Author Topic: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie  (Read 1610 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie

WWW.NATURALHEALINGTODAY.COM
ROK 6 / PIERWSZE DARMOWE WYDANIE / WIOSNA 2002


W niemieckim magazynie Stern ukazał się w 1978 r. ilustrowany zdjęciami reportaż z tureckiej wioski Kizilcaoern.
   “Dzieci, młode dziewczęta, a nawet jedyny w tej wiosce koń, wszyscy mają brązowe zęby – pisał Stern. – Trzydziestoletni mężczyźni z przygarbionymi plecami snują się z trudem po ulicy, pomagając sobie laskami. Kobiety w czwartym miesiącu ciąży rodzą martwe dzieci. Czterdziestolatki wyglądają jak starcy...
   Zarówno mężczyźni jak i kobiety cierpią tutaj na przedwczesne starzenie się. W okresie między trzydziestym i czterdziestym rokiem życia na ich twarzach pojawiają się zmarszczki, mięśnie stają się znacznie słabsze i zaczynają się trudności z chodzeniem”.
   Tutejszy dentysta jako pierwszy zaczął podejrzewać zatrucie. Powiadomił o tym Klinikę Uniwersytecką w Eskisehir, a wszczęte przez nią badania wykazały, że wszyscy mieszkańcy wioski cierpią na choroby kości: zgrubienie kostek, sztywność stawów, nadmierną produkcję tkanki kostnej. Stern kontynuuje:
   “Dr Yusuf C. Ozkan oraz jego współpracownicy z Katedry Medycyny Uniwersytetu Eskisehir podejrzewają, że wszystkie te cierpienia powoduje wysoka zawartość fluorku w tutejszej wodzie...W sąsiednich wioskach, gdzie woda pitna pochodzi z innego źródła, ogólny stan zdrowia jest normalny. Lekarze twierdzą, że zawartość fluorku w wodzie wynosi 5.4 ppm”. (ppm = parts per million oznacza, że na milion jednostek wody przypada jednostka fluorku, co równa się 1 miligram/litr)

Identyczne zjawiska zaobserwował w pewnej wiosce na Sycylii dr Frada z Uniwersytetu w Palermo. Przyczyny tego dopatrywał się on w zawartości fluorku, rzędu 5 ppm (5 mg/litr), w miejscowej wodzie.
   W niektórych regionach Indii i Chin, gdzie również obserwuje się naturalną wysoką zawartość fluorku w wodzie, mieszkańcy cierpią na fluorozę, choroby reumatyczne; przedwcześnie występuje u nich uwiąd starczy i umierają przed osiągnięciem 50 roku życia. Gdy ktoś upadnie, jego kości pękają, jakby były ze szkła.
   W każdej encyklopedii znajdziemy informację, że fluor i jego związki (fluorki) są wyjątkowo toksyczne i można się nimi zajmować tylko z największą ostrożnością. Wyraz “trucizna” znajdziemy też na opakowaniu past do zębów (na pudełku, nie na tubce), gdyż na podstawie przepisu z 1997 r. obowiązkowe są etykietki z ostrzeżeniem:
 
Quote
„Jeśli przypadkowo połknie się więcej pasty niż porcja używana do mycia zębów, należy natychmiast zwrócić się o pomoc medyczną lub skontaktować się z ośrodkiem toksykologii”.
   Rozpoczynając nasze rozważania musimy zdawać sobie sprawę, że bezdyskusyjnym faktem chemicznym i biologicznym jest to, iż fluor to niebezpieczna trucizna.

Propaganda:  „Fluorek jest bezpieczny i skuteczny”

  Oczywiście w Ameryce wiemy o fluorku coś innego. Wszyscy są tu święcie przekonani, że fluorek odgrywa ważną rolę w zapobieganiu próchnicy zębów, zwłaszcza u dzieci, oraz że jest on bezpieczny i skuteczny. Gdyby tak nie było, z pewnością nie byłby systematycznie dodawany do wody pitnej i pasty do zębów. Taka jest znana strona fluorku, o której ciągle się mówi. Jednak jego druga strona, pomijana całkowitym milczeniem, to fakt, że fluorek jest jedną z najsilniejszych trucizn na świecie i stwierdzono, że może on powodować choroby układu kostnego, raka, zgony niemowląt, uszkodzenie mózgu, przedwczesne starzenie i wiele innych problemów.
   W naszym artykule staramy się przedstawić, jak w minionych sześćdziesięciu latach będący trucizną fluorek zmienił się stopniowo w substancję chroniącą zęby; później poznamy tych, którzy ciągną korzyści z propagowania fluorku i dowiemy się, jaki wpływ wywiera na nas systematyczna konsumpcja tego „bezpiecznego i skutecznego”, trującego środka i dlaczego to wszystko się dzieje. (Informacje te są bardziej zdumiewające niż ktokolwiek by oczekiwał.)
   Dlaczego jest ważne, żeby to wiedzieć? Ponieważ w Ameryce, w przeciętnym supermarkecie lub „drugstore” można dostać wyłącznie fluorkowaną pastę do zębów i codziennie 160 milionów Amerykanów pije fluorkowaną wodę z kranu. Fluorek znajdziemy w napojach orzeźwiających, piwie i artykułach spożywczych. Poza tym fluorek, będąc jedną z najbardziej rozpowszechnionych substancji zanieczyszczających środowisko, występuje w naturalnych zbiornikach wodnych, glebie i powietrzu. Tak więc prawdopodobieństwo tego, że człowiek nie konsumuje fluorku, równa się zeru. Zarazem ciągle przybywa naukowych dowodów na zagrożenia płynące z tej konsumpcji. Oznacza to, że możemy stać się ofiarą szkodliwego oddziaływania fluorku, nie mając o tym najmniejszego pojęcia.

 Historia fluorku przebiega dwoma drogami. Pierwszą może poznać każdy, kto zada sobie trudu, by zdobyć najważniejsze fakty. Druga jest już znacznie mniej dostępna, gdyż nią kroczą ci, którzy są osobiście zainteresowani w używaniu przez ludność fluorku. A teraz, w bardzo skróconej formie – mimo że artykuł nasz wydaje się długi – przyjrzyjmy się, w chronologicznym porządku, obu historycznym drogom fluorku 

Kiedy fluorek uchodził jeszcze za truciznę

  Fluoroza jest powszechnie znanym zjawiskiem występującym wtedy, gdy w organizmie gromadzi się zbyt dużo fluorku. W łagodnych przypadkach powoduje to pojawianie się plam na zębach, w poważniejszych – szkliwo ciemnieje i odłamuje się. W USA wiadomo od 1916 r., że fluorek wywołuje to zjawisko. W związku z tym, w okresie od 1931 do 1939 roku, Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego (U.S. Public Health Service) i Amerykański Związek Dentystów (American Dental Association)  domagały się usunięcia fluorku z wody w takich miejscowościach, gdzie występuje on jako naturalne lub przemysłowe zanieczyszczenie środowiska. 

Przy łagodniejszej postaci fluorozy na zębach pojawiają się białe plamy. W poważniejszych przypadkach, jak na powyższym zdjęciu, szkliwo zębów odpada i zęby się psują. Fluoroza jest procesem nieodwracalnym, dlatego jedynym sposobem uratowania chorego zęba jest założenie koronki. Fluoroza to nie problem „kosmetyczny” lecz choroba, gdyż dotknięte nią zęby wskazują też na stan kości danej osoby. W łagodniejszej postaci fluoroza może wystąpić nawet u 80% dzieci w regionach, gdzie fluorkuje się wodę, ale takie nasilenie choroby może mieć miejsce i w innych okolicach, gdzie zbyt wiele fluoru dostaje się do organizmu nie z wody, lecz z innych źródeł (pasty do zębów, żywność, zanieczyszczenia środowiska).

 Dr H. Trendley Dean z Amerykańskiej Służby Zdrowia Publicznego w 1931 r. zainicjował badania w skali krajowej, które wykazały, że w miarę jak zwiększa się ilość fluorku w wodzie, wzrasta występowanie fluorozy wśród jej konsumentów. Przy końcu lat 30-ych Dean twierdził, że 1 ppm (1 mg/litr) to zawartość fluorku w wodzie, która wywołuje minimalną fluorozę, podczas gdy zmniejsza stopień występowania próchnicy zębów.
   W 1939 r. Gerald Cox, biochemik z Mellon Institute, wystąpił z tezą, że jeśli fluorek w określonej ilości jest szkodliwy, to prawdopodobnie w mniejszej ilości jest on pożyteczny. W rok później dr Cox został członkiem Komisji d/s Żywności i Odżywiania przy Krajowej Radzie Badań Naukowych i zaczął aktywnie nawoływać do fluorkowania wody.

Innym gorliwym propagatorem fluorku był prawnik i wysokiej rangi polityk Oscar Ewing, który jako szef, od 1947 roku, Służby Zdrowia Publicznego korzystał z każdej okazji, by przysłużyć się sprawie fluoryzacji. Pod jego kierownictwem w ciągu trzech lat zaczęto wprowadzać fluorek do wody w niemal stu miastach.
   Innym znanym promotorem tej sprawy był kierownik Wydziału Toksykologii Fluorku Uniwersytetu Rochester, dr Harold C. Hodge. Jego zadaniem stało się zaprojektowanie fluorkowania wody w mieście Newburgh w stanie New York oraz zbadanie jego wpływu na tutejszych mieszkańców,
   Dzisiaj dodaje się fluorek, w ilości 1 – 4 ppm, do wody pitnej dwóch trzecich ludności USA, a więc do większości wodociągów miejskich. Ten wielki eksperyment rozpoczął się 1 stycznia 1945 r. w Grand Rapids w stanie Michigan, mimo że nieco wcześniej wypowiedziały się o tym negatywnie zarówno Pismo Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego, jak i Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów.

18 września 1943 r. w artykule “Chroniczne zatrucie fluorem”, opublikowanym w Piśmie Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego stwierdza się: „Fluorki są powszechnymi toksynami protoplazmowymi zmieniającymi przepuszczalność błony komórkowej poprzez powstrzymywanie pewnych enzymów. Źródłem fluorkowego zatrucia może być woda pitna zawierająca 1 ppm lub więcej fluorku, związki fluoru w płynach owadobójczych...” Zauważmy, że na rok przed wprowadzeniem fluorkowania wody zawartość 1 ppm uchodziła jeszcze za toksyczną.

W numerze z października 1944 r Pisma Amerykańskiego Związku Dentystów stwierdza się:
Quote
„Fluorek sodu jest wysoce trującą substancją i jeśli jego stosowanie w bezpiecznej koncentracji i pod ścisłym nadzorem kompetentnego personelu może być pozytywne terapeutycznie, w innych warunkach może być on zdecydowanie szkodliwy... Dobrze wiemy, że używanie wody pitnej zawierającej zaledwie 1.2 – 1.3 fluorku może powodować takie zaburzenia rozwojowe kości, jak ich stwardnienie, spondyloza i marmurowatość, jak również wole i nie możemy ryzykować wywoływania tak poważnych systemowych schorzeń poprzez budzące dziś wątpliwości postępowanie mające zapobiegać zniekształcaniu zębów u dzieci...”.   

W 1945 r., już po rozpoczęciu eksperymentu w Grand Rapids, jeden z głównych inspektorów FDA (Agencja ds. Żywności i Leków) odkrył, że w pewnym browarze w Massachusetts dodaje się fluorku do piwa. Właściciela browaru natychmiast aresztowano i postawiono przed sądem pod zarzutem zatruwania piwa. Zgodnie z aktem oskarżenia, w piwie „odkryto szkodliwą truciznę, fluorek, który zgodnie z obowiązującym przepisem (Section 301a of the Food, Drug and Cosmetic Act) był niebezpieczny...”  Stwierdzono, że fluorek został dodany w ilości 0.5 ppm. Tak więc w 1945 r., zdaniem federalnej agencji FDA, fluorek był jeszcze trucizną, nawet było go o połowę mniej niż wcześniej, 1 stycznia, zaczęto dodawać do wody w Grand Rapids. Nawiasem mówiąc, piwiarnia musiała zapłacić grzywnę, a jej szefa skazano na pół roku więzienia plus trzy lata w zawieszeniu.

Mimo to wielki eksperyment rozpoczął się w Grand Rapids, pod kierownictwem wspomnianego już dr H. Trendleya Deana. Pierwotnie planowano, że przez 10 lat będzie się dodawać fluorku do wody w Grand Rapids, a po dziesięciu latach porówna się stan zdrowotny tutejszej ludności ze stanem zdrowia mieszkańców miasta Muskegon, gdzie nie byłoby fluorku w wodzie. Jednak od pierwotnego planu odstąpiono, gdyż w 1947 r. zaczęto fluorkować wodę także w Muskegon, zamykając w ten sposób drogę do zebrania naukowych danych odnośnie bezpieczeństwa i efektywności eksperymentu.

W 1946 r. wprowadzono fluorek w sześciu innych wielkich miastach amerykańskich.

 W 1947 r., po mianowaniu Oscara Ewinga szefem Federalnej Agencji Bezpieczeństwa – której podlegała Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego – program fluorkowania ruszył naprzód pełną parą i w ciągu następnych trzech lat zaczęto pompować fluorek do wody w 87 kolejnych miastach.
   W 1950 r. U.S. Dispensatory (książka – komentarz do farmakopei), 24. wydanie, na str. 1456 tak określa fluorki:
Quote
“Silne trucizny dla wszystkich żywych tkanek, jako że powodują strącanie wapnia. Wywołują spadek ciśnienia krwi, zaburzenia oddychania oraz ogólny paraliż. Długotrwała konsumpcja dawek mniejszych niż śmiertelne permanentnie hamuje wzrost...używanie środków do czyszczenia zębów oraz leków wewnętrznych zawierających fluorek nie jest uzasadnione.”

 W następnych wydaniach U.S. Dispensatory redaktorzy usunęli cały powyższy fragment. Dlaczego?
   W 1950 r. Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego, pod kierownictwem Oscara Ewinga, oficjalnie i otwarcie poparła fluorkowanie wody pitnej w USA. W tym samym roku Fundacja Badań Naukowych Cukru, zrzeszająca 130 przedsiębiorstw, przyznała, że cukier jest jedną z głównych przyczyn próchnicy zębów. Fundacja udzieliła dotacji pieniężnych Katedrze Żywienia Uniwersytetu Harvarda na „rozwiązanie problemu próchnicy zębów bez ograniczania spożycia cukru”. Pod wpływem tych dotacji uniwersytet zalecił fluorkowanie wody. Dwie placówki najbardziej popierające fluorek, Uczelnia Dentystyczna Harvarda i Uniwersytet Rochester, otrzymały od przemysłu cukrowniczego wysokie dotacje na badania fluorku.
   W 1952 r. Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów poleciło wszystkim dentystom, by nie dzielili się z pacjentami swymi osobistymi opiniami na temat fluorku.
   W 1952 r. rozpoczęto dodawanie fluorku do miejskiej wody w San Francisco, Pittsburgu i szeregu innych, dużych i małych miast. 29 listopada 1960 r. asfalt na ulicy o szerokości 15 metrów zapadł się na długości 60 metrów po tym, jak pękła prawie nowa, główna rura wodociągowa. Laboratoryjne badania wykazały, że rurę zniszczyły związki fluoru. Stwierdzono na niej fluorek o koncentracji 22,000 ppm. Gazeta Pittsburg Press z 15 października 1967 r. doniosła, że 98% zamieszkałych w Pittsburgu dzieci w wieku 13 – 15 lat ma krzywe zęby.
   W 1954 r. Christian Science Monitor zwrócił się do 81 laureatów Nagrody Nobla, uczonych reprezentujących chemię, medycynę i biologię, by przedstawili swe opinie na temat fluorkowania wody pitnej. 79% owych ekspertów nie poparło tej sprawy, mimo twierdzeń propagatorów fluoryzacji, że popierają ją wszyscy znani uczeni.
  W 1955 r. rozpoczęto sprzedaż past do zębów z fluorkiem, zaopatrzonych w ostrzeżenie, że „fluorkowanej pasty do zębów nie należy używać w miejscowościach, gdzie fluorku dodaje się do wody”. Po dwóch latach ostrzeżenie to zostało usunięte.

Fluorek staje się pożyteczną odżywką

  W 1956 r. Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów opublikowało, „przeznaczone do powszechnego użytku”, rezultaty eksperymentu w Newburghu, zgodnie z którymi fluorek w niskiej koncentracji miał być bezpieczny dla amerykańskich obywateli. Biologiczny dowód pochodził od dr Hodge’a z Uniwersytetu Rochester.
   W 1957 r. wytwórnia aluminium ALCOA poinformowała, że sprzedaje fluorek sodu różnym miejscowościom w celu fluorkowania ich wody.
   W kwietniu 1958 r. Związek Amerykańskich Lekarzy i Chirurgów, zrzeszający ponad 15 tysięcy członków, podjął uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec fluorkowania: ”Związek potępia wprowadzanie do publicznych wodociągów wszelkich materiałów, których celem jest wywieranie wpływu na fizyczne lub umysłowe funkcjonowanie konsumentów.”
   Również w 1958 r. znany genetyk H.J. Muller wykazał, że fluorki powodują zasadnicze szkody, gdy dostawszy się do komórki naruszają jej układ genetyczny.(1)

W 1961 r. Sąd Najwyższy w Szwecji uznał fluorkowanie za sprzeczne z prawem.
 
 W 1964 r. fluorkowanie zostało zakazane w Danii. Periodyk Brytyjskich Dentystów podał wyniki czteroletnich badań obejmujących 1,000 dzieci: Nie stwierdzono żadnych istotnych różnic, jeśli chodzi o nasilenie próchnicy zębów, między dziećmi używającymi fluorkowanej pasty do zębów oraz tymi, które myły zęby pastą bez fluorku. Badania przeprowadzili profesorowie uniwersytetu całkowicie niezależni od przemysłu artykułów dentystycznych i fluorkowych, zaś uzyskane dane opracowali statystycy niezależni od profesorów, w przeciwieństwie do badań wykonanych w USA, w które zawsze, pośrednio lub bezpośrednio, zaangażowane były owe gałęzie przemysłu.
   W 1971 r. Niemcy zabroniły fluoryzacji. 18 listopada tegoż roku szwedzki parlament unieważnił, uznaną wcześniej za nielegalną, ustawę o fluoryzacji stwierdzając:
Quote
   
”Po prostu nie istnieje prawdziwy dowód na poparcie szeroko rozpowszechnianych twierdzeń propagatorów fluorkowania”.

   W 1973 r. Holandia zabroniła fluoryzacji wody.
   W 1977 r. Podkomisja Kongresowa ds. Stosunków Międzyrządowych zorganizowała dwa pełne przesłuchania kongresowe poświęcone sprawie fluorku. W trakcie przesłuchań wykazano, że „naukowe usiłowania” propagatorów fluoryzacji oparte są na oszustwie oraz że przeprowadzone badania naukowe nie pozostawiają żadnych wątpliwości, iż fluorkowanie prowadzi co roku w USA do ponad 10,000 zgonów z powodu raka.

W 1978 r. naukowcy z Pomorskiej Akademii Medycznej w Polsce stwierdzili, że fluorki powodują genetyczne szkody w komórkach ludzkiej krwi. W tym samym roku w Pensylwanii został wygrany proces sądowy, w ramach którego dowiedziono szkodliwości fluoryzacji i w rezultacie została ona zakazana. Wzbudziło to zaniepokojenie propagatorów fluorkowania, w imieniu których Amerykański Związek Dentystów wydał w następnym roku tzw. biały dokument, w którym przeciwników fluoryzacji nazwano “nie doinformowanymi quasi-ekspertami, którzy nie mają żadnych kwalifikacji, by mogli się odważyć mówić o takich naukowych tematach jak fluoryzacja i których motywy są absolutnie egoistyczne”. Poza tym Związek jeszcze raz opowiedział się za “wpływającymi na całe życie zaletami fluoryzacji”.
   
20 stycznia 1979 r. w New York Times ukazał się następujący artykuł (fragment):
Quote
Ława przysięgłych Sądu Najwyższego Stanu Nowy Jork przyznał rodzicom trzyletniego chłopca z Brooklynu odszkodowanie w wysokości 750,000 dolarów. Chłopczyk w czasie swej pierwszej w życiu wizyty u dentysty, w miejskiej przychodni dentystycznej, otrzymał śmiertelną dawkę fluorku, następnie niemal przez pięć godzin nikt się nim nie zajął w poczekalni przychodni dziecięcej oraz w Szpitalu Brookdale, mimo że jego matka błagała o pomoc. Chłopczyk popadł w śpiączkę i zmarł.”

W artykule podano, że dentysta nie stwierdził u chłopca próchnicy zębów, przekazał go więc asystentce. Ta posmarowała zęby dziecka fluorkowym żelem, ale „zapomniała” mu powiedzieć, by wypluł wszystko po wypłukaniu ust. Dziecko jednak wszystko połknęło i po pięciu godzinach, wijąc się z bólu, zmarło. (Dzieci do szóstego roku życia nie potrafią w zasadzie odpowiednio kontrolować refleksów przełykania.)
   W tym samym roku Terry Leder stwierdziła na piśmie, że w 1969 r. pracowała jako asystentka pewnego dentysty, który polecił wykonać zabieg z fluorkiem u małego dziecka, które natychmiast dostało konwulsji i zmarło. Zdaniem Terry Leder fluorkowy żel – mający przyjemny smak, żeby dzieci nie protestowały - zawiera 10,000 ppm fluorku i jest pozostawiany na zębach przez około pięć minut. Przed końcem tegoż roku w Melbourne, w Australii zmarło inne dziecko po połknięciu sześciu tabletek z fluorkiem.
   W 1981 r. w japońskiej Akademii Dentystycznej Kanagawa, dr K. Ishida przeprowadził badania, które wykazały, że już w ilości 1 ppm (tyle co najmniej dodaje się do wody w Ameryce) fluorek zakłóca w organizmie wytwarzanie kolagenu. (Kolagen, jedno z najważniejszych i najobficiej występujących w organizmie białek, stanowi jeden z głównych składników skóry, ścięgien, mięśni, chrząstki, kości i zębów.) Powoduje on rozkład kolagenu, osteoporozę, raka kości, łamliwość kości i zębów, a także niszczy tkanki łączne, które utrzymują nasze organy w odpowiedniej pozycji.
  W 1986 r. Ośrodek Toksykologii Rocky Mountain poinformował o 87 przypadkach zatrucia fluorkiem. Zmarło trzynastomiesięczne niemowlę. Fluorek sodu (znajdujący się także w pastach do zębów) jest najczęstszą przyczyną ostrych zatruć u dzieci powodowanych jedną substancją.
   30 marca 1989 r. Kalifornijski Urząd Służby Zdrowia doniósł, że w butelkowanej wodzie o nazwie Niagara znaleziono 450 ppm fluorku. Kierownik urzędu, Kenneth Kizer ostrzegł ludność, że picie tej wody grozi śmiercią.
  21 lipca 1990 r. Chuck Filippini zabrał swą ośmioletnią córeczkę do dentysty, gdzie wykonano u niej zabieg z użyciem fluorku. Po dwóch godzinach dziecko się rozchorowało, a po trzech dniach zmarło. W tym samym roku Amerykański Związek Dentystów opublikował komunikat prasowy, zgodnie z którym „fluoryzacja wody pitnej jest najbezpieczniejszą, najskuteczniejszą i najbardziej oszczędną metodą służby zdrowia zwalczającą próchnicę zębów”.

Więcej przypadków raka,  -   niższy poziom inteligencji

W 1991 r. Krajowy Instytut Onkologii podjął badania mieszkańców USA odnośnie zachorowań na raka mogących mieć powiązanie z fluorkiem. Stwierdzono “wzrost zachorowań na raka kości i stawów we wszystkich grupach wiekowych, głównie w związku z tendencją wzrostową w grupie wiekowej poniżej 20 lat, w powiatach fluorkowanych, w przeciwieństwie do powiatów nie fluorkowanych…”. Instytut Onkologii opracował szczegółowe rozprawy dotyczące wielu powiatów stanów Washington i Iowa. Stwierdzono, że
   
Quote
“ograniczając się do wskaźników procentowych dla grupy wiekowej poniżej 20 lat, w grupie tej, u przedstawicieli obu płci, zachorowalność na raka kości i stawów w okresie od 1973 – 80 do 1981 – 87 wzrosła o 47% we fluorkowanych regionach Washington i Iowa i spadła o 34% w regionach nie fluorkowanych. W grupie mężczyzn w wieku poniżej 20 lat zachorowalność na raka kości wzrosła o 70% w regionach fluorkowanych i spadła o 4% w nie fluorkowanych”.

Jak wynika z danych stanowych, w 1992 r. 144 miliony Amerykanów spożywały fluorek w wodzie. (Dziś już 160 milionów.) W tym samym roku Michael Perrone z ramienia władz ustawodawczych New Jersey zwrócił się do FDA o dane dotyczące bezpieczeństwa i efektywności sprzedawanych w sklepach tabletek i kropli z fluorkiem. Po sześciu miesiącach FDA wreszcie przyznała, że nie posiada danych wskazujących na to, iż fluorkowe tabletki i krople są bezpieczne i skuteczne.
  W 1995 r. chińscy uczeni przeprowadzili badania poziomu inteligencji 907 dzieci w wieku 8 - 13 lat w powiązaniu z występującą wśród nich fluorozą zębów. Naukowcy stwierdzili, że “iloraz inteligencji  dzieci żyjących w regionach ze średnim lub poważnym rozpowszechnieniem fluorozy był niższy niż dzieci zamieszkujących regiony, gdzie fluorozy nie stwierdzono lub jest ona rzadka. Wygląda na to, że fluorek wpływa negatywnie na rozwój inteligencji.” (3)
   2 stycznia 1997 r. związek zawodowy reprezentujący 1500 naukowców, inżynierów, prawników i innych specjalistów z Agencji Ochrony Środowiska (EPA) wystąpił z następującym oświadczeniem: „Dowody zbadane przez naszych członków w ciągu ostatnich 11 lat, w tym epidemiologiczne badania zwierząt i ludzi, wskazują na przyczynowe powiązanie między fluorkiem/fluorkowaniem, a rakiem, szkodami genetycznymi i neurologicznymi oraz chorobami kości. W tym samym roku FDA wydała rozporządzenie dotyczące etykietek na pastach do zębów, zgodnie z którym należy na nich umieszczać następujące ostrzeżenie:
Quote
„Jeśli przypadkowo połknie się więcej pasty niż porcja używana do mycia zębów, należy natychmiast zwrócić się o pomoc medyczną lub skontaktować się z ośrodkiem toksykologii”. 
Zdaniem Amerykańskiego Związku Dentystów nowe “ostrzeżenie wymagane przez FDA na fluorkowych pastach do zębów może niepotrzebnie przestraszyć rodziców i dzieci, a poza tym taka etykietka znacznie wyolbrzymia dowiedzione lub możliwe zagrożenie ze strony fluorkowych past do zębów”.

W 1999 r. jeden z najwybitniejszych propagatorów fluorku, kierownik Wydziału  Prewencji Dentystycznej Uniwersytetu w Toronto, prezes Kanadyjskiego Towarzystwa Badań Dentystycznych, dr Hardy Limeback w ramach dramatycznego zwrotu przeprosił swój wydział i studentów za dotychczasowe popieranie fluorkowania. W wywiadzie udzielonym 5 grudnia 1999 r. pismu The Tribune w Arizonie stwierdził: “Występując jako szef wydziału prewencji dentystycznej powiedziałem, że nieświadomie wprowadziłem w błąd moich kolegów i studentów. W ciągu minionych 15 lat odmawiałem przestudiowania toksykologicznych informacji dostępnych dla każdego. Zatruwanie naszych dzieci było jak najdalsze od moich intencji”. Zdaniem dr Limebacka “dzieci poniżej trzech lat nigdy nie powinny używać pasty do zębów z fluorkiem. Natomiast do odżywek dla niemowląt nigdy, w żadnych warunkach, nie wolno dodawać (fluorkowanej) wody z kranu w Toronto! Nigdy!” W decyzji dr Limebacka odegrał rolę eksperyment z udziałem dwóch największych miast w Kanadzie. ”Tutaj, w Toronto – powiedział on – od 36 lat dodajemy fluorku do wody. Mimo to w Vancouver, gdzie nigdy nie było fluoryzacji, próchnica zębów jest mniej rozpowszechniona niż w Toronto!”

29 czerwca 2000 r. Amerykański Związek Dentystów (ADA) wydał oświadczenie odnośnie efektywności i bezpieczeństwa fluoryzacji wody: „Od przeszło 40 lat Amerykański Związek Dentystów popiera fluoryzację publicznych zasobów wody jako bezpieczną i skuteczną w zapobieganiu próchnicy zębów... Niestety, mimo przytłaczających dowodów bezpieczeństwa i efektywności fluoryzacji, ponad 100 milionów Amerykanów ciągle jeszcze nie może korzystać z fluorkowanej wody. ADA, wspólnie ze stanowymi i lokalnymi organizacjami dentystów, kontynuuje współpracę z federalnymi, stanowymi i lokalnymi agencjami w celu zwiększenia liczby miejscowości ciągnących korzyści z fluorkowania publicznych zasobów wody”.

   Widzimy więc, jak w rzeczywistości skomplikowana i pełna sprzeczności może być pozornie prosta i niemal dla wszystkich ewidentna sprawa, taka jak używanie fluorku. Jednak to co dotychczas opisaliśmy jest tylko wstępem i w porównaniu z ciągiem dalszym okaże się czymś zupełnie błahym. Wiemy już, że używanie fluorku nie jest bezpieczne, ale czy jest efektywne? A jeśli się okaże, że nie jest on efektywny – i nie jest bezpieczny -, to w takim razie czego szuka w naszej wodzie, w naszych pastach do zębów i w naszych organizmach? Odpowiedź na to pytanie jest tak zdumiewająca, że nigdy bym w to nie uwierzył, gdybym nie zobaczył dowodów na własne oczy.

Jeśli, drogi Czytelniku, chociaż trochę interesujesz się swoim zdrowiem i zdrowiem swych dzieci, przeczytaj koniecznie dwie pozostałe części tego artykułu. (Opublikowane zostały w styczniowym i lutowym numerze Natural Healing Today.
(Zamów kopie naszego magazynu już teraz 1-800-423-8665)

 Leonard Hardy od dziesięciu lat systematycznie publikuje artykuły prasowe oraz książki. Należą do nich wyjątkowo popularne podręczniki do nauki angielskiego „Top Secret” oraz zbiór jego wcześniejszych publikacji, który ukazał się w 1996 roku. Był on redaktorem naczelnym wydawanego w Toronto magazynu „Horyzont” . Do chwili obecnej jego prace ukazały się w ponad 20 periodykach w tłumaczeni na dziesięć różnych języków.


Zobacz na:
Szkodliwe działanie fluoru
https://forum.wybudzeni.com/index.php/topic,881.0.html
« Last Edit: (Thu) 22.01.2015, 01:06:36 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Re: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
« Reply #1 on: (Mon) 07.04.2014, 11:58:57 »
Absurdy Fluoryzacji Wody

Fluoryzacja wody to amerykańskie dziwactwo [które, niestety, podobnie jak wiele innych zostało adaptowane przez liczne kraje - redakcja]. Jej początki datuje się na czasy, kiedy rury wodociągowe były wykładane azbestem, do benzyny dodawano ołów, transformatory wypełniano PCB-ami (związkami pochodnymi dwufenylu poli-chlorowanego), a DDT traktowano jako „bezpieczne i efektywne" do tego stopnia, że władze bez skrupułów posypywały nim dzieci w klasach oraz siedzące przy piknikowych posiłkach. Wszystkie te chemikalia, jedno po drugim, zostały zakazane, lecz fluoryzacja wciąż ma się dobrze.

Od ponad pięćdziesięciu lat przedstawiciele rządu Stanów Zjednoczonych z przekonaniem i entuzjazmem utrzymują, że fluoryzacja jest „bezpieczna i efektywna", jednak rzadko bywają przygotowani do obrony tej praktyki w otwartej, publicznej dyskusji. W rzeczywistości jest tak wiele argumentów na niekorzyść fluoryzacji, że mają one charakter wręcz przytłaczający. Dla uproszczenia rozumowania oddzielmy argumenty etyczne od naukowych.

Dla tych którzy uważają, że względy etyczne są nadrzędne, rozwiązanie sprawy fluoryzacji wygląda bardzo prosto. To jest nieetyczne, co oznacza, że nie powinniśmy wymuszać na ludziach przyjmowania lekarstw bez ich „świadomego wyboru*'. Złą wiadomością jest to, że argumenty z zakresu etyki nie mają wielkiego wpływu w Waszyngtonie, chyba że politycy zdają sobie sprawę, że są bacznie obserwowani przez miliony ludzi, z kolei dobrą wiadomością jest to, że argumenty z zakresu etyki są wzmacniane przez solidne argumenty z zakresu zdrowego rozsądku oraz przez badania naukowe, które w przekonywający sposób dowodzą, że fluoryzacja nie jest „bezpieczna i efektywna" ani też potrzebna. Pozwoliłem sobie pogrupować argumenty w kilka kategorii.

Fluoryzacja jest NIEETYCZNA, ponieważ:
1.   Jest pogwałceniem prawa jednostki do „świadomego wyboru" leczenia.
2.   Władze miasta nie mogą kontrolować dawki podawanej pacjentowi.
3.   Władze miasta nie są w stanie śledzić reakcji poszczególnych jednostek.
4.   Ignorowany jest fakt, że niektórzy ludzie są bardziej podatni na toksyczne własności fluorków niż inni - niektórzy ludzie mogą doznać szkód a inni korzyści.
5.   Jest pogwałceniem zasad ujętych w prawie norymberskim w odniesieniu do eksperymentowania na ludziach.

Dr Arvid Carlsson, laureat Nagrody Nobla z dziedziny medycyny w roku 2000, stwierdził: „Jestem przekonany, że fluoryzacja wody przejdzie w niedalekiej przyszłości do historii medycyny... Fluoryzacja wody jest niezgodna z podstawowymi zasadami farmakoterapii, która przeszła od stereotypowego ordynowania leków w rodzaju „przyjmuj 1 tabletkę trzy razy dziennie" do bardziej zindywidualizowanej terapii w odniesieniu do dawki i rodzaju leku. Dodawanie leku do wody pitnej oznacza coś zupełnie przeciwnego w stosunku do zindywidualizowanej terapii".

Dr Peter Mansfield, brytyjski lekarz i członek komisji doradczej powołanej przez rząd do oceny fluoryzacji (McDonagh i inni, 2000), stwierdził: „Żaden lekarz przy zdrowych zmysłach nie przepisałby osobie, której nigdy nie spotkał i której historii choroby nie zna, leku, którego działanie powoduje zmiany w organizmie, z zaleceniem: «Bież go tyle, ile ci się spodoba, z tym że będziesz przyjmował go do końca życia, ponieważ niektóre dzieci cierpią na próchnicę zębów». To niedorzeczne podejście*.

Fluoryzacja jest NIEPOTRZEBNA, ponieważ:
1.   Dzieci mogą mieć doskonałe zęby bez wystawiania ich na działanie fluorków.
2.   Promotorzy (Ośrodki Kontroli Chorób, 1999, 2001) przyznają, że zalety mają charakter lokalny, a nie ustrojowy, stąd powszechnie dostępna fluoryzowana pasta do zębów jest znacznie bardziej racjonalnym sposobem dostarczenia fluoru do docelowego organu (zębów) i jednocześnie minimalizującym wystawienie na jego działanie reszty organizmu.
3.   Większość krajów Europy Zachodniej odrzuciła fluoryza-cję wody, a mimo to mają one podobne sukcesy jak Stany Zjednoczone, jeśli nie większe, w zwalczaniu próchnicy zębów.
4.   Gdyby fluor był konieczny do posiadania mocnych zębów, można by się go spodziewać w mleku matki, jednak jego poziom w tym mleku jest rzędu 0,01 ppm (parts per million - części na milion), czyli 100 razy mniej niż we fluoryzowanej wodzie wodociągowej (IOM, 1997).
5.   Dzieci w społecznościach nie stosujących fluoru pozyskują tak zwane „optymalne" dawki tego pierwiastka z innych źródeł (Heller i inni, 1997). Wiele z nich jest już de facto wystawionych na nadmierne oddziaływanie fluorków.

Fluoryzacja jest NIEEFEKTYWNA, ponieważ:
1.   Główni badacze z zakresu stomatologii przyznają, że korzyści z fluoru mają charakter lokalny, a nie ogólnoustrojowy (Fejerskov, 1981; Carlos, 1983; CDC 1999, 2001; Limeback. 1999; Locker, 1999; Featherstone, 2000).
2.   Główni badacze z zakresu stomatologii przyznają również, że fluor jest nieefektywny w zapobieganiu ubytkom i odpryskom szkliwa, które stanowią 85 procent przypadków psucia się zębów u dzieci (JADA, 1984; Gray, 1987; White, 1993; Pinkham, 1999).
3.   Z wielu badań wynika, że próchnica maleje równie szybko, jeśli nie szybciej, w społeczeństwach, które nie fluoryzują wody (Diesendorf, 1986; Coląuhoun, 1994; World Health Organization. Online).
4.   Największe badania przeprowadzone w USA wykazały minimalne różnice w poziomie próchnicy u dzieci, które spędziły życie w środowisku z fluoryzowaną wodą, a żyjącymi w społecznościach nie stosujących fluoryzacji. Różnica okazała się, zarówno klinicznie, jak i statystycznie, nieistotna (Brunelle i Carlos, 1990).
5.   Najwyższy poziom próchnicy zębów w USA występuje w społecznościach biedoty wegetującej w sąsiedztwie wielkich miast, w większości których woda jest fluoryzowana od dziesiątek lat.
6.   Kiedy w Finlandii, Niemczech Wschodnich, Kanadzie i na Kubie zrezygnowano z fluoryzacji, poziom próchnicy w tych krajach nie wzrósł, lecz w dalszym ciągu spada (Mau-pome i inni, 2001; Kunzel i Fischer, 1997, 2000; Kunzel i inni, 2000; Seppa i inni, 2000).

Fluoryzacja jest NIEBEZPIECZNA, ponieważ:
1.   Fluorki akumulują się w naszych kościach i powodują, że stają się one bardziej kruche i podatne na złamanie. Waga danych wynikających z badań prowadzonych w tym zakresie na zwierzętach, zarówno klinicznych, jak i epidemiologicznych, jest przytłaczająca. Wystawienie przez całe życie na działanie fluorków prowadzi w wieku podeszłym do złamań w stawie biodrowym.
2.   Fluorki akumulują się również w szyszynce i istnieje możliwość, że powodują zmniejszenie wytwarzania melatoniny1, bardzo ważnego hormonu regulacyjnego (Lukę, 1997, 2001).
3.   Fluorki niszczą szkliwo (fluorzyca, fluoroza) u znacznej liczby dzieci. Od 30 do 50 procent dzieci ze społeczności optymalnie fluoryzowanych cierpi na fluorozę co najmniej dwóch zębów (Heller i inni, 1997; McDonagh i inni, 2000).
4.   Są poważne, aczkolwiek jeszcze nie udowodnione, obawy przed istnieniem związku między fluoryzacją a kostniakomię-sakiem (postać raka kości) u młodych mężczyzn (Cohn, 1992), a także związku między fluoryzacją a obecną epidemią artretyzmu (zapalenie stawów) i niedoczynności tarczycy.
5.   Jak wynika z badań na zwierzętach, stężenie fluoru w wodzie pitnej rzędu 1 ppm zwiększa absorpcję aluminium do mózgu (Verner i inni, 1998).
6.   W okręgach, w których stężenie fluorków w wodzie pitnej jest równe lub większe od 3 ppm, odnotowuje się znacznie niższą płodność (Freni, 1994).
7.   Z badań prowadzonych na ludziach wynika, że najczęściej stosowane w USA czynniki fluoryzujące nie tylko powodują zwiększenie przyswajania ołowiu do krwioobiegu dzieci (Masters i Coplan, 1999, 2000), ale wiąże się z nimi także wzrost zachowań agresywnych.
8.   Margines bezpieczeństwa między tak zwaną korzyścią terapeutyczną a powyższymi wadami nie istnieje lub jest niebezpiecznie wąski.

Fluoryzacja jest NIESPRAWIEDLIWA, ponieważ:
1. Fluoryzacja obejmuje wszystkie gospodarstwa domowe i ludzie biedni nie mogą jej uniknąć, nawet gdyby tego chcieli, ponieważ nie stać ich na zakup butelkowanej wody lub drogiego sprzętu usuwającego fluorki.
2.   W przypadku biedaków istnieje większe prawdopodobieństwo, że będą cierpieli z powodu niedożywienia, co, jak wiadomo, czyni dzieci bardziej podatnymi na toksyczne wpływy fluorków (Massler i Schour, 1952: Marier i Rose, 1977; ATS DR. 1993: Teotiai inni, 1998).
3.   Rządy bardzo rzadko, jeśli w ogóle kiedykolwiek, wyrażają gotowość subsydiowania tych, którzy zapadają na fluorozę w formie na tyle ostrej, że wymaga ona drogiego leczenia.

Fluoryzacja jest NIESKUTECZNA i NIEEKONOMICZNA, ponieważ:
1.   Jedynie niewielka część fluoryzowanej wody dociera do zamierzonego celu. Większość jest zużywana do zmywania naczyń. spłukiwania muszli klozetowej oraz polewania trawników i ogrodów.
2.   Stosowanie farmaceutycznej jakości fluorku sodu (przebadana substancja) jako czynnika fluoryzującego wodę wodociągową byłoby marnowaniem pieniędzy. Fluoryzacja wody jest tania, ponieważ - czego większość ludzi nie wie - czynnik fluoryzujący to nie oczyszczony i niebezpieczny produkt odpadowy powstający w procesie produkcji nawozów fosforanowych.
3.   Nawet gdyby spożywanie fluorków potraktować jako właściwe (mimo iż główne zalety fluoru mają charakter miejscowy a nie ogólnoustrojowy), bezpieczniejsze i efektywniejsze z punktu widzenia kosztów byłoby bezpłatne dostarczanie butelkowanej wody fluorowanej. Takie podejście pozwalałoby na kontrolowanie, zarówno jakości, jak i dawki, a co więcej, nie wymuszałoby spożywania fluoru przez ludzi, którzy nie mają na to ochoty.

Fluoryzowanie jest PROMOWANE WBREW DANYM NAUKOWYM
1.   W roku 1950 amerykańska służba ochrony zdrowia entuzjastycznie zaaprobowała fluoryzację jeszcze przed zakończeniem pierwszego testu.
2.   Mimo iż obecnie mamy znacznie więcej źródeł fluorków niż w roku 1945, tak zwane „optymalne stężenie" w wysokości 1 ppm pozostało nie zmienione.
3.   Publiczna służba zdrowia w USA nigdy nie poczuła się w obowiązku monitorować poziomu fluorków w kościach, mimo iż od lat wie, że 50 procent fluoru, który codziennie połykamy, kumuluje się właśnie tam.
4.   Przedstawiciele władz promujący fluoryzację nigdy nie zadali sobie trudu, aby sprawdzić, jaki był poziom fluorozy przed wprowadzeniem fluoryzacji, mimo iż wiedzą, że jej poziom stanowi wskaźnik informujący, czy dzieci są nadmiernie fluoryzowane, czy też nie.
5.   Żadna agencja rządowa w USA nie zareagowała jak dotąd na odkrycie dr Luke mówiące, że fluor kumuluje się w szyszynce, mimo iż wyniki jej badań zostały ogłoszone po raz pierwszy już w roku 1994 (abstrakt), a następnie w latach 1997 (tezy przewodu doktorskiego), 1998 (praca zaprezentowana na konferencji Międzynarodowego Towarzystwa Badań Fluoru) i 2001 (publikacja w Caries Research).
6.   Oba raporty amerykańskich Ośrodków Kontroli Chorób z roku 1999 i 2000 popierające fluoryzację były nieaktualne, ponieważ opierały się na danych uzyskanych podczas badań przeprowadzonych sześć lat wcześniej.

W otwartej publicznej dyskusji fluoryzacja jest nie do obrony

Orędownicy fluoryzacji wody odmawiają obrony tej praktyki w otwartej publicznej dyskusji, ponieważ wiedzą, że przegraliby ją. Przeważająca większość urzędników resortu zdrowia w Stanach Zjednoczonych oraz w innych krajach, którzy zalecają fluoryzację wody, czyni to powołując się na czyjeś poglądy a nie na wiedzę opartą na znajomości fachowej literatury naukowej podającej informacje pochodzące z pierwszej ręki. Stanowisko promotorów fluoryzacji oparte na informacjach pochodzących z drugiej ręki ma bardziej charakter wiary niż logicznego rozumowania.

Ci, którzy pociągają za sznurki tych marionetek z resortu ochrony zdrowia, doskonale znają sytuację i cynicznie grają na czas w nadziei, że uda się im ogłupiać ludzi poprzez cytowanie długiej listy „autorytetów" popierających fluoryzację, zamiast zająć się istotą sprawy. W swojej wydanej w roku 1991 książce Scientific Knowledge in Controversy: The Social Dynamics of the Fluoridation Debate (Naukowa wiedza i kontrowersje -społeczna dynamika debaty w sprawie fluoryzacji) Brian Martin stwierdza, że podstawą promowania fluoryzacji jest wywieranie politycznego nacisku, a nie racjonalna analiza. Należy więc odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego amerykański resort ochrony zdrowia wywiera nacisk właśnie w ten sposób?"

Motywy, szczególnie te, które oddziałują na wiele pokoleń decydentów, są zawsze trudne do określenia. Jednak bez względu na to, czy w sposób zamierzony, czy też nie, fluoryzacja służy do odciągnięcia naszej uwagi od wielu istotnych spraw:

1)   Niepowodzenia jednego z najbogatszych krajów świata w dostarczeniu biednym ludziom porządnej opieki stomatologicznej.
2)   Niepowodzenia w zapewnieniu 80 procentom amerykańskich dzieci opieki stomatologicznej w ramach Medicaid2.
3)   Niepowodzenia publicznej służby zdrowia w zwalczaniu spożywania nadmiernych ilości słodyczy przez dzieci, chociażby w postaci patrzenia przez palce na ustawianie automatów ze słodzonymi napojami w szkołach. Ich rozumowanie zdaje się wychodzić z założenia: „Skoro fluor powstrzymuje próchnicę, to po zawracać sobie głowę spożywaniem cukru?"
4)   Niepowodzenia w zakresie właściwego zajęcia się zdrowotnymi i ekologicznymi aspektami wynikającymi ze skażeń
fluorem przez wielki przemysł. Mimo zniszczeń, jakie spowodował i wciąż powoduje fluor, zaledwie niewielu specjalistów od ochrony środowiska postrzega fluorki jako „czynnik skażający".
5)   Niepowodzenia Agencji Ochrony Środowiska USA w określeniu maksymalnej dawki fluoru w wodzie, możliwej do obrony z naukowego punktu widzenia.
6)   Faktu, że do handlu wprowadzanych jest coraz więcej związków organofluorowych w formie plastyków, farmaceutyków i pestycydów. Pomijając fakt, że te związki stanowią równie wielkie zagrożenie dla zdrowia i środowiska, jak ich chlorowe i bromowe odpowiedniki (czyli są bardzo odporne na rozkład i rozpuszczają się w tłuszczach, przez co wiele z nich kumuluje się w łańcuchach pokarmowych i w tkance tłuszczowej naszych organizmów), organizacje i agencje, które starają się ograniczyć rozpowszechnienie innych fluorowcowanych produktów, wydają się być ślepe na zagrożenia płynące ze strony związków organofluorowych.

Tak więc, mimo iż fluoryzacja jest nieefektywna i niebezpieczna, dostarcza wygodnej wymówki kamuflującej wiele partykularnych interesów, które przynoszą zysk dzięki dezinformowaniu społeczeństwa w kwestii fluorków.

Niestety, z powodu głębokiego zaangażowania swojego autorytetu w obronę fluoryzacji urzędnikom rządowym będzie bardzo trudno mówić otwarcie i uczciwie na ten temat. Podobnie jak to jest w przypadku amalgamatu rtęci3, gdzie instytucjom takim jak American Dental Association (Amerykańskie Towarzystwo Dentystyczne) jest trudno przyznać się, że stanowi on zagrożenie dla zdrowia, z powodu obawy przed odpowiedzialnością, która czai się za kulisami, jeśli tylko to zrobią.

Jednak mimo tych trudności, jest sprawą zasadniczą, aby w celu ochrony milionów ludzi przed niepotrzebnymi uszkodzeniami rząd Stanów Zjednoczonych zaczął wycofywać się z tego anachronicznego, coraz bardziej absurdalnego procederu. Są już podobne precedensy, na przykład w sprawie hormonalnej terapii zastępczej.

Niestety, wymuszenie na rządzie USA jakiegokolwiek uczciwego działania w tej sprawie będzie bardzo trudne. Zmiana dająca efekt ma charakter podobny do wbijania gwoździa w drewno: nauka może zaostrzyć gwóźdź, ale konieczna jest presja opinii publicznej, by skierować go we właściwe miejsce. Chodzi o to, że będzie konieczne stałe dokształcanie Amerykanów, a następnie zachęcenie ich do wywierania nacisku na naszych reprezentantów politycznych. Potrzebujemy co najmniej moratorium na stosowanie fluoryzacji (co po prostu oznacza zakręcenie kurka na kilka miesięcy) aż do zakończenia przesłuchań w tej sprawie przez kongres oraz zapoznania się z danymi opartymi na badaniach naukowych prowadzonych, zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników fluoryzacji.

Jeśli chodzi o sprawę kształcenia, jesteśmy w sytuacji lepszej niż kiedykolwiek dotąd. Wyniki większości zasadniczych badań są dostępne w Internecie (patrz strona internetowa http:// <!-- w -->www.sIweb.org/bibliography.html<!-- w -->), ponadto jest wiele nagranych wywiadów z naukowcami i protagonistami, których prace są bardzo istotne dla powtórnej oceny tej sprawy. (Nagrania wideo tych wywiadów można obejrzeć na stronie internetowej <!-- m -->http://www.fluoridealert.org<!-- m -->).

Wraz z napływem nowych informacji coraz więcej społeczności lokalnych odrzuca nowe propozycje w sprawie fluoryzacji. Na poziomie ogólnokrajowym również następują pewne budzące nadzieję zmiany, takie jak sprzeciw wobec fluoryzacji ze strony Agencji Ochrony Środowiska oraz Klubu Sierra4. Istnieje jednak konieczność zajęcia się fluoryzacją przez inne ugrupowania społeczne i uczynienia z niej sprawy o charakterze ogólnonarodowym.

Liczę, że czytelnicy Flags Weekly, którzy nie zgadzają się ze mną w tej sprawie, postarają się obalić moje argumenty, ale jeśli im się nie uda, to zburzą dzielące nas mury i pomogą zakończyć to jedno z najgłupszych działań wmówionych obywatelom Stanów Zjednoczonych. Nadszedł czas, aby niezwłocznie zakończyć szaleństwo fluoryzacji wody. Wiem, że nie będzie to łatwe. Fluoryzacja ma za sobą potężny „system wierzeń" wspierany przez partykularne interesy oraz autorytet rządu.M


0 autorze:
Dr Paul Connett jest profesorem chemii na Uniwersytecie St Lawrence w Cantonie w stanie Nowy Jork w USA oraz przewodniczącym Fluoride Action Network, której celem jest doprowadzenie do zaprzestania fluoryzacji wody w USA. Zainteresowanych dalszymi informacjami odsyłamy na stronę internetową FAN zamieszczoną pod adresem <!-- m -->http://www.fluoridealert.org<!-- m -->.

[align=right:25shvg1g]Przełożył Jerzy Florczykowski[/align:25shvg1g]

Przypisy:
1.   Melatonina powstaje z serotoniny: u gadów i płazów powoduje zmianę koloru skóry, natomiast u ssaków jej funkcja nie jest do końca rozpoznana. Odkrycia z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych sugerują, że ten hormon reguluje rytm czuwania oraz zmiany hormonalne rozpoczynające proces płciowego dojrzewania. Wytwarzanie melatoniny w szyszynce zmienia się w zależności od pory doby (znacznie rośnie w czasie godzin nocnych i spada w ciągu dnia) oraz wieku (jest znacznie większe u dzieci w wieku do lat siedmiu i maleje w miarę upływu lat). Melatonina działa jako hamulec płciowego dojrzewania u dzieci - hormony płciowe takie jak leutotropina, które regulują rozwój organów płciowych, pojawiają się dopiero po znacznym obniżeniu poziomu melatoniny. Melatonina odgrywa również znaczną rolę w procesie regulacji cyklu snu i czuwania. - Przyp. tłum.
2.   Program realizowany w Stanach Zjednoczonych, który jest finansowany wspólnie przez władze stanowe i federalne, służący do refundacji szpitalom i lekarzom kosztów poniesionych podczas leczenia ludzi, których nie stać na jego opłacenie. - Przyp. tłum.
3.   Stop rtęci i jednego lub więcej metali. Amalgamat srebra i cyny z niewielkimi dodatkami miedzi i cynku był powszechnie stosowany jako wypełniacz ubytków w zębach, dopóki badania nie wykazały, że jest to toksyczna substancja, która przenika barierę krew-mózg i osadza się w mózgu, stając się jedną z przyczyn choroby Alzheimera. - Przyp. tłum.
4.   Amerykańska organizacja zajmująca się ochroną zasobów naturalnych. - Przyp. tłum.

Od redakcji:
Wszystkie bibliograficzne odnośniki podane w tym artykule można znaleźć na stronach internetowych <!-- m -->http://www.fluoridealert.org/reference<!-- m -->. htm i <!-- w -->www.slweb.org/bibliography.html<!-- w -->.

Źródło: Nexus 2005
« Last Edit: (Thu) 22.01.2015, 01:03:33 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
« Reply #2 on: (Sat) 30.05.2015, 19:40:38 »


FLUOR

Fluor jest dodatkiem do różnych preparatów stomatologicznych, stosowanych do walki z próchnicą. Wzmacnia szkliwo zębów, niestety - zdaniem wielu naukowców - pozbawia zarazem zęby i kości wapnia, przez co stają się kruche. Wśród skutków ubocznych stosowania fluoru naukowcy wymieniają zmiany szkieletowe, osteoporozę, zapalenie stawów, a nawet raka kości. Fluor może też negatywnie oddziaływać na układ nerwowy, immunologiczny, a u dzieci powodować stałe zmęczenie, niski współczynnik inteligencji, ospałość, a także depresję. Dla większości osób produkty zawierające fluor w dopuszczalnych przez normy dawkach nie wiążą się z kłopotami, ale są osoby bardziej wrażliwe lub podatne na fluor niż pozostałe. Do nich należą przede wszystkim ludzie z zaburzeniami pracy nerek, gdyż nerki są odpowiedzialne za wydalenie fluoru z organizmu.
Burzę fluorową wywołała szefowa resortu zdrowia Belgii Magda Aelvoet, która oświadczyła, że jej rząd chce wprowadzić zakaz sprzedaży tabletek, kropli i gumy do żucia z dodatkiem fluoru. Wspomniała o szkodliwych efektach fluoryzacji. Jak się okazuje, istnieją powiązania fluoru nie tylko z próchnicą u dzieci, ale także z epoką nuklearną.

Od bomby atomowej do próchnicy

Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku grupa amerykańskich naukowców, pracujących na zlecenie rządu, zajmowała się wpływem wody pitnej uzdatnionej fluorem na ludzkie zdrowie. Ponieważ wielu dentystów mówiło już wtedy głośno o szkodliwości fluoru - zwłaszcza dla dzieci - naukowcy podkreślili w raporcie, że mała jego dawka jest bezpieczna dla kości dzieci. Ci sami naukowcy wcześniej pracowali nad produkcją bomby atomowej, o czym już wówczas nikogo nie poinformowano. A jednym z głównych materiałów, którym posłużono się przy stworzeniu pierwszej bomby atomowej, był właśnie fluor.
Sprawę tę w 1997 roku wyciągnęli na światło dzienne dwaj Amerykanie - Joel Griffiths i Chris Bryson. Dotarli oni do wielu tajemnic z okresu II wojny światowej, w tym do dokumentów tzw. Projektu Manhattan, czyli budowy amerykańskiej bomby atomowej. Jak wynikało z tych matriałów, przy jej produkcji zużyto tysiące ton fluoru. Idąc tropem fluoru, Griffiths i Bryson dotarli do wspomnianego wcześniej raportu, w którym ku swemu zaskoczeniu odkryli nazwiska tych samych naukowców, którzy wcześniej pracowali nad bombą A.
Grzebiąc dalej dowiedzieli się, że już w 1945 roku rząd rozpoczął kolejne tajne badania pod kryptonimem "Program F". Były one prowadzone do 1956 roku, a zadaniem naukowców z "Programu F" było analizowanie próbek krwi pobieranej od mieszkańców Newburgh. Oczywiście z kranów w Newbrugh płynęła już wtedy woda uzdatniona fluorem?
Griffiths i Bryson ustalili jeszcze jedną rzecz. Aż do lat pięćdziesiątych badaniami na fluorkowaną wodą zajmowali się tylko naukowcy pracujący dla rządu. Badań pozarządowych z jakiegoś powodu wówczas nie prowadzono.

Wykryte krętactwo

Swoje śledztwo w latach dziewięćdziesiątych przeprowadziła również doktor Phyllis Mullenix, była szefowa wydziału toksykologii Centrum Dentystycznego Forsyth w Bostonie. Zainspirowało ją do tego krętactwo władz, które wykryła przez przypadek. Mullenix chciała bowiem zbadać, jak fluor wpływa na funkcjonowanie ludzkiego mózgu.
Gdy tylko zabrała się do pracy, stwierdziła ze zdziwieniem, że w USA nigdy przedtem takich badań nie prowadzono. Na początku bardzo ją to ucieszyło, gdyż zobaczyła w tym swoją szansę na otrzymanie stypendium z Narodowego Instytutu Zdrowia. Krętactwo wyszło razem z odmową przyznania stypendium. Argumentacja odrzucenia podania była prosta: "fluor nie wpływa na działanie centralnego układu nerwowego". Skąd o tym wiedziano, skoro nigdy przedtem nie przeprowadzono takich badań?!
Szukając informacji na temat fluoru Mullenix dotarła do tych samych dokumentów, co Griffiths i Bryson, czyli do "Programu Manhattan". Spodziewała się znaleźć w papierach tomy informacji na interesujący ją temat, a było dokładnie na odwrót. Była tam jedynie krótka notka z kwietnia 1944 roku, sugerująca wpływ fluoru na centralny układ nerwowy.
Pułkownik Stafford Warrem, szef sekcji medycznej, zwrócił się w niej z prośbą o zaakceptowanie jego badań na zwierzętach, dotyczących centralnego układu nerwowego. Zostały one zaakceptowane. Notatkę tę, a także plan realizowania projektu złożony kilka dni później, Mullenix znalazła w Archiwum Narodowym USA w Atlancie. Tu także powinny być wszystkie pozostałe dokumenty dotyczące tej sprawy, ale gdzieś zaginęły. Dyrektor archiwum zapewnił Mullenix, że "być może gdzieś spoczywają".
Jednak było jeszcze jedno miejsce, w którym powinny znajdować się wyniki tych badań - Składnica Nuklearna na Uniwersytecie Tennessee. Tam jednak również nikt ich nie mógł znaleźć. Co się z nimi stało? Mullenix uważa, że zostały zniszczone.

Bezpieczeństwo narodowe

Dlaczego? Prawdopodobnie chodziło wówczas o tzw. bezpieczeństwo narodowe. W zakładach chemicznych Du Pont w Deepwater w stanie New Jersey, w czasie II wojny światowej produkowano bowiem miliony kilogramów fluoru dla "Programu Manhattan". Oczywiście produkcja ta była okryta tajemnicą, ale nie było tajemnicą usychanie (a właściwie spalanie się) drzew w okolicznych sadach, choroby zwierząt domowych.
W sąsiedztwie zakładów stwierdzono wzrost stężenia fluoru u ludzi, zwierząt a także w roślinach. Ponieważ jednak wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że produkcja zakładów Du Pont może mieć związek z potrzebami armii, farmerzy ze skargą do sądu czekali do zakończenia wojny.
W swym pozwie farmerzy oskarżyli zakłady Du Pont oraz "Program Manhattan". Sprawa ta nie trafiła jednak nigdy na pierwsze strony gazet, gdyż wcześniej w Waszyngtonie odbyła się ściśle tajna narada z udziałem przedstawicieli kilku ministerstw, wojskowych oraz prawników. Jej celem było ustalenie strategii, która uniemożliwiłaby farmerom wygranie tej sprawy. Bo gdyby ją wygrali, drzwi do kolejnych podobnych spraw byłyby otwarte, a wtedy kłopotom i odszkodowaniom nie byłoby końca.
Strategia okazała się prosta i skuteczna. Jedenastu farmerom, którzy złożyli pozew wypłacono po kilkaset dolarów, ci wycofali pozew i nikomu więcej o nim nie wspominali.
Uparta doktor Mullenix nie zniechęcała się. Ustaliła, że raport o fluoryzacji został kiedyś sporządzony na Uniwersytecie Rochester. Ale gdy się tam udała, okazało się, że on także zaginął! Nikt nie mógł jednak zaprzeczyć, że takich badań czy raportu w ogóle nie było, bo dokumenty były zarejestrowane.
Ktoś, kto przed Mullenix dotarł do dokumentów dotyczących fluoru, był tak dokładny, że z notesu jednego z naukowców "Programu Manhattan" wyrwał siedem stron dotyczących fluoru.
Doktor Mullenix, by dokończyć dzieła, nie tylko ujawniła niszczenie wyników ważnych badań naukowych, ale także przeprowadziła własne, w których udało się jej wykazać to, co prawdopodobnie ktoś chciał ukryć przed światem. Że fluor - podawany nawet w małych dawkach - ma jednak wpływ na funkcjonowanie ludzkiego mózgu.

Nie wiem, gdzie jest prawda

Jednak nie wszystkie badania były okryte tak wielką tajemnicą, jak te, które swój początek miały przy produkcji bomby atomowej. Już w 1901 roku w Colorado Springs odnotowano przypadki przebarwienia zębów, które były następstwem przedawkowania fluoru. Pierwsze oficjalne badania przeprowadzono jednak dopiero w 1931 roku, gdy Narodowy Instytut Zdrowia USA zajął się badaniami mającymi ustalić powiązania fluoru i fluorkowania dentystycznego.
W 1954 roku Alfred Taylor na Uniwersytecie Texas przeprowadził dokładne badania, które wykazały, że jedna milionowa część fluoru w wodzie pitnej podwyższa zachorowanie na raka o dziewięć procent. Tyle, że Taylor eksperyment przeprowadził na myszach, nie na ludziach.
W lipcu 1977 roku John Yiamouyinnis i Dean Burk ogłosili wyniki swoich badań nad przyczynami zgonów w amerykańskich miastach. Pokazały one, że w miastach, w których woda była uzdatniana fluorem, liczba zgonów na raka była wyższa niż w pozostałych. Wprawdzie ogłoszone przez Taylora wyniki badań powszechnie krytykowano, ale skłoniły one Kongres do finansowania badań.
W 1984 roku dwóch naukowców z Narodowego Instytutu Badań Dentystycznych opublikowało artykuł, w którym efekty zatrucia fluorem przez jego codzienne stosowanie porównali do szkód wyrządzanych przez codzienne palenie opium - mdłości, dysfunkcja nerek, itp.
W 1986 roku doktor Ernest Neweron wykazał zależność między fluorkowaniem wody pitnej a zwiększeniem przypadków poronień. W 1989 roku w Medical Tribune naczelny lekarz USA Everett Koop powiedział o fluoryzacji z rozbrajającą szczerością: - Zrozumiałem, że znamy kilka faktów i wielu nie znamy. Po prostu nie wiem, gdzie jest prawda.
W 1992 roku jedno z głównych pism poświęconych badaniom nad rakiem zaprzeczyło, aby fluor powodował wzrost zachorowań na raka wśród zwierząt, a zwłaszcza wśród samców szczurów. Ale w tym samym piśmie ogłoszono, że nie będą więcej zajmowali się publikowaniem rezulatatów badań nad zwierzętami, na których prowadzono doświadczenia z fluorem. Toksykolog James Huff skomentował to w następujący sposób: - Nikt tego nie chce dotykać. Są pewne dowody, że fluorowanie może być niebezpieczne.

Pod nadzorem rodziców

W USA fluorkowanie wody rozpoczęto w 1945 roku. Niedawno Amerykańskie Centrum Kontroli Zachorowań zakończyło studia, z których wynika, że dzieci mają za dużo fluoru w swoim organizmach, co prowadzi do raka. Jednak nie jest to wina wody pitnej, a nadużywania - a wręcz spożywania - fluoru w nadmiarze. Najczęściej razem z pastą do zębów. Dzieci zamiast szorować zęby, połykają ją całymi tubkami. Nadużywanie pasty powoduje pojawianie się na zębach białych i brązowych plamek.
Badania przeprowadzone w 1995 roku na uczelni medycznej w stanie Georgia wykazały, że większość dzieci w wieku od czterech do sześciu lat nie wypluwa wody po wypłukaniu umytych zębów, ale ją łyka. A gdy pasta jest w dodatku smakowa, dzieci jedzą ją jeszcze chętniej. Zdaniem specjalistów uczestniczących w dyskusji pasta do zębów z fluorem jest sprzedawana bez recepty i dlatego powinno się zalecić, aby dzieci do szóstego roku życia stosowały ją tylko pod nadzorem rodziców.
W USA na pastach do zębów z dodatkiem fluoru umieszczone jest ostrzeżenie, że jeżeli połknie się dawkę wielkości ziarna grochu, trzeba skontaktować się natychmiast z Centrum Kontroli Zatruć. W 1994 roku 1200 naukowców, dentystów i prawników z Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska podjęło działania przeciw fluoryzowaniu wody, gdyż uznali, że powoduje to zwiększoną zachorowalność na raka, uszkodzenia genetyczne, zaburzenia neurologiczne i patologię kości.

Trefny towar

Ale fluorem - a raczej jego negatywnym wpływem na zdrowie człowieka - zajmowali się nie tylko Amerykanie. W latach 70. i 80. Szwecja, Norwegia i Finlandia zakazały fluoryzacji wody ze względu na długotrwałe skutki zdrowotne oraz wpływ na środowisko. W 1975 roku Niemcy zrezygnowały z fluoryzowania jako "obcego dla natury, niepotrzebnego, nieefektywnego i groźnego dla środowiska". W 1977 roku Holendrzy z tego samego powodu zmienili swoją konstytucję, umieszczając w niej zapis, że takie praktyki nigdy więcej nie będą tam stosowane.
W 1977 roku z fluoryzacji zrezygnowali Duńczycy. W 1980 roku minister resortu zdrowia Francji powiedział krótko: zbyt niebezpieczne.
W Irlandii wielką dyskusję o fluorze nieoczekiwanie rozpoczął 32-letni dentysta Don Mac Auley, który - nim stracił pracę - spędził rok na badaniu wpływu fluoru na organizm człowieka. Pewnego dnia, gdy jeszcze z nikim nie zdążył się podzielić rezultatami swych poszukiwań, otrzymał telefon od szefa Departamentu Zdrowia Irlandii. Wysoki urzędnik zapytał go, czy zamierza publikować wyniki swojej pracy. Dlaczego w Departamencie Zdrowia młody człowiek wzbudził niepokój? Udało mu się bowiem odkryć, że do fluorkowania wody użyto komponentu sprowadzonego ze składu odpadów toksycznych w Holandii!
Don Mac Auley nie przestraszył się tego telefonu i opublikował wyniki badań.
- W szkołach dentystycznych mówią tylko o jednej stronie fluoru, więc dentyści nie wiedzą wszystkiego - powiedział Mac Auley. - Fluorkowanie wody sprzedawane jest społeczeństwu jako jedno z największych osiągnięć, ale prawda jest taka, że jest w tym wiele manipulacji. Moim zdaniem lekarze nadal zachęcają do stosowania fluoru, bo po prostu nie znają całej prawdy. Nikt im nie powiedział, że komponenty pochodzą z odpadów toksycznych i zawierają arsen oraz lit. Nikt im nie powiedział również, że zjedzona przez dziecko tubka pasty może je zabić.
Przeciw stosowaniu fluoru jest doktor Arvid Carlsson, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 2000 roku. - Fluoryzacja może szkodzić niektórym ludziom, którzy nie będą mieli z niej żadnych zysków - powiedział Carlsson. - Skutki uboczne są niewykluczone.
Przeciwnicy "fluoryzacji życia" wychwytują wiele niuansów. Jednym z nich jest brak określenia "optymalnej dawki" dziennej fluoru. W latach 40. "optymalne" oznaczało od 0,2 do 0,3 miligramów dziennie, w latach 70. do 3,44 mmg, a w 2001 "optymalny" znaczyło już 6,5 mmg.

Wielka gra

Mimo wielu znaków zapytania jedno jest pewne - w grę włączone są wielkie pieniądze i potężne siły polityczne. W samych tylko Stanach Zjednoczonych roczna sprzedaż produktów z zawartością fluoru (głównie past do zębów) to interes wartości 1,4 mld dolarów rocznie. Fluorkowanie jest najtańszą metodą uzdatniania wody pitnej. Jeżeli jednak komuś udałoby się udowodnić przed sądem, że doznał uszczerbku na zdrowiu przez fluor, to prawdopodobnie spowodowałoby to lawinę podobnych spraw. W USA fluorkowaną wodę w swoich domach ma już ponad 60 milionów ludzi, a do 2010 roku ma ją pić 75 procent całej populacji.
A w Polsce? Fluorkowana woda jest w dwóch dużych miastach, a lekarze nadal bardzo gorąco zachęcają do stosowania preparatów z fluorem.
- Poglądy na temat fluoru zmieniają się, ale dla nas profilaktyka fluorem jest teraz właściwie jedynym rozwiązaniem - mówi profesor Zbigniew Jańczuk. - W Europie Zachodniej można od niej odchodzić, bo higiena stoi na wyższym poziomie. U nas w ciągu ostatnich 30 lat zabrakło w tym względzie systematyczności. Przeciwników jest dużo, a jak ktoś nie wie, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Są firmy proponujące coś innego.

Andrzej Chyliński

Przeprowadziliśmy własny rekonesans. W dużym sklepie kupiliśmy tubkę pasty z fluorem jednej ze znanych firm. Na niej znaleźliśmy zapewnienie, że produkt ma atest Państwowego Zakładu Higieny.
- Od maja nie zajmujemy się wydawaniem takich atestów - usłyszeliśmy w PZH.
- Kosmetykami zajmuje się tym teraz Główny Inspektorat Sanitarny i dlatego nie jesteśmy powołani do wyrażania swych opinii w tej kwestii.
W Głównym Instytucie Sanitarnym skierowano nas do Departamentu Higieny żywności, który, jak się okazało, nie zajmuje się wykonywaniem atestów.
- Może w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi - usłyszeliśmy w GIS.
Instytut Medycyny Pracy również nie jest powołany do wykonywania atestów produktów, które trafiają na nasz rynek.
- Tym może zajmować się PZH - usłyszeliśmy w IMP - jeżeli firma wypuszczająca na rynek dany produkt o to zadba.
Okazało się więc, że cała odpowiedzialność za to, co znajduje się na rynku, tak naprawdę spoczywa na producentach. Jeżeli trzymają się norm, wszystko jest w porządku (teoretycznie).

ANDRZEJ CHYLIŃSKI

Źródło: http://rzeszow.analiza.kropli.krwi.eu/index.php/artykuly/26-bomba-na-szczoteczce
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
« Reply #3 on: (Sat) 30.05.2015, 19:45:00 »
Zatruty Swiat - cz. 3 - Fluor (A Poisoned World - Pt3 - Fluoride)
https://www.youtube.com/watch?v=NzEvPwXqFwc

Skad pomysl, by dodawac fluor do wody pitnej? Skad bierze sie fluor? Czy naprawde wspomaga higiene jamy ustnej? Jakie sa zagrozenia toksycznych poziomow fluoru w organizmie? Jak reaguje spoleczenstwo, gdy masz odmienne zdanie o fluoryzacji wody pitnej?
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
« Reply #4 on: (Sat) 30.05.2015, 20:07:54 »
Ciekawostka historyczna niemiecka radioaktywna pasta do zębów, która zwiększa możliwości obronne zębów i dziąseł, dodatkowo ładowała komórki ciała życiodajną energią.




Quote
Doramad Radioactive Toothpaste (ca. 1940-1945)

Doramad radioactive toothpaste was produced during World War II by Auergesellschaft of Berlin. The same company founded by Carl Auer von Welsbach who invented the gas lantern mantle! 
A gamma spectroscopy analysis did reveal trace quantities of thorium, but the levels are too low to be detected with a simple hand-held survey meter. For the story behind this toothpaste, and it is an interesting one, click here.

What Does Doramad Do?

Its radioactive radiation increases the defenses of teeth and gums. The cells are loaded with new life energy, the bacteria are hindered in their destroying effect. This explains the excellent prophylaxis and healing process with gingival diseases. It gently polishes the dental enamel so it turns white and shiny. Prevents dental calculus. Wonderful lather and a new, pleasant, mild and refreshing taste. Can be applied sparingly.






http://www.orau.org/ptp/collection/quackcures/toothpaste.htm


--------

Do tego może napisy zrobię.

EXPOSED! Fluoride Truth Hits Mainstream Australian Television 16.08.2010
https://www.youtube.com/watch?v=bYJnZvUkEZc

The truth about fluoride and its toxicity levels are rarely publicized on the mainstream media. After all, how would the public react if they learned they were being deliberately poisoned by their own governments? However, a local news broadcast in Melbourne, Australia has done just that, exposing the realities of what fluoride really does to the human body.

The news anchor from todaytonight opens the introduction to the clip by stating “the truth is, fluoride is a poison and adding it to our drinking water is an evolving social experiment started 40 years ago. Now, one of the world’s top fluoride experts has issued a grim warning about what it could be doing to our health and that of unborn children.”

preventdisease.com
Aug 4, 2010

http://www.liveleak.com/view?i=b91_1280968532
« Last Edit: (Sat) 30.05.2015, 20:18:07 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Odp: Wielkie kłamstwo - Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
« Reply #5 on: (Sat) 30.05.2015, 20:54:37 »
Fluoryzacja wody w Irlandii spowodowała wzrost zachorowalności i umieralności

Niniejszy raport pokazuje, że nadmierne faszerowanie populacji fluorkami poprzez sztuczną fluoryzację prawie całości wody dostarczanej mieszkańcom Irlandii stanowi chyba największy pojedynczy wkład w trapiące ich obecnie dolegliwości. Fluoryzacja dostarczanej przez wodociągi wody poważnie naraziła mieszkańców Irlandii na działanie fluorków i w niekontrolowany sposób wpływa na każdy aspekt ich zdrowia.

Zupełny brak w ostatnim półwieczu jakiegokolwiek śledzenia stanu zdrowia mieszkańców Irlandii oraz zagrożeń ze strony niskich dawek fluorków jest zadziwiający. Władze odpowiedzialne za fluoryzacje nie tylko nie przeprowadziły szczegółowych epidemiologicznych badań toksykologicznych i oceny ryzyka, ale nie włączyły nawet danych z biomonitoringu do oceny zagrożeń zdrowia na poziomie jednostki i większych grup ludności, zwłaszcza tych najbardziej wrażliwych.

Komitet Naukowy amerykańskiej Krajowej Rady ds. Badań (National Research Council; w skrócie NRC) jasno określił dzieci jako grupę o wysokim priorytecie ryzyka, która wymaga specjalnej uwagi, ponieważ zagrożenia ich zdrowia mogą różnić się od zagrożeń osób dorosłych na skutek niedojrzałej fizjologii , metabolizmu i zróżnicowanych poziomów ekspozycji wynikających na przykład z większego spożycia żywności na jednostkę wagi. Komitet podkreślił brak danych toksykologicznych dotyczących fluorków krzemu oraz brak odpowiednich norm bezpieczeństwa dla dzieci dotyczących wystawienia na fluor lub jego długoterminowej toksyczności dla ludzi. Kolejną grupą specjalnej troski według NRC są, ze względu na długi okres akumulacji fluoru w ich kościach, osoby starsze.

Zawstydzająca nieudolność Irlandzkiego Organu Ekspertów, Departamentu Zdrowia i Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności Irlandii, jak również pozostałych instytucji państwowych w odniesieniu do fluorków i ich wpływu na zdrowie, jest głęboko niepokojąca. Jest to szczególnie widoczne w przypadku kobiet w ciąży, rozwoju płodu i noworodków, które wciąż są narażone na niepokojąco wysoki poziom toksyczności fluorków, fluorków glinu i fluorków krzemu, które mogą znacząco przyczynić się do znacznego wzrostu częstości występowania SIDS (Sudden Infant Death Syndrome – zespołu nagłej śmierci niemowląt), zespołu Downa, niedoczynności tarczycy, problemów z zachowaniem, zaburzeń neurologicznych, zaburzeń w uczeniu się, dentystycznej fluorozy, zaburzeń żołądkowo-jelitowych i innych schorzeń, a także nierzadko śmiertelnych chorób, takich jak kostniakomięsak, białaczka lub inne choroby wymienione w tym raporcie.

Niniejszy raport analizuje około 28 kategorii chorób i częstość zachorowań we fluoryzowanych i niefluoryzowanych społecznościach zamieszkujących tę samą wyspę – Irlandię – zaczerpniętych z publikowanych i dostępnych danych. Zmienność obciążeń chorobowych pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną obliczono dla każdej kategorii, stwierdzając znacznie wyższy poziom wszystkich chorób w Republice Irlandii w porównaniu z niefluoryzowaną ludnością Irlandii Północnej lub innych państw członkowskich UE. Ten raport pokazuje, że przedwczesna śmierć i różnice w stanie zdrowia są znacznie większe we wszystkich grupach wiekowych w Republice Irlandii niż w Irlandii Północnej lub innych krajach europejskich.

Całkowita częstość występowania nowotworów była znacząco wyższa we fluoryzowanej Republice Irlandii niż w Irlandii Północnej. Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała również, że ogólna częstość występowania raka w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców w Republice Irlandii jest o 85% wyższa od średniej europejskiej, o 43% wyższa od średniej UE i o 38% wyższa niż w Wielkiej Brytanii. Podkreślenia wymaga również to, że ponad 6 mln obywateli Wielkiej Brytanii (mniej niż 10%) także spożywa sztucznie fluorowaną wodę pitną.

Źródło: Raport „Public Health Investigation of Epidemiological Data on Disease and Mortality In Ireland”, sporządzony przez Declana Waugh dla rządu Republiki Irlandii, Komisji Europejskiej i Światowej Organizacji Zdrowia, luty 2013, www.enviro.ie
Public Health Investigation of Epidemiological data on Disease and Mortality in Ireland related to Water Fluoridation_Waugh D_Febuary 2013 Master.pdf.
https://mega.co.nz/#!2skABbYI!d0jaNYQk9BkIRPJTPy--Gz5lEGnS5hHxnh2Kam2xiQU

Za: Nexus, wrzesień-październik 2013
Znalezione na: https://pozamatriks.wordpress.com/2013/10/14/fluoryzacja-wody-w-irlandii-spowodowala-wzrost-zachorowalnosci-i-umieralnosci/

Flourek z perspektywy profesionalistów: pełne medyczne oskarżenie - napisy PL
https://www.youtube.com/watch?v=c3gEyvJPM_g
« Last Edit: (Sun) 02.08.2015, 23:53:13 by BladyMamut »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje