Author Topic: MAX GERSON -zapis wykładu wygłoszony w Escondido  (Read 1299 times)

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
MAX GERSON -zapis wykładu wygłoszony w Escondido
« on: (Sat) 12.04.2014, 23:28:03 »
MAX GERSON -zapis wykładu wygłoszony w Escondido

Źródło: CTTTRLKOQ -->[url=http://www.igya.pl]www.igya.pl[/url]

Jest to zapis wykładu wygłoszonego przez dra Gersona w Escondido, California, w 1956 r. Dr Gerson zmarł w 1959 r. Bardziej kompletną informację o tej terapii można znaleźć w jego książce A Cancer Therapy: Results of 50 Cases, by Max Gerson, 3rd edition, 1977, Totality Books, Del Mar, CA, lub od jego córki Mrs. Charlotte Gerson Straus w Gerson Institute, Box 535, Imperial Beach, CA 92032 [obecny adres: Box 430, Bonita, CA 91908, tel. 001-619-585 7600]. Perspektywy społeczno-ekonomiczne i polityczne są omówione w książce Has Dr. Max Gerson a True Cancer Cure? by S. J. Haught, 1976, Major Books, 21335, Roscoe Blvd., Canoga Park, CA 91304.

Szanowni Państwo!

Przyjechałem tu na wakacje, nie z wykładem. Nie przywiozłem żadnych materiałów. Zrobiłem więc trochę notatek z pamięci, ponieważ poproszono mnie, by najpierw opowiedzieć Państwu, jak to się stało, że zająłem się leczeniem raka. Jest to zabawna historia.
Gdy byłem lekarzem chorób wewnętrznych w Bielefeld w Niemczech w 1928 r., pewnego dnia wezwano mnie do chorej pacjentki. Spytałem, co jej dolega, ale przez telefon nie chciała mi powiedzieć. Więc pojechałem tam, trochę poza miasto. Spytałem ją "Co Pani dolega?" Opowiedziała, że była operowana w pobliskiej dużej klinice i stwierdzono raka w przewodzie żółciowym. Zobaczyłem bliznę pooperacyjną. Była w wysokiej gorączce, miała żółtaczkę.
Powiedziałem jej "Przykro mi, nic nie mogę zrobić dla Pani. Nie wiem, jak leczyć raka. Nie widziałem pomyślnych wyników, zwłaszcza w tak zaawansowanym przypadku, gdy nie ma już możliwości operacji". Na to ona odparła "Nie, panie doktorze, poprosiłam pana, bo widziałam wyniki pańskiego leczenia gruźlicy i zapalenia stawów w różnych przypadkach.
Proszę, oto blok listowy i zapisze pan leczenie. Na tamtym stole leży książka, a z tej książki, pan będzie taki dobry i przeczyta mi na głos rozdział pod tytułem „Leczenie raka”.
Była to gruba książka, około 1200 stron, o medycynie ludowej, a w środku był ten rozdział. Zacząłem czytać. Książka była zredagowana przez trzech nauczycieli i jednego lekarza. Nikt z nich nie praktykował medycyny. Tak więc opracowali tę książkę. Przeczytałem ten rozdział. Było w nim coś o Hipokratesie, który dawał takim pacjentom specjalną zupę. Muszę Państwu powiedzieć, tę zupę stosujemy obecnie! Zupę z tej książki, z praktyki Hipokratesa - 550 lat przed Chrystusem! Był on największym lekarzem tamtych czasów, sądzę nawet, że największym lekarzem wszystkich czasów. Miał on ideę, że pacjent musi zostać odtruty za pomocą tej zupy i lewatyw i tak dalej.

Czytałem i czytałem, lecz wreszcie powiedziałem tej pani "Proszę Pani, z powodu mojej terapii przeciwgruźliczej lekarze są nastawieni przeciwko mnie. Dlatego nie chciałbym Pani leczyć". Ponownie zaczęła nalegać "Dam Panu oświadczenie na piśmie, że Pan nie jest odpowiedzialny za wynik tego leczenia i że to ja nalegałam, by je przeprowadzić". Tak więc z tym pisemnym oświadczeniem, pomyślałem, w porządku, spróbujmy.

Quote
"Proszę Pani, z powodu mojej terapii przeciwgruźliczej lekarze są nastawieni przeciwko mnie. Dlatego nie chciałbym Pani leczyć"

Zapisałem leczenie. Było prawie takie samo, jakie stosowałem u pacjentów z gruźlicą [1-7], które opracowałem i stosowałem w klinice uniwersyteckiej w Monachium z prof. Sauerbruchem. Po okresie pracy w klinice terapia nabrała kształtu definitywnego, a jej skuteczność została potwierdzona [8,9].

Pomyślałem, iż może będzie skuteczna także w przypadku raka. W książkach naukowych zawsze pisało, że zarówno rak, jak i gruźlica są chorobami zwyrodnieniowymi, gdzie organizm musi zostać odtruty. Ale to ostatnie stwierdzenie znajdowało się wyłącznie u Hipokratesa.

Spróbowałem - i pacjentka została wyleczona! Sześć miesięcy później była na nogach i w najlepszym stanie. Następnie przysłała mi dwa dalsze przypadki. Ktoś z jej rodziny miał raka żołądka, gdzie podczas operacji stwierdzono przerzuty do węzłów chłonnych okołożołądkowych - też wyleczony!
Trzecim przypadkiem był również rak żołądka. Został tak samo wyleczony. Spróbowano leczenia w trzech przypadkach i wszystkie trzy zostały wyleczone!
Muszę Państwu powiedzieć, że do dnia dzisiejszego nie wiem, jak to się stało, jak mi się to przytrafiło, jakim sposobem zostało to osiągnięte. W owym czasie zawsze mówiłem, że nie wiem, dlaczego zostały one wyleczone. Nie wiedziałem wystarczająco na temat raka i wejść w to, zająć się tym, było takim trudnym problemem. Ale gdy raz weszło mi to do głowy i w ręce i do serca, nie mogłem już oderwać się od tego problemu.
W jakiś czas później trafiłem do Wiednia. Opuściłem Niemcy z powodu zmian politycznych w czasach Hitlera. W Wiedniu spróbowałem tej terapii w sześciu przypadkach i we wszystkich sześciu przypadkach żadnych wyników - same niepowodzenia! To był szok. Sanatorium, gdzie leczyłem mych pacjentów, nie było zbyt dobrze zorganizowane w zakresie terapii dietą. Leczono inne choroby innymi metodami i nie przywiązywano dużo uwagi do diety. Temu więc przypisywałem niepowodzenia.
Potem przyjechałem do Paryża. W Paryżu leczyłem siedem przypadków i miałem trzy pozytywne wyniki. Jednym z tych przypadków był starszy 70-letni mężczyzna. Miał on raka jelita ślepego, gdzie zaczyna się okrężnica. Innym przypadkiem była pani z Armenii. Był to bardzo ciekawy przypadek. Musiałem działać wbrew całej rodzinie. W tej rodzinie było wielu lekarzy, i miałem mnóstwo kłopotów. Tym niemniej w tym przypadku powiodło mi się. Miała ona odrastającego raka sutka. Za każdym razem rodzina nalegała, że pacjentka "tak bardzo podupadła". Ważyła tylko 78 funtów [ok. 35,4 kg]. Została z niej skóra i kości i chcieli, bym podawał jej żółtka. Dałem jej trochę żółtka - rak odrósł. Potem nalegali, bym podawał jej mięso - surowe siekane mięso. Dałem jej to i rak odrósł. Za trzecim razem chcieli, bym jej dawał trochę oleju. Dałem jej tego oleju i rak odrósł po raz trzeci

Tym niemniej trzy razy byłem w stanie eliminować i leczyć tego raka. A wciąż nie miałem pojęcia, czym jest rak. Gdyby ktoś mnie zapytał na temat teorii, po prostu co ja właściwie robię, musiałbym odpowiedzieć "Doprawdy sam nie wiem".
W jakiś czas potem przyjechałem do USA. Problem raka i wyleczenie pierwszych trzech przypadków bez przerwy siedziały mi w głowie. Wciąż myślałem "To musi być możliwe, byłoby zbrodnią tego nie robić". Lecz nie było to takie proste. Gdy tu przyjechałem, nie miałem kliniki. Nie miałem nawet prawa wykonywania zawodu lekarza. Gdy zdałem egzaminy i mogłem przyjmować pacjentów, musiałem leczyć ich w domach i była to praca trudna.

Pacjenci nie chcieli stosować się do diety, przeprowadzać jej w domu. Przyzwyczajeni byli oszczędzać na czasie przygotowania posiłków i nie wysilać się nad robieniem wszystkich soków koniecznych do terapii, tak jak została opracowana.

Leczenie gruźlicy polegało na diecie bezsolnej, głównie owocowo - warzywnej, jarzyny gotowane bez dodatku wody, parowane we własnych sokach, w ciężkim garnku, nie z aluminium. Pokrywa musi być ciężka i dobrze dopasowana tak, by para nie uciekała. Dalej, większość potraw musi być zjadanych na surowo, drobno utartych. Chorzy mają pić sok pomarańczowy, sok grejpfrutowy oraz sok jabłkowy i marchwiowy. Soki te muszą być sporządzone w specjalnym urządzeniu - rozcieracz [grinder] i osobna prasa - ponieważ stwierdziłem, że w sokowirówkach [centrifugal juicers] lub maszynkach do soków [liquefiers] nie mogłem otrzymać soku takiego rodzaju, który by leczył pacjentów.


Najpierw myślałem, że maszynki do soków [liquefiers] byłyby idealne. Surowiec zachowywał się w całości. nic nie było tracone. Ale to nie działało. Potem dowiedziałem się dzięki pewnemu fizykowi, że w maszynce do soków [liquefier], w środku, jest dodatni ładunek elektryczny, a w cieczy jest ładunek ujemny. Ten ładunek elektryczny niszczy enzymy oksydacyjne. To samo zachodzi też w przypadku sokowirówki [centrifugal juicer] i innych aparatów. Dlatego sok musi być przygotowany w rozcieraczu [grinder, syn. młynek, rozdrabniacz] i osobnej prasie - o ile możności wykonanych ze stali nierdzewnej.

Quote
w maszynce do soków [liquefier], w środku, jest dodatni ładunek elektryczny, a w cieczy jest ładunek ujemny. Ten ładunek elektryczny niszczy enzymy oksydacyjne
[/b]

Pacjenci muszą wypijać mnóstwo tych soków. Muszą zjadać zupę Hipokratesa. Nie mogę wchodzić we wszystkie szczegóły. Nie wystarczyłoby jednego wieczoru. Ale bardzo ważne dla odtrucia są lewatywy. Czułem, że odtrucie w postaci sugerowanej przez Hipokratesa, w tej książce, było najważniejszym elementem.

Wreszcie miałem klinikę. Pacjenci zobaczyli, że także bardziej zaawansowane przypadki, a nawet niektóre terminalne, bardzo zaawansowane przypadki, mogły zostać uratowane. Trafiało do mnie coraz więcej i więcej przypadków terminalnych, zostałem wmuszony w tę sytuację. Z drugiej strony, miałem nóż Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego na gardle i na plecach. Miałem tylko terminalne przypadki. Gdybym ich nie uratował, moja klinika stałaby się umieralnią. Niektóre przypadki były przynoszone na noszach. Nie mogli chodzić. Nie mogli już jeść. Było bardzo, bardzo trudno. Tak więc naprawdę musiałem opracować terapię, która pomagałaby w tych dalece zaawansowanych przypadkach [10, 11]. Powtarzam, zostałem do tego zmuszony.

Quote
czytając całą literaturę, zobaczyłem, że wszyscy naukowcy leczą objawy. ....Niemożliwe, żeby były objawy w mózgu, inne w płucach, w kościach, w jamie brzusznej i w wątrobie.

O potrzebie tego, na czym należy położyć główny nacisk: czytając całą literaturę, zobaczyłem, że wszyscy naukowcy leczą objawy. Pomyślałem, że są one tylko objawami. Za nimi musi być coś zasadniczego. Niemożliwe, żeby były objawy w mózgu, inne w płucach, w kościach, w jamie brzusznej i w wątrobie. Musi być coś podstawowego, inaczej jest niemożliwe.

Już dzięki mojej pracy nad leczeniem gruźlicy nauczyłem się, że w gruźlicy i w innych chorobach zwyrodnieniowych nie wolno leczyć objawów. Organizm - cały organizm - musi być leczony. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Stopniowo doszedłem do wniosku, że najważniejszą częścią naszego organizmu jest przewód pokarmowy. By wszystko, co zjadamy, było właściwie trawione, i by inne narządy przewodu pokarmowego działały prawidłowo i pomagały w trawieniu do produktów końcowych - a jednocześnie usuwały wszystkie produkty odpadowe - wszystkie toksyny i trucizny które muszą być usuwane, tak, by nic nie gromadziło się w naszym ustroju, to właśnie - pomyślałem sobie - jest rzeczą najważniejszą w leczeniu gruźlicy. Tak samo musi być we wszystkich innych chorobach zwyrodnieniowych. I do dnia dzisiejszego jestem wciąż przekonany, że rak nie wymaga "swoistego" leczenia.

Rak jest tak zwaną chorobą zwyrodnieniową, a wszystkie choroby zwyrodnieniowe muszą być leczone tak, by najpierw cały organizm został odtruty. Wracając do mej pracy nad leczeniem gruźlicy, zobaczyłem, że ważną rolę odgrywa wątroba. Usuwa ona toksyny z organizmu, tak je przekształca, by mogły wejść do przewodów żółciowych, i w ten sposób zostać usunięte z żółcią - to nie jest łatwe zadanie. Ponadto wątroba pomaga w wytwarzaniu soku żołądkowego za pomocą układu nerwów trzewnych. Wątroba pomaga w wytwarzaniu przez trzustkę trypsyny, pepsyny, lipazy, enzymów trawiennych - wszystko to jest regulowane za pomocą układu nerwów trzewnych. Wątroba ma o wiele, wiele więcej bardzo ważnych funkcji. Jedną z nich jest reaktywacja enzymów oksydacyjnych, co odkrył Rudolf Schoenheimer. Jego praca szła po tej linii.

Zaprowadziłoby nas za daleko, gdybym wchodził teraz w szczegóły. Bardzo ważne jest zapamiętać, że enzymy utleniające u chorych na raka mają bardzo niską aktywność.

Teraz spróbujmy nakreślić teorię. Przez te lata uświadomiłem sobie, że w raku są dwa komponenty o szczególnej ważności. Jedną jest cały organizm, komponenta ogólna. Drugą jest komponenta miejscowa, objaw. Leczenie musi dotyczyć komponenty ogólnej. Gdy będziemy w stanie doprowadzić ją do równowagi, komponenta miejscowa zniknie.
Co jest tą komponentą ogólną i dlaczego leczenie ma doprowadzić ją do równowagi? Chciałbym poświęcić dzisiejszy wieczór głównie tej kwestii.
Komponentą ogólną jest przewód pokarmowy i wątroba. W raku przewód pokarmowy jest bardzo zatruty. Jak można sobie z tym poradzić? Odtrucie jest łatwym słowem, lecz jest bardzo trudne do wykonania u chorych na raka. W takich przypadkach, jeśli są dalece zaawansowane, nie mogą oni prawie jeść. Nie mają soku żołądkowego, nie działa wątroba, trzustka, nic nie jest czynne.

Z czego rozpoczniemy? Najważniejszym, pierwszym krokiem jest odtrucie. Więc zajmijmy się tym. Na początku dawaliśmy różne lewatywy. Stwierdziłem, że najlepszą lewatywą jest wlew z kawy, zastosowany po raz pierwszy przez prof. O. A. Meyera w Getyndze. Wpadł on na ten pomysł, gdy wspólnie z prof. Heubnerem podawał roztwór kofeiny doodbytniczo zwierzętom. Zauważył, że przewody żółciowe były otwarte i mogło wypływać więcej żółci. Czułem, że jest to bardzo ważne i opracowałem wlewy z kawy. Dajemy trzy czubate łyżki stołowe mielonej kawy na kwartę [ok. 1 l], gotujemy przez trzy minuty, zmiejszamy ogień i zaparzamy nie dopuszczając do wrzenia przez 10 do 20 minut, po czym stosujemy w temperaturze ciała.

Prezpis na lewatywę z kawy:
Quote
Dajemy trzy czubate łyżki stołowe mielonej kawy na kwartę [ok. 1 l], gotujemy przez trzy minuty, zmiejszamy ogień i zaparzamy nie dopuszczając do wrzenia przez 10 do 20 minut, po czym stosujemy w temperaturze ciała.

 
Pacjenci zgłaszali, że to im pomaga.
Ból ustępował, mimo iż dla przeprowadzenia odtrucia musieliśmy odstawiać wszystkie środki przeciwbólowe i uspokajające.

Uświadomiłem sobie, że niemożliwe jest z jednej strony odtruwanie organizmu, a z drugiej strony podawanie leków i trucizn, takich jak leki przeciwbólowe i uspokajające - petydyna, kodeina, morfina, skopolamina itd. Tak więc musieliśmy odstawiać te leki, co znów było bardzo trudnym problemem. Pewien pacjent powiedział mi, że dostaje jeden gram kodeiny co dwie godziny oraz morfinę w zastrzykach . . . jak można to odstawić? Powiedziałem mu, że najlepszym środkiem przeciwbólowym jest wlew z kawy. Po upływie bardzo krótkiego czasu musiał się z tym zgodzić. Niektórzy z pacjentów, którzy mieli bardzo ciężkie bóle, nie dostawali wlewów raz na cztery godziny, jak przepisywałem, lecz raz na dwie godziny. Lecz więcej żadnych środków przeciwbólowych.

Po zaledwie paru dniach ból był bardzo mały, prawie żaden. Mogę dać przykład. Nie tak dawno trafiła do mnie pewna pani. Miała raka szyjki macicy i dwie duże masy guza wokół macicy. Szyjka była wielką martwiczą niszą wrzodową, z której sączyła się krew i ropa, tak iż biedna chora nie mogła w ogóle siedzieć. Stan był nieoperacyjny. Była naświetlana promieniami rentgenowskimi i wszystko, co jadła, wymiotowała z powrotem. Nie mogła się położyć. Nie mogła siedzieć. Chodziła w kółko w dzień i w nocy. Gdy przyjechała do mojej kliniki, dyrektor powiedział mi "Panie doktorze, nie możemy jej tu trzymać. Te jęki i chodzenie w dzień i w nocy uniemożliwiają sen innym pacjentom." Po czterech dniach była w stanie zasnąć bez jakichkolwiek środków uspokajających, co jednak nie dawało wiele. Efekt przeciwbólowy trwał przez około pół godziny. Po 8 - 10 dniach poprosiła mnie tylko o jedną rzecz: aby pozwolić jej opuścić nocną lewatywę o godz. 3.00 czy 4.00 nad ranem. Pacjenci, u których wchłaniają się duże masy guza są budzeni każdej nocy przez budzik, gdyż w przeciwnym razie zatruliby się wchłaniając te masy. Gdybym zrobił im tylko jedną albo dwie albo trzy lewatywy, umarliby z zatrucia. Jako lekarz nie mam prawa powodować, by organizm absorbował wszystką masę nowotworu, a następnie był niedostatecznie odtruwany. Dwoma lub trzema wlewami pacjenci nie są wystarczająco odtruwani. Wchodzą w coma hepaticum (śpiączkę wątrobową). Sekcje zwłok wykazały, że wątroba jest zatruta. Nauczyłem się z tych nieszczęść, że odtruwania nigdy nie bywa za dużo. Więc powiedziałem tej pani, że przez jedną noc będzie mogła spać przez siedem godzin - ale tylko przez jedną noc. Nie zaryzykowałbym więcej! Gdy nie dawałem tym pacjentom nocnych lewatyw, rankiem byli śpiący, prawie półprzytomni. Pielęgniarki to potwierdzały i mówiły mi, że potrzeba kilku lewatyw, zanim się z powrotem uwolnią z tego toksycznego stanu. Nigdy nie dość jest podkreślać znaczenia odtruwania.

Nawet z tymi wszystkimi wlewami nie wystarczało! Musiałem więc podawać im także olej rycynowy doustnie i we wlewie co drugi dzień, przynajmniej przez pierwsze dwa tygodnie, mniej więcej.

Quote
Po tych dwóch tygodniach nie poznalibyście Państwo tych pacjentów! Przybywali na noszach, a obecnie chodzili. Mieli apetyt. Przybierali na wadze, a guzy zmniejszały się.

Spytacie Państwo "Jak może ustępować taki guz nowotworowy?". Był to dla mnie trudny problem do zrozumienia. Nauczyłem się w moim leczeniu gruźlicy, że muszę dawać potas, jod i wątrobę w injekcjach, by pomóc wątrobie i całemu organizmowi w odtwarzaniu potasu. Obecnie, na ile rozumiem, sytuacja jest identyczna. Najpierw dawaliśmy pacjentowi dietę maksymalnie bezsolną [12]. W ten sposób z organizmu usuwane jest możliwie najwięcej soli (sodu). Podczas pierwszych dni usuwane są 3 gramy, 5 gramów, do 8 gramów sodu dziennie, gdy pacjent otrzymuje tylko około pół grama sodu zawartego w diecie, a w postaci soli nie dodaje się sodu w ogóle.
Pacjenci otrzymują suszoną tarczycę (thyroid) i płyn Lugola (Płyn Lugola jest to jod plus jodek potasu). Dowiedziałem się po raz pierwszy z tak zwanego doświadczenia na kijance Gudenath, że jod jest konieczny do zwiększenia i podtrzymania zdolności oksydacyjnej.
Dalej podajemy pacjentom duże ilości potasu [12]. Potrzeba było 300 doświadczeń, aby znaleźć właściwą kombinację związków potasu. Jest to 10 % roztwór glukonianu potasu, fosforanu potasu (jednozasadowego) i octanu potasu. Roztwór ten podawany jest pacjentom w sokach w ilości 10 razy dziennie po cztery łyżeczki do herbaty. Tak duża ilość potasu jest wprowadzana do organizmu. Jednocześnie 5 razy dziennie po 65 mg suszonej tarczycy i 6 razy po trzy krople płynu Lugola w rozcieńczeniu 50 %. Te 18 kropli płynu Lugola to jest duża dawka. Nie stwierdzono, by u kogokolwiek doszło do kołatania serca z tego powodu,  nawet jeśli niektórzy pacjenci mówili mi, że poprzednio nie mogli przyjmować preparatów tarczycy, gdyż dochodziło u nich do kołatania serca. I znikały wszystkie alergie! Niektórzy pacjenci twierdzili, że poprzednio nie mogli wypić nawet jednej łyżeczki soku cytrynowego czy pomarańczowego - byli uczuleni. Ale gdy zostali dobrze odtruci i mieli dużo potasu, nie byli już uczuleni. Alergie i inne nadwrażliwości zostały zlikwidowane.

Quote
...jod jest konieczny do zwiększenia i podtrzymania zdolności oksydacyjnej.

Po wprowadzeniu do organizmu, tarczyca suszona i płyn Lugola dostają się natychmiast do masy nowotworowej.
Te dojrzałe [? raczej: niedojrzałe] komórki wychwytują je szybko, lecz bardziej i z wielką łapczywością wchłaniają wodę - jak tylko potrafią - prawdopodobnie razem z niewielką ilością sodu. Ale sodu pozostało niewiele. Więc wówczas komórki te wychwytują potas i enzymy oksydacyjne i giną same przez się. Musicie Państwo sobie uświadomić, że komórki rakowe egzystują zasadniczo na procesach fermentacyjnych, podczas gdy potas i enzymy oksydacyjne wprowadzają procesy utleniania. A to jest właśnie sytuacja, w której możemy niszczyć komórki nowotworowe, gdyż odbieramy im warunki niezbędne do życia.
Lecz teraz mamy do czynienia z masą martwych komórek w organiźmie, w krwiobiegu - i gdziekolwiek by nie były, muszą zostać usunięte. A to nie jest takie łatwe! Komórki dojrzałe [? raczej: morfologicznie niedojrzałe, chodzi o komórki nowotworowe] bardzo odbiegają od normy. Dużo łatwiej je zniszczyć niż inne, niedojrzałe komórki, nie tak dobrze rozwinięte [chodzi o komórki nienowotworowe, pod względem dojrzałości powinny raczej być określone przeciwnie.] A inne komórki rakowe znajdują się w naczyniach limfatycznych.
Naczynia te są zablokowane z obu stron przez komórki nowotworowe. Krew ani chłonka nie może się do nich dostać. Komórki rakowe znajdują się w węzłach chłonnych. Są tam ukryte, chronione przed normalnym krążeniem. Nie jest więc łatwo do nich dotrzeć. Najpierw jest tylko duża masa zabitych komórek nowotworowych. Ale ta martwa masa musi zostać zresorbowana, gdzie by się nie znajdowała - czy w macicy, czy w nerce, czy w płucu, czy w mózgu - musi to zostać wchłonięte. Ta resorpcja jest możliwa tylko drogą krwiobiegu. Nazywam to "trawieniem pozajelitowym".  Trawienie jelitowe zachodzi w przewodzie pokarmowym. Trawienie pozajelitowe ma miejsce poza przewodem pokarmowym, przez krwiobieg. Staje się więc ważne, by prowadzić ciągłe odtruwanie, dniem i nocą, aby maksymalnie podwyższyć trawienie jelitowe, nawet do poziomu "nadczynności". Jak można to zrobić?

_________________________________________________________
Quote
Nasza gleba musi być normalna, nie należy używać nawozów sztucznych, trucizn, oprysków które wchodzą do gleby i zatruwają ją. Cokolwiek wyrasta na zatrutej glebie, ma w sobie także truciznę. A to jest naszym pożywieniem, naszymi owocami i jarzynami. Jestem przekonany, że gleba jest naszym metabolizmem zewnętrznym. Naprawdę nie jest ona tak daleko oddalona od naszych organizmów. Zależymy od niej. Lecz nasze współczesne pożywienie, "normalne" pożywienie, które ludzie jedzą, jest butelkowane, zatrute, puszkowane, sztucznie barwione, sproszkowane, mrożone, zanurzane w kwasach, opryskiwane - wcale już nie "normalne". Nie mamy już żywego, normalnego pożywienia, nasze pokarmy i napoje są masą martwego, zatrutego materiału, a nie można wyleczyć ciężko chorego człowieka, wprowadzając do jego organizmu trucizny. Nie możemy odtruć naszych organizmów, gdy wprowadzamy trucizny poprzez nasze pożywienie, co jest jedną z przyczyn tak wielkiego wzrostu zachorowań na raka. Miło jest zaoszczędzić czas na gotowaniu, lecz konsekwencje są straszne. Trzydzieści lub pięćdziesiąt lat temu rak był chorobą wieku starczego. Zachorowywali tylko starsi ludzie, których wątroba nie pracowała już dobrze - była zużyta. Dostawali oni raka, gdy mieli 60 do 70 lat, a rak był rzadką chorobą. Wszyscy o tym wiedzą. A teraz co czwarty, a nawet coraz bardziej co trzeci umiera na raka. Obecnie w drugim pokoleniu jest nawet gorzej. Biedne dzieci coraz częściej zachorowują na białaczkę. Nie ma kraju, gdzie białaczki występują tak często, jak w USA, w żadnym kraju na świecie. To jest nasza wina. Lody są robione z cukru inwertowanego. Coca-Cola zawiera kwas fosforowy. Czy to dziwne, że dzieci zapadają na choroby zwyrodnieniowe?
___________________________________________________________

Stwierdziłem, że aby doprowadzić funkcję trawienia pozajelitowego do maksymalnie wysokiego poziomu, konieczne jest zacząć od gleby. Nasza gleba musi być normalna, nie należy używać nawozów sztucznych, trucizn, oprysków które wchodzą do gleby i zatruwają ją. Cokolwiek wyrasta na zatrutej glebie, ma w sobie także truciznę. A to jest naszym pożywieniem, naszymi owocami i jarzynami. Jestem przekonany, że gleba jest naszym metabolizmem zewnętrznym. Naprawdę nie jest ona tak daleko oddalona od naszych organizmów. Zależymy od niej. Lecz nasze współczesne pożywienie, "normalne" pożywienie, które ludzie jedzą, jest butelkowane, zatrute, puszkowane, sztucznie barwione, sproszkowane, mrożone, zanurzane w kwasach, opryskiwane - wcale już nie "normalne". Nie mamy już żywego, normalnego pożywienia, nasze pokarmy i napoje są masą martwego, zatrutego materiału, a nie można wyleczyć ciężko chorego człowieka, wprowadzając do jego organizmu trucizny. Nie możemy odtruć naszych organizmów, gdy wprowadzamy trucizny poprzez nasze pożywienie, co jest jedną z przyczyn tak wielkiego wzrostu zachorowań na raka. Miło jest zaoszczędzić czas na gotowaniu, lecz konsekwencje są straszne. Trzydzieści lub pięćdziesiąt lat temu rak był chorobą wieku starczego. Zachorowywali tylko starsi ludzie, których wątroba nie pracowała już dobrze - była zużyta. Dostawali oni raka, gdy mieli 60 do 70 lat, a rak był rzadką chorobą. Wszyscy o tym wiedzą. A teraz co czwarty, a nawet coraz bardziej co trzeci umiera na raka. Obecnie w drugim pokoleniu jest nawet gorzej. Biedne dzieci coraz częściej zachorowują na białaczkę. Nie ma kraju, gdzie białaczki występują tak często, jak w USA, w żadnym kraju na świecie. To jest nasza wina. Lody są robione z cukru inwertowanego. Coca-Cola zawiera kwas fosforowy. Czy to dziwne, że dzieci zapadają na choroby zwyrodnieniowe?

Te rzeczy stanowią nasz metabolizm zewnętrzny.

Teraz rozważmy nasz przewód pokarmowy. Jako część przewodu pokarmowego, najważniejszą sprawą jest, iż przywracamy czynność wątroby - tkankę i czynność wątroby. Jest to bardzo trudne zadanie. Podajemy pacjentom (włączając również chorych na gruźlicę) wątrobę w iniekcjach, a ponieważ większość z tych pacjentów wymaga wzrostu czerwonych ciałek krwi, dodajemy trochę witaminy B12. Otrzymują oni 3 cm3 surowego wyciągu z wątroby razem ze 100 mikrogramów witaminy B12. Ponadto gdy stwierdziłem, iż nasze owoce i warzywa nie mają już normalnej zawartości potasu i niewystarczająco enzymów utleniających, poszukiwałem najlepszego źródła potasu i najlepszego dostawcy enzymów utleniających. Stwierdziłem, że jest to wątroba cielęca. Ale nie możemy dawać pacjentowi wątroby cielęcej, gdyż zawiera zbyt dużo tłuszczu i cholesterolu. Jak Państwo wiedzą, tłuszczu i olejów nie można podawać.

Przepis na sok z wątroby  cielęcej
Quote
Dlatego podajemy tym pacjentom świeżo wyciskany sok z wątroby cielęcej, przygotowywany w specjalny sposób z równą częścią marchwi. Samej wątroby nie można wyciskać. Aby otrzymać jedną szklankę 200 cm3 świeżego soku, bierzemy 1/2 funta (ok. 0,23 kg) świeżej wątroby cielęcej (nie mrożonej) i 1/2 funta marchwi. Pacjenci, dalece zaawansowane przypadki, otrzymują dwie szklanki dziennie, nawet trzy szklanki, i im to smakuje!

Wszystko to czynimy, usiłując przywrócić trawienie jelitowe. Gdy ono działa, wówczas dodajemy sok żołądkowy (Acidol Pepsin [tabletki rozpuszczalne w wodzie]) i dodajemy pankreatynę niepowlekaną. Pacjent chory na raka nie jest w stanie strawić pankreatyny powlekanej. Pankreatyna jest podawana pięć razy dziennie po trzy tabletki. Tak więc pacjenci mają w swoich organizmach mnóstwo trypsyny, pepsyny, lipazy i diastazy. Krew może to unosić i trawić masy guza, gdzie by się nie znajdowały.

EFEKTY

Teraz, ponieważ mój czas się kończy, powinienem powiedzieć Państwu co robimy, by udowodnić, iż nasza terapia naprawdę jest skuteczna w przypadku raka [13, 14]. Punkt pierwszy, wyniki. Myślę, że mogę twierdzić, że mam, nawet w tych dalece zaawansowanych przypadkach, 50 % wyników. Prawdziwy problem powstaje, gdy nie możemy odtworzyć wątroby. Wtedy nie ma nadziei. Wątroba - odtworzenie wątroby i jej czynności - są tak ważne, że niektórzy z pacjentów, których wątroby nie mogą być odtworzone, umierają w sześć miesięcy do 2 1/2 roku później z powodu marskości wątroby. Sekcje zwłok nie wykazują komórek rakowych w organizmie. Chorzy nie umierają na raka. Umierają na marskość wątroby. Odkąd podaję więcej soku z wątroby oraz podaję więcej na pobudzenie trawienia pozajelitowego, takie przypadki marskości wątroby są rzadkie.

Myślę, że mógłbym jeszcze bardzo dużo zrobić dla polepszenia wyników. Nie chcę wchodzić w problemy, z którymi pacjenci mają do czynienia po powrocie do domu, gdy lekarz rodzinny mówi im, że nie muszą "jeść tej paszy dla krów". Albo gdy rodzina sądzi, że nie jest w stanie przeprowadzić tego leczenia, gdyż wymaga to zbyt wiele pracy, ponieważ na odtworzenie wątroby potrzeba roku do półtora. Komórki wątrobowe odnawiają się w cztery do pięciu tygodni, pięć do sześciu tygodni u starszych pacjentów. By odtworzyć taką wątrobę, potrzebujemy 12 do 15 nowych pokoleń komórek wątrobowych. Daje to 1,5 roku. Ale nauczyłem się, że najważniejszą częścią tej terapii jest danie pacjentowi nowej, funkcjonującej wątroby.

Quote
Komórki wątrobowe odnawiają się w cztery do pięciu tygodni, pięć do sześciu tygodni u starszych pacjentów. By odtworzyć taką wątrobę, potrzebujemy 12 do 15 nowych pokoleń komórek wątrobowych. Daje to 1,5 roku.
[/b]

Teraz, co do dowodu tej teorii, miałem pomysł wykonania doświadczenia na zwierzętach, w którym zostałyby połączone ze sobą dwa szczury - jeden chory na raka, drugi zdrowy. Przecięliśmy je wzdłuż boków i połączyli naczynia krwionośne, potem zeszyli razem. Krew zdrowego szczura krążyła w chorym dniem i nocą i oczyściła chory organizm. W ten sposób wykazaliśmy, że przy normalnym zdrowym metabolizmie rak może zostać wyleczony. Ale jesteśmy na wczesnych stadiach tego typu eksperymentu. Była pacjentka, której mąż chciał zostać podłączony do swojej żony z powodu jej bardzo złego stanu. Lecz ona powiedziała nie, nie chciała unieruchamiać go na tak długo koło siebie, z intensywną opieką pielęgniarską w dzień i w nocy. Gdy pierwszy raz przyprowadzono ją do mnie, miała bardzo złą wątrobę, z prawdopodobnie setkami przerzutów w pozostałych częściach ciała. Powiedziałem jej, że nie sądzę, bym mógł cokolwiek dla niej zrobić, więc jej mąż zaoferował swoje zdrowe ciało. Lecz bez względu na wszystko pacjentka wciąż żyje, a jej stan się poprawia. W każdym razie z eksperymentami tego rodzaju nie mamy doświadczenia na istotach ludzkich, a tylko na szczurach

Następnym krokiem w celu udowodnienia teorii było pobieranie małych próbek tkanki wątrobowej drogą biopsji wątroby. Gdy czas mija, a pacjent zdrowieje, wątroba wykazuje mikroskopowo i chemicznie, że wyzdrowienie miało miejsce. Dokonuje się tego techniką mikrochemii. Ma miejsce wzrost zawartości potasu i żelaza, a obecnie jesteśmy nawet w stanie badać zawartość kobaltu.
Przez dziesięć lat badałem zawartość potasu w surowicy u ludzi i wykonałem około 200 wykresów. Ale nie są one charakterystyczne. Z drugiej strony, jeśli pobierzemy nieco tkanki - trochę błony śluzowej lub tkanki mięśniowej w miarę poprawy stanu pacjenta, to tkanka ta również wykazuje przywrócenie normalnej zawartości potasu [12]. Jest to fakt ogromnej ważności.
Dwa miesiące temu, gdy planowałem przyjechać tu na wakacje, rodzice tego chłopczyka napisali do mnie, prosząc o leczenie z powodu białaczki. Oto ten chłopczyk. Był on leczony transfuzjami krwi, miał ilość białych ciałek 50 i 60.000, a ilość czerwonych ciałek spadła do 1.400.000. Stracił na wadze osiem funtów [ok. 3,6 kg] w ciągu tygodnia, nie mógł jeść ani pić.Zacząłem go leczyć około 6 tygodni temu. Od tego czasu chłopiec jest na nogach, może jeździć na rowerze, jest aktywny i przybrał na wadze okółem pięć funtów [ok. 2,3 kg]. Ilość krwinek jest w normie. Limfocytów jest 6.500; hemoglobina jest 73; 4.500.000 krwinek czerwonych - z 1.400.000! A oto ten chłopczyk. (Matka dodaje: Chcę powiedzieć panu doktorowi, on naprawdę lubi sok z wątroby, nie chce jeść czekolady.) Widzicie Państwo, sok z wątroby, dzieci naprawdę go lubią i proszą o więcej. W klinice, dokąd rodzice zabrali dziecko, powiedziano im, że nic się nie da zrobić, ale czuję, że obecnie możemy uratować to dziecko.
Mam tu innego pacjenta: Pana Eyerly. Mógłby Pan tutaj podejść? Pan Eyerly przyjechał tu zobaczyć się ze mną. Mieszka w Salem w stanie Oregon. Ma raka prostaty wrastającego w pęcherz moczowy. Trafił do kliniki uniwersyteckiej w Portland, stan Oregon, do sławnego urologa. Ten rozpoznał przerzut do pęcherza moczowego i powiedział, że nic nie mogą zrobić. Oprócz tego rak rozrósł się aż do kości miednicy. Było to dwa lata temu. Lekarze, w tym lekarz rodzinny, wszyscy mu mówili, że może żyć tylko 4 do 6 tygodni, zwłaszcza że wszystkie kości miednicy były objęte przez raka. Gdy przyszedł do mnie, wyglądał strasznie chory. Żona przyprowadziła go z pielęgniarką. Sporządził swoją ostatnią wolę i nie spodziewał się żyć. Teraz go wyleczyliśmy. Było to szczególnie trudne. Powinienem podziękować jego żonie. Przygotowywała ona środki lecznicze z największym poświęceniem. Była cudowna i mogliśmy polegać na niej. W rodzinie, gdzie jest prawdziwe poświęcenie w stosowaniu tego leczenia, możemy uratować nawet te daleko posunięte przypadki. Oczywiście, nie możemy uratować ich wszystkich, ale możemy
uratować więcej, niż czasem nawet uważamy za możliwe. (Pytanie z sali: Ile czasu to zabrało?) W pęcherzu moczowym zabrało to tylko parę tygodni i nie było już więcej krwi i ropy, również w stolcach. Ale w miednicy były setki miejsc objętych przez raka, i to trwa długo, ponieważ organizm przekształca raka najpierw w tak zwane obszary osteoplastyczne [kościotwórcze], nie w proces osteolityczny, który redukuje kość. Przy mojej terapii tworzone jest więcej kości. Organizm tworzy więcej kości, a następnie ta przerośnięta kość zostaje przekształcona w normalną tkankę kostną. Następnie nie ma już bólów. Pacjent może się poruszać i jest nawet szefem firmy.
Przez przypadek miałem tutaj tych dwóch pacjentów i mogłem ich Państwu pokazać.
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje

Offline BladyMamut

  • Administrator
  • WyBudzony
  • *
  • Posts: 2 560
  • Reputacja: +12/-0
Odp: MAX GERSON -zapis wykładu wygłoszony w Escondido
« Reply #1 on: (Tue) 29.03.2016, 22:50:00 »
Doktor Gerson –leczy skutki i przyczynę raka. Czy wiesz, co go wywołuje? [cz 1]

„Szukaj uleczenia w przyczynie, organizm sam jest najlepszym lekarzem” - Platon

Medycyna konwencjonalna i poglądy doktora Gersona dotyczące zdrowia, to dwa światy, które nie mają z sobą niczego wspólnego. Jeżeli zrozumiemy myślenie doktora, jego praktyka stanie się dla nas jasna, klarowana, a co najważniejsze pojmiemy, że możemy skutecznie leczyć nawet najtrudniejsze choroby, których nie umie wyleczyć medycyna konwencjonalna.

Siła uzdrawiania według Gersona
Gerson nie jest ukierunkowany na leczenie jednej choroby, co sprawia, że jego głównym celem jest odbudowanie sił naszego całego organizmu. Dzięki uzdrowieniu i poprawie funkcjonowania ciała, tkanek i komórek, ma on szansę uleczyć się samodzielnie.

Trudno Ci uwierzyć we wręcz niewiarygodne możliwości samoleczenia organizmu?

Nic dziwnego, albowiem współcześnie praktyka ta jest zaniedbywana a nawet odrzucana przed medycynę konwencjonalną. Dla wykształconych lekarzy, terapia Gersona jest nie do zaakceptowania. Dlaczego? Być może obawiają się przyznać, że jest skuteczniejsza od ich metod leczenia.

Doktor Gersona w praktyce uleczył ponad 500 osób chorych na raka, których medycyna konwencjonalna, onkologia skazały na powolne i bolesne konanie. Odrzucenie założeń Gersona stanowi głęboki kryzys zdrowotny, zaś terapia jest sensowna, logiczna i co najważniejsze przynosi skutek.

Najważniejszym celem terapii Gersona jest walka nie ze skutkiem choroby, lecz z przyczyną jej powstania, co sprawia, że mamy stu procentową szansę na powrót do zdrowia.

Terapia skupia się na dwóch elementach, którymi są: toksyczność oraz niedobory.
Nasze współczesne życie dalekie jest od natury, przyrody. Żyjemy w świecie toksycznych zanieczyszczeń, spożywamy produkty z barwnikami, konserwantami, środkami chemicznymi, a to wszystko sprawia, że z roku na rok obserwuje się wzrost zachorowań, zwłaszcza na raka.

Toksyczność

Zanieczyszczenia to coraz większy problem naszego świata. Zaczyna się już w ziemi oraz rosnących w niej plonach. W rolnictwie bez zahamowań stosuje się groźne dla człowieka pestycydy, preparaty grzybobójcze czy też szereg innych chemikaliów, które to w wersji przetworzonej pojawiają się na naszych stołach, a co więcej wzbogacone są kolejnymi konserwantami. Koktajl agrochemiczny, jaki codziennie spożywamy odkłada się i kumuluje w organizmie. Co więcej szereg substancji wciąż nie został zbadany, jeśli chodzi o wpływ na zdrowie człowieka.

Sól – zagrożenie nowoczesnej diety

Wedle poglądów Gersona to sól jest jednym z największych zagrożeń dla człowieka. To prawda, że trudno jej uniknąć, ale obecnie jest wręcz nadużywana.

Sól zatrzymuje wodę w organizmie, obciąża nerki a także podnosi ciśnienie krwi. Sól wywołuje sztuczny efekt smakowy i wcale nie poprawia smaku potrawy, a wręcz zakłóca procesy trawienne. Sól powoduje niebezpieczne procesy komórkowe, uszkodzenia tkanek, które w efekcie prowadzą do powstawania nowotworów.

Mięso w standardowym jadłospisie

Naszym niemalże codziennym pokarmem jest mięso. Mało, kto z nas jednak zdaje sobie sprawę, że białko zwierzęce jest trucizną dla naszego ciała. Dobrze dobrana dieta powinna być przede wszystkim roślinna z jak najmniejszą ilością białek pochodzenia zwierzęcego. Z wiekiem nasz organizm traci zdolność do trawienia takich produktów, a tym samym zalegają, odkładając się w postaci toksyn.

Na uwadze warto mieć także fakt, że mięso zwierząt hodowlanych karmione jest hormonami, antybiotykami, syntetycznymi ulepszaczami, dlatego w jeszcze większym stopniu zwiększa się ilość toksyn, z którymi nasz organizm nie potrafi skutecznie walczyć.

Dodatki w żywności

Obecnie możemy wyróżnić około 4000 dodatków w żywności. Produkty, które jemy zawierają minimalną ilość świeżych surowców, zaś wzrasta w nich ilość substancji chemicznych, dzięki czemu mają długie okresy spożycia, doskonale smakują oraz ładniej wyglądają. Pomimo, że przemysł chemiczny jest wstanie naśladować każdy smak i zapach, to jednak nie może oszukać ludzkiego organizmu. Podróbki, które jemy są bogate nie w witaminy, ale w chemię, zaś w organizmie nie tylko brak jest składników odżywczych, lecz coraz więcej zanieczyszczeń.

Niedobory

Niedobory to drugi problem wedle Gersona prowadzący do rozwoju groźnych i śmiertelnych chorób.

Przez miliony lat człowiek był częścią przyrody, natury, dzięki niej zdobywał pożywienie, schronienie, nie przyjmował do swego organizmu sztucznych substancji.

Niestety w chwili, kiedy dotarła do nas ogromna rewolucja przemysłowa wszystko się zmieniło. Chemiczne dodatki w żywności, skażone powietrze, gleba wody to problem, do którego ludzki organizm nie może się przystosować. Owe fundamentalne zmiany odbierają mu siły, witalność, staje się podatny na choroby. Każdy kolejne pokolenie jest coraz słabsze, załamanie zdrowia przychodzi coraz szybciej.

W pewnym momencie naszego życia, wcześniej czy też później zapadamy na różnorodne schorzenia. Cierpimy na chroniczne bóle głowy, stres, depresje, problemy pokarmowe, nowotwory. Staramy się bronić, zaś medycy przepisują kolejne sztuczne leki, zwalczające symptomy a nie przyczyny. Leki nie likwidują źródła problemu, zaś ich skład negatywnie oddziałuje na wiele narządów w naszym ciele.

Nawozy sztuczne i przetworzona żywność

Problem niedoborów narasta albowiem w produktach spożywczych znajduje się więcej toksyn, niż naturalnych produktów. Dzieje się tak, dlatego, że toksyny swoje źródło mają już w ziemi, w której rosną. W glebie, bowiem znajdują się pierwiastki, jak: azot, potas oraz fosfor. Nie ma w niej składników, które pozytywnie oddziałują na roślinność. Płody rolne są ubogie, zaś kolejne ich wyniszczenie następuje w procesie obróbki. Walory odżywcze roślin niszczone są przez konserwanty, wysoką temperaturę. „Pusty” pokarm trafia na nasze stoły i dostarcza chemii, nie witamin.

Ten tryb życia, na który niejako jesteśmy skazani, sprawia, że w ostatnich latach wzrost chorób nowotworowych sięgnął 230 %. Statystyka ta może okazać się szokująca, a na pewno budzi obawę, bo zachorować może każdy z nas.

Jak Gerson rozwiązuje ów współczesny, cywilizacyjny problem? Jak leczy swoich pacjentów skazanych przez onkologów na śmierć? Jakie są skutki jego działań? Zapraszam na II cz. artykułu.

Zrodlo: http://e-anetabloguje.blog.pl/2016/03/26/doktor-gerson-leczy-skutki-i-przyczyne-raka-czy-wiesz-co-go-wywoluje-cz-1/
 
“Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz”
Nie negocjuje na rozsądnych warunkach z ludźmi, którzy zamierzają mnie pozbawić rozsądku.


Jeśli widzisz uszkodzony post - kliknij "Zgłoś do moderatora". Dziekuje