Author Topic: Za 2 mld dolarów sprzedali polskie banki wraz z 66 mld dolarów w tych  (Read 1876 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Za 2 mld dolarów sprzedali polskie banki wraz z 66 mld dolarów w tych bankach...

Znalezione dopiero dzisiaj ale wydaje mi się bardzo ważnym artykułem. Warto zwrócić uwagę, że w tworzenie planów prywatyzacji zamieszana była firma "Rotschild & Sons".

"Artykuł przysłany na redakcyjną pocztę. Ma kilka lat, jednak przestępstwa o których jest w nim mowa nigdy w naszych oczach nie ulegną przedawnieniu i znać je musi każdy Polak i każda Polka. A303

Co by tu jeszcze spieprzyć, „panowie”?

„Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania” – mówił „pierwszy niekomunistyczny premier”, Tadeusz Mazowiecki, startując w 1989 roku do dzieła „wydobycia Polski ze stanu załamania”.

Analizę dokonań premiera Mazowieckiego i niemal wszystkich jego następców stanowi wydana przez Klub Inteligencji Polskiej przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego praca zbiorowa pt. „Bilans piętnastu lat rządów”. Oto fragmenty tekstów zaczerpniętych z tej publikacji, której autorami są wybitni polscy ekonomiści i publicyści.

Napoleon Zabiełło:

„Na przestrzeni okresu zamykającego się datami 15 lipca 1989 – grudzień 1990 oprocentowanie kredytów wzrosło o 2200%. W samym tylko 1990 roku odsetki od kredytów wzrosły blisko sześciokrotnie. Do tego doszło dodatkowe obciążenie w postaci 30% dywidendy od wartości brutto przeszacowanego w górę majątku trwałego przedsiębiorstw .”

Tak wielki, wymuszony odpływ środków finansowych do Budżetu Państwa i banków musiał doprowadzić do upadłości i ruiny przedsiębiorstw. Jak pisała prasa angielska, polski przemysł wygląda jak po dywanowym bombardowaniu.

Skutki tego rodzaju polityki gospodarczej musiały odbić się także na finansach państwa. Upadek przedsiębiorstw, a także jak niektórzy to określają „złodziejska prywatyzacja” spowodowały pogłębiający się deficyt Budżetu Państwa.

W 1991 roku pojawiła się nowa pozycja mająca na celu łatanie rosnącego deficytu budżetowego: dochody ze sprzedaży majątku Skarbu Państwa ” Zaczęto wyprzedawać wszystko, na co chęć wyrazili tak zwani zagraniczni inwestorzy. Zaczęto lansować, że należy sprzedawać najlepsze zakłady i za cenę, którą zaoferuje nabywca”.

Kolejne ekipy rządzące nadal prowadziły destrukcję gospodarki narodowej „Wyprzedaż banków nabrała przyśpieszonego tempa. 73% banków zostało sprzedane za 2 mld dolarów obcemu kapitałowi. W sumie tej mieścił się nie tylko majątek nieruchomy i ruchomy, znacznie przekraczający uzyskaną ze sprzedaży wartość, ale także lokaty bankowe na sumę 66 mld dolarów”.  Dochody z prywatyzacji nie rekompensowały utraconych. O ile jeszcze w 1991 roku deficyt wynosił 3,1 mld złotych, to już w 2000 roku przekroczył 25,4 mld, w 2001 roku 32,4 mld, a w 2002 roku 39,4 mld. Obecnie zadłużenie przekracza 500 mld złotych (po czterech latach od napisania tych słów oficjalny dług wzrósł o kolejne 500 mld zł – patrz na <!-- m -->http://www.zegardlugu.pl/a303<!-- m -->) .

Rudolf Jaworek:

„Naukowcy badający wydatki gospodarstw domowych pracowniczych i emeryckich podali wielkości przerażające dla egzystencji narodu”. Ten obraz, który prowadzi do stopniowego wyniszczenia sił fizycznych, następnie zdrowia, a w końcu śmierci milionów żyjących na takim poziomie osób, należałoby nazwać stopniowym wyniszczaniem lub też długofalowym holocaustem!  Za codzienną filiżankę kawy w samoobsługowej kawiarni płacę 5 zł, czyli miesięcznie ok. 150 zł tj. więcej niż określona granica minimum egzystencji wydatków na żywność! Puszka karmy dla psa kosztuje 4 zł + ryż + tłuszcz + marchewka – ok. 6 zł dziennie. Według zaś obliczeń naukowców, na poziomie poniżej kosztu karmy dla mojego psa żyje w naszym kraju ponad 2 mln osób!

A reformatorzy cieszą się ze swoich reform. Jeden z nich D. Tusk, kiedyś w programie N. Terentiew, także w „Kropce nad i” 22.03.2001 powiedział, że czuje się odpowiedzialny i dumny za podjęte po 1989 r. reformy. Takich „intelektualistów” zainstalowano nam na czele narodu! Fałsz, kłamstwo, obłuda, cynizm – ot co. A może tylko głupota tych niby intelektualistów?

Stefan Kurowski:

„Spójrzmy więc na podstawowe elementy naszej narodowej gospodarki i potraktujmy je jako wynik określonej polityki gospodarczej. Weszliśmy w proces przekształceń ustrojowych z wadliwym mechanizmem funkcjonowania gospodarki, ale za to z ogromnym trwałym majątkiem produkcyjnym w tych dziedzinach, w których komunizm usiłował rywalizować ze światem kapitalistycznym” -

Pierwsze pytanie w naszej analizie musi więc być takie: co się stało z tym wielkim majątkiem trwałym, czy on dla nas pracuje i czy przynosi nam dochód.
Odpowiedź jest znana. Tego majątku w ogromnej części już nie ma!

Albo go nie ma fizycznie, jak na przykład nie ma połowy górnictwa węglowego, gdyż zlikwidowane kopalnie zostały zatopione, albo go nie ma na koncie naszej, polskiej własności. Gdy wielkie zakłady zostały osłabione, rozpoczął się wielki handel, czyli wyprzedaż owych „rodowych sreber” zbudowanych kosztem ogromnych wyrzeczeń przez dwa pokolenia Polaków. W ciągu 15 lat wyprzedano prawie wszystko, co w wielkim przemyśle miało jakąkolwiek wartość i znaczenie strategiczne.

Ktoś może powiedzieć: ale te sprzedane fabryki pozostały w Polsce i produkują. Otóż nie wszystkie. Te, które wytwarzały bardziej skomplikowane wyroby, zaprzestały produkcji, a w innych pozostały puste hale lub pozamieniano je na magazyny, do których teraz, jak czasem donosi prasa, przywozi się śmieci z Niemiec.

Ludwik Staszyński:

„Miarą kondycji społeczeństwa i stanu gospodarki w 2003 r. było 3175 tys. bezrobotnych, z których tylko niecałe 15 proc. otrzymywało zasiłki w przeciętnej wysokości 484 zł i 27 gr miesięcznie. Bezrobocie dotyka w większości ludzi młodych. Z badań GUS wynika, że w co drugiej rodzinie mającej na utrzymaniu dzieci do 18 roku życia przynajmniej jedno z rodziców jest bezrobotne albo bierne zawodowo. W 1984 r. do ubóstwa przyznawało się 3,5 proc. osób. W 2002 r. takich osób było 10 razy więcej 34,5 proc.!

Budowa Huty Warszawa kosztowała ponad 3 miliardy dolarów. Została ona zbyta za sumę 18,64 miliona dolarów

Efektem „reform” jest m.in. duże uzależnienie Polski od ośrodków zagranicznych, w tym zadłużenie zagraniczne, które z ok. 70 mld USD w 2000 r. zbliżyło się w 2003 r. do 106 mld dolarów, po 2800 USD na każdego obywatela. Stale rosnące koszty obsługi zadłużenia państwa pochłonęły w 2003 r. 24 mld zł., tj. ok. 13 proc. wydatków budżetowych państwa.
Prof. Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, a wcześniej odpowiedzialny za gospodarkę wicepremier w minister finansów w rządach T. Mazowieckiego, J.K. Bieleckiego i J. Buzka, oceniając minione 15-lecie powiedział, że „czuje się wyróżniony przez los” z powodu swojego znaczącego udziału w przemianach, jakie nastąpiły w Polsce po 1989 roku (….) Oto jak patrzy na niektóre efekty wdrażanych przez siebie reform ich główny reżyser: „kres od 1989 r. jest pod względem możliwości najlepszy w naszej historii ostatnich 300 lat. Polska kolosalnie awansowała w porównaniu z tym, co by było, gdybyśmy nadal grzęźli w bagnie socjalizmu”.

Mathis Bortner:

„Polityka prywatyzacji staje się często prostym i czystym oszustwem, mimo przejęcia większości akcjonariatu, nie ma ona rzeczywistego wkładu kapitału. Zyski wynikające z produkcji tych prywatyzowanych firm, które są włączone z tytułu wkładu kapitałów, wykorzystują wewnętrzną wymienialność złotówki. To pozwala rabować i rujnować jeszcze bardziej zdolności produkcyjne Polaków”.

Poseł Krasowski wymienia fabrykę w przemyśle cukrowniczym, gdzie pięciu mianowanych „ekspertów” zarabia więcej niż 700 robotników. Budowa Huty Warszawa „kosztowała< ponad 3 miliardy dolarów. Została ona udostępniona za sumę 18,64 miliona dolarów, czyli za 0,061%, ale minister przemysłu i handlu w rządzie Hanny Suchockiej miał powód do zwolnienia, został bowiem przewodniczącym zgromadzenia wspólników.

Ministerstwo prywatyzacji powierzyło londyńskiej firmie konsultingowej Rotschild & Sons zadanie opracowania planu prywatyzacji firmy Orbis. Według „Gazety Wyborczej” z grudnia 1991 r., Rotschild & Sons pobrał jeden milion dolarów za te czynności.

Oto jest właśnie prywatyzacja! Chyba to tłumaczy, co chce powiedzieć Ernst & Young, oceniając w październiku 1992 r., że Polska jest najlepszym krajem dla inwestycji! Nigdy Polska nie była tak rabowana od odzyskania niepodległości w roku 1918.

Tylko 3 lata potrzeba było (1945-1948) polskim komunistom, aby podkopać zdrową bazę ekonomii narodowej. Ustawa z 27 września 1948 roku pozwoliła im przywłaszczyć sobie wszelkie mechanizmy produkcji i dystrybucji. Polska wpadła w mechanizm machlojek i niskiej produktywności ekonomii marksistowskiej.

Przez trzy pierwsze lata liberalizmu Polska straciła chyba więcej swojej substancji produkcyjnej niż przez 44 lata rabunku komunistycznego. Nawet nie jest w stanie wykorzystać kredytów oddanych do jej dyspozycji, ani nawet nadwyżek rezerw finansowych.

Henryk Pająk – Stanisław Żochowski:

Kolejne „solidarnościowe” rządy – Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej, potem jeszcze Pawlaka, uczyniły wiele na rzecz ekonomicznego rozkładu Polski. Posłużono się wyniszczającym „programem” Balcerowicza-Sachsa. Cóż osiągnięto? Eksplozję afer finansowych na niespotykana skalę, półdarmową, a w wielu przypadkach zupełnie darmową „prywatyzację” – wyprzedaż majątku narodowego. Trwało lądowanie nomenklatury nowej i starej w zawłaszczonych, rzekomo sprywatyzowanych przedsiębiorstwach oraz tzw. spółkach.

Z dobrze udokumentowanej książki Elżbiety Isakiewicz pt. „Afery? UOP? Mafia?” (wyd. Antyk, 1993 r.) na str.. 64 otrzymujemy tragiczny bilans rządów T. Mazowieckiego, czyli afer nie notowanych dotąd w gospodarczej historii państwa współczesnego świata.
Afery:

- rublowa – 15 bilionów złotych
- import rublowy b. NRD – 15 bilionów złotych
- paliwowa – 2 biliony złotych
- papierosowa – 15 bilionów złotych
- alkoholowa – 10 bilionów złotych
- składów celnych – 3 biliony złotych
- ART-B – 6 bilionów złotych
- FOZZ – 10 bilionów złotych

Razem około 60-70 bilionów złotych (w starej walucie przed wymianą – przyp. lzn) według ówczesnego kursu po 9500 za dolara.

Winni tych nadużyć zamiast lądować w więzieniach, awansowali i awansują w karierach bankowych. Przykładem prezes Banku Spółdzielczego Rzemiosła w Warszawie – Leszek Juchniewicz. Bank pod jego światłym kierownictwem poniósł 165 miliardów strat, ale ich sprawca otrzymał potem kolejne posady: w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych pod skrzydłami ministra Lewandowskiego, następnie został w tym ministerstwie wiceministrem, a w 1995 roku pełnił funkcję członka rady nadzorczej w Powszechnym Banku Kredytowym. Porzekadło o wilku w owczarni – szczególnie tu aktualne i trafne.

Czy państwo, w którym dwóch oszustów dysponujących kapitałem równowartym wartości litra spirytusu, w ciągu niespełna dwóch lat oficjalnie i bez przeszkód zbija majątek prawie miliarda dolarów - czy takie państwo może się ostać jako gospodarczo i politycznie samodzielny byt państwowy? Jedna trzecia polskich rodzin żyje poniżej norm ubóstwa. Czterdzieści procent rodzin żyje na granicy ubóstwa. Trzy miliony bezrobotnych oczekuje pracy, a minister pracy przez zatrudnianie na połowę etatu fałszuje tę liczbę, zaliczając półetatowców jako już nie bezrobotnych.

Paweł Bożyk:

„Układ stowarzyszeniowy z UE był dla Polski nieszczęśliwy. Należało twardo negocjować i bić się o swoje, ale dla ówczesnego rządu podpisanie układu stowarzyszeniowego stanowiło sprawę polityczną. Premier Tadeusz Mazowiecki naciskał, żeby nie wchodzić w szczegóły i podpisywać układ jak najszybciej. Chciał dać dowód jak niezwykle jest prozachodni. Główny trzon negocjacyjny ze strony polskiej stanowiło kilka osób, które doskonale pamiętają, jak to się odbywało. Jednym z negocjatorów był Andrzej Olechowski. Polscy negocjatorzy nie byli tak perfekcyjnie przygotowani jak unijni. Tamci posiadali dokładniejsze i nowsze informacje . Tamtych było dziesięć razy więcej i znali naszą gospodarkę na wylot. Pracownicy UE przychodzili do grup negocjujących na każde skinienie unijnej strony i często, gdy występowały jakieś rozbieżności, wkrótce padały lekceważące i ważkie słowa: ” co nam tu panowie opowiadacie, my mamy na ten temat inne dane z komputera”. Uważam, że takiego układu stowarzyszeniowego nie należało podpisywać. Wielkim błędem było podpisywanie go tak pospiesznie. Rząd polski wychodził jednak widać z założenia, że 100 milionów dolarów w jedną czy w drugą stronę nie ma większego znaczenia. Kraje postkomunistyczne rywalizowały ze sobą sądząc, że który z nich pierwszy podpisze przed innymi, będzie miał z tego tytułu jakieś korzyści. Ale to była nieprawda.

Jako jedyny kraj w Europie Polska sama z siebie zrezygnowała z ograniczeń para- i pozataryfowych, takich jak opłaty wyrównawcze, ograniczenia ilościowe, dewizowe; cła obniżone zostały do paru procent – bez wzajemności! Tak nikt nie robi. Stosowana jest praktyka, że ja obniżam cło nas twoje towary, kiedy ty obniżasz na moje. Myśmy to zrobili jednostronnie.

Jerzy Robert Nowak:

„Niejednokrotnie wskazywano na fatalne skutki balcerowiczowskiej polityki gospodarczej dla polskiej przedsiębiorczości. Szczególnie ostra krytyka Balcerowicza w tej sprawie przewijała się między innymi w wystąpieniach Stefana Kisielewskiego”. Stwierdzał on: „Balcerowicz przyniósł wiele szkody nowej przedsiębiorczości, ponieważ tak wystraszył podatkami, cłami, stopą procentową kredytów, przez pierwsze półrocze 1990 r. Ta nowa przedsiębiorczość nie tylko się nie rozwijała, ale nawet zaczęła się zwijać (cytat za: „Testament Kisiela”, Poznań 1992, s. 21). Według Kisiela Balcerowicz „dał w dupę chłopom i rzemieślnikom, czyli jedynym producentom, którzy przetrwali komunizm” (tamże, s. 81).”

Ten niebywały brak troski i autentyczne wsparcie rodzimej przedsiębiorczości w ramach balcerowiczowskiej reformy wręcz szokował niektórych wybitnych ekonomistów zagranicznych. By przypomnieć choćby uwagi świetnie znającego polską sytuację najsłynniejszego ekonomisty węgierskiego Janosa Kornaiego. W miesięczniku „Mozgo Vilag” z sierpnia 1990 roku Kornai tak skomentował przedstawione przez Jeffreya Sachsa i Davida Liptowa refleksje na temat konkretnych metod „leczenia” polskiej gospodarki z kryzysu. >Problem polega na tym, na co położymy nacisk. Ja ze swej strony położyłbym go na stworzeniu nowej klasy średniej, opartej na drobnej i średniej przedsiębiorczości. W pracy Liptowa i Sachsa zdumiewają dane o ogólnej sumie kredytu udzielonego polskiemu sektorowi prywatnemu. Jest ona katastrofalnie mała i stanowi ledwie 2,7% całego kredytu udzielonego przez system bankowy.

Realną kontrolę nad istotną częścią gospodarki w Polsce przekazano żydowskim, ponadnarodowym koncernom

Najgorsze skutki dla przemysłu przyniosło jednak skrajne doktrynerstwo Balcerowicza, który jako minister finansów i wicepremier kierujący całością gospodarki nie wyciągał żadnych wniosków z niepokojących zjawisk w przemyśle. Nader wymowna była w tym kontekście wypowiedź kolejnego ministra przemysłu Andrzeja Zawiślaka. Wkrótce po rezygnacji ze swego stanowiska w rządzie Bieleckiego, w którym Balcerowicz był dalej wicepremierem i ministrem finansów, prof. Zawiślak powiedział w wywiadzie pod znamiennym tytułem „Kto dobija polski przemysł?” – Teraz mamy sytuację, że jak nigdy dotąd, tak wiele nie zależało od doktrynerstwa tak niewielu. Jeśli się tego nie zmieni, to w krótkim czasie nastąpi odprzemysłowienie Polski. Praktyka Ministerstwa Finansów ma rujnujące, dewastujące skutki dla polskiego przemysłu. Został on potraktowany jak narkoman, którego chciano wyleczyć jednorazowym pozbawieniem narkotyku. Przy takiej kuracji narkoman pada.

Zdzisław Sadowski:

„Fakt, że recesja stała się tak głęboka i przemieniła w kryzys, został spowodowany przez istotne błędy polityki gospodarczej. Przyjęto błędne założenie, iż negatywne skutki silnie deflacyjnej polityki powinny zostać szybko zneutralizowane przez dynamizujące działanie prywatyzacji oraz napływu kapitału zagranicznego. Silna deflacyjna polityka została oparta na zasadzie „terapii wstrząsowej” zalecanej wówczas przez wielu doradców zagranicznych, natomiast założenia co do czynników neutralizujących nie sprawdziły się.

Istotne błędy wynikały z zastosowania doktryny monetarystycznej bez należytego uwzględnienia realiów gospodarki polskiej. Rezultatem tej polityki było pogorszenie się sytuacji finansowej wielu przedsiębiorstw i olbrzymi wzrost zatorów płatniczych.

Polityka pieniężna oparta na tym dogmacie stała się więc dławiąca dla gospodarki.

Błędne również było przyjęte w polityce prywatyzacyjnej założenie konieczności szybkiej likwidacji sektora publicznego.

Marek Głogowski:

„Wielkie nadzieje wiązali Polacy z nową wolnością odzyskaną w 1989 roku, ale przemiany, jakie nastąpiły, przyniosły rozczarowanie. Z danych GUS wynika, że poniżej granicy minimum socjalnego żyje w Polsce 58,7 proc. ludności (14 lat temu tylko 20%), a poniżej granicy minimum egzystencji – 11 proc. w miastach i 17 proc. na wsi. Miliony ludzi w Polsce żyją w wielkim niedostatku. Ocenia się, że milion dzieci cierpi głód. Odbiciem znacznego pogorszenia się warunków życia i trudności mieszkaniowych, stał się kryzys demograficzny – spadek liczby zawieranych małżeństw, spadek przyrostu naturalnego – dzietność kobiet; w ciągu piętnastu lat z 2,15 do 1,34 dziecka na matkę . Jest to najniższy wskaźnik w Europie! Następuje atrofia funkcji państwa, co zwłaszcza widać w ochronie zdrowia.

Miernikiem kondycji społeczno-ekonomicznej państw jest kryzys finansów publicznych. Do rejestru porażek piętnastu lat transformacji dopisać trzeba lawinowo narastające zadłużenie wewnętrzne i zagraniczne oraz nasilenie przestępczości aferalnej, powiązanej z politycznymi elitami szczebla lokalnego i centralnego. Dziurawemu budżetowi i biedzie zagrażają roszczenia ze strony niemieckich „wypędzonych” oraz z tytułu braku reprywatyzacji po komunistycznej nacjonalizacji.

Nastroje społeczne oddają badania opinii o przemianach w Polsce po 1989 roku. W sondażu przeprowadzonym na warszawskich wyższych uczelniach 47% studentów zadeklarowało wolę natychmiastowej emigracji, 64% uważa, że Polska nie stwarza absolwentom szans na karierę zawodową, a aż 78% – że po studiach nie ma szans na stabilizację materialną.
Zbudowano „kapitalizm polityczny” zawłaszczający państwo, a realną kontrolę nad istotną częścią gospodarki przekazano ponadnarodowym koncernom.

Syntetycznym miernikiem warunków, na jakich przeprowadzano w Polsce przekształcenia własnościowe, jest ocena prof. Kazimierza Z. Poznańskiego („Wielki przekręt. Klęska polskich reform”). Według tego autora majątek banków i przemysłu jest w Polsce sprzedawany za najwyżej dziesięć procent wartości. Szereg zakładów oddawano w ręce prywatne, w tym cudzoziemcom ” za symboliczną złotówkę „.

Także wybitni ekonomiści amerykańscy przestrzegali przed wyprzedażą polskiego majątku narodowego, podkreślając, iż „polski przemysł musi być własnością Polaków i być zarządzany przez Polaków Kontynuacja dotychczasowej liberalnej polityki pod dyktando zachodnich doradców doprowadzi do tego, że za 4-5 lat cały polski przemysł znajdzie się w rękach niemieckich i amerykański” (John Kenneth Galbraith).

Według prof. Kazimierza Poznańskiego źródłem wyprzedaży zakładów przemysłowych i banków za najwyżej dziesięć procent wartości jest korupcja. Motywów wielu rażąco niekorzystnych dla Polski transakcji prywatyzacyjnych nie można rozpatrywać w kategorii błędów i niskich kwalifikacji ludzi pełniących odpowiedzialne stanowiska państwowe. Trzeba brać pod uwagę także złą wolę i zamierzone działania o charakterze przestępczym. Systemowo nie było i nie ma zainteresowania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości przebiegiem prywatyzacji.

Kazimierz Golinowski:

„Polska jako chyba jedyny kraj ma zapisany w konstytucji RP właśnie model społecznej gospodarki rynkowej”.

Leszek Balcerowicz wprowadzając model gospodarki rynkowej w Polsce okazał się zdecydowanym przeciwnikiem takiego modelu gospodarki, bowiem model, jaki w Polsce został wprowadzony za sprawą reform Balcerowicza, nie miał nic wspólnego ze społeczną gospodarką rynkową. Był jej przeciwstawieniem. Jest to model skrajnej liberalnej gospodarki rynkowej – niewidzialna ręka rynku, zero państwa w gospodarce, skrajna wolność gospodarcza (wolność tak daleko posunięta, że stwarza pole do bezkarnych nadużyć, działania mechanizmów mafijnych niwelujących zdrową konkurencję i alokację kapitału. Nigdzie na świecie nie ma takiego modelu gospodarki liberalnej.

Andrzej Ruraż-Lipiński:

„Jest rok 2006. Polska, na 25 państw, członków Unii Europejskiej, jest sklasyfikowana pod względem dochodu narodowego na 25 miejscu. Oznacza to, że cała ta Socjalistyczna Unia Europejska wie, że 2/3 Polaków żyje w nędzy, a kilka milionów w skrajnej nędzy.

Włodzimierz Bojarski:

„To w skrócie i uproszczeniu bilans zniszczeń ostatniego dwunastolecia, bilans negatywnych dokonań wszystkich rządów w tym okresie i wspierających je partii politycznych, i polityków znanych z uroczystości państwowych i religijnych”.

* * *
Jakkolwiek cytowana pozycja ukazała się w 2006 roku, to jednak w niczym nie straciły na aktualności prezentowane w niej stanowiska i opinie na temat genezy katastrofy gospodarki polskiej oraz doświadczanych przez zdecydowaną większość społeczeństwa skutków tej katastrofy. Aktualności tej dowodzi kontynuacja przez Platformę Obywatelską przyjętej w 1989 roku i antynarodowej polityki ograbiania Polaków z ich majątku, czego przykładem jest program wyprzedaży za bezcen przemysłu produkcji i dystrybucji energii elektrycznej, a więc strategicznych i ostatnich już elementów ekonomiki narodowej. Dzieje się to wtedy, kiedy w rujnowanym przez wiele lat z całą premedytacją budżecie państwa nie ma grosza na cokolwiek, ale to nie przeszkadza, by faktyczni władcy Polski transferowali dziesiątki i setki miliardów złotówek, jakie ciężko wypracowują wyzyskiwani w sposób wręcz kolonialny Polacy. A rząd Donalda Tuska główkuje nad tym, co by tu jeszcze spieprzyć i tym samym przyspieszyć definitywne bankructwo państwa polskiego.

Czy wy, ludzie, naprawdę tego nie widzicie?

Lech Z. Niekrasz, 19.02.09

Źródło: <!-- m -->http://wolna-polska.pl/wiadomosci/za-2- ... ow-2013-09<!-- m -->


Zobacz na:
Jak dobija się gospodarkę polską od 1989 roku - Mathis Bortner
<!-- l -->viewtopic.php?f=150&t=523<!-- l -->
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 00:56:38 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Za 2 mld dolarów sprzedali polskie banki wraz z 66 mld dolarów w t
« Reply #1 on: (Fri) 04.04.2014, 12:56:36 »
Witold Kieżun - "Patologia transformacji" (26.04.12)
http://www.youtube.com/watch?v=Me3GBDUDSGk

prof. Witold Kieżun
http://www.youtube.com/watch?v=YWQwKq6tNE0


**************


Wywiad z prof. Kieżunem nt. polskiej transformacji ustrojowej i obecnej sytuacji ekonomicznej.


http://zmieleni.pl/wp-content/uploads/2013/02/Kie%C5%BCunW22.jpg

Polski punkt widzenia(1/2) 07.02.2014 | TV Trwam
[youtube]https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=eEhrHk4-CJU[/youtube]

Polski punkt widzenia (2/2) 07.02.2014 | TV Trwam
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=K4uTg9-Sz2Y

Dobrze się dziadka słucha, nawet specjalnie się nie można do czegoś przypierdolić. Spokojny, wyważony, stonowany. Bardzo trafnie przyrównał kolonizowanie gospodarek państw afrykańskich do sytuacji naszej po 89 i metod przejmowania majątku. Na całym świecie gruby kapitał rucha wszystkich w jednakowy sposób.

Prof. Kieżun: nie o taką Polskę żeśmy walczyli!
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=7O8DgBfRe_A

TU w skrócie o tym co zastał wracając do Polski...
Quote
Przyjeżdżam wtedy do Polski i widzę mleko francuskie na półkach. Kuzynka mówi mi, że jest propaganda, by nie kupować polskiego mleka, bo rzekomo butelki myje się proszkiem IXI. Pytam o „Mazowszankę”, którą zawsze lubiłem. Okazuje się, że nie ma. Można za to nabyć niemieckie wody mineralne. Chcę kupić krem do golenia Polleny. A trzeba pamiętać, że Szwedzi specjalnie przyjeżdżali do Polski po wódkę i polskie kosmetyki. Polleny też nie ma, jest Colgate. W końcu ekspedientka znajduje Pollenę w magazynie. Widzę, że jest trzy razy tańsza. Kobieta tłumaczy, że bardziej opłaca jej się sprzedawać droższy towar, więc polskiego nie wystawia. Krótko mówiąc, rozpoczyna się świadoma likwidacja konkurencji. Siemens kupuje polski ZWUT, który dysponuje wówczas monopolem na telefony w Związku Radzieckim. Niemcy dają pracownikom dziewięciomiesięczną odprawę. Wszyscy są zadowoleni. Po czym burzą budynek, całą aparaturę przenoszą do Niemiec i przejmują wszystkie relacje z Rosją. Likwiduje się „Kasprzaka”, produkcję układów scalonych, diod, tranzystorów, a nawet naszego wynalazku, niebieskiego lasera. Wykupuje się polskie cementownie, cukrownie, zakłady przemysłu bawełnianego, świetną wytwórnię papieru w Kwidzyniu. A my uzyskane pieniądze „przejadamy” - podkreślił prof. Kieżun.
 
źródło: https://prawda2.info/viewtopic.php?t=22749
 
« Last Edit: (Sun) 07.08.2016, 23:44:02 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Ardek

  • Guest
Quote
Nie czytałem "Patologii transformacji", natomiast widziałem i czytałem wywiady z prof. Kieżunem - i muszę powiedzieć, że po prostu pierdoli jak potłuczony, wychodząc z absurdalnego i sprzecznego z faktami założenia, że gospodarka PRLu była gospodarką świetnie funkcjonującą, a transformacja ustrojowa doprowadziła do ruiny. Skoro za PRLu było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?

 

Otóż dlatego, że w przypadku gospodarki PRLu nie można mówić w ogóle o jakimkolwiek racjonalnym funkcjonowaniu. Ustrój gospodarczy PRLu uniemożliwiał kalkulację ekonomiczną, w związku z czym działania gospodarcze były prowadzone w oderwaniu od realnych potrzeb społeczeństwa. I profesor Kieżun może się rozpływać nad ilością i jakością polskich kondensatorów albo statków - ale fakty są takie, że ludzie w tym czasie nie potrzebowali kondensatorów i statków, tylko butów, cukru, papieru toaletowego i sznura do snopowiązałki, a tego jakoś nie było. Zresztą skoro polska elektronika była taka dobra (jeden z przykładów podawanych przez Kieżuna), to dlaczego po transformacji korzystaliśmy w telefonów, kserokopiarek i komputerów produkcji amerykańskiej, japońskiej albo niemieckiej? Otóż dlatego, że polska elektronika na papierze wyglądała świetnie, ale w rzeczywistości była niewiele warta.

 

Gospodarka PRLu była gospodarką funkcjonującą w oderwaniu od zapotrzebowania społeczeństwa, gospodarką tragicznie zacofaną, gospodarką nie potrafiącą dostarczyć podstawowych dóbr i usług. Zagraniczne inwestycje po 1989r. wcale nie pogrążyły polskiej gospodarki, bo nie było nawet czego pogrążać - zagraniczne inwestycje pozwoliły przynajmniej częściowo nadrobić zapóźnienie cywilizacyjne, które zawdzięczaliśmy "światłym planistom" pokroju prof. Kieżuna. Czy prywatyzacja i zagraniczne inwestycje zostały przeprowadzone bez zarzutu? Oczywiście nie. Czy pozostawienie gospodarki w rękach państwa i jego "światłych zarządców" pokroju Kieżuna dałoby lepsze efekty? Nie, doprowadziłoby jedynie do utrwalenia tego zapóźnienia cywilizacyjnego.

 

Podsumowując: kompletnie nie rozumiem jarania się leśnym dziadkiem smutającym, że nikt nie słuchał jego światłych rad i pieprzącym farmazony o tym, jak to zajebiście było w PRLu i jak zagraniczni prywaciarze to wszystko rozpieprzyli.

 

Większość firm w trakcie transformacji miała ujemne kapitały własne - czyli de facto w większości były to przedsiębiorstwa bliskie upadłości. Zresztą tutaj problem jest o wiele bardziej złożony niż wszystkim się wydaje. Problemy firm pojawiały się od momentu pierwszych reform Messner'a - quasi-ceny rynkowe, początki reform sektora bankowego etc.etc. Dopóki wszystko leciało na centralnym planowaniu bez możliwości rachunku ekonomicznego nikt nawet nie wiedział co jest efektywne, a co nie jest. Pierwsze reformy i wtłoczenie tylko kilku elementów gospodarki rynkowej już pokazywało jaki jest status tych przedsiębiorstw. Po 2 oczywistą oczywistością jest strategia zajmowania rynków przed zagranicznych przedsiębiorców. Na początku były stosowane projekty joint-venture etc.etc. z drugiej strony sytuacja przedsiębiorstw była tak tragiczna, że trzeba było je sprzedać czym szybciej. Pojawiają się głosy kilku prof. o wartości godziwej i aktywach firm państwowych, które były sprzedawane i o nakładach inwestycyjnych w latach '80 i tworzenia tzw. pillar industries, ale to można włożyć pomiędzy bajki!

 

Te rzekomo wspaniałe zakłady w 1989 i 1990, po zetknięciu się z regułami ekonomii, zwyczajnie zaczęły padać jak muchy. Jak to wyglądało? Po pierwsze brak było kultury pracy, kultury zarządzania... Odziedziczyliśmy masę upadłościową. Ile osób pamięta, że chciano produkować te wszystkie wyroby, ale nikt ich kupować nie chciał? Co zabawne, niektórzy profesorowie wciąż mylą dwa pojęcia: wartość księgowa i wartość rynkowa. Proszę sprzedać chłam w wartości księgowej. Wyrobów ówczesnych polskich firm nikt kupować nie chciał, a na zakup technologii pieniędzy nie miały, zaś pracownicy, od góry do dołu mieli szalenie niską kulturę pracy.

 

Warto wspomnieć o jeszcze jednej istotnej rzeczy - hiperinflacji, indeksowaniu środków trwałych, zaburzeniu dla "przedsiębiorców" możliwości oceny inwestycji, zaburzeniu ogólnej struktury cen etc.etc. Niech sobie każdy z was przypomni jak coś przyjechało z zagranicy i było sprzedawane bezpośrednio z TIRa. Teraz o tych wszystkich problemach początku lat '90 zapominamy, ale to był ciężki kawałek chleba. Brałeś kredyt na inwestycję i miałem telefony z banku o ile więcej musisz dopłacić tylko przez kwestię związane z hiper-inflacją. Transport miał się bardzo dobrze, bo w większości płacone było w markach niemieckich .

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Prof. Witold Kieżun - Jak powstał tzw. Plan Balcerowicza

https://www.youtube.com/watch?v=3Q__5mK_dQU

Inna rzecz, że United States Information Agency przydzielała stypendia zdolnym partyjnym studentom, licząc na ich indoktrynację i przyszłą pozycję państwową. W ten sposób kształtowała się nowa kadra nomenklatury, reprezentująca wysoki poziom wiedzy z biegłą znajomo­ścią języka angielskiego, lub i innych języków zachodnich, z licznymi koleżeńskimi, zagranicznymi kontaktami, również w krajach kapitalistycznych.
W efekcie tej polityki zarządzania przez wiedzę zwiększyła się też liczba wysoce wykształconej, a także o inteligenckim pochodzeniu kadry
nomenklatury, na co wskazuje analiza struktury personalnej rządu PRL w połowie lat 80. (dane Biura Organizacji URM).
Rząd liczył 38 członków, z profesorem ekonomii Zbigniewem Messnerem jako premierem, 7 dalszych członków było również profesorami
uniwersytetów, 4 dyplomowanymi generałami armii. Wszyscy pozostali mieli też uniwersyteckie wykształcenie (ekonomiczne, wojskowe,
prawnicze, polonistyczne, socjologiczne i medyczne). 14 ministrów miało pochodzenie inteligenckie, 24 - robotnicze i chłopskie, 32 było członkami PZPR, 2 - Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, 2 - Stronnictwa Demokratycznego, 2 - bezpartyjnych. Średni wiek ministrów to 57 lat.
W teoretycznym założeniu członkowie partii powinni być ludźmi w pełni akceptującymi jej ideologię i akceptującymi priorytet interesu
uznawanej ideologii nad swoim własnym. Ta reguła Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego oczywiście obowiązywała też w Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej.

https://tadeuszczernik.files.wordpress.com/2014/06/kiec5bcun-w-patologia-transformacji.pdf


Witolda Kieżuna ocena transformacji

„Wyrażenie wątpliwości, co do sensu wprowadzenia reform a la Soros–Sachs–Balcerowicz w roku 1990 i kilku następnych w pewnych środowiskach równało się śmierci cywilnej. Wszyscy popierali reformy i już. Bezrobocie doszło do 3 milionów – wszyscy nadal popierali reformy. Obszar ubóstwa i nędzy objął połowę społeczeństwa - wszyscy nadal popierali”. (Tomasz Sypniewski „Tygodnik Solidarność”)

Z komunizmu w kraj neokolonialny

Medialna euforia dla pakietu reform proponowanych przez Sorosa–Sachsa–Balcerowicza, a zwłaszcza ich poparcie przez Bronisława Geremka, Jacka Kuronia i Adama Michnika zablokowały wszelką dyskusję. Brak podstawowej wiedzy ekonomicznej nie był dla nich żadną przeszkodą, stąd wprowadzili niemal rewolucyjny entuzjazm przy głosowaniach w Sejmie. Tylko nieliczni głosowali przeciwko ustawom Balcerowicza. Przeciwny reformom był OPZZ, ale to „komuchy”, którzy się już dla nich nie liczyli. Myślącym inaczej zamykano usta. Dopiero później wicemarszałek Aleksander Małachowski zdobył się na gorzką refleksję: „szliśmy jak barany”.

Refleksje po latach

Pojawiały się m.in. książki profesora Karola Modzelewskiego „Dokąd od komunizmu ?”, czy  prof. Tadeusza Kowalika  www.Polskatransformacja.PL . niedawno wyszła praca „Patologia transfoяmacji”[1] autorstwa prof. Witolda Kieżuna. Podobnie jak poprzednie ona również jest przemilczana przez „mainstreamową” prasę i polityków. Choć zasługuje na szczególną uwagę z tej racji, że w sposób kompleksowy, uwzględniając procesy globalizacji, analizuje polską transformację.
Autor – powstaniec warszawski, więzień gułagu, naukowiec specjalizujący się w zarządzaniu i ekspert Organizacji Narodów Zjednoczonych w Afryce – pisze o niej absolutnie bez ogródek i kadzideł pochwalnych. Bezwzględnie odziera z zafałszowań, arogancji, megalomanii i naleciałości neoliberalnego doktrynerstwa. Występuje z pozycji chrześcijańskiej doktryny społecznej i prakseologicznej teorii zarządzania, stąd jego krytyka zarówno marksizmu jak neoliberalizmu. Prezentuje sprawy tak, jak one w rzeczywistości przebiegały.
Książka pokazuje negatywną, patologiczną stronę procesu budowy kapitalizmu w Polsce „w ramach globalnej agresywnej i neoliberalnej gry międzynarodowego kapitału”.
Część pierwsza to teoretyczne rozważania nad istotą patologii organizacji w świetle światowej literatury. Część druga jest relacją kolejnych form procesu kształtowania się postaw społeczeństwa polskiego w 45-letnim okresie rządów komunistycznych i fenomenu „Solidarności”. Część trzecia zawiera opis procesu światowej dekolonizacji i, na jej tle, antypolskiej polityki prezydenta Franklina Delano Roosevelta w czasie II wojny światowej, a następnie brutalnej rekolonizacji Afryki Centralnej. Kolejna część obejmuje analizę kapitalistycznej neokolonizacji transformującej się Polski ze zbiorem krytycznych ocen tzw. Wielkiego Przełomu. Dla zachowania ich pełnego autentyzmu autor cytuje najistotniejsze fragmenty dokumentów oraz liczne tabele. Dalsza część poświęcona jest udowadnianiu patologicznego charakteru reform administracyjnych III RP. Zakończenie stanowi zarys radykalnych usprawnień zarządzania publicznego.

Prekursor Mieczysław Rakowski

Kryzys społeczno–gospodarczy, jaki dotknął PRL w latach osiemdziesiątych XX wieku zmusił władze do szukania „niekonwencjonalnych” rozwiązań. Po odrzuceniu w referendum „reform Zbigniewa Messnera” przyszła pora na rząd Mieczysława Rakowskiego. Władze PRL skwapliwie skorzystały z propozycji George’a Sorosa, by gospodarkę socjalistyczną „ożywić pakietem” wręcz kapitalistycznym. Był to słynny plan premiera Rakowskiego radykalnej transformacji gospodarki planowej na wolnorynkową.
7 miesięcy po wizycie Sorosa, 23 grudnia 1988 r., Sejm PRL przyjął ustawy przygotowane przez ministra przemysłu Mieczysława Wilczka. Było to ni mniej ni więcej, ale wprowadzenie w PRL ustroju kapitalistycznego w jego klasycznej postaci na podstawie kodeksu handlowego II RP z 1934 r. Ustawa umożliwiła każdemu obywatelowi PRL podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach, co m.in. spowodowało aktywizację drobnych przedsiębiorców, którzy utworzyli wiele nowych miejsc pracy.
Z punktu widzenia teorii patologii zarządzania był to klasyczny przykład realizacji prawa sformułowanego przez niemieckiego filozofa Hansa Vaihingera „przerastania środków nad celem”. Środkiem do celu, jakim było dla PZPR zbudowanie socjalizmu, stało się wówczas samo sprawowanie władzy. By utrzymać się przy władzy PZPR chciała nadal rządzić wprowadzając reformy kapitalistyczne. A więc coś diametralnie innego niż zakładał wcześniejszy socjalistyczny program.
Istotą „reform Wilczka” była tzw. nomenklaturowa prywatyzacja. Na początek Narodowy Bank Polski utworzył 9 komercyjnych banków finansowanych przez NBP. Miały one wspomagać nowe przedsiębiorstwa, które zaczęły się pojawiać jak „grzyby po deszczu”. Istniały dwa typowe modele ich powstawania. Pierwszy to zakładanie przez dyrektora państwowej firmy innej – tym razem prywatnej – o podobnym profilu i płacenie tam znacznie więcej niż w poprzedniej. Bo nie obowiązywał tam bardzo wysoki podatek od wynagrodzeń, tzw. popiwek, poważnie ograniczający zarobki w przedsiębiorstwach państwowych. Po pewnym czasie dochodziło do przejęcia lub bankructwa przedsiębiorstwa państwowego.
Drugim modelem było tworzenie spółek prywatnych przez ludzi z nomenklatury PZPR. Robili to dyrektorzy przedsiębiorstw państwowych w porozumieniu z ludźmi aparatu partyjnego. 80 procent personelu pracowało wcześniej w przedsiębiorstwach państwowych, natomiast 62,5 procent właścicieli nowych przedsiębiorstw pełniło funkcje kierownicze w PRL. W sumie było to jednak zakładanie polskich przedsiębiorstw.

Trzech strategów „Solidarności”

W 1989 r. nie było już klasycznej „Solidarności” z lat 1980–1981. Niemniej wielu Polaków właśnie jej przypisuje klęskę transformacji ustrojowej. Przysłany przez George’a Sorosa do Polski Jeffrey Sachs zwrócił się do – jak to sam nazywa – trzech „strategów Solidarności” Bronisława Geremka, Jacka Kuronia i Adama Michnika. Profesor Kieżun krótko charakteryzuje ich życiorysy i mówi, że dokonali „rotacji intelektualnej” z ortodoksyjnego komunizmu w ortodoksyjny neoliberalizm. To na nich i nie tylko, trafił zachowujący się jak typowy agent marketingowy profesor Sachs. Jednoznacznie i wielokrotnie słyszał stwierdzenia powyższych, że nie znają się w ogóle na ekonomii. Oni natomiast pytali go: „Czy reformy wyjdą?”. Zapewniał, że z „pewnością”.
Cała trójka była historykami, na ekonomii nie znał się też ani Lech Wałęsa, ani pierwszy premier III RP, Tadeusz Mazowiecki.
Nikomu z rządzących ani ekspertów nie chciało się jesienią 1989 r. sprawdzić, co stało się wcześniej w Boliwii i Wenezueli. W pierwszym kraju po wprowadzeniu reform neoliberalnych – czyli brutalnego sprywatyzowania gospodarki przez spekulantów – nastąpił wybuch niezadowolonego społeczeństwa. A reformy proponował sam Jeffrey Sachs. W Wenezueli po wprowadzeniu „konsensusu waszyngtońskiego” doszło do zastrzelenia około 2 tysięcy protestujących przez siły porządkowe. To był prolog do wydarzeń, o którym w kraju nad Wisłą jakoś nie słyszano.

Kadry decydują o wszystkim

Natomiast można powiedzieć, że kierownictwo „Solidarności” zaakceptowało propozycje Jeffreya Sachsa, ale nie wiedziało, co one w gruncie rzeczy oznaczają. Przestrzegał przed tym profesor Tadeusz Kowalik, który później sformułował niezwykle ostrą opinię: „ Najbardziej masowy ruch pracowniczy dokonał przewrotu, z którego wyłonił się jeden z najbardziej niesprawiedliwych ustrojów społecznych, jakie zna historia powojennej Europy”[2].
Podobnie, jak posłowie Sejmu kontraktowego, nie miał też wiedzy na ten temat reform wyznaczony na stanowisko wicepremiera i ministra finansów dr Leszek Balcerowicz, choć był zwolennikiem wolnego rynku. Nie posiadał on ani doświadczenia administracyjnego (pracował w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu–Leninizmu KC PZPR), ani żadnego liczącego się dorobku naukowego (14 lat po doktoracie nie miał habilitacji). Leszek Balcerowicz zdecydowanie odrzucił wszelkie znane polskim ekspertom np. Tadeuszowi Kowalikowi rozwiązania (szwedzkie, niemieckie, chińskie itp.). Przyjął jako wytyczną zalecenia George’a Sorosa i Jeffreya Sachsa.
Profesor wystawia oceny elitom transformacji i jest ona „niedostateczna” – od Wałęsy przez Geremka, Kuronia, Michnika po Balcerowicza. Także twierdzi, że nie było żadnego planu Balcerowicza (którego nazywa ignorantem w kwestii zarządzania przedsiębiorstwami czy gospodarką w ogóle). To tylko był plan Sachsa, który został opisany zresztą przez Amerykanina w jego książce[3].
Oznaczało to całkowite otwarcie Polski na zagraniczny import i dopuszczenie zagranicznych inwestorów do zakupów polskich przedsiębiorstw łącznie z tzw. wrogim przejęciem, czyli przeznaczeniem do likwidacji. W wyniku „szokowej kuracji” zarówno poziom inflacji jak bezrobocia przekroczył wielokrotnie zapowiedziane prognozy i trwały one znacznie dłużej niż rząd Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza się spodziewał.
Natomiast w administracji, przedsiębiorstwach i środkach masowego przekazu od objęcia władzy przez premiera Tadeusza Mazowieckiego – o czym profesor Kieżun jednak nie pisze – trwała wymiana kadr. Towarzyszyła temu nasilająca się antykomunistyczna nagonka forsowana przez „Tygodnik Solidarność”. Tu ideologiem był nazista, Carl Schmitt. Pozbywano się ludzi z legitymacją PZPR a ich miejsce zajmowali członkowie „Solidarności”. Były to więc „czasy odwetu”. W krótkim czasie nastąpiła całkowita „dekomunizacja” kadr kierowniczych i wyrzucenie ludzi uznanych za nieprzydatnych z ideowego punktu widzenia[4].

„Czy w Polsce możliwy jest cud gospodarczy?”[5]
Tytuł odnosi się oczywiście do tromtadracko zapowiadanego przez Jeffreya Sachsa szczęścia i cudu. Jednak w ciągu kilku miesięcy Polska z kraju komunistycznego stała się państwem neokolonialnym. To stwierdzenie może zaskakiwać. Bo co prawda odzyskaliśmy wolność polityczną, to reformy Sachsa – Balcerowicza doprowadziły Polskę do neokolonialnej zależności finansowej i gospodarczej od międzynarodowych koncernów.
Można zapytać jak to się stało? Przecież Polska w ostatnich latach PRL  zajmowała 12 pozycję w świecie pod względem produkcji przemysłowej (nie mylić z dochodem narodowym). Było to więc faktycznie diametralnie inaczej niż to określił w Davos liberalny premier Jan Krzysztof Bielecki, mówiąc że „PRL bardziej zniszczyła gospodarkę, niż II wojna światowa”. Warto w tym miejscu polecić zestawienie dokonań Edwarda Gierka z Leszkiem Balcerowiczem, które nie jest pozytywne dla tego ostatniego[6].
Tym bardziej, że sam pan premier Bielecki mógł chyba z bliska poznać „złomowanie” zakładów i wartość „sprywatyzowanych” za bezcen przedsiębiorstw państwowych. I zna chyba obszerną listę zlikwidowanych w ramach „wrogiego przejęcia”. Ten „złom” sprzedano w latach 1990–2010 za ponad 133 miliardy złotych!!![7].
Doprowadziło to, przez otwarcie granic, do potwornej nadwyżki importowej nad naszym eksportem. I to jakim importem – płaciliśmy np. miliony za makulaturę, za szpilki do włosów, za gwoździe, kosmetyki, niemiecką wodę mineralną, francuskie mleko itp. w sytuacji, kiedy wszystko to sami produkowaliśmy na miejscu.
Gdyby więc przemiany zostały przeprowadzone w sposób racjonalny, na przykład z wykorzystaniem koncepcji kanadyjskich – co podkreśla profesor Kieżun – można by było wiele uratować. Trzeba było przeznaczyć do prywatyzacji publicznej wybrane dziedziny przemysłowe i konkretne zakłady. A środki finansowe na zakup akcji Polacy mieli. Według danych NBP na kontach prywatnych w 1989 r. było 7 miliardów USD, a prawdopodobnie tyle samo w domach.

„Brak polityki przemysłowej”

Tymczasem rządy solidarnościowe – a konkretnie minister przemysłu Tadeusz Syryjczyk – szczyciły się „brakiem polityki przemysłowej”. Przekonywały, że rynek sam się reguluje, a państwowe przedsiębiorstwa trzeba doprowadzić do bankructwa i później tanio sprzedać. Była to elementarnie błędna polityka, kompletnie sprzeczna z polskim interesem narodowym. Doprowadziła ona do kompletnej destrukcji wielu dziedzin polskiego przemysłu i sektora finansowego, nie mówiąc o sektorze prasy[8].
Ta postawa już po sześciu latach sprawiła – można to przeczytać w raporcie zespołu fachowców z udziałem prezesa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Zdzisława Sadowskiego, że „najcenniejsze segmenty rynku, najbardziej opłacalne i charakteryzujące się największą dynamiką popytu, a tym samym najbardziej dynamizujące całą gospodarkę, zostały całkowicie opanowane przez firmy zagraniczne, a krajowe przemysły w tych dziedzinach przestały istnieć”.

Polska krajem neokolonialnym

Według profesora Kieżuna w międzynarodowych stosunkach gospodarczych mamy dwa rodzaje państw: suwerenne ekonomicznie, posiadające większość produkcji przemysłowej, usług, handlu i bankowości w rękach kapitału krajowego oraz ekonomicznie skolonizowane, mające formalną niezależność polityczną, ale których większość produkcji, handlu, usług i bankowości znajduje się w obcych rękach. Wykazują one stały deficyt w handlu zagranicznym i dużą różnicę uposażeń w stosunku do krajów w pełni suwerennych.
Rekolonizacja czyli ponowny ekonomiczny podbój kolonialny jest po części efektem procesów globalizacji, która doprowadziła do powstania potężnych międzynarodowych korporacji. Sprowadza się on do narzucenia przez koncerny zasady: wasza administracja, nasza gospodarka. Zdominowały one nie tylko Afrykę, Amerykę Łacińską, ale Europę Środkowo–Wschodnią. Coś takiego – zdaniem profesora – zostało przyjęte właśnie w Polsce w trakcie transformacji.
Jedną z podstawowych konstatacji wysuwanych przez profesora Witolda Kieżuna w książce „Patologia transfoяmacji” jest właśnie teza o neokolonialnym kształcie III Rzeczpospolitej. Bazuje on na swych doświadczeniach w Afryce – zwłaszcza w Ruandzie i Burundi, gdzie przebywał, których podobieństwo do III RP jest szczególnie widoczne. Państwo neokolonialne charakteryzuje pełna liberalizacja handlu, likwidacja krajowych ograniczeń dla zagranicznych inwestycji bezpośrednich i prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych, a przede wszystkim pełne podporządkowanie gospodarcze wielonarodowym korporacjom gospodarczym.
Profesor Kieżun porównuje strukturę gospodarczą Burundi czy Ruandy do Polski. Uważa, że praktycznie rzecz biorąc jest taka sama. Co najwyżej mamy średnie przedsiębiorstwa. Wielki handel jest zagraniczny, przedsiębiorstwa są zagraniczne, również 80 proc. finansów jest w rękach zagranicznych. Czyli praktycznie rzecz biorąc jesteśmy krajem całkowicie podporządkowanym. Wszystkie zyski z tej działalności, a wynoszą one bagatela około 100 miliardów złotych, są eksportowane z Polski !!!
Wielu może się zdziwić, że w Polsce wzrósł poziom życia, a tu się mówi o neokolonialnej zależności. Nie na tym polega sprawa, ale na różnicy w poziomie życia i zarobkach, które w innych krajach i tamtejszych przedsiębiorstwach są kilkakrotnie wyższe w tych samych firmach, również ceny towarów na Zachodzie są niższe, niż ceny tych, sprowadzanych do Polski.
Autor, opisując typowe patologie zarządzania publicznego. Posługuje się metaforycznie „Czterema Jeźdźcami Apokalipsy”, nadając im nazwy najbardziej dolegliwych dla społeczeństwa zjawisk: gigantomanii, luksusomanii, korupcji oraz arogancji władzy. Czytelnika książki odsyłam do przeczytania o pierwszych dwóch „Jeźdźcach”, choć i trzeci jest wart przypomnienia, bo demoralizacja kadr kierowniczych była ogromna, stąd gigantyczne „prowizje” od zachodnich przedsiębiorców.
Natomiast jako czwartego – arogancję władzy nie sposób pominąć z uwagi na kategoryczność i arogancję wicepremiera Balcerowicza, który odrzucał jakiekolwiek poprawki w swych reformach. Natomiast drugim arogantem był profesor Michał Kulesza – współtwórca reformy z lat siedemdziesiątych (49 województw), który po Wielkim Przełomie dokonał „rotacji intelektualnej”. Był współtwórcą aktualnego podziału administracyjnego kraju. To on wprowadzał blisko 400 powiatów i województwa z niespotykanymi nigdzie na świecie dualnymi władzami: państwowymi i samorządowymi. Można powiedzieć, że reforma administracyjna została „źle zepsuta”.
Opisując je szczegółowo, podaje dane (oficjalne, GUS-owskie), które na co dzień umykają uwadze obywateli, jak np. niekontrolowany rozrost biurokracji (zatrudnienie w administracji publicznej, które ze 156,6 tys. w 1990 r. zwiększyło się do 440,5 tys. w 2010 r.), czy ciągle rosnące zadłużenie (w 2004 r. dług publiczny wynosił 505 mld zł, w 2011 już 850,8 mld zł).

Podsumowanie we łzach

Podsumowując warto zwrócić uwagę na dość niecodzienną cechę książki – to rodzaj testamentu wielkiego naukowca i Polaka, profesora Witolda Kieżuna. Jest ona w swej ocenie przerażająco brutalna. Autor nie pozostawia „suchej nitki” na polskich „reformatorach” – od najwyższego szczebla do najniższych. Liczba stawianych zarzutów jest tutaj bardzo obszerna, przekracza ona „Czterech Jeźdźców Apokalipsy”.
Autorem jest oficer Armii Krajowej, znakomity naukowiec w dziedzinie zarządzania, wykładowca renomowanych zagranicznych uczelni, profesor Akademii Leona Koźmińskiego i wysoko ceniony ekspert Organizacji Narodów Zjednoczonych.  Ostre oceny mogą szokować. Może to i dobrze, bo trzeba czasem pisać prawdę. Tymczasem profesor Kieżun podczas jednego z wywiadów płacze, gdy mówi: „Smutno mi, że umieram nie w tej Polsce, o którą walczyłem. To jest bardzo bolesne. Wymieramy, straciliśmy markę na świecie, jesteśmy całkowicie uzależnieni”.
Łzy sędziwego naukowca – gdy mówił o Polsce pozbawionej własnego kapitału, własnego przemysłu i sprowadzonej do roli kolonii – były niebywałym oskarżeniem tych, którzy odzyskanie niepodległości w 1989 r. zaprzepaścili. Pozwolili kraj skolonizować przez międzynarodowe koncerny, uczynić rezerwuarem taniej siły roboczej, a politycznie podporządkować nowym władcom.

Lech Kańtoch

Przypisy:
[1] Witold Kieżun, „Patologia transfoяmacji”, Warszawa 2012, Wydawnictwo Poltext, ss. 433. www.poltext.pl
[2] Kowalik Tadeusz, „Kłopotliwy sierpień”, Przegląd, 29 sierpnia 1995.
[3] Sachs Jeffrey, “Poland's Jump to the Market Economy (Lionel Robbins Lectures)” Cambridge, Massachusetts 1994, MIT Press, pp. 135.
[4] Karol Modzelewski, „Dokąd od komunizmu?”, Warszawa 1993, Polska Oficyna Wydawnicza BGW s. 8.
[5]  „Czy w Polsce możliwy jest cud gospodarczy?”, Gazeta Wyborcza 24 sierpnia 1989 r.
[6] Witold Kieżun, op.cit. s. 199.
[7] Witold Kieżun, op. cit. s. 150.
[8] „Warto zobaczyć, jak przebiegała prywatyzacja Gazety Wyborczej”. Zob. szer. Witold Kieżun, op. cit. s.149–150.

 Zrodlo: http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/306289880-Leszek-Balcerowicz-Szkodnik-Kaczynski-degraduje-Polske.html#ap-2
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline Antagonista Esklaważu

  • Sen płytki
  • *
  • Posts: 28
  • Reputacja: +0/-2
  • Jan Stachniuk->Wspakultura totalna->To forum
Nie było żadnego planu Sascha, bo skąd niby miał wiedzieć jak funkcjonuje gospodarka socjalistyczna? Za planem Balcerowicza stoją pierwszy i drugi zespół Balcerowicza i obrabiali go już dekadę wcześniej. To raz. Dwa - mam wrażenie, że już dowodziłem tu niekompetencji Kieżuna. Skąd ta niechęć u was do uczenia się na błędach?