Author Topic: Kobiety ofiarą „magicznej tabletki”  (Read 1183 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Kobiety ofiarą „magicznej tabletki”
« on: (Sat) 12.04.2014, 23:47:59 »
Kobiety ofiarą „magicznej tabletki”

Większość kobiet przyjmujących pigułki antykoncepcyjne ma niewielkie pojęcie o tym, jakie niebezpieczne składniki wprowadzają do swojego organizmu. Wręcz odwrotnie, media próbują im wmówić, że to właśnie „magiczna” drażetka jest lekiem na ich trądzik, depresje czy nieregularne cykle. Wystarczy jednak spojrzeć na nagłówki prasowe, żeby przekonać się, że nie mówimy tu o leku – cudzie, tylko o środku, który wyrządza kobiecie krzywdę!



W tekście zamieszczonym za jednej ze stron internetowych wykładowczyni Gender Studies Maria Pawłowska twierdzi: kobiety zażywają pigułki antykoncepcyjnej aby móc podejmować rozsądne decyzje o swojej płodności. Owszem – jak dodaje – są głosy (i nawet były pewne – bardzo kiepskie – badania o szkodliwości pigułek antykoncepcyjnych), ale w stosunku do leków nowej generacji nie znajdują one żadnego potwierdzenia w rzeczywistości.

Czy aby na pewno? Czy długotrwałe naruszanie równowagi hormonalnej organizmu kobiety może pozostać bez konsekwencji dla jej zdrowia?

Początkowo wyłącznym źródłem hormonów, które miały zmniejszyć „ryzyko” poczęcia niechcianego dziecka były zwierzęta. Na uzyskanie nawet niewielkiej ilości hormonów potrzeba było jajników kilkudziesięciu sztuk. Przełom w rozwoju przemysłu doustnych środków antykoncepcyjnych nastąpił dzięki odkryciu rośliny o nazwie jams, zawierającej diosgeninę, z której mógł być wytwarzany progesteron.

Pigułka, jako nowoczesna metoda antykoncepcji, umożliwia kobietom podejmowanie decyzji prokreacyjnych. Dawała i ciągle daje możliwość ograniczania płodności przy jednoczesnym nieograniczaniu współżycia seksualnego. Kościół katolicki ma do niej negatywny stosunek podkreślając, że nie można oddzielić pożycia płciowego od obowiązku prokreacji. Oprócz pigułek, popularną metodą antykoncepcji jest wewnątrzmaciczna wkładka (stosowana w szczególności w Skandynawii, Egipcie i na Węgrzech), prezerwatywa oraz globulki, kremy, żele. Wielu lekarzy zaznacza jednak, że stosowanie antykoncepcji hormonalnej ma wpływ na zmiany w organizmie kobiety.

Konkretne przykłady

Większość kobiet przyjmujących pigułki antykoncepcyjne (nie mówię tu o innych metodach antykoncepcji, jak np. o wkładce domacicznej, która oprócz antykoncepcji, umożliwia działanie wczesnoporonne) ma niewielkie pojęcie o tym, jakie niebezpieczne składniki wprowadzają do swojego organizmu. Wręcz odwrotnie, media próbują im wmówić, że to właśnie „magiczna” drażetka jest lekiem na ich trądzik, depresje czy nieregularne cykle. To też idealne remedium na okres przed i po menopauzie, aby zmniejszyć wahania nastrojów pań w średnim wieku.

Wystarczy jednak spojrzeć na nagłówki prasowe, żeby przekonać się, że nie mówimy tu o leku – cudzie, tylko o środku, który wyrządza kobiecie krzywdę.

Głośna była w swoim czasie sprawa młodej Francuzki, która złożyła skargę przeciwko grupie farmaceutycznej Bayer o nieumyślne spowodowanie choroby. Uważała, że przyczyną jej problemów zdrowotnych jest właśnie pigułka trzeciej generacji. I tak oto w 2012 roku regionalna komisja ds. wypadków medycznych w Bordeaux uznała roszczenia kobiety argumentując, że przyjmowanie pigułek trzeciej i czwartej generacji często powoduje ryzyko zakrzepicy żylnej i może prowadzić do zatorów płucnych.

Następny dowód na niebezpieczeństwo antykoncepcji to zażywanie tabletek Yasmin. Amerykański Urząd Zdrowia stwierdził, że w wyniku ich stosowania na całym świecie zmarło aż 190 kobiet!

Z kolei serwis Bloomberg.com podał, że plaster antykoncepcyjny Ortho Evra (produkcji popularnej firmy Johnson & Johnson) przyczynił się do śmierci 20 kobiet, a także do złożenia kilku tysięcy skarg (kobiety obwiniały plaster o spowodowanie u nich zakrzepów krwi w płucach, zawałów, a nawet udaru mózgu).

Także w Niemczech powstał raport dotyczący stosowania i zużycia leków. Wynika z niego, że po 50 latach funkcjonowania na niemieckim rynku nowoczesne środki antykoncepcyjne są coraz bardziej szkodliwe. Przypomnieć należy przypadek, o którym informowała prasa kilka lat temu („Irish Independent”). Trzydziestoletnia Julie Hennessy została znaleziona martwa na podłodze swojego mieszkania. Przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych przyczyniło się u niej do powstania zagęszczenia krwi. Powstały skrzep zerwał się i trafił do płuc, doprowadzając do nagłego zgonu kobiety. Patolog Peter Szontagh-Kishazi zeznał przed koronerem dublińskiego sądu, że to właśnie pigułka antykoncepcyjna Mercilon była powodem tragicznej śmierci Julie.

Endokrynolog dr Maria Kraw podkreśla, że hormonalne środki antykoncepcyjne powodują większą podatność na zakażenie HPV (wirus brodawczaka ludzkiego, który może się przyczynić do raka szyjki macicy), zaś doustne środki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko raka piersi u kobiet aż o 24 procent! Te kobiety mają także o 26 procent niższy współczynnik płodności, stąd często występują problemy z poczęciem dziecka, kiedy już kobieta „ma na nie ochotę”.

Tymczasem feministki powtarzają: Obecnie antykoncepcja jest na receptę nie ze względów medycznych, ale ideologicznych. Nie chodzi o ochronę zdrowia kobiet, ale raczej o ochronę patriarchalnego społeczeństwa przed kobietami, które zupełnie samodzielnie mogłyby decydować o swoim życiu. Kiedy partnerzy decydują się na świadome rodzicielstwo, kobiety mają czas ułożyć sobie życie – skończyć edukację i rozwinąć karierę. Są mniej skore do zamknięcia się w domu bądź świadczenie nieodpłatnie usług kucharki, praczki i sprzątaczki. Żyjemy w XXI wieku i już najwyższy czas oddać nauce co naukowe i medycynie co medyczne – pigułki powinny być dostępne bez recepty (i refundowane).

Niestety. Współczesny feminizm nie walczy o szacunek dla kobiet – walczy z Kościołem, wiarą, moralnością. Bo przecież nie o ochronę zdrowia kobiety tu chodzi.

Magdalena Wiciak

Źródło: http://www.pch24.pl


**************************


Holandia: groźna pigułka hormonalna zbiera śmiertelne żniwo



Za śmierć 27 Holenderek mogła być odpowiedzialna, używana jak środek antykoncepcyjny, pigułka o nazwie Diane-35 – przeznaczona pierwotnie do zwalczania trądziku i nadmiernego owłosienia wśród kobiet. Jak informuje centrum Lareb, które bada przypadki skutków ubocznych stosowania środków medycznych w Holandii, wśród ofiar hormonalnej tabletki przeważają kobiety w wieku poniżej 30 lat, a w większości przypadków bezpośrednimi przyczynami zgonu były zator płucny lub zakrzepica.

Eksperci uważają, że specyfik powoduje w ciele kobiety skrzepy krwi, które następnie blokują dopływ krwi do mózgu, płuc czy serca. W Wielkiej Brytanii naukowcy jako efekt uboczny działania pigułki wymieniają też depresję.

Na początku tego roku we Francji, po tym jak cztery kobiety zmarły, a u ponad stu, które zażywały pigułkę, powstały groźne skrzepy krwi, lek wycofano z rynku.

Jednak w lipcu na skutek interwencji przedstawicieli służb zdrowotnych Unii Europejskiej zakaz sprzedaży pigułki we Francji uchylono. Zdaniem urzędników unijnych, zalety stosowania specyfiku, jako leku, który zwalcza trądzik i nadmierne owłosienie, przewyższają ryzyko komplikacji zdrowotnych związanych z użyciem lekarstwa jako środka antykoncepcyjnego.

Przedstawiciele Europejskiej Agencji Leków zalecili jednocześnie, by stosować pigułkę zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem.

W związku ze skutkami ubocznymi pigułki Diane-35, jej producent, firma Bayer, był przedmiotem krytyki również w Wielkiej Brytanii. W 2001 roku ostrzegano tam, że użycie powoduje ryzyko powstania zakrzepicy żył głębokich.

W Danii w 2009 roku ustalono, że w ciągu pierwszego roku używania pigułki ryzyko rozwinięcia się skrzepów krwi u pacjentek wzrasta siedmiokrotnie. W ostatnim roku liczne zapytania do producenta Diane-35 kierowano z Australii i Kanady.

Większość z tych interwencji to rezultat zabiegów zrozpaczonych rodziców, których córki zmarły na skutek stosowania pigułki. Tak było w przypadku Bruce’a McKenzie – ojca 18-letniej Marit, studentki pierwszego roku Uniwersytetu Calgary. Nastolatka zmarła w styczniu br. Przez niecały rok stosowała Diane-35.

Według kanadyjskich służb zdrowotnych, była jedną z 14 Kanadyjek, które zmarły od 2000 roku z powodu użycia pigułki. Osiem z nich nie miało skończonych 21 lat. Szacuje się także, że innych 165 kobiet stosujących pigułkę doznało poważnych urazów i na stałe zapadło na zdrowiu.

Diane-35 jest zatwierdzony i dozwolony do użycia w ponad 100 krajach świata, także w Polsce. Pigułkę przepisują przede wszystkim lekarze pierwszego kontaktu oraz ginekolodzy, znacznie rzadziej dermatolodzy.

Źródło: ekai.pl
« Last Edit: (Thu) 07.05.2015, 18:05:23 by Anomalia »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje