Author Topic: O cywilizacjach  (Read 1235 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
O cywilizacjach
« on: (Sat) 05.04.2014, 12:50:14 »
Źródło: dariuszratajczak.blogspot.de

Twórcą oryginalnej koncepcji historiozoficznej wedle której bieg dziejów determinowany jest przez ścieranie się (walkę) 4 podstawowych cywilizacji był Polak- profesor Feliks Koneczny. Koneczny urodził się w Krakowie w roku 1862.Podobnie jak u wielu wybitnych Galicjan płynęła w jego żyłach również krew czeska (dokładnie morawska).Przez długie lata związany był z Uniwersytetem Jagielońskim ,ostatecznie jednak objął samodzielną katedrę na uniwersytecie w Wilnie i to dopiero w roku 1920.Z przekonań był narodowcem,w żadnym razie więc do "pieszczochów" reżimu sanacyjnego nie należał. Warto również zaznaczyć,że jego spuścizna naukowa została w znacznej mierze uratowana dla potomności dzięki wielkiemu (z wielu względów) Jędrzejowi Giertychowi,który podczas nielegalnego pobytu w Polsce w roku 1945 spotkał się z sędziwym profesorem w Krakowie,otrzymał od niego cenne maszynopisy,a następnie powrócił do Anglii i wkrótce zajął się wydaniem dzieł wielkiego,ale niemal zupełnie zapomnianego uczonego.

Koneczny jest gorącym zwolennikiem cywilizacji zachodniej albo łacińskiej,gdyż jej wspólnym narzędziem przez wieki był język łaciński.Przy okazji niejako uważa,że w najczystszej postaci cywilizacja ta rozwinęła się w Polsce- może dlatego,iż przez wieki nasz kraj był obronnym przedmurzem zachodniego świata chrześcijańskiego. Według profesora cywilizacja to swego rodzaju styl życia,system organizujący życie zbiorowe oraz przede wszystkim zagadnienie moralne; mierzyć ją trzeba etyką. Jej najznakomitszą,niemal idealną formą okazała się cywilizacja łacińska ,to znaczy cywilizacja wytworzona w świecie zachodniego chrześcijaństwa ,mająca naturalnie oparcie w dorobku cywilizacyjnym, moralnym i prawnym starożytnego Rzymu. Ale i to jest dla naszych rozważań ważne cywilizacja ta jest niszczona i dezorganizowana przez wpływ trzech innych cywilizacji, które zdobyły sobie poprzez wieki dostęp do świata zachodniego i które przenikają w ten świat ,a ściślej niszczą go swoimi pojęciami.

Tak było w przeszłości, tak jest i obecnie. Owi trzej agresorzy atakujący zachód to cywilizacje: turańska, bizantyjska i żydowska. Cywilizacja turańska, ukształtowana w Centralnej Azji wywarła decydujący wplyw na Rosję poprzez wieki rządów mongolskich, ukształtowała Turcję i nadal wywiera niejaki wpływ na Europę. Jej zasadą jest,że władca znajduje się ponad prawem i etyką i że życiem zbiorowym rządzi samowola państwa,a społeczeństwo właściwie nie istnieje.Z tego punktu widzenia dzieje Rosji-carskiej i bolszewickiej-to stałe oddziaływanie na ten kraj cywilizacji turańskiej.To samo spostrzeżenie można współcześnie odnieść do niektórych państw totalitarnych,a wcześniej do komunistów rządzących wschodnią częścią Europy.Oczywiście dzisiejsza Rosja formalnie państwo demokratyczne-zachowała spore obszary tej cywilizacji. Cywilizację turańską charakteryzuje swoisty prymitywizm i azjatyckie okrucieństwo. Dlatego też stanowi ona względnie małe niebezpieczeństwo dla cywilizacji łacińskiej.Jest od niej po prostu diametralnie różna i nie ma jej nic do "zaoferowania".Dla wyrafinowanego świata zachodniego nie jest pod żadnym względem atrakcyjna.

O wiele grozniejsza, gdyż zdobywająca przyczółki i to bardzo spore w świecie łacińskim,jest cywilizacja bizantyjska. Pierwotnie była to cywilizacja antycznego Wschodu,a więc tych wszystkich Babilonii, Persji,Egiptów, które podbił Aleksander Macedoński i które-zaprawione wpływami helleńskimi- stały się pózniej cesarstwem wschodnio-rzymskim,a następnie zamieniły się w Bizancjum i przekształciły pod wpływem chrześcijastwa. Cywilizację bizantyjską łączy ze światem zachodnim podstawowa wspólność wiary,ale jej podkład cywilizacyjny przedchrześcijański jest bardzo odmienny od rzymskiego.Jest to podkład nie helleński a orientalny. Rysem znamiennym cywilizacji bizantyjskiej i to czyni ją dosyć atrakcyjną, bo "łatwą w odbiorze" jest rozbrat w dziedzinie moralnej między życiem prywatnym a publicznym.

Cywilizacja ta nakazuje postępować w życiu prywatnym wedle zasad moralności chrześcijańskiej, ale w obliczu spraw państwowych i w ogóle w życiu publicznym (w biurze, szkole, redakcji, polityce, na uniwersytecie itd.) demonstruje swą bezsiłę. Wedle niej nie ma moralności w polityce i w działalności państwa .Tu leży zasadnicza róznica między "bizantyjczykami i łacinnikami", gdyż według świata zachodniego również polityka, państwo, władca, mąż stanu, czy chociażby skromny urzędnik podlegają obowiązkom i ograniczeniom nakładanym przez etykę.Nie muszę dodawać,że na tym właśnie polu cywilizacja łacińska musi się bezustannie bronić-z różnym skutkiem-przed szkodliwym i niszczycielskim wpływem Bizancjum. Dla niejednego z czytelników dzieł Konecznego,które po latach absencji znowu pojawiły się na półkach co odważniejszych księgarni,niespodzianką może być jego pogląd,że głównym bastionem cywilizacji bizantyjskiej w Europie są Niemcy.Profesor uważa,że średniowieczne Cesarstwo wzorowało się na Bizancjum i chętniej ze wschodu niż z Rzymu,z którym było w bezustannym niemal konflikcie,czerpało swe wzory cywilizacyjne,moralne i prawne. W jeszcze większym stopniu wpływy bizantyjskie oddziaływały na Zakon Krzyżacki,który przeniesiony został nad Bałtyk z Ziemi Świętej i który miał bardzo wiele cech orientalnych., także tych ocierających się o modne wsród rycerzy-zakonników idee antychrześcijańskie, wręcz satanistyczne.

A dalszym ciągiem Państwa Krzyżackiego były Prusy czynnik wywierający decydujący wpływ na nowoczesne Niemcy. Niemcy są od wieków terenem bezustannej walki między pojęciami łacińskimi a bizantyjskimi. A ponieważ w świecie zachodnim odgrywają jedną z kluczowych ról,przeto pierwiastkami bizantyjskimi zarażają także i inne kraje z naszego obszaru cywilizacyjnego.Niemcy zatem- z pominięciem krain południowych i częściowo zachodnich,choć nawet to jest dyskusyjne-są prawdziwym koniem trojańskim obcych wpływów cywilizacyjnych w Europie. Nie oznacza to oczywiście ,że nie istnieli i nie istnieją wybitni Niemcy,którzy są zagorzałymi obrońcami cywilizacji łacińskiej. Jest ich nawet całkiem sporo.Nie oni jednak "tworzą rząd" są w mniejszościowej opozycji. Myślę,że dobrą ilustracją tego czym są bizantyjskie pojęcia moralne i prawne w rozumieniu Konecznego jest typ przeciętnego sługi państwa,który w ogrodzie pielęgnuje kwiatki, rozkoszuje się muzyką poważną, pieści dzieci i kocha żonę, a na rozkaz "z góry" zdolny jest wykonać najgorsze draństwo.

Trzecią niszczącą świat Zachodu cywilizacją jest cywilizacja żydowską, której pojęcia w ostatnich kilku stuleciach wywierają olbrzymi wpływ na sposób myślenia Europy nie tylko w jej protestanckiej, ale i katolickiej połowie. O wspólczesnej Ameryce Północnej nie wspominając (i znowu jak w przypadku Niemców: istnieje wcale nie tak mało Żydów-obrońców cywilizacji łacińskiej) Rysem szczególnym tej cywilizacji jest jej "aprioryczność",a więc skłonność do naginania życia do teorii "powziętych z góry" i często najzupełniej utopijnych, nie mających związku z realnym życiem.Niewątpliwie więc np.komunizm jest teoretycznym wytworem cywilizacji żydowskiej,a w ogóle wszelkie totalitaryzmy to efekt piorunującej mieszanki turańsko-bizantyjsko-żydowskiej. Również hitleryzm, mimo swej antyżydowskości, jest owocem wpływów pojęć cywilizacji żydowskiej na postawę środowiska europejskiego zbuntowanego przeciwko chrześcijaństwu i cywilizacji łacińskiej. W końcu do elementów światopoglądu hitlerowskiego należy pojęcie narodu wybranego wzięte od Żydów. Po drugie,rysem tej cywilizacji jest jej sakralność,a więc "sztywne skostnienie" życia religijnego i sprowadzenie go do bezdusznego formalizmu,z którego treść duchowa dawno już uleciała (jeżeli kiedykolwiek istniała). Po trzecie, etyka żydowska wyrażnie różni się od łacińskiej ; jest to etyka podwójna,inna dla swoich-inna dla obcych (gojów). Po czwarte,cechą cywilizacji żydowskiej jest jej sucha i formalistyczna prawniczość,to znaczy życie staje się mniej ważne od litery prawa ; co najwyżej literę tą można naginać sztuczną i obłudną interpretacją.

Cywilizacja łacińska niszczona jest przez łączny wplyw pojęć pochodzenia turańskiego,bizantyjskiego i żydowskiego przede wszystkim w dziedzinie etyki i prawa.Wedle pojęć łacińskich prawo wywodzi się z etyki i ma za zadanie wcielać zasady etyki w życie.W cywilizacji żydowskiej i turanskiej oraz bizantyjskiej prawo jest ponad etyką. Zależy ono od "widzimisię" władzy ,państwa, biurokracji. To,co napisałem przy okazji bardzo przystępnego referowania poglądów Konecznego na temat cywilizacji może być dla młodych Czytelników o tyle pożyteczne ,że umożliwi im zastanowienie się nad sobą, nad własną przynależnością do określonej formacji cywilizacyjnej. Nie jest to trudne.Jeżeli na przykład ktoś dopuszcza aborcję ze względów "społecznych",a ze wstrętem myśli o mordercach taksówkarzy, zdunów i babć klozetowych stosuje podwójną moralność i na pewno nie przynależy do cywilizacji łacińskiej. Podobnie jak ten, który godzi się na zabijanie taksówkarzy, natomiast wszelkie inne mordy traktuje ze wstrętem.

Dariusz Ratajczak

Cywilizacja żydowska, Prof. Feliks Koneczny - do pobrania TUTAJ

Zobacz na:
Cywilizacja żydowska. Organizacja bez organizacji
https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=165.msg4206#msg4206
« Last Edit: (Tue) 13.09.2016, 15:48:26 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Piąta cywilizacja?
« Reply #1 on: (Sat) 05.04.2014, 12:51:01 »
Piąta cywilizacja?

Piąta cywilizacja?

Istnieją poważni autorzy, którzy sądzą, że obok podanych przez Feliksa Konecznego czterech podstawowych cywilizacji istnieje i piąta - germańska (piąta albo czwarta, gdyż można ją również traktować jako rozwinięcie lub przetworzenie Bizancjum w duchu wyłącznie niemieckim). Naturalnie stoi ona w opozycji do cywilizacji łacińskiej.


Chodzi o to, że przeważająca terytorialnie część Niemiec znajdowała się poza granicami Imperium Romanum, a germańskie ludy tam zamieszkujące nie zostały poddane procesowi romanizacji, co było warunkiem koniecznym wstępu w obręb cywilizacji rzymskiej, której przedłużeniem i twórczym rozwinięciem stała się chrześcijańska (katolicka) cywilizacja łacińska.

Ludy te w przyszłości będą oczywiście zapożyczały wiele ze zwyczajów i prawa rzymskiego, ale to tylko od nich zaasymilują, co będzie odpowiadać ich germańskiemu duchowi, przede wszystkim więc pierwiastki bizantyjskie obecne i w Rzymie. Prawdą jest, że Germanie szybko nawracają się na chrześcijaństwo i przyjmują jego cywilizację, ale śmiem twierdzić, iż - w przeciwieństwie do pózniejszego nawrócenia „Słowian polskich” - nie jest to ani szczere ani głębokie. Niemcom chodziło bowiem raczej o zagarnięcie spadku po Imperium Romanum i zbudowanie na jego gruzach nowego Imperium Germanicum.

Przecież - patrząc obiektywnie - wypaczyli oni każdą instytucję chrześcijańską, wykoślawiając ją a przede wszystkim przystosowując do własnych, plemiennych celów. To oni - a wcale nie mam na myśli jedynie Zakonu Krzyżackiego - będą mieć imię Chrystusa na ustach, jednak chrześcijaństwo nie przeniknie prawdziwie do ich umysłów i serc. W imię Boże, pod wodzą swych tłustych opatów i biskupów wycinać będą w pień całe ludy. W ten sposób na zgliszczach i trupach słowiańskich tubylców powstanie pózniejsza Austria i prawdziwy bękart Europy - Prusy. Takich metod nie stosował żaden naród romański - nawet w „barbarzyńskim” średniowieczu.

Niemcy zawsze odczuwali cywilizację łacińską jako coś obcego, narzuconego, sprzecznego z ich naturą. Gdyby mogli, szybko zrzuciliby „rzymskie szaty” i przywdziali skóry oraz rogate nakrycia głowy. Niemiecka pycha nigdy nie mogła pogodzić się z faktem, że to nie oni dali światu cywilizację, że wyszła ona ze znienawidzonego Rzymu. Chcą więc narzucić Europie własną cywilizację - opartą na „zdrowym, witalnym” (dopowiedzmy: i prymitywnym) duchu germańskim. Ten bunt cywilizacji germańskiej przeciwko Rzymowi znajdzie ujście w protestantyzmie i przez protestantyzm ujawni się własnie oblicze cywilizacyjne Niemiec.

Niemiecki protestantyzm zatem to nie tylko przecięcie łączności organizacyjnej chrześcijaństwa, to przede wszystkim zerwanie z cywilizacją łacińską. Powiedzmy dobitniej: protestantyzm jest odrodzeniem (przyznajmy, że w odpowiednim momencie, czyli w chwili osłabienia Rzymu) cywilizacji germańskiej, która do tej pory tkwiła pod cienką warstewką cywilizacji łacińskiej; odrodzeniem o tyle groźnym, że wyciśnie ono decydujące piętno na historii Niemiec. Myślę o stosunku człowieka do społeczeństwa i państwa oraz religii do państwa. Protestantyzm podporządkował religię państwu, stała się ona jedną z dziedzin życia państwowego, a jego duchowni zwykłymi urzędnikami.

Jeżeli dodamy do tego rozwój w XIX wieku w Niemczech pogańskiej idei Boga-Państwa (państwo to Bóg!), to własnie to nowe bóstwo będzie wymagać od swych podwładnych czci i służby nieomal religijnej. Tym bardziej gdy na horyzoncie pojawi się wyrosły z protestantyzmu hitleryzm - to swoiste połączenie nienawiści do Rzymu, nabożnego stosunku do germańskich przedchrześcijańskich obrzędów, poszanowania dla Marcina Lutra i koncepcji rasowych zrodzonych w szalonych głowach róznych von Listów, Lanzów von Liebenfelsów, Weiningerów, Chamberlainów, Gobineau - całej tej menażerii złożonej z dumnych Aryjczyków,przeżywających kryzys tożsamości Żydów, Francuzów, Anglików i niespełna rozumu bab w rodzaju madame Bławatskiej1.

Niemcy są cywilizacyjnie obcym ciałem w Europie pozostającym w konflikcie z cywilizacją łacińską. Ich germańska cywilizacja odrodzona w XVI wieku poprzez zerwanie z Kościołem i zaprowadzenie fałszywego chrześcijaństwa - protestantyzmu, cywilizacja pełna nieuzasadnionej żadnymi wartościowymi względami pychy i arogancji, o mocnych pokładach pogańskich, doprowadziła ich do hitlerowskiej aberracji. Hitleryzm nie był więc „niemieckim wypadkiem przy pracy”. Był konsekwencją kilkusetletniej, świadomej akcji przeciwstawiania się chrześcijańskiej cywilizacji łacińskiej.
Dariusz Ratajczak

Przypis 1 Rok-dwa temu czytałem w jednym z tzw. polskich kolorowych pism kobiecych entuzjastyczny artykuł poświęcony wybitnej „żenszczinie” - pani Bławatskiej. Cóż, feminazistki chwalą rasistki posiadające telepatyczny kontakt z Dalajlamą. Jest w tym jakiś new age-owski sens.`
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:34:06 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Cywilizacja żydowska, Prof. Feliks Koneczny
« Reply #2 on: (Sat) 05.04.2014, 12:51:52 »
Cywilizacja żydowska, Prof. Feliks Koneczny


Poniższy tekst został napisany w 1934 roku i stanowi XXXIV rozdział książki "Cywilizacja żydowska". Tytuł rozdziału "JUDEOPOLONIA" (str. 352 - 363)
Źródło: <!-- w -->[url=http://www.naszawitryna.pl" onclick="window.open(this.href);return false;]www.naszawitryna.pl<!-- w -->[/url]

Cywilizacja żydowska, Prof. Feliks Koneczny - całośc można pobrać TUTAJ.


Widzieliśmy jak państwowość kahalna tworzyła istne państwo w państwie. Pod wpływem oświaty i ogłady obyczaju- poczynała się kurczyć ciemna synteza i niewątpliwie przestawała działać niejedna z obskurnych stron kahałów. Ileż natomiast nowej broni, a wydoskonalonej, przynosiła Żydom "polskim" emancypacja ! Wiemy, że tamto nie przestało istnieć aż do drugiej wojny powszechnej, chociaż częściowo zmieniało kształty. Kahały ciągnęły się faktycznie dalej w zarządach rozmaitych stowarzyszeń l bractw przy bóżnicach, w sądach rabinacklch i na dworach cadyków, a obok tego działał wieloraki arsenał broni nowoczesnej w rękach żydów oświeconych i zorganizowanych nowocześnie.

Kwestia Judeopolonii rozwinęła się dopiero po równouprawnieniu Żydów. W marzeniu Franka, żeby mieć pod swoją władza kilka mil kwadratowych, tkwiła ta kwestia w słabym zarodku, nawet bez wiedzy samego twórcy pomysłu, który powzięty był zgoła bez myśli o ogólnej sprawie żydowskiej. Dopiero w XX wieku miało rozwinąć się świadome i konkretnie obmyślane dążenie do Judeopolonii terytorialnej, by wyciąć naprawdę "kawał Polski" dla Żydów, na państwo wyłącznie żydowskie. Wytknięto sobie cel śmiały, a przez pewien czas okoliczności tak się składały, iż mimo swej śmiałości zdawał się nietrudnym do urzeczywistnienia. Nie porzucano jednak przez to metody poprzedniej, żeby tworzyć państwo żydowskie na spółkę z tubylcami, z gojami, na całym obszarze ziem polskich, ażeby na miejsce państwa polskiego wsunąć nowy rodzaj państwa żydowsko-polskiego, Judeopolonię oficjalną, uznawaną i przez Polaków i przez czynniki międzynarodowe.

Wytworzyły się dwa programy, które bynajmniej się nie wykluczają. Na pewnym obszarze powstałoby państwo żydowskie, w którym Polacy nie mieliby całkiem głosu, a niezależnie od tego i obok tego mogliby żydzi stanowić w całej Polsce drugi obok Polaków czynnik polityczny, równouprawniony. Byłoby to kwestią zabiegów i zdatności, który z tych dwóch czynników okaże się silniejszym, który stanie się przodowniczym, kierującym.

W Europie wschodniej przebywa niemal połowa żydów całego świata, a z tego w Polsce 2/3, więc niemal trzecia część całości. Jakżeby mogli nie mieć swoich względem nas zamysłów?

Należy jednak przypomnieć sobie, jak Żydzi nie tylko nie prosili się o emancypację, lecz byli jej długo stanowczo przeciwni. Równouprawnienie jest darem chrześcijan. Goje wpraszali się sami Żydom. Tak było wszędzie i tak było w Polsce w imię "postępu".

"U nas w Polsce nie wolno było dotknąć żyda pod grozą obruszenia się całej niemal myślącej inteligencji narodu". Doprawdy, że kierujące długo opinią sfery literacko-postępowe ,"zwalczały u nas wprost namiętnie wszelki odruch samoobrony narodu przed Żydami, wszelką ich krytykę, dyktowaną zdrowym instynktem zbiorowym, który jednak przez cały polski "postęp" wnet piętnowany był jako zachłanność, ciemnota i fanatyzm ".

Działało zaś równouprawnienie: wolne zawody przechodziły w ręce żydowskie w nieproporcjonalnym odsetku, prasa poszła w znacznej części na żołd Żydów, ekonomia żydowska zapanowała niepodzielnie nad stosunkami gospodarczymi, a po miastach topniała własność ruchoma chrześcijańska. Sytuację w miastach określił doskonale żydowski uczony, mając na myśli Lublin: kiedy reformy Wielopolskiego w 1862 roku "otworzyły, znękanym walką Żydom bramy miasta, oto w krótkim czasie obsiedli Żydzi prawie wszystkie domy ... I Stare Miasto stało się żydowskim, tylko mała jego część, tuż obok bramy ariańsklej, katedry (kościoła Jezuitów) i zabudowań podominikańskich pozostały w ręku chrześcijańskim ... Lecz właściwe-miasto Lublin, owa prastara civitas lublinensis, uciekło przed Żydami i rozsiadło się na dawnym Krakowskim Przedmieściu, na zachód i południe od bramy Krakowskiej". [2]

Opis jest jak najzgodniejszy z rzeczywistością, a można go przyjąć jako pars pro toto, bo podobnie działo się we wszystkich miastach zaboru austriackiego i rosyjskiego: wszędzie tubylcy uciekali przed Żydami na peryferie miasta. Handel żydowski przybrał cechy jakby monopolu, a rolnictwo popadało w niesłychane zadłużenie u Żydów, rzemiosło zaś grzęzło w nędzy i, niestety, w ciemnocie. Rozrost zaludnienia żydowskiego wyprzedzał przyrost ludności polskiej coraz silniej; poczęły się wprost obliczenia, kiedy ilość żydów zrówna się z liczbą Polaków na polskich ziemiach, kiedy ją prześcignie. Zadawano sobie już całkiem poważnie pytanie; czy oni są u nas czy też my u nich ?
Pod takimi horoskopami zaczął się wiek XX. Obie strony przestały traktować poważnie hasło asymilacji, została na placu sama tylko emancypacja. Równouprawnieni żydzi występowali z coraz większymi roszczeniami do panowania na ziemiach polskich równym prawem, jak Polacy.

Wybuchła rewolucja w roku 1905, wyłoniła się sprawa o autonomię Kongresówki. Żydzi wysunęli natomiast żądanie, by autonomiczna prowincja polska stała się Judeopolonią, Podniesiono tę sprawę całkiem jawnie i nadając jej rozgłos, na naradach, jakie odbyły się w roku 1906 w Landwarowle pod Wilnem u rabina Icchoka Goldberga. [3].

Autonomii nie udzielono, ale wszczęta dyskusja publiczna sięgała coraz głębiej, aż zakończyła, się zerwaniem.

W roku 1911 wydał w Warszawie A. Lange rozprawę pt. "O sprzecznościach sprawy żydowskiej", w której występuje z twierdzeniem, jak asymilacja musi być w Polsce "wzajemna". Przewiduje mieszaninę demograficzną tak dalece, iż naród polski "stanie się narodem półsemickim". Złączy się to oczywiście z upadkiem katolicyzmu, albowiem asymilacja Żydów w Polsce jest to "stworzenie nowej rasy, stworzenie nowego człowieka i nowego Boga". A więc - według ideału wolnomularstwa - amalgamat byłych Izraelitów z byłymi chrześcijanami na tle deizmu (patrz także R.Coudenhove-Calergi i jego "wizja" Pan-Europy oraz obecna walka z państwami narodowymi - Piotr Jaroszczak) ; Lange zaś dodał: "na tle mesjanizmu" [4] "Nowy człowiek, powstać mający w Polsce z tej mieszaniny, nie byłby ciągiem dalszym tradycji historycznych polskich, nie byłby więc Polakiem ." 

W roku następnym dopuścili się Żydzi nieopatrznej obelgi, ukartowawszy wybory do Dumy w taki sposób, iż z Warszawy wyszedł, jako socjalista, niejaki Jagiełło, człowiek marny i nikomu nie znany. Prawdopodobnie wysunęli go Żydzi dla jego nazwiska, które miało być tym większym szyderstwem.

A. Lange, pisarz posiadający dobre imię, utalentowany, a przy tym pilny tłumacz i popularyzator o kierunku "antyklerykalizmu", zasymilowany tak dokładnie na zewnątrz, iż ogól inteligencji polskiej nie przypuszczał, iżby on był Żydem - występuje jawnie z programem Judeopolonil i to od razu w kształtach, jakie naówczas wydawały się fantastycznymi ! Ta równoczesność podziałała.

Wtedy nagle wystąpiło ocknienie ! Twórca "postępu" polskiego, Aleksander Świętochowski i Andrzej Niemojewski, przodownik myśli niepodległej (tj. antykatolickiej), dwaj najgorliwsi Żydów przyjaciele, stają się niespodziewanie antysemitami. Świętochowski wystąpił nagle z towarzystwa "Kultury polskiej", które sam założył, żeby pielęgnowała "postęp", tj. ducha antykatolicklego i filosemickiego, w którym też niemal polowa członków składała się z Żydów. Niemojewski zaś ogłosił sławny artykuł pod wymownym tytułem: "Dwużydzian Polaka". Pisał w nim co następuje:
  "Na gruncie drwin - powiada - wytworzyło się duchowe współżycie Żydów i Polaków, Żyd powiedział Polakowi: Nie mogę z tobą nic wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć - ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twego Boga, twą Ojczyznę, twą tradycję i twe Ideały, twe pragnienia i twe wysiłki i obaj będziemy wyżsi ponad to wszystko. Zeszedł się żydowski kpiarz z polskim kpem i zaczęli ze wszystkiego kpić. I wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie mógł dojrzeć. Albowiem żydowski "odczynnik" rozkładał skutecznie na drwiny wszelkie przejawy woli .

" Tak sformułowała rzecz sfera, myśląca kategoriami politycznymi. Przypatrzmy się z kolei jak rzecz ujęto w sferze myślenia kategoriami przyrodniczymi.

"W pewnym kółku ludzi, należących do polskiego świata naukowego, zastanawiano się nad wpływami destrukcyjnymi żydostwa. I oto jeden z nich, sięgając po porównanie do chemii, powiedział, że filosemitę można by określić jako "dwużydzian Polaka". Na wzór "dwusiarczanu potasu".

Połączenie czadu psychiki żydowskiej z kruszcem i duszy polskiej, zwłaszcza kruchym, sprawia , że w owym smutnym typie Polaka, Żydom oddanego - na jedną cząsteczkę polską przypadają dwie cząsteczki żydowskie. Asymilacja nie wytworzyła typu, w którym dałoby się powiedzieć, że to jest "dwupolan żyda", to znaczy, by w Żydzie asymilowanym dwie cząsteczki przypadały na jedną cząsteczkę żydowską. Polskość nie jest kwasem rozkładającym kruszec żydowski; natomiast takim kwasem jest żydowskość i polski kruszec rozkłada. Dlatego Żyd asymilowany będzie w ostateczności brał zawsze stronę żydostwa. I dlatego filosemita przestanie być czułym na sprawy polskie, lecz będzie zawsze nadwrażliwy na sprawy, żydowskie".

Wkrótce objawiła się sprawa polska światu całemu w rozmiarach bez porównania większych, gdy wojna powszechna dawała ujście hasłu niepodległości. Żydzi pilnowali bacznie tej sprawy. Pierwszy odezwał się za nich Kautsky, wydając zaraz w roku 1914, w trzecim zaledwie miesiącu wojny, w Berlinie, broszurę "Rasse und Judentum"; wystąpił z pomysłem utworzenia niedużej Polski pod opieką Prus [5]. Bliższe interpretacje tej koncepcji miały się pojawić niebawem; co ciekawe, że ten właśnie pomysł stal się fundamentem działaniu Naczelnego komitetu Narodowego w Krakowie.

W samych początkach wojny wydano , w Rotterdamie odezwę, podpisaną przez 80 rabinów, w której twierdzi się, jako "Niemcy nie są wrogiem Żydów, lecz ich jedynym, wiernym przyjacielem i protektorem. Tylko w Niemczech, Austrii i Turcji Żydzi cieszą się pełnią praw, a nawet uprzywilejowaniem".

"Niemcy są prawdziwą twierdzą judaizmu. Jeżeli będą one rozbite i zrujnowane pod względem ekonomicznym w takim razie żydostwo międzynarodowe straci to, co zdobyło w ciągu całego stulecia. Dalsze przeciąganie się wojny zrujnuje całą Europę, i dlatego właśnie nie może być korzystne dla Żydów. Korzystne interesy można robić tam tylko, gdzie ludność jest zamożna".

Broszura wylicza dalej cały szereg sposobów uniemożliwienia wojny, poczynając od odmawiania kredytu nieprzyjaciołom Niemiec. Szczególny nacisk kładzie na przeszkodzenie w dostarczaniu pocisków, broni i innych zapasów wojennych ze Stanów Zjednoczonych do państw, walczących z Niemcami.

"Zwycięskie" państwa obiecują Żyłom: "ni mniej ni więcej, jak utworzenie samodzielnego państwa żydowskiego, przewyższającego obszarem Francję.
Rząd niemiecki zobowiązuje się stworzyć niezależne państwo żydowskie i gwarantuje mu swój protektorat wojskowy. To zobowiązanie podpisał słynny Ballin (Żyd, kierownik niemieckich Unii żeglarskich transoceanicznych), osobisty przyjaciel cesarza Wilhelma II".
Gdy raz w toku wojny wojsko niemieckie znalazło się przechodem w Krakowie, Żydzi posuwali się aż do cudactw, żeby zaznaczyć swe sympatie; a gdy Niemcy zajęli Warszawę, witali Ich entuzjastycznie. Od dawna przymilali się w Berlinie tym, że żargon jest niemieckim dialektem, oni zaś przodownikami germanizacji.
Zaraz we wrześniu 1914 roku założono w Berlinie "komitet oswobodzenia żydów wschodnich", który za pośrednictwem neutralnej Kopenhagi organizował w prasie europejskiej nagonkę na Polskę. Wówczas wystąpił ostro przeciwko kalumniom Benjamin Segl, również Żyd, w broszurze "Dle Polnische Judenfrage" [6], lecz był to głos wołającego na pustyni. Zmówili się przeciwko Polsce Żydzi zewsząd. Kłamstwem, jakoby w Polsce były "pogromy", wojują Jerzy Brandes (niedawno przedtem przyjmowany w Polsce z zapałem przez postępowców), włoski Żyd, Luzatti, pisarz i były minister i szef liberałów rosyjskich, Miljukow. Jakież to charakterystyczne, że po strasznym pogromie Żydów w Kiszyniewie w Bessarabii, zrobiono z Kiszyniewa miasto polskie i w Polsce położone! Podobne wymysły obiegały tuzinami prasę żydowską Anglii i Ameryki. Agencje telegraficzne Kopenhagi, Sztokholmu i inne roznoszą posiew fałszów i haniebnych kłamstw.
Korespondenci tacy, jak Herman Bernstein, niby podróżujący świadek - szerzy kalumnie bezczelne, drukowane w prasie wpływowej Londynu, w Nowym Yorku; zaś okazuje się potem, że ten pan zajmuje stanowisko urzędowe, wybitne, w ministerjum angielskim.[7]

Charakterystycznym również jest, że Anglia wysłała komisje dla zbadania "pogromów" pod przewodem bankiera sir Stuarda Samuela. Ośmieszyła to sama prasa angielska "nie szczędząc sarkazmu i porównań drastycznych", zwłaszcza piórem wielkiego pisarza Chestertona. Uczciwie znalazł się Levy z Nowego Yorku, który następnie odwołał te zarzuty .

Żydzi w Ameryce zebrali 400 milionów dolarów na poparcie żydowskiego handlu w Polsce i na wykupno ziem z rąk polskich. W styczniu 1917 r. zażądali rękojmi, żeby w przyszłej Polsce żargon stal się językiem urzędowym w szkole, w sądzie i urzędzie. [10] To nic jeszcze! W wiedeńskiej "Jüdische Zeitung" oświadczył Nathan Birnbaum we wrześniu 1915 roku, co następuje: "Nie pojmujemy bynajmniej, dlaczego Polacy mieliby mieć więcej prawa, by żądać spolszczenia naszych mas żydowskich, aniżeli my może zażydzenia mniejszości polskich w miastach żydowskich".[11] W roku 1917 wniesiono do władz niemieckich olbrzymią petycję o wprowadzenie żargonu do szkól, zażądano katedry języka żydowskiego w uniwersytecie warszawskim, nawet osobnego uniwersytetu żydowskiego, a tymczasem zawieszenia wykładów w soboty i święta żydowskie.[12]

Śmiałe żądania podsycane były przez niemieckich okupantów. Dano temu wyraz na zewnątrz. W stolicy Polski, w murach wielkiej synagogi, nastąpiło nareszcie uroczyste zbratanie dwóch potęg wrogich polskości i chrześcijańskiej cywilizacji. Miało to miejsce za późno (we wrześniu w roku 1918, w uroczysty dla Żydów "Dzień Sądny", obchodzony rok rocznie gdy w mury bóżnicy wstąpiła manifestacyjnie cala generalizacja najwyższych dygnitarzy Germanii, przyjmowanych uroczyście przez rabinów. Jednocześnie z tym obowiązywał w Warszawie surowy zakaz dla armii Niemiec, by nikt z żołnierzy nie śmiał wstępować do katolickich świątyń polskich.[13]

Zarazem atoli zlokalizowano porozumienie do samego tylko przyszłego "królestwa polskiego", jakie Niemcy urządzą.

W krótkości można przytoczyć kilka zaledwie przykładów, lecz nie chodzi tu o nic innego, jak tylko o charakterystykę walki o Judeopolonię, którą miały utworzyć Prusy. W Berlinie wydano mapę, na której widniało "Konigsreich Polen", utworzona z Kongresówki mniej więcej (w rozmiarach znacznie jeszcze większych od obmyślonej następnie tzw. Beselerówki) z adnotacją, "Polen stark mit Juden vermengt" i objaśnieniem, że to będzie równouprawniona mniejszość narodowa. Zająwszy Warszawę, opracowały władze pruskie tegoż jeszcze roku program tego "dwunarodowego państwa". Ambasador niemiecki w Waszyngtonie, Bernstorff, robił Prusom reklamę wśród żydostwa amerykańskiego, posyłając do redakcji "The American Jewish Chronicle" zapewnienie, jako to, co Niemcy przygotowują w nadwiślańskiej Judeopolonil, "prześciga wszelkie dotychczasowe konstytucje dla Żydów".

"Niemiecki sekretarz stanu spraw zagranicznych, Zimermann, w odpowiedzi na, zapytanie "The American Jewish Chronicle" za pośrednictwem ambasadora przed jego wyjazdem z Waszyngtonu, oświadczył, że nowy statut organiczny gmin żydowskich w Polsce przekracza pod względem rozległości wszystko, co Żydzi dotychczas kiedykolwiek posiadali".

"Statut autonomiczny żydowski daje już możność tworzenia własnych szkół z własnym odrębnym systemem edukacyjnym. Kwestia autonomii narodowej Żydów może być rozstrzygnięta tylko przez konstytucję polską, na podstawie wzajemnej zgody Polaków i Żydów, dla uniknięcia konfliktu z obopólnych interesów. Rozporządzenia niemieckie zapewniają w każdym razie kwitnące życie Żydom w Polsce i postęp ich rozwoju bez żadnych przeszkód. Gminy Żydowskie mają prawo dowolnie organizować swój własny system podatkowy, organizować poważne korporacje do obrony interesów żydowskich, tworzyć gminne rady administracyjne żydowskie, oraz najwyższą, żydowską Radę. Wszystko to pozwoli Żydom wziąć udział w przyszłym rządzie Polski.

Nadto zapewnił Besseler, że Żydzi w każdym razie nie będą zmuszani do obowiązkowej służby wojskowej w armii polskiej, do której jednak będą mogli wstępować jako ochotnicy". [14]

Nie improwizowano tego oczywiście; pomiędzy główną kwaterą niemiecką a prasą żydowską ciągnęły się wciąż porozumienia i układy.

Żydzi rozwinęli agitację prasową na wszystkie strony. Kierunek nadawała wydana w roku 1915 w Wiedniu broszura Nathana Birnbauma pt. "Den Ostjuden ihr Recht !" Autor przedstawia Żydów wobec Austrii, jako "Osterreichs reifstes Volk", do monarchii Habsburgów przywiązany bardziej od wszystkich innych ludów tego państwa; wobec zaś Rzeszy niemieckiej zaleca ich jako pomost pomiędzy Niemcami a Słowianami, ale pomost właściwie niemiecki, boć żargon zalicza się do języka niemieckiego, a sympatie żydowskie do Niemców wiadome są od wieków. Obok wspólności języka zachodzi wspólność interesów, którą Niemcy muszą zrozumieć i we własnym interesie postarać się, żeby tworzyć nad Wisłą nie Polskę, lecz Judeopolonię. Trzeba uznać Żydów osobnym narodem, żeby z ich pomocą "rozszerzać wpływy niemieckiej potęgi w głąb obszarów obcych narodów i państw ." Słowem: forpoczta niemiecka, na wschodzie.

Atak o prawa narodowe i polityczne żydowskie ograniczony był do samej tylko Polski, podczas gdy równym prawem mógłby był zwrócić się przeciw Węgrom lub Rumunii. Coby zaś powiedziano w Austrii, w Anglii i w Stanach Zjednoczonych, gdyby tam zażądać równouprawnienia żargonu w życiu publicznym ? Skoncentrowano atak na Polskę, bo ona wyznaczona była na państwo żydowskle, na Judeopolonię. Państwo żydowskie nie mogło być wszędzie, lecz musiało powstać na pewnym ściśle oznaczonym miejscu, a była nim Polska. Nie żądano poza Polską niczego, ażeby tym łatwiej osiągnąć cele swe w Polsce. Gdyby Żydzi rozszerzyli swe postulaty na krajów kilka, otwarłyby się oczy całej Europie na niebezpieczeństwo żydowskie; do dnia dzisiejszego (1942) umieli tego uniknąć, a wówczas podczas pierwszej wojny powszechnej, zdołali poparciem niemieckim Polskę wyodrębnić, zizolować niejako. Gdy wspomniany już Benjamin Segel informował się czemu Żydzi tylko w Polsce mają się upominać o prawa państwowe, otrzymał tylko jedną odpowiedź: "Tutaj mają oni to prawo, tam tego nie mają". Miało to znaczyć: W Królestwie Polskim Żydzi mają prawo domagać się praw narodowych, w innych krajach świata nie przysługuje im to prawo. Dlaczego? to pytanie nie otrzymał odpowiedzi. [15]

Odpowiedzieć sobie na to łatwo: bo taki był program reprezentacji żydowskiej, ułożony w porozumieniu z Berlinem. Istnienie układów stwierdza dr Magnas, działacz żydowski w Ameryce, który bawił w Polsce i w Niemczech, jako wysłannik organizacji amerykańsko-żydowskiej. W nowojorskim "Judischer Tag" podał następnie do wiadomości publicznej, co następuje: "Byłem w Berlinie w czasie rokowań, między rządem niemieckim a przedstawicielami Polaków i mogę powiedzieć, że Żydzi niemieccy uczestniczyli w rokowaniach i "mieli słowo do powiedzenia", żądali oni i uzyskali to, że w nowej Polsce Żydzi będą mieli równe prawa obywatelskie, ale jednocześnie muszą być uznane ich prawa zbiorowe". [16]

Równocześnie stanęli takie Litwacy do tego przetargu o łaski pruskie przeciwko Polsce. Litwak Kaplun-Kogan wydal w Berlinie broszurę pt. "Der Krieg. Eine Schicksaalstunde des jüdischen Volkes", w której rozwija plany, jak żydostwo może być przydatne do germanizacji ziem polskich. A częste powoływanie się na zasługi żydostwa wielkopolskiego wobec Prus czyż nie polegało na najzupełniejszej prawdzie?

Odpowiedzią ze strony niemieckiej była broszura pruskiego tajnego radcy Jerzego Fritza, wydana w Monachium w tym samym jeszcze roku 1918 pt. "Die Ostjudenfrage". Oferty żydowskie łaskawie przyjmuje się, ale swoją drogą ale będzie można przyznać Żydom wolnego przesiedlania- się z Kongresówki i w ogóle ze wschodu do Prus; przyrost żydowskiego zaludnienia na niemieckich ziemiach wcale nie jest pożądany, ale jest pożądany na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego przy politycznym ułożeniu stosunków po wojnie trzeba będzie traktować tam Żydów, jako przyjaciół. Po prostu: antysemityzm w Prusiech, ale filosemityzm i Judeopolonia nad Wisłą.

Prusy przegrały, ale idea Judeopolonii została zręcznie zaszczepiona po tamtej stronie oceanu, a sam prezydent Wilson jął się wykonywać pruski program co do państwa żydowskiego. Nie darmo organizowano od jesieni 1917 roku szaloną agitację we wszystkich a wszystkich krajach, nie szczędząc międzynarodowych kapitałów żydowskich; nie na próżno urządzano w grudniu 1918 roku w Filadelfii amerykański kongres żydowski, a w lutym i w marcu 1918 konferencję syjonistyczną już w Paryżu. Jak zaś dobierano się do sprawy polskiej, o tym wiadomo z publikacji Dmowskiego. Ostatecznie wszystkie żądania "Komitetu delegacji żydowskich" zostały spełnione i doprawdy Francja nie odniosła w Wersalu ani połowy tego sukcesu, co Żydzi.

W Polsce tymczasem wydrwiwano "białą gęś" i śpiewano w głos:

"Nas nie przestraszą wasze baty,
Ani poznańskiej ziemi siew;
Zginiecie marnie, wy psubraty,
Katowska jucha, wy, psiakrew,
Dławcie się wolnością waszą !"

Stali też od początku po stronie rosyjskiej przeciwko nam. Jakie to charakterystyczne, że w roku 1917 starszy rabin wojskowy armii nadbużańsklej, A.Tanzer, wydał historię Brześcia Litewskiego pod znamiennym tytułem: "Brest-Litowsk, ein Wahrzeichen russischer Kultur im Weltkriege". [17]

Najazd bolszewicki przyjęli Żydzi w Polsce z entuzjazmem. Tworzyli po miastach własne bojówki, strzelali do Polaków (w Wilnie Żydówki wylewały kubły ukropu na przechodzące oddziały polskie). Oficerowie żydowscy szerzyli panikę w armii i przeszkadzali należytemu funkcjonowaniu swych oddziałów. Ochotnikom dokuczali i starali się budzić nienawiść przeciw nim. Ilu w Polsce ludzi, tylu na to jest świadków, a więc się o tym nie rozpisuję: ze szczególnym naciskiem można się odwołać do ówczesnych wojskowych. Wkroczenie Letuwinów do Wilna dało Żydom powód do uroczystych oświadczeń zaciekłej nieprzyjaźni przeciw Polsce. Prezes gminy, Wygocki, datował wszystkie świetności dla Żydów od daty oderwania Wilna od Polski; liczył na to, że to już na wieki.

Wnosząc z wypadków roku 1920, Żydzi przyjęli zasadę, że korzystne jest dla nich wszystko, co szkodliwe dla Polski. Przeprowadziwszy traktat o "mniejszościach", uznali wnet, że to za mało, że to dopiero punkt zaczepienia do dalszych żądań. Nie kryli się zresztą z tym. że będą wrogami Polski, dopóki nakreślony przez nich (a rozszerzany bez końca) program Judeopolonil nie zostanie wykonany do ostatniej kropki. Jasno postawili sprawę, jako Polska nie może być państwem polskim, lecz musi być polsko-żydowsklm.

Pisałem o tym w roku 1921 w te słowa: Przez całą wojnę stali po stronie niemieckiej. Doznaliśmy w Polsce tego żydowskiego germanizmu do sytości. Cała prasa żydowska głosiła, że Żydzi stanowią nierozdzielną cząstkę niemieckiej kultury, najlepszą rękojmię germanizacji, przedłużenie ramienia niemiecczyzny daleko na wschód, ubezpieczenie najdokładniejsze niemieckiego panowania nad Polską i wierności tejże Polski względem Niemiec; zwracali uwagę, jako żargon żydowski jest właściwie niemieckim dialektem i wpraszali się na niemieckiego żandarma nad Polakami. Żądali za to, żeby im dopomóc do utworzenia Judeopolonii, który to termin techniczny spotykało się u nich dzień w dzień. Wiadomo było z góry, że Żydzi staną po stronie Prus. Militaryzmowi zawdzięczali swą dojrzewającą hegemonię nad państwami Europy ... Militaryzm stanowił drogę do panowania judaizmu, był zaś ruiną cywilizacji łacińskiej. Urządzanie stosunków ludzkich zmierzało coraz wyraźniej do dwóch końców: żeby zapanowała powszechna nieprzyjaźń wszystkich przeciw wszystkim i żeby judaizm ciągnął z tego jak największe zyski wśród upadającego chrześcijaństwa".

"Obrona Prus łączyła się przeto zasadniczo z widokami germanizatorskiej Judeopolonii, Ale strona niemiecka przegrała. Czyż przegrają skutkiem tego Żydzi ? Bynajmniej ! ... Nie było żądania, któregoby nie byli przeforsowali na konferencji pokojowej. A pierwszym żądaniem była znów Judeopolonia ... Użyli całej swej mocy, zorganizowanej od Nowego Yorku do Petersburga, żeby ocalić Prusy, a ocaliwszy je, wyświadczyli im i wyświadczają tysiące przysług; tym sposobem powstały też wszystkie owe ciosy, spadające na Polskę niespodziewanie, a wymierzone w obronie Prus. Gdybyż judaizm mógł odebrać Polsce niepodległość i z pomocą wrogiego Polsce rządu obcego urządzać Judeopolonię! Skoro to już niemożliwe, więc za wszelką cenę osłabiać Polskę, a wzmacniać Prusy" "Jeżeli się powiedzie zachować Prusom zdatność do wznowienia militaryzmu, i jeżeli się równocześnie zesłabi Polskę jak najbardziej, może jeszcze kiedyś być Judeopolonia pod egidą pruską, a w takim razie judaizm wzniesie Jeszcze wyżej swą hegemonię". [18]

Powtórzmy: przez całą wojnę stali po stronie niemieckiej. Ujął to inny autor doskonale w kilku zdaniach; "Dzięki wpływom żydowskim w kongresie wersalskim Gdańsk nie dostał się Polsce. Ten sam Jakub Schiff, który zorganizował subwencję na wywołanie rewolucji w Rosji, posyłał memoriał do Wilsona przeciwko żywotnym interesom Polski, a na korzyść Niemiec".

"Jak stwierdza R. Vogel, w pracy "Deutsche Presse des Abstimmungskampfs im Oberschlesien", uchwalenie plebiscytu na Śląsku, zamiast przyznania tego kraju w całości Polsce, zawdzięczają Niemcy tylko rabinom niemiekim, którzy za pośrednictwem lóż żydowsko-masońskich wpływali decydująco na Wilsona i Lloyd George'a ".

"Zdaniem zaś angielskiego pisarza Wickhema Steeda (co przytacza również żargonowe pismo Hajnt) po ukończeniu wojny Żydzi byli wszędzie - czy to w Nowym Yorku, czy w Paryżu, czy w Londynie, czy w Buenos Aires - właśnie tymi, którzy wyłazili ze skóry, aby prowadzić walkę na korzyść Niemiec ." [19]

W kilka lat potem poczęli pracować metodą drugą, tj. żeby posiąść także państwo odrębne terytorialnie. Promotorem stało się wielkie stowarzyszenie Agro-Joint , które posiadło tytuł własności ziemi, wyznaczonej na żydowskie osady rolnicze na Krymie, w części Ukrainy i Białorusi (osadnicy są tylko stałymi dzierżawcami). Instytucja ta wystąpiła w listopadzie 1927 r., w Chicago z postulatem żydowskiej kolonizacji Polesia tuż obok żydowskich osad po stronie bolszewickiej, oficjalnie i "zupełnie i zdecydowanie" przedstawiono to ambasadorowi polskiemu w Ameryce w grudniu 1930 roku. [20]

Dziwnie wzmagała się żydowska buta i pewność siebie w stosunku do Polski. Typowym było wystąpienie posła Grynbauma w Sejmie, który po uchwaleniu ustawy o spoczynku niedzielnym, pozwolił sobie huknąć na całą salę "w tej chwili utraciliście Wilno i Lwów !" (Znaczyło to, jako Żydzi rozporządzają dostatecznymi wpływami, by wywrzeć zemstę okrojeniem granic państwa polskiego, skoro nie chce być Judeopolonią; znaczyło to, że Polaka może poczuć jak dalece na terenie międzynarodowym zawisłą jest od Żydów.

Wilno i Lwów pozostały jednak przy nas; Icek Grynbaum przeliczył się. Ale uważam, jako rozumie się samo przez się, że Żydzi poszukają innych dróg ażeby ziścić swe plany. Pamiętajmy, że Prusy wojnę przegrały, a jednak Izrael ją wygrał i Prusy rosły na nowo, Jak drożdżach. (Już całe Niemcy w Prusy przemienione ... ).

Roman Dmowskl, umysł jak najpoważniejszy i najlepszy u nas znawca opraw międzynarodowych, donosi co następuje:
"Najnowszy plan, który bodaj od dwóch z górą lat (od roku 1929) został uznany za najrealniejszy w kołach żydowskich na Zachodzie, jest w porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi wprost gigantyczny. Obejmuje on stworzenie szerokiego pasa od Bałtyku do Morzu Czarnego po obu stronach Dniepru, z ludnością rolniczą żydowską, stanowiącą na początek 25% ogółu. Ziemie wchodzące w skład tego pasa, należą dziś do Polski, Litwy kowieńskiej, do Rosji, Ukrainy i Białorusi sowieckiej. Temu, zdaje się, zawdzięcza nasze Polesie, że w ostatnich czasach tak wiele interesowano się; ze strony żydowskiej jego osuszeniem".

Nie ma zgoła nadziei, żeby zarzucili te dążności państwowe, ani też nie ma co wydziwiać na nich z tego powodu. Gdziekolwiek zachodzi państwowość w stosunki zbiorowe, tam nie sposób, by nie powstał wyścig o państwo; jest to tendencja jak najnaturalniejsza. Trzeba by tedy wpierw wybić Żydom z głowy ich państwowość, czyli innymi słowy całą sakralność ich cywilizacji! Czyli po prostu: trzeba by żeby Żydzi przestali być Żydami.

Toteż nie ma nadziei, żeby zaprzestali budować Judeopolonię, dopóki mają nadzieję, że ją zbudują.

Nie ma pomiędzy Żydami w Polsce ani jednej partii, ani jednego takiego związku, w ogóle żadnej takiej grupy, któraby nie zmierzała do Judeopolonii. Ugrupowań żydowskich polityczno-społecznych mamy w Polsce sześć z czego pięć wywrotowych i jedno "umiarkowane", lecz także socjalistyczne i "współpracujące z polską "lewicą". Zapytajmy, jakie każde z tych sześciu stronnictw zajmuje stanowisko względem Polski, a po odpowiedź udajmy się do żydowskiego poważnego publicysty, który poświęca obszerną książkę (pracę nader sumienną) "żydowskim ugrupowaniom wywrotowym w Polsce". Z tabeli na końcu dzieła, podającej przejrzyście rekapitulację badań zapoznajemy się po kolei z programem każdej partii.

Najstarszą jest wiadomy powszechnie "Bund", powstały w Wilnie w 1897 roku. Istnieje we wszystkich państwach, sprzymierzony wszędzie "z obozem miejscowej lewicy łącznie z komunistami". Żądają od Polski nie tylko całkowitej autonomii, lecz obok tego współrządów dla siebie: "naród żydowski - współgospodarz na ziemiach polskich". A zatem ? żargonowi "przysługiwać winny w sądownictwie, szkolnictwie i na urzędach te same prawa, co językowi polskiemu".

Secesją z Bundu jest "Kombund, oddział zdecydowanie komunistyczny", reorganizowany oddzielnie w roku 1922, "Wchodzi zazwyczaj w skład miejscowej partii komunistycznej". Wierzy w "społeczne i narodowe wyzwolenie Żydów jedynie w wyniku walki klas i rewolucji społecznej. Język narodowy - żargon". Nie zajmowali się określeniem swego stanowiska względem Polski specjalnie, lecz rozumie się samo przez się, że pragną także u nas rewolucji społecznej, a nie sprzeciwiają się wyniesieniu żargonu na piedestał państwowy, skoro go uznają językiem "narodowym".

Trzeci z rzędu obóz wywrotowy powstal w Krakowie w roku 1921 pod nazwą "niezależnych socjalistów". I ten również "współdziała zazwyczaj we wszystkich partiach lewicowych, nie wyłączając komunistów" i podobnież jak u tamtych "walka klas i rewolucja społeczna". A dalej "Polska - państwo narodowościowe, w którym Żydzi winni korzystać z równych praw współgospodarza w zakresie szkolnictwa, sądownictwa, na urzędach, gdzie żargon, jako język narodowy, ma takież prawa, jak polski".

Te trzy stronnictwa nie wciągają wcale w swój program kwestii palestyńsklej, poprzestając na rozwoju w golusie i żądając Judeopolonii. Następne trzy stronnictwa trzymają się syonizmu obustronnego: i w Palestynie i w Polsce.

Poale-Sion, powstały w roku 1905 w Połtawie, rozszerzył się na cały golus europejski. Mieści w sobie dwa odłamy: "Odłam prawicowy współdziała z miejscową lewicą społeczną, odłam zaś lewicy z komunistami". W Palestynie uważają język hebrajski za narodowy; lecz w golusie żargon. "Autonomia narodowa w krajach golusu. Żydzi, naród, któremu w Polsce należą się te same prawa gospodarza kraju, w szkolnictwie, w sądownictwie, na urzędach".

Cejre-Sion powstała na Ukrainie w roku 1903, obejmuje od roku 1903 gorliwców syonizmu. "Walka klas i rewolucja społeczna - środek wyzwolenia narodu żydowskiego nie tylko w golusie lecz i odzyskania Palestyny". Podnoszą język hebrajski, którym przesiąknięta musi być cala kultura żydowska, lecz "żargon w golusie tolerowany ze względów praktycznych". W Polsce zaś "autonomla narodowa, z uznaniem równości języków żydowskich (pluralis!) w sądownictwie, w szkolnictwie, na urzędach".

Wszystkie tedy pięć stronnictw wywrotowych mają względem Polski ten sam program, wypowiedziany w czterech wypadkach jasno i dokładnie.

Pozostałe jeszcze "ugrupowanie pośrednie Hitachduth", zawiązane w Pradze w roku 1920. Program Ich szczególny. Zjednoczenie to "nie uznaje walki klas i rewolucji społecznej", lecz pomimo to, "dąży do odbudowy Palestyny na zasadach socjalistycznych", a działa "nie ustając współpracować z miejscową lewicą". "Pragnie przy tym reformy żydostwa, mianowicie 'uprodukcyjnienia' Żydów". W Palestynie oświadcza śię za hebrajskim językiem, lecz "w golusie zachowuje żargon ze względów natury taktycznej". Wreszcie "w golusie autonomia narodowa; Żydzi jako naród, który winien korzystać z takich samych praw narodowych, jak Polacy". [22]

Skoro "narodowych", a więc chodzi również o prawa języka narodowego w Polsce, tj. żargonu. Możeby się tylko domagali tego mniej gwałtownie?

Żargon ma tedy być w Polsce językiem urzędowym obok polskiego i na równi z nim. Znaczy to, ze marszałek sejmu ma otwierać Izbę w obu językach, a posłowie przemawiać mogą w żargonie. Dziennik Ustaw Państwa musi być ogłaszany w obu językach. Każdy urzędnik powinien znać oba języki urzędowe. Na razie warunek ten posiadają sami tylko żydzi. Jeżeli Polacy nie mają być wykluczeni od stanowisk publicznych w Polsce, muszą się uczyć żargonu i zdawać z niego egzaminy przed odpowiednią komisją. W swym własnym interesie wprowadzą tedy naukę żargonu w szkołach. Na uniwersytetach wykłady dwujęzyczne, zwłaszcza dla prawników, o co bardzo łatwo, gdyż nie władający żargonem nie może być w ogóle profesorem. Teatry subwencjonowane muszą posiadać obok "trupy" polskiej drugą żargonową; repertuar równo po połowie - etc., etc. Są to proste konsekwencje "współgospodarstwa" i równouprawnienia obu języków w szkole, w sądzie i w urzędach. Tylko naiwni mogą niedowidzieć, o co chodzi.

W programie Cejre-Sion znajduje się atoli wyrażenie o "równości języków żydowskich" w liczbie mnogiej. Ci żądają więc równouprawnienia dla żargonu i dla hebrajszczyzny. Szczęściem jest to grupa stosunkowo nieliczna i nie wpływowa, bo mogła by nam grozić ... trójjęzycznośc.

Podobno partia ta rozpłynęła się w roku 1920, bo jej "członkowie wraz z wojskami bolszewickimi uciekli z Polski do Rosji". [23]

W roku 1917 połączyły się dwie partie, mianowicie "żydowska socjalistyczna partia robotnicza" i "syonistyczno-socjalistyczna partia robotnicza" we wspólną "Ferajnigte". Dążeniem jej "wytworzenie terytorialnego środowiska żydowskiego z terytorialną autonomią żydowską". Od roku 1914 wydawali odezwy wzywające do działać przeciwko koalicji państw zachodnich i przeclw Polsce. W roku 1922 połączyli się z partią " niezawisłych socjalistów". Kładą nacisk na autonomię narodową żydowską w Polsce i wprowadzenie żargonu w państwowość polską. Wprowadzili też do programu zasadę, że "wiara w asymilację jest największą niedorzecznością".

W którąkolwiek tedy zwrócić się stronę żydowską, zewsząd grzmi przeciwko Polsce jednako hasło Judeopolonii.

Twórca syonizmu Herzl, nie zapomniał bynajmniej o Polsce. W pamiętnikach swych [24] pisze o nas nader przejrzyście:
"Przez jakiś czas myślałem o Palestynie ... ale mój system przeniesienia Żydów dałby się tam z trudnością przeprowadzić. Potrzeba, abyśmy mieli klimat obejmujący różne temperatury dla Żydów nawykłych do sfer zimniejszych i cieplejszych. Musimy posiadać wybrzeże morskie ze względu na międzynarodowy handel; dla gospodarstwa zaś rolnego, prowadzonego przy pomocy maszyn, niezbędne są wielkie równiny ." [25]

Z końca zaś roku 1933 organizacja wojskowa żydowska, Brith Trumpeldor liczyła wówczas w 26 krajach 63.000 członków, z czego w Polsce 40.000 w 657 oddziałach. "Organizacja ta ma za zadanie samoobronę Żydów w Palestynie i w krajach rozproszenia; to się rozumle, że Żydzi przygotowują się poważnie do obrony swego stanu posiadania w Polsce". Poseł Thon wyjaśnial cel tych zbrojeń i ćwiczeń wojskowo-sportowych ewentualnościami w Palestynie w te słowa: "Przy pomocy angielskich bagnetów przez pewien czas - oby bardzo krótki - do własnych, do uwolnienia się od bagnetów. Taka jest nasza droga".

Polski judeolog dodaje do tych wiadomości taką uwagę:
"Tę drogę ma im przygotować w Polsce szkoła instruktorów wojskowo-sportowych w Zielonce obok Warszawy. Dążą tu Żydzi planowo i systematycznie do założenia królestwa swego ." [26]

Wielce znamienny artykuł pt; "Paryż i Warszawa" ukazał się w kwietniu 1919 roku w "Unser Weg", organie "Feralnigte". Było to bezpośrednio po wersalskim traktacie o mniejszościach narodowych. Jeden z wybitniejszych działaczy stronnictwa (I. Rein) oświadczył, co następuje: "Zrzeknijcie się nadziei paryskich! Nie z Paryża przyjdzie wyzwołenie. Tylko wówczas, kiedy również w Warszawie proklamowane zostaną nowe zasady rewolucji socjalnej, wtedy będzie można zagwarantować Żydom prawa narodowe. Pod tym względem będziemy mieli również poparcie socjalistów międzynarodowych. Niech więc mocniej i energiczniej bije młot rewolucyjny !". [27]

Chodzi tedy o to, czy im do tego sił przybywa, czy ubywa. W ostatnich latach poniósł Izrael straty dotkliwe, zubożał nawet; ale w zestawieniu z finansami społeczeństwa polskiego, stanowczo najuboższego w Europie, Żydzi pozostaną jeszcze długo potentatami, choćby mieli stale ubożeć. Wiadomo: "Nim tłusty schudnie, chudy w kościotrupa się zamieni".

Należy też rozważyć sprawy demograficzne Żydów w Polsce. Dzięki nieocenionej, niezrównanej pracy Wasiutyńsklego posiadamy Informacje dokładne. Pozwolę sobie atoli na jedną uwagę: Wszelkie statystyki w państwie polskim, choćby celowały sumiennością, nie zdadzą się na nic obserwatorom życia zbiorowego, dopóki nie będą robione osobno dla Korony i osobno dla Litwy. Tyczy się to także spraw żydowskich. Np. na śląsku Górnym było w roku 1919 zaludnienia żydowskiego 1%, a w Wileńszczyźnie 12.8%. Czy brać z tego przeciętną? Znaczyłoby to operować czczym wymysłem! Coby powiedzieli statystycy od chorób na Zachodzie, gdyby im zaproponować takie rozumowanie: Ponieważ Polska leży w Europie, więc obliczyć przeciętność tyfusu plamistego w Europie według danych z Polski? Ależ Polska jest jedynym krajem w Europie, mającym tyfus plamisty! Podczas pierwszej wojny powszechnej lekarze z Zachodu nie chcieli dawać wiary naszym, stwierdzającym wypadki tej choroby, która w ich krajach stała się czymś tak dalece legendarnym, iż mniemano, jako dawniejsze o niej wzmianki polegają na nieporozumieniu, lub mistyfikacjach. Niemieccy lekarze mówili naszym wprost w oczy: Es giebt ja keinen Flecktyphus! Jakżeż wlec wciągać Polskę do obliczania przeciętności tej choroby w Europie? Polska nie należy w tym względzie do żadnej przeciętności, lecz stanowi po prostu wyjątek. Otóż podobnie co do Żydów, Śląsk jest czymś wyjątkowym wobec Wileńszczyzny, a Wileńszczyzna czymś wyjątkowym wobec Śląska.

Dzieło Bohdana Wasiutyńskiego zezwala na wniosek, że wzrost procentowy zaludnienia żydowskiego w Polsce skończył się, o ile nie nastaną nowe imigracje. W Galicji było ich w roku 1921 mniej niż w roku 1890; nawet wschodnia Galicja wykazuje od roku 1890 stały spadek procentowy; w samej tylko Kongresówce "trwał do ostatnich czasów nieprzerwany wzrost odsetka żydowskiego". Ale w XX wieku "został powstrzymany", jakkolwiek na cyfrze niemałej 14.25%. W Wielkopolsce ubywa ich już od roku 1871. Po odzyskaniu niepodległości zaczęli Żydzi zrazu tłumnie opuszczać tę prowincję, potem atoli nastąpiła imigracja z innych dzielnic polskich. Ale w byłej Galicji już od roku 1880 zmniejszył się nawet przyrost naturalny Żydów, w stosunku do przyrostu chrześcijan, a w roku 1926 sama płodność żydowska staje się tam znacznie mniejsza, niż u chrzęścijan. A więc - o ile ten stosunek utrzyma się - nie ma się czego obawiać żydowskiego zalewu; dawne obawy od Niemcewicza aż do Niemojewskiego nikną, o ile chodziłoby o ilość.

Ważny to wzgląd: ilość, niewątpliwie! Ale zachodzi jeszcze inny, może nawet ważniejszy, mianowicie: jakość. Godzi się spojrzeć w tę stronę. Ależ przybywa wciąż Żydów po miastach! Jak niegdyś w Niemczech, ludność żydowska przenosiła się z miast upadających do rozkwitających podobnież i u nas obecnie "napływają przede wszystkim do miast, które się najszybciej rozwijają". Sam fakt, że Żydzi coraz bardziej skupiają się po większych miastach, musi wywołać znamienne skutki dla Polaków niekorzystne. Zwiększają się przez to ich "wpływy i oddziaływanie na społeczeństwo polskie". Albowiem "wytwarzają się w ten sposób wielkie, zwarte skupienia mas żydowskich, a pod ich wpływem ulega zmianie i psychologia tych mas i ich obyczaje i fizjonomia polityczna. Żydzi stają się w osiedlach wielkomiejskich mniej zależni pod względem gospodarczym od swego otoczenia, łatwiej mogą tworzyć własne organizacje społeczne, kulturalne i polityczne. Z uwagi na rolę miast, jako czynnika dającego inicjatywę we wszelkich poczynaniach społecznych, jako ośrodków kulturalnego oddziaływania, fakt skupienia się w nich Żydów ma poważne znaczenie ." [31]

Co wyrażając krótko a węzłowato, powiedzmy sobie, że chociaż może Żydów przestanie procentowo przybywać, ale podnoszą się jakościowo.

Teraz więc powstaje kwestia, czy my zyskujemy w tych latach jakościowo? My, ze sromotnym upadkiem całego szkolnictwa, którzyśmy doprowadzili już do tego, że coraz więcej dziatwy nie ma gdzie uczęszczać do szkoły? Poprosiłbym też o wykres konsumpcji nafty, węgla, cukru, soli, zapałek, obuwia i .. . książek w kraju ... tyfusu plamistego. Tych danych trzeba, by ocenić stosunek jakości i pozostające z tym w związku szansę Judeopolonii.

Rozdział ten pisany był w roku 1934.
Pozostawiam go bez zmiany, uzupełniając uwagami, które tu dopisuje w czerwcu 1942 roku.

Żydzi całego świata dbali troskliwie o zachowanie i przywrócenie do potęgi militaryzmu pruskiego. Kapitał "międzynarodowy" via City, N. York i Paryż uzbroił Niemcy i tym samym zapewnial istnienie militaryzmu w całej Europie. Militaryzm, to najlepsza rękojmia hegemonii Izraela; toteż Izrael dba o to, by militaryzm nie przestał być czymś nieuchronnym dla Europy. Przybywał nowy powód, żeby się Niemcami zaopiekowali. W przywróceniu pruskich "porządków" w Europie nadzieja utworzenia Judeopolonii.

Hitleryzm przeszedł na antysemityzm. To nic. Ludwik XIV tępił protestantyzm we Francji a protegował go w Niemczech. Za cenę utworzenia Judeopolonii mogliby Żydzi śmiało udzielić hitleryzmowi absolucji ze wszystkich prześladowań w Niemczech. Czekali, pełni milej nadziel nowego najazdu niemieckiego na Polskę gigantycznego interesu powtórnej wojny powszechnej wznowienia robót około Judeopolonii. Tym razem nie zamierzali bynajmniej poprzestać na państwie żydowskim na spółkę z Polakami, lecz obok tego postanowili wykroić kawał Polski (Polesie) na terytorialne państwo wyłącznie żydowskle.

Zmieniła się atoli niemiecka orientacja polityczna. W latach 1914-1918 zamierzali utworzyć państewka polskie, letuwskie, ruskie (ukraińskie) pod niemiecką hegemonią, a przy tym trzeba było bądź co bądź dzielić się z Austrią. Mocarstwo habsburskie przestało istnieć, a prowincje niemiecko-austriackie zagarnięto i wcielono do Rzeszy. Zdobyczami drugiej wojny powszechnej nie trzeba będzie dzielić się z nikim; toteż chociaż zdobycze te mają być rozszerzone aż po Ural, wszystko pozostać może przy Niemczech hitlerowskich. Austria nie będzie już tamować zazdrośnie rozrostu Rzeszy.

Dla Polski wyłoniły się zaś dwie okoliczności godne przysłowia o "szczęściu w nieszczęściu": wojna niemiecko-rosyjska, tudzież głębokie Niemców przekonanie, że tym razem dokonali zaboru całej Polski na wieki całe, że stąd już nie odejdą. Od samego początku okupacji urządzają się u nas "na wieki" i wierzą najmocniej w to, że absurdem jest wszelakie przypuszczenie, jakoby możliwym było, żeby oni Polskę mogił utracić. W żadnej hitlerowskiej głowie nie powstanie co do tego najmniejsza wątpliwość. To dla nich dogmat.

Dzięki tej myłce, osądzili konsekwentnie, że Żydzi nie są im w Polsce do niczego potrzebni. Megalomania Niemców gubi, a nas ocaliła od ponownych prób Judeopolonii pod egidą niemiecką. (prof. Koneczny nie wiedział w tym czasie o niemieckich próbach utworzenia tzw. Lublinlandu, o którym wspomina SS-Mann Adolf Eichmann - patrz książka Hannah Arendt "Eichmann w Jerozolimie" - oryginalne wyd. 1961, Wydawnictwo Znak, Krakow 1998, ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 46 - wtr. WK.)

Jest jednak sposób, żeby bez niemiekiej przemocy, a nawet mimo klęski Niemiec, zbudować Judeopolonię. Wystarczy odpowiednie przedłużenie wojny. Niemcy tępią naród polski; zamierzają doprowadzić do stanu Łużyczan. Na to nie będą mieć czasu, lecz mogą go mieć dosyć na to, by wytępić inteligencję i wszystkich wybitniejszych kupców i rzemieślników polskich. Do tego wystarczyłoby im jeszcze kilka tylko lat okupacji. Jeżeliby w Polsce pozostał sam proletariat, jedyną inteligencją byliby na długo Żydzi. Polska spadłaby do rzędu pojęć tylko geograficznych, a Polacy pozostaliby żywiołem etnograficznym, lecz przestaliby być narodem, a nawet społeczeństwem.

Przedłużenie wojny na odpowiednio dłuższy czas gotowałoby nam los podobny do stanu Czech po wojnie 30-letniej. Obliczmyż sobie, jak Polaków ubywa; na pewno, przynajmniej dziewięć razy więcej niż Żydów. Procent zaludnienia żydowskiego będzie w każdym razie po wojnie znacznie wyższy; cóż dopiero, gdyby wojna miała się przedłużyć !

Czy nie warto zastanowić się nad tym, jak od początku wojny wszelkie poczynania angielskie (następnie też amerykańskie) ulegają opóźnieniom? Jak z reguły w ostatniej chwili "coś się stanie", co obraca w niwecz całe plany ? Sprawy wojenne toczą się tak, jak gdyby wykonywanie planów znajdowało się w ręku nie anglosaskim. Hitleryzm i cala Trzecia Rzesza muszą być oczywiście wreszcie zniszczone, lecz czy nie aż wtedy, gdy się okaże, że będzie Polska, lecz ... bez Polaków ?

Gdyby atoli zniszczono prusactwo wcześniej, gdyby potem Niemcy naprawdę rozbrojono, gdyby wznowienie mocarstwowego stanowiska Niemiec stało się na wieki całe absurdem, w takim razie . . . ciąg dalszy sprawy zależałby od przyszłości Rosji. Judeorosja mogłaby wydać Judeopolonię.

W październiku 1945 roku dodaje dalszy dopisek.

Jesteśmy od kilku miesięcy świadkami, jak wzbudza się na Zachodzie sympatie dla Niemców i roznieca antypatie przeciwko Polsce. Żydowskiej życzliwości dla Niemiec nie dałoby rady ani dwóch Hitlerów! Będą zabiegać z całych sił o jak najlepsze warunki dla Niemiec, a jak najgorsze dla Polski.

Posiedli atoli tor drugi. Choćby się nie powiodło wznowić państwa niemieckiego, zwycięstwa socjalizmu w całej już niemal Europie gwarantują im widoki najlepsze na teraźniejszość i najbliższą przyszłość. Judeopolonia ma być utworzona od strony rosyjskiej i tworzy się na naszych oczach. Jak sami żydzi często przyznają, oni dlatego właśnie łączą się z bolszewizmem, a zwłaszcza syoniści. Zanim tedy doprowadzimy do końca swe spostrzeżenia o Judeopolonii, musimy zapoznać się bliżej z syonizmem.

Ponieważ syonizm jest dwustronny, mianowicie palestyński i europejski, a zatem w tej drugiej formie syonizmu mieści się też Judeopolonia i dlatego do zagadnienia tego będą jeszcze nowe przyczynki w następnym rozdziale.

Przypisy:
[1] Stefania Laudynowa, "Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość". Dwa tomy. Chciago 1917 - 1919, I 80
[2] Majer Bałaban, "Studia historyczne", Warszawa 1927, str. 104
[3] Henryk Rolicki, "Zmierzch Izraela", Warszawa 1932, str. 331
[4] Antoni Marylski, "Dzieje sprawy żydowskiej w Polsce", Warszawa 1912, str. 143
[5] Henryk Rolicki, str. 333
[6] Stefania Laudynowa, I 190
[7] Stefania Laudynowa, I 64
[8] Stefania Laudynowa, II 66
[9] Stefania Laudynowa, I 96
[10] Stefania Laudynowa, I 354
[11] Stefania Laudynowa, I 159
[12] Stefania Laudynowa, I 357
[13] Stefania Laudynowa, II 21
[14] Stefania Laudynowa, I 377,378
[15] Stefania Laudynowa, I 199
[16] Stefania Laudynowa, I 362
[17] Recenzja krótka w wiedeńskich "Polnische Stimmen" z 29 grudnia 1917 (nr 52)
[18] Feliks Koneczny, "Logos i Ethos", Poznań 1921, tom II 220-222
[19] ks. Stanisław Trzeciak, "Mesjanizm a kwestia żydowska", Warszawa 1934, str. 263,264
[20] Henryk Rolicki, str. 393, 395
[21] Roman Dmowski, "Swiat powojenny a Polska", wyd. III, Warszawa 1932, str. 337
[22] Rudolf Korsch, "Żydowskie ugrupowania wywrotowe w Polsce", Warszawa 1925, str. 214, 215 [23] ks. Stanisław Trzeciak, opr. cit., str. 309-324
[24] Theodor Herzl, "Pamiętniki", Tom I, str. 200
[25] ks. Stanisław Trzeciak, opr. cit., str. 99
[26] ks. Stanisław Trzeciak, opr. cit., str. 117
[27] Rudolf Korsch, opr. cit., str. 11, "Nowe zasady rewolucji socjalistycznej" wyjaśnia autor jako bolszewizm.
[28] Bohdan Wasiutyński, "Ludność żydowska w Polsce w wiekach XIX i XX. Studium statystyczne", Warszawa 1930, str. 5
[29] Bohdan Wasiutyński, opr. cit., str. 8, 91, 92
[30] Bohdan Wasiutyński, opr. cit., str. 161, 162, 194, 198, 222
[31] Bohdan Wasiutyński, opr. cit., str. 43, 223, 224
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:34:35 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: O cywilizacjach
« Reply #3 on: (Sun) 01.06.2014, 23:05:32 »
Dwużydzian Polaka

Na gruncie drwin wytworzyło się duchowe współżycie Żydów i Polaków, Żyd
powiedział Polakowi:
Nie mogę z tobą nic wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie
cierpieć i do niczego wspólnie dążyć - ale możemy wspólnie drwić ze
wszystkiego.
Wydrwię ci twego Boga, twą Ojczyznę, twą tradycję i twe Ideały, twe pragnienia i twe wysiłki i obaj będziemy wyżsi ponad to wszystko.
Zeszedł się żydowski kpiarz z polskim kpem i zaczęli ze wszystkiego kpić.
I wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie mógł dojrzeć. Albowiem żydowski 'odczynnik' rozkładał skutecznie na drwiny wszelkie przejawy woli. (...)
Tak sformułowała rzecz sfera, myśląca kategoriami politycznymi.
Przypatrzmy się z kolei jak rzecz ujęto w sferze myślenia kategoriami przyrodniczymi. (...)
W pewnym kółku ludzi, należących do polskiego świata naukowego, zastanawiano się nad wpływami destrukcyjnymi żydostwa. I oto jeden z nich, sięgając po porównanie do chemii, powiedział, że filosemitę można by określić jako 'dwużydzian Polaka'.
Na wzór 'dwusiarczanu potasu'. (...)
Połączenie czadu psychiki żydowskiej z kruszcem i duszy polskiej, zwłaszcza kruchym, sprawia , że w owym smutnym typie Polaka, Żydom oddanego - na jedną cząsteczkę polską przypadają dwie cząsteczki żydowskie.
Asymilacja nie wytworzyła typu, w którym dałoby się powiedzieć, że to jest 'dwupolan żyda', to znaczy, by w Żydzie asymilowanym dwie cząsteczki przypadały na jedną cząsteczkę żydowską.
Polskość nie jest kwasem rozkładającym kruszec żydowski; natomiast takim kwasem jest żydowskość i polski kruszec rozkłada.
Dlatego Żyd asymilowany będzie w ostateczności brał zawsze stronę żydostwa.
I dlatego filosemita przestanie być czułym na sprawy polskie, lecz będzie zawsze nadwrażliwy na sprawy, żydowskie.

Andrzej Niemojewski

Źródło: [url=http://www.equeserrans.net/DWUZYDZIAN_POLAKA.pdf" onclick="window.open(this.href);return false;]http://www.equeserrans.net/DWUZYDZIAN_POLAKA.pdf[/url]



Odkrycie nowego pierwiastka



Naukowcy z CERN w Genewie ogłosili odkrycie najcięższego pierwiastka, jeszcze nieznanego nauce. Nowy pierwiastek to Governmentium, co w polskim tłumaczeniu można oddać jako żydo-rządowiec (GV/ŻRZ). Posiada jeden neutron, 18 asystentów neutrona, 91 pod-asystentów neutrona, 8 pod-pod-asystentów neutrona, co w sumie daje 117 około-neutronów. Do tego dodać należy 460 + 100 pod-neutronów w stanie żydo-nirwany. Razem daje to masę atomową równą 678. Te 678 cząstek jest utrzymywanych razem przez siły zwane żydo-kretynizmem, które z kolei są otoczone przez ogromne ilości „jakby prawomyślnych” cząstek zwanych wyrobnikami.

Ponieważ żydo-rządowiec nie ma elektronów ani protonów, jest zatem w stanie bezczynnej bierności. Jednakże, jego istnienie może być wykryte, ponieważ utrudnia każdą reakcję z czymś, z czym wchodzi w kontakt. Nawet niewielka ilość żydo-rządowca wywołuje reakcję, które zwykle trwa od zaledwie kilku dni aż do zakończenia w ciągu czterech lub więcej lat, gdy następuje zniszczenie albo rozpad.

Governmentium/żydo-rządowiec ma normalny czas połowicznego rozpadu trwający z reguły 4 lata. Podczas tego okresu nie dochodzi w nim do procesów obumierania, lecz przechodzi on reorganizację, w czasie której część asystentów neutronów, a nawet pod-neutrony zmieniają miejsce na powłoce walencyjnej. W rzeczywistości, masa atomowa żydo-rządowca będzie z upływem czasu wzrastać, ponieważ każda reorganizacja powoduje, że coraz więcej kretynów będzie stawać się pod-neutronami albo asystentami neutrona, tworząc izotopo-palantów. Ta cecha promocji sił kretyńskich, skłania niektórych naukowców do poglądu, iż żydo-rządowiec powstaje w sytuacji, gdy siły kretyńskie osiągają punkt krytyczny koncentracji. Ta ilość jest hipotetyczna, ale można się do niej odnosić jako do krytycznego grzęzawiska dla innych ładunków nieobojętnych.

Podczas procesu katalizy z zastosowaniem pieniędzy, żydo-rządowiec staje się żydo-administracją, pierwiastkiem okresowym, który emituje tylko tyle energii, ile jej ma żydo-rządowiec, ponieważ ma wówczas o połowę mniej wyrobników, za to dwa razy tyle kretynów. Reakcja katalityczna udowadnia, że mimo używania ogromnych sum pieniędzy w roli katalizatora, proces wymiany nie doprowadza do tworzenia się żadnych innych produktów ubocznych.

wykorzystano: http://armstrongeconomics.com/2013/07/2 ... w-element/
przygotował: stophasbara

Źródło: wolna-polska.pl
« Last Edit: (Sat) 16.08.2014, 01:35:41 by fistraist »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: O cywilizacjach
« Reply #4 on: (Mon) 21.09.2015, 12:09:04 »
Praktyka względności

Centrum Kultury Nowy Świat w Warszawie, sala na piętrze nad kawiarnią Krytyki Politycznej. Kolejne spotkanie z panią Bożeną Umińską-Keff w cyklu "Klisze tożsamości jako niewola".
 
Czym właściwie te spotkania są? Odbywają się pod kilkoma szyldami. Bo to i "Uniwersytet Krytyczny", i "Nowy Teatr" (nie mylić z istniejącą od 1947 roku warszawską sceną dramatyczną), i miejsce postrzegane jako matecznik wulgarnej, antypolskiej lewackości.
W formie najbliższe są prelekcji, odczytowi. Zadziwiające połączenie. Ale twórczość pani Keff od dawna roznosi w pył formalne podziały. Ugina rzeczywistość, niczym grawitacja przestrzeń w teorii Einsteina.

Majowa środa, późne popołudnie. Osób (widzów? uczestników?) z wolna przybywa. W końcu pojawia się Ona. Nieduża kobieta, dzierżąca boską władzę nad słowami. Potrafi zafundować myślom taką kolejkę górską, że potem przez kilka dni leczą siniaki. A wyobraźnia na wspomnienie robi się czerwona i zmienia temat.

Mimo zamknięcia okien do sali wdziera się wielkomiejski szum. Ale pani Umińska-Keff rezygnuje z mikrofonu. Zamiast tego prosi słuchaczy o przysunięcie się. Wężowa hipnoza i tak zawładnie ich uwagą.
Dumna, długonoga organizatorka dorzuca jeszcze jeden dyktafon do sterty cyfrowych ziaren leżących na stole przed Keff. Nagranie pojawi się w internecie.
Czas zacząć magiczny seans.

* * *

Notatki:

W języku publicznego dyskursu mamy w Polsce do czynienia z rachitycznymi kategoriami obywatelskimi. Polskie kategorie są - narodowe.

W czasie okupacji był podział na Żydów i Polaków. Narodowość wyrasta ponad obywatelstwo. Polacy to, w przeciwieństwie do takiej na przykład obywatelskiej Francji, naród "po krwi". "Nie ma społeczeństwa, jest naród. Naród jest tworzony przez krew. Społeczeństwo - przez zasady abstrakcyjne."

Dla Żydów, tych niewielu pozostałych po wojnie, prześladowania stalinowskie dotyczyły wszystkich po równo, nie rozróżniały narodowości. Za czasów Jana Pawła II katolicyzm był wyznacznikiem antykomunizmu (przy zastrzeżeniu, że to, co w Polsce było, to było nie-wiadomo-co, a nie komunizm). W środowisku lewicy laickiej istniał wręcz naddatek szacunku wobec wierzących. Betonowa zbitka Polak-opozycjonista-katolik. Lata '80 i transformacja to kolejne rozczarowania. Pojawia się wybór judaizmu w celu zaakcentowania tożsamości, przez ludzi wywodzących się z laickich domów.

Wyraźna tożsamość jako element szacowności, społecznego potwierdzenia, prawomocnego wstępu do kultury.
W polskiej szacowności musi być element nacjonalizmu.
Przykładem owej szacowności może być Gazeta Wyborcza: bez socjalizmu, z wartościami w rodzaju tradycyjnej rodziny i odrobiną tolerancji. Nawet gorzej, Wyborczej zdarzył się antysemityzm: zamieszczenie na okładce marcowego dodatku "Ale historia" reprodukcji hitlerowskiego plakatu, na co nie zareagowały instytucje żydowskie!

Polski nacjonalizm nie jest uświadamiany. Ale pod pomnikiem Dmowskiego wypływa na szczyt hierarchii ważności. Podobnie jest (przynajmniej w warstwie deklaratywnej) u polityków.
Tymczasem Dmowski opracował przecież odpowiednik Ustaw Norymberskich. Tyle, że nie doszedł do władzy.
II RP jest idealizowana.

Berek Joselewicz - patriota, Żyd "zasymilowany przez śmierć". (Przy okazji, ciekawa postać Kościuszki: republikanin, rewolucjonista, oświeceniowy patriota, adresujący chłopów, Żydów i kobiety.) Obrona Sandomierza przed Szwedami przez 300 żydowskich młodzieńców.
Natomiast na bardziej współczesne przykłady nałożony jest w świadomości filtr, np. na żołnierzy żydowskich uczestniczących w kampanii wrześniowej, wielu jak na 3,5 milionową, przedwojenną żydowską społeczność.
Wybiórcze istnienie faktów w historii.

Żydokomuna? Czy z bogatego, czy z biednego domu - było się przede wszystkim Żydem. Komunizm, wiara - jak chrześcijaństwo. Trzeba też uwzględniać kontekst historyczny. Można się było pomylić.
Nie ma powodu, by się kajać!

Przychylność Żydów dla Armii Czerwonej jako ratunku przed zagładą.

"Czy to coś, co się wydaje, czy dzieje się realnie? Mi się wydaje, że jest realne." - zastanawia się w pewnym momencie Keff.

Cytat z Pszoniaka: "Korczak był Żydem, ale miał polskie serce". Czyli: skoro był szlachetny, to z definicji nie był Żydem.

"Prawo serca": Żyd szacowny to taki, który zerwał z żydokomuną itp. Tymczasem to jest, tym razem ze strony Żydów, wchodzenie w stereotypy! Natomiast dla "prawicowców" jakiekolwiek zrywanie nie ma znaczenia, Żyd zawsze będzie Żydem.

Pożądanie szacownych tożsamości, nawet żydowskich, to kolejne budowanie zapór.

"Żydowskie samopotępienie może być potem równoważone przez megalomanię."

Po '89 można być i Żydem, i Polakiem, chociaż p. Keff przyznaje, że "może i by wyskrobała 5% na obie tożsamości". [Swoją drogą ciekawe, by nie powiedzieć przewrotne - tożsamość - jaka? - wymierzana jako brak tożsamości - MT]

Pod koniec spotkania omawiane jest opowiadanie Hanny Krall o Peterze Schocku, realnie istniejącym Żydzie, geju, masażyście w podejrzanej saunie, ostentacyjnie podziwiającym Żydów, noszącym wisior z Gwiazdą Dawida, prowadzącym autorkę opowiadania pod pomnik zamordowanych w obozach koncentracyjnych mniejszości seksualnych.
A potem, kiedy już umarł (na eutanazję) okazało się, ku zaskoczeniu znajomych, że wcale Żydem nie był!

Tę historię pani Keff zostawia w zawieszeniu, niedopowiedzianą, nie interpretuje, nie wyciąga wniosków. Ale robi to w taki sposób, że od napięcia audytorium iskrzy.

Nie wiem, czy przypadkiem nie w reakcji na relację z poprzedniego spotkania (jesli tak, to kłaniam się!) spotkanie kończy się zaproszeniem do zadawania pytań.
Ale pytań nie ma. Nie tylko mi trudno się po tej feerii myśli pozbierać. Echo, które grało na myśliwskim rogu Wojskiego, to amatorski ersatz w porównaniu do wywoływanych przez panią Keff mentalnych lawin.

* * *

Kilka dni zajmuje mi uświadomienie sobie ogromu ukorzenionego w stereotypach antysemityzmu i przeraźliwej, ucharakteryzowanej na próbę zadośćuczynienia uzurpacji, jakiej dopuścił się Peter Schock.
Brakowało tylko tego, by jeszcze był kobietą.
Ale cóż. Nikt nie jest doskonały.

Bożena Keff: Maski tożsamości - Nowy teatr - 09.05.2012
https://www.mixcloud.com/krytykapolityczna/bozena-keff-maski-tozsamosci-nowy-teatr-09052012/

Źródło: http://polacy.eu.org/2229/praktyka-wzglednosci/
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje