym narodem w UE - a to znaczy, że (pewnie poza Koreą Pn.) - najbardziej na świecie.

Jest to jeszcze jeden z symptomów świadczących o tym, że w Polsce

Jesteśmy po prostu DOZOROWANI i pilnowani przez obce służby - stąd tak wielka ilość podsłuchów.[/color]

"Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że w 2010 roku policja i służby specjalne sięgnęły 1 milion 300 tysięcy razy po billingi obywateli i odbyło się to bez żadnej kontroli sądowej czy prokuratorskiej, a także bez wiedzy osób, których to dotyczy.

Zdaniem Mikołaja Pietrzaka, nie ma żadnego powodu, dla którego policja miałaby sięgać po takie informacje, jeżeli nie popełniamy przestępstwa.

Podkreśla on, że jest to łamanie konstytucyjnego prawa obywateli do zachowania prywatności."

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/370963,Polacy-najbardziej-inwigilowanym-narodem-Unii-Europejskiej

Zwracam uwagę na zwrot: "..narodem Unii Europejskiej" - znaczy, że inne narody na terenie Polski nie są inwigilowane?

Prawo w Polsce jest nastawione przeciw Polakom.

Za zabicie bandyty w obronie własnej grozi kara więzienia.

Nie pozwala się na powszechny dostęp do broni palnej osobom dorosłym, stwierdzając, że czyni się to w obronie życia ludzkiego.

W wyniku zabójstw, bandyckich napadów ginie co roku ok. 800 osób.

Jednak w wyniku wypadków co roku na polskich drogach ginie ok. 5000 osób.

Jakoś nikt nie zakazuje ludziom kupowania samochodów.
Dla bezpieczeństwa obywateli.

Zamyka się sądy, likwiduje armię, komendy policji, szpitale, a pieniądze wydaje na budowę boisk.
http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/tagi/11/zabojstwa.html


                                                                                                *      *      *


"wysłane do Ludwigsburga"

"Wprost", Nr 1221 (07 maja 2006):
Jan M. Fijor: Komisja zacierania zbrodni


Polska oddała Niemcom bezcenne akta dokumentujące zbrodnie wojenne i może ich nigdy nie odzyskać

Czy można sobie wyobrazić, że polski wymiar sprawiedliwości gromadzi dowody zbrodni katyńskiej, a potem wszystkie oryginały oddaje Rosjanom? A tak się właśnie stało z wieloma kluczowymi dowodami zbrodni niemieckich popełnionych w Polsce w czasie II wojny światowej.

Gdyby teraz Polska miała się procesować z Niemcami w sprawie odszkodowań za zbrodnie wojenne, nie bylibyśmy w stanie wielu naszych roszczeń udowodnić. Dużą część dowodów winy, w tym tysiące oryginałów zeznań świadków, fotografii i innych materiałów śledczych, dobrowolnie oddano niemieckim prokuraturom.

Teraz nie wiadomo, gdzie są te dokumenty i czy kiedykolwiek je odzyskamy. To sprawa niebywała, nie mająca precedensu w żadnym europejskim kraju, szkodząca nie tylko pamięci o zbrodniach, ale też wizerunkowi Polski jako państwa prawa.

Dokumenty przekazywała najpierw Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich, a później jej następczyni - działająca przy Instytucie Pamięci Narodowej Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Pośrednikiem między komisją a prokuraturami RFN była tzw. centrala w Ludwigsburgu, instytucja powołana w celu "poprawy wizerunku" niemieckich organów ścigania zbrodni wojennych.

Wielka czystka w archiwach

Sprawa przekazywania Niemcom dokumentacji zbrodni wojennych wyszła na jaw przy okazji 65. rocznicy wybuchu wojny.

W 2004 r. ówczesny dyrektor IPN prof. Leon Kieres zwrócił się do podległych mu prokuratorów IPN, by przygotowali raport o stanie śledztw w sprawach zbrodni Wehrmachtu popełnionych we wrześniu 1939 r.
I wtedy okazało się, że w tysiącach teczek znajdujących się w archiwach IPN brakuje nie tylko oryginałów zeznań czy zdjęć, ale nawet wiarygodnych kopii tych dokumentów. A bez oryginalnych akt zakończenie spraw, czyli ich umorzenie lub wydanie wyroku skazującego, nie jest możliwe.

Jak informuje "Wprost" dr Antoni Kura, naczelnik Wydziału Nadzoru nad Śledztwami Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, takich niezamkniętych postępowań może być nawet 10 tysięcy. Niektóre z nich są bardzo głośne, na przykład sprawa zbrodni niemieckich popełnionych na terenie obozów Gross-Rosen czy Treblinka.

W kilkuset przebadanych dotychczas teczkach znaleziono jedynie adnotację: "wysłane do Ludwigsburga".

Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu powstała w listopadzie 1958 r., a jej formalnym celem było archiwizowanie akt pohitlerowskich i przekazywanie ich do odnośnych urzędów prokuratury powszechnej. Choć centrala miała mieć charakter tymczasowy, istnieje do dziś i "stanowi urząd wymiaru sprawiedliwości, działający zgodnie z konstytucją" - jak wynika z wykładni niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego.

Już wiosną 1959 r. na prośbę centrali w Ludwigsburgu Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zaczęła przekazywać zawartość polskich archiwów partnerom z RFN. Tylko w latach 1965-1989 Polacy przekazali Niemcom 36 tys. protokołów zeznań, 150 tys. fotografii, kilkadziesiąt tysięcy mikrofilmów i 12 tys. kompletów materiałów z prowadzonych śledztw.


W zamian strona polska otrzymała z Ludwigsburga... listę polskich gajowych i leśniczych współpracujących z RSHA (Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy).

Legalne bezprawie

Prof. Witold Kulesza, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, twierdzi, że istniała podstawa prawna, by przekazywać Niemcom dokumenty.

Tą podstawą było porozumienie podpisane między rządami PRL i RFN, stwierdzające, że dostęp do oryginałów naszych akt potrzebny jest Niemcom do skuteczniejszego ścigania za zbrodnie popełnione na terenie Polski.

Prokuratorzy pionu śledczego IPN twierdzą tymczasem, że nie ma śladów podpisania takiego porozumienia między rządami.


Zresztą zgoda polskiej strony, zważywszy, że RFN była wtedy krajem wrogim PRL ideowo, politycznie i militarnie, wydaje się czymś kuriozalnym.

Opinię tę potwierdza znany prawnik, specjalista od spraw polsko-niemieckich, prof. Jan Sandorski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Twierdzi on, że nie było żadnego międzyrządowego porozumienia w tej sprawie.

Otrzymane z Polski dokumenty miały służyć uruchomieniu wewnętrznego śledztwa w centrali w Ludwigsburgu, a ponieważ nie miała ona uprawnień prokuratorskich, wysyłano je później, jako podstawę ewentualnych aktów oskarżenia, do urzędów prokuratury powszechnej w miejscu zamieszkania podejrzanych.

Pikanterii sprawie dodaje to, że Ludwigsburg ani razu nie wystąpił do żadnego z polskich poszkodowanych o potwierdzenie zeznań czy chociażby złożenie jakichkolwiek wyjaśnień, nie mówiąc o tym, że po wykorzystaniu materiału dowodowego ani jednego z oryginalnych dokumentów nie zwrócono właścicielowi.

Zmarły niedawno tropiciel zbrodni hitlerowskich Szymon Wiesenthal nie mógł zrozumieć, jak to się dzieje, że fotografie esesmanów mordujących Polaków, zarejestrowane w aktach GKBZH, są odnajdywane w niemieckich archiwach.

Osobą, która bezpośrednio decydowała o wysyłaniu akt do Niemiec, był nieżyjący już prof. Czesław Pilichowski, wieloletni prezes komisji. O wysyłce akt wiedziało jednak znacznie więcej osób. Niektóre z nich, choćby obecny wiceprezes IPN prof. Witold Kulesza, uważają, że nic złego się nie stało.

Dopiero w styczniu 2005 r., po 46 latach ogołacania polskich zbiorów archiwalnych, ktoś zwrócił na to uwagę.

Polski antystandard

Z punktu widzenia polskiego prawa udostępnianie oryginałów akt - co jest skądinąd złamaniem światowego standardu w wymiarze sprawiedliwości - było nie tylko niedbalstwem, ale wręcz bezprawiem.

Naruszeniem prawa było chociażby wysyłanie "stronie trzeciej" zeznań, fotografii i innych materiałów dowodowych bez powiadomienia poszkodowanych - ofiar lub ich rodzin. Tym bardziej że bez oryginałów dokumentów skuteczne domaganie się ukarania sprawców nie jest dziś możliwe.

Większości dowodów nie da się odtworzyć, a świadkowie tych zdarzeń przeważnie zmarli. Nie wyjdą więc nigdy na jaw okoliczności zamordowania przez Niemców w lipcu 1942 r. jedenastu Polaków w Dmeninie koło Radomska.

Podobnie jak okoliczności rozstrzelania dwudziestu Polaków w Olkuszu (w lipcu 1940 r.), kulisy zbrodni popełnionych w obozie jenieckim w Królewcu czy morderstw dokonanych w latach 1943-1945 przez gestapo w Tucholi. Akta tych i tysięcy innych spraw zostały w latach 70. przekazane w całości do Ludwigsburga.

Niemieccy prokuratorzy, mający oryginały dowodów zbrodni, mogli przewlekać śledztwa czy opóźniać składanie wniosków. I to robili.

Można zrozumieć, że w PRL władze państwowe nie troszczyły się o elementarny interes ofiar. Dziwi takie postępowanie w III RP. - Polska może być dumna z tego, co zrobiła; otrzymaliśmy za współpracę z Ludwigsburgiem liczne pochwały, m.in. od Fritza Bauera, jednego z nielicznych prokuratorów naprawdę ścigających niemieckich zbrodniarzy - mówi "Wprost" prof. Witold Kulesza.
Na pytanie, dlaczego ani Rosjanie, ani Francuzi z Ludwigsburgiem nie współpracowali, prof. Kulesza odpowiada: - Bo oni nie mają tego w zwyczaju.


Prof. Kulesza nadal opowiada się za współpracą z Ludwigsburgiem. W 2005 r. pracownicy IPN otrzymali podpisaną przez niego notatkę służbową, w której apeluje o pomoc dla centrum w Ludwigsburgu "w związku z tendencjami likwidacyjnymi tej instytucji". Innymi słowy, chodziło o wysyłanie do Ludwigsburga jak najwięcej akt. W uznaniu zasług dla polsko-niemieckiej współpracy prof. Kulesza jest często zapraszany do RFN na wykłady, prelekcje, a niedawno został także nagrodzony medalem przyjaźni.

Nie ma winnych!

Naczelnik Antoni Kura z IPN wraz z podległym mu prokuratorem Lucjanem Nowakowskim zwrócili się w kwietniu 2005 r. do ówczesnego prezesa IPN prof. Leona Kieresa o wyjaśnienie, dlaczego przekazywano Niemcom oryginały dokumentów.

Na tej podstawie prezes Kieres, a później także wiceprezes Kulesza powołali komisję do zbadania okoliczności utraty dokumentów. Jej wnioski zostały przekazane ministrom sprawiedliwości - najpierw Andrzejowi Kalwasowi (SLD), a później Zbigniewowi Ziobrze (PiS).

W piśmie z 5 lipca 2005 r. Kalwas pociesza prezesa IPN, że utrata dokumentów "nie ma miejsca", bo przecież "oryginał akt i dowody rzeczowe (...) podlegają zwrotowi, chyba że organ wysyłający się tego zrzeknie", oraz że "nic nie sprzeciwia się występowaniu o zwrot dokumentów".

W równie optymistycznym tonie utrzymane jest pismo ministra Ziobry z 12 stycznia 2006 r. Przy czym minister Ziobro zachęca dodatkowo do "odtwarzania zaginionych dokumentów".

Wszystko wskazuje jednak na to, że dokumenty zostały stracone bezpowrotnie.

Na jakąkolwiek prośbę czy sugestię ich zwrotu urzędnicy w Ludwigsburgu najpierw reagowali rozkładaniem rąk, a później zniecierpliwieniem.
Na nasze pytania odpowiadają: "Nie piszcie do nas! Akt już w Ludwigsburgu nie ma".



A gdzie są, tego nie wiadomo.

Dyrektor centrali w Ludwigsburgu dr Joachim Reidel w piśmie do IPN sugeruje, że część akt może się znajdować w Bundesarchiv w Koblencji, Fryburgu lub Berlinie.

Część została najprawdopodobniej zniszczona, uległ bowiem przedawnieniu okres ich przechowywania.

- Jeśli w tej sprawie mieliśmy wyłącznie do czynienia z użyczeniem akt dla dobra niemieckiego śledztwa, jak zapewnia centrala w Ludwigsburgu, to czym prędzej należy się zwrócić do strony niemieckiej o ich zwrot. Gdyby strona niemiecka z jakichś powodów zwrotu odmówiła, trzeba wystąpić do sądu o odszkodowanie. Innego wyjścia nie ma - mówi "Wprost" prof. Jan Sandorski.

Nie mając wielu dowodów niemieckich zbrodni, jesteśmy bezradni wobec działań takich osób jak Erika Steinbach, która na równi ze zbrodniami Niemców stawia rzekome polskie zbrodnie dokonywane podczas wysiedleń Niemców. Nie mając dowodów, nie potrafimy się przed takimi zarzutami bronić.

prof. Daria Nałęcz
DYREKTOR NACZELNY ARCHIWÓW PAŃSTWOWYCH:
„Utrata znacznej części tak ważnego dla Polski archiwum dokumentującego niemieckie zbrodnie to kuriozum. Mogłabym jeszcze zrozumieć, gdyby chodziło tylko o naszą pomoc prawną, bo do tego jesteśmy zobowiązani. Jednakże niewykonanie kopii, brak dbałości o zwrot oryginałów, nie mówiąc już o utajnieniu tego procederu przed negocjatorami procesu restytucji archiwaliów z Niemiec, jest co najmniej niepokojące. Mam nadzieję, że ktoś w tej sprawie pójdzie jednak po rozum do głowy. Dobrze byłoby wiedzieć, czy chociaż jedna ze spraw, których akta przekazano, zakończyła się procesem lub skazaniem winnego.”

http://www.polonikmonachijski.de/101302/101533.html

Prawo w Polsce jest nastawione przeciw Polakom. Kto za tym stoi?


                                                                                                *      *      *


Krótka niepełna analiza dotycząca sytuacji Polski i Niemiec po wojnie /mowa o Niemczech „właściwych” tj. Zachodnich/:



Kartogramy

1. Referendum akcesyjne do UE 2003 r.



 2. Wybory prezydenckie  2005 r. - na tle mapy II RP i Ks. Warszawskiego



3. Wybory do Sejmu 2007 r.



Wyniki wyborów w poszczególnym powiatach – efekt działalności niemieckich gazet czy po prostu silny Werwolf?

Jak silna jest 5 kolumna w Polsce?

Co  naprawdę  wiemy o deportacjach z lat powojennych, jeśli władzę dzierżył Werwolf?

4. Wybory prezydenckie 2010 r.



 5. Wybory do Sejmu 2011 r.



6. Procent głosów nieważnych w wyborach do Sejmików



7. Procent głosów nieważnych w wyborach samorządowych 2010 r.

http://xmrtedx.strefa.pl/werwolf3/5.jpg

Dowód na to, że niefrasobliwość, nieumiejętność i głupota są ograniczone granicami województw, powiatów – czy może dowód na masowe fałszowanie kart do głosowania?

Jeśli to fałsz – to jaka siła, jaka organizacja to sprawiła?

Wygląda na to, że w polach: czerwonym i pomarańczowym Werwolf jest najsilniejszy.


8. Frekfencja w wyborach samorządowych 2010 r.
   Rozkład ilości głosujących był zbliżony w całym kraju.



9. Wybory do Sejmu 2007 r.
Może ta mapa powie nam więcej?






Nie zapominajmy - Słowianie, POLACY sięgali kiedyś znacznie dalej na zachód, niż dzisiaj.

I oby to wróciło...



Józef Kisielewski "Ziemia gromadzi prochy"

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_parlamentarne_w_Polsce_w_2011_roku

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_samorz%C4%85dowe_w_Polsce_w_2010_roku

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Wybory_samorz%C4%85dowe_g%C5%82osy_niewa%C5%BCne_do_sejmik%C3%B3w.png
« Last Edit: (Mon) 21.09.2015, 09:58:58 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Werwolf
« Reply #3 on: (Mon) 21.09.2015, 10:22:12 »
5. WOJNA INFORMACYJNA - Rafał Brzeski

 (SKRYPT) Warszawa 2006

Wojny można podzielić na dwie kategorie:
*wojny energetyczne
*wojny informacyjne


Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.

W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.

W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.

W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo.

Trwa to latami.

Polem walki jest ludzka świadomość.

W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup.
W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.

W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”

Natomiast w węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferze:

• skuteczności informacji,
• pełni informacji
• wiarygodności informacji

w trakcie

• przyjmowania informacji,
• przetwarzania informacji
• wykorzystywania informacji

w procesie podejmowania efektywnych decyzji administracyjnych oraz w realizacji tych decyzji.

Jedna z definicji amerykańskich mówi o:

„ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych.

W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o:

„wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika.

Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp.

Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora.
Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie” może być świadome - w zamian za określone profity, lub nieświadome - wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia otrzymywaną informację.

Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos.

Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.



Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa.

Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu.
Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte potajemnie środki masowego przekazu przeciwnika.

Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, a jeszcze lepiej bez poglądów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp.


Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na teren przeciwnika tak wielką liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejściowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo świadomymi lub półświadomymi agentami.

Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielką liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogą sterowania społecznego1.

Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osiągnięcia określonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli, działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia, propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie, itp.

Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.

Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporządkować sobie obywateli innego państwa i za ich pośrednictwem przejąć kontrolę nad całą strukturą i substancją państwową.

W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.

Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni.

Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium.

Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulującego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniając fakt i mechanizm werbunku.

„Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowaną marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań korzystnych dla dezinformującego.

Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformującego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju. Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego (np. rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

Manipulacja informacją polega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogą pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzą, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklają one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskują lub przemilczają wady.

Bardziej nachalną i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykowną metodą, jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów ośrodki opiniotwórcze nie mogą bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygodniać sfabrykowane informacje.

Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będącej specyficzną, agresywną, formą sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzącego walkę informacyjną jest zniszczenia przeciwnika za pomocą informacji. Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która spełnia dwojakie funkcje:

a. osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniając przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,

b. inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, – co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.

Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujących sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuścić go do wejścia w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa.
Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację.

Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej są:

propaganda, czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodźcami o charakterze informacyjnym,

wywiad - wyspecjalizowana służba zbierająca informacje o przeciwniku i prowadząca walkę informacyjną. Zgodnie z definicją NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułują główne założenia polityczne oraz przygotowują plany i decyzje na każdym szczeblu.2

Analogicznie - do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własną propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa...przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju...środkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem środków przemocy. 3

Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałują na strukturę państwową przeciwnika.


Są to:

kanały agenturalne – zobowiązane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego walkę w zamian za korzyści osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Są to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa.

Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem! Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem! Terminy te są często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawną kwalifikację moralną działalności pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych świetnie maskuje działalność agenturalną na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracą rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubią możliwość dokonania właściwej oceny moralnej.

Z punktu widzenia działalności operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierających.

Do pierwszej kategorii zalicza się:

- rezydentów i szefów siatek agenturalnych,
- agentów stanowiących źródła informacji,
- agentów egzekutorów,
- agentów werbowników.

Do drugiej kategorii należą przede wszystkim:

- agenci legalizacyjni,
- kurierzy,
- właściciele lokali konspiracyjnych,
- prowadzący skrzynki korespondencyjne,
- prowadzący skrzynki kontaktowe i skrytki,

Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doświadczeni agenci o sprawdzonej lojalności, którzy kierują grupami agentów. Mają zazwyczaj sporą władzę i niezależność oraz dysponują budżetem przyznanym im przez tak zwaną Centralę. Podstawową różnicą jest zależność hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działającemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpośrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.


Zadaniem agentów będących źródłem informacji jest zbieranie wiadomości, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kątem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujący komputery, czy sekretarka mają znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

Agenci-egzekutorzy werbowani są zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

Agenci-werbownicy należą do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzą się spośród sprawdzonych i doświadczonych agentów zbierających informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby.


Wśród agentów wsparcia najistotniejszą rolę pełnią agenci legalizacyjni.

Należą do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydających dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydających obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzących ewidencję.

Działają oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie mają funkcjonować jako obywatele tego kraju.

Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywą tożsamość „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczątek, papierów firmowych urzędów, itp.

Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest później przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działających nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

Agenci kurierzy przewożą materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w środowiskach zajmujących się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pociągów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujących – np. handlowców.

Właściciele lokali konspiracyjnych oddają (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywają się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujących wysoki stopień poufności. Lokale takie mogą również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wygląd zewnętrzny.

Prowadzący skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponują „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym środkiem łączności, umożliwiającym skrytą łączność między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często pośredniczą oni w korespondencji między Centralą a agentem działającym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzącego skrzynkę. Przewidujące GRU na prowadzących skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosją) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łączność.

Rola prowadzących skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów pośredniczących w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pieniądze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzących skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właścicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coś przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane są coraz częściej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widząc się z nikim i nie będąc widzianym.


Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą „gównojady”4.

Kto wymyślił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Związkiem Sowieckim. Byli to różnej maści zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, itp.

Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano. Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia.

Trudno bowiem znaleźć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniające wszelką dezinformację i informację niszczącą. Co więcej „gównojady” są wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którą można później nagłośnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odciąć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

W wojnie informacyjnej najgroźniejsza jest agentura wpływu.

Zgodnie z amerykańską definicją, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, środków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa5.

W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa.

Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów.

Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „gorącym uczynku”.

Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki.

Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalności są niszczące.

W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowiązane są do posłuszeństwa wobec prowadzącego, kanały współpracujące wykonują tylko te polecenia prowadzącego walkę informacyjną, które są zbieżne z ich własnymi celami. Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarność” prowadziła swoją walkę informacyjną ze strukturami władzy PRL korzystając z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu.

Pracując na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działają w pełnej świadomości destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego są obywatelami. Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieświadomie lub półświadomie wykonują polecenia prowadzącego walkę i tworzą chaos w strukturach przeciwnika, prowokując decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczają przeciwnikowi informacje prowadzące do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrządzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiniątkami”.

Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiniątka” – intelektualistów zwabionych duchową solidarnością z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych.

Opierając się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby książki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujące komunizm i Związek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpośrednio lub pośrednio 19 gazet i czasopism6.
Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różniące się od siebie postawionymi im zadaniami.

Są to:

piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzącemu walkę informacyjną. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częściej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł.

piony sterowniczo-dywersyjne wywierające wpływ na system i struktury przeciwnika inspirując decyzje prowadzące do samozniszczenia i blokując decyzje obronne. Tym właśnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania środków masowego przekazu przeciwnika, a jeśli już nie opanowanie, to przynajmniej osiągnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treści. Piony te rozpowszechniają również wszelkie pogłoski, prowadzą lub inspirują kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwają informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczące, plasują agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzają agenturę wpływu do środowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirują reformy i programy prowadzące do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego tez względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielając przykładowo agenturę wywiadowczą od agentury wpływu.

Metody walki informacyjnej przeciwko państwu

• Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych. Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych.

Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.


• Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym. Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu i w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

• Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu. Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

• Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

• Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

• Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.

• Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego, zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

• Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji. Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

• Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu. Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

• Przechwytywanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne, co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.



Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.

Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są:

Kręgi opiniotwórcze.

Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować. Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu.

Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

Media.

W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich.

Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady. Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”. Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny.

Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy.

Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie.

Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois7.

Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite.

Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji8.

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald9, który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów.

Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej. Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się. Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk10.

Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej.

W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych. Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp.

Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem.

Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.

Partie polityczne.

Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim. Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.

Struktury państwa.

Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora. Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi. W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.

Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej.
W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości.

Najczęściej atakowane są:

Materiał ludzki.

Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.

Struktury społeczne.

Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu. Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.

Gospodarka.

Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.

Nauka i kultura.

Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych. W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego. Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.

Obrona przez info-agresją.

Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją.

Jeżeli robią to skutecznie demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę - Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych i trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, żeby opanować nasz kraj.

Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) wolno bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi. „Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo.

W sytuacji, gdy brak formalnych zapór dla dezinformacji rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa.

I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:

• możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie i o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.

• korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.

• wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.

• unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.

• czujność - należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.

• ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.


Wiarygodność informacji sprawdza się w oparciu o posiadaną wiedzę, wiarygodność posiadanej wiedzy w oparciu o przestrzegane zasady moralne, wiarygodność zasad moralnych w oparciu o 10 przykazań.

Rafał Brzeski



----------------------------------------
Przypisy
[1] Większość wymienionych poniżej terminów, pochodzi z prac cybernetyka doc. Józefa Kosseckiego, teoretyka i praktyka potajemnych działań inspiracyjnych.
[2] North Atlantic Treaty Organization, Intelligence Doctrine, paragraf 104
[3] Security Service Act, 1989, 1 (2)
[4] Wiktor Suworow, GRU, Warszawa, Adamski i Bieliński, 2002, s. 169-171
[5] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Warszawa, Magnum, 2000, s.14
[6] Arthur Koestler, The Invisible Writing, London, Hutchinson, 1969, s. 253
[7] Rita T. Kronenbitter, Paris Okhrana 1885-1905, w Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, Central Intelligence Agency, 1997, s. 30
[8] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.38
[9] Christopher Andrew, Secret Service, London, Heinemann, 1985, s. 264
[10] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.551
Rafał Brzeski
ur. 1946
Dziennikarz, tłumacz i historyk, ekspert ds terroryzmu, wywiadu i kontrwywiadu.
Twórca strony internetowej SPYBOOKS, polecanej przez nas w dziale "Nasi Przyjaciele".
Do jego najważniejszych książek należą:

Purpurowy Kod (2000)
Strzał w próżni? (1984)
Enigma ląduje w Normandii (1982)

Źródło: http://werwolfcompl.blogspot.co.uk/p/wojnainformacyjna-rafa-brzeski.html

Zobacz na:
Wojna Informacyjna - Rafał Brzeski
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=288.0
Jak napaść na państwo (1983)
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,286.0.html
Wpływ totalnej wojny informacynej na dzieje PRL - Józef Kossecki
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1611.0.html
Propaganda - R. Brzeski
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1207.0
Propaganda. Jak to działa?
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=698.0
Ruch oporu bez przywódców
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=165.0
Tajniki Sterowania Ludźmi - Józef Kossecki
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1568.0
Jak sterować społeczeństwem - Józef KOSSECKI
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,1552.0.html
« Last Edit: (Sun) 25.10.2015, 19:19:33 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje