Author Topic: FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć?  (Read 4118 times)

Offline bogdan

  • Sen świadomy
  • *
  • Posts: 53
  • Reputacja: +1/-0
FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć?
« on: (Tue) 18.02.2014, 18:32:59 »
FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć? Część 1. Świadomość.

Hej Państwu, może sobie mnie przypominacie jak przez mgłę, to ja Wasza pepsi.

Napisaliście do mnie z pewnym rozżaleniem, że jak to, właśnie teraz, kiedy zamierzaliście się zbratać z witarką, to ja odchodzę.
 To trzeba było nie lurkerzyć, tylko odezwać się czasami, jednym słowem. Żebym wiedziała, że ktoś tych rad potrzebuje, że dla nich tu wchodzi. A tak sądziłam, że ludzie tu są dla jaj, albo z przyzwyczajenia.
 Dobra, to będzie na prawdę witariański blog.

Tak czy inaczej zabiorę się za Was.!
 Ruchy, ruchy!

Tylko jedzenie żywe jest w stanie dostarczyć organizmowi niezbędnych składników odżywczych.
Tylko człowiek dobrze odżywiony jest w stanie się samo leczyć.
Człowiek nigdy nie choruje na jedną chorobę.
Tylko człowiek podgrzewa jedzenie.
Zrób próbę, podgotuj jedzenie i zobacz które się szybciej zepsuje, surowe czy gotowane.
Włóż jabłko do ziemi i zobacz co będzie.
Włóż upieczone jabłko do ziemi i zobacz co będzie.
Jesteś tym co jesz. To zdanie istnieje we wszystkich językach.
Jedz jedzenie, które jest żywe.
Jedz jedzenie surowe.

Dobra, to wszystko do Ciebie dotarło i chcesz zacząć. Podczytywałeś od pewnego czasu blog pepsi eliotki, już coś Ci świtało, a ta maniaczka kodu nagle przestaje pisać, o żesz.
 Więc jednak nie, gdyż dzisiaj puszczam w eter tekst pod tytułem JAK ZACZĄĆ?

Punkt 1.          Świadomość

Musisz sobie uzmysłowić po co chcesz to zrobić i czego oczekujesz. Jeżeli jesteś chory, spodziewasz się pewnie ozdrowienia. Jeżeli gruby, przypuszczalnie chcesz schudnąć. Jeżeli jesteś hipochondrykiem zapewne chcesz trzymać rękę na pulsie i jak się da zapobiegać.
 Jeżeli zaś tylko chronić swoją postawą zwierzęta, to w zupełności wystarczy weganizm.

Musisz zapytać siebie samego, czy jesteś cierpliwy i wytrwały. A jak nie, to się masz zmusić!

Mniej więcej osiem miesięcy, a nawet rok trwa adaptacja organizmu do jedzenia na surowo, nawet jak masz za sobą lata wegetarianizmu. Trawienie w Twoim organizmie wymagało innej flory bakteryjnej. Jadłeś produkty zakwaszające w dużych ilościach, więc na pewno Twoja wątroba będzie wymagała czasu na detoksykację.
 Możesz się czuć na początku zagubiony i sfrustrowany. Twój organizm na Twoich oczach będzie się zmieniał, a Ty nie będziesz nawet w stanie określić, czy to dobre czy złe zmiany. Możesz odczuwać zimno, może Cię zacznie swędzieć ciało, możesz się czuć rozbity jak przy grypie.
 Głowa będzie Ci podpowiadała różne ciekawe rozwiązania, z wiodącym rozwiązaniem: spierdalaj w podskokach od tej pomylonej diety.
 Jak przetrwasz te początki, jak będziesz dzielny dostaniesz z pewnością nagrodę.
 Nagroda ta nie tylko będzie dotyczyła Twojego ciała, ale też dyni.

Na początek zacznij od badań, żebyś mógł świadomie obserwować, jak Twój organizm reaguje na witarianizm.
 Jak nie za bardzo stoisz w finansach, zrób badanie podstawowe:
 Morfologia, OB, całe  lipidy, żelazo, potas, kreatynina i mocznik oraz badanie moczu.

Powiem Ci potem jak na podstawie tych badań zorientować się, jakby wynikł jakiś problem z morfologią, czy jesteś anemiczny od zmniejszonego poziomu żelaza, czy też B12. To są dwie różne anemie i ta druga może mieć o wiele groźniejsze skutki, wtedy bezwzględnie trzeba się suplementować B12, a w skrajnych przypadkach zjeść owoce morza. Ale to są na prawdę odosobnione przypadki, najczęściej ludzi mieszkających na kole podbiegunowym. Ale piszę o tym, żebyś wiedział, że nie jestem fanatyczką. Bardzo zależy mi na szczęściu zwierząt, ale ludzi też zaliczam do tego samego gatunku, o który trzeba również bardzo się troszczyć.
 Jak masz kasę poleć w następujące badania, uzupełniłam je również o te zalecane w książce Terapia Gersona, więc na prawdę jest wypasik, chociaż ja robię jeszcze markery nowotworowe, ale wszyscy mówią, że to przesada, a więc:
 Morfologia, OB, cholesterol całkowity, HDL-cholesterol LDL-cholesterol, trójglicerydy
 wskaznik aterogenności
 glukoza
 mocznik
 kreatynina
 białko całkowite
 sód
 potas
 magnez
 wapń, kobalt
 CK
 ck-mb
 ast
 alt
 biliburina calkowita
 amylaza
 żelazo
 crp
 aso
 wit B12, homocysteina też na B12
 kwas foliowy
 cynk
 miedź
 chlorki
 wit D3, całość D
 ph
 analiza moczu

Nie zapominajmy o jednym:
 Jedzenie surowych owoców i warzyw oraz orzechów i ziaren, to nic takiego dla człowieka, bo jest jak najbardziej dla nas naturalne.
 To właśnie gotowanie i częste w związku z tym jedzenie potraw, które w formie surowej byłyby dla nas niejadalne czy wręcz trujące jak strączkowe jest głupie i nienormalne.
 Że wszystko stanęło kiedyś do góry nogami, gdyż coraz inteligentniejszy człowiek zaczął zagęszczać jedzenie gotowaniem nie tylko dla smaku, ale przede wszystkim aby zaoszczędzić czas, którego na przeżuwanie dużej ilości mało kalorycznych roślin bardzo dużo potrzebował.
 Dzisiaj możemy zagęszczać jedzenie poprzez blendowanie i miksowanie.
 Mamy dostęp do wszystkich owoców świata.
 Mamy wielkie możliwości odżywiania się surowym pokarmem roślinnym, bez poświęcania pięciu godzin dziennie na jedzenie.
 Możemy więc z łatwością wrócić do naszej najbardziej naturalnej diety, która, gdyby nie nagła przedwczesna śmierć, spowodowana wypadkami, wojnami, zakażeniami, pozwalałaby dożywać 7 do 8 razy swojej dojrzałości psychicznej i płciowej naszym prapraprzodkom. Pomyślcie o gorylu, naszym dalekim bracie, o największej muskulaturze w stosunku do wagi ciała, „jedzącym” od rana do wieczora chlorofil. Minimalna ilość tkanki tłuszczowej, maksymalne umięśnienie, absolutna sprawność i tylko na surowo. Liść za liściem. Żyje właśnie 7-8 razy długość swojej dojrzałości płciowej i to jest standard w przyrodzie.
 Jakim by się cieszył zdrowiem jakby zaczął jeść gotowane?
 Przemyślcie to!
 Można się domyślać, na podstawie naszych przyjaciół czworonożnych, którym skracamy życie gotując pokarm i narażamy na choroby, które ich system immunologiczny by z pewnością zwalczył, gdyby mu nie zaszkodzono.

Człowiek współczesny żyje tylko 4-5 max (5 razy to 90 lat) razy długość swojej dojrzałości psychicznej i płciowej.

Podsumowanie części pierwszej:
 Zdrowie ma sens, ale nie jest dochodowe.

Albo Ty się za swoją dupę zabierzesz, albo nikt o to nie zadba.
 Na każdym kroku będziesz dostawał mściwe marketingowe infa, ale prosze Cię, Ty to sfakuj gdyż:

Jakby mleko działało, to nie byłoby tak zajebistej epidemii osteoporozy.
 Jakby wszyscy mięsożerni mieli pod dostatkiem witaminy B12, nie byłoby tyle udarów i zawałów i neuroz. To samo z Omega 3.
 Jakby byli zdrowi od swojego żarcia, to ich gówna by tak nie śmierdziały.
 Jakby chleb był taki boski, to by nie mieli skrętu kich i zgagi.
 Jakby kawa tak intelektualnie pobudzała, to nie oglądali telewizora, tylko czytali Pilcha Masłowskiego, czy Bieńczyka Szymborskiego, albo chociaż Pepsi Eliot.

Świetnie, że się przebudziłeś. Jeżeli jesteś już od dłuższego czasu wegetarianinem, mam na myśli ponad rok, to możesz zaczynać od razu od witarki, jeżeli nie, to robimy stopniowanie i wchodzimy na weganizm z elementami wita.
« Last Edit: (Tue) 04.03.2014, 20:17:41 by bogdan »
Kto jak nie my będzie walczył o Tę Polskę

Offline bogdan

  • Sen świadomy
  • *
  • Posts: 53
  • Reputacja: +1/-0
Re: FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć? Część 1
« Reply #1 on: (Tue) 18.02.2014, 18:34:44 »
Witarianizm (cd), krok pierwszy i następne

Hej Człowiekom,

To co napiszę teraz nie zawsze będzie się pokrywało z tym co czytam o witarianizmie, poradach, o początkach, są to moje osobiste rady wynikłe z moich własnych przemyśleń.

Kiedy czytam na stronach witariańskich zgredów, zjadłem kilo jabłek i jest dobrze, to absolutnie nie podważam tego oświadczenia, tylko to nie jest żadna rada dla początkujących.
 Dla nich wręcz może się to wydawać przerażające. Uwierzcie mi, że witarianizm po pewnym czasie jest zajebiście prosty, naturalny i jest najłatwiejszym jedzeniem, ale zanim do tego dojdzie trzeba przejść pewną drogę, która może trwać nawet rok i dłużej. Ta droga to będą przemiany, które zajdą w waszych ciałach, ale także w waszych umysłach. To jest świetne zjawisko, jakie mi się przydarzyło i doceniam, że natrafiłam na ten styl życia, bo jest na prawdę git.

To jest banał i wszyscy już czytali to milion razy, ale chodzi o najprostszą rzecz na świecie, o odżywienie organizmu, na tyle, żeby zaczął sam z siebie idealnie funkcjonować. I dopiero kiedy organizm zostanie właściwie odżywiony, a jeszcze wcześniej odtruty, to wtedy możemy mówić, o tym, że jest to jedzenie proste, łatwe i naturalne. Niestety przed wami minimum osiem miesięcy poszukiwań, a nastawcie się, że nawet rok. I wtedy ktoś powie, chodziłem po górach i zjadłem sobie kilo jabłek i ja wiem, że to jest na prawdę doskonała rzecz. Ktoś narzucił na prawidłowo funkcjonujący organizm kilo organicznych malinówek, organicznych bo z opuszczonego sadu i to jest na prawdę wszystko co mógł dla siebie zrobić najlepszego.

Witarianizm może być wegański, ale także wegetariański, czy wręcz zawierać surowe mięso. Trzecim przypadkiem się nie zajmuję, gdyż pomijając względy moralne, czytałam wielokrotnie, że surowe mięso zawiera pasożyty.
 U doktora Cousensa na jego blogu przeczytałam opracowanie na temat witaminy B12, zrobiłam z tego artykuł na tym blogu, więc jak ktoś chce, może do tego wrócić. Jest też tam drugi artykuł, który mówi, że jednak jesteśmy w stanie czerpać witaminę B12 z wcześniejszych fragmentów przewodu pokarmowego, a nie jak twierdzi Cousens, mamy jej kupę, jednak już w kupie, czyli w niezbyt dla nas poręcznym miejscu, chyba że ktoś podje trochę kału jak dajmy na to goryl.
 Generalnie praktyk Cousens twierdzi, że mniej więcej 30% wegan nie musi suplementować B12. Ja bym jednak nie ryzykowała bez częstych badań założenia, że jestem akurat w tych 30tu %. Do tego niedobory B12 mogą się ujawnić dopiero po 3 latach weganizmu. Żebyście tak znowu nie żałowali, że mięsożercy mają luzik, to na pocieszenie dodam, że wielu mięsożerców ma również braki B12, a wiąże się to z upośledzonym wchłanianiem z przewodu pokarmowego zjebanego właśnie od jedzenia mięsa. Wyobraźcie sobie, że często im to mięso nastrzykują w rzeźniach właśnie witaminą B12. Ludzie boją się, że im zabraknie mięsa w diecie, a zwierzęta hodowlane żywią się GMO i inną straszną strawą, którą potem oni zjadają. Został też obalony mit, że tylko białko zwierzęce ma pełną pulę aminokwasów esencjonalnych, czyli takich, których człowiek nie umie z innych wytworzyć i musi je dostarczyć właśnie w takiej formie. Uwierzcie, białko roślinne jest zajebiste, a i tak jako dorośli nie potrzebujemy go więcej niż 1,1 grama na 1 kilogram masy ciała.

Wracając do witaminy B12, jeżeli nie chcesz jej suplementować, boisz się jeść organicznej ziemi, ze względu na pasożyty, nie chcesz też zjeść trochę własnej kupy, raczej nie możesz zostać weganinem, chyba, że założysz, że jesteś w owych 30-tu %, ja bym jednak nie ryzykowała. Anemia z braku B12, jest bardzo groźna i do tego ludzie nie zdają sobie sprawy, że możesz być na diecie 100% roślinnej, a jednak z powodu braku B12 dostać zawału czy udaru mózgu, jak fanatyk fast foodu, nie mówiąc o poważnych zaburzeniach psychicznych.
 Jeżeli odrzucasz suplementację, to kilka procent twojej diety powinny stanowić owoce morza, najlepiej oczywiście surowe ostrygi, czy przegrzebki, a jak nie masz na to kasy, ani do tego głowy, to przynajmniej krewetki podgotowane, czy kraby, przecież nie musisz być 1oo% na surowo, gdyż to też jest mit.
 Wtedy miałbyś być może za jednym zamachem również załatwioną sprawę witaminy D (bardziej przyswajalne, ta pochodzenia zwierzęcego) i Omega3.
 Od razu mówię, że nie życzę sobie Jahu, pod tym tekstem uwag typu, że skąd wiem czy krewetka nie cierpi bardziej niż zarzynana krowa, czy bardzo inteligentna świnia.
 Tak uważam, byłam w rzeźni.
 Jestem ateistką, optuję za dopuszczalną aborcją, a jestem przeciwna zarzynaniu zwierząt. Sama czuję się zwierzęciem i wiem, że człowiek czy nasi bliscy krewni, choć jesteśmy roślinożerni, to jednak nikt nie zakładał, że będziemy żyli w sterylnych, wyjałowionych środowiskach i będzie jakikolwiek kłopot z B12. Coś się przecież zjadło z ziemi, robak był interesujący, wiercił się, trzeba go było połknąć, bo może byłby smaczny. Ktoś się pobrudził kupą na policzku, potem to polizał całkiem przypadkiem. Tak to się odbywało. Potem zmądrzeliśmy i jednocześnie okropnie zgłupieliśmy. Odwróciliśmy się od natury i sami zaczęliśmy sobie jebać bebechy i dynie.
 Mały synek znajomej od miniatury ludzkiej był na surowym pokarmie roślinnym, ona mówi, że jest weganinem, a ja mówię chyba wegetarianinem, bo zapomniała, że karmi go jeszcze własnym mlekiem.
 Ludzie nie urodzili się weganami, bo jesteśmy ssakami, ale potem jak krowa i wiele innych ssaków jesteśmy roślinożerni, ale bez przesady. Trochę brudu i bałaganu zwierzęcego jest nam tak samo potrzebne jak gorylowi.
 Wracając do witarianizmu.
 Bez względu czy jesteś wegetarianinem ( pomimo etymologicznego znaczenia tego słowa, owoce morza, a nawet ryby uważane są za pokarmy wegetariańskie, ja bym poprzestała na owocach morza, ale to wasz wybór) czy weganinem ( z warzywami morskimi, jak najbardziej) ażeby zostać witarianinem musisz zrobić pierwszy krok, a najlepiej 5 kroków.
1.   Wyeliminować mleko i wszystkie jego przetwory ( weganie już mają łatwiej)
2.   Wyeliminować chleb, w tym wszystkie ciabatty, pumpernikle i takie tam (wszyscy mają do dupy)
3.   Wprowadzić 60% surowego roślinnego w diecie. I kalorycznie i objętościowo i wagowo, żeby nie było, że ktoś obeżre się tylko orzechami, 1g tłuszczu = 9 kalorii, 1 g węgli = 4 kalorie i białko też = 4 kalorie, a potem tylko gotowańce. Po prostu na oko.
4.  Na czczo zaczniesz wypijać 1,5l wody, w miarę możliwości nisko sodowej, średnio zmineralizowanej, jak źródlana, może być z wyciśnietą cytryną, raz tak, raz siak. Musimy się nawodnić i wyprowadzić toksyny drogą przez układ wydalniczy. Nie próbuj jak jesteś na tradycyjnej diecie iść na siłownie i wypacać ten syf przez skórę i wszystkie komórki ciała. Najpierw detoksykacja przez tyłek. Jak masz kasę, albo czas i imperatyw, najlepsza do picia porannego byłaby woda strukturalna.
5.   Uczymy się prawidłowo oddychać. Położysz się na plecach, dociśniesz łopatki do podłogi, na brzuchu położysz książkę i zaczniesz oddychać nosem, wydychać możesz ustami, tak, aby książka windowała się do góry i opadała. Oddychać mamy głęboko, przeponą, a nie klatką piersiową, jak szczególnie uwielbiają laseczki.

Już jak to zrobisz twój organizm zacznie odżywać!

Na początku jesteś w panice, bo myślisz jeszcze inaczej. Myślisz stereotypowo, że przecież muszą być posiłki, że trzeba coś skomplikowanego robić, że koniecznie musisz mieć wyciskarkę do soków i to nie byle jaką tylko dwuspiralową, najlepiej Angela za 5000 tysi, a bleneder koniecznie morowy, a dehydrator jaki drogi. Tak się na początku myśli i nawet może wtedy jak jesteś na witarce, typu Boutenko. Przepisy, ćmoje boje. Na początku tak, ale jest święta zasada dr. Grahama, której się trzymam, jak coś wygląda jak pizza i smakuje jak pizza, to na pewno jest też takie zdrowe jak pizza. Więc na początku może dobrze jest zjeść sobie takie rzeczy podobne do naszych przyzwyczajeń, ale na dłuższą metę nie o to w tej diecie chodzi, chociaż na podstawie amerykańskich statystyk najwięcej wytrwałych witarian jest właśneim na takiej diecie witariańskiej, ale wysoko tłuszczowej. Jednak ja nie dam wam żadnego tego typu przepisu. Takie cymesy możecie zrobić dla cioci na imieninach, albo na święta. Możecie sobie wyskoczyć do restauracji, już w trzech miastach w Polsce są restauracje witariańskie, w Krakowie ma się rozumieć RO 100% witariańska i 100% organik coś na prawdę pysznego, wegańsko-witariąńska Surya w Warszawie, ludzie też bardzo chwalą i we Wrocławiu, ale nie wiem czy jest 100% witariańska.

Od czasu do czasu wypiję sok warzywny jak mnie ktoś poczęstuje, albo jak jestem na wyjeździe, jak kiełek się pojawi w sałacie nie ma sprawy, jak jem tylko jabłka przez cały dzień też ok, jak wypiję rano szejka z dziesięciu bananów i pół ananasa, a o 16 przypomnę sobie, że nic od tamtej pory nie jadłam, a przebiegłam właśnie 5 kilometrów po Tatrach i nie umieram z głodu, to tak jest teraz.
 Witarianin ze stażem może długo jechać na jednym posiłku węglowodanowym, bo ma już bardzo odżywiony organizm. Przestajesz odczuwać głód w taki sposób do czego byłeś przyzwyczajony. Jesz bardzo dużo cukrów prostych, bo przecież w owocach jest właśnie taki, a nie masz uczucia zwałki po wahaniach insuliny. Jest zupełnie inaczej niż sądziłeś, że będzie.

Kiedy zaczynałam z witarianizmem nie miałam do dyspozycji takiej strony jak ta, gdzie ktoś już popełnił sto błędów i teraz chce chętnych ludzi poprowadzić na skróty, łatwiejszą drogą.
 Na początku ta dieta jest jakby trochę droga, przynajmniej tak się wydaje, ale potem na prawdę git.

Zakupy na pierwsze 3 dni późno jesienne:
 - tani blender, byle miał duży pojemnik i jakąś przyzwoitą moc (2 stówy trzeba wydać, ale to wszystkie urządzenia mechaniczne)
 - 30 bananów,
 - 1 ananas,
 - 1 paczka mrożonych organicznych najlepiej, są nawet w Realu, jagód, malin i truskawek
 - szpinak duży pęczek, lub 2 pęczki zielonej pietruszki
 - jakieś jabłka do przegryzania ale tylko organiczne lub dzikie (uwaga! Jabłka należą do parszywej dwunastki, nie można ich jeść nie organicznych)
 - sałata główka, ale też musi być organiczna (też z parszywej dwunastki)
 - pomidory ( jak papryka to tez z parszywej dwunastki)
 - jak masz gdzie kupić, to paczka daktyli bio (namaczamy przed dodaniem do szejka i wyjmujemy pestki)
 - 2 średnie cukinie
 - 2 średnie bakłażany
 - paczka pieczarek ( dobrze jakby organicznych, ale jak są polskie to nie koniecznie)
 - paczka migdałów surowych (trzeba czytać na opakowaniu, bo zwykle je pasteryzują)(UWAGA! moczymy 12 godzin i wodę wylewamy dwa razy, aż będzie idealnie przezroczysta, a orzechy włoskie aż przez 48 godzin i co 12 godzin zmieniamy wodę)
 - kapusta kiszona (nie pasteryzowana, w miarę możliwości)
 - może ogórek kiszony (nie pasteryzowany, z tym nie ma zwykle kłopotu)
 - awokado
 - różowa sól himalajska, lub morska jak nie masz himalajskiej
 - trochę cebuli
 - ziemniaki  TYLKO ORGANIK (parszywa dwunastka)
 - soczewica dajmy na to zielona
 - paczka pysznej zielonej herbaty jakby co, bo kawy nie pijemy

Na czczo 1,5 litra wody
Śniadanie może być podwójne jak masz czas na długie picie, jak nie to drugie śniadanie takie samo jak pierwsze, może być z innych owoców, ale zawsze na bazie bananów
 5 bananów, ¼ ananasa , pięć liści szpinaku i miks. Wypijasz 2 szklanice, pół litra
drugie śniadanie, albo to samo, albo
 5 bananów, pół paczki mrożonych owoców, pół pęczka pietruszki miks i znowu 2 szklanice czyli pół litra.

Potem jesz sobie jabłka, czy jakieś owoce. Możesz sobie zrobić sałatkę z sałaty i pomidorów i wkroić 1/3 awokado i może chcesz koniecznie kiełki to wrzuć i może chcesz dokroić kiwi, to dokrój, i zielonej pietruszki i trochę posól. Jak masz ochotę na sok z buraka, czy marchewki, czy z selera i jabłka, to wypij niezobowiązująco, a jak nie masz sokowirówki, to się napij w centrum handlowym, ale w ogóle nie musisz pić soków, możesz zjeść kilkanaście migdałów, albo kilka jak za dużo awokado dodałeś do sałatki.

Obiado – kolacja. Siekasz cukinie, bakłażana i cebulę, albo bakłażana, pieczarki i cebulę i dusisz bez dodatku wody i oczywiście bez tłuszczu na wolnym ogniu pod przykryciem dobrze ubite pod pokrywką. Mieszasz od czasu do czasu. Możesz troszkę posolić. Możesz dodać jedno jabłuszko pokrojone, bardzo podkręca smak. Podajesz z wielką sałatą, z pomidorami, resztą pieczarek na surowo i na przykład sparowanym ziemniakiem, a następnym razem z podgotowaną soczewicą.

uwaga: przez całą zimę można codziennie jeść zupę Hipokratesa, której przepis mam z książki Terapia Gersona i podam ją w najbliższym czasie, bo jest gdzieś wprawdzie na tym blogu, ale nie do odszukania chyba.

Po pewnym czasie będziesz zwiększać udział surowego, ponieważ gotowane to bardzo smaczne warzywka, ale mają jak jeden mąż trujące azotyny, ale też dostarczą sporo minerałów. Jednak co owocek to owocek.

Generalnie trzymamy się zasady 80/10/10, czyli 811.
 80% kalorii z węgli
 10% z białka
 10% z tłuszczu

Parszywa dwunastka
 1. jabłko
 2. seler
 3. truskawka
 4. brzoskwinia
 5. szpinak
 6. importowana nektarynka
 7. winogrona
 8. czerwona papryka i kazda inna (zielonej nigdy nie jemy, bo to jest po prostu nie dojrzała papryka)
 9. ziemniak
 10. jagoda amerykańska
 11. sałata
 12. zielony jarmuż czy też kapusta włoska taka marmurkowata

Jest też przemiła piętnastka, która jest z kolei oporna na pestycydu z herbicydem i wstawię ją w najbliższym czasie.

Oświadczam, że nie jestem lekarzem i nie wolno mi leczyć. Że jeżeli ktoś ma poważne schorzenie, typu rak, czy bierze insulinę, musi zgłosić się do lekarza, najlepiej porozumieć się z dr.Grahamem, dr. Cousensem, dr. Małgorzatą Desmond, (jest pediatrą chyba, ale pomoże i da odpowiednie wskazówki) lub udać się na terapię Gersona, lub ją samemu przeprowadzić w domu, po przeszkoleniu)
 Na początku dodatkowo suplementowałam się greensem, takim warzywno-owocowym naturalnym specyfikiem, gdyż chciałam zapewnić sobie wszystko, teraz tego już nie robię, bo nie ma takiej potrzeby, po badaniach widać, że mniej więcej mam wszystko z wyjątkiem żelaza, więc dodatkowo biorę spirulinę organiczną w tabletkach, bo nie mogę przełknąć prochu, jem również mój acai, ale to z przyzwyczajenia chyba. Pomimo małej ilości żelaza, moja morfologia na witarianizmie poprawiła się w stosunku do tej sprzed, kiedy byłam jeszcze tylko weganką od wielu lat.

Co możesz odczuwać w ciągu pierwszego roku, a najwięcej w ciągu pierwszych kilku miesięcy:

Negatywy:
 Uczucie zimna
 Uczucie zagubienia, bo niby nie wiesz co masz jeść
 Uczucie, szczególnie przez pierwsze 3 miesiące coś jakby przed grypą, niekiedy łamanie w kościach
 Czasami swędzenie skóry

Pozytywy
 Wszystkie objawy chorobowe, nawet te najlżejsze mają tendencje do zmniejszania się.
 Jak to rozumiem?
 Widzisz, że twój organizm coś atakuje i widzisz jak szybko i dzielnie stacza walkę.
 Na przykład łapie cię przeziębienie, jesteś już pewny, że cię zaatakuje i nagle po 3 godzinach się uzdrawia
 Menstruacja łagodnieje
 Zimno na wardze jak się w ogóle pojawi, trwa 3 dni a nie 2 tygodnie
 Cera się polepsza
 Wiele chorób lub dolegliwości może się cofnąć, a najlepiej, że nigdy nie rozpocząć, chociaż masz dajmy na to fatalne geny, w tym te najgorsze choroby.
 Znika nienormalny stosunek do jedzenia, jesteś odżywiony, więc przestajesz myśleć o żarciu nawet jak byłeś kompulsywnym obżartuchem. Ten punkt najmniej wydawał mi się wiarygodny, ale tak jest. Zostaję w domu, na zabitej dechami wsi, bez auta i jedzenia i w ogóle nie myślę o tym, dawniej to było nie do pomyślenia.
 Niezwykle rośnie kreacja.
 Proces starzenia niesamowicie zwalnia.

Zaczynasz rozumieć, że jedzenie to po prostu coś tak zwyczajnego jak oddychanie. Nic takiego. Naturalna rzecz. Byle było żywe, nieskażone i nie zepsute.

To na dzisiaj, następne kroki przed nami. (CDN)
 Ściskam Was
 Jor pepsinek
« Last Edit: (Tue) 04.03.2014, 22:38:13 by bogdan »
Kto jak nie my będzie walczył o Tę Polskę

Offline bogdan

  • Sen świadomy
  • *
  • Posts: 53
  • Reputacja: +1/-0
Re: FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć? Część 1
« Reply #2 on: (Tue) 18.02.2014, 18:36:08 »
Witarianizm to wolność – krok trzeci

Hej Socjecie,
 (oczywiście nadal nie jestem lekarzem i nadal nie leczę, tylko mówię co mnie pomogło i każdy kto wejdzie na tę drogę zrobi to lub nie na podstawie osobistych decyzji)

Wiele osób trzyma się kurczowo swoich nawyków żywieniowych pomimo wątpliwości, które ich od czasu do czasu nachodzą. Myślą, musi tak być, że po zdrowiu następuje choroba, którą leczy się lekiem. I nie zakładają innej opcji, gdyż nawet nie przypuszczają, że może być inaczej. Ludzie przede wszystkim nie chcą kojarzyć faktów, bo jest im wygodniej, ale często też dlatego, że w ogóle nie kojarzą wielu informacji.
 Wczoraj oglądam reklamę jakiegoś specyfiku na ból gardła, pani mówi, że czuje żyletki w przełyku i potem jest ten lek łagodzący. Wszystko wydaje się takie normalne, bo tak bardzo znajome. Jest kawa na pobudzenie, jest batonik fitness na sportowe chudnięcie.
 Ludzie zakładają, że gardło musi boleć, muszą się przeziębić, w końcu muszą też zachorować na coś poważniejszego i zawsze muszą przyjmować lekarstwa. Są całkowicie pogodzeni z takim stanem rzeczy.
 Zawsze pojawia się pytanie, a na co umarł?
 I nie ma odpowiedzi, że ze starości. Ze starości nie można umrzeć, bo wcześniej umiera się z powodu leczonej lekami choroby. Jednak w rzeczywistości jest zupełnie inaczej, nie musisz się przeziębiać i nie musisz też poważnie chorować.
 Kilkakrotnie w swoim życiu odczuwałam żyletki w gardle, leciałam do apteki po specyfik do ssania, byle był wegański i nigdy nie zakładałam, że można nigdy nie odczuwać bólu gardła, albo czuć, że coś jest na rzeczy, i być świadkiem jak organizm sam sobie daje radę.
 Żeby móc dobrze poznać siebie i swój organizm potrzebne jest trochę ascezy. Kiedy masz totalny śmietnik w sobie, chaos, nie zaobserwujesz żadnych niuansów, dotrze do ciebie już tylko choroba, która kładzie na łopatkach twój system obronny i wtedy zauważysz, że nie jest dobrze.
 Ludzie zażywają kompleksy witaminowe i jak są dobre, a wewnętrzne receptory są chętne do przyjęcia suplementu, to czasami uodparniają się na przeziębienia na chwilę. Biorą witaminy i minerały i nie chorują tak często.
 To dlaczego nie sprawić, żeby nie brakowało nam niczego, a nasze receptory były odblokowane, skoro nawet kilka porcji witaminy C w podwojonej dawce pozwala wzmocnić nasz układ odpornościowy.
Przecież zdajemy sobie sprawę, że nie unikniemy w życiu kontaktów z ogniskami zapalnymi, w tym rakowymi i chodzi o to, żeby nasza odporność była tak wysoka, aby nie rozwinęła się z tych ognisk choroba.

Witarianizm jest pod wieloma względami lepszy niż tradycyjny weganizm. Najważniejszą różnicą jest to, że surowa dieta wegańska właściwie pozbawiona jest azotynów.
 Ludzie obawiają się N-nitozoamin, gdyż wiele z nich posiada udokumentowane silne działanie rakotwórcze i mutagenne, a zawierają je w czystej postaci konserwowane przetwory mięsne, piwo, ryby i sery dojrzewające.
 Natomiast nie mówi się o tym, że azotyny biorą udział w wytwarzaniu właśnie związków z grupy N-nitrozoamin i reakcja ta może zajść zarówno w żywności jaki i w przewodzie pokarmowym człowieka.
Podczas gotowania warzyw, nie mówię już o mięsie, zawsze powstają azotyny.
 I to jest ta najważniejsza różnica między weganizmem tradycyjnym a witarianizmem.
 Jest wiele badań, które mówią, że enzymy, czy są, czy nie i tak giną zaraz w żołądku, natomiast to o czym napisałam jest niepodważalne.
 Oczywiście, że z drugiej strony gotowanie zagęszcza jedzenie, więc witarianie zagęszczają pokarm po swojemu, albo można też długo jeść.
 Dodatkowo człowiek, który nie je w przewadze surowego pokarmu cały czas, to znaczy przy każdym posiłku bez sensu nadwyręża swój układ odpornościowy. Potem przy byle okazji odczuwa żyletki w gardle.
 Witarianin kiedy już się dobrze odżywi, czyli po mniej więcej roku nie powinien zapadać na większość chorób, w tym na cywilizacyjne prawie nie i coś takiego jak przeziębienia wcale.
 Piszę prawie, bo jeżeli założymy, że około 3-5% chorób w tym onkologicznych ma jednak podłoże genetyczne, to odpowiednim odżywianiem można zapewne pomóc i spowolnić, ale jednak nie całkowicie im zapobiec. Środowisko w którym przebywamy oczywiście ma znaczenie, bo oddychanie i woda to ogromnie ważne czynniki dla naszego zdrowia, co oczywiście wiadomo i  ztym nikt nie polemizuje raczej.
 Leczy się cukrzycę dietą wysoko tłuszczową i nisko węglowodanową.
 Polega to na tym, że trzustka nie robi wyrzutów insuliny, bo i tak nie musi, gdyż w krwiobiegu jest mało cukru. W związku z tym taki diabetyk nie musi wstrzykiwać sobie insuliny.
 Czy to jest jednak stan normalny dla człowieka? Czy kiedykolwiek wyobrazilibyśmy sobie w naturze takiego człowieka, który je same tłuszcze? Może tylko Eskimosi, ale to są nieszczęśliwi ludzie, wśród których jest najwięcej samobójstw i mają też problem ze słońcem w sensie, że malutko, więc D witaminę pożerają w tranie. Wracając, nikt nie choruje tylko na jedną chorobę.
 Wyleczyłeś się pozornie z cukrzycy, ale przyjrzyjmy się twoim jelitom.
 Co się dzieje w kiszce stolcowej, która nie dostaje naturalnego miękkiego błonnika zawartego w owocach?
 Takie kichy droga socjeto, to w takich przypadkach bardzo zaniedbana sprawa, a jelita to nasz drugi mózg.
Nikt nie czuje się dobrze, kiedy ma gównianego spieka w kolonie.

Leczenie cukrzycy surową dietą wegańską, o wysokiej ilości węglowodanów, niskiej tłuszczów i normalnej białka właśnie na poziomie 80/10/10, czyli kalorie z węgli, białka i tłuszczu stanowią kolejno 80, 10 i 10 % w diecie, dodatkowo jest to dieta wysoko potasowa i nisko sodowa powoduje, że nie tylko cukrzyca typu 2, ale wszystkie inne choroby cywilizacyjne, które z tą dietą są związane również są leczone. Tłuszcz nie zasłania cukru we krwi i trzustka widzi go i jest w stanie odblokować się i produkować odpowiednią ilość insuliny do rozprowadzenia go do komórek organizmu. Oczywiście kiedy już chory brał insulinę, takie eksperymenty muszą być przeprowadzane pod okiem lekarza, który zadecyduje kiedy można odstawić zastrzyki z insuliny. Jak działają węglowodany proste z surowych owoców i warzyw opisywałam w kilku oddzielnych postach.

Wracając do witarianizmu.
 Nie zastanawiam się czy ta dieta wyznacza dla mnie jakieś nowe spirytualne standardy. Nie mam wrażenia, że myślę głębiej i widzę dalej. Nadal jestem ateistką o bardzo lewicowych poglądach. Nie mam potrzeby przynależności do jakiejkolwiek grupy, która by mnie wspierała w moim postanowieniu, gdyż kieruje mną jedna rzecz, o której wcześniej nie wiedziałam i nie sądziłam, że do tego dojdzie. Jestem człowiekiem wolnym. Witarianizm to wolność.
 Nie rozumiem dlaczego ludzie tkwią przy tym jedzeniu w wersji pichcenia, mielenia tych orzechów z rodzynkami czy daktylami i napychania się tłuszczem z cukrem. To dobre na początku, kiedy poszukujemy podobnego do tego co już było oswojone. Serników, makaronów, burgerów, ale to nie jest prawdziwa wolność.

Wolność zrozumiesz dopiero wtedy kiedy masz pod ręką wodę i owoce i to już wystarczy.
 Kupisz 10 bananów, czy 2 kilo jabłek włożysz do plecaka i możesz cały dzień spędzić w górach, pijesz wodę z potoku, biegasz, pędzisz i co najważniejsze wiesz że to wystarczy, że nie musisz szukać schroniska żeby koniecznie gotowaną zupę zjeść, nic takiego.
 Jesteś wolny, bo jesteś odtruty i niewiele ci do szczęścia potrzeba.
 Możesz krócej spać, możesz dłużej biegać, możesz mniej jeść.
 Ale na to potrzeba czasu.
Jeżeli jesteś nałogowcem, a właściwie powiem wam, że nie spotkałam się z nie nałogowcem. Bo niby nie ma żadnych kompulsji, ale nie wyobraża sobie, że nie będzie jadł chleba, czy pił kawy. Przecież to narkotyki, jest normalnie uzależniony. Czyli prawie cały świat jest uzależniony. Trzeba więc jakoś spróbować zawalczyć o swoją wolność. Jeden pójdzie na zbiorowe medytacje, inny na indywidualne oczyszczanie, inny na akupunkturę, a jeszcze inny spróbuje sam wejść, bez pomocy na bardzo dobrą drogę do wolności na witarianizm.
 Jak się zaweźmiesz to ci się uda, jak będziesz po drodze się cofał, nic takiego, nadrobisz, ćwicz wolę dowolnymi sposobami, w ogóle teraz nie wnikam, co jest lepsze, po prostu co tobie pozwoli wytrwać, obojętnie.
 Śmierć raczej ze starości albo w formule 1, takie są opcje do wygrania.
 Podaję ujmującą piętnastkę.
15 roślin, które po obraniu ze skórki, czy umyciu mają najmniejsze, wręcz bliskie zero skażenie środkami typu herbicydy i pestycydy.
 1. cebula
 2. słodka kukurydza, byle nie MON810 – patrz poniżej, Uwaga! akcja z GMO
 3. ananas
 4. awokado
 5. szparagi
 6. groszek
 7. mango
 8. bakłażan
 9. melon
 10. kiwi
 11. biała kapusta
 12. arbuz
 13. pataty (słodkie ziemniaki)
 14. grejpfrut
 15. pieczarki


Uwaga!  (odnośnik przy kukurydzy)
 Nowe wyniki badań opublikowane we wrześniu 2012 roku m. in. na łamach Food and Chemical Toxicology i przedstawione na konferencji prasowej w Londynie pokazują, że wpływ GMO na zdrowie jest szokujący!
 Wieloletnie badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Caen (Francja) uznano za najbardziej dokładne badanie, kiedykolwiek opublikowane w zakresie skutków zdrowotnych żywności GMO oraz herbicydu Roundup na szczurach.
 “TO BADANIE POKAZUJE NADZWYCZAJNĄ LICZBĘ GUZÓW ROZWIJAJĄCYCH SIĘ WCZEŚNIEJ I BARDZIEJ AGRESYWNIE – szczególnie u samic. Jestem w szoku w odniesieniu do skrajnie negatywnych skutków dla zdrowia.” – powiedział Dr Michael Antoniou, biolog molekularny, King College London.
 “Możemy spodziewać się, że spożycie kukurydzy GMO i herbicydu Roundup, poważnie wpływa na zdrowie człowieka.” dodał Dr Antoniou.
 Oto niektóre z szokujących(!) ustaleń, jakie potwierdzono w badaniach opierających się na długoterminowym spożywaniu GMO:
 1. Do 50% samców i 70% samic umarło przedwcześnie w porównaniu z 30% i 20% w grupie kontrolnej.
 2. Szczury karmione kukurydzą GMO i śladowymi ilościami Roundup doznały poważnych obrażeń w tym organiczne uszkodzenia wątroby i uszkodzenia nerek.
 3. We wszystkich zabiegach i u obu płci wystąpiło 2-3 razy więcej nowotworów niż w grupie kontrolnej.
 4. Do 24 miesiąca 50-80% samic rozwinęło nowotwór, z nawet trzema guzami na zwierzę. Pierwsze duże nowotwory wykrywane są w czasie od 4 do 7 miesięcy. Większość nowotworów wykrywana była po 18 miesiącach.
 5. Szczury, które piły śladowe ilości Roundup (na poziomach prawnie
 dozwolonych w sieci wodociągowej) rozwinęło o 200% do 300% więcej dużych guzów.
 W związku z tymi szokującymi wynikami badań domagajmy się od Rządu RP:
 natychmiastowego zakazu upraw GMO w Polsce, w tym szczególnie upraw kukurydzy MON810 i ziemniaków AMFLORA.

A tu okazało się, że 08.11. 2012 PO i PiS tym razem w komitywie podpisali zgodę na GMO w Poland. Bułgaria nie, inni nie, a my tak.
 c.d. nastąpi


Pa Państwu, pe

P.S.
Dodaję komenta Basi, gdyż porusza bardzo ważną rzecz:
Że się tak wtrącę – Pepsi czy ty badasz homocysteinę? Bo właśnie jak ktoś algi zjada regularnie i dużo zieleniny to w zwykłym badaniu na b12 może wyjść mu wysoki poziom, a to będą te nieaktywne formy. Przeczytałam to kiedyś chyba na stronie vegan society. Co do żelaza – ja bym się nie przejmowała też cronometrem. Nie chcę nikogo dołować, ale normy żelaza są jeszcze wyższe niż zakłada cronometr. WEdług info, które dostałam od Pani Desmond – w dietach wege podaż żelaza powinna wynosić 1,8 razy tyle co w tradycyjnej diecie. Bo oczywiście niehemowe żelazo gorzej się wchłania. Czyli normalnie jest 14 mg, to tak 25-30 powinno się zjeść. Niby. Mnie wyliczyła, że zjadam 18 i z tego anemia kroi się w najbliższym czasie. Do wszystkiego dodawałam natkę pietruszki, żadnej kawy po posiłku itd. ale i tak wydawało mi się że za mało zjadam. Po kilku miesiącach zrobiłam badania i wyszło mi żelazo lekko powyżej normy. Więc chyba to są indywidualne predyspozycje organizmu, wchłaniania itd. Nie wiem czy jest sens się cronometrem sugerować, trzeba badania zrobić i sprawdzić.

Pepsi odpowiada
Bardzo ważne pytanie. Niestety nie mogłam zbadać homocysteiny, ponieważ w większości prywatnych ośrodków nie badają homocysteiny, nawet B12 we krwi badano mi wysyłkowo w Wawie i kwas foliowy też.
 Miałam bardzo dużo B12 we krwi, ale nie ze spiruliny, tylko z suplementacji, bo wtedy akurat nie brałam spiruliny. Dobrym sprawdzianem też jest kwas foliowy, bo to idzie zwykle łeb w łeb z brakami w B12.
 Jednak na podstawie tygodniowej rozkminy profesorów niemieckich, uzyskałam następujące dane, pozwalające wywnioskować na jakim tle ma się gorsze wyniki morfologii. Raz, ze robisz sobie owe badanie, morfologia, żelazo, kwas foliowy. Jeżeli twoja morfologia nie jest najlepsza, ale nawet jak nie jest najgorsza, to patrzysz na wskaźnik MCV jeżeli jest w dolnych granicach normy, a nawet niżej, to twoja krew ma słabsze wyniki od niskiego żelaza, a jak MCV jest w górnych granicach normy a nawet wyższe, to anemiczność powoduje zbyt niska ilość B12 i kwasu foliowego. I dzięki temu wiem, że moje problemy wiążą się z za małą ilością żelaza i dlatego teraz pożeram spirulinę, pietruszkę i piję sok z buraka. Natomiast kiedy zrobiłam badania po roku na witarianizmie, to moja morfologia się polepszyła w stosunku do zeszłego roku, kiedy jeszcze byłam weganką. Do tego teraz  przyczyna moich kłopotów z żelazem też jest teraz jakby pomniejszona.
 W kwestii cronometra już teraz na niego nie patrzę, bo badania poszły w lepszym kierunku, czyli mniej więcej robiłam spoko przez ten czas.


Źródło:
CTTTRLKOQ -->http://pepsieliot.wordpress.com/2012/11 ... wiadomosc/
CTTTRLKOQ -->http://pepsieliot.wordpress.com/2012/11 ... -nastepne/
CTTTRLKOQ -->http://pepsieliot.wordpress.com/2012/11 ... ok-trzeci/
« Last Edit: (Thu) 01.01.1970, 02:00:00 by Guest »
Kto jak nie my będzie walczył o Tę Polskę

Offline bogdan

  • Sen świadomy
  • *
  • Posts: 53
  • Reputacja: +1/-0
Odp: FAQ witarianizm dla początkujących. Jak zacząć?
« Reply #3 on: (Thu) 07.08.2014, 00:40:26 »
Jeśli ktoś jest zainteresowany tym sposobem odżywiania się to mam kilka książek na ten temat, proszę pisać na PW.
Kto jak nie my będzie walczył o Tę Polskę