Author Topic: Szmaragdowe tablice Thotha  (Read 2783 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 554
  • Reputacja: +12/-0
Szmaragdowe tablice Thotha
« on: (Fri) 04.04.2014, 13:30:09 »
Szmaragdowe tablice Thotha - Tablica 1: Historia Thotha...

Szukałem polskich tłumaczeń szmaragdowych tablic Thotha, niestety nie znalazłem. Więc póki ktoś życzliwy nie podeśle mi linka, postaram się dokonać wlasnego przekładu. Podejrzewam, że jeśli ktoś przypadkiem tu trafi o zacięciu lingwistycznym (np. tichy, chociaż nie podejrzewam), z pewnością będzie miał używanie. I o to w zasadzie chodzi.

Dla zainteresowanych wersją angielską - link:

CTTTRLKOQ -->www.wigpol.pl/files/books/Emerald%20Tab ... f%20Thoth/

W tej formie wyciąłem to z jakiejś stronki, niestety nie pomnę już jakiej - obecnie kojarzy mi się ona z niewidocznym uniwersytem. Dla niektórych takie działanie to może kradzież, ale moja moralność nie ma nic przeciwko. Tym bardziej, że robiłem to dla własnego użytku, a mojego blogu i tak nikt nie czyta CTTTRLKOQ;) -->;)

Już przy próbie tłumaczenia pierwszego wersu natrafiłem na problem, który pewnie zniechęcił kilku potencjalnych tłumaczy, ale mam takie motto, że najtrudniejsze problemy wymagają najprostszych rozwiązań, więc po prostu stworzyłem nowe słowo. Tak więc od dzisiaj, mieszkańca Atlantydy nazywał będę Atlantyderem. Prawda, że ładnie? CTTTRLKOQ:) -->:) A więc oto Tablica 1:

 

Historia Thotha, Atlantydera

JA, THOTH, Atlantyder, mistrz tajeminic,
kronikarz, potężny król, czarnoksiężnik,
żyjący z pokolenia na pokolenie,
mający przejść do labiryntu Amenti,
spisał by prowadzić
tych którzy podążą,
niniejsze kroniki potężnej mądrości Wielkiej Atlantydy.

W wielkim mieście KEOR na wyspie UNDAL,
w odległej przeszłości, rozpocząłem obecne wcielenie.
Nie jak zwykli ludzie obecnej epoki
potężni z Atlantydy żyli i umierali,
lecz raczej wiek po wieku odnawiali
swoje życie w labiryncie Amenti gdzie rzeka życia
wiecznie naprzód płynie

Sto razy dziesięć
zstępowałem mroczną drogą prowadzącą do światłości,
i tyle też razy wstępowałem z
ciemności w światło które odnawiało moją siłę i moc.

Teraz schodzę w czas,
i mężowie z KHEM [starożytnego Egiptu]
nie będą znali mnie już więcej.

Ale w czasie, który się jeszcze nie narodził, powstanę znowu,
potężny i mocny, domagając się świadectwa
od tych których opuściłem.

Strzeżcie się wówczas, O, mężowie z KHEM,
jeśli fałszywie zdradzilibyście moje nauczanie,
gdyż strące was z waszych wyniosłych stanów
w ciemność jaskiń z których przybyliście.

Nie zdradźcie moich sekretów
ludziom z północy
ani ludziom z południa
gdyż moje przekleństwo spadnie na was.

Pamiętajcie i dbajcie o moje słowa,
gdyż z pewnością powrócę
i zażądam od was tego czego strzeżecie.
Tak, nawet spoza czasu i
spoza śmierci powrócę,
nagradzając lub karząc tak
jak wy odpłacaliście najbardziej oddanym.

Wielki był mój lud w czasach starożytnych,
wielki poza pojęcie
zwykłych ludzi którzy mnie otaczają;
znający mądrość prastarą,
poszukujący daleko w sercu nieskończoności
wiedzy która należała do młodości Ziemi.

Mądrzy byliśmy mądrością
Dzieci Światła, którzy mieszkali między nami.
Silni byliśmy mocą czerpaną
z wiecznego ognia.

A spośród wszystkich, największym spośród
dzieci człowieczych był mój ojciec, THOTME,
strażnik wielkiej świątyni,
łączem pomiędzy Dziećmi Światła
mieszkającymi w świątyni, a
plemionami ludzi zamieszkującymi dziesięć wysp.

Rzecznik, po Trójcy,
Mieszkańca UNAL,
przemawiającego do królów
głosem któremu muszą być posłuszni.

Wzrosłem tam z dziecka w męskość,
uczony przez ojca starszych tajemnic,
dopóki w tym czasie tam nie wzrosłem w ogniu mądrości,
dopóki nie wybuchnął w spalający płomień.

Niczego nie pragnąłem poza zdobyciem mądrości.
Aż po wielki dzień gdy nadeszło wezwanie od
Mieszkańca Świątyni, że mam być sprowadzony przed niego.
Niewielu bylo pośród dzieci człowieczych
którzy spoglądali na tą potężną twarz i przeżyli,
gdyż nie tacy jak synowie ludzi są
Dzieci Światła gdyż nie rodzą się
w fizycznym ciele.

Wybranym byłem spośród synów ludzkich,
nauczany przez Mieszkańca, by jego
cele mogły się spełnić,
cele jeszcze nie narodzone z łona czasu.

Długie wieki zamieszkiwałem w Świątyni,
ucząc się zawsze i wciąż jeszcze więcej mądrości,
dopóki ja, również, nie zbliżyłem się do światła bijącego
z wielkiego ognia.

Nauczył mnie on, ścieżki do Amenti,
podziemnego świata gdzie wielki król zasiada
na swym tronie mocy.

Głęboko pokłoniłem się w hołdzie przed Władcami Życia
i Władcami Śmierci,
otrzymując w darze Klucz Życia.

Wolny byłem od Labiryntów Amenti,
nie związany przez śmierć z kołem życia.
Daleko do gwiazd podróżowałem, aż
przestrzeń i czas stała się jak nicość.

Wówczas głęboko wychyliwszy czarę mądrości,
Spojrzałem w serca ludzi i tam znalazłem
największe tajemnice i uradowało mnie to.
Gdyż tylko w Poszukiwaniu Prawdy mogła moja Dusza
być uciszona, a wewnętrzny płomień stłumiony.

Z biegiem wieków żyłem,
widząc jak ci dookolą mnie kosztują kielicha
śmierci i powracają znów w świetle życia.

Stopniowo z Królestw Atlantydy odchodziły fale
świadomości które byly jednością ze mną,
zastępowane ledwie nasieniem niższej gwiazdy.

Posłuszne prawu,
słowo mistrza wzrosło w kwiat.
Który zstępując w ciemność zmienił
myśli Atlantyderów,
Aż w końcu w tym gniewie powstał ze swego oddalenia,
Mieszkaniec,
wypowiadając Słowo, wzywając moc.

Głęboko w sercu Ziemi, synowie Amenti usłyszeli,
i słyszą, kierując zmianą kwiatu ognia
który płonie wiecznie, zmieniając i zawracając, używając Słów,
dopóki wielki ogień nie zmienił swojego kierunku.

Na świat spłynęły wówczas wielkie wody,
zatapiając i zalewając,
zmieniając równowagę Ziemi
do chwili gdy tylko Świątynia Światła pozostała
stojąc na wielkiej górze na UNDAL
wciąż wystającą spośród wód;
niektórzy tam byli wciąż żywi,
ocaleni przed naporem tryskających wód.

Wezwał mnie wówczas Mistrz, mówiąc:
Zbierz mych ludzi.
Weź ich dzięki umiejętnościom jakie posiadłeś daleko poza wody,
aż osiągniesz ląd owłosionych barbarzyńców,
zamieszkujących pustynne jaskinie.
Postępuj zgodnie z planem który już znasz.

Zebrałem wówczas mój lud i
wstąpiłem na wielki statek Mistrza.
W górę wzbiliśmy się w poranek.
Ciemna poniżej nas leżała Świątynia.
Nagle wezbrały ponad nią wody.
Usunięta z Ziemi,
aż nadejdzie zapowiedziany czas,
zostala wielka Świątynia.

Szybko lecieliśmy w kierunku słońca poranku,
aż poniżej nas znalazł się ląd dzieci KHEM.
Rozszaleni nadeszli z pałkami i włóczniami,
Podburzeni gniewem, chcieli zgładzić i doszczętnie zniszczyć Synów Atlantydy.

Podnioslem wówczas moją różdżkę i skierowalem strumień drgań,
porażając w bezruchu ich bieg jak kawałki
skał.

Wówczas przemówiłem do nich słowami spokojnymi i pokojowymi,
opowiadając o mocy Atlantydy,
mówiąc, że jesteśmy dziećmi Słońca i jego posłańcami.
Zastraszyłem ich pokazem mojej magicznej-nauki,
aż do mych stóp się płaszczyli, gdy ich uwolniłem.

Długo mieszkaliśmy w ziemi KHEM,
długo i jeszcze raz długo.
Do czasu gdy posłuszni rozkazom Mistrza,
który śpi lecz żyje wiecznie,
Odesłałem od siebie Synów Atlantydy,
rozesłałem ich w wielu kierunkach,
by w łonie czasu mądrość
mogła odrodzić się w jej dzieciach.

Przez długi czas mieszkałem w ziemi KHEM,
czyniąc wielkie dzieła mądrością która była we mnie.
W górę wzrastały do światła wiedzy
dzieci KHEM,
użyźniani deszczami mojej mądrości.

Wysadziłem wtedy ścieżkę do Amenti, tak
bym mógł odzyskać swe moce,
podtrzymujące wiek po wieku Słońce Atlantydy,
strzegące mądrości, zachowujące kroniki.

Wielkich było kilku synów KHEM,
podbijali ludzi dokoła siebie,
wzrastając powoli w sile Duszy.

Teraz na czas odchodzę spomiędzy nich w
ciemny labirynt Amenti,
głęboko w labirynty Ziemi,
przed oblicza Panów mocy,
znów twarzą w twarz z Mieszkańcem.

Wstąpiłem w górę przez wejście, bramę, wrota
prowadzące w dół do Amenti.

Niewielu miałoby odwagę ośmielić się na to,
niewielu przeszło portal do mrocznego Amenti.
Wznioslem, ja, ponad przejściem, potężną piramidę,
używając mocy która pokonała siłę Ziemi.
Głęboko, a nawet głębiej umieściłem ja skupisko mocy, czy komnatę;
od niej wykułem okrągłe przejście
sięgające prawie wielkiego wierzchołka.

Na szczycie umieściłem kryształ,
wysyłający promień w "Czaso-Przestrzeń"
czerpiący energię z etheru,
koncentrując ją na bramie do Amenti.

Pozostałe komnaty wybudowalem i pozostawiłem puste - pozorne dla wszystkich,
lecz kryjące w sobie klucze do Amenti.
Ten kto w swej śmiałości zapuści się w mroczne królestwo,
niech wpierw będzie oczyszczony długim postem.

Legnie w kamiennym sarkofagu w mojej komnacie.
Wówczas wyjawię mu wielkie tajemnice.
Prędko podąży tam gdzie go spotkam,
nawet w ciemności Ziemi go spotkam, ja,
Thoth, Pan Mądrości, spotkam go, zatrzymam,
i będę na zawsze z nim bytował.

Wzniosłem Wielką Piramidę,
wzorowaną na piramidzie siły Ziemi,
wiecznie płonącą, aby ona również,
mogła pozostać poprzez wieki.

W niej, umieściłem moją wiedzę o "Magicznej-Nauce"
żebym mógł być tutaj gdy ponownie powrócę z Amenti,
Tak, gdy śpię w Labiryntach Amenti,
mój Duch wędrujący wolno odrodzi się,
zamieszka wśród ludzi w tej formie lub innej

Emisariuszem Mieszkańca jestem ja na Ziemi,
wypełniając jego polecenia tak by wielu mogło być wzniesionych.
Teraz powrócę do labiryntu Amenti,
pozostawiając za sobą część mej mądrości.
Zachowajcie ją i trzymajcie się polecenia Mieszkańca:
Wznoście zawsze swe oczy w kierunku światłą.

Z czasem na pewno będziecie jednością z Mistrzem,
pewnym jest, że będziecie jednością z mistrzem,
pewnym jest nawet, że jednością ze wszystkim.

Teraz, Odchodzę od was.
Znacie moją polecenia,
trzymajcie się ich i bądźcie nimi,
a ja będę z wami,
pomagając wam i prowadząc do Światła.

Teraz przede mną otwiera się portal.
Zejdę w dół w ciemność nocy.

Źródło: sisi.salon24.pl



Szmaragdowe tablice Thotha - Tablica 2: Labirynty Amenti

Tablica 2: Labirynty Amenti

Głęboko w Ziemi sercu leżą Labirynty Amenti,
znacznie poniżej wysp zatopionej Atlantydy,
Korytarze zmarłych i korytarze żywych,
skąpane w ogniu nieskończonej wszechrzeczy.

W dawnych czasach, zagubione w czasoprzestrzeni,
Dzieci Światłości spojrzały na świat.
Widząc dzieci człowiecze w okowach,
związane siłą która nadeszła spoza świata.
Wiedziały one, że tylko wolnością od okowów
może w ogóle czlowiek powstać z Ziemi do Słońca.

Zstąpili na ziemię i stworzyli ciała,
Przyjmując wygląd człowieka jako swój.
Mistrzowie wszechrzeczy rzekli po swoim uformowaniu:

"Jesteśmy tymi którzy powstali z kosmicznego prochu,
dzieląc się życiem nieskończonego wszystkiego;
żyjąc w świecie jako dzieci człowiecze,
podobne, a zarazem tak niepodobne do dzieci człowieczych."

Wówczas na swoje miejsce zamieszkania, glęboko pod skorupą ziemską,
wysadzili olbrzymie przestrzenie swoją mocą,
przestrzenie oddzielone od dzieci człowieczych.
Otoczyły ich siłami i mocą,
ochraniając przed Korytarzami Umarłych.

Wtedy wespół stworzyli kolejne przestrzenie,
napełnili je Życiem i Światłem z góry.
Wznieśli wówczas Labirynty Amenti,
tak by mogli wiecznie zamieszkiwać tam,
utrzymując życie do wieczności końca.

Trzydzieści i dwoje było dzieci,
synów Światłości którzy przybyli pośród ludzi,
chcąc uwolnić z niewoli ciemności
tych którzy byli związani siłą spoza świata.

Głęboko w Korytarzach Życia rósł kwiat, płonący,
rozpościerający, noc odpychający.

Umieszczony w środku, promień wielkiej mocy, Życie
dający, światło dający, napełniający energią wszystkich którzy przybyli w pobliże.
Umieścili dokoła swe trony, dwa i trzydzieści,
miejsca dla każdego z Dzieci Światłości,
umieścili je tak by byli skąpani w blasku,
wypełnieni życiem z wiecznej Światłości.

Tam właśnie raz za razem kładli swe pierwotnie stworzone ciała
by mogli być wypełnieni Duchem Życia.
Sto lat z każdego tysiąca musi
Życiodajny Światła płomień wzbudzać ich ciała.
Ożywiając, budząc Ducha Życia.

Tamże w kręgu, eon po eonie,
zasiadają Wielcy Mistrzowie,
żyjąc życiem nieznanym pośród ludzi.
Tamże w Korytarzach życia polegli w śnie;
wolny krąży ich Duch wśród ciał ludzi.

Raz za razem, podczas gdy ich ciała leżą w śnie,
odradzają się w ciałach ludzi.
Ucząc i prowadząc naprzód i wzwyż,
z ciemności w światłość.

Tamże w Korytarzach Życia, wypełnionych ich mądrością,
nie znanym plemionom ludzkim, wiecznie żyjąc pod zimnym
ogniem życia, zasiadają Dzieci Światłości.
Są czasy gdy się budzą,
wychodzą z głębin by być światłem pośród ludźmi,
nieograniczeni oni pośród ograniczonych ludzi.

Ten kto postępem wzrósł z ciemności,
wzniósł się z nocy w światłość,
otwarte przed nim Labirynty Amenti,
wolny od Kwiatu Światła i Życia.
Prowadzony jest wówczas, mądrością i wiedzą,
przechodzi od ludzi do Mistrza Życia.

Tam może mieszkać w jedności z Mistrzami,
wolny od więzów ciemności nocy.
Usadzeni w kwiecie blasku siedzi siedmiu
Panów z Czaso-Przestrzeni ponad nami,
wspierając i prowadząc poprzez nieskończoną Mądrość,
ścieżką poprzez czas dzieci człowieczych.

Potężni i obcy, oni,
spowici swą mocą,
cisi, wszechwiedzący,
czerpiący siłę Życia,
inną lecz tożsamą z
tą dzieci człowieczych.
Tak właśnie, inną, a jednak Jedną
z Dziećmi Światłości.

Strażnicy i dozorcy siły niewolącej człowieka,
gotowi go uwolnić, gdy światłości dosięgnie.

Pierwszy i najpotężniejszy,
siedzi w Ukrytej Obecności, Pan Panów,
nieskończony Dziewięć,
ponad każdym z pozostałych
Panów Cykli;

Trzy, Cztery, Pięć, i Sześć, Siedem, Osiem,
każdy z własnym posłaniem, każdy ze swymi mocami,
prowadzący, wskazujący przeznaczenie człowieka.
Tam siedzą, potężni i mocni,
wolni od wszelkiego czasu i przestrzeni.

Nie z tego świata oni,
jednak pokrewni mu,
Starszymi Braćmi są,
dzieci człowieczych.
Sądzą i ważą,
oni swą modrością,
obserwują postęp
Światłości pośród ludźmi.

Tamże przed nich byłem prowadzony przez Mieszkańca,
obserwując jak łączy się z JEDNYM w górze.

Wówczas od NIEGO nastąpił głos mówiący:
"O wielki jesteś, Thoth, pośród dzieci człowieczych.
Otwarte odtąd Labirynty Amenti,
Mistrz Życia pośród dzieci człowieczych.
Nie zakosztujesz śmierci o ile taka wola Twoja,
pij z Życia do Wieczności końca,
Odtąd wiecznie jest Życie,
twoim by je czerpać.
Odtąd Śmierć jest na zawołanie twej dłoni.

Mieszkaj tu lub odejdź kiedy zapragniesz,
otwarte jest Amenti dla Słońca człowieka.
Zaczerpnij Życia w takiej formie w jakiej zechcesz,
Dziecię Światłości które wzrosło wśród ludzi.
Obierz swoje dzieło, gdyż każdy musi pracować,
nigdy nie zboczysz ze ścieżki Światłości.

Postąpiłeś krok naprzód na długiej ścieżce wzwyż,
nieskończona jest teraz góra Światłości.
Z każdym krokiem przebytym góra jest wyższa;
cały twój postęp oddala cel.

Zbliżasz się wciąż do nieskończonej Mądrości,
zawsze przed tobą cofa się cel.
Otwarte przed tobą są teraz Labirynty Amentii
by iść ramię w ramię z Panami świata,
jedni we wspólnym celu, pracują razem,
przynosząc Światło dzieciom człowieczym."

Wówczas zstąpił z tronu jeden z Mistrzów,
biorąc mą rękę i prowadząc dalej,
poprzez wszystkie Korytarze głęboko ukrytej krainy.
Prowadził mnie poprzez Labirynty Amenti,
objawiając tajemnice nie znane człowiekowi.

Poprzez mroczne przejścia, w głąb mnie prowadził,
do Sali gdzie zasiada mroczna Śmierć.
Obszerna jak przestrzeń leżała wielka Sala przede mną,
otoczona ciemnością, jednak wypełniona Światłością.

Przede mną wyrósł wielki tron ciemności,
spowita zasiadała postać nocy.
Mroczniejsza niż ciemność siedziała wielka postać,
mroczna ciemnością odmienną nocy.
Przed nią przystanął Mistrz, wypowiadając

Słowo wnoszące Życie, mówiąc;
"O, mistrzu ciemności,
przewodniku na drodze z Życia do Życia,
przed ciebie prowadzę Słońce poranku.
Nie tknij go nigdy potęgą nocy.
Nie wzywaj jego płomienia w ciemność nocy.
Znaj go, i dostrzeż w nim,
jednego z naszych braci,
wzniesionego z ciemności w Światłość.
Uwolnij jego płomień ze skrępowania,
wolny niech płonie w ciemności nocy."

Wzniesiona wówczas ręka postaci,
wystrzeliła płomień, który rozpalił się czysto i jasno.
zwinąwszy szybko kurtynę mroku,
odkrywszy Salę z ciemności nocy.

Wówczas wyrosły w wielkiej przestrzeni przede mną,
płomień za płomieniem, z zasłony nocy.
Niezliczone miliony przeskakiwały przede mną,
niektóre rozbłyskując jak kwiaty ognia.

Inne rzucały przyćmiony blask,
tryskając nieśmiało pośród nocy.

Niektóre nagle przygasały;
inne rosły z małej iskry światła.
Każde otoczone przez swój blady woal mroku,
ale płonące światłem które nie może być nigdy stłumione.
Przychodząc i odchodząc jak świetliki wiosną,
wypełnione przestrzenią, Światłością i Życiem.

Wówczas przemówił głos, potężny i wzniosły, mówiący:
"To światła które są duszami pośród ludzi,
rosnące i przygasające, istniejące zawsze,
zmieniając się jeszcze żyjąc, poprzez śmierć do życia.
Gdy rozkwitnęły w kwiat,
osiągając zenit wzrostu w swoim życiu,
szybko wtedy zsyłam mój całun ciemności,
skrywający i zmieniający w nowe formy życia.

Niezmiennie naprzód poprzez wieki, rosnąc,
wzrastając znów w kolejny płomień,
oświetlając ciemność z jeszcze większą mocą,
tłumione, lecz nie stłumione całunem nocy.

Tak rośnie dusza człowieka, zawsze ku górze,
tłumiona, lecz nie stłumiona ciemnością nocy.

Ja, Śmierć, nadchodzę, a jednak nie pozostaję,
gdyż życie wieczne istnieje we WSZYSTKIM;
zaledwie przeszkodą, jestem na drodze,
rychło podbita przez nieskończone światło.

Zbudź się, O płomieniu, co we wnętrzu zawsze płoniesz,
rozpalaj i rozstąp zasłonę nocy."

Wtedy pośród płomieni
w ciemności wzrósł ten jeden, który
odsunął noc, płonąc, rosnąc,
wciąż jaśniejszy, aż nie pozostało nic poza Światłością.

Wówczas przemówił mój przewodnik, głosem mistrza:
Zobacz własną duszę jak rośnie w światłości,
uwolnij się już na wieki od Pana ciemności.

Naprzód mnie prowadził poprzez liczne wielkie przestrzenie
wypełnione tajemnicami Dzieci Światła;
tajemnic których człowiek nigdy nie zgłębi, dopóki
on też nie będzie Słońcem Światłości.

Na powrót poprowadził mnie w Światłość
korytarza Światłości.
Uklęknąłem przed wielkimi Mistrzami,
Panami WSZYSTKIEGO z wyższych cykli.

Przemówił wówczas słowami wielkiej mocy, mówiąc:

Zostałeś oswobodzony z Labiryntów Amenti.
Wybierz swoje dzieło pośród dziećmi człowieczymi.

Wówczas przemówiłem ja:
O wielki mistrzu,
pozwól mi być nauczycielem ludzi,
prowadzącym dalej i w górę, aż oni,
również, będą światłami pośród ludzi;
uwolnionymi z całunu nocy który ich otacza,
płonąc światłem które będzie lśnić pomiędzy ludźmi.

Przemówił do mnie wówczas głos:
Idź gdzie wola twa, Tak postanowiono.
Mistrzem jesteś swojego przeznaczenia,
wolnym by przyjmować lub odrzucać zgodnie z wolą.
Weź więc moc, weź swą mądrość.
Świeć jako światło pomiędzy dziećmi człowieczymi.

W górę wtedy, poprowadził mnie Mieszkaniec.
Zamieszkałem ponownie pośród dziećmi ludzkimi,
nauczając i okazując część swojej mądrości;
Słońce Światłości, ogień pośród ludźmi.

Teraz znowu zstępuję ścieżką w dół,
szukając światła pośród ciemności nocy.
Śmiali przestrzegajcie i zachowajcie moje zapisy,
przewodnikiem będą dla dzieci człowieczych.

Źródło: http: sisi.salon24.pl

Szmaragdowe tablice Thotha - Tablica 3: Klucz mądrości

Ja, Thoth, Atlantyder,
daję swoją mądrość,
daję swoją wiedzę,
daję moją moc.
Wolno daję ją dzieciom człowieczym.
Daję, by też, mogli posiąść mądrość
by rozjaśniać świat przed zasłoną nocy.

Mądrość to potęga, a potęga jest mądrością,
jedno z drugim dopełniając się w całość.

Nie bądź że dumny, O człowieku, w swej mądrości.
Rozprawiaj zarówno z nieuczonym jak i z mądrym.
Jeśli przyjdzie ktoś do ciebie pełen wiedzy,
słuchaj i uważaj, gdyż mądrość jest wszystkim.

Nie milcz, gdy zło jest poświadczane jako Prawda
jak blask słońca świeci ponad wszystkim.
Ten, kto przekracza Prawo będzie ukarany,
gdyż tylko z Prawa przychodzi wolność ludzi.
Nie skłaniaj się ku strachowi, gdyż strach jest zniewoleniem,
Kajdanami łączącymi ciemność z ludźmi.

Podążaj za sercem przez swe życie.
Rób więcej niż jest ci nakazane.
Gdy zgromadzisz bogactwa,
podążaj za sercem,
bo nie będą pożytkiem jeśli
twe serce będzie znużone.
Nie ujmuj czasu
w podążaniu za swoim sercem.
Jest to odrażające dla duszy.

Ci co są prowadzeni nie zbłądzą,
ale ci którzy są zagubieni nie potrafią znaleźć prostej ścieżki.
Jeśli idziesz pomiędzy ludzi, uzbrój się w
Miłość, początek i koniec serca.

Jeśli kto przychodzi do ciebie po radę,
pozwól mu mówić,
tak by sprawa w której
przyszedł do ciebie mogła być załatwiona.
Jeśli waha się otworzyć ci serce,
znaczy to, że ty, sędzia, jesteś winien.

Nie powtarzaj bezmyślnej mowy,
ani nie wysłuchuj jej,
gdyż jest to świadectwo jednego
niezrównoważonego.
Nie mów o niej,
aby ten przed tobą mógł poznać mądrość.

Milczenie daje wielką korzyść.
Obfitość mowy nie przynosi żadnej korzyści.
Nie wynoś swego serca ponad dzieci człowiecze,
aby nie obróciło się w pył.

Jeśli będziesz sławny pośród ludźmi,
bądź poważany za swą wiedzę i łagodność.
Jeśli chcesz poznać naturę przyjaciela,
nie pytaj jego towarzyszy,
ale spędź z nim czas sam na sam
Dyskutuj z nim,
badając jego serce poprzez jego słowa i postawę.

A ten który zgłębia co zgromadzone, musi iść dalej,
i to co twoje, musi być dzielone z przyjacielem.

Wiedza jest uważana przez głupca za nieuctwo,
a to co korzystne dla jest niego bolesne.
Żyje on w śmierci.
Więc jest jej pokarmem.

Mądry człowiek pozwala wzbierać sercu
ale w milczeniu utrzymuje swe usta.
O człeku, słuchaj głosu mądrości;
słuchaj głosu światła.

Tajemnice są w Kosmosie
nieodkryte wypełniają świat swym światłem.
Niech ten kto wolny jest od więzów ciemności
wpierw oddzieli materialne od niematerialnego,
ogień od ziemi;
gdyż wiedz, ze ziemia zstępuje w ziemię,
tak również ogień wstępuje
w ogień i staje się jednością z ogniem.
Ten kto zna ogień który jest w nim
sam wstąpi w wieczny ogień
i zamieszka w nim na wieczność.

Ogień, wewnętrzny ogień,
jest najpotężniejszą ze wszystkich sił,
gdyż przezwycięża wszystkie rzeczy i
przenika wszystko na Ziemi.
Człowiek wspiera się jedynie na tym co się mu przeciwstawia.
Dlatego Ziemia musi przeciwstawić się człowiekowi gdyż inaczej by nie istniał.

Żadne oko nie widzi tak samo,
gdyż jednemu dana rzecz wydaje się
danej formy i koloru
a inaczej oku innego.
Tak też nieskońćzony ogień,
zmieniając się z koloru w kolor,
nigdy nie jest taki sam z dnia na dzień.

I tak, mówię ja, THOTH, w mojej mądrości,
że człowiek jest jasno płonącym ogniem
poprzez noc;
nigdy nie stłumionym zasłoną ciemności,
nigdy nie ostudzonym całunem nocy.

W ludzkie serca spojrzałem swoją mądrością,
okazało się, że nie są wolne od niewoli sporów.
Uwolnij od mozołów, swój ogień, o mój bracie,
albo zostanie pogrzebany w cieniu nocy!

Usłyszże, człowiecze, i posłuchaj tej mądrości:
gdzie nazwy i formy mają swój kres?
Tylko w świadomości, niewidzialne,
nieskończona potęga blasku jasnego.
Kształty które stwarzasz rozświetlając
ich widok są w istocie efektami z twej przyczyny.

Człowiek jest gwiazdą związany z ciałem,
aż w końcu,
staje się wolny od swego konfliktu.
Tylko poprzez walkę i trudy twój
szczyt sprawi, ze gwiazda w tobie
rozkwitnie w nowe życie.
Tego kto zna początek wszechrzeczy,
wolna jest gwiazda od sfery nocy.

Pamiętaj, człowiecze, że wszystko co istnieje
jest tylko kolejną formą tego co nie istnieje.
Wszystko co posiada istnienie, przechodzi znów w inne
istnienie, a ty sam nie jesteś wyjątkiem.

Uznaj Prawo, gdyż wszystko jest Prawem.
Nie poszukuj tego co nie jest Prawem,
gdyż istnieje to tylko w iluzji zmysłów.
Mądrość przychodzi do wszystkich swych dzieci
nawet jeśli to oni ją zdobywają.

Poprzez wszystkie wieki,
światło było ukryte.
Obudź się, człowiecze, i bądź mądrym.

Głęboko w tajemnice życia dotarłem,
poszukując i badając to co ukryte.

Słuchajże, człowiecze, i bądź mądrym.
Głęboko pod skorupą ziemi,
w labiryntach Amenti,
widziałem tajemnice ukryte przed ludźmi.

Często gdy podążałem głęboko ukrytym przejściem,
spoglądałem na Światłość która jest Życiem pośród ludźmi.
Tam pod kwiatami Życia wiecznie żywymi,
badałem serca i sekrety ludzi.
Odkryłem, że choć czlowiek żyje w ciemnościach,
światłow wielkiego ognia ukryte jest w nim.

Przed Panami ukrytego Amenti
nauczyłem się mądrości którą daję ludziom.

Mistrzami są oni wielkiej Tajemnej Mądrości,
sprowadzonej z przyszłości, z nieskończoności końca.
Siedmiu ich jest, Panów Amenti,
zwierzchnikami są Dzieci Poranka,
Słońcami cykli, Mistrzami Mądrości.

Czyż nie są stworzeni jak dzieci człowiecze?
TRZY, CZTERY, PIĘĆ I SZEŚĆ, SIEDEM,
OSIEM, DZIEWIĘĆ to tytuły Mistrzów ludzi.

Z odległej przyszłości, bez kształtu lecz go przybierający,
przybyli jako nauczyciele do dzieci człowieczych.
Żyją wiecznie, ale nie życiem,
nie związani z życiem, więc wolni od śmierci.

Rządzą odwiecznie nieskończoną mądrością,
związani, lecz nie związani z mrocznymi korytarzami śmierci.
Mają życie w sobie, lecz życie to nie jest życiem,
wolni od wszystkiego są Panowie WSZYSTKICH

Od nich to wychodzą Słowa,
instrumenty władzy nad wszystkim.
szerokie jest ich znaczenie,
lecz ukryte w małości,
kształtowane przez tworzenie, znane lecz nieznane.

TRZY posiada klucz do wszelkiej ukrytej magii,
twórcą on jest korytarzy śmierci;
rozsyła swą moc, spowijającą mrokiem,
niewoląc dusze dzieci człowieczych;
rozsyła mrok, niewolący energię ducha;
zarządca negatywnej siły dla dzieci człowieczych.

CZTERY jest tym kto uwalnia moc.
Panem, on, życia dla dzieci człowieczych.
Światłość jego ciałem, płomień obliczem;
wyzwalacz dusz dzieci człowieczych.

PIĘĆ jest mistrzem, Panem wszelkiej magii -
Kluczem do Słowa które pobrzmiewa wśród ludzi.

SZEŚĆ jest Panem Światłości, ukrytą ścieżką,
ścieżką dusz dzieci człowieczych.

SIEDEM jest tym który jest Panem bezkresu,
mistrzem Przestrzeni i kluczem Czasów.

OSIEM to ten który nakazuje rozwój;
obciąża i równoważy podróż człowieczą.

DZIEWIĘĆ jest ojcem, szeroki on z oblicza,
tworząc i zmieniając z bezkształtnego.

Medytuj nad symbolami które tobie daję.
Kluczami są, choć ukrytymi przed ludźmi.

Sięgaj zawsze w górę, o Duszo poranka.
Zwracaj swe mysli w górę do Światłości i do Życia.
Odnajdź w kluczach liczb które tobie przekazuję,
światło na ścieżce z życia w życie.

Poszukuj z mądrością.
Zwróć swe mysli na wnętrze.
Nie zamykaj umysłu przed kwiatem Światłości.

Umieść w swym ciele obraz uformowany myślą.
Myśl o liczbach które prowadzą cię do Życia.

Czysta jest ścieżka dla tego kto ma mądrość.
Otwórz drzwi do Królestwa Światłości.

Rozlewaj dokoła swój płomień jak Słońce poranka.
Zasłoń mrok i żyj w świetle dnia.

Przyjmij to, o człowiecze! Jako część swego istnienia,
Siedmiu ich jest, lecz nie tacy jak się wydają.
Otwartą, o człowiecze! Mam swoją mądrość.
Podążaj ścieżką tak jak Cię prowadziłem.

Mistrzowie Mądrości,
SŁOŃCE ŚWIATŁA PORANKA i ŻYCIA
dla dzieci człowieczych.


Szmaragdowe tablice Thotha - Tablica 4: Narodzona przestrzeń


Usłyszże, o człowiecze, głos mądrości,
posłuchaj głosu Thotha, Atlantydera.

Wolno daję tobie mojej mądrości,
zgromadzonej z czasu i przestrzeni tego cyklu;
mistrza tajemnic, SŁOŃCA poranka,
żyjącego wiecznie, dziecka ŚWIATŁOŚCI,
świecącego jasnością, gwiazdy poranka,

THOTHA nauczyciela ludzi, będącego z WSZYSTKIEGO.
Długi czas wstecz, gdy byłem w swym dzieciństwie,
kładłem się pod gwiazdami dawno zatopionej ATLANTYDY,
marząc o tajemnicach wysoko ponad ludźmi.

Wówczas w mym sercu urosła wielka tęsknota by
pokonać ścieżkę, która prowadzi do gwiazd.
Rok za rokiem, dążyłem do mądrości,
szukając nowej wiedzy, podążając drogą,
aż w końcu moja DUSZA, po wielkich zmaganiach,
wyrwała się z uwięzi i wolno uleciała.

Uwolniony od więzów ziemskiego człowieka.
Wolny od ciała, przmknąłem przez noc.
Otwarta w końcu została dla mnie przestrzeń gwiazd.
Wolny byłem od okowów nocy.

Wówczas do krańców przestrzeni szukałem mądrości,
daleko poza wiedzę ograniczonego człowieka.

Daleko w przestrzeń ma DUSZA powędrowała wolna
w nieskończoności krąg światła.
Obce, ponad pojęcie, były niektóre planety,
wspaniałe i ogromne, ponad wyobraźnię człowieka.

W końcu odkryłem Prawo, w całej swej krasie, działające
wskroś i pomiędzy nimi, tak jak tutaj pomiędzy ludźmi.

Rozbłysnęła ma dusza pośród piękna nieskończoności,
daleko w przestrzeń
Pomknąłem myślą.

Odpocząłem tam na planecie piękna.
Struny harmonii całkiem wypełniały powietrze.

Były tam kształty, poruszające się w Porządku,
wielkie i majestatyczne jak gwiazdy nocą;
wznoszące się w harmonii, nakazanej równowadze,
symbole Kosmiczne, jakby Prawem.

Wiele gwiazd minąłem w swej podróży,
wiele ras ludzkich w swych światach;
niektóre sięgające wysoko jak gwiazdy poranka,
niektóre upadające nisko w czerń nocy.

Każda z nich postępując w mozole,
zdobywając szczyty i spływając głębinami,
przechodząc czasem w promienne rzeczywistości,
żyjące poprzez mrok, zyskując Światło.

Wiedz, o człowiecze, że Światłość jest twym dziedzictwem.
Wiedz, że mrok jest ledwie zasłoną.
Zapieczętowany w twym sercu wieczny blask,
czeka na chwilę wolności by zwyciężyć,
czeka by rozedrzeć zasłonę nocy.

Napotkałem kilku którzy ujarzmili ether.
Wolni od przestrzeni się stali, wciąż pozostając ludźmi.
Korzystając z siły która jest podstawą WSZYSTKICH rzeczy,
daleko w przestrzeni zbudowali planetę,
z mocy która przepływa przez WSZYSTKO;
kondensując, zbijając ether w formy,
rosnące zgodnie z wolą.

Prześcigając się w nauce, byli, ze wszystkich ras,
potężni w mądrości, synowie gwiazd.
Zatrzymałem sie na długi czas, obserwując ich mądrość.
Ujrzałem jak tworzą z etheru miasta
gigantyczne usłane rózami i złotem.
Ukształtowane z pierwotnego elementu,
podstawy wszelkiej materii, etheru daleko rozrzuconego.

Dawno w przeszłości, podbili ether,
uwolnili sie od skrępowania trudem;
stworzyli w pamięci następców ledwie obraz, a bystro
stworzony, rósł.

Naprzód wówczas moja dusza pospieszyła, poprzez Kosmos,
oglądając wciąż, rzeczy nowe i stare;
dowiadując się, że człowiek w istocie narodził się w przestrzeni,
Słońce Słońca,
dziecię gwiazd.

Wiedz że, O człowiecze, gdziekolwiek zamieszkujesz,
że jest to miejsce jednością z gwiazdami.

Wasze ciała są jak planety krążące
wokół ich centralnych gwiazd.

Gdy zdobedziesz światło wszelkiej mądrości,
wolnym się staniesz by świecić w etherze -
jednym ze Słońc oświetlającym zewnętrzną ciemność -
jednym z narodzonych w przestrzeni dorosłych do Światła.

Podobnie jak gwiazdy z czasem tracą swój blask,
światło przepływa z nich do wielkiego źródła,
tak, O człowiecze, dusza podąża naprzód,
pozostawiając w tyle ciemność nocy.

Ukształtowana w tobie, z pierwotnego etheru,
wypełniona blaskiem który
płynie z źródła,
wiązana etherem skupionym wokół,
tak wciąż płonie aż w końcu staje się wolna.

Wznieś swój płomień spośród ciemności,
odleć od nocy, a staniesz się wolny.

Wędrowałem poprzez czasoprzestrzeń,
wiedząc, że dusza moja w końcu stała się wolna,
wiedząc, że teraz mogę podążać za mądrością.
Aż w końcu, przeszedłem na płaszczyznę,
ukryta przed wiedzą,
nieznaną mądrości,
rozpostartą poza tym wszystkim co znamy.

Teraz, O człowiecze, gdy już zdobyłem tą wiedzę,
urosła ze szczęścia ma dusza,
gdyż teraz stałem się wolny.
Słuchajże, w przestrzeni narodzony,
wysłuchaj mojej mądrości:
nie wiesz że, też, będziesz wolny.

Wysłuchaj raz jeszcze, O człowiecze, mojej mądrości,
dzięki temu słuchaniu, ty też, możesz żyć i być wolny.
Nie z ziemi jesteś - ziemski,
lecz dzieckiem Nieskończonego Kosmicznego Światła.

Czyż nie wiesz, O człowiecze, o swoim dziedzictwie?
nie wiesz, że jesteś prawdziwie Światłem?
Słońcem Wielkiego Słońca, gdy gromadzisz mądrość,
prawdziwie świadomym pokrewieństwa z Światłem.

Teraz, tobie, daje wiedzę,
wolność pójścia ścieżką którą ja kroczyłem,
wskazując ci jak naprawdę moimi wysiłkami,
Wkrocyłem na ścieżkę która prowadzi do gwiazd.

Słuchajże człowiecze i poznaj swe pęta,
dowiedz się, jak uwolnić się z matni
Z ciemności powstaną
Jedni z Światłem, inni z gwiazdami.

Podążej zawsze ścieżką mądrości.
Tylko tak możecie powstać z otchłani.
Wtedy i zawsze człowiecze przeznaczenie wiedzie go naprzód
we WSZELAKIE zakamarki nieskończoności.

Wiedzże, o człowiecze, że przestrzeń jest uporządkowana.
Tylko dzięki temu porządkowi jesteście Jednością ze WSZYSTKIM
Porządek i równowaga to Prawa Kosmosu
Podążaj za nimi, a staniesz się jednością z WSZYSTKIM

Ten kto podąża ścieżką mądrości,
otwarty musi być na kwiat życia,
rozciągający jego świadomość ponad ciemność,
płynąca poprzez czas i przestrzeń we WSZYSTKIM

W głębokiej ciszy,
wpierw mususz trwać, dopóty w końcu
będziesz wolny od pragnień,
wolny od tęsknoty mówienia w ciszy.

Pokonaj ciszą spętanie słowami.
Wstrzymując się od jedzenia dopóki nie pokonasz
pragnienia jedzenia, które wiąże ducha..

Wówczas spocznij w ciemności.
Zamknij swe oczy przed promieniami Światła.
Skup się na sile ducha miast na świadomości,
strząsając z siebie więzy nocy.

Umieść w umyśle obraz który pragniesz.
Wyobraź sobie miejsce które pragniesz zobaczyć.
Drgaj wstecz i wprzód ze swoją mocą.
Uwolnij ducha od jego nocy.
W zacięciu trząść się musisz całą swą mocą
aż w końću duch twój wolny będzie.

Potężny nie do opisania jest płomień Kosmosu,
zawieszony w płaszczyznach nieznanych człowiekowi;
potężny i zrównoważony, sunący w Porządku,
muzyką harmonii, daleko poza pojęciem człowieka.

Mówiąc muzyką, śpiewając kolorem,
płomieniem początku Wiecznej WSZECHRZECZY.
Skrzyjcie swym płomieniem, o moje dzieci,
płonąc kolorem i żyjąc muzyką.
Słuchaj głosu a będziesz wolnym.

Wolna świadomość łączy się z kosmiczną,
Jedność z Porządkiem, a Prawa z WSZYSTKIM.
Nie wiesz człowiecze, że z ciemności,
Rozbłyśnie światło, symbol WSZECHRZECZY.

Zmów tą modlitwę by osiągnąć mądrość.
Módl się o nadejście Światła dla WSZYSTKICH.

Potężny DUCH ŚWIATŁA świecący poprzez
Kosmos, nakreślił mój płomień w harmoni z waszym.
Wyniósł mój ogień z ciemności,
magnetyzm ognia który jest jednością z WSZYSTKIM.
Wznieś Lift up my soul, thou might and potent.
Child of the Light, turn not away.
Draw me in power to melt in thy furnace;
One with all things and all things
in One, fire of the life-strain and
One with the Brain.

When ye have freed thy soul from its bondage,
know that for ye the darkness is gone.
Ever through space ye may seek wisdom,
bound not be fetters forged in the flesh.

Onward and upward into the morning, free flash,
O Soul, to the realms of Light. Move thou in Order,
move thou in Harmony, freely shalt move
with the Children of Light.

Seek ye and know ye, my KEY of Wisdom.
Thus, O man, ye shall surely be free.

Źródło: sisi.salon24.pl
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje