Author Topic: Czarne Łabędzie na rynkach finansowych  (Read 709 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 559
  • Reputacja: +12/-0
Czarne Łabędzie na rynkach finansowych
« on: (Sun) 06.04.2014, 20:44:27 »
Czarne Łabędzie na rynkach finansowych



Filozoficzno-matematyczna teoria Czarnego Łabędzia stworzona przez Nassima Taleba opisuje przypadkowość i niepewność jako główne siły rządzące współczesnym światem. Zgodnie z nią zdarzenia nieprzewidywalne są znacznie częstsze niż mogłoby się to wydawać -po prostu nie zawsze jesteśmy w stanie udowodnić ich istnienie.

Nassim Taleb zidentyfikował zjawisko Czarnego Łabędzia w swojej książce wydanej w 2007 roku. Według niego posiada ono trzy charakterystyczne cechy:

- jest nieoczekiwane dla obserwatora lub cechuje się dla niego niskim prawdopodobieństwem;

- ma znaczne konsekwencje;

- patrząc wstecz ocenia się je jako przewidywalne i wytłumaczalne.

Zjawisko Czarnego Łabędzia jest subiektywne i w znacznej mierze zależy od wiedzy bądź doświadczenia jednostki lub populacji, co Taleb zobrazował na przykładzie indyka i farmera. Indyk, karmiony codziennie przez wiele miesięcy, ma w sobie rosnące przekonanie o tym, że jego sytuacja pozostanie niezmienna. Nie spodziewa się dnia, w którym farmer przychodzi, aby zakończyć jego żywot. Z kolei dla farmera, mającego większe doświadczenie i dłuższy horyzont czasowy, sytuacja taka jest w pełni normalna i przewidywalna, stanowi naturalną kolej rzeczy.

Podobne jak indyk zachowania prezentują ludzie, którzy dążą do tworzenia formuł i modeli, przez co pomijają możliwości występowania zjawisk nadzwyczajnych. Zapominają, że przyszłość jest praktycznie nieprzewidywalna i przez to mało zależna od teorii. Występujące nietypowe wydarzenia często są uzupełniane o to, co w rzeczywistości nie było zaobserwowane lub też są na siłę dopasowywane do schematów. To stereotypowe myślenie i szufladkowanie zjawisk sprawia, że ludzie intuicyjnie starają się przystosować do przyszłych wydarzeń, nie zdając sobie sprawy z ich wyjątkowości i jednorazowego występowania. Możliwości obserwacyjne zostają zaburzone, a rozpoznanie kolejnych Czarnych Łabędzi jest utrudnione. Jednocześnie zjawiska tego typu często są odrzucane lub klasyfikowane jako nieistniejące.

Nassim Taleb zachęca do skupiania się na skutkach zdarzeń Czarnych Łabędzi, a nie na ocenie ich prawdopodobieństwa. Odradza podejmowanie działań mających na celu przewidywanie ich z dużą dokładnością, gdyż w praktyce nie jest ono efektywne. Jednocześnie poleca unikać ekspertów i ich opinii, gdyż nieraz tracili oni zaufanie, ponosili porażki w przeszłości oraz należą do systemu o niepewnej przyszłości.

Czarne łabędzie we współczesnej gospodarce

Współczesny świat pełen jest Czarnych Łabędzi, za które uznaje się większość znaczących odkryć naukowych, zdarzeń historycznych i dokonań artystycznych, które były nieukierunkowane i nieprzewidziane. Nie liczy się rodzaj wydarzenia, ważne natomiast, aby było zaskakujące i niosło za sobą znaczne konsekwencje. Zdarzenia te mogą mieć wymiar zarówno pozytywny, jak i negatywny. Do tych pierwszych zaliczyć można powstanie i rozwój Internetu, upowszechnienie komputerów osobistych, ale też na przykład sukces Google i Facebooka czy też rozpad Związku Radzieckiego. Do drugiej grupy kwalifikują się: wybuch I wojny światowej, ataki na WTC z 11 września 2001 roku lub tegoroczna katastrofa w Japonii. Wybuch islandzkiego wulkanu Ejjafjatlajekudl w 2010 roku doprowadził do paraliżu komunikacyjnego w Europie, a publikacja tajnych raportów wojskowych i korespondencji dyplomatów na stronach WikiLeaks do międzynarodowych skandali. Zgodnie z teorią Taleba kryzysy te są równie rzadkie jak czarne łabędzie, jednak podobnie jak te rzadkie zwierzęta - istnieją i pojawiają się od czasu do czasu.

Teoria Nassima Taleba ma na celu pokazanie niemożności określenia prawdopodobieństwa występowania pewnych zdarzeń, znajdujących się poza sferą poznawczą współczesnej nauki, historii, finansów i technologii. Niewielkie prawdopodobieństwo zdarzenia nie czyni go mniej realnym i odczuwalnym. Taleb obnaża psychologiczne aspekty funkcjonowania ludzi, którzy pełni są uprzedzeń i myślą schematycznie. Pozostają oni bezradni w obliczu niepewności i nieświadomi ogromnej roli rzadkich zdarzeń w tworzeniu historii.

Źródło: pieniadze.gazeta.pl
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 14:44:22 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 559
  • Reputacja: +12/-0
Re: Czarne Łabędzie na rynkach finansowych
« Reply #1 on: (Sun) 06.04.2014, 20:45:02 »
Czarny Łabędź - Przekleństwo Gaussa

Quote
"Wolę mieć w przybliżeniu rację niż z dużą dokładnością się mylić", Nassim Taleb

Parę tygodni temu wspominałem o książce Nassima Taleba. Poniżej zamieszczam streszczenie kilku myśli tam zawartych i moje refleksje.

Co to jest Czarny Łabędź ?

To zdarzenie lub zjawisko, które ma trzy cechy:
*jest nieoczekiwane (subiektywnie bardzo mało prawdopodobne)
*ma porażające konsekwencje
*w retrospekywie wydaje się, że było do przewidzenia i jest wytłumaczalne.


Ocena zjawiska jako Czarny Łabędź zależy od wiedzy i doświadczenia jednostki (populacji). Taleb podaje doskonały przykład indyka, który jest przez 1000 dni z rzędu karmiony przez farmera i każdego dnia wzrasta ufność w tezę indyka, że tak bedzie w nieskończoność. Każdy kolejny dzień wyżerki jest "potwierdzeniem" trafności tej tezy. Aż do dnia 1001, kiedy to farmer przychodzi z toporkiem. (Czyż to  nie przypomina genezy obecnego kryzysu ?) Dzień 1001 dla indyka jest Czarnym Łabędziem, dla farmera nie - z góry wiedział, że taki będzie finał, bo tak się działo u niego na farmie przez poprzednie 25 lat, czyli 9000 dni.

Gdzie rosną Czarne Łabędzie: Ekstremistan i Średniostan.

Średniostan, to świat w jakim nam się do niedawna wydawało, że żyjemy. To na przykład świat ludzi którzy mają określony wzrost - powiedzmy 170-180 cm. W próbie tysiąca osób, będzie pareset osób o wzroście 180-190, lub 160-170, kilkadziesiąt osób o wzroście 190-200 cm lub 150-160 cm, pewnie pojedyncze osoby wyższe lub niższe o kolejne dziesięć centymetrów, i być może - choć to mało prawdopodobne - pojawi się osoba o wzroście powyżej powiedzmy 220 cm i poniżej 140 cm. Jednak, nawet ta pojedyncza bardzo wysokia osoba nie będzie miała np 500 metrów wzrostu, lecz maksymalnie powiedzmy 270 cm, czyli w żadnym lub nikłym stopniu nie wpłynie na średnią populacji (będzie stanowić powiedzmy 0,15 prcenta całkowitego wzrostu opulacji).

Ekstremistan jest zupełnie inny: to świat w którym "zwycięzca bierze wszystko", jeden przypadek może całkowicie zniweczyć jakiekolwiek próby uśredniania. Jeśli wzięlibyśmy pod lupę stan posiadania majątkowego tej samej próby 1000 osób, wystarczy że znalazłby się w niej Pan Kulczyk aby stwierdzić, że jeden ekstremalny przypadek stanowi 99% wartości całej populacji. Aby osiągnąć taki skutek w Średniostanie, wysoki osobnik musiałby mierzyć 1,73 kilomera ! Ekstremistan jest krainą, w której powstają Czarne Łabędzie.

W ekstremistanie traci sens próba ubierania zjawisk w ścisłe matematyczne formuły i statystyczne prawidłowości - bo te nie odzwierciedlają nieprzewidywalnej już rzeczywistości. Kiedyś - jeszcze sto lat temu - nasz świat gospodarczy był Średniostanem. Od kilkunastu lat jest już z pewnością Ekstremistanem, chociaż eksperci, analitycy i inne mądrale z uporem maniaka twierdzą, że da się go z dużą dokładnością i pewnością przewidzieć i prognozować. Być może dlatego, że niekiedy Ekstremistan może zostać mylnie zdiagnozowany jako Średniostan, jeśli jednostki lub zdarzenia ekstremalne nie występują przed długi czas (dłuższy niż czas rejestrowania przez "ekspertów" pewnych parametrów i zjawisk - patrz problem indyka).

"Dowód" - błąd rozumowania

Taka łamigłówka logiczna: wszystkie zogle są boglami. Właśnie widziałeś bogla - czy był on zoglem ? Niekoniecznie - nie wszystkie bogle są zoglami. Lub inaczej: czy brak u badanego symptomów raka, jest dowodem na to, że jest on zdrowy ? Nie, nie jest to jeszcze "dowodem". Podobnie "brak dowodu na istnie Czarnych Łabędzi" to nie to samo co "dowód na brak istnienia Czarnych Łabędzi". "Naukowcy", statystycy, analitycy i szarlatani finansów o tym zapominają.

Dwa obwody neuronowe służące do myślenia.

System 1 (empiryczny) jest szybki, intuicyjny, automatyczny i nieświadomy - jest wysoce emocjonalny, impulsywny. Jego rola była pomyślana jako szybki system obronny - eksperymenty pokazują, że system 1 jest o kilka milisekund szybszy niż system 2 (zrywamy się do ucieczki nieco szybciej, niż uświadomimy sobie że uciekamy prze tygrysem).
System 2 (kognitywny ?) polega na rozumowaniu. Jest zatem stosunkowo wolny ale logiczny; jest równoległy, wymaga wysiłku, uświadomiony (potrafimy prześledzić tok rozumowania krok po kroku). Większość błędów jest popełnianych podczas gdy wykorzystujemy system 1, ponieważ nie uświadamiamy sobie sposobu podejmowania decyzji, ponadto nie jesteśmy w stanie wykryć popełnionych błedów. Niestety system 1 jest przez homo sapiens wykorzystywany częściej i chętniej, i tym można tłumaczyć błędnie rozumiany "dowód na nieistnienie" opisany wyżej.

"Cichy dowód"

Z wielu podejmowanych prób w osiągnięciu sukcesu (np na giełdzie) wiemy prawie wyłącznie o sukcesach, nigdy o porażkach. Jest wiele książek zatutułowanych "Jak osiągnąc sukces w ...", "Jak zarobić pierwszy milion w ciągu ... miesięcy" itp, natomiast trudno znaleźć pozycje pt "Historia moich porażek", "Jak utopić na giełdzie", "Dlaczego nigdy mi się nie udaje". Z całej populacji próbujących osiągnąć sukces do naszej świadomości docierają zwykle odpowiednio wzmocnione informacje pozytywne, pojedyncze spektakularne przypadki, a nie wielokrotnie większe spektrum porażek, z których prawdopodobnie można by się znacznie więcej nauczyć. Wszystkie nieujawniane porażki stanowią cichy dowód, że nie jest tak dobrze i łatwo. Mamy zafałszowany obraz rzeczywistości, Czarne Łabędzie są przed nami ukrywane. Prowadzi to do nieświadomego podejmowania ryzyka znacznie przewyższającego naszą gotowość na jego podejmowanie (ślepe podejmowanie ryzyka).

Fałszywa losowość ze świata gier (ludic fallacy)

Formuły pozwalające wyliczyć prawdopodobieństwo określonych wyników tzw gier losowych (Taleb operuje przykładem kasyna) są bezużyteczne w świecie rzeczywistym. Gry zakładają warunki laboratoryjne - określone, niezmienne reguły gry i powtarzalność. Po wyjściu z tego laboratorium okazuje się, że reguły gry zmieniają się podczas rozgrywek bez ostrzeżenia, podobnie jak sama stawka. Niepewność świata rzeczywistego nie jest wyliczalna (computable) jako prawdopodobieństwo - jest zjawiskiem mgławicowym (fuzzy).

Zamykamy się w modelach i schematach

Homo sapiens ma słabość do opisywania obserwowanych zjawisk w schematy, formuły i modele, w których dopowiadamy sobie resztę z tego, czego nie zaobserwowaliśmy i dopasowujemy na siłę obserwacje do schematów - budujemy model Średniostanu. To co nie mieści się w modelach (i posiada atrybuty Ekstremistanu) jest odrzucane jako nieistniejące lub nieistotne. Mówimy np. o rozkładzie prawdopodobieństwa Gaussa i pochodnych - Value at Risk, Teoria Portfeli itp. Czarne Łabędze nigdy nie wpisją się w modele - zawsze pozostają poza marginesem obserwowanej i analizowanej rzeczywistości. Co gorsza, jeśli już zaistnieje zjawisko klasy Czarnych Łabędzi (np. jak ostatni kryzys kredytowy w USA), to odtąd będziemy próbowali przygotować się na taki sam rodzaj Czarnych Łabędzi (patrz pomysły dot zmian legislacyjnych i narzędzi kontrolowania systemu finan sowego), jednak pozostaniemy ślepi na inne rodzaje Czarnych Łabędzi, które się jeszcze nie zrealizowały (np związane z wyczerpaniem zasobów energetycznych lub pochodnymi zmian klimatu).

Gatunek aroganckich głupców (epistemic arrogance)

Taleb powołuje się na szereg badań powtarzanych wielokrotnie i zapoczątkowanych przez Alberta i Raiffa. Eksperyment jest prosty: należy zgromadzić sporą grupe osób, następnie podać im liste próbnych pytań, np jakie jest średnie IQ polskich polityków, ile litrów wody dziennie wpada polskimi rzekami do morza, ile kochanków miała Caryca Katarzyna II (przykład Taleba) itp. Zadanie polega na określeniu widełek odpowiedzi gwarantujących poziom pewności / poprawności co najmniej 98% (np. średnie IQ pomiędzy 115 i 160, między 6 a 12 kochanków itp). Uczestnicy mogą dowolnie szeroko te widełki ustawić, gdyż nie testujemy ich wiedzy ale trafność krytycznej oceny własnej wiedzy. Wszyskie próby badań powtarzanych przez różne zespoły naukowców w różnych geografiach i społecznościach wskazują, że zamiast poziomu błędu 2% uczestnicy osiągają poziom błędu pomiedzy 30% i 40%. Podobno najgorsze wyniki osiągają absolwenci MBA. Wnioski ? Nie możemy sobie (ani tym bardziej ekspertom) ufać jeśli chodzi o poziom i jakość wiedzy. Nasza arogancja w sprawach wiedzy ma podwójnie szkodliwy efekt: przeszacowujemy stan naszej wiedzy i pewności a niedoszacowujemy obszar naszej niewiedzy i niepewności.

Więcej informacji znaczy mniej informacji

Kolejny eksperyment: dwum grupom obserwatorów pokazywano rozmyty obraz przedmiotu (niech będzie kosiarka do trawy). Pierwszej grupie kolejne odsłony pokazywały coraz bardziej wyostrzony obraz w 10 krokach, drugiej w 5 krokach (a więc mniej rzadziej  następujących odłon w większych "skokach" jakości obrazu). Pierwsza grupa co dwie odsłony a druga po każdej odsłonie miała zgadywać co przedstawia obraz. Druga grupa poprawnie zgadła jako pierwsza, gdyż pierwsza interpretowała "szum informacyjny" jako wiarygodną informację. Okazuje się, raz postawioną tezę czy diagnozę dot rzeczywistości bardzo niechętnie zmieniamy - lepiej wychodzą na tym ci, którzy dłużej wstrzymują się z jej postawieniem. Po postawieniu wstępnej tezy zbudowanej na słabych jakościowo informacjach, stajemy się odporni na później napływające ale bardziej wiarygodne obserwacje.

Arogancja ekspertów

Tadeusz Tyszka i Piotr Zielonka porównali omylność prognoz meteorologicznych z omylnością prognoz analityków finansowych. Ci drudzy okazali się znacznie bardziej omylni a jednocześnie znacznie bardziej ufali swojej nieomylności. Z kolei JP Bouchaud porównał ok 2 tysiące prognoz dot rynków finansowych pod kątem ich trafności. Była ona porównywalna ze zwykłą ekstrapolacją ostatnich danych historycznych na trendy w przyszłości - ćwiczenie jakie wykonałby każdy maturzysta posługujący się arkuszem kalkulacyjnym, mimo że analitycy eksperci mieli dostęp do danych rynkowych jakie nie są ogólnie dostępne. Co gorsza, błąd prognozy był znacznie większy niż różnice pomiędzy poszczególnymi prognozami - co świadczy o "efekcie stadnym". Tetlock poprosił ok 300 ekspertów (w tym 1/3 ekonomistów) o dokonanie w sumie 27 tysięcy prognoz z obszaru ekonomii i polityki. Błąd prognozy był zwykle 3-4 razy większy niż określony przez samych ekspertów, a trafność prognoz nie różniła się znacząco od prognoz dokonanych przez ludzi bez specjalistycznego wykształcenia - np dziennikarzy. Wyraźnie gorszą trafnością prognoz popisali się eksperci o wyższej reputacji. Podobnie, Makridakis, w serii badań przeprowadzonych we współpracy z naukowcami zajmującymi się statystyką w ekonomii ujawnił, że jakość prognoz bazujących na zaawansowanych metodach statystycznych nie daje lepszych wyników niż metody najprostsze.

Granica błędu

Taleb uważą, że decyzje biznesowe i ekonomiczne w równym stopniu powinny uwzględniać wielkość błędu prognozy, co sam jej wynik. Wybierając się na wyjazd do kraju ze średnią temperaturą okołó 30 stopni, przygotowałbyś się inaczej wiedząc, że odchyłka od średniej będzie wynosić 5 stopni, niż gdyby wynosiła 35 stopni. Dlaczego tak badzo nas interesuje "środkowy wynik" ustalany przy pewności 99% (krzywa Gaussa) a ignorujemy skrajne wartości występjące 1 na 100 przypadków ? W 1970 roku rząd Stanó Zjednocznych prognozował, że do 1980 cena ropy spadnie, podczas gdy wzrosłą 10-cio krotnie. Czy przeszedłbyś przez rzekę wiedząc, że ma "średnio 150 cm" głębokości ?

Nieprzewidywalna przyszłość

Prof KR Poper twierdzi, że przyszłość jest "fundamentalnie nieprzewidywalna". Jeśli przewidujesz, że jutro spadniesz ze schodów i złamiesz nogę, nie będziesz czekać do jutra tylko zaczniesz przeciwdziałać działać dziś. Podobnie, jeśli spodziewasz się, że w pewnej przyszłości przewidzisz coś określonego, to zasadniczo przewidziałeś to już teraz. Aby zrozumieć przyszłość w stopniu umożliwiającym jej przewidywanie, należy już w teraźniejszości dysponować pewnymi elementami przyszłej wiedzy. Średniowieczny ekspert - futurysta chcący sporządzić prognozę przyszłości, musiałby mieć pojęcie na temat maszyny parowej, elektryczności, złóź ropy naftowej czy internetu. Niestety nie wiemy dzisiaj tego co będziemy wiedzieć za 10 czy 100 lat.


... i mniej wiecej w tym momencie pociąg wjechał do Poznania a ja w pośpiechu zaczynałem pakować laptopa, ubierać się, sprawdzać czy zabrałem dokumenty, wszystkie elementy bagażu i obie komórki. Niestety, w tym pośpiechu książka Black Swan pozostała zapomniana, na półce nad głową, w ostatnim przedziale, ostatniej jedynki, relacji Warszawa - Wrocław.

Miało jeszcze być ...

... o precyzji przewidywania wg Paintcare, o tym, że zdrowy rozsądek nie wystarcza do prognozowania (a zwykle na nim opieramy się podczas tzw risk assesment). O tym, że potrzeba prognozowania jaką czujemy wynika z rozwoju ewolucyjnego (przed zadaniem ciosu w zęby innego małpoluda, musieliśmy przeprowadzić prognozę możliwych scenariuszy rozwoju wypadków i ostatecznie zdecydować, czy cios zostanie zadany ...), ale niestety sprawdza się ono jedynie w bardzo krótkich okresach prognozowania. Miało być o rozkładzie prawdopodobieństwa Gaussa i Mandelbrota i o nowej formule zasady Pareto.

O dwóch takich, co byli laureatami nagrody Nobla w dziedzinie finansów i ekonomii, założyli własną firmę inwestycyjną posługującą się opracowanymi przez nich super zaawansowanymi i naukowymi metodami prognozowania przyszłego zachowania rynków, a następnie haniebnie poszli z torbami pociągając za sobą część rynku.

Miały być też rady Taleba: nie próbuj przewidywać z dużą dokładnością, przewiduj skutek a nie prawdopodobieństwo Czarnych Łabędzi (a to właśnie robią risk managerowie z ryzykami w lewym górnym rogu mapy ryzyka), unikaj ekspertów i ich opinii, wystawiaj się na działanie pozytywnych Czarnych Łabędzi.

I miało być o kuli bilardowej: nietrudno przewidzieć jej drugie odbicie. Trzecie odbicie jest już wyzwaniem, ale jest przewidywalne. Żeby jednak przewidzieć jej 20 odbicie należałoby wziąć pod uwagę masę i położenie osób stojących wokół stołu bilardowego (siła grawitacji pomiędzy graczami i kulą bilardową). Żeby przewidzieć 56-te odbicie kuli należałoby wziąć po uwagę oddziaływanie grawitacyjne każdej cząstki materii na naszym globie (!!!). A jak weźmiemy pod uwagę, że zarówno gracze (to przy 20-tym odbiciu) jak i wszystkie cząstki na Ziemi (to przy 56 odbiciu) są w nieustannym ruchu - przewidywanie okazuje się być zadaniem bez rozwiązania.

Źródło: ryzyko.blox.pl


Lynn: „Czarny łabędź”, czyli islandzka nauczka

Przez całe pokolenie, a może nawet dłużej, nikt nie poświęcał Islandii specjalnej uwagi. Ale ostatnio, w ciągu zaledwie kilku lat, kraj ten dwukrotnie wstrząsnął całym światem.

Najpierw upadły islandzkie banki, pokazując w dramatyczny sposób kruchość naszego systemu finansowego. Teraz islandzki wulkan wystrzelił w powietrze pył, powodując zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Europą. Cały kontynent był sparaliżowany. Samoloty – uziemione. Podróżni – przymusowo zatrzymani tysiące mil od swoich rodzin i miejsc pracy. Zatrzymał się również biznes.

Oba powyżej wspomniane wydarzenia są zadziwiająco podobne. Są one – pożyczmy tu określenie z teorii finansów – „czarnymi łabędziami”: nieoczekiwanie się rozwijają, nadchodzą znikąd i nikt nie ma żadnego planu przeciwdziałania ich konsekwencjom. I są ostrzeżeniem przed kruchością nowoczesnej gospodarki.

Lekcja, która z tych wydarzeń płynie, jest oczywiście taka, że trzeba być świadomym, jak łatwo można zniszczyć całe branże gospodarki. I że trzeba budować system na tyle solidny, aby był zdolny przetrwać nawet najgorsze zawirowania, jakie mogą się wydarzyć. Jeśli blokada latania może nas tego nauczyć, powinniśmy podejść do niej pozytywnie – nawet jeśli tysiące osób zostały przez to przymusowo porzucone daleko od domu.

Wulkan z regionu lodowca Eyjafjallajökull wywołał chaos na olbrzymią skalę. W wyniku erupcji, która nastąpiła 14 kwietnia, odwołanych zostało ponad 80 tysięcy lotów. Rozrzedzenie chmury pyłu, który może wywołać zabójcze uszkodzenia w samolotowych silnikach, pozwoliło na otworzenie niektórych europejskich lotnisk. Ale jeszcze we wtorek wieczorem londyńskie Heathrow było zamknięte. I nikt tak naprawdę nie wie, jak długo wulkan będzie zagrożeniem dla podróży powietrznych. Jego ostatnia większa erupcja w 1821 roku trwała ponad rok.

Uzależnienie od powietrza

Lekcji, które możemy z tego wszystkiego wyciągnąć jest kilka, skorzystamy z nich, jeśli będziemy chcieli.

Po pierwsze, jesteśmy uzależnieni od podróży lotniczych. Krwiobiegiem naszej gospodarki są floty odrzutowców i sieć lotnisk. Biznes kręci się dzięki spotkaniom odbywanym w hotelach położonych przy pasach startowych. Dokumenty są przewożone z miejsca na miejsce drogą powietrzną. Nawet żywność, którą kupujemy w sklepach spożywczych, trafia do nich czasem z lotniska, na które przyleciała zaledwie dzień wcześniej z innego kontynentu.

Ale sieci połączeń lotniczych są bardzo delikatne. Są cały czas na łasce pogody, usterek mechanicznych, strajków załogi i spisków terrorystycznych. Po atakach z 11 września na Nowy Jork i Waszyngton powinniśmy byli się nauczyć, aby tak bardzo nie polegać na lataniu. Poza tym powinniśmy bardziej słuchać naukowców zajmujących się badaniem zmian klimatu, którzy ostrzegają nas przed konsekwencjami globalnego ocieplenia. Być może chaos ostatnich dni nauczy nas, że nasza gospodarka powinna stać mocniej na ziemi – zarówno w sensie metaforycznym, jak i dosłownym.

Odległość jest ważna

Po drugie, zapominamy, że odległość jest ważna. Globalizacja sprawiła, że świat wygląda na bardzo małe miejsce. E-maile są przesyłane między kontynentami w mgnieniu oka. Serwisy społecznościowe pozwalają nam utrzymywać przyjaźnie z ludźmi, którzy są od nas oddaleni o tysiące mil, tak łatwo, jakby mieszkali przy sąsiedniej ulicy. Pieniądze śmigają z prędkością światła między państwami, a idee i mody okrążają cały świat.

A jednak – kiedy technologia zawiedzie, pomiędzy Helsinkami i Madrytem, czy Nowym Jorkiem a Berlinem znów jest długa droga. Spróbujcie wykonać taką podróż w staromodny sposób – samochodem, statkiem, czy pieszo – i nagle uświadomicie sobie, że odległości pomiędzy różnymi miejscami wciąż dużo znaczą. Świat nie jest tak bardzo globalną wioską, jak chcielibyśmy myśleć. To wciąż ogromna przestrzeń, a regionalizm wciąż może się odgryźć globalizmowi.

Po trzecie, trzeba być przygotowanym na nieoczekiwane. Kilka lat temu to system finansowy rozpadł się na kawałki. Teraz podobny los spotkał system transportowy. W obu wypadkach przyczyną było coś, czego nie oczekiwaliśmy, ani na co nie byliśmy przygotowani. Myśleliśmy, że banki mogą zostać wysadzone w powietrze przez fundusze hedgingowe, ale przyczyną wybuchu stały się głupie hipoteki. Myśleliśmy, że chaos w systemie transportu lotniczego mogą spowodować terroryści, a okazało się, że tę robotę załatwił za nich pył z islandzkiego wulkanu.

„Czarne łabędzie”

Tak naprawdę „czarne łabędzie” są wszędzie. Większość europejskiej energii jest dostarczana przez Rosję. Czy to jest stabilne na dłuższą metę? Większość naszej żywności jest teraz genetycznie modyfikowana. Co by się stało, gdybyśmy nagle odkryli, że nie jest ona już bezpieczna? Euro jest stosunkowo młodą walutą. Z trudnością radzi sobie z paroma kwestiami związanymi z deficytem w Grecji, jednym z najmniejszych krajów członkowskich strefy euro. Istnieje co najmniej kilka różnych rodzajów kryzysów, które mogłyby spowodować, że waluta, na której polega większa część kontynentu, przestanie funkcjonować.

Cała gama nieoczekiwanych zdarzeń czai się w ciemnościach. Z samej ich definicji wynika, że nigdy o nich nie myśleliśmy. A właśnie dlatego, że są one nieoczekiwane, są one tak niebezpieczne. To, co możemy zrobić, to bardziej myśleć o zagrożeniach, ulepszać metody ich przewidywania i szukać sposobów, aby uczynić nas mniej wrażliwymi.

Podróże powietrzne są przydatne. To najszybsza i zazwyczaj najtańsza metoda przemieszczania się. Ale nie powinniśmy być od nich tak uzależnieni jak teraz. Nie powinniśmy polegać tak bardzo na żadnej sieci – ani finansowej, ani technologicznej. To powinno być oczywiste dla każdego. Ale czasem trzeba czegoś tak potężnego, jak wybuch wulkanu, żeby uświadomić sobie taką prostą rzecz.

Źródło: forsal.pl
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje