Author Topic: Kraksa polskiego pochodu gospodarczego  (Read 875 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Kraksa polskiego pochodu gospodarczego
« on: (Sun) 06.04.2014, 20:46:32 »
Kraksa polskiego pochodu gospodarczego

Tuż przed wojną Melchior Wańkowicz ukończył książkę „Sztafeta”. Opisał w niej osiągnięcia gospodarcze Polski międzywojennej, nawiązując do wcześniejszych sukcesów polityki gospodarczej Tyzenhausa, Staszica i Druckiego-Lubeckiego. Paradoksalnie, ta polska sztafeta gospodarcza była mimo wszystko kontynuowana w okresie komunizmu przez polskich ludzi przemysłu. Urwała się natomiast w momencie powstania formalnie niepodległej Polski. W takich czasach warto wrócić do lektury „Sztafety” i podjąć tematy z nią związane.

Polska Brygada Gospodarcza

Rozwój gospodarczy II RP, zwłaszcza jego późniejszy etap, to główny temat „Sztafety”. Polityka gospodarcza Polski międzywojennej rozwinęła się w pełni dopiero po zamachu majowym w 1926 r., a największy rozmach osiągnęła w ostatnich latach przed II wojną światową, która niestety przyniosła jej kres.

W pierwszych latach niepodległości nie było warunków do prowadzenia bardziej zaawansowanej polityki gospodarczej. Najpierw była wojna polsko-bolszewicka i problem Górnego Śląska, którego status administracyjny uregulowano dopiero w 1924 r. Generalnie, większość kapitału w branżach kluczowych, jak górnictwo, hutnictwo, przemysł naftowy i energetyka, pozostawała w obcych rękach. Prowadzeniu polityki gospodarczej nie sprzyjały też rozgrywki partyjne i częste zmiany rządów.

Nie sprzyjały jej również bariery doktrynalne. Akademicka ekonomia kocha się w liberalizmie i ma znaczny wpływ na opinię publiczną. Tak było za czasów Staszica i Lubeckiego, tak było też w Polsce międzywojennej, z tą różnicą, iż po przewrocie majowym liberałowie mieli mniejszy wpływ na sprawy gospodarcze. W jego wyniku polską gospodarką zaczęła kierować grupa nazwana przez opinię publiczną Pierwszą Brygadą Gospodarczą. We wstępie do pracy poświęconej dorobkowi pierwszego pięciolecia nowych rządów czytamy: Negacja i przestarzałe teorie nie obaliły w ciągu tych kilku lat ich [ludzi Brygady] myśli. Wyszły one zwycięsko z dyskusji o tzw. etatyzmie i życie na każdym kroku potwierdza ich słuszność. To zaś, co najbardziej było wyszydzane, planowość życia gospodarczego, dziś staje się powszechnie uznanym postulatem zarówno w całej Europie, jak również i u nasi.

Lata światowego kryzysu gospodarczego (1929-1935) osłabiły skuteczność polskiej polityki gospodarczej, choć np. budowa Mościc była realizowana właśnie w tym czasie. Nowy, dynamiczny etap tej polityki rozpoczyna się w momencie wychodzenia z kryzysu. W 1936 r. pod kierunkiem wicepremiera ds. gospodarczych i ministra skarbu, Eugeniusza Kwiatkowskiego, opracowano czteroletni program inwestycyjny, obejmujący budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. W następnym roku budowa COP-u ruszyła pełną parą.

Sprawy gospodarcze nigdy nie były ulubionym tematem polskich ludzi pióra. Tym razem zdarzył się wyjątek. Do akcji ruszył Wańkowicz, publikując szereg tekstów o realizacji nowych inwestycji. Były to pierwsze w historii Polski reportaże przemysłowe i zyskały szeroki oddźwięk. Popularność tekstów skłoniła autora do wydania ich w formie broszury pt. „COP”. Błyskawiczna sprzedaż trzech wydań i propozycja czwartego skłoniły Wańkowicza do szerszego potraktowania tematu. Tak zrodziła się licząca 520 stron „Sztafeta”, wydana dwukrotnie w 1939 r.

Był to już nie tylko zbiór reportaży z budowy COP-u. Opisano także inne osiągnięcia ekonomiczne II RP, m.in. sprawne uruchomienie przejętych od Niemców chorzowskich „Azotów”, budowę Gdyni, utworzenie polskiej floty. Wańkowicz pisał, że sprawy, które już Ludwik XIV nazwał pracą kierowaną [...] w naszych czasach muszą być kierowane stokroć bardziej.

W tej samej epoce rozkrzewia się w Polsce niepomierny zbytek. „Guzy, łańcuchy, manele, guziki srebrne, złote i drogimi kamieniami wysadzane. Dygnitarz nosił na sobie nieraz całe wsi” – pisze Aleksander Brückner. Nie było dla szlachty dosyć drogich zamorskich korzeni, dosyć wykwintnych małmazyj, dosyć najstarszych węgrzynów, najwspanialszych kobierców, najcudaczniejszych na wagę złota driakwi, najsuciej ornamentowanej broni, najcenniejszych kryształów tłuczonych o lekkomyślne łbyii.

U podstaw polskich sukcesów ekonomicznych nie tkwiła spontaniczna krzątanina pojedynczych osób czy grup skoncentrowanych na własnym zysku. Odwrotnie, taki mechanizm zgubił Polskę. Natomiast sukcesy wynikały z dalekosiężnych, planowych działań elit, opartych na głębszej motywacji, jaką był po prostu patriotyzm. W XIX w. dopracowaliśmy się własnej intelektualnej bazy skutecznego działania w postaci polskiej filozofii czynu, łączącej romantyczną motywację z praktycznym, konsekwentnym działaniem. Kierowało się nią wielu wybitnych działaczy gospodarczych i przemysłowców, wśród nich Hipolit Cegielski oraz Stanisław Szczepanowski, który jeszcze przed Weberem zakwestionował liberalno-marksistowskie rozumienie kapitalizmu.
Pisał on:
Quote
Nie ma pospolitszej i grubszej myłki jak ta, która przypuszcza, że rozwój sił ekonomicznych jest wyłącznie wpływem egoizmu, łakomstwa i chciwości. [...] Chciwość i łakomstwo mogą prowadzić do lichwy, do gry giełdowej, do stolika z kartami, do polowania za posagami, za synekurami, do sprzedawania nazwiska na parawan brudnych interesów, ale przenigdy do rozwoju ekonomicznego [...] Rozwój ekonomiczny nigdzie na świecie jeszcze się nie pojawił bez współudziału przynajmniej rzetelności, uczciwości, pracowitości i umiejętności [...].

Dokonania schyłku II RP muszą budzić zdumienie. Skoro udało się osiągnąć tak wiele w ciągu zaledwie kilku lat, to jak wyglądałaby Polska, gdyby nie wojna? Tym bardziej, że nasza gospodarka na kolejne lata też nie była pozostawiona własnemu losowi. Pod koniec 1938 r. Kwiatkowski przedstawił 15-letni plan rozwoju kraju, który miał ją gruntownie przeobrazić.

Quote
Czym jest w istocie ta słabo u nas postrzegana i doceniana grupa? Odpowiedź, jakiej udzielimy może być zaskakująca, ale jest prawdziwa: jest to grupa najbardziej dla rozwoju kraju zasłużona, a jednocześnie najbardziej przez komunizm poszkodowana w swych twórczych działaniach i aspiracjach. Są to sprawy mało u nas rozumiane. Za jedyne ofiary komunizmu uchodzą u nas ludzie walki zbrojnej i ludzie pióra. Ci ostatni należą zresztą do grupy byłych tzw. pieszczoszków systemu[sup:esqq56e2]vi[/sup:esqq56e2].

Rosyjska literatura udokumentowała ręką Sołżenicyna gehennę tamtejszych inżynierów pod rządami komunistów. W przypadku Polski nie było wprawdzie tylu uwięzionych, ale już zwolnień z pracy – całkiem sporo. Nagminne było natomiast zmaganie się fachowości i twórczej myśli z nomenklaturową niekompetencją i marnotrawstwem, robieniem „pod sprawozdania”, z rozwiązaniami szkodliwymi dla ludzi i środowiska. Było to zmaganie się „ludzi dobrej roboty” z partyjnym etosem karierowiczostwa, pozoranctwa i nabijania kabzy. Efektem było ciągłe marnowanie wysiłku i możliwości twórczych grupy najistotniejszej dla rozwoju kraju.

Powojenny rozwój polskiej gospodarki był bardziej ilościowy niż jakościowy. Wiązało się to m.in. z barierami dla wynalazczości, która przed wojną rozwijała się w Polsce bez porównania lepiej niż pod rządami komunistów. Wbrew temu, udało się zbudować rozległy przemysł. Nie tworzyliśmy czołówki w pionierskich branżach, natomiast w wielu sektorach tradycyjnych osiągaliśmy poziom zadowalający i pełną konkurencyjność eksportową (m.in. budownictwo okrętowe, tabor kolejowy, obrabiarki, maszyny włókiennicze i papiernicze, kotły i turbiny). Eksportowaliśmy gotowe obiekty przemysłowe (np. cukrownie i fabryki kwasu siarkowego), nawet do RFN. Budowaliśmy za granicą huty, kopalnie i drogi. Wykonywaliśmy badania i poszukiwania geologiczne. Powstało wiele inwestycji, które gdyby nie były zadaniami państwowymi, byłyby trudne do realizacji nawet w kapitalizmie, że wymienimy tylko KGHM oraz kopalnie węgla brunatnego i opartą na nich energetykę.

Czy to wszystko są symbole komunizmu, które należy zanegować, oddać za półdarmo, zniszczyć? Są to przede wszystkim dzieła polskiego świata pracy, w tym ludzi przemysłu, polskiej sztafety gospodarczej – majątek narodowy, który trzeba chronić i rozwijać.

Mimo przeszkód ustrojowych udało się zbudować naprawdę sporo. Niestety, stosowanie patologicznej wersji planowania doprowadziło do bezmyślnego utożsamienia samej zasady planowania gospodarczego z komunizmem. Ta wybitnie szkodliwa zbitka pojęciowa, wzmocniona neoliberalną propagandą, w sposób decydujący wpłynęła na zniszczenie gospodarki w toku transformacji ustrojowej.

Niewiele to ma wspólnego z zasadami liberalizmu gospodarczego. Kierownictwo czołowych niemieckich banków to gospodarczy sztab generalny, który w porozumieniu z rządem kieruje całą gospodarką – dla dobra własnego kraju.

Cóż za paradoks! W okresie komunizmu polska sztafeta gospodarcza była mimo wszystko kontynuowana. Natomiast urywa się w momencie powstania formalnie niepodległej Polski, kiedy zastąpiła ją sztafeta dekapitalizacji.

Działają tu oczywiście różne czynniki. Realizowane są długofalowe, dobrze przemyślane obce interesy, jak i prymitywne, krótkowzroczne interesy krajowych łapówkarzy. Ogromne znaczenie ma pojawienie się dużej grupy inteligencji kompradorskiej, która z definicji łączy swoje interesy z interesami obcymi. Jednak podstawą postępującej destrukcji jest zamęt wywołany upowszechnieniem doktryny neoliberalnej. Jak wspomniałem, ideologia ta była propagowana w wydawnictwach podziemnych (głównie warszawska „Officyna Liberałów”, kierowana jawnie przez Janusza Korwin-Mikkego) i niestety większość ówczesnej opozycji przyjęła ją z entuzjazmem.

Jakże często słyszy się, że dzisiejsze patologie wywołane przez transformację ustrojową są czymś nieuniknionym. Jakże często słyszy się, że trzeba po prostu czekać, aż sytuacja się unormuje. Tymczasem sytuacja, stymulowana szkodliwą doktryną, rozwija się w niewłaściwym kierunku i trzeba ją jak najszybciej przestawić na inne tory. Jakże często słyszy się, że za dzisiejszą demoralizację odpowiedzialny jest okres komunizmu. Owszem, ale tylko w pewnym stopniu. W stopniu decydującym odpowiedzialna jest za nią doktryna sprowadzająca ludzką działalność wyłącznie do żądzy zysku.

Świeckim elementem kultury umysłowej jest patriotyzm. Nie jest tajemnicą, że podstawą powojennych sukcesów gospodarczych Niemców i Japończyków było właśnie przywiązanie do własnego kraju. Patriotyzm stał też u podstaw dorobku naszych działaczy gospodarczych wieku XIX oraz sukcesów w budowie COP-u, w tym ostatnim przypadku obejmując wszystkich – od ministra po szeregowego robotnika.

Waga rozumienia etycznej genezy kapitalizmu ujawnia się w pełni, jeżeli zestawimy ją z popularną u nas maksymą, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Nie trzeba wyjaśniać, na ile ta kryminalna formuła odpowiedzialna jest za rozwijającą się w Polsce epidemię korupcji. Zobaczmy, czym była faszerowana opozycja lat 80.:
Quote
Chcemy mieć – krótko pisząc – Polskę z kilkunastoma milionami kapitalistów [...]. Drapieżnych i chciwych[sup:esqq56e2]x[/sup:esqq56e2].
Przejęci tą ideologią działacze trafili jednak nie tylko do biznesu, ale przede wszystkim do partii politycznych i administracji. Tymczasem o ile dążenie do zysku (obwarowane etycznie) jest w biznesie sprawą normalną, to w służbach publicznych jest niedopuszczalne. W przeciwnym razie nie tylko nie będą one spełniały przypisanych zadań, ale przekształcą się w przestępczą instytucję żerującą na publicznym groszu i łapówkach.

Przestrzegał przed tym na początku transformacji zamieszkały w Anglii socjolog, Stanisław Andreski (Andrzejewski), pisząc:
Quote
Uzasadniona negacja komunizmu doprowadziła Polaków do idealizacji kapitalizmu. Mówiąc o kapitalizmie myślą oni jednak tylko o Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, a nie o Kolumbii, Filipinach, Nigerii czy Haiti. Przy wprowadzaniu w Polsce nowego porządku społecznego warto byłoby się zatem zastanowić, jak zapobiec niebezpieczeństwu jego ewolucji w kierunku form kapitalizmu występujących w Trzecim Świecie. [...] Pewien minimalny poziom uczciwości jest warunkiem wydajności gospodarczej. Dogmatycy wolnego rynku nie uwzględniają faktu, że działa on dobrze tylko wówczas, gdy nie obejmuje wszystkich stosunków społecznych. Trudno się dorobić czegoś uczciwą pracą tam, gdzie wyroki sądów są na sprzedaż. [...] Rozszerzenie stosunków rynkowych na wszystkie dziedziny życia społecznego wypacza działanie reguł rynku nawet tam, gdzie jest on mechanizmem najbardziej przydatnym[sup:esqq56e2]xi[/sup:esqq56e2].[/i]

http://www.golysz.pl/?page_id=379

Przypisy:
i Pięć lat na    froncie gospodarczym 1926-1931, t. 1, Warszawa 1931.
ii Melchior Wańkowicz, Sztafeta – książka o    polskim pochodzie gospodarczym, Warszawa 1939, ss. 236-7.
iii Stanisław Szczepanowski, Walka narodu polskiego o byt, Londyn 1942, s. 87.
iv Stanisław Grabski, Myśli o dziejowej drodze Polski, Glasgow 1944, ss. 91-95.
v Aleksander Bocheński, Niezwykłe dzieje przemysłu polskiego, Warszawa 1985, s. 137.
vi Jan   Koziar, Zerwany sojusz. Świat pracy na    bocznych torach, Wrocław 1992 (praca niepublikowana, rozchodząca się w formie kserokopii); skrócona wersja opublikowana w „Obywatelu” nr 48.
vii Władysław Monetarny, Chybiona recenzja Stefana Bratkowskiego, „Replika” nr 53 (1987), s. 39.
viii Joachim Meisner, Teoria ludowego kapitalizmu. Wariant niemiecki, Katowice 1967, s. 70.
ix Melchior Wańkowicz, Sztafeta… op. cit., s. 236.
x Program Liberałów, Warszawa 1983.
xi Stanisław Andreski, Maxa Webera olśnienia i    pomyłki, Warszawa 1992, s. 8.


Jan Koziar
(ur. 1943) – z wykształcenia geolog; emerytowany pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel Wrocławskiej Pracowni Geotektonicznej. Od 1978 r. zaangażowany w działalność opozycji antykomunistycznej; w październiku 1982 r. usunięty z uczelni, przez sześć i pół roku prowadził intensywną działalność opozycyjną w ścisłym podziemiu, poszukiwany listem gończym przez SB. Od połowy lat 80., zaniepokojony rozwijającą się w podziemiu propagandą neoliberalną, zajął się popularyzacją demokracji gospodarczej (zwłaszcza różnych form własności pracowniczej), etyki gospodarczej oraz racjonalnych form kapitalizmu; autor wielu publikacji na ten temat. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta.

Źródło: nowyobywatel.pl
« Last Edit: (Tue) 12.08.2014, 14:52:10 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje