Author Topic: "Protokoły Mędrców Syjonu"  (Read 2304 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
"Protokoły Mędrców Syjonu"
« on: (Sat) 05.04.2014, 13:35:06 »
Źródło: www.zbawienie.com

Protokół I

Słuszny sąd o ludziach - Prawo polega na sile - Wolność jest ideą; wolnomyślność - Złoto i wiara - Samorząd, a despotyzm kapitału - Wróg wewnętrzny - Tłum i anarchia - Polityka, a moralność - Syjońskie zasady rządzenia - Prawo silniejszego - Niezwalczona władza syjońska - Cel uświęca środki - Ślepy tłum - Abecadło polityczne - Waśnie partyjne - Samowładztwo najwłaściwszą formą rządu - Alkoholizm, klasycyzm, prywata - Zasady i podstawy rządu syjońskiego - Terror - Wolność, równość, braterstwo - Zasada rządu dynastycznego - Zniesienie przywilejów arystokracji i gojów - Nowa arystokracja - Wychowanie psychologiczne - Abstrakcja wolności - Możność zmiany przedstawicieli narodu

§ 1. Słuszny sąd o ludziach

Ludzie o popędach złych są znacznie liczniejsi od zacnych, toteż najlepsze wyniki w rządzeniu ludźmi osiągnąć można przy pomocy gwałtu i strachu, nie zaś w drodze rozpraw akademickich. Każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, lecz jednocześnie rzadko kto nie byłby gotów poświęcić dobra ogólnego dla celów osobistych.

§ 2. Prawo polega na sile

Co poskramiało zwierzęta drapieżne, zwane ludźmi? Co kierowało dotychczas nimi? W okresie kształtowania się ustroju społecznego ludzie ulegali sile ślepej i brutalnej, następnie zaś prawu, które nie jest niczym innym, jak tąż samą siłą, lecz zamaskowaną. Stąd wniosek, że według praw natury istotą prawa jest siła.

§ 3. Wolność jest ideą; wolnomyślność

Wolność polityczna jest ideą, nie zaś faktem. Ideę tę trzeba umieć stosować wówczas, kiedy zachodzi potrzeba zjednania dla swojej partii sił narodu przy pomocy przynęty ideowej, o ile partia ta zamierza zwalczyć inną, stojącą u steru władzy. Zadanie staje się znacznie łatwiejsze, jeżeli przeciwnik zarazi się również ideą wolności, czyli tak zwaną wolnomyślnością, dla której czyni ustępstwa kosztem siły. Wówczas uwydatnia się triumf teorii naszej: natychmiast ręka nowa według praw natury chwyta porzucone wodze władzy, bowiem ślepa siła narodu nie może się ani dnia jednego obyć bez kierownictwa, nowa zaś władza tylko zajmuje miejsce dawnej, zwątlałej wskutek wolnomyślności.

§ 4. Złoto i wiara

W naszych czasach miejsce władców liberalnych zajęła władza złota. Były czasy, kiedy rządziła wiara.

§ 5. Samorząd, a despotyzm kapitału

Idea wolności jest niezniszczalna, bowiem nikt nie umie korzystać z niej w sposób umiarkowany. Wystarczy dać narodowi na czas pewien prawo rządzenia sobą, by naród rozpuścił się zupełnie. Z tą chwilą zaczynają się waśnie wewnętrzne, nabierające wkrótce formę walk socjalnych, w których państwa spalają się, a znaczenie ich obraca się w popiół.

Czy dane państwo niszczeje wskutek wstrząśnień własnych, czy też waśnie wewnętrznie oddają to państwo pod władzę wrogów zewnętrznych, należy w każdym razie uważać je za zgubione; jest ono w naszej mocy. Despotyzm kapitału, pozostającego wyłącznie w naszym ręku, podaje słomkę, której państwo to, chcąc nie chcąc, trzymać się musi, bowiem w razie przeciwnym stacza się w przepaść.

§ 6. Wróg wewnętrzny

Gdyby ktoś z głębi swej duszy liberalnej powiedział, że rozumowanie podobne jest nienormalne, zapytam wówczas: jeżeli państwo posiada dwu wrogów i jeżeli w stosunku do wroga zewnętrznego wolno mu i nie jest uważane za nienormalne używanie wszelkich środków walki, jako to: nie wtajemniczać przeciwnika w plany ataków, czy obrony, napadać nań w nocy, lub przy użyciu sił przeważających, to na jakiej zasadzie można uważać za niedopuszczalne lub niemoralne używanie tych samych środków walki w stosunku do gorszego wroga, gwałcącego ustrój społeczny i pomyślność?

§ 7. Tłum i anarchia

Czy logika i rozum pozwalają mieć nadzieję pomyślnego rządzenia tłumami przy pomocy perswazji rozsądnych i porozumienia, jeżeli istnieje możność opozycji nawet bezmyślnej, lecz dogadzającej narodowi, rozumującemu powierzchownie? Rządząc się wyłącznie poziomymi namiętnościami, zwyczajami, tradycjami oraz teoriami sentymentalnymi, ludzie z tłumu i tłum ludzki ulegają herezji partyjnej, stojącej na przeszkodzie wszelkiemu porozumieniu, nawet opartemu na gruncie perswazji najrozsądniejszych. Wszelka decyzja tłumu zależna jest od przypadkowej lub sztucznie stworzonej większości, nieświadomej tajników polityki i zdolnej powziąć decyzję, będącą zarodkiem anarchii w rządzeniu.

§ 8. Polityka, a moralność

Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością. Władca, powodujący się moralnością, nie jest politykiem i jako taki nie może być pewny swego tronu.

§ 9. Syjońskie zasady rządzenia

Kto pragnie rządzić, musi tym samym uciekać się do podstępów i obłudy. Wielkie cnoty narodu - szczerość i uczciwość - są wadami w polityce, bowiem łatwiej i pewniej, niż wróg najpotężniejszy, strącają władców z tronu. Cnoty te powinny być właściwością państw gojów, my zaś w żadnym razie nie powinniśmy powodować się nimi.

§ 10. Prawo silniejszego

Prawo nasze polega na sile. Wyraz ,,prawo" zawiera w sobie myśl abstrakcyjną i niczym nie dowiedzioną. Wyraz ten nie oznacza nic innego jak tylko: dajcie mi, czego chcę, bym w ten sposób posiadł dowód żem silniejszy od was.

Gdzie się zaczyna prawo? Gdzie się ono kończy? W państwie o źle zorganizowanej władzy, o prawach bez wyrazu, rządzonym przez władcę pozbawionego indywidualności wskutek nadmiaru praw, powstałego z powodu liberalizmu, znajduje się źródło nowego prawa, a mianowicie: rzucenia się na zasadzie prawa silniejszego, rozbicia całego istniejącego układu, pogwałcenia praw przebudowy gmachu społecznego, by wreszcie stać się władcą wszystkich, którzy oddali na użytek mój swe prawa siły, zrzekłszy się ich dobrowolnie w myśl zasad liberalnych.

§ 11. Niezwalczona władza syjońska

Władza nasza przy obecnym chwianiu się wszystkich władz, stanie się więcej od nich niezwalczona, bowiem pozostanie niewidoczna aż do chwili, kiedy umocni się o tyle, że żaden postęp nią nie zachwieje.

§ 12. Cel uświęca środki

Chwilowe zło, które obecnie zmuszeni jesteśmy popełniać, stanie się źródłem dobra, a mianowicie - władzy niezachwianej. Ona przywróci prawidłowy bieg mechanizmowi życia narodów, zepsutemu przez liberalizm. Wynik uświęca środki. W planach naszych winniśmy zwrócić uwagę nie tyle na to, co dobre i moralne, ile na to, co potrzebne i użyteczne. Mamy do wykonania plan, określający zgodnie z zasadami strategii linię, od której odstąpić nam nie wolno bez ryzyka narażenia na ruinę pracy wielowiekowej.

§ 13. Ślepy tłum

Aby opracować plan działań celowych, należy z jednej strony wziąć pod uwagę podłość, niestałość i chwiejność tłumu, jego niezdolność pojmowania, z drugiej zaś - szanować warunki życia własnego i pomyślności własnej. Należy zrozumieć, że potęga tłumu jest ślepa, nierozumna, niezdolna do rozważania, nasłuchująca na wszelkie strony. Ślepy nie może prowadzić ślepych i nie zawieść ich na brzeg przepaści, a więc jednostki spośród tłumu, parweniusze z ludu, nawet genialnie mądrzy, lecz nie znający się na polityce, nie mogą występować w charakterze kierowników tłumu bez prowadzenia do zguby całego narodu.

§ 14. Abecadło polityczne

Jedynie osobnik, przygotowany od dzieciństwa do samowładztwa, zdolny jest pojąć wyrazy, zbudowane z liter politycznych.

§ 15. Waśnie partyjne

Naród pozostawiony samemu sobie, czyli parweniuszom z własnego społeczeństwa, sam siebie doprowadza do ruiny wskutek waśni partyjnych, wywołanych przez ubieganie się o władzę i godności oraz wskutek wypływających z tego zaburzeń. Czyż możliwe jest, by masy ludowe spokojnie, bez zawiści, rozważyły i załatwiły sprawy kraju, których nie wolno łączyć z widokami osobistymi? Jest to nie do pomyślenia, bowiem plan rozbity na tyle części, ile głów liczy tłum, przestaje być całością i wskutek tego staje się niezrozumiały i niewykonalny.

§ 16. Samowładztwo - najwłaściwszą formą rządu

Tylko w umyśle samowładcy mogą wytworzyć się plany rozległe i jasne w kolejności regulującej cały mechanizm maszyny państwowej. Z powyższego wywnioskować należy, że celowe w sensie dobra kraju rządy, winny być skoncentrowane w ręku jednej osoby odpowiedzialnej. Bez despotyzmu bezwzględnego nie może istnieć cywilizacja, wprowadzona nie przez masy lecz przez ich kierownika, ktokolwiek byłby nim. Tłum, to barbarzyńca, ujawniający przy każdej sposobności swe barbarzyństwo. Skoro tylko tłum zdobędzie wolność, przemienia się ona wkrótce w anarchię, która w istocie swej jest stopniem najwyższym barbarzyństwa.

§ 17. Alkoholizm, klasycyzm, prywata

Spojrzyjcie na odurzone wódką zwierzęta, do której użycia nadmiernego prawo otrzymywane jest razem z wolnością. Czyżbyśmy mieli pozwolić, by i ,,nasi" doszli do podobnego stanu? Narody gojów odurzone są przez napoje wyskokowe. Młodzież ich zatraciła inteligencję wskutek klasycyzmu i wczesnej rozpusty, do której podjudzana była przez agentów naszych w postaci guwernerów, lokajów, guwernantki w domach zamożnych, kelnerów i kobiet naszych w miejscach rozrywek gojów. Do liczby ostatnich włączam również tak zwane ,,damy z towarzystwa", które są dobrowolnymi naśladowczyniami tamtych pod względem zbytku i rozpusty.

§ 18. Zasady i podstawy rządu syjońskiego

Hasłem naszym jest siła i podstęp. W sprawach polityki zwycięża tylko siła, zwłaszcza jeśli ukryta jest poza zaletami, niezbędnymi dla mężów stanu. Gwałt powinien być zasadą, złożyć korony u stóp przedstawicieli jakiejś nowej potęgi jest to zło, stanowiące jedyny środek osiągnięcia celu, którym jest dobro. Toteż nie powinniśmy się cofać przed korupcją pieniężną, oszustwem i zdrada, o ile ma to dopomóc do osiągnięcia celu naszego. W polityce należy umieć brać bez wahania własność cudzą, jeżeli przy jej pomocy zdobędziemy uległość i władzę.

§ 19. Terror

Państwo nasze, krocząc drogą podboju pokojowego, ma prawo zastąpienia okropności wojny przez mniej dostrzegalne, ale więcej celowe egzekucje, przy których pomocy należy podtrzymywać terror, uosabiający do ślepego posłuszeństwa. Sprawiedliwa, lecz nieubłagana surowość, stanowi najważniejszy czynnik siły dla państwa; nie tylko dla zysku, lecz również w imię obowiązku, dla zwycięstwa przyszłego, musimy być wierni programowi gwałtu i obłudy. Zasada wyrachowania jest o tyle silna, o ile i środki, których używa. Dlatego też nie tyle przy pomocy samych środków, ile dzięki doktrynie bezwzględności osiągniemy triumf i oddamy wszystkie rządy we władanie pańszczyźnie naszego ,,nadrządu". Wystarczy, by wiedziano, że jesteśmy nieubłagani, a ustaną zaraz wypadki nieposłuszeństwa.

§ 20. Wolność, równość, braterstwo

Było to jeszcze w czasach starożytnych, kiedy to po raz pierwszy rzuciliśmy narodowi wyrazy: ,,wolność, równość, braterstwo", wyrazy od tej chwili tyle razy powtórzone przez papugi bezmyślne, które ze wszystkich stron zleciały się na tę przynętę. Wraz z nią uniosły dobrobyt świata, istotną wolność jednostki, tak chronioną dawniej od ucisku tłumu. Rozumni rzekomo, inteligentni goje, nie wyczuli abstrakcyjności wyrazów wypowiedzianych, nie spostrzegli, że w naturze nie ma również i nie może istnieć wolność, że natura sama ustaliła nierówności rozumów, charakterów i zdolności, jak równości i podległości prawom swoim. Nie rozumieli, że tłum to potęga ślepa, że parweniusze, wybrani spośród tłumu do objęcia rządów, w dziedzinie polityki są również ślepi jak i tłum, że człowiek nawet ograniczony, lecz świadomy jej tajników, może rządzić; nie wtajemniczony zaś, nawet geniusz, nie jest w stanie zrozumieć nic z polityki.

§ 21. Zasada rządu dynastycznego

Wszystkiego powyższego goje nie wzięli pod uwagę, a tymczasem na tym zasadzały się rządy dynastyczne: ojciec wtajemniczał syna w bieg spraw politycznych lecz w ten sposób, by nikt prócz członków dynastii nie znał tego biegu i nie mógł zdradzić jego tajników narodowi rządzonemu. Z czasem zapomniano o istotnej treści dynastycznego przekazywania rzeczywistej sytuacji spraw politycznych, co dopomagało do powodzenia sprawy naszej.

§ 22. Zniesienie przywilejów arystokracji gojów

Wyrazy: ,,wolność, równość, braterstwo" głoszone przez agentów ślepych, ściągały do szeregów naszych z całego świata legiony, które z zapałem niosły sztandary nasze. A tymczasem wyrazy te były to czerwie, toczące pomyślność gojów, niszczące wszędzie pokój, spokojność, solidarność, burzące wszelkie podstawy ich państw. Zobaczycie następnie, że to sprowadziło triumf nasz: dało nam to między innymi możność zdobycia najważniejszego atutu - zniesienia przywilejów, innymi słowy, samej istoty arystokracji gojów, która była jedyną osłoną narodów i krajów przeciwko nam.

§ 23. Nowa arystokracja

Na gruzach arystokracji rodowej umieściliśmy na czele wszystkiego arystokrację pieniężną spośród inteligencji naszej. Jako cenzus dla tej arystokracji nowej ustanowiliśmy bogactwo, zależne od nas oraz naukę, szerzoną przez mędrców naszych.

§ 24. Wychowanie psychologiczne

Triumf nasz stał się tym łatwiejszy, że w stosunkach z ludźmi, niezbędnymi dla nas, oddziaływaliśmy zawsze na najczulsze struny ludzkiego jestestwa, na chciwość, na wieczyście niezaspokojone potrzeby materialne. Każda z wymienionych słabości ludzkich, wzięta oddzielnie, zdolna jest zabić wszelką inicjatywę, oddając wolę ludzi do dyspozycji nabywcy ich działalności.

§ 25. Abstrakcja wolności

Abstrakcja wolności dała możność przekonania tłumu, że rząd jest niczym innym, jak tylko administratorem z ramienia właścicieli kraju, czyli - narodu, oraz że można to zmieniać, jak rękawiczki zniszczone.

§ 26. Możność zmiany przedstawicieli narodu

Możność zmiany przedstawicieli narodu oddała ich do dyspozycji naszej i niejako naszemu przeznaczeniu.

Protokół II

Wojna ekonomiczna podstawą przewagi żydowskiej - Administracja na pokaz i ,,tajni radcy" - Powodzenie kierunków destrukcyjnych (niszczycielskich) w nauce - Zdolność przystosowania się w polityce - Rola prasy - Wartość złota i cenność ofiar żydowskich

§ 1. Wojna ekonomiczna - podstawą przewagi żydowskiej

Jest rzeczą dla nas niezbędną, by wojny nie przyniosły korzyści terytorialnych, bowiem przenosiłoby to wojnę na grunt ekonomiczny, a w tej dziedzinie narody w pomocy naszej dostrzegą potęgę naszej przewagi, taki zaś stan rzeczy odda obydwie strony do dyspozycji naszej agentury międzynarodowej, posiadającej miliony oczu, dla których żadne granice nie istnieją. Wówczas nasze prawa międzynarodowe zniweczą właściwie prawa narodowe i będą rządziły narodami w ten sam sposób, w jaki prawo cywilne zarządza stosunkami wzajemnymi poddanych danego państwa.

§ 2. Administracja na pokaz i ,,tajni radcy"

Administratorzy, wybierani przez nas spośród tłumu, w zależności od ich zdolności niewolniczych, nie będą osobami przygotowywanymi do rządzenia, dlatego też z łatwością staną się w grze naszej pionkami, kierowanymi przez uczonych naszych i doradców genialnych, specjalistów, kształconych od dzieciństwa w sztuce zarządzania sprawami świata całego.

Jak wiadomo, specjaliści nasi wiadomości niezbędne dla rządzenia czerpali z naszych planów politycznych, z doświadczenia historii, z badań każdej chwili bieżącej. Goje nie rządzą się wiadomościami praktycznymi, zdobytymi w drodze obiektywnych badań historycznych, lecz rutyną teoretyczną, pozbawioną wszelkiego poglądu praktycznego na jej wyniki. Toteż nie warto się liczyć z nimi.

Niech się cieszą tymczasem lub niech żyją nadziejami nowych uciech, albo wspomnieniami już przeżytych. Niech dla nich gra rolę najwyższą to, co nakazaliśmy im uważać za wskazania nauki (teorii). By osiągnąć cel powyższy, wzbudzamy przy pomocy pracy naszej ślepe zaufanie dla wskazań tych. Inteligencja gojów będzie dumna z posiadanych umiejętności i bez sprawdzenia logicznego zastosuje w praktyce wszystkie zaczerpnięte z nauki wiadomości, zestawione odpowiednio przez agentów naszych, w celu kształtowania umysłów w kierunku dla nas pożytecznym.

§ 3. Powodzenie kierunków destrukcyjnych (niszczycielskich) w nauce

Nie myślcie, że twierdzenia nasze są bezpodstawne: zwróćcie uwagę na przygotowane przez nas powodzenie: darwinizmu, marksizmu i nietscheanizmu. Wpływ demoralizujący kierunków tych powinien być, dla nas przynajmniej, aż nadto widoczny.

§ 4. Zdolność przystosowania się w polityce

Musimy liczyć się ze współczesnym biegiem myśli, z charakterami i tendencjami narodów, żeby nie czynić omyłek w polityce i w zarządzaniu sprawami administracyjnymi. Triumf systemu naszego, którego części mechanizmu można zestawić rozmaicie, odpowiednio do charakteru narodów, spotykanych na naszej drodze - nie może mieć powiedzenia, o ile zastosowanie w praktyce systemu tego nie będzie oparte na wynikach przeszłości w związku z teraźniejszością.

§ 5. Rola prasy

Państwa współczesne posiadają w ręku swoim olbrzymią siłę, wytwarzającą ruch myśli w narodach - to prasa. Rola prasy polega na zaznaczeniu żądań niezbędnych, na komunikowaniu skarg narodu, na wyrażaniu, a nawet tworzeniu niezadowolenia. Prasa jest ucieleśnieniem wolności mówienia. Państwa nie umiały wykorzystać tej siły i oto znalazła się ona w naszym ręku. Przez nią zdobyliśmy wpływy, pozostając na uboczu i w cieniu dzięki niej zgromadziliśmy w posiadaniu naszym złoto, nie bacząc na to, że zmuszeni byliśmy wyławiać je ze strumienia krwi i łez...

§ 6. Wartość złota i cenność ofiar żydowskich

Wyrównaliśmy to, składając w ofierze wielu spośród narodu naszego. Każda ofiara z naszej strony w oczach Boga warta jest tysiąca gojów.

Protokół III

Żmija symboliczna i jej znaczenie - Chwiejność wagi konstytucyjnej - Władza i ambicja - ,,Gadanie" parlamentarne, pamflety (ulotne pisma o treści złośliwej, obelżywej), nadużycia władzy - Niewola ekonomiczna - "Prawa ludu" - Dorobkiewicze i arystokracja - Armia żydowsko-masońska - Wynagradzanie się gojów. Głód i prawa kapitału. Tłum i koronacja władcy wszechświata - Zasadnicza treść programu przyszłych szkół ludowych w państwie syjońskim - Tajemnica nauki ustroju społecznego - Ogólne przesilenie ekonomiczne - Nietykalność ,,naszych" - Despotyzm syjoński - Utrata przewodnika, jakim był król i ,,wielka rewolucja francuska" - Cesarz despota z krwi Syjońskiej - Przyczyny nietykalności żydostwa - Rola tajnych agentów syjońskich - Wolność

§ 1. Żmija symboliczna i jej znaczenie

Dziś mogę wam zakomunikować, że cel nasz jest już o kilka kroków od nas. Pozostaje niewielka przestrzeń, by cała droga, którą odbyliśmy, zwarła się w krąg Żmiji symbolicznej, wyobrażającej naród nasz. Kiedy krąg ów zamknie się, wszystkie państwa europejskie będą ujęte, jak gdyby w potężne obcęgi.

§ 2. Chwiejność wagi konstytucyjnej

Współczesna waga konstytucyjna wkrótce runie, bowiem ustawiliśmy ją niedokładnie, by nie przestała chwiać się, dopóki nie przetrze się jej podstawa. Goje myśleli, że wykuli ją dość mocno i oczekiwali wciąż, że waga odzyska równowagę. Lecz podstawa, a mianowicie - królujący, zasłonięci są przez swoich przedstawicieli, którzy szaleją, porwani urokiem władzy niekontrolowanej i nieodpowiedzialnej. Władzę tę zawdzięczają terrorowi, którego widmo krąży po pałacach. Nie mając dostępu do narodu własnego, królujący nie mogą już porozumieć się z nim i wzmóc swoich sił przeciwko żądnym władzy. Rozdzielone przez nas: siła władców, posiadająca zdolność widzenia, od ślepej siły narodu - utraciły wszelkie znaczenie, bowiem każda poszczególnie, jak ślepiąc pozbawiony kija, jest niedołężna.

§ 3. Władza i ambicja

Aby pobudzić żądnych władzy do nadużywania jej, przeciwstawiliśmy wzajemnie sobie wszystkie siły, rozwijając ich tendencje liberalne do niepodległości. W kierunku tym powołaliśmy do życia wszelką przedsiębiorczość, uzbroiliśmy wszystkie partie, umieściliśmy władze jako cel dla wszystkich ambicji. Z państw uczyniliśmy areny, na których rozgrywają się zamieszki. Niezadługo zamieszki i bankructwa rozpoczną się wszędzie.

§ 4. ,,Gadania" parlamentarne, pamflety (ulotne pisma o treści złośliwej, obelżywej), nadużycia władzy

Niewyczerpane gaduły zamieniły posiedzenia parlamentów i zgromadzeń administracyjnych na konkursy krasomówcze. Śmiali dziennikarze i bezceremonialni pamfleciści napadają codziennie na personel administracyjny. Nadużycia władzy przygotowują upadek ostateczny wszelkich instytucji i wszystko runie do góry nogami pod ciosami oszalałego tłumu.

§ 5. Niewola ekonomiczna

Nędza przykuła do pracy narody mocniej, niż przykuwała je niewola i prawo pańszczyźniane. Od ostatnich można było się uwolnić w ten lub inny sposób, od nędzy zaś oderwać się jest niemożliwe.

§ 6. ,,Prawo ludu"

W konstytucji zawarliśmy prawa, które są dla mas prawami fikcyjnymi, nie zaś rzeczywistymi. Wszystkie tak zwane ,,prawa ludu" mogą istnieć jedynie jako idea, niemożliwa do urzeczywistnienia w praktyce. Jaką wartość dla proletariusza pracującego, zgiętego w pałąk pod ciężarem pracy nad siły; zgnębionego przez los - posiada otrzymanie przez gadułów prawa gadania, przez dziennikarzy - prawa pisania różnych głupstw, współrzędnie z rzeczami cennymi - jeżeli proletariat nie ma z konstytucji innych korzyści ponad te marne okruchy, które rzucamy mu ze stołu naszego za oddanie głosów w myśl wskazań naszych kreatur i naszych agentów? Dla nędzarzy prawa republikańskie są ironią gorzką, bowiem potrzeba pracy omal że nie na dniówkę, nie pozwala im w rzeczywistości korzystać z tych praw, ale za to odbiera gwarancję zarobku stałego i pewnego, uzależniając go od porozumienia między pracobiorcami lub towarzyszami pracy.

§ 7. Dorobkiewicz i arystokracja

Pod kierunkiem naszym lud zniszczył arystokrację, która stanowiła jego obronę naturalną i karmicielkę, a to dla zysków własnych, związanych w sposób nierozerwalny z dobrobytem ludu. Obecnie wobec zniszczenia arystokracji lud popadł pod ucisk dorobkiewiczów sprytnych, wzbogaconych, którzy niby jarzmo bezlitośnie zwalili się na robotników.

§ 8. Armia żydowsko-masońska

Staniemy się niejako oswobodzicielami robotników spod tego jarzma, kiedy zaproponujemy im wstąpienie do szeregów armii naszej, czyli do socjalistów, anarchistów i komunistów, których stale popieramy, rzekomo na zasadzie prawa braterskiego solidarności ogólnoludzkiej naszego masoństwa społecznego.

§ 9. Wyradzanie się gojów

Arystokrację, korzystającą na podstawie prawa z pracy robotnika, obchodziło żywo to, by robotnicy byli syci, zdrowi i krzepcy. Interes nasz leży w zjawisku wręcz przeciwnym - w wyradzaniu się gojów. Źródło władzy naszej spoczywa w chronicznym niedojadaniu i braku sił u robotników, ponieważ wskutek tego popadają oni w niewolę naszą, w organach zaś władzy, opiekujących się robotnikami, nie znajdują oni ani sił, ani energii do przeciwdziałania temu.

§ 10. Głód i prawa kapitału

Głód wytwarza dla kapitału pewniejsze prawa do robotnika, niż te, którymi obdarzyła arystokrację prawna władza monarchiczna. Przy pomocy nędzy i wypływającej stąd zawistnej nienawiści rządzimy tłumem i dłońmi jego miażdżymy wszystkich, którzy stają, na drodze do celów naszych.

§ 11. Tłum i koronacja władcy wszechświata

Kiedy nadejdzie czas koronacji naszego władcy wszechświata, wówczas te same ręce zmiotą wszystko, co mogłoby stanowić przeszkodę.

§ 12. Zasadnicza treść programu przyszłych szkół ludowych w państwie syjońskim

Goje odzwyczaili się od myślenia bez pomocy naszych rad naukowych. Jako dowód, dlaczego nie pojmują konieczności tego, czego my z chwilą, kiedy nastanie nasze Królestwo, będziemy bezwzględnie przestrzegali, a mianowicie: w szkołach ludowych należy przede wszystkim Protokółać jedyną naukę prawdziwą, najpierwszą ze wszystkich - naukę o układzie życia ludzkiego, o bycie społecznym, wymagającym podziału pracy, a więc podziału ludzi na stany. Niezbędne jest, by wszyscy wiedzieli, że równość istnieć nie może z powodu różnic w rodzajach działalności, że nie może być wobec prawa jednakowo odpowiedzialny ktoś, kto postępowaniem swoim kompromituje cały stan i ktoś inny, nie narażający na szwank nikogo, prócz honoru własnego.

§ 13. Tajemnica nauki ustroju społecznego

Nauka o prawidłowościach ustroju społecznego, do którego tajników nie dopuszczamy gojów, wykazałaby wszystkim, że miejsce i praca sama winny być zachowane dla określonych sfer jeżeli dążyć mamy do tego, by praca nie była źródłem męki ludzkiej, spowodowanej przez nieodpowiednie do danego rodzaju pracy wychowanie. Studiując tę naukę, narody zaczną dobrowolnie ulegać władzy oraz wprowadzonemu przez nią ustrojowi państwowemu. Przy obecnym stanie nauki i przy stworzonym przez nas jej kierunku, lud wierzy ślepo drukowanemu słowu, żywi, wskutek nieświadomości swej i podsuniętych mu pojęć błędnych, nienawiść do wszystkich stanów, które uważa za wyższe, bowiem nie rozumie znaczenia każdego stanu.

§ 14. Ogólne przesilenie ekonomiczne

Nienawiść powyższa wyrasta na gruncie przesilenia ekonomicznego, które wstrzyma wszelkie operacje giełdowe i ruch w przemyśle. Stworzywszy dostępnymi dla nas sposobami tajnymi przy pomocy złota, będącego wyłącznie we władaniu naszym ogólne przesilenie ekonomiczne, wyślemy na ulice jednocześnie we wszystkich krajach europejskich całe tłumy robotników. Tłumy te z rozkoszą będą przelewały krew tych, którym w prostocie ducha zazdroszczą od najmłodszych lat, a których dobytek będą mogły wówczas grabić.

§ 15. Nietykalność ,,naszych"

Naszych tłumy nie tkną, chwila bowiem napadów będzie nam wiadomą i będą przedsięwzięte środki zapewnienia bezpieczeństwa.

§ 16. Despotyzm syjoński

Przekonaliśmy już, że postęp zaprowadzi gojów do państwa rozumu. Takim właśnie będzie despotyzm nasz, będzie bowiem umiał w drodze rozsądnej surowości uspokoić wszelkie wzburzenia i wyszczuć wolnomyślność z wszystkich instytucji.

§ 17. Utrata przewodnika, jakim był król i ,,wielka rewolucja francuska"

Kiedy lud spostrzegł, że w imię wolności czynione są wszelkie ustępstwa i ulgi, wyobraził sobie, że jest władcą i rzucił się do władzy lecz rzecz prosta, jak każdy ślepiec, natrafił na masę przeszkód. Wówczas zaczął gorączkowo szukać przewodnika, nie domyśliwszy się, że należy powrócić do stanu poprzedniego i złożył pełnomocnictwa u naszych stóp. Przypomnijcie sobie rewolucję francuską, której nadaliśmy miano ,,wielkiej". Tajniki jej przygotowania są nam dobrze znane, bowiem cała jest dziełem rąk naszych!

§ 18. Cesarz despota z krwi syjońskiej

Od tej chwili prowadzimy lud od jednego rozczarowania do drugiego, a to w celu, by wyrzekł się i nas również na rzecz Cesarza-despoty z krwi syjońskiej, którego przygotowujemy dla całego świata.

§ 19. Przyczyny nietykalności żydostwa

Obecnie, jako siła międzynarodowa, jesteśmy nietykalni, bowiem w razie napaści bronią nas państwa inne. Niewyczerpana podłość narodów gojów płaszczących się wobec siły, bezlitosnych w stosunku do słabszych, bezwzględnych dla błędów, pobłażliwych dla zbrodni, nie chcących znosić w przyszłości ustroju wolnego, cierpliwych aż do męczeństwa, wobec gwałtów i śmiałego despotyzmu - to wszystko współdziała naszej niepodległości. Goje znoszą takie nadużycia ze strony współczesnych premierów - dyktatorów, że za popełnianie najmniejszych z tych nadużyć ścięliby głowę dwudziestu królom.

§ 20. Rola tajnych agentów syjońskich

Czym można objaśnić taką niekonsekwencję ze strony mas ludowych w stosunku do faktów, jakby się zdawało, tej samej kategorii? Objaw ten znajduje uzasadnienie w tym, że dyktatorzy owi przez agitatorów swych podsuwają ludowi myśli, że dopuszczając się nadużyć, szkodzą państwom dla celów wyższych, a mianowicie dla osiągnięcia pomyślności ludów, dla ich braterstwa międzynarodowego, dla solidarności i równouprawnienia. Rzecz prosta, nie jest wzmiankowane przy tym, że połączenie podobne będzie dokonane jedynie pod władzą naszą. I oto lud gani niewinnych, usprawiedliwia winnych, stopniowo umacniając się w przekonaniu, że wolno mu robić, co tylko zechce. Wskutek takiego stanu rzeczy naród burzy wszystko, co ma cechy stałości i na każdym kroku doprowadza do zaburzeń.

§ 21. Wolność

Wyraz, ,,wolność" wystawia społeczeństwo na walkę przeciwko wszelkiej władzy, nawet Boskiej i przyrodzonej. Oto przyczyna dla której przy objęciu władzy będziemy zmuszeni wykreślić wyraz ten ze słownika, jako określenie zasady siły zwierzęcej, zamieniając tłum w stado zwierząt krwiożerczych. Prawda, że zwierzęta te, po opiciu się krwi, zasypiają i wówczas łatwo zakuć je w kajdany, ale jeśli nie dać im krwi, wówczas nie śpią i walczą.

 

Protokół IV

Stadia rzeczypospolitej - Masoństwo zewnętrzne - Wolność i wiara - Międzynarodowa konkurencja przemysłowo-handlowa - Rola spekulacji - Kult złota

§ 1. Stadia rzeczypospolitej

Każda rzeczpospolita przechodzi kilka stadiów; pierwsze z nich stanowią pierwsze dni szału ślepca, miotającego się na wszystkie strony, drugie - demagogia, rodząca anarchię, która bezwzględnie prowadzi do despotyzmu lecz nie do jasnego, uprawnionego, a więc tym samym odpowiedzialnego, ale do niewidzialnego i niewiadomego, niemniej jednak dotkliwego despotyzmu jakiejkolwiek organizacji tajnej, działającej tym bezwzględniej, bo z ukrycia, zza pleców różnych agentów, których zmienianie nie tylko nie szkodzi lecz nawet dopomaga do rozwoju siły tajemnej, pozbywającej się wskutek tego konieczności wypadków na zapłacenie agentów za długotrwałą pracę.

§ 2. Masoństwo zewnętrzne

Kto lub co, zdolne jest obalić siłę niewidzialną? A siła właśnie jest taka. Masoństwo zewnętrzne służy do ukrycia jej oraz jej celów, plan zaś działania tej siły, a nawet miejsce, gdzie się znajduje, nie będzie nigdy ludziom wiadome.

ZNISZCZYMY BOGA!

§ 3. Wolność i wiara

Wolność mogłaby być nieszkodliwą i istnieć w państwie bez uszczerbku dla pomyślności narodów, gdyby oparta była na zasadach wiary w Boga, na braterstwie ludzkości lecz poza obrębem myśli o równości, której przeczą podstawy tworzenia, jakie ustaliły podległość. Naród, posiadający wiarę podobną, byłby rządzony przez rady parafialne i kroczyłby naprzód spokojnie, kierowany dłonią swego pasterza duchowego, posłuszny Boskiemu podziałowi na ziemi. Oto przyczyna, dla której musimy podkopać wiarę, wyrwać z umysłu gojów zasady Bóstwa i ducha, zmieniwszy wszystko przez wyliczenia arytmetyczne i potrzeby materialne.

§ 4. Międzynarodowa konkurencja przemysłowo-handlowa

Chcąc, by umysły gojów nie zdążyły myśleć i spostrzegać, należy zwrócić je w kierunku przemysłu i handlu. Wówczas wszystkie narody dążyć będą do zysków i w walce o nie nie zauważą swojego wroga wspólnego.

§ 5. Rola spekulacji

Aby wolność doprowadziła społeczeństwa gojów do rozkładu i ruiny, należy przemysł wprowadzić na drogę spekulacji. W wyniku, to co przemysł odbierze ziemi, nie pozostanie przy właścicielach, lecz przejdzie do spekulacji, czyli do kas naszych.

§ 6. Kult złota

Natężona walka o supremację i wstrząśnięcia w życiu ekonomicznym wytworzą, a nawet już wytworzyły inny rodzaj społeczeństwa; zimnego, bez serca i pełnego rozczarowań. Społeczeństwa takie przejęte będą wstrętem do religii wyższej. Kierownikiem ich będzie jedynie wyrachowanie, czyli złoto, dla którego będą miały kult prawdziwy za uciechy materialne, jakie ono dać może. Wówczas nie dla służenia dobrej sprawie, nawet nie dla dostatku, lecz jedynie z nienawiści do klas uprzywilejowanych, niższe sfery gojów pójdą wraz z nimi przeciwko naszym konkurentom o władzę - gojom inteligentnym.


Protokół V

Wzmożona centralizacja rządu - Drogi wiodące mędrców syjonu do władzy - Przyczyny niemożności istnienia zgody między państwami - Żydzi jako naród wybrany - Złoto silnikiem mechanizmów państwowych - Monopole w handlu i przemyśle - Doniosłość krytyki - Instytucje na ,,pokaz" - Przemęczenie wskutek nadmiaru krasomówstwa - Jak owładnąć opinią społeczną? - Doniosłość inicjatywy osobistej - ,,Nadrząd"

§ 1. Wzmożona centralizacja rządu

Jaką formę zarządu administracyjnego można nadać społeczeństwom, w których sprzedajność wdarła się wszędzie, gdzie do bogactw dojść można tylko przy pomocy sprytnych afer, gdzie panuje rozpusta, gdzie moralność podtrzymywana jest tylko przez system kar i prawa surowe, nie zaś przez przyjęte dobrowolnie zasady, gdzie uczucia dla wiary i ojczyzny zaginęły wskutek rozwoju poglądów kosmopolitycznych? Jaką formę rządu nadać społeczeństwom podobnym, jeżeli nie despotyczną, którą określę następnie? Stworzymy wzmożoną centralizację władzy, by ująć w ręce wszelkie siły społeczne. Uregulujemy mechanicznie przy pomocy praw nowych wszystkie czynności naszych poddanych w życiu politycznym. Prawa te skasują po kolei wszelkie ulgi i swobody, tolerowane przez gojów, a królestwo nasze zaznaczy się takim wspaniałym despotyzmem, że będzie on w stanie zawsze i wszędzie zmiażdżyć przeciwdziałających, niezadowolonych gojów. Może kto nam zarzuci, że despotyzm o którym mowa, niezgodny jest z postępem współczesnym. Dowiodę, że jest wprost przeciwnie.

§ 2 Drogi wiodące mędrców syjonu do władzy

W nowych czasach, kiedy ludy uważały panujących za przejaw woli Boskiej, wówczas ulegały bez szemrania samowładztwu królów, lecz począwszy od chwili, kiedy podsunęliśmy ludom myśl o prawach własnych, zaczęły one uważać panujących za zwykłych śmiertelników. Cechy uświęcania przez wybór Boski znikły z czoła królów w oczach ludów, kiedy zaś pozbawiliśmy je wiary w Boga, wówczas władza wyrzuconą była na ulicę wraz z własnością publiczną i zagarnięta przez nas.

Prócz tego talent rządzenia masami i osobami przy pomocy zręcznie dobranej teorii i frazeologii, przepisów o współżyciu i wszelkich innych podstępów, o których goje nie mają pojęcia - należy do celów specyficznych naszej mądrości administracyjnej, wykształconej na analizie, na takich subtelnościach rozumowania, w dziedzinie których nie mamy konkurentów tak samo, jak nie mamy ich w sferze solidarności i układania planów politycznych. Jedynie ich jezuici mogliby pod tym względem równać się z nami lecz potrafiliśmy ich zdyskredytować w oczach tłumu bezmyślnego, jako organizację jawną, pozostając sami w ukryciu z naszą organizacją tajną. Zresztą, czyż to dla świata nie jest obojętne, kto będzie jego władcą i głową kościoła katolickiego - czy nasz despota z krwi syjońskiej? Dla nas, jako narodu wybranego, sprawa ta bynajmniej nie jest obojętna.

§ 3. Przyczyny niemożności istnienia zgody między państwami

Chwilowo mogłaby sobie dać radę z nami wszechświatowa koalicja gojów lecz przed zjawiskiem podobnym jesteśmy zabezpieczeni przez owe ziarna waśni międzypaństwowej, które już z gruntu wyrwać się nie dają. Przeciwstawiliśmy wzajemne wyrachowanie osobiste i narodowe gojów, nienawiści religijne i plemienne, hodowane przez nas w sercach gojów w ciągu 20-tu wieków. Dzięki temu wszystkiemu, żadne państwo, wyciągające dłoń nie spotka się z uściskiem życzliwym, bowiem każdy człowiek musi myśleć, że porozumienie się przeciwko nam jest dla niego niekorzystne. Jesteśmy zbyt silni, trzeba się liczyć z nami. Nawet nielicznego przymierza państwa stworzyć nie mogą bez tego żebyśmy nie brali udziału tajnego.

§ 4. Żydzi jako naród wybrany

Per Me regnant (przeze mnie panują królowie). Prorocy zaś zapowiedzieli nam, że wybrani jesteśmy przez samego Boga do panowania nad światem. Bóg dał nam genialność, byśmy mogli uskutecznić to zadanie. Gdyby obóz przeciwny był genialny, wówczas mógłby walczyć z nami, ale przybysz nie ma wartości dawnego obywatela. Walka byłaby bezlitosna, jakiej jeszcze świat nie widział. Zresztą genialność gojów byłaby spóźniona.

§ 5. Złoto silnikiem mechanizmów państwowych

Wszystkie koła mechanizmów państwowych poruszają się dzięki działaniu silnika, pozostającego w rękach naszych. Silnik ten - to złoto. Wymyślona przez mędrców naszych nauka ekonomii politycznej od dawna już wskazuje na królewską potęgę kapitału.

§ 6. Monopole w handlu i przemyśle

Aby kapitał mógł działać bez skrępowania, winien dążyć do swobody organizowania monopolów w przemyśle i handlu, o co już dobija się we wszystkich częściach świata dłoń niewidzialna. Swoboda ta daje wagę polityczną przemysłowcom, co posłuży do ucisku ludu. Obecnie rozbrajanie narodów jest sprawą ważniejszą, niż popychanie ich do wojny, donioślejsze jest wyzyskiwanie na korzyść naszą rozgorzałych namiętności, niż gaszenie ich. Ważniejsze przejąć i komentować po swojemu myśli cudze, niż wypełniać je.

§ 7. Doniosłość krytyki

Zadaniem naczelnego nadrządu jest osłabienie rozumu społecznego przez krytykę, oduczanie od rozważań, mogących wywołać opór, zwrócenie sił intelektualnych w kierunku beztreściowego krasomówstwa.

§ 8. Instytucje na pokaz

We wszystkich epokach ludy i osobistości poszczególne brały słowo za czyn, zadowalając się tym, co było na pokaz, nader rzadko zwracając uwagę, czy na gruncie społecznym po obietnicy następowało wykonanie. Toteż zorganizujemy instytucje na pokaz, które w sposób wymowny będą dowodziły swego dobroczynnego wpływu na postęp.

§ 9. Przemęczenie wskutek nadmiaru krasomówstwa

Przyswoimy sobie fizjognomię liberalną wszystkich partii, wszystkich kierunków i zaopatrzymy w nią również i mówców, których zadaniem będzie mówić tyle, by doprowadziło to ludzi do przemęczenia wskutek krasomówstwa, do wstrętu do mówców.

§ 10. Jak owładnąć opinią społeczną?

Aby owładnąć opinią społeczną, należy ją doprowadzić do dezorientacji, głosząc z różnych stron tyle poglądów społecznych i tak długo, dopóki goje nie zbłądzą w tym labiryncie i nie zrozumieją, że najlepiej jest nie mieć żadnych przekonań co do spraw politycznych, których społeczeństwo nie może być świadome, bowiem świadomy jest ich tylko ten, kto kieruje społeczeństwem. Oto tajemnica pierwsza.

Druga tajemnica, której posiadanie jest konieczne dla sprawowania z powodzeniem rządów, polega na tym, by o tyle rozplenić wady narodowe, przyzwyczajenia, namiętności, warunki współżycia, aby nikt nie mógł zrozumieć tego chaosu, oraz aby ludzie przestali pojmować się wzajemnie. Środek ten posłuży jeszcze do zasiania waśni wśród wszystkich partii, do rozczłonkowania sił zbiorowych, które nie chcą jeszcze ukorzyć się przed nami, do wyzucia z odwagi wszelkiej inicjatywy osobistej, zdolnej choć trochę szkodzić sprawie naszej.

§ 11. Doniosłość inicjatywy osobistej

Nie ma nic równie niebezpiecznego, jak inicjatywa osobista. Jeżeli jest genialna, wówczas może dokazać więcej, niż miliony ludzi, wśród których zasialiśmy waśń. Musimy tak pokierować wychowaniem społeczeństwa gojów, żeby wobec każdej sprawy wymagającej inicjatywy, opuszczali ręce w bezradnej czynności. Natężenie, wypływające ze swobody działania, w starciu ze swobodą inną, wyczerpuje siły. Jest to źródło poważnych wstrząśnień moralnych, rozczarowań, niepowodzeń.

§ 12. Nadrząd

Przy pomocy wszystkiego wymienionego o tyle zmęczymy gojów, że zmusimy ich do zaproponowania nam objęcia władzy międzynarodowej, która, dzięki swemu przysposobieniu, będzie w stanie połączyć wszystkie siły państwowe świata całego i utworzyć ,,Nadrząd". Na miejscu władców współczesnych postawimy straszydło, które będzie nosiło miano Nadrządowej Administracji. Ręce jego będą wyciągnięte we wszystkie strony, jak kleszcze przy tak kolosalnej organizacji, że nie może ona nie zwyciężyć narodów.

Wykład VI

Monopole; zależność od nich majątków gojów - Rola syjońskiego nadrządu - Wyzucie arystokracji z ziemi - Obdłużenie ziemi - Przemysł, handel i spekulacja - Zbytek - Podniesienie płacy zarobkowej i podrożenie artykułów pierwszej potrzeby - Tajemny cel propagowania teorii ekonomicznych

§ 1. Monopole; zależność od nich majątków gojów

Wkrótce zaczniemy organizować olbrzymie monopole, zbiorniki kolosalnych bogactw, od których nawet znaczne majątki gojów będą zależne o tyle, że zatoną wraz z kredytem państw nazajutrz po katastrofie politycznej.

Niechaj ekonomiści rozważają doniosłość tej kombinacji.

§ 2. Rola syjońskiego nadrządu

Wszelkimi sposobami winniśmy podnieść znaczenie naszego nadrządu wystawiając go jako protektora, wynagradzającego wszystkich którzy poddadzą się nam dobrowolnie.

§ 3. Wyzucie arystokracji z ziemi

Arystokracja gojów, jako siła polityczna nie istnieje i nie mamy potrzeby liczenia się z nią, lecz jako posiadaczka terenów, szkodliwa jest dla nas z tego powodu, że może być samodzielna co do źródeł swego utrzymania. Wobec tego za wszelką cenę musimy wyzuć ją z ziemi.

§ 4. Obdłużenie ziemi

Najlepszym sposobem po temu jest powiększenie ciężarów, czyli obdłużenie ziemi. Sposób ten utrzyma własność ziemską w stanie bezwzględnego pognębienia. Arystokracja gojów, dziedzicznie nie umiejąca zadowolić się małym, szybko zbankrutuje.

§ 5. Przemysł, handel i spekulacja

Jednocześnie należy, w sposób wzmożony popierać handel, przemysł, a głównie spekulację, której rola polega na stanowieniu przeciwwagi dla przemysłu: bez spekulacji przemysł pomnoży kapitały prywatne, podniesie rolnictwo, uwolniwszy ziemie od obdłużenia wywołanego przez pożyczki, udzielane przez banki ziemskie. Należy, żeby przemysł wyssał z ziemi i pracę, i kapitały oraz żeby przez spekulację oddał w ręce nasze wszystkie pieniądze całego świata, a tym samym usunął wszystkich gojów, do szeregów proletariatu. Wówczas goje ukorzą się przed nami, byleby wyjednać dla siebie prawo istnienia.

§ 6. Zbytek

Aby zniszczyć przemysł gojów, damy spekulacji do pomocy zasianą przez nas wśród gojów potrzebę zysku pochłaniającego wszystko.

§ 7. Podniesienie płacy zarobkowej i podrożenie artykułów pierwszej potrzeby

Podniesiemy płacę zarobkową, co jednak nie przyniesie żadnej korzyści robotnikom, bowiem jednocześnie wywołamy drożyznę artykułów pierwszej potrzeby, spowodowaną rzekomo upadkiem rolnictwa i hodowli. Oprócz tego podkopiemy zręcznie i głęboko źródła wytwórczości, przyzwyczaiwszy robotników do anarchii i nadużywania napojów wyskokowych, jednocześnie zaś zarządzimy wszelkie środki do wyzucia z ziemi wszystkich gojów inteligentnych.

§ 8. Tajemny cel propagowania teorii ekonomicznych

Chcąc, aby goje nie spostrzegli przedwcześnie istotnego celu działań, zakryjemy go rzekomym dążeniem do służenia klasie robotniczej oraz wielkim zasadom ekonomicznym, propagowanym czynnie przez nasze teorie ekonomiczne.

Wykład VII

Cel wzmożonego zbrojenia - Ferment, waśnie i niezgoda na całym świecie - Ukrócenie przy pomocy wojen i wojny powszechnej przeciwdziałania ze strony gojów - Tajemnica jako czynnik powodzenia w polityce - Opinia publiczna i prasa - Armaty amerykańskie, chińskie i japońskie

§ 1. Cel wzmożonego zbrojenia

Wzmożone zbrojenia, zwiększanie składu osobistego policji są nieodzownymi do dopełniania planów poprzednio wymienionych. Niezbędne jest doprowadzenie do tego, żeby poza nami istniały we wszystkich państwach tylko masy proletariatu, garść oddanych nam milionerów, policjanci i żołnierze.

§ 2. Ferment, waśnie i niezgoda na całym świecie

W całej Europie, a przy jej stosunkach i na innych lądach również, winniśmy wywołać ferment, waśnie i niezgodę. Wypływa z tego zysk podwójny: po pierwsze utrzymujemy w respekcie wszystkie kraje świadome, że od woli naszej zależy wywołać zaburzenia lub zaprowadzić ład. Wszystkie te kraje przyzwyczaiły się do uważania nas z rządami wszystkich państw za pomocą polityki, traktatów ekonomicznych lub zobowiązań pieniężnych. Aby osiągnąć cel powyższy, musimy uzbroić się w wielki spryt w czasie układania i zawierania umów, lecz w dziedzinie tego, co się nazywa językiem urzędowym, będziemy zachowywali taktykę wręcz odmienną: będziemy udawali uczciwych i ustępliwych. W ten sposób narody i rządy gojów, które nauczyliśmy patrzenia tylko na stroną zewnętrzną tego, co im proponujemy, będą nas uważały za dobroczyńców i zbawców rodzaju ludzkiego.

§ 3. Ukrócenie przy pomocy wojen i wojny powszechnej przeciwdziałania ze strony gojów

Na każdy objaw przeciwdziałania musimy mieć możność wywołania wojny z sąsiadami w tym kraju, który ośmielił się sprzeciwić naszym planom. W wypadku, kiedy i sąsiedzi ci postanowią działać zbiorowo - przeciwko nam, musimy odeprzeć atak przy pomocy wojny powszechnej.

§ 4. Tajemnica jako czynnik powodzenia w polityce

Głównym czynnikiem powodzenia w polityce jest tajność jej zamierzeń: słowa nie powinny być zgodne z działaniami dyplomaty.

§ 5. Opinia publiczna i prasa

Do czynności pożytecznych dla naszego obszernego planu, bliskiego już upragnionego końca, winniśmy zmuszać rządy przy pomocy rzekomo opinii publicznej, urobionej w tajemnicy przez nas za pośrednictwem tak zwanego ,,wielkiego mocarstwa", czyli prasy, pozostającej z małymi wyjątkami, z którymi liczyć się nie warto - całkowicie w naszych rękach.

§ 6. Armaty amerykańskie, chińskie i japońskie

Jednym słowem, aby streścić nasz system ukrócenia rządów w Europie, poszczególnym rządom pokażemy siłę naszą przy pomocy zamachów, czyli terroru, wszystkim zaś, jeżeli dopuścimy do powstania przeciwko nam, odpowiemy armatami amerykańskimi, chińskimi lub japońskimi.

 

Wykład VIII

Dwuznaczne korzystanie z kodeksu praw - Współpracownicy rządu żydowskiego - Szkoły specjalne i wychowanie ,,nadkształcące" - Ekonomiści i milionerzy - Komu powierzać stanowiska odpowiedzialne w rządzie?

§ 1. Dwuznaczne korzystanie z kodeksu praw

Musimy zapewniać sobie wszystkie środki, których przeciwnicy mogliby użyć przeciwko nam. Będziemy musieli w subtelności i kruczkach słownika prawnego wyszukiwać usprawiedliwienia w tych wypadkach, kiedy będziemy uważali za odpowiednie powziąć decyzje mogące wydać się zbyt śmiałymi lub niesprawiedliwymi, bowiem jest rzeczą ważną ujęcie decyzji tych w takie wyrażenia, które by miały pozór wyższych przepisów moralnych.

§ 2. Współpracownicy rządu żydowskiego

Rząd nasz winien otoczyć się wszelkimi siłami cywilizacji, wśród których będzie musiał działać, toteż otoczy się publicystami, prawnikami, praktycznymi administratorami, dyplomatami i wreszcie ludźmi, przygotowanymi przez specjalne wychowanie nadkształcące w naszych szkołach specjalnych.

§ 3. Szkoły specjalne i wychowanie ,,nadkształcące"

Ludzie wyżej wymienieni będą znali wszelkie tajemnice bytu społecznego, będą znali wszystkie języki złożone z politycznych zgłosek i wyrazów, będą znali podkład natury ludzkiej, jej struny najwrażliwsze, na których będą musieli umieć grać. Struny te - to strój umysłów gojów, ich tendencje, braki, wady i zalety, właściwości klas i stanów. Rzecz zrozumiała, że współpracownicy genialni naszej władzy, o których mowa, nie będą wzięci spośród gojów, którzy przywykli do wykonywania swej pracy administracyjnej, nie dbając o to, co należy przez nią osiągnąć, nie myśląc o tym, na co się ona zdała. Administratorzy gojów podpisują papiery, nie przeczytawszy ich, pracują zaś na urzędach dla zysku lub powodowani ambicją.

§ 4. Ekonomiści i milionerzy

Otoczymy rząd nasz całym sztabem ekonomistów. Oto dlaczego nauki ekonomiczne stanowią główny przedmiot wykładów dla żydów. Będzie nas okrążała cała plejada bankierów, przemysłowców i kapitalistów, a przede wszystkim milionerów, bowiem w istocie wszystko będą rozstrzygały cyfry.

§ 5. Komu powierzać stanowiska odpowiedzialne w rządzie?

Dopóki jeszcze nie jest bezpieczne powierzać stanowiska odpowiedzialne braciom naszym, żydom, dopóty będziemy obsadzali je przez ludzi, których przeszłość i charakter wykopały przepaść między nimi, a ludami i którzy w razie oporności naszym wskazaniom, będą musieli oczekiwać sądu albo zesłania. Wobec tego będą bronili spraw naszych do ostatniego tchu.

Wykład IX

Stosowanie zasad żydowskich w sprawie ponownego wychowania narodów - Hasło masońsko-żydowskie - Znaczenie antysemityzmu - Dyktatura Judy - Źródło terroru - Kto służy międzynarodowemu żydostwu? - Podział sił ,,widzących" i ,,ślepych" w państwach gojów - Łączność władzy z narodem - Liberalna samowola - Owładnięcie jurysdykcji, wykształcenia i wychowania - Fałszywe teorie - Komentowanie praw - Tunele podziemne

§ 1. Stosowanie zasad żydowskich w sprawie ponownego wychowania narodów

Stosując powyżej wyszczególnione zasady nasze, należy zwrócić uwagę na charakter narodu, w którego kraju ma się przebywać i działać. Ogólne, jednakowe wszędzie stosowanie zasad tych przed uskutecznieniem ponownego wychowania narodów na naszą modłę nie może mieć powodzenia. Działając ostrożnie w stosowaniu ich przekonacie się, że nie minie 10 lat, a charakter najodporniejszy zmieni się i wówczas nowy naród zaliczymy do już nam uległych.

§ 2. Hasło masońsko-żydowskie

Słowa liberalnego, w istocie zaś naszego, żydo-masońskiego hasła,,wolność, równość, braterstwo", kiedy już obejmiemy panowanie, zastąpimy przez słowa już nie hasła, lecz ideologii ,,prawo wolności, obowiązek równości, ideał braterstwa". Powiemy i... chwycimy kozła za rogi... De facto starliśmy już wszystkie rządy, prócz naszego, Choć de jure jest ich jeszcze wiele. Obecnie, jeżeli niektóre państwa zaczynają protestować przeciwko nam, czynią to tylko dla formy, według uznania naszego i w myśl poleceń naszych, antysemityzm bowiem jest nam potrzebny dla rządzenia naszymi braćmi młodszymi.

§ 3. Znaczenie antysemityzmu

Wyjaśniać tego nie będę, bowiem było to już niejednokrotnie tematem konferencji naszych.

§ 4. Dyktatura Judy

Przeszkody dla nas w rzeczywistości nie istnieją. Nadrząd nasz znajduje się w warunkach takiej ekstralegalności, którą zwykle określano przy pomocy mocnego i energicznego wyrazu - dyktatura. Z zupełną sumiennością mogę stwierdzić, że w danym momencie my jesteśmy prawodawcami, my rozsądzamy i decydujemy sprawy, my karzemy, lub uniewinniamy, my, jako dowódca wszystkich wojsk naszych, usadowiliśmy się na koniu wodza naczelnego. Rządzimy wolą niewzruszoną, bowiem w naszych rękach pozostają szczątki partii, ongi silnej, obecnie ujarzmionej przez nas. Władamy niepohamowanymi ambicjami, zaciekłymi zemstami, nienawiściami zajadłymi.

§ 5. Żródło terroru

My jesteśmy źródłem terroru wszechobejmującego.

§ 6. Kto służy międzynarodowemu żydostwu?

Na usługach swych mamy ludzi wszelkich poglądów, wszelkich zasad odnowicieli monarchii, demagogów, socjalistów. Wszystkich zaprzęgliśmy do pracy. Każdy z nich na swoją rękę toczy jak czerw resztki władzy, usiłuje obalić cały ustalony ład. Wszystkie państwa są przemęczone wskutek działań tych: wzywają pokoju, gotowe dla niego poświęcić wszystko, lecz my im pokoju nie udzielimy, dopóki jawnie i kornie nie uznają naszego nadrządu międzynarodowego.

Ludy wołają, że niezbędne jest rozstrzygnięcie kwestii socjalnej w drodze porozumienia międzynarodowego. Rozczłonkowanie na partie oddało je wszystkie do dyspozycji naszej, bowiem, chcąc prowadzić walkę konkurencyjną, należy mieć pieniądze, które całkowicie są w posiadaniu naszym.

§ 7. Podział sił ,,widzących i ,,ślepych"

Moglibyśmy się obawiać u gojów połączenia widzącej siły panujących ze ślepą siłą ludów, lecz zastosowaliśmy wszelkie środki przeciwko możliwości podobnej: między obiema siłami wznieśliśmy mur w postaci wzajemnego terroryzowania się. W ten sposób ślepa siła ludów stanowi dla nas punkt oparcia i my, wyłącznie my, będziemy kierowali nią, rzecz prosta, w myśl naszych celów.

§ 8. Łączność władzy z narodem

Chcąc, aby ślepiec nie był w stanie uwolnić się od kierownictwa naszego, musimy niekiedy wchodzić w ścisłą łączność z nim jeżeli nie osobiście, to przez najwierniejszych braci naszych. Kiedy staniemy się już władzą uznaną, wówczas będziemy porozumiewali się z narodem osobiście, na placach publicznych i kształcić go będziemy co do spraw politycznych w takim kierunku, jaki uznamy za potrzebny.

To, co powie przedstawiciel rządu lub sam panujący, nie może zaraz nie stać się wiadome całemu państwu, bowiem szybko będzie rozgłoszone przez lud.

§ 9. Liberalna samowola

Aby nie zniszczyć przedwcześnie instytucji gojów, dotknęliśmy instytucji tych dłonią umiejętną i zebraliśmy w niej końce sprężyn mechanizmu. Sprężyny były ułożone w ścisłym, lecz właściwym porządku, a my zamieniliśmy to na bezładną samowolę liberalną.

§ 10. Owładnięcia jurysdykcji wykształcenia i wychowania

Wtrąciliśmy się do jurysdykcji, do systemu wyborczego, do prasy, do wolności osobistej, a przede wszystkim do wykształcenia i wychowania, jako do kamieni węgielnych wolnego bytowania.

§ 11. Fałszywe teorie

Ogłupiliśmy, odurzyliśmy i zdemoralizowaliśmy młodzież gojów przy pomocy wychowania w zasadach, znanych nam, jako fałszywe lecz wpajanych przez nas.

§ 12. Komentowanie praw

Poza istniejącymi prawami, nie zmieniając ich istoty, lecz tylko zniekształcając je przez sprzeczne komentowanie, stworzyliśmy coś wspaniałego ze względu na wyniki. Znalazły one wyraz początkowo w tym, że komentowanie zamaskowało prawa, następnie zaś zupełnie zakryło je od oczu rządów, a to wskutek niemożności znania prawodawstwa tak skomplikowanego. Oto źródło teorii sądów sumienia.

§ 13. Tunele podziemne

Twierdzicie, że goje rzucą się na nas z bronią w ręku, jeżeli przedwcześnie zrozumieją, o co chodzi. Przeciwko temu posiadamy na zachodzie możność ukrycia takiego manewru, że zadrżą serca najdzielniejsze: są to tunele dla kolei podziemnych, które od tego czasu będą przeprowadzone we wszystkich stolicach. W chwili odpowiedniej będą one wysadzone w powietrze wraz ze wszystkimi organizacjami i dokumentami państwowymi.

 

Wykład X

Pozory w polityce - "Genialność" podłości - Co zapowiada żydo-masoński przewrót państwowy? - Głosowanie powszechne - Wartość osobista i agenci żydo-masońscy - Genialny kierownik Judy - Instytucje i ich funkcje - Trucizna liberalizmu - Konstytucja jako szkoła waśni partyjnych. Era republikańska. - Prezydenci jako kreatury żydowskie - Odpowiedzialność prezydentów - ,,Panama" - Rola izby deputowanych i prezydenta - Żydostwo jako siła prawodawcza - Nowa konstytucja republikańska i prawa według niej prezydenta - Przejście do judejskiego samowładztwa - Chwila proklamowania króla wszechświata - Szczepienie chorób oraz inne podstępy żydowskie

§ 1. Pozory w polityce

Dziś zaczynam od powtórzenia rzeczy już powiedzianej i proszę, byście pamiętali, że rządy i narody w polityce zadowalają się pozorami. Jakżeż mają wglądać w treść spraw, jeżeli dla ich przedstawicieli najważniejszą kwestią jest uciecha. Nader ważne jest, by nasza polityka była świadoma tego. Pomoże nam to przy przejściu do omawiania podziału władzy, swobody słowa, prasy, religii (wiary), prawa zrzeszenia się, równości przed prawem, nietykalności majątku, mieszkania, podatków (idea podatku ukrytego), odwrotnej siły praw. Wszystkie kwestie wymienione są tego rodzaju, że nie należy nigdy dotykać ich wprost i w sposób dla narodu widoczny. W wypadkach konieczności poruszania ich, nie powinno się ich wyliczać, lecz tylko oświadczyć, bez szczegółowego omawiania, że uznajemy zasady prawa współczesnego. Doniosłość przemilczenia podobnego polega na tym, że niewymienione zasady pozostawiają nam swobodę wykluczenia z niej niepostrzeżenie różnych szczegółów; o ile wymienilibyśmy je, wówczas staną się one niejako drobiazgami.

§ 2. ,,Genialność" podłości

Narody żywią specjalną miłość i szacunek dla geniuszy siły politycznej i na wszelkie z ich strony gwałty odpowiadają: podłe, bo podłe, ale jakie zręczne! Szwindel, ale jak wykonany, jak wspaniale i bezczelnie! Przewidujemy zaprzęgnięcie wszystkich narodów do pracy nad wzniesieniem projektowanego przez nas gmachu kapitalnego. Oto dlaczego musimy przede wszystkim zebrać zapas i zapewnić sobie tę zuchowatą dzielność i moc ducha, która wcielona w działaczy naszych, złamie wszystkie przeszkody na drodze naszej.

§ 3. Co zapowiada syjoński przewrót państwowy?

Skoro dokonamy przewrotu państwowego, wówczas powiemy narodom: ,,Wszystko szło nad wyraz źle, wszyscy są przemęczeni cierpieniami. Burzymy przyczyny mąk waszych: narodowości, granice, różnice jednostek monetarnych. Rzecz prosta, macie prawo wydać wyrok na nas, lecz czyż może on być sprawiedliwy, jeżeli go zatwierdzicie pierwej, nim zbadacie to, co my wam dajemy?" Wówczas wezmą nas na ręce i będą nieśli w porywie jednomyślnym zachwytu, nadziei i pragnień.

§ 4. Głosowanie powszechne

Głosowanie, uczynione środkiem zdobycia panowania przez nas dzięki przyuczeniu doń nawet najmniejszych jednostek z liczby członków ludności, a to przez stworzenie ugód i zebrań grup pewnych - przyda nam się wówczas i po raz ostatni odegra rolę jako jednomyślne, wywołane przez chęć poznania nas bliżej, zanim by nas potępiono. Toteż musimy dopuścić do głosowania wszystkich, bez różnicy klas i cenzusu, aby wprowadzić absolutyzm większości, czego nie można wymusić na klasach inteligentnych, posiadających cenzus.

§ 5. Wartość osobista i agenci syjońscy

Przyzwyczaiwszy wszystkich do pojęcia o wartości osobistej, zniszczymy wpływy rodziny u gojów oraz jej wartość wychowawczą, położymy kres wysuwaniu się rozumów indywidualnych, którym tłum, przez nas kierowany, nie da wysunąć się, ani nawet wypowiedzieć; tłum przyzwyczaił się do słuchania tylko nas, bowiem płacimy mu za posługę i uwagę. W ten sposób stworzymy potęgę ślepą, niezdolną poruszać się bez kierownictwa agentów naszych, którzy zajmują miejsca jej przywódców. Ludy poddadzą się temu rygorowi, widząc, że od przywódców tych zależą zarobki, wsparcia i otrzymanie wszelkiego dobra.

§ 6. Genialny kierownik Judy

Plan rządzenia powinien być przygotowany przez jedną głowę, bowiem nie można by go było scalić, gdybyśmy dopuścili do rozdrobnienia na kawałki w licznych umysłach. Dlatego też możemy znać plan działania lecz nie wolno nam potępiać go, aby nie naruszać jego genialności, związku jego części składowych, siły praktycznej, zawartej w utajonym znaczeniu każdego punktu. Jeżeli dyskutować nad pracą taką i zmieniać ją przez liczne głosowania, wówczas odcisną się na niej wszelkie nieporozumienia myślowe, które nie wniknęły w głębię i związek zamierzeń tej pracy. Niezbędne jest dla nas posiadanie pracy naszego kierownika genialnego na rozszarpanie przez tłum lub nawet przez ograniczone co do liczby członków stowarzyszenia.
Plany te tymczasem nie wywrócą do góry dnem instytucji współczesnych, zmieniając tylko ich ekonomię, czyli całą kombinację ich pochodu, który tym sposobem skieruje się drogą wskazaną w planach naszych.

§ 7. Instytucje i ich funkcje

Pod różnymi nazwami we wszystkich krajach istnieje mniej więcej to samo. Przedstawicielstwo narodowe, ministerstwa, senat, rada państwa, ciała prawodawcze i wykonawcze. Nie ma potrzeby wyjaśniania mechanizmu stosunków wzajemnych między powyższymi instytucjami, bowiem jest to powszechnie znane. Należy tylko zwrócić uwagę, że każda z wymienionych instytucji odpowiada pewnej doniosłej funkcji państwowej. Proszę zauważyć, że przymiotnik ,,doniosły" stosuje się nie do instytucji lecz do funkcji, a więc nie instytucje, lecz ich funkcje są doniosłe. Instytucje podzieliły między sobą wszelkie funkcje rządzenia - administracyjną, prawodawczą, wykonawczą, toteż zaczęły działać w organizmie państwowym, jak narządy w ciele ludzkim. Jeżeli uszkodzimy jedną część maszyny państwowej, niby człowiek zachoruje i... umrze.

§ 8. Trucizna liberalizmu

Kiedy wprowadziliśmy do organizmu państwowego truciznę liberalizmu, cała jego kompleksja polityczna uległa zmianie: państwa zapadły na chorobę śmiertelną - na zakażenia krwi. Nie pozostaje nic, jak oczekiwać końca ich agonii.

§ 9. Konstytucja jako szkoła waśni partyjnych

Z liberalizmu zrodziły się państwa konstytucyjne, które zastąpiły zbawcze dla gojów samowładztwo, konstytucja zaś, jak dobrze wiecie, nie jest niczym innym, jak tylko szkołą waśni, nieładu, sporów, niezgody, czczej agitacji partyjnej, tendencji partyjnej - słowem są to szkoły wszystkiego, co pozbawia indywidualności działalność państwową. Trybuna parlamentarna, nie mniej niż prasa, skazała panujących na bezczynność i bezsilność, a wskutek tego uczyniła ich niepotrzebnymi, zbytecznymi, co było powodem obalenia tronów w wielu państwach.

§ 10. Era republikańska i prezydenci jako kreatury żydowskie

Po obaleniu tronów dopiero stało się możliwe powstanie ery republikańskiej. Wówczas to właśnie zastąpiliśmy władcę przez karykaturę rządu - przez prezydenta, wziętego z tłumu, ze środowiska naszych kreatur i niewolników. To było podstawą miny, umieszczonej przez nas pod narodem gojów, a właściwie pod narodami gojów.

§ 11. Odpowiedzialność prezydentów

Wkrótce będzie przez nas wprowadzona odpowiedzialność prezydentów. Wtedy już bez ceremonii będziemy wprowadzali to, za co odpowiedzialność spadnie na naszą kreaturę. Co nas to obchodzi, że zrzedną szeregi osób, dążących do władzy, że powstaną zamieszki wskutek niemożliwości znalezienia prezydentów, które ostatecznie zdezorganizują wybory prezydenta.

§ 12. ,,Panama"

Aby plan nasz doprowadził do wyników powyższych, będziemy organizowali wybory takich prezydentów, w których przeszłości istnieje jakaś niewyjaśniona ciemna sprawa, jakaś ,,panama". Wówczas będą oni wiernymi wykonawcami planów naszych, a na to w obawie rewelacji oraz z powodu wrodzonej każdemu, kto doszedł do władzy - dążności zachowania dla siebie przywilejów i zaszczytów, związanych z godnością prezydenta.

§ 13. Rola izby deputowanych i prezydenta

Izba deputowanych będzie osłaniała, broniła, wybierała prezydentów lecz odbierzemy jej atrybucję wnoszenia projektów praw i zmiany ich, bowiem atrybucję tę przekażemy prezydentowi odpowiedzialnemu - zabawce w naszych rękach. Rzecz prosta, iż wówczas władza prezydenta stanie się celem najróżniejszych napaści, toteż damy mu samoobronę w formie prawa odwoływania się do narodu, do jego decyzji, poza jego przedstawicielami, czyli do tego samego naszego popychadła ślepego - większości spośród tłumu. Niezależnie od tego nadamy prezydentowi prawo wprowadzania stanu wojennego. Umotywujemy to w taki sposób, że prezydent, jako szef armii całego kraju, winien mieć możność rozporządzania nią w wypadkach, kiedy zachodzi potrzeba obrony nowej konstytucji republikańskiej, do czego jest najzupełniej uprawniony jako przedstawiciel odpowiedzialny konstytucji tej.

§ 14. Żydostwo jako siła prawodawcza

Zrozumiałe jest, że w warunkach podobnych do powyższych klucz od świątyni będzie pozostawał w naszym ręku i że nikt, prócz nas, nie będzie kierował siłą prawodawczą.

§ 15. Nowa konstytucja republikańska i prawo według niej prezydenta

Z chwilą wprowadzenia nowej konstytucji republikańskiej odbierzemy Izbie prawo interpretacji co do zarządzeń rządowych, a to pod pretekstem zachowania tajemnicy państwowej. Prócz tego sprowadzimy do minimum liczbę przedstawicieli, a tym samym ograniczymy o tyleż namiętności polityczne i namiętności do polityki; jeżeli zaś one, wbrew oczekiwaniom wybuchną i w owym minimum, to zanulujemy je przez odwołania się do większości narodu całego.

Mianowanie prezydentów i wice-prezydentów Izby i Senatu będzie zależne od prezydenta. Nieustające sesje parlamentów zredukujemy do paru miesięcy. Poza tym prezydent jako naczelnik władzy wykonawczej, będzie miał prawo zwoływania parlamentu lub zarządzenia w sesjach przerw, które mogą trwać aż do naznaczenia terminu nowej sesji. Aby skutki tych działań bezprawnych w istocie swej nie spadły przedwcześnie dla naszych planów na wprowadzoną przez nas odpowiedzialność prezydenta, podsuniemy ministrom oraz innym przedstawicielom wyższej administracji, otaczającym prezydenta - myśl obchodzenia jego rozporządzeń własnymi środkami, za co oni, nie zaś prezydent, będą ponosili odpowiedzialność. Szczególnie zalecamy powierzanie wykonywania tej roli senatowi, radzie państwa lub radzie ministrów, nie zaś poszczególnym osobom.

Prezydent będzie według uznania naszego komentował treść tych spośród istniejących praw, które dadzą się tłumaczyć w sposób różnoraki. Będzie również kasował je, jeżeli wskażemy mu, że zachodzi tego potrzeba. Prócz tego prezydentowi będzie przysługiwał przywilej wnoszenia praw tymczasowych, a nawet wprowadzenie nowych zmian do pracy konstytucyjno-państwowej. Jako motyw w obydwu przypadkach będą podawane wymagania wyższe dobra państwowego.

§ 16. Przyjście do judejskiego samowładztwa

Stosowanie powyższych środków da nam możność niszczenia stopniowego, krok za krokiem, wszystkiego, co początkowo przy przyjęciu przez nas praw naszych musieliśmy wprowadzić do konstytucji państwowych, jako środki przejściowe do niepostrzeżonego zniesienia wszystkich konstytucji, kiedy nastanie czas zastąpienia wszelkiego rządu przez nasze samowładztwo.

§ 17. Chwila proklamowania króla wszechświata

Uznanie naszego samowładcy może nastąpić również przed zniesieniem konstytucji. Chwila ta nastanie wówczas, kiedy narody, zmęczone rozprzężeniem w państwach i bankructwami władców, zorganizowanymi przez nas, zawołają: ,,zabierzcie ich, a dajcie nam natomiast jednego władcę wszechświatowego, który by zjednoczył nas i zniósł przyczyny waśni, a mianowicie: granice narodowościowe, wyznaniowe, wyrachowania państwowe, który by dał nam spokojność i pokój, niemożliwe do osiągnięcia przy obecnych władcach i przedstawicielach".

§ 18. Szczepienie chorób oraz inne podstępy żydowskie

Wiecie doskonale, że dla stworzenia możności wyrażenia pragnień podobnych przez wszystkie narody, niezbędne jest mącić we wszystkich krajach stosunki narodowe i rządy aby przemęczyć ogół nieładem, nienawiścią, walką, a nawet męczeństwem, głodem, szczepieniem chorób, nędzą. Wówczas goje nie będą widzieli innego wyjścia, jak tylko oddanie się zupełnie i ostateczne pod władzę naszą. Gdybyśmy dali narodom wytchnienie, wówczas nie wiadomo, czy kiedykolwiek nastąpiłaby chwila upragniona.

Wykład XI

Rada państwowa - Program nowej konstytucji - Niektóre szczegóły proponowanego przewrotu - Goje to barany - Masoneria tajna i jej ,,loże" na pokaz - Doniosłość żydowskiego rozproszenia

§ 1. Rada państwa

Rada państwa będzie służyła do zaznaczania i władzy osoby rządzącej. Rada ta, jako część ciała prawodawczego, istniejąca na pokaz, będzie stanowiła niejako komitet redagujący prawa i dekrety władzy.

§ 2. Program nowej konstytucji

Oto program przygotowywanej nowej konstytucji. My będziemy stwarzali i wykonywali prawa i rządy: 1. w formie projektów, składanych ciału prawodawczemu, 2. przy pomocy dekretów prezydenta w formie postanowień ogólnych, orzeczeń senatu, uchwał rady państwa, decyzji ministerialnych, 3. w chwili zaś odpowiedniej - w formie przewrotu państwowego.

§ 3. Niektóre szczegóły proponowanego przewrotu

Ustaliwszy mniej więcej taki modus agendi (sposób postępowania), zajmiemy się szczegółami tych kombinacji, przy których użyciu mamy dokonać zmiany działania maszyn państwowych w kierunku wymienionym. Kombinacje te są to: swoboda prasy, prawo zrzeszania się, wolność sumienia, zasady systemu wyborczego i wiele innych objawów, które muszą zniknąć z repertuaru ludzkości, by ulec zasadniczej zmianie nazajutrz po ogłoszeniu nowej konstytucji.

Dopiero w chwili tej będziemy mogli ogłosić wszystkie nasze postanowienia, bowiem później wszelkie zmiany będą niebezpieczne. A oto przyczyny: jeżeli zmiany te wprowadzone będą bezwzględnie oraz w kierunku rygoru i ograniczeń - może to spowodować wybuch rozpaczy, wywołany obawą nowych zmian w tym samym kierunku. Jeżeli zmiana ta będzie dokonana w kierunku nowych ulg, wówczas może być powiedziane, że przyznaliśmy się do słabości, co poderwie autorytet niezłomności nowej władzy lub też może wytworzyć przekonania, że przejął nas strach i zmuszeni jesteśmy do ustępstw, za które nikt nie będzie nam wdzięczny, bowiem będą uważane za należne...

Jedno i drugie byłoby szkodliwe dla powagi nowej konstytucji. Konieczne jest, żeby z chwilą jej ogłoszenia, oszołomione przez dokonanie przewrotu narody - będące jeszcze pod wpływem terroru i niepewności - zrozumiały, że jesteśmy o tyle silni, o tyle nietykalni, o tyle pełni potęgi, że w żadnym razie nie będziemy liczyli się z narodami i nie tylko nie zwrócimy uwagi na ich sąd i życzenia, lecz nawet gotowi jesteśmy i zdolni z niezwalczoną siłą zgnieść ich wyrażanie i przejawianie w każdej chwili i na każdym miejscu, że wzięliśmy od razu wszystko, co uważaliśmy za niezbędne i w każdym razie nie będziemy dzielili się naszą władzą. Wówczas ze strachu zamkną oczy na wszystko i będą oczekiwali, co z tego wyniknie.

§ 4. Goje to barany

Goje to stado baranów, my zaś jesteśmy wobec nich wilkami a wiecie wszak, co się staje z owcami, kiedy do owczarni wkradną się wilki. Zamkną oni oczy jeszcze i z tej przyczyny, że obiecamy im zwrot wszystkich odebranych swobód po zwyciężeniu wrogów pokoju i pokonaniu wszystkich partii. Czy warto wspominać o tym, jak długo będą oczekiwać tego zwrotu?

§ 5. Masoneria tajna i jej ,,loże" na pokaz

W jakimże innym celu wymienialiśmy i nakazaliśmy gojom całą tę politykę, nie dając im możności zbadania jej treści - jeżeli nie tym - żeby drogą okólną osiągnąć to, co jest prostą drogą niedosięgłe dla naszego plemienia rozsianego. Posłużyło to - jako fundament dla naszej organizacji masonerii tajnej, która nie jest znana oraz dla celów, których istnienia nawet nie podejrzewają te bydlęta - goje, znęceni przez nas do szeregów armii lóż masońskich ,,na pokaz", istniejących dla zamydlania oczu gojom.

§ 6. Doniosłość żydowskiego rozproszenia

Bóg obdarzył nasz naród wybrany rozproszeniem. W tej pozornej słabości naszej znalazła wyraz cała potęga, która teraz doprowadziła nas do progu władzy wszechświatowej. Obecnie niewiele pozostaje już do nadbudowania na fundamencie założonym.

Wykład XII

Żydowskie pojmowanie wyrazu wolność - Przyszłość prasy w państwie syjońskim - Kontrola prasy - ,,Postęp" w pojęciu żydów - Dziennikarstwo i literatura w państwie syjońskim - Solidarność żydowsko-masońska w współczesnej prasie - Obudzenie żądań społecznych na prowincji - Nieomylność nowego ustroju

§ 1. Żydowskie pojmowanie wyrazu ,,wolność"

Wyraz wolność, który może być pojmowany różnorodnie, my określamy jak następuje: wolność jest prawem czynienia tego, na co kodeks pozwala. Podobne pojmowanie posłuży nam w chwili odpowiedniej do tego, aby cała wolność była w naszym ręku, bowiem prawa będą tworzyły lub niszczyły tylko to, co w myśl programu powyższego uznamy za właściwe.

§ 2. Przyszłość prasy w państwie syjońskim

Z prasą załatwimy się w taki sposób: jaką rolę gra obecnie prasa? Służy ona do podniecania potrzebnych nam namiętności lub też - egoizmom partyjnym. Bywa beztreściowa, niesprawiedliwa, kłamliwa i większość ludzi nie rozumie nawet czemu ona służy. Osiodłamy ją i weźmiemy mocno w cugle. Tak samo postąpimy z pozostałą prasą; bowiem nie mamy się co bronić od napaści prasy, jeżeli pozostaniemy jako cel tylko dla książek i broszur. Przekształcimy ów kosztowny obecnie z uwagi na konieczność cenzurowania - wytwór jawności w źródło dochodów naszego państwa, obciążymy wydawnictwa specjalnym podatkiem w markach stemplowych oraz składaniem kaucji przy organizowaniu organów prasy lub drukarń, co zabezpieczy nasz rząd od wszelkich napaści ze strony prasy. Za ewentualną napaść będziemy karali bezwzględnie. Środki takie, jak marki i kaucje, oraz zabezpieczone przez nie kary dadzą państwu olbrzymi dochód. Co prawda, gazety partyjne mogłyby nie żałować pieniędzy, toteż będziemy je zamykali już po drugiej napaści. Nikt bezkarnie nie będzie mógł zaćmić aureoli naszej nieomylności rządowej. Pretekstem do zamknięcia wydawnictwa będzie to, że dany organ prasy, podnieca umysły bez przyczyny i podstawy. Zwrócić uwagę na to, że między napadającymi na nas będą i przez nas stworzone organy, lecz nie będą występowały jedynie przeciwko punktom, których zmianę postanowimy.

§ 3. Kontrola prasy

Żadna wiadomość nie przedostanie się do społeczeństwa bez kontroli naszej. Cel ten osiągamy już obecnie w ten sposób, że wszelkie nowości wydawnicze otrzymywane są przez kilka agentur, które centralizują ruch wydawniczy świata całego. Agentury te będą wówczas wyłącznymi naszymi instytucjami i będą ogłaszały tylko to, co my im wskażemy. Jeżeli obecnie potrafiliśmy zawładnąć mózgami społeczeństw gojów do tego stopnia, że wszystkie prawie patrzą na zdarzenia światowe przez kolorowe szybki okularów, które my im zakładamy, jeżeli obecnie nie istnieją dla nas w żadnym państwie przeszkody tamujące drogę do tak zwanych przez głupotę gojów tajemnic państwowych - to także będzie wówczas, kiedy zostaniemy uznanymi władcami świata w osobie naszego władcy wszechświatowego. Powróćmy do przyszłości prasy: ktokolwiek będzie chciał zostać wydawcą, księgarzem, drukarzem, będzie zmuszony wyjednać sobie dyplom odpowiedni, który w razie wykroczenia będzie niezwłocznie odbierany.

§ 4. "Postęp" w pojęciu żydów

Wobec zastosowania sposobów powyższych narzędzie myśli stanie się środkiem wychowawczym w ręku rządu naszego, który nie pozwoli już masom ludowym błąkać się w ostępach; marzeniach o dobroczynnym wpływie postępu. Komu z nas nie jest wiadomo, że te dobrodziejstwa urojone stanowią drogę do marzeń bezsensownych, z których powstały stosunki anarchiczne między ludźmi i do rządu, bowiem postęp, a właściwie idea postępu naprowadziła na myśl wszelkiego rodzaju emancypacje, nie ustalając dla nich granic. Wszyscy tak zwani wolnomyślni są anarchistami, jeżeli nie czynu, to myśli. Każdy z nich ugania się za majakami wolności, wpadając przy tym w samowolę, czyli w anarchię protestu dla protestu.

§ 5. Dziennikarstwo i literatura w państwie syjońskim

Odnośnie do prasy - to obciążymy ją zarówno, jak i wszelkie druki, podatkiem, pobieranym w markach od arkusza oraz kaucjami. Książki, liczące mniej niż trzydzieści arkuszy, będą płaciły podatek zdwojony. Zaliczymy je do kategorii broszur żeby z jednaj strony zmniejszyć liczbę wydawnictw periodycznych stanowiących najskuteczniejszą truciznę drukowaną, z drugiej zaś - środek ten zmusi literatów do pisania książek tak obszernych, że nikt nie będzie ich czytał, zwłaszcza wobec ich drożyzny. Nasze wydawnictwa własne, mające zwrócić ruch umysłów w kierunku przez nas wybranym, będą tanie i zyskają wielką poczytność. Podatki położą kres lichym płodom literackim, system zaś kar wytworzy zależność literatów od nas. Gdyby nawet znaleźli się chętni do pisania przeciwko nam, to jednak nie znajdą wydawców, którzy by podjęli się drukowania. Przed przyjęciem do druku jakiegokolwiek dzieła wydawca albo drukarz będzie musiał wyjednywać od władz pozwolenie. W ten sposób zawczasu poznamy knowania, skierowane przeciwko nam i zanulujemy je, ogłaszając wcześniej wyjaśnienia na ten sam temat.

Literatura i dziennikarstwo są to dwa najważniejsze czynniki wychowawcze, dlatego też rząd nasz będzie właścicielem większości dzienników. Scentralizuje to wpływ szkodliwy prasy prywatnej, a zarazem stworzy olbrzymi wpływ na umysły. Jeżeli wydamy pozwolenie na 10 dzienników, to sami wytworzymy 30 i będziemy stale utrzymywać stosunek ten. Ogół nie powinien domyślać się tego, wydawane więc przez nas dzienniki będą z pozoru krańcowo przeciwnych kierunków i zdań, co wzbudzi do wydawnictw tych zaufanie i pociągnie do nich przeciwników naszych, nie domyślających się niczego. W ten sposób wpadną oni w nasze sidła i będą unieszkodliwieni.

Na planie pierwszym będą stały organy o charakterze ściśle urzędowym. Te będą pilnowały zawsze naszych interesów, toteż wpływ będą posiadały bardzo nikły. Na drugim planie umieścimy półurzędówki, których zadaniem będzie - nęcenie obojętnych. Trzeci plan zajmie nasza, rzekomo, opozycja, w której bodajby jeden z organów będzie stanowił antypody nasze. Przeciwnicy nasi będą uważali ową, rzekomą opozycję, za zwolenników swych i otworzą przed nami karty.

Dzienniki nasze będą przedstawiały kierunki najrozmaitsze: arystokratyczny, republikański, rewolucyjny, a nawet anarchistyczny, będą one posiadały sto rąk, z których każda będzie wyczuwała puls jakiegoś kierunku myśli społecznej. Kiedy puls zacznie bić w sposób przyspieszony, wówczas ręce te zwrócą opinię w kierunku celów naszych, bowiem osobnik podniecony traci rozsądek i łatwo poddaje się nakazom. Głupcy, którzy będą myśleli, że powtarzają zdanie dziennika, reprezentującego ich obóz powtarzać będą nasze myśli lub te, które będą dla nas pożądane. Wyobrażając sobie, że kroczą za organem partii swojej, będą szli za sztandarem, który my im wywiesimy.

Chcąc skierować odpowiednio do tego milicję gazetową, musimy całą sprawę zorganizować ze szczególną dbałością. Pod nazwą centralnego wydziału prasowego stworzymy zebrania literackie, na których agenci nasi będą niepostrzeżenie rzucali hasła i dawali sygnał. Sprzeciwiając się, zawsze powierzchownie, naszym poczynaniom, bez dotykania jednak ich istoty, organy nasze będą prowadziły polemikę bezwartościową z dziennikami urzędowymi jedynie w tym celu, aby dać nam przyczynę do wypowiedzenia się więcej szczegółowo, niż to mogliśmy uskutecznić w pierwiastkowych oświadczeniach urzędowych. Rzecz prosta, iż będzie to z pożytkiem dla nas.

Napaści na nas spowodują jeszcze i to, że poddani upewnią się co do zupełnej swobody gadania, nasi zaś agenci będą mieli podstawy do twierdzenia, że dzienniki występujące przeciwko nam, zajmują się czystą paplaniną, bowiem nie są zdolne znaleźć istotnych przyczyn do rzeczowego obalenia treści rozporządzeń naszych

Podobne, niedostrzegalne dla uwagi społecznej, niemniej jednak pewne, zarządzenia w sposób najpewniejszy skierują zaufanie w stronę rządu naszego.
Dzięki tym zarządzeniom będziemy w zakresie spraw politycznych, w miarę potrzeby pobudzali lub uspokajali umysły - przekonywali lub dezorientowali, przez drukowanie to prawdy, to znów kłamstw, to pewnych danych - to znów przeczenia im, odpowiednio do tego, czy przyjęto je dobrze, czy też źle. Zawsze jednak będziemy ostrożnie badali grunt, zanim uczynimy krok. Będziemy odnosili nad przeciwnikami naszymi pewne zwycięstwa, bowiem tamci nie będą rozporządzali organami prasy, w których mogliby wypowiedzieć się całkowicie, a to z powodu wymienionych wyżej zarządzeń przeciwko prasie.

Kamienie probiercze, użyte przez nas w prasie trzeciej kategorii, będą w razie potrzeby energicznie niszczone przez urzędówki nasze.

§ 6. Solidarność żydowsko-masońska we współczesnej prasie

Już obecnie, bodajby w formach przestrzeganych przez dziennikarstwo francuskie, istnieje solidarność masońska, wyrażona w haśle: wszystkie organy prasy związane są wzajemnie tajemnicą zawodową. Żaden z członków tej prasy, na kształt augurów starożytnych, nie wyda tajemnicy informacji swoich, jeżeli nie postanowiono ogłosić ich. Żaden z dziennikarzy nie zdecyduje się na zdradzenie tajemnicy tej, bowiem żaden z nich nie jest przyjmowany do świata literackiego, o ile nie miał w przeszłości jakiej haniebnej rany. Rany te ujawniono by zaraz dopóki zaś są ukryte, aureola dziennikarza przyciąga przekonania większości. Tłumy z zapałem kroczą za nim.

§ 7. Obudzenie żądań społecznych na prowincji

Wychowanie nasze dotyczy zwłaszcza prowincji. Konieczne jest, byśmy tam obudzili te pragnienia i dążności, przy pomocy których moglibyśmy w każdej chwili zaatakować stolicę, przedstawiając je za niezależne pragnienia i dążności prowincji. Rzecz prosta, iż źródłem my będziemy zawsze. Potrzebne nam to, bo niekiedy, dopóki nie posiadamy jeszcze pełni władzy - stolice bywały oplątane przez prowincjonalną opinię narodu, czyli większości, zorganizowanej sztucznie przez agentów naszych. Potrzebne nam to, by stolice w momencie psychologicznym nie potrzebowały nad faktem dokonanym debatować, bodaj już dlatego, że znalazł on uznanie większości prowincjonalnej.

§ 8. Nieomylność nowego ustroju

W okresie nowego ustroju, będącego przejściem do panowania naszego, nie można pozwolić na demaskowanie przez prasę nieuczciwości społecznej. Konieczne jest, by myślano, że nowy ustrój zadowolił wszystkich o tyle, że nawet znikła przestępczość. Przejawy przestępczości mogą być znane tylko ofiarom lub świadkom przypadkowym.
« Last Edit: (Fri) 15.08.2014, 19:20:48 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Re: "Protokoły Mędrców Syjonu"
« Reply #1 on: (Sat) 05.04.2014, 13:36:23 »
Wykład XIII
Potrzeba chleba powszedniego - Kwestie polityczne - Sprawy przemysłowe - Uciechy, Domy Ludowe, Konkursy i Sporty - ,,Prawda jest jedna" - Wielkie problemy (zagadnienia)

§ 1. Potrzeba chleba powszedniego

Potrzeba chleba powszedniego zmusza gojów do milczenia i do zostania naszymi uległymi sługami. Agenci spośród nich, przyjęci do naszej pracy, będą w myśl rozkazów naszych rozpisywali się o tym, co według nas będzie najodpowiedniejsze dla ogłaszania bezpośredniego w dokumentach urzędowych, my zaś tymczasem, korzystając z podjętej dyskusji, przeprowadzimy zarządzenia pożądane i ofiarujemy je ogółowi, jako fakt dokonany. Nikt nie ośmieli się domagać odwołania rzeczy już przesądzonej, tym więcej, że przedstawimy ją jako ulepszenie. Jednocześnie prasa zwróci umysły w kierunku nowych spraw.

§ 2. Kwestie polityczne

Nauczyliśmy wszak ludzi szukania wiecznie czegoś nowego. Do dyskusji nad tymi sprawami nowymi rzucają się bezmózgowi kierownicy losów niezdolni dotychczas pojąć, że nie mają wyobrażenia o tym, do czego się biorą. Kwestie polityki dostępne są wyłącznie dla twórców i kierowników jej w ciągu wielu wieków.

Ze wszystkiego tego staje się widoczne, że ubiegając się o zdanie tłumu, ułatwiamy bieg nowego mechanizmu. Możecie zauważyć, że szukamy niejako uznania nie dla czynów, lecz dla słów, wygłoszonych przez nas w danej kwestii. Głosimy stale, że myślą kierowniczą naszych poczynań jest nadzieja, a nawet pewność służenia dobru powszechnemu.

§ 3. Sprawy przemysłowe

Aby odciągnąć ludzi zbyt niespokojnych od debatowania nad kwestiami politycznymi, rzekomo przeprowadzamy obecnie nowe zagadnienia, a mianowicie - sprawy przemysłowe. Niech sobie szaleją na terenie tym. Masy zgadzają się na próżnowanie, na odpoczynek po rzekomej działalności politycznej (której nauczyliśmy ich, aby przy pomocy tego walczyć przeciwko rządom gojów) - jedynie pod warunkiem posiadania nowego zajęcia, zawierającego, jak im to wskazujemy, również treść polityczną.

§ 4. Uciechy, Domy Ludowe, Konkursy i Sporty

W obawie, że ludzie owi dojdą do jakichś wniosków, zwracamy ich uwagę przy pomocy uciech, zabaw, namiętności, Domów Ludowych. Niezadługo przy pośrednictwie prasy zaczniemy ogłaszać konkursy w dziedzinie sztuki, sportu wszelkiego rodzaju: sporty te odwrócą ostatecznie umysły od kwestii, w których zakresie musielibyśmy walczyć z nimi. Odzwyczaiwszy się stopniowo coraz więcej od myślenia samodzielnego, ludzie zaczną mówić unisono z nami, bowiem my jedynie zaczniemy propagować nowe kierunki myśli za pośrednictwem tych, rzecz prosta osób, z którymi o solidaryzowanie się nie możemy być pomawiani.

§ 5. ,,Prawda jest jedna"

Rola utopistów liberalnych będzie ostatecznie ukończona, kiedy władza nasza zyska uznanie. Do tej chwili przydadzą się nam bardzo. W myśl tego będziemy jeszcze zwracali umysły w kierunku wszelkich fantastycznych wymyślonych teorii, rzekomo nowych i postępowych. Wszak z zupełnym powodzeniem zawróciliśmy postępem bezmózgie głowy gojów i nie ma wśród nich ani jednego rozumiejącego, że wyraz ten, o ile nie dotyczy wynalazków materialnych, nie ma nic wspólnego z prawdą, bo ta jest jedna i nie ma w niej miejsca dla postępu. Postęp jako idea fałszywa, służy do zagmatwania prawdy, by nikt nie znał jej prócz nas, którzy ją strzeżemy.

§ 6. Wielkie problemy (zagadnienia)

Kiedy już obejmiemy władzę, mówcy nas będą głosili wielkie problematy, które by poruszały całą ludzkość w tym celu, by koniec końców uznała nasze dobroczynne rządy. Któż wówczas podejrzewać może, że wszystkie problemy (zagadnienia) owe były przez nas dobrane w myśl planu politycznego, którego nikt nie mógł odgadnąć w ciągu wielu wieków.

 
Wykład XIV
Religia przyszłości - Metody, przy pomocy których wykazywać będziemy gojom dobrodziejstwa naszych rządów - Niedostępność poznania naszych tajników religii przyszłości - Pornografia i przyszłość słowa drukowanego

§ 1. Religia przyszłości

Kiedy już zaczniemy królować, istnienie innej religii będzie dla nas niepożądane, poza naszym kultem jedynego Bóstwa, z którym losy nas łączą wskutek tego, że jesteśmy narodem wybranym i przez które losy nasze związane są z losami świata. Dlatego też powinniśmy zburzyć wszelkie wierzenia. Jeśli z tego powodu powstaną ateiści współcześni, to jako stopień przejściowy nie przeszkodzą naszym zamiarom, będą zaś przykładem dla tych pokoleń, które będą słuchały naszych kazań o religii mojżeszowej. Religia ta, będąca systemem trwałym i ściśle obmyślonym, doprowadziła do podboju przez nas wszystkich narodów. Podkreślać będziemy również jej prawdę mistyczną, na której jak to będziemy głosili, polega cała jej siła wychowawcza!

§ 2. Metody, przy pomocy których wykazywać będziemy gojom dobrodziejstwa naszych rządów

Przy każdej sposobności będziemy drukowali artykuły, w których przeprowadzimy porównanie między poprzednimi, a naszymi dobroczynnymi rządami. Łaska pokoju, bodajby wymuszonego uwydatni jeszcze więcej dodatnie strony rządu naszego. Omyłki administracji gojów będziemy opisywali w barwach najjaskrawszych wszczepiwszy taki wstręt do nich, że narody będą wolały pokój w stanie niewoli pańszczyźnianej, niż prawa owej znamienitej wolności, które tak ją zmęczyły, że wyczerpały źródła ludzkiego istnienia, będące eksploatowane przez tłum awanturników, nie wiedzących, co czynią...

Bezużyteczne zmiany rządów, do czego my podbechtywaliśmy gojów, podkopując gmachy ich państw - do takiego stopnia uprzykrzą się narodom, że będą one wolały znosić od nas wszystko, byle tylko nie były narażone na powtórne przeżycie tych samych zaburzeń i przeciwności. My zaś będziemy ze szczególnym naciskiem uwydatniali błędy historyczne rządów gojów, które w ciągu tylu wieków męczyły ludzkość, wskutek braku przenikliwości we wszystkim, co dotyczy istotnego dobra. W pogoni za fantastycznymi projektami dobra społecznego rządy gojów nie spostrzegły się, że projekty coraz więcej się psuły, a nie poprawiały stanu stosunków powszechnych, na których gruntuje się życie ludzkie. Cała siła naszych zasad i środków będzie zawarta w tym, że będą przez nas głoszone i komentowane jako kontrast jaskrawy zgangrenowanego dawnego ustroju społecznego.

§ 3. Niedostępność poznania religii przyszłości

Filozofowie nasi będą omawiali wszelkie braki wierzeń gojów, lecz nikt nigdy nie będzie krytykował wiary naszej z jej istotnego punktu widzenia, bowiem nikt nie pozna jej gruntownie, prócz ludzi naszych, którzy nigdy nie ośmielą się zdradzić jej tajników.

§ 4. Pornografia i przyszłość słowa drukowanego

W krajach uważanych za stojące na czele, stworzyliśmy literaturę szaloną, brudną, wstrętliwą. Przez czas pewien po objęciu władzy będziemy popierali rozwój tej literatury, by uwypuklić kontrast programów i głosów, które zbiegną z wyżyn naszych. Mędrcy nasi wychowani do kierowania gojami, będą układali nowe projekty, artykuły, przy których pomocy będziemy wpływali na umysły, kierując je w stron wybranych przez nas pojęć i nauk.

 
Wykład XV
Równoczesny przewrót wszechświatowy i bezwzględne tępienie spisków i tajnych stowarzyszeń - Przyszłe losy gojów-masonów - Mistyczność władzy - Rozmnażanie lóż wolnomularskich - Loże masońskie pod zarządem mędrców syjońskich - Masoneria kierownikiem wszystkich tajnych stowarzyszeń - Po co goje zapisują się do lóż masońskich? - Psychologia gojów - Celowość ofiar - Egzekucje nad masonami - Upadek powagi praw i władzy - Naród wybrany - Zwięzłość i jasność praw w państwie syjońskim - Środki przeciwko nadużyciom władz - Surowość kar w państwie syjońskim - Wiek prekluzyjny (ostateczny) sędziów - Sędziowie w państwie syjońskim - Następstwa liberalizmu sędziów i władz gojów - Bezwzględna walka z wolnomyślnością - Absolutyzm Judy - Prawo kasacji - Patriarchalny rodzaj władzy syjońskiego władcy - Prawo silniejszego jedynym prawem w państwie syjońskim - Król izraelski patriarchą świata.

§ 1. Równoczesny przewrót wszechświatowy i bezwzględne tępienie spisków i tajnych stowarzyszeń

Kiedy nareszcie zapanujemy niepodzielnie przy pomocy przewrotów państwowych, przygotowanych wszędzie na ten sam dzień po ostatecznym uznaniu nieużyteczności wszystkich rządów istniejących (do tej chwili być może - wiek cały), wówczas postaramy się, by przeciwko nam nie było spisków. W tym celu bez miłosierdzia będziemy skazywali na śmierć wszystkich, którzy z bronią w ręku sprzeciwiać się będą objęciu przez nas panowania.

Utworzenie jakiegokolwiek stowarzyszenia tajnego również będzie karane śmiercią. Istniejące obecnie znamy, bowiem służyły i służą nam. Skasujemy je, członków zaś wyślemy do lądów odległych od Europy.

§ 2. Przyszłe losy gojów-masonów

Podobnie, jak powyżej, postąpimy z tymi gojami, masonami, którzy wiedzą zbyt wiele. Ci, którzy dla jakichkolwiek przyczyn ułaskawimy, będą wiecznie lękali się zesłania. Wydamy prawo, w myśl którego wszyscy byli członkowie stowarzyszeń tajnych będą wysłani z Europy, jako środowiska władzy naszej. Decyzje rządu naszego będą ostateczne i bezapelacyjne.

§ 3. Mistyczność władzy

W stowarzyszeniach gojów, gdzie zasialiśmy ziarna nieładu i ciągłych protestów, można przywrócić porządek tylko przy użyciu środków bezwzględnych, dowodzących istnienia niezłomnej władzy. Nie warto zwracać uwagi na ofiary, składane na ołtarzu pomyślności przyszłej. Na osiągnięciu pomyślności, chociażby kosztem ofiar, polega obowiązek władzy, świadomej że istnienie jej polega nie na przywilejach, lecz na obowiązkach.

Głównym czynnikiem niewzruszalności władzy jest utrwalenie nimbu potęgi, który można zdobyć jedynie przez wspaniałą nieomylność władzy, która posiadałaby nietykalność, wypływającą z przyczyn mistycznych - z wyboru Boskiego. Takim było właśnie do ostatnich czasów samowładztwo rosyjskie, jedyny poza papiestwem, poważny wróg nasz. Przypomnijcie sobie, że zalana krwią Italia nie tknęła włosa z głowy Sulli, który krew tę wytoczył. Sulla dzięki swojej odwadze stał się bóstwem w oczach narodu, choć znęcał się nad nim. Dzielny powrót Sulli do Rzymu uczynił go nietykalnym. Naród nie tyka człowieka, który zahipnotyzuje go swoim męstwem i siłą ducha.

§ 4. Rozmnażanie lóż wolnomularskich

Do chwili, kiedy obejmiemy władzę, będziemy stwarzali i rozmnażali loże wolnomularskie we wszystkich państwach świata. Wciągniemy do lóż tych wszystkich przyszłych i obecnych działaczy wybitnych, bowiem loże te będą centralnym punktem informacyjnym i ośrodkiem wpływów.

§ 5. Loże masońskie pod zarządem mędrców syjońskich

Wszystkie loże poddamy jednemu, znanemu tylko przez nas zarządowi, złożonemu z mędrców naszych. Loże będą posiadały przedstawiciela, maskującego ów centralny zarząd masonerii oraz ogłaszającego hasła i programy. W lożach tych zadzierzgniemy węzeł ze wszystkimi czynnikami rewolucyjnymi i wolnomyślnymi. Będą one się składały z przedstawicieli wszystkich klas społecznych. Najtajniejsze projekty polityczne będą znane i podległe naszemu kierownictwu od chwili powstania. W liczbie członków lóż będą prawie wszyscy agenci policji narodowej i międzynarodowej, bowiem ich współpraca jest dla nas niezbędna. Policja ma możność nie tylko załatwiania się po swojemu z opornymi lecz również i ukrywania dzieł naszych, stwarzania przyczyn do niezadowoleń itd.

§ 6. Masoneria kierownikiem wszystkich tajnych stowarzyszeń

Do stowarzyszeń tajnych zapisują się zwykle najchętniej aferzyści, karierowicze i w ogóle ludzie po większej części lekkomyślni, z którymi prowadzenie interesów nie będzie dla nas trudne. Oni będą wprowadzali w ruch mechanizm maszyny, wymyślonej przez nas. Jeżeli w świecie tym powstanie zamęt, będzie to znaczyło, że potrzebowaliśmy go zmącić, a zbyt wielka solidarność jego rozprzęgła się. Jeżeli zaś w łonie świata tego powstanie spisek, na czele nie będzie stał nikt inny, jak tylko najprawowierniejszy ze sług naszych. Jest to naturalne, że my, nie zaś ktoś inny, będziemy kierowali sprawami i czynnościami masonerii, ponieważ wiemy, dokąd prowadzimy, znamy cel ostateczny każdego działania; goje zaś nie wiedzą, nawet nie znają wyników bezpośrednich, obchodzi, ich zwykle tylko chwilowe zadowolenie ambicji przy wykonywaniu projektów. Nie wiedzą o tym, że sam projekt nie powstał z ich inicjatywy lecz dzięki poddaniu przez nas myśli odpowiedniej.

§ 7. Po co goje zapisuję się do lóż masońskich?

Goje zapisują się do lóż, jedni - powodowani ciekawością lub też nadzieją dobrania się tą drogą do pieroga społecznego, inni zaś, aby uzyskać możność wypowiedzenia publicznego swoich nieziszczalnych i bezpodstawnych marzeń; ci pragną oklasków i emocji, która daje powodzenie, a której im nie szczędzimy. Nie wzbraniamy im tego powodzenia, by korzyści z powstałej na tle tym zarozumiałości i przekonania o wartości własnej dla nas, żydów, jak najlepiej wyzyskać. Przy pomocy tych czynników ludzie niepostrzeżenie przejmą się nakazami naszymi, nie strzegąc się w ich przekonaniu, że nieomylność wytwarza myśli własne, ale cudzych nie przejmuje.

§ 8. Psychologia gojów

Nie wyobrażacie sobie nawet, jak łatwo najrozumniejszych gojów doprowadzić do naiwności nieświadomej, o ile przekonani są o wartości własnej, a jednocześnie, jak łatwo przy pomocy najmniejszego niepowodzenia, bodajby braku oklasków, pozbawić ich pewności siebie i doprowadzić do zupełnej uległości, byle tylko zapewnić im nowe powodzenie. O ile nasi lekceważą powodzenie, byle przeprowadzić plan dany, o tyle goje gotowi są zaniedbać wszelkie plany dla chwilowego powodzenia.

Psychologia powyższa gojów ułatwia nam znacznie zadanie kierowania nimi. Dzięki nam wsiedli na konika marzeń o pochłonięciu, indywidualności ludzkiej przez jednostkę kolektywizmu, nie pojęli jeszcze i nie pojmą nigdy myśli że ,,kolektywizm" stanowi jawne pogwałcenie praw najważniejszych natury, która od początku świata tworzyła jednostki nie podobne do innych mając na celu właśnie indywidualność. Jeżeli byliśmy zdolni doprowadzić ich do takiego szalonego zaślepienia, czyż nie dowodzi to z zadziwiającą wyrazistością, do jakiego stopnia umysł gojów nie jest po ludzku rozwinięty, w porównaniu z umysłem naszym! Okoliczność ta jest dla nas główną gwarancją powodzenia.

§ 9. Celowość ofiar

Do jakiego stopnia sięgała przenikliwość naszych mędrców w starożytności! Twierdzili oni, że dla dopięcia celu poważnego nie należy cofać się przed użyciem pewnych środków lub liczyć ofiar składanych, aby osiągnąć cel. My nie liczymy ofiar spośród nasienia bydlęcego - gojów, choć złożyliśmy ofiarę i z wielu naszych, lecz w zamian stworzyliśmy dla naszych taką sytuację w świecie, o jakiej nie mogli marzyć. Stosunkowo nieliczne ofiary spośród nas ochroniły od zguby narodowość naszą.

§ 10. Egzekucje nad masonami

Śmierć jest nieuniknionym końcem każdego życia. Lepiej jest przyśpieszyć koniec tych, którzy przeszkadzają naszej sprawie niż nas, którzy jesteśmy jej twórcami.

Masonów będziemy tracili w taki sposób, że nikt prócz braci nie będzie mógł się domyśleć, nawet same ofiary; wszystkie one umierają w chwili, kiedy zachodzi potrzeba tego, na pozór wskutek chorób normalnych. Wiedząc o tym, nawet bracia nie ośmielą się protestować. Stosując środki podobne, wyrwaliśmy z masoństwa wszelki zarodek protestu przeciwko zarządzeniom naszym. Głosząc gojom liberalizm, jednocześnie trzymamy naród nasz i agentów w ryzach bezwzględnego posłuszeństwa.

§ 11. Upadek powagi praw i władzy

Pod wpływem naszym wykonanie praw gojów spadło do minimum. Powaga jest zachwiana przez komentowanie wolnomyślne, wprowadzone przez nas do tej sfery. W najważniejszych sprawach politycznych i zasadniczych, sądy wydają wyroki w myśl wskazań naszych, widzą sprawy w takim świetle, jakim je zabarwiamy dla administracji gojów, rzecz prosta, przez osoby podstawione, z którymi na pozór nie mamy nic wspólnego oraz przy pomocy opinii gazet i innych środków. Nawet senatorowie i przedstawiciele wyższej administracji korzystają z rad naszych. Zwierzęcy par excellence umysł gojów niezdolny jest do analizy i obserwacji, tym więcej zaś nie może przewidzieć, co ma na celu odpowiednie postawienie danej sprawy.

§ 12. Naród wybrany

W tej różnicy co do zdolności myślenia dają się łatwo upatrzeć cechy człowieczeństwa, oraz tego, że jesteśmy narodem wybranym. To odróżnia nasz umysł od instynktownego zwierzęcego umysłu gojów, którzy widzą, lecz niezdolni przewidzieć lub dokonać wynalazku (z wyjątkiem wynalazków materialnych). Z powyższego jasne się staje, że natura sama przeznaczyła dla nas kierownictwo i rządy świata.

§ 13. Zwięzłość i jasność praw w państwie syjońskim

Kiedy przyjdzie okres naszych rządów jawnych oraz zaznaczenia ich dobroczynnego wpływu, wtedy przerobimy wszystkie prawodawstwa. Prawa przez nas utworzone będą zwięzłe, jasne niewzruszone i bez żadnych komentarzy, toteż każdy będzie w stanie poznać je gruntownie. Zasadniczym rysem będzie posłuszeństwo dla zwierzchności, doprowadzone do stopnia najwyższego. Wówczas znikną wszelkie nadużycia wskutek odpowiedzialności wszystkich bez wyjątku wobec władz przedstawiciela wyższych sfer rządzących.

§ 14. Środki przeciwko nadużyciom władzy

Nadużycia władz, stojących niżej od tej instancji ostatniej będą karane z taką bezwzględnością; że każdy straci chęć do eksperymentów w tym rodzaju. Będziemy skrzętnie badali każde działanie do administracji, od której zależny jest bieg maszyny państwowej, bowiem demoralizacja administracji powoduje demoralizację ogólną. Ani jeden fakt pogwałcenia prawa, ani nadużycia władzy nie pozostanie bez przykładnej kary.

§ 15. Surowość kar w państwie syjońskim

Ukrywanie wykroczeń, solidarna pobłażliwość między osobami, pracującymi w administracji - wszystko to zniknie wobec pierwszych przykładów wymierzania surowych kar celowych za najmniejsze zachwianie jej powagi dla zysku osobistego. Delikwent ukarany nawet nieproporcjonalnie w stosunku do winy będzie niejako żołnierzem, ginącym na posterunku administracyjnym, w imię pożytku dla władzy, zasad i prawa, które nie dopuszczają przejścia z drogi społecznej na osobistą ludzi, kierujących rydwanem społecznym. Na przykład sędziowie nasi będą wiedzieli, że pragnąc pochwalić się nierozsądnym miłosierdziem, gwałcą przepisy sprawiedliwości, stworzone w celu naprawy ludzi przy pomocy kar za przestępstwa, nie zaś dla manifestowania zalet duchowych sędziego. Przejawienie zalet tych jest zupełnie odpowiednie w życiu prywatnym, lecz nie na gruncie społecznym, stanowiącym podstawę wychowawczą dla ludzi.

§ 16. Wiek prekluzyjny (ostateczny) sędziów

Nasz personel sądowy będzie pracował nie dłużej, jak do lat 55, po pierwsze dlatego, że starcy z większym uporem obstają przy powziętym z góry zdaniu, trudniej poddając się rozporządzeniom nowym, po drugie zaś dlatego, że da nam to możność osiągnięcia łatwości w przenoszeniu personelu, który z tym mniejszą trudnością ugnie się pod naciskiem naszym. Kto chce pozostać na zajmowanym stanowisku, będzie musiał być ślepo posłuszny, żeby zasłużyć na to.

§ 17. Sędziowie w państwie syjońskim

Sędziowie nasi wybierani będą spośród takich ludzi, którzy będą dobrze wiedzieli, że zadaniem ich jest karanie i stosowanie prawa, nie zaś marzenie o przejawianiu liberalizmu kosztem państwowego planu wychowawczego, jak to sobie obecnie wyobrażają goje. Przenoszenie sędziów powoduje prócz tego zmniejszenie solidarności zbiorowej kolegów i przykuje wszystkich do interesów państwa, od którego będzie los ich zależał. Młode pokolenie sędziów będzie wychowywane w poglądach, że niedopuszczalne są nadużycia podobne, które by mogły zepsuć porządek ustalony we wzajemnych stosunkach poddanych,

§ 18. Następstwa liberalizmu sędziów i władzy gojów

Obecni sędziowie gojów pobłażliwi są dla wszystkich przestępstw, nie mają bowiem właściwego poglądu na obowiązki swoje, a to dlatego, że władcy obecni, mianując sędziów, nie troszczą się o wpojenie w nich poczucia obowiązku i zrozumienia zadań. Podobnie jak zwierzęta wypuszczają potomstwo swe po zdobycz - goje rozdają podanym swoim stanowiska zyskownie, nie myśląc nawet wyjaśnić im, po co utworzono dane stanowisko. Z tej przyczyny rządy gojów burzone są przez ich własne siły, przez działania ich własnej administracji.

Niechże dla rządu naszego będzie jeszcze jedną lekcją ten przykład, do jakich wyników doprowadzają działania podobne.

§ 19. Bezwzględna walka z wolnomyślnością

Wykorzenimy wolnomyślność ze wszystkich ważnych stanowisk strategicznych w rządzie naszym, od którego zależy wychowanie ludzi, podległych naszemu ustrojowi społecznemu. Stanowiska takie zajmowane będą jedynie przez osoby, wykształcone przez nas w kierunku zarządzania administracyjnego. Na ewentualny zarzut, że dymisje starych urzędników obciążą znacznie skarb, można odpowiedzieć, że po pierwsze w zamian utraconej posady, będą otrzymywali inną, prywatną, przygotowaną dla nich wcześniej, po drugie zaś przypomnę, że w naszym posiadaniu będą pieniądze całego świata, a więc rząd nie ma przyczyn liczenia się z kosztami

§ 20. Absolutyzm Judy

Absolutyzm nasz będzie pod każdym względem konsekwentny, to też wola nasza w każdej decyzji będzie szanowana i wykonywana bezwzględnie. Wola ta będzie ignorowała wszelkie szemranie, wszelkie niezadowolenie, tępiąc każdy ich przejaw czynny przy pomocy przykładnych kar.

§ 21. Prawo kasacji

Zniesiemy prawo kasacji, pozostawiając w wyłącznym naszym rozporządzeniu, a właściwie przekazując je władcy, bowiem nie powinniśmy pozwolić na to, by w umysłach mogło powstać przypuszczenie, że mianowani przez nas sędziowie mogli wydać wyrok błędny. Gdyby coś podobnego zaszło, wówczas sami skasujemy wyrok, ukarawszy jednocześnie sędziego za niepojmowanie obowiązków - tak przykładnie, że wypadek podobny nie powtórzy się więcej. Powtarzam, że będziemy przecież wiedzieli o każdym kroku naszej administracji, którą trzeba tylko pilnować, żeby naród był z nas zadowolony, ma on bowiem prawo wymagania od dobrego rzędu również dobrego urzędnika.

§ 22. Patriarchalny rodzaj władzy syjońskiego władcy

Rząd nasz będzie miał charakter patriarchalnej opieki ojcowskiej ze strony naszego władcy. Naród nasz i poddani będą go uważali za ojca, dbałego o każdą czynność, o każdy przejaw stosunku wzajemnego poddanych, oraz ich stosunku do władcy. Wówczas w takim stopniu przejmą się myślą, że niemożliwe jest obejść się bez takiego kierownictwa i opieki, o ile się chce żyć w spokoju, iż uznają samowładztwo naszego władcy z czcią, zbliżoną do ubóstwiania, zwłaszcza kiedy się przekonają, że władza funkcjonariuszy naszych nie zastępuje jego władzy, bowiem jest tylko ślepym jej wykonaniem. Będą zadowoleni, że uregulowaliśmy wszystko w ich życiu, jak to robią rodzice rozsądni, pragnący wychować dzieci w zasadach posłuszeństwa i obowiązku. Wszak narody w stosunku do tajników polityki naszej są wiecznie dziećmi. To samo i ich rządy.

§ 23. Prawo silniejszego jedynym prawem w państwie syjońskim

Widzicie z powyższego, że despotyzm nasz ugruntowany będzie na prawie i obowiązku: zmuszanie się do spełnienia obowiązku jest atrybucją rządu, będącego ojcem dla poddanych. Rząd ma po swojej stronie prawo silniejszego, aby korzystać z tego prawa do skierowania ludzkości w stronę ustroju określonego i naturalnego, czyli w stronę posłuszeństwa. Wszystko na świecie jest posłuszne, jeżeli nie ludziom, to okolicznościom, albo naturze własnej lecz w każdym razie czemuś silniejszemu. Bądźmy zatem tym czymś silniejszym w imię dobra. Obowiązani jesteśmy bez wahania poświęcać jednostki, gwałcące porządek ustalony, bowiem w przykładnym karaniu zła spoczywa doniosłe zadanie wychowawcze.

§ 24. Król izraelski - patriarchą świata

Kiedy król izraelski wdzieje na swoje święte czoło koronę, zaofiarowaną mu przez Europę, z tą chwilą stanie się patriarchą świata. Ofiary niezbędne, złożone dla niego, z powodu swej celowości nigdy nie dorównają liczbie ofiar, złożonych w ciągu wieków przez manię wielkości, zawartą w konkurencji rządów gojów. Król nasz będzie nieustannie obcował z narodem. wygłaszając dla niego z trybuny przemówienia, które fama rozniesie natychmiast po całym świecie.

 
Wykład XVI
Całkowite zniesienie autonomii (samorządu) uniwersytetów - Nauka prawa państwowego i spraw politycznych dla grona wybranych! - Zastąpienie klasycyzmu - Wychowanie stanów - Sławienie panującego władcy syjońskiego - Kasacja wolnego nauczania - Zamach na niepodległość myśli gojów - Nauka poglądowa

§ 1. Całkowite zniesienie autonomii (samorządu) uniwersytetów

Aby zniszczyć wszelkie siły zbiorowe, oprócz naszej, unieszkodliwimy pierwszy stopień zbiorowości, czyli uniwersytety, przekształciwszy je w kierunku nowym. Dyrekcja ich i profesorowie będą przygotowani do zawodu swego przy pomocy tajnych szczegółowych programów działania, od których nie będą mogli odstępować bezkarnie. Profesorowie będą mianowani ze szczególną oględnością i w zupełności zależni od rządu.

§ 2. Nauka prawa państwowego i spraw politycznych dla grona wybranych!

Z programów wykładów uniwersyteckich wykluczymy prawo państwowe, zarówno jak i wszystko, co dotyczy spraw politycznych. Nauki te będą wykładana niewielu dziesiątkom osób, wybranych z liczby wtajemniczonych, dzięki wybitnym zdolnościom. Uniwersytety nie powinny wypuszczać ze swoich murów młokosów, smażących plany konstytucji, o których nawet ojcowie ich nie mieli nigdy najmniejszego pojęcia.

Niewłaściwe skierowane wtajemniczenie znacznej liczby osób w sprawy polityczne wytwarza utopistów i złych poddanych, jak to sami możecie sprawdzić na przykładzie ogólnego wychowania gojów w tym kierunku. Dla nas było konieczne wprowadzenie do ich wychowania tych wszystkich zasad, które tak świetnie poderwały ich ustrój. Kiedy obejmiemy władzę, wówczas usuniemy z wychowania wszelkie przedmioty wywołujące zamęt i uczynimy z młodzieży posłuszne dzieci władzy.

§ 3. Zastąpienie klasycyzmu

Klasycyzm oraz wszelkie studia nad historią starożytną, zawierającą więcej złych, niż dobrych przykładów, zastąpimy przez studia nad programem przyszłości. Wykreślimy z pamięci ludzi wszystkie fakty z wieków minionych, niepożądane dla nas, pozostawiając tylko te, które uwydatniają wszelkie omyłki rządów gojów. Nauka życia praktycznego, ustroju obowiązującego stosunków wzajemnych między ludźmi, unikania złych przykładów egoistycznych, siejących zarazę zła oraz wszelkie podobne kwestie o charakterze wychowawczym, będą stały na czele programu wykładów, ułożone według specjalnego planu dla stanu każdego. Nauczanie w każdym razie nie będzie uogólniane. Podobne postanowienie sprawy jest szczególnie ważne.

§ 4. Wychowanie stanów

Każdy stan społeczny winien być wychowany w ścisłym rozgraniczeniu odpowiednio do pracy i przeznaczenia. Geniusze przypadkowi zawsze umieli i będą umieli wślizgnąć się do innych stanów. Zupełnym szaleństwem byłoby dla tych wypadków nielicznych pozwalać wchodzić do szeregów cudzym ludziom bez zdolności, odbierając stanowiska osobom odpowiednim z pochodzenia i zajęcia. Wiecie sami, jakie to dało wyniki gojom, którzy dopuszczali do podobnie jaskrawego nonsensu.

§ 5. Sławienie panującego władcy syjońskiego

Chcąc, żeby władca zajął pewne miejsce w sercach i umysłach poddanych, należy w czasie działalności jego prowadzić w szkołach i na placach publicznych wykłady z nauczaniem o pożytkach działalności, jego znaczeniu i wszystkich dobroczynnych zapoczątkowaniach.

§ 6. Kasacja wolnego nauczania

Skasujemy wszelkie nauczanie wolne. Młodzież ucząca się będzie miała prawo zbierania się wraz z rodzicami w zakładach naukowych niby w klubach. W czasie zebrań tych w dni świąteczne profesorowie będą miewali odczyty, rzekomo wolne, na temat stosunków ludzkich, o zasadach.

§ 7. Zamach na niepodległość myśli gojów

Wiedząc, dzięki doświadczeniu wielu wieków, że ludzie żyją i powodują się ideami, że idee te są wchłaniane za pośrednictwem wychowania dawanego z jednakowym powodzeniem ludziom wszelkiego wieku, przy użyciu, rzecz prosta, odmiennych systemów - połkniemy i skonfiskujemy na korzyść naszą ostatnie przejawy niepodległości myśli, które już od dawna zwracamy w kierunku potrzebnych nam spraw i idei.

§ 8. Nauka poglądowa

System ukrócenia myśli jest już czynny w formie tak zwanego systemu nauki poglądowej, mającej zamienić gojów w bezmyślne, uległe zwierzęta, potrzebujące metody poglądowej, by nauczyć się czegoś. Jeden z najlepszych agentów naszych we Francji, mianowicie Bourgeois, ogłosił już nowy program wychowania poglądowego.

 
Wykład XVII
Adwokatura - Dyskredytowanie (psucie opinii) kleru gojów - Wolność sumienia - Plany syjońskie odnośnie dworu papieskiego - Król żydowski papieżem, patriarchą świata - Sposoby walki z istniejącym Kościołem - Zadania syjońskiej prasy współczesnej - Policja w państwie syjońskim - Szpiegostwo na wzór szpiegostwa kahalnego - Nadużycia władzy

§ 1. Adwokatura

Adwokatura wytwarza ludzi zimnych, okrutnych, upartych. pozbawionych zasad, zajmujących zawsze stanowisko bezosobowe, czysto legalne. Przyzwyczajeni do traktowania wszystkiego z punktu widzenia korzyści dla obrony, nie zaś z punktu dobra społecznego jej wyników - zwykle nie odmawiają podjęcia się żadnej obrony, domagają się za wszelką cenę uniewinnienia, czepiając się drobnych kruczków jurysprudencji i w ten sposób demoralizują sąd. Dlatego ten zawód ściśniemy w wąskich ramkach, które sprowadzą go do sfery urzędniczo-wykonawczej. Adwokaci zarówno jak i sędziowie, będą pozbawieni prawa porozumiewania się ze stronami, otrzymując sprawy jedynie od władz sądowych, badając je tylko na zasadzie podań i dowodów, broniąc klientów swoich na zasadzie faktów, ustalonych przez badanie sądowe.

Honorarium otrzymywać będą ze względu na zalety obrony. Będą to zwykli referenci praw na rzecz sprawiedliwości, stanowiący przeciwwagę dla prokuratorów, którzy będą referentami na rzecz oskarżenia. Skróci to procedurę sądową. W ten sposób wprowadzona będzie obrona uczciwa, bezstronna, nie dla zysków lecz z przekonania. Położy to kres praktykowanemu obecnie przekupywaniu kolegów obrońców oraz ich porozumieniu się, by tylko ten, kto zapłaci, wygrywał sprawę.

§ 2. Dyskredytowanie (psucie opinii) kleru gojów

Postaraliśmy się już zdyskredytować duchowieństwo gojów i w ten sposób uniemożliwić posłannictwo jego, które obecnie mogłoby nam bardzo przeszkadzać. Wpływy duchowieństwa maleją z dniem każdym.

§ 3. Wolność sumienia

Wolność sumienia jest teraz głoszona wszędzie, a więc lata jedynie dzielą nas od chwili zupełnego upadku chrześcijaństwa. Z innymi wyznaniami damy sobie radę jeszcze łatwiej lecz mówić o tym byłoby przedwcześnie. Klerykalizm i klerykałów ujmiemy w takie karby, żeby ich wpływy zwróciły się w kierunku odwrotnym do ich ruchu poprzedniego.

§ 4. Plany syjońskie odnośnie dworu papieskiego

Kiedy nadejdzie chwila ostatecznego zniszczenia dworu papieskiego, wówczas palec niewidzialnej ręki wskaże narodom w stronę dworu tego, kiedy zaś narody rzucą się tam, wystąpimy w charakterze obrońców jego, by nie dopuścić do znacznego upuszczenia krwi. Przy pomocy dywersji tej wedrzemy się do wnętrza tego dworu, którego nie opuścimy, nie zniszczywszy uprzednio całej jego siły.

§ 5. Król żydowski - papieżem, patriarchą świata

Król żydowski będzie rzeczywistym papieżem całego świata, patriarchą kościoła międzynarodowego.

§ 6. Sposoby walki z istniejącym Kościołem

Dopóki nie wychowamy młodzieży w zasadach nowych wiar przejściowych, a następnie - naszej, nie zaczepimy jawnie Kościoła istniejącego, który będziemy zwalczali przez krytykę, wywołującą schizmy.

§ 7. Zadania syjońskiej prasy współczesnej

Nasza prasa współczesna w ogóle będzie piętnowała sprawy państwowe, religijne, brak zdolności gojów, wszystko to w wyrażeniach pogardliwych, żeby na wszelki sposób poniżyć ich tak, jak to umie zrobić tylko nasze genialne plemię.

§ 8. Policja w państwie syjońskim

Państwo nasze będzie apologią bożka Winszu, stanowiącego wcielenie tego państwa: w stu dłoniach naszych dzierżyć będziemy sprężyny maszyny społecznej. Będziemy wiedzieli o wszystkim bez pomocy policji urzędowej, która w formie, opracowanej przez nas dla gojów, przeszkadza rządom widzieć wiele rzeczy. Zgodnie z programem naszym trzecia część poddanych naszych będzie śledziła pozostałe części w poczuciu obowiązku w myśl zasady służenia dobrowolnego państwu. W czasie tych zajęć szpiega i denuncjanta nic nie będzie hańbiło. Przeciwnie nawet - będzie chwalebne lecz denuncjacje bezpodstawne będą surowo karane, by zapobiec szerzeniu się nadużyć w tym kierunku. Agenci nasi będą należeć zarówno do wyższych, jak i do niższych klas społecznych.

Będą tu również wydawcy, drukarze, księgarze, subiekci, robotnicy, stangreci, lokaje itd. Policja podobna nieprawna, nieupoważniona do jakiejkolwiek samowoli, a więc pozbawiona władzy, będzie tylko świadczyła i denuncjowała. Kontrola jej doniesień oraz ewentualne areszty będą zależne od grupy odpowiedzialnej kontrolerów do spraw policji. Aresztowań będzie dokonywał korpus żandarmerii oraz policja miejska. Osoba, która nie zawiadomi o czymś widzianym lub słyszanym z zakresu kwestii politycznych, będzie pociągana do odpowiedzialności za ukrywanie przestępstwa, o ile da się to udowodnić.

§ 9. Szpiegostwo na wzór szpiegostwa kahalnego

Podobnie jak dziś bracia nasi pod odpowiedzialnością osobistą obowiązani się denuncjować przed kahałem odstępców lub osoby działające przeciwko niemu - tak samo w naszym państwie wszechświatowym wszystkich naszych poddanych obowiązywać będzie przestrzeganie służenia państwu w tym kierunku.

§ 10. Nadużycie władzy

Organizacja taka wypleni nadużycie władzy, dokonywane przy pomocy siły, przekupstwa, słowem to, co poprzednio wprowadziliśmy do obyczajów gojów przy pomocy rad i teorii praw nadczłowieczeństwa. Lecz czyż inaczej moglibyśmy osiągnąć zwiększenie przyczyn nieładu w ich administracji?

W liczbie środków odnośnych, jednym z najważniejszych są agenci, służący do przywrócenia porządku, a posiadający możność przejawiania i rozwijania w tej działalności samowoli, przede wszystkim zaś łapownictwa.

 
Wykład XVIII
Środki ochronne dla władzy syjońskiej - Nadzór nad spiskowcami - Jawność środków obrony władzy zgubą dla tejże władzy - Ochrona króla żydowskiego - Mistyczna powaga władzy - Aresztowania za najmniejszym podejrzenia

§ 1. Środki ochronne dla władzy syjońskiej

Jeżeli będziemy potrzebowali zastosować wzmocnione środki ochronne (najstraszniejsza trucizna dla powagi władzy), urządzimy wówczas symulowane zaburzenia lub wybuch niezadowolenia, wyrażanego przez mówców uzdolnionych, do których przyłączą się zaraz współmyślący. Da nam to powód do rewizji ze strony sług, pracujących w policji gojów.

§ 2. Nadzór nas spiskowcami

Ponieważ większość spiskowców działa z miłości dla sztuki, z zamiłowania do gadulstwa, nie będziemy niepokoili ich przed rozpoczęciem działań z ich strony, lecz tylko wprowadzimy do ich sfery elementy obserwacyjne. Należy pamiętać, że powaga władzy maleje przez wykrywanie częstych spisków: jest niejako przyznaniem się do bezsilności lub, co jeszcze gorsze, do niesłuszności własnej.

§ 3. Jawność środków obrony władzy - zgubą dla tejże władzy

Wiadomo wam, że zniszczyliśmy powagę panujących przez ciągłe zamachy, dokonywane przez agentów naszych, będących ślepymi baranami w naszym stadzie. Wystarczy kilka zdań liberalnych, by skłonić ich do popełnienia zbrodni, byle tylko posiadała ona zabarwienie polityczne. Zmusimy panujących do przyznania się do bezsilności przez ogłaszanie jawnych środków ochrony i w ten sposób zniszczymy powagę władzy.

§ 4. Ochrona króla żydowskiego

Władca nasz będzie strzeżony przez niewidoczną straż, bowiem nie dopuścimy do tego, by powstało przypuszczenie, że istnieje przeciwko niemu spisek, z którym nie będąc zdolny walczyć, musi się przed nim chować. Gdybyśmy dopuścili do istnienia takiego przypuszczenia, jak to robili i robią goje - tym samym podpisalibyśmy wyrok, jeżeli nie na niego samego, to na dynastię jego w przyszłości niedalekiej.

Wedle ściśle zachowywanych pozorów władca nasz będzie używał władzy swej tylko dla dobra narodu, nigdy zaś dla celów własnych lub dynastycznych. Toteż dzięki zachowaniu podobnego decorum, władza jego będzie strzeżona przez samych poddanych, którzy będą ją ubóstwiali, świadomi, że z nią związana jest pomyślność każdego obywatela państwa, bowiem od władzy tej zależy porządek ustroju społecznego. Strzec władcę jawnie, to znaczy uznać słabość organizacji jego siły.

Władca nasz w czasie wystąpień publicznych będzie zawsze otoczony tłumem jakby ciekawych mężczyzn i kobiet, którzy zajmą pierwsze szeregi koło niego na pozór wypadkowo i będą rzekomo przez poszanowanie ładu wstrzymywali szeregi następne. Będzie to przykładem powściągliwości i dla innych. Jeżeli w tłumie znajdzie się petent, usiłujący podać prośbę, przedzierając się przez szeregi, wówczas pierwsze z nich winny przyjąć prośbę i w oczach petenta podać ją władcy, aby wszyscy widzieli, że prośba dosięgła celu, a więc istnieje kontrola ze strony samego władcy. Aureola władzy wymaga dla swego istnienia by naród mógł mówić ,,gdyby o tym król wiedział!" albo: ,,król o tym wie".

§ 5. Mistyczna powaga władz

Z chwilą utworzenia ochrony urzędowej znika powaga władzy. Każdy, kto posiada pewną dozę śmiałości, uważa się za jej gospodarza. Wywrotowiec zyskuje świadomość swojej siły i czeka momentu odpowiedniego do wykonania zamachu na władzę. Gojom głosiliśmy coś wręcz przeciwnego, ale widzimy też przykłady, do czego doprowadziły środki ochrony jawnej.

§ 6. Aresztowania za najmniejszym podejrzeniem

Przestępcy będą u nas aresztowani przy pierwszym, o tyle o ile, uzasadnionym podejrzeniu: nie należy w obawie popełnienia ewentualnej pomyłki dawać możność ucieczki osobom podejrzanym o przestępstwo polityczne, za które karać będziemy istotnie bez litości. Jeżeli do pewnego stopnia dopuszczalne jest badanie pobudek w wykroczeniach zwykłych, to nie będzie uniewinnienia dla osób zajmujących się kwestiami których nikt, prócz rządu, nie rozumie. Zresztą nawet nie wszystkie rządy znają się na prawdziwej polityce.

 
Wykład XIX
Prawo składania próśb i projektów - Intrygi - Sposób sądzenia przestępstw politycznych - Cel sławienia przestępstw politycznych

§ 1. Prawo składania próśb i projektów

Nie pozwalając na samodzielne zajmowanie się polityką, będziemy natomiast popierali wszelkie podania i petycje, podające do uznania rządu różne projekty polepszenia bytu narodu: ujawni nam to braki lub kaprysy naszych poddanych, na które będziemy odpowiadali wykonaniem lub uzasadnionym odrzuceniem, które uwidoczni krótkowzroczność osoby mylnie rozumującej.

§ 2. Intrygi

Intrygi nie są czymś innym, jak szczekaniem pieska na słonia. W oczach rządu dobrze zorganizowanego pod względem społecznym, nie zaś policyjnym, piesek szczeka na słonia, nie uświadamiając sobie jego siły i powagi. Wystarcza na przykładzie wybitnym okazać doniosłość tych dwu czynników - a wkrótce pieski przestaną szczekać. Będą nawet kręciły ogonami na widok słonia.

§ 3. Sposób sądzenia przestępstw politycznych

Chcąc przestępców politycznych pozbawić nimbu dzielności, będziemy ich sadzali na ławie oskarżonych obok złodziejów, zabójców oraz innych brudnych i wstrętnych przestępców. Wówczas w umysłach ogółu zjednoczy się pojęcie takich przestępstw politycznych.

§ 4. Cel sławienia przestępstw politycznych

Usiłowaliśmy i, o ile mi się zdaje, osiągnęliśmy to, że goje nie odgadli takiego sposobu walki z intrygami. W tym celu w prasie i przemówieniach, a pośrednio nawet w rozsądnie ułożonych podręcznikach historii, reklamowaliśmy męczeństwo przestępców politycznych, poniesione za ideę pomyślności powszechnej. Reklama ta powiększyła szeregi wolnomyślnych i znęciła gojów do szeregów naszego inwentarza żywego.

 
Wykład XX
Program finansowy - Podatek postępowy - Pobory postępowe w markach - Kasa funduszów państwa - Papiery procentowe i zastój w obrocie - Sprawozdanie finansowe i kontrola kas państwowych - Zniesienia reprezentacji - Zastój kapitałów - Emisja pieniędzy - Waluta złota - Waluta oparta na wartości siły roboczej - Budżet w państwie syjońskim - Pożyczki państwowe - Serie papierów jednoprocentowych - Papiery przemysłowe w państwie syjońskim - Władcy gojów, faworyci i agenci syjońscy.

§ 1. Program finansowy

Dziś zajmujemy się programem finansowym, który umieściłem na końcu referatu mego jako najtrudniejszy, ostateczny i zdecydowany punkt planów naszych. Zaczynając referat, przypominam wam to, co wzmiankowałem wcześniej, że o wyniku ogólnym działań naszych decyduje sprawa cyfr.

Z chwilą objęcia władzy rząd nasz samowładczy będzie unikał, w myśl zasady samozachowawczej, zbyt wielkiego obciążenia nas podatkami, nie zapominając swej roli ojca i opiekuna, ponieważ jak organizacja państwa pociąga znaczne koszty, niezbędne jest posiadać odpowiednie fundusze. Dlatego też należy ze szczególną skrupulatnością opracować sprawę równowagi pod tym względem.

§ 2. Podatek postępowy

Rząd nasz, przy którym król będzie miał fikcję legalną posiadania wszystkiego, znajdującego się w państwie (łatwo to wprowadzić w czyn) - ma prawo uciekania się do uprawnionego wycofania wszelkich sum, a to w celu regulowania ich obrotu w państwie. Wynika stąd, że pobieranie podatków najlepiej zacząć od podatku postępowego od własności. W ten sposób podatki będą spłacane bez zbytniego obciążenia lub rujnowania, jako procent odpowiedni od majątku.

Bogacze winni rozumieć, że obowiązkiem ich jest oddawać część swego nadmiaru na użytek państwa, bowiem państwo to gwarantuje im pewność władania majątkiem pozostałym oraz zyski uczciwe. Mówię - uczciwe, gdyż kontrola nad majątkami uniemożliwia grabieże uprawnione. Powyższa reforma społeczna musi iść z góry, przyszedł już bowiem na nią czas i niezbędna jest, jako gwarancja pokoju.

Podatek, pobierany od nędzarza, jest nasieniem rewolucji i szkodzi państwu, tracącemu wielkie w pogoni za małym.

Niezależnie od tego podatki, obciążające kapitalistów, zmniejszają wprost bogactwa w rękach prywatnych, w których obecnie skoncentrowaliśmy je, jako przeciwwagę rządowej siły gojów - finansów państwa.

Podatek, zwiększany procentowo w stosunku do kapitału, da znacznie większy dochód, niż obecnie podatki osobiste lub cenzusowe. Są one obecnie z korzyścią dla nas jedynie z tego powodu, że wzniecają wzburzenie umysłów i niezadowolenie między gojami.

Siła, o którą oprze się król nasz, polega na równowadze i gwarancji pokoju: dla utrzymania ich kapitaliści muszą ustąpić coś ze swoich dochodów, aby zapewnić bezpieczeństwo działania maszynie państwowej. Potrzeby państwa winni pokrywać ci, dla których nie jest to ciężarem i ci którzy mają co dać. Środek ten wypleni nienawiść biedaka do bogacza, w którym biedak będzie widział niezbędna podporę finansową państwa, budowniczego pomyślności i pokoju, bowiem zrozumie, że bogacze dostarczą środków niezbędnych dla osiągnięcia tego.

Żeby płatnicy inteligentni nie czuli się zbyt pokrzywdzeni przez opłaty nowe, będą otrzymywali dokładne sprawozdania co do dysponowania nimi. Wyjątek w tym względzie będą stanowiły sumy, przeznaczone na pokrycie potrzeb tronu i administracji.

Panujący nie będzie posiadał majątku własnego, bowiem wszystko, co jest w państwie, stanowi jego własność. W przeciwnym razie powstałaby sprzeczność, posiadanie funduszów osobistych pociągnęłoby za sobą skasowanie prawa do własności powszechnej.

Krewni panującego, prócz następców, utrzymywanych kosztem państwa, będą zajmowali stanowiska urzędników państwowych lub pracowali, aby zyskać prawo własności; przywileje krwi królewskiej nie powinny służyć do rozkradania skarbu państwa.

§ 3. Pobory postępowe w markach

Akty kupna i sprzedaży, otrzymywanie pieniędzy, spadków, będą obciążone postępowym poborem w markach. Nieujawnione przez pobór ten, bezwarunkowo imienne cedowanie własności pieniężnej lub wszelkiej innej, obciąży poprzedniego posiadacza opłatą części odpowiedniej podatku za czas od dokonania transakcji do chwili wykrycia, że nie była zameldowana. Dokumenty cedujące winny być co tydzień składane w miejscowej kasie rządowej ze wskazaniem imienia, nazwiska, miejsca stałego zamieszkania byłego i nowego posiadacza. System cedowania imiennego winien być stosowany począwszy od określonej sumy poborów, wyższej niż zwykłe koszty aktów kupna i sprzedaży rzeczy niezbędnych. Akty te będą opłacały tylko podatek w markach, wynoszący określony procent od jednostki.

A teraz policzcie, ilukrotnie podatki takie pokryją dochody państwa gojów?

§ 4. Kasa funduszów państwa

Kasa funduszów państwa będzie zawierała określony zapas gotowizny, sumy zaś przewyższające tan zapas, winny być zwracane do obiegu. Z sum tych będą organizowane roboty publiczne. Inicjatywa robót takich, wypływająca ze źródeł urzędowych, przywiąże klasą pracującą do interesów państwa i do władców. Część sum tych obracana będzie również na nagrody za wynalazki i produkcję.

W żadnym razie nie należy zatrzymywać gotówki w kasach ponad ową ilość określoną, obliczoną hojnie, bowiem pieniądz powinien być w obrocie, wszelki zaś zastój w tym kierunku odbija się zgubnie na biegu spraw mechanizmu państwowego, dla którego pieniądz stanowi rodzaj smaru; przerwa w stosowaniu smaru może zatrzymać bieg prawidłowy mechanizmu.

§ 5. Papiery procentowe i zastój w obrocie

Zamiana części znaków obiegowych przez papiery procentowe wywołała właśnie zastój w obrocie. Skutki tego są już dostatecznie widoczne.

§ 6. Sprawozdania finansowe i kontrola kas państwowych

Biuro sprawozdawcze będzie również przez nas zorganizowane. Władca nasz będzie mógł znaleźć tam w każdej chwili sprawozdanie szczegółowe z przychodu i rozchodu państwa z wyjątkiem sprawozdania za miesiąc, bieżący, jeszcze nie zastawionego.

Jedyną osobą, która nie będzie miała przyczyn do grabienia kas państwowych, będzie właściciel ich, a nasz władca, dlatego też jego kontrola usunie możliwość marnowania, lub roztrwonienia funduszów.

§ 7. Zniesienie reprezentacji

Wszelka reprezentacja dla etykiety będzie skasowana, jako odbierająca władcy czas cenny, potrzebny do kontrolowania i obmyślania. Wówczas potęga władcy nie będzie się rozdrabniała na faworytów, otaczających tron dla dodania mu blasku wspaniałości i przywiązujących wagę jedynie do spraw własnych, nie zaś do interesów państwowych

§ 8. Zastój kapitałów

Przesilenia ekonomiczne wywołaliśmy u gojów przez wycofanie pieniędzy z obiegu. Wielkie kapitały pozostawały w zastoju i wypompowywały pieniądze z państw, które zmuszone bywały do zwrócenia się o pożyczkę dla tychże kapitałów. Pożyczki te obciążyły procentami finanse państwa, oddały je kapitałom we władanie pańszczyźniane. Koncentracja przemysłu w rękach kapitalistów, którzy zagarnęli cały przemysł ludowy, wyssała z ludu, a tym samym i z państwa, wszelkie soki.

§ 9. Emisja pieniędzy

Obecne emitowanie znaków pieniężnych nie odpowiada zapotrzebowaniu, toteż nie może zaspokoić wszystkich potrzeb. Emisje pieniędzy powinny być zastosowane do przyrostu ludności, przy czym dzieci powinny być wliczane również. Skontrolowanie emisji tej jest sprawą zasadniczą dla całego świata.

§ 10. Waluta złota

Wiecie o tym, że waluta złota była zgubą dla państw, które ją wprowadziły, bowiem nie mogła zaspokoić popytu na pieniądze, tym więcej, że wycofaliśmy, o ile było to możliwe, złoto z obiegu.

§ 11. Waluta oparta na wartości siły roboczej

U nas powinna być wprowadzona waluta, oparta na wartości siły roboczej. Może być na przykład papierowa albo drewniana. Dokonamy emisji według potrzeb normalnych każdego, poddanego, powiększając emisję w stosunku do ilości urodzeń, zmniejszając zaś odpowiednio do śmiertelności. Obliczeniami będziemy zarządzał każdy departament (jednostka administracyjna francuska), każdy okręg.

§ 12. Budżet w państwie syjońskim

Aby uniknąć opóźnienia w asygnowaniu pieniędzy na potrzeby państwa, dekret władcy będzie określał wysokość sum i terminy wypłaty; sposób ten usunie protektorat rządu nad jednymi instytucjami ze szkodą dla innych.

Budżety dochodów i wydatków będą prowadzone równolegle, by jeden nie zaciemniał drugiego.

Projektowane przez nas reformy zasad instytucji finansowych gojów, przyobleczemy w takie kształty, że nie zatrwożą one nikogo. Wykażemy niezbędność reform z powodu tego homerycznego nieporządku, do którego doszedł nieład finansowy u gojów. Nieład ten, jak wskażemy, polega na tym, że po pierwsze goje zaczynają od naznaczania budżetu zwykłego, który z roku na rok wzrasta. Przyczyna jest ta, że budżet ten zachowany jest przez pół roku, po czym żądany jest budżet uzupełniający, którym szafują przez trzy miesiące, następnie - budżet dodatkowy, wszystko zaś kończy się budżetem likwidacyjnym. Ponieważ zaś budżet na rok następny obliczany bywa odpowiednio do sumy ogólnej, budżet roczny potraja się w ciągu 10 lat. Okres pożyczek, który nastąpił bezpośrednio potem, dokonał reszty i doprowadził wszystkie państwa gojów do bankructwa. Rozumiecie dobrze, że gospodarka podobna, której nauczyliśmy gojów, nie może być zastosowana u nas.

§ 13. Pożyczki państwowe

Każda pożyczka dowodzi niemocy państwa oraz niezrozumienia praw państwowych. Pożyczki, niby miecz Damoklesa, wiszą nad głowami władców, którzy zamiast czerpać z kieszeni podanych przy pomocy podatków chwilowych, idą prosić naszych bankierów o jałmużnę. Pożyczki zewnętrzne, są to pijawki których nie ma możności odjęcia od ciała państwowego, dopóki same nie odpadną lub też państwo nie odrzuci ich. Państwa gojów nie tylko nie zrzucają ich lecz nawet przystawiają ciągle, toteż muszą zginąć wskutek dobrowolnej utraty krwi. Czyż pożyczka, zwłaszcza zewnętrzna, jest właściwie czym innym? Pożyczka jest to wystawianie przez państwo weksli, stanowiących zobowiązanie procentowe, odpowiednie do sumy kapitału pożyczanego. Jeżeli pożyczka jest na 5 procent, to w ciągu 20 lat państwo wypłaci sumę procentową równą sumie pożyczki, w ciągu 40 lat podwójną, w ciągu 60 potrójną, a dług pozostanie długiem.

Z obrachunku powyższego staje się widoczne, że przy formie podatki pogłównego państwo odbiera biedakom ostatnie grosze, by móc zaspokoić bogaczy cudzoziemskich, od których pożyczyło pieniędzy, zamiast zebrać te grosze na potrzeby swoje bez płacenia procentów.

Dopóki pożyczki były wewnętrzne, goje przenosili pieniądze z kieszeni biedaków do kas kapitalistów. Z chwilą, kiedy przepłaciliśmy osobę odpowiednią, żeby przenieść pożyczki na grunt zewnętrzny, wówczas zasoby wszystkich państw popłynęły do kas naszych i wszyscy goje zaczęli nam płacić haracz poddańczy.

Lekkomyślność gojów panujących w stosunku do spraw państwa, sprzedajność ministrów lub ignorancja w zakresie spraw finansowych innych osób, stojących u steru, spowodowały zadłużenie państw w kasach naszych zobowiązaniami, niemożliwymi do spłacenia. Ale ileż pracy i pieniędzy kosztowało nas to!

§ 14. Serie papierów jednoprocentowych

Do zastoju gotówki nie dopuścimy; nie będzie też państwowych papierów procentowych, prócz serii jednoprocentowych. Nie chcemy, żeby opłacanie procentów oddawało potęgę państwa do wyssania pijawkom. Prawo emisji papierów procentowych będzie przysługiwało jedynie towarzystwom przemysłowym, którym nietrudno będzie z zysków pokrywać procenty. Państwo z pieniędzy pożyczonych nie ma dochodów, bowiem zużywa pożyczki na wydatki, nie zaś na operacje.

§ 15. Papiery przemysłowe w państwie syjońskim

Papiery przemysłowe będą kupowane również i przez państwo, które zamiast płacić jak obecnie, daninę od pożyczek, stanie się z wyrachowania wierzycielem. Sposób ten usunie zastój pieniędzy, pasożytnictwo i lenistwo, pożyteczne dla nas u gojów niezależnych, lecz niepożądane w sferze, objętej rządami naszymi.

Jakaż to jaskrawa niedomyślność ze strony zwierzęcych umysłów gojów, która znajduje wyraz w tym, że pożyczając od nas na procent, nie rozumieli, iż tę samą sumę z dodatkiem procentów czerpali z własnych kieszeni państwowych, by uregulować wierzytelności nasze. Cóż było prostszego, nad wzięcie potrzebnych sum wprost od własnych poddanych. Jednocześnie dowodzi to genialności naszego umysłu wybranego, bowiem umieliśmy przedstawić sprawę pożyczek w sposób taki. że goje upatrzyli w nich nawet korzyść własną.

Obliczenia nasze, które przedstawimy w odpowiednim czasie i w oświetleniu doświadczeń wielowiekowych, dokonanych przez nas i na państwach gojów - będą odznaczały się jasnością, ścisłością i udowodnią wszystkim pożytek, płynący z reform naszych. Jednocześnie położy to kres nadużyciom, które pozwoliły nam owładnąć gojami, lecz które nie będą tolerowane w naszym państwie.

System obrachunków zorganizujemy w sposób taki, że ani władca, ani najniższy z urzędników nie będzie w stanie wydać nawet najmniejszej kwoty bez naruszenia równowagi tego, na co była przeznaczona lub użyć ją inaczej, niż to wskaże określony plan działania. Rządzić bez planu określonego jest rzeczą niemożliwą. Krocząc drogą określoną, lecz z zasobami nieokreślonymi, giną bohaterowie.

§ 16. Władcy gojów, faworyci i agenci syjońscy

Władcy gojów, usunięci zgodnie z radami naszymi od prac państwowych dla zajęcia się przyjęciami, etykietą, uciechami - służyli za parawan rządom naszym. Sprawozdania faworytów, zstępujących swych w dziedzinie spraw, układane były przez agentów naszych i zaspokajały za każdym razem umysły krótkowzroczne obietnicami, że przewidywane są w przyszłości oszczędności i ulepszenia. Z jakiego źródła oszczędności? Z podatków nowych? - mogli zapytać, lecz nie zapytali czytając nasze sprawozdania i projekty. Wiecie, do czego doprowadziła ich podobna obojętność, do jakiego rozstroju finansowego, pomimo bezwzględnej zadziwiającej pracowitości ich ludów?!

 
Wykład XXI
Pożyczki wewnętrzne - Pasywa (niedobory, długi) i podatki - Konwersje (zamiany długów państwowych na inne) i bankructwa - Kasy oszczędności i renta - Kasacja giełd - Taksowanie walorów przemysłowych

§ 1. Pożyczki wewnętrzne

Do tego, co powiedziałem na poprzednim zebraniu, dodam jeszcze wyjaśnienie odnośnie pożyczek wewnętrznych. O zewnętrznych nie będę już mówił, bowiem one zasilały nas pieniędzmi narodowymi gojów, dla naszego zaś państwa cudzoziemcy nie będą istnieli, jak w ogóle cośkolwiek zewnętrznego.
Korzystaliśmy ze sprzedajności administratorów oraz z niedbalstwa władców, aby otrzymywać kwoty podwójne, potrójne itd., pożyczając rządom gojów pieniądze zupełnie ich państwom niepotrzebne. Czyżby kto mógł czynić coś podobnego w stosunku do nas? Toteż wyjaśnię szczegółowo jedynie sprawę pożyczek wewnętrznych. Ogłaszając zawarcie pożyczki podobnej, państwa otwierają zapisy na weksle swoje, czyli na papiery procentowe. By uczynić je dostępnymi dla wszystkich, cena naznaczona bywa od setek tysięcy, przy czym pierwsi odbiorcy otrzymują rodzaj rabatu. Nazajutrz cena bywa podniesiona, rzekomo dlatego, że wszyscy rzucili się do kupowania pożyczki. Po kilkunastu dniach kasy są tak przepełnione, że nie wiadomo co robić z pieniędzmi (po cóż było je brać?). Zapasy pokrywają rzekomą pożyczkę kilkakrotnie: na tym polega cały efekt! Oto jakim zaufaniem cieszą się weksle państwa!

§ 2. Pasywa (niedobory, długi) i podatki

Kiedy już odegrano powyższą komedię, powstaje fakt wytworzonych pasywów, przy czym bardzo ciężkich. Dla pokrycia procentów trzeba zaciągnąć nowe pożyczki, nie umarzające, lecz powiększające dług zasadniczy. Po wyczerpaniu kredytu, trzeba przy podatkach opłacać procenty od długu, lecz nie sam dług. Podatki te są to pasywa, używane na pokrycie pasywów...

§ 3. Konwersje (zamiany długów państwowych na inne) i bankructwa

Z kolei następuje czas konwersji, które zmniejszają sumę procentów lecz nie sam dług i nie mogą być dokonane bez zgody wierzycieli: przy ogłaszaniu konwersji proponowany jest zwrot pieniędzy osobom, które nie chcą konwertować swych walorów. Gdyby wszyscy posiadacze nie zgodzili się na nią, wówczas państwa złapałyby się na własną wędkę, bowiem okazałoby się dłużnikami niewypłacalnymi. Na szczęście nie znający się na sprawach finansowych wierzyciele rządów gojów zawsze woleli straty na kursie i zmniejszenie procentu, niż ryzyko nowej lokaty, co niejednokrotnie pozwalało państwom pozbyć się wielomilionowych pasywów. Obecnie przy pożyczkach zewnętrznych, goje nie mogą urządzać takich figielków, wiedzą bowiem, że zażądamy zwrotu pieniędzy.

W ten sposób wykazanie niewypłacalności najlepiej dowiedzie krajom braku związku między interesami narodów i ich rządów.

§ 4. Kasy oszczędności i renta

Zwracam pilną uwagę waszą na tę okoliczność oraz na następującą: obecnie wszystkie pożyczki wewnętrzne skonsolidowane są przez tzw. długi lotne tj. o mniej więcej bliskich terminach. Długi te są to pieniądze czerpane z kas oszczędnościowych i zapasowych. Pozostając przez czas dłuższy w dysponowaniu państwa, fundusze te ulatniają się na pokrycie procentów od pożyczek zagranicznych. Fundusze kas zamieniane są przez rentę na taką samą. Owa renta zatyka wielkie dziury w skarbie państw gojów.

5. Kasacja giełd

Wstąpiwszy na tron wszechświatowy, skasujemy bezwzględnie wszelkie podobne wykręty finansowe, jako nie odpowiadające interesom naszym. Zniesione będą również giełdy pieniężne, bowiem nie pozwolimy, by powaga władzy naszej chwiała się wskutek fluktuacji cen walorów naszych. Cena ich będzie określona przez prawo w stosunku do wartości istotnej bez możności zwyżki lub też zniżki. Od tego zaczęliśmy nasze operacje z walorami gojów.

§ 6. Taksowanie walorów przemysłowych

Giełdy zastąpimy przez olbrzymie instytucje rządowe do taksowania walorów przemysłowych w myśl względów państwowych. Instytucje te będą w możności rzucenia w jednym dniu na rynek papierów za 500 milionów lub nabycia ich za taką sumę. W ten sposób wszystkie przedsiębiorstwa przemysłowe będą zależne od nas. Możecie wyobrazić sobie, jaką przez to zyskamy potęgę.

 
Wykład XXII
Tajemnica przyszłości - Wielowiekowe zło fundamentem przyszłego dobra - Aureola władzy i mistyczna cześć dla niej.

§ 1. Tajemnica przyszłości

We wszystkim, o czym wam dotychczas mówiłem, starałem się szczegółowo zarysować przed wami tajemnicę faktów obecnych i minionych, doniosłych zdarzeń w niedalekiej już przyszłości oraz tajniki zasad nowych stosunków z gojami i operacji finansowych. Na ten temat muszę jeszcze wiele dorzucić.
W naszych rękach powstanie największa siła współczesna - złoto: w ciągu dwóch dni możemy z kas naszych wydostać dowolną ilość złota.

§ 2. Wielowiekowe zło fundamentem przyszłego dobra

Czyż trzeba jeszcze dodawać, że królowanie nasze dane jest od Boga?! Czyż posiadanie takich bogactw nie jest dowodem, że całe zło, którego musieliśmy się dopuszczać w ciągu tylu wieków, w wyniku doprowadziło do dobra, do wprowadzenia ładu we wszystkim! Ład będzie zaprowadzony, chociaż przy użyciu pewnej przemocy. Będziemy musieli dowieść, że jesteśmy dobroczyńcami, przywracającymi dobro istotne i wolność osobistą. Wyjaśnimy wszystkim, że wolność nie polega na samowoli i wyuzdaniu, zarówno jak siła i godność nie stanowią prawa do głoszenia zasad wywrotowych w rodzaju swobody sumienia, równości itd., że wolność osobista w każdym razie nie daje prawa podniecania siebie i innych przez wygłaszanie wstrętnych przemówień na zebraniach bezładnych; lecz wolność istotna to nietykalność obywateli, stosujących się dokładnie i uczciwie do praw współżycia, że godność ludzka zawarta jest w poczuciu prawa, oraz w zrozumieniu bezprawia, nie zaś tylko w fantazjowaniu na temat własnego Ja.

§ 3. Aureola władzy i mistyczna cześć dla niej

Władza nasz będzie wsławiona, bowiem będzie potężna oraz będzie rządziła i kierowała zamiast wlec się za przywódcami i mówcami, rzucającymi wyrazy bezsensowne, nazywane wielkimi zasadami, a będące ściśle mówiąc, niczym innym, jak utopią. Władza nasza będzie twórczynią porządku, w którym zawarte jest całe szczęście ludzkie. Aureola tej władzy wzbudzi dla niej mistyczną cześć narodów, które przed nią ukorzą się. Prawdziwa siła nie zrzeka się żadnych praw, nawet Boskich; nikt nie śmie zbliżyć się do niej z zamiarem odebrania choć źdźbła jej potęgi.

Wykład XXIII
Zmniejszenie wyrobu przedmiotów zbytku - Strajki w państwie syjońskim - Zakaz pijaństwa w państwie syjońskim - Zabicie dotychczasowego zdemoralizowanego społeczeństwa i wskrzeszenie go w nowej postaci - Zadania wybrańca Bożego

§ 1. Zmniejszenie wyrobu przedmiotów zbytku

Chcąc przyzwyczaić narody do posłuszeństwa, należy nauczyć je skromności, trzeba więc będzie zmniejszyć wyrabianie przedmiotów zbytku. Przywrócimy przemysł ludowy, co poderwie kapitały prywatne fabrykantów. Jest to niezbędne, bowiem wielcy fabrykanci podniecają, choć nie zawsze świadomie, masy robotnicze przeciwko rządowi.

§ 2. Strajki w państwie syjońskim

Przemysł ludowy nie zna strajków, okoliczność ta jednoczy go z ustalonym ustrojem, a więc i z solidarnością władzy. Strajki jest to sprawa najniebezpieczniejsza dla rządu. Skończą się one z chwilą, kiedy my posiądziemy władzę.

§ 3. Zakaz pijaństwa w państwie syjońskim
Pijaństwo będzie również zakazane przez prawo ... i karane, jako występek przeciw człowieczeństwu ludzi, zmieniających się pod wpływem alkoholu w zwierzęta.

Poddani, powiadam, ulegają ślepo tylko silniej, niezależnej od nich władzy, w której znajdują obronę i poparcie przeciwko razom biczów socjalnych. Nic im z anielskiej duszy władcy. Muszą w nim widzieć uosobienie siły i potęgi.

§ 4. Zabicie dotychczasowego zdemoralizowanego społeczeństwa i wskrzeszenie go w nowej postaci

Władca, który zastąpi istniejące obecnie rządy, wegetujące wśród społeczeństw zdemoralizowanych przez nas, burzących się nawet przeciwko władzy Boskiej, dotkniętych pożarem anarchii - winien przede wszystkim zająć się gaszeniem tego ognia, trawiącego wszystko. Dlatego też powinien zabić takie społeczeństwa, chociażby zatopiwszy je w ich krwi własnej, aby je wskrzesić pod postacią prawidłowo zorganizowanego wojska, walczącego świadomie z wszelką zarazą, mogącą dotknąć organizm państwowy.

§ 5. Zadanie wybrańca Bożego

Ten wybraniec Boży przeznaczony jest do złamania sił rządzonych przez instynkt, nie zaś przez rozum, przez zwierzęcość, lecz nie przez człowieczeństwo. Siły te triumfują obecnie w przejawach grabieży i wszelkich gwałtów pod maską wolności i prawa. Zburzyły one cały porządek społeczny, by na nim wznieść tron króla żydowskiego, lecz rola ich się skończy z chwilą, kiedy on obejmie władzę. Wówczas trzeba będzie je znieść z jego drogi na której nawet pyłek nie powinien pozostać.

Wówczas będziemy mogli powiedzieć do narodów: dziękujcie Bogu i padnijcie na twarz przed tym, który ma na czole pieczęć przeznaczenia. Gwiazdą jego kierował sam Bóg, bo nikt inny, tylko ów wybraniec mógł uwolnić was od wszystkich rzeczy zgubnych i od wszelkiego zła.

 
Wykład XXIV
Umocnienie podstaw dynastii króla Dawida - Przysposobienie króla - Usuwanie bezpośrednich następców królewskich - Kto godny będzie tronu w państwie syjońskim? - Król i trzej wtajemniczający go - Król-los - Królami syjońskimi - tylko ludzie wybitnie inteligentni - Król i naród - Nieskazitelność powierzchowności moralnej króla żydowskiego

§ 1. Umocnienie podstaw dynastii króla Dawida

Przejdę obecnie do sprawy omówienia podstaw dynastii króla Dawida, które będzie polegało na tym przede wszystkim, co zawierało w sobie siłę niezbędną do utrzymania przez mędrców naszych kierownictwa spraw wszechświatowych, do kierowania kształceniem myśli ludzkości całej.

§ 2. Przysposabianie króla

Kilku członków rodu dawidowego będzie przysposabiało królów oraz ich następców, kierując się nie prawem dziedzictwa, lecz zdolnościami wybitnymi. Ci będą wtajemniczali króla w najtajniejsze szczegóły polityki, w plany rządu, tak jednak, by nikt tajemnic tych nie poznał.

Postępowanie podobne będzie miało na celu zaznaczenie wobec wszystkich, że rządy nie mogą być powierzane nikomu nie wtajemniczonemu w arkana sztuki rządzenia.

Tylko osobom takim będzie wykładane zastosowanie praktyczne planów wymienionych przez porównywanie doświadczeń wielowiekowych, wszelkie obserwacje drogami ekonomiczno-politycznymi oraz naukami społecznymi, słowem - całkowity duch spraw i ustalony sposób rządów.

§ 3. Usuwanie bezpośrednich następców królewskich

Następcy bezpośredni często będą usuwani od tronu, o ile w okresie nauki ujawnią lekkomyślność, słabość charakteru lub inne zgubne dla władzy właściwości, wytwarzające niezdolność rządzenia, a same przez się zgubne dla celów królowania.

§ 4. Kto godny będzie tronu w państwie syjońskim?

Jedynie osoby bezwzględnie odpowiednie do stanowczego, bodajby okrutnego, lecz niezachwianego sprawowania rządów, otrzymają ich ster od mędrców naszych. W razie przejawienia upadku woli lub innych cech ujemnych, królowie winni będą, w myśl prawa, oddawać rządy do innych rąk odpowiednich.

§ 5. Król i trzej wtajemniczający go

Plany działań królewskich w chwili bieżącej, a tym bardziej plany przyszłe, nie będą znane nawet tym, którzy będą nazywani najbliższymi doradcami króla. Jedynie król i trzej wtajemniczający go będą znali przyszłość.

§ 6. Król-los

W osobie króla, rządzącego z niewzruszoną siłą dobą i ludzkością, wszyscy będą widzieli niejako los i jego drogi niewidome. Nikt nie będzie wiedział, co chce osiągnąć król przez rozporządzenia swoje, a więc też nikt nie będzie śmiał zagrodzić drogi do niewiadomego.

§ 7. Królami syjońskimi - tylko ludzie wybitnie inteligentni

Rzecz prosta, konieczne jest, żeby rezerwuar umysłowy królów odpowiadał zawartemu w nim planowi rządzenia. Oto dlaczego król będzie mógł objąć rządy nie inaczej, jak po zbadaniu umysłowości przez wymienionych mędrców.

§ 8. Król i naród

Żeby naród znał i kochał swego króla konieczne jest, by władca prowadził na placach publicznych rozmowy z narodem. Doprowadzi to do niezbędnego połączenia dwóch sił, rozdzielonych obecnie przez nas przy pomocy terroru.

Terror ten był od czasu pewnego niezbędny dla nas, by te siły rozdzielone podpadły pod władzę naszą.

§ 9. Nieskazitelność powierzchowności moralnej króla żydowskiego

Król żydowski nie może ulegać władzy swych namiętności, a zwłaszcza - lubieżności. Żadna z właściwości jego charakteru nie może pozwolić na panowanie instynktów zwierzęcych nad umysłem. Lubieżność najwięcej osłabia zdolności umysłowe i zaciemnia jasność poglądów, zwracając myśli w kierunku najgorszej, zwierzęcej strony działań ludzkich.

Punkt oparcia ludzkości, jakim będzie władca wszechświata ze świętego nasienia dawidowego, winien złożyć ludowi w ofierze wszelkie skłonności osobiste.
Władca musi być pod każdym względem bez zarzutu.

źródło: http://www.angelfire.com/planet/apokalipsa/pms.htm
« Last Edit: (Fri) 15.08.2014, 19:22:05 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Tekst Protokołów – Odwieczna religia natury (Ben Klassen,1973)
« Reply #2 on: (Sat) 05.04.2014, 21:10:47 »
Tekst Protokołów – Odwieczna religia natury (Ben Klassen,1973)

Źródło: polonuska.wordpress.com

Poniższy tekst stanowi skrót z 24 Protokołów. W podsumowaniu trzeba było pominąć
wiele rzeczy.

Idee w nich wyrażone są autorstwa Żydów, nie mojego.

Należy pamiętać, że Protokoły zostały napisane co najmniej 70 lat temu,
a sformułowano je wieki wcześniej.


Protokół nr 1

Niniejszy Protokół przedstawia abecadło władzy politycznej. Dotyczy wszystkich tych
naiwnych fantazji o demokracji, samostanowieniu, oraz innych iluzji, które
czcimy od lat i przedstawia je jako zwykłe oszustwo.

Protokół stwierdza,że wolność polityczna jest tylko ideą, która nigdy się nie spełni. Idea wolności
może być wykorzystywana jako przynęta do zwabienia mas ludzkich do jednej
partii, w celu zmiażdżenia partii, która aktualnie sprawuje władzę. Stąd wniosek
że, zgodnie z prawami Natury, istotą prawa jest siła i potęga. Protokół zwraca
uwagę, że ślepa potęga narodu nie może nawet jeden dzień istnieć bez
przywództwa. Wykorzystanie potencjału tej mocy staje się o wiele łatwiejsze,
jeżeli przeciwnik jest zarażony ideą wolności lub tzw. liberalizmu, gdyż w imię
tych idei jest gotów oddać władzę. W każdym razie, cała idea samorządności jest
mistyfikacją i oszustwem, i jest używana jako iluzja by pochwycić tłumy, które
pozostawione samopas zawsze kończą w chaosie.

Anarchia to coś, co Żyd stale promuje. Kontrolując finanse państwowe, promuje bratobójcze konflikty,
które wkrótce przeradzają się w walkę klas i obracają państwo w proch i pył.

Gdy wycieńczone państwo wpadnie w konwulsje i za sprawą wewnętrznych
sporów pogrąży się w wojnie domowej lub padnie ofiarą zewnętrznego wroga, można
je uznać za nieodwracalnie utracone na rzecz Żydów.

Następnie mowa o tym, że przy zdobywaniu władzy nie ma nic niemoralnego w używaniu podstępu,
oszustwa, zdrady itp. Prowadząc walkę z wrogiem zewnętrznym należy używać tych
samych niegodziwych środków. Jaka zatem różnica w walce przeciwko wrogom
wewnętrznym i zewnętrznym?

Autor tekstu wskazuje następnie, że despotyzm jest jedyną możliwą formą rządów, a tłum jest ślepy jeśli nie ma przywództwa.
Nawet jeśli z tłumu wyłania się lider, to nie ma on programu ani pojęcia o
zasadach przywództwa. Tłumem nie da się kierować wyłącznie przy użyciu
rozsądnych rad i argumentów, gdyż należy się spodziewać nawet nieuzasadnionego
oporu, a taki bezsensowny sprzeciw może zyskać więcej zwolenników niż rozsądna
argumentacja. Ludzka zdolność do rozumowania jest tylko powierzchowna. Masy są
wiedzione wyłącznie przez zmienne pasje, marne przekonania, zwyczaje i
sentymentalne rozważania. W rezultacie padają ofiarami waśni, co utrudnia
jakiekolwiek porozumienie, nawet przy użyciu całkowicie uzasadnionych
argumentów.

Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością. Każdy władca
cechujący się moralnością jest niewykwalifikowanym politykiem i tym samym jest
on bardzo niestabilny na swoim tronie. Każdy kto chce rządzić musi odwoływać się
do oszustw i obłudy. Cel uświęca środki, w związku z tym Żydzi mawiają, że
kierują się nie tym co jest dobre i moralne, lecz tym co jest potrzebne i
pożyteczne.

Tym samym twierdzą, że żaden lud nie jest w stanie rządzić
się sam, dlatego od dzieciństwa szkolą swoich ludzi do rządzenia narodami, ucząc
ich psychologii tłumu. Mówią, że „Jest to nie do pomyślenia, bowiem plan rozbity
na tyle części, ile głów liczy tłum, przestaje być całością i wskutek tego staje
się niezrozumiały i niewykonalny.” W związku z powyższym, zwracają uwagę, że
jedynym sposobem sprawowania rządów jest wprowadzenie zasady przywództwa. Nasuwa się wniosek, że zadowalającą formą rządów jakiegokolwiek państwa jest władza skoncentrowana w rękach odpowiedzialnej osoby. Cywilizacja nie może istnieć bez absolutnego despotyzmu, gdyż nie jest ona kierowana przez masy, lecz przez lidera, obojętnie jaki by on nie był. Tłum jest dziki i manifestuje swoje
barbarzyństwo przy byle okazji.

W związku z tym, Żydzi czują, że bez wątpienia są uprawnieni do rządzenia nie tylko jednym narodem, ale wszystkimi
narodami i że muszą kontynuować łapówkarstwo, oszustwa i zdradę by osiągać swoje cele. Ich dewizami są siła i podstęp.

Żydzi przyznają, że już dawno temu, w czasach starożytnych, to oni skandowali pośród tłumów hasła „wolność,
równość, braterstwo”. Od tamtej pory te słowa lub ich synonimy były używane
niezliczoną ilość razy przez bezmyślne papugi. W ten sposób wabiono zewsząd
ofiary, kurczono dobrobyt na świecie i odbierano prawdziwą wolność jednostki,
która była wcześniej dobrze chroniona przed presją tłumu. Nadmieniają, że goje
nie zauważyli sprzecznego znaczenia tych słów i nie widzą że w Przyrodzie nie ma
równości, ani nie może być wolności, oraz że sama Natura ustanowiła nierówność
umysłów, charakterów i zdolności tak samo niezmiennie, jak nakazała subordynację
jej prawom.

Żydzi pokazują, że rządy Białego Człowieka, którego nazywają
gojem, były oparte na dynastiach. W ten sposób ojciec przekazywał synowi wiedzę
o polityce w taki sposób, aby nie poznał jej nikt spoza dynastii i aby nie mógł
dzięki temu zdradzić rządzących. Z biegiem czasu żydowskie idee demokracji
spenetrowały głębiej sposób myślenia i struktury władzy Białego Człowieka, a
rządzące dynastie straciły na znaczeniu i ich zdolności polityczne się
zatraciły. Była to wielka pomoc dla powodzenia sprawy żydowskiej, dla przejęcia
kontroli nad tymi narodami.

Żydowscy agenci wykrzykując hasła „wolność,równość i braterstwo” przyciągnęli zastępy zwolenników, którzy entuzjastycznie
nieśli ich sztandary. Tymczasem, słowa te, niczym robactwo, toczą dobrobyt
gojów, zakłócają spokój, ciszę i niszczą fundamenty ich państw.

Żydzi pokazują, że ich zwycięstwo było znacznie ułatwione, ponieważ zawsze grali na czułych strunach ludzkiego umysłu i rządzach, tj. chciwość, głupota i szerzej
pojęty materializm, a każda z tych ludzkich słabostek jest wystarczająca by
zabić w narodzie wolę działania.

Wykorzystując potęgę złota, potęgę swojego potencjału finansowego, oraz uciekając się do podstępu i zdrady
umożliwili podmianę przedstawicieli władzy ludu na swoich służalców i agentów.

Protokół nr 2

W tym Protokole Żydzi ujawniają ogromne znaczenie
wszczynania i prowadzenia ekonomicznych i zbrojnych konfliktów pomiędzy
państwami gojów. Wojny są tu określane jako „żydowskie żniwo”, gdyż są one
fundamentem żydowskie dominacji. Gdy wojna się kończy, obie strony konfliktu są
zdruzgotane, zadłużone i pozostają na łasce międzynarodowej żydowskiej
finansjery. Żydzi mówią: „nasze prawa międzynarodowe zniweczą właściwie prawa
narodowe”. Widzimy więc że Żydzi zbierają z wojen trzykrotne plony: po pierwsze,
czerpią ogromne zyski z produkcji amunicji i innych środków niezbędnych do
prowadzenia działań wojennych; po drugie, osłabiają rasową wytrzymałość Białej
Rasy, wysyłając do boju po obu stronach męski kwiat Białych narodów; po trzecie,
gdy wojna się kończy i obie strony są zrujnowane, usidlają je w finansową
pułapkę, udzielając swoich pożyczek i narzucając odsetki od odsetek. W efekcie,
żydowska pętla zaciska się coraz bardziej na szyjach Białych narodów.

Następnie Żydzi przechwalają się, jak wybierają na urzędy publiczne
spośród gojów ludzi, którzy będą ich reprezentować i będą wobec nich lojalni.
Naturalnie, ludzie tacy bardzo mało wiedzą o sztuce rządzenia i należy ich uznać
za zdrajców Białej Rasy. U boku tych lokajów stać będą zawsze żydowscy doradcy,
nazywani uczonymi i geniuszami, od małego hodowani do orzekania w sprawach
całego świata.

Ostatnia część mówi o ważnej roli, jaką prasa odgrywa w
żydowskich rękach: „Przez nią zdobyliśmy wpływy, pozostając na uboczu i w
cieniu, dzięki niej zgromadziliśmy w posiadaniu naszym złoto, nie bacząc na to,
że zmuszeni byliśmy wyławiać je ze strumienia krwi i łez…”

Podsumowują mówiąc, że żydowski system nie odniesie sukcesu, jeśli nie będzie praktycznie wykorzystywał doświadczeń z przeszłości w odniesieniu do teraźniejszości.

Widzimy zatem różne zdradzieckie sposoby używane przez Żydów do
gromadzenia władzy w swoich rękach. Możemy tu wymienić: wojny, zadłużanie
narodów, kontrolę pionków w rządzie, umiejętne wykorzystywanie mediów i
podszywanie się w nich pod głos opinii publicznej, oraz – wcale nie najmniej
ważną – moc złota.

Protokół nr 3

Z apodyktyczną ignorancją Żydzi mówią nam: „(…) cel nasz jest już o kilka kroków od nas. Pozostaje niewielka
przestrzeń, by cała droga, którą odbyliśmy, zwarła się w krąg żmii symbolicznej,
wyobrażającej naród nasz. Kiedy krąg ów zamknie się, wszystkie państwa
europejskie będą ujęte, jak gdyby w potężne obcęgi.”

Pokazują, w jaki sposób mają zamiar pochwycić nas, gojów, w swoje potężne kleszcze. Goje myślą,
że ich konstytucje są wystarczająco silne by utrzymać państwa w równowadze,
podczas gdy Żydzi otoczyli naszych królów i przedstawicieli władz swoimi
doradcami, którzy „doradzają” im kolejne głupie, nieodpowiedzialne posunięcia.
By spotęgować zamieszanie, pogłębiają przepaść pomiędzy rządzącymi a ludem –
używając mocy prasy, z jednej strony zachęcają rządzących do nadużywania władzy, a z drugiej strony podburzają tłum: „Nadużycia władzy przygotowują upadek
ostateczny wszelkich instytucji i wszystko runie do góry nogami pod ciosami
oszalałego tłumu.”

W międzyczasie, wywoływanie ekonomicznych i finansowych kryzysów przykuło do pracy narody mocniej, niż przykuwała je niewola
i prawo pańszczyźniane. „Źródło władzy naszej spoczywa w chronicznym
niedojadaniu i braku sił u robotników, ponieważ wskutek tego popadają oni w
niewolę naszą, w organach zaś władzy, opiekujących się robotnikami, nie znajdują
oni ani sił, ani energii do przeciwdziałania temu.” „Przy pomocy nędzy i
wypływającej stąd zawistnej nienawiści rządzimy tłumem i dłońmi jego miażdżymy
wszystkich, którzy stają, na drodze do celów naszych.” „Kiedy nadejdzie czas
koronacji naszego władcy wszechświata (innymi słowy żydowskiego dyktatora – dop. aut.), wówczas te same ręce zmiotą wszystko, co mogłoby stanowić przeszkodę.”
„(…) wyślemy na ulice jednocześnie we wszystkich krajach europejskich całe tłumy
robotników. Tłumy te z rozkoszą będą przelewały krew tych, którym w prostocie
ducha zazdroszczą od najmłodszych lat, a których dobytek będą mogły wówczas
grabić. Naszych tłumy nie tkną, chwila bowiem napadów będzie nam wiadomą i będą przedsięwzięte środki zapewnienia bezpieczeństwa.”

Żydzi szczerze przyznają, że wywołali Rewolucję Francuską: „Tajniki jej przygotowania są nam dobrze znane, bowiem cała jest dziełem rąk naszych!”

Naśmiewają się ze słowa „wolność”, mówiąc że nie ma ono żadnego znaczenia, jednak jest użytecznym
narzędziem do podżegania tłumów i popychania ich do walki przeciwko wszelkiego
rodzaju siłom i władzy. „Od tej chwili prowadzimy lud od jednego rozczarowania
do drugiego, a to w celu, by wyrzekł się i nas również na rzecz Cesarza-despoty
z krwi syjońskiej, którego przygotowujemy dla całego świata.”

Protokół nr 4

W tym Protokole Żydzi wyjawiają szczerze, że to oni zorganizowali
gojów w loże masońskie, jedne z najpotężniejszych narzędzi do zniszczenia
nie-żydowskich państw i kontroli nad światem. „Kto lub co, zdolne jest obalić
siłę niewidzialną? A siła właśnie jest taka. Masoneria zewnętrzna służy do
ukrycia jej oraz jej celów, plan zaś działania tej siły, a nawet miejsce, gdzie
się znajduje, nie będzie nigdy ludziom wiadome.”

Aby doprowadzić spisek do końca, Żydzi muszą zniszczyć wszystkie fundamenty na których stoją państwa
gojów. Goje są tak zajęci zarabianiem na życie, że nie zastanawiają się co się
dzieje wokół nich. W tym czasie należy doprowadzić przemysł do spekulacji, bo
dzięki temu to co przemysł odbierze ziemi, nie pozostanie przy właścicielach,
lecz wpadnie w żydowskie łapska. Po zniszczeniu wszystkich zasad moralnych
nie-Żydów, czyli Białych Ludzi, i ukierunkowaniu ich myślenia całkowicie w
stronę przemysłu, handlu i zarabiania na życie, wytworzą z nich nowe
społeczeństwa. „Kierownikiem ich będzie jedynie wyrachowanie, czyli złoto, dla
którego będą miały kult prawdziwy za uciechy materialne, jakie ono dać może.
Wówczas nie dla służenia dobrej sprawie, nawet nie dla dostatku, lecz jedynie z
nienawiści do klas uprzywilejowanych, niższe sfery gojów pójdą wraz z nimi
przeciwko naszym konkurentom o władzę – gojom inteligentnym.”

Ponownie, głupota gojów zostanie użyta by zniszczyć ich samych.

Protokół nr 5

Zagadnienia omówione w tym Protokole to: Wzmożona centralizacja rządu;
Drogi wiodące Mędrców Syjonu do władzy; Przyczyny niemożności istnienia zgody
między państwami; Żydzi jako naród wybrany; Złoto silnikiem mechanizmów
państwowych; Monopole w handlu i przemyśle; Doniosłość krytyki; Instytucje „na
pokaz”; Przemęczenie wskutek nadmiaru krasomówstwa; Jak owładnąć opinią
społeczną?; Doniosłość inicjatywy osobistej; Nadrząd.

Protokół nr 6

Zapowiada się tu zorganizowanie olbrzymich monopoli finansowych,
zbiorników kolosalnych bogactw, od których będą zależne nawet znaczne majątki
nie-Żydów. Dziś widzimy, że stało się to faktem. Obojętnie czy weźmiemy
rafinerie, cukrownie, wytwórnie filmowe, sieci telewizyjne, huty stali, koleje,
fabryki samochodów czy inne, wszystkie one są w rękach Żydów.

Podczas gdy zagarniają oni wszystkie bogactwa tworząc z nich ogromne żydowskie monopole
mówią, że muszą podnieść znaczenie swojego nadrządu, żeby pokazać go jako
protektora, wynagradzającego wszystkich którzy poddadzą mu się dobrowolnie.

Kolejny akapit mówi o tym, że gojów należy pozbawić ich ziemi i należy to
uczynić za wszelką cenę. Najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest
obdłużenie ziemi, by utrzymywać ją w stanie bezwzględnego pognębienia i
doprowadzić do bankructwa jej właścicieli.

Kolejnym sposobem pozbawienia Białych Ludzi ich ciężko zarobionych pieniędzy i własności jest zaangażowanie
się w spekulację i zmonopolizowanie jej. „Należy, żeby przemysł wyssał z ziemi i
pracę, i kapitały oraz żeby przez spekulację oddał w ręce nasze wszystkie
pieniądze całego świata, a tym samym usunął wszystkich gojów, do szeregów
proletariatu. Wówczas goje ukorzą się przed nami, byleby wyjednać dla siebie
prawo istnienia.”

Aby jeszcze bardziej zrujnować gojów, będą wśród nich
propagować potrzebę luksusu, która pochłonie pozostałe oszczędności.
„Podniesiemy płacę zarobkową, co jednak nie przyniesie żadnej korzyści
robotnikom, bowiem jednocześnie wywołamy drożyznę artykułów pierwszej potrzeby,
spowodowaną rzekomo upadkiem rolnictwa i hodowli. Oprócz tego podkopiemy
zręcznie i głęboko źródła wytwórczości, przyzwyczaiwszy robotników do anarchii i
nadużywania napojów wyskokowych, jednocześnie zaś zarządzimy wszelkie środki do wyzucia z ziemi wszystkich gojów inteligentnych.”

Czyniąc to wszystko,ukryją swój prawdziwy cel – zniszczenie Białej Rasy – rzekomym dążeniem do
służenia klasie robotniczej oraz wielkim zasadom ekonomicznym.

Protokół nr 7

Aby wesprzeć wszystkie te plany zduszenia gojów, Żydzi planują
wzmożenie zbrojeń, rozbudowę policji, oraz wywołanie fermentu, waśni i niezgody
na całym świecie.

Dzięki tak rozległym wpływom swoich agentów i
wywołanemu zamętowi, żaden rząd na świecie nie będzie w stanie funkcjonować bez
żydowskiej kontroli.

„Na każdy objaw przeciwdziałania musimy mieć
możność wywołania wojny z sąsiadami w tym kraju, który ośmielił się sprzeciwić
naszym planom. W wypadku, kiedy i sąsiedzi ci postanowią działać zbiorowo -
przeciwko nam, musimy odeprzeć atak przy pomocy wojny powszechnej.” Druga wojna
światowa pokazała, jak straszna jest ta potęga w rzeczywistości – gdy Niemcy
dzięki swej odwadze i sile oswobodziły się z żydowskiego uścisku, natychmiast
podła propaganda, intrygi, finanse i inne środki zorganizowały państwa ościenne
do nieludzkiej wojny przeciw nim i do zagłady.

Było to możliwe, gdyż jak stwierdzili: „(…) winniśmy zmuszać rządy przy pomocy rzekomo opinii publicznej,
urobionej w tajemnicy przez nas za pośrednictwem tak zwanego ,,wielkiego
mocarstwa”, czyli prasy, pozostającej z małymi wyjątkami, z którymi liczyć się
nie warto, całkowicie w naszych rękach.”

Gdyby Europa wymknęła się spod kontroli, są ją gotowi zniszczyć przy pomocy armat amerykańskich, chińskich lub
japońskich.

Protokół nr 8

Przedmiotem niniejszej dyskusji jest manipulacja sądów. Celem jest zniszczenie prawa i sądów Białego Człowieka i
przemienienie ich w dżunglę. Co więcej, Żydzi planują wypełnienie personelu
sądowego przedstawicielami swojego szczepu. Jeśli dziś rozejrzymy się dookoła,
ciężko zignorować fakt, jak bardzo Żydzi zinfiltrowali nasz system prawny. W USA
na przykład, większość sędziów, adwokatów i prokuratorów to Żydzi.

Jednak żeby ukryć swoje chytre i podstępne posunięcia i usprawiedliwić
je przed opinią publiczną, chowają je za zasłonką wzniosłych, górnolotnych zasad
moralnych, które przekształcają w formę prawną. Żeby wytrenować swój pomiot w
zdradliwości i przebiegłości, mają swoje nadkszatałcace szkoły i specjalne
kursy. „Ludzie wyżej wymienieni będą znali wszelkie tajemnice bytu społecznego,
będą znali wszystkie języki złożone z politycznych zgłosek i wyrazów, będą znali
podkład natury ludzkiej, jej struny najwrażliwsze, na których będą musieli umieć
grać.”

Żydzi mocno skupiają się na studiowaniu ekonomii, nie po to
jednak by wprowadzać nowe rozwiązania, ale po to by siać zamęt. Wokół swego
rządu, tj. żydowskiego rządu, ustawią sztab ekonomistów, bankierów,
przemysłowców, kapitalistów i milionerów, ponieważ wszystko będą rozstrzygały
cyfry. Planują obsadzić ważne Stanowska nie-żydowskimi pachołkami, ludźmi o
mrocznej przeszłości i wątpliwej reputacji, których w razie ich sprzeciwu łatwo
będzie szantażować. Ludzie tacy nie reprezentują interesów własnej rasy, lecz są
zdrajcami, Żydzi natomiast mówią o nich: „będą bronili spraw naszych do
ostatniego tchu.”

Protokół nr 9

Żydzi dokonują pełnej i szczegółowej analizy charakteru narodu zamieszkującego kraj, który mają zamiar
zniszczyć. „(…) nie minie 10 lat, a charakter najodporniejszy zmieni się i
wówczas nowy naród zaliczymy do już nam uległych.”

Wyznają, że masońskie hasło „wolność, równość, braterstwo” jest potężnym narzędziem niszczenia narodów
świata. Te słowa bez znaczenia są wyrazem utopijnego idealizmu, jednak okazały
się niezwykle przydatne i skuteczne.

Dalej mamy krótką dyskusję na temat wykorzystania sztucznie kontrolowanego antysemityzmu do kontrolowania „młodszych
braci”. Innymi słowy, kontrolowany antysemityzm jest bardzo użytecznym
narzędziem, które scala Żydów w realizacji ich ogólnoświatowego planu.

Dla Żydów nie ma granic zasięgu działalności. Nadrząd nie jest
ograniczony prawami ani przepisami. „Z zupełną sumiennością mogę stwierdzić, że
w danym momencie my jesteśmy prawodawcami, my rozsądzamy i decydujemy sprawy, my
karzemy, lub uniewinniamy, my, jako dowódca wszystkich wojsk naszych,
usadowiliśmy się na koniu wodza naczelnego.”

Na ich usługach znajdują się wyznawcy wszelkich poglądów, wszelkich doktryn – demagodzy, monarchiści,
socjaliści, komuniści i utopijni marzyciele wszelkiej maści. Każdy z nich
otrzymał zadanie: „Każdy z nich na swoją rękę toczy jak czerw resztki władzy,
usiłuje obalić cały ustalony ład. Wszystkie państwa są przemęczone wskutek
działań tych: wzywają pokoju, gotowe dla niego poświęcić wszystko, lecz my im
pokoju nie udzielimy, dopóki jawnie i kornie nie uznają naszego nadrządu
międzynarodowego.”

Pamiętajmy, że Protokoły zostały spisane ponad 70 lat
temu, a już wtedy Żydzi otwarcie przechwalali się że mają w garści jurysdykcję,
mechanizmy wyborcze, prasę, wolność osobistą, a przede wszystkim edukację i
wychowanie młodzieży. Żydzi przechwalają się również że ogłupili, odurzyli i
zdemoralizowali młodzież gojów przez wychowanie w duchu zasad, które znane są im jako fałszywe.

Następnie chwalą się, że na Zachodzie mają do dyspozycji
takie środki, że zadrżą nawet najdzielniejsze serca: „są to tunele dla kolei
podziemnych, które od tego czasu będą przeprowadzone we wszystkich stolicach. W
chwili odpowiedniej będą one wysadzone w powietrze wraz ze wszystkimi
organizacjami i dokumentami państwowymi.”

Protokół nr 10

Ilustruje on jak łatwo jest oszukać gojów, którzy w polityce zadowalają
się pozorami i nie mają zielonego pojęcia o działaniu mechanizmów sterujących
ukrytych za kulisami. Aby utrzymywać ten stan rzeczy, nie należy pewnych spraw
poruszać na oczach ludu. W razie konieczności wyciągnięcia ich na jaw, należy je
omawiać jedynie powierzchownie, bez wdawania się w szczegóły: „Doniosłość
przemilczenia podobnego polega na tym, że nie wymienione zasady pozostawiają nam
swobodę wykluczenia z niej niepostrzeżenie różnych szczegółów; o ile
wymienilibyśmy je, wówczas staną się one niejako drobiazgami.” Polityczny łotr,
który jest nikczemny lecz mądry zarazem, będzie uwielbiany przez tłum za swoją
zręczną bezczelność.

Żydowska hierarchia opracowała plan fundamentalnej
globalnej struktury, obejmującej wszystkie narody świata (ONZ). Zamiarem jest
uzależnienie wszystkich ludów od despotycznego żydowskiego dyktatora przez
poddanie ich ogromnym cierpieniom, wprowadzenie w zamęt, aż będą błagalnie
wznosić ręce w górę. Wtedy Żydzi zaoferują im rozwiązanie wszystkich problemów –
zburzenie narodowości, granic, różnic monetarnych. Globalny przewrót usadowi ich
na tronie świata.

Jedną z metod osiągnięcia tego celu jest dopuszczenie
do głosowania wszystkich, bez względu na przynależność klasową i kwalifikacje,
aby wprowadzić absolutyzm większości, zniszczyć pośród gojów istotność rodziny i
jej wartość wychowawczą, oraz stworzyć ślepy tłum, który nie będzie zdolny
poruszać się w żadnym kierunku bez żydowskich agentów wydelegowanych na jego
przywódców.

Żydzi mają pełną świadomość znaczenia zasady przywództwa i
od początku swej historii wykorzystywali ją do zdobycia swojej obecnej pozycji.
Zdają sobie sprawę, że plan rządzenia powinien być przygotowany przez jedną
osobę, gdyż nie dałoby się go scalić gdyby jego kawałki były przygotowane w
licznych umysłach. Cała struktura może znać generalny zarys planu działania, ale
nie może go poddawać dyskusji ani potępiać, gdyż zniszczyłoby to cały zamysł,
zdezintegrowało jego poszczególne części i obnażyło ukryte znaczenie
poszczególnych postanowień.

Ponuro patrzą na konstytucje jako środek ochrony przed ich konspiracją: „konstytucja zaś, jak dobrze wiecie, nie jest
niczym innym, jak tylko szkołą waśni, nieładu, sporów, niezgody, czczej agitacji
partyjnej, tendencji partyjnej – słowem są to szkoły wszystkiego, co pozbawia
indywidualności działalność państwową.” Demokracje i republiki, w których
wszyscy, nawet najgorsze szumowiny, mają prawo głosu, dbają o dobrobyt Żydów
niszczących państwo i obywateli tego państwa. Aby jak najlepiej manipulować
państwem, aranżują wybory prezydentów i innych oficjeli, mających jakieś
grzeszki z przeszłości. Ci agenci będą wykonywać posłusznie swoje zadania bez
obawy, że Żydzi obnażą ich przeszłość.

Wreszcie, za sprawą szerzenia niezgody, ograbiania ludu podatkami, upadku prawa i porządku, nieładu,
nienawiści, walk, męczeństwa, głodu, szczepienia chorób i nędzy, ludzie będą tak
wyczerpani i zdesperowani, że nie będą widzieli innego wyjścia, jak tyko
zupełnie i ostatecznie poddać się żydowskiej dyktaturze.

Protokół nr 11

„Goje to stado baranów, my zaś jesteśmy wobec nich wilkami a wiecie
wszak, co się staje z owcami, kiedy do owczarni wkradną się wilki.”

W niniejszym Protokole Żydzi zagłębiają się w szczegóły zniszczenia resztek naszej
władzy i zastąpienia jej żydowskim porządkiem świata, który nadejdzie w formie
rewolucji państwowych. Warunkiem tego nowego porządku świata jest, aby wiele
akceptowanych dziś idei, tj. wolność prasy, prawo zrzeszania się, wolność
sumienia, zasady systemu wyborczego i wiele innych zniknęło na zawsze z ludzkiej
pamięci. Żydzi chcą się upewnić, że gdy ostatecznie zacisną swoje szczęki na
gojach, ich ofiary zrozumieją że ich oprawcy są o tyle silni, o tyle nietykalni,
o tyle pełni potęgi, że w żadnym razie nie będą liczyli się z narodami i nie
tylko nie zwrócą uwagi na ich sąd i życzenia, lecz nawet gotowi są i zdolni z
niezwalczoną siłą zgnieść ich wyrażanie i przejawianie w każdej chwili i na
każdym miejscu. Wówczas goje ze strachu zamkną oczy i będą oczekiwali, jak to
wszystko się zakończy. W międzyczasie będą trzymać nie-Żydów spacyfikowanych,
obiecując zwrot wszystkich odebranych swobód zaraz po pokonaniu „wrogów pokoju”
i wszystkich partii.

Dlaczego to działa? Osiągnięcie tych celów metodami
bezpośrednimi byłoby niemożliwe dla ich rozproszonego plemienia. Dlatego też
zorganizowali loże masońskie „na pokaz”, aby stworzyć zasłonę dymną dla swoich
prawdziwych celów, których „istnienia nawet nie podejrzewają te bydlęta – goje”.

„Bóg obdarzył nasz naród wybrany rozproszeniem. W tej pozornej słabości
naszej znalazła wyraz cała potęga, która teraz doprowadziła nas do progu władzy
wszechświatowej.”

Protokół nr 12

Ten rozdział jest dość długi i dotyczy niezwykle ważnej roli, jaką stworzone przez Żydów loże masońskie
odgrywają w kontroli prasy, władzy i nie-Żydów w ogóle.

Żydowskie pojmowanie wyrazu wolność; Przyszłość prasy w państwie syjońskim; Kontrola
prasy; ,,Postęp” w pojęciu Żydów; Dziennikarstwo i literatura w państwie
syjońskim; Solidarność żydowsko-masońska w współczesnej prasie; Obudzenie żądań
społecznych na prowincji; Nieomylność nowego ustroju.

Literatura i dziennikarstwo są traktowane przez Żydów jako dwie najważniejsze siły
edukacyjne, dlatego też chcą się upewnić, że ich rząd stanie się wyłącznym
właścicielem wszystkich czasopism. Ponieważ wolność prasy i wolność w ogóle są
ograniczone przez prawo, a oni zamierzają tworzyć prawa wygodne dla nich, cała
wolność znajdzie się w ich rękach.

W związku z tym, propaganda i prasa ją kreująca są uważane za klucz do kontroli nad gojami. „Osiodłamy ją i weźmiemy
mocno w cugle. Tak samo postąpimy z pozostałą prasą; bowiem nie mamy się co
bronić od napaści prasy, jeżeli pozostaniemy jako cel tylko dla książek i
broszur. Przekształcimy ów kosztowny obecnie z uwagi na konieczność cenzurowania
– wytwór jawności w źródło dochodów naszego państwa, obciążymy wydawnictwa
specjalnym podatkiem w markach stemplowych oraz składaniem kaucji przy
organizowaniu organów prasy lub drukarń, co zabezpieczy nasz rząd od wszelkich
napaści ze strony prasy. Za ewentualną napaść będziemy karali bezwzględnie.
Środki takie, jak marki i kaucje, oraz zabezpieczone przez nie kary dadzą
państwu olbrzymi dochód. Co prawda, gazety partyjne mogłyby nie żałować
pieniędzy, toteż będziemy je zamykali już po drugiej napaści. Nikt bezkarnie nie
będzie mógł zaćmić aureoli naszej nieomylności rządowej.”

Ich własne magazyny i gazety będą przypuszczać fałszywe ataki na żydowski establishment,
lecz oczywiście będą one tak ograniczone, że nie wyrządzą mu żadnej krzywdy.
Będą ukazywać sto stron jednego problemu, lecz nigdy tej prawdziwej, aż
zdezorientują opinię publiczną do tego stopnia, że nie będzie widziała na czym
stoi ani w co ma uwierzyć. Koniec końców, żaden komunikat nie zostanie
opublikowany zanim Żydzi go nie obrobią, a goje będą patrzeć na świat przez
kolorowe okulary, które Żydzi założą im na nosy. Żydzi chwalą się nawet (a
zostało to napisane ponad 70 lat temu), że nie ma tajemnicy państwowej, do
której nie mieliby dostępu. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak od tamtej pory
urośli w siłę.

W przyszłym despotycznym państwie żydowskim będą trzy
typy mediów. Pierwszą kategorię będą stanowić media oficjalne, które będą zawsze
pilnowały żydowskich interesów, a co za tym idzie (i co Żydzi sami przyznają)
ich wpływ będzie stosunkowo niewielki. Druga kategoria to media półoficjalne,
które będą miały za zadanie wabić obojętnych gojów. Trzecia grupa to żydowskie
media, które z pozoru będą stały w opozycji do reżimu. Pozwoli to (a) złapać w
pułapkę prawdziwych opozycjonistów, którzy zaakceptują ich poglądy jako własne,
oraz (b) kształtować i neutralizować działania opozycji.

W ten sposób goje będą zajęci toczeniem mylących, urojonych walk z samymi sobą, myśląc
jednocześnie, że cieszą się wolnością mediów.

Nawet w czasie gdy Protokoły zostały napisane, Żydzi przechwalali się że we Francji wszystkie
organy prasowe są potajemnie ze sobą powiązane. Żaden dziennikarz nie odważyłby
się ujawnić tego sekretu, ponieważ każdy z nich miał na sumieniu jakiś haniebny
czyn z przeszłości, który Żydzi mogli wykorzystać do szantażowania go. Gdy Żydzi
osiągną wreszcie swój cel i ustanowią despotyczny reżim, upewnią się by media
nie informowały o niezadowoleniu społecznym. Wszyscy muszą myśleć że nowy reżim
jest tak wspaniały i nieskazitelny, że każdy jest w nim zadowolony i nawet
przestępczość zanikła.

Protokół nr 13

Potrzeba chleba powszedniego będzie najsroższym żydowskim batem wiszącym nad głowami gojów i
zmuszającym ich do milczenia i posłuszeństwa. Będą wykorzystywać swoich
nie-żydowskich agentów w prasie, by wspominać w niej jedynie te kwestie, które
są dla nich wygodne, żydowski reżim będzie natomiast stawiał ludzi przed faktem
dokonanym. Nikt nie odważy się odwołania rzeczy już przesądzonej, tym bardziej
że żydowskie media będą promować ją jako wielkie ulepszenie i udogodnienie.
Jednocześnie media zwrócą uwagę ludzi w stronę nowych, błahych spraw.

W miarę jak goje będą coraz bardziej zniewoleni, Żydzi będą odwracać ich uwagę
przy pomocy uciech, zabaw, namiętności, Domów Ludowych i innych rozrywek, tj.
konkursy sztuki i wszelkie sporty. Kontrolowane przez żydowski monopol media
będą narzucać ludziom opinie, które oni będą uznawać za własne.

Utopijni liberałowie odegrają istotną rolę w rozbiórce pozostałości po władzy gojów, do
czasu, aż żydowska władza zyska pełne uznanie. Gdy to się stanie, liberałowie
przestaną mieć jakąkolwiek wartość, a co więcej, mogą stać się nawet
niebezpieczni, dlatego trzeba będzie ich usunąć na bok. Mimo iż rozgniewają całą
Białą cywilizację i wywrócą społeczeństwa do góry nogami, ich mówcy będą chwalić
nowy, życzliwy system, który faktycznie nas wszystkich zniewoli. „Któż wówczas
podejrzewać może, że wszystkie problemy (zagadnienia) owe były przez nas dobrane
w myśl planu politycznego, którego nikt nie mógł odgadnąć w ciągu wielu wieków.”

Protokół nr 14

Gdy Żydzi ustanowią swoje despotyczne królestwo,
upewnią się że zostanie zlikwidowana każda religia poza ich religią mojżeszową,
która wyróżnia ich jako naród wybrany. Wszystkie inne formy wiary zostaną
zniesione. Będą również łudzić gojów, że na prawdzie mistycznej judaizmu polega
cała siła wychowawcza.

Gdy zniewolą wszystkie ludy świata i ustanowią
swój despotyczny reżim, przy każdej możliwej okazji będą publikować artykuły
porównujące ich dobroczynne rządy z poprzednimi. Gojskie rządy poprzednich
okresów będą oczerniane w najzacieklejszy sposób.

Z powodu wielu bezskutecznych, męczących i osłabiających struktury państwowe zmian rządów,
ludzie będą woleli cierpieć pod żydowskim batem, zamiast ryzykować kolejne
niepokoje i nieszczęścia. Będąc w pełni władzy, Żydzi jeszcze raz przypomną
wszystkie historyczne pomyłki rządów gojów, które przez wieku męczyły ludzkość
brakiem zrozumienia wszystkiego, co stanowi prawdziwe dobro. Będą tłumaczyć
ludziom, jakie szczęście spotyka ich teraz, w porównaniu do starego porządku
rzeczy. Żydzi przyznają, że w krajach uznawanych za wiodące i oświecone
stworzyli szaloną, brudną i obrzydliwą literaturę, oraz pornografię. Będą one
pomocne przy obalaniu starego porządku.

Nikt nigdy nie ośmieli się ukazać prawdziwej natury wiary żydowskiej. Nikt prócz „wybrańców” nie będzie
znał jej tajników i żaden z nich nigdy nie ośmieli się wyjawić, jak użyto jej do
zniewolenia reszty ludzkości.

Protokół nr 15

Równoczesny przewrót wszechświatowy i bezwzględne tępienie spisków i tajnych stowarzyszeń;
Przyszłe losy gojów-masonów; Mistyczność władzy; Rozmnażanie lóż
wolnomularskich; Loże masońskie pod zarządem mędrców syjońskich; Masoneria
kierownikiem wszystkich tajnych stowarzyszeń; Po co goje zapisują się do lóż
masońskich?; Psychologia gojów; Celowość ofiar; Egzekucje nad masonami; Upadek
powagi praw i władzy; Naród wybrany; Zwięzłość i jasność praw w państwie
syjońskim; Środki przeciwko nadużyciom władzy; Surowość kar w państwie
syjońskim; Wiek prekluzyjny (ostateczny) sędziów; Sędziowie w państwie
syjońskim; Następstwa liberalizmu sędziów i władz gojów; Bezwzględna walka z
wolnomyślnością; Absolutyzm Judy; Prawo kasacji; Patriarchalny rodzaj władzy
syjońskiego władcy; Prawo silniejszego jedynym prawem w państwie syjońskim; Król
izraelski patriarchą świata.

Protokół nr 16

Zdając sobie sprawę,że uniwersytety są kluczowymi instytucjami kształtującym myślenie ludzi, Żydzi
planują rozwinąć je w nowym, korzystnym dla nich, kierunku. Ich administracja i
kadra będzie przygotowywana do zawodu według tajnych programów, od których nie
będzie mogła bezkarnie odstępować. Pracownicy będą starannie selekcjonowani i
całkowicie zależni od rządu.

Nauki polityczne i prawo państwowe będą wykładane tyko kilku dziesiątkom starannie wyselekcjonowanych osób (w większości
Żydów) na każdym uniwersytecie. W okresie przejściowym, walcząc ciągle o
ustanowienie swoich despotycznych rządów, Żydzi wprowadzą do programu nauczania
wszystkie te destrukcyjne idee, które walnie przyczyniły się do podburzenie
rządów gojów w przeszłości. Gdy zaś zdobędą monopol na władzę, usuną wszelkie
przedmioty wywołujące zamęt i uczynią z młodzieży posłuszne dzieci władzy.

Studia nad Klasycyzmem, historią starożytną, oraz wnioski z
dotychczasowych doświadczeń zostaną zastąpione teoretycznymi rozważaniami nad
przyszłością. „Wykreślimy z pamięci ludzi wszystkie fakty z wieków minionych,
niepożądane dla nas, pozostawiając tylko te, które uwydatniają wszelkie omyłki
rządów gojów.” Szczególny nacisk będzie kładziony na naukę życia praktycznego,
obowiązków obywatela wobec państwa, prawa i porządku. Każdy stan społeczny
będzie wychowywany osobno i traktowany stosownie do swojej roli.

„Chcąc,żeby władca zajął pewne miejsce w sercach i umysłach poddanych, należy w czasie
działalności jego prowadzić w szkołach i na placach publicznych wykłady z
nauczaniem o pożytkach działalności, jego znaczeniu i wszystkich dobroczynnych
zapoczątkowaniach.”

Nie będzie czegoś takiego jak wolność nauczania.
Żydzi zwracają uwagę, iż wielowiekowe doświadczenie uczy, że ludzie w różnym
wieku z powodzeniem przyswajają idee za pośrednictwem wychowania i edukacji, w
związku z tym system tzw. nauki poglądowej będzie zmieniał gojów w bezmyślne,
uległe zwierzęta, potrzebujące metody poglądowej by nauczyć się czegokolwiek i
sformułować jakikolwiek pomysł.

Protokół nr 17

Adwokatura; Dyskredytowanie (psucie opinii) kleru gojów; Wolność sumienia; Plany syjońskie
odnośnie dworu papieskiego; Król żydowski papieżem, patriarchą świata; Sposoby
walki z istniejącym Kościołem; Zadania syjońskiej prasy współczesnej; Policja w
państwie syjońskim; Szpiegostwo na wzór szpiegostwa kahalnego; Nadużycia władzy.

Protokół nr 18

Zdając sobie sprawę z tego, że nic nie podburza
prestiżu władzy tak jak jawność środków jej ochrony, Żydzi planują bronić jej w
bardziej okrężny sposób: w razie potrzeby zastosowania wzmożonych środków
ochrony, planują z użyciem utalentowanych mówców ukrytych pośród tłumu wzniecać
symulowane wybuchy niezadowolenia, które przyciągną wrogów reżimu. W ten sposób,
z użyciem policji, łatwo będzie im kontrolować opozycję. Pozwoli to na zduszenie
w zarodku i wyplenienie wszelkich spisków, zanim jeszcze zdążą się rozwinąć.

Zwracają uwagę, że powaga władzy maleje przez wykrywanie częstych
spisków, że jest to niejako przyznanie się rządzących do bezsilności. Żydzi
szczerze przyznają też, że niszczyli w przeszłości autorytet panujących przez
liczne zamachy dokonywane rękami ich agentów, naruszyli autorytet władzy
absolutnej i doprowadzili do jej obalenia.

Gdy naczelny król żydowski zdobędzie władzę, planują wzmocnić jego ochronę w ten sposób, że wykreują go na
dobroczynne mistyczne bóstwo, które biedni głupi goje będą kochać do tego
stopnia, iż będą go strzec sami.

Osoby podejrzewane o przestępstwa polityczne będą traktowane ze szczególnym okrucieństwem. Będą aresztowane choćby
przy cieniu podejrzeń, obojętnie czy uzasadnionych, czy nie. Nikt z nich nie
zdoła się wymknąć i nie będzie w ich przypadku mowy o uniewinnieniu.

Protokół nr 19

„Nie pozwalając na samodzielne zajmowanie się polityką, będziemy natomiast popierali wszelkie podania i petycje, podające do
uznania rządu różne projekty polepszenia bytu narodu.” Dalej, Żydzi podkreślają,
że w oczach rządu dobrze zorganizowanego pod względem społecznym, nie zaś
policyjnym, intrygi są jak szczekanie pieska na słonia.

Żaden indywidualista nie dostanie szansy by stać się przywódcą opozycji, gdyż wszyscy
którzy będą próbowali zostaną posadzenie na ławie oskarżonych razem ze
złodziejami, mordercami i innymi brudnymi i wstrętnymi zbirami. Wykrzywi to
obraz tych heroicznych ludzi w oczach opinii publicznej i nada im etykietkę
pospolitych przestępców.

Wszystko to będzie czynione by całkowicie wyeliminować opozycję i możliwość sprzeciwu. W przeszłości, aby podburzyć
gojskich reżimy Żydzi rozsławiali w prasie i podręcznikach historii męczeństwo
przestępców politycznych, którzy się tym reżimom przeciwstawiali, ulegnie to
natomiast radykalnej zmianie po ustanowieniu żydowskiej tyranii.

Protokół nr 20

„(…) o wyniku ogólnym działań naszych decyduje
sprawa cyfr.” Protokół nr 20 jest długi i skomplikowany, dotyczy finansów,
odsetek i podatków.

Przedstawia plan żydowskiej polityki finansowej po
objęciu władzy przez króla świata. Rząd na mocy fikcji prawnej będzie
właścicielem wszystkiego, co znajduje się w państwie. Autor zaznacza w nawiasie
, że nie będzie to trudne do osiągnięcia. „W ten sposób podatki będą spłacane
bez zbytniego obciążenia lub rujnowania, jako procent odpowiedni od majątku.”

Żydzi przechwalają się bezczelnie że wywoływali przesilenia ekonomiczne
przez wycofywanie pieniędzy z obiegu. Przyznają, że dzięki temu międzynarodowe
bankierstwo zmusiło państwa do zaciągania ogromnych pożyczek i w ten sposób je
zniewoliło, czerpiąc jednocześnie ogromne korzyści dla siebie. Dalej mowa o tym,
że „koncentracja przemysłu w rękach kapitalistów, którzy zagarnęli cały przemysł
ludowy, wyssała z ludu, a tym samym i z państwa, wszelkie soki.”

Żydzi z dumą przywołują fakt, że waluta złota była zgubna dla państw, które ją
wprowadziły, gdyż nie mogła zaspokoić popytu na pieniądze, tym bardziej, że
wycofali złoto z obiegu na tyle, na ile było to możliwe. Czytelnik powinien
pamiętać, że napisano to przed rokiem 1900, a następnie zwrócić uwagę, że w roku
1933 Żydzi odebrali amerykańskim obywatelom całe złoto i posiadanie go
ustanowili przestępstwem. Do chwili obecnej (dane na rok 1973 – dop. tłum.)
wywieźli poza granice USA prawie cały zapas złota z Fort Knox. Niewielkie
rezerwy które pozostały jeszcze w kraju są zadłużone. Ameryka jest prawie
całkiem pozbawiona złota.

Z radością obnoszą się ze swoją pomysłowością
i cwaniactwem, porównując je do lekkomyślności gojów. Dalej chwalą się
chytrością swojego systemu bankowego: „Pożyczka jest to wystawianie przez
państwo weksli, stanowiących zobowiązanie procentowe, odpowiednie do sumy
kapitału pożyczanego. Jeżeli pożyczka jest na 5%, to w ciągu 20 lat państwo
wypłaci sumę procentową równą sumie pożyczki, w ciągu 40 lat podwójną, w ciągu
60 potrójną, a dług pozostanie długiem. Z obrachunku powyższego staje się
widoczne, że przy formie podatku pogłównego państwo odbiera biedakom ostatnie
grosze, by móc zaspokoić bogaczy cudzoziemskich, od których pożyczyło pieniędzy,
zamiast zebrać te grosze na potrzeby swoje bez płacenia procentów.”

Wszystko to jest częścią ich ogromnego planu. „Rządzić bez planu
określonego jest rzeczą niemożliwą. Krocząc drogą określoną, lecz z zasobami
nieokreślonymi, giną bohaterowie.” I tak, zgodnie z planem, biedny goj nie zdaje
sobie sprawy w jak fatalnej sytuacji finansowej obecnie się znajduje, pomimo
tego że jest zadziwiająco pracowity i wydajny.

Protokół nr 21

Żydzi chwalą się, że posiadając absolutną kontrolę nad systemami
monetarnymi różnych państw świata, oraz mając wyłączność na bankowość i tym
samym udzielanie kredytów, otrzymują spłaty kredytów w wysokości dwóch, trzech
razy większej od kwot pożyczanych gojskim rządom. Szczerze przyznają, że w
większości przypadków gojskie rządy zaciągają te kredyty niepotrzebnie, jednak
dzięki sprzedajności administratorów i niedbalstwu rządzących udało im się
doprowadzić do takiej właśnie sytuacji. Goje nie tylko muszą pożyczać pieniądze
corocznie, lecz muszą je także pożyczać by spłacać szybko rosnące odsetki od
odsetek.

Gdy Żydzi zasiądą na tronie świata, wszystkie wykręty finansowe
zostaną zatuszowane, aby nie zostawiać zbędnych śladów. „Zniesione będą również
giełdy pieniężne, bowiem nie pozwolimy, by powaga władzy naszej chwiała się
wskutek fluktuacji cen walorów naszych.”

Zamierzają zastąpić giełdy olbrzymimi instytucjami rządowymi, które będą dyktować ceny produktów
przemysłowych. Dzięki temu wszystkie przedsiębiorstwa przemysłowe będą zależne
od nich. „Możecie wyobrazić sobie, jaką przez to zyskamy potęgę”, dodają
szyderczo na końcu.

Protokół nr 22

W tym Protokole wyjaśniony jest bardziej szczegółowo ostateczny cel, do którego Żydzi dążą.

„W naszych rękach pozostaje największa siła współczesna – złoto.” Gdy weźmiemy pod
uwagę, że słowa te zostały napisane co najmniej 70 lat temu i przyjrzymy się jak
od tego czasu splądrowali zasoby złota należące do różnych narodów tego świata,
dostajemy całkiem wyraźny obraz sukcesu, jakim okazał się ich plan.

Dodają dalej arogancko: „Czyż trzeba jeszcze dodawać, że królowanie
nasze dane jest od Boga?! Czyż posiadanie takich bogactw nie jest dowodem, że
całe zło, którego musieliśmy się dopuszczać w ciągu tylu wieków, w wyniku
doprowadziło do dobra, do wprowadzenia ładu we wszystkim? Ład będzie
zaprowadzony, chociaż przy użyciu pewnej przemocy. Będziemy musieli dowieść, że
jesteśmy dobroczyńcami, przywracającymi dobro istotne i wolność osobistą.”

„Władza nasza będzie wsławiona, bowiem będzie potężna oraz będzie
rządziła i kierowała zamiast wlec się za przywódcami i mówcami, rzucającymi
wyrazy bezsensowne, nazywane wielkimi zasadami, a będące ściśle mówiąc, niczym
innym, jak utopią. Władza nasza będzie twórczynią porządku, w którym zawarte
jest całe szczęście ludzkie. Aureola tej władzy wzbudzi dla niej mistyczną cześć
narodów, które przed nią ukorzą się. Prawdziwa siła nie zrzeka się żadnych praw,
nawet boskich; nikt nie śmie zbliżyć się do niej z zamiarem odebrania choć
źdźbła jej potęgi.”

Protokół nr 23

Głównym tematem, który przewija się przez Protokoły jest zniewolenie ludzkości i zmuszenie jej do
ugięcia się i uznania żydowskiego autorytetu. Jest jeszcze jeden sposób by
nauczyć ludzi pokory i sprawić by byli bardziej posłuszni (pamiętacie Kazanie na
Górze?). Sposobem tym jest ograniczenie wyrobu przedmiotów zbytku, a tym samym
pozbawienie ludzi możliwości posiadania luksusu, co uczyni ich skromniejszymi i
bardziej uleglejszymi. Żydzi zamierzają również osłabić i zredukować liczbę
dużych producentów i zastąpić ich małymi jednostkami. To powrót do
Średniowiecza. Pijaństwo będzie zakazane i będzie przestępstwem karalnym.

Żydzi podżegali do niezgody, wzniecali rewolucje i podkładali ogień
anarchii na całym świecie. Gdy wybraniec boży, tj. król żydowski, zasiądzie
ostatecznie na tronie świata, rola wszystkich tych czynników będzie spełniona.
Wszystko to stanie się wówczas nieprzydatne i zostanie usunięte: „Dlatego też
[król żydowski] powinien zabić takie społeczeństwa, chociażby zatopiwszy je w
ich krwi własnej, aby je wskrzesić pod postacią prawidłowo zorganizowanego
wojska, walczącego świadomie z wszelką zarazą, mogącą dotknąć organizm
państwowy.”

Protokół nr 24

Nadchodzący król świata i Żydów musi wywodzić się z dynastii króla Dawida. Zostanie on wybrany i będzie wspierany
przez trzech najwyższych Mędrców Syjonu. Kandydat zostanie starannie
wyselekcjonowany nie dzięki prawu dziedziczenia, lecz dzięki swoim wyjątkowym
talentom. Czekać go będzie bardzo intensywne i rygorystyczne szkolenie, w czasie
którego starszyzna zaznajomi go z tajnikami syjonistycznego programu i metodami
sprawowania władzy. Wszystkie te szczegóły mają być znane jedynie wąskiemu gronu
wtajemniczonych.

Następcami króla niekoniecznie będą jego bezpośredni spadkobiercy, gdyż oni również zostaną poddani sprawdzianowi predyspozycji.
Jedynie osoby bezwzględnie odpowiednie do stanowczego, okrutnego, lecz
niezachwianego rządzenia zdobędą autoryzację Mędrców. W razie gdyby król
zaniemógł, lub gdyby przejawiał oznaki upadku woli, zgodnie z prawem będzie
zobowiązany do przekazania władzy do rak odpowiednich.

Gdy już znajdzie się na tronie, jedynie on i jego trzej adiutanci spośród Mędrców będą znali
program na przyszłość: „Nikt nie będzie wiedział, co chce osiągnąć król przez
rozporządzenia swoje, a więc też nikt nie będzie śmiał zagrodzić drogi do
niewiadomego.” Król żydowski nie może ulegać namiętnościom, lecz zamiast tego
musi kierować się chłodnym wyrachowaniem. „Punkt oparcia ludzkości, jakim będzie
władca wszechświata ze świętego nasienia dawidowego, winien złożyć ludowi w
ofierze wszelkie skłonności osobiste.”

CTTTRLKOQ -->http://www.creativitymovement.org/creat ... er-20.html
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Tekst Protokołów – Odwieczna religia natury (Ben Klassen,1973)
« Reply #3 on: (Tue) 10.11.2015, 23:38:07 »
Janusz Tazbir – „Protokoły Mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat” – recenzja

Spiskowe teorie dziejów zawsze cieszyły się niemałą popularnością. Jeśli połączymy to z tkwiącą w polskiej mentalności podejrzliwością w stosunku do Żydów, otrzymujemy mieszankę, która spowoduje, że niejednemu szybciej zabije serce.



Jedną z takich teorii spisowych zajął się prof. Janusz Tazbir w książce pod tytułem „Protokoły Mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat”, wydaną nakładem Iskier. Praca podzielona została na dwie części. Część pierwsza prezentuje historię powstania i niebywałą światową karierę „Protokołów...”, druga natomiast to pełen tekst dokumentu, przedruk polskiego wydania z 1938 roku.

„Protokoły Mędrców Syjonu” to „cudownie odnaleziony” w Rosji dokument z początku XX wieku. Miały być to plany osiągnięcia przez Żydów globalnej dominacji, ustalone przez Sanhedryn na zjeździe w Bazylei pod koniec XIX wieku. Zawarte są w nim dokładne wytyczne, jak zawładnąć światem i zlikwidować dotychczasowe systemy polityczne, które się nie sprawdziły.
Autor od początku nie ukrywa, że tekst nie jest autentyczny, zbyt wiele jest w nim nieścisłości i powtórzeń. Do swojego zdania przekonuje, sięgając wiele wieków wstecz. Ukazuje podatność społeczeństw na negatywną propagandę, mającą na celu obwinianie pewnych grup o niepowodzenia. Na tym tle od wieków narastała też niechęć do narodu żydowskiego.

Historyk przytacza przykłady kilku innych utworów o podobnej tematyce. Tekst „Protokołów...” jest bliźniaczo podobny do popularnego we Francji w XIX wieku pamfletu Maurice’a Joly’ego pod tytułem „Dialogue aux enfers entre Machiavel et Montesquieu ou La politique de Machiavel aux XIXe siècle”. Tekst przedstawia rozmowę Napoleona III z Machiavellim, ukazującą intrygi napoleońskie w piekle. Porównanie wybranych fragmentów nie pozostawia wątpliwości – „Protokoły...” są niemalże przedrukiem z Joly’ego.

Następnie autor dowodzi, że tekst powstał na zlecenie carskiej Ochrany na początku XX wieku, znane jest nawet nazwisko autora – miał być nim Matwiej Gołowiński. Kolejno ukazywany jest rozwój popularności „Protokołów...” w wielu krajach Europy, między innymi w Niemczech, gdzie najsłynniejszym czytelnikiem był Adolf Hitler. Tazbir przedstawia również wpływ dokumentu na nastroje w Polsce i ZSRR przed II wojną światową i po jej zakończeniu.

Druga część zawiera składający się z 24 wykładów tekst „Protokołów Mędrców Syjonu”, dzięki czemu każdy z czytelników może sam ocenić ich prawdziwość i zweryfikować poglądy autora. Podszedł on rzetelnie do prezentowanego zagadnienia. Książka zawiera wiele informacji, które zaprezentowane zostały w sposób jasny i przystępny, zrozumiałym językiem. Myślę, że temat został wyczerpany. Nie jest to jednak jedyna pozycja próbująca poddać tekst „Protokołów...” analizie. W Warszawie nakładem wydawnictwa Logos w 1997 roku ukazała się książka Görana Larssona o podobnym tytule: „Protokoły mędrców Syjonu. Prawda czy fałsz?”. Powstało także kilka tytułów zagranicznych Cesare G. De Michelisa.

Nie jest to lektura trudna dla przeciętnego odbiorcy. Sądzę, że może być ciekawa dla osób interesujących się historią, kulturą żydowską i Holocaustem. Cena książki oscylująca w granicach 34 złotych również nie powinna odstraszyć potencjalnego czytelnika.
Publikację oceniam bardzo pozytywnie. W przystępny sposób przedstawia genezę narastającego z czasem antysemityzmu w Europie. Uświadamia siłę słowa pisanego, które doprowadziło między innymi do śmierci milionów osób w hitlerowskich obozach zagłady. Niestety, nie zatrzymało to nienawiści do Żydów. Po dzień dzisiejszy tekst jest propagowany na całym świecie. Rozwój Internetu przyniósł cywilizacji wiele dobrego, pozwala jednak również na rozpowszechnianie podobnych treści rasistowskich i antysemickich.

Źródło: http://histmag.org/Janusz-Tazbir-Protokoly-Medrcow-Syjonu.-Autentyk-czy-falsyfikat-recenzja-7021


JANUSZ TAZBIR. PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJONU. Autentyk  czy falsyfikat

Treść Protokołów mędrców Syjonu
 
Pamflet ten, oparty rzekomo na wykładach wygłoszonych podczas I Kongresu Syjonistycznego w Bazylei (1897), został po raz pierwszy ogłoszony w petersburskim czasopiśmie "Russkoje Znamia" (1903), w dwa lata później ukazał się zaś w postaci oddzielnej książki. Data ta nieprzypadkowo zbiegła się z wydarzeniami rewolucji 1905 roku. Wszystko wskazuje bowiem na to, iż Protokoły... zostały sporządzone z inicjatywy carskiej ochrany, która za ich pomocą chciała zwalczać ruch rewolucyjny. Z Protokołów... wynikało, że sprawcami wszystkich przewrotów społecznych są Żydzi, spodziewający się na tej właśnie drodze dojść do panowania nad światem. "Autor lub autorzy tej broszury usiłują wmówić czytelnikowi, że od stuleci istnieje ogólnoświatowy spisek, którego uczestnicy stawiają przed sobą cel ustanowienia żydowskiego >>superrządu<<. Do osiągnięcia tego celu mają jakoby prowadzić: inspirowanie rewolucji, wywoływanie zamieszek i buntów, rozniecanie walki klas oraz powodowanie rozkładu społeczeństwa przez upijanie go" - piszą dwaj rosyjscy historycy w artykule ogłoszonym przed laty w tygodniku "Ogoniok".
 
Z opinią tą koresponduje osąd francuskiego jezuity, wyrażony swego czasu na łamach katolickiego "Nouvelle Revue Théologique" (nr 1, 1938). Pierre Charles, jezuita, pisał wówczas: "Studiując nieco dokładniej całość Protokołów..., łatwo jednak dostrzec, iż te cyniczne plany światowego przewrotu są żałośnie ubogie; roi się w nich od sprzeczności; nieustannie zakładają rozwiązanie najważniejszych problemów, a niedorzeczność zalecanych tam środków działa uspokajająco. Jeżeli tajemniczy mędrcy Syjonu istotnie nie mają żadnej innej mądrości, prócz objawionej na tych stronicach, świat może spać spokojnie".
 
Ponieważ Protokoły... roją się nie tylko od sprzeczności, ale i od powtórzeń, spróbujmy przedstawić ich treść w układzie problemowym. Najogólniej biorąc, zawierają one trzy wątki, a mianowicie krytykę liberalizmu, omówienie sposobów, jakimi mędrcy pragną dojść do władzy, wreszcie wizję świata, który ma powstać po zwycięstwie zawiązanego przez nich spisku. Ich twórcy (twórca?) wychodzą z założenia, iż wolność polityczna, tak pociągająca wielu ludzi, nie może być nigdy w praktyce urzeczywistniona. Korzystała z niej kiedyś arystokracja sprawująca władzę dla dobra wszystkich, ale jej rządy należą już do przeszłości. Liberalizm jako kierunek polityczny nie zdał egzaminu, doprowadzając jedynie do chaosu. Narody okazały się niezdolne, aby rządzić się same; nie wiedzą dobrze, czego chcą, i łatwo dadzą się oszukiwać. Zaprowadzić porządek może jedynie despota, niecofający się przed terrorem. Przemoc jest jedyną sprawdzającą się formą rządu: do jej sprawowania niezbędna jest siła, ta zaś wynika z posiadania kapitału. Światem rządzi dziś zło. Następnie Protokoły... stwierdzają, iż do zdobycia nad nim całkowitej władzy niezbędne jest doprowadzenie do ruiny państw chrześcijańskich, nad czym mędrcy Syjonu od dawna pracują. Należy w tym celu wszelkimi sposobami wprowadzać i popierać destabilizację, przede wszystkim zaś wywoływać rewolucje społeczne, rozruchy i niepokoje.
 
Istniejący system polityczny umożliwia wykorzystywanie do tego celu walk parlamentarnych, jak również walk między partiami, których liczbę należy mnożyć. Stale trzeba utrzymywać i podsycać niezadowolenie robotników, podkopywać zaś autorytet władzy. Jest on i tak osłabiony na skutek wprowadzenia systemu prezydenckiego. Stanowiska należy obsadzać marionetkami, którymi łatwo jest kierować, a więc najlepiej ludźmi o zaszarganej przeszłości. Narzędziem sprawowania władzy powinny stać się także loże masońskie, z których należy usunąć jednostki nieposłuszne. Przemysł winien zostać objęty monopolem, aby można było za jednym zamachem zniszczyć nieżydowskie kapitały, gdy tylko mędrcy zechcą objąć władzę.
 
W stosunkach międzynarodowych należy dążyć do skłócenia ze sobą państw tak, aby utrzymanie stałego pokoju na świecie stało się niemożliwe. Trzeba rozwijać zbrojenia, jak najczęściej musi dochodzić do wojen, nieprzynoszących zysku żadnej ze stron. Za wszelką cenę winno się podkopywać moralność, nasyłając swoich ludzi w charakterze nauczycieli i służby domowej do rodzin chrześcijańskich. Trzeba popierać prostytucję i pijaństwo. Ponieważ "goje" mogą podejmować próby przeciwstawienia się temu spiskowi, należy podburzać prosty lud przeciwko rządzącym. Jeśli mędrcy zdołają sprawić, aby zapanował głód, wówczas pewnego dnia we wszystkich krajach jednocześnie wybuchnie rewolucja, która zniszczy własność prywatną (wyjąwszy oczywiście majątek samych Żydów).  Gdyby Europa, wbrew oczekiwaniom, wystąpiła przeciwko władzy mędrców - wówczas "odpowiemy armatami amerykańskimi, chińskimi lub japońskimi" (VII, 6). Jeśli goje powstaną z bronią w ręku, wtedy zostaną wysadzone w powietrze tunele metra, budowane w tym właśnie celu we wszystkich stolicach. Ta część ludzkości, która pozostanie, a zechce jeszcze stawiać opór, będzie zniszczona za pomocą umyślnie rozsiewanych epidemii.
 
W Protokołach... czytamy, iż mędrcy mogą być dumni z tego, co już zdołali uczynić. Zniszczyli bowiem religię, zwłaszcza zaś chrześcijaństwo. Tam, skąd usunięto jezuitów, papiestwo stało się praktycznie bezbronne i może być w każdej chwili obalone. Upadł również prestiż świeckich władców; zamachy tak ich wystraszyły, iż bez ochrony nie odważają się pojawiać publicznie. Natomiast ich mordercy są wysławiani jako męczennicy. Towarzyszy temu powszechna ruina gospodarcza; długi państwowe rosną, a finanse są w opłakanym stanie. Niebawem państwa chrześcijańskie, znajdujące się w tak katastrofalnym położeniu, będą szczęśliwe, mogąc się poddać władzy mędrców, którzy założyli już zresztą fundamenty swego panowania. Na miejscu arystokracji pojawiła się plutokracja, sprawująca rządy za pomocą pieniądza. Zdominowała ona system prawny, o czym świadczy wprowadzenie tak diabelskiego pomysłu, jakim są sądy rozjemcze. Mędrcy opanowali również oświatę, wprowadzając, poprzez ich agenta, niejakiego Bourgeois, system nauki poglądowej, "mającej zamienić gojów w bezmyślne zwierzęta'' (XVI, 8). Protokoły... miały tu niewątpliwie na myśli Leona Bourgeois (1851-1925), który w 1898 roku, a więc w okresie ich powstawania, był ministrem oświaty, zasłużonym dla reformy szkolnictwa we Francji. Przede wszystkim jednak mędrcy kontrolują politykę i polityków. Wszystkie partie, od skrajnie prawicowych do najbardziej radykalnych, stanowią w istocie posłuszne im narzędzia. Dzięki masonerii mają zaś dostęp do najważniejszych tajemnic państwowych.
 
Po toczonej przez wiele lat walce, która pochłonęła tyle ofiar, w tym również Żydów, mędrcy Syjonu zbliżyli się do ostatecznego celu, który zostanie osiągnięty być może już w ciągu najbliższych stu lat. Jest nim zbudowanie światowego imperium Żydów, gdzie władzę sprawowaliby książęta z domu Dawida. To sam Bóg powołał ich na władców świata. W tym przyszłym państwie masy będą trzymane z dala od polityki, wszystkie publikacje zostaną poddane surowej cenzurze, a swoboda słowa i zebrań poważnie ograniczona. Każdy zostanie poddany stałemu nadzorowi ze strony tajnej policji, która będzie znacznie rozbudowana; nieposłuszeństwo karane będzie równie surowo jak kradzież czy mord. Od obywateli będzie się wymagać całkowitej i bezwarunkowej subordynacji, równocześnie zaś obiecywać, iż w dalekiej przyszłości wszystkie te ograniczenia zostaną zniesione. W istocie jednak prawdziwa wolność nigdy nie zapanuje.
 
Państwo zadba natomiast o pomyślność gospodarczą obywateli. Bezrobocie ulegnie likwidacji, wysokość podatków dostosowana zostanie do posiadanego majątku. Strajki zostaną zakazane, a pijaństwo surowo wzbronione. Uczyni się wszystko, aby masy pozostały spokojne i zadowolone. Będzie obowiązywać jasne i nieomylne prawodawstwo, a sędziowie będą wymierzać sprawiedliwość w sposób nienaganny. Na władców zostaną powołani właściwi ludzie o nieskazitelnym charakterze moralnym, niegodni tronu dziedzice będą bezwzględnie usuwani. Panujący winien prowadzić się bez zarzutu i nie może posiadać osobistego majątku. Władca świata będzie się swobodnie przechadzał wśród poddanych i "prowadził na placach publicznych rozmowy z narodem" (XXIV, 2). Otaczać go jednak będzie zawsze "niewidoczna straż" (XVIII, 4) - dziś powiedzielibyśmy: służba bezpieczeństwa. Pod jego berłem narody świata będą szczęśliwe, a królestwo Syjonu trwać będzie wiecznie.
 
Pamflet Joly'ego ukazał się wcześniej
 
Protokoły mędrców Syjonu niemal od razu zyskały olbrzymią popularność, do której jeszcze powrócę. Nie przerwało jej wcale odkrycie pierwowzoru, które zawdzięczamy Philipowi Gravesowi, korespondentowi "Timesa" w Konstantynopolu. Pewien Rosjanin, były posiadacz ziemski, skądinąd szczery wyznawca prawosławia i zwolennik monarchii konstytucyjnej, przekazał mu książkę, jaką nabył tam wraz z innymi od jednego z oficerów ochrany, który znalazł schronienie w Turcji. Jej pierwsze strony były wydarte, poszukiwania podjęte w bibliotece British Museum pozwoliły jednak ustalić, że jest to dzieło paryskiego adwokata, Maurice'a Joly'ego (1829-1878), Dialogue aux enfers entre Montesquieu et Machiavel, wydane w 1864 roku w Brukseli. Ten dialog w piekle między Monteskiuszem a Makiawelem należał do tak modnego we Francji, i to od końca XVII wieku poczynając, gatunku "rozmów umarłych", w których notabene często występowały postacie obu tych polityków. "Miały one zazwyczaj za rozmówców wybitne i sławne postacie historyczne, pochodzące z różnych krajów i epok, które spotykały się ze sobą w krainie cieni, dyskutując na różnorakie tematy". Do tej formy literackiej wypowiedzi sięgali autorzy tak wybitni, jak Bernard Fontenelle, François Fenelon, Wolter, a w Polsce Ignacy Krasicki.
 
Joly nie należał do tej elity francuskiej literatury; agresywny publicysta polityczny, był nieubłaganym przeciwnikiem rządów Napoleona III, który dotkliwie ograniczył prawa parlamentu, skupiając w swych rękach całą inicjatywę ustawodawczą. Wolności obywatelskie zostały zlikwidowane, a prasa w praktyce zakneblowana; cenzury wprawdzie nie wprowadzono, ale "nieustanna groźba grzywien, zawieszeń, zamknięcia gazet zmuszała redakcje do potulnej autocenzury". Kontroli rządowej poddano nie tylko teatry, szkoły i wydawnictwa, lecz nawet kawiarnie, jako miejsca, w których toczyły się dyskusje polityczne. Wprowadzona w 1858 roku ustawa o powszechnym bezpieczeństwie dawała rządowi "prawo arbitralnego internowania, wyganiania, deportowania bez sądu wszystkich przeciwników reżimu". Należący do nich Joly swój pamflet, w którym występuje broniący zasad liberalizmu Monteskiusz i Makiawel jako rzecznik cynicznego despotyzmu, opublikował przezornie za granicą, co mu niewiele pomogło. Cały nakład książki został już na granicy skonfiskowany przez francuską policję, a samego autora skazano w kwietniu 1865 roku na piętnaście miesięcy więzienia. Nie trzeba dodawać, że jej kolportaż był surowo wzbroniony, co zresztą nie przeszkodziło dalszym anonimowym wydaniom we Francji i Belgii.
 
W serii artykułów ogłoszonych na łamach "Timesa" (numery z 16-18 sierpnia 1921 roku) Graves przekonująco wykazał, że Protokoły... stanowią w znacznej mierze plagiat z tego właśnie pamfletu. Ich autorzy zastąpili 25 dialogów 24 protokołami, w ośmiu z nich zapożyczenia "stanowią więcej niż połowę tekstu, a siódmy protokół został przepisany prawie w całości. Z 2560 wierszy zostało wykorzystanych bez wprowadzenia jakichkolwiek zmian, aż 1040". W Protokołach... usunięto oczywiście nazwiska Makiawela i Monteskiusza, a wprowadzono "gojów" oraz Żydów, o których Joly nie wspomina ani słowem. Poglądy włoskiego humanisty włożono w usta mędrców Syjonu, sugerując, iż chcą za pomocą metod stosowanych, dodajmy między innymi przez Napoleona III, zawładnąć światem. Również i wizja jego przyszłości pod rządami króla z pokolenia Dawida stanowi oczywiście twór autora (autorów) Protokołów... W obfitej literaturze im poświęconej dość często pojawia się w charakterze załącznika zestawienie odpowiednich fragmentów obu utworów. Ponieważ jednak porównywanie wszystkich zapożyczeń zmusiłoby nas do ponownego przedruku aż 40 procent Protokołów..., ograniczymy się do kilkunastu tylko przykładów:



Porównując oba teksty łatwo przekonać się, iż poglądy wygłaszane w pierwowzorze przez Makiawela autor (autorzy) Protokołów... włożył w usta tajemniczemu wykładowcy którym miał być jeden z anonimowych mędrców Syjonu. To, co Joly-Makiawel ukazywał jako porządek polityczny zaprowadzony już przez Napoleona III, w apokryfie zostało zamienione na proroctwo. Joly stara się udowodnić, iż despota za pozorami demokracji potrafi ukryć swą władzę absolutną, w Protokołach... natomiast twierdzi się, że już w tej chwili wszelkie formy ustroju demokratycznego stanowią parawan, za którym mędrcy Syjonu stopniowo przejmują władzę nad światem.
 
Ten pospiesznie i niedbale, powtórzmy to raz jeszcze, sporządzony dokument, odbiegał w wielu punktach od logicznego pamfletu paryskiego adwokata. Joly wyraźnie rozróżnia politykę Napoleona III, prowadzącą do uzyskania pełnej władzy od tej, którą będzie stosować, kiedy ją wreszcie zdobędzie. Protokoły... natomiast nie grzeszą zbytnią logiką. Na samym ich początku czytamy na przykład, że mędrcy Syjonu już dysponują pełną władzą nad światem. Następnie jednak mówi się, że upłynie jeszcze sto lat, zanim ją uzyskają. A co więcej, że na drodze do władzy napotykają na poważne przeszkody.
 
Protokoły... są niespójne również dlatego, że zawarta w nich wizja świata pod panowaniem żydowskiego superrządu mimo wszystko przypomina raczej utopię Aldousa Huxleya (Nowy wspaniały świat), aniżeli ponury obraz zawarty u George'a Orwella (1984). Huxley przewidywał uniformizację społeczeństwa i zniewolenie obywateli świata kompensowane dobrobytem materialnym, brakiem jakichkolwiek chorób etc. Również i w państwie mędrców Syjonu "gojom" nie miało się w sumie źle powodzić, choć zostaną ubezwłasnowolnieni, a ich posłuszeństwo będzie wymuszane terrorem.
 
Z jednej strony mędrcy Syjonu przechwalają się strachem, jaki masy "gojów" przed nimi czują. Z drugiej zaś twierdzą, że rządy nie podejrzewają nawet istnienia światowego spisku i nie wiedzą, co im mędrcy przygotowują. Despota, atakowany przez Joly'ego, chciał panować tylko nad Francją, tymczasem mędrcom Syjonu przypisuje się chęć zawładnięcia całym światem. Wreszcie, ataki na liberalny system i wyraźną nostalgię za czasami, w których dzierżyła prym ziemiańska arystokracja, wierna monarchii, trudno by uznać za wymysł li tylko żydowski, skoro podobne poglądy wyrażało wielu konserwatystów europejskich XIX stulecia, od Josepha de Maistre poczynając, a na naszym Henryku Rzewuskim kończąc. Stąd też niektórzy wydawcy Protokołów..., w obawie przed nadwątleniem wiary w ich autentyczność, opuszczali te fragmenty lub też przyznawali, że mogą to być wtręty poczynione w trakcie kolejnych redakcji.
 
Zapożyczenia, od Joly'ego, z których przytoczyłem przecież jedynie drobną część, były tak oczywiste, że zwolennicy tezy o autentyczności Protokołów... musieli się w ich obronie uciekać do najbardziej karkołomnych argumentów. Zaczęto więc twierdzić, iż Maurice Joly był w rzeczywistości Żydem (we Francji dawano mu imię Mojżesz; przedwojenny wydawca Protokołów..., Bolesław Rudzki, nazywa go stale Mośkiem; żydowskie pochodzenie sugeruje także wydawca słowackiej wersji Protokołów..., Robert Helebrandt), który dopuścił się podwójnej mistyfikacji. Nie tylko bowiem aktualny utwór polityczny ubrał w formę dialogu dwóch znanych pisarzy sprzed paru wieków, ale i w pamflet wymierzony przeciwko Napoleonowi III wpisał rady dla swych współwyznawców o sposobach, jakimi mają zdobywać władzę. Uczynił to na polecenie starszyzny żydowskiej, która była niesłychanie zadowolona z nadarzającej się okazji. Dzięki niej bowiem "tak łatwo udało się wywieść w pole głupich gojów" i jawnie pouczać o sposobach i środkach, jakimi "nieznani naczelnicy" Izraela zamierzają osiągnąć i utrzymać władzę "narodu wybranego" nad całym światem.
 
Przypomnijmy, że Joly nie był Żydem, o czym ewidentnie świadczy jego metryka chrztu (wraz z nazwiskami rodziców chrzestnych) opublikowana swego czasu w prasie paryskiej ("Paix et Droit", listopad 1924). Nie to jest jednak w tym przypadku najważniejsze; istotne wydaje się co innego. Po pierwsze - w jakim celu Żydzi mieliby ogłaszać publicznie instrukcje Joly'ego, skoro rzekome Protokoły..., do których one w znacznej części weszły, tak starannie chronili przed oczyma "gojów"? Wartość podobnych wskazówek polega przecież w znacznym stopniu na ich poufnym charakterze. Po drugie - jeśli już z jakichś powodów mędrcy chcieli poinformować współwyznawców o swych planach zawładnięcia światem, dlaczego uczynili to w formie broszury politycznej, o której dobrze wiedziano, iż będzie narażona na konfiskaty ze strony cesarskiej policji. W ówczesnej Europie nie istniały żadne przeszkody po temu, aby podobne instrukcje mogły się ukazać w formie bardziej bezpośredniej, choć oczywiście anonimowej. To dopiero w XX stuleciu państwa totalitarne objęły swą kontrolą całość produkcji wydawniczej, przejmując w praktyce wszystkie drukarnie.
 
Jeszcze mniej przekonujące jest inne tłumaczenie, mianowicie, iż syjoniści zebrani w 1897 roku w Bazylei z rozmysłem popełnili plagiat, aby na wypadek dostania się Protokołów... w niepowołane ręce "móc posłużyć się tym alibi i przekonywać, że to falsyfikat. Wyjaśnienie to jest równie przekonujące, co twierdzenie, iż piramidy egipskie zbudowano, aby służyły jako most na Dunaju, paryska katedra Notre Dame zaś to forteca, która miała osłaniać przejście przez Pireneje" - zauważa z irytacją Pierre Charles. Dodajmy, że uznanie tego tłumaczenia za słuszne musi prowadzić do odrzucenia poprzedniej tezy, że pamflet Joly'ego wydali Żydzi jako instrukcję dla swych rodaków.
 
Kolejną próbą obrony autentyczności Protokołów... jest twierdzenie, że nie mamy tu do czynienia z zapisem wykładów, wygłoszonych na kongresie w Bazylei, lecz z notatkami z prelekcji "wygłaszanych w niewiadomym miejscu i w niewiadomym czasie przez jakiegoś wybitnego Żyda (mędrca syjonistycznego)". Tak czy inaczej, choć ich związek z kongresem w Bazylei można - jak przyznawali niektórzy - uznać za dyskusyjny, to jednak ukazują one w wierny sposób umysłowość Żydów oraz ich plany zapanowania nad światem. Tłumaczenie takie przyjmował między innymi sam Adolf Hitler, pisząc: "Protokoły [...] z przerażającą prawdziwością odsłaniają nam istotę i działania narodu żydowskiego, jego wewnętrzną organizację i jego ostateczne cele".
 
Podobne wyjaśnienia nie są w historii czymś nowym. Zbliżonych argumentów używali już zwolennicy tezy o autentyczności rzekomych instrukcji jezuickich, wspomnianych poprzednio Poufnych rad... Podobnie zresztą strona katolicka twierdziła, iż pięć twierdzeń głośnego herezjarchy, Mikołaja Janseniusza, potępionych w bulli papieskiej z 1656 roku, wprawdzie nie figuruje w jego dziełach, ale odpowiada ściśle ich duchowi. Otóż Protokoły mędrców Syjonu niewątpliwie odpowiadają obrazowi Żydów, jaki u schyłku XIX wieku dominował w kręgach zagorzałych antysemitów. Zapoczątkowana przez opowieść Goedschego o tajnych zgromadzeniach na cmentarzu żydowskim w Pradze wizja istnienia ich światowego rządu, gdzieś w latach osiemdziesiątych XIX stulecia została przez antysemicką propagandę uznana za pewnik. Skoro zaś istniał centralny ośrodek dyspozycyjny, wydawało się rzeczą naturalną, iż mógł on wydać na użytek swych podwładnych takie same instrukcje, jakie ongiś mieli rzekomo opracować jezuici w postaci Poufnych rad Towarzystwa Jezusowego.
 
Spór o autentyczność Protokołów mędrców Syjonu

Po dziś dzień środowiska antysemickie całego świata bronią tezy o ich prawdziwości; między innymi w Rosji (przedtem w Związku Radzieckim) za autentycznością Protokołów... wypowiadali się (i nadal wypowiadają) niektórzy publicyści oraz czasopisma zbliżone do towarzystwa "Pamięć". Jego nieoficjalnym organem był miesięcznik "Nasz Sowremiennik", na którego łamach Stanisław Kunajew pisał, iż pochodzenie Protokołów... do dziś pozostaje zagadką. Nie ulega jednak wątpliwości, iż Protokoły... napisali ludzie głęboko wykształceni, których można nazwać geniuszami politycznego zła. Cechowała ich wręcz szatańska przenikliwość. Mają u podstaw dorobek światowej myśli politycznej i stanowią znakomity podręcznik dla dyktatorów wszystkich czasów i państw. Przy czytaniu Protokołów... ogarnia nas dreszcz przerażenia, gdy pomyślimy, jak wiele z zawartych tam wizji przyszłych dziejów ludzkości doczekało się w XX wieku realizacji. Zdaniem Kunajewa zasługują one na postawienie w jednym rzędzie z pismami Makiawela, Nietzschego, Trockiego i - Pol Pota, to jest z dziełami piewców zniewolenia człowieka. Lenin studiował Protokoły... właśnie po to, aby poznać psychologię tego typu przywódców i myślicieli. Byłoby naiwnością sądzić - pisze dalej Kunajew - iż autorami Protokołów... mogli być urzędnicy patriarchalnej carskiej ochrany. Jeśliby zatrudniała ona podobnie przenikliwych wizjonerów, to rewolucja nie byłaby nigdy w stanie zagrozić samodzierżawiu. Ludzie ci, wykorzystując zawarte w nich instrukcje, z łatwością by się rozprawili z wrogami caratu.
 
Jak widać, Kunajew hołduje odrzuconej dziś przez większość badaczy tezie, iż w ochranie służyli wyłącznie biurokraci. Wręcz przeciwnie, była to jedna z najlepiej działających policji politycznych w całej ówczesnej Europie. Potrafiła w doskonały sposób penetrować również i środowiska intelektualne (vide niewyjaśniona po dziś dzień do końca sprawa współpracy z ochraną Stanisława Brzozowskiego). Liczne na to dowody przytaczał Jan Kucharzewski w swej siedmiotomowej serii książek poświęconych dziejom Rosji XIX wieku (Od białego do czerwonego caratu), których zapewne Kunajew nigdy nie miał w ręku. Rosyjska policja polityczna założyła między innymi w Szwajcarii pismo "Wolnoje Słowo" (1881-1882) nader ostro atakujące carat, nie tylko instytucję, ale i osobę samego władcy, Aleksandra III. Dawało ono ochranie możliwość penetracji środowisk emigracyjnych, prowadzących tam ożywioną działalność polityczną. Ich zaufanie pozyskiwała ta - prowadzona za pieniądze rosyjskiej policji - gazeta artykułami, w których czytano: "czy wiecie czem jest w obecnym czasie Rosja? To olbrzymich rozmiarów kloaka, w której kłębią się wszelkiej barwy i wielkości robaki.[...] Z jednej strony wielomilionowa rzesza ludu, zdławiona i przybita, przebywająca nieraz w stanie bydlęcym, a z drugiej - tak zwana inteligencja, zdemoralizowana do szpiku kości, masowo obrócona w szpiegów i złodziei...".
 
Trzeba jednak przyznać, iż w przypadku Protokołów... ochrana nie najlepiej się spisała. Jest to bowiem dokument tworzony w wyraźnym pośpiechu i w sumie dość niedbale. Nie zatarto dostatecznie śladów pierwowzoru, przepisując na przykład z Joly'ego starotestamentowy cytat w języku łacińskim (Per me reges regnant... V, 4), gdy tymczasem na syjonistycznym kongresie w Bazylei na pewno nie przytaczano Biblii po łacinie. Odbył się on w sierpniu 1897 roku, natomiast Protokoły... wspominają o prezydencie, w którego przeszłości "istnieje jakaś niewyjaśniona ciemna plama, jakaś >>Panama<<" (wykład X, paragraf zatytułowany "Panama"). Otóż jest to niewątpliwie aluzja do Emila Loubeta, prezydenta Francji, którego z racji uwikłania w tak zwaną "aferę panamską", ulica paryska powitała po kongresie w Bazylei okrzykami "Panama, Panama!". Miało to jednak miejsce 18 lutego 1899 roku, a więc w półtora roku po kongresie w Bazylei, na którym "mędrcy Syjonu" wygłaszali rzekomo swe wykłady. Musieliby oni być naprawdę wizjonerami, gdyby zdołali i to przewidzieć. Z kolei wzmianka o metrze wiąże się niewątpliwie z kampanią, jaką francuska prasa prawicowa wszczęła przeciwko Compagnie du Métropolitain (Towarzystwu Akcyjnemu Metra), sugerując, iż jest w nim za wielu akcjonariuszy żydowskiego pochodzenia. Léonowi Bourgeois miano za złe, obok wspomnianej już reformy oświaty, także wprowadzenie do rządu w okresie jego premierostwa (1895-1896) aż dziesięciu masonów.
 
Powyższe wzmianki pozwalają nie tylko na przypisanie Protokołom... francuskiej proweniencji, ale i na ustalenie z pewną dokładnością czasu ich powstania, skoro wszystkie te sprawy (wybór Loubeta, ataki na akcjonariuszy metra, reforma oświatowa podjęta przez Léona Bourgeois) przypadały na sam schyłek XIX stulecia. W związku z tym rodzi się mimo woli przypuszczenie, iż w pierwotnym zamyśle ich twórców (twórcy) Protokoły... miały zostać wydane jako uwspółcześniona wersja pamfletu na rządy III Republiki (podobnie jak utwór Joly'ego był zamaskowanym atakiem na system polityczny stworzony przez Napoleona III).
 
Niechlujstwo, z jakim sporządzono Protokoły..., jest tym bardziej zastanawiające, gdy się przypomni, że nie była to pierwsza próba podejścia rosyjskiej policji politycznej do tego tematu. Już w 1864 roku jej tajny agent, niejaki Jakub Brafman, notabene Żyd z pochodzenia, napisał książkę, w której starał się dowieść, iż na terenie całej Rosji działa tajna organizacja żydowska, ściśle powiązana z Alliance Israélite Universelle (Międzynarodowym Stowarzyszeniem Żydów, powstałym w 1860 roku), mającym siedzibę w Paryżu. Książka, bazująca na aktach kahału w Mińsku (stąd jej tytuł, Kniga pro kagale, 1869), ukazała się na koszt państwa i była dość często przedrukowywana. W 1874 roku została wydana we Lwowie po polsku i miała w tym języku aż cztery wydania (Żydzi i kahały). Pewną popularnością cieszyło się też następne dzieło Brafmana, poświęcone żydowskim organizacjom w Rosji, a sugerujące, iż wszystkie one są podporządkowane jednemu centralnemu ośrodkowi, pracującemu na szkodę chrześcijaństwa. W 1895 roku, działając na zlecenie generała Orżewskiego, wysokiego dygnitarza ochrany, jej placówka w Paryżu podjęła próbę sfabrykowania takiego falsyfikatu, sporządzając tekst zatytułowany Tajemnica żydostwa. Dotyczył złowieszczej, istniejącej ponoć od wieków konspiracji. W jego świetle Żydzi stanowili główny czynnik sprawczy dziejów ludzkości: im to miał zawdzięczać swą koronację Karol Wielki (800), z żydowskiej inicjatywy papieże przystąpili do organizowania krucjat. Ona też legła u genezy dwóch osiemnastowiecznych rewolucji: amerykańskiej i francuskiej. Żydzi wreszcie - zdaniem autorów memoriału - kierowali całym ruchem rewolucyjnym w Rosji, stanowiąc główne zagrożenie dla caratu.
 
Elaborat ten "odznaczał się jednak takim prymitywizmem, że otoczenie cara doszło do wniosku, iż nie można go pokazać Mikołajowi". Tajemnica żydostwa spoczęły więc w archiwum. Na okładce odpowiedniej teczki zachował się po dziś dzień surowy werdykt ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, Piotra Stołypina: "Tego rodzaju propaganda jest dla nas nie do przyjęcia". Twórcom falsyfikatu szło przede wszystkim o przekonanie młodego władcy; obawiano się bowiem, że nie potrafi on rządzić Rosją w równie despotyczny co jego ojciec sposób. Ultrakonserwatywne koła dworskie, znające dobrze mistyczne skłonności cara, postanowiły je wykorzystać, stawiając mu przed oczyma wizję "szatańskich sił", które pragną obalić jego panowanie. Znany był również antysemityzm Romanowów, co z kolei skłaniało do szerokiego eksponowania udziału Żydów w takim właśnie spisku. "Odpowiednio sklecone dowody miały przekonać Mikołaja o konieczności podjęcia najsurowszych kroków nie tylko przeciwko ruchowi rewolucyjnemu, lecz także przeciwko kołom liberalnym".
 
Niemal w całości Protokołów..., z pewną nawet monotonią, przewija się teza, iż ustrój demokratyczny, jaki aktualnie panuje w krajach Europy Zachodniej, doprowadza je do stanu anarchii politycznej i ruiny gospodarczej, co tym samym umożliwia spiskowi żydowsko-syjonistycznemu przejmowanie władzy nad światem. W tym celu wykorzystuje on takie instytucje, jak parlamenty swobodnie działające partie polityczne, wolność zrzeszania się, powszechne głosowanie i wreszcie prasę różnych odłamów. Wniosek był jasny: jeśli instytucje te pojawią się w Rosji, wówczas tron cara zostanie obalony. Należy przeto za wszelką cenę nie dopuścić do jakichkolwiek poważnych reform ustrojowych. Wszystkie te argumenty musiały trafiać do przekonania Mikołaja II, który czytając Protokoły... w burzliwym roku 1905 zaopatrywał ich marginesy uwagami w rodzaju: "Autentyczność nie budzi żadnych wątpliwości", "Jaka głębia myśli", "Cóż za precyzja w realizacji programu", "Wszędzie widać kierowniczą i burzącą rękę żydostwa".
 
Autor przedmowy do edycji Protokołów... z 1938 roku, Bolesław Rudzki, przyznaje, że nie są one wolne od luk i błędów, mianowicie tam, gdzie idzie o sprawy wojskowości, w których talmudyści i rabini słabo się orientowali (chodzi tu o plany wysadzenia stolic przy wykorzystaniu tuneli metra). "Żaden bowiem umysł nieżydowski czegoś podobnego, tak bezgranicznie naiwnego, by nie powiedział". Natomiast autorzy Protokołów... okazują się genialni i wszechstronni, gdy idzie o wszystkie inne sprawy, poczynając od kwestii oświaty, a kończąc na psychologii tłumów. Widoczne to jest zwłaszcza w programie finansowym, odtworzonym z precyzją, "mądrością i trafnością genialnego bankiera i to bankiera wychowanego na Talmudzie przynajmniej od stu pokoleń".
 
Całkowicie odmienne zdanie o tym programie wyraża Pierre Charles, twierdząc, iż "naiwność polityki monetarnej Protokołów... jest tak wielka, że ona sama dowieść by mogła niekompetencji i głębokiej ignorancji tych, co je zredagowali". Nie tylko minister czy bankier, ale i każdy znający podstawy ekonomii uzna ich plany "za niezborny i głupi bełkot". Mieszają oni emisję pieniądza z jego dystrybucją (każdemu miano dawać pewną sumę przy urodzeniu i odbierać jego rodzime przy zgonie). Aby kasa państwowa była stale pełna, pieniądze obywateli winny stale krążyć. W tym celu nie trzeba jednak stosować jakichś podwyższonych podatków, wystarczy zmusić ich do nabywania bonów skarbowych (oprocentowanych na 1 procent). Autorzy Protokołów... nie piszą jednak, skąd ich gospodarka finansowa, oparta tylko na bardzo umiarkowanych podatkach, będzie mogła czerpać środki materialne, a nawet stać ją będzie na rzucenie "w jednym dniu papierów za 500 milionów lub nabycia ich za taką sumę" (XXI, 6). Twórca Protokołów... musiał mieć bardzo słabe pojęcie o tych wszystkich sprawach i na pewno nie był z wykształcenia finansistą. W jakich kręgach należałoby go w takim razie szukać?
 
Przypuszczalny autor (autorzy?)

Niemal każdy z wydawców Protokołów mędrców Syjonu na poparcie tezy o ich autentyczności podawał, że zostały one bądź to wykradzione bezpośrednio od uczestników I Kongresu Syjonistycznego w Bazylei, bądź też z mitycznej centralnej kancelarii syjonistów w Paryżu. Sposoby, jakimi miano tego dokonać, są godne najbardziej sensacyjnych powieści: jedni pisali, iż policja rosyjska zdołała na kilka godzin wykraść Protokoły... kurierowi, który przewoził je do loży masońskiej we Frankfurcie nad Menem, ktoś inny twierdził, że sprawcą kradzieży była żona człowieka należącego do kierownictwa francuskiego wolnomularstwa, a jej miejscem była jedna z alzackich restauracji. Jeszcze inni przypisywali to któremuś z francuskich delegatów na kongres bazylejski, choć żaden taki delegat na nim nie występował.
 
Z kolei polscy wydawcy Protokołów... utrzymywali, że miano je znaleźć w wiedeńskim mieszkaniu Teodora Herzla, który zostawił je w szafie (przez zapomnienie?). Herzl (1860-1904) był głównym twórcą programu ruchu syjonistycznego, który stawiał sobie za cel odbudowę państwa żydowskiego w Palestynie. Tam też mieli osiedlić się wszyscy Żydzi przebywający dotąd w rozproszeniu. Program ten został przyjęty na wspomnianym już I Kongresie Syjonistycznym zwołanym w Bazylei z inicjatywy Herzla.
 
Również jeśli idzie o domniemanych autorów Protokołów..., brak było w tym punkcie zgodności. Zdaniem jednych mędrcy Syjonu byli identyczni z przywódcami ruchu syjonistycznego, a paryska centralna kancelaria stanowiła organ światowego związku Żydów. Inni natomiast uważali mędrców za osobno i w największej tajemnicy działający superrząd. Obok zwolenników tezy, iż mamy tu do czynienia z dziełem kolektywnym, występowali publicyści przypisujący powstanie Protokołów... jednemu autorowi. Wymieniano tu osobę Aschera Ginzberga, który pisywał pod pseudonimem Achad Ha-am (co po hebrajsku znaczy: jeden z ludu). Zdaniem rosyjsko-amerykańskiej publicystki, pani Lesley Fry (używającej także mężowskiego nazwiska Szyszmarew), Ginzberg miał napisać Protokoły... po hebrajsku, a następnie zaprezentować je (w 1890 roku) na tajnym zgromadzeniu Żydów w Odessie. Ich światowa organizacja (Alliance Israélite Universelle) przełożyła je na francuski i przesłała na kongres syjonistyczny do Bazylei, gdzie Protokoły... zostały z kolei przetłumaczone na niemiecki. W autorstwo Ginzberga uwierzył nawet poważny historyk, jakim był Feliks Koneczny (1862-1949), co prawda był on zagorzałym antysemitą, dopatrującym się wszędzie spiskowej działalności Żydów. Achad Ha-am cieszył się istotnie dużym autorytetem w środowiskach żydowskiej inteligencji, ale na tematy polityczne raczej się nie wypowiadał. I gdybyśmy nawet uznali Protokoły... za autentyczne, to i tak przypisywanie ich autorstwa Ginzbergowi należy uznać za pozbawione jakichkolwiek podstaw. Po odkryciu francuskiego pierwowzoru Protokołów... trudno jednak podejmować poważną dyskusję na ten temat. Na stanowisku tym stanęły sądy już przed przeszło pół wiekiem.
 
W lecie 1934 roku rabin Abraham Levy (z Południowej Afryki) wniósł do sądu w Grahamstown skargę przeciwko trzem członkom parafaszystowskiej organizacji szarych koszul, którzy w jej organie noszącym tytuł "Die Waarheid" ("Prawda"!) ogłosili obszerne fragmenty Protokołów... Do dawnego tekstu dodali oni rzekomy tajny list rabinów, zapowiadający rychły upadek III Rzeszy. Na jej gruzach powstanie komunistyczne, światowe imperium Żydów, któremu wszyscy się będą musieli podporządkować. Wykradziony z żydowskiej synagogi (rabinem jej był właśnie Levy) miał świadczyć o istnieniu światowego spisku Żydów. Sąd uznał zarówno sam list, jak i Protokoły... za falsyfikat, który oskarżeni rozpowszechniali w złej woli. Główny z winowajców został skazany na karę sześciu lat więzienia, pozostali na grzywnę.
 
Autentycznością Protokołów... zajęły się również w 1935 roku sądy w Zurychu i Bernie. Pozywającym było Zrzeszenie Wspólnot Żydowskich Szwajcarii i Wspólnota Izraelicka z Berna, pozwanymi tamtejsi zwolennicy faszyzmu: Theodor Fischer i Silvio Schnell. Choć Goebbelsowskie Ministerstwo Propagandy wydało na ten proces (jak ustalono po II wojnie światowej) aż 30 tysięcy marek, to jednak oskarżonym nie udało się przedstawić ani wiarygodnych świadków, ani też przekonujących dowodów. Lepiej już powiodła się im apelacja do Sądu Najwyższego kantonu w Bernie, który nie podważając orzeczenia poprzedniej instancji w kwestii nieautentyczności Protokołów..., stwierdził jedynie, iż mylnie je ona określiła mianem "Schundliteratur". Pod terminem tym należy bowiem rozumieć jedynie dzieła pornograficzne, do których Protokoły..., choć sfabrykowane w złej woli i szerzące nienawiść do Żydów, mimo wszystko nie należą. "Aby jednak w granicach własnych uprawnień wyrazić potępienie sąd, uniewinniwszy oskarżonych, obarczył ich wszystkimi kosztami procesu".
 
Jak już wspomniałem, poważna literatura przedmiotu, uważająca Protokoły... za falsyfikat, stara się odnaleźć ich autorów w kręgach antysemickich, związanych instytucjonalnie z rosyjską policją polityczną. Jeden z obrońców autentyczności tego dokumentu (Dymitr Wasiliew) wezwał swych oponentów, aby - jeśli uważają go za falsyfikat - pokazali oryginał Protokołów... Otóż doświadczenie historyczne wszystkich epok uczy, że po sporządzeniu falsyfikatu rzekomy "oryginał" bywa niszczony. Później zaś podaje się, że zaginął, przeważnie w jakichś dramatycznych okolicznościach. W ten sposób uniemożliwia się z góry sceptykom jakąkolwiek krytykę źródła. James Macpherson (1736-1796) twórca słynnych Pieśni Osjana, rzekomych zabytków dawnej poezji celtyckiej, do końca życia wzbraniał się przed publikacją ich oryginału (Works of Ossian ukazały się w języku angielskim). Kiedy wreszcie jeden z jego uczniów ustąpił pod naciskiem opinii publicznej i ogłosił ich fragmenty (1807), uczeni utwierdzili się w przekonaniu, iż mają do czynienia z falsyfikatem, a sam Macpherson był "fałszerzem o miedzianym czole". Natomiast "autentyki" zginęły bez śladu niezwłocznie po wydrukowaniu. W trakcie pożaru Moskwy (1812) jakoby w podobny sposób przepadł oryginał Słowa o pułku Igora, znajdujący się rzekomo w zbiorach hrabiego Aleksieja Iwanowicza Musin-Puszkina. Nie miał więc racji Wasiliew: to właśnie zwolennicy tezy o autentyczności Protokołów..., a nie jej przeciwnicy, musieliby przedstawić oryginał.
 
Wszystko wskazuje na to, iż rękopiśmienną wersję Protokołów... przezornie zniszczono. W publikacjach, jakie ukazały się już po rewolucji na emigracji, czytamy, że rosyjski rękopis Protokołów... miała w 1897 roku, przywieźć z Paryża pewna dama. Cohn, autor gruntownej książki na ich temat, nie odrzuca takiej możliwości. Wątpi jednak, by Kruszewan, który w 1903 roku ogłosił ich skrócony tekst na łamach czasopisma "Russkoje Znamia" (późniejszego organu Czarnosecińców), mógł być autorem tekstu tak często odwołującego się do francuskich realiów. To samo można powiedzieć o oficerze carskiej armii, G. W. Butmim, bliskim współpracowniku Kruszewana, w pełni podzielającym jego nienawiść do Żydów i również pochodzącym z Besarabii. Butmi ogłosił Protokoły... w osobnej broszurce, która ukazała się w grudniu 1905 roku w zrewolucjonizowanym Petersburgu. Butmi i Kruszewan uczestniczyli w powołaniu do życia jesienią tegoż roku ultraprawicowej organizacji Związek Narodu Rosyjskiego, znanej pod nazwą Czarnej Sotni. Specjalizowała się ona w zabójstwach socjalistów i liberałów, jak również w organizowaniu pogromów antyżydowskich. Na organizacji Czarnej Sotni wzorowali się później włoscy faszyści. W tym samym mniej więcej czasie co Butmi również i znany mistyk rosyjski, Siergiej Nilus, wydał Protokoły... jako aneks do trzeciego wydania swej książki Wielikoje w małom. Książka ta była adresowana niejako do Mikołaja II, którego mistyczne skłonności powszechnie znano. Kiedy Nilusa starano się przekonać, iż Protokoły... to falsyfikat, ten najspokojniej odpowiedział, iż nie ma to większego znaczenia, albowiem Bóg potrafi zamienić nawet psie kości "w cudowne relikwie". Może więc kłamliwym ustom nakazać głoszenie prawdy. Notabene reprinty dzieła Nilusa ukazują się obecnie w Rosji. Znajdujemy w nich między innymi dokładny opis zawartości Protokołów... oraz gorącą obronę ich autentyczności, przedrukowaną z jego Wielikoje w małom.
 
Norman Cohn przypuszczał, iż Protokoły... zostały sporządzone u schyłku XIX wieku (gdzieś między rokiem 1894 a 1899) we Francji, na co wskazują liczne odniesienia do tamtejszych realiów. Ich autorem był przebywający w Paryżu Rosjanin, sympatyzujący z poglądami skrajnej prawicy obu tych krajów. W paryskiej Bibliotheque Nationale zachował się egzemplarz pamfletu Joly'ego (sygn. L. 566, 1469); poczynione w nim uwagi i zakreślenia wskazują, iż z niego właśnie korzystał anonimowy twórca Protokołów...
 
Ostatnio jednak sprawa się wyjaśniła dzięki temu, iż ocalało archiwum prywatne Henryka Binta, który przez 37 lat był agentem placówki ochrany w Paryżu. W 1917 roku Bint przyjmował tam Siergieja Swatikowa, któremu rząd tymczasowy Kiereńskiego zlecił reorganizację zagranicznych służb ochrany. W 1925 roku Swatikow kupił to archiwum od Binta a kiedy pozostał na emigracji, przekazał je do Pragi czeskiej, gdzie znalazły się w prywatnych zasobach "Archiwów rosyjskich za granicą". W 1946 roku zbiory przejął rząd radziecki i wywiózł do Leningradu. Archiwum pozostało utajnione aż do 1992 roku, kiedy to na fali pierestrojki zaczęto udostępniać jego zasoby zainteresowanym badaczom. Wśród nich znalazł się Michaił Lepiechin, historyk zajmujący się dziejami Rosji schyłku XIX i początków XX wieku, pracownik biblioteki Rosyjskiej Akademii. Jemu to zawdzięczamy sensacyjne informacje na temat okoliczności powstania Protokołów mędrców Syjonu, ogłoszone w grudniu 1999 roku na łamach paryskiego tygodnika "L'Express".

Mathieu Gołowinski

Już w 1917 roku Bint poinformował Swatikowa, iż autorem Protokołów... był Mathieu Gołowinski (1865-1920), pochodzący z zubożałej rodziny arystokratycznej, notabene czynnie angażującej się w działalność antycarską. Stryjeczny dziad Gołowinskiego został zesłany na dwadzieścia lat na Syberię za udział w spisku dekabrystów, a jego ojciec, Bazyli, należał do kółka rewolucyjnego, które w 1848 roku założył Michał Butaszewicz-Pietraszewski. Po jego wykryciu w grudniu następnego roku, aż 21 "pietraszewców" skazano na karę śmierci, zamienioną dopiero na miejscu egzekucji na karę katorgi. Wśród skazanych znalazł się między innymi Fiodor Dostojewski oraz Bazyli Gołowinski. Obaj po odbyciu kary zostali wcieleni do wojska. Bazyli umarł w 1875 roku, pozostawiając dziesięcioletniego syna pod opieką matki i guwernantki, która nauczyła go płynnie mówić i pisać po francusku.

Wbrew tradycjom rodzinnym (a może nauczony smutnym doświadczeniem ojca?) "sprytny i pozbawiony większych skrupułów" Gołowinski nawiązuje, jeszcze jako student, kontakt z hrabią Ilarionem Woroncowem-Daszkowem, jednym z głównych założycieli (w 1881 roku) tak zwanej Świętej Drużyny. Była to organizacja stawiająca sobie za cel zwalczanie wszelkimi sposobami ruchu rewolucyjnego. Obok kontrterroru do celu tego służyło także produkowanie różnego rodzaju falsyfikatów oraz publikacja pseudorewolucyjnych gazet, mających skompromitować opozycję. W latach dziewięćdziesiątych XIX stulecia Gołowinski staje się jednym z najbliższych współpracowników słynnego Konstantina Pobiedonscowa, prokuratora generalnego Świętego Synodu, sprawującego nadzór nad Cerkwią prawosławną oraz jednego z doradców cara Aleksandra III. Pobiedonscow był przekonany o wszechobecności Żydów w aparacie państwowym, których wpływy należy za wszelką cenę zwalczać. Za jego pośrednictwem Gołowinski dostaje się do departamentu prasowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którego szefem był Michaił Sołowiow, słynący z fanatycznego antysemityzmu. Departament trudnił się politycznym nadzorem nad prasą.

Kiedy jednak Sołowiow zmarł, a Pobiedonscow nie miał już wpływów na nowego cara, Mikołaja II, dalsza kariera Gołowinskiego uległa załamaniu; Maksym Górki publicznie nazwał go "szpiclem". Przyszły autor Protokołów... przenosi się do Paryża, gdzie zatrudnia go Piotr Iwanowicz Raczkowski, zwierzchnik zagranicznych placówek ochrany. Był to mistrz intrygi politycznej, znajdujący upodobanie w fałszowaniu dokumentów. Publikował pod różnymi pseudonimami broszury i listy otwarte, mające skłócić ze sobą środowiska emigracji rosyjskiej. W 1892 roku Raczkowski ogłosił w Paryżu (oczywiście również nie pod własnym nazwiskiem) książkę Anarchie et Nihilisme, zawierającą tezę, którą później odnajdujemy w Protokołach..., a mianowicie, że od czasów rewolucji francuskiej Żydzi opanowali znaczną część Europy, a na drodze do zawładnięcia światem stoi im tylko "twierdza moskiewska" (państwo rosyjskie).

Rozliczne intrygi Raczkowskiego doprowadziły w 1902 roku do odwołania go z Paryża, gdzie przebywał przez osiemnaście lat, odnosząc liczne sukcesy w swej policyjnej służbie. Wyrazem uznania dla nich było powołanie go w okresie rewolucji 1905 roku na wicedyrektora departamentu policji. Dzięki temu Raczkowski mógł brać udział w wielu intrygach dworskich, skierowanych przeciwko osobie ówczesnego premiera Siergieja Wittego, którego polityka gospodarcza budziła sprzeciwy wpływowych kół rosyjskiej konserwy. Opowiadał się on za przyspieszeniem rozwoju ekonomicznego Rosji między innymi dzięki obcym kapitalistom, którym stwarzał różnorakie ulgi podatkowe. Otóż nie jest wykluczone, iż Raczkowski chciał tej wpływowej konserwie poprzez Protokoły... zasugerować, iż Witte dlatego prowadzi kraj do ruiny, ponieważ stara się wypełnić instrukcje mędrców Syjonu. Głównym odbiorcą Protokołów... miał być wszakże Mikołaj II, którego miały one przekonać "o żydowsko-masońskim spisku, jaki kryje się za nurtem liberalnym i reformatorskim [...]. Trzeba więc spreparować ostateczny dowód na to, że przemysłowe i finansowe unowocześnienie Rosji jest przejawem żydowskiego planu zapanowania nad światem" - pisze Lepiechin. Na polecenie Raczkowskiego Gołowinski pod koniec 1900 roku lub w początkach roku następnego pisze Protokoły... Wybiegając nieco naprzód, trzeba powiedzieć, iż po pewnym czasie wrócił on do Rosji, pracował tam dla Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie dosłużył się nawet generalskiej rangi. W 1914 roku, już po wybuchu wojny wydał zaś Czarną księgę niemieckich okrucieństw. Musiała go cechować duża odwaga i bezczelność, skoro po wybuchu rewolucji październikowej Gołowinski nie opuścił Rosji. Wręcz przeciwnie: zaczął w niej robić błyskawiczną karierę. Śmierć, która nastąpiła w 1920 roku, zastała Gołowinskiego w Komisariacie Ludowym do spraw Zdrowia oraz w kolegium wojskowo-sanitarnym (nie mając odpowiednich studiów, podawał się za doktora medycyny). Zdążył jeszcze założyć (w 1918 roku) Instytut Kultury Fizycznej, "przyszłą kuźnię radzieckich mistrzów sportu", i stanąć na jej czele. Wróćmy jeszcze do samych Protokołów... Związek między wzrostem antysemityzmu, jaki miał miejsce we Francji schyłku XIX stulecia (sprawa Dreyfusa i teoria spisku żydowskiego), a ich sfabrykowaniem wydaje się niewątpliwy. Nie bez wpływu pozostawał sojusz francusko-rosyjski z 1891 roku oraz podpisana w następnym roku konwencja wojskowa, która weszła w życie na przełomie lat 1893 i 1894. W tym czasie musiała istnieć ścisła współpraca między zagranicznymi agenturami ochrany a policją francuską. Właśnie ta ostatnia zwróciła być może uwagę Raczkowskiego, który stał na czele tych agentur, na istnienie pamfletu Joly'ego. Nie jest wykluczone, że urzędnicy francuskiej policji czynnie współdziałali w jego przeróbce na utwór antyżydowski. Liczne aluzje oraz odesłania do stosunków wewnątrzfrancuskich wskazują, że pamflet ten w pierwotnej wersji mógł zostać pisany z myślą o publikacji w samej Francji.

Współautorstwo Gołowinskiego nie ulegało wątpliwości dla naszej rodaczki, księżnej Katarzyny z Rzewuskich Radziwiłłowej (1858-1941). Była to popularna swego czasu osoba, znana z wydawanych pod różnymi pseudonimami książek opisujących, już to w formie zbeletryzowanej, już to pamiętnikarskiej, życie wyższych sfer. Z tej to racji Radziwiłłowa trafiła do Polskiego Słownika Biograficznego, który określa ją słowami: "pamiętnikarka, powieściopisarka, publicystka". Księżna dała własną wersję genezy Protokołów... - ogłoszoną najpierw w prasie żydowskiej wychodzącej w USA ("American Hebrew" z 25 lutego 1921 roku), a następnie we francuskiej ("La Revue Mondial" nr 6 z 15 marca 1921 roku). Jej relacje raczej zmąciły aniżeli wyjaśniły całą sprawę. Zdaniem Radziwiłłowej Protokoły... były napisane po wojnie rosyjsko-japońskiej, już w okresie rewolucji 1905 roku. Tymczasem wiemy, dzięki relacjom Michaiła Lepiechina, iż powstały pomiędzy 1900 a 1901 rokiem. Niewykluczone jednak, iż Gołowinski naprawdę prezentował gościom księżnej w jej paryskim salonie manuskrypt tego falsyfikatu. Miał on być sporządzony rozmaitymi charakterami pisma, co - nie ukrywający swej współpracy z ochraną literat - tłumaczył tym, że pisał je razem ze wspomnianym już Raczkowskim oraz z niejakim Iwanem Manasiewiczem.

Tezę, że Protokoły... powstały w wyniku ścisłej współpracy dwóch policji: carskiej i francuskiej, zakwestionował ostatnio Pierre Barrucand, francuski badacz, związany z CNRS (maitre de recherche honoraire}. Barrucand stara się dowieść, iż właściwymi twórcami tego falsyfikatu była grupa księży katolickich, zbliżona do Watykanu oraz zakonu jezuitów, od dawna zajmująca się propagandą antysemicką. Mieli się oni posłużyć jako pośrednikiem Justiną Dmitrijewną Glinką (1844-1918), damą carskiego dworu i córką rosyjskiego dyplomaty, której już zresztą poprzedni badacze (w tym i N. Cohn) przypisywali przewiezienie z Paryża do Rosji manuskryptu Protokołów...

Zdaniem Barrucanda, pani Glinka nie była autorką pamfletu, ale otrzymała go od wspomnianej już grupy księży katolickiej działających za pontyfikatu Piusa IX i Leona XIII. Oni też, a nie Raczkowski, mogli być właściwymi twórcami Protokołów..., w których zarzut rozlewu krwi chrześcijańskiej został zastąpiony oskarżeniem, iż Żydzi (mędrcy Syjonu) pragną zawładnąć światem.

Polemizując ze zwolennikami tezy o policyjnej inspiracji Protokołów..., Barrucand pisze, że skoro Raczkowski był protegowanym ministra Wittego, to jak wytłumaczyć fakt, że sfabrykował falsyfikat, który był następnie wykorzystywany do walki z jego protektorem, uważanym do tego za jednego z "mędrców Syjonu", podobnie zresztą jak przywódca kadetów Paweł Milukow? Dlaczego, zapytuje dalej Barrucand, publikację i rozpowszechnianie Protokołów... powierzono maniakalnemu mistykowi Nilusowi, a ich pierwszej edycji dokonał Suchotin na własny koszt i w sposób niemalże konspiracyjny, do jakiego przecież ochrana nie musiałaby się uciekać? Streszczam wywody Barrucanda nie dlatego, abym został nimi zbytnio przekonany. O poprzedzających Protokoły... dziełach, które on wymienia, pisano już wielokrotnie i nikt nie negował faktu, iż idea spisku żydowskiego występuje w publicystyce politycznej co najmniej od czasów rewolucji francuskiej (czyli na długo przedtem, zanim zaczęła działać owa "grupa propagandy antysemickiej" przy Watykanie). Nie jest też zupełnie jasne, dlaczego publikowanie dzieł na temat mordów rytualnych ma stanowić dowód, że ich inspiratorzy (i autorzy) przerzucili się następnie na kolportaż Protokołów..., w których notabene o mordach rytualnych brak najmniejszej nawet wzmianki. Wreszcie Barrucand opiera swą wysoce kontrowersyjną hipotezę wyłącznie na przypuszczeniach oraz poszlakach, podczas gdy za udziałem ochrany w powstaniu tego falsyfikatu przemawia wiele bezpośrednich świadectw.

Za tezą o współpracy ochrany przy sporządzaniu Protokołów... wypowiedział się również Władimir Burcew (1862-1942), rosyjski rewolucjonista i dziennikarz. Po dojściu do władzy bolszewików udał się on na emigrację, gdzie ogłosił książkę demaskującą Protokoły... jako oczywisty falsyfikat (Protokoły syjońskich mudrecow - dokazannyj podłog, Paryż, 1938). Jej reprint wydano przed paroma laty w Rosji.

Burcew twierdził, iż także generał K. I. Głobaczow, były naczelnik petersburskiego oddziału ochrany, wymieniał Gołowinskiego jako autora Protokołów..., które miał sporządzić na polecenie swego szefa, Raczkowskiego. Warto dodać, że Burcew specjalizował się niejako, jeszcze przed wybuchem obu rewolucji - lutowej i październikowej, w demaskowaniu agentów ochrany (on to między innymi wykazał, iż głęboko zaangażowany w ruchu podziemnym Azef jest w rzeczywistości prowokatorem, pozostającym na usługach tej instytucji). Również i na wspomnianym już procesie w Bernie występujący tam w charakterze świadka oskarżenia Burcew mówił o współudziale Raczkowskiego w sporządzeniu tego falsyfikatu. Najprawdopodobniej był on dziełem spółki autorskiej, w której Gołowinski grał pierwsze skrzypce.

Przed przeszło rokiem Walerij Kadżaja ogłosił na łamach pisma "Nowoje Wremia" (z 15 kwietnia 2002 roku) informację o wydanej w 2001 roku w Kijowie książce profesora Wadima Skuratowskiego pod tytułem Problem autorstwa "Protokołów mędrców Syjonu". Również i on opowiada się za autorstwem Gołowinskiego, który był zaprzyjaźniony z synem autora pamfletu przeciwko Napoleonowi III, Charles'em Jolym. Skuratowski słusznie przypuszcza, iż on to właśnie mógł skłonić Gołowinskiego do wykorzystania tego pamfletu przy pisaniu Protokołów... .

W sumie nie ulega dziś wątpliwości, iż Protokoły..., wznawiane później w wielu językach i w różnych krajach, powstały z bezpośredniej inspiracji carskiej ochrany.

Protokoły mędrców Syjonu a rewolucja bolszewicka

Do 1914 roku po Protokoły... sięgali przede wszystkim członkowie oraz sympatycy wspomnianej już Czarnej Sotni. W wyniku krwawego pogromu w Kiszyniowie, który został zorganizowany przez ich pierwszego wydawcę, zginęło aż 45 Żydów, a kilkuset zostało rannych. W trakcie walki z liberałami, jaka towarzyszyła wyborom do I (1906), II i III Dumy (1907), również korzystano z tego falsyfikatu. Ukazały się wówczas aż cztery wydania Protokołów..., którym dano tytuł Wragi roda czełowieczeskogo (Wrogowie rodzaju ludzkiego). Miały one służyć podparciu tezy, iż państwa liberalne są finansowane przez Żydów, stanowiących jakoby większość kandydatów do Dumy. Przy jej to pomocy spodziewają się oni podporządkować sobie Rosję, obracając jej ludność w niewolników. Czarnosecinna propaganda pod pewnymi względami przypominała późniejsze publikacje hitlerowskie. Obok żądań deportacji Żydów na Syberię czy za krąg polarny, rozlegały się w niej głosy domagające się ich fizycznej eksterminacji. Działalność Związku Narodu Rosyjskiego była tym niebezpieczniejsza, że organizacja ta posiadała moralne poparcie Cerkwi oraz finansową i polityczną pomoc ze strony władz państwowych. Świadczyła o tym między innymi depesza, którą wysłał Mikołaj II do władz Czarnej Sotni w trakcie procesu kijowskiego o mord rytualny (1913). Car dziękował im za starania o wydanie wyroku skazującego na głównego oskarżonego, Bejlisa.

Mimo to kolportaż Protokołów... przebiegał dość opornie, zwłaszcza że Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło na ten cel subwencji, o którą prosili przywódcy Związku Narodu Rosyjskiego. Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie ministerstwa wykazała bowiem, że jest to falsyfikat. W związku z tym car według jednych relacji miał zabronić ujawnienia jej wyników, a według innych oświadczyć, że należy dać spokój całej tej sprawie, ponieważ "czystych spraw nie można bronić nieczystymi środkami".

Dopiero wybuch rewolucji bolszewickiej sprawił, iż Protokoły... zaczęły robić wręcz błyskawiczną karierę. W wydarzeniach, które zainicjował październik 1917 roku, wielu ujrzało realizację wizji mędrców Syjonu: "wyślemy na ulice [...] całe tłumy robotników. Tłumy te z rozkoszą będą przelewały krew tych, którym w prostocie ducha zazdroszczą od najmłodszych lat, a których dobytek będą mogły wówczas grabić". Jezuickiej inspiracji zamachów na królów francuskich (Henryka III i Henryka IV) przeciwnicy Towarzystwa Jezusowego nigdy nie potrafili dowieść. Udziału masonów w doprowadzeniu do wybuchu rewolucji francuskiej i ścięcia pary królewskiej można się było tylko domyślać. Natomiast znaczny procent Żydów w politycznych i wojskowych władzach czerwonej Rosji rzucał się wszystkim w oczy. W nich to widziano inspiratorów zamordowania Mikołaja II wraz z jego najbliższą rodziną. Nieprzypadkowo chyba wśród trzech książek, które towarzyszyły carycy w ostatnich dniach jej życia, znajdowały się właśnie Protokoły... (w wydaniu Siergieja Nilusa).

W latach 1988-1990, w związku z okrągłą rocznicą tej egzekucji, dopuszczono w telewizji radzieckiej do głosu również monarchistów, którzy i tym razem obciążyli mędrców Syjonu (nie używając jednak tej nazwy) winą za tragedię, jaka w lipcu 1918 roku rozegrała się w Jekaterynburgu. Przy okazji przypomniano również, że na ścianie piwnicy, gdzie dokonano tej haniebnej zbrodni, znaleziono potem dwuwiersz Heinego mówiący o biblijnym władcy Baltazarze: został on zabity, ponieważ obraził Jehowę. Motyw ten nie jest czymś nowym w historii: już egzekucję Ludwika XVI przypisywano zemście potajemnie działających templariuszy. W ten sposób, po czterystu latach, mieli wziąć odwet na dynastii, której daleki przodek spowodował zagładę zakonu. Po ścięciu króla jakiś nieznajomy wskoczył rzekomo na szafot, by wykrzyknąć: "Jakubie de Molay [był to ostatni wielki mistrz templariuszy] zostałeś pomszczony".

Rozpętany przez bolszewików terror stanowił w oczach wielu przedstawicieli białej Rosji spełnienie zawartych w Protokołach... zapowiedzi: "Należy podtrzymywać terror, usposabiający do ślepego posłuszeństwa" (I, 19). W latach wojny domowej nie chciano pamiętać, że jej ofiarami padali również ci Żydzi, którzy wystąpili przeciwko rewolucji (obok popów i księży rozstrzeliwano także rabinów). Już wówczas była ona przedstawiana jako dzieło spowodowane w znacznej mierze przez "inorodców", o czym miał świadczyć masowy udział Żydów, Polaków, Łotyszów, a nawet Chińczyków w organach czerezwyczajki (notabene było to zgodnie z tradycjami feudalizmu, w którym władcy swą gwardię przyboczną starali się zawsze rekrutować z cudzoziemców). Tezę tę lansował między innymi Sołżenicyn w pogadankach telewizyjnych, wygłaszanych po powrocie do Rosji.

Do wydziałów propagandy białej armii trafiło z natury rzeczy wielu członków dawnej Czarnej Sotni (formalnie została rozwiązana w 1910 roku). Dzięki między innymi nim, masowe nakłady Protokołów... pojawiły się zarówno nad Donem, gdzie walczyły oddziały Denikina, jak i na podporządkowanym Wranglowi Krymie, w opanowanym przez "białych" Kijowie (jesień 1919 roku), czy wreszcie w Omsku, siedzibie sztabu Kołczaka. Protokoły... wydawano także na Dalekim Wschodzie (we Władywostoku i Chabarowsku). Ponieważ prostym żołnierzom mogły się one wydać zbyt trudne w odbiorze, sporządzono dla nich parostronicowe skróty, z którymi, poprzez głośną lekturę, zapoznawano także analfabetów.

Podjęto także próbę zaktualizowania niejako treści Protokołów..., rozpowszechniając na przełomie lat 1919 i 1920 kolejny falsyfikat, jakim była rzekoma instrukcja Ligi Izraelskiej. Zyskała ona w późniejszej literaturze miano "dokumentu Zundera", gdyż miała być rzekomo znaleziona przy poległym bolszewickim oficerze żydowskiego pochodzenia o tym właśnie nazwisku. Zapowiadając bliskie już zwycięstwo, wzywała ona swych członków do kontynuowania walki o całkowite zniewolenie narodu rosyjskiego, zniszczenie jego religii i kultury. Rewolucja była w tej instrukcji ukazana jako wynik istniejącego od dawna spisku Żydów, a zarazem jego ukoronowanie. W rzeczywistości sympatyzowała z nią przede wszystkim inteligencja żydowska, pozbawiona w carskiej Rosji, ze względu na pochodzenie, dostępu do wyższych uczelni, stanowisk państwowych i życia politycznego. Natomiast drobni i wielcy kupcy przemysłowcy, zamożniejsi rzemieślnicy, z których się ta grupa etniczna w znacznej mierze składała, skłaniali się raczej ku kadetom (konstytucyjnym demokratom).

Pogromy, jakie wybuchały dość często na terenach zajętych przez białych, dawały się we znaki wszystkim warstwom ludności żydowskiej. Ich sprawcy niewiele przejmowali się jej opcjami politycznymi; wystarczała sama przynależność do narodu, wobec którego stosowano zbiorową odpowiedzialność za wybuch i tryumf rewolucji. Przyświecało temu hasło Biej Żyda, spasaj Rossiju. Pogromy, jakie miały miejsce w latach 1918-1920, pociągnęły w sumie ponad sto tysięcy ofiar śmiertelnych oraz nieznaną nam nawet w przybliżeniu liczbę rannych i poszkodowanych. Mordów dokonywano z wyjątkowym nieraz okrucieństwem, kontynuując w ten sposób niesławną tradycję carskiej Rosji.

Niemieccy czytelnicy

Biała propaganda dość rychło zatroszczyła się o dostarczenie Protokołów... na biurka wpływowych polityków w Londynie, Paryżu i Rzymie, a nawet w Waszyngtonie. Rozpowszechniano je także (w przekładach na różne języki) wśród delegatów na konferencję pokojową w Wersalu. Na przełomie stuleci przybyły one z Paryża do Rosji, w dwadzieścia lat później zaczęły odbywać drogę powrotną: ze Wschodu na Zachód. Za pomocą tego falsyfikatu chciano przekonać polityków przeciwnych interwencji wojskowej w rosyjską wojnę domową, że ich skrupuły są całkowicie bezpodstawne. W istocie mamy tu bowiem do czynienia z międzynarodowym spiskiem, który postawił sobie za cel obrócenie mieszkańców Rosji w niewolników światowego żydostwa. Jako pierwsi chyba zaczęli głosić tę tezę dwaj publicyści związani z kołami Czarnej Sotni, mianowicie Piotr Szabelski-Bork i Fiodor Winberg, którzy dość rychło znaleźli się na emigracji. Założyli oni w Berlinie czasopismo "Łucz Swieta", w którego trzecim numerze (z maja 1920 roku) ukazał się pełny tekst Protokołów... W dwa lata później Winberg wydał książkę Krestnyj put' (Droga krzyżowa), gdzie obszernie rozwijał tezę o żydowsko-masońsko-bolszewickim spisku, jaki wybuchł w Rosji. Dość szybko została ona przełożona na niemiecki (Der Kreuzweg). Powtarzając znane nam już dobrze tezy o wolnomularskich korzeniach francuskiej rewolucji, Winberg obarczał Żydów (a konkretnie ich związek Alliance Israélite Universelle) winą za ruchy rewolucyjne, jakie miały miejsce w Niemczech 1918 roku. Mędrcy Izraela kierowali, jego zdaniem, zagraniczną polityką Anglii i Francji, doprowadzając do wybuchu wojny. Sprzysiężeniu temu może się skutecznie przeciwstawić ścisły sojusz Rosji i Niemiec, pod warunkiem oczywiście, że w obu tych krajach rządy będą sprawowane przez prawicową dyktaturę. Jego polityczny program sprowadzał się do hasła Deutschland und Russland über alles! Über alles in der Welt! (Niemcy i Rosja ponad wszystko, ponad wszystko w świecie!).

Winberg miał rację, sądząc, iż w nowej ojczyźnie znalazł szczególnie podatny grunt dla rozpowszechniania Protokołów mędrców Syjonu. Szok, jaki spowodowała niedawna klęska Niemiec, sprawił, iż w tamtejszych kołach prawicowych szczególny rozgłos zyskała teoria "noża w plecy" (tak zwana Dolchstosslegende). Cios ten mieli Niemcom zadać przede wszystkim Żydzi; przypomnijmy, że już wcześniej antysemityzm był w tym kraju silniej rozpowszechniony niż to miało miejsce we Francji czy w Wielkiej Brytanii. W styczniu 1918 roku skrajnie nacjonalistyczny miesięcznik "Deutschlands Erneuerung" (Odnowa Niemiec) poinformował czytelników, że już w 1913 roku żydowscy bankierzy zebrani w Paryżu, postanowili doprowadzić do obalenia wszystkich królów i cesarzy w Europie, aby na gruzach ich tronów ustanowić własną finansową dyktaturę.

W czasie wojny zaś twierdzono, iż to nasłani z zagranicy żydowscy agitatorzy prowadzą defetystyczną propagandę, która ma na celu doprowadzenie do wybuchu rewolucji. Tezę tę powielano u schyłku 1918 roku w licznych ulotkach, obarczających Żydów winą za antywojenne manifestacje oraz strajki. Książę Otto zu Salm-Horstmar, który okazał się później tak aktywnym propagatorem Protokołów..., pisał wówczas, że "obaj Żydzi", Lenin i Trocki, należeli do loży masońskiej w Paryżu.

Teza o odpowiedzialności Żydów oraz światowego wolnomularstwa za klęskę Niemiec doczekała się popularyzacji w prasie i książkach rozchodzących się w dużej liczbie egzemplarzy. Znajdowały one wielu czytelników, chętnie wierzących, że tylko podstępna koalicja złożona z angielsko-amerykańskich bankierów i żydowskich bolszewików była w stanie pokonać tak waleczny naród. Stworzyło to sprzyjający grunt do niemieckiej edycji Protokołów..., która ukazała się w początkach 1920 roku pod tytułem Die Geheimnisse der Weisen von Zion (Tajemnice mędrców Syjonu). Protokołami zaczytywali się przede wszystkim wodzowie przegranej wojny: z entuzjazmem mówili o nich ekscesarz Wilhelm, przebywający na wygnaniu w Holandii oraz uchodzący za bohatera wojennego generał Erich Ludendorff. Poszukiwano na gwałt kozła ofiarnego i nawet rewelacje wspomnianego już Gravesa, który na łamach "Timesa" (1921) wykazał, iż stanowiły one w znacznej mierze plagiat, nie mogły ostudzić tego entuzjazmu.

Prawdziwości Protokołów... broniły zawzięcie nacjonalistyczne pisma w rodzaju miesięcznika "Auf Vorposten" oraz publicyści związani z antysemicką organizacją Verband gegen Überhebung des Judentums (Związek walki przeciwko przewadze żydostwa), który zresztą sfinansował ich niemiecką edycję. Rychło po pierwszym wydaniu ukazały się następne; już w 1921 roku osiągnięto w sumie nakład 120 tysięcy egzemplarzy. Ze szczególnym entuzjazmem czytywano je w środowiskach studenckich i drobnomieszczańskich, które za parę lat miały stać się oparciem dla ruchu narodowo-socjalistycznego. Zdaniem Normana Cohna Protokoły... przyczyniły się poważnie do popularyzacji "nazistowskiego obłędu w okresie demokratycznych i liberalnych rządów weimarskiej Republiki". Kiedy w 1933 roku Hitler i jego zwolennicy objęli władzę, ukazała się właśnie 33 edycja tego pamfletu. Nakłady późniejszych wydań dochodziły do 100 tysięcy egzemplarzy. Protokoły... stały się więc literaturą masową już w przedhitlerowskich Niemczech. O powszechnym zainteresowaniu, jakie budziły, świadczy fakt, że Alfred Rosenberg, późniejszy oficjalny ideolog nazizmu, ogłosił rodzaj komentarza do nich (Die Protokolle von Zion und die jüdische Welt-politik). Książka ta w ciągu jednego roku (1923) doczekała się aż trzech wydań. Towarzyszyły temu edycje innych dzieł mających na celu zdemaskowanie żydowsko-masońskiego spisku, takich jak książki Goedschego, Gougenota des Mousseaux czy Osman-Beya, wydane w ubiegłym stuleciu, lub omawiana poprzednio instrukcja rzekomego KC Międzynarodowej Ligi Żydowskiej. Tylko bezgranicznej łatwowierności ludzkiej, występującej w każdej zresztą epoce, można przypisywać, że już wówczas znajdowały wiarę najbardziej fantastyczne opowieści, między innymi o satanistycznych "czarnych mszach" na Kremlu, które mieli odprawiać Trocki oraz inni żydowscy przywódcy bolszewickiej rewolucji. Piszę "już wówczas", gdyż i obecnie w niektórych kołach chętnie powtarza się informację, jakoby sam Lenin brał udział w tych satanistycznych obrzędach.

Wydawcy i entuzjaści Protokołów... przeszli niebawem od słów do czynów, biorąc aktywny udział w mordach politycznych, popełnianych wówczas w Niemczech. Wspomniany przeze mnie Szabelski-Bork założył w Berlinie terrorystyczną organizację wzorowaną na Czarnej Sotni. 28 marca 1922 roku dokonała ona w tamtejszej filharmonii zamachu na prezydium zebrania rosyjskich emigrantów, poświęconego zorganizowaniu pomocy dla ofiar głodu na Powołżu. Szło o zabicie Pawła Milukowa, przywódcy kadetów, który choć uszedł z Rosji przed grożącą mu tam niechybną śmiercią, to jednak w oczach skrajnej prawicy uchodził za dobrze zakonspirowanego agenta mędrców Syjonu. Milukowa nie udało się wówczas zamordować, zginął natomiast Władimir Nabokow, ojciec późniejszego pisarza o tym samym imieniu. "W berlińskiej sali odczytowej - wspomniany autor Lolity - ojciec mój osłonił Milukowa przed kulą dwóch łajdaków i podczas gdy bokserskim ciosem powalał jednego z nich, został śmiertelnie raniony strzałem w plecy". Szabelski-Bork został za swój czyn skazany na 14 lat więzienia, ale szybko go wypuszczono. Kiedy do władzy doszli hitlerowcy, zaczął otrzymywać miesięczną pensję, pozwolono mu też na założenie partii rosyjskich faszystów. Czynny przy przygotowywaniu zamachu inny wydawca Protokołów..., mianowicie wspomniany już parokrotnie Winberg, musiał w obawie przed aresztowaniem opuścić Niemcy. W parę miesięcy później wstrząsnęła Niemcami śmierć ministra spraw zagranicznych republiki Weimarskiej, Walthera Rathenaua, zabitego przez przedstawiciela skrajnej prawicy, która widziała w nim grabarza Niemiec. Rathenau był z pochodzenia Żydem; wykorzystywała to prasa narodowych socjalistów od dawna prowadząca przeciwko niemu ostrą kampanię polityczną. Zarzucano ministrowi, iż działając na szkodę Niemiec, realizuje instrukcje mędrców Syjonu, a co więcej, sam jest jednym z nich. Jak wykazał proces w tej sprawie, obaj zabójcy Walthera Rathenaua pozostawali pod silnym wpływem lektury Protokołów... (jeden z nich został od razu zastrzelony przez policję, drugi popełnił samobójstwo). Do ich lektury przyznał się również Ernest Techow, towarzyszący zamachowcom w aucie, z którego strzelali. Na inspirującą rolę Protokołów... wskazał także prezes sądu w sentencji wyroku. Pociągnęło to za sobą zaostrzenie na pewien czas cenzury prasowej i sankcji prawnych wobec wszystkich, którzy powoływali się na ten falsyfikat. "Nastały złe czasy dla Protokołów..., ale nie miało to trwać długo" - pisze Cohn.

Europa zabiera się do lektury

Przetłumaczenie Protokołów... na angielski zapewniło im szeroki rozgłos również i za oceanem, zwłaszcza że wśród entuzjastycznych czytelników tego falsyfikatu znalazły się nader wpływowe osoby. Już parę lat wcześniej zaczęto w Wielkiej Brytanii mówić o światowym spisku uknutym przez Żydów. Była to angielska odmiana teorii znanej nam z terenu Niemiec z tą oczywistą różnicą, iż te zajęły w jej brytyjskiej wersji miejsce ojczyzny Wilhelma II. Na krótko przed końcem wojny ukazała się książka England under the Heel of the Jews (Anglia pod żydowskim butem); stanowiła ona w znacznym stopniu kompilację z prac znanego niemieckiego socjologa, Wernera Sombarta, który zajmował się rolą Żydów w dziejach gospodarczych świata. Anonimowy autor pisał o spisku żydowsko-niemiecko-bolszewickim, którego przywódcy stawiają sobie za cel opanowanie świata. Tezę tę znajdujemy również w oficjalnym sprawozdaniu brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych za rok 1919, gdzie czytamy między innymi, iż bolszewizm posiada swoje źródła w niemieckiej propagandzie i jest wspierany przez międzynarodowe żydostwo, dążące do podporządkowania sobie całej światowej gospodarki. Podobne stanowisko zajmował także rosyjski korespondent konserwatywnego "Timesa", Robert Wilton. W książce traktującej o ostatnich dniach rządów Romanowych (The Last Days of the Romanovs, 1920) Wilton pisał, że bolszewicy to po prostu żydowscy agenci Niemiec, a cała ich rewolucja stanowi w istocie żydowsko-niemiecki najazd na Rosję. Czyż inaczej doszłoby do wymordowania carskiej rodziny oraz do wzniesienia Judaszowi pomnika w Moskwie? Pomnik był wymysłem antybolszewickiej propagandy, natomiast jej liderzy mogli się zawsze powołać na to, iż przyjazd Lenina i jego najbliższych towarzyszy do zrewolucjonizowanej Rosji nastąpił nie tylko za zgodą niemieckiego sztabu generalnego, ale i przy jego bezpośredniej pomocy.

Trudno się więc dziwić, iż angielski przekład Protokołów..., który ukazał się w styczniu-lutym 1920 roku (a więc w tym samym mniej więcej czasie co i niemiecki), znalazł wielu łatwowiernych czytelników, tym bardziej, że wyszedł z tej samej drukarni, która tłoczyła Biblię oraz księgi modlitewne Kościoła anglikańskiego. Prowadzona przez firmę Eyre & Spottiswoode Ltd. typografia nosiła oficjalnie w nazwie tytuł On His Majesty's Service (OHMS), co pozwalało antysemickiej propagandzie kontynentalnej twierdzić, że Protokoły... ukazały się za aprobatą rządu Jego Królewskiej Mości. Nawet "Times" poświęcił im 8 maja 1920 roku artykuł, w którym czytamy, iż jak dotychczas nikt nie dowiódł, że mamy tu do czynienia z falsyfikatem. Jeśli nawet przyjmiemy takie stwierdzenie, to jak w takim razie wyjaśnimy proroczą wizję przyszłości zawartą w Protokołach...?. Czyżbyśmy po to - zapytywał dalej organ brytyjskich konserwatystów - za cenę straszliwych ofiar uniknęli zaprowadzenia Pax Germanica, aby na jego miejsce realizować Pax Judaica? Mędrcy Syjonu nie okazują się wcale czymś lepszym od Wilhelma II i jego pomocników. Jeśli mędrcy są naprawdę autorami Protokołów..., to wszystkie kroki, jakie były podejmowane przeciwko Żydom, należy uznać za usprawiedliwione. W podobnym duchu był utrzymany wstępny artykuł "The Spectatora", również z maja 1920 roku. Jeden z najbardziej wówczas wpływowych tygodników twierdził, iż choć fałszerstwo nie jest wykluczone, to Protokoły..., napisane z ogromnym talentem i zatrważającą moralnie perfidią, i tak wyszły z żydowskich kręgów. Wtórował temu "Morning Post", który w lecie tegoż roku opublikował całą serię artykułów swego rosyjskiego korespondenta, Victora Marsdena. Uzasadniając słuszność tezy o masońsko-żydowskim spisku, odwoływał się on raz po raz do świadectwa Protokołów... Marsden dokonał ich nowego przekładu na angielski, który doczekał się wielu wznowień (jeśli wierzyć Cohnowi, jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku były sprzedawane w Londynie).

Podobnie jak niemieccy nacjonaliści oraz antysemici wiązali spisek żydowsko-masoński ze słynną Dolchstosslegende, tak ich angielscy koledzy obciążali mędrców Syjonu winą za powojenne kłopoty imperium: powstanie w Irlandii, zamieszki w Egipcie, niepokoje w Indiach. Wszystko to miały być kolejne ogniwa w łańcuchu negatywnych reakcji, zapoczątkowanych przez wybuch bolszewickiej rewolucji, ta zaś stanowiła konsekwencję spisku uknutego przez Żydów. Głównym celem tej "złowrogiej sekty" jest zniszczenie chrześcijaństwa oraz wszystkich religii poza judaizmem - pisano w książce The Cause of World Unrest (Przyczyny światowych niepokojów) wydanej z przedmową naczelnego redaktora "Morning Post". Również "The Spectator" bił na alarm, domagając się powołania specjalnej komisji rządowej, która zbadałaby tę sprawę. Jeśli dojdzie ona do wniosku, że wszystkie te oskarżenia posiadają realne podstawy, trzeba to wyraźnie powiedzieć opinii światowej. Musimy zedrzeć maskę z tej jakże niebezpiecznej konspiracji oraz zmienić swój stosunek do Żydów, pisał "The Spectator" w numerze z 16 października 1920 roku. Pozbawienia ich wszelkiego wpływu na politykę domagały się również inne pisma, a lord Alfred Douglas założył specjalny tygodnik, "Plains England", poświęcony szerzeniu antysemickiej propagandy oraz obronie tezy o autentyczności Protokołów... Inne z pism ("The Hidden Hand") zaczęło drukować do nich długie komentarze, twierdząc, że nawet niedawny strajk górników wywołali Żydzi.

Przez pewien czas wydawało się, iż antysemityzm zbliżony do niemieckiego stanie się czynnikiem dominującym w angielskim życiu politycznym. Tak się jednak nie stało, między innymi dzięki ujawnieniu przez zagranicznego korespondenta "Timesa" francuskich źródeł tego pamfletu (por. rozdział Pamflet Joly'ego ukazał się wcześniej). Organ konserwatystów lojalnie przyznał się do pomyłki, publikując obok rewelacji Gravesa artykuł zatytułowany Koniec "Protokołów". Dla Anglii oznaczało to rzeczywiście zmierzch ich popularności. Szanująca się typografia Eyre & Spottiswoode odmówiła ich dalszego druku, następne dwa wydania ukazały się już w bardzo podrzędnym i podejrzanym wydawnictwie. Tylko paru ekscentryków usiłowało bronić autentyczności Protokołów..., sugerując, iż Joly był Żydem, który niepotrzebnie zdradził makiawelskie plany swoich współwyznawców. Protokoły... zostały tak dalece skompromitowane, że kiedy w latach trzydziestych powstała brytyjska partia faszystowska (British Union of Fascists), nawet ona nie próbowała ich wykorzystać do celów antysemickiej propagandy. Uczyniono to natomiast za oceanem.

Protokoły mędrców Syjonu Henry'ego Forda

Już w październiku 1919 roku ich fragmenty zaczęła ogłaszać pod sensacyjnymi tytułami (Czerwona Biblia głosi przemoc oraz Czerwony plan zniszczenia świata) wychodząca w Filadelfii gazeta "The Public Ledger". Przezornie wykreśliła ona jednak wszelkie wzmianki o Żydach: ów niebezpieczny spisek został przypisany samym tylko bolszewikom. Dopiero na wiosnę następnego roku amerykańskie gazety, z "Chicago Tribune" na czele, poczęły otwarcie pisać o żydowskich przywódcach rewolucji październikowej. Twierdzono, iż stawiają oni sobie o wiele ambitniejsze plany niż zaprowadzenie komunizmu w samej tylko Rosji. Spiskowcy działają wszędzie na szkodę świata anglosaskiego: dążą oni do skłócenia Japonii ze Stanami Zjednoczonymi i Anglią, przeciwko której podburzają także Arabów.

Propaganda antysemicka była na terenie USA czymś nowym; demoniczny obraz wroga bolszewika, za którego plecami stoi żydowski spiskowiec, wchodził na miejsce wroga Niemca, któremu tak wiele uwagi poświęcała amerykańska propaganda z lat wojny. Zrodziła ona atmosferę ogólnej podejrzliwości, w której każdy człowiek odmiennie myślący wydawał się być niebezpiecznym przeciwnikiem (było to niejako preludium do maccartyzmu, towarzyszącego później w Stanach Zjednoczonych rozwojowi "zimnej wojny"). Na fali tych nastrojów doszło do pierwszych amerykańskich edycji Protokołów...; rozgłos zapewniła im długa seria artykułów, podpisana przez znanego przemysłowca, Henry'ego Forda, i ukazująca się w jego gazecie "The Deaborn Independent" (od maja do października 1920 roku). Już w listopadzie tego roku wszystkie one wyszły w książce pod wspólnym tytułem International Jew: the World Foremost Problem (Międzynarodowy Żyd: Najważniejsze zagadnienia wszechświatowe). "The Deaborn Independent" ukazywało się w nakładzie 300 tysięcy egzemplarzy, wspomniana zaś książka osiągnęła liczbę pół miliona egzemplarzy i doczekała się przekładu na niemiecki, rosyjski i hiszpański. Jej skrócona niemiecka wersja weszła później do podręcznego księgozbioru hitlerowskiej propagandy. Polski przekład ukazał się dwukrotnie: w 1922 roku (Poznań) i w 1998 roku (Warszawa).

Książka Forda ukazywała światowy spisek jako dzieło Żydów-bolszewików, nie zaś masonerii. Do specyfiki amerykańskiej należało i to, że autor na plan pierwszy wysuwał zagrożenia, jakie niesie on dla purytańskiej moralności. W sposób rozkładowy mędrcy Syjonu starają się wpłynąć przede wszystkim na młodzież, co widać wyraźnie na przykładzie Rosji, gdzie do szkół wprowadzono wychowanie seksualne. Notabene podobnym argumentem będą później szermować zwolennicy Stowarzyszenia "Pamięć", zarzucający Żydom, iż upowszechniają w ZSRR kosmopolityczną cywilizację, starając się w ten sposób rozłożyć od wewnątrz rosyjską kulturę oraz obalić wynikający z niej system wartości moralnych.

Wracając do Forda, nie miał on większego pojęcia ani o Rosji, ani też o przywódcach bolszewickich, skoro zapytywał, dlaczego Lenin, choć sam twierdzi, że nie jest Żydem, każe swe dzieci (!) uczyć tego właśnie języka oraz wydaje proklamacje po żydowsku. Zdaniem Forda niedawna wojna toczyła się pomiędzy "Wszechżydem", który ujarzmił Wielką Brytanię, a Niemcami. On też wyszedł z niej jako ostateczny zwycięzca, podporządkowując sobie całą angielską gospodarkę. Obecnie pragnie to samo uczynić ze Stanami Zjednoczonymi, wykorzystując w tym celu idee tolerancji i liberalizmu. Z chwilą gdy mędrcy Syjonu osiągną swój cel, narzucą całemu światu panowanie królewskiego domu Dawida. Jego gwiazdę zdołali już zresztą uczynić herbem bolszewickiej Rosji.

Choć amerykański przemysłowiec umieścił swe nazwisko na okładce tej książki, to jednak była ona w rzeczywistości raczej dziełem niemieckiego dziennikarza, Augusta Müllera, członka redakcji "The Deaborn Independent", i Borysa Brasola, emigranta z Rosji, ongiś bliskiego współpracownika Iwana G. Szczegłowitowa, rosyjskiego ministra sprawiedliwości w latach 1906-1915. Ten ostatni był notabene głównym organizatorem procesu Bejlisa.

Książka podpisana przez Forda wywołała ostre protesty nie tylko w kołach żydowskich, ale i wśród politycznej elity amerykańskiej, od prezydenta Wilsona poczynając. Oburzenie było tak wielkie, że jej nominalny autor musiał w końcu się ugiąć i ustąpić pod naporem opinii publicznej. W czerwcu 1927 roku Ford napisał list do przewodniczącego Komitetu Żydów Amerykańskich, Louisa Marschalla, w którym oświadczył, iż wprawdzie podpisywał się pod artykułami zamieszczonymi w "The Deaborn Independent", a następnie pod książką, w której zostały one zebrane, to jednak nie miał żadnego pojęcia o treści tych publikacji. Ludzie, którzy je napisali, stwierdził Ford, nadużyli jego zaufania. Oburzony tym, co zostało zrobione, odwołuje zarzuty zawarte w pracy International Jew... i przyrzeka wycofać książkę ze sprzedaży. Nie było jednak w mocy Forda, który w całej tej sprawie zachował się bardzo niepoważnie, żeby nie powiedzieć głupio, wstrzymać dalszego obiegu książki. Zyskała ona międzynarodowy rozgłos, ukazując się w szesnastu językach, przede wszystkim po niemiecku.

W 1920 roku wyszły aż trzy przekłady Protokołów... na język francuski. Najszerszy krąg czytelników zdobyła czwarta edycja, oparta bezpośrednio na tekście rosyjskim, a przygotowana do druku przez Rogera Lambelina, notabene zagorzałego rojalistę, który marzył o restauracji we Francji dynastii Orleańskiej. Protokoły... musiały mieć znaczne powodzenie, skoro do 1925 roku edycja Lambelina doczekała się aż dwudziestu pięciu wydań! Połączył on wszystkie poprzednie teorie o wpływie mędrców Syjonu w jedną całość. Jak pamiętamy, w Wielkiej Brytanii pisano, iż pozostają oni w sojuszu z rządem niemieckim, podczas gdy w Niemczech czyniono z rządów angielskiego i francuskiego posłusznych wykonawców światowej konspiracji Żydów. Natomiast Lambelin twierdził, że rządzą oni wszystkimi ważniejszymi stolicami świata: od Moskwy po Paryż, Berlin i Londyn, a nawet Waszyngton, gdzie na usługach "mędrców" pozostaje sam prezydent Wilson.

Nie trzeba dodawać, iż Protokoły... znajdowały wielu czytelników wśród rosyjskiej emigracji przebywającej nad Sekwaną. We wszystkich zresztą krajach, gdzie uzyskała ona polityczny azyl, propagowała ten falsyfikat, w którym dopatrywano się wręcz proroczej zapowiedzi wydarzeń zapoczątkowanych przez wybuch rewolucji bolszewickiej. "Któż mógł zaprzeczyć - pisze Norman Cohn - iż świat rzeczywiście przeżywa epokę wojen i rewolucji, kryzysów gospodarczych oraz inflacji?". Zwolennicy autentyczności Protokołów... zawsze powoływali się na świadectwa kół antysemickich w innych państwach. Po przekładach na niemiecki, angielski, francuski i włoski posypały się tłumaczenia na języki skandynawskie. Protokoły... ukazały się także w Rumunii, Grecji, Bułgarii, na Litwie i Węgrzech, a nawet w Chinach oraz Japonii, gdzie w ich kolportażu pośredniczyła emigracja rosyjska. Za sprawą ruchu hitlerowskiego weszły po jego zwycięstwie w Niemczech do lektur obowiązkowych.

Obowiązkowa lektura hitlerowców

Klęska wojenna kajzerowskich Niemiec stworzyła sprzyjające warunki do szybkiego wzrostu antysemityzmu w tym kraju; jak już wspomniałem poprzednio, rodzi ona kręgi zapalonych czytelników Protokołów mędrców Syjonu. Rasizm staje się jednym z kamieni węgielnych doktryny narodowych socjalistów, którzy - tworząc zbiorowy obraz wroga - do jednego kotła wrzucają Żydów oraz ich najbliższych pomocników: jezuitów, wolnomularzy i bolszewików. Od rzekomych instrukcji mędrców Syjonu do podstawowego dla ideologii hitlerowskiej dzieła Alfreda Rosenberga, Mythus des 20. Jahrhunderts (Mit XX wieku), wiedzie prosta droga, niewiele zresztą mająca wspólnego z zasadami logiki i zdrowym rozsądkiem. Mnóstwo za to z mistycyzmem i niemalże średniowieczną wiarą w złe siły działające na szkodę czystej rasy germańskiej. O ile przed wiekami ucieleśniały je czarownice, to w mitologii narodowego socjalizmu ta sama rola przypadła Żydom.

Hitler dość wcześnie zapoznał się z Protokołami...; na pewno znał je dobrze w momencie, gdy wystąpił na arenie publicznej działalności politycznej. Już wówczas za ciężką sytuację gospodarczą Niemiec obwiniał mędrców Syjonu, którzy, jak wynika z ich Protokołów..., chcą głodem sprowokować masy do rozpoczęcia "drugiej rewolucji pod gwiazdą Dawida" (pierwszą miało być - zdaniem Hitlera - powstanie republiki weimarskiej). Osadzony po nieudanym puczu w monachijskim, dość komfortowym więzieniu, zaczął tam dyktować Mein Kampf. Znaczna część tej książki, która stała się dla hitleryzmu tym samym co Krótki kurs historii WKP(b) dla stalinizmu, zajęło omówienie dróg, którymi Żydzi dążą do objęcia panowania nad światem. Ma im to ułatwić liberalny system rządów oraz takie instytucje życia demokratycznego jak parlament czy wolna prasa. Nietrudno wykryć w tym zbieżności z Protokołami mędrców Syjonu, na które zresztą autor Mein Kampf powołuje się expressis verbis.

"Znaczna część Mein Kampf to nic innego, jak wolny przekład Protokołów [...] lub komentarz do nich - na temat tego, jak Żydzi dążą do panowania nad światem, i w jaki sposób należy ich powstrzymać" - pisze Walerij Kadżaja. Temat światowego spisku, jaki mieli oni uknuć, powracał wielokrotnie w trakcie rozmów Hitlera z politycznymi przyjaciółmi. Wygłaszał w nich poglądy, które choć dziś wydają się nam być pospolitymi bredniami, wówczas wywierały pożądany efekt.

Tak więc, zdaniem Hitlera, kapitalizm wprowadzili Żydzi, dążąc tą drogą do degeneracji natury ludzkiej. Jako pierwszy postąpił tak biblijny Józef w Egipcie. Wywołało to w końcu sprzeciw jego - wiernych narodowym interesom - mieszkańców, którzy wygnali Żydów ze swego kraju. Na ich czele stanął Mojżesz, którego Hitler uważał za pierwszego bolszewika i prekursora Lenina, należącego do tej samej rasy. Hitler zgadzał się również z krążącym wówczas poglądem, iż Jezus nie był Żydem, lecz Aryjczykiem; właściwe chrześcijaństwo stworzył dopiero święty Paweł. Zaszczepiona przez niego w cesarstwie doktryna, doprowadziła do jego upadku. Manewr ten Żydzi powtarzali następnie w dziejach dość często: ich dziełem miała być rewolucja francuska, liberalizm i systemy demokratyczne, wreszcie rewolucja rosyjska. Stanowi ona ostatni rozdział w walce, którą Żydzi od wieków prowadzą przeciwko narodom całego świata.

Głównym propagatorem tezy o istnieniu takiego właśnie sprzysiężenia był jednak Alfred Rosenberg, czołowy teoretyk hitleryzmu. Już w latach 1919-1933 opublikował aż pięć broszur poświeconych tej tematyce, jak również cały tom komentarzy do Protokołów... Na ten sam temat wypowiadał się również Joseph Goebbels; propaganda antysemicka, prowadzona różnymi sposobami, ułatwiła niewątpliwie hitlerowcom dojście do władzy, ale nie ona przecież zadecydowała o ich zwycięstwie. Nader pouczające może tu być zestawienie dwóch liczb: w ciągu dwunastu lat (1921-1933) Protokoły... rozeszły się w ogólnym nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. Tymczasem głośna pacyfistyczna powieść Remarque'a Na zachodzie bez zmian (1929) została w tymże roku wydana w nakładzie 250 tysięcy egzemplarzy.

Z czasem jednak antysemicka propaganda zaczęła robić swoje; działo się to zresztą pod znacznym wpływem kryzysu gospodarczego. W warunkach ubożenia społeczeństwa, nawet niewielkie, ale stałe, dochody osiągane przez żydowskiego właściciela sąsiedniego sklepiku czy warsztatu rzemieślniczego budziły złą krew i utwierdzały w przekonaniu o konieczności wprowadzenia ekonomicznych sankcji. Kiedy po objęciu władzy przez Hitlera (30 stycznia 1933 roku) jego partia zarządziła jednodniowy bojkot żydowskich sklepów, inny czołowy propagator antysemityzmu, Julius Streicher, nie omieszkał odwołać się do Protokołów mędrców Syjonu. Na łamach oficjalnego organu NSDAP pisał on, iż dzięki przejęciu przez partię rządów poniosły krach "bazylejskie plany" (mędrców Syjonu). Przypomnijmy, że właśnie w Bazylei odbył się pierwszy kongres ruchu syjonistycznego.

Od 1933 roku Protokoły... weszły do obowiązkowej lektury obywateli III Rzeszy. Były one tym groźniejsze, iż w przeciwieństwie do Mein Kampf ten pamflet, powstały w kręgu carskiej ochrany, naprawdę czytywano. Z przedmów do jego licznych wznowień dowiadywano się, przed jak wielkim nieszczęściem hitlerowcy uratowali Niemcy, obejmując w nich władzę. Na opisywany w Protokołach... światowy spisek Żydów powoływał się szef służb bezpieczeństwa Reinhard Heydrich, rozwiązując w 1935 roku wszystkie organizacje mogące jeszcze uchodzić za opozycyjne.

Protokoły... służyły także usprawiedliwianiu hitlerowskiej polityki zagranicznej, jako posiadającej rzekomo wyłącznie obronny charakter. Za swe główne zadanie III Rzesza uważała - jeśli wierzyć jej ówczesnym przywódcom - obronę Europy przed azjatycko-żydowskim sprzysiężeniem, które zdołało już podporządkować sobie Związek Radziecki. Propaganda hitlerowska przedstawiała go jako kraj Untermenschów, rządzony przez Żydów, niewiele przejmując się tym, iż przeprowadzane przez Stalina czystki zlikwidowały znaczną część elity partyjnej tego właśnie pochodzenia. Żydem, pół-Żydem lub przynajmniej człowiekiem ożenionym z Żydówką stawał się w prasie niemieckiej każdy polityk (od Roosevelta poczynając), który ośmielał się przeciwstawić ekspansjonistycznej polityce III Rzeszy. Po zawarciu paktu Ribbentrop-Mołotow jej propaganda musiała dokonywać karkołomnych wysiłków, aby usprawiedliwić wejście w sojusz z państwem rządzonym przez mędrców Syjonu. Po 22 czerwca 1941 roku wszystko wróciło jednak do normy.
« Last Edit: (Sat) 14.11.2015, 02:21:34 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Tekst Protokołów – Odwieczna religia natury (Ben Klassen,1973)
« Reply #4 on: (Tue) 10.11.2015, 23:47:01 »
"Antysemici wszystkich krajów, łączcie się"

Propagandę antysemityzmu starano się szerzyć również poza granicami hitlerowskich Niemiec. Hitlerowi bardzo przypadł do gustu pomysł Maksa Erwina von Scheubner-Richtera, który już od 1923 roku proponował, aby czerwonej międzynarodówce przeciwstawić międzynarodówkę wrogów mędrców Syjonu, w myśl sparafrazowanego hasła Manifestu Komunistycznego: "Antysemici wszystkich krajów, łączcie się!". Scheubner-Richter nie zdążył już urzeczywistnić swojej idei, ponieważ został zastrzelony w czasie puczu monachijskiego. Podjęła ją natomiast z całym entuzjazmem propaganda hitlerowska, czyniąc to w przekonaniu, iż hasło walki ze spiskiem żydowskim może się stać cenną zasłoną dymną dla realizacji wielkomocarstwowych interesów III Rzeszy. Z trzech książek, stanowiących niejako "świętą trylogię" nazizmu: Mein Kampf, Mit XX wieku i Protokoły mędrców Syjonu, tylko te ostatnie były wykorzystywane na zewnątrz. Ich rozpowszechnianie spoczywało wyłącznie w rękach jednej organizacji, mianowicie Weltdienstu, którym kierował oficer rezerwy D. Ulrich Fleischhauer. Centrum znajdowało się w Erfurcie, skąd na cały świat rozsyłano literaturę antysemicką w różnych językach, w tym również Protokoły mędrców Syjonu.

Oficjalnie twierdzono, iż Weltdienst pozostaje całkowicie niezależny od rządu niemieckiego i partii hitlerowskiej (NSDAP). W rzeczywistości organizacja otrzymywała obfite subwencje z obu tych źródeł. Dzięki nim właśnie mogła nie tylko rozpowszechniać wspomnianą literaturę, ale i wydawać (w różnych językach) własny dwutygodnik, noszący tę samą co i ona nazwę. Weltdienst urządzał także międzynarodowe konferencje, na które zjeżdżali się potajemnie przedstawiciele ruchów antysemickich z różnych państw świata (w 1937 roku przybyli oni do Erfurtu aż z 22 krajów). Celem tej organizacji było "stworzenie międzynarodowej siatki fanatycznych antysemitów, scementowanej ślepą wiarą w Protokoły... i obejmujący cały świat spisek żydowski.

Dojście Hitlera do władzy musiało pociągnąć za sobą renesans zainteresowań czytelniczych dla Protokołów... Propaganda III Rzeszy zadbała o ich dostarczenie mniejszości niemieckiej w USA, wśród której rozprowadzano również przekład antysemickiego dzieła Henry'ego Forda. Do kolportażu Protokołów... przyczyniły się także organizacje antysemickie i parafaszystowskie działające w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie. Zdecydowanie przeciwne polityce ekonomicznej Franklina Delano Roosevelta sugerowały, iż cały New Deal powstał z żydowskiej inspiracji. Nie cofano się przy tym przed podburzaniem do czynnych wystąpień. Nie były to jednak w sumie grupy zbyt wpływowe. Ponieważ zaś sprzyjały wyraźnie hitlerowskim Niemcom - zostały w okresie II wojny światowej zakazane, co musiało zahamować dalszą edycję Protokołów..., rozchodzących się przedtem w tysiącach egzemplarzy. Nadal natomiast kolportowano je na terenie Ameryki Łacińskiej (Argentyna) oraz w Południowej Afryce, gdzie były wykorzystywane do prowadzenia rasistowskiej propagandy.

Z Protokołów... korzystali zarówno frankiści, aby usprawiedliwić bunt ich wodza przeciwko republice hiszpańskiej, która miała być tworem żydomasonerii, jak i Japończycy, choć w obu tych krajach nie mieszkała ludność żydowska. Delegat przybyły z Tokio na kongres Weltdienstu wojnę Japonii z Chinami tłumaczył spiskiem żydowskich wolnomularzy, którzy chcieli wykorzystać ten kraj do agresji przeciwko Japonii. Tokio musiało po prostu uprzedzić grożący jej atak; Cohn słusznie w związku z tym zauważa, iż wkraczamy tu w świat farsy, ale jeśli idzie o całą historię Protokołów..., to nader często obraca się ona w tragedię, i to krwawą.

Powróćmy jednak do Europy. We Francji na wzorach hitlerowskich opierał się niejaki Darquier de Pellepoix, zakładając ruch, który nazwał Rassemblement antijuif de France (Antyżydowskie zgromadzenie Francji). Wzywał on otwarcie do masakry ludności żydowskiej; organ tego ruchu, dwutygodnik " La France Enchainée " (Spętana Francja), zajmował się kolportażem Protokołów..., rozprowadzanych między innymi wśród czytelników w charakterze premii. Darquier wzywał rodaków, aby nie mieszali się do "wojny żydowskiej", którą mędrcy Syjonu pragną rozpętać przeciwko III Rzeszy, czyniąc to rzekomo w obronie najpierw Czechosłowacji, a następnie Polski. Kiedy powstało kolaboracyjne państwo francuskie, Darquier zajął w nim (1942) wysokie stanowisko komisarza do spraw ludności żydowskiej (jego poprzednikiem na tym urzędzie był Vallat). Nadzorował deportację dziewięciu tysięcy obcych Żydów do Niemiec; po wojnie schronił się w Hiszpanii i tam umarł. Do Francji nie mógł powrócić, gdyż został tu zaocznie skazany na śmierć jako jeden z przestępców wojennych.

Podobnie potoczyła się kariera innego propagatora wiary w autentyczność Protokołów..., jakim był, skądinąd utalentowany pisarz francuski, Ferdinand Céline. W głośnym pamflecie politycznym Bagatelles pour un massacre (Pogromowe drobiazgi, 1937) wypowiadał się on za bezpardonową walką z Żydami. Uzasadniał jej konieczność tym, że Protokoły... oraz Mowa rabinów... świadczą o potędze, jaką stanowią mędrcy Syjonu, i zagrożeniu, które stwarzają dla świata. Céline uważał więc oba te dokumenty za całkowicie autentyczne; wydaje się wszakże, iż samą wizję "masakry Żydów" traktował jako hiperbolę intelektualną, nie przypuszczając, że może zostać naprawdę urzeczywistniona.

W Polsce obszerne fragmenty Pogromowych drobiazgów ogłosił na przełomie lat 1938 i 1939, związany z Obozem Narodowo-Radykalnym tygodnik "Prosto z mostu". Tamże 24 lipca 1938 roku ukazał się reportaż Karola Zbyszewskiego, opisujący z satysfakcją wywożenie Żydów do Dachau ze świeżo przez III Rzeszę zajętej Austrii. Czytamy w nim miedzy innymi: "W Polsce trzeba czekać na taki widok może stulecie, warto więc tu poświęcić dwie godziny. [...] Zatrąbiły auta, wywiozły za jednym zamachem wszystkich Żydów z Neustadtu. Będą nareszcie porządnie pracować w tym koncentracyjniaku w Dachau". Zbyszewski nie musiał czekać aż stu lat; już w 1940 roku również i w Polsce założono pierwsze lagry z komorami gazowymi, w których ginęli zarówno Polacy, jak i Żydzi. Wydaje się jednak, że ludzie typu Zbyszewskiego czy Céline'a, głoszący podobne poglądy, podzielali mimo wszystko złudzenia XIX wieku. A więc nie wierzyli ani w możliwość eksterminacji całych grup etnicznych z powodu ich rasowej odrębności, ani w to, że Dachau oraz podobne mu obozy staną się miejscami zbiorowej zagłady.

We Włoszech propagowaniem Protokołów... zajmował się jeszcze przed dojściem faszystów do władzy Giovanni Preziosi, znany jako zagorzały antysemita, atakujący zawzięcie Żydów w swym piśmie "La vita Italiana". Ponieważ jednak reżim Mussoliniego był w tym względzie o wiele mniej gorliwy od rządu Hitlera, więc i Preziosi aż do 1938 roku musiał polegać wyłącznie na sobie. Jeszcze w 1937 roku tamtejsza prasa nie chciała zamieścić recenzji z kolejnej edycji Protokołów..., a księgarnie odmawiały przyjęcia ich do kolportażu. W końcu jednak Mussolini musiał się zdecydować na rozpoczęcie otwartej kampanii antyżydowskiej. Preziosi otrzymał nie tylko poważne wsparcie finansowe, ale jeszcze przed końcem 1938 roku został powołany na stanowisko ministra. Szczyt kariery osiągnął jednak w faszystowskiej republice, jaka powstała w 1943 roku na północy Włoch, po ich kapitulacji, za którą Preziosi nie omieszkał oczywiście obarczać winą żydowsko-masońskiego spisku. W marcu 1944 roku Mussolini musiał go, pod naciskiem Hitlera, powołać na komisarza do spraw rasy. Pozostając na tym stanowisku przyczynił się Preziosi do deportacji kilku tysięcy Włochów żydowskiego pochodzenia, którzy zostali następnie straceni przez Niemców. Ofiar byłoby zapewne więcej, gdyby Mussolini mimo wszystko nie hamował gorliwości Preziosego, który w obawie przed odpowiedzialnością popełnił potem samobójstwo. Sprawiedliwość nakazuje przyznać, iż reżim faszystowski starał się chronić Żydów na okupowanych przez Włochy terytoriach w Grecji, Chorwacji i na południu Francji.

Na krótko przed wybuchem II wojny światowej Lászlo Endre ogłosił książkę, w której dowodził autentyczności Protokołów... Kiedy w marcu 1944 roku Niemcy przystąpili do okupacji Węgier, stał się jako minister kolaboracyjnego rządu najbliższym współpracownikiem Adolfa Eichmanna, który przybył do Budapesztu, aby stamtąd kierować deportacją wielu tysięcy Żydów węgierskich. Energiczna działalność Endrego sprawiła, iż w ciągu tylko sześciu pierwszych tygodni blisko pół miliona ofiar trafiło do komór gazowych Oświęcimia. Stracony jako przestępca wojenny w marcu 1946 roku, jeszcze w noc przed egzekucją napisał Endre pożegnalne wyznanie wiary, w którym między innymi czytamy: "Protokoły mędrców Syjonu są autentyczne. [...] Żydzi posiadają w swych rękach środki do opanowania całego świata i zniszczą wszystko, co mogłoby się stać przeszkodą na drodze do realizacji tego celu".

Te trzy przykłady wzięte z terenu Francji, Włoch i Węgier świadczą, że propagatorzy Protokołów... w okresie II wojny światowej nie cofali się przed udziałem w eksterminacji ich mitycznych autorów. Słowa Céline'a, że dokument ten usprawiedliwia masakrę Żydów, stały się wówczas ponurą rzeczywistością. Warto dodać, iż pierwszy czeski przekład Protokołów..., opracowany przez V. Zábranskiego, ukazał się w 1909 roku jako aneks do książki Gougenota de Mousseauxe'a Le Juif et le Judaism. Uległ on niebawem konfiskacie, która po interpelacji poselskiej została cofnięta. Już w 1910 roku Protokoły... doczekały się w Czechach aż sześciu wydań, do których doszły w republice czechosłowackiej dwa dalsze (1921 i 1927).

W Polsce międzywojennej

Zdaniem Normana Cohna echa literatury Protokołów mędrców Syjonu odnajdujemy w liście biskupów polskich, wydanym 18 lipca 1920 roku, czyli w szczytowym momencie ofensywy Armii Czerwonej na Warszawę, a skierowanym do episkopatów wszystkich krajów. Czytamy w nim, iż bolszewizm jest "ujawnieniem się na ziemi ducha Antychrysta". Dąży on do podboju całej Europy, a Polska stanowi ostatnią barierę, która może go przed tym powstrzymać. Komunizmem kierują Żydzi, "którzy we krwi swojej noszą tradycyjną nienawiść do chrześcijaństwa". Można oczywiście - pisał ksiądz J. Urban w komentarzu do listu biskupów - dyskutować, czy to właśnie Żydzi wywołali rewolucję, czy też po prostu się do niej przyłączyli, można się spierać o autentyczność Protokołów Rady Najwyższej Mędrców Syjonu, świeżo ogłoszonych w Polsce i w Anglii. Nie sposób jednak przeczyć temu, iż dzięki bolszewizmowi Żydzi mogą osiągnąć cel, o jakim marzyli przez całe wieki, a mianowicie władztwo nad światem.

W latach II Rzeczypospolitej ukazało się co najmniej dziewięć wydań Protokołów...; pierwsze z nich wyszło w 1920 roku, następne w 1923 roku (w Biblioteczce Żydoznawczej antysemickiej organizacji "Rozwój"). Kolejne edycje pochodzą z lat 1925, 1926, 1930, 1934, 1936, 1937 i 1938. Korzystano przy tym z co najmniej dwóch różnych przekładów: tak więc edycje z lat 1923, 1925, 1937 i 1938 niewiele się w zasadzie od siebie różnią (występują tylko drobne zmiany natury stylistycznej). Natomiast przekład z 1934 roku wyszedł spod innego pióra. W żadnym jednak z wydań Protokołów... nie podano nazwiska tłumacza ani też informacji, na której z obcojęzycznych edycji zostało ono oparte.

Wszystkie te wydania były zaopatrywane we wstęp oraz posłowie. Stosunkowo najmniej napastliwie brzmiały one w pierwszej edycji. Czytamy tam, iż po powstaniu 1863 roku stosunki polsko-żydowskie uległy znacznemu pogorszeniu. Stało się to za sprawą ludności żydowskiej, która napłynęła do Królestwa Kongresowego z głębi Rosji. Również w czasie ostatniej wojny i zaraz po odzyskaniu niepodległości zajęła ona wobec Polski i Polaków stanowisko nie tylko nieżyczliwe, ale nawet wręcz wrogie. Musimy się przeto bronić - pisał anonimowy autor Wstępu - aby na miejsce powstałej po latach z gruzu ojczyzny nie "wyrosła tak upragniona przez Żydów Judeo-Polonia". Było to wyrażenie ukute jeszcze przed I wojną światową, kiedy to ruch syjonistyczny domagał się szerokiej autonomii kulturalnej i narodowej dla ludności żydowskiej w Królestwie Polskim, zwłaszcza na terenie samorządów miejskich.

Zdaniem podpisanego inicjałem W. K. autora Posłowia do edycji Protokołów... z 1920 roku stanowią one "zbiór najautentyczniejszych dokumentów", wyjaśniających przyczynę niedawnej "wielkiej wojny", tłumaczących rozwój bolszewizmu w Rosji, ruchy rewolucyjne w Niemczech, wreszcie klauzule traktatu pokojowego, dotyczące ochrony mniejszości narodowych. "Żmija żydowska", dawniej lekceważąca sobie Warszawę jako miasto gubernialne imperium, teraz wyciągnęła ku niej swój łeb. Świadczy o tym zażydzenie administracji, korpusu oficerskiego, urzędów. Żydzi opanowali Rosję oraz Węgry, obecnie pragną uczynić to samo z Polską. W związku z tym autor Posłowia domaga się zwołania światowej konferencji, która ułożyłaby kontrplan, mający na celu zapobieżenie realizacji planów mędrców Syjonu. W. K. podkreśla jednak, iż jest przeciwko pogromom; wypowiada się natomiast za bojkotem ekonomicznym, towarzyskim i kulturalnym (między innymi literatury tworzonej przez pisarzy żydowskiego pochodzenia). Winniśmy studiować uważnie Protokoły..., aby Polska nie stała się "łupem potęgi ciemnej, dążącej przez wszechniewolę do wszechwładzy".

Przedmowa tajemniczego W K. została powtórzona w edycji Protokołów... z 1925 roku, która ukazała się nakładem pisma "Hasło Narodowe". Natomiast wydanie z 1934 roku zaopatrzono we wstęp, zaczerpnięty z rosyjskiej edycji Protokołów... (1905) oraz z ich londyńskiego wydania (The Jewish Peril-Protocols of the Learned Elders of Zion 1920). Ultraprawicowe pismo "Merkuriusz Polski Ordynaryjny" drukowało w 1935 roku obszerne fragmenty Protokołów... Dwa ostatnie w przedwojennej Polsce wydania Protokołów... (z lat 1937 i 1938) były firmowane przez "Samoobronę Narodu", oficynę związaną z ONR. Zaopatrzyła je ona w obszerną przedmowę pióra Bolesława Rudzkiego, który we Wstępie do wydawnictwa został nazwany "znakomitym żydologiem, znawcą i badaczem kwestii żydowskiej". Był to publicysta katolicki, stały współpracownik, adresowanej do inteligencji, poznańskiej "Tęczy". Na łamach tego miesięcznika zamieszczał między innymi artykuły o masonerii, niebezpieczeństwie żydowskim i niemieckim. Spod pióra Rudzkiego wyszła też broszurka W szponach komunizmu (Poznań 1937).

W obszernym słowie wstępnym do Protokołów... Rudzki scharakteryzował wielowiekową walkę Izraela o zapanowanie nad światem. Przedrukował on tu zaczerpniętą z omawianej już powieści Biarritz mowę, którą "znakomity mędrzec syjoński, rabin Reichhorn" wygłosił w 1856 roku na cmentarzu w Pradze (por. rozdział Spotkania przywódców Izraela}. Rudzki powołuje się również na inny falsyfikat, mianowicie manifest programowy, z którym Adolf Cremieux miał zapoznać twórców "Wszechświatowego Związku Żydów" (1860). Za pomocą Alliance Israelite Universelle Żydzi, jak twierdził Rudzki, spodziewali się zawładnąć światem. Cremieux mówił, iż przyszedł czas, aby przystąpić do niszczenia wszystkich państw oraz religii, za wyjątkiem oczywiście judaizmu, "i ustanowienie na całym świecie jednego tylko państwa żydowskiego, w którym naród żydowski będzie żywiołem panującym i w którym będzie obowiązywała tylko jedna, jedyna religia, mianowicie żydowska". Następnie Rudzki kreślił dzieje powstania Protokołów...

Po kompromitującym doświadczeniu z aferą Taxila Kościół dość długo nie zajmował oficjalnego stanowiska w sprawie autentyczności Protokołów... Kiedy to wreszcie uczynił na łamach "Osservatore Romano" (1938) określił je jako niewątpliwy falsyfikat. Mimo to propaganda antysemicka również w Polsce chętnie odwoływała się do tego tekstu. Co prawda nie cała: na przykład Henryk Rolicki, autor książki Zmierzch Izraela (trzy wydania przed 1939 rokiem, następne w 1989 i 1996), stanowiącej klasyczny wykład spiskowej teorii dziejów, w których Żydzi odgrywać mieli kluczową rolę, ogranicza się do lakonicznej wzmianki o Protokołach... Omawiając postać oraz działalność Aschera Ginzberga, Rolicki stwierdza: "Jemu to fama przypisała autorstwo sławnych Protokołów mędrców Syjonu. Co do ich autentyczności nie mam zamiaru zabierać głosu". Pod pseudonimem Rolickiego ukrywał się Tadeusz Walery Kazimierz Gruziński (1888-1940), prawnik i publicysta politycznie związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Na temat autentyczności Protokołów... nie wypowiadał się również i Roman Dmowski. Był on jednak dość odosobniony. Z Rolickim i Dmowskim nie zgadzała się pod tym względem większość publicystów katolickich (jak ksiądz J. Kruszyński czy T. Jeske-Choiński) wierzących w prawdziwość tego dokumentu. Protokoły... gęsto cytowane w ich pracach miały świadczyć o diabelskim spisku żydowskim, mającym na celu podporządkowanie sobie nie tylko Polski (wspomniana już Judeo-Polonia), ale i całego świata. Niektórzy twierdzili nawet, że istnieje już taki światowy rząd Żydów z siedzibą w Paryżu.

Najgorliwszym obrońcą tezy o autentyczności Protokołów... był ksiądz Stanisław Trzeciak (1873-1944), przypomniany przed czterdziestu laty przez Tadeusza Mazowieckiego w artykule o antysemityzmie, ogłoszonym na łamach "Więzi" (wszedł on następnie do jego książki Druga twarz Europy, Warszawa 1990). Niezależnie od tego, na jaki temat ksiądz Trzeciak się wypowiadał, we wszystkich niekorzystnych dla Kościoła oraz wiary zjawiskach politycznych i obyczajowych, aktach ustawodawczych i rewolucjach widział rękę mędrców Syjonu. Realizację Protokołów... miała stanowić kodyfikacja prawa, dopuszczająca między innymi śluby cywilne oraz rozwody (S. Trzeciak, Talmud, bolszewizm i projekt prawa małżeńskiego w Polsce, Warszawa 1932), dowodem działalności mędrców było swobodne szerzenie się zepsucia obyczajowego (Pornografia narzędziem obcych agentów, Warszawa 1938). Protokoły... stanowiły - zdaniem księdza Trzeciaka - kolejne ogniwo w ciągnących się poprzez wieki działaniach żydowskich na szkodę chrześcijaństwa. Zapoczątkował je już Talmud, o którym pisał obszernie między innymi w książkach Mesjanizm a kwestia żydowska (Warszawa 1934) i Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce (Warszawa 1939 - ta ostatnia liczyła blisko 400 stron druku!).

W 1936 roku ukazała się książka księdza Stanisława Trzeciaka Program światowej polityki żydowskiej (konspiracje i dekonspiracje), poświęcona niemal w całości obronie autentyczności Protokołów... W kilka miesięcy po pierwszej wyszła druga edycja, znacznie poszerzona przez autora. Ksiądz Trzeciak uwzględniał literaturę niemiecką i francuską, przede wszystkim jednak sięgał do rosyjskiej. Obficie cytował więc wywody Butmiego, jak również odwoływał się do Nilusa. Choć zgadzał się z tezą, iż Protokoły... były dziełem Aschera Ginzberga, to jednak podkreślał, iż rojenia jednego fanatyka nie zasługiwałyby na większą uwagę, gdyby nie stało za nim poparcie narodu, do którego należał. W Protokołach... został bowiem - zdaniem księdza Trzeciaka - zawarty pewien program polityczny, moralny i gospodarczy, realizowany z żelazną konsekwencją przez międzynarodowe żydostwo. Jako materiał dowodowy ksiądz Trzeciak przytaczał, obok wypowiedzi proroków ze Starego Testamentu, wspomniane już falsyfikaty, takie jak list księcia Żydów w Konstantynopolu do hiszpańskich Żydów (1489), czy mowę wygłoszoną przez rabina Reichhorna na cmentarzu żydowskim w Pradze, którą - jak pisze Trzeciak - Herman Goedsche zamieścił w swojej "kilkutomowej" (?) powieści Biaric (sic!), rozbijając ją tylko dla efektu na dwanaście części. Każdą z nich wypowiada jeden z przedstawicieli "12 pokoleń izraelskich, w formie nieco teatralnej". Nie mogło też zabraknąć oczywiście ulotki, jaką Komitet Centralny Międzynarodowej Ligi Izraelskiej miał rozpowszechniać wśród żydowskich komisarzy Armii Czerwonej.

W instrukcjach mędrców Syjonu znajdujemy - zdaniem Trzeciaka - wyjaśnienie wszystkich ważniejszych wydarzeń dziejów najnowszych. Przede wszystkim przebieg rewolucji w Rosji, na Węgrzech i w Hiszpanii wskazuje, że działano tam na podstawie jednej i tej samej metody, a tę metodę znajdujemy w Protokołach... Zgodnie z zawartymi w nich naukami, niszczy się w Polsce wielką własność ziemską, z kolei w Rosji Żydzi forsują kolektywizację, prześladują kler chrześcijański i życie religijne, kierują policją polityczną. Na Półwyspie Iberyjskim "za palenie synagog w wiekach średnich, palą dziś po setkach lat kościoły, a za palenie Żydów na stosach, palą katolików". Ksiądz Trzeciak nie miał żadnych wątpliwości co do tego, iż obradującemu w sposób otwarty kongresowi syjonistycznemu w Bazylei towarzyszyły tajne posiedzenia, na których odczytywano Protokoły mędrców Syjonu. Ich autentyczności dowiódł proces w Bernie, gdzie zresztą oskarżeni wzywali Trzeciaka na jednego ze świadków obrony, których - jak pisze - zaprzedany Żydom sąd nie chciał wysłuchać. Swą opinię na temat autentyczności Protokołów... zdołał on jednak ogłosić w zbiorze dokumentów (Gerichts-Gutachten zum Berner Prozess), jakie Ulrich Fleischhauer, subwencjonowany przez propagandę hitlerowską, opublikował w III Rzeszy (Erfurt 1935). Trzeciak zawarł ją w artykule Die Protokolle der Weisen von Zion - der politische Katechismus des Judentums (Protokoły mędrców Syjonu - politycznym katechizmem żydostwa).

Na usługach mędrców Syjonu mieli pozostawać świadkowie Jehowy; ksiądz Trzeciak poświęcił im w swej książce osobny obszerny rozdział, w którym wyraża oburzenie faktem tolerowania "świadków" w katolickiej Polsce. Tadeusz Mazowiecki słusznie zauważa: "Wystarczy wziąć do ręki którąś z klasycznych pozycji polskiego antysemityzmu, aby się przekonać, jakich to cech i dążeń nie przypisywano żydostwu lub kto tym dążeniom nie służył. Indywidualizm i kolektywizm, rewolucja francuska i rewolucja rosyjska - wszystko to są wymysły i dzieła żydowskie: Barthou i Roosevelt, Benesz, badacze Pisma Świętego, Rasputin, Kiereński i Lenin - to tylko jedni z wielu narzędzi światowej polityki żydowskiej".

Stanisław Trzeciak wszystko tłumaczył na niekorzyść oskarżonego: jeśli karczmy były utrzymywane w większości przez Żydów, to dlatego, że starali się oni rozpijać "gojów". Jeśli natomiast bolszewicy w czasie rewolucji rozbijali magazyny z wódką, to tylko dlatego, że w Protokołach... czytamy: "Pijaństwo będzie również zakazane przez prawo i karane jako występek przeciw człowieczeństwu, ludzi zmieniających się pod wpływem alkoholu w zwierzęta" (XXIII, 3). Zdaniem księdza Trzeciaka, Francja, starając się skłonić Polskę do wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom, czyniła to w interesie Żydów, którzy opanowali ster rządów nad Sekwaną.

Wniosek nasuwał się jasny: "Żydzi są głównymi krzewicielami komunizmu, a komunizm to nie choroba dusz, ale światowe oszustwo żydowskie, obmyślone w tym celu, by w duchu Protokołów mędrców Syjonu ułatwić Żydom panowanie nad światem". Należy więc ze wszystkich sił pracować nad odżydzeniem Polski; winien to czynić każdy, "kto nie chce, by przyszłe pokolenia polskie służyły Żydom na ziemi polskiej, zlanej krwią pradziadów, kto nie chce śladami Rosjan w tułactwie marnieć na obczyźnie". Należy jednak przyznać, iż jako środek walki ksiądz Trzeciak zaleca bojkot gospodarczy, wyklucza natomiast "używanie wszelkiego rodzaju gwałtów, czy brutalnej siły, które najkategoryczniej potępić trzeba. [...] Żydzi muszą wyjść z Polski, bo oni są nieszczęściem narodu". Ksiądz Trzeciak nie wierzy w możliwość ich nawrócenia: "Żydzi ochrzczeni oddają żydostwu niewymowne usługi, pracują po cichu wprawdzie, ale pożytecznie dla sprawy żydowskiej, bez nich Izrael [...] nie mógłby wejść do duszy i serca narodów rdzennych". Świadczą o tym bolesne dla katolicyzmu doświadczenia z maranami w Hiszpanii czy frankistami w Polsce, którzy pozornie tylko porzucili judaizm. Głównie jednak na przykładzie Francji Trzeciak stara się udowodnić, iż Protokoły... są "programem wszechświatowej polityki żydowskiej". Stąd nasuwa się więc jasny wniosek: trzeba być kimś mocno naiwnym lub całkowicie ograniczonym, by mimo oczywistych dowodów, mówić jeszcze o Protokołach... jako o falsyfikacie lub plagiacie.

Należy jednak przypomnieć, iż ksiądz Trzeciak nie wyraził tu oficjalnego stanowiska Kościoła, choć z drugiej strony jego publikacje nie spotykały się z krytyką w pismach katolickich. Być może pod wpływem holocaustu zmienił swoje poglądy w kwestii żydowskiej, na co wskazywałby fakt wypowiedzenia się za przyjmowaniem dzieci żydowskich do zakładów prowadzonych przez zakonnice katolickie. Podobną ewolucję przeszli niektórzy inni przedwojenni propagatorzy antysemityzmu, między innymi ksiądz Franciszek Godlewski i Jan Mosdorf. Wiadomo natomiast, że ksiądz Trzeciak należał do nielicznej w Polsce grupy potencjalnych kolaborantów, którzy na przełomie lat 1939 i 1940 prowadzili z władzami III Rzeszy rozmowy w sprawie powołania proniemieckiego rządu. Jego udział w tych pertraktacjach stanowił poniekąd logiczną konsekwencję nagród oraz innych dowodów uznania, jakie przed wybuchem wojny otrzymywał od władz III Rzeszy za udział w erfurckich zjazdach Weltdienstu, jak też za antyżydowską publicystykę, demaskującą knowania mędrców Syjonu. Notabene ksiądz Trzeciak chwalił nie tylko Hitlera, nazywając go dobrym pasterzem, który broni stada przed żydowskimi wilkami, ale i Stalina. O ile bowiem Trocki, oczytany w Protokołach mędrców Syjonu dążył do wywołania w ich interesie światowej rewolucji, to "goj Stalin" słusznie - zdaniem księdza Trzeciaka - przepędził "zbrodniczego warchoła". Autor tych słów zginął jednak nie z rąk żydowskich, lecz niemieckich: ksiądz Trzeciak został zabity 8 sierpnia 1944 roku przed barykadą, wzniesioną w dniach powstania warszawskiego.

Protokoły mędrców Syjonu a holocaust

Nad eksterminacją Żydów Hitler zaczął się zastanawiać dość wcześnie, o czym ewidentnie świadczą niektóre fragmenty Mein Kampf; pisze on tam między innymi, że gdyby na początku wojny zatruto gazem 12 czy 15 tysięcy tych "hebrajskich niszczycieli ludu" (dieser hebraischen Volksverderber), oszczędziłoby to życie milionom frontowych żołnierzy. Do myśli tej powrócił, rozpoczynając II wojnę światową, nie czynił zresztą z tego większej tajemnicy. W wygłaszanych publicznie mowach (od przemówienia w Reichstagu z 30 stycznia 1939 roku poczynając) zapowiadał on, że wojna przyniesie zagładę Żydów w całej Europie. Realizował ją z niesłychanym uporem i konsekwencją, nieraz ze szkodą dla wysiłku militarnego Rzeszy (likwidacja robotników żydowskich, pracujących na potrzeby Wehrmachtu, używanie tak potrzebnych frontowi ciężarówek do deportacji Żydów do obozów zagłady). Hitler był głęboko przekonany o istnieniu światowego spisku Żydów, który w ten sposób zwalczał. Wiarą w jego istnienie starał się również zarazić opinię publiczną państw toczących walkę z III Rzeszą. Świadczy o tym fakt, iż w dywersyjnych audycjach propagandowych, nadawanych głównie w języku angielskim, w samym tylko 1943 roku aż 70-80 procent czasu było poświęcone szerzeniu antysemityzmu.

W czasie rozmów prowadzonych w Kwaterze Głównej Wehrmachtu Hitler porównywał Żydów do bakterii, z którymi musi prowadzić równie bezwzględną walkę jak ta, którą w ubiegłym stuleciu toczyli Pasteur i Koch. Holocaustowi towarzyszyło sięganie do najbardziej brutalnych motywów, występujących w jeszcze średniowiecznej propagandzie antyżydowskiej, mianowicie do pomówień o mordy rytualne. Miały one świadczyć o kryminalnych z natury skłonnościach narodu żydowskiego. Tematyką tą zajmowali się ludzie z tytułami doktorskimi, wśród nich należy wymienić Johanna von Leersa, profesora na uniwersytecie w Jenie. Ten specjalista również od Protokołów mędrców Syjonu zdołał po wojnie zbiec do Egiptu.

Kiedy Niemcy zaczęli ponosić klęski na wszystkich niemal frontach, aby wzmocnić ich chęć do dalszej walki, straszono rodaków widmem rzezi, jaka w razie zwycięstwa aliantów grozi im z rąk światowego żydostwa. Niemcy mieli zresztą podstawy do obaw, że spotka ich ten sam los co ludność w krajach okupowanych przez III Rzeszę, zwłaszcza iż alianci domagali się od Berlina bezwarunkowej kapitulacji. Nasuwa się pytanie, w jakim stopniu ludność, walczącej do końca z dużą zawziętością III Rzeszy, ulegała tak prymitywnej w końcu propagandzie. Niektórzy wzruszali na nią zapewne do końca pogardliwie ramionami, ale większość, w miarę ponoszonych klęsk, coraz bardziej chyba wierzyła, iż ma do czynienia z koalicją kierowaną centralnie przez potężny a wszechświatowy spisek żydowski. O jego istnieniu była na pewno głęboko przeświadczona SS-mańska obsługa obozów koncentracyjnych. Posyłając do komór gazowych kobiety i dzieci, czynili to w przekonaniu, że niszczą najgorszego wroga III Rzeszy. Bezpieczeństwo rasie panów miała zapewniać tylko likwidacja świata Untermenschów, kierowanego przez Żydów. Ta ideologiczna motywacja wyjaśnia sposób traktowania sowieckich jeńców wojennych, których setki tysięcy wymarło w niemieckich obozach.

Komendant Oświęcimia, Rudolf Hoss, doszedł w więzieniu do przekonania, iż holocaust był błędem, ponieważ zdyskredytował Niemcy. Nie omieszkał jednak dodać, iż na skutek ich klęski światowe żydostwo przybliżyło się do ostatecznego celu, jakim jest władztwo nad światem. Po II wojnie światowej niektórzy z przedstawicieli antysemickiej propagandy zaczęli z kolei twierdzić, iż świat żydowski w Ameryce dlatego tak spokojnie przyglądał się zagładzie swych europejskich współwyznawców, ponieważ spodziewał się, iż zdoła ona skłonić pozostałych do odbudowy własnego państwa w Palestynie.

Propaganda hitlerowska, starając się niejako usprawiedliwić holocaust, do ostatnich dni III Rzeszy pisała o Protokołach mędrców Syjonu oraz światowym spisku Żydów. Jeszcze w styczniu 1945 roku Goebbels twierdził, że to oni właśnie stoją za plecami Rosjan, Anglików i Amerykanów, którzy w imię żydowskich interesów składają na polach tej bezcelowej wojny całe hekatomby ofiar. Mimo eksterminacji lwiej części europejskich Żydów oficjalna propaganda III Rzeszy nadal głosiła, iż jej celem jest zniszczenie dominacji żydowskiej nad światem. Znalazło to również odbicie w tych wydawnictwach, jakie z inspiracji hitlerowskiej ukazywały się na terenie Generalnego Gubernatorstwa (GG).

W 1943 roku nakładem wydawnictwa "Nauka i Sztuka" ukazała się w Krakowie kolejna edycja Protokołów... zatytułowana Protokoły mędrców Syjonu, czyli wykłady mędrca syjońskiego, wtajemniczonego w plany podboju świata przez Żydów. Stanowiła ona wierne powtórzenie omawianych już wydań z lat 1937 i 1938, które przygotował Bolesław Rudzki. W tej samej oficynie wydawniczej, działającej niewątpliwie na zlecenie okupanta, ukazały się również inne druki antysemickie, wśród nich niewielka (licząca 47 stron druku) broszura "dr. Władysława Wardzińskiego", zatytułowana Światowy spisek żydostwa. Jej autor omawiał szczegółowo Protokoły... jako autentyczny dokument, ukazujący zbrodnicze plany mędrców Syjonu.

"Dr Władysław Wardziński" [czy nie był to pseudonim?] wspominał o wieku wydaniach Protokołów..., jakie pojawiły się w różnych językach i odwoływał się do niechętnych Żydom opinii ojców Kościoła. Z prac sobie współczesnych przytaczał wspomnianą już książkę Henry'ego Forda, studia Stanisława Trzeciaka i Henryka Rolickiego. Kulturę okresu II Rzeczypospolitej przedstawiał jako zdominowaną przez Żydów. "Pan Słonimski, pan Leśmian - różne Winawery i Handelsmany [...] nadawali ton, pouczali, co jest, a co nie jest zgodne z >>postępem<<. Reguła nauk z Protokołów mędrców Syjonu była zachowana w całości" - pisał "dr Wardziński", oburzający się na panoszenie się w teatrze "wszelkich Zelwerowiczów, czy Kalinówny". Złowrogo brzmiały te słowa, jeśli przypomnieć, iż Bruno Winawer (dramatopisarz i popularyzator nauki) i Marceli Handelsman (wybitny historyk) nie przeżyli hitlerowskiej okupacji, a Słonimskiego i Tuwima jedynie wyjazd z Polski uratował przed komorą gazową.

Czyniąc wyraźną aluzję do trwającej eksterminacji polskich Żydów, autor broszury z tryumfem oznajmiał, iż ich zbrodniczy program zawarty w Protokołach... nie doczekał się realizacji dzięki narodowemu socjalizmowi, którego wódz podjął nieubłaganą walkę z całą potęgą "światowego żydostwa". Na walkę tę, prowadzoną z jednej strony przeciwko żydowskim kapitalistom, a z drugiej "przeciw żydowsko-komunistycznemu wywrotowi i międzynarodówkom", mędrcy Syjonu odpowiedzieli wywołaniem "wojny wszechświatowej, która objęła już wszystkie kontynenty". Czytając "z całym zrozumieniem ich Protokoły...", na pytanie, czy jest to "naród wybrany", możemy udzielić kategorycznej odpowiedzi: "Naród wybrany?... Nie! Naród przeklęty przez Boga!".

Podobną opinię znajdujemy także w broszurze Ich ukryte cele. Sześć rozdziałów o Żydach jako winowajcach obecnej wojny ("Księgarnia Powszechna", Kraków 1943). Podpisany na niej Ludwik Bronowski (zapewne również pseudonim) twierdził, że ich eksterminacja znajduje pełne usprawiedliwienie i uzasadnienie w Protokołach mędrców Syjonu. Realizując zawarty w nich program, Żydzi rozpętali dwie wojny światowe. Pragną zniszczyć religię i zapanować nad wszystkimi narodami; piszą o tym wyraźnie "w owym światowym programie żydostwa, który ku rozgoryczeniu Żydów dostał się w ręce chrześcijan". Zdaniem "Bronowskiego" najgorsza kara jest jeszcze za mała dla żydowskich bluźnierców: należy się im nie tylko męka na ziemi, ale i wieczne potępienie w zaświatach. To Żydzi umęczyli Chrystusa i mordują niewinne dzieci chrześcijańskie, aby pić ich krew.

Według autora broszury Polska była pierwszą ofiarą mędrców Syjonu, którzy popchnęli ją do wojny, podobnie jak później wciągnęli do niej również państwo ich pachołka, Stalina. Są oni odpowiedzialni za wymordowanie polskich oficerów w Katyniu oraz za śmierć kilkuset tysięcy polskich dzieci w Rosji sowieckiej. Sam Bóg zdecydował o zagładzie tego narodu. Jest ona dziełem "młodych i mocnych sił Europy, walczących z tajemną potęgą żydostwa i nie znających kompromisu, dopóki odwieczny wróg ludzkości, Żyd, nie zostanie zniszczony".

"Ludwik Bronowski" powoływał się na Apokalipsę, przypisywaną świętemu Janowi, antybolszewicką propagandę z okresu wojny 1920 roku, gwałty towarzyszące odwrotowi Armii Czerwonej "z Galicji" (w lecie 1941 roku), jak również na wypowiedzi polskiej prasy emigracyjnej o martyrologii rodaków w Rosji sowieckiej. Do broszury dołączono reklamę innej, wydanej w tym czasie żydożerczej pracy Śmiertelny wróg chrześcijaństwa, która to "książka godnie kontynuuje prace Niemojewskich, Lutosławskich, Trzeciaków i innych naszych pisarzy, szermierzy walki z plagą żydostwa".

Choć w omawianych publikacjach ze zrozumiałych względów nie wspominano o metodach i rezultatach tej walki, to jednak ich autorzy starali się za wszelką cenę przekonać czytelników, iż likwidacja gett, obozy masowej zagłady, komory gazowe - wszystko to stanowiło w pełni usprawiedliwioną odpowiedź na "szatańskie plany mędrców Syjonu". Korzystając ze świeżego ujawnienia masakry katyńskiej, propaganda hitlerowska starała się obciążyć Żydów winą za przestępstwa czerwonego totalitaryzmu. Było to zgodne z twierdzeniem, jakie towarzyszyło kolportażowi Protokołów mędrców Syjonu od samych początków XX stulecia, a mianowicie z tezą, iż zawierają one wręcz proroczą wizję kolejnych rewolucji, za których pomocą Żydzi będą się starali zawładnąć światem.

Aby usprawiedliwić i uzasadnić holocaust, propaganda hitlerowska nie wahała się sięgać nawet do tych przedwojennych publikacji antysemickich, które ukazywały Żydów jako zdecydowanych przeciwników polskich dążeń niepodległościowych. Tak więc w 1942 roku wznowiono książkę Władysława Boqueta Przez Morze Czerwone ku gettom Europy. Powstanie i dzieje narodu żydowskiego. Świadectwem przestępczej działalności Izraelitów są dla jej autora zarówno księgi Starego Testamentu, jak i... Quo vadis Henryka Sienkiewicza, z którego ma wynikać, że to Żydzi sprowokowali tak okrutne prześladowanie pierwszych chrześcijan.

Jako cegiełki do budowy przyszłej monografii (Obraz Żyda w polskojęzycznych publikacjach propagandy hitlerowskiej) chciałbym tu wskazać na dwie broszurki Zbigniewa Kowalewskiego, mianowicie Śmiertelny wróg chrześcijaństwa (Warszawa 1943) i Żydzi się przedstawiają (Warszawa 1944). Obie te broszurki ukazały się nakładem koncesjonowanego "Wydawnictwa Glob" przy poparciu Wydziału Propagandy rządu GG w Krakowie. Co prawda Protokoły... są expressis verbis cytowane tylko w drugiej z broszur Kowalewskiego, który notabene podpisał się już na niej jako Kowalewsky. Natomiast w Śmiertelnym wrogu chrześcijaństwa wspomina się tylko o żydowskim spisku: jego świadectwem miała być ulotka, znaleziona przy dowódcy "11 pułku sowieckich strzelców", niejakim Zunderze, a skierowana "do przewodniczących sekcji Międzynarodowej Ligi Izraelickiej".

Równocześnie Kowalewski rozpisuje się szeroko na temat mordów rytualnych, popełnianych rzekomo przez Żydów. Przed ich dążeniem do zawładnięcia światem osłaniają Europę najlepsi synowie Niemiec, Włoch, Węgier, Finlandii, Norwegii, Holandii, Francji, Słowacji i wielu innych narodów, żyjących na tym kontynencie. Kto przeszkadza w tej obronie, "ten działa przeciwko europejskiej wspólnocie ludów i tym samym traci prawo do ochrony i życia" - stwierdza złowrogo Kowalewski. Powołuje się on na antyżydowskie wypowiedzi katolickich synodów kościelnych, jak również na antysemicką broszurę Sebastiana Miczyńskiego Zwierciadło Korony Polskiej z roku 1618, którą propaganda hitlerowska wydała w przekładzie niemieckim w 1941 roku.

Czyżby wizjonerstwo?

Każdy uważny czytelnik Protokołów... musi zgodzić się z opinią, iż zostały one sporządzone w wyjątkowo niestaranny sposób. Spod pokładów bełkotu, nieporadności kompozycyjnych, naiwności oraz oczywistej ignorancji (dotyczy to zwłaszcza rozdziałów poświęconych sprawom finansowo-skarbowym) przebija w nich jednak miejscami trafna wizja ustroju totalitarnego, zwłaszcza w tej postaci, w jakiej został on urzeczywistniony w Związku Radzieckim. Zasadnicza myśl przewodnia Protokołów... brzmi jak następuje: pod hasłami sprawiedliwości społecznej dla wszystkich, "wolności, równości i braterstwa", należy obalić dotychczasowy ustrój, wykorzystując w tym celu istniejące w nim instytucje (parlament, partie polityczne, prasę różnych odcieni, wolność stowarzyszeń, swobodę sumienia). Na jego gruzach powstanie imperium, w którym wszystkie tu instytucje przestaną praktycznie istnieć. Mędrcy Syjonu po to pragną zniszczyć wszelki porządek publiczny, normy prawne i więzy społeczne, by na ich miejsce wprowadzić jeszcze ostrzejsze rygory, rozbudowując aparat przemocy do granic w historii ludzkości niespotykanych. Chcą zbudować wszechpotężne państwo, którego nieżydowscy mieszkańcy będą poddani stałej kontroli i pozbawieni w praktyce jakichkolwiek praw obywatelskich.

Jest to mechanizm działania, który od rewolucji angielskiej 1640 roku sprawdzał się przynajmniej częściowo w dziejach Europy. Cromwell, który wystąpił przeciwko tyranii Karola II, znajdując poparcie w znacznej części parlamentu, osiągnął następnie władzę wielokrotnie silniejszą od tej, którą posiadał ścięty król, a parlament po prostu rozpędził. Nie sposób też porównywać zakresu władzy Robespierre'a i Ludwika XVI, Lenina i Mikołaja II. Przywódcy obu tych rewolucji zaczynali od głoszenia haseł "wolności, równości i braterstwa", aby następnie wprowadzić rządy samowładne, o których się ich koronowanym poprzednikom nie śniło. Przypomnijmy, że Lenin w styczniu 1918 roku rozpędził parlament (Konstytuantę), która została powołana w wyniku pierwszych w dziejach Rosji demokratycznych wyborów. Stalin polecił uchwalić najbardziej demokratyczną w jej historii konstytucję (1936), co nie przeszkadzało mu w kontynuowaniu krwawych czystek i zapełniania łagrów milionami niewinnych ofiar. Jak wynika zaś z wielu pamiętników, ludzie osadzeni w jego więzieniach z pewną nostalgią wspominali warunki panujące w carskich "tiurmach".

Czy znaczy to jednak, że przywódcy Rosji Radzieckiej byli pojętnymi uczniami instrukcji zawartych w Protokołach mędrców Syjonu? Nic podobnego! Po prostu twórcom tego falsyfikatu nie był zapewne obcy program radykalnego skrzydła rosyjskich rewolucjonistów, a ściśle biorąc Katechizm rewolucjonisty, opracowany przez S. G. Nieczajewa (1847-1884). Wywołał on powszechne oburzenie nie tylko w kołach prawicy; Nieczajew twierdził, iż "cel uświęca środki", o tym samym mówi osobny paragraf (I, 12) Protokołów... Nieczajew pisał, że dla dobra rewolucji dopuszczalne jest stosowanie najdalej idącego terroru, podeptanie wszelkich zasad moralnych i praw obywatelskich, wzajemne donosicielstwo i szpiegostwo. Moralne jest tylko to, co służy obaleniu starego porządku. I o tym Protokoły... często wspominają; czytamy w nich między innymi, że w nowym państwie obywatele będą musieli poddać się stałemu nadzorowi policji. Raczkowski, spiritus movens Protokołów..., jeden z asów ochrany oraz współzałożyciel Czarnej Sotni, musiał bez wątpienia być doskonale oczytany w pracach rosyjskich przeciwników caratu. W związku z tym nasuwa się pytanie o charakterze bardziej ogólnym, a mianowicie, czy owo wizjonerstwo Protokołów... nie wynikało po części i z tego rozeznania sytuacji, jakie zawsze zwykło cechować policję polityczną w krajach pozbawionych wszelkich demokratycznych instytucji. A więc takich, gdzie barometrem nastrojów oraz opinii publicznej nie są debaty parlamentarne czy wolna prasa, lecz raporty konfidentów, tkwiących nieraz w samych sztabach rewolucyjnych, z drugiej zaś strony ich doniesienia o rozmowach prowadzonych w knajpach lub w zakładach pracy. Raczkowski, mając pełny dostęp do tych materiałów, mógł być dobrze zorientowany w planach skrajnej lewicy. Nie sposób też przypuścić, aby nie czytał Biesów Fiodora Dostojewskiego, w których zostały one przedstawione w mocno skarykaturyzowanej formie.

Jeden z publicystów radzieckich; określając Protokoły... mianem politycznej i moralnej Apokalipsy naszego stulecia, słusznie zauważa, że mógłby je napisać któryś z rewolucjonistów występujących w tej powieści: Stawrogin, Szigalew czy Piotr Wierchowieński (postaci tej Dostojewski nadał niektóre rysy Nieczajewa). Ponieważ autorzy zajmujący się Protokołami... zwrócili dotąd uwagi na te zastanawiające zbieżności, chciałbym się nad nimi bliżej zatrzymać. "Tam szpiegostwo - mówi Wierchowieński o programie Szigalewa. - U niego każdy członek społeczeństwa pilnuje drugiego i ma obowiązek denuncjowania go". W Protokołach... (XVI, 8) czytamy: "Zgodnie z programem naszym trzecia część poddanych będzie śledziła pozostałe części w poczuciu obowiązku, w myśl zasady służeniu dobrowolnego państwu. W czasach tych zajęcie szpiega i denuncjanta nie będzie hańbiło. Przeciwnie nawet - będzie chwalebne". W innym miejscu Biesów Szigalew dochodzi do "ostatecznego wniosku, iż ludzkość musi być podzielona na dwie nierówne części. Dziesiąta część otrzymuje wolność osobistą i nieograniczoną władzę nad pozostałymi dziewięcioma dziesiątymi. Tamci zaś zatracają osobowość, stają się stadem". Protokoły..., choć nie określają tego w procentach, to jednak mówią w gruncie rzeczy to samo: w imperium stworzonym przez Żydów tylko oni mają tworzyć warstwę panującą, natomiast "gojów" nazywa się ślepym tłumem i zwierzętami. Przy okazji zresztą pada to samo co i w Biesach określenie: "goje to stado baranów...".

Z kolei to, co mówi Wierchowieński ("Puścimy w ruch pijaństwo, oszczerstwo, denuncjację! Rozplenimy niesłychanie rozpustę!") współbrzmi z tak częstymi zaleceniami mędrców Syjonu, aby dążyć do rozkładu obecnego społeczeństwa za pomocą alkoholu, a w czołowych państwach Europy rozwijać pornografię ("literaturę szaloną, brudną, wstrętliwą" XLV, 3). W całości Protokołów... przewija się wyraźnie myśl, którą Dostojewski wkłada w usta Szigalewa: "Zaczynam od nieograniczonej wolności, lecz kończę na nieograniczonym despotyzmie. Muszę jednak zaznaczyć, że innego rozstrzygnięcia zagadnień społecznych nie ma i być nie może".

Biesy są, moim zdaniem, książką genialną, w której autor nie tylko ukazał rewolucjonistów, ale i (ustami Szigalewa) przewidział kierunek, w jakim pójdzie znaczna część Europy XX stulecia, a mianowicie określił zasady i sposób funkcjonowania ustroju totalitarnego. Czynił to niekiedy ze wstrząsającą dokładnością, żeby choć przypomnieć taką uwagę Dostojewskiego o rewolucjonistach: "Oni wszyscy, ponieważ nie umieją prowadzić spraw, okropnie lubią oskarżać o szpiegostwo". Jeśli więc Raczkowski naprawdę doradził anonimowemu autorowi Protokołów..., aby sięgnął do Biesów, to okazał wręcz znakomity dar przewidywania. Wykorzystanie w Protokołach... programu Nieczajewa, który istotnie został kiedyś sformułowany, w oczach wielu czytelników uwierzytelniło ten falsyfikat. Zwrócił już na to uwagę Norman Cohn, pozostawiając jednak bez odpowiedzi pytanie: skąd u Joly'ego, a następnie w Protokołach... znalazła się wręcz prorocza miejscami wizja XX wieku? Aby odpowiedź na to pytanie odnaleźć, należy sięgnąć do wielkich utopistów XVI-XVII wieku, przede wszystkim zaś do Tomasza Campanelli. Społeczeństwo, jakiego zbudowanie zalecają, dzieli się przecież na ślepo posłuszny tłum i nieomylnych mędrców, którzy nie radzą się nikogo z rządzonych (to samo postulował Szigalew). Campanella przewiduje w swym państwie instytucję ludzi, którzy otrzymują lżejszą pracę oraz lepsze wynagrodzenie, ale za to "pełnią obowiązki wywiadowców i donoszą państwu wszystko, co posłyszą". Jest to więc swoista odmiana "czarnej utopii". Nie darmo Aleksander Nekricz i Michał Heller swą najnowszą, "czarną" historię ZSRR zatytułowali Utopia u władzy.

Uwiarygodnieniu Protokołów... w oczach potomnych posłużyło również przepisanie z pamfletu Joly'ego wskazówek na temat sposobów, jakimi panujący, nie likwidując parlamentu ani prasy różnych odcieni, może mimo to zwiększyć zakres swej władzy. Służyć temu celowi ma między innymi ustanowienie ścisłej kontroli prasy, likwidacja autonomii uniwersytetów, powoływanie ich profesorów z grona ludzi posłusznych rządowi, sądzenie przeciwników politycznych na równi z pospolitymi przestępcami, co ma zrujnować reputację opozycjonistów w oczach społeczeństwa. Może to wyglądać na wnikliwą antycypację wydarzeń, jakie istotnie miały miejsce w naszym stuleciu.

O ile w Rosji radzieckiej przejście do totalitarnej formy rządów następowało dość gwałtownie, to w państwach tak zwanej demokracji ludowej przez pewien czas zachowywano pozory, tak jakby ich kierownicy realizowali odpowiedni punkt Protokołów... (X, 1): pamiętajcie, że "rządy i narody w polityce zadowalają się pozorami". Utrzymywano więc system wielopartyjny, w dalszym ciągu wychodziła prasa różnych kierunków, a najważniejsze decyzje formalnie nadal należały do parlamentu. Stopniowo jednak stronnictwa te likwidowano lub przekształcano w formalne przybudówki partii rządzącej, a w Sejmie, z którego faktyczna opozycja została wyeliminowana, zaczęli zasiadać wyłącznie ludzie posłuszni rządowi. Autonomia wyższych uczelni przestała faktycznie istnieć, prasa ulegała uniformizacji, środki masowego przekazu poddano surowej cenzurze. Ale stosowanie takiej polityki nie wymagało wcale sięgania do Protokołów mędrców Syjonu. Joly, a za nim ich autorzy, opisali po prostu pseudoliberalny system rządów Napoleona III, który i w tym względzie naśladował swego wielkiego imiennika. Za rządów Bonapartego cenzura kontrolowała teatr w stopniu, o jakim Ludwik XVI nie miał nawet pojęcia. Już wówczas publikowano artykuły sławiące dobrodziejstwa rządów cesarza. Rzekomi mędrcy Syjonu pisząc: "Przy każdej sposobności będziemy drukowali artykuły, w których przeprowadzimy porównania między poprzednikami a naszymi dobroczynnymi rządami" (XIV, 2), nie wymyślili więc niczego nowego.

Protokoły... okazywały się "prorocze" na każdym niemal zakręcie historycznym. Antysemicki pamflet pod tytułem Judeopolonia, powstały zapewne w kręgach zbliżonych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a wydany po raz pierwszy w 1981 roku, został wznowiony już po obradach Okrągłego Stołu, którymi według jego autora (autorów?) mieli oczywiście sterować Żydzi. Notabene Towarzystwem Okrągłego Stołu nazywał się klub towarzyski założony w początkach XVIII wieku w Dreźnie, któremu Kazimierz Marian Morawski przypisał plany rozbioru Polski.

Gdyby autorzy Judeopolonii byli nieco bardziej oczytani, nie omieszkaliby wykorzystać tej zbieżności nazw. Jako motto tej broszury zamieszczono dwa cytaty z Protokołów... Pierwszy z nich mówi: "Na usługach naszych mamy ludzi wszelkich poglądów, wszelkich zasad, odnowicieli monarchii, demagogów, socjalistów, wszystkich zaprzęgliśmy do pracy". Każdy z nich na własną rękę "toczy jak czerw resztę władzy, usiłuje obalić cały ustalony układ" (IX, 6).

Drugi z cytatów dotyczy strajków, których nie zna przemysł państwa opanowanego przez Żydów: "Strajki jest to sprawa najniebezpieczniejsza dla rządu. Skończą się one z chwilą, kiedy my posiądziemy władzę" (XXIII, 2). Nie można powiedzieć, aby oba motta były w pełni trafnie dobrane. Wprawdzie do Okrągłego Stołu istotnie zasiedli przedstawiciele różnych kierunków politycznych, to jednak strajki wcale się nie skończyły. Co więcej, za przykładem polskich robotników poszli dość rychło radzieccy, a więc mieszkańcy kraju, w którym zwolennicy tezy o żydowsko-masońskim spisku od dawna reprezentowali wpływową część opinii publicznej.

Antysyjonizm w Rosji

Trudno zdawałoby się o większy kontrast niż ten, jaki zachodził pomiędzy historycznymi losami Polski i Rosji, i to już od XVII wieku poczynając. Pierwsza zaczęła wówczas tracić stopniowo różne ziemie na rzecz sąsiadów, by w końcu całkowicie zniknąć na pewien czas z mapy Europy. Druga - z państwa o powierzchni pół miliona kilometrów kwadratowych (XV wiek) stała się mocarstwem, którego obszar liczył (w momencie rozwiązania Związku Radzieckiego) ponad 22 miliony kilometrów kwadratowych! Polska, jako jedyne chyba państwo w dziejach świata - choć była członkiem zwycięskiej koalicji - z wygranej dla niej wojny wyszła z terytorium zmniejszonym o 76 tysięcy kilometrów kwadratowych (z 386 tysięcy w 1939 roku do 312 tysięcy w 1945 roku). Przekształcona w Związek Radziecki Rosja nie tylko utrzymała posiadłości w Azji, ale i rozciągnęła swą militarną oraz polityczną kontrolę na znaczną część Europy Środkowowschodniej.

A mimo to w obu państwach, Polsce i Rosji, pojawiały się w XX wieku książki oraz artykuły, przedstawiające je jako sui generis ofiary dziejów; kraje, którym ciężkie straty zadał spisek żydowsko-masoński, sterowany przez demonicznych mędrców Syjonu. Pomijając narodowe kompleksy, takie spojrzenie na dzieje przynosiło potrójne niejako korzyści. Wynikało z niego bowiem, iż musimy być czymś ważnym na mapie Europy, skoro nad naszym zniszczeniem pracuje tak potężny spisek o światowym zasięgu.

Mędrcy Syjonu szkodzą Rosji (czy Polsce) dlatego, ponieważ dzięki swej kulturze duchowej i wartościom moralnym reprezentuje ona śmiertelne zagrożenie dla ich planów władztwa nad światem.

Spiskowa teoria dziejów tłumaczyła też wszelkiego rodzaju nieszczęścia, jakie spadały (i nadal spadają) na Polskę (recte Rosję). Jej wizję już w latach trzydziestych XX wieku zaczęła upowszechniać "biblia stalinizmu", którą był Krótki kurs historii WKP(b).

Dzieje partii bolszewickiej jawią się w tej książce jako ciąg nieustannych walk z potężną konspiracją, która zdołała umieścić swych ludzi na najwyższych szczeblach władz partyjnych i państwowych, w wojsku i w gospodarce, w kulturze i służbie bezpieczeństwa. Była to niejako kolejna wersja tej wizji dziejów, jaką dawały Protokoły mędrców Syjonu. Z tą tylko różnicą, iż miejsce przewrotnego Żyda-masona zajmował w dziele Stalina skrajnie niebezpieczny i wszechobecny trockista, stały uczestnik "wielkiego spisku przeciwko ZSRR", o którym traktowała słynna książka M. Sayersa i A. Kahna pod tym właśnie tytułem. Notabene został w niej omówiony, i to wcale obszernie, proces przywódców polskiego podziemia, jaki w czerwcu 1945 roku odbył się w Moskwie ("proces szesnastu"). Karol Irzykowski marksistowską teorię literatury nazwał dość złośliwie systemem podejrzeń. To samo da się jednak powiedzieć i o metodzie materializmu historycznego. Skoro stalinizm nie miał zaufania do własnych obywateli, to trudno się dziwić; że tę samą podejrzliwość przenosił na teren polityki zagranicznej.

Na arenie międzynarodowej główne skrzypce w spisku antyradzieckim grał "światowy imperializm", przy czym na czoło wysuwało się w nim zawsze to państwo, z którym ZSRR znajdował się aktualnie w stanie ostrego konfliktu politycznego. Na ogół jednak po II wojnie światowej etatowym niejako wrogiem Związku Radzieckiego bywały Stany Zjednoczone, stąd też tak zwanych syjonistów pomawiano przede wszystkim o to, iż są agentami CIA. Warto podkreślić, iż powielano w zasadzie tę samą kalkę pojęciową, jakiej używali, od 1917 roku poczynając, przeciwnicy bolszewizmu. Z tą tylko dość istotną różnicą, iż ci pisali o żydowsko-komunistycznej konspiracji, natomiast radziecka publicystyka polityczna w 1953 roku, a następnie w 1967 roku i w następnych latach, zaczęła twierdzić, iż powstała w 1897 roku Światowa Organizacja Syjonistyczna stale knuje spiski przeciwko władzy radzieckiej. W tym celu już 2 maja 1918 roku "syjoniści" mieli zwołać w Moskwie tajne zebranie swych zwolenników, noszące wyraźnie kontrrewolucyjny charakter. Pod nazwą walki z syjonizmem i w Rosji, i w Polsce kamuflowano wystąpienia antysemickie. W 1968 roku po Warszawie krążył dowcip, iż profesor Witold Doroszewski, zapytany, jak się właściwie to słowo pisze, rzekomo odpowiedział, że obecnej pisowni nie zna, ale przed wojną "syjonista" pisano przez "ż"...

Obok Ameryki głównym wrogiem ZSRR miał być Watykan, który zresztą od dawna postawił sobie jakoby za cel ujarzmienie Rosji i przekształcenie jej mieszkańców w niewolników papiestwa. Teza ta nie była w propagandzie rosyjskiej czymś nowym; na długo przed wybuchem rewolucji 1917 roku formułowali ją prawosławni przeciwnicy katolicyzmu.

Kamuflaż słowny, mianowicie zastąpienie w języku komunistycznego imperium (lingaa sovietici imperii) określenia "Żyd" słowem "syjonista", pozwalał z jednej strony na unikanie oskarżeń o naśladownictwo hitlerowskiej propagandy, z drugiej zaś na lansowanie tezy światowego spisku, którym właśnie sterują wszechobecni i wszechwładni syjoniści. Tezę taką zawierał już akt oskarżenia sformułowany w słynnym procesie Rudolfa Slanskiego oraz towarzyszy (grudzień 1952 roku), kiedy to przed sądem w Pradze czeskiej stanęła grupa wyższych funkcjonariuszy partyjnych, głównie żydowskiego pochodzenia. Motywacja wyroku potępiającego spisek "burżuazyjnych syjonistów", jaki zapadł w tej sprawie za niewątpliwą aprobatą Stalina, zapowiadała powtórzenie się podobnego procesu również i w Moskwie.

Sprzyjał temu niechętny stosunek Stalina do Żydów, przechodzący w ostatniej dekadzie jego życia w otwarty antysemityzm. Zgłoszona przez powstały w okresie II wojny światowej Antyfaszystowski Komitet Żydowski propozycja utworzenia na Krymie żydowskiej republiki autonomicznej została przez podejrzliwego dyktatora potraktowana jako próba budowy tam przyczółka dla przyszłej agresji ze strony USA. Komitet uległ likwidacji w sierpniu 1952 roku, kiedy to rozstrzelano większość jego członków. Podobny los spotkał w latach 1948-1952 wielu żydowskich intelektualistów: pisarzy i aktorów. Przypuszcza się, iż finałem procesu "morderców w białych kitlach" (lekarzy żydowskich zatrudnionych na Kremlu) miała być w zamysłach Stalina ich publiczna egzekucja w Moskwie. To z kolei pozwoliłoby wywołać pogromy antyżydowskie; które posłużyłyby jako uzasadnienie deportacji całej ludności tego pochodzenia gdzieś na daleką Syberię czy nawet za krąg polarny. Nie jest wykluczone, iż w pewnym momencie Stalin uznałby, że dojrzał czas, aby Protokoły mędrców Syjonu ogłosić oficjalnie druidem. Jego śmierć przystopowała jednak całą tę akcję.

Zerwanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Tel Awiwem a Moskwą, które nastąpiło po słynnej wojnie "sześciodniowej" Izraela z jego arabskimi sąsiadami w czerwcu 1967 roku, zapoczątkowało kolejny etap "antysyjonistycznej" kampanii w ZSRR. Odtąd w prasie radzieckiej dość często zaczęły się pojawiać artykuły o żydowsko-masońskim spisku, kierowanym przez "syjonistów", którzy dążą do zdobycia władzy nad światem. Szczytowy okres tej kampanii przypadł na lata 1977-1978. Była ona ze zgorszeniem przyjmowana między innymi przez prasę amerykańską. Głośnym echem odbił się w niej artykuł profesora Walerego Emeljanowa, który w 1978 roku pisał na łamach "Komsomolskiej Prawdy", iż rząd Cartera stanowi "największe skupisko Żydów i masonów, jakiego Ameryka jeszcze nigdy dotąd nie znała".

Publikacjom owym towarzyszyły wielonakładowe broszury i książki o wyraźnie antysemickim ostrzu. Co najmniej od 1974 roku propaganda demaskująca "światowy spisek syjonistyczny" zaczęła dochodzić do głosu w treściach szkolenia partyjnego. Przed "syjonizmem" ostrzegali też lektorzy towarzystwa "Znanije" (radziecki odpowiednik polskiego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej), zajmującego się upowszechnianiem wiedzy. Co prawda w publikacjach "czołowych pogromców syjonizmu": Lwa Korniejewa, Jurija Iwanowa, Władimira Bolszakowa, jak również w pracach zbiorowych na ten temat, brak otwartych powołań na Protokoły mędrców Syjonu.

Dokonane wszakże przez amerykańskich sowietologów (W. Koreya, Y. Tsigelmana) zestawienie argumentów "antysyjonistycznych" z tekstem Protokołów... wykazało, iż stanowiły one jedno z głównych źródeł natchnienia dla takich autorów jak Iwanów czy Korniejew. Polemika antyżydowska sięgała także do wspomnianych wcześniej, przedrewolucyjnych jeszcze dzieł Osman-Beya i Butmiego. W przypadku Protokołów... są to najczęściej swobodne parafrazy ich poszczególnych paragrafów; zdarzają się jednak i wręcz dosłowne z nich zapożyczenia. Czytelników interesujących się bliżej tym problemem odsyłam do cennej pracy zbiorowej na temat korzeni oraz skutków antysemityzmu, występującego w Związku Radzieckim: Anti-Semitism in the Soviet Union: Its Roots an Consequences (T. Freedman, Nowy Jork 1984). Sporo miejsca zajmują w tej pracy teksty paralelne, zestawiające odpowiednie fragmenty Protokołów... z radzieckimi publikacjami na temat światowego spisku syjonistów.

Nie wiem, czy w chwili, gdy się ukazywała praca amerykańskich sowietologów, Protokoły... były już w Rosji wydawane w ramach bezdebitowego obiegu. W każdym razie ma to miejsce obecnie, o czym nadal informuje rosyjska telewizja. Przypomnijmy że z tak zwanego "drugiego obiegu" korzystały także, zwłaszcza w ostatnich latach, władze bezpieczeństwa, jak również skrajnie prawicowe organizacje w ZSRR, chętnie obarczające "inorodców" (tak się określa nie-Rosjan, głównie Żydów, choć nie tylko) winą za wszystkie nieszczęścia, jakie przyniosła rewolucja 1917 roku oraz rozpętana przez nią wojna domowa. Antysemicka propaganda, choć prowadzona oczywiście z inną motywacją, znajdowała poparcie we wpływowych kołach partyjnej biurokracji rządzącej Związkiem Radzieckim.

Na początku lat osiemdziesiątych powstało w Moskwie (przy Ministerstwie Przemysłu Lotniczego ZSRR) wspomniane już "historyczno-patriotyczne" towarzystwo Pamiat' (Pamięć), stawiające sobie za cel ochronę zabytków rosyjskiej kultury i historii. Niebawem jednak okazało się, iż za główne swe zadanie uważa ono walkę z międzynarodowym spiskiem, którego przedstawiciele mieli przeniknąć do centralnych instytucji życia politycznego, do władz państwowych i partyjnych, do prasy oraz środków masowego przekazu. W wydanej przez Pamiat' Odezwie do narodu rosyjskiego czytamy: "Wszystkie knowania masonów i syjonizmu w naszym kraju są wymierzone w naród rosyjski i w naszą Ojczyznę". Ta obca agentura, działająca w Związku Radzieckim od samych jego początków, miała doprowadzić do zniszczenia wielu cennych zabytków rosyjskiej kultury. Jej zbrodnicza działalność trwa nadal; w dalszym ciągu "świadomie i planowo wyniszczana jest rosyjska przyroda i rosyjska kultura, rzeki i jeziora. Celem spisku jest zatrucie narodowej kultury obcymi miazmatami i unicestwienie rosyjskich talentów".

Ilustracją spiskowej teorii dziejów są powieści, jakie ukazują się w wielotysięcznych nakładach u naszego wschodniego sąsiada. Tak więc w 1970 roku oficer marynarki, Iwan Szewców, wydał tam dwie książki o wyraźnie antysemickim ostrzu. Pierwsza z nich to W imię ojca i syna, gdzie Trocki, alias Bronstein, występuje w roli typowego agenta syjonizmu i prowokatora na skalę światową. Akcja powieści przebiega w dwudziestu latach i poświęcona jest walce, jaką Stalin musiał stoczyć z syjonistycznym spiskiem, który opanował Komitet Centralny. Druga z książek, nosząca tytuł Miłość i nadzieja, opublikowana przez wydawnictwo wojskowe w nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy, roi się od łotrów, noszących z reguły czysto żydowskie nazwiska. Einstein jest w niej oskarżony o "kradzież teorii względności" jakimś (niewymienionym z nazwiska) badaczom, Trocki zaś bierze udział w spisku, mającym na celu zamordowanie Lenina, które zlecono Fani Kapłan. Choć "Komsomolska Prawda" określiła oba te utwory jako "stek plugawych, ciemnych i jadowitych bredni", to z obroną pospieszyła o wiele wyżej w hierarchii partyjnych autorytetów stojąca "Prawda", której zdaniem powieść W imię ojca i syna nie zawiera nic fałszywego ani sprzecznego z faktami. Twórczość Szewcowa posiada zresztą nie tylko antysemickie ostrze, służy ona także umacnianiu rosyjskiego nacjonalizmu poprzez bezkrytyczną apoteozę mocarstwowych tradycji tego kraju. Przewijający się w jego powieściach wyraźny nurt ksenofobii oraz niechęci wobec wpływów Zachodu nawiązuje do tradycji słowianofilskich. Poczytność Szewcowa wzmaga i to, że wiele scen pozostaje na pograniczu pornografii.

Ten sam nurt twórczości odnajdujemy w prozie Wiktora Iwanowa, którego Sądny dzień ("Nasz Sowremiennik" 1988) twórczo przyswoił sobie poprzednie doświadczenia historyczne, "od Protokołów mędrców Syjonu poczynając", jak zjadliwie zauważył "Ogoniok". Zdaniem Iwanowa to właśnie wolnomularze obalili cara, wywołali drugą wojnę światową, a następnie przystąpili do moralnego rozkładania społeczeństwa w Rosji. W tym celu nasyłają do niej dywersantów; należy do nich niejaki Jefim, główny bohater tej powieści. Ma on z jednej strony tumanić ludzi religią, z drugiej zaś... szerzyć wśród nich pornografię. Dlatego na przywiezionej ze sobą do Rosji maszynie poligraficznej drukuje i Pismo Święte, i pocztówki o obscenicznej treści. Całą ta działalnością kierują oczywiście masoni, których rodowód autor wyprowadza jeszcze z czasów króla Salomona. Wolnomularze przejęli sporo cech od pitagorejczyków i esseńczyków, niemało od templariuszy i jezuitów, najwięcej wszakże od Żydów. "Obecnie zaś na polecenie CIA - deprawują zdrową rodzinę radziecką".

Na łamach "Naszego Sowremiennika", który drukował podobne androny coraz wyraźniej i śmielej występowano w obronie autentyczności Protokołów..., a członkowie stowarzyszenia Pamiat' domagali się nawet oficjalnego ich wydania. Ponieważ to nie nastąpiło, musieli się zadowolić rozdawaniem ulotek wzywających do powołania specjalnego trybunału, który sądziłby wszystkich "syjonistów", winnych udziału w masowej eksterminacji obywateli Związku Radzieckiego, jaka miała miejsce od 1917 roku. Towarzyszyła temu produkcja minifalsyfikatów, stanowiących rzekome instrukcje Żydów z Izraela dla ich współwyznawców, przebywających jeszcze w Rosji. Podczas pierwszych dni procesu K. Ostaszwili-Smirnowa, który na czele bojówki zakłócił 18 stycznia 1990 roku zebranie grupy pisarzy moskiewskich i kierował ich pobiciem, rozdawano ulotkę, zatytułowaną Katechizm Żyda w ZSRR. Czytamy w niej między innymi: "Oskarżajcie o antysemityzm tych, co starają się was zdemaskować. Przyklejajcie im etykietę antysemity. Każdy, komu ją przyczepicie, stanie się bezbronny, albowiem wszyscy pozostali oddadzą go wam na pożarcie i zniszczą własnymi rękami. Demaskujcie ich i kompromitujcie pod każdym pretekstem i przy użyciu wszystkich środków. (...) Pozbawiajcie ich kontaktów i oparcia. Odbierajcie im możliwość efektywnej pracy. Izolujcie ich i podburzajcie tłum przeciwko nim, pozbawiajcie ich odpowiedzialnych stanowisk w społeczeństwie. Oskarżajcie o nieposłuszeństwo i warcholstwo, wzywajcie ich do władz i administracji, ciągajcie po komitetach partii i milicji, a jeśli to się uda, również i po sądach". Ulotkę tę miano rzekomo opracować w Tel Awiwie w 1958 roku. Skazanie Ostaszwilego na dwa lata łagru (popełnił w nim samobójstwo) umocniło zapewne u jego sympatyków wiarę w autentyczność tego dokumentu.

Wiele już złego powiedziano o materializmie historycznym. Była to istotnie dość prymitywna oraz jednostronna teoria, wyjaśniająca wszystko przez stosunki produkcji i czynniki gospodarcze. Trudno jednak zaprzeczyć, iż marksizm stanowił równocześnie pewną próbę racjonalizacji dziejów. Jego stopniową likwidację zapoczątkował już stalinizm: w ujęciu czwartego klasyka marksizm jako metoda interpretacji historii kończył się tam, gdzie zaczynały się interesy rosyjskiego imperializmu, i to na całej przestrzeni jego dziejów. W chwili obecnej natomiast rozpad imperium pociągnął za sobą całkowitą likwidację doktryny uzasadniającej jego istnienie (nazywanie jej marksizmem staje się zresztą coraz bardziej umowne). W zaistniałej pustce ideologicznej pojawiły się upiory. Doraźnym wystąpieniom antysemickim sekunduje dość systematyczna kampania prasowa, nawiązująca do broszurek, jakie na temat Protokołów mędrców Syjonu publikowały w latach wojny domowej wydziały propagandy przy sztabach Denikina, Kołczaka oraz Wrangla (por. rozdział Protokoły mędrców Syjonu a rewolucja bolszewicka], jak również do publikacji antysemickich, jakie ukazywały się na emigracji. Jest to niewątpliwie wynik pilnej lektury tamtych wydawnictw oraz rezultat odradzania się nacjonalizmu rosyjskiego z całą towarzyszącą mu nowomową, w której pojęcia syjonista i rusofob są używane wymiennie.

Każdy odbiorca rosyjskiej prasy oraz telewizji łatwo spostrzeże, iż dominuje w niej nurt, który nazwałbym "wściekłością na historię". Raz po raz zadawane jest pytanie, jak to się mogło stać, że tak utalentowany naród znalazł się obecnie we wręcz katastrofalnej sytuacji. Dlaczego ludność państwa władającego milionami hektarów urodzajnej ziemi i wielkimi zasobami bogactw naturalnych przez przeszło 70 lat musiała stać w kolejkach, stale odczuwając brak elementarnych artykułów? Kto pozostaje odpowiedzialny za masową i krwawą eksterminację rosyjskiej elity umysłowej? Rozgoryczenie jest tym większe, iż dawniej można się było powołać na militarną potęgę Związku Radzieckiego, dzięki której Kreml zdołał poddać znaczną część Europy Środkowowschodniej swej kontroli. Dziś, wobec upadku imperium, odpada ta ostatnia satysfakcja; rodzi się natomiast coraz powszechniej przekonanie, iż całe zło zaczęło się od rewolucji oraz od terroru, jaki jej towarzyszył. Temu wszystkiemu winni są zaś nie sami Rosjanie, lecz "inorodcy", przede wszystkim zaś Żydzi.

"Dawno minęły te czasy, kiedy antysemici wstydzili się swych poglądów i dawali im wyraz po kryjomu. Dzisiaj antysemityzm głośno daje o sobie znać ze szpalt takich pism, jak >>Nasz Sowremiennik<<, >>Mołodaja Gwardia<<, >>Literaturnaja Rossija<< i >>Moskowskij Literator<<. Wysunięto już żądania wprowadzenia normy procentowej (numerus clausus) przy przyjmowaniu Żydów na wyższe uczelnie, do pracy w instytutach naukowych czy wydawnictwach [...]. Tylko patrzeć, kiedy zażądają ponownego, jak za caratu, wyznaczenia granicy dopuszczalnego osiedlania się Żydów..." - pisze rosyjski publicysta Walentin Oskocki. Przytacza on wypowiedzi Walentina Pikula, autora nader popularnych w ZSRR powieści historycznych, z których wynika, iż obalenie caratu było dziełem syjonistycznego spisku (tych "sił tajemnych, które reżyserowały historię"). W istocie, nie ma w tej kwestii zbyt wielkiej różnicy pomiędzy poglądami Sołżenicyna a artykułami, które ukazywały się na łamach "Naszego Sowremiennika". Wszędzie rewolucja jest przedstawiana jako suma ogromnego zła, którego Rosjanie nie mogliby wyrządzić sami sobie. Jej zwycięstwo nie wynika bynajmniej z winy samych Rosjan, którzy na miejsce jednego jarzma dali sobie pokornie narzucić drugie, o wiele gorsze i okrutniejsze, ale z ich uwikłania w piekielną intrygę zmontowaną przez mędrców Syjonu. Starają się oni ich oczernić w oczach innych narodów. To Żydzi tworzą "czarną legendę" na temat Rosjan.

Pojęcie to wprowadził do historiografii hiszpański historyk, Julian Juderias, w swej słynnej książce La leyenda Negra. Estudios acerca del concepto de Espańa en el extianejro (Czarna legenda. Studia na temat wizji Hiszpanii w oczach obcych). Określił on ją jako zespół negatywnych, krzywdzących i niczym nieuzasadnionych opinii, które, od XVI wieku poczynając, krążą zarówno po Półwyspie Iberyjskim, jak i w Ameryce Łacińskiej. Zdaniem Juderiasa szerzą ją głównie wrogowie katolicyzmu i Kościoła, zarzucający jego ojczyźnie fanatyzm, ciemnotę i okrucieństwo. Przedstawiają oni Hiszpanów w roli wrogów postępu, tolerancji i kultury, zamieszkujących najbardziej zacofany z krajów naszego kontynentu. Książka Juderiasa, utrzymana w polemiczno-apologetycznym stylu, od pierwszego jej wydania w 1914 roku do chwili obecnej doczekała się przeszło dwudziestu edycji, budząc cała masę polemik. Zasadność "czarnej legendy" do dziś rozpala namiętności w całej Ameryce Łacińskiej.

Otóż czytając wydane w 1989 roku obszerne studium Igora Szafarewicza Rusofobia, miałem wrażenie, że wreszcie pojawił się "rosyjski Juderias". Podobnie jak jego hiszpański poprzednik, tak i Szafarewicz polemizuje w niej ostro z opiniami "szkalującymi" jego rodaków oraz samą Rosję. Nieprawdą jest - pisze - jakoby okrucieństwo czy despotyzm stanowiły cechę specyficzną tylko dla jej dziejów, a sama rewolucja 1917 roku konsekwentnie z nich wynikała. Jedynie oszczercy Rosjan twierdzą, iż w stalinizmie doszedł do głosu ich charakter narodowy, niezdolny do stworzenia ustroju opartego na zasadach wolności i demokracji. Mylą się głęboko lub działają w złej wierze ci, którzy utrzymują jakoby od rządów Iwana Groźnego do stalinowskiej dyktatury wiodła konsekwentna droga, wyrażająca się w pogłębianiu oraz doskonaleniu despotycznych form rządu. Szafarewicz, ubolewając, że podobne poglądy znajdują przychylny rezonans również i w części prasy radzieckiej, przytaczał liczne kontrargumenty, w których rozpatrywanie nie będę się tu wdawał. Dla zasadniczego tematu mojej pracy istotne jest co innego, a mianowicie twierdzenie, iż skrajny nurt żydowskiego nacjonalizmu cechuje nienawiść do Rosji, jej historii i w ogóle wszystkiego co rosyjskie.

Na dowód tego autor Rusofobii przytacza wypowiedzi rosyjskich dysydentów żydowskiego pochodzenia z Andriejem Siniawskim (A. Tercem) na czele. Jego zdaniem ta nienawiść oraz pogarda dla wszystkich nie-Żydów wyziera z każdego opowiadania Babla, które poświęcił Konarmii. Jedynie Żydzi są tam ukazywani z sympatią i współczuciem. Szafarewicz nie oszczędza nawet popularnych powieści satyrycznych Ilfa i Piętrowa (Dwanaście krzeseł oraz Złoty cielec}. Zarzuca ich autorom, iż nakreślili tam postacie przedstawicieli dawnej rosyjskiej kultury - szlachty, popów czy inteligencji - w sposób sugerujący czytelnikowi, iż ma tu do czynienia nie z ludźmi, ale niemalże zwierzętami, które można z satysfakcją myśliwego zlikwidować.

Biorąc tak masowy udział w rewolucyjnym ruchu rosyjskim, Żydzi mieli - zdaniem Szafarewicza - nadzieję, że po jego zwycięstwie przekształcą się w warstwę panującą w nowym państwie. Tak się też i stało: mimo że stanowili oni zaledwie 1-2 procent mieszkańców Rosji radzieckiej, to jednak dając upust swej nienawiści do rosyjskiej kultury oraz tradycji, kierowali w istocie dziełem ich zniszczenia, jak również eksterminacją grup i warstw, które były nosicielami tych wartości. Szafarewicz powołuje się też na udział Żydów w wymordowaniu carskiej rodziny (istotnie, byli nimi Swierdłow, który ją bezpośrednio zarządził, oraz Jakowlew, główny wykonawca kaźni), w kierowniczych organach GPU, likwidujących najbardziej wartościowe elementy rosyjskiego chłopstwa (walka z tak zwanymi kułakami), w niszczeniu prawosławia: wiary, duchowieństwa i Kościoła. Czynili to z nienawiści do Rosji. Z tych samych pobudek wylewali też całe kubły pomyj na jej wielkich synów, nazywając na przykład Piotra Wielkiego syfilitykiem czy pederastą, a Michaiła Kutuzowa "reakcyjnym działaczem".

Dyskusja z tymi tezami, utrzymanymi niemalże w duchu komentarzy do Protokołów mędrców Syjonu, nie miałaby oczywiście większego sensu. Ograniczę się przeto do dwóch tylko uwag. Po pierwsze, falom terroru stalinowskiego towarzyszyło właśnie odwoływanie się do nacjonalizmu rosyjskiego i gloryfikacja polityki carów, nawet tej, prowadzonej wobec narodów podbitych przez Rosję. Wysadzano w powietrze zabytkowe cerkwie czy klasztory, w tym samym jednak czasie zaczęto sławić Piotra Wielkiego i Iwana Groźnego, z którymi to carami Stalin się porównywał (i lubił, gdy w filmach i powieściach czyniono to samo).

Historia niełatwo układa się w schematy podsuwane jej przez Szafarewicza. Również jego teza, jakoby to głównie Żydzi "szkalowali" Rosjan, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Rusofobia jest poświęcona w znacznym stopniu polemice z książką Richarda Pipesa Russia under the Old Regime, która ukazała się przed kilkunastoma laty w przekładzie rosyjskim (oczywiście na Zachodzie), a następnie w tłumaczeniu na polski (Rosja carów, Warszawa 1990). Ale przecież analogiczne tezy rozwijał już cytowany przez nas Jan Kucharzewski, dowodząc w swym wielotomowym "serialu historycznym", iż zaprowadzony przez bolszewizm ustrój stanowi ukoronowanie despotyzmu, jaki panował w Rosji od wieków. Stalinizm to jego zdaniem zrusyfikowany marksizm.

Tymczasem jeśli już ktoś psuł Rosji opinię od stuleci, czynili to raczej Polacy niż Żydzi. Jeśli oczywiście szkalowaniem można nazwać pisanie prawdy o terrorze i despotycznym systemie sprawowania władzy. Zbrodnie Iwana Groźnego demaskowały niemal na bieżące książki, jakie - między innymi z inspiracji Stefana Batorego - ukazywały się w szlacheckiej Rzeczypospolitej. Z aktualnie prowadzonych badań nad literaturą lagrową wynika zaś, że już pod koniec lat dwudziestych XX wieku zapoczątkowali ją ci Polacy, którym udało się ujść z Wysp Sołowieckich. Sięgając do klasyki tego typu literatury, warto wspomnieć, że Gustaw Herling-Grudziński (Inny świat) i Józef Czapski (Na nieludzkiej ziemi) wydali swe relacje o "archipelagu Gułag" na długo przedtem, zanim opisał je Sołżenicyn. Notabene ten ostatni zarówno w poglądach na rusofobię, jak i na rolę Żydów w wywołaniu rewolucji bolszewickiej zbliża się do tez zaprezentowanych przez Szafarewicza, z którym zresztą łączy Sołżenicyna od lat bliska przyjaźń. Poglądy te znalazły wyraz w jego powieści Lenin w Zurychu.

"Pierestrojka" nie położyła kresu tego typu propagandzie, lecz wręcz przeciwnie, zintensyfikowała ją. Wspomniany poprzednio Sergiusz Nilus jest we współczesnej Rosji otoczony swoistym kultem przez pewne kręgi Cerkwi prawosławnej. Do jego wielbicieli należał zmarły przed kilkoma laty metropolita Petersburga Joan, będący także zagorzałym propagatorem Protokołów... Z inicjatywy Joana powstało stowarzyszenie "Prawosławny Sankt Petersburg", które ustanowiło nagrodę literacką imienia Nilusa. W preambule do jej regulaminu czytamy, iż Sergiusz Nilus jest znany prawosławnemu ludowi przede wszystkim jako człowiek, który opublikował Protokoły mędrców Syjonu.

Znalezione na: http://niniwa22.cba.pl/protokoly_janusz_tazbir_1.htm
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje