Author Topic: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.  (Read 982 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.


Do tego wpisu poczułam się zobowiązana słysząc ataki na rodziców którzy nie pozwalają szczepić dzieci.

Wśród zarzutów o niewiedzy i lekkomyślności powtarzał się motyw przewodni:nieodpowiedzialność.

Sledząc tok atakujących,rodzice mieli być nieodpowiedzialni,bo “nie wiedzą,nie znają się,nie są ekspertami” a ci,którzy szczepić każą-ekspertami są.

Abstrahując od niedorzeczności ostatniego twierdzenia (konia z rzędem temu lekarzowi,który potrafi dokładnie i zrozumiale opowiedzieć pacjentowi o  r e a l n y m  działaniu szczepionki (bo by mam nadzieję  nie robił takich propozycji) nie mówiąc o działaniach ubocznych oraz jej składzie czy losach specyfiku w organizmie.

Permanentne negowanie cudzego zdania należy dzisiaj do “kultury czasów”,ale szczególnie bezczelne wydaje się negowanie cudzego zdania o jego własnym samopoczuciu czy zdrowiu w celu odebrania mu możliwości decydowania o tymże a celuje w tym,niestety polityka i medycyna.

Skupmy się jednak na temacie-co oznacza ekspert?Słowo pochodzi od “próbować,wypróbowywać.”Jest to więc ktoś, kto próbował czegoś nie raz i wie (mniej więcej),jak to działa,na kim i czym skutkuje.

JAK lekarz może być ekspertem w dziedzinie zdrowia czyjegoś dziecka?!

TO RODZICE prowadzą wielostopniowe obserwacje maleństwa od początku,to oni obserwują biologiczną odpowiedź jego organizmu na wszelkie substancje,TO ONI są AUTENTYCZNYMI EKSPERTAMI,jeżeli chodzi o ICH dzieci.

Coraz intensywniej usiłuje się pozbawić rodziców władzy nad ich dzieckiem,odseparować je od najlepszych opiekunów,jakich może mieć.

Nie chodzi mi oczywiście o przypadki ekstremalne,kiedy rodzice nie nadają się do wychowywania nie mówiąc o poczęciu nowego człowieka.

Kiedy jednak mamy do czynienia z rodzicami,którzy wiedzą,co mówią i twierdzą,że ich dziecku szczepionka nie posłuży,to jakim prawem traktuje się ich jak kłamców,nieuków (bo moja racja jest najmojsza?),wreszcie chcących celowo dziecku zaszkodzić.Neguje się w ten sposób ich wiarygodność -zakłada nieuczciwość i doprowadza ich najkrótszą drogą do szukania innych wyjść -nie zawsze legalnych.Prawo jest im przyznawane tylko,kiedy o to walczą a i to nie zawsze.

Czy można mówić o prawdziwej odpowiedzialności,jeżeli najkompetentniejsi obserwatorzy-rodzice właśnie-nie są dopuszczeni do głosu lub lekceważeni?

To rodzice troszczą się o wszystko-o zdrowie,odzież,dom,harmonię rozwoju….

Gdzie jest wreszcie odpowiedzialność lekarzy za ich postępowanie?Gdyby naprawdę ją ponosili,niewielu by się na ten zawód zdecydowało,ale czy ktoś ze środowiska przyzna się do tego oficjalnie?

Tak,jest to profesja ciężka,niewdzięczna,skomplikowana na wielu poziomach.Ale ten,kto się na nią decyduje,powinien o tym wiedzieć i być za swą decyzję odpowiedzialnym.Jak obserwujemy życie-nie jest to najczęstszy przypadek.

Przede wszystkim-zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek pod pretekstem jego dobra NIGDY nie oznaczało szczerych intencji.Przejmowanie odpowiedzialności za czyjeś życie było ZAWSZE domeną totalitaryzmu.Napoleon nie pytał ludu,czy chą być szczepieni.Tak samo Hitler.Podobnie i my nie jesteśmy teraz pytani (w większości).Powtórzę-jeżeli chcecie,żeby było dobrze,zatroszczcie się najpierw o miejsca pracy,o rozwój ludzi,o właściwą edukację,o zdrowe pożywienie,o takie prawo,aby każdy mógł mieszkać w godnych warunkach …wtedy nie będą już wam potrzebne żadne szczepienia,spadnie ilość pacjentów w gabinetach,spadnie też….o rany,spadnie zapotrzebowanie na farmaceutyki i w ogóle służbę zdrowia!No nie,co to,to za dużo…lepiej więc powiedzmy,że przejmujemy tę odpowiedzialność ( w takim razie odpowiedzcie za tyle ludzkich nieszczęść,fuszerek,kalectw-szczególnie nie ujętych w statystykach) i sprawa załatwiona.

Na szczęście,nie dla wszystkich.

Zanjomi pokazali mi nagranie programu z panią rozpaczającą,że jej dziecko nie zostało zaszczepione i zachorowało na chorobę niekoniecznie związaną w ogóle z danym szczepieniem.Pani była bardzo przekonana (intensywnie popierana przez założone świeżo stowarzyszenie proszczepionkowe),że to brak szczepionki spowodował chorobę jej dziecka.

Nie zostało powiedziane,jak wyglądało życie tej pani PRZED porodem,czy i jakie leki antykoncepcyjne brała,jak się odżywiała,jakie leki stosowała,w jakich warunkach rodziła,kto i jak przyjmował poród……Nie zostało powiedziane nic oprócz tego,że dziecko zachorowało,bo nie dostało szczepionki.Z oczywistych powodów nie zostali zaproszeni rodzice dzieci,które właśnie po szczepionkach zachorowały.

Nie mam żalu do tej kobiety,z pewnością czuła się winna,że czegoś nie dopilnowała,że być może czegoś nie zauważyła, że nie zrobiła wszystkiego,co mogła….Kiedy dzieje się nieszczęście,szuka się winnych.Wydaje mi się,że ktoś to bardzo sprytnie wykorzystał.Uwolnił z poczucia winy jedną osobę przepisując je na inne.Pół biedy,gdyby na prawdziwych winowajców( choć być może matka miała tu rolę wiodącą)-ale nie-winę przesunięto na ludzi mówiących prawdę o szczepieniach.Jakie to wygodne….

Przyglądając się kolejnemu nowemu stowarzyszeniu walczącemu o “jedyną słuszną sprawę”,przyjrzyjmy się intensywnie i pamiętajmy,że wiele z tzw.instytucji dobroczynnych dobro czyni wyłącznie samym sobie,że często mamy do czynienia z przedłużoną ręką przemysłu.

Co przy tak szalonych finansach na to przeznaczonych-wcale nie jest dziwne.

Źródło: naturalhealthconsult.wordpress.com

Suzanne Humphries na temat szczepionek (11:25)
http://www.youtube.com/watch?v=XpoOcT7muI4

Komentarz,  Justyny Socha pod tekstem o szczepieniach, niech każdy rodzic się zastanowi:

Rodzice dzielą się na tych, którzy świadomie dbają o zdrowie dziecka i tych, którzy ślepo podążają za innymi i tym co mówi im reklama. Fakt jest jeden – każdy pacjent ma prawo zgody na zabieg medyczny i jest ona nieważna jeśli została wyrażona na podstawie nieprawdziwych informacji.
Dziecko jest chronione przez przeciwciała matki z łożyska oraz naturalnego pokarmu nawet do 18 miesiąca życia.
Szczepienia spotkały się z krytyką od samego początku ich stosowania, bo zawsze wiązały się z ryzykiem zarówno związanym z procedurą szczepienia (np. zarażenie kiła podczas iniekcji szczepionki przeciw ospie prawdziwej), jak i działaniem samej szczepionki, której skutki uboczne są opisane w ulotce, bardziej szczegółowo w charakterystyce produktu leczniczego oraz w przepisach prawnych dotyczących odszkodowań za powikłania poszczepienne.
Faktem jest, że pełną cenę jaką ponosimy za masowe szczepienia będzie można poznać dopiero gdy zostaną przeprowadzone rzetelne populacyjne badania szczepionych według pełnego programu szczepień i nieszczepionych wcale. Nigdy nie zrobiono takich badań, a bezpieczeństwo szczepionek bada się w oparciu o obserwację grupy kontrolnej, która otrzymuje inną szczepionkę zawierającą potencjalnie szkodliwe składniki zamiast neutralnego placebo.
Mimo, że media i świat medyczny ogłosiły, że nie ma związku między szczepionkami i autyzmem, na świecie sądy przyznają kolejne wielomilionowe odszkodowania dla dzieci z encefalopatią i autyzmem po szczepionce MMR

Kolejne badania potwierdzają, że głównym czynnikiem odpowiedzialnym za narastający problem autyzmu są czynniki środowiskowe, nie można zaprzeczyć, że należą do nich również szczepionki, których liczba w kalendarzu szczepień wzrasta w dużym tempie.
Kolejnym faktem jest, że umieralność na choroby przeciw którym prowadzone są szczepienia spadła wielokrotnie zanim je wprowadzono na masową skalę, tylko trzeba ją prześledzić w dłuższym okresie czasu, a nie tylko na kilka lat.
Faktem jest ograniczenie zachorowalności, ale jeśli w przyszłości okaże się, że choroby wieku dziecięcego zostały wymienione na o wiele bardziej niebezpieczne, chroniczne schorzenia, bilans korzyści i strat będzie jednoznacznie po stronie strat.
Zachorowania na krztusiec w Europie to skutek braku odporności u dorosłych i młodzieży, a nie wina nieszczepionych dzieci. Ten fakt również można sprawdzić w rządowych analizach epidemiologicznych.
Gdy zaczęto publicznie omawiać bezpieczeństwo szczepionki MMR, nie zapewniono rodzicom możliwości dostępu do innych szczepionek np. monowalentnej przeciw odrze. Kto jest naprawdę odpowiedzialny za obecną sytuację?
Szczepienie dziecka nie gwarantuje, że nie zachoruje ono na chorobę przeciw której było szczepione i nie daje dożywotniej odporności. Niewielu rodziców zdaje sobie z tego sprawę. Nie zdają sobie również sprawy z tego, że sami są… zagrożeniem dla szczepionych według teorii fanatycznych zwolenników szczepienia cudzych dzieci. Czy dojdzie do tego, że zostaną zwolnieni z pracy jeśli odmówią przyjęcia szczepionki?
Czy autorka artykułu jest przekonana, że szczepionka przeciw gruźlicy chroni jej dziecko? Jeśli tak, na jak długo i czy przed każdą formą gruźlicy? Co wie o możliwych powikłaniach? Czy zna grupy ryzyka i możliwości leczenia oraz inne formy profilaktyki? Te pytania powinien sobie zadać każdy świadomy rodzic.
Justyna Socha
« Last Edit: (Mon) 18.05.2015, 01:49:08 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Re: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
« Reply #1 on: (Sun) 06.04.2014, 08:11:25 »
Jak to możliwe, że wszystkie polskie dzieci nie wymarły przed rokiem 2003 z powodu niezaszczepienia na te plagi egipskie?



http://faktyoszczepieniach.files.wordpr ... -20101.png

Niebezpieczne szczepionki przeciwko HPV (2:17)
http://www.dailymotion.com/video/xao6yi
« Last Edit: (Mon) 18.05.2015, 01:50:36 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Re: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
« Reply #2 on: (Sun) 06.04.2014, 08:11:50 »
Sieć na psychopatów

Życie potrafi być zaskakujące.

Pamiętacie gdy pisałem o lekarce próbującej mi wcisnąć ciemnotę na temat tężca? I niezbędności szczepienia przeciwko tej straszliwej chorobie zabijającej w Polsce corocznie około 10 staruszków po 70-tce?

Rozmawiałem wczoraj wieczorem z babcią Valeriana, opowiadającej mi jak kilka lat temu zasięgała rady odnośnie szczepień Valeriana - swojego wyczekanego jedynego wnuka - pytając tę właśnie lekarkę - panią Ewę, co sądzi na temat szczepień oraz czy zaszczepiła własne córki. Odpowiedź przewidywalna, oczywiście zaszczepiła, poleca, nieodpowiedzialnie jest nie szczepić, itd.
Babcia Valeriana, również była lekarką, więc pewnego dnia pani Ewa z mężem, oraz babcia Valeriana spotkały się na jakiejś branżowej imprezie. W pewnym momencie mąż pani Ewy mówi z wyraźną dumą w głosie - no my swoich dziewczyn nie szczepiliśmy... Dobrze, że babcia Valeriana nie posłuchała rady pani Ewy, bo mogło dojść do rękoczynów...

Ale jednocześnie sam poczułem się jak głupek, ponieważ dyskutując z panią Ewą na temat szczepień, dawałem się robić w konia - pani Ewa doskonale orientuje się w zagadnieniu, rozumie że szczepienia są niebezpieczne, lecz trzyma to w tajemnicy, kreując się na zwolennika szczepień - bo tak pojmuje swoją pracę, za nic mając przysięgę Hipokratesa.

To jest właśnie próbka psychopatycznej rzeczywistości - kłamstwa by ochronić tajemnice, które tak naprawdę nie są niczym innym jak cennymi informacjami które powinny byc publiczne, a które się ukrywa, by krzywdzić innych. Nie twierdzę, że lekarka Ewa jest psychopatą, może jest po prostu narzędziem. Ale to jej nie usprawiedliwia - jak już cytowałem w notce "Psychopatyczna rzeczywistość":
Quote
''Ludzie którzy zamykają oczy na rzeczywistość, dosłownie otwierają się na własną zgubę, a każdy kto upiera sie by pozostać w stanie niewinności, długo po tym gdy niewinność umarła, zmienia się tym samym w potwora"

Ale wróćmy do rozmowy z babcią Valeriana - opisany przeze mnie wątek to tylko próbka niezwykłego dla mnie spotkania, które uświadomiło mi wagę kontaktów międzyludzkich w obecnych czasach, jako antidotum na sieć kłamstw i pułapek zastawianych przez życzliwie uśmiechnietych psychopatów.

Zaczęło się od życzenia - jadąc wieczorem po swoją pociechę do jego kolegi Valeriana, w związku z jakąś pustką mentalną, pomyślałem sobie, że chciałbym poznać jakąś ciekawą osobę. Oczywiście rodzina Valeriana nie miała z tym nic wspólnego, trudno bowiem wyobrazić sobie poznanie ciekawej osoby w drzwiach przez kilkosekundowy kontakt. A jednak. Kuba - bo to imię mojej pociechy, miał przed wyjściem dokończyć przekąskę, więc mając na względzie otwartość na nowe niespodziewane sytuacje, miast ignoranctwa tego najgorszego rodzaju, polegającego na odrzucaniu wszystkiego co nieznane, posłusznie zdjąłem buty i podążyłem za babcią Valeriana do salonu. Udając brak zaskoczenia i zmieszania gdy babcia Valeriana wskazała na rozmawiających przy stole odświętnie ubranych biesiadników podsumowując "to moje wszystkie dzieci i kilka przyszywanych", zasiadłem w honorowym fotelu. W swojej poplamionej koszulce i wyświechtanych spodniach roboczych pasowałem idealnie. Nie miałem jednak czasu o tym pomyśleć, gdyż towarzystwo zaciekawiło mnie swoimi niepospolitymi tematami rozmów, tzn. niezwiązanymi z problematyką życia organicznego (zjadanie, wydalanie, rozmnażanie).

Babcia Valeriana nie dała mi wiele czasu do przemyśleń, gdyż postanowiła zabawić mnie rozmową. Gdy zaczęła opowiadać o usuwaniu swojego raka, obawiałem się najgorszego. Jednak gdy doszła do momentu w którym odmówiła przyjęcia chemioterapii, rozgadałem się, jakbyśmy się znali od dawna. Opowiedziałem przypadek mojej teściowej, której lekarka zaproponowała profilaktyczną chemioterapię, na którą zdecydowała się wbrew moim radom, a dzięki której nie przeżyła kolejnego roku. Następnie opowiedziałem przypadek mojego wspólnika który przykładał dużą wagę do badań profilaktycznych i gdy w zeszłym roku wyniki jednego z nich nie podobały się znajomemu profesorowi bez wahania zdecydował się na jedną nowoczesną, profilaktyczną chemioterapię, która miała go ochronić przed rakiem którego jeszcze nie miał, ale mógł mieć. Tylko dlaczego na pogrzebie w zeszły czwartek mówiono że zmarł na raka, a nie na chemioterapię?

Babcia Valeriana (o której jeszcze wówczas nie wiedziałem, że jest emerytowaną lekarką) w lot pojęła sens wciskania chemioterapii gdy opowiedziałem jej, że szpital w którym poprzednio pracowałem generował straty na poziomie 10-20 mln PLN rocznie, ale onkologia przynosiła 5-10 mln zysku. Głównie dzięki sprzedaży preparatów do chemioterapii, które szpital był w stanie przyrządzać sam, a których przygotowanie kosztowało 11-12% kwoty za którą kupuje je NFZ (dane za 2011 r.). Wiadomo, że pośrednicy (w tym przypadku lekarze) również uczestniczą w zyskach.

Później rozmowa przeniosła się na szczepionki, których idea już od co najmniej od dwóch lat jest oficjalnie skompromitowana (pisałem o niektórych bulwersujących badaniach rozprawiających się z szwindlem szczepionkowym), a koncerny farmaceutyczne jak gdyby nigdy nic, żerując na powszechnym ignoranctwie społeczeństwa w dalszym ciągu kontynuują akcję jego upośledzania. Analizowaliśmy zachowanie lekarzy takich jak pani Ewa, rozmyślnie szkodzącym swoim pacjentom - bo w imię czego tak się zachowują? W imię poprawienia szans swojemu potomstwu? "Przecież kto na nich będzie robił? Na kim będą pasożytować?" zdziwiła się babcia Valeriana zaskakując mnie jednocześnie informacją, że zarówno ona, jak i mama Valeriana są po studiach medycznych.

Gdy dotarliśmy do stwierdzenia, że to jest wojna, tylko że nasi wrogowie trzymają ja w tajemnicy, uznałem, że można by spróbować podzielić się wiedzą o nadchodzącym katakliźmie, by sprawdzić reakcję babci Valeriana.

Zacząłem delikatnie od legendarnej kobiety o zdolnościach jasnowidzenia, która pojawiła się w tych terenach krótko po wojnie. Okazało się, że babcia Valeriana czytała o niej, jak również o jej przepowiedni, że zanim umrze ostatni znajomy jej człowiek, na świat spadnie kataklizm, który spustoszy świat. Przeżyć miałyby jedynie garstki ludzi na małych obszarach, również tutaj.

Jednak rozmowa z oczytanym człowiekiem, to całkiem inna rozmowa niż z kimś, kto nie ma o niczym pojęcia i któremu trzeba tłumaczyć wszystko od początku, a gdy się dociera do końca, zaczyna on podejrzewać, że ma do czynienia ze schizofrenikiem, tworzącym opowieść o swoim świecie, nie mającym niczego wspólnego z rzeczywistością. Gdy zrozumiałem, że mam do czynienia z osobą której "dość po słowie", wyciągnąłem swojego asa z rękawa: "ten kataklizm najprawdopodobniej zdarzy się w przyszłym roku". O dziwo, nie było badawczego spojrzenia, skrywanego uśmiechu, czy niedowierzającego spojrzenia, a jedynie później, gdy opisałem pobieżnie informacje z któych wyciągnąć można taki wniosek - pojawił się ten błysk w oku - po to ta tajemna wojna, po to te oszustwa "medyczne" - chodzi o jak najszybsze zdobycie supremacji przez "elyty" po katakliźmie - po to wstrzykuje się ludzkim dzieciom rtęć zjadającą mózg, po to próbuje się jak najszybciej uśmiercić możliwie najwięcej starszych doświadczonych ludzi - to wszystko razem ma sens, jeśli jest się świadomym że rządzą nami zwierzęta (swego rodzaju "podludzie" - przyszywający innym swoje kompleksy) myślące jedynie w kategoriach materializmu i zabezpieczenia przestrzeni do życia ("liebensraum"). Chodzi o to by zdeptać wszystko co lepsze, co piękne, co warte życia. Mają zostać same psychopatyczne karykatury ludzkie plus gromada bezwolnych upośledzonych niewolników, spełniających bez wahania polecenia "bogów".

Tak to właśnie wyglądają marzenia psychopatów. Zgnieść wszystko pod swoimi buciorami. Trudno ustalić, czy bardziej litości godni są oni sami, czy ich ofiary, które za cenę chwilowego "świętego spokoju" okaleczą nawet własne dziecko, przyjmą truciznę, czy będą odżywiać się dostarczanymi śmieciami bez słowa protestu. Nie wnikajmy, każdy jest kowalem własnego losu, a ja z babcią Valeriana wykułem całkiem zgrabny detal, który daje nam spirit +7, strength +3 i stamina +5.

Źródło: sisi.salon24.pl
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Re: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
« Reply #3 on: (Tue) 08.04.2014, 20:20:40 »
Barbara Loe Fisher i Dr Joseph Mercola rozmawiają o świadomości w temacie szczepionek (28:32)
Barbara Loe Fisher i Dr Joseph Mercola rozmawiają o świadomości w temacie szczepionek [PL] [FULL]
http://www.youtube.com/watch?v=lbg-xU35QWA
« Last Edit: (Mon) 18.05.2015, 01:47:38 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Re: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
« Reply #4 on: (Sat) 19.04.2014, 21:14:30 »
Szczepienia,czyli skąd ten pomysł,bo dlaczego,to wiedzą wszyscy.

Wydawałoby się, o szczepieniach napisano u nas już wszystko,świadomość wzrosła a nawet członek rządu,polityk (co nie jest normalne)-pani minister Kopacz wzbudziła powszechny szacunek,uznanie i dozgonną wdzięczność ludu nie dopuszczając do masowych kłuć niesprawdzonymi i w ogóle dziwnymi CTTTRLKOQ:( -->:( substancjami,o które jako żywo organizm sam się nie upomina.

A jednak nie wszystko a jeżeli nawet,nie zaszkodzi dołączyć do akcji informacyjnej,gdyż nie zanosi się na faktyczne i długofalowe zmiany w rzeczonym temacie.BIG pharma jest rzeczywiście very big i łatwo nie odpuści.

Swoją drogą kojarzy mi się to z intensywną reklamą  “osiągnięć” inżynierii genetycznej (tak,nią też będziemy się zajmować) i chęcią stworzenia podobno “doskonałej maszyny”-robota-niewolnika,nazwijmy to po imieniu….a tak w ogóle,to jak, nie mając specjalnych wyników w leczeniu czegokolwiek i raczej partacząc niż naprawiając chce medycyna szkolna cokolwiek ulepszyć?

Jeżeli jednak mówimy o medycynie i szczepieniach,to nie zapomnijmy o sprawiedliwości:

Szczepienia NIE zostały wynalezione przez lekarza,ale medycznego laika i jemu podobnych a uznane przez Napoleona NIE z medycznego powodu i troski o zdrowe życie poddanych a z powodu militarnego-potrzebował po prostu armatniego mięsa i tyle.On pierwszy PRZYMUSOWO kazał szczepić cały naród a wojsko przede wszystkim.Odtąd propaganda uprawia wiarę,że największe zarazy zostały zażegnane szczepionkami,podczas gdy zniknięcie niektórych chorób zawdzięczamy po pierwsze wzrostowi higieny,poprawie warunków życia a po drugie wiele z zaraz zniknęło PRZED wprowadzeniem szczepionek,po trzecie zaś nie zawsze,jak się okazuje były to “zarazy” i nie zawsze miały do czynienia z czynnikiem zewnętrznym,więc-jak twierdzą miłośnicy igły-zarazkiem,wirusem itp.(odnośnie wirusów doskonale wypowiedział się współcześnie pan S. Lanka-dostępny w zasadzie wszędzie).

Lekarze….od samego początku ich ogromna większość była PRZECIWKO szczepieniom.Nie mieli ochoty na kolejną dziwną metodę-wieloletnie praktyki puszczania krwi nie przyniosły im zaszczytów,aczkolwiek ciągle poddawano się zabiegom,gdyż robiły to…uznane,medyczne autorytety.Czyż nie przypomina to sytuacji dziś?

W 1881 L.Pasteur-chemik-postawił diagnozę przywiązanemu do stołu doświadczalnemu psu:chory na wściekliznę.JAK doszedł do diagnozy nie będąc lekarzem ani znachorem czy kimkolwiek,kto by miał regularne kontakty z chorymi -nie wiemy.Duch eksperymentatora podsunął mu wizję i pobrał od owego psa ślinę-tę wstrzyknął innemu.

NIC się nie działo.

Jak to?NIC?Ano nic.”Ale ja robię doświadczenia,musi się coś dziać!”Wziął więc mózg zmarłego na wściekliznę(podobno) psa i poczynił z niego ekstrakt a następnie wstrzyknął -uprzednio trepanując czaszki!-psom i krowie.

U wszystkich tych zwierzęt objawiły się symptomy cerebralne-związane z  mózgiem mówiąc w skrócie-rozchorowały się i zmarły.TO stanowiło dla Ludwiczka dowód,że wścieklizna (?) jest zaraźliwa.

 Poczynił wyciąg ze szpiku bezdomnego,wściekłego (może tym razem naprawdę wściekłego) psa i nazwał to “ulicznym wirusem”.Wyciąg z owego wstrzyknął następnie królikom-nie chciały chorować szybko,trwało to od dwóch do trzech tygodni.Zaszczepił więc -tym razem wyciągiem ze szpiku tych królików-następne i tak doszedł do dwudziestu czterech zwierzątek.W ostatniej grupie wywołanie choroby trwało siedem dni.Ludwik doszedł do wniosku,że “osłabił” wirusa i nazwał go “virus fixe”.

Nie,nie miał dość.Wpuścił do klatki jednego wściekłego psa i cztery zdrowe żeby sprawdzić,czy się zarażą.Przede wszystkim się pogryzły i to strasznie.Dwa zmarły,ciężko poturbowane.Dwa zaszczepione pewien czas przeżyły.To ciekawe doświadczenie powtarzał wiele razy-cóż,w tamtych czasach nie było “Teksańskiej masakry …”(sam plakat mi wystarczył-nie oglądałam) a zboczeńców sadystów nigdy nie brakuje.

W 1885 Pasteur dorwał dziewięciolatka pogryzionego przez psa-znowu postawił diagnozę i psu i dziecku oraz nie omieszkał zaszczepić,a robił to przez 3 tygodnie.Chłopak przeżył.

Dobrze,więc o co chodzi?Przeżył,więc Pasteur miał rację.Też byłabym skłonna to przyznać,gdyby nie fakt,że od 1995 wiemy,że Pasteur namiętnie fałszował swoje dane.(“The Private Science of Louis Pasteur”-Princetown University Press 1995),co nie jest aż tak rzadką rzeczą w świecie nauki,jak się wydaje.

Napoleon zaszczepił najpierw 22 sieroty-przeżyły i stanowiły materiał do sporządzania kolejnych szczepionek. Powstały  zakłady,w których HODOWANO sieroty na materiał do szczepionek.Wysyłał je też do Meksyku,na Filipiny….

Ile z dzieci wróciło,ile przeżyło-o tym kroniki milczą.

Kiedy w Niemczech przekazano szczepieniem syfilis,ostrzegano przed tą formą “profilaktyki”,ale niewiele to dało.

Ks.Sebastian Kneipp,który stworzył dom dla sierot,ale żeby je leczyć i wyciągać z biedy-protestował przeciw szczepieniom mówiąc,że poddane im dzieci są praktycznie niewyleczalne.Na próżno.Machina była w pełnym biegu.

Samuel Hahnemann z kolei twierdził,że lekarstwo musi delikatnie i bez działań niepożądanych doprowadzać do harmonii organizmu.Niestety,też nie powstrzymał obłędu.

Mówiłam,że lekarze na początku nie chceli szczepić i trwało,aby ich do tego przekonać?Racja.Kto więc to robił?

OKULIZATORZY.

A że to termin z ogrodnictwa?Brawo.Pierwotnie szczepienie pochodzi od łac.inputare-wryć,wyryć wciąć się…..czyli od okulizowania drzew,czyli ich szczepienia,tzn.-dla nie-ogrodników:można “uszlachetnić” drzewo odmiany mniej “szlachetnej” (dla mnie wszystkie drzewa są szlachetne) zaszczepiając mu tam,gdzie młody pęd-gałązkę odmiany szlachetnej.Obcięte miejsce,gdzie potem nowy pęd wrośnie,to oculus-oczko.Ciągle jednak chodzi o odmianę szlachetną i o drzewo….:-)

A vaccination?Od włoskiego vacca-krowa,bo od ropy z pęcherzy krów pobierano materiał na szczepionkę “krowiej ospy”-made in E.Jener,robiący eksperymenty na roślinach i zwierzętach-następnie szczepiący ludzi.Nikt nie zwrócił mu uwagi,że tylko nikła część-jeżeli w ogóle -z takich eksperymentów może dotyczyć właściwości zastosowania wyniku u człowieka.

I tak wyglądały pierwsze kroki jednej z najprężniejszych aktualnie gałęzi biznesu-szczepień.

Niepokoi,że były wprowadzone przez dyktatora i są przez dyktatorów kontynuowane-w nazizmie nawet nie można było pisnąć o sprzeciwie wobec szczepień.Narzucanie czegokolwiek zawsze było i jest domeną tyranów.Tam,gdzie ustrój pozwala na odrobinę wolności-ludzie walczą o swój los.

W Polsce naprawdę ani nie brakuje mądrych ludzi ani nie  jest najgorzej.

Wszędzie,gdzie forsowana jest przemoc,nikt nie troszczy się o podniesienie poziomu życia ludzi,za to za każdym razem wyciera sobie usta “dobrem narodu”.Po co się troszczyć,fundować,jak można zarabiać bez końca…..Ot i całe równanie.

P.S.Wirus wścieklizny nie może istnieć w ślinie psa-jego obecność w niej tak naprawdę nigdy nie została udowodniona.

Źródło: naturalhealthconsult.wordpress.com
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 557
  • Reputacja: +12/-0
Re: Szczepienia, czyli skąd ten pomysł… Odpowiedzialność.
« Reply #5 on: (Sat) 19.04.2014, 21:14:53 »
Jajeczko nie może być częściowo nieświeże, czyli kilka słów o tzw. „szczepieniu wybiórczym” i o kłamstwach fanatyków szczepienia wszystkiego, co się rusza

W społeczeństwie szybko wzrasta świadomość zagrożeń ze strony szczepień. Tragiczne w skutkach NOP-y stały się tak powszechne, że dziś trudno byłoby znaleźć kogoś, kto nie ma w rodzinie dziecka poważnie poszkodowanego przez szczepienia. Dzięki Internetowi wieści rozchodzą się błyskawicznie, nic więc dziwnego, że pseudonaukowe argumenty, działania internetowej hasbary, a nawet kampania toksycznego zastraszania rodziców skutkami ich rzekomej nieodpowiedzialności przestają przynosić pożądane skutki. Ludzie masowo przestają ufać lekarzom i coraz więcej rodziców kategorycznie odmawia poddawania swoich pociech szczepieniom.

Kartele farmaceutyczne spod znaku ludobójczej IG Farben zaczynają odnotowywać poważne straty, a inżynierowie społeczni obawiają się, że ich plany depopulacji globu mogą stanąć pod znakiem zapytania. Żeby ratować budżet podjęto z jednej strony wielką kampanię reklamową przekonującą do szczepień, a z drugiej ośmieszającą nieszczepiących.

Czy możliwe jest zupełne wyeliminowanie chorób? I czy szczepienia mogą w tym pomóc?

Życie to ryzyko. Życie bywa brutalne. W życiu nikt nikomu nie zagwarantuje 100% bezpieczeństwa. Możesz urodzić się z wadą genetyczną, zachorować, wpaść pod samochód, stracić pracę, zbankrutować lub może ci na głowę spaść przysłowiowa cegła z dachu. Nikt na to nie wynalazł szczepionki i na pewno nie wynajdzie. Dlaczego więc zdrowie miałoby być wyjątkiem od reguły w tym pełnym nieprzewidzianych sytuacji świecie?

Czy jest sens w poddawaniu zdrowych ludzi ryzykownym zabiegom medycznym?

Przyjrzyjmy się stosowanej przez propagatorów szczepień demagogicznej i kłamliwej argumentacji.

Szczepionki typu 6w1 są bardzo niebezpieczne, więc będę je podawać pojedynczo i / lub szczepić wybiórczo.

Nie można być trochę w ciąży, a jajeczko nie może być częściowo nieświeże.

Tak samo jest ze szczepieniem: dziecko albo jest, albo nie jest zaszczepione. Szczepienie pojedynczymi szczepionkami lub tylko wybranymi to też szczepienie. Różnica jest jedynie taka, że tę samą dawkę toksyn podaje się w odstępach czasowych, co być może nieco ułatwia organizmowi walkę z nimi.

Niemowlęciu, a nawet wcześniakowi, który ma niedojrzały system immunologiczny i niewytworzoną barierę krew-mózg wstrzykuje się bezpośrednio do krwiobiegu rtęć, aluminium, bakterie i wirusy, kurze białko, zwierzęce DNA i białko, tkanki abortowanych płodów, adiuwanty (skwalen), formaldehyd i mnóstwo innych toksyn, którymi zostaje na zawsze zatrute. Rtęć w szczepionkach (Tiomersal) niszczy neurony – bezpowrotnie! Gdyby podano te toksyny doustnie, organizm miałby szansę obronić się, przynajmniej częściowo, przed zatruciem, bo największy i najwydajniejszy układ odpornościowy znajduje się w przewodzie pokarmowym. Nawet rtęć, chociaż to jedna z najgroźniejszych trucizn, podana doustnie, (zazwyczaj) nie truje. Ale podana w zastrzyku bezpośrednio do krwiobiegu staje się śmiertelnym zagrożeniem.

Zaszczepić zawsze można, ale odszczepić się nie da.

Nie ma nic lepszego i tańszego niż szczepienia

Nieszczepienie jest za darmo, a szczepienie jest za pieniądze – co jest tańsze? Wprawdzie zgłaszając się na szczepienie nie płacisz za nie z własnej kieszeni, ale i tak płacisz, bo te pieniądze zostały od ciebie pobrane wcześniej, w postaci podatków i ubezpieczeń zdrowotnych. Nikt cię nie pytał, czy chcesz sponsorować program szczepień czy może wolisz zasilić program eutanazji staruszków.

Dbanie o odporność dziecka nie jest drogie – wystarczy je zdrowo odżywiać (dużo świeżych, ekologicznych warzyw i owoców), dbać o czystość i higienę osobistą i w jego otoczeniu (dużo mydła i ciepłej wody do mycia rąk) i zapewnić mu ruch na świeżym powietrzu. I tak karmisz dziecko, kąpiesz je, pierzesz jego rzeczy i spacerujesz z nim – jak widzisz, nie musisz wiele dopłacać do tego, co i tak robisz na co dzień. Zdrowe dziecko nic nie kosztuje. Zaszczepione zachoruje niemal na pewno, a wtedy zrozumiesz, że szczepienie nie jest najtańszym sposobem dbania o zdrowie. Leki na astmę, zapalenie jelit lub wątroby, autyzm, cukrzycę i raka mogą zrujnować budżet nawet zamożnych rodziców. Jak mówi przysłowie „lepsze jest wrogiem dobrego”. Lepiej więc nie „leczyć” zdrowego, bo zamiast pomóc możemy zaszkodzić.

Szczepienia doprowadziły do wyeliminowania chorób i zmniejszenia śmiertelności

Jasne, nasi w ogóle nieszczepieni pradziadkowie i dziadkowie oraz ich rówieśnicy wymarli w dzieciństwie na choroby wieku dziecięcego, więc nas nie ma – widzicie tę manipulację?

To oklepane kłamstwo powoli przestaje działać na kogokolwiek. Choroby i spowodowana przez nie śmiertelność ostro spadały na długo przed tym, zanim wprowadzono szczepienia. Dzieci chorują nie dlatego, że są niezaszczepione, lecz dlatego, że są (przede wszystkim) niedożywione, zmarznięte i pozbawione dostępu do czystej wody. Zanik chorób został spowodowany przez likwidację głodu, poprawę warunków mieszkaniowych i higienę (wodociągi, kanalizacja, ciepła woda i mydło). A kiedy to nastąpiło… wprowadzono szczepienia. Trochę za późno, ale propaganda pro-szczepionkowa mówi co innego.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

Zapanowała głupia i niebezpieczna moda na nieszczepienie (foch)

Od czasów Adama i Ewy ludzkość nie znała i nie stosowała szczepień. Nieszczepienie jest stanem naturalnym i normalnym.

A potem pojawiła się MODA na szczepienie.

To szczepienie jest nową modą, a nie nieszczepienie!

Widzicie, jak wami manipulują?

Ceną każdego zabiegu medycznego, również szczepienia, może być śmierć lub kalectwo

Tak, to jest święta prawda!

Pomyśl przez chwilę, drogi czytelniku: masz przed sobą idealnie i pod każdym względem zdrowe i znakomicie rozwijające się dziecko. Czy zdrowo myślący rodzic podda to dziecko jakimkolwiek zabiegom medycznym, których ceną może być śmierć lub kalectwo?

Czy widzisz kretynizm tej sytuacji i argumentacji naganiaczy do szczepień?

Nie leczy się zdrowych, lecz chorych. Kiedyś lekarze składali przysięgę Hipokratesa i ślubowali „przede wszystkim NIE SZKODZIĆ”. Gdzie podziała się ta jakże słuszna zasada?

Dlaczego można zdrowym dzieciom podawać leki, które szkodzą, a nawet zabijają i nikogo to nie oburza?

Nieszczepienie wynika z zaniedbania

Wręcz przeciwnie, tylko ludzie ciemni i bezmyślni wykonują bezrefleksyjnie każde polecenie władzy. Ludzie myślący zawsze bezkompromisowo dążą do prawdy, czytają opracowania, zadają dociekliwe pytania i samodzielnie rozumują. Tacy ludzie są bardzo świadomi zagrożeń ze strony szczepień i rezygnują z nich w pełni świadomie. Wiedzą, że odporność można zwiększać w sposób bezpieczny i naturalny. Nieszczepiący rodzice są ludźmi wykształconymi i zamożnymi, to elita tego świata.

Decyzję o rezygnacji ze szczepienia należy podjąć dopiero po konsultacji z lekarzem

A co, jeśli to nie jest „konsultacja”, lecz apodyktyczny nakaz natychmiastowego poddania dziecka szczepieniom pod groźbą ukarania rodziców wysoką grzywną lub straszenie oddaniem dziecka do rodziny zastępczej pod pretekstem, że rodzice mu szkodzą?

A co, jeśli lekarz za wysoką wyszczepialność dostaje dużą premię od firm farmaceutycznych?

A co, jeśli lekarz musi płacić wysokie kary za niską wyszczepialność lub boi się utraty pracy z tego powodu?

Czy to jest wiarygodny doradca?

I najważniejsze: lekarze mówią pacjentom to, czego nauczyli się na studiach, a uczelnie medyczne są sponsorowane przez Big Pharma – widzisz ten konflikt interesów? Większość lekarzy to zwykli dilerzy prochów i szczepionek, a nie uzdrowiciele.

Rzetelna konsultacja polega na tym, że przedstawia się obiektywne i prawdziwe informacje o zaletach i wadach szczepień. Niestety, mało który lekarz uczciwie poinformuje rodzica, że szczepionka może spowodować ciężkie skutki uboczne, ze śmiercią włącznie. Jest to o tyle dziwne, że jest to wyraźnie wydrukowane na ulotce dołączonej do szczepionki – wystarczy ją tylko głośno przeczytać.

Z powodu uchylania się od szczepień choroby zakaźne zaczynają wracać!

To jest oczywiście nieprawda, bo po pierwsze szczepienia nie wyeliminowały chorób (wciąż wybuchają ogromne epidemie, co ciekawe, chorują prawidłowo zaszczepieni!), a po drugie głupotą jest zamieniać świnkę, koklusz, ospę wietrzną czy nawet odrę na astmę, autyzm, raka, cukrzycę czy marskość wątroby. Ta kuracja jest gorsza niż choroba. Gdyby choroby zakaźne zabijały, nasi dziadkowie wymarliby w erze przedszczepionkowej, a nas by nie było. To raczej nam grozi wymarcie – takiej epidemii nowotworów u dzieci i dorosłych świat nie widział! Wszystko to załatwiliśmy sobie zadając gwałt Naturze.

Są osoby, które nie mogą się zaszczepić z powodu chorób chronicznych, więc my musimy się szczepić, żeby je chronić.

Ta argumentacja jest po prostu chora. Dlaczego cała ludzkość ma się narażać na śmierć lub kalectwo z powodu problemów jednej osoby, która miała pecha? Poza tym szczepienia nie tylko nie są skuteczne, ale osoby zaszczepione przez wiele tygodni po szczepieniu wydalają groźne wirusy i bakterie. To zaszczepieni stanowią zagrożenie dla nieszczepionych, a nie odwrotnie!

Odczyny po szczepieniach są monitorowane i skrupulatnie odnotowywane. W ubiegłym roku był jeden czy dwa takie przypadki w całym kraju.

Na całym świecie stosowane są te same szczepionki, które stosuje się i w Polsce. Wszystkie kraje odnotowują liczne i groźne odczyny poszczepienne, w tym również zgony i wypłacają wysokie odszkodowania, a Polska jest jedynym krajem, w którym takie rzeczy się nie zdarzają. To zastanawiające: czy polskie dzieci są pancerne i nie poddają się NOP-om, czy może raczej polscy lekarze są tak skutecznie zastraszeni przez władze sanitarne, że żaden nie ma odwagi zgłosić NOP? Jak dla mnie to drugie wyjaśnienie jest bardziej logiczne i prawdopodobne.

Przerażają mnie ci antyszczepionkowi fanatycy!

Fanatyk to ktoś, kto siłą, np. przepisami prawa i grzywnami, narzuca innym swoje przekonania. To oczywiste, że fanatykami są zwolennicy szczepień, bo to oni wprowadzają szczepionkowy terror, zastraszają, wyśmiewają, a nawet grożą odbieraniem dzieci tym, którzy ośmielają się mieć inne poglądy na temat odporności.

Tzw. „antyszczepionkowcy” nikogo do niczego nie zmuszają, jedynie domagają się PRAWA WYBORU.

Jeśli ktoś chce szczepić, to niech szczepi, jego prawo i wybór.

Niezaszczepieni rozsiewają wokół groźne bakterie i wirusy, więc stanowią poważne zagrożenie dla zaszczepionych.

Takimi argumentami chętnie posługują się osoby szczepione, ponieważ mają uszkodzone rtęcią mózgi i nie potrafią logicznie rozumować. Szczepią się, bo wierzą, że szczepienia chronią przed zachorowaniem, ale jednocześnie boją się zarażenia przez chorych. Nie widzą rażącej sprzeczności w tym, co same głoszą: skoro szczepienia chronią przed zachorowaniem, to zaszczepionym nie grozi zarażenie się. A jeśli jednak grozi, to znaczy, że szczepienia są nieskuteczne! Jest to logiczne i proste jak konstrukcja cepa. Po co więc się szczepić, skoro i tak można się zarazić?

Jakim prawem zabiera pani głos w sprawie szczepień, skoro nie ma pani stosownego wykształcenia?

„Stosowne wykształcenie” jest straszakiem na tych, których wykształcenie rzekomo nie jest „stosowne”. Skoro jednak ktoś był w stanie zdobyć to „stosowne” wykształcenie, to znaczy, że ktoś inny również jest w stanie powtórzyć jego wyczyn. Świat zna wielu samouków wiedzących więcej od niejednego fachowca. Czytanie opracowań naukowych, statystyk i metaanaliz nie przekracza zdolności umysłowych przeciętnie inteligentnej i chętnej do zdobywania wiedzy osoby. Każdy, kto nie jest upośledzony umysłowo jest w stanie zrozumieć proste dane statystyczne i przeanalizować dowody naukowe. W sytuacji, gdy chodzi o dobro naszych najbliższych mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek poznać prawdę, bo od tego zależy zdrowie, a nawet życie naszych dzieci. Kto postępuje inaczej jest po prostu nieodpowiedzialny i lekkomyślny. Ślepa wiara w autorytety niejednego doprowadziła do niewłaściwego rozporządzenia własnym majątkiem, do poważnych błędów dotyczących zdrowia i do różnych innych nieszczęść. Zanim posłuchasz rad autorytetu dowiedz się, kto mu płaci i czy nie zachodzi konflikt interesów między jego obiektywizmem a żądzą zarobku.

Między zachorowaniami na autyzm, NOP-ami, astmą itp. a szczepieniami zachodzi przypadkowa korelacja

To jest argument, z którym wyjątkowo trudno polemizować. Wakcynolodzy kochają ten nienaukowy wykręt, bo to pozwala im uniknąć wszelkiej odpowiedzialności za to, co robią naszym dzieciom. Jeśli dziecko zaraz po szczepieniu zapada w stan „nieobecności” lub zapada na sepsę to dla każdego świadka tego wydarzenia jest oczywiste, że przyczyną zachorowania jest szczepienie. Ale jeśli lekarz, a zwłaszcza profesor powie, że korelacja jest czysto przypadkowa ofiara zostaje znokautowana takim brakiem rzeczowości i pozbawiona możliwości dochodzenia swoich praw. Jedyną radą na to jest ustalenie kto płaci autorytetowi, dla kogo on pracuje i czym mu grozi orzeczenie zależności między szczepieniem a chorobą.

Przyczyną epidemii autyzmu są geny

Geny są świetnym pretekstem do uniknięcia odpowiedzialności za czyny lekarza. To nie lekarz jest winien, lecz ty rodzicu, bo przekazałeś swojemu dziecku wadliwe geny. Bij się w piersi i nie zawracaj głowy wrodzonymi defektami swojego dziecka.

A ja powiem inaczej: jeśli to rzeczywiście geny, to wina lekarza jest ewidentna, bo nie przeprowadził niezbędnych badań genetycznych przed szczepieniem, czym przyczynił się do ujawnienia się utajnionej choroby.

I znowu zalecam małe ćwiczenie z logiki: geny dziedziczymy po naszych przodkach, oni mieli takie same geny jak my, więc jeśli to geny, to nasi przodkowie też powinni być chorzy. A nie byli!

Odnotowujemy więcej przypadków autyzmu tylko z powodu lepszej diagnostyki

Autyzmu nie da się przeoczyć, bo autystyczne dziecko tak bardzo odbiega od normy, że rzuca się to w oczy każdego, kto ma z nim styczność. Autystyczne dziecko albo jest nieobecne i nie nawiązuje kontaktu z otoczeniem, albo ma ataki złego zachowania, krzyczy, rzuca się na podłogę, demoluje mieszkanie i nie daje się opanować. To naprawdę nie wymaga profesjonalnej diagnozy. Rodzice i dziadkowie sami wiedzą, że z dzieckiem jest coś nie tak i prowadzą je do lekarza, a ten diagnozuje autyzm.

Wszystkie leki, a zwłaszcza szczepionki, są skrupulatnie badane w laboratoriach zanim zostaną dopuszczone do użytku

Są badane, ale wyłącznie przez samych producentów lub przez naukowców sponsorowanych przez Big Pharma. Zachodzi tu oczywisty konflikt interesów. Wielkiej Farmy nie obchodzi bezpieczeństwo pacjentów. To są kapitaliści, których jedynym celem jest szybkie wypuszczenie szczepionki na rynek i zarabianie wielkich pieniędzy. Ani leki ani szczepionki nie są bezpieczne, na co najlepszym dowodem jest fakt, że z wielką regularnością są one wycofywane z rynku, a firmy farmaceutyczne płacą miliardowe odszkodowania za kalectwo i śmierć tysięcy ludzi. W Polsce mieliśmy skandale z wpisywaniem leków na listę refundowaną i szczepionek na listę zalecanych – za łapówkę dla ministra, doradcy lub wysoko postawionego urzędnika. To nie są uczciwe praktyki. Rodzice powinni zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo ryzykują naiwnie ufając instytucjom państwowym, mającym czuwać nad bezpieczeństwem ich dzieci.

I na zakończenie: ostateczny argument, który przekonał mnie, że szczepienia są rakotwórcze. Oto wypowiedź (sprzed kilku lat) lekarza weterynarii w Radio TOK FM:
Quote
Dawniej koty i psy szczepiliśmy w łopatkę. Dziś już tego nie zalecamy. Obecnie szczepi się w łapkę, bo jeśli w miejscu wstrzykiwania szczepionek rozwinie się nowotwór, to operacyjne usunięcie łopatki wraz z nowotworem powoduje ogromne kalectwo zwierzęcia. Amputacja łapy jest mniejszym złem, bo bez łapy zwierzak może zachować względną sprawność.

Obecnie, jak się dowiedziałam, wybrano jeszcze mniejsze zło: szczepienie w ogon. Bez ogona jest jeszcze łatwiej niż bez łapy.

Moje koty są nieszczepione! Mają takie ładne ogony, zwłaszcza pół-perski Rudolf, szkoda by było, gdyby rak je zniszczył CTTTRLKOQ:( -->:(

Źródło: astromaria.wordpress.com
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje